Dodaj do ulubionych

.......Regularnie zdradzam meza.....

15.02.06, 21:20
Taka jest prawda. Jestesmy razem w sumie 10 lat. Jestem naprawde zadowolona
mezatka. Mam stabilizacje, cieply bezpieczny dom. Razem spedzamy swietnie
czas. On jest osoba godna zaufania. W lozku jest srednio. Tzn nie moge
narzekac, moze byc gorzej ale nie ma tego ognia, romantyzmu i zmyslowosci.
Rozwiesc sie nie zamierzam. Nie ufam innym facetom a z nim czuje sie
bezpiecznie. Martwi mnie fakt, ze zdradzilam go juz w sumie z 45-50
mezczyznami. Z reguly daleko daleko od domu, podczas szkolen czy wyjazdow
sluzbowych, wczesniej urlopy z kolezankami czy chociazby kurs jezykowy byly
dobra okazja do zdrady. Ale tez pare razy zdradzilam na miejscu.
Wyrzutow sumienia nie mam. Ciesze sie zyciem, lubie byc adorowana i
zdobywana. Lubie ten lek gdy cos jest nowe, nieznane. Faceci sa
przewidywalni, szybko mi sie nudza, zarowno w lozku jak i poza nim. Ale mam
meza, ktory jest dobrym towarzyszem zycia, ja tez czerpie rozrywke z innych
zrodel.
Nie wpedzam sie w moralne rozwazania bo i po co.
Jedyne czego sie boje, to tego, ze kiedys sie o tym dowie.
Takie ryzyko mnie troche kreci a z drugiej strony, gdy liczba romansow
rosnie, nabieram jakichs obaw.
Lubie wypic lampke dobrego wina, zapalic papieroska light, spryskac sie
perfumami i wyruszyc na podboj. Ja, taka niedobra, zepsuta.
Czy jestem jedyna?
Nie zdradzam wszak z frustracji, a moze tak a tego nie wiem?
Obserwuj wątek
    • caprissa Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 15.02.06, 21:28
      u Ciebie emcje i sex sa rozdzielone.
      jak czlowiek kocha to i emocje i sfera fizyczna jest w jednym.
      jak widac jestes swiadoma, ze zdradzasz.
      A moze brak ci takiej nutki... adrenaliny. Takie romanse to jak urozmaicenie
      zycia, i moze dlatego tak robisz. Ale nie ubrawisz go romansami. Moze hobby? I
      tak wiem, ze nie koasz albo juz sie to rozjechało, te wase elacje.

      emocja to jedna nic a sfera seskulana to druga nic i to scala dwoje ludzi:)Taki
      związek trudno rozerac. A burz w zyciu nie brakuje, ale tay "oni" wychodza
      cało, bo sie kochaja. Moze to byc krach, choroba, itd
      • asda5 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 15.02.06, 22:13
        Mysle, ze o te adrenalinke tu chodzi. I o poczucie, ze jestem atrakcyjna,
        kobieca. Gdy widze ten blysk pozadania i zainteresowania ze strony mezczyzny,
        czuje satysfakcje. Z drugiej strony wiem, ze to glupie, bo facet ktory chce
        bzyk bzyk jest zdolny do powiedzenia wielu milych slowek.
        Z natury zawsze bylam towarzyska. Dzikie imprezki do bialego rana, zamawianie
        striptiserow/striptiserek i zabawa ze znajomymi, gdy alkohol sie lal. Czasem
        imprezy trwaly 3 dni. Dzis brak tego rekompensuje gdy wyjezdza ktores z nas.
        Mezowi zrobiloby sie przykro gdyby widzial, jak z kolezankami rozbieramy
        hiszpanskiego striptisera. A ja po prostu lubie poszalec. Tyle, ze otoczenie
        oczekuje ode mnie, ze bede stateczna 30-latka a ja wciaz czuje w sobie ogien
        mlodej duszy. Moj maz jest raczej spokojnym domatorem. Z nim to do muzeum,
        teatru, na kolacje i na spacer. A ja chyba jestem typem kobiety rozwiazlej i
        zepsutej. Ale nie chce byc sama. Chce miec kogos na starosc, a to, ze sie
        bawie, to moja slodka tajemnica.
        Jezeli sa tu jeszcze jakies kobiety, ktore miewaly podobnie jak ja - napiszcie
        prosze o Was.
    • reniatoja Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 15.02.06, 22:28
      *Nie wiem, czy masz ślub kościelny, ale zakłądająć, że tak, to jak możesz tak
      żyć, skoro ślubowałaś miłość wierność i uczciwość małżeńską??? Pomijam już
      wszystko inne (ryzyko zarażenia siebie i meża jakąś chorobą, możliwośc zajścia
      w ciążę z nie-wiadomo-kim, ryzyko, zę prawda się wyda itd), ale jak możesz żyć
      w ten sposób, jeśli wypowiedziałaś kiedyś na serio te słowa?

      * - jeśli nie brałaś ślubu kościelnego, to pytanie Cię nie dotyczy i nie
      wypowiadam się w tym wątku. Interesuje mnie tylko ten jeden aspekt - szacunku
      do włąsnych słów.
      --
      ♫ ♪♫ ♫ ♪ boyorgilr ♫ ♪♫ ♫♪♫ ♪
    • pewna_kobieta Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 15.02.06, 23:16
      Powiem ci coś - nie zdziwiłabym się, gdyby twój mąż też cię zdradzał, a ty o
      niczym nie wiesz. Często wierzymy, bo chcemy wierzyć, że partner nas nie
      zdradza.

      Smiać mi się chce, bo ja jako dziecko wiem o zdradach mojej matki oraz o
      zdradach mojego ojca. Z niezrozumiałych dla mnie powodów moja matka twierdzi,
      że jej mąż jej nigdy nie zdradził. Ojciec zaś twierdzi, że jego żona go nigdy
      nie zdradziła. Gdy w kłótni np. powiem matce, że jej mąż (mój ojciec) ją
      zdradził - podając nawet z kim i kiedy - on zaprzecza krzycząc na mnie że
      kłamię, a ona mówi, że on jest jej wierny i że nie mógłby jej zdradzić.

      Skąd wiem - kiedyś widziałam ojca na obrzeżach miasta z jakąś babą.
      Przejeżdzałam przypadkowo samochodem, oficjalnie miał tego dnia być w innym
      miejscu. Oprócz tego kiedyś po wypiciu alkoholu za dużo mi powiedział.
      O zdradach matki wiem z przypadkowo podsłuchanej rozmowy z jej koleżanką.

      Ludzie boją się poznać prawdę, że partner zdradza. Wolą się oszukiwać.
        • morfeusz100 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 08:38
          asda5

          JAK BYM MIAŁ TAKĄ ŻONE JAK TY TO BYM JEJ , SORY " WPIE..SPUŚCIŁ" I
          WYPIEPSZYŁ Z MIESZKANIA ODCIĄŁ OD KONTAKTU Z DZIECKIEM JEZELI TAKOWE JEST

          bvoschhhh nawet sobie nie wyobrażam jak moja kobieta miała by sie puścić z 50
          facetami jescze 3 bym jakos mógł zrozumieć w twoim przypadku ale 50 ,
          ja proponuje ci zmieć zawód ...... więcej zarobisz
      • asda5 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 14:31
        Wiesz, moze i mnie zdradza. Nie bede tracic mojej energii na debatowanie nad
        tym. Przeciez jak ktos chce zdradzic, zawsze bedzie ku temu okazja. Szczegolnie
        wyjazdy firmowe: zawsze mozna byc chwile poza zasiegiem, miec wazne spotkanie
        czy isc wczesnie spac.

        Moi rodzice tez sie zdradzali. Niby idealne malzenstwo, ale kazdy mial jakies
        tam swoje tajemnice. Ojciec raczej jest za mama mocno. To ona jest ta
        nieujarzmiona nerwowa nieposkromiona kobieta. Jej temperament byl (teraz juz
        zmalal) tak wielki, ze gdy sie poklocili o glupote, wybiegala z domu i jechala
        do ktoregos ze swoich kochankow. Tata wychodzil ze skory, szukal jej po calym
        miescie. Komorek jeszcze wtedy nie bylo wiec sie najezdzil. Potem sie godzili i
        znow szafa grala.
        Po mamie odziedziczylam kruczoczarne lsniace wlosy. Moze i temperament? :-)
        Na Twoim miejscu nie mieszalabym sie w sprawy rodzicow. Mysle, ze Twoja mama
        zdaje sobie sprawe, ze ojciec zdradza. Ona nie chce tego wiedziec. Pozwol jej
        zyc jak chce i nie krzywdz, to nie jest dobre.
    • vandikia a tam, koloryzacja wg mnie i tyle 16.02.06, 09:05
      nie uwazalabym tego watku za podpuche, ale raczej niezle ubarwienie. Maz na
      kolacje, teatr itd, ona do rozbierania hiszpanskiego striptizera. hehehehehe

      a pisanie o sobie "jestem zla dziewczynka i lubie to" jest co najmniej
      infantylne.
      moim zdaniem laska puscila sie moze z 5 razy w zyciu, wziela te puszczenia w
      piekna ramke i moze sama teraz wierzy, ze bylo nie 5 a 50 z pieknymi rosłymi
      ogierami, zawsze z winem, na dzikich plazach itd....

      jak juz morfi wspomnial, fakt powinna zmienic zawod, ale ja bym jej nie dawala
      odrazu na ulice, moze raczej do pisania scenariuszy filmow porno?







      --
      Mam tak samo jak Ty moje miasto, a w nim
      jak jestes ciekawy to wsadz nos do kawy :-)
      pomoc
      • asda5 Re: a tam, koloryzacja wg mnie i tyle 16.02.06, 14:45
        vandikia napisała:

        > nie uwazalabym tego watku za podpuche, ale raczej niezle ubarwienie. Maz na
        > kolacje, teatr itd, ona do rozbierania hiszpanskiego striptizera. hehehehehe
        >

        Bywam w Hiszpanii i wielu zakatkach na poludniu Europy conajmniej 2 razy do
        roku. Tam naprawde latwo o flirt w romantycznej scenerii. Poza tym w rodzinnej
        Warszawie tancerzy o poludniowej urodzie nie brakuje. A gdy dziewczyny popija,
        wystarczy jeden telefon, skladka i jest imprezka.
        Z tym teatrem fakt, przesadzilam. Chcialam tylko wyrazic, ze moj maz jest typem
        domatora. Czlowiek lubiacy ksiazke, telewizje i jesli wyjsc, to raczej w
        spokojne miejsca.


        > a pisanie o sobie "jestem zla dziewczynka i lubie to" jest co najmniej
        > infantylne.

        Moze i infantylne. Ale jestem niedobra. Niemoralna.

        > moim zdaniem laska puscila sie moze z 5 razy w zyciu, wziela te puszczenia w
        > piekna ramke i moze sama teraz wierzy, ze bylo nie 5 a 50 z pieknymi rosłymi
        > ogierami, zawsze z winem, na dzikich plazach itd....
        >

        Nie liczylam moich romansow, ale przez 10 lat sie uzbieralo. Moze bedzie ich
        nawet wiecej. Nie wiem. Nie chce myslec ilu ich bylo, nie o to przeciez chodzi.
        I nie zawsze byli to "piekni ogierzy". Wazne, ze zawsze byl ten ogien.
        Raz zdarzyl sie niewypal, a tak dobrze sie zapowiadalo.

        > jak juz morfi wspomnial, fakt powinna zmienic zawod, ale ja bym jej nie
        dawala
        > odrazu na ulice, moze raczej do pisania scenariuszy filmow porno?
        >

        Wstyd, ze kobieta pisze tak do drugiej kobiety. Jestes zapewne z tych, ktora w
        tylek wejdzie facetowi, nawet gdy ten bedzie rownie lasy na przygody co ja.
        Wstydz sie.
    • niemonogamiczny Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 10:01
      ja tam Cię rozumiem. Też mam zdrady na swoim koncie, nie mam ochoty tracić tego
      związku, ale nie widzę możliwości zaprzestania skoków w bok. Mam ciastko i jem
      ciastko i wszystko jest OK. Nie mam wyrzutów sumienia bo uważam, że nasza
      kultura jest totalnie niedopasowana do naszych potrzeb w tym względzie. Jest
      represyjna, a personalne napaści niektórych z Was niczego nie zmienią. To tak
      jakbyście chcieli za pomocą agresji odwrócić prawo powszechnego ciążenia. Co do
      ew. skoków w bok mojej narzeczonej... trudno. Jej ogień także się wypalił i
      skoro możemy mieć dobry związek, pomagać sobie, ale czasem gdzieś wyskoczyć to
      niech tak będzie. Oczekiwanie totalnej wierności jest moim zdaniem nierealne
      więc trzeba dbać o komfort partnera/partnerki i żyć dalej.
      pozdro
      niemono

      --
      :):):)
      zdrada dla seksu
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36928
    • fiolka44 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 10:39
      Jesteś kurwą po prostu i tego się ukryć nie da... Współczuję naprawdę twojemu
      mężowi, powinien jak najprędzej dowiedzieć się o tym i rzucić cię w cholere.
      Nie zasługujesz na niego ani trochę, najlepiej by było gdybyś odeszła od niego
      i nie marnowała mu życia.
      • asda5 Re: W końcu kogoś ci mężczyźni muszą wykorzystywa 16.02.06, 14:22
        Rozumiem Was i nie rozumiem.
        Skad tyle agresji?????
        Dlaczego jesli lubie sex z przygodnymi partnerami jestem od razu "kurw.a"?
        Gdybym nie miala meza, mysle, ze reakcje bylyby podobne. A co, kobieta nie moze
        po prostu chciec sie zabawic bez zobowiazan?
        Mysle, ze jestem rozsadna kobieta. Przy wyborze meza kierowalam sie wzgledami
        waznymi i praktycznymi. A pobawic sie zawsze mozna poza domem - to nie jest tak
        istotne w zyciu ani zwiazku. Wole miec meza madrego, ktory mnie wspiera i daje
        stabilizacje. Romantycy sa dobrzy na chwile. Potem czar pryska.
        A po 10 czy 15 latach wspolnego pozycia chyba baaardzo trudno utrzymac to
        zaciekawienie soba, jakie wystepuje na poczatku.
        • hymen Re: W końcu kogoś ci mężczyźni muszą wykorzystywa 16.02.06, 14:27
          asda5 napisała:

          > Rozumiem Was i nie rozumiem.
          > Skad tyle agresji?????

          Gdzie? W seksie?

          > Dlaczego jesli lubie sex z przygodnymi partnerami jestem od razu "kurw.a"?

          Jeśli mężczyźni lubią seks przygody, to gdzie ich mają szukać?

          > Gdybym nie miala meza, mysle, ze reakcje bylyby podobne. A co, kobieta nie
          moze
          >
          > po prostu chciec sie zabawic bez zobowiazan?
          > Mysle, ze jestem rozsadna kobieta. Przy wyborze meza kierowalam sie wzgledami
          > waznymi i praktycznymi. A pobawic sie zawsze mozna poza domem - to nie jest
          tak
          >
          > istotne w zyciu ani zwiazku. Wole miec meza madrego, ktory mnie wspiera i
          daje
          > stabilizacje. Romantycy sa dobrzy na chwile. Potem czar pryska.
          > A po 10 czy 15 latach wspolnego pozycia chyba baaardzo trudno utrzymac to
          > zaciekawienie soba, jakie wystepuje na poczatku.

          To Twoja wola, nie moja.
        • mathias_sammer Re: W końcu kogoś ci mężczyźni muszą wykorzystywa 16.02.06, 14:39
          tez nie rozumiem. Ty masz u mnie pelne poparcie. Jesli malzonek Cie nie
          zadawala szukaj rozrywek gdzie indziej, a koleczko niedopiesczzonych starych,
          stetryczalych bab, ktore marza o seksie chociaz z jednym facetem (nie
          wspominajac o giga- marzeniach z wieksza iloscia) miej tam, gdzie sloneczko nie
          dochodzi, a gdzie ja z przyjemnoscia bym zajrzal.



          Wiwat! Niech zyja wyzwolone kobiety!

          M.S.
          --
          Biedny człowieku, nie miej przed oczyma tego, czym jesteś, lecz to, czym
          będziesz.
          św. Kolumban
    • sol230 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 14:40
      Życze Ci żeby mąż się dowiedział albo nie... życze Ci żeby on też zdradzał Cię
      w taki sposób a jesli tego nie robił to niech zacznie!!!

      Mam pytanie?
      Po co wychodziłaś za niego za mąż??? Bo to chyba nie była miłość.
      Mówisz że jesteś znudzona mężczyznami (to po co Ci nowi???) a wracach do męża
      bo on daje Ci stabilizacje.
      Sorry ale to nie jest fer wobec niego.
      Mam nadzieje że nie macie dzieci...
      • asda5 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 14:51
        sol230 napisała:

        >
        >
        > Mam pytanie?
        > Po co wychodziłaś za niego za mąż??? Bo to chyba nie była miłość.

        Tak, milosc. I cala masa powodow, dla ktorych stwierdzilam, ze przy tym facecie
        chce sie zestarzec. Kierowalam sie w duzej mierze rozsadkiem. Teraz po 10
        latach malzenstwa nie zaluje. Jestem gora i czerpie radosc z zycia.


        > Mówisz że jesteś znudzona mężczyznami (to po co Ci nowi???) a wracach do męża
        > bo on daje Ci stabilizacje.

        Faceci, z ktorymi romansuje nudza sie szybko. Pelna eksploatacja, potem
        naprawde nie ma z nich czego czerpac. Moj maz jako czlowiek nie jest dla mnie
        nudny. Inspiruje mnie i mozemy przegadac cala noc. To wazne.

        > Sorry ale to nie jest fer wobec niego.
        > Mam nadzieje że nie macie dzieci...

        Wiem, ze nie jest fair. To jedyne co mnie martwi.
        Dzieci nie mamy ale planujemy. Mam zamiar byc wtedy spokojniejsza.
      • macze4 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 16.02.06, 18:08
        w stu procentach rozumiem autorke posta - czasami zycie jest zbyt szare i
        ponure - a jezeli taki sposob na zycie wybrala i jest w tym wszystkim
        szczesliwa to najwazniejsze. A moze maz chwilowo zyje w blogiej nieswiadomosci
        a moze zdaje sobie z tego sprawe ale ze wzgledu na fakt iz jest kochana zona i
        jedyna kobieta u jego boku nie komentuje i nie robi z tego afery. Kazdy w zyciu
        powinien odnalezc swoja droge i niestety dla jednych bedzie ona czyms normalnym
        a w niektorych bedzie budzic nienawisc i pogarde. Wszystko zalezy od sumienia i
        od jego granic - rozumiem tez ze czasem moze jej byc ciezko ale nie potrafi
        zakonczyc swojego sposobu zycia - dlaczego ma to wszystko konczyc i byc
        nieszczesliwa! Z drugiej strony - jesli dobrze sie ukrywa to jaka ma pewnosc ze
        maz nie prowadzi swojego drugiego zycia! Powtarzam... kazdy musi znalezc swoja
        droge do szczescia - oni taka maja!/pozdrawiam
      • j04nn4 krótko mówiąc jestes q..rwą 18.02.06, 16:28
        i każda taka jak ty. Kobieta która się szmaci mając męża i to z tyloma facetami,
        nie zasługuje na nic więcej. Jeszcze bym była w stanie zrozumieć jakby Cię mąz
        bił, nie szanował, zdradzał, itd. Facet kory zdradza żone to męska prostytutka,
        a ty jesteś damskim jej odpowiednikiem. Współczuje mężowi i mam nadzieje, że
        kiedyś sie dowie i nawet twoje łzy błagania nie pomogą, bo nie jesteś warta
        uczciwego faceta. Sumiene jak ty mu w oczy patrzysz i mówisz, że go kochasz.
        Tragedia!!!!!!!!!!!!!!!!
    • martajakimowicz Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 17.02.06, 07:22
      Dziewczyno lepiej zbadaj sie czy jakiegos syfa nie zlapalas.Wspolczucia dla
      twojego meza i moze zglosilabys sie do poradni specjalistycznej od uzaleznien,w
      twoim przypadku-to nimfomania.moze w pornosie bys zagrala(ha,ha)tak cie rajcuja
      zonaci,prosze kilku na raz i bylabys "Gwiazda"Kobieto,lepiej zebys dzieci nie
      miala,co za wstyd miec matke kurewke.
      • macze4 Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 17.02.06, 07:46
        Drogie Panie - wydaje mi sie ze albo jestescie tak przekonane o swojej
        idealnosci albo kurczowo sie trzymacie swoich facetow w obawie przed jego
        utrata! Po co od razu film porno??? Dajcie zyc dziewczynie! Piszac o "matce-
        kurewce" obrazasz jej mame! Zastanow sie czasem co piszesz - ona nie wstydzi
        sie tego, ze jej mama postepowala tak jak postepowala - to dlaczego jej dziecko
        by mialo????/macze4
    • mukowiscydoza Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 17.02.06, 08:08
      no chyba jednak z frustracji, ktorej nie dajesz urosnac. w koncu sama kobieto
      piszesz, ze w lozku z mezem jest srednio
      osobiscie nie bylabym w stanie byc z facetem, ktorego zdradzam, ale zgodnie z
      pogladami mojego osobistego ukochanego - "jezeli twoje zdrady nie zmienialyby
      nas, w czym problem?" . ano w niczym, tyle, ze to zawsze cos zmienia, czyz nie/
      w koncu w glowie zostaje chocby na chwile ten ostatni od seksu, potem zaraz
      wchodzi ten nastepny, miejsce dla meza sie kurczy, moze nie dramatycznie,ale
      jednak.
      a tak na marginesie, jakis malowidzacy ten twoj maz - daje sobie regularnie rogi
      przyprawiac. wlasciwie cala sytuacja wydaje mi sie z jego punktu widzenia
      zalosna. ty sie bawisz, a on jest slaby w lozku i moze nawet nie zdaje sobie
      sprawy jakim losiem ma przyjemnosc sie stawac.
    • martajakimowicz Re: .......Regularnie zdradzam meza..... 17.02.06, 20:12
      Tak brakuje ci tylko corki,ktora twoim przykladem bedzie robic to co ty.uwazam
      ze twoje malzenstwo to pomylka,jak mozna mowic o udasnym malzenstwie,gdzie nie
      ma zaufania(maz jeszcze nie wie,badz pewna ze wczesniej,czy pozniej sie
      dowie).A gdzie szacunek,o milosc nie pytam bo twoje zachowanie ewidentnie
      swiadczy o jej braku z twojej strony.no i jeszcze dziecko ci sie marzy,z
      mezem,czy z jakims alfonsem?Lepiej odpusc se,bo taka matka nie nauczy dziecka
      zadnych wartosci.Ach tak,"jestesmy"tacy wyzwoleni,wszedzie seks,no ale przeciez
      trzeba sie "uszczesliwiac"tzn;brac z zycia calymi garsciami.Nie rozumiem takich
      ludzi i nigdy nie zrozumiem.Jeszcze jedno,nierozumiem bulwersacji niektorych
      osob,dlaczego nie nazywac rzeczy po imieniu,to jest normalne kurestwo.Daj
      mezowi szanse i sie z nim rozwiedz,moze znajdzie se jakas wartosciowa kobiete,a
      nie taka samolubna szmate.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka