manipulacje Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Sztuka manipulacji drugim czlowiekiem... Co o tym sadzicie??
    Stosujecie jakies "sztuczki" na codzien??
    • Gość: grogreg IP: 212.160.165.* 01.08.02, 08:45
      Wobec wrogow - zawsze
      Wobec przyjaciol - nigdy
      wobec neutralnych - czasami
    • Gość: Lyche IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 01.08.02, 08:46
      Jak założę krótką spódniczkę to większość facetów na to reaguje.
      • Gość: ToeToe IP: *.world-net.co.nz 01.08.02, 08:48
        A z tych miej oczywistych?? :))
        • jak zdawałam egzamin na prawo jazdy (10 lat temu)to poszłam w krótkiej
          sukience - oczywiście nie zaparkowałam się w kopertę, przejechałam ciągłą linię
          i wymusiłam pierwszeństwo..
          pan egzaminator powiedział, że zdaję sobie chyba sprawę z tego, że egzaminu mi
          nie zaliczy.... tetralnie popłakałam się w samochodzie.... i obiecałam, że moja
          ciocia z bostonu, która aktualnie jest w wawie (akuratnie była) pójdzie z nim
          na kolacje bo jest samotna... (ja byłam za młoda dla tego pryka a poza tym był
          obleśny) dałam mu fals numer telefonu a on zaliczył mi egzamin.....:))

          wiem wiem... ale co tam..
          teraz już by ten numer nie przeszedł ale wtedy...:))

          --
          Bosze, błogosław weekend!
        • Gość: Lyche IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 01.08.02, 09:48
          Wiesz jak już człowiek manipuluje to chyba sobie zdaje z tego sprawę.
          Ja staram się być zawsze uśmiechnięta - rzadko zdarza się bym miała niemiłe
          sytuacje na ulicy lub w urzedach. Nie ma dla mnie spraw nie do załatwienia.
          Tylko zwykły uśmiech, trochę grzeczności- to powoduje że ludzie mi nie
          odmawiają ( oczywiście jak nie żądam rzeczy niemożliwych) Wiecej grzechów nie
          pamiętam............
          • Zwykle robie tak jak Lyche to jest bardzo dobra metoda.
            W niektorych zawodach bez tego sie nie obejdzie. Na przyklad w moim.


            Gość portalu: Lyche napisał(a):

            > Wiesz jak już człowiek manipuluje to chyba sobie zdaje z tego sprawę.
            > Ja staram się być zawsze uśmiechnięta - rzadko zdarza się bym miała niemiłe
            > sytuacje na ulicy lub w urzedach. Nie ma dla mnie spraw nie do załatwienia.
            > Tylko zwykły uśmiech, trochę grzeczności- to powoduje że ludzie mi nie
            > odmawiają ( oczywiście jak nie żądam rzeczy niemożliwych) Wiecej grzechów nie
            > pamiętam............


            --
            Sygnaturka ma awarie, serdecznie przepraszamy
          • tzn prywatnie stosuje to co Lyche, a zawodowo stosuje manipulacje, ale na innym
            poziomie - bycie milym to tylko przyklad, i minimum.
            --
            Sygnaturka ma awarie, serdecznie przepraszamy
            • Gość: Sol IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 12:09
              ja sie zastanawiam jak to jest, ze czesto zwykla uprzejmosc, kultura i zachowania narzucane przez bon
              ton odbierane sa jako manipulacja. Tyle razy sie spotkalam z wyrazna postawa "czego oczekujesz w
              zamian?" - tylko dlatego, ze bylam po prostu mila, uprzejma i dobzre wychowana, bo taka juz jestem.
              Wielokrotnie tez ludzie wyrazaja podziekowania niewspolmierne do wykonanych przeze mnie drobnych
              gestow, wynikajacych z czystej uprzejmosci. Czy zasady wspolzycia miedzyludzkiego tak nisko upadly, ze
              kazdy gest (lacznie z pomoca w wyniesieniu z windy zakupow staruszce) jest odczytywany jako postawa
              roszczeniowa cos-za-cos?

              Czy ja manipuluje ludzmi? Jesli tak, to zupelnie nieswiadomie. Czasem pokieruje rozmowa by uslyszec,
              to co chce, lub uzyskac informacje, ktorych potrzebuje ale nie sa to spektakularne wyczyny na miare
              kontrwywiadu : ) czasem dobrze znam czyjes reakcje wiec moge przewidziec nastepstwo zdarzen i zdarza
              mi sie to wykorzystywac. Ale to tylko drobiazgi, nigdy swiadomie nie maniupulowalam kims na "wielka
              skale" : )
              • Gość: grogreg IP: 212.160.165.* 01.08.02, 13:13
                Nie ma dzialan bezinteresownych. Czesto jest nieswiadome. Czesto nagroda jest
                podniesienie wlasnej samooceny.
                • Gość: Sol IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 14:02
                  grogreg, prosze Cie, chyba nie chcesz mi wmowic, ze (trzymajac sie tego przykladu) wynoszac staruszce
                  zakupy z windy chce podniesc wlasna samoocene?
                  • Gość: grogreg IP: 212.160.165.* 01.08.02, 15:12
                    Nie, no. Bardzo ladnie postepujesz. Naprawde.

                    Jak tam samoocena? Nie wyszla poza skale


                    A tak przy okazji.

                    Pfiiiii.....fiiiii..... :)
                    • Gość: Sol IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 15:40
                      tak, licze na to, ze staruszka zapisze mi srebra po przodkach w spadku...


                      A tak prz okazji
                      cos jakby charczy w oddali....
                      • Gość: grogreg IP: *.univ.szczecin.pl 01.08.02, 16:15
                        Nie badzmi tak doslowni.
                        Moze wystarczy plusik w bilansie u sw Piotra.
                        • Gość: Sol IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.08.02, 09:33
                          czyli powracamy do metody kupowania odpustow? A Luter tak sie staral...
                          • Gość: grogreg IP: 212.160.165.* 02.08.02, 11:05
                            No niezupelnie. Odpusty lupowalo sie aby "zamazac" zwe grzeszki. Tu maay do
                            czynienia raczej z przedplata.
                            • Gość: Sol IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.08.02, 11:08
                              wychodzi na to samo, odpusty często kupowalo sie hurtowo, niekoniecznie na
                              miare swoich grzechow, raczej na wyrost. Takie zbieractwo "na zaś". Też jakby
                              przedpłata, nie sądzisz?
                              Zreszta ja nie wiem czy w dzisiejszych pazernych czasach opłacalne i modne
                              byłoby zbieranie drobnych plusików. Biznesmeni raczej woleliby przekupic św.
                              Piotra najnowszym modelem laptopa : )
              • Gość: leo IP: *.datastar.pl 01.08.02, 13:21
                Gość portalu: Sol napisał(a):

                > ja sie zastanawiam jak to jest, ze czesto zwykla uprzejmosc, kultura i zachowan
                > ia narzucane przez bon
                > ton odbierane sa jako manipulacja. Tyle razy sie spotkalam z wyrazna postawa "c
                > zego oczekujesz w
                > zamian?" - tylko dlatego, ze bylam po prostu mila, uprzejma i dobzre wychowana,
                > bo taka juz jestem.
                > Wielokrotnie tez ludzie wyrazaja podziekowania niewspolmierne do wykonanych prz
                > eze mnie drobnych
                > gestow, wynikajacych z czystej uprzejmosci. Czy zasady wspolzycia miedzyludzkie
                > go tak nisko upadly, ze
                > kazdy gest (lacznie z pomoca w wyniesieniu z windy zakupow staruszce) jest odcz
                > ytywany jako postawa
                > roszczeniowa cos-za-cos?
                >
                > Czy ja manipuluje ludzmi? Jesli tak, to zupelnie nieswiadomie. Czasem pokieruje
                > rozmowa by uslyszec,
                > to co chce, lub uzyskac informacje, ktorych potrzebuje ale nie sa to spektakula
                > rne wyczyny na miare
                > kontrwywiadu : ) czasem dobrze znam czyjes reakcje wiec moge przewidziec nastep
                > stwo zdarzen i zdarza
                > mi sie to wykorzystywac. Ale to tylko drobiazgi, nigdy swiadomie nie maniupulow
                > alam kims na "wielka
                > skale" : )

                Ty masz poprostu naturalne zdolności, ot co! A manipulacji na dużą skalę to większość z nas nie ma okazji robić.

                Moja największa i najbardziej udana manipulaca polegała na przerysowaniu wad pewnego rozwiązania (które mi nie
                pasowało) kilku osobom niezależnie. Jak już te osoby się ze sobą spotkały i zaczęły omawiać temat, to wyszły same
                negatywy i było dla nich naturalne żeby rozwiązanie odrzucić. Dodam, że na początku wszyscy byli zwolennikami.
                Wykorzystałem troche potrzebę akcpetacji własnych poglądów oraz bycia w grupie. Polecam.

            • Gość: ToeToe IP: *.world-net.co.nz 02.08.02, 05:12
              Napisz cos o tych zawodowych... (Jesli to nie tajemnica:))
              • Gość: liloom IP: *.11.vie.surfer.at 03.08.02, 00:31
                Gość portalu: ToeToe napisał(a):

                > Napisz cos o tych zawodowych... (Jesli to nie tajemnica:))

                Wykorzystuje wiedze o konkretnych klientach (i ich prywatnych upodobaniach,
                gustach, rodzinie, czego im brakuje, co by chcieli) po to zeby osiagnac cel.
                Nie wiem czy to zrozumiesz.
    • Ja się upieram przy swoim. Dam przykład. Gdy kasjerka w supermarkecie uśmiecha
      się do Was i mówi dzień dobry ( choć siedzi w tym fotelu już 10-tą godzinę) nie
      uważacie że jest to manipulacja nakazana jej odgórnie aby uśpić czujność
      klienta ? Nie myślcie tylko że uważam, że są to uśmiechy obłudne.
      • Gość: pll IP: 5.1R* / *.dhcp212-198-165.noos.fr 01.08.02, 15:03
        > Ja się upieram przy swoim. Dam przykład. Gdy kasjerka w supermarkecie
        uśmiecha
        > się do Was i mówi dzień dobry ( choć siedzi w tym fotelu już 10-tą godzinę)
        nie
        >
        > uważacie że jest to manipulacja nakazana jej odgórnie aby uśpić czujność
        > klienta ? Nie myślcie tylko że uważam, że są to uśmiechy obłudne.

        dlaczego uspic czujnosc? ten usmiech jest oczywiscie obowiazkowy, choc
        faktycznie kasjerka nie ma powodu do smiechu. nie zmienia to faktu, ze klient
        poczuje sie klawo, jeleli ktos sie do niego usmiechnie i powie "dzien dobry" i
        chetnie ponownie odwiedzi ow supermarket
      • Gość: Anton IP: 195.94.207.* 02.08.02, 10:52
        lyche1 napisała:

        > Gdy kasjerka w supermarkecie uśmiecha
        > się do Was i mówi dzień dobry ( choć siedzi w tym
        fotelu już 10-tą godzinę) nie
        > uważacie że jest to manipulacja nakazana jej odgórnie aby
        > uśpić czujność klienta ?

        Ja tam uważam, że zmuszenie ekspedientek i kasjerek, żeby
        były w miarę kulturalne i podchodziły do klienta jak do
        człowieka, jest ważnym wkładem zagranicznych sieci
        supermarketów w polską kulturę. PRL tak zniszczył zwykłą
        międzyludzką życzliwość, że teraz muszą ją przywracać
        zagraniczni szefowie za pomocą rozporządzeń.

        Kiedy byłem we Francji i po raz pierwszy usłyszałem od
        kasjerki "bonjour, merci, au revoir" byłem zszokowany.

        Swoją drogą, nie jest u nas tak źle jak np. na Ukrainie,
        skąd mój znajomy donosi, że był z kolegą (Ukraińcem) w
        sklepie. Wziął towar, zapłacił, odruchowo podziękował,
        wyszedł. "Ty, za co ty jej dziękowałeś" - nie mógł się
        nadziwić kolega.
        • Gość: jorgen IP: *.man.polbox.pl 02.08.02, 11:21
          W supermarketach zawsze odpowiadam "dzień dobry pani" i wtedy na jej twarzy
          pojawia się prawdziwy, szczery uśmiech. Po 10 godzinach takiej pracy jest to
          dla niej bardzo miłe. Ale też może bardzo miłe bo nikt inny jej tak nie mówi?

          Ostatnio w Auchan kupiłem sześciopak Żywca za PLN 1,49! Pani dwa razy odczytała
          kod kreskowy i wyskoczyła ta sama cena. Machnęła ręką. Może moje "dzień dobry
          pani" tak na nią wpłynęło?
        • Gość portalu: Anton napisał(a):


          > Kiedy byłem we Francji i po raz pierwszy usłyszałem od
          > kasjerki "bonjour, merci, au revoir" byłem zszokowany.
          >

          Ja też przeżyłam szok, kiedy we Francji po raz pierwszy poszłam zrobić zakupy w
          supermarkecie. Pani przy kasie - kiedy podeszłam z zakupami - powiedziała
          mi "bonjour", a ja byłam święcie przekonana, że pomyliła mnie z kimś, kogo zna.
          Potem zajarzyłam, że tu nawet wchodząc do autobusu należy przywitać się z
          kierowcą. Miłe to bardzo. Po trzytygodniowym pobycie w Paryżu i powrocie do
          Warszawy, mówienie "dzień dobry" w sklepie (ale też przy kasie i przy okienku w
          kiosku) weszło mi bardzo w krew i nie odczuwam, żeby to było coś dziwnego.
          Chociaż rzeczywiście często "miłe" panie i "mili" panowie nie raczą nawet
          odpowiedzieć. Ale to już kwestia ich braku kultury - nawet 10 godzinna praca
          nie usprawiedliwia braku uprzejmości.
          Pozdrawiam,
          B.
    • Gość: Lena IP: 213.216.82.* 02.08.02, 23:14
      Manipulacja to cos co robimy swiadomie.
      Kiedys palilam. By maz nie mruczal z rana ze zaczynam dzien od papierosa
      pierwsza opieprzalam go o to np. ze na srodku przedpokoju stoja jego buty albo
      marynarka zamiast w szafie wisi na krzesle i "obrazona" wypalalam 2-3
      papierosy.
      By kupic nowy upatrzony plaszcz a maz nie mruczal na impreze zakladalam
      najgorsza kurtke. Gdy juz uslyszalam ze gorszego lacha nie moglam zalozyc
      ustalalam ze jak juz musze to wezme go i pojdziemy cos dla mnie kupic.
      Mowie do meza "ty robisz najlepsza herbetke z cytrynka" i dziala.
      Mowie do meza "ostatnio jak zrobiles taka super-kolacje z winkiem to potem bylo
      jeszcze bardziej extra" i wiem ze zrobi kolacje i moze i winko. Ale czy to jest
      manipulacja?
      • Gość: jorgen IP: *.man.polbox.pl 05.08.02, 08:50
        To jest perfidna manipulacja!
        To jest perfidna manipulacja!
        To jest perfidna manipulacja!
        Poza tym szkoda że z tym facetem inaczej nie można.
    • Gość: redd IP: *.pl 08.08.02, 21:00
      A odwrotna sytuacja? Czuliście się kiedyś wmanipulowani, ale olśnienie
      przyszło po fakcie. Ja siedziałam w ogródku kawiarni z 4-letnim dzieckiem,
      podszedł chłopiec ok. 13-lat. Zostawił cudnej urody breloczek błyszczący,
      kolorowy i karteczkę, że to na głuchonieme dzieci i kosztuje 10 zł. I poszedł,
      starannie wybierając stoliki z dziećmi. A wrócił jak już dziecko było
      zakochane w zabawce i po tym jak musiałam opowiedzieć córce co jest na
      karteczce i dlaczego niektóre dzieci są takie biedne.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.