Dodaj do ulubionych

Życie zaczyna sie po rozwodzie.......

28.08.06, 12:49
Jestem matką dwójki cudownych dzieci ,mam 30 lat i życiowa rewolucję. Mój
jeszcze mąż jak sie okazało od dawna mnie zdradzał. Żyłam w błogiej
nieświadomości bo chyba tak było mi wygodnie... Tak naprawdę juz od dawna
żyliśmy razem ale obok siebie. Od momentu kiedy w naszym życiu pojawiły sie
dzieci wszystko się zmieniło. Ja musiałm stanąć na wysokości zadania a on
właściwie nic nie musiła robić. Troche w tym mojej winy bo to ja go do
takiego stanu rzeczy przyzwyczaiłam. Zawsze byłam twarda i wiedział że we
wszystkim sobie poradzę. i tak było i dalej tak jest. Kiedy dowiedziałm się o
pierwszej zdradzie świat runął mi na głowę . Nie wiedziałm jak to możliwe-no
ale przepraszał ,błagał zapewniał o miłości. Ponieważ mam dzieci i kiedyś
moim marzeniem było stworzyć cudowna rodzine WYBACZYŁAm. Nie minęło jednak
pół roku jak dowiedziałm sie o kolejnej przygodzie. Wtedy powiedziałm stop.
Koniec. Kazałm mu się wyprowadzić i tak też uczynił. Nie mieszkamy już razem
od kwietnia. W czerwcu wyjechał do pracy za garnicę -za tydzień wraca. Błaga
o przebaczenie ,gra i mówi że przecież sa dzieci.....chwyty poniżej pasa.
Jednak ja zaczęłam się spotykać z kimś kogo znam od dawna,kto zakochany jest
we mnie od kilku lat.To jednak skomplikowana sytuacja. On niedawno rozstał
się ze swoją kobietą ,ma córeczkę. Poświęcił wszystko by byc ze mną . A ja
mam z tego tytułu wielkie wyrzuty sumienia. Zżerają mnie one poprostu. Może
rzeczywiście za szybko się pocieszyłam.Oczywiście jestem znienawidzona przez
całą jego rodzinę. On tez został potępiony. Nie wiem co robić . Wydaje mi sie
że czekałam na niego całe życie. Przyjaźniliśmy sie od 10 lat. Wie o mnie
więcej niż mój mąż i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Ale jak budować własne
szczęście kiedy przed oczami mam jego byłą kobiete z małym dzieckiem. Wiem że
nie byli szczęśliwi,bo w gronie naszych wspólnych znajomych zachodziliśmy w
głowe czemu oni sa razem skoro cały czas sie kłóca ,rozstaja . Wiem teraz że
byli razem z przyzwyczajenia,tak jak ja z moim mężem. Tłumacze to sobie na
wszystkie sposoby by jakoś siebie usprawiedliwić. Może ktoś z was mi pomoże
odpowiedziec na pytanie CZY WARTO CIERPIEC KATUSZE PSYCHICZNE W IMIE MIŁOŚCI
NA KTÓRA SIE TYLE CZEKAŁO. CZY TO STAN PRZEJŚCIOWY A PÓŹNIEJ SIE OD TEGO
UWOLNIE? A MOŻE KTOŚ BYŁ W PODOBNEJ SYTUACJI?
Edytor zaawansowany
  • wierszynka 28.08.06, 16:22
    Oj widze że nikt mi nie podpowie co robić,naprawdę nikt nie był na takim
    zyciowym zkręcie?
  • jestempiotrek 28.08.06, 16:24
    Jedno pytanie:
    Dlaczego nie rozwiodłaś się z nim po pierwszej zdradzie?
  • wierszynka 28.08.06, 16:28
    Bo jak jest dwójka dzieci to podświadomośc mówi żeby spróbować,żeby zrobić
    wszystko.Pozatym do takiej decyzji sie dojrzewa.....chyba dlatego a może
    dlatego że sie bałam...
  • jestempiotrek 28.08.06, 16:30
    Zdradzanie jest jak alkohol, łatwo się uzależnić. Jak facet zdradził raz, to
    zawsze będzie zdradzał, powinnaś wziąć to pod uwagę i rozwieść się. Dzieci były
    by na bank pod twoją opieką.
  • wierszynka 28.08.06, 16:35
    To nie o opieke nad dziećmi chodzi ale o to bym nigdy nie mogła sobie zarzucić
    że nie zrobiłam wszystkiego by dać im normalny dom.
    A z tymi zdradami to różnie bywa....
  • jestempiotrek 28.08.06, 16:37
    Zwalasz na siebie?
    To on cię zdradza i to on powinien się wstydzić.
    Ze zdradami to nie różnie bywa, tylko to jest obsesja.
  • trypel 28.08.06, 16:38
    Przez 1,5 roku zastanawiałem się czy moja córa wolałaby mieć ojca szczęśliwego
    bez jej matki czy nieszczęśliwego z nią. Wybrałem rozwód i dzisiaj żałuję.
    Załuję że zastanawiałem się tak długo... bo straciłem 1,5 roku. Nie rób tego
    samego błędu - to że się rozwodzisz nie oznacza że dzieci tracą ojca. Mają go
    tak samo jak i Ciebie tyle że oddzielnie. Dzieci szybko akceptują nową sytuację
    a szczęśliwy rodzic może dać więcej miłości również dziecku.
    pozdr
  • wierszynka 28.08.06, 16:45
    Wiem,dzieci szczęśliwe są wówczas jeżeli rodzice są szczęśliwi-ale wiecie jak
    to jest . Ja chciałam im dać taki prawdziwy rodzinny dom......Bo to co stworze
    z tym przyjacielem nie będzie już takie samo.....to nie sa jego dzieci a wiem
    ze mężczyzna nie pokocha cudzych dzieci. On ma z nimi świetny kontakt,bo znaja
    sie od maleńkości ,jest nawet ojcem chrzestnym jednego malucha ale to nie to
    samo....
  • miauka 28.08.06, 16:52
    No i co z tego, że nie to samo? A może właśnie stworzycie lepszy dom od tych
    dwóch poprzednich, które już nie mogły dłużej istnieć w takiej formie. Twój mąż
    i tamta kobieta jakoś się pozbierają, nie bierz na siebie nie swoich zmartwień.

    Wzięłaś na siebie ciężar budowania "prawdziwego" domu, a cóż to jest, to cudo?
    Czy to taka rodzina, w której kobieta haruje, dba o dzieci i buduje, a facet
    zdradza? Taki dom chciałabyś kontynuować? A może za drugim razem wyjdzie Ci lepiej?
  • trypel 28.08.06, 16:59
    Miauka - standardowo strona zdradzana bierze winę na siebie w dużym stopniu
    jeśli nie całkowicie - stąd wyrzuty sumienia, powroty, dawanie drugiej szansy
    itd. Niestety w tym przypdaku to też zadziałało.
  • miauka 28.08.06, 17:01
    Niestety, jest to standard jeśli chodzi o kobiety. Mężczyźni się tak nie
    obwiniają. Oczywiście generalizuję, są wyjątki, ale terapeuci zawsze tak o tym
    mówią.
  • trypel 28.08.06, 17:07
    Fakt generalizujesz :) Jakbym się nie obwiniał to bym nie zmarnował 1,5 roku :)
    Ale jeszcze jeden argument do autorki - może bardziej podziała na wyobraźnię...
    Pomyśl teraz masz 30 lat... znów dasz mu szansę... on oczywiście się nie zmieni
    bo skoro do tej pory nie przestał to nie przestanie, potem dasz mu następną i
    jeszcze jedną aż wreszcie stwierdzisz że dzieci odchowane i odchodzisz... tylko
    wtedy będziesz miała 40 lat i obecny przyjaciel raczej tyle nie zaczeka. Warto
    tracić taką szansę jaka stoi przed Tobą teraz? A jesli dalej masz wyrzuty
    sumienia to pomyśl że moze swojemu mężowi też zrobisz przysługę bo jeżeli
    pokocha kiedyś inną to zastanowi się 100x zanim ją zdradzi bo będzie świadomy
    konsekwencji.
  • miauka 28.08.06, 17:20
    Ja zostałam zdradzona i nie odczuwałam z tego powodu wyrzutów sumienia - moim
    zdaniem odczuwają je ludzie o niskiej samoocenie. Może się mylę, ale raczej
    normalne powinno być to, że strona zdradzająca ma wyrzuty...
  • miauka 28.08.06, 16:49
    wierszynka napisała:

    > Poświęcił wszystko by byc ze mną . A ja
    > mam z tego tytułu wielkie wyrzuty sumienia. Zżerają mnie one poprostu.

    Dlaczego masz wyrzuty sumienia? Nie rozumiem. Ty nikogo nie zdradziłaś, prawda?

    > Może rzeczywiście za szybko się pocieszyłam.Oczywiście jestem znienawidzona
    przez całą jego rodzinę. On tez został potępiony.

    A co Cię obchodzi jego rodzina? Jeśli jest rozsądny, będzie płacił alimenty i
    spotykał się z córeczką, ale jego kobietą będziesz Ty. Nie widzę niczego w tym
    złego. Może czas zainteresować się sobą, własnym szczęściem, a nie tylko
    dogadzać wszystkim naokoło: dzieciom, mężowi i rodzinie kochanego faceta?


    > Przyjaźniliśmy sie od 10 lat. Wie o mnie
    > więcej niż mój mąż i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Ale jak budować własne
    > szczęście kiedy przed oczami mam jego byłą kobiete z małym dzieckiem.

    Najważniejsze w związku jest to, że można na siebie liczyć. Zresetuj sobie tamtą
    kobietę z dzieckiem. Skoro nie był z nią szczęśliwy, jest dużym chłopcem, wie,
    co robi.

    > Tłumacze to sobie na
    > wszystkie sposoby by jakoś siebie usprawiedliwić.

    Tu nie ma co się usprawiedliwiać, bo NICZEGO złego nie zrobiłaś!!! Kiedy to w
    końcu do Ciebie dotrze?

    > CZY TO STAN PRZEJŚCIOWY A PÓŹNIEJ SIE OD TEGO
    > UWOLNIE? A MOŻE KTOŚ BYŁ W PODOBNEJ SYTUACJI?

    Uwolnisz się, jesli zaczniesz myśleć sama o sobie jak o podmiocie, zaczniesz się
    lubić i zdasz sobie sprawę, że masz PRAWO do szczęścia i własnego życia. Czego
    Ci wierszynko bardzo serdecznie życzę :-)
  • wierszynka 29.08.06, 12:45
    Dzieki za wszystkie wypowiedzi,dobrze posłuchać neutralnych o obiektywnych
    ocen. Nie umiem jednak wyzbyć sie poczucia winy wobec jego poprzedniej
    partnerki bo wiem że cierpi.....sama przez to przechodziłam.
  • maialina1 29.08.06, 13:10
    Nie, nie warto cierpiec katuszy.
    Zyje sie tylko raz, nie zapominaj o tym.
    Nie odbieraj sobie szansy na cos nowego, lepszego, tylko dlatego ze innym sie to
    nie podoba.
    TY tu sie liczysz. A inni przywykna z czasem. Albo i nie, wtedy trudno. Olac ich.
    W ogole to fajna z ciebie kobitka ze sie nie dajesz draniowi, i mu nie dajesz
    kolejnej szansy. Raz mozna, ale nie wiecej.
    Lubie takie kobiety z ikra.
    Powodzenia, trzymaj sie!
    --
    "co mi pani nim tu sra pod oknem!?"

    kanarki
  • wierszynka 29.08.06, 14:10
    Wiesz z tym trzymaniem to różnie bywa...raz lepiej raz gorzej.....ale wiem że
    nie warto sie poświęcać dla ideii. Muszę być silna bo mam dwójkę cudownych
    dzieci....no i jeszcze pojawił sie ktoś kto wspiera mnie w włąsciwie nas i
    bardzo nas kocha. Facetom,mężom którzy zdradzaja mówie NIE. Nie warci jesteście
    tego co dla was robimy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka