Dodaj do ulubionych

placenie na randce

IP: *.abb.pl 08.03.01, 12:54
Facet (30letni) zaprasza mnie do kina - wiem, ze "cos do mnie ma".
I placi tylko za swoj bilet. Czy to normalne? Czy ja jestem przewrazliwiona?
  • Gość: mm IP: *.mos.gov.pl 08.03.01, 13:12
    Bardzo trudne pytanie!!! Naprawdę
  • Gość: Wojtek IP: 195.117.192.* 08.03.01, 13:19
    Jeśli facet zaprasza Cię gdzieś tam i ma poważne zamiary wobec Ciebie, to
    uważam, że powinien zapłacić za kino czy kawę, chyba, że ma węża w kieszeni
    albo to kompletna dupa.
  • Gość: wika IP: 212.191.6.* 08.03.01, 13:22
    No a co z placeniem, jesli to nie przypadkowa randka tylko spotkanie z twoim stalym chlopakiem?
  • Gość: Wojtek IP: 212.75.99.* 08.03.01, 13:28
    Gość portalu: wika napisał(a):

    &#62 No a co z placeniem, jesli to nie przypadkowa randka tylko spotkanie z twoim
    stalym chlopakiem?

    To zalezy na jakiej stopie sie z tym chlopakiem jest. Jesli masz zamiar za niego
    wyjsc i bedziecie mieli wspolnote majatkowa to nie ma zadnego znaczenia kto za co
    placi.
  • Gość: wika IP: 212.191.6.* 08.03.01, 13:58




    Jesli masz zamiar za niego
    &#62 wyjsc i bedziecie mieli wspolnote majatkowa to nie ma zadnego znaczenia kto za co
    &#62 placi.

    PROBLEM W TYM, ZE NIGDY NIE WIADOMO CZY ZNAJOMOSC ZAKONCZY SIE SLUBEM. PROBLEM JEST W TYM,
    ZE Z JEDNEJ STRONY ROZUMIEM, ZE MOJ CHLOPAK NIE MA ZBYTNIO PIENIEDZY (BO NIE CHCE BRAC OD
    RODZICOW A SAM ZARABIA MALO I NIEREGULARNIE) A JA AKURAT MAM (BO BIORE OD RODZICOW), JEDNAK
    MIMO TO BUNTUJE SIE, GDY TO JA MAM PLACIC ZA POPCORN W KINIE.

  • Gość: Ww IP: *.lodz.ppp.tpnet.pl 30.03.01, 21:56
    Powiem szczerze, że ja wolę sama płacić za siebie ew. wymieniać się w płaceniu
    niż żeby to ON wszystko fundował. Jesteśmy ze sobą długo, sytuacja majątkowa
    podobna, wiek ten sam i to On czasami się buntuje.
  • Gość: jola IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.01, 13:30
    Zauważyłam taką dziwną zależność. Chłopaki z
    Warszawy, których spotykam, nie są skłonni do
    płacenia za cokolwiek. W liceum koledzy a potem na
    studiach, jesli nawet któryś z nich twierdził na
    imprezie, ze stawia piwo, następnego dnia rozliczał
    się z tymi którym stawiał piwo co do grosza.
    Natomiast chłopaki z poza Warszawy, jeszcze
    nie "przesiąkli" nowymi zwyczajami i fundują kino,
    kawę, piwo. Nie zrozumcie mnie źle, że patrzę tylko
    kogoby tu wykorzystać finansowo, ale zaproszenie
    kobiety do kawiarnni to taki stary, ładny i
    romantyczny zwyczaj. Czemu zanika?
  • Gość: justi IP: 212.191.160.* 30.03.01, 09:45
    Jeśli to właśnie on cie zaprasza to właśnie powinien za ciebie zapłacić,
    przeciż jesteś osobą zaproszoną.
    I nie chodzi u o jakieś tam zwyczaje tylko zwyczajna kulturę . Zapraszam kogoś
    to za niego płacę, ktoś mnie, to on za mnie płaci. Chyba że ide z kumplem na
    piwo czy z koleżanką na kawę to każdy płaci za siebi to chyba jasne.
  • Gość: Ola IP: 157.25.122.* 30.03.01, 11:36
    Jeśli spotykam się z dobrze wychowanym mężczyzną to on płaci. W ogóle nie
    dopuszczam do siebie myśli, że mężczyzna mógłby pozwolić na to by płaciła przy
    nim kobieta (a czasami nawet - o zgrozo!!! za niego. Wyjątkiem są oczywiście
    jakieś uroczyste okazje kiedy to ona płaci. Znajdziecie to we wszystkich
    podręcznikach savoir-vivre'u. Pewnie przejaskrawiam ale męzczyzna, który
    pozwala płacić kobiecie nie jest dla mnie w ogóle mężczyzną. Takiego nie
    chciałabym znać!!!
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 30.03.01, 14:10
    &#62 jakieś uroczyste okazje kiedy to ona płaci. Znajdziecie to we wszystkich
    &#62 podręcznikach savoir-vivre'u. Pewnie przejaskrawiam ale męzczyzna, który
    &#62 pozwala płacić kobiecie nie jest dla mnie w ogóle mężczyzną. Takiego nie
    &#62 chciałabym znać!!!

    zdecydowanie przejaskrawiasz. Mowisz tak jakby najwazniejsza rzecza w zyciu byla
    kasa. Jesli wyrabiasz swoje zdanie o facetach na podsawie tego kto gdzie za co
    placi, nie mowiac przy tym na jakiej stopie zyja ci ludzie, to gratuluje
    podejscia...
  • Gość: ola IP: 157.25.122.* 30.03.01, 15:35
    Gość portalu: Wojtek napisał(a):

    &#62 &#62 jakieś uroczyste okazje kiedy to ona płaci. Znajdziecie to we wszystkich
    &#62 &#62 podręcznikach savoir-vivre'u. Pewnie przejaskrawiam ale męzczyzna, który
    &#62 &#62 pozwala płacić kobiecie nie jest dla mnie w ogóle mężczyzną. Takiego nie
    &#62 &#62 chciałabym znać!!!
    &#62
    &#62 zdecydowanie przejaskrawiasz. Mowisz tak jakby najwazniejsza rzecza w zyciu byl
    &#62 a
    &#62 kasa. Jesli wyrabiasz swoje zdanie o facetach na podsawie tego kto gdzie za co
    &#62 placi, nie mowiac przy tym na jakiej stopie zyja ci ludzie, to gratuluje
    &#62 podejscia...

    -Wojtku, źle mnie zrozumiałeś. Kasa jest tylko sposobem na zaobserwowanie, czy
    mężczyzna traktuje mnie jak kobiete, czy jak kumpla, czy jest dobrze wychowany,
    czy wręcz przeciwnie... Chodzi tu przecież o niewielkie wydatki na kino czy
    kawiarnię, nie nazywaj wiec tego KASĄ tak jakby chodziło o wycieczkę na Karaiby.
    Jeżeli facet który mi sie podoba kazałby mi płacić odczułabym to jako policzek i
    nie chciała go widzieć na oczy. Lubie, gdy męzczyzna mnie traktuje jak kobietę. I
    nie chodzi tu o kase bo na jej brak jakoś nie narzekam.
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 30.03.01, 15:55
    &#62 kawiarnię, nie nazywaj wiec tego KASĄ tak jakby chodziło o wycieczkę na Karaiby
    &#62 .
    &#62 Jeżeli facet który mi sie podoba kazałby mi płacić odczułabym to jako policzek
    &#62 i
    &#62 nie chciała go widzieć na oczy. Lubie, gdy męzczyzna mnie traktuje jak kobietę.
    &#62 I
    &#62 nie chodzi tu o kase bo na jej brak jakoś nie narzekam.

    ok. a teraz powiedz czy cokolwiek zmieniloby sie w Twoim nastawieniu gdyby to byl
    Twoj chlopak z ktorym jestes juz dlugi czas, Twoj narzeczony, czy np. mąż?
  • Gość: andrzej IP: *.ym1.on.wave.home.com 30.03.01, 20:15
    Randka a wiec wiecej niz spotkanie towarzyskie.Moim zdaniem, gdy jest to
    spotkanie pierwsze i z mojej incjatywy oczywiscie ja pokrywam wszystkie
    koszty.Natomiast jesli to jest jej inspiracja -raczej placi kazdy za
    siebie.Przy kolejnych N-tych spotkaniach, zalezy jak sprawy sie potoczyly.
  • Gość: Art IP: *.router.media-com.com.pl 30.03.01, 23:56
    Za mnie płaci moja dziewczyna bo ja chwilowo jestem w dołku ale wtedy kiedy ona
    zaproponuje kawę . To chyba normalne ,że jak jestem bez kasy to płaci kobieta a
    nie podaje mi pieniędzy pod stołem .Kiedy tylko uciuam trochę grosza to też ją
    zapraszam albo kupuję kwiaty . Mimo wszystko czuję się prawdziwym mężczyzną
    choć narazie nie mam pracy ale takie beznadziejne czasy .
  • Gość: Ola IP: 157.25.122.* 02.04.01, 13:03
    Gość portalu: Wojtek napisał(a):

    &#62 &#62 kawiarnię, nie nazywaj wiec tego KASĄ tak jakby chodziło o wycieczkę na Ka
    &#62 raiby
    &#62 &#62 .
    &#62 &#62 Jeżeli facet który mi sie podoba kazałby mi płacić odczułabym to jako poli
    &#62 czek
    &#62 &#62 i
    &#62 &#62 nie chciała go widzieć na oczy. Lubie, gdy męzczyzna mnie traktuje jak kob
    &#62 ietę.
    &#62 &#62 I
    &#62 &#62 nie chodzi tu o kase bo na jej brak jakoś nie narzekam.
    &#62
    &#62 ok. a teraz powiedz czy cokolwiek zmieniloby sie w Twoim nastawieniu gdyby to b
    &#62 yl
    &#62 Twoj chlopak z ktorym jestes juz dlugi czas, Twoj narzeczony, czy np. mąż?

    Mój narzeczony zarabia 6-7 razy tyle co ja. Poza tym miałam szczęście, że
    trafiłam na prawdziwego mężczyznę, czasami idziemy do restauracji (płaci on) a
    czasem też gotuję pyszne niedzielne obiadki. I jedno i drugie sprawia mi masę
    przyjemności.Co innego, gdybym spotykała się ze studencikiem, który nie ma grosza
    przy duszy. Nie mam nic przeciwko jednorazowemu płaceniu jeżeli mężczyzna z
    którym się długo spotykam jest w finansowych tarapatach i uprzedzi mnie o tym
    przed wyjściem na kawę i oczywiście wtedy, kiedy z jakiejś okazji zapraszam go
    ja. Nie polecam jednak pierwszej ewentualności jako sposobu poderwania kobiety...
    A jeśli chodzi o płacenie w małżeństwie to niech mnie Bóg broni poślubić kogoś
    takiego, kto ze skromnej kobiecej pensji będzie chciał jadać ciasteczka i chodzić
    do kina.

  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 02.04.01, 14:42
    &#62 A jeśli chodzi o płacenie w małżeństwie to niech mnie Bóg broni poślubić kogoś
    &#62 takiego, kto ze skromnej kobiecej pensji będzie chciał jadać ciasteczka i chodz
    &#62 ić do kina.

    Masz dziwne podeecie do malzenstwa... Myslisz ze facet zeni sie z kobieta po to
    zeby uzyskac mozliwosc jedzenia darmowych ciasteczek...?

    Gdy jestesmy gdzies z zona i przychodzi do placenia w ogole sie nie zastanawiamy
    na takim glupia kwestia kto ma za co zaplacic. Place ja albo ona, w zaleznosci od
    tego jak w danym momencie wypadnie. Jakie to ma znaczenie gdy i tak zyjemy razem
    i to co mamy to sa nasze pieniadze a nie jej albo moje. Przeciez jesli ktoremus z
    nas na cos zabraknie to i tak ta druga osoba bedzie mu pomagac. Dla scislosci:
    nie mamy wspolnego konta...

  • Gość: ola IP: 157.25.122.* 02.04.01, 14:52
    Gość portalu: Wojtek napisał(a):

    &#62 &#62 A jeśli chodzi o płacenie w małżeństwie to niech mnie Bóg broni poślubić k
    &#62 ogoś
    &#62 &#62 takiego, kto ze skromnej kobiecej pensji będzie chciał jadać ciasteczka i
    &#62 chodz
    &#62 &#62 ić do kina.
    &#62
    &#62 Masz dziwne podeecie do malzenstwa... Myslisz ze facet zeni sie z kobieta po to
    &#62
    &#62 zeby uzyskac mozliwosc jedzenia darmowych ciasteczek...?
    &#62
    &#62 Gdy jestesmy gdzies z zona i przychodzi do placenia w ogole sie nie zastanawiam
    &#62 y
    &#62 na takim glupia kwestia kto ma za co zaplacic. Place ja albo ona, w zaleznosci
    &#62 od
    &#62 tego jak w danym momencie wypadnie. Jakie to ma znaczenie gdy i tak zyjemy raze
    &#62 m
    &#62 i to co mamy to sa nasze pieniadze a nie jej albo moje. Przeciez jesli ktoremus
    &#62 z
    &#62 nas na cos zabraknie to i tak ta druga osoba bedzie mu pomagac. Dla scislosci:
    &#62 nie mamy wspolnego konta...
    &#62

    To musi być bardzo wygodne....szczególnie dla ciebie. Czy wysokość waszych pensji
    jest porównywalna? A czy dołożysz się do jej zabiegu u kosmetyczki, fryzjera,
    manikiużystki, drogiego kosmetyku od czasu do czasu, czy fajnego ciucha? To
    bezdyskusyjne, że kobiety wydają na to więcej pieniędzy niż mężczyźni. Pomyśl,że
    ona to robi i dla siebie (lepsze samopoczucie) i dla ciebie, żebyś miał piękną
    żonę. Czy jeśli wyda na restauracje to bedzie cie prosiła za każdym razem o
    pieniądze na takie przedsięwzięcia i prowadzenie domu? To musi być upokarzające.
    Ale skoro się zgadzacie to życzę wszystkiego dobrego
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 02.04.01, 15:23
    &#62 To musi być bardzo wygodne....szczególnie dla ciebie. Czy wysokość waszych pens
    &#62 ji jest porównywalna?

    Nie, moja jest kilkukrotnie wieksza.

    &#62 A czy dołożysz się do jej zabiegu u kosmetyczki, fryzjera,
    &#62 manikiużystki, drogiego kosmetyku od czasu do czasu, czy fajnego ciucha?

    Nie musze, ona ma na to pieniadze.

    &#62 To bezdyskusyjne, że kobiety wydają na to więcej pieniędzy niż mężczyźni.
    Pomyśl,że ona to robi i dla siebie (lepsze samopoczucie) i dla ciebie, żebyś miał
    piękną żonę.

    Zeby o siebie zadbac, nie trzeba wydawac na to fortuny. Na szczescie sa w naszym
    zyciu priorytety ktore akceptujemy i staramy sie nie trwonic pieniedzy na
    niepotrzebne bzdury. Moja zona kupuje sobie to co jest jej potrzebne i ja w ogole
    nie wnikam ile na to wydala. Jesli jest to jej potrzebne to nie ma sprawy.

    &#62 Czy jeśli wyda na restauracje to bedzie cie prosiła za każdym razem o
    &#62 pieniądze na takie przedsięwzięcia i prowadzenie domu? To musi być upokarzające


    Jeszcze nigdy nie prosila mnie o pieniadze, ale masz racje pewnie byloby to
    upokarzajace i to dla obu stron. Sztuką jest potrafic sie dogadac, a nie szastac
    forsa na prawo i lewo i udowadniac sobie ze 'moje wydatki sa wazniejsze'. Jesli
    przed slubem podchodzisz do tego w ten sposob, ze Twoj maz ma ci fundowac
    restaracje, bo Ty tylko i wylacznie dla jego dobra musisz miec kase na kosmetyki
    to... wspolczuje ci.

    &#62 Ale skoro się zgadzacie to życzę wszystkiego dobrego

    ta zlosliwosc jest niepotrzebna...
  • Gość: ola IP: 157.25.122.* 02.04.01, 15:51
    Gość portalu: Wojtek napisał(a):

    &#62 &#62 To musi być bardzo wygodne....szczególnie dla ciebie. Czy wysokość waszych
    &#62 pens
    &#62 &#62 ji jest porównywalna?
    &#62
    &#62 Nie, moja jest kilkukrotnie wieksza.
    &#62
    &#62 &#62 A czy dołożysz się do jej zabiegu u kosmetyczki, fryzjera,
    &#62 &#62 manikiużystki, drogiego kosmetyku od czasu do czasu, czy fajnego ciucha?
    &#62
    &#62 Nie musze, ona ma na to pieniadze.
    &#62
    &#62 &#62 To bezdyskusyjne, że kobiety wydają na to więcej pieniędzy niż mężczyźni.
    &#62 Pomyśl,że ona to robi i dla siebie (lepsze samopoczucie) i dla ciebie, żebyś mi
    &#62 ał
    &#62 piękną żonę.
    &#62
    &#62 Zeby o siebie zadbac, nie trzeba wydawac na to fortuny. Na szczescie sa w naszy
    &#62 m
    &#62 zyciu priorytety ktore akceptujemy i staramy sie nie trwonic pieniedzy na
    &#62 niepotrzebne bzdury. Moja zona kupuje sobie to co jest jej potrzebne i ja w ogo
    &#62 le
    &#62 nie wnikam ile na to wydala. Jesli jest to jej potrzebne to nie ma sprawy.
    &#62
    &#62 &#62 Czy jeśli wyda na restauracje to bedzie cie prosiła za każdym razem o
    &#62 &#62 pieniądze na takie przedsięwzięcia i prowadzenie domu? To musi być upokarz
    &#62 ające
    &#62
    &#62
    &#62 Jeszcze nigdy nie prosila mnie o pieniadze, ale masz racje pewnie byloby to
    &#62 upokarzajace i to dla obu stron. Sztuką jest potrafic sie dogadac, a nie szasta
    &#62 c
    &#62 forsa na prawo i lewo i udowadniac sobie ze 'moje wydatki sa wazniejsze'. Jesli
    &#62
    &#62 przed slubem podchodzisz do tego w ten sposob, ze Twoj maz ma ci fundowac
    &#62 restaracje, bo Ty tylko i wylacznie dla jego dobra

    (przekręcasz moje słowa!!!! naucz się rozumieć bo czytać chyba już umiesz..)
    musisz miec kase na kosmetyk
    &#62 i
    &#62 to... wspolczuje ci.

    Teraz ty jesteś złośliwy i to zupełnie niepotrzebnie. Ja naprawdę życzę i
    szczęścia z kobietą która godzi sie na takie traktowanie. Wstydź się, chociaż
    przyznajesz się do kilkukrotnie wyższej pensji, w restauracji pozwalasz żeby
    płaciła ona a wydatki kobiece kwitujesz słowami - niepotrzebne wydawanie fortuny,
    niepotrzebne bzdury itp. Nie macie wspólnego konta więc w ten sposób
    zaoszczędzone pieniążki składasz zapewne na własnym...
    &#62
    &#62 &#62 Ale skoro się zgadzacie to życzę wszystkiego dobrego
    &#62
    &#62 ta zlosliwosc jest niepotrzebna...

  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 02.04.01, 16:48
    &#62 niepotrzebne bzdury itp. Nie macie wspólnego konta więc w ten sposób
    &#62 zaoszczędzone pieniążki składasz zapewne na własnym...

    Nie dogadamy sie. Żyjemy w innym swiecie. Ty zyjesz w swiecie kosmetykow i
    fryzjera, ja widze swiat w perspektywie zwyklego codziennego zycia gdzie
    kosmetyki sa zupelnie nieistotna bzdura. Uwierz mi, w zyciu sa wazniejsze
    problemy, niz to kto ma zaplacic w restaracji... Wmawiasz mi z uporem maniaka ze
    wykorzystuje moja zona mimo iz nie masz zielonego pojecia jak wyglada nasze
    malzenstwo. Ja nie pisze Ci tego zebys mnie oceniala , chcialem Ci tylko zwrocic
    uwage ze z takim podejsciem do facetow i pieniedzy, mozesz sie niezle naciac, bo
    jako jedyna osoba w tym watku zajelas stanowisko 'facet ma za mnie wszedzie
    placic, bo mi sie to nalezy i jesli tego nie robi to nie jest facetem i nie chce
    go znac' To z takim podejsciem sie nie zgadzam i chcialem na wlasnym przykladzie
    pokazac ci ze sie mylisz, ale Ty niestety takze na mnie patrzysz przez wlasny
    pryzmat. Trudno. Ja problemow nie mam i zapewniam cie ze moja zona nie czuje sie
    wyorzystywana, po prostu w naszym malzenstwie nie istnieje problem podzialu
    pieniedzy. Ale Ty nie jestes w stanie tego zrozumiec. Dla Ciebie maz to rywal i
    jeszcze przed malzenstwem nalepiej ustalic 'podzial lupow' i dlatego napisalem ze
    Cie wspolczuje...
  • Gość: Ola IP: 157.25.122.* 05.04.01, 09:03
    Ty też mnie nie zrozumiałeś w ogóle. Chodzi mi po prostu o zwyczajną
    sprawiedliwość. Jeśli napisałeś, że nie macie wspólnego konta, a żona zarabia
    kilka razy mniej to zrozum, że płacenie za ciebie jest swego rodzaju
    wykorzystywaniem. Rozumiem tylko tyle, że w takiej sytuacji łatwiej i wygodniej
    ci powiedzieć, że pieniądze nie mają znaczenia. Jeśli czytałeś moje wypowiedzi,
    a tak mi się wydaje, to również przeczytałeś że jeżeli mężczyzna ma kłopoty
    finansowe to kobieta może mu pomóc płacąc rachunek. Zatem zgodnie z tym co
    napisałeś poprzednio albo czytasz i nie rozumiesz albo wytworzyłeś sobie
    fałszywy obraz mnie i nijak nie chcesz go zreformować. Poza tym na tym forum
    nie tylko ja uważam, że mężczyzna to mężczyzna a kobieta to kobieta. W związku
    z powyższym straciłam nadzieję że się dogadamy. Ja nie próbuję ci nic wpajać na
    siłę, po prostu przedstawiam mój punkt widzenia. A jeśli nie potrafisz słuchać
    lub czytać cudzych argumentów pozostaje mi tylko współczuć twojej żonie....
  • Gość: ciekawy IP: *.library.uu.nl 31.03.01, 12:10
    zgadzam sie z Toba Olka kawa czy kino to nie jest tak
    duzy wydatek i to chlopak powinien za to placic PS
    zawsze lub prawie zawsze powinna placic osoba ktora
    zaprasza(a nie zaproszona)
  • Gość: Bokser IP: *.ipt.aol.com 11.04.01, 20:54
    Gość portalu: Ola napisał(a):

    &#62 Jeśli spotykam się z dobrze wychowanym mężczyzną to on płaci. W ogóle nie
    &#62 dopuszczam do siebie myśli, że mężczyzna mógłby pozwolić na to by płaciła przy
    &#62 nim kobieta (a czasami nawet - o zgrozo!!! za niego. Wyjątkiem są oczywiście
    &#62 jakieś uroczyste okazje kiedy to ona płaci. Znajdziecie to we wszystkich
    &#62 podręcznikach savoir-vivre'u. Pewnie przejaskrawiam ale męzczyzna, który
    &#62 pozwala płacić kobiecie nie jest dla mnie w ogóle mężczyzną. Takiego nie
    &#62 chciałabym znać!!!

    A to niby dlaczego kobieta nie miala by placic za siebie. Ja place za swoja
    dziewczyne czasem, lecz czasem ona placi za siebie. Oczywiscie nigdy nie pozwalam
    by ona placila za mnie. Lecz, jakbym mial za nia placic zawsze to by mi pieniedzy
    nie starczylo, niestety jeszcze sie ucze i tylko czasem jakas prace dostane
    dorywcza. Jak bym mial taka dziewczyne jak ty Olu to bym z nia zerwal
    natychmiast. Bo taka kobieta mysli tylko o pieniadzach. A my mamy wspaniala
    rozrywke z moja dziewczyna i za wiekszosc rzeczy placimy wspolnie. Jesli z nia
    zerwe przynajmniej nie bede mial wyrzutow sumienia, ze zmarnowalem na nia kupe
    kasy. Ale ty chyba tego nie zrozumiesz.
  • Gość: Ola IP: 157.25.122.* 12.04.01, 08:35
    Gość portalu: Bokser napisał(a):

    &#62 Gość portalu: Ola napisał(a):
    &#62
    &#62 &#62 Jeśli spotykam się z dobrze wychowanym mężczyzną to on płaci. W ogóle nie
    &#62 &#62 dopuszczam do siebie myśli, że mężczyzna mógłby pozwolić na to by płaciła
    &#62 przy
    &#62 &#62 nim kobieta (a czasami nawet - o zgrozo!!! za niego. Wyjątkiem są oczywiśc
    &#62 ie
    &#62 &#62 jakieś uroczyste okazje kiedy to ona płaci. Znajdziecie to we wszystkich
    &#62 &#62 podręcznikach savoir-vivre'u. Pewnie przejaskrawiam ale męzczyzna, który
    &#62 &#62 pozwala płacić kobiecie nie jest dla mnie w ogóle mężczyzną. Takiego nie
    &#62 &#62 chciałabym znać!!!
    &#62
    &#62 A to niby dlaczego kobieta nie miala by placic za siebie. Ja place za swoja
    &#62 dziewczyne czasem, lecz czasem ona placi za siebie. Oczywiscie nigdy nie pozwal
    &#62 am
    &#62 by ona placila za mnie. Lecz, jakbym mial za nia placic zawsze to by mi pienied
    &#62 zy
    &#62 nie starczylo, niestety jeszcze sie ucze i tylko czasem jakas prace dostane
    &#62 dorywcza. Jak bym mial taka dziewczyne jak ty Olu to bym z nia zerwal
    &#62 natychmiast. Bo taka kobieta mysli tylko o pieniadzach. A my mamy wspaniala
    &#62 rozrywke z moja dziewczyna i za wiekszosc rzeczy placimy wspolnie. Jesli z nia
    &#62 zerwe przynajmniej nie bede mial wyrzutow sumienia, ze zmarnowalem na nia kupe
    &#62 kasy. Ale ty chyba tego nie zrozumiesz.

    Przeczytaj uważnie moje opinie - nie mówiłam w niej o studentach i mężczyznach z
    kłopotami finansowymi. Widocznie masz jakieś kompleksy myśląc, że każdej
    dziewczynie zależy tylko na kasie.
  • Gość: Voy IP: *.digital.co.uk 12.04.01, 15:52
    Nie wiadomo czy on chcialby znac ciebie?
  • Gość: ???? IP: 212.75.107.190, 212.75.100.* 31.03.01, 20:25
    Gość portalu: justi napisał(a):

    &#62 Jeśli to właśnie on cie zaprasza to właśnie powinien za ciebie zapłacić,
    &#62 przeciż jesteś osobą zaproszoną.
    &#62 I nie chodzi u o jakieś tam zwyczaje tylko zwyczajna kulturę . Zapraszam kogoś
    &#62 to za niego płacę, ktoś mnie, to on za mnie płaci. Chyba że ide z kumplem na
    &#62 piwo czy z koleżanką na kawę to każdy płaci za siebi to chyba jasne.


    A jeśli to babka zaprasza faceta? czy ona ma za oboje płacić???
  • Gość: kobieta IP: 212.75.107.190, 212.75.100.* 31.03.01, 20:45
    Kolacja w knajpce, kino, kawiarnia etc. On ma zamiar zapłacić rachunek. ona na
    to uśmiecha się słodko "Daj spokój, nie chciałabym Cię zrujnować, zapłacę za
    siebie". On na to "Nie żartuj, zrewanżujesz sie nastepnym razem " (jeśli
    planuje kolejne spotkania) lub "jesteś pewna?, skoro nalegasz itp."
    Babka powinna być zawsze przygotowana na zaplacenie za siebie (to też o niej
    dobrze świadczy), a facet nie podliczać ostentacyjnie kto ile przejadł.
    Zwyczaj płacenia rachunków przez meżczyzn wziął się z czasów, gdy tylko oni
    pracowali, a głowną ambicją kobiety było złapanie bogatego meża. W obecnych
    czasach, kobiety chcą być traktowane na równo z facetami pod względem pracy,
    płacy, kariery itp a za to chcą wciąż posiadać dawne przywileje. Coś za coś.
    Jeżeli kobieta zarabia na równi z męzczyzną, nieuczciwością byłoby kazać mu
    płacić za wszystko. Chociaż to bardzo miłe, gdy facet postawi coś drobnego -
    kawę, lody itp. - tylko wtedy gotowa byłabym to zaakceptować, co do większych
    wydatków - obowiązuje równouprawnienie.
  • Gość: Karateka IP: *.as18.nwbl1.wi.voyager.net 06.04.01, 00:56
    Jesli od samego poczatku tak sie zachowuje, wyobraz sobie co z niego za gosc!
    Jasne ze ma w glowie tylko kase, a ty zawsze bedziesz numerem drugim (a moze i
    trzecim). Niech wali na ryj i caluje swoje banknoty! Ja bym umarl ze wstydu gdy
    by moja dziewczyna gdzies w restauracji za siebie zaplacila w mojej obecnosci.
  • Gość: Ola IP: 157.25.122.* 06.04.01, 09:11
    Gość portalu: Karateka napisał(a):

    &#62 Jesli od samego poczatku tak sie zachowuje, wyobraz
    sobie co z niego za gosc!
    &#62 Jasne ze ma w glowie tylko kase, a ty zawsze bedziesz
    numerem drugim (a moze i
    &#62 trzecim). Niech wali na ryj i caluje swoje banknoty!
    Ja bym umarl ze wstydu gdy
    &#62
    &#62 by moja dziewczyna gdzies w restauracji za siebie
    zaplacila w mojej obecnosci.

    Karateko jesteś po prostu fantastyczny!!!!! Jesteś
    dowodem na to, że prawdziwi mężczyźni jeszcze nie
    wyginęli! Nie zazdroszczę twojej dziewczynie tylko
    dlatego, że mój chłopak jest równie cudowny. Mam
    nadzieję, że Wojtek to przeczyta
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 06.04.01, 13:37
    &#62 Karateko jesteś po prostu fantastyczny!!!!! Jesteś
    &#62 dowodem na to, że prawdziwi mężczyźni jeszcze nie
    &#62 wyginęli! Nie zazdroszczę twojej dziewczynie tylko
    &#62 dlatego, że mój chłopak jest równie cudowny. Mam
    &#62 nadzieję, że Wojtek to przeczyta

    Przeczytalem, i co z tego? Nadal uwazam, ze sie zupelnie nie rozumiemy i piszemy
    o roznych sprawach. Jakos nie zalezy mi na pyskowkach...
  • Gość: andrzej IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.04.01, 15:23
    Wojtku masz calkowite moje poparcie w walce z Ola.Ja podobnie jak Ty mam
    oddzielne konta.Zona oplaca czynsz ok.1000$,ja splacam samochod,kupuje
    zywnosc,oplacam wszystkie rachunki(telefon,kabel,internet itp.)ponad 1000
    $.Zarabiam 1 1/2 tego co zona.Idac do McDonalds czy na pizze lub kawe nie
    zastanawiamy sie kto placi, placi ten kto ma drobne w kiszeni.Nie obchodzi mnie
    ile zona wydaje na kosmetyki, tak jak ja nie interesuje ile ja wydaje na sprzet
    wedkarski.Drobne wydatki kazdy zalatwia w swoim zakresie.Uzgadniamy wspolnie
    wydatki rzedu kilku setek np:wymiana telewizora, dywanu czy jakiegos mebla.W
    malzenstwie wszystko jest wspolne czego Ola w zaden sposob nie chce
    zrozumiec.Inaczej rzecz sie ma w narzeczenstwie lub miedzy przyjaciolmi.Tu
    radzil bym paniom, a i panom zbytnio nie uzalezniac sie finansowo od partnera
    by przy rozstaniu nie spotkala nas przykra niespodzianka.
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 09.04.01, 15:50
    &#62.W malzenstwie wszystko jest wspolne czego Ola w zaden sposob nie chce
    &#62 zrozumiec.Inaczej rzecz sie ma w narzeczenstwie lub miedzy przyjaciolmi.Tu
    &#62 radzil bym paniom, a i panom zbytnio nie uzalezniac sie finansowo od partnera
    &#62 by przy rozstaniu nie spotkala nas przykra niespodzianka.

    Nareszcie jakis rozsadny glos w dyskusji. Dziekuje. Pod tym co napisales moge sie
    podpisac obiema rekoma. U mnie jest bardzo podobnie. Ja place rachunki splacam
    kredyt na mieszkanie, zona utrzymuje dom, placi czynsz. Mamy osobne konta i gdy
    idziemy cos zjesc placi ten kto akurat ma kase. Wieksze wydatki uzgadniamy
    wspolnie, mniejsze kazdy realizuje wedle uznania. I to jest normalne. Oczywiscie
    w malzenstwie... Ola musi po prostu do tego dorosnac i zrozumiec ze malzenswto to
    cos innego niz chodzenie na randki z panienka po to zeby jej zaimponowac...
  • Gość: Ola IP: 157.25.122.* 09.04.01, 16:40
    Mamy po prostu różne poglądy, ja dla ciebie jestem niedorosła, ty dla mnie
    niewychowany. Jestem za dzieleniem się wydatkami ale sprawiedliwie. A mężczyzną
    możesz być zawsze. Zresztą to ty nie rozumiesz, że rozstanie może zdarzyć się
    nie tylko po randce ale też po ślubie. Poczytaj sobie poprzednie Wysokie
    Obcasy. Takie wspólnoty majątkowe kobiety po rozstaniu przeżywają szczególnie
    boleśnie. Nie zamierzam się z tobą spierać, wychowaliśmy się pewnie w innych
    środowiskach. Mój tata pewnie umarłby ze wstydu, gdyby mama musiała za niego
    płacić w kawiarni. To tylko taki drobny gest ale jak wiele świadczy o
    człowieku. Nie zrozumiesz tego bo nie wpojono ci tych zasad w dzieciństwie i
    wczesnej młodości. Może nie miałeś dobrego przykładu... Uważam, że nie ma sensu
    się spierać.
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 09.04.01, 17:01
    &#62 Mamy po prostu różne poglądy, ja dla ciebie jestem
    niedorosła, ty dla mnie
    &#62 niewychowany.

    no coz... masz do tego pelne prawo. na szczescie obracam
    sie w srodowisku w ktorym takie sady o innych opiera sie
    na sensowniejszych przeslankach niz placenie w
    restauracji w przypadku malzenstwa majacego wspolnote
    majatkowa...

    Jestem za dzieleniem się wydatkami ale sprawiedliwie.

    a co to wedlug Ciebie znaczy?

    &#62 możesz być zawsze. Zresztą to ty nie rozumiesz, że
    rozstanie może zdarzyć się
    &#62 nie tylko po randce ale też po ślubie.

    tu nie ma co rozumiec, to jest oczywiste.

    &#62 Poczytaj sobie poprzednie Wysokie
    &#62 Obcasy. Takie wspólnoty majątkowe kobiety po rozstaniu
    przeżywają szczególnie
    &#62 boleśnie.

    aha... widze ze powoli dochodzimy do sedna. jestes
    przeciwna wspolnocie majatkowej?

    &#62 Nie zamierzam się z tobą spierać, wychowaliśmy się
    pewnie w innych środowiskach.

    nie watpie. to widac.

    &#62 Mój tata pewnie umarłby ze wstydu, gdyby mama musiała
    za niego
    &#62 płacić w kawiarni.

    Coz... zdarza sie i tak. Czy Twoj tata nie mial
    wiekszych problemow?

    &#62 To tylko taki drobny gest ale jak wiele świadczy o
    &#62 człowieku.

    Coz... tylko pgratulowac zasad wedlug ktorych oceniasz
    ludzi. Uwazaj tylko zebys nie natrafila na dresa ktory
    na randkach bedzie ci wszystko kupowal, bedzie cie
    obsypywal kwiatami, a po slubie zagoni cie do roboty
    przy garach. Wiesz troche mi Ciebie szkoda. Czy dla
    Ciebie liczy sie troche wzajemna milosc, zrozumienie,
    zaufanie, bliskosc itp.? Nie jestes sobie w stanie
    wyobrazic, ze jesli ludzie chca byc razem to takie
    pierdoly jak rachunek w mcdonaldzie to nic nie znaczacy
    swistek papieru? Dlaczego traktujesz facetow jak rywali
    i worek z forsa do wyssania? Dlaczego pieniadze sa dla
    Ciebie tak wazne w zyciu? Odpowiedz mi prosze? Czy
    wychodzac za maz bedziesz myslec tylko o tym jak tu sie
    ustawic zeby w razie rozwodu wyjsc na tym najlepiej?
    Dlatego napisalem ze Ci wspolczuje i Twojemu przyslemu
    mezowi poniekad tez... Ja np. nie dopuszczam do siebie
    mysli o rozwodzie z zona. Nie p to sie z nia zenilem,
    zeby sie rozwodzic. Na szczescie nie bylismy wtedy
    szczeniakami i wiedzielismy co robimy i moze to jest
    wlasnia najwieksza miedzy nami roznica. dorosnij, a moze
    wtedy zobaczysz w zyciu cos wiecej niz tylko pieniadze...

    &#62 Nie zrozumiesz tego bo nie wpojono ci tych zasad w
    dzieciństwie i wczesnej młodości. Może nie miałeś
    dobrego przykładu...

    Uwazaj co mowisz i nie rozpedzaj sie zbytnio
    dziewczyno... i nie obrazaj moich rodzicow.
  • Gość: Andrzej IP: 24.112.195.* 09.04.01, 21:11
    Olu znow musze stanac w obronie Wojtka.Moje nastoletnie lata to lata 60-
    te.Bedac uczniem techikum czesto po lekcjach bieglo sie na stacje,by zarobic
    przy rozladunku wagonow.A potem niezwykle zmeczony ale jak to mowicie z kasa w
    kieszeni szlo sie w miasto.Nie bylo mowy zeby dziewczyna za cos placila.Nieraz
    z zalem w sercu wyciagalo sie ostatnie pieniadze.Czesto zdarzalo sie ze do
    kawiarni szla grupa z klasy,kolezanki i koledzy,wtedy nastepowala tzw.
    zrzuta.Kto ile mogl na to przeznaczyc tyle dawal.Po przeliczeniu bylo
    odpowiednie zamowienie i jeden z kolegow regulowal rachunek.Na studiach bylo
    naprawde przeroznie, ze nie warto pisac.W malzenstwie jest jak opisalem
    wyzej.Pewnie tez podobnie jak Wojtek nie mialem odpowiednich wzorcow?.A napewno
    zganisz mnie Olu za to co zrobilem 2tygodnie temu.Otoz przyszla do mnie corka
    (panna,ale juz pracujaca)i oswiadczyla mi"tato zabieram cie na kabaret OT-
    TO,mam juz bilety"i ja to zaproszenie przyjalem nie zwracajac corce za bilety.
  • Gość: magome IP: 62.159.123.* 10.04.01, 17:54
    Randka, randką, a małżeństwo czy dłuższy związek rządzi się swoimi prawami.
    Uważam, że w dłuższym związku kazda ze stron powinna płacić na przemian, ale i
    w zależności od tego komu bardziej na danej rzeczy zależy. Mój były chłopak
    bardzo lubi jeść i bardzo dużo wydaje na drogie restauracje. Kiedy zaczęliśmy
    się spotykać, oczekiwał, że będę dzieliła jego jedzeniowe hobby i że będziemy
    płacić po połowie. Niestety, po pierwsze, ja nie jestem wielką fanką knajp,
    często jadam w reatauracjach służbowo i nie jest to dla mnie zbyt wielka
    przyjemność. Po drugie, znam całą masę innych rzeczy, które wolę wydawać
    pieniądze. Po paru miesiącach gdy nieśmiało zaprotestowałam przeciwko takiemu
    układowi, dowiedziałam się, że jestem "oszczędna aż do bólu". Teraz myslę
    sobie, że wolę mężczyzn, którzy płacą za mnie w knajpach, zwłaszcza jeśli
    dobrze zarabiają...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka