Dodaj do ulubionych

Taka jak ja - porzucona

02.03.05, 09:04
cześć,
kolejny dzień zaczynam w parszywym nastroju, bo kolejny raz zostałam
porzucona, zdradzona i oszukana.Jak zacząć nowe życie kiedy wokół pustka -
jego nie ma. Inni mnie nie interesują - choć starałam się żeby to nie był
przypadkowy ktoś - to tak sie teraz czuje. Nic nie znaczyłam dla niego, a
teraz mało znaczę dla siebie. Ta pustka mnie przeraża. Nie chcę już nikomu
ufać bo jeśli będzie między nami tak fajnie i nagle on stwierdzi - to koniec.
Ja nie chcę być w związku - po tygodniu okazuje się że jest z inną. To po co
mi następny taki raz.
Myślę, że większość kobiet się tak czuje jak ja. Potrzebuję wsparcia i
zrozumienia.

Edytor zaawansowany
  • 02.03.05, 09:06
    Jesli jestes kobieta inteligentna poradzisz sobie z tym. Na poczatek pproponuje
    juz teraz wyporac firanki. To pomaga - vide moj watek:)
    --
    "A krowa na to: To tu już nie można umyć wymion?!"
  • 02.03.05, 11:05
    Pewnie, że jestem inteligenta. Nie sądzę też żebym miała się załamać z powodu
    faceta... to nie zmienia faktu, że cierpię i jest mi ciężko.
    Chciałabym móc uniknąć podobnych "wrażeń" ale chyba wykazuję szczególną
    skłonność do takich przypadków...Pewnie oprócz prania firanek i kupienia płynu
    nic więcej mi nie poradzisz ?
  • Gość: Kati IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 17:30
    Coraz więcej porzuconych kobiet.Ja podobnie jak Ty zostałam sama,a kiedy
    zaświeciło się słoneczko,okazało się ,że trafiłam na maskującego się żonatego
    mena.I znów-sama.Czterdziestka na karku i .....niewiem czy jeszcze zaufać?
  • 07.03.05, 14:08
    zaufać na pewno tak, tylko pytanie któremu?
    Każdy facet jest na początku miły, normalny, i do rzeczy. Z czasem nabieram
    przekonania, że nigdy nie nabiorę wprawy we właściwej ocenie rzeczywistości.
    Łudzę się, że tym razem nie dam się zaskoczyć, ale to iluzja. Nie daje się
    zaskoczyć na początku, a potem coraz bardziej się wciągam, a On wyczerpuje
    pokłady mojej energii i znika.Ja zostaję na tzw. lodzie z pustką i
    rozczarowaniem do poduszki....
  • Gość: porzucony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:30
    Co ty jej proponujesz kobieto na pasach-ty jej wyślij chłopa a nie proponuj
    pranie firanek.Przeciez ona tego nie umie robić.
  • 02.03.05, 09:12
    Niestety jest wiele kobiet takich jak Ty - może to pocieszające, że nie jesteś sama z takim problemem.
    dzisiaj sobie daj spokój i zrób jakąś przyjemność (Princessa???) - może to podniesie Cię na duchu.




    --
    Wysokie obcasy NO BO TAK!
  • 02.03.05, 10:39
    Dziękuję -:)
    niestety, obawiam się że Princessa nie wystarczy. Mój przypadek jest chyba
    trudny, bo to nie pierwszy raz, a jestem już pod 30-stkę. Więc powinnam być
    mądrzejsza.... Czuję się oszukana i wykorzystan - trochę jak porzucona
    zabawka.Facet mi w końcu niczego nie obiecywał o informację o rozstaniu
    przekazał niemalże w formie komunikatu który dawno sobie przemyślał nie
    pozostawiając mi wyboru. Jeszcze na dodatek pracujemy razem i jest ciężej niż
    myślałam...
  • Gość: nina75 IP: *.menis.gov.pl / *.menis.gov.pl 03.03.05, 09:29
    Doskonale Cię rozumiem Olu... Też znalazlam się w takiej sytuacji. Minął już
    rok, a jeszcze zdarza mi się o tym myśleć. I jestem nieufna, nie potrafię już
    tak jak kiedyś. I ciągle jestem sama.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, ze się jakoś jednak pozbierasz. I ze mi się też
    uda...
  • 02.03.05, 10:50
    sprobuj wykorzystac ten czas dla siebie. zastanowic sie dlaczego po raz kolejny
    sie to zdarzylo. i co zrobic zeby sie znowu nie zdarzylo. to nie jest przyjemne
    i wesole ale coz. warto chociaz wyciagnac z takich rzeczy nauke dla siebie.
    moze za bardzo ci zalezy, moze za bardzo sie starasz? moze jestes zbyt
    niecierpliwa i wiazesz sie z tymi, ktorzy maja ochote w nadziei ze to ten
    jedyny? trudno uwierzyc ze jestes z kims i nie wyczuwasz ze to ktos kto w
    postaci komunikatu moze oznajmic ze odchodzi. a wrazliwosc i kultura, ktorej
    sie wymaga od drugiej osoby? dlaczego tego nie widzialas?
    --
    dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
  • 02.03.05, 10:56
    Dziękuję za dobre rady. Ja to już właściwie wiem od dawna. To prawda, że za
    bardzo się starałam i zależało mi, ale nie byłabym z kimś niewrażliwym,
    nieczułym. Jeśli chodzi o czas dla siebie to chyba mam go aż nadto. A jak już
    ktoś mi się spodoba to jestem zachwycona, on zresztą też. Tym bardziej nie
    umiem przejść do porządku dziennego tak łatwo jak on. Jemu jest łatwiej bo
    zastąpił mnie kimś innym, a ja nie skaczę z kwiatka na kwiatek.Przez to dłużej
    cierpię.
  • 02.03.05, 11:12
    no nie. jezeli jest zachwycony to co sie dzieje ze cie zostawia bez slowa i to
    od razu dla innej? ilee te zwiazki trwaja? moze nie angazuj sie tak bardzo bo
    jak mija etap zauroczenia konczy sie zwiazek? dlaczego odchodza?
    --
    dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
  • 02.03.05, 11:16
    jak byliśmy razem było nam fajnie. Nie mieliśmy siebie dość. A to, że był
    zachwycony teraz wydaje mi się zwykłym udawaniem i tak jak mówisz zauroczeniem
    które minęło z pierwszym podmuchem monotonii, codzienności. Tylko , że ja widzę
    w tym naturalne przejście do codziennego bycia razem, a on pretekst do rostania
    i odświeżenia się z kimś NEW.
    Jeśli chodzi o zaangażowanie to okazywaliśmy je sobie na podobnym poziomie.
    Dopiero jak się skończyło zrozumialam, że zależy mi bardziej. Ale wtedy to już
    chyba nie ma to znaczenia. Koniec to koniec.
  • 02.03.05, 11:03
    Olenko63,
    powiedz dlaczego mamy Cie rozumiec i wspolczuc? Doskonale (jak piszesz) zdajesz
    sobie sprawe, ze jestes oszukiwana. Doskonale zdajesz sobie sprawe, ze on nie
    zmieni sie. Dlatego albo pogodz sie z sytuacja, ze Twoje zycie bedzie zawsze
    wypelnione podlym nastrojem, zawsze bedziesz czula sie niedowartosciowana, albo
    kopnij frajera w tylek. Pamietaj, nie ma nic gorszego jak swiadomosc, ze nic
    nie zmieni sie na lepsze i tkwienie w takim zwiazku. Nie mozesz powiedziec juz,
    ze nie wiedzialas, ze mialas nadzieje. Jesli facet Cie kocha to musi udowodnic,
    inaczej no coz...wyzej stoi. I musi udowodnic nie pisaniem na forum (halooo
    slodziutki kardio, pozdrawiam- mozesz poczesac mi grzywke, no badz silnym
    macho :o)), lecz prawdziwym czynem.
    M.S.
  • 02.03.05, 11:12
    Prosiłam o wsparcie, a nie współczucie. Myślę, że większość kobiet przeżyła
    taki zawód i ma już swoją dewizę i złotą zasadę. Ja jej jeszcze szukam.Jak
    narazie to ten frajer kopnął mnie i to tak boleśnie, a niedowartościowany to
    jest chyba on bo zabrakło mu odwagi, żeby powiedzieć - wiesz spotkałem kogoś,
    myślę że powinniśmy się rozstać. Zamiast - Wiem, że będziesz szczęśliwsza z
    innym , ja się nie nadaję do związków, być może będę w życiu sam.
    Najgorsze jest to, że na każdym kroku udowadnialiśmy sobie że nam na sobie
    zależy.
  • 02.03.05, 11:15
    eh zycie. bywa. skoro nie znalazlas swojej dewizy i zlotej zasady to znaczy ze
    wcale nie masz dla siebie zdyt duzo czasu :) potraktuj to jako zadanie domowe
    na czas przerwy
    --
    dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
  • 02.03.05, 11:19
    Wlasnie otrzymujesz wsparcie anie wspolczucie. Wspolczucie dla glupoty nie
    potrzebujesz.

    Czy moge byc jeszcze pomocny? Musze juz isc.

    M.S.
  • 02.03.05, 11:24
    Już teraz to boję się zapytać - bo głupotą to chyba aż zionie z moich
    opowieści...
  • 02.03.05, 13:02
    Wczoraj kupiłam książkę pt."Nie zależy mu na Tobie" napisaną przez tworcow serialu "Sex w wielkim mieście".Niezla jest i kosztuje tylko 23zl(w Empiku).Może warto kupić i przestudiować?
  • 02.03.05, 13:35
    a Ty ją przeczytałaś ? przeżywasz coś podobnego do mojego przypadku? Bo mnie aż
    brzuch boli jak o tym pomyślę
  • Gość: Zuzia IP: *.lublin.mm.pl 02.03.05, 16:22
    Czesc Ola. trzymaj sie mocno, jestem z Toba! tez jest mi tak smutno , tez
    dlatego ze Jego nie ma. Tylko ze my oficjalnie sie rozstalismy ale prawda jst
    taka ze gdyby to ode mnie zalezalo wciaz byklibysmy razem. Tez czuje pustke, tez
    nikt mnie nie obchodzi. Ale wlasnie przed chwila w Lublinie wyjrzalo slonce, i
    to tak ostro ze az mnie razi w oczy. poczulam sie lepiej, przyjdzie wiosna ,
    lato. wakacje. a Oni niech sapdaja . Ola powiedz ze wierzysz w to tak jak ja !
  • 02.03.05, 16:32
    tylko ta myśl pozwala mi rano wstać z łóżka i wyjść do ludzi. Najgorsze jest
    to, że kobiety przeżywają rozstanie obwiniając siebie a tych ktorzy nas
    krzywdzą wręcz idealizujemy.Wszystko wokół nie ma sensu i nic nie cieszy.
    Człowiek myśli, aby do jutra, aby, do poniedziałku, bo weekendy samotne wcale
    nie są fajne i chcę żeby szybko mijały.
    Dobrze, że niedługo wiosna, może coś się zmieni....
  • Gość: Zuzia IP: *.lublin.mm.pl 02.03.05, 16:37
    Boze az ttrudno uwierzyc jak podbnie moga myslec diwe kobiety byc moze na dwoch
    krancach Polski po rozstaniu z upelnie roznymi facetami. dokladnie-szukam winy w
    sobie, aon jest bostwem, idealem. nawet teraz jak to pisze to smiac mi sie z
    tego chce, a sa chwile ze naprawde tak mysle. Ola wiecej optymizmu, widzisz u
    mnie juz minakl miesiac i juz potrafie pisac takie bardziej pozytywne rzeczy .
    trzymaj sie, za jakis czas bedziesz tylko wspominala to jak teraz marnujesz
    swoje mlode latka na placz po tym palancie. bo niewatpliwie nim jest skoro
    zostawia taka siwetna dziewuche jaka zapewne jestes! pozdrawiam!
  • 02.03.05, 16:59
    czuje się źle, bo pracuje z nim w jednej firmie. Często się widujemy. Nie
    będzie mi łatwo zapomnieć. Przeraża mnie trochę jego zimny, obojętny wręcz
    pretensjonalny stosunek do mnie. On uważa że życie jest piękne (bo ma nowa
    laskę)Jeszcze na dodatek organizuję wyjazd jego grupy a On zamierza ja na ten
    wyjazd zabrać. Czy to nie szczyt obłudy, czy to ja za dużo sobie wyobrażam?
  • Gość: weronika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 22:46
    Kurcze!! Czytam te Twoje teksty i widzę w Tobie siebie..Może krótko od
    początku: ja silna,pewna siebie osoba,która zawsze wiedziała,czego
    chce..zakochalam się po uszy.On też,przynajmniej wtedy tak myślałam.Szybko
    zaczął bawic się moimi uczuciami,manipulować mną a ja ..pozwalałam mu na to,bo
    byłam slepa!Z czasem nie potrafiłam juz bez niego normalnie
    funkcjonować.Zostawił mnie kilka razy w czasie tego naszego związku i zawsze
    wracał,obiecywał zmiany i w momencie kiedy zaczynałam mu wierzyć,piekło
    zaczynało się od samego początku.Wiesz... w czasie tego związku stracilam wiarę
    w siebie,we wszystko.Poznałam,jak działaja środki antydepresyjne,leki na sen
    (bo tylko śpiąc nie płakałam i nie myślałam).Wydałam majątek na wizyty u
    psychologa i wiesz... po kilku latach to ja odeszłam.Zrozumiałam,że lepiej być
    samej,niż z kimś, kto tak mnie niszczył.Niestety musiało minąć bardzo duzo
    czasu,zanim zrozumiałam,że najwazniejsze jest to,że wiem,czego chcę.A to kto mi
    to da,to juz mniej wazne!Życzę Ci tego,żebyś tez to zrozumiała :o)
  • 03.03.05, 10:50
    Dzięki-:)
    Ja jestem daleka od środków antydeprezyjnych - chociaż też czasem nie mogę
    spać. Budzę się już z lękiem i bólem brzucha.....Wiem,że wiara w siebie i
    dbanie o swoje zdrowie to teraz dla mnie najważniejsze a z biegiem czasu
    zapomnę o tych przykrych przeżyciach. Cieszę się że już myślisz tak pozytywnie,
    ja w głebi duszy również, ale te myśli są bardzo głęboko, na wierzchu jest ból
    i rozczarowanie. Tylko nie wiem czy nie jestem bardziej sobą rozczarowana...
    może były oznaki tak marnego końca tylko byłam zbyt zaślepiona. Ale czy dla
    takich chwil właśnie nie żyjemy? Dla tego zaślepienia, motylków w brzuchu, i
    walącego szybko serca na samą myśl o tej jedynej osobie...?
    Nie wiem czy czegoś się po tym nauczyłam. Wiem, że teraz cierpię bo związek był
    dla mnie dobry, tylko partner nie ten.
  • Gość: nina75 IP: *.menis.gov.pl / *.menis.gov.pl 03.03.05, 09:42
    No cóż, on też pracowa.l ze mna w tej samej firmie. Ja tego nie wytrzymałam i
    dałam z niej nogę jak najszybciej. A te miesiące, gdy już nie bylismy razem, a
    ja jeszcze tam pracowalam byly prawdziwym koszmarem. Jesli jest to możliwe
    zmień jak najszybciej pracę!!!
  • 02.03.05, 22:53
    ola63 napisała:
    > bo jeśli będzie między nami tak fajnie i nagle on stwierdzi - to koniec.
    > Ja nie chcę być w związku - po tygodniu okazuje się że jest z inną.
    ...a co było "takie fajne" w ciągu tego tygodnia...?
    --
    kto ma to samo zdanie co my - jest kulturalny, miły i po prostu człowiek
    renesansu; kto się z nami nie zgadza ten bydlę (c. Anton)
  • 03.03.05, 10:54
    wszystko było fajne. Ja czułam się chciana, rozpieszczana, przytulana - tak jak
    lubię . Związek trwał trochę ponad 2 miesiące, ale nawet przez chwilę nie dał
    mi odczuć, że mu nie pasuję, że nie jest zadowolony z tego że jest ze mną. I
    tego mi żal. I za tym tęsknie. I tego nie rozumiem.
  • 02.03.05, 22:53
    zastanawiam sie, co musza w sobie miec takie osoby, ktorych non stop ktos rzuca.
    mnie nikt nigdy.
    --
    glosna muzyka, ale calkiem do dupy
  • Gość: aaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 23:44
    wszystko przed toba :PPP
  • 02.03.05, 23:46
    jestem dobrej mysli;))) mam duzo doswiadczen;)))))
    i innych problemow;)
    --
    glosna muzyka, ale calkiem do dupy
  • 03.03.05, 08:59
    aureliana napisała:

    > zastanawiam sie, co musza w sobie miec takie osoby, ktorych non stop ktos
    rzuca
    > .
    > mnie nikt nigdy.
    -----------

    Albo jesteś jeszcze bardzo młoda, albo młoda i w swoim pierwszym związku, albo
    to Ty pierwsza rzucasz, aby samej nie być porzuconą.
    To trzecie jest dużym prawdopodobieństwem przy Twoim nigdy. Może nawet nie
    zdajesz sobie z tego sprawy i jak w podświadomości, jakieś złe sygnały
    dostaniesz, to odchodzisz pierwszy.
    Nigdy nie można być w życiu czegoś za pewnym!
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • 03.03.05, 09:04
    bylam w wielu zwiazkach, w jednym bardzo dlugim. i to on sie chcial zabijac
    (proby), to on zatrul mi zycie(i moich bliskich) na blisko dwa lata jzu po
    zerwaniu.
    wiec jezeli mialam zerwac wg ciebie z innych powodow niz naprawde sadze, to
    podsiwadomy mogl byc tylko strach, ze to chyba jednak psychool;)
    .byl kiedys nawet takich watek, ze dziewcyznie ylo az glupio, ze to ona rzuca,
    ona pzestaje kochac. ktos jej napisal, ze moze tu chodzi o to, ze
    jestkroliczkiem, ktorego ciagle trzeba gonic, a tak naprawde nigdy sie nie
    zlapie. moze ze mna jest podobnie?;)
    ale fakt, wszystko przede mna

    sagis napisała:

    > aureliana napisała:
    >
    > > zastanawiam sie, co musza w sobie miec takie osoby, ktorych non stop ktos
    >
    > rzuca
    > > .
    > > mnie nikt nigdy.
    > -----------
    >
    > Albo jesteś jeszcze bardzo młoda, albo młoda i w swoim pierwszym związku,
    albo
    > to Ty pierwsza rzucasz, aby samej nie być porzuconą.
    > To trzecie jest dużym prawdopodobieństwem przy Twoim nigdy. Może nawet nie
    > zdajesz sobie z tego sprawy i jak w podświadomości, jakieś złe sygnały
    > dostaniesz, to odchodzisz pierwszy.
    > Nigdy nie można być w życiu czegoś za pewnym!


    --
    glosna muzyka, ale calkiem do dupy
  • 03.03.05, 11:04
    może to był mój błąd - poczułam się dbyt dobrze w tym związku. Poczułam, że mi
    to pasuje i dawałam mu to odczuć (zresztą on mi też), że nie chcę niczego
    innego.....Któregoś dnia chciałam zrobić mu niespodziankę i wpadłam do niego
    bez zapowiedzi.... był niezadowolony, zmęczony i stwierdził, że czuje
    się "zaszczuty". PO trzech dniach zerwał.
    Nie mogę być z kimś kto ma prawa do mnie a ja mam się zapowiadać, umawiać i
    kontrolować. On miał pełny komfort. Ja też tak chciałam. Widać u meżczyzn to
    nie działa.
  • 03.03.05, 13:56
    wiesz, to u mnie zawsze jest odwrotnie.
    z obecnym chlopakiem jestem ponad rok, jestesmy ze soba bardzo blisko, raz na
    jakis czas mieszkamy ze soba, ale do glowy by mi nie przyszlo przyjsc bez
    zapowiedzi. zawsze dzwonie wczesniej. i bylabym zla, gdyby mnie zrobiono taka
    niespodzianke, dla samej' zasady'. moze wiecej dystansu?
    np. mnie zawsze odrzucali( w sensie byly dla mnie nie do przyjecia:P) faceci,
    ktorzy po paru miesiacach/ tygodniach patrzyli na mnie maslanym wzrokiem,
    chcieli zaraz znac moj plan zajec i walili pseudoromantyczne teksty( za bardzo
    romantyczna chyab nie jestem). od razu czulam sie osaczona i myslalam, ze ten
    ktos musi byc bardzo ZDESPEROWANY. a ja ze zdesperowanym facetem gotowym oddac
    dla mnie wszystko nie chcialabym byc.
    na poczatku mojego obecnego zwiazku tez nie bylo pod tym wzgledem lekko, bo on
    szybciej ode mnie byl gotow na jakies deklaracje, ktore mnie nawet dzis nie
    przechodza przez gardlo;))
    dlugo rozmawialismy( bo jednak na nim mi zalezalo) i musial zrozumiec, ze ja
    potrzebuje dystansu. no i od tamtej rozmowy wlasciwie jest ok;).ludzie, ktorzy
    nie maja wiekszych problemow( niesmialosc, brak pewnosci siebie ?)ze soba nie
    chca zazwyczaj byc z ludzmi, ktorzy zachowuja sie jak wierne psinki. chca byc z
    kims, kto jest SOBA, ma tez swoje zainteresowania etc, potrafi powiedziec 'nie'
    a nie dostosowuje sie do kazdych zachcianek- bo to jest nudne.


    ola63 napisała:

    > może to był mój błąd - poczułam się dbyt dobrze w tym związku. Poczułam, że
    mi
    > to pasuje i dawałam mu to odczuć (zresztą on mi też), że nie chcę niczego
    > innego.....Któregoś dnia chciałam zrobić mu niespodziankę i wpadłam do niego
    > bez zapowiedzi.... był niezadowolony, zmęczony i stwierdził, że czuje
    > się "zaszczuty". PO trzech dniach zerwał.
    > Nie mogę być z kimś kto ma prawa do mnie a ja mam się zapowiadać, umawiać i
    > kontrolować. On miał pełny komfort. Ja też tak chciałam. Widać u meżczyzn to
    > nie działa.


    --
    glosna muzyka, ale calkiem do dupy
  • Gość: normalny facet IP: *.pg.gda.pl 03.03.05, 02:15
    Olu,
    piszesz, że potrzebujesz wsparcia nie współczucia - to prawda.Usmiechnij
    sie..nawet przez łzy ale uśmiechnij sie ..i uwierz w siebie. Przyjmij zasadę,
    że jesli my rzucamy partnera to dlatego że był nic nie wart a jeśli partner nas
    rzuca to dlatego,że był zbyt mało inteligentny aby aby nas własciwie docenić. W
    obu przypadkach MY zawsze jesteśmy górą - taki i tylko taki jedynie słuszny
    wniosek należy wyciągnąć. On Cię rzucił - OK ale czy chciałabyś być z mało
    inteligentnym partnerem ? Na pewno nie bo stać Cię na więcej. No widzisz - juz
    troche lepiej sie czujesz? To tak poł żartem pół serio a tak naprawdę to w
    pracy bądź sobą bo to najbardziej pomoże Tobie i zirytuje "byłego". W domu
    możesz być "smutasem" ale w pracy musisz byc uśmiechnięta, zadowolona z życia i
    zawsze elegancka w myśl zasady "elegancja i wdzięk to MY". Przeżyjesz
    ten "bolesny" chwilowo problem a później...na pewno spotkasz tego...jedynego.
    Bywają też i faceci normalni, którzy potrafia naprawdę kochać kobietę - fakt,
    że to rzadkość ale się trafia. Powodzenia, trzymaj się ....no i uśmiech na
    twarz.
  • 03.03.05, 08:33
    tak naprawde to czy ktos jest górą czy dołem nie wynika z tego KTO konczy
    zwiazek tylko JAK konczy. bo ja rozumiem ze mozna sie pomylic (choc to glupio
    brzmi), ze moze okazac sie ze ta osoba jest inna niz nam sie wydawalo, ze po
    prostu nie wychodzi. nawet ze milosc sie konczy. ale chodzi o poziom i kulture,
    o liczenie sie z uczuciami tej drugiej osoby. w pewnym sensie mysle, ze w
    momencie rozstania bardzo dobrze widac, czy warto bylo byc z ta osoba czy nie.
    jezeli sie kogos kochalo, jezeli na kims bardzo zalezalo to nawet po wszystkim
    zostaje jakis sentyment, ktory nie pozwala ranic tej osoby. jezeli tego nie ma
    to znaczy ze nic nie bylo.
    banal - ale prawdziwy - czas leczy rany.
    --
    dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
  • 03.03.05, 11:15
    W momencie zerwania ze mną starał się mówić tylko o mnie. Stwierdził, że
    powinnam wyjść za mąż i mieć dzieci, a nie spotykać się z nim który tego
    jeszcze nie chce. Zresztą nieraz mówiłam mu, że nie chcę mieć narazie własnej
    rodziny. Chciałabym wyjechać gdzieś w egzotyki na rok lub dłużej, chce mieć
    sportowy samochód, to raczej nie świadczy o chęci zamążpójścia - co próbował mi
    usilnie wmówić. Obiecał, że będzie moim przyjacielem ale nie chce żebyśmy sie
    kontaktowali bo to strata czasu, a poza tym on już sie angażuje w nowy związek
  • 03.03.05, 09:06
    Gość portalu: normalny facet napisał(a):

    Przyjmij zasadę, że jesli my rzucamy partnera to dlatego że był nic nie wart a
    jeśli partner nas
    rzuca to dlatego,że był zbyt mało inteligentny aby aby nas własciwie docenić.
    -----------------

    To dlatego faceci zawsze zrzucają winę na kobietę!! Tylko, że wtedy tkwią we
    własnych błędach i kolejne związki są takie same. A, oni dalej zrzucają winę na
    cały świat. Z Twoich słów wynika, że nie można facetowi wybaczyć błędu, bo on i
    tak nie uważa, że powinien coś zmienić i po jakimś czasie znowu będzie taki
    sam. Jak często zarzuca się facetom, że oni wracają do poprzednich błędów i
    przyzwyczajeń.

    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • Gość: normalny facet(on) IP: 195.116.116.* 03.03.05, 09:58
    brrrr....strasznie ta wypowiedź skomplikowana i aż razi chęcią pozbycia się na
    zawsze całego męskiego gatunku. Gdzie Ty w mej wypowiedzi odczytałaś to
    wszystko o czym piszesz? Prawda zawsze leży pośrodku a wina też pośrodku ale...
    bardziej po stronie facetów (też się usmiechnij i rozchmurz... bo chyba jesteś
    w podobnej sytuacji jak Olga...co?). To nieprawda, że faceci się nie zmieniają
    ci "normalni" na pewno tak (a wiem to z własnego doswiadczenia bo jestem
    facetem)i sama sie o tym przekonasz ja trafisz na "normalnego".Uśmiechnij
    się...i popatrz na nas łaskawszym okiem. Pozdrowienia.
  • 03.03.05, 10:39
    Tak wychodzi. Wskazuje na to logika takiego(Twojego) myślenia. Dlaczego całego
    gatunku? Kogoś o takim myśleniu, jak Twoje łatwo można rozpoznać i nie marnować
    na takiego czasu. Nikt nie jest doskonały i ja też biorę to pod uwagę, ale
    jeśli ktoś nie widzi w ogóle u siebie winy, to nic na to nie poradzi się. Wina
    zawsze leży po dwóch stronach. Są skrajne przypadki, że nic nie da się zrobić,
    ale to można raz na takiego trafić, a jak ktoś uczy się na własnych błądach, to
    drugi raz tego samego nie popełni:-)

    Nie, nie jestem, bo ja nie szukałam nigdy na siłę kogoś. To ja zawsze byłam w
    sytuacji wybierającej.
    Piszesz, jakby wszystkie kobiety były nieszczęśliwe i do swojego szczęścia
    potrzebowały faceta. Nic bardziej błędnego.
    A, czy inni faceci od Ciebie są nienormalni?:-)))

    Rozchmurz się, bo trafisz kiedyś na kobietę, która będzie przy Tobie szczęśliwa.

    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • 03.03.05, 10:55
    Olę.
    Może nie myślisz sam tak całkowicie, ale są mężczyźni, którzy faktycznie tak
    myślą i czynią. Zostawiają za sobą wiele zranionych serc. Taki typ macho.
    Kiedyś usłyszałam od mężczyzny psychologa, że to jest taki typ narcystycznego
    psychola. Nie liczą się z innymi ludźmi i sami nie boją się niczego.
    Wśród kobiet i mężczyzn są różni ludzie o różnych charakterach.
    Dla kobiety to jest normalne, że robimy same rachunek sumienia. Ale, nie dla
    wszystkich mężczyzn to jest oczywiste. Przecież mężczyzna musi być doskonały i
    nie może okazać słabości, a tym samym uczuć. Jak pokaże swoje słabości, to ktoś
    może to wykorzystać. Mężczyzna nie płacze, bo to świadczy o jego słabości.
    Prawda?

    Pozdrawiam.

    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • Gość: normalny facet IP: 195.116.116.* 03.03.05, 11:51
    ..przepraszam ale czy mój j.polski jest aż tak niekomunikatywny, że trudno Ci
    zrozumieć co piszę? Jesli masz kłopoty ze zrozumieniem sensu mej wypowiedzi to
    proszę nie przypisuj mi swego punktu widzenia bo moj jest akurat odwrotny. Na
    tym kończe dyskusję z Tobą. Pozdrowienia.
  • 03.03.05, 11:55
    dla mnie wszystko co powiedziałeś jest dość jasne. I naprawdę szczerze
    dziękuję.
  • Gość: normalny facet IP: 195.116.116.* 03.03.05, 12:43
    Olu
    trzymaj się dzielnie. Wiem, że Ty zrozumiałaś o co mi chodziło i jeśli choć
    trochę moja wypowiedź była Ci pomocna to się cieszę.
    Moja dalsza korespondencja dotyczyła wyłacznie opinii Sagis.
    Pozdrowienia.
  • 03.03.05, 12:48
    może Twój nick mnie trochę zasugerował :)))


    żartowałam, spoko
    dzięki
  • 03.03.05, 13:09
    Z pierwszych słów Normalnego Faceta wiesz Olu, że Twój były właśnie tak o Tobie
    pomyślał.
    Ja wiem, że kobieta, która bardzo chce być z jakimkolwiek facetem właśnie, jak
    Ty postępuje. Zawsze jemu mówi, że on ma rację i jest taki kochany i mądry.
    Wszystko, aby tylko takiemu spodobać się za cęnę rezygnacji z siebie i tego,
    czego lubi się.
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • 03.03.05, 13:21
    Wyjaśnienie. To nie był jakikolwiek facet dla mnie. W ubiegłym roku wpadłam mu
    w oko, ale wtedy mi się nie podobał, drażniliśmy się, nieraz kłóciliśmy, było
    wiele spięć. Z czasem on się związał z kimś, a ja zaczęłam się z nim w miarę
    normalnie dogadywać. Po pół roku od zerwania z poprzednią kobietą zaczliśmy się
    coraz częściej widywać i byliśmy przyjaciółmi. Dzwonił, interesował się moim
    sprawami. W końcu ja zaczęłam interesowac się jego życiem i tak się zaczęło. To
    chyba nie jest "jakikolwiek" facet. Uważam, że się nieźle dogadywaliśmy, coś
    zaiskrzyło a może to ze wcześniej się kłóciliśmy miało wływ na nasze późniejsze
    uczucia? Nie wiem. Upatrzyliśmy sobie siebie i wyszukaliśmy dla siebie.
    Tylko nie spodziewałam się, że zaraz odejdzie do innej. Przedstawiając swoją
    historie nie wspomniał o iluś tam kobietach.....
  • 03.03.05, 13:30
    Ale, już szukasz następnego. A, jeśli kobieta nie boi się samotności, to nie
    będzie szukać kogoś. Po prostu, jak przyjdzie odpowiedni moment, to sam pojawi
    się ten właściwy.
    Gdyby to był ten właściwy, to nie odszedły od Ciebie do innej tylko dlatego, że
    kłóciliście się. W życiu są dobre i złe dni, a wart jest ten, który będzie przy
    nas w jedne i drugie.
    Trzeba zawsze też szukać winy w sobie, bo może jest coś, czego normalnie byśmy
    uniknęli. Może nawet nie mieliście szansy być ze sobą. Szczególnie, że tak
    szybko odszedł do innej, to znaczy, że nie warto takim zawracać sobie głowy.
    Jeśli coś z kimś zaczynamy, to trzeba być odpowiedzialnym i konsekwentnym i
    zawsze pamiętać o uczuciach tej drugiej osoby.
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • 03.03.05, 13:42
    Jeśli ja nie jestem odpowiedzialna to nie wiem kto jest. Właśnie ta
    odpowiedzialnośc i konsekwencja w uczuciach doprowadziły mnie do takiego stanu,
    którego nie mogę okiełznać. On jest sobie dalej lekkoduchem i olewusem a ja
    rozpaczam bo jestem ODPOWIEDZIALNA i KONSEKWENTNA.
    Jeśli jeszcze raz spotkam w życiu takiego oszołoma to nie ręczę za swoje
    czyny.I chociaż jestem kruchej i niewielkiej postury to przyładuję mu w to jego
    Zaspodnione ego tak, że dzieci będzie mógł sobie tylko adoptować.
  • Gość: normalny facet IP: *.pg.gda.pl 05.03.05, 23:19
    Do SAGIS.

    Co słychac u Leny-zet? J.polski jest przepiękny szczególnie wtedy jak się
    rozumie co się czyta - spróbuj, może się uda. Przepraszam kochaniutka ale lecę
    Cię spotkać w maglu - i to by było na tyle.
  • 03.03.05, 13:05
    To, co Ty napisałeś, a to jak ja(kobieta) nie widzę w tym Twojej winy, to jest
    różnica. Twoje słowa mówią wyraźnie co Ty napisałeś, a ja starałam się jednak
    zobaczyć, że nie jesteś taki zły, jak Twoje słowa mówią.

    Ty, jak napisałeś widzisz, że jak kogoś zostawiasz, to tamta osoba nie jest
    Ciebie warta, a jeśli ktoś Ciebie zostawia, to znaczy, że ona była nie na tyle
    inteligentna, aby zobaczyć w Tobie dobre cechy. Czyli zawsze wina leży po
    stronie drugiej osoby. W Twoim wypadku-kobiety, jak podejrzewam.
    Nie obrażaj się, ale ważne jest, jak ktoś rozumie nasze słowa, a nie jak Ty to
    przedstawiasz. Każdy jest inni i inne ma doświadczenia. inaczej może
    interpretować czyjeś słowa. Ja zawsze biorę pod uwagę wiele wariantów, aby jak
    najlepiej kogoś zrozumieć. Nie zawsze też ktoś chce nam prawdę powiedzieć:-)
    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • 03.03.05, 11:11
    Dziękuję -:)) szczególnie za fajną zasadę JA GÓRĄ. Bardzo mi się podoba tylko
    nie wiem czy nie się nie przyzwyczaję do niej za bardzo.... Człowiek zbolały
    bierze wszystko zbyt dosłownie i do siebie tracąc kontakt z rzeczywistymi
    granicami...Jestem uśmiechnięta choć nie do niego. Jakoś nie mogę się przemóc i
    znów go lubić jak dawniej. W domu fakt jest mi smutno i wieczorem muszę zażyć
    piwko lub inny trunek żeby spokojnie zasnąć.Ale to chwilowe. Elegancka też
    jestem zawsze bo lubię o siebie dbać. Wiem, że innym to się podoba. A spotkać
    tego jedynego "normalnego" kochajacego faceta to już bym chciała, a nie za
    tysiąc lat.
  • Gość: duszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:34
    Oleńko jestem z Tobą. U mnie mija czwarty miesiąc - czy jest lepiej...inaczej,
    ale nadal boli...Sądzę, że panowie tacy, których spotkałyśmy są po prostu
    chorzy. Kochają "być zakochanym", a gdy to mija - również z ciężkim sercem, ale
    odchodzą, by szukać innej fascynacji. To co robią, robią z wielkim
    zaangażowniem i są naprawdę przekonujący - dlatego im wierzymy i teraz tak
    tęsknimy. Może po kilku miesiącach obudzę się i pierwsza myśl nie będzie
    dotyczyła Jego, może przyjdzie dzień, gdy nie będę myślała przez pół godziny o
    Nim...może...ale na razie - niestety...
  • 03.03.05, 11:28
    Właśnie to ich zaangażowanie jest najgorsze. Ja nie umiem tak grać żeby nic nie
    czuć. On już za mną nie tęskni. Skończyłam się dla niego. Mogę w ogóle nie
    istnieć, bo on ma już kogoś i jemu jest cały czas fajnie. A ja nie mogę sobie
    znaleźć miejsca.Wszystko mi nie pasuje, patrzę na siebie i widzę same wady. I
    potwierdzam - no jasne kto by ze mną wytrzymał. Ostatnią rzeczą jest dla mnie
    FACET, a jednocześnie pierwszą bo o nim myślę, bo on zakłóca mój wewnętrzny
    spokój i dlatego nie mogę spać.Pierwsza i ostatnia rzecz w moim życiu to
    facet - on mnie rajcował, teraz mnie depcze.
    Życzę sobie i Tobie nie trafić nigdy więcej na takiego człowieka. Monstrum bo z
    człowiekiem łaczy go chyba tylko wygląd (złudny).
  • Gość: kawoska78 IP: *.man.rsk.pl 03.03.05, 08:35
    moje sposoby na poprawę humoru/mega doła/wiosenną deprechę? Proszę bardzo!
    -zakupić nową filiżankę do kawy (może być kubek, wedle gustu, w tesco podobno w
    tym tyg promocja-kubki za zlotowke)najlepiej w jakimś odjechanym kolorze lub
    kolorowa, wiosenna, może być w kwiaty
    -cynamon -dodawany do kawy ptrafi rozjaśnić nawet najbardziej pochmurny dzień
    -dla nie-kawoszy cappuccino marcepanowe ... lub herbata owocowa
    -nowy lakier do paznokci (i pomalować paznokcie!!)
    -maseczka do twarzy, nowe cienie do powiek itp... w każdym razie coś innego,
    nowego, co zmusi do spojrzenia na swe odbicie w lustrze z UŚMIECHEM!!
    -w sytuacjach trudniejszych, zakrawających o deprechę, polecam karnet do
    fitnessklubu i regularne wizyty (4-6 razy w tygodniu)- nie wiem, nie znam się,
    nie potrafię wytłumaczyć tego naukowo, ale nawet jeśli nie schudniesz (bo nie
    wszystkim o to chodzi) tak częste wizyty na siłowni dodają energii, optymizmu,
    chce się zyć... wierz mi, wiem co mówię, właśnie w ten sposób zwalczyłam swoją
    mega-deprechę ubiegłej wiosny
    Powodzenia

    ____________________________________________________________
    zapraszam na fumum ŚWIAT WEDŁUG SINGLI
  • 03.03.05, 08:38
    Ola, jest tyle ciekawych rzeczy na świecie, po którym stąpamy, że aż dziw, że
    się jakimś wypierdkiem przejmujesz..
    Wyluzuj, nie jest wart ani jednej Twojej myśli..
    Po tygodniu znalazł inną? Mówię Ci, nie warto!!!

    Pozdrawiam ciepło!
  • 03.03.05, 09:13
    Ja też uważam, że on nie jest wart jednej jej łzy. Widać, że myśli tylko o
    sobie i skacze wciąż z kwiatka na kwiatek. Tą nową tak samo rzuci, jak Olę.
    Są tacy, którzy lubią stan zakochania i jak normalnie on kończy się, to szukają
    nowego obiektu swoich uniesień. Takiemu najlepiej Ola zrobi, jak pokaże w
    pracy, że jest uśmiechnięta i zadowolona i nie przejmuje się tym, że nie jest
    już z nim. To najbardziej jego zaboli. Niech nauczy się, czym są zranione
    uczucia. Jeśli w ogóle on ma jakieś, bo może być takim zimnym psycholem, jak
    wynika ze słów Oli i jego zachowania.
    A, w ten sposób Ola uderzy w jego chore EGO.

    --
    Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
  • 03.03.05, 11:35
    chory to on chyba faktycznie jest - bo wszelkie swoje "niedociągnięcia" , które
    zresztą tylko on widzi tłumaczy tym, że jest jedynakiem, rozpieszczonym
    dzieckiem mamusi. Zresztą jeszcze z nimi mieszka. Jak byłam u Niego i
    poprosiłam o herbatę jego mama była pełna podziwu że on potrafi herbatę sobie
    ugotować SAM. Wszystko miał w zyciu podane na złotym talerzu, więc sprawa uczuć
    i reakcji na ból drugiego człowieka jest sprawą która nie znaczenia. Wręcz nie
    należy sie poddawać sentymentom tylko uciąc nasza znajomość jednym
    pociągnięciem skalpela. Nie widywać się, nie rozmawiać. Ale on wciąż jest moim
    przyjacielem jak twierdzi. I co ja mam mu medal za to dać, bo już nie wiem czy
    to draństwo czy szlachetność z jego strony....?
  • 03.03.05, 12:15
    A ja jestem ciekawa czy takich facetów dopadnie kiedyś jakas kara, że ranią
    osoby, bo w końcu jakaś sprawiedlowość muśi być, moze znacie jakies przypadki.
  • 03.03.05, 12:35
    Ja wcale nie chcę żeby go spotkała kara. Myślę, że życie jest zbyt krótkie na
    to, żeby wymierzać sobie sprawiedliwość za wyrządzone krzywdy. Myślę sobie
    tylko, że to strasznie nie fair, że ludzie postępują z innymi w tak okrutny
    sposób z wyrafinowania. Żadna "kara" nie będzie dla nich "wystarczająca" bo są
    zbyt zepsuci żeby dostrzegać w swoim postępowaniu brak moralności, etyki,
    lojalności....człowieczeństwa. To jest inny poziom myślenia i percepcji
    otaczającego ich świata. Dostając mandat nie czują się ukarani, ale myślą -
    kurczę nie udało mi się zwiać...Jestem pewna, że kara go nie spotka bo on jej
    nawet nie zauważy (tak jak teraz mnie)
  • 03.03.05, 13:25
    ola wiadomo ze trzeba pocierpiec, ze nie jestes z kamienia itd. nie staraj sie
    byc szlachetna i go tlumaczyc, albo usprawiedliwiac. facet na to nie zasluguje.
    przeciez wiesz ze zawsze po nocy przychodzi dzien a po zimie wiosna i potem ze
    zdumieniem mysli sie o tym jak moglas tak szalec za kims, na czyj widok teraz
    nie drga ci nawet powieka.
    przeciez nie warto byc z kims komu na tobie nie zalezy. zmarnowalas dwa
    miesiace a moglas o wiele wiecej. i do czego by to doprowadzilo? zal bylby
    jeszcze wiekszy, bo nie tylko za uczuciem, ale takze za czasem. bo w takich
    przypadkach tak wlasnie mysle - ze zmarnowalam czas. i ze jestem przeciez
    swietna laska :))) i witaj przygoda :))) eh, nie ten to bedzie inny. ja tam
    wierze w przeznaczenie!
    --
    dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
  • 03.03.05, 13:36
    Wiem, że po nocy przychodzi dzień i też wierzę w przeznaczenie. I wiem, że
    musze być silna bo jak złamie mnie coś tak "błahego" to jak przyjdzie mi stawić
    czoła naprawdę wielkiej tragedii to sobie nie poradzę.
    Niemniej odczuwam smutek i to jest niezależne od tego czy jest dzień, wiosna...
    odczuwam tęsknotę za prawdziwym, szczerym uczuciem i stabilnym filarem o który
    choć czasem moge się oprzeć bez obawy, że się rozsypie w pył, albo, że to był
    tylko cień filara.
  • 03.03.05, 13:51
    jestes madra dziewiczyna. nie wiem co jeszcze moglabym napisac, bo przeciez ty
    wszystko juz wiesz. a reszte trzeba przeczekac. trzymam kciuki
    --
    dla kobiety przewidujecie jedną pozycję. horyzontalną.
  • Gość: normalny facet IP: 195.116.116.* 03.03.05, 14:52
    Olu,
    wróć proszę do mej pierwszej wypowiedzi, tej kierowanej do Ciebie, którą
    oceniłaś pozytywnie i po prostu tak trzymaj. Nie sugeruj się jakimiś
    pokrętnymi, niespójnymi i wzajemnie sprzecznymi wywodami bo sie w tym pogubisz
    a jak wiesz "nawet absolutną próżnię można widzieć bardzo różnie". Trzymaj się
    a na pewno wszystko sie dobrze ułoży...wierzymy w Ciebie.Pozdrowienia.
  • Gość: ojasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 21:04
    Olu
    doskonale Cię rozumiem, bo sama wielokrotnie przez to przechodziłam. Kazdego
    dnia obwiniałam siebie, analizowałam prawie każde słowo wypowiadziane do niego
    i zawsze wychodziło, że to moja wina, bo powinnam zrobić (powiedzieć) to czy
    tamto... Ale najważniejsze jest, aby wstawac rano, usmiechac się do lustra i
    mówić sobie, że to będzie wspaniały dzień, po prostu iść do przodu. A to, że
    widzisz go w firmie znaczy dokładnie tyle, że on tez tam pracuje i teraz jest
    dla Ciebie kolegą z pracy i tyle. Wiem, że jest Ci ciężko, ale życie jest zbyt
    krótkie i ulotne, aby myśleć o kimś kto nie jest wart wspomnienia. I zobaczysz,
    że gdy trafisz na tego właściwego człowieka, to nic nie będzie w stanie
    przyćmić Waszego szczęścia. Wiem, co mówię... Czasami warto zaliczyć w życiu
    kilka "pomyłek" chociażby dla nabrania życiowego doświadczenia. I tak radzę Ci
    traktować całą tą sytuację.
    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam cały garnuszek pozytywnej energii!!!!!
  • Gość: Dot IP: *.adsl.xs4all.nl 09.03.05, 12:57
    Z perspektywy 12 lat widze siebie nie porzucona, ale uwolniona, mimo ze
    wowczas, po 7 latach zwiazku, swiat zblizyl sie (chwilowo) ku koncowi. Teraz
    jestem mu wdzieczna. Widze ten koszmar, w jakim zylabym na codzien, przekonujac
    siebie i wszystkich na okolo, ze jest nam dobrze. On zrobil to dla siebie, nie
    mniej wdzieczna mu jestem, ze nie owijal w bawelne, ze nie trzymal na stronie
    na wypadek, gdyby nie znalazl czegos lepszego, przy okazji obwiniajac za brak
    pelnej satysfakcji.
    Popatrz wokol, i zobaczysz, ze takich zwiazkow jest wiele.
    Spojrz raz jeszcze i zauwaz tych wszystkich przyzwoitych i doroslych mezczyzn,
    ktorzy na ogol nie powalaja cie z nog, bo nie czuja takiej potrzeby. Byc moze
    boja sie pajakow i nie potrafia jezdzic na nartach, ale maja odwage o tym
    mowic. Nie zraza ich twoja niedoskonalosc, bo wiedza, ze jest to cecha unikatow.
    Mowie ci o tym , bo wiem, co mowie.
    Przeczytaj 'Kobiety, ktore kochaja za bardzo' Robin Norwood. Sprobuj
    odpowiedziec sobie na pytanie, dlaczego TY inwestujesz tak wiele w ludzi, nie
    wartych inwestycji. Powodzenia.
  • 09.03.05, 13:14
    o tym czy w kogoś nie warto inwestować przekonujemy sie dopiero zwykle jak nas
    zostawia i to bez stylu i klasy. Wszelkie "symptomy" w czasie związku
    traktujemy z przymrużeniem oka, bo nam zależy, bo wiemy, że nie ma ideałów...
  • Gość: Dot IP: *.adsl.xs4all.nl 09.03.05, 13:51
    Namawiam do introspekcji. To juz tydzien na lamach tego forum. Zacznij od
    poprzestania.
  • Gość: leaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 00:55
    odszedl 4 miesiace temu...po dwoch najszczesliwszych latach mojego zycia jedyny
    i idealny mezczyzna poinformowal mnie jedna wiadomoscia zostawiona na
    internecie ze nigdy juz nie bedzie pewny czy chce ze mna byc. bez przyczyny,
    bez zapowiedzi.

    na poczatku plakalam, czulam fizyczny bol, nie moglam w to uwierzyc. Potem
    stopniowo pewne elementy polaczyly sie. Zauwazylam ze tak bardzo kochalam,
    ufalam i tak bardzo bylam pewna ze ten jeden jedyny czlowiek nigdy mnie nie
    zrani ze przegapilam moment kiedy jego milosc zniknela. Przegapilam tez to ze
    przez pewien czas nie bylam jego jedyna kobieta. Tak samo jak Ciebie Olu boli
    mnie ze on tak latwo sie pocieszyl, ze pewnie latwo mnie zastapic..

    Dzisiaj wciaz czuje bol kiedy o nim mysle. Nie tesknie, nie kocham, nie placze
    ale pamietam i zawsze bede pamietac. Boje sie tylko jednego- ze znowu czegos
    nie zauwaze, ze swiat moze nie byc taki jak mi sie wydaje.

    Przez te 3 miesiace zobaczylam jakich mam cudownych przyjaciol, poznalam nowe
    miejsca, wyrwalam sie ze schematu, zakochalam sie w jazzie i osiagnelam sukces
    zawodowy. Tobie tez tego zycze. Zerwanie jest doskonalym pretekstem zeby zaczac
    nowe, lepsze zycie i wiele sie nauczyc. trzeba to wykorzystac.
  • 05.03.05, 17:00
    Ola
    wiem co czujesz.
    Je jestem już po 30 i mam kilka trudnych przypadków za sobą.
    I chyba kończy się następny.
    Moja przyjaciółka zawsze mówi mi w takich chwilach: "Aguś, co cie nie zabije to
    Cię wzmocni". Ja chyba niedługo będę Superwomanterminator.Trudno mi Cie
    wesprzeć. Sama potrzebuje wsparcia.
    ale wiem co czujesz.
    3maj się
  • Gość: kofi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 23:00
    a może byście tak spróbowały najpierw faceta poznawać po woli. Zacząć od
    rozmów,pokazać go przyjaciołom,trochę potestować tak jak dawniej to było a
    sypialnię póki co zamknąć na trzy spusty.Bo jak wy może to najbardziej
    interesujące serwujecie na początku to przyciągacie samych trutniów.
  • Gość: Gosia IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 06.03.05, 13:01
    Czytam i czytam Wasze wypowiedzi. Mnie tez zostawił męzczyzna, zwiazek nie był
    długi ( 4 miesiace) ale ja sie tak zakochalam, ze przewrociłam moje zycie o
    180stopni (dla niego). Zmienilam prace, miejsce zamieszaknia. A on po prostu
    oświadczył, że nie ma dla mnie juz tych uczuc. I koniec.
    Czułam się jak idiotka, on chciał byc przyjacielem (nigdy wiecej!!),
    spotykalismy sie zatem jako przyjaciele, chodzilismy na basen razem, na
    obiady... Ja mialam jeszcze nadzieje a on kiedy nie mial dla mnie czasu to
    mowil, ze dzisiaj nie bo spotyka sie z kims innym. Itp, itd...
    Az wkoncu zrozumialam ze to naprawde KONIEC i nie ma co sie ludzic. Dzisiaj
    mija rok i 4 miesiace od zerwania, znalazłam świetną pracę, wróciłam do
    rodzinnego miasta, znowu spotykam sie z przyjaciółmi, kupiłam sobie samochód,
    mysle o mieszkaniu, nauczyłam się jezdzić na nartach... oj, jestem po prostu
    szczesliwa. I chociaz nadal jestem sama to... wiem czego chce. I co ma tak
    naprawde wartosc. Rozstania zawsze bola, ale trzeba to przejsc, odchorowac i
    wziac swoje zycie we wlasne rece.
    Dzisiaj widuje go czesto zalogowanego na MSN. Prawie cale weekendy spedza przy
    komputerze... Troche to nawet zalosne bo jesli nawet znow sie zakochal to mysle
    sobie jak on traktuje te kobiete?? Na dystans? To jest moje zycie to jest
    twoje??
    Olu, najlepszym lekarstwem jest czas i musisz zrozumiec ze widocznie tak mialo
    byc. Moze nawet nie wiesz, ze za rogiem czeka ktos naprawde wyjatkowy??
    p.s. czasami mamy kontakt... jak zapytal jak spedzilam Nowy Rok a ja ze na
    nartach i ze bylo fantastycznie to on odrazu gdzie dokladnie bylam? Nie
    odpowiedzialam bo on by nie zrozumial ze narty w Zakopanym tez moga byc super a
    nie w najdrozszym osrodku w Austrii. Ale te wady widzi sie dopiero po jakims
    czasie..
  • Gość: wiruska IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 09.03.05, 15:54
    Kazdy przyciąga okreslony typ faceta. Więc jeśli to już kolejny który Cię
    rzuca, może warto zastanowić sie nad sobą? Dlaczego tak właśnie się dzieje?
    Może trzeba przepracowac swoje własne lęki (może podświadomie wybierasz takich
    właśnie facetów, którzy pokazują Ci np. Twoje lęki), obawy, stosunek do facetów
    wogóle. Kazdy napotkany człowiek stanowi dla nas zwierciadło. W każdej książce
    do psychologii (niekoniecznie akademickich) jest to szeroko opisane.

    Bo jeśli byłby to pojedyńczy przypadek, to OK. Jednak sytacja cały czas się
    powtarza. Od Ciebie zalezy jak szybko uwolnisz się od tego.

    zastanów się czy nie powielasz wzorca rodziców?
  • 09.03.05, 16:21
    Generalnie podobam się różnym facetom, ale na związek decyduje się z kimś
    problemowym. Robię to chyba rzeczywiście podświadomie, bo w ogóle o tym nie
    myślę ( o ten ma problem to się z nim wiąże-Nie). Natomiast wszystkie związki
    zaczynam od przyjaźni. Opowiadamy sobie o swoich sprawach, czujemy się sobie
    potrzebni aż w końcu dochodzi to tego, że tęsknimy, myślimy o sbie coraz
    częściej i tak to wygląda.
    Nigdy nie zaczynałam związku bez uprzedniej przyjaźni, ale może jest to jakiś
    sposób. Nigdy też nie zastanawiałam sie kogo przyciągam, a kogo odpycham.
    Nie mam pojęcia jaki jest wzorzec moich rodziców. Mam nadzieję, że się kochali
    jak się pobierali, teraz ich związek to czysta formalność, a charaktery to noc
    i dzień.
  • Gość: ewa161 IP: *.mofnet.gov.pl 09.03.05, 16:18
    Droga Olu!
    Zaskoczyła mnie długość Twojego "związku" skonfronotwana z Twoim
    zaangażowaniem emocjonalnym - zanim doszłam do informacji, że wasz związek trwa
    2 MIESIĄCE byłam przekonana, że mówimy o latach - nie pomyślałaś o tym, ze
    zdecydowanie za szybko zaangażowałaś się i przestrazyłaś biedaka, który po
    prostu w ramach histerycznej reakcji - uciekł. Wydaje mi się, że zaangażówanie
    powinno byc wprost proporcjonalne do długości związku - nie można przeżyć
    doświadczen lat w dwa tygodnie, dobrze się poznać i wczuć w siebie. Rozumiem,
    że może bardzo potrzebujesz być w związku ale na ZWIĄZEK trzeba troszkę dłużej
    popracować. Dla mnie osobiście, kiedy spotykam się z mężczyzną dwa miesiace,
    jest to jeszcze znajomść a nie związek.
    Następnym razem proponuję więcej cierpliwości i przenikliwości w ocenie
    potrzeb drugiej strony.
    pozdrawiam
  • Gość: ewa161 IP: *.mofnet.gov.pl 09.03.05, 16:29
    a tak poza tym to dzięki - rozstałam się z moim eks 5 miesięcy temu po ponad
    pięciu latach i myślałam, że to, że jeszcze czasami mi smutno to już przesada i
    rozhisteryzowanie z mojej strony - i nie bolał mnie brzuch, nie spałam tylko
    dwa dni. jednym słowem poczułam się niezmiernie sila kobietą - to cudowne .
  • Gość: asia IP: *.icpnet.pl 09.03.05, 18:42
    hehe skad ja to znam...ciagle to samo..fajny facet..na poczatku wspaniale a
    nagle trach ciach i koniec!!!nio chyba zakocham sie w sobie przynajmniej sie
    sama nie porzuce ..chociaz kto wie znajac moje szczescie...
  • Gość: julka IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 10:23
    Wybierz sie moze do psychologa, bo pomimo tego co piszesz, ze jestes
    inteligentna, duzo wiesz (co widac w Twoich wypowiedziach) obawiam sie,ze to
    tylko puste slowa Jestes chyba slaba kobieta i musisz nad soba popracowac, a
    faceci najlepiej wykorzystuja wlasnie takie kobiety jak Ty. Czesto te
    najladniejsze, robiace kariere zawodowa sa naprawde "slabe" w zwiazkach.A tak
    na marginesie 2 miesiace to nie zwiazek. I jestes slabym obserwatorem. Ale
    wszystko mozna zmienic, tylko trzeba umiec sie samej sobie przyznac, ze cos ze
    mna jest nie tak. A to kobietom nie udaje sie za czesto...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.