• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

rozwód i drugi mąz?

  • 11.05.05, 23:46
    Ciekawa jestem co moglibyście mi poradzić....Mam męża, którego chyba(?) wciąz
    jeszcze kocham, ale który niedawno bardzo spektakularnie mnie zdradził i jest
    ze mną teraz ponoć tylko ze względu na dzieci. A z drugiej strony - mam
    fajnego kochanka, który chce dla mnie porzucić swoją rodzinę i związać się
    ze mną. Mój mąz nie rokuje nadziei na dobrą przyszłość - jest bardzo
    nerwowy, egoistyczny, popadliśmy w spore długi, nie okazuje mi ciepła i
    skruchy za swoją zdradę, no i jak najgorsZe, Że coraz częściej popija sobie
    wieczorami. Mam problem, którego wybrać- czy dalej tkwić przy mężu, czy
    próbować ułożyc sobie na nowo życie przy tym drugim. Ale wtedy on musiałby
    zniszczyć swoją rodzinę, skrzywdzic dorosłe dzieci, żonę. Nie wiem co dla
    mnie i dla moich dzieci byłoby lepsze? Co o tym sądzićie?
    Edytor zaawansowany
    • 12.05.05, 00:07
      Dbaj o swoje szczęście.to jest najważniejsze.
      • 15.05.05, 10:22
        reniferek6 napisała:

        > Dbaj o swoje szczęście.to jest najważniejsze.


        Bardzo dobra rada dla autorki!!!!.Niech sobie buduje szczęście na nieszczęściu
        innej kobiety,Wiesz mnie sie wydaje ze autorka watku jest taka sama jak jej
        mąż.Oboje sobie warci.On zdradził ,ona tez wiedzac ze robi to kosztem drugiej
        kobiety,choc zdrada męza jej sie nie podoba.Niech dba o swoje szczęście i
        rozbija inne związki.Los jest sprawiedliwy.
    • 12.05.05, 18:58
      A którego kochasz bardziej? I kto zapewni Ci lepszą przyszłość? A co z jego
      zoną i dziećmi...oni też ucierpią....Potrafisz to znieść? Powodzenie...
      • 12.05.05, 19:16
        Mam swietny pomysł: zdradz męża z kochankiem! Należy się tej swini, a domyślam
        się, ze jeszcze tego ni zrobiłaś, skoro jesteś taka oburzona jego zdradą.
    • 12.05.05, 19:36
      Jesteś pewna, że kochanek na pewno zostawi dla Ciebie żonę i dzieci. Znam
      przypdaki jak to panowie obiecywali a w ostaniej chwili, gdy kobieta podjęła już
      decyzję odeszła od męża, wycofywali się.
      A tak na marginesie, dlaczego tak przeżywasz zdradę męża skoro sama zdradzasz?
      Piesek ogrodnika?
      • 12.05.05, 20:51
        Bardzo przeżywam jego zdradę, to prawda. I pewnie masz rację, że zachowuję się
        jak "pies ogrodnika". Ale gdyby mój mąż okazał mi choć trochę uczucia, dał
        nadzieję, że jeszcze może być nam znów dobrze...to tamtego bym jednak
        odstawiła. A tak...nie jestem pewna jak zakończy się moje małżeństwo, więc
        szukam pociechy w innych ramionach. Nieraz jestem przerażona własnym
        postępowaniem, cyniczną taktyką. Ale może mam szansę na inne życie, z innym
        facetem, który deklaruje, że mnie kocha, że zaakceptuje moich synków, że na
        pewno nam się uda....
        • 12.05.05, 22:02
          No jeśli Twój romans jest reakcją na romans i brak ciepła ze strony męża to
          doskonale Ciebie rozumiem każdy potrzebuje miłości. Ale powaznie radzę Ci uważaj
          z tym drugim, żeby nie skończyło się tak, iż sie umówicie, odejdziesz od męża a
          on nagle postanowi zostać z żoną. W końcu mozesz zostać sama. Ja na Twoim
          miejscu chyba spóbowałabym coś zmienić i zaryzykowałabym. Nie ma sensu być z kim
          kto nas nie kocha i nie robi nic.
    • 12.05.05, 20:55
      czasem kobiety nie widza ze sa rownie wredne jak mezczyzni. z wyrachowania z
      egoistycznych pobudek rozbija inna rodzine bo szuka "ciepla". nie kocha swojego
      fagasa ale chetnie z nim bedzie... szkoda gadac
      • 13.05.05, 10:36
        Mysle, ze malzenstwo bez milosci nie ma sensu. Jak Ty musisz sie czuc przy
        facecie, ktory najwyrazniej Cie nie kocha, ktory Cie zdradza, jak mozesz zyc z
        fecetem, ktorego sama zdradzasz i zapewne nie kochasz w takim razie, lecz jestes
        przywiazana. Co w tym dobrego dla dzieci, ze zyja w takim zwiazku i patrza na to
        wszystko? Dla mnie rozejscie sie z mezem - tak, natomiast musialabys przyjac
        mozliwosc, ze zostaniesz sama, przynajmniej narazie, nikt nie wyklucza, ze
        predzej czy pozniej kogos sobie znajdziesz. Na tego kochanka bym uwazala, bo nie
        wiadomo jak sie zachowa jak przyjdzie co do czego, a poza tym on rozbilby dla
        Ciebie swoja rodzine, a nie wiem czy dobrze zyloby ci sie z taka swiadomoscia.
    • 13.05.05, 10:41
      i znowu 3P, tym razem piekna piatkowa podpucha!
      --
      Pies wartowniczy sklada sie z zespolu szczekajaco- gryzacego, czterech modułów
      napędowych, ogona i tulei łączącej.
    • 13.05.05, 10:55
      Odejsc od meza, zerwav z kochankiem i zaczc nowe zycie. Jezeli oczywiscie, to
      nie podpucha, bo co to za zdrada, skoro sama tez nie ejstes w porzadku? Wart
      pac palaca, zdaje sie.
      --
      faceci rozwijają sie do trzeciego roku życia, potem już tylko rosną:))
    • 13.05.05, 11:04
      Ja uważam, że kochanek będzie super ojcem dla Twoich synów. No przecież nie
      może być inaczej, swoje dzieci zostawi więc nie będzie się musiał "rozmieniać
      na drobne". Jeśli machnie Ci trzeciego dzieciaka to musisz tylko opracować
      jakiś patent, żeby Ci go kochanka nie wyrwała, bo może być ciężko znaleźć ojca
      dla trójki dzieci...
      • 15.05.05, 11:05




        g0sik napisała:

        > Ja uważam, że kochanek będzie super ojcem dla Twoich synów. No przecież nie
        > może być inaczej, swoje dzieci zostawi więc nie będzie się musiał "rozmieniać
        > na drobne". Jeśli machnie Ci trzeciego dzieciaka to musisz tylko opracować
        > jakiś patent, żeby Ci go kochanka nie wyrwała, bo może być ciężko znaleźć ojca
        > dla trójki dzieci

        ...Dobra rade dajesz autorce watku.Odnosze wrazenie jakbys sama to juz
        przerobiła.Pamietaj ze najgorszym jest budowanie swojego szczęscia na
        nieszczęsciu innych.To kiedys do nas wraca ze zdwojona siła.
        • 15.05.05, 14:33
          przeczytaj jeszcze raz....
          ani nie przerabiałam, ani nie popieram....przecież ona nawet nie kocha tego
          drugiego faceta, tylko kalkuluje na zimno....dla mnie facet który zostawia
          swoje dzieci deklarując jednocześnie, że będzie dobrym ojcem dla nieswoich jest
          po prostu śmieszny...
    • 13.05.05, 11:47
      nieszczęściu?
      Nawet jeśli on chce, to też jednocześnie chce zniszczyć czyjeś szczęście.
      Jeśli dzieci są dorosłe i samodzielne, to też już nie trzeba tak brać ich pod
      uwagę. Ale, wciąż jest z inną kobietą.
      Uważam, że z kimś takim nie warto budować szczęścia.
      Każdy ma prawo też do szczęścia, ale nie można jego budować jednocześnie
      wchodząc i wychodzą z innego związku.
      --
      Cześć, jestem Asik i mam jeszcze 7 asów w rękawie:-)
      • 14.05.05, 23:03
        A może jednak ten drugi facet bardzo cię kocha, skoro chce z tobą dalej być,
        pomimo że ma rodzinę. Chyba rozumie co to oznacza....
    • 15.05.05, 14:50
      Jeżeli mąż faktycznie nie dba o Ciebie i otwarcie mówi, że jest z Tobą ze
      względu na dzieci, no cóż... ROZWÓD. Jeżeli czujesz, że małżeństwa nie da się
      uratować... Z tego, co piszesz, Ty również niewiele inwestujesz w Wasz związek
      (skupiasz się na innym facecie). Bycie ze sobą dla dzieci to, sorrry, bardzo
      głupi pomysł. Czy myślicie, że dzieci nie widzą tego, co się między Wami
      dzieje. I pomyślcie, że właśnie taki obraz związku, kobiety i mężczyzny, męża i
      żony, będą obserwowały (a one od was właśnie uczą się tego, jak być kobietę,
      mężczyzną, mężem, żoną, partnerem). No to nauczą się fasadowości, braku
      intymności, braku szacunku. Pomyślcie o tym...
      Ale zdecydowanie odradzam hopsanie od jednego faceta do drugiego. Warto pobyć
      sama ze sobą, zastanowić się czego chcesz od facetów, od małżeństwa, co Ty
      jestes w stanie zaoferować. Jak zostaniesz na trochę sama, sprawdzisz na ile
      jestes silna, samodzielna, że możesz sobie zaufać. I wybierzesz faceta nie
      dlatego, żeby nie być samą, ale dlatego, że będziesz chciała właśnie jego.
      Co do kochanka, póki się nie rozwiódł z żoną, nie lokuj w nim nadziei, bo się
      możesz przeliczyć. Najpierw poukładajcie swoje sprawy osobiste, a potem
      zaczynajcie bycie razem. Ale najwazniejsze, żebyś wiedziała sama dla siebie,
      czego pragniesz, czego potrzebujesz, kogo szukasz. Powodzenia.

      r.
      • 15.05.05, 22:41
        Dziękuję Ci za taką mądrą i dojrzałą odpowiedź. Masz dużo racji.....A w moje
        małżeństwo staram się inwestować, próbuję je ratować, bo jednak kocham tego
        mojego niecnego męża. Być może jakoś przetrwamy te trudne chwile....a
        reinkarnacja miłości przecież istnieje. Coś muszę postanowić.........
    • 16.05.05, 10:30
      Wydaje mi sie, ze milosc nie oznacza szukania lepszej partii. Wybor miedzy kims
      a kims w jakiejs kilkustopniowej skali to bledne podejscie do zycia.
      Zakonczenie zwiazku z jednym a rozpoczecie z drugim byloby sensowne wtedy i
      tylko wtedy gdyby laczyla Was wielka milosc. Tylko wtedy bylo by to cos
      pozytywnego nawet dla dzieci, widzialyby ze sie kochacie a Wasza radosc
      udzielila by sie nawet im.

      Rozbijanie rodziny nigdy nie jest dobre.
      Tu nie wolno nikomu doradzac.
      Jesli nie laczy Was wielkie, silne uczucie, ktore przetrwa wszystkie burze i
      bol zwiazany z dwoma rozwodami, podzialami majatkow, decyzjami co do
      rozdzielenia dzieci i ojcow, ustaleniem wzajemnych czasow odwiedzin itd, itp.
      oraz jesli nie wierzycie, ze Wasza milosc jest tak silna, ze zbudujecie sobie
      szczesliwa nowa rodzine, w ktorej dzieci beda Wam ufac - to nie warto.
      Lepiej naprawiac to co jest.

      Pozdrawiam serdecznie
      • 16.05.05, 14:25
        Ładnie napisałaś-"lepiej naprawiać to, co jest". Dużo w tym prawdy. Dziekuję Ci
        za poważną odpowiedź. Tylko to takie trudne, naprawiać małżeństwo, gdy obawiam
        się, że i tak kiedyś mąż mnie znów zdradzi i zostawi już ostatecznie, że nie
        będzie argumentu typu "dzieci i brak pieniędzy". A z drugiej strony jest inny,
        poważny człowiek, który serio deklaruje swoją miłość, oddanie i spokojną
        przyszłość, który zaakceptuje moje dzieci, przy którym czuję się bezpiecznie,
        ale bedzie to okupione dużymi problemami z rozwodem i płaczem jego rodziny. A
        mój mąż...cóż, mam wrażenie, że byłoby to jemu na rękę, w końcu byłby znów
        wolnym człowiekiem. Jestem w tej chwili na rozdrożu......
        • 16.05.05, 15:53
          Rzeczywiscie masz trudna sytuacje.
          Po pierwsze zdrada meza, to wg mnie moze byc jednak powod do rozwodu.
          Moze nawet nie tyle sama zdrada co jej ewentualne konsekwencje, np. brak
          szacunku do zony, ochlodzenie kontaktow, brak zaufania, eee... nie bede
          wyliczac. Trudno na czyms takim budowac dalsze lata.

          Nie wiem co Ci doradzic, bo jesli zona kocha go, i nie bylo miedzy nimi tak
          zle, to mialabys ja do konca zycia na sumieniu. Wygasniecie uczuc to troche
          maly powod do rozwodu, jesli ma sie juz dzieci i wiele lat stazu malzenskiego.
          Wygasniecie uczuc nadchodzi niemal na kazda pare, pozostaje szacunek, jakis
          rodzaj przyjazni, przywiazanie. One sa potrzebne do wzajemnego wspierania sie
          na starosc. I to sie jego zonie nalezy. Tobie tez....
          Tylko czy czyims kosztem?

          Masz bardzo trudna sytuacje.
          Z drugiej jednak strony, do niego nalezy decyzja.
          Jego rozwod - to jego sprawa, jesli nie bedziesz naciskac na niego - a
          przeciwnie, dasz mu sie porzadnie zastanowic, odpowiedzialnosc bedzie na jego
          barkach. Czy rozwiodlby sie, gdyby nie mial nadziei na zwiazek z Toba?
          No i dobro dzieci - jednak najwazniejsze...
          Postaraj sie oddzielic sprawe ze swoim mezem od zwiazku z innym mezczyzna.
          Po prostu zastanow sie czy Ty chcesz sie rozwiesc, nie uzalezniajac tego od
          sytucji rodzinnej kochanka. Tylko Ty - i Twoj obecny maz. Chcesz z nim byc, czy
          nie?

          Dopiero wtedy, po podjeciu decyzji o rozwodzie bylby czas i miejsce, azeby
          myslec o kolejnym zwiazku. W innej sytuacji moze byc to przyjete jako cos
          niemoralnego, rowniez przez Twoje dzieci w przyszlosci.

          To okropnie trudna sytuacja dla zranionej kobiety, ktora po prostu bardzo
          potrzebuje milosci, szuka jej instynktownie, a jesli nawet znajduje boryka sie
          z rozterkami moralnymi. Bo jesli wina rozpadu zwiazku nie lezy nawet po jej
          stronie, poczucie winy pozostanie. Nie da sie rozwiesc bezbolesnie i beztrosko
          zaczac nowego zycia.
          Okropnie trudno jest doradzac.
          Zycze duzo spokoju i madrej decyzji.
          Pozdrawiam

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.