Dodaj do ulubionych

A może...

07.03.03, 22:02
właśnie przeczytałem wątek o słuchu i seksie u kobiet i padł tam taki żart
że w takim wątku dla faceta skończyłoby się tylko na "jeszcze! jeszcze!"
No żart zrozumiałem :P , nie zaśmiałem się ale tylko na chwilę uśmiechnąłem,
ale nie o żarcie chciałem pisać tylko co przez ten żart wychodzi. Z tego co
obserwuję forum, chaty i inne takie miejsca, w życiu także, to wychodzi na
to że faceci ciągle starają się dogodzić kobietom. I dobrze, też się staram,
pytam się co jest dla niej najlepsze, jak lubi, staram się zdobyć jak
największe doświadczenie żeby było jej jak najlepiej. (ci co znają trochę
moje inne wątki wiedzą że najlepiej mi to nie wychodzi :P)

Ale do czego zmierzam. Chodzi mi o to co robią kobiety by nam było dobrze.
Wypowiedzcie się panie. Czy naprawdę myślicie że facet i tak sam jest na
tyle podniecony że już mu nic nie trzeba? Czy to tylko moje błędne
obserwacje? (mam nadzieję że to drugie) Jak narazie z tego co widze to
kobieta w łóżku głównie ocenia partnera który stara się jak może żeby coś z
tego wyszło, i nie przejmuje się czy on lubi przy świetle czy nie, a może
przy muzyce. Mam nadzieję (ostatnio nieco zachwianą) że kobiety takze
starają się zrobić coś dla faceta a nie tylko naginać go do swojej woli. To
ostatnie zdanie może odnosić się nie tylko do seksu. Mam nadzieję że padną
szczere odpowiedzi.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • melinek Re: A może... 07.03.03, 22:41
      vortex napisał:

      > Chodzi mi o to co robią kobiety by nam było dobrze.
      > ... Czy naprawdę myślicie że facet i tak sam jest na
      > tyle podniecony że już mu nic nie trzeba?

      Raczej nie sa to bledne obserwacje. Mezczyznie duzo latwiej moim zdaniem
      przychodzi podniecenie sie niz kobiecie, choc sa kobiety, ktorych ciagle
      napalenie na facetow przeszlo do historii np. Messalina i sa tez okresy
      w zyciu kobiety, kiedy jest jej latwiej ten stan osiagnac.
      To w koncu dla nas a moze przez nas wymyslono gre wstepna,
      ktora wiekszosci mezczyzn nie jest potrzebna, bo bardzo szybko
      chcieliby przejsc do sedna ;)) sprawy i szybko ja zakonczyc.
      Moim zdaniem jest tak jak napisales, ze mezczyznie "juz nic nie potrzeba".
      Kobieta natomisat tak powinna sie ustawic i w taki sposob powodowac
      partnerem, by osiagnac jak najwiecej zadowolenia i przyjemnosci dla siebie.

      --
      No co ty, na zartach sie nie znasz?
      pogaduchy_do_poduchy
      • srootootoo Re: A może... 07.03.03, 22:49
        oj bo posądzą was o seksizm i dyskryminację! Ale to tylko przyroda
        panowie...tyyylko przyroda...tego nie zmienimy bo jesteśmy...jednak ssakami i
        instynktu się nie kupuje, no chyba ,że jakiś Freud w dzieciństwie....:-))))))))
        --
        "...wiesz,że masz mózg czteroletniego dziecka i założę się, że to dziecko jest
        dumne, że się go pozbyło! (Graucho Marx)
      • vortex Re: A może... 08.03.03, 09:35
        melinek napisał:


        > Moim zdaniem jest tak jak napisales, ze mezczyznie "juz nic nie potrzeba".
        > Kobieta natomisat tak powinna sie ustawic i w taki sposob powodowac
        > partnerem, by osiagnac jak najwiecej zadowolenia i przyjemnosci dla siebie.
        >

        Wiem że mężczyźnie potrzeba mniej niż kobiecie ale czy to znaczy że nic nie
        możemy dostawać od kobiet? :( Że w trakcie stosunku zawsze tak będzie że ja
        będę się męczył jak by jej tu dobrze zrobić a ona o mnie zapomni, albo będzie
        pamietać tylko o moich rękach i członku (bo to główinie one dają jej
        przyjemność). :(
        • melinek Re: A może... 08.03.03, 20:03
          vortex napisał:

          > Wiem że mężczyźnie potrzeba mniej niż kobiecie ale czy to znaczy że nic nie
          > możemy dostawać od kobiet? :(

          Kobiete. Kobieta sie mezczyznie oddaje. To malo?

          > Że w trakcie stosunku zawsze tak będzie że ja
          > będę się męczył jak by jej tu dobrze zrobić a ona o mnie zapomni,

          Cos tu jest nie tak, jak byc powinno. Jeli ty sie meczysz wykonujac
          posuwiste ruchy w tyl i w przod a ona zapomina, oznacza to,
          ze nie tedy droga, ze czegos zabraklo. "Robienie dobrze" nie ogranicza
          sie jedynie do tego bys sie dla niej meczyl. Moze ona ma jakies
          ukryte preferencje, o ktorych boi lub wstydzi sie wspomniec.

          albo będzie
          > pamietać tylko o moich rękach i członku (bo to główinie one dają jej
          > przyjemność). :(

          Nie sadze, zeby traktowala twoje cialo jak zlepek ;)) osobnych czesci,
          tylko jako integralna calosc.
          Wiesz, jest jedna bardzo dobra rada na twoje bolaczki - rozmowa z nia.

          --
          No co ty, na zartach sie nie znasz?
          pogaduchy_do_poduchy
          • vortex Re: A może... 09.03.03, 10:18
            melinek napisał:

            > Kobiete. Kobieta sie mezczyznie oddaje. To malo?

            zależy też jak się oddaje, bo deska z dziurą też może sie oddać, (chodzi mi o
            porównanie wrażeń)

            > Cos tu jest nie tak, jak byc powinno. Jeli ty sie meczysz wykonujac
            > posuwiste ruchy w tyl i w przod a ona zapomina, oznacza to,
            > ze nie tedy droga, ze czegos zabraklo. "Robienie dobrze" nie ogranicza
            > sie jedynie do tego bys sie dla niej meczyl.

            wiem że było coś nie tak, ale jak miało to dla mnie być przyjemne jeśli jej
            oddawanie się polegało tylko na leżeniu a potem ewentualnym narzekaniu.

            Moze ona ma jakies
            > ukryte preferencje, o ktorych boi lub wstydzi sie wspomniec.
            > Wiesz, jest jedna bardzo dobra rada na twoje bolaczki - rozmowa z nia.

            Rozmawiałem z nią, jedyne czego udawało mi się dowiedzieć to "coś jest nie tak,
            może już nie mam ochoty na seks, może coś robisz źle". Nic mi nie chciała
            powiedzieć, może po prostu bała się powiedzieć że mam za małego, a tak bardzo
            nie miała ochoty na seks że zaczęła się rżnąć na boku z moim "najlepszym
            przyjacielem". A może to już trwało od jakiegoś czasu i nie chciała ze mną bo
            wypadałem marnie :P a ja ślepy sie jeszcze starałem.

            Ten wątek założyłem, jakby co, żeby się dowiedzieć czy wszystkie kobiety takie
            są, bo z tego co obserwowałem u moich dziewczyn i u innych ludzi to wiele
            kobiet ma takie zapędy.

            • drzazga1 Czkawką Ci sie odbija.... 09.03.03, 18:47
              .. tamten związek? Daj sobie spokój z rozpamiętywaniem, tego co było nie
              zmienisz. Za to możesz wyciągnąć wnioski i następnym razem będzie lepiej :-)



              vortex napisał:

              > wiem że było coś nie tak, ale jak miało to dla mnie być przyjemne jeśli jej
              > oddawanie się polegało tylko na leżeniu a potem ewentualnym narzekaniu.


              Uuu, to faktycznie nieprzyjemne. Jakoś nie wyobrażam sobie siebie w takiej
              roli;-), za to mam wrażenie, że ona chciała Cię za coś ukarać? Głupi sposób.



              > Rozmawiałem z nią, jedyne czego udawało mi się dowiedzieć to "coś jest nie
              tak,może już nie mam ochoty na seks, może coś robisz źle".


              Może sama nie wiedziała, czego chce?


              Nic mi nie chciała
              > powiedzieć, może po prostu bała się powiedzieć że mam za małego, a tak bardzo
              > nie miała ochoty na seks że zaczęła się rżnąć na boku z moim "najlepszym
              > przyjacielem". A może to już trwało od jakiegoś czasu i nie chciała ze mną bo
              > wypadałem marnie :P a ja ślepy sie jeszcze starałem.


              Jeżeli nie chciała, to elementarna uczciwość wymagałaby powiedzenia tego wprost.


              >
              > Ten wątek założyłem, jakby co, żeby się dowiedzieć czy wszystkie kobiety
              takie są, bo z tego co obserwowałem u moich dziewczyn i u innych ludzi to wiele
              > kobiet ma takie zapędy.
              >

              Wniosek: źle sobie dziewczyny wybierasz. A na to to ja Ci już nic nie poradzę;-)

              --
              Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

              www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
              • vortex Re: Czkawką Ci sie odbija.... 10.03.03, 08:40
                drzazga1 napisała:

                > .. tamten związek? Daj sobie spokój z rozpamiętywaniem, tego co było nie
                > zmienisz. Za to możesz wyciągnąć wnioski i następnym razem będzie lepiej :-)

                eee tam. Nie będę ściemniał że nie mam czasami napadów złego samopoczucia z
                tego powodu ale naprawde znosze to o wiele lepiej niż myślałem :D Takie życie :P
                Teraz jak mam napady to stram się analizować to co było żeby właśnie wyciągnąć
                wnioski.

                A jeszcze apropo seksu z nią, kiedyś było zupełnie inaczej, to znaczy nie
                zupełnie :P po prostu częstotliwość była większa. Robiliśmy to 4 razy dziennie,
                ona była głośna, drapała mnie po plecach, było nam przyjemnie :D wtedy nawet
                nie przeszkadało mi że mnie nie pieści :P czułem się dobrze widząc jak wielką
                przyjemnosć jej sprawia i jak bardzo jest potem zadowolona, samo to było dla
                mnie pieszczotą :D Ale to trwało przez pierwszy rok, może półtora. Potem
                powoli, z miesiąca na miesiąc robiło się coraz rzadziej, coraz niechętniej aż w
                końcu doszło do tego o czym mówiłem. Eh, ale skoro są kobiety które też lubią
                się poświęcać czasem dla faceta i to polega tylko na tym jakie partnerki
                wybieram to nie ma problemu :)

                Pozdrawiam, spadam do szkoły
                • drzazga1 Re: Czkawką Ci sie odbija.... 10.03.03, 12:02
                  vortex napisał:

                  > eee tam. Nie będę ściemniał że nie mam czasami napadów złego samopoczucia z
                  > tego powodu ale naprawde znosze to o wiele lepiej niż myślałem :D Takie
                  życie : P
                  > Teraz jak mam napady to stram się analizować to co było żeby właśnie
                  wyciągnąć wnioski.

                  Da se radę chłopak :-)))


                  >
                  > A jeszcze apropo seksu z nią, kiedyś było zupełnie inaczej, to znaczy nie
                  > zupełnie :P

                  Fajne powiedzonko :-), chyba Ci je ukradnę;-)


                  po prostu częstotliwość była większa. Robiliśmy to 4 razy dziennie,
                  > ona była głośna, drapała mnie po plecach, było nam przyjemnie :D wtedy nawet
                  > nie przeszkadało mi że mnie nie pieści :P czułem się dobrze widząc jak wielką
                  > przyjemnosć jej sprawia i jak bardzo jest potem zadowolona, samo to było dla
                  > mnie pieszczotą :D Ale to trwało przez pierwszy rok, może półtora. Potem
                  > powoli, z miesiąca na miesiąc robiło się coraz rzadziej, coraz niechętniej aż
                  w końcu doszło do tego o czym mówiłem.


                  Podobno tak sie czasem dzieje z niektórymi małżeństwami ;-) - mam nadzieję, że
                  tylko z niektórymi:-)




                  Eh, ale skoro są kobiety które też lubią
                  > się poświęcać czasem dla faceta

                  O jakim poświęceniu mówisz??? Nic mi o żadnym nie wiadomo!



                  i to polega tylko na tym jakie partnerki wybieram to nie ma problemu :)
                  >
                  > Pozdrawiam, spadam do szkoły


                  Spadaj :-)))

                  --
                  Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

                  www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
                  • vortex Re: Czkawką Ci sie odbija.... 10.03.03, 18:07
                    drzazga1 napisała:

                    > > A jeszcze apropo seksu z nią, kiedyś było zupełnie inaczej, to znaczy nie
                    > > zupełnie :P
                    >
                    > Fajne powiedzonko :-), chyba Ci je ukradnę;-)

                    :D
                    > Eh, ale skoro są kobiety które też lubią
                    > > się poświęcać czasem dla faceta
                    >
                    > O jakim poświęceniu mówisz??? Nic mi o żadnym nie wiadomo!

                    Wydawało mi się że ktoś tak napisał wcześniej, nie chce mi się sprawdzać, dla
                    mnie sprawianie komuś przyjemności to nie poświęcenie :) ale ona sprawiała
                    wrażenie że jest to dla niej poświęceniem. Raz jak z nią rozmawiałem że
                    chciałbym nieco częściej niż co tydzień i żeby to było jakieś przyjemniejsze
                    dla mnie to powiedziała że i tak nie chce tak często i że jakby mogła to by
                    kochała sie raz na 2 tygodnie albo wcale i że wystarczająco sie dla mnie
                    poświęca :| to było już jakoś pod koniec związku, pare miesięcy przed końcem :P


                    Pozdro
                    • drzazga1 Re: Czkawką Ci sie odbija.... 10.03.03, 18:16
                      vortex napisał:

                      > Wydawało mi się że ktoś tak napisał wcześniej, nie chce mi się sprawdzać, dla
                      > mnie sprawianie komuś przyjemności to nie poświęcenie :) ale ona sprawiała
                      > wrażenie że jest to dla niej poświęceniem. Raz jak z nią rozmawiałem że
                      > chciałbym nieco częściej niż co tydzień i żeby to było jakieś przyjemniejsze
                      > dla mnie to powiedziała że i tak nie chce tak często i że jakby mogła to by
                      > kochała sie raz na 2 tygodnie albo wcale i że wystarczająco sie dla mnie
                      > poświęca :|


                      Mnie by takie poświęcenie kością w gardle stanęło i udławiło.
                      Gdyby mnie cos takiego facet powiedział - to byłoby nasze ostatnie spotkanie
                      bez względu na resztę (no, gdyby był moim mężem, to byśmy sie spotkali jeszcze
                      raz - na rozprawie rozwodowej)


                      to było już jakoś pod koniec związku, pare miesięcy przed końcem :P

                      No to wszystko jasne....

                      Daj sobie już spokój z wyrzutami ;-), co?

                      --
                      Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

                      www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
                      • vortex Re: Czkawką Ci sie odbija.... 10.03.03, 20:43
                        drzazga1 napisała:

                        > No to wszystko jasne....
                        >
                        > Daj sobie już spokój z wyrzutami ;-), co?

                        Nie no wyrzutów nie mam :P zwłaszcza po tym co zrobiła. Wiesz staram się tylko
                        wyciągnąć wnioski, co zrobiłem źle. Jak narazie to doszedłem do takich
                        wniosków: popsuło się między nami, pewne nasze cechy doprowadzały nas do szału
                        i nie mogliśmy ze sobą wytrzymać, jednak nadal bardzo się kochaliśmy i byliśmy
                        zbyt do siebie przyzwyczajeni. Straciliśmy radość bycia ze sobą, a przez to i
                        radość z seksu. Wraz z radością z sesku ona straciła wszelką chęć do niego, a
                        ja co prawda też straciłem radość z seksu ale porządanie po prostu brało górę.
                        Po trochu robiło się coraz gorzej i gorzej aż w końcu się wypaliło i zaczął się
                        początek końca.

                        Nie wiem dokładnie kiedy ale zanim się wszystko skończyło uległa urokowi chwili
                        z nim i odkryła że znowu może być radośnie, że znowu może ona chcieć czegoś, że
                        porząda. Zaczęła się z nim potajemnie spotykać. Potem się rozstaliśmy w zgodzie
                        (nie ma sensu dalej tego ciągnąć) odczekali 7 dni i się oficjalnie zeszli.

                        Rozumiem dlaczego to zrobili, ale nie rozumiem dlaczego mnie tak potraktowali,
                        dlaczego nie byli lojalni, i dlaczego są tacy wredni dla mnie. Ona powtarzała
                        mi wiele razy jak to nie lubi seksu bez uczuć (w sumie nic o tym nie wiedziała
                        ponieważ byłem jej pierwszym :P)a mi się przyznała że pierwszy kontakt z nim
                        był nie zobowiązujący, tylko dla przyjemności, i jak to brzydzi się zdradą (jak
                        widzać na załączonym obrazku). Widocznie mówiąc te słowa nie znała siebie
                        jeszcze na tyle dobrze, po prostu uwierzyłem w ten obrazek który stworzyła i
                        ufałem jej bezgranicznie a tu bach!

                        No i wracam do siebie :P Mimo że czasem nie jest mi przyjemnie ale dzieki całej
                        tej sytuacji wróciła mi radość z życia, nie jestem skazany na kogoś kto nie
                        chce mi robić dobrze :P nie czuję się od niej gorszy (kiedyś prawie sam ją
                        zdradziłem i czułem się podle) no i już nie spędzam czasu tylko z dwiema
                        osobami ale staram się obracać w szerszym towarzystwie :D Wiosna idzie na
                        czołowe :D ludzie z nor powychodzą, żyć nie umierać. :P Naprawde jestem
                        zaskoczony że tak łatwo mi idzie. Ale może to dlatego że od tygodnia ich nie
                        widziałem, pewnie jakbym ich zobaczył zacząłbym się denerwować itp. a jakbym
                        zaczął z nimi rozmawiać to pewnie trzyletnie więzy dałyby o sobie znać. Ale jak
                        narazie jest ok :)
                        • drzazga1 Re: Czkawką Ci sie odbija.... 11.03.03, 11:42
                          vortex napisał:

                          >
                          > Nie wiem dokładnie kiedy ale zanim się wszystko skończyło uległa urokowi
                          chwili z nim i odkryła że znowu może być radośnie, że znowu może ona chcieć
                          czegoś, że porząda. Zaczęła się z nim potajemnie spotykać.


                          To brzydko, tak sie nie robi!


                          Potem się rozstaliśmy w zgodzie (nie ma sensu dalej tego ciągnąć) odczekali 7
                          dni i się oficjalnie zeszli.
                          >
                          > Rozumiem dlaczego to zrobili, ale nie rozumiem dlaczego mnie tak
                          potraktowali, dlaczego nie byli lojalni, i dlaczego są tacy wredni dla mnie.

                          Będę brutalna: bo ich nie obchodzą Twoje uczucia.
                          Gdyby mnie cos takiego spotkało, to najbardziej bolałoby nie to, że mój partner
                          znalazł sobie kogoś innego, tylko to, że byłam oszukiwana.



                          Ona powtarzała mi wiele razy jak to nie lubi seksu bez uczuć (w sumie nic o tym
                          nie wiedziała ponieważ byłem jej pierwszym :P)


                          A, bo wiesz, dziewczynie nie wypada się przyznać, że lubi seks bez uczuć i
                          nawet jak lubi, to do końca będzie utrzymywać, że to "było cos więcej"


                          a mi się przyznała że pierwszy kontakt z nim był nie zobowiązujący, tylko dla
                          przyjemności, i jak to brzydzi się zdradą (jak widzać na załączonym obrazku).
                          Widocznie mówiąc te słowa nie znała siebie


                          Eee tam, niektórzy to się nawet przed samym sobą nie przyznają do pewnych
                          rzeczy i moga takie komunały wygłaszać z pełnym przekonaniem.


                          > jeszcze na tyle dobrze, po prostu uwierzyłem w ten obrazek który stworzyła i
                          > ufałem jej bezgranicznie a tu bach!
                          >
                          > No i wracam do siebie :P Mimo że czasem nie jest mi przyjemnie ale dzieki
                          całej tej sytuacji wróciła mi radość z życia, nie jestem skazany na kogoś kto
                          nie
                          > chce mi robić dobrze :P


                          A ja mam wrażenie, że nie tylko o czysto techniczne sprawy Ci chodzi :-), tylko
                          o zdradzone zaufanie, o to. że na Twoje uczucie nie dostałeś w
                          odpowiedzi ...uczucia właśnie.



                          nie czuję się od niej gorszy (kiedyś prawie sam ją
                          > zdradziłem i czułem się podle) no i już nie spędzam czasu tylko z dwiema
                          > osobami ale staram się obracać w szerszym towarzystwie :D


                          Brawo! Tak trzymaj!


                          Wiosna idzie na
                          > czołowe :D ludzie z nor powychodzą, żyć nie umierać. :P Naprawde jestem
                          > zaskoczony że tak łatwo mi idzie. Ale może to dlatego że od tygodnia ich nie
                          > widziałem, pewnie jakbym ich zobaczył zacząłbym się denerwować itp. a jakbym
                          > zaczął z nimi rozmawiać to pewnie trzyletnie więzy dałyby o sobie znać. Ale
                          jak narazie jest ok :)


                          I niech tak zostanie!

                          --
                          Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

                          www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
                          • vortex Re: Czkawką Ci sie odbija.... 11.03.03, 20:39
                            drzazga1 napisała:

                            > Będę brutalna: bo ich nie obchodzą Twoje uczucia.
                            > Gdyby mnie cos takiego spotkało, to najbardziej bolałoby nie to, że mój
                            partner
                            > znalazł sobie kogoś innego, tylko to, że byłam oszukiwana.

                            no właśnie mnie to boli że zostałem oszukany, a to że są razem to mi wisi
                            ponieważ z nią i tak do końca szczęśliwy nie byłem i się z nią dusiłem. Ktoś
                            może się zapytać to czemu w ogóle czymś się przejmowałem, powiem że dusiłem się
                            z nią jako partnerką ale jako przyjaciólka była po prostu super... do czasu
                            :P


                            > A, bo wiesz, dziewczynie nie wypada się przyznać, że lubi seks bez uczuć i
                            > nawet jak lubi, to do końca będzie utrzymywać, że to "było cos więcej"

                            eh, no i poco tak mydlić oczy? potem tylko kogoś kto w to uwierzył bardziej
                            boli :P

                            > Eee tam, niektórzy to się nawet przed samym sobą nie przyznają do pewnych
                            > rzeczy i moga takie komunały wygłaszać z pełnym przekonaniem.

                            grrr :D nielubie, nielubie :P


                            > A ja mam wrażenie, że nie tylko o czysto techniczne sprawy Ci chodzi :-),
                            tylko
                            > o zdradzone zaufanie, o to. że na Twoje uczucie nie dostałeś w
                            > odpowiedzi ...uczucia właśnie.

                            no ba! nie mówie jeno o technicznych sprawach, ona ma taki sposób bycia że
                            ciągle musiała się wyładowywać, potrąciłem stołek to wzdychała niecierpliwie,
                            upuściłem coś to sie wściekała, setki razy dziennie, a we mnie to wsiąkało i
                            ciągle miałem zły humor. Pozatym to ze zdradzonym zaufaniem to prawda, jej
                            ufałem najbardziej na świecie i wierzyłem we wszystko co mówi. Zauważyłem nawet
                            że to co może być między nimi było widać gołym okiem, a ja po prostu to
                            ignorowałem bo ona kiedyś powiedziała że tak by nie mogła :P A z tym uczuciem
                            to nie wiem, tu akurat chyba ja jej za mało dawałem uczucia, albo dawałem jej
                            nie tak jak chciała, ona dawała mi uczucie ale chyba nie w taki sposób w jaki
                            bym chciał


                            Pozdrawiam

                            PS - czy ja już nie zaśmiecam forum tym samym problemem :P mówię to samo chyba
                            setny raz :D

                            PSS - sniły mi się dwa sny na ich temat :D
                            pierwszy był taki że jeszcze byłem z nią i staraliśmy się uprawiać seks ale
                            ciągle jakieś głupie rzeczy robiłem, psułem nastrój, przewracałem się, spodnie
                            nie chciały zejść :P aż sobie poszła zniechęcona do niego :D
                            A drugi był taki: byliśmy wszyscy w dobrych stosunkach i spotkaliśmy się po
                            jakimś czasie na jakimś pikniku czy coś, poza nami były jeszcze jakieś dwie
                            osoby ale nie pamiętam kto. Oni siedzieli razem przy ognisku i przedtem nie
                            zauważyłem bo była w czymś luźnym :P ale ona zrobiła się strasznie gruuuubaaaa.
                            Skóra jej zwisała z policzków, fałdy wystawały zza paska :| fuj :D
                            Ciekawe czy coś jeszcze mi się przyśni :D
                            • drzazga1 Re: Czkawką Ci sie odbija.... 13.03.03, 09:56
                              vortex napisał:

                              > no właśnie mnie to boli że zostałem oszukany, a to że są razem to mi
                              wisi ponieważ z nią i tak do końca szczęśliwy nie byłem i się z nią dusiłem.
                              Ktoś może się zapytać to czemu w ogóle czymś się przejmowałem, powiem że
                              dusiłem się z nią jako partnerką ale jako przyjaciólka była po prostu
                              super... do czasu
                              > :P


                              Słuchaj, jeszcze nie raz w życiu ktos Cie oszuka, tak to juz jest. Za to
                              czasem sie zdarza dobrze ulokowane zaufanie :-)


                              > > A, bo wiesz, dziewczynie nie wypada się przyznać, że lubi seks bez
                              uczuć i nawet jak lubi, to do końca będzie utrzymywać, że to "było cos więcej"
                              >
                              > eh, no i poco tak mydlić oczy? potem tylko kogoś kto w to uwierzył
                              bardziej boli :P


                              Po co?
                              - zeby we własnych oczach wydawać sie sobie szlachetniejszym na
                              przykład...
                              - bo taki jest panujący stereotyp - głupi ale panujacy!
                              - bo ... spora część mężczyzn oczekuje od kobiety swiętoszkowatości, a te,
                              które swoich potrzeb nie kryją uważa za... jakby tu kulturalnie, no, za
                              puszczalskie, czy jakoś tak - na forum mamy całe mnóstwo przykładów

                              Ja takich panów uważam za zakompleksionych, naiwnych durniów i staram
                              sie trzymać z daleka. Część kobiet jednak stara sie tworzyć swój obraz wg
                              takich wyobrażeń, a że to obraz fałszywy, cóz, nie bądźmy drobiazgowi....



                              > > Eee tam, niektórzy to się nawet przed samym sobą nie przyznają do
                              pewnych rzeczy i moga takie komunały wygłaszać z pełnym przekonaniem.
                              >
                              > grrr :D nielubie, nielubie :P

                              Ja też, ja też...


                              > no ba! nie mówie jeno o technicznych sprawach, ona ma taki sposób bycia
                              że ciągle musiała się wyładowywać, potrąciłem stołek to wzdychała
                              niecierpliwie, upuściłem coś to sie wściekała, setki razy dziennie, a we mnie
                              to wsiąkało i ciągle miałem zły humor.

                              To pomysl sobie, że teraz ona będzie wzdychać komu innemu :-)

                              Dziwię Ci się... ja bym uciekła. Jak tam z Twoim instynktem
                              samozachowawczym?
                              Żyj sam i daj żyć innym - jakie to mądre przysłowie!



                              Pozatym to ze zdradzonym zaufaniem to prawda, jej
                              > ufałem najbardziej na świecie i wierzyłem we wszystko co mówi.


                              uuu, i ani razu nie zapaliła Ci sie lampka ostrzegawcza?


                              Zauważyłem nawet że to co może być między nimi było widać gołym okiem, a
                              ja po prostu to ignorowałem bo ona kiedyś powiedziała że tak by nie mogła :P


                              oj, oj....


                              A z tym uczuciem
                              > to nie wiem, tu akurat chyba ja jej za mało dawałem uczucia, albo
                              dawałem jej nie tak jak chciała, ona dawała mi uczucie ale chyba nie w taki
                              sposób w jaki bym chciał


                              Nie przejmuj sie, nie wszyscy pasują do wszystkich.
                              trzeba szukac tych, co pasją do nas:-)





                              > Pozdrawiam
                              >
                              > PS - czy ja już nie zaśmiecam forum tym samym problemem :P mówię to samo
                              chyba setny raz :D

                              Najwyżej dziewięcdziesiąty dziewiąty ;-)))
                              (jaki emotikonek jest odpowiednikiem wywieszenia języka ;-)))?


                              >
                              > PSS - sniły mi się dwa sny na ich temat :D
                              > pierwszy był taki że jeszcze byłem z nią i staraliśmy się uprawiać seks
                              ale ciągle jakieś głupie rzeczy robiłem, psułem nastrój, przewracałem się,
                              spodnie nie chciały zejść :P aż sobie poszła zniechęcona do niego :D


                              Uwaga: Sen dołujący
                              Zresetuj system!


                              > A drugi był taki: byliśmy wszyscy w dobrych stosunkach i spotkaliśmy się
                              po jakimś czasie na jakimś pikniku czy coś, poza nami były jeszcze jakieś
                              dwie osoby ale nie pamiętam kto. Oni siedzieli razem przy ognisku i przedtem
                              nie zauważyłem bo była w czymś luźnym :P ale ona zrobiła się strasznie
                              gruuuubaaaa.
                              > Skóra jej zwisała z policzków, fałdy wystawały zza paska :| fuj :D

                              Sen terapeutyczny.
                              System wykazuje zdolności samonaprawcze.


                              > Ciekawe czy coś jeszcze mi się przyśni :D

                              Że wychudła na wiór, sterczą jej kości i jej obecny sie pokaleczył ;-)))?
                              Że dostała monstrualnych pryszczy na dekolcie? ;-)))

                              I co, lepiej Ci?

                              Pozdrawiam również











                              vortex napisał:

                              > drzazga1 napisała:
                              >
                              > > Będę brutalna: bo ich nie obchodzą Twoje uczucia.
                              > > Gdyby mnie cos takiego spotkało, to najbardziej bolałoby nie to, że mój
                              > partner
                              > > znalazł sobie kogoś innego, tylko to, że byłam oszukiwana.
                              >
                              > no właśnie mnie to boli że zostałem oszukany, a to że są razem to mi wisi
                              > ponieważ z nią i tak do końca szczęśliwy nie byłem i się z nią dusiłem. Ktoś
                              > może się zapytać to czemu w ogóle czymś się przejmowałem, powiem że dusiłem
                              się
                              >
                              > z nią jako partnerką ale jako przyjaciólka była po prostu super... do czasu
                              > :P
                              >
                              >
                              > > A, bo wiesz, dziewczynie nie wypada się przyznać, że lubi seks bez uczuć i
                              >
                              > > nawet jak lubi, to do końca będzie utrzymywać, że to "było cos więcej"
                              >
                              > eh, no i poco tak mydlić oczy? potem tylko kogoś kto w to uwierzył bardziej
                              > boli :P
                              >
                              > > Eee tam, niektórzy to się nawet przed samym sobą nie przyznają do pewnych
                              > > rzeczy i moga takie komunały wygłaszać z pełnym przekonaniem.
                              >
                              > grrr :D nielubie, nielubie :P
                              >
                              >
                              > > A ja mam wrażenie, że nie tylko o czysto techniczne sprawy Ci chodzi :-),
                              > tylko
                              > > o zdradzone zaufanie, o to. że na Twoje uczucie nie dostałeś w
                              > > odpowiedzi ...uczucia właśnie.
                              >
                              > no ba! nie mówie jeno o technicznych sprawach, ona ma taki sposób bycia że
                              > ciągle musiała się wyładowywać, potrąciłem stołek to wzdychała niecierpliwie,
                              > upuściłem coś to sie wściekała, setki razy dziennie, a we mnie to wsiąkało i
                              > ciągle miałem zły humor. Pozatym to ze zdradzonym zaufaniem to prawda, jej
                              > ufałem najbardziej na świecie i wierzyłem we wszystko co mówi. Zauważyłem
                              nawet
                              >
                              > że to co może być między nimi było widać gołym okiem, a ja po prostu to
                              > ignorowałem bo ona kiedyś powiedziała że tak by nie mogła :P A z tym uczuciem
                              > to nie wiem, tu akurat chyba ja jej za mało dawałem uczucia, albo dawałem jej
                              > nie tak jak chciała, ona dawała mi uczucie ale chyba nie w taki sposób w jaki
                              > bym chciał
                              >
                              >
                              > Pozdrawiam
                              >
                              > PS - czy ja już nie zaśmiecam forum tym samym problemem :P mówię to samo
                              chyba
                              > setny raz :D
                              >
                              > PSS - sniły mi się dwa sny na ich temat :D
                              > pierwszy był taki że jeszcze byłem z nią i staraliśmy się uprawiać seks ale
                              > ciągle jakieś głupie rzeczy robiłem, psułem nastrój, przewracałem się,
                              spodnie
                              > nie chciały zejść :P aż sobie poszła zniechęcona do niego :D
                              > A drugi był taki: byliśmy wszyscy w dobrych stosunkach i spotkaliśmy się po
                              > jakimś czasie na jakimś pikniku czy coś, poza nami były jeszcze jakieś dwie
                              > osoby ale nie pamiętam kto. Oni siedzieli razem przy ognisku i przedtem nie
                              > zauważyłem bo była w czymś luźnym :P ale ona zrobiła się strasznie
                              gruuuubaaaa.
                              >
                              > Skóra jej zwisała z policzków, fałdy wystawały zza paska :| fuj :D
                              > Ciekawe czy coś jeszcze mi się przyśni :D


                              --
                              Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

                              www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
                              • vortex Re: Czkawką Ci sie odbija.... 14.03.03, 03:38
                                drzazga1 napisała:

                                > Po co?
                                > - zeby we własnych oczach wydawać sie sobie szlachetniejszym na
                                > przykład...
                                > - bo taki jest panujący stereotyp - głupi ale panujacy!
                                > - bo ... spora część mężczyzn oczekuje od kobiety swiętoszkowatości, a te,
                                > które swoich potrzeb nie kryją uważa za... jakby tu kulturalnie, no, za
                                > puszczalskie, czy jakoś tak - na forum mamy całe mnóstwo przykładów

                                uh, tego też nie lubie grrr

                                > Dziwię Ci się... ja bym uciekła. Jak tam z Twoim instynktem
                                > samozachowawczym?
                                > Żyj sam i daj żyć innym - jakie to mądre przysłowie!

                                > uuu, i ani razu nie zapaliła Ci sie lampka ostrzegawcza?


                                A wiesz własnie że nie!!! Jestem teraz tym bardzo zdziwiony, z tego jak teraz
                                na to patrze to widać jaki byłem zaślepiony, wszystko co ona powiedziała było
                                święte i niezaprzeczalne. Teraz widze że on się tak zachowuje :D Nie sądziłem
                                że potrafię sie do takiego stopnia zakochać :P zwłaszcza w kimś takim :P



                                > Najwyżej dziewięcdziesiąty dziewiąty ;-)))
                                > (jaki emotikonek jest odpowiednikiem wywieszenia języka ;-)))?

                                hehehe a jakiego ciągle używam :D


                                >
                                > Że wychudła na wiór, sterczą jej kości i jej obecny sie pokaleczył ;-)))?
                                > Że dostała monstrualnych pryszczy na dekolcie? ;-)))
                                >
                                > I co, lepiej Ci?
                                >

                                właśnie wróciłem z Parku :P taki klub koło Stodoły, niezła zabawa mnie omijała
                                co czwartek :D ale będę to nadrabiał :P nie wiem jak rano wstanę hehe. Jest
                                git, wreszcie odzyskałem życie towarzyskie. Dobra ide spać...
                                • drzazga1 Re: Czkawką Ci sie odbija.... 14.03.03, 11:51
                                  vortex napisał:

                                  > drzazga1 napisała:
                                  >
                                  > > Po co?
                                  > > - zeby we własnych oczach wydawać sie sobie szlachetniejszym na
                                  > > przykład...
                                  > > - bo taki jest panujący stereotyp - głupi ale panujacy!
                                  > > - bo ... spora część mężczyzn oczekuje od kobiety swiętoszkowatości, a te,
                                  > > które swoich potrzeb nie kryją uważa za... jakby tu kulturalnie, no, za
                                  > > puszczalskie, czy jakoś tak - na forum mamy całe mnóstwo przykładów
                                  >
                                  > uh, tego też nie lubie grrr

                                  Robimy listę nie lubianych? :-)


                                  > > uuu, i ani razu nie zapaliła Ci sie lampka ostrzegawcza?
                                  >
                                  >
                                  > A wiesz własnie że nie!!! Jestem teraz tym bardzo zdziwiony, z tego jak teraz
                                  > na to patrze to widać jaki byłem zaślepiony, wszystko co ona powiedziała było
                                  > święte i niezaprzeczalne. Teraz widze że on się tak zachowuje :D

                                  Hipnotyzerka?
                                  Ciesz się, ze zmieniła obiekt zainteresowania....



                                  Nie sądziłem że potrafię sie do takiego stopnia zakochać :P zwłaszcza w kimś
                                  takim :P


                                  Tego nigdy z góry sie nie wie.....
                                  I może dobrze?


                                  > > Najwyżej dziewięcdziesiąty dziewiąty ;-)))
                                  > > (jaki emotikonek jest odpowiednikiem wywieszenia języka ;-)))?
                                  >
                                  > hehehe a jakiego ciągle używam :D


                                  A mnie się kojarzył ze "szczęka mi opadła" hihi.....



                                  > właśnie wróciłem z Parku :P taki klub koło Stodoły, niezła zabawa mnie
                                  omijała co czwartek :D ale będę to nadrabiał :P nie wiem jak rano wstanę hehe.
                                  Jest git, wreszcie odzyskałem życie towarzyskie. Dobra ide spać...

                                  Nadrabiaj :-), wyśpisz się po śmierci ;-))) :-D
                                  a mógłbys parę szczegółów o tych czwartkach? Tak z ciekawości pytam?

                                  --
                                  Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

                                  www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
                                  • vortex Re: Czkawką Ci sie odbija.... 14.03.03, 17:32
                                    drzazga1 napisała:

                                    > Robimy listę nie lubianych? :-)

                                    jestem za :P Może założymy wątek "nielubiane (lecz praktykowane) zachowania" :P

                                    > A mnie się kojarzył ze "szczęka mi opadła" hihi.....

                                    :P :D :o :| :) hehe

                                    > Nadrabiaj :-), wyśpisz się po śmierci ;-))) :-D
                                    > a mógłbys parę szczegółów o tych czwartkach? Tak z ciekawości pytam?

                                    spoko, byłem tak pierwszy raz więc sam niewiele wiem. Wiem tylko tyle że w
                                    czwartki gra muzyka ala hard rock czy metal, jest dużo ludzi, wejście dla
                                    studentów 7 zł, bilet normalny 14, szatnia bezpłatna, piwo 5, scena, jak byłem
                                    to był koncert jakiego nieznanego mi zespołu a potem leciało już z płyt :P i
                                    był niezły czad :D
                                    • drzazga1 Re: Czkawką Ci sie odbija.... 17.03.03, 12:41
                                      vortex napisał:

                                      > drzazga1 napisała:
                                      >
                                      > > Robimy listę nie lubianych? :-)
                                      >
                                      > jestem za :P Może założymy wątek "nielubiane (lecz praktykowane)
                                      zachowania" :P

                                      Zakładaj!


                                      > > A mnie się kojarzył ze "szczęka mi opadła" hihi.....
                                      >
                                      > :P :D :o :| :) hehe

                                      Oszżesz! ta to chyba z zawiasów wypadła? :-)



                                      > spoko, byłem tak pierwszy raz więc sam niewiele wiem. Wiem tylko tyle że w
                                      > czwartki gra muzyka ala hard rock czy metal,



                                      yyyy ;-(, miałam nadzieję, że coś dla ludzi :-D
                                      jakaś salsa czy tango argentino ;-)))

                                      Ale fajnie, że się dobrze bawiłeś:-)))



                                      jest dużo ludzi, wejście dla
                                      > studentów 7 zł, bilet normalny 14, szatnia bezpłatna, piwo 5, scena, jak
                                      byłem to był koncert jakiego nieznanego mi zespołu a potem leciało już z
                                      płyt :P i był niezły czad :D


                                      No to czwartki masz z głowy :-)))

                                      --
                                      Forum otwarte "Partner/partnerka do tańca"

                                      www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10767
    • Gość: mmm Re: A może... IP: *.riviera.pw.edu.pl 08.03.03, 10:38
      moim zdaniem mezczyznie tez potrzeba troche "nastroju". owszem - facet latwo
      sie podnieca i moze szybko skonczyc ale jezeli jest to naprawde bardzo szybko
      to (wg oswiadczenia mojego mezczyzny) czuje sie niewiele lepiej niz gdyby robil
      to sam. moze u nas jest inaczej niz u wiekszosci par, bo on twierdzi ze bardzo
      mnie kocha i lubi przedluzac (nawet kiedy ja juz jestem "po" stara sie jeszcze
      raz mnie doprowadzic do szczytu:) a ja z kolei jestem raczej szybka jak na
      kobiete, choc czasami tez wole spokojnie i powoli.
      • vortex Re: A może... 08.03.03, 13:05
        Gość portalu: mmm napisał(a):

        > moim zdaniem mezczyznie tez potrzeba troche "nastroju". owszem - facet latwo
        > sie podnieca i moze szybko skonczyc ale jezeli jest to naprawde bardzo
        szybko
        > to (wg oswiadczenia mojego mezczyzny) czuje sie niewiele lepiej niz gdyby
        robil
        >
        > to sam. moze u nas jest inaczej niz u wiekszosci par, bo on twierdzi ze
        bardzo
        > mnie kocha i lubi przedluzac (nawet kiedy ja juz jestem "po" stara sie
        jeszcze
        > raz mnie doprowadzic do szczytu:) a ja z kolei jestem raczej szybka jak na
        > kobiete, choc czasami tez wole spokojnie i powoli.

        Ja też lubie przedłużać, bo czuję wtedy że daję więcej przyjemności. Ale można
        przedłużyć w taki sposób żeby jak najszybciej go doprowadzić do orgazmu, potem
        z 10 minut tylko pieszczot, i znowu, jak już odpocznie. Pare razy mi się tak
        zdarzyło i naprawdę o wiele bardziej wole dwa razy dojść (a dlaczego mam mieć
        tylko jeden orgazm) niż stresować się że jestem u szczytu zaledwie po 5
        minutach od rozpoczęcia, albo co grosza patrzeć na nią jak po pierwszym
        orgaźmie odwraca się niezadowolona, bo tak też się zdarzyło. Ja chciałem
        jeszcze, zaledwie parę minut potem a ona już nie w sosie była :P Eh, przez
        takie nie w sosie, ciągle się strasuje w trakcie seksu, a chcę zeby to dla
        mnie też było przyjemnością, a nie tylko zaspokajaniem jej. :P
    • Gość: mimi Re: A może... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.03, 10:59
      Całuję, liżę, delikatnie gryzę całe jego ciało, oczywiście zwracając
      szczególną uwagę na TĄ (cudowną zresztą) część ciała. Szeptam do ucha różne
      teksty, które wiem, że Go podniecają. Kupuję dla Niego sexi bieliznę.
      Onanizuję się na Jego oczach, bo wiem że to uwielbia... itd., itp.
      • vortex Re: A może... 08.03.03, 13:06
        Gość portalu: mimi napisał(a):

        > Całuję, liżę, delikatnie gryzę całe jego ciało, oczywiście zwracając
        > szczególną uwagę na TĄ (cudowną zresztą) część ciała. Szeptam do ucha różne
        > teksty, które wiem, że Go podniecają. Kupuję dla Niego sexi bieliznę.
        > Onanizuję się na Jego oczach, bo wiem że to uwielbia... itd., itp.

        :) oby takich było więcej :P
        • Gość: mimi Re: A może... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.03, 09:42
          A wczoraj wieczorem On siedział przed komputerem. Podeszłam do Niego od tyłu o
          zaczęłam całować Jego szyję, przygryzać delikatnie Jego uszy i szeptać różne:)
          rzeczy do ucha. A potem zajęłam się ustami Jego siureczkiem:). No i nie
          wytrzymał, gra w komputerze przerwana i biurkiem zatrzęsło:). Też może być tak?
          Pozdrawiam.
          • vortex Re: A może... 10.03.03, 18:00
            Gość portalu: mimi napisał(a):

            > A wczoraj wieczorem On siedział przed komputerem. Podeszłam do Niego od tyłu
            o
            > zaczęłam całować Jego szyję, przygryzać delikatnie Jego uszy i szeptać
            różne:)
            > rzeczy do ucha. A potem zajęłam się ustami Jego siureczkiem:). No i nie
            > wytrzymał, gra w komputerze przerwana i biurkiem zatrzęsło:). Też może być
            tak?
            > Pozdrawiam.

            Ja kiedyś jej tak zrobiłem :D, ale... huh... nie wiem czy była w pełni
            zachwycona, najpierw twardo grała, potem zaczynała przegrywać więc przestała
            grać, a po wszystkim grała dalej. W sumie nie było problemu :P ale jak za pare
            dni znowu chciałem tak zrobić to jednak wybrała grę :| Usprawiedliwiała się że
            chce skończyć level a tak to będzie przegrywać. :| :P
    • obecna Re: A może... 09.03.03, 16:35
      Hmmm... czy to na prawdę jest tak?? Nie wydaje mi się. Uważam, że jak się kogoś
      kocha to robi się dla niego tak dużo aby go zaspokoić i sprawia to przyjemność
      i osobie robiącej i odbierającej "robotę". Tak a propos ostatnio to
      ja "męczyłam" się dla moejgo partnera... on był zmęczony więc usiadł na
      fotelu... ja usiadłam na Nim twarzą do niego i tylko ja wykonywałam posuwiste
      ruchy:-) I BYŁO BOSKO! A poza tym robię dla mojego partnera wszystko co tylko
      mu sprawia przyjemność (ssanie, obciąganie, całowanie, masowanie etc. etc.)a on
      robi wszystko by mi sprawić przyjemność... tak że w efekcie walczymy zawsze o
      to kto komu ma zrobić dobrze:-)
      POZDROV!
      ]:->
    • obecna KOBIETA POTRAFI!!!! 09.03.03, 16:38
      Jak chce i jak kocha to robi wszystko i to ze skutkiem odnoszenia obopólnej
      przyjemności! Ja to wiem z autopsji... i sama sobie się dziwię ile potrafię
      zrobić dla mojego faceta...ale Go kocham i jest to również dla mnie
      podniecające...
      PS. Jak jakiś facet miał ze mną doczynienia to wie, żę KOBIETA POTRAFI!!!!!
      POZDROV
      ]:->
    • losiu4 Re: A może... 10.03.03, 14:11
      vortex napisał:

      > ...Wypowiedzcie się panie. Czy naprawdę myślicie że facet i tak sam jest na
      > tyle podniecony że już mu nic nie trzeba? Czy to tylko moje błędne
      > obserwacje? (mam nadzieję że to drugie) Jak narazie z tego co widze to
      > kobieta w łóżku głównie ocenia partnera który stara się jak może żeby coś z
      > tego wyszło, i nie przejmuje się czy on lubi przy świetle czy nie, a może
      > przy muzyce. Mam nadzieję (ostatnio nieco zachwianą) że kobiety takze
      > starają się zrobić coś dla faceta a nie tylko naginać go do swojej woli. To
      > ostatnie zdanie może odnosić się nie tylko do seksu. Mam nadzieję że padną
      > szczere odpowiedzi.

      Nie jestem kobieta, ale pozwole sobie wtracic pare zdan. Po mojemu to jeszcze przezywasz stary zwiazek i zawod
      ktory w nim przezyles. Na pewno sa kobiety (i to cale mnostwo) starajace sie zaspokoic potrzeby partnera nie tylko
      podczas seansow w lozku (mam na mysli doznania czysto fizyczne) ale tez emocjonalne. Zrozumialym jest ze
      zapewne oczekuje od drugiej strony tego samego. Za jakis czas wyleziesz z dolka, znajdziesz odpowiednia kobiete i
      pozostana tylko wyblakle wspomnienia przykrych przezyc.

      Pozdrawiam zyczac szybkiego powrotu do normalnego stanu

      Losiu
    • Gość: AEL Re: A może... IP: *.instytut.com.pl / 192.168.128.* 11.03.03, 21:19
      czytajac watki Vortexa, z ktorych wyziera niesamowite rozgoryczenie, jest mi
      szalenie przykro, ze facet, ktory dal sie poznac na tym forum jako wartosciowy
      osobnik (taka jest przynajmniej moja ocena) zostal trwale zraniony. z
      doswiadczenia wiem, ze ta rana nigdy sie nie zablizni i bedzie rzutowac na
      przyszle znajomosci Votrexa

      z drugiej zas strony dobrze wiem, ze istnieja kobiety dla ktorych sensem bytu
      jest "dawanie". wiem, bo sama nia niestety jestem. chodzi mi tu zarowno o sfere
      seksualna jak i (wlasciwie glownie) o te pozaseksualna... i doskonale wiem jak
      mozna sie czuc, kiedy osoba, ktora sie bezgranicznie uwielbia i to uwielbienie
      chce sie wyrazac na wszelkie sposoby, takze poprzez seks, nie docenia
      tej "hojnosci". dlugo musialam zwalczac swoje irracjonalne przekonanie, ze
      jesli on nie chce sie kochac, a przytulanie i pocalunki przeszkadzaja mu w
      pracy albo odpoczynku, to przyczyna lezy we mnie.
      mimo to wciaz wierze, ze mozliwe jest spotkanie kogos, kto bedzie potrafil
      odwzajemnic moja namietnosc i bedzie ona dla niego wyrazem uczuc...
      i takiej niezachwianej wiary w swietlana przyszlosc zycze Vortexowi, i kazdemu
      z nas...
      • vortex Re: A może... 12.03.03, 00:28
        Gość portalu: AEL napisał(a):

        > czytajac watki Vortexa, z ktorych wyziera niesamowite rozgoryczenie, jest mi
        > szalenie przykro, ze facet, ktory dal sie poznac na tym forum jako
        wartosciowy
        > osobnik (taka jest przynajmniej moja ocena) zostal trwale zraniony. z
        > doswiadczenia wiem, ze ta rana nigdy sie nie zablizni i bedzie rzutowac na
        > przyszle znajomosci Votrexa

        :* :) dziekuje za miłe słowa, jak narazie nadal mam nadzieję że zabliźni się to
        do tego stopnia że ten wpływ będzie minimalny. Mineły może 2 tygodnie a ja
        czuję się naprawde dobrze, co prawda potrzebuje czyjegoś towarzystwa :P (jak
        zostaje sam to zdarzają mi się dziwne myśli) ale jest jak narazie jest ok

        >
        > z drugiej zas strony dobrze wiem, ze istnieja kobiety dla ktorych sensem bytu
        > jest "dawanie". wiem, bo sama nia niestety jestem. chodzi mi tu zarowno o
        sfere
        >
        > seksualna jak i (wlasciwie glownie) o te pozaseksualna... i doskonale wiem
        jak
        > mozna sie czuc, kiedy osoba, ktora sie bezgranicznie uwielbia i to
        uwielbienie
        > chce sie wyrazac na wszelkie sposoby, takze poprzez seks, nie docenia
        > tej "hojnosci". dlugo musialam zwalczac swoje irracjonalne przekonanie, ze
        > jesli on nie chce sie kochac, a przytulanie i pocalunki przeszkadzaja mu w
        > pracy albo odpoczynku, to przyczyna lezy we mnie.
        > mimo to wciaz wierze, ze mozliwe jest spotkanie kogos, kto bedzie potrafil
        > odwzajemnic moja namietnosc i bedzie ona dla niego wyrazem uczuc...
        > i takiej niezachwianej wiary w swietlana przyszlosc zycze Vortexowi, i
        kazdemu
        > z nas...

        dzieki za następne miłe słowa :D tak, przyda się to każdemu z nas.

        Mam parę rzeczy w domu od nich. Niektóre to prezenty a niektóre to po prostu
        zostawione przypadkiem, lub celowo przedmioty. Prezenty najprawdopodobniej
        zniszcze (no nie wszystkie :P nagrywarki od niego nie rozwale :P albo
        aparatu :D, ale jakieś takie symboliczne drobiazgi) a ich rzeczy niszczyć nie
        będę, nie jestem aż tak chamski. Zastanawiam sie tylko czy czekać aż po nie
        przyjdą (z tego co słyszałem ona ma zamiar wysłać niego po te rzeczy) czy
        samemu iść z tymi rzeczami do nich. Jak narazie ani jedno ani drugie
        rozwiązanie mi nie pasuje. I jeszcze są rzeczy których nie jestem w stanie
        zdefiniować, np: jej rysunki narysowane u mnie które wiszą u mnie na ścianie.
        Czy ona ma jakieś plany z nimi związane? nie wiem, najchętniej potratowałbym je
        jak moje i wywalił ale jakoś mam skrupuły. Albo cegła z barbakanu, fajna rzecz,
        nie jest teraz łatwo zdobyć cegłe z zabytku :P ale ona mi ją dała i jest cała
        wymazana flamastrem jak to ona mnie kocha. Szkoda mi cegły :D Albo... nie w tej
        chwili to chyba jedyne rzeczy co do których mam wątpliwości. No i jak myślicie,
        trzymać jeszcze jakiś "zakładników", czy oddać wszystko od razu, a
        jeśli "zakładników" to po co?
        O i jeszcze, jakąś godzinę temu zniszczyłem pierścionek (a dokładniej obrączkę,
        taką srebrną ze słonikami)od niej za pomocą młotka który dostałem od niego. Jak
        zobaczyłem ten pogięty kawałek metalu to doznałem traumatycznego uczucia. Ten
        przedmiot wiele dla mnie znaczył, przez chwilę spanikowałem, dotarło do mnie że
        to naprawde koniec. I nie chodzi mi o związek bo to i tak nam nie szło ale o to
        co jednak było między nami.
    • knockout Re: A może... 12.03.03, 11:40
      hej!

      Watek zalozony przez Vortexa jest faktycznie zgodny z
      jakimis moimi obserwacjami czy to na swoim przykladzie
      czy tez na przykladzie znajomych, z ktorymi rozmawiam.

      Mysle, ze wyglada to tak, ze JEDNAK problem lezy w
      facetach - to raczej facet jest sklonny do "szybkiego
      konczenia" a doswiadczenie wszystkich nas uczy, ze
      kobieta potrzebuje wiecej czasu. I to zadaniem faceta
      jest doprowadzenie do takiej atmosfery, zeby kobieta
      nie wstydzila sie swoich pragnien, nie wstydzila sie
      seksu bez skrepowan, radosnego i opartego na wzajemnej
      trosce.

      Na cale szczescie spotykam sie teraz ze wspaniala
      dziewczyna, ktora oprocz przymiotow intelektualnych i
      emocjonalnych jest cudowana kochanka, z ktora "od
      pierwszego razu" seks jest po prostu nieprawdopodobny.
      Mysle, ze zawdzieczamy to jednak nie technice jej czy
      mojej, ale temu, ze sie swietne rozumiemy, uwielbiamy i
      doskonale sie ze soba czujemy. Zadne z nas nie czulo
      skrepowania czy sztywnosci kochajac sie 1wszy raz,
      poszlo zupelnie spontanicznie i tak hm radosnie. No i
      byla wspomniana wyzej atmosfera otwartosci, tolerancji
      i troski, czego wszystkim Wam zycze z calego serca,

      pozdrowienia!

      Knockout
      • vortex Re: A może... 12.03.03, 14:38
        knockout napisał:

        > Mysle, ze wyglada to tak, ze JEDNAK problem lezy w
        > facetach - to raczej facet jest sklonny do "szybkiego
        > konczenia" a doswiadczenie wszystkich nas uczy, ze
        > kobieta potrzebuje wiecej czasu. I to zadaniem faceta
        > jest doprowadzenie do takiej atmosfery, zeby kobieta
        > nie wstydzila sie swoich pragnien, nie wstydzila sie
        > seksu bez skrepowan, radosnego i opartego na wzajemnej
        > trosce.

        zgadzam się ogólnie z Twoją wypowiedzią ale mam jedno Ale :P Chodzi mi o to że
        nie tylko facet ma się starać, nie mówię już o atmosferze i takich sprawach ale
        żeby ona wykazała jakiś poziom troski o partnera. Jeżeli facet czuje się dobrze
        i jest szczęśliwy to łatwiej panuje nad orgazmem, a jeżeli jest zestresowany i
        widzi że jego partnerka jest zirytowana to facet dojdzie wcześniej niż
        normalnie. Pare razy mi się zdarzyło być w tak dobrym nastroju że mogłem się
        kochać w nieskończoność :D ale wtedy po pewnym czasie ona błagała mnie żebym
        już doszedł bo ona już nie może dłużej, z drugiej strony zdarzyło mi się parę
        razy że doszedłem prawie od razu i ona była wtedy strasznie zawiedziona. Niech
        kobieta też się troszczy o faceta podczas seksu :)

        pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka