Dodaj do ulubionych

Nie takie znowu szczęście

03.04.06, 12:37

Tak sobie czytuję różne wątki na temat posiadania lub nieposiadania dzieci i
zwykle ton wypowiedzi jest albo mdląco cukierkowy - "dzidzia - mój największy
sukces życiowy", albo nakazujące - "każda kobieta musi mieć dziecko, bo
inaczej nie jest kobietą", albo wiejące grozą - " bo kto ci szklankę wody
poda..". Ponoć po urodzeniu zmienia się punkt widzenia. A ja bym chciała
przeczytać wypowiedzi kobiet, które urodziły, ale wcale nie uważają tego
faktu ani za największy wyczyn w ich życiu, ani za najwyższe szczęście. Czy
są takie, które urodziły, bo tak wypadało, bo już ten wiek, bo właściwie co
by tu dalej ze swoim życiem zrobić? Urodziły pod presją otoczenia i wcale nie
są specjalnie szczęśliwe z tego powodu? Są takie?
Edytor zaawansowany
  • nostradamus.pierwszy 03.04.06, 12:39
    A jaka to dla ciebie różnica? Kiepski wątek, poszukaj sobie innego zajęcia
  • dzioucha_z_lasu 03.04.06, 12:42
    Różnica w czym czy od czego? Sam rozumiesz swoje pytanie?
    Uważasz, że nie ma kobiet, które nie są zadowolone z faktu posiadania dziecka?
  • nostradamus.pierwszy 03.04.06, 12:45
    Są, ale jaka to dla Ciebie rożnica, pytam po raz kolejny. W jaki sposób cudze
    decyzje, czy trafione, czy nie wpłyną na Twoje decyzje o dziecku i na poziom
    zadowolenia z nich
  • dzioucha_z_lasu 03.04.06, 12:48
    Heh... a co tu ma do rzeczy moja decyzja o dziecku? Problemy ze zrozumieniem
    czytanego tekstu?
  • nostradamus.pierwszy 03.04.06, 12:50
    Nie, to ty masz problem ze zrozumieniem, ze jak wiele osob mówi ze ziewa, to
    znaczy że ziewa, a ty rozumiesz to tak, że jak mówi, że ziewa, to znaczy że mówi
  • dzioucha_z_lasu 03.04.06, 12:54
    Postrzegasz siebie jako wiele osób....? Wiesz, to można spróbować leczyć...
  • nostradamus.pierwszy 03.04.06, 12:55
    I znów bład w rozumowaniu, nie kazdy jest tak bezczelny jak ja
  • olakopytko 03.04.06, 12:42
    Myślę, że byłby to prawdziwy dramat dla dziecka przede wszystkim.
    Jedno wiem na pewno. Do macierzyństwa trzeba dojrzeć. Tylko kobieta w pełni
    świadoma co macierzyństwo ze sobą niesie będzie kobietą szczęśliwą.
    Pozdrawiam

    --
    AGATKA
  • khaki3 03.04.06, 12:45
    Milosc z natury jest czyms pieknym, a milosc do dziecka( tak sadze) jest jedyna
    miloscia bezgraniczna. Czy samatki, ktore sie tak bardzo nie kescytuja wlasnym
    dzieckiem? napewno gdzies sa. Sa tez te, ktore nie kochaja wlasnych dzieci i te,
    ktore przesadzaja z wlasna miloscia i sa tzw. trucicielem towarzyskim ( moja
    kasia to, moja basia to, a wczoraj byla duuuzia kupcia) ale macierzynstwo to cos
    do czego trzeba dorosnac, dojrzec emocjonalnie, i zdawac sobie sprawe ztego faktu.
    --
    Daj przykład – nie bierz, bierz przykład – niedawaj
    Empatia
  • misscraft 03.04.06, 12:44
    Wątpie, żeby wiele kobiet się przyznało nawet jak tak jest, czuły by się winne
    wobec swoich dzieci, po za tym to by oznaczało, że coś w życiu przegrały, czego
    nie da się cofnąć. Nikt nie przyzna nawet sam przed sobą, że czuje że marnuje
    życie. Bo jak to zrobi runą pozory, że tak nie jest.
  • horpyna4 03.04.06, 13:04
    Dzioucha_z_lasu, a nie widziałaś nigdy na ulicy mamuśki bijącej dziecko za to,
    że się potknęło i przewróciło? Albo obrzucającej swoje dziecko różnymi obelgami?
    Wiem, wiem, ten drugi przypadek dotyczy ludzi prymitywnych. Ale matki pochodzące
    z tzw. dobrych domów często rodzą dzieci, bo tak wypada, a potem znęcają się nad
    nimi psychicznie. Ale nie licz na to, że któraś się do tego przyzna, nawet
    anonimowo. Bo one nie przyznają się do niechęci do własnych dzieci nawet przed
    sobą.
  • dzioucha_z_lasu 03.04.06, 13:13
    Nie no, to nie koniecznie musi być patologia. Sama znam dziewczynę, która
    urodziła właściwie dla tego, że rodzina nalegała, ale ani więcej dzieci nie
    chce, ani nie szaleje na punkcie tego co ma. Stwierdziła, że gdyby mogła, to by
    cofnęła czas i nie rodziła. Jednak dziecko jest zadbane, zadowolone, nie jest
    dręczone psychicznie, bo matka jest osoba odpowiedzialną. Co jednak nie zmienia
    faktu, że dziecko nie jest jej szcześciem.
  • bri 03.04.06, 13:16
    Ja chciałam mieć dziecko i mam, ale nie uważam, żeby mi to jakoś odmieniło
    całkowicie życie i podejście do świata. Bywają momenty, że naprawdę serce mi
    się rozpływa ze szczęścia ale bywa, że jestem zmęczona i naprawdę wkurzona, że
    muszę o piątej nad ranem babrać się w kupie. Jak to w życiu.
  • magda20101 03.04.06, 13:47
    Moim zdaniem, to czy kobieta-matka jest szczesliwa i kocha na zaboj swoje
    dziecko czy tez wychowuje je ze swojej odpowiedzialnosci wcale nie wynika tylko
    z samego faktu posiadania dziecka.Sadze, ze niemal olbrzymie znaczenie maja inne
    sprawy dotyczace zycia, np. udane malzenstwo, czy tez problem z mezem; sytuacja
    materialna badz problem z utrzymaniem itp.itd...

    Sadze, ze te problemy zyciowe wiaza sie nie tylko z miloscia do wlasnego dziecka
    jak i ogolnie do naszej sytuacji w zyciu.
    --
    Myślę więc jestem, myśląc dojrzewam.
  • verso79 03.04.06, 14:49
    ja mam dziecko(nie takie dziecko bo moj syn ma 7 lat) nie urodzilam go dlatego,
    ze wypadalo ani pod presja. Nie uwazam tez tego za jakies ogrome osiagniecie.
    kocham go bardzo ale uwazam ze kazda z nas niekiedy jest zmeczona i powinna
    miec poza dzieckiem tez inne zycie.U nas w domu panuje zasada, na jeden
    weekend w miesiacu maly jedzie do babci a ja moge robic co chce(ta sama zasada
    dotyczy meza).Nie uwazam tez aby kazda rozmowa z kolezanka musiala schodzic na
    temty "dziecko i wszystko co sie z nim wiaze".Zauwazylam , ze duzo moich
    kolezanek ma to samo. My naprawde wolimy pogadac o ksiazkach , filmach czy
    ciuchach niz o tym , ze "moje kochanie bolal w nocy brzuszek" .

    "sumienie prawdziwej kobiety zawsze ja usprawiedliwia"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka