Dodaj do ulubionych

ON MA ŻONĘ!!! - odsłona 2

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.09.01, 13:15
poznajesz mężczyzne, zakochujesz się, jest wam ze sobą dobrze - niby wszystko w
porządku lepiej być nie może.
nic bardziej mylnego Panie i Panowie. po dwóch miesiącach dowiadujesz się, że
jest po rozwodzie i ma pięcioletniego syna - ale nadal nie jest źle, jest
przecież sam - tzn. - z Tobą. znajomość się rozwija lepiej lub gorzej (jak w
każdej znajomości bywa) do momentu kolejnej wiadomości (zbyt późno ponieważ juz
kochasz): jest przed drugim rozwodem.
reasumując: żonaty przed drugim rozwodem, majacy syna i .........
a Ty - cierpisz.
zastanawia mnie tylko jedno - a gdzie podziała się szczerość i szacunek.
mysle, ze wielu znas nie jest wobec siebie i swoich partnerów osobami mówiacymi
prawdę i ... jest jak jest. ktos mógłby powiedzieć, że bylam kochanką żonatego
faceta...
NIE - byłam okłamana i skrzywdzona.
  • Gość: Melba IP: *.man.polbox.pl 06.09.01, 13:26
    Bardzo Ci współczuję, mam nadzieję, że nie masz poczucia winy? Ufam, że ten
    facet jest już daleko, a Ty jakoś stanęłaś/stajesz na nogi. Powodzenia!
  • Gość: curious IP: *.uni-forst.gwdg.de 06.09.01, 13:28
    A moze on tez kocha i boi sie powiedziec prawde zeby nie stracic ukochanej osoby. uczuc nigdy nie
    jest sie pewnym - powie taki prawde i pa! Czar prysl.
    Z drugiej strony gosc po jednym a przed drugim rozwodem i pchajacy sie w nowe zwiazki to musi byc
    jakis maniak albo idiota.
  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.01, 13:33
    powinnam byla zamiescic te osobista anegdote w dziale "najwieksze gafy/rypniecia facetow" (cos
    takiego bylo)
    Wiec poznaje faceta, wielka milosc, on mowi ze jest niezonaty, ognie bengalskie i romanse nam graja,
    niebo z gwiazdami, dni sloneczne, w sumie zyc nie umierac - jak w bajce !
    Po trzech tygodniach okazalo sie ze zonaty to on faktycznie nie jest ale od trzech lat zyje z kobieta
    z dzieckiem KTORA SIE DLA NIEGO ROZWIODLA.
    A jak sie okazalo ????? To proste : pani sledzila jego kroki i notatniki i czeki i inne diably i ...zadzwonila
    do mnie !
    A jaka byla moja reakcja ? Kto zgadnie ?
  • Gość: Magiczna IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 06.09.01, 13:37
    Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > powinnam byla zamiescic te osobista anegdote w dziale "najwieksze gafy/rypnieci
    > a facetow" (cos
    > takiego bylo)
    > Wiec poznaje faceta, wielka milosc, on mowi ze jest niezonaty, ognie bengalskie
    > i romanse nam graja,
    > niebo z gwiazdami, dni sloneczne, w sumie zyc nie umierac - jak w bajce !
    > Po trzech tygodniach okazalo sie ze zonaty to on faktycznie nie jest ale od trz
    > ech lat zyje z kobieta
    > z dzieckiem KTORA SIE DLA NIEGO ROZWIODLA.
    > A jak sie okazalo ????? To proste : pani sledzila jego kroki i notatniki i czek
    > i i inne diably i ...zadzwonila
    > do mnie !
    > A jaka byla moja reakcja ? Kto zgadnie ?

    Wybuchnelas glosnym, histerycznym smiechem :)))

  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.01, 13:45
    Pudlo !
    (tzn potem i do samej siebie zasmiewalam sie pewnie i histerycznie do lez, ale nie o to mi chodzi).
  • Gość: curious IP: *.uni-forst.gwdg.de 06.09.01, 13:44
    Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > powinnam byla zamiescic te osobista anegdote w dziale "najwieksze gafy/rypnieci
    > a facetow" (cos
    > takiego bylo)
    > Wiec poznaje faceta, wielka milosc, on mowi ze jest niezonaty, ognie bengalskie
    > i romanse nam graja,
    > niebo z gwiazdami, dni sloneczne, w sumie zyc nie umierac - jak w bajce !
    > Po trzech tygodniach okazalo sie ze zonaty to on faktycznie nie jest ale od trz
    > ech lat zyje z kobieta
    > z dzieckiem KTORA SIE DLA NIEGO ROZWIODLA.
    > A jak sie okazalo ????? To proste : pani sledzila jego kroki i notatniki i czek
    > i i inne diably i ...zadzwonila
    > do mnie !
    Nie zebym typa usprawiedliwial, ale zycie z takim Sherlockiem Holmsem jak ta kobieta tego gostka musi
    byc straszne. Facet sie musi bac wiezienia, bo jakby mnie ktos tak sledzil to bym go udusil i zakopal w
    ogrodku.

    > A jaka byla moja reakcja ? Kto zgadnie ?
    Facet zyje jeszcze?
  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.01, 13:49
    mam wrazenie ze ta kobieta wiedziala co robila a ze serce nie sluga....
    Facet zyje.
    Jest ciag dalszy perypetii tzn ona na tym telefonie nie poprzestala ....
  • Gość: Magiczna IP: 192.168.100.* / *.bmj.net.pl 06.09.01, 13:54
    Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > mam wrazenie ze ta kobieta wiedziala co robila a ze serce nie sluga....
    > Facet zyje.
    > Jest ciag dalszy perypetii tzn ona na tym telefonie nie poprzestala ....

    Spotykacie sie na regularne walki w kisielu? ;)))

  • Gość: curious IP: *.uni-forst.gwdg.de 06.09.01, 14:07
    Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > mam wrazenie ze ta kobieta wiedziala co robila a ze serce nie sluga....
    > Facet zyje.
    > Jest ciag dalszy perypetii tzn ona na tym telefonie nie poprzestala ....
    Wynajela ruskich czy podeslala ci bombe w liscie?
  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.01, 14:54
    no dobrze, kontynuje : prosze pani (powiedzialam B. spokojnie) ja WSZYSTKO zrozumialam, nie musi
    pani dalej wyjasniac.Prosze przyjac do wiadomosci ze nie wiedzialam nic o pani istnieniu. Od tego
    momentu mnie nie ma, nigdy pan X o mnie nic nie uslyszy i nigdy sie z nim nie spotkam, tlumaczenia
    mnie nie interesuja, znikam, moze pani byc spokojna. Dowidzenia.

    I tak sie stalo, on do mnie zadzwonil , poinformowalam go ze owszem jestem juz na biezaco, ze nic
    mnie to wszystko nie obchodzi, bo ja mam SWOJ problem i ze nigdy juz nie chce go spotkac.

    Baba (to ona mnie o tym informowala) :
    1. nastepnego dnia rzucila prace - zeby go pilnowac
    2. dwa tygodnie pozniej zmienila miejsce zamieszkania
    3. wysylala mi listy anonimowe : "niedlugo umrzesz"
    4. chodzila za mna po ulicy z ....kamera filmowa (?)

    a poniewaz na nic absolutnie nie zareagowalam, dala sobie spokoj po trzech miesiacach

    Biedni ludzie....
  • Gość: Milka IP: 195.216.97.* 06.09.01, 16:16
    Az nie moge w to uwierzyc , ze kobieta tego faceta tak bardzo sie dla niego
    upodliła.Chyba babom faktycznie mózg odparowuje, jak wytropią taka nielojalność.

    A twoja reakcja Malwino naprawde mi zaimponowała''
    pzdr
    Mili
  • Gość: XXL IP: *.echostar.pl 06.09.01, 14:58
    Eee, nieprawda w niektórych wypadkach
    to KONTROLA najwyższą formą zaufania :-)))

    pozdrowienia
  • Gość: Bes IP: 150.254.191.* 07.09.01, 10:05
    Malwina, może to ten sam facet, w którym ja miełam nieszczęście się zakochać
    pierwszą, tragicznie szczenięcą i absolutnie głuchą na głos rozsądku miłością.
    :-))))
    Był przed rozwodem, jak go poznałam i nie mieszkał z żoną, a z siostrą. W
    trakcie naszej znajomości wyprowadził się do innej kobiety, z którą miał
    dziecko (to było po żonie, a przede mną). Potem, cały czas spotykając się ze
    mną i zapewniająć o dozgonnej miłości, wziął ślub z tą drugą kobietą, o czym ja
    się dowiedziałam od jego siostry całkiem przypadkowo po fakcie:-)))))))))
    Byłam rozkosznie ufna, zakochana jak.....nie moge nawet znaleźć porównania,
    niestety:-(
    Konsekwencje są takie, że nie jestem w stanie zaufać....nikomu.......

    Bes
  • Gość: Milka IP: 195.216.97.* 06.09.01, 16:20
    CO ZA DUPEK!!!
    Ale głowa do góry, dostałas bezwzgledna lekcje i zrób z tego użytek. Choc może
    nie koniecznie jak claudel(patrz ten temat z nr 1).

    pzdr
    Mili
  • Gość: Anja IP: *.orbis.pl 06.09.01, 18:40
    W nawiazaniu do dyskusji z oslony 1 cyt:"takie stwierdzenia idealistyczne o
    najgorszej prawdzie to ja tez mialam w wieku lat 20-u !" nadmienie, ze lat 20
    to ja juz nie mam i to od dosc dawna. Ale naprawde milo sie dowiedziec, ze inni
    tez kiedys mieli jakies idealy. Nic na to nie poradze, ze klamcy mnie mierza.
    Nie wspominalam bynajmniej o koniecznosci "rypania prawdy miedzy oczy", to sa
    jedynie Twoje wnioski, za to nie nadal rozumiem koniecznosci klamania. "Prawda
    zabija" (?!) - czy mozesz podac mi jakis przyklad konkretnej osoby i sytuacji?
    (zeby bylo bardziej wiarygodnie przydaloby sie przynajmniej kilka;-) Nie
    przypuszczalam, ze w moim zasiegu jest tak potezna bron:-)
    Rozumiem, ze zdanie co jest najwazniejsze w zyciu nie jest jakas prawda ogolna,
    lecz Twoja stosowana na wlasny uzytek?:-) Balabym sie po jakims czasie
    kontaktow z ludzi, ktorzy za cel stawiaja sobie "patrzenie na innych" (chyba ,
    ze latwiej jest obserwowac niz zajac sie nad soba) i "bycie gietkim" (masz na
    mysli ''miekki'' kregoslup lub umiejetnosc dopasowania sie do innych za wszelka
    cene, czy tez regularne uczeszczanie na aeorbic?;-))
    Zarty zartami, ale moje pytania sa retoryczne, bo nie widze sensu wypowiadania
    sie na tym forum. Ludzie sa tu zbyt napastliwi i traktuja czesto odmienne
    wypowiedzi jako atak na swoje "ego". Swiadomie uzywam w dyskusjach pewnych
    sformulowan np. "moim zdaniem", "sadze" - oznaczaja one, ze przedstawiam swoj
    subiektywny poglad. Zatem jak widac daleka jestem od "aplikowania sztywnych
    zasad wszystkim".
    W zamian proponuje, aby spokojnie zaakceptowac fakt, ze wsrod Was zyja takze
    ludzie o (jak to zostalo okreslone) moralnych pogladach czy wierzacy katolicy.
    Kpiny, osmieszanie, uogolnienia czesto sprowadzaja te dyskusje do poziomu walk
    bokserskich. Wynika z nich, ze ten kto mocniej walnal kogos w pysk wygrywa. A
    tu chyba jednak nie o to chodzi...Zreszta to kolejny schemat, a ja takich
    unikam:-)
    Zegnam serdecznie, bawcie sie dobrze:-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka