Dodaj do ulubionych

Samotne z wyboru?

05.02.06, 15:24
Jak to z nami jest...czy faktycznie jestesmy samotne z wyboru?...czy nie
trafiłysmy na odpowiedniego partnera?....a nie potrafimy zyc u boku kogos
kogo nie kochamy. Jestesmy na tyle silne ze nie potrzebujemy faceta,tylko
dlatego zeby były i nam pomagał w zyciu, ba same sobie swietnie radzimy.Nie
chcemy zatracac samych siebie i nie brniemy w nie satysfakcjonujacy nas
zwiazek, pozostajemy SOBA, ale czy to jest nasz do konca wybór....czy po
prostu nie znalazłysmy odpowiedniego faceta na naszej drodze.
Ja od roku jestem sama...nie szukam faceta z desperacja w oczach, choc
brakuje mi wszystkiego co jest zwiazane z byciem razem i mimo to nie potrafie
byc z kims przy kim nie moge byc soba.
Obserwuj wątek
    • fajnaret Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 16:39
      Znam wiele dziewczyn które sa samotne z własnej woli bo zakochały sie w jednym
      facecie i tylko on i nikt inny i postanowiły do konca zycia zostac "starymi
      pannami"
      pozdr.
    • telka_es Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 22:21
      ja nie chce być stara panna... przerobiona w dzisiejszych czasach na
      singla..... ale co mam zrobic jak nie ma takiego faceta jaki by mi odpowiadał
      a jak jest to znika gdzies bez słowa..... to lepiecj chyba byc samemu niż
      męczyc się przy kimś.... chyba ze nie mam racji..... ? ? ? sama nie
      wiem..... i faktycznie presja otoczenia jest najgorsza , każda ciotka baka
      wujek i inni kto cie nie spotka pyta sie tylko gdzie masz faceta czy masz , a
      jak nie to myślą sobie ze chyba z toba coś nie teges....... masakra....... ;)
    • kurka.mala Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 22:28
      Jestem sama i jest mi z tym bardzo źle. Czuję się bardzo samotna, brakuje mi
      bliskości drugiej osoby. Nie wybierałam sobie takiego życia, a nie wygląda ono
      tak z powodu tego, że nie trafiłam na odpowiedniego partnera czy nie potrafię
      być u boku kogoś kogo nie kocham, po prostu nikt mnie nie chce. Taka jest
      prawda.
      • the_dzidka Kurko Mała.. 07.02.06, 09:03
        Witaj w klubie. Mogę się podpisać pod twoim postem, choć z jednym
        zastrzeżeniem: nie zawsze jest mi z tym bardzo źle, dostrzegam pewne plusy
        swojej sytuacji - z wiekiem coraz mniej co prawda. Cała reszta się zgadza:
        niezależnie od tego, co o mnie mówią znajomi, przyjaciele, rodzina, prawda jest
        taka, że po prostu nikt mnie nie chciał. Jest to prawda nieprzyjemna, ale
        trzeba spojrzeć jej w oczy i nie mydlić ich twierdzeniami o "singlowaniu z
        wyboru".

        --
        Dzidka
        • direta Re: Kurko Mała..i dzidko... 09.02.06, 08:54
          Ile macie lat?
          Bo ja to przerabiałam prawie 10 lat temu. Na początku to jeszcze byłam choirak -
          ja jestem OK (bo jestem) tylko nie trafiłam na odpowiedniego faceta. Ale potem
          jak przy byle okazji zaczęto mi życzyć "żebyś sobie kogoś znalazła" jak moje
          kolezanki zaczęły wychodzić za mąż, to się zaczęłam zastanawiać co jest ze mną
          nie tak. No ale na przykład ja bym za żadnego z ich mężów w życiu nie wyszła.
          Do tej, czy do tamtej pasował, a do mnie nie. Czułam to wyraźnie. A jak się
          ten, czy inny facet zaczynał kręcić koło mnie to po jednym, dwóch spotkaniach
          stwierdzałam, ze to nie "ten". Takich zwykłych spotkaniach - o łóżku nie było
          mowy. Nie poszłabym do łóżka tylko po to zeby zobaczyc jak to jest. Co ja
          mówię. Nie zamierzałam iść do łóżka przed ślubem.
          No ale w końcu zaczełam mieć wątpliwości czy to ja nikogo nie chcę czy to mnie
          nikt nie chce. Z drugiej strony ile razy się tozejrzałam wokół, tyle razy
          stwierdzałam, że faceta dla mnie po prostu NIE MA.
          Nie mogę powiedzieć, by mi było z tym dobrze.
          Ale w końcu poznałam tego, który do mnie pasuje. Pasuje tak, że to się aż w
          głowie nie mieści, że tak można, bo nawet w wadach się uzupełniamy. Nie jest
          może ideałem męskiej urody, ale to mi nie przeszkadza. Ważne że się z nim nie
          nudzę i w ogóle dobrze nam ze sobą. Jesteśmy małżeństwem juz ponad 8 lat.
          Myslę, że udanym małżeństwem. Oczywiście kłócimy się też, nie dalej jak wczoraj
          miałam ochotę walnąć go patelnią,ale kocham go i wiem, że on tez mnie kocha.
          Jest dobrym mężem i warto było się naczekać, nie lecieć za pierwszymi lepszymi
          spodniami.
          Nie wiązać się z pierwszym jaki się nadarza to pewne. Ale też nie skreślać z
          góry nikogo. Porozmawaić, dać sobie i jemuu szansę. Sprawdzić kto zacz (nie
          myślę o seksie, to przychodzi później, a przynajmniej powinno później). Bo może
          się okazać, że przegapiasz kogoś, kto pasuje do Ciebie bardziej niż obrączka na
          palec.
          No i teraz z perspektywy czasu widzę, że wątpliwości, czy to może dlatego
          jestem sama, że "nikt mnie nie chciał" były bzdurą. Po prostu nie trafiłam na
          tego swojego. Jeśli ktoś jest płaski jak deska (nie myślę o biuście) to byle
          deska do niego przypasuje. Jeśli jest bogato rzeźbiony to znależć element ktory
          się do tych wypukłości i wklęsłości dopasuje - jest sztuką. Ale z płaską deską
          komuś o bogatej fakturze się nie uda. Chyba, że pozwoli zheblować całe swoje
          urzeźbienie. Nie uda się też z innym "rzeźbionym" jeśli urzeźbienia nie pasują.
          Tak po prostu jest. Trzeba się mocno naszukać, ale są spore szanse, że się
          jednak znajdzie. :)

          --
          No co jest?!
          mam ci paznokcie poobgryzać?
          • the_dzidka Re: Kurko Mała..i dzidko... 09.02.06, 13:09
            direta napisała:

            > Ile macie lat?

            Mam 35 i już machnęłam ręką. Tak jak powiedziałam: nikt mnie nie chciał i nie
            chce, i należy się z tym pogodzić. Chociaż to bardzo upokarzające - mieć
            świadomość, że nie chcą cię nie tylko do stałego związku, ale nawet ot tak - do
            łóżka (że strywializuję). Miałam bardzo dużo do zaoferowania, ale ponieważ nikt
            się nie zgłosił, to wszystko co miałam, po prostu uschło. I już tego po prostu
            nie ma.
            • frred Oj Dzideczko 09.02.06, 16:11
              Oj Dzideczko, żeśmy się nie zgadali parę miesięcy temu... Miałem megadoła po
              rozstaniu (z myślami samobójczymi włącznie), gdybym wiedział, że moja forumowa
              idolka jest samotna, to może byśmy sobie nawzajem popoprawiali nastrój:) -
              odległość Sosnowiec - Poznań nie byłaby problemem nie do przejścia,
              przynajmniej dla mnie. A teraz już ktoś jest.

              To, co piszesz o swoim stanie, jest straszne.

              Ale tak w ogóle to myślę, że nie doceniasz samej siebie. Jesteś - na ile Cię
              znam z Forów - naprawdę ciekawą osobą i nie mam bladego pojęcia, w czym tkwi
              źródło problemu (oczywiście nie żądam, byś mi to wyjaśniała, zwłaszcza
              publicznie na Forum). Jestem wręcz w szoku, że TY masz taki problem.

              Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak głupie pocieszanie, ale znam kilka osób obojga
              płci(z sobą włącznie) które mając około 30tki albo od lat nikogo nie mają albo -
              co częściej - mają w tej sferze życia niezłe wyboje - rozwody, porzucenia, nie
              mogące się dobrze skończyć związki z żonatymi/mężatkami itp. (w trakcie lub za
              sobą).
              Mam też kumpelkę, która po latach takiej samotności z przygodami poznała
              swojego obecnego męża będąc trochę starszą niż Ty teraz (Radek jest rok starszy
              ode mnie tj. teraz ma 34, co oznacza, że ... od Agaty jest młodszy o 7 lat! I
              porzucił dla niej swoją pierwszą żonę /obiektywnie mówiąc, byli wyjątkowo
              niedobrani, małżeństwo trwało 3 miesiące/, zresztą zdaniem wielu ładniejszą od
              Agaty - ale niesamowity urok osobisty tej ostatniej wziął górę nad wszystkim, i
              chyba tak wyszło lepiej; zresztą nie mogę mówić inaczej, byłem świadkiem na ich
              ślubie:)

              I wiesz co, jak się zastanowić, to mało co jest bardziej upokarzające niż
              wizyta w burdelu - a też parę razy to zaliczyłem (ostatnio w ramach terapii po
              rozstaniu).
              --
              Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
    • sweet_pea Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 22:34
      no tak, ale weźcie pod uwagę to, że trzeba czasami też pójść na kompromis! Mam
      koleżanke, która jest wiecznym singlem. Kiedyś sądziłam że rzeczywiscie jest
      bardzo trudno poznać odpowiedniego faceta ale teraz widzę, że ona po prostu
      szuka IDEAŁU i mało komu daje szanse. Najlepiej zeby od pierwszego spojrzenia
      się w nim zakochać, żeby miał podobne zainteresowania...

      ...trzeba się rozejrzeć w okół bo czasami kolega może się okazać ideałem choć
      np. nie cierpi kina meksykańskiego :)
      • telka_es Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 22:50
        ja chyba zaczynam dochodzic do tego że jednak za wybredna jestem , a ideałow po
        prostu nie ma... juz nie jedna osoba mi mówiła ze przebieram i wybieram ale co
        myslałam ze w końcu trafi się ten wymarzony "ksiąze z bajki" jednak jego ani
        widu ani słychu---- czas chyba dorosnąć i pożegnać bajki przyjąc rzeczywistośc
        taka jaka jest a więc szarą brzydka i ponura.......
        • sweet_pea NIE O TO MI CHODZILO! 06.02.06, 16:58
          ale ja nie twierdzę, że nie istnieją ideały... twierdzę tylko że nie koniecznie
          mają od razu postać księcia z bajki, kolega z wydziału może się okazać
          prawdziwym ideałem tylko trzeba mu dać szanse :)
        • jo_anka Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 18:18
          Kochana... lepiej poczekaj na księcia. Lepiej dłużej poczekać, a potem dobrze
          żyć, niż żyć byle jak z kimś, z kim żyć się fajnie nie da i spaprać sobie
          młodość.. Wiem co mówię - jestem rozwiedziona. Ja z pewnością drugi raz tego
          samego błędu nie popełnię - albo mnie trafi grom z jasnego nieba, albo będę
          sama - wot co! :-)
    • gooch Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 22:56
      nie wiem, czy tylko ja mam wrażenie że ciężko znaleźć faceta na poziomie (dla
      mnie to taki:znający swoją wartość, mający zainteresowania, z poczuciem humoru,
      w zgodzie ze swoją męskością, mający dystans do siebie i innych). Byś może
      szukam ideału, a wydaje mi się tylko, że mam przeciętne oczekiwania.
    • gres81 Re: Samotne z wyboru? 05.02.06, 23:05
      czas kiedy człowiek jest sam może być jednym z najlepszych okresów w życiu:)

      --
      "...czarno wszystko widzę bo czarne mam
      myśli że mi czarną nocą czarny kot sie przyśni...."
    • mmagda6 Trzy pytania 05.02.06, 23:13
      Sa trzy pytania o trzy podstawowe potrzeby czlowieka:
      1. czy masz gdzie?
      2. czy masz po co?
      3. czy masz za co?
      Zycie moze byc spelnione i szczesliwe, jesli na te trzy pytania odpowiadasz
      twierdzaco. Nie ma pytania o partnera :)
      Mysle, ze zycie sie roznie uklada. I ta singlowosc (celowo nie pisze o
      samotnosci, bo czesto jest dziecko) ani celowym wyborem nie jest ani nie wynika
      z nieudacznosci. To znaczy, panie, ktore mamusie nauczyly pewnego rodzaju
      komformizmu, moga tego nie rozumiec...
      • badjuk Warunek 06.02.06, 11:32
        Uszczęśliwienie kobiety jest bardzo proste, podaję zasady...

        A. Należy tylko być:
        1. przyjacielem
        2. partnerem
        3. kochankiem
        4. bratem
        5. ojcem
        6. nauczycielem
        7. wychowawcą
        8. spowiednikiem
        9. powiernikiem
        10. kucharzem
        11. mechanikiem
        12. monterem
        13. elektrykiem
        14. szoferem
        15. tragarzem
        16. sprzątaczką
        17. stewardem
        18. hydraulikiem
        19. stolarzem
        20. modelem
        21. architektem wnętrz
        22. seksuologiem
        23. psychologiem
        24. psychiatrą
        25. psychoterapeutą.

        B. Ważne też są inne cechy. Należy być:
        1. sympatycznym
        2. wysportowanym ale
        3. inteligentnym ale
        4. silnym
        5. kulturalnym ale
        6. twardym ale
        7. łagodnym
        8. czułym ale
        9. zdecydowanym ale
        10. romantycznym ale
        11. męskim
        12. dowcipnym i
        13. wesołym ale
        14. poważnym i
        15. dystyngowanym
        16. odważnym ale
        17. misiem ale
        18. energicznym
        19. zapobiegawczym
        20. kreatywnym
        21. pomysłowym
        22. zdolnym ale
        23. skromnym i
        24. wyrozumiałym
        25. eleganckim ale
        26. stanowczym
        27. ciepłym ale
        28. zimnym ale
        29. namiętnym
        30. tolerancyjnym ale
        31. zasadniczym i
        32. honorowym i
        33. szlachetnym ale
        34. praktycznym i
        35. pragmatycznym
        36. praworządnym ale
        37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli
        38. zdesperowanym [z miłości] ale
        39. opanowanym
        40. szarmanckim ale
        41. stałym i
        42. wiernym
        43. uważnym ale
        44. rozmarzonym ale
        45. ambitnym
        46. godnym zaufania i
        47. szacunku
        48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
        49. wypłacalnym.

        C. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
        a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
        b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej
        czasu niż danej kobiecie
        c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie
        gdzie była i co robiła
        d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez
        błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy,
        lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której
        przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

        D. Ważne jest aby nie zapominać jej:
        1. urodzin
        2. imienin
        3. daty ślubu
        4. daty pierwszego pocałunku
        5. okresu
        6. wizyty u stomatologa
        7. rocznic
        8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

        Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie
        gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona
        obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną
        przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego
        napotka.

        A teraz druga strona medalu. Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko
        trudniejszym, ponieważ mężczyzna potrzebuje:
        1. seksu i
        2. jedzenia

        Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami
        mocno przeciążona. Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.
        Wniosek :
        Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że mężczyźni
        wreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamować
        swoją roszczeniową postawę!
        • mmagda6 To proste...:) 06.02.06, 13:34
          Jezeli kobieta ma dobry seks, to zaraz potem biegnie pysznie gotowac i jej
          facet slyszy, ze jest:
          > 1. sympatyczny
          > 2. wysportowany ale
          > 3. inteligentny ale
          > 4. silny
          > 5. kulturalny ale
          > 6. twardy ale
          > 7. łagodny
          > 8. czuły ale
          > 9. zdecydowany ale
          > 10. romantyczny ale
          itd (cala reszta Twojej wyliczanki)
          Problem w tym "dobry seks"... Moze i cos w tym jest, ze zeby byl dobry, to
          facet troszke musi byc:
          1. przyjacielem
          > 2. partnerem
          > 3. kochankiem
          > 4. bratem
          > 5. ojcem
          > 6. nauczycielem
          > 7. wychowawcą
          > 8. spowiednikiem
          > 9. powiernikiem
          > 10. kucharzem
          > 11. mechanikiem
          > 12. monterem
          i dalej reszta. ALe bez przesady.

          Wiesz, chyba wlasnie chodzi o ten seks... My tez jestesmy z miesa. A im
          bardziej swiadome, tym trudniej ciemnote wcisnac. Czy bieganie za dziewica, to
          pogon za czystoscia? Nie! Ona nic nie wie...;)
    • malyflowers Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 08:52
      niestety nie z wyboru, ciezko to przyznac ale rzucil mnie facet.
      niedal rady z moim charakterem :(
      pewnie ze mi ciezko i źle, ale nie żałuje czasu który spedziliśmy razem,
      nie uważam sie za beznadziejną i nieciekawą, myśle ze jeszcze wiele fajnych
      rzeczy mnie w życiu spotka :)
      --
      malyflowers
      • annubis74 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 18:54
        A po co komu książe...
        Myślę, jest coraz więcej samotnych, bo nie tak łatwo godzimy się na kompromisy,
        nie ta łatwo ulegamy presji mamuś i babć... Uważam, że decyzja o byciu z drugim
        człowiekiem to jedyna sytuacja, gdzie nie warto iść na łatwiznę, nie grymasić i
        brać co dają...
        Przez długi czas byłam sama... chociaż nie samotna... i uważam, że ten okres
        miał wiele plusów... zrozumiałam czego chcę i kogo naprawdę szukam... i
        znalazłam... i nie jest to ideał, ani książe z bajki, a jednak z pełną
        świadomością podjęłam decyzję, że chcę z nim być...
        Warto być czasami samotnym... a przede wszystkim nie warto z zamknietymi oczyma
        gnać w związek ze strachu przed samotnością
    • viator Samotne z wyboru. 06.02.06, 09:30
      piersze primo:
      szukacie panie "księcia z bajki" lub "rycerza na zielonym koniu".
      gdybyście jeszcze były jak księżnicznki...

      drugie primo:
      jak słyszę, że jakaś szuka faceta bo "...presja otoczenia..." to nie wiem czy
      się śmiać czy płakać.

      trzecie primo:
      moim zdaniem, i my i wy, nie powinniśmy szukać ideału bo to TFUr seriali
      brazylijskich a kogoś z taką ilością wad, którą jesteśmy w stanie zaakceptować.

      czwarte primo:
      nawet jak znajdziemy już druga połowę, to "szare zycie" niestety wszystko
      weryfikuje....
      w obie strony
      • ma_gala Re: Samotne z wyboru. 06.02.06, 09:56
        w moim przypadku - nie, nie szukam księcia z bajki czy rycerza na białym koniu!
        Szukam NORMALNEGO FACETA!!!! problem leży gdzie indziej: ja nkogo nie poznaję!!
        a nawet jeżeli poznam to zauważyłam, ze gdy pokazuję, ze ogólnie dobrze sobie
        radzę w życiu to.. facet znika!! zawsze mi się wydawało, ze zaradnośc to
        zaleta, a nie wada! to co?? mam prosić o pomoc nawet w przysłowiowej wymianie
        żarówki, udawać sierotkę i trzepotać wdziecznie rzęsami zroszonymi łzami zeby
        ktoś mnie wreszcie zauważył?? nie mam również charakteru natrętnej muchy, która
        sobie cs wywalczy... i co?? też powiesić sie z tego powodu?? ja szukam faceta
        nie dlatego, ze presja otoczenia sięga zenitu już chyba, tylko dlatego, ze jest
        mi źle samej! I nie musi to być wyśniony ideał, naprawdę, wystarczy facet z
        krwi i kosci, który ma w miarę stabiln eżycie i poukładane w głowie...
        • telka_es Re: Samotne z wyboru. 06.02.06, 11:09
          no własnie "poukładane w głowie" , a o takich naprawdę trudno - dlaczego? bo
          najczęściej są zajęci, jakies spryciule wyłowiły ich z tłumu nieudaczników i
          nie chcą wypuścić <też bym nie wypuściła hiehie :))))> ....
        • arturmd Re: Samotne z wyboru. 06.02.06, 12:20
          a z moich obserwacji wynika, że dziewczyny wyżej cenią mięśniaków niż
          inteligencje, a później mają do wszystkich na około żal , że to taki cham na
          dodatek mający problem z akceptacją faktu, że jego dziewczyna jest niezależna.
          Nie wiem , ale z tego co ja zrozumiałem to:
          1. poszukując partnera wybieramy na podstawie wyglądu,
          2. mężczyźni podswiadomie odpowiadają sobie na pytanie "ile ona może urodzić mi
          zdrowych dzieci"
          3. kobieta podświadomie odpowiada sobie na pytanie "ile z nim jestem w stanie
          dzieci wychować, czyli ilu on jest w stanie zagwarantować dobry start"
          Z wyżej wymienionych założeń dojdziemy do wniosków:
          A/ "jestem księżniczką" poszukuje "księcia" i odwrotnie, a najważniejsze w
          takim poszukiwaniu to wygląd
          B/ skoro ma status "księcia" to musi mieć jakieś księstwo i insygnia nadające
          mu status księcia - kasa
          To jest zwierzęcy instynkt. Wszystko jasne, i nie dorabiajmy wydumanych teori
          do bycia samotnym , po prosty nasze wymagania wzrosły znacznie wyżej niż
          wartość prezentowanego asortymentu na tym rynku. Oczekiwania rozmineły sie z
          realiami
        • r1234_76 Re: Samotne z wyboru. 06.02.06, 18:24
          po to ludzie są razem, żeby siebie wspierać. jeśli "dobrze radzisz sobie w
          życiu" do tego stopnia, że jesteś samowystarczalna, i nikogo ci nie potrzeba, to
          nic dziwnego.
    • ma_gala Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 09:51
      jestem singielką. Nie dlatego, ze chcę, tylko dlatego, ze tak wyszło. Nie
      uważam tego za "fenomen", "socjologiczne zjawisko", tylko za smutną
      rzeczywistość. Prawdą jest, ze często to panowie nie dorównują paniom i dlatego
      kobiety są same. Z różnych powodów: a to same decydują sie na odejście od
      nieudacznika, albo zmęczone wieloletnim chodzeniem bez przyszłości stawiają
      sprawę na ostrzu noża i okazuje się, ze wybranek nie ma zamiaru się zenić (tak
      było u mnie) lub szukają bezustannie ideału dla siebie, ale go nie znajdują...
      I zostają same... czasem swiadomie, częściej nie... osobiście uważam to za
      wielką osobistą porażkę, ze jestem sama, bo zawsze największymi wartościami
      była dla mnie miłość i rodzina! No i faktycznie - zaczęłam uciekać w pracę!
      Uciekać, aby zapomnieć o swoich niepowodzeniach, a nie świadomie wybierać
      pracę - to duża różnica! Widzę jak u mnie w pracy mają kłopoty z
      zaakceptowaniem faktu, ze ktoś jest samotny, nie dlatego ze chce, tylko
      dlatego, ze tak wyszło!! i mimo ze staram się to zmienić - to mi się nie udaje!
      Kolejne znajomości rozpadaja sie, bo brakuje czasu, zaufania, cierpliwości,
      zrozumienia... a czas mija... marzenia o rodzinie i dzieciach oddalają sie na
      czas nieokreślony... w pracy mają mnie za ufoludka, zaczęłam unikać imprez, na
      których "koniecznie trzbea" przyjść z osobą towarzyszącą... ile razy mogę
      mówić, ze mój partner pracuje ta samo długi jak wy i dlatego nie ma dla mnie
      czasu?? :-)) gdy mówie prawdę, ze jestem sama, "życzliwie" dopytują się jak to
      z jest z moją orientacją... eh, brakuje słów... u mnie to, ze jestem singielką
      nie było i nigdy nie będzie świadomym wyborem! coraz trudniej jest mi żyć z
      dnia na dzień, bo co i rusz okazuje się, ze mnóstwo rzeczy pomyślanych jest dla
      dwojga!! (weekendy, wakacje...) Ktoś zna sposób jak to zmienić?? tylko mi nie
      mówcie, ze mam czekać, ze na mnie też przyjdzie czas, bo u mnie trwa to już
      stanowczo za długo!!!
      • albert_xxx Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:04
        Kurcze, jak czytam takie listy to jest mi naprawde cholernie przykro. Piszesz
        same bardzo madre rzeczy. Masz racje i nie zmieniaj sie. Badz wytrwala. Wiem ze
        to potwotnie trudne i masz juz cholernie dosc wszystkiego. Ale coz poradzic ?
        Chcesz byc z kims na sile ? Faceci teraz sa rzeczywiscie straszni i takim
        kobietom jak Ty jest naprawde bardzo trudno znalezc odpowiedniego czlowieka.
        Ale naprawde , nic na sile. Po cholere masz sie meczyc z jakims czubkiem? Tylko
        sobie, jemu i ewentualnie Waszym dzieciom zmarnujecie zycie, a w najgorszym
        wypadku stracisz czas. Bardzo milo jest wiedziec , ze sa jeszcze takie
        dziewczyny. Nie zmieniaj sie. Badz cierpliwa, bo warto. Jak w koncu uda Ci sie
        znalezc ta wlasciwa polowke, to zobaczysz jak bedziesz szczesliwa i zobaczysz
        ze warto bylo "czekac". Badz silna !
        • ma_gala Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:44
          nie - nie chodziło o sam papierek, tylko pewną zyciową postawę. On oczekiwał
          najogólniej mówiąc, ze to ja będę utrzymywać związek, czyli wszystkiej wyjścia,
          wyjazdy itd. ... ja chciałam pewnej stabilizacji, innego spojrzenia na świat
          (że np. spędzenie sobotniego wieczoru we dwoje w domu to żadna tragedia, a
          wręcz wartość). Żeby było jasne: wydaje mi się, ze każdy związek dochodzi w
          pewnym momencie do takiego etapu, ze jest albo-albo: albo ludzie sie pobierają,
          razem mieszkają i mają dzieci albo się rozstają... nie czułam się przy nim
          bezpiecznie, jego ciągłe fochy mnie męczyły, myślałam (błednie), ze plany
          małżeńskie uspokoją nasz związek i ze będzie nam razem dobrze. Nie chodziło o
          sam paierek... prawda jest taka, ze skoro nie mógł się zdecydować na małżeństwo
          ze mną po tylu latach to to też o czymś świadczy, prawda?? niby dobrze, ale
          najlepiej zawsze jak wolny ptak... każdy by tak chciał...
          • magnusg Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:56
            Wiesz co-niekoniecznie.My faceci mamy czesto taki wrodzony opor do
            ostatecznego przypieczetowania stalego zwiazku z kobieta.I to nie dlatego,ze
            jestesmy swojej wybranej niepewni czy myslimy o innej.To troche tak jest,ze
            malzenstwo podswiadomie kojarzy sie nam z odebraniem wolnosci,pomimo tego,ze w
            stalym zwiazku przed slubem i w malzenstwie tak naprawde nic sie nie zmienia.
      • vipmax Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:08
        uważam , że wasze często desperackie próby usprawiedliwiania siebie są już
        śmieszne i powtarzane po raz n-ty.
        W 90% prawda jest taka , że nie jesteście inteligentne.
        Jak ktoś jest inteligentny, to potrafi kształtować swoje otoczenie. Czyli np.
        inteligenty polityk wygrywa wybory i zmienia państwo, nawet jak naprawde jest
        kretynem po zawodówce.
        Z wami jest problem tego rodzaju, że jesteście często po prostu: brzydkie,
        zakompleksione, same dobrze wiecie , że często jesteście potwornie nudne, po
        pracy nie macie nic ciekawego do zaoferowania mężczyźnie.
        Jak myślicie czy normalny człowiek chciałby przebywać z kimś, kto jest ogromnie
        zmęczony po pracy jest nudny , bez polotu , lekkości , generalnie rzecz
        biorąc : wypluty????
        • magnusg Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:16
          Akurat czego jak czego,ale braku urody i wyksztalcenia bym naszym dziewczynom
          nigdy nie zarzucil.Mozna im jedynie zarzucic to,ze chca sie wiazac tylko z
          kims,kto ma odpowiednia pozycje spoleczna i wyksztalcenia.O ile dla mnie(wyzsze
          wyksztalcenie) nie byloby zadnym problemem zwiazac sie z kobieta,ktora ma n.p.
          zawodowe czy nawet podstawowe,o tyle dla kobiety majacej dyplom uniwerku to
          wrecz nie do przyjecia,zeby spojrzec laskawie na jakiegos chlopaka,ktory
          takiego dyplomu nie ma.I na tym wiele tych ambitnych,wyksztalconych kobiet w
          zyciu prywatnym strasznie sie przejedzie.
          • telka_es Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:20
            ej bo o czym gadać z kolesiem nie na twoim poziomie... wiadomo ze ludzie z
            podobnym wykształceniem maja podobne zainteresowania, nie chce kogos kto będzie
            mnie blokował i nie dawał szans rozwoju..... < przykład moich rodziców mi
            starcza = rózne wykształcenie i calkiem inne ukierunkowania mama by sie chciała
            dalej rozwijac a ojcu to nic juz wiecej do szczescia nie potrzebne by siadł
            przed fotelem z piwem i pilotem w reku no i najchetniej wnuki bawił - o co mnie
            dręczy cały czas........>
            • magnusg Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:25
              Czesto tak jest,ze ludzie nie maja mozliwosci studiowania.Sa
              madrzy,zainteresowani swiatem,ale rodziny nie stac na studia,albo sa jakies
              inne problemy uniemozliwiajace im podjecie studiow.Z drugiej strony sam
              widzialem na moich studiach ludzi,ktorzy naprawde porazali poziomem
              intelektualnym i kultura osobista.Wyjatki,ale byli.I to na jednym z lepszych
              panstwowych uniwerkow w kraju.
            • a18275 Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:06
              Tu widać część dużo większego problemu - ludzie uważają za najważniejsze w życiu
              samorozwój, jeżdżenie na wakacje za granicę, posiadanie dobrego samochodu itd.
              Nic dziwnego, że partnera życiowego postrzega się jako kolejną rzecz, która ma
              uczynić nasze życie przyjemniejszym i spowodować, że nie będziemy smutni (no bo
              psychologiwie przecież udowodnili, że człowiek popada w depresję jak nie ma
              partnera!). Patrzymy na życie skrajnie egoistycznie. Jest ono dla nas walką o
              zaspokojenie naszych potrzeb, na które patrzymy tak jak na potrzeby biologiczne.

              Ja nie rozumiem, o co chodzi w "rozwoju" (co to jest i co daje).
              • telka_es Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:28
                z tym egoizmem to racja.... życie to jedna wielka egoistyczna krzatanina, w
                której dążymy tylko do zdobywania , chociaż nie zawsze tylko dla siebie często
                dla innych, ale nam bardzo bliskich.... pssst ;)
            • viator Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:30
              telka_es - piszesz bez sensu.
              nie rozumiem co stoi na przeszkodzie twojej mamie.
              może sobie siedzieć w pracy i 24 godziny bo ma kogoś kto będzie siedział i
              pilnował domu.
              więc jak ona jest blokowana?


              poza tym myślałem, że najwazniejsze to to co ma ktoś w głowie a nie na papierze.
              • telka_es Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:42
                jak bez sensu.... siedzi w domu i nic nie zrobi wszystko jes na głowie mamy !
                zamiast gotowac obiada mogłaby zrobic mnóstwo innych rzeczy, to nie - tylko
                praca i domowe obowiązki bo niestety dzień ma 24 godziny a wyspać się tez
                trzeba. Jak mamuska chce iśc do galerii to nos krzywi ze idzie sie z jakimis
                ludzmi spotykać a sam z nią nie pójdzie bo to są pierdoły, a on "gówna" nie
                bedzie podziwiał, wchodzi tu jeszcze inny aspekt- a mianowicie zazdrośc na
                zadne szkolenie mamcia nie pojedzie, bo później by musiała wysłuchiwac ze nie
                wiadomo po co pojechała?? chyba na lofry jakies - to dośc zawiłe i niespójne
                wiem ale to historia bardzo skomplikowana, wymagająca dłuższych wywodów a mi
                się o tym juz gadac nie chce.........
                • magnusg Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:50
                  No dobra,ale taka kobieta jak ty nawet nie da jakiemus chlopakowi szansy sie
                  wykzac,ze nie jest jakims ograniczonym glupkiem,o ile nie bedzie mial
                  odpowiedniego dyplomu .Ja bym nigdy nie doradzal kobiecie wiazania sie z
                  kims,kto ma skrajnie inne zainteresowania i intelektualnie nie dorasta jej do
                  piet,ale to nie zawsze zalezy od wyksztalcenia.Ale przeciez to totalny obciach
                  powiedziec kumpelom,ktore maja tez skonczone studia,ze ma sie chlopaka,ktory ma
                  tylko mature.Totalna porazka dla dzisiejszej nowoczesnej kobiety.Czy nie jest
                  tak?
                  • telka_es Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 13:16
                    nie nie jest tak mylisz się ostatnio "swirowałam" (o jak fajnie to zabrzmiało)
                    z kolesiem który miał spore problemy ze zdaniem matury lenistwo i te sprawy na
                    to wpływały ,ze studiami tez ma problem bo drugi raz zaczyna i juz rezygnuje,
                    kombinuje cosik, wydawałoby się ze chce...jak moje kolezanki o tym usłyszały
                    faktycznie dziwne miny robiły i krytycznie gościa oceniły , ja mimo wszystko
                    sie starałm. ale jak ja mówie o jakis ważnych sprawach a on mi ze musi paczke z
                    poczty odebrac bo ciuszki sobie zamówił- narcystyczny palant... liczyło się
                    tylko to on jak wygląda i z kim imprezuje , a i jeszzce jakim autem jeździ...
                    a ja to mu bym była chyba jako lalka do ozdoby potrzebna - sory ale nie chce
                    takiego kolesia. . . . . . i dopiero teraz zaczynam wątpić czy nastepnemu
                    takiemu dam szanse..... bede sie bała ze okaże się taki sam . . . ot i co robia
                    złe doświadczenia z człowiekiem...
          • dreamweaver79 Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:04
            > O ile dla mnie(wyzsze
            > wyksztalcenie) nie byloby zadnym problemem zwiazac sie z kobieta,ktora ma n.p.
            > zawodowe czy nawet podstawowe

            Haha, taka po podstawowce mialbys do gotowania, sprzatania i dymania?
            • magnusg Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:33
              Mylisz sie koles.Napisalem to juz nizej,ze wiele osob nie dostaje szansy na
              edukacje.A niektorzy majacy dyplomy bez "plecow" tatusia i mamusi nie zrobili
              by nawet matury.Albo maja odpowiednie wyksztalcenie,ale jako ludzie siegaja dna.
        • telka_es Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:17
          odezwał się ten kto nigdy się nie męczy i zawsze ma coś do zaoferowania.........
          jakbys chciał wiedzieć to wiele kobiet obecnie jest zapracowanych podam tu swój
          przykład - studia- planowane ukonczenie w szybszym tempie, i to nie jakies
          byle jakie; staż czyli normalna codzienna praca za krocie; ponadto biegam,
          aerobik, czas zeby wszystko w domku zrobić a trochę tego sie zbiera z dnia na
          dzień, no i oczywiście znajomi, którzy się dziwią ze taka babeczka jak ja nie
          ma faceta i kiedy go w końcu znajdzie.... no ale sorrryy kiedy ja mam mieć czas
          i nie być zmęczona, moge mu duzo zaoferować i znaleźć czas dla niego, podzielać
          z nim jego przyjemności ale tez prosze o troche wyrozumiałości i uznania, bo
          facet który nie szanuje kobitki to dno....:/
          • vipmax Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:25
            no to wreście przestań biegać , aby zapomnieć jaki z ciebie "nieudany produkt"
            którego nik nie chce.
            Przypominasz alkoholika co pije , aby zapomnieć , że jest akolholikiem.

            aerobik, bieganie i ciągła ucieczka przed własnymi myślami , o tym jak tak
            naprawde jesteś beznadziejna.
            • telka_es Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:44
              jezeli tak uwazasz to trwaj w tym dalej - ja znam swoja wartość - a to co
              robie to tylko czysta frajda i przyjemnośc z której nie chce zrezygnowac bo
              pasuje mi i lubie taki rodzaj aktywności , wole to niż bierne siedzenie i
              oglądanie TV ..... chociaz to czasami tez bywa przyjemne.....
              • vipmax Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:01
                telka_es napisała:
                a mówiąc "nieudany produkt" - co miałeś na myśli , bo jakoś nie moge tego
                rozszyfrowac

                "NIEUDANY PRODUKT" to taki produkt , który został wyprodukowany , ale go nikt
                nie chce , nie ma na niego zapotrzebowania.
                Leży na półce, sprzedawcy dwoją się i troją , aby nadać temu wszystkiemu jakąś
                filozofie. A to , że to produkt dla wybranych, a to , że za drogi, i inne
                farmazony... itp., itd.
                Podobnie jest ze starymi pannami, o pardon "singlami" ;)
                • marianek100 Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 16:15
                  ty jakiś chory jesteś! dla mnie szczytam marzeń nie jest złapanie takiego
                  głupka jak ty, zeby tylko nie przyklejono mi etykietki "stara panna". może i
                  stara(27 lat), ale nie ma męża kretyna, którego należy obsługiwać i kilka razy
                  dziennie mówić,ze jest wspaniały!
            • lukrezia Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 23:52
              vipmax napisał:

              > no to wreście przestań biegać , aby zapomnieć jaki z ciebie "nieudany
              produkt"
              > którego nik nie chce.
              > Przypominasz alkoholika co pije , aby zapomnieć , że jest akolholikiem.
              >
              > aerobik, bieganie i ciągła ucieczka przed własnymi myślami , o tym jak tak
              > naprawde jesteś beznadziejna.

              Chłopcze weź z łaski swojej słownik ortograficzny i po dokładnym
              przestudiowaniu, spróbuj napisać post. Powtarzam, po dokładnym przeczytaniu!
          • hellaa Re: vipmax 08.02.06, 08:16
            Popieram w 100%. Samotność jest rajem, jeśli alternatywą ma być ktoś w rodzaju
            tego chamskiego kolesia co napisał, który pomiata kobietami używając szeregu
            złośliwych stereotypów i "prawd objawionych" w postaci sentencji starej,
            zgorzkniałej cioty.
            Dziewczyny, mam nadzieję, ze zlewacie takie wypowiedzi i nie bierzecie ich
            sobie do serca? Bo jeśli jesteście wrażliwe na takie podłości, to źle, to
            należy z góry zlewać i omijac szerokim łukiem.
            Ja jestem w związku ale jak najdalej mi do wtrącania się złosliwego w życie
            dziewczyn, które nie są. Bardzo trudno trafic na swoją druga połówkę. Jeszcze
            trudniej nauczyć się z nią być stale i na codzień, gdy już się razem żyje. To
            chyba jedno z najwiekszych wyzwań w życiu, największa szansa i największa
            trudność. Zobaczcie, jak mało jest szczęśliwych par po 10 latach związku...
            Wiecie, co? Każdy ma jakieś tam swoje wartości, ale ja znam kilka dziewczyn,
            ktore nie czekały na idealne warunki ku temu czyli na "mężczyznę na całe
            życie", tylko zdecydowały się na dziecko - żadna z nich nie żałuje tej decyzji.
            Wiem, że zaraz na mnie hukną moraliści, że jak tak można, ale... Niedawno
            widziałam w mojej dzielnicy piecioletnią żebraczkę, która plątała się bez
            opieki w okolicach dworca, narażona na wszystko najgorsze, co się może dziecku
            przytrafić. Było to w niedzielę rano i zapewne rodzice, w tym jak najbardziej
            legalny tatuś, potrzebowali czegoś na posobotniego "klina".
            Dla mnie niemoralne jest właśnie to: powołanie na świat dziecka i nie danie mu
            opieki i miłości. Nie zapewnienie dziecku stałej obecności ojca, ale danie
            miłości, opieki i bliskości i stworzenie razem dobrej rodziny - jest, moim
            zdaniem, sto razy czystsze i lepsze. I widzę, że dzieci moich samotnych
            koleżanek są fajne, mądre, tak samo jak dzieci wychowywane z tatą.
    • krakoma Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 11:27
      kazdy ma prawo byc wyplutym po pracy. mezczyzni tez. w takim przypadku potrzebna
      jest wyrozumialosc obu stron! nie rozumiem dlaczego tylko oczekujesz czegos od
      kobiety? daj cos od siebie!
      • ar11 Re: Samotne z wyboru? 07.02.06, 09:29
        Dokładnie się z tym zgadzam, że nie ma samotności z wyboru, tylko z braku
        odpowiedniej "podaży" ;-).
        Przez wiele lat miotałam się między nieudanymi związkami, które szybko
        kończyłam bo "to nie było TO". Miałam pewne określone wymagania ale naprawdę
        nie chodziło mi o księcia na białym koniu. Po prostu, chciałam aby facet
        reprezentował sobą taki sam poziom jak ja w kwestii wykształcenia, kultury, czy
        chociażby rzeczy przyziemnych jak higiena (a z tym to w ogóle jest tragedia!) i
        paru innych. Słowem, nie coś więcej, tylko tyle co ja - ale nie mniej.
        Życie (samotne) zweryfikowało i to. Teraz jestem szczęśliwa z jednym mężczyzną,
        chociaż nadal muszę się czasami przywoływać do porządku, że nie ma ideałów...
        Ale jest bardzo dobrze, momentami cudownie, momentami są problemy. To chyba
        normalne?.. Nie zostały spełnione wszystkie moje wymagania, ale wiele z nich -
        tych istotnych. I tyle.
        • 88o88 Re: Samotne z wyboru? 09.02.06, 15:10
          oj, z tą higieną to faktycznie tragedia... Przy jej braku zawsze odrzucało mnie na kilometr od faceta... I nie potrafie tego przemóc... Podam tylko fakt, że razu pewnego koles zostawił tłusty slad swojej szanownej głowy na ścianie w pokoju... Brrr... Panowie (mowa do tych niedbających) - więcej mydła i dezodorantu!
    • saraa Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 12:58
      Samotnośc bywa nie wyborem a wynikiem przykrych zbiegów okoliczności, od
      jakiegos czasu jestem sama, nie dlatego że chcę, wcale nie miałam na to ochoty,
      ale to nie my decydujemy czasem o naszym zyciu. Kiedy spotykamy na naszej drodze
      śmierć bardzo trudno potem na nowo odnaleźść siebie w innym związku.
      • calusek70 Re: Samotne z konieczności..?. 06.02.06, 14:40
        Wg mnie problem samotności, który dotyczył do niedawna mnie i wciąż dotyczy
        wiele moich koleżanek leży w mniejszej ilości populacji mężczyzn w stosunku do
        kobiet. Niestety facet to gatunek wymierający! Są słabsi psychicznie, mniej
        odporni na śmiertelne choroby, krócej żyją, w dodatku więcej się rodzi
        dziewczynek no i umieralność dzieci płci męskiej jest niestety większa.

        W mazowieckim stosunek kobiet do mężczyzn wynosi 117/100. Ponadto kobiety coraz
        później myślą o zamążpójściu (około 27-30) zmniejszając tym samym na nie swoje
        szanse. Samce alfa rozchodzą się jak świerze bułeczki więc musimy wybierać
        pośród tego co zostało: rozwodników z przychówkiem lub starch kawalerów z
        naleciałościmi. Niektóre z nas decydują się na trójkąty bez przyszłości bo
        desperacko potrzebują uczucia...

        Ostatnio wiele się o tym pisze i w prasie i w necie o twz. "singlach" ale
        częściej o singielkach. Pamiętniki Brigitte Jons czy Ally McBill też trakują
        ten temat na wpół żartem i wpół serio (na szczęście z Happy Endem) czy polskie
        Nigdy w życiu! Problem samotnej kobiety; atrakcyjnej, ustabilizowanej zawodowo
        i finansowo która potrzebują miłości jest nader często poruszany. To znamie
        naszych czasów...
        Niedawno cztałam w TS artykuł w którym psycholog doradza obniżenie wymagań w
        stosunku do facetów, opuszenie poprzeczki w myśl przysłowia "lepszy rydz niż
        nic" ;)))
        • colage Re: Samotne z konieczności..?. 06.02.06, 15:12
          I kto tu mowi o opuszczaniu poprzeczki? Czytelniczka TS! Patrzac na jasnosc i
          poprawnosc wyrazanych przez Ciebie mysli dochodze do wniosku, ze sama nie
          reprezentujesz najwyzszego poziomu. Owszem, wiekszosc kobiet powinna opuscic
          poprzeczke, tyle ze po to, aby odnalezc faceta ze swojej polki, a nie z braku
          samcow spelniajacych ich wszystkie wymagania.
            • colage Re: Samotne z konieczności..?. 06.02.06, 15:36
              Smiesza mnie Twoje insynuacje, jakoby rod meski schodzil na psy. Faceci sa
              dokladnie tacy, jak otaczajace je kobiety. Co zas do wymienionych przez Ciebie
              czynnikow genetyczno-biologicznych: oczywiscie, ze dziewczynek jest
              statystycznie wiecej, ale z drugiej strony patrzac, jaki jest wsrod Waszej grupy
              odsetek ladnych osobniczek ladnych, zgrabnych, zadbanych, czyli takich, w
              ktorych jest cos interesujacego juz na pierwszy rzut oka? Niestety, moze i
              faceci sa na wymarciu, ale czas obchodzi sie z nimi zdecydowanie lagodniej.
              Prosto mowiac: chodzi mi o to, ze atrakcyjne babki koncza sie gdzies kolo 40
              (bez obrazy, to tylko analiza statystyczna!), podczas gdy faceci kolo 50 (o ile
              nie dopadnie ich lysienie, lustrzyca i inne takie), stad tez pula osobnikow,
              ktore moga sie sobie spodobac jest raczej zdominowana przez samcow.
                • colage Re: Samotne z konieczności..?. 06.02.06, 16:17
                  Alez milo mi sie z Toba gawedzi i nie mam zamiaru sie o nic obrazac, tyle ze z
                  tresci Twojego przed-przed-postu mozna wyczytac, iz faceci jednak schodza na
                  psy: sa nieodporni i rozchwytywani, a na rynku ostaja sie same ochlapy. Typowy
                  problem damsko-meskiej komunikacji: ona miala nadzieje, ze on wie lub sie
                  domysli na podstawie wysylanych mu niedomowien, on czekal az ona mu wreszcie powie.
                  • calusek70 Re: Samotne z konieczności..?. 07.02.06, 15:28
                    "Choroba zwana mężczyzną" - taki prowokacyjny tytuł nosi artykuł, jaki ukazał
                    się niedawno w niemieckim tygodniku Der Spiegel. Męskie zarodki są słabsze
                    niż żeńskie, chłopcy są wrażliwsi niż dziewczęta, mężczyźni mają tendencję do
                    agresji, łamania prawa i wcześnie umierają. Na dodatek chromosom Y, który
                    jest decydujący dla naszej płci jest bublem natury. Mężczyzna jako gatunek
                    powoli wymiera - twierdzą genetycy.
                    Przekonanie, że mężczyźni są pomyłką natury zdobywa wśród genetyków coraz
                    więcej zwolenników. Bryan Sykes z uniwersytetu w Oxfordzie który zbadał DNS
                    pobrane z kości prehistorycznych szkieletów mówi: "Najtragiczniejszy fakt z
                    życia wszystkich mężczyzn to taki, że przychodzimy na świat z wbudowanym
                    defektem".
                    Każda męska komórka jest dowodem fuszerki. Podczas gdy u kobiet znajdujemy
                    dwa silne chromosomy X - które są niemal identyczne i w miarę potrzeby służyć
                    mogą jako "zapasowa kopia", mężczyźni z jednym tylko, krótkim chromosomem Y
                    jawią się jako niesolidnie wykonana odmiana rodzaju żeńskiego.
                    Nosiciele wybrakowanego chromosomu Y są biologicznie znacznie słabsi od
                    kobiet. Żyją przeciętnie sześć lat krócej niż one - choć nie wiadomo jeszcze
                    dlaczego. Niebezpieczeństwo gwałtownej śmierci grozi młodym mężczyznom o
                    wiele częściej niż ich rówieśniczkom.

                    UWAGA!!! Częste wypadki samochodowe wydają się być pochodną gorszej kontroli
                    doznań zmysłowych i motoryki, co prowadzi do ryzykownych zachowań mężczyzn.

                    (Der Spiegel)
                    • frred Re: Samotne z konieczności..?. 20.02.06, 15:53
                      Takie głupoty są teraz w modzie i trzeba to przetrzymać. Szczęście, że nie
                      żyjemy w ZSRR w 1937r., wtedy w modzie były głupoty kończące się śmiercią.

                      Można powiedzieć, że facet to mutant, tylko co z tego wynika? Mutacje nie są
                      biologicznie ani niczym dobrym, ani złym, po prostu są. Zresztą jedyne
                      niezmutowane organizmy to były pierwsze jednokomórkowce. Wszystkie późniejsze
                      organizmy powstały przez jakieś mutacje.

                      Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że mutantem jest babka, bo ma o 1
                      kawałek chromosomu za dużo, a poza tym jest obleśna, bo karmi dzieci z własnych
                      gruczołów potowych (piersi powstały z ich przekształcenia). Albo porównywać
                      ilość osób obu płci uprawiających nastarszy zawód i na tej podstawie twierdzić,
                      że wszystkie baby to k*.

                      A poza tym chyba NTF.
                      --
                      Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
          • calusek70 Re: Samotne z konieczności..?. 08.02.06, 10:21
            Słuszna uwaga!

            ...kiedy popadałam w depresję, zadając sobie retoryczne pytanie: dlaczego
            jestem samotna? (czyniąc jednakowoż bezskuteczne wysiłki w celu możliwości
            przekazania swojego materiału genetycznego i przedłużenia gatunku) zaczęłam
            niestety doszukiwać się problemu we mnie, co dołowało mnie jeszcze bardziej. I
            to był błąd! Facetów jest poprostu mniej i nie dla każdej starczy. Zaznaczam,
            że to moja prywatna filozofia w tej kwestii.
    • colage Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 14:29
      Czemu wszyscy podkreslaja tak istotne znaczenie dopasowania juz od samego
      poczatku? Czy to nie jest tak, ze przy madrym czlowieku kazdy moze sie
      podciagnac, a przy glupim zdziadziec? Moze wiec Wasze kryteria wyboru sa do
      bani? Swoja zone znam juz 15 lat, jestesmy malzenstwem od lat 7 i trzeba
      przyznac, ze bywalo roznie. Zdajcie sobie wreszcie sprawe, ze nic nie jest dane
      raz na zawsze. O milosc trzeba dbac tak jak o np. buty: jesli nie pielegnujesz,
      nie starasz sie, nie pracujesz nad tym, by bylo lepiej - zapomnij! Z tego punktu
      widzenia nie ma wiec znaczenia ani status materialny, wyksztalcenie, ani podobne
      poglady czy zainteresowania. Najlepiej wyksztalcony przystojniak moze sie okazac
      chamem i prostakiem, zas szara myszka z kasy w hipermarkecie najwierniejszym i
      najbardziej oddanym kochankiem. Trzeba myslec pozytywnie i miec oczy szeroko
      otwarte!
      Jest jednak sprawa, ktora mnie w tym wszystkim niepokoi: wraz z postepujaca
      emancypacja, kobiety coraz smielej szukaja sobie partnerow i niestety nie zawsze
      zachowuja sie fair wzgledem swoich wspolplciczek (jesli mozna tak powiedziec).
      Chodzi mi o podrywanie facetow, ktorzy sa juz zajeci w nadziei, ze tamten
      zwiazek i tak nie mial szans. Kobiety, gdzie Wasza solidarnosc jajnikow?
      Serdecznie pozdrawiam,
      • vipmax Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 15:11
        napiszę prawde, miałem w swoim 30 letnim życiu ponad 250 kobiet po sobą.
        Wnioski: to nie jest tak , że kobiety się tak bardzo różnią miedzy sobą.
        Kobiety w wieku 30 kilku lat często już mają początki celulitisu.Jak zdejmą
        swoje żakieciki, wylewa się często tłuszcz, a jak zmyją całą tą "tapete"
        wychodzi prawdziwa twarz, często niezbyt ciekawa.
        Czesto mają staniki z twz.wypełniaczem(tzn.gąbki), co ma dawać wrażenie
        większych piersi.
        Same oszustwa: twarz, biust, sylwetka,...
        Ale mimo wszystko da się na nich dużo zarobić : poradniki , kosmetyki.
        Ich samotność wynika z dwóch rzeczy:
        -okłamywania samej siebie i otoczenia
        -niskiej samooceny(chca dogonić facetów i próbują na siłe sie na nich wzorować-
        co staje się komiczne.Uważają , ze to "męskie" jest najlepsze)

        czasami jak tak kopuluje sie z kobietami , tymi starymi pannami , czuje , że
        nie są szczęśliwe.Ciągle kogoś grają i udają...
    • anxiety3 Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 15:28
      czy po
      > prostu nie znalazłysmy odpowiedniego faceta na naszej drodze.
      > Ja od roku jestem sama...nie szukam faceta z desperacja w oczach, choc
      > brakuje mi wszystkiego co jest zwiazane z byciem razem i mimo to nie potrafie
      > byc z kims przy kim nie moge byc soba.

      To jest dokladnie tak:)))

      --
      `Like any hot blooded woman
      I have simply wanted an object to crave
      But you...`
    • naels Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 15:43
      Z wyboru?... No, jesli wezmiesz pod uwage, ze:

      - rozstalam sie z pierwszym facetem, dla ktorego szczytem ambicji bylo NIE
      OBLAC po raz trzeci egzaminu z chemii nieorganicznej, a jak juz sie obleje, to
      przynajmniej jak najdluzej trzymac w stanie slodkiej niewiedzy mame, zeby sie
      nie wsciekla,
      - rozstalam sie z drugim facetem, dla ktorego problemem byly najbanalniejsze
      wyzwania dnia codziennego, poczawszy od prawidlowego poskladania szafki z IKEI,
      skonczywszy na zadzwonieniu do operatora komorki i wyjasnieniu mu, ze nie
      bedziemy placic kary za spozniona zaplate rachunkow, jesli te rachunki sa
      permanentnie wysylane pod zly adres,
      - rozstalam sie z trzecim facetem, ktory stwierdzil, ze na razie to on nie jest
      pewien, czy rzeczywiscie jestem kobieta jego zycia, ale moze za trzy lata mi
      powie (jednoczesnie nie mial nic przeciwko temu, zeby jego mama fundowala mi
      drogie prezenty),
      - nie zgodzilam sie na romans z facetem, ktory ma zone i dwie kilkuletnie
      coreczki,
      - nie odpowiedzialam na dlugotrwale, niedwuznaczne propozycje faceta, ktory byl
      narzeczonym mojej niczego nie podejrzewajacej przyjaciolki,
      - itd.

      i we wszystkich wymienionych przypadkach byl to moj wlasny, trzezwy, swiadomy
      wybor, to rzeczywiscie jestem samotna z wyboru...


      --
      - In their language, the word for married is the same word as for poison. This
      probably could explain the high divorce rate.
    • autumn_mist wymagania, wymagania... 06.02.06, 17:32
      Jako facet przychylam sie do opinii, ze tzw. singielki maja chorobliwe zawyzone
      wymagania. Jest mnostwo fajnych facetow, na ktorych zadna kobieta nie zwroci
      uwagi. Prawidlowosc stara jak ludzkosc: podobaja sie wyluzowani, tajemniczy,
      nieco aroganccy lalusie, ktorzy jednak ulatniaja sie szybko, zostawiajac
      kobiete mocno zdziwiona. Kurcze, az dziw bierze, ze naprawde inteligentne
      dziewczyny daja sie na takie cos nabrac... tutaj raczej dzialaja instynkty niz
      rozum. A naprawde w porzadku faceci, tylko na ich nieszczescie spokojni, nie
      wyrozniajacy sie zbytnio, sa permanentnie samotni. Sporo moich kumpli nalezy do
      tej grupy. A wymagania kobiet sa naprawde przesadne. Mnie np. kiedys rzucila
      panna, bo wg niej za duzo sie uczylem (hehe), mialem zrezygnowac z doktoratu,
      postawila ten warunek jako test mojej milosci. Kobieta zawsze znajdzie dziure w
      calym, albo za malo sie uczy, albo za duzo, albo za malo zarabia, albo za duzo,
      albo za bardzo lubi sport, albo za malo, albo ma za duzo zainteresowan, albo za
      mala... i tak ad infinitum. Ufff... cale szczescie teraz jestem z normalna
      dziewczyna o zdrowym rozsadku, a nie rozkapryszona ksiezniczka.
      • caterina28 Re: wymagania, wymagania... 20.02.06, 20:59
        nie wiem jak inne kobiety.. ja moge mówic jedynie za siebie... nie jestem
        rozkapryszoną księzniczka...tylko szukam czegos prawdziwego, a własciwie to
        czekam az mnie to spotka...nie kalkuluje zwiazku i nie przeliczam go...
        ...... za ze akurat interesują mnie wykształceni i elokwentni faceci i
        itd...wybacz zebym sie miała meczyc z kims...(a jak juz bede z tym ukochanym
        który bedziem mnie rozumiał i ja jego... to takie pierdoły jak ten przykład
        który przytoczyłes nie beda miały zadnego znaczenia)
    • brattt1 Dobre... 06.02.06, 17:41
      Dobry post...kazda kobieta i kazdy mezczyzna poszukuje wlasciwego partnera, to
      jest niezalezne od nas...to sprawa genetyki...czlowiek to zwierze zyjace w
      stadzie, nie ma czegos takiego w 100 procentach jak samotnosc z wyboru...wg
      mnie zawsze pozostaje w glebi duszy ukryta tesknota za partnerem
      zyciowym...oczywiscie dobor partnera to inna sprawa...samotnosc z wyboru jest
      tak naprawde dalszym poszukiwaniem wlasciwej osoby...zawsze sie ma w glebi
      serca nadzieje ze sie w koncu kogos spotka...a jak sie to nie udaje to sie
      marzy i czeka...

      Problemem w kontaktach damsko-meskich jest oczywiscie zupelny inny sposob
      myslenia. Najwiekszego macho i chama mozna zmiekczyc i rozkochac w sobie, tylko
      trzeba wiedziec jak sie do tego zabrac...Mezczyzna-glowa, kobieta-szyja zwiazku
      nie jest pozbawione sensu. Temat rzeka...dlugo by gadac...czesto potencjalni
      wymarzeni partnerzy traca swoja szasne bo nie rozumieja albo sa zbyt pyszni
      zeby zrozumiec jak lub wg jakiego schematu i z jakimi intencjami mysli 2ga
      osoba...

      I jeszcze jedno, a propos tego ze ciezko kobiecie kogos spotkac...poszukiwanie
      faceta nie oznacza, ze musi zaraz pisac ogloszenia, ze szuka faceta, ale tez
      musi byc zaangazowana w ten proces...a jak upatrzy potencjalny cel..to powinna
      atakowac bezposrednio lub biernie-posrednio ...i testowac..poszukiwac....
    • mathias_sammer Re: Samotne z wyboru? 06.02.06, 18:21
      Nie mowi sie "z wyboru" tylko "z braku", a ideologie dopisuje sie poznije.

      Proste jak korba od studni.

      M.S.
      --
      Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
      treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej,
      etnicznej, czy też propagujących przemoc.Pkt 4.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka