Dodaj do ulubionych

Nastolatki a pieniadze ....

02.07.06, 10:53
Mam 19 lat, nie pracuje, w tym roku zdawalam mature i od pazdziernika
rozpoczynam studia. Jako ze nie pracuje sila rzeczy nie posiadam wlasnych
zasobow finansowych, utrzymuja mnie rodzice. Nie mam stalego "kieszonkowego",
po prostu prosze o dana kwote gdy potrzebuje czegos konkretnego. Czasem jest
tak, ze nie mam ochoty tlumaczyc sie mamie na co chce przeznaczyc pieniadze,
np wychodze z chlopakiem i chce kupic piwo albo pizze na miescie (lub kondomy
egghhmm :)), ale tu wlasnie mam problem z moja mama - zanim da mi chocby pare
zlotych musi dokladnie wiedziec na co chce je wydac. Ostatnio poproosilam ja
o 2 zl, zapytala po co mi, odpowiedzialam ze chce kupic chipsy, na to
uslyszalam "Nie potrzebujesz, kupilam ci chipsy". Taki stan rzeczy jest
meczacy bo nie daje mi za grosz prywatnosci i matka sama mnie mzusza, abym ja
oklamywala. Nie wyobrazalna jest sytuacja, gdy prosze o jakas kwote pieniedzy
tak po prostu, musze wyspowiadac sie na co je przeznaczam i pewnie jeszcze
pokazac co kupilam :] Dodam, ze nie jest to chyba spowodowane brakiem
zaufania - nie pale, nie upijam sie, zawsze wracam o umowionej porze.
Co sadzicie o takiej sytuacji ? Czy wg was taka kontrola jest normalna ? Jak
moglabym zmienic ta sytuacje ??
Obserwuj wątek
          • onalala Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:12
            Chyba mi tez nalezy sie troche odpoczynku po ukonczeniu liceum.
            Chodzi mi tylko o to abyscie napisali czy waszym zdaniem taka sytuacja jest
            normalna i czy mozna ja jakos zmienic. Przeciez nie chodzi tu o kwoty rzedu
            kilkudzisieciu zl a raczej bardzo drobne sumki i chocby poczucie prywatnosci.
            • garraretka Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:17
              onalala napisała:

              > Chyba mi tez nalezy sie troche odpoczynku po ukonczeniu liceum.

              buahahaha! a potem będzie ci się należał odpoczynek po pierwszym roku studiów
              (zwykle bardzo ciężki to rok), potem przyjdzie drugi rok i również zasłużysz na
              odpoczynek... tak tak..potem skończysz studia, a w CV w rubryce "doświadczenie
              zawodowe" wpiszesz "brak".

              > Chodzi mi tylko o to abyscie napisali czy waszym zdaniem taka sytuacja jest
              > normalna i czy mozna ja jakos zmienic.

              wg mnie nie jest do końca normalna ale jednocześnie rodzice mają prawo wiedzieć
              co robisz z ich pieniędzmi.
              Czy można ją zmienić? Tak - ale potrzebujesz najpierw odpoczynku.

              > Przeciez nie chodzi tu o kwoty rzedu
              > kilkudzisieciu zl a raczej bardzo drobne sumki i chocby poczucie prywatnosci.

              Tym bardziej powinno być ci głupio prosić o 5 zł na piwo.


              --
              NIE Dzieciom Neostrady!
              Pierwsze przykazanie...
              Bykom STOP!
              • methinks Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:22
                garraretka napisała:

                > buahahaha! a potem będzie ci się należał odpoczynek po pierwszym roku studiów
                > (zwykle bardzo ciężki to rok), potem przyjdzie drugi rok i również zasłużysz na
                > odpoczynek... tak tak..potem skończysz studia, a w CV w rubryce "doświadczenie
                > zawodowe" wpiszesz "brak".


                Raczej "leisure time managing assistant". Brzmi bardziej profesjonalnie i mniej
                kumaty haerowiec moglby dac sie na to zlapac.
              • aannan Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:24
                garraretko, nie bulwersuj sie tak
                kolezanka nie pytala o sposob zdobycia pieniedzy, wiec po co rady o znalezieniu pracy?), tylko w jaki sposob dogadac sie z rodzicami.

                ja proponuje rozmowe z rodzicami. moze zaproponujesz im, zeby raz w miesiacu dawali ci okreslona kwote (nieprzekraczalna) na twoje wydatki. umowa jest moim zdaniem korzystna dla obu stron: rodzicie kontrluja, ile pieniedzy dostajesz id nich, ty masz swoje pieniadze bez tlumaczenia na co i po co. mozesz dodac, ze to w celu twojej nauki doroslego zycia i gospodarowania okreslona suma pieniedzy. jednoczesnie musisz zdawac sobie sprawe, ze nie powinnas prosic o jakies datki eksta,kiedy zbraknie ci kasy, bo rodzice cofna "kieszonkowe" (skoro i tak na nic ci nie starcza)

                  • aannan Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:28
                    no tak, niezaprzeczalnie :)
                    ale zawsze moga powiedziec: dopoki mieszkasz pod moim dachem to to to i jeszce tamto :) a na wyprowadzke chyba nie zarobi, skoro ma tylko mature :P wiec lepiej narazie sie dogadac, potem szukac pracy ;)
                • onalala Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:28
                  Mysle, ze to calkiem rozsadna rada :-) Lecz obawiam sie, ze suma jaka rodzice
                  zaproponuja mi bedzie smieszna, tylko po aby aby zmusic mnie do pozostania
                  przy 'starych' zasadach :D I tak kolko sie zamyka. Ale mysle, ze tak czy
                  inaczej rozmowa jest najlepszym wyjsciem z tej sytuacji.
                    • methinks Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:34
                      Poroznos swoje CV i list aplikacyjny po roznych sklepach - moze beda akurat
                      szukac pomocy. Moze jest u Ciebie w miescie jakies towarzystwo emerytalne - oni
                      czesto potrzebuja telemarketerow. Roznoszenie ulotek to mordega i slabo placa,
                      ale zawsze (o ile u Ciebie w miescie roznosi sie ulotki, nie wiem).
                    • garraretka do onalala 02.07.06, 11:43
                      Gdy byłam w twoim wieku (hehe jak to brzmi ;)) też mieszkałam w małej
                      miejscowości, gdzie bezrobocie sięgało 40% ale lato to sezon ogórkowy - można
                      zbierać owoce, jeśli są jakieś jeziora w okolicy - często potrzebują osób do
                      pracy np. przy sprzedaży lodów, frytek czy innych zapiekanek, jak już methinks
                      wspomniał - często na wakacje potrzebne są osoby do pomocy w sklepach - bo to
                      sezon urlopowy i braki kadrowe. Można się dziećmi znajomych zajmować kilka
                      godzin dziennie - zwłaszcza, że przedszkola w wakacje przez przynajmniej jeden
                      miesiąc są zamknięte.
                      --
                      NIE Dzieciom Neostrady!
                      Pierwsze przykazanie...
                      Bykom STOP!
                    • bitch.with.a.brain Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 13:33
                      nie musisz pracować w swojej miejscowosci. Teraz duzo szukaja do pracy w
                      miejscowosciach wypoczynkowych.np przy sprzedazy gazet nad morzem. Masz
                      zakwaterowanie, diete żywieniową i zarobek ze sprzedazy.A wieczory wolne,mozesz
                      siedziec na plaży.Do tego fajne,młode towarzystwo.
                      Niestety twoje pytania świadczą o tmy,że jesteś wyjątkowo niesamodzielna i nei
                      dziwne,że rodzice traktuja cie jak male dziecko
                  • aannan Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 11:30
                    ... mylsle, ze jesli uargumentujesz swoja prosbe odpowiednia, nie beda mieli nic przeciwko
                    - nie bede brac od was wiecej pieniedzy
                    - bede sie uczyc kontrolowac swoje wydatki
                    - bedziecie dokladnie wiedziec, ile pieniedzy mi dajecie (ten agrument moze byc decydujacy :P)

                    w koncu jestes osoba pelnoletnia, mimo, ze nie jestes samodzielna, masz prawo do prywatnosci i swobody (w ograniczonym, niestety, stopniu). wszystko zalezy od tego, jak sie dogadasz z rodzicami
          • horpyna4 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 12:04
            Onalala, ja zaczęłam zarabiać na swoje potrzeby, jak miałam 15 lat. W domu się
            nie przelewało, więc zaczęłam udzielać korepetycji (tak, w wieku 15 lat, ale
            wtedy szkoła była 11-klasowa i jak się wcześniej wystartowało, to w wieku 16 -
            17 lat można było zaczynać studia). Do głowy by mi nie przyszło, żeby na bzdety
            ciągnąć od rodziców. Na szczęście tumanów z zamożnych rodzin nie brakowało i na
            studiach już nie brałam od rodziców żadnej gotówki (tylko mieszkanie i
            wyżywienie). Zresztą kiepsko bym się z tym czuła. Na wakacje też wydawałam
            własne pieniądze. Może jednak pomyśl o tym, żeby jakoś zarobić, są możliwości.
            Skoro studiujesz, rodzice mają obowiązek jeszcze Cię utrzymywać, ale nie dotyczy
            to wręczania gotówki, tylko wyżywienia i ubrania. Zapewniam Cię, że o wiele
            lepiej będziesz się czuła mając pieniądze, których nikt nie będzie Ci wyliczał.
          • ladyinblack Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 12:16
            troszkę nie na temat ale jakoś ostatnio coraz więcej spotykam osób, czy to na
            forum czy w tzw "realu", które są nawet sporo starsze od autorki wątku ale nigdy
            nie pracowały. Dla mnie to jakiś ewenement. Nie mówię o stałej, etatowej pracy
            tylko o jakimkolwiek dorabianu sobie - choćby na własne potrzeby i choćby po to,
            żeby mieć co do CV wpisać jak już przyjdzie co do czego.
            Nie wiem... sama dorabiam od chyba 3 klasy liceum (czyli 2 po reformie;)) i
            dzięki temu nigdy nie musiałam prosić o takie kwoty o jakich pisze onalala.
            Pracowałam chodząc do liceum, pracowałam studiując - i to nie tylko w wakacje.
            Kokosów nie zarobiłam ale na swoje wydatki zawsze miałam. Nie wspominając o tym,
            że dzięki temu jeszcze nim skończyłam studia miałam oferty stałej pracy. Może
            jestem jakaś naiwna ale IMHO nawet najgłupsza praca czegoś uczy i wzbogaca
            człowieka....
            Swoją drogą - teraz uczę w prywatnym liceum, gdzie chodzą dość bogate dzieciaki
            - większość z nich pracuje dorywczo. I nie dlatego, że muszą bo im na chleb
            zabraknie...
            • buraque Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 13:03
              ladyinblack napisała:

              >Może
              > jestem jakaś naiwna ale IMHO nawet najgłupsza praca czegoś uczy i wzbogaca
              > człowieka....

              słuszna uwaga, dlatego rodzice nie powinni popełniać błedu i sponsorować w 100%
              dzieci które w ten sposób mogą stac się leniami i ekonomicznymi kalekami.
    • kaktusik0 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 12:24
      kobieto zastanów się nad tym co piszesz zanim zaśmiecisz forum swoimi wypocinami.
      czego oczekiwałaś od forumowiczów? Chwilka przemysleń dałaby Ci odpowiedź jakie
      uzyskasz tutaj rady:
      1. znajdź pracę
      2. pogadaj z rodzicami
      pracy jak rozumiem nie zamierzasz szukać, bo biedactwo wykończone
      więc zostaje rozmowa z rodzicami.
      Sądzę że sama mogłaś dojść do tego błyskotliwego wniosku więc po co zawracasz
      ludziom 4litery?
    • vandikia Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 12:29
      przeczytalam niektore Twoje wpisy, piszesz, ze nalezy Ci sie troche odpoczynku
      po liceum..to Twoj wybor, czy chcesz dorobic w tygodniu i nie tlumaczyc sie z
      zarobionych pieniedzy, czy chcesz siedziec na garnku rodzicow, a wtedy musisz
      sie podporzadkowac ich regulom.
      i abstrahujac...
      Dostajesz pieniadze zarobione przez mame, myslisz, ze ona nie chcialaby
      odpoczac?


      onalala napisała:

      nie pracuje,

      --
      '
      • onalala Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 13:36
        Zgadzam sie oczywiscie z tym co tu piszecie, ale z drugiej strony wkurza mnie
        to, ze widze jak mama trwoni pieniadze na prawo i lewo na mnie odliczajac kazdy
        grosik. Ale glownym problemem nie jest tu fakt ze nie dostaje pieniedzy, ale to
        ze jestem z najdrobniejszych wydaktow skrupulatnie rozliczana. mam dosc tej
        krepujacej kontroli !! Czasem czuje sie jak dziecko wyslane do sklepu po worek
        landrynek :p
        • nglka Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 23:09
          To są Jej pieniądze i ma prawo z Nimi robić co chce.
          I po tym co napisałaś powyżej - już rozumiem sytuację.
          NIE MASZ SZACUNKU DO PIENIĄDZA.
          Obawiam się, że nie znajdziesz drogi dogadania się jeśli nie poczujesz na własnej skórze jak ciężko jest zarobić.
    • rapsodiagitana Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 13:36
      zacznij szukać jakiejś pracy - choćby roznoszenia ulotek. To po pierwsze. A po
      drugie - powiedz rodzicom, że nie chcesz być jakąś ekonomiczna kaleką, chcesz
      mieć możliwość oszczędzania i nauczyc się zarządzania pieniędzmi, więc
      zaproponuj im, że założysz sobie konto, a oni niech ci przelewają kieszonkowe na
      konto.
      Mozna się wymądrzać, że skoro to pieniadze rodziców, to oni powinni wiedzieć na
      co sa przeznaczone... ale moim zdaniem rodzice robią baaaardzo duży błąd
      postępując w ten sposób. Bo dziecko nie ma okzaji nauczyć się jaka jest wartość
      pieniądza, nie uczy się oszczędzać, nie uczy się korzystać z różnych bankowych
      instrumentów, nie uczy sie wyboru, typu: "albo piwko ze znajomymi albo nowa
      płyta zespołu X" (brzmi głupio, ale bez takich podstawowych umiejętności potem
      można miec problem z gospodarowaniem pieniędzmi).
      Teraz już jest późno - 19 lat (!). Moim zdaniem konto w banku i regularne
      kieszonkowe (niekoniecznie wysokie) powinno sie dać dziecku już 13-14 letniemu.
      Wtedy w okolicach 19 roku zycia mozna się spodziewac, że samo zechce na siebie
      zarobić, być samodzielne. Wbrew pozorom takie dawanie kasy na określone wydatki
      działa demotywująco. No bo jak sie poprosi, pomiauczy, pomarudzi, pokręci - to
      sie dostanie. W sytuacji, gdy się ma np. regularnie 100 zł miesięcznie można
      pomysleć - wydać? oszczędzić? a może coś dorobić żeby wystarczyło na nowe jeansy?
      --
      zlewychowanekaczki.blox.pl
        • rapsodiagitana Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 13:49
          Pogadaj z rodzicami, żeby ci dawali stałe kieszonkowe. A jak się nie uda to nie
          masz wyjścia - sama zacznij zarabiać. Życie nie zawsze jest sprawiedliwe i nie
          zawsze masz dokładnie to, co Twoi znajomi. Jeśli Twoi rodzice będą uparci, to
          niestety będziesz musiała sobie sama radzić. Na pocieszenie - to, co teraz może
          wydac Ci się niesprawiedliwościa i udręką, z pewnością wyjdzie Ci na dobre w
          przyszłości. I sama będziesz z tego dumna i zadowolona. Ja z zażenowaniem patrzę
          na niektórych moich znajomych, którzy rok po studiach ciagle są na utrzymaniu
          rodziców a pracy nie umieja szukac i nawet za bardzo nie próbują (czekają aż im
          z nieba spadnie)
          --
          zlewychowanekaczki.blox.pl
        • garraretka Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 13:51
          onalala napisała:

          > W srodowisku moich znajomych nikt nie pracuje i jakos maja odmienne uklady ze
          > swoimi rodzicami. Po postu prosza o okreslona sume pieniedzy i nie muszea sie
          > przed nikim tlumaczyc jak ja 'zainwestuja' :]

          znaczy w środowisku młodych, rozkapryszonych dzieciaków bogatych rodziców,
          którym wszystko trzeba podać na tacy?

          Fantastyczny wzór do naśladowania - doprawdy.
          Rodzice jednak mają rację, że traktują cię jak dziecko - bo zachowujesz się jak
          dzieciak.


          --
          NIE Dzieciom Neostrady!
          Pierwsze przykazanie...
          Bykom STOP!
          • onalala Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 16:08
            Jak mozesz osadzac moje zachowanie nie znajac mnie nawet ?
            Dla twojej wiadomosci pracowalam kiedys - sama mieszkalam w niemczech i
            utrzymywalam sie tam przez 6 miesiecy, wiec wiem co oznacza samodzielne
            gospodarowanie pieniedzmi. Ale ten rok jest dla mnie wyjatkowy - skonczylam
            jakis etap swego zycia jakim bylo liceum, chcialabym poznac zycie, bawic sie, a
            nie od razu do pracy ... Widze, ze teraz to juz wg was 'chora sytuacja' :-(
            • mozambique Re: Nastolatki a pieniadze .... 03.07.06, 11:44
              "Ale ten rok jest dla mnie wyjatkowy - skonczylam > jakis etap swego zycia
              jakim bylo liceum"
              i co w zwiazku tym ? oczekujesz jakiejs nagrody ? miliony ludzi kończy liceum i
              nie świrują z tego powodu
              moze samochodzik za piątki rodzice powinnic ci kupić ? nie kupili ? a fe - źli
              rodzice !

              "chcialabym poznac zycie, bawic sie, a> nie od razu do pracy "
              na bawienie sie trzeba zarobić , a czego ty sie spodziewałaś ?

              a jesli finansowo odstaejsz od towarzystwa to zmień towrzystwo , nie da rady
              byc elitą bez grosza przy duszy
              --
              " ..to ostatnie minuty tego zawodnika między nogami Campbella ..."
              Szaranowicz , finał ligi mistrzów w TV
    • dukha Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 20:18
      Tak nie na temat troche, a propo doświadczenia zawodowego. Sama studjuje i
      pracuję czasem, czasem roznosząc ulotki, bywałam też kelnerką, wszystko na
      czarno i jakie to doświadczenie zawodowe zdobyłam, żadne.
    • tracja4 Lenie do roboty. 02.07.06, 20:33
      Nie rozśmieszaj mnie, ja idąc na studia już DAWNO byłam po części niezależna
      finansowo.

      W szkole średniej w ciągu roku dawałam 2x w tygodniu korepetycje dwóm
      dzieciakom po 2 godziny z angielskiego. I już miałam na piwo, pizzę i gumki,
      nie ciągnęłam od rodziców.

      Na wakacje sama zarabiam od 16 roku życia. Rozdawałam ulotki, zajmowałam się
      dziećmi, myłam okna... ROBIŁAM COŚ, a nie siedziałam na tyłku i wymagałam od
      rodziców + jeszcze kazałam im się odczepić i nie wtrącać w swoje wydatki. No,
      trudno, ale póki to ich pieniądze, to wydatki są po części ich.

      Albo się zgadzasz na ich warunki, albo rusz tyłek do roboty. Nie masz 12 lat,
      możesz pracować. Odpoczywać po liceum, buahaha, dobre sobie. Niektórzy już w
      szkole średniej pracują i nie narzekają.
    • xanaka Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 20:41
      Może umów się jednak na owo 'kieszonkowe' ?
      Ileś tam złotych na miesiąc.
      Albo - znajdź robotę.

      Z tym odpoczynkiem po liceum, to lekka przesada nie uważasz? A skoro musisz
      odpocząć, to od seksu TEŻ. Nie musisz kupować kondomów. A chipsy tuczą. ;)
      • the_girl_who_sold_the_world Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 21:00
        Czytam kolejną odpowiedź na posta koleżanki i nie mogę przestać się dziwić.
        Zaczynam mieć wrażenie, że ja jestem jakaś dziwna - przychodzą wakacje, a ja
        nie szukam sobie żadnej pracy, tylko mam zamiar przez trzy miesiące odpoczywać
        po ostatniej sesji ;) Zdaję sobie sprawę z tego, że jak skończę studia, nie
        będę miała możliwości wyjeżdżania kiedy chcę, będę musiała dostosowywać swój
        urlop do innych osób itd. - a więc tylko teraz mam okazję spędzić wakacje
        naprawdę przyjemnie, czyż nie?
        Gdybym czuła się bardzo znudzona, wolałabym załatwić sobie bezpłatne praktyki
        związane z moim kierunkiem studiów, niż rozdawać ulotki czy pracować jako
        kelnerka za kilka zł/h... Albo iść na kurs językowy, to bardziej przyda się w
        przyszłości niż doświadczenie w zmywaniu szklanek.
        I żeby nie było, że jestem kolejną rozpieszczoną panienką: moi rodzice
        zarabiają niewiele i pieniędzy od nich nie biorę od ostatniej klasy liceum.
        Daję korepetycje przez cały rok szkolny i chociaż nie biorę dużo, wystarcza mi
        na bieżące potrzeby (do potrzeb zaliczam też potrzeby literacko-kinowo-
        teatralne:), a jakieś grosze odkładam sobie na wakacje; pieniądze, które
        dostawałam od rodziny (komunia i tego typu okazje) dostałam od rodziców do
        ręki, zainwestowałam i całkiem nieźle mi się to opłaciło. A wakacji nie będę
        sobie psuć dla pieniędzy.
        • the_girl_who_sold_the_world Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 21:09
          No dobrze, poprzedni post wyrażał moje prywatne oburzenie, a teraz bezpośrednio
          do autorki wątku :)
          Na razie radziłabym Ci porozmawiać poważnie z rodzicami i przekonać ich, że
          takie wydzielanie pieniędzy jest kłopotem zarówno dla Ciebie, jak i dla nich.
          Piszesz, że zaczynasz studia. Jeśli nie będziesz studiowała w swoim mieście, to
          i tak będziesz musiała się nauczyć dobrze gospodarować jakąś określoną sumą
          pieniędzy, a tego nie da się nauczyć teoretycznie. A jak już zaczniesz
          studiować, możesz dawać korepetycje. Sporo studentów tak robi, jeśli tylko mają
          jakiś przedmiot, z którego się czują mocni. Przede wszystkim nie jesteś zależna
          od żadnego pracodawcy, sama sobie ustalasz, gdzie, kiedy i za ile chcesz
          pracować, a poza tym stosunkowo dużo można zarobić. Pozdrawiam i powodzenia! :)
      • madzi1 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 21:16
        ja tez pracowalam od 16 roku zycia, zawsze w lipcu bo zarabialam na wakacje w
        sierpniu albo po prostu na swoje pierdoly, mialam po miesiacu swoja kase i
        moglam sobie kupic co chcialam bez tlumaczenia sie nikomu, a jako ze nastolatki
        rozne maja zachcianki w moim przypadku byly to ciuchy :) wiec moglam sobie
        kupic levisy za 300 zl a mama jeszcze pomagala mi je wybrac :) chociaz
        normalnie nigdy by mi takich drogich nie kupila :)
      • madzi1 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 21:21
        aha teraz juz studiuje i pracuje w weekendy wiec mam swoja kase, czasem jak
        poprosze rodzicow o jakies drobne to mi daja bez problemu, po prostu jak
        rodzice widza ze nie liczysz tylko na nich i jestes w miare mozliwosci
        samodzielna to inaczej cie traktuja :)
        • czekoladka_84 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 21:24
          No właśnie. Tylko ciekawe jak sytuacja się odwróci. Jak oni będą już starzy i
          nagle okaże się, że będą uzależnieni od pomocy finansowej swoich dzieci.
          Dlatego nie mam zamiaru w ten sposób kontrolować swojego dziecka.
          • madzi1 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 21:38
            rzeczywiscie w tym przypadku rodzice powinni w jakis sposob zachecic do pracy
            czy nawet pojsc na to kieszonkowe, wlasnie po to zeby sie dziewczyna nauczyla
            gospodarowac swoimi pieniedzmi. ja swoich dzieci tez nie zamierzam tak
            kontrolowac, ale wychowac tak zeby byly samodzielne... latwo powiedziec! :)
            prawde mowiac ja w swojej pracy nauczylam sie bardzo duzo, bo jako nastolatka
            bylam bardzo niesmiala i nie umialam sie dogadac z ludzmi, w pracy nauczylam
            sie nawiazywac kontakty z ludzmi w przedziale wiekowym od 16 do ok 50,
            nauczylam sie pewnosci siebie itp wiec taka beznadziejna ta praca nie byla :)
    • sylwinka86 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 22:22
      kurcze... a ja w zeszłym roku skończyłam liceum... ostatni egzamin miałam po
      połowie maja, a od czerwca już pracowałam. pracę skończyłam w połowie września.
      Przez ten czas opłacałam rachunki za telefon, internet, sama kupowałam ciuchy,
      wychodziłam często na piwka, imprezki itp. ale czas mojej pracy się skończył, a
      ja wcale nie zarobiłam tyle kasy, żeby sobie odłożyć na cały rok... a moi
      Rodzice już sie przyzwyczaili, że sama sobie radzę i nie dawali mi już
      kieszonkowego... dlatego starałam się zarobić chociaż na rachunki... ale nie
      udawało mi się pogodzić pracy z nauką (studiuję dziennie). Dlatego w końcu
      przestałam pracować. teraz zostałam z ogromnym debetem i nie zapłaconym
      internetem od dwóch miesięcy... oczywiście o nowych ciuchach i imprezkach przez
      cały ten rok prawie mogłam zapomnieć... głupio mi było prosić Rodziców o
      pieniądze... dobrze, że już są wakacje, bo przynajmniej zarobię tyle, żeby
      wyjść na zero... aż boję się pomyśleć, jak sobie poradzę w przyszłym roku...
      ale mam nadzieję, że drugi rok studiów będzie łatwiejszy i uda mi się poradzić
      pracę z nauką... :) pozdrawiam :)
      • onalala Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 22:26
        Obawiam sie, ze z moimi rodzicami nie tak latwo bedzie dojsc do porozumienia.
        Moja matka chyba czerpie satysfakcje z kontrolowania mnie, ta kontrola nie
        dotyczy tylko kwestii materialnych ... Nie wiem np czy wyjade do innego miasta
        na studia, gdyz wlasnie mama sie temu sprzeciwia ... Az boje sie pomyslec jak
        sprawy beda sie mialy jezeli bede mieszkala z rodzicami kolejnych kilka lat ...
        • ewik67 Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 22:39
          To znajdź pracę, zarób pieniądze i się wyprowadź. Przetnij pępowinę sama albo
          matka będzie cię kontrolowac do śmierci.
          Mogę wiedziec, co jest takiego trudnego w nowej maturze, że po tej żąłosnej
          szopce potrzeba trzech miesięcy odpoczynku? Kazali ci rowy kopać w ramach
          prezentacji z języka polskiego?
          Osmieszasz się!
    • nglka Re: Nastolatki a pieniadze .... 02.07.06, 23:05
      Matka nie zmusza Cię do okłamywania - wydaje mi się, że Ona chce cię zmusić, byś znalazła sobie pracę.
      To nie problem, żeby popracować sobie przez wakacje - mało - studiując będziesz miała sporo czasu, żeby popracować (wieczorami w knajpie albo w weekendy).

      Rozpoczynasz studia swoim mieście, czy będziesz mieszkać poza domem rodzinnym?
    • aiczka Re: Nastolatki a pieniadze .... 03.07.06, 11:14
      Dla mnie to nie jest normalne, bo ja zawsze dostawałam kieszonkowe raz na
      miesiąc. Nie wiem jednak jak możesz zmienić tę sytuację po tylu latach. Może
      załóż sobie konto i poproś rodziców, żeby je zasilali co miesiąc, "żeby było wam
      łatwiej" - mogą zrobić zlecenie stałe np.? Teraz są specjalne konta dla
      młodzieży czy studentów (czasem bezpłatne), przy zakładaniu których nie wymaga
      się żadnych gwarancji stałych wpłat w postaci zaświadczenia o zatrudnieniu czy
      przyznaniu stypendium.
    • gretairl Re: Nastolatki a pieniadze .... 04.07.06, 03:39
      ja mialam podobna sytuacje z moim ojcem, rozumiem cie i mysle, ze na uwagi typu
      znajdz prace jak chcesz miec na swoje wydatki, nauczysz sie gospodarowac
      pieniedzmi nie powinnas zwracac uwagi; moze sa i dobre ale chyba nie takich
      oczekiwalas odpowiedzi:] swoja droga jestes jeszcze mloda i zdazysz i
      popracowac i nauczyc sie samodzielnosci i to pewnie szybciej niz sie tego
      spodziewasz:] tez uwazam, ze powinnas poprosic o stale kieszonkowe i sama od
      razu zaproponowac kwote, nie wygorowana ale taka, ktora uwazasz za
      wystarczajaca i mniej wiecej przedstawic mamie na co przeznaczysz pieniadze jak
      juz musi wiedziec omijajac niektore pozycje:]ja zastosowalam inna taktyke po
      prostu odwracalam w zart i mowilam, ze ide sobie kupic za to 2 zl auto albo cos
      tam innego drogiego i zawsze skutkowalo:]mysle, ze tego iz mama sie tak pyta
      nie zmienisz i musisz sie przyzwyczaic no albo prosic tate o pieniadze:]
    • krambambulia Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 04:03
      zwłaszcza niejakiej Garretki - i mnie szlag trafia.
      To nie jest wątek o tym, czy dziewczyna ma pracować. To jest wątek o tym, jak
      rozwiązac problem nadmiernej kontroli ze strony rodziców. Podejrzewam że
      autorka wątku ma problem nie tylko z pieniędzmi, ale też ze zwykłą
      codziennością.
      Ktos napisał, że nie musi używać gumek - przepraszam, ale rozumiem że ten ktoś
      żartował.

      Droga autorko, kłopot w tym, że piszesz tu tylko o pieniadzach, ale nie piszesz
      czy tłumaczysz sie z wieczorów spedzanych z chłopakiem. Choc myślę, że
      usłyszałaś lub kiedys usłyszysz takie pytanie jak kiedyś ja - "Od której strony
      cię bierze?".
      Ja miałam dom, w którym kontrolowano wszystko - 5 PLN wydane na gazetę (nie
      kolorowego śmiecia, ale na pismo społeczno-polityczne), dlaczego akurat dziś
      pomalowałam paznokcie, kto dzwonił, dlaczego ta czy tamta / ten czy tamten
      dzwoni często, a inni rzadziej, zagladano mi do pamiętnika, podsłuchiwano
      rozmowy telefoniczne. Nie wolno mi było ubrac sie ładnie, bo na pewno kogoś
      chcę poderwać (zgroza!). Kiedy wreszcie znalazłam sobie faceta oczywiście
      był "be".

      W takich domach nie może byc mowy o samodzielności. Jesteśmy niewolnikami -
      wręcz się nam wydaje, że kontrola i pępowina jest naturalna. Boimy się podjąc
      pracę ("Po co ci pieniądze" - tak czy owak padnie). Dom to bezpieczny, znany
      świat. Trudno sie wyłamać.

      Droga Autorko, prędzej czy później się usamodzielnisz. to samo przyjdzie.

      Co dziś moge ci powiedzieć? Spróbuj wynegocjować stałe kieszonkowe. Łagodnie,
      bez agresji. Nie pokazuj, że irytuje Cię kontrola. Zawalcz o swój kawałek
      prywatności. Jeśli matka powie nie - przy okazji zapytaj ją na co jej kolejny
      różowy lakier do paznokci, skoro ma już 3. Stopniowo zdobywaj terytorium.

      Masz 19 lat. Jesteś młoda i masz prawo iść na dyskotekę czy na pizzę z
      chłopakiem. Mnie to ominęło, mam 23 lata a czasem czyuję się jakbym miała lat
      40.
      --
      Już niedługo... :)
      Kabaret Olgi Lipińskiej
      • mozambique Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 11:50
        ktos chyba nie doczytał podstawowoej informacji , autorka ma 19 lat ! , nie 12,
        nie 15 ale 19!!! formalnie biorąc jest dorosła

        Dorosła osoba nie ma prawa do kiesoznkowego ,dorosła osoba sam o nie dba,
        dorosłej córce rodzice nie mają obowiązku dawac na pizze czy na kondomy , jesli
        dorosła osoba bawi sie na dyskotece to za swoje .
        Niech walczy o swoją prywatnosc zgodnie ze swoimi obowiązkami , i niech cieszy
        sie ze rodzice nie każą jej dokładąc sie do utrzymania domu ( tak ,tak , to
        jest dosyc czesty obowiązcek dorosłych dzieci mieszkajacych razem z rodzicami,
        nie wiedziała ?)

        A matka zapytana przec córreczke o po co jej kolejny lakier do paznokci to i
        tak okaże swieta cierpliwośc jesli nie da jej w gębe . Kto zarabia ma prawo
        wydawac pieniadze na kosmiczne głupoty. Ten kto zarabia.
        --
        " ..to ostatnie minuty tego zawodnika między nogami Campbella ..."
        Szaranowicz , finał ligi mistrzów w TV
        • aiczka Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 12:12
          W Polsce przewiduje się, że osoba UCZACA SIE do 26 roku życia może pozostawać na
          utrzymaniu rodziców (samotny rodzic może do tego czasu wspólnie z nią rozliczać
          podatki, pracodawca rodziców może opłacać ubezpieczenie zdrowotne etc.). Jeżeli
          rodzice godzą się na taki układ (bo np. chcą, żeby ich dziecko mogło spokojnie
          przyłożyć się do nauki albo studiować kierunek dostępny tylko w trybie dziennym,
          bo również ich rodzice zapewniali im utrzymanie/pomoc w trakcie studiów etc.),
          to nie ma co się ciskać i atakować takiego modelu wychowania i współżycia w
          rodzinie, nawet jeśli wyznaje się inny.
          Poza tym mając możliwość swobodnej nauki, można zdobyć stypendium naukowe. Wiem,
          że ostatnio już chyba na wszystkich kierunkach jego wysokość staje się
          idiotyczna (powinno znacząco ułatwiać utrzymanie, tak żeby cenny dobry student
          nie nie musiał marnować czasu na pracę, ale ta idea jest chyba obca dużej częsci
          społeczeństwa), ale na drobne wydatki wystarczy.
        • rapsodiagitana Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 12:16
          Formalnie rzecz biorąc, to rodzice maja obowiazek utrzymywać dziecko
          kontynuujące naukę - do końca studiów (chyba do 26 roku życia). Tak samo płaci
          się na przykład alimenty - nie do pełnoletności, ale do końca nauki. więc
          dokładaniem do kosztów utrzymania bym nie straszyła. Jasne, że z czasem ludzie
          powinni coraz bardziej sie usamodzielniać i zarabiać na swoje wydatki. ale to
          nie jest OK, że rodzice od zawsze jej tak pieniądze wydzielają i kontrolują.
          Zwłaszcza, że nie każde studia pozwalaja na swobodne dorobienie - np. na
          medycynie jest naprawde mało czasu :/ Warto wypracowac jakiś zdrowy układ - np.
          stałe kieszonkowe przelewane na konto i ewentualne dorabianie, gdy kieszonkowe
          na coś nie wystarczy :) Jeśli rodzice na to nie pójdą - trzeba będzie zacząć
          zarabiać. Nie dlatego, że tak wypada, że inna opcja jest oburzająca, że
          doświadczenie zawodowe, czy cokolwiek. Dlatego, że nie będzie wyjścia.
          --
          zlewychowanekaczki.blox.pl
          • mozambique Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 12:25
            ale utryzmanie córki -studentki to oznacza zapewnienie mieszkania , wyżywienia
            artykułow niezbednych do nauki i zaspokojenie tego typu podstawowych potzreb .
            Drinki na dyskotece czy prezerwatyywy ( bo załoze sie ze prawo do wolenego
            uprawiania seksu wywalaczyła juz dawno argumentem o swej dorosłości) nie sa
            artykułem pierwszej potzreby .Ewntulane alimenty tez nie zawierałyby wycieczki
            do Włoch czy zakupu nowego samochodu.
            AUtorka zdaje sie myli przyjemnosci z potrzebami
            --
            " ..to ostatnie minuty tego zawodnika między nogami Campbella ..."
            Szaranowicz , finał ligi mistrzów w TV
            • rapsodiagitana Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 12:54
              OK, ja się generalnie zgadzam. Nie zgodziłam się tylko z tym:

              "i niech cieszy
              sie ze rodzice nie każą jej dokładąc sie do utrzymania domu ( tak ,tak , to
              jest dosyc czesty obowiązcek dorosłych dzieci mieszkajacych razem z rodzicami,
              nie wiedziała ?) "

              Nie zgadzam się tez z tym, że "surowy model wychowania" polegający na
              wydzielaniu pieniędzy na konkretne, kontrolowane potrzeby jest OK. Duzo
              sensowniejsze jest konsekwentne wypłacanie kieszonkowego, które zmusza dziecko
              do umiejętnego gospodarowania własnymi pieniędzmi. Po prostu nie uważam, żeby
              dziecko w rodzinie było darmozjadem, które ma się cieszyć, że dostaje jeść i ma
              gdzie spać, a za całą reszte ma całować po rękach, bo "to moje pieniądze, na
              które zapracowałam, dam ci je na to, co mi się podoba, jak sobie zapracujesz, to
              wydasz, na co chcesz". Jak ktoś ma tak do dzieci podchodzić, to niech lepiej
              sobie rodzicielstwo daruje. Bo dzieci się same na świat nie proszą, żeby potem
              musiały za to cierpieć... Obowiązkiem rodzica (i często także jego głównym
              pragnieniem) jest wychowanie dziecka, danie mu maksymalnie szczęśliwego
              dzieciństwa i komfortowego startu w dorosłość. Niezależnie od różnych paragrafów
              :) nie mówię o rozpieszczaniu i spełnianiu wszystkich zachcianek - to często
              czyni z ludzi społeczne kaleki. Podobnie zresztą jak nadmierna kontrola i tzw.
              "zimny wychów". Ktoś zresztą powyżej wspomniał, że sytuacja rodzic-dziecko
              zazwyczaj się odwraca na starość... I sobie odbierzemy to, co w dziecko
              włożyliśmy. O tym tez warto myśleć czasem :)

              Autorka wątku ma tego pecha, że nie może się z rodzicami dogadać. I tu znowu się
              zgadzam, że będzie prawdopodobnie musiała sobie sama radzić. Ale to
              niekoniecznie znaczy, że to jest jej moralny obowiązek i że trzeba na nią jakis
              jad sączyć.


              --
              zlewychowanekaczki.blox.pl
              • nglka Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 13:26
                Model wychowania jest obierany przez rodzica. Zależny jest od tego jak On sam został wychowany, jakie ma patrzenie na wychowanie własnego dziecka oraz jaki charakter ma dziecko.
                Nie można powiedzieć, że dla wszystkich dzieci jeden model wychowania jest ok. To co napisałaś jest Twoim subiektywnym zdaniem a nie kanonem, którym POWINNI kierować się wszyscy.
                Przypuszczam, że Jej matka chciała w dziewczynie wyrobić szacunek do pieniądz i jako matka ma takie święte prawo. Bo to też element wychowania.
                Dajmy spokój z głupim wychowaniem, gdzie dziecko może przykleić staruszcze gumę do żucia na czoło a matka nie zareaguje.
                Natomiast wychowanie bezstresowe - o którym, jak mi się wydaje - piszesz, polega na MĄDRYM wychowaniu dziecka co NIE jest jednoznaczne z zapewnieniem wszystkiego co dziecko chce. Na prawdę wiele tu zależy od charakteru dziecka i pisanie "powinna" "nie powinna" nie jest tu na miejscu.
                Wychowanie bezstresowe polega na motywacji dziecka do pewnych działań a jeśli motywacja nie działa - nie pozostaje rodzicowi nic innego jak zmuszenie dziecka do podjęcia kroków służących Jego dobru (nie wyładowaniu rodzicielskiej frustracji).
                Nie sądzę, by matka rozliczała dziewczynę w złej wierze, rodzice to nie Gestapo.
                Myślę,m że dobrze byłoby, gdyby inni podchodzili do rodziców w sposób ludzki i nie oceniali Ich zachowania nie mając pojęcia o stosunkach panujących w domu ani o tym jak dziewczyna się w stosunku do Nich czy do Ich pieniędzy - tak na prawdę zachowuje. Bo pisać na forum to może każdy i wszystko.
          • nglka Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 12:25
            Jeśli już poruszamy ten temat - kwestia utrzymania tyczy się podstawowych potrzeb - przede wszystkim potrzeb fizjologicznych (biologicznych) takich jak załatwianie potrzeb czy potrzeba jedzenia (łazienka + kuchnia + jedzonko). Oprócz tego potrzeba bezpieczeństwa (miejsce do schronienia, snu, spokojnej nauki).
            NIE TYCZY SIĘ dawania ekstra kasy na frytki jeśli jedzenie ma poza domem.
            Proszę mi wybaczyć ale ja również zostałam surowo wychowana. NIGDY nie dostałam pieniędzy od rodziców jeśli wyraźnie nie powiedziuałam na co idę je wydać. Nigdy nie mogłam zatrzymać sobie reszty z zakupów.
            Czasem dostałam kieszonkowe - to fakt - ale cieżko mi też uwierzyć, że dziewczyna NIGDY nie miała w ręku swojego pieniądza od rodzicó czy krewnych (urodziny, imieniny, wizyta u babci, święta).
            Cudze pieniądze należy szanować i prawda jest taka, że jeśli matka nie zechce to dziewczyna może sobie skakać nawet na rzęsach a i tak nic nie uzyska.
            Dlatego napisałam o pracy. I dlatego o Niej piszę inne osoby.
            Post być może i dotyczył kwestii dogadania się z matką ale z jego tonacji ewidentnie wynika, że nie chodzi o dogadanie się a o wyciągnięcie kasy.
            Skoro sama autorka (co widać po postach "matka może wydawać na co chce a ja nie") nie ma szacunku dla pracy matki ani dla Jej pieniędzy a maskuje to próbą pokazania, że chce się z Nią dogadać - gdy tak na prawdę gdzieś ma ten fakt - to nie ma przepisu na Jej problem innego niż praca.

            Amen.
      • garraretka Re: Czytam te Wasze wypowiedzi 04.07.06, 12:42
        krambambulia napisała:

        > zwłaszcza niejakiej Garretki - i mnie szlag trafia.
        > To nie jest wątek o tym, czy dziewczyna ma pracować. To jest wątek o tym, jak
        > rozwiązac problem nadmiernej kontroli ze strony rodziców.

        Dorywcza praca ten problem rozwiązuje.
        Od tego nikt nie umarł i nikomu korona z głowy nie spadła. Jeśli tego nie
        rozumiesz - to twój problem.

        --
        NIE Dzieciom Neostrady!
        Pierwsze przykazanie...
        Bykom STOP!
    • mathias_sammer Re: Nastolatki a pieniadze .... 04.07.06, 13:35
      Masz 19 lat , anie dziewiec. Jesli wyraznie nie postawisz granicy Twoja mam
      bedzie ingerowac we wszystko co bedzie Ciebie dotyczylo. Moze nawet zdarzyc sie
      tak, ze bedzie dobierac Ci znajomych "w trosce" o Ciebie.

      Pamietaj, ze Ty zyjesz swoim zyciem i masz do niego prawo.

      Pozdrawiam,

      M.S.

      --
      WYOBRAZNIA, tak jak wszystko, powinna znac granice swoje. A tutej, drogie
      kolezanki, zostaly one przekroczone. Kabaret Mumio

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka