Dodaj do ulubionych

Jak zakończyć temat małżeństwa?

01.01.07, 20:51
Od świąt ciągle się kłócimy. Chodzi o to, ze ona chce ślubu, a ja nie. Do tej
pory wszystko było ok, aż tu nagle ciągle ten sam temat. Nie wiem jak jej
przemówić do rozsądku. I tak mieszkamy razem, śpimy razem, wyjeżdżamy razem na
wakacje itd..., więc co ślub zmieni? Kompletnie nic! Że niby "mam 30 lat, że
prawie wszyscy w moim wieku..., jej wszystkie koleżanki już dawno...", tylko
co to ma do rzeczy? Co z tego, ze wszyscy? Czy ja też muszę jak wszyscy? Czy
małżeństwo to jakiś przymus, obowiązek? Jest jakiś rozsądny sposób aby
zakończyć ten temat? Chcę z nią być, ale ślubu do tego nie potrzebuję, a od
ponad tygodnia żyć nie można bo wiecznie jest to samo :(
Edytor zaawansowany
  • qw994 01.01.07, 20:51
    Ty nie potrzebujesz, ona potrzebuje. Konflikt jest nierozwiązywalny.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 20:53
    do tej pory też go nie potrzebowała i jakoś była szczęśliwa, więc nie wiem w
    czym problem? W dodatku, ze racjonalnych argumentów brak
  • qw994 01.01.07, 20:53
    Najwidoczniej chce mieć dziecko i pewność, że z nią będziesz.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 20:55
    > Najwidoczniej chce mieć dziecko i pewność, że z nią będziesz.

    nie chce dziecka, ja też nie chcę i właśnie dlatego tym bardziej nie rozumiem.
  • qw994 01.01.07, 20:57
    No to w takim razie chce od ciebie czegoś więcej, niż wyznania, że ją kochasz.
    Chce, żebyś wziął odpowiedzialność za związek.
    --
    Super radyjko :)
  • mahadeva 01.01.07, 20:55
    Dokladnie, takie sa standardy. To nie jest jakies widzimisie, zeby miec meza i
    dziecko w malzenstwie.
    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 20:58
    ale ja się w zyciu nigdy standardami nie kierowałem i nigdy tego robił nie będę,
    więc niewiele mnie obchodzi co inni o tym myślą, że żyjemy w "wolnym związku"
  • qw994 01.01.07, 20:59
    Ciebie nie obchodzi, ją tak.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:01
    > Ciebie nie obchodzi, ją tak.

    wątpie, do tej pory jej to nie ruszało
  • absurdello 01.01.07, 22:59
    a twoja kobieta raczej nie jest w łaty ...
  • hopeless4 06.01.07, 17:37
    ruszalo.... tylko nie mwoila lub czekala na twoja decyzje... myslala ze sie
    kiedys zdecydujesz, jesli to dla niej wazne to prezedzej czy pozniej Cie
    zostrawi by stworzyc z kims innym rodzine, jesli ja kochasz to co Ci zalezy...
    skoro uwazasz ze jest to oboejtrne to czemu sie bronisz tak przed tyym a moze
    jednak chcesz miec furtke?? ja dziewczyne rozumiem
  • lupus76 10.01.07, 11:12
    jednak chcesz miec furtke?? ja dziewczyne rozumiem
    Ja faceta też rozumiem - kto chciałby mieć dookoła siebie ścianę, bez żadnego
    wyjścia bezpieczeństwa?
  • mahadeva 01.01.07, 21:00
    ona chce sie pochwalic przed innymi, ze 'ma meza'...

    ps. nie wierze, ze nie zyjesz standardami :) kazdy zyje mniej lub bardziej :)
    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 21:02
    > ona chce sie pochwalic przed innymi, ze 'ma meza'...

    bez komentarza, slub zeby się pochwalić?

    > ps. nie wierze, ze nie zyjesz standardami :) kazdy zyje mniej lub bardziej :)


    może i tak, to ja w każdym bądz razie mniej :)
  • mahadeva 01.01.07, 21:04
    tak, pochwalic :) mowie Ci cala prawde :)
    nie wierzysz, to zapytaj jej dlaczego chce slubu :)
    --
    We have wasted the unknown.
  • majka262 01.01.07, 21:05
    a jestescie zareczeni?
  • merwet77 01.01.07, 21:07
    > a jestescie zareczeni?

    nie
  • merwet77 01.01.07, 21:07
    > tak, pochwalic :) mowie Ci cala prawde :)
    > nie wierzysz, to zapytaj jej dlaczego chce slubu :)

    pytałem i tak jak mówię, racjonalnych argumentów brak
  • mahadeva 01.01.07, 21:13
    moze poszukasz w publikacjach o statusie spolecznym... posiadanie meza to jest
    element statusu - wszystko jest naukowo zbadane i stanowi racjonalny argument


    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 21:16
    > moze poszukasz w publikacjach o statusie spolecznym... posiadanie meza to jest
    > element statusu - wszystko jest naukowo zbadane i stanowi racjonalny argument

    a posiadanie żony to też element statusu? jeśli tak to ja takiej potrzeby nie
    mam, wolę posiadac kobietę którą kocham
  • mahadeva 01.01.07, 21:19
    dla mnie jedyny argument, zeby miec meza to wlasnie ten status
    innego nie widze

    zgadzam sie z Toba, ze milosc jest najwazniejsza oczywiscie, ale z tym statusem
    tez cos jest na rzeczy

    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 21:21
    > dla mnie jedyny argument, zeby miec meza to wlasnie ten status
    > innego nie widze

    no tego to juz naprawdę nie rozumiem. Jak ktoś chce poprawić swój wizerunek w
    oczach innych to niech sobie jacht kupi, a nie męża szuka
  • qw994 01.01.07, 21:22
    Kompletnie nic nie rozumiesz :)
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 21:24
    > no tego to juz naprawdę nie rozumiem. Jak ktoś chce poprawić swój wizerunek w
    > oczach innych to niech sobie jacht kupi, a nie męża szuka

    Jakby ktoś z moich znajomych kupił jacht, to bym go wyśmiała!
    A jakby zaprosił mnie na ślub, to bym gratulowała DOBREJ decyzji!
  • mahadeva 01.01.07, 21:27
    ten jacht to tylko taka przenosnia :)
    --
    We have wasted the unknown.
  • his_girl 10.01.07, 16:48
    A co jest takiego zabawnego w zakupie jachtu?
  • mahadeva 01.01.07, 21:26
    no wlasnie! :) mniej wiecej to tak dziala
    tylko, ze jacht mozna sobie kupic samemu, nawet dziesiec jachtow :)
    a malzenstwo jest troche z innej sfery zycia
    --
    We have wasted the unknown.
  • silic 01.01.07, 21:27
    Małżeństwo to taka umowa, przystępujący do niej otrzymują pewne prawa ale także
    obowiązki. Jeśli komuś te prawa nie są potrzebne to ślub nie ma sensu.
    Posiadanie męża (żony) z powodu statusu jest jeszcze gorsze niż kupno samochodu
    "bo sąsiad ma " :)
  • mahadeva 01.01.07, 21:31
    ale pominmy juz przypadki, kiedy sie zenimy z osoba, do ktorej kompletnie nic
    nie czujemy, bo to nam da status :)

    mowimy teraz o przypadku, kiedy para sie kocha i chce ze soba byc z wlasnej
    woli, dla wlasnej przyjemnosci :)

    mozna to wykorzystac i porawic sobie status - mowie to z punktu wiedzenia
    kobiety, moze facetowi malzenstwo statusu nie poprawia...

    --
    We have wasted the unknown.
  • silic 01.01.07, 21:41
    więc jestem ewidentnie aspołeczny - nikt u mnie nie zyskuje byciem czyjąś żoną:)
  • mahadeva 01.01.07, 21:48
    no ja mam nadzieje, ze takich jak Ty osob jest wiecej, bo ja tez nie jestem
    niczyja zona i pewnie nie bede szybko, a zyc chce normalnie :)
    pozdrawiam :)
    --
    We have wasted the unknown.
  • tygrysio_misio 03.01.07, 11:27
    ale Ty tez nie masz racjonalnych argumantow??


    skoro Ci to bez roznicy to czemu sie nie ozenisz??
  • qw994 01.01.07, 20:52
    > więc co ślub zmieni? Kompletnie nic!

    To dlaczego w takim razie się nie ożenisz, skoro to nic nie zmieni?
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 20:54
    > To dlaczego w takim razie się nie ożenisz, skoro to nic nie zmieni?

    bo jest dobrze tak jak jest, jestem szczęśliwy i nie chcę tego zmieniać. Poza
    tym nie czuje takiej potrzeby, a żenić się tylko dlatego, że "wszyscy tak robią"
    moim zdaniem jest głupotą!!!
  • qw994 01.01.07, 20:55
    On potrzebuje pewności. Stabilizacji.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 20:57
    > On potrzebuje pewności. Stabilizacji.

    przecież wiesz doskonale tak jak i ja że ślub żadnej pewności nie daje, jesli
    ktoś chce odejść to bierze rozwód. dlatego jest to moim zdaniem niepotrzebne, a
    jeśli daje poczucie bezpieczenstwa to jest ono bardzo złudne i nieprawdziwe
  • qw994 01.01.07, 20:59
    A wiesz, że konkubinaty częściej się rozpadają, niż związki małżeńskie?

    Poza tym ja się dziewczynie nie dziwię - nie chciałabym być konkubiną. Od
    zawsze był to gorszy gatunek półżony.
    --
    Super radyjko :)
  • mahadeva 01.01.07, 20:59
    przyznasz, ze jednak wieksze niz bez slubu w ogole

    zreszta tu bardziej chodzi o wizerunek niz o bezpieczenstwo
    --
    We have wasted the unknown.
  • tygrysio_misio 03.01.07, 11:26
    daje pewnosc bardzo duza...np to,ze nagle nie odejdziesz jak znajdziesz sobie
    lepsza...ze bedziesz prezyzekal jej wiernosc i nie bedziesz mogl sie juz
    tlumaczyc,ze "przed slubem to nie zdrada"...a jak odejdziesz to beda jakies
    podstawy prawne zeby podzielic wszystko...poprostu bedzie "jej" i ona chce miec
    ta pewnosc
  • mahadeva 01.01.07, 20:56
    to nie jest glupota
    dobrze rozumiem, jak bardzo brak meza moze byc ponizajacy dla kobiety
    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 20:59
    > to nie jest glupota
    > dobrze rozumiem, jak bardzo brak meza moze byc ponizajacy dla kobiety

    chyba dla takiej co ma kompleksy
  • qw994 01.01.07, 21:01
    Nieprawda. Jak przedstawiasz swoją dziewczynę znajomym? Że kim ona dla ciebie
    jest? Partnerką? Konkubiną? Wieczną narzeczoną? To kwestia statusu kobiety.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:03
    > Nieprawda. Jak przedstawiasz swoją dziewczynę znajomym? Że kim ona dla ciebie
    > jest? Partnerką? Konkubiną? Wieczną narzeczoną? To kwestia statusu kobiety.

    ja myslałem, że polskie kobiety sa "wyzwolone" a Wy mi tutaj takie rzeczy
    piszecie. średnioweicze się skończyło, kazdy może żyć jak chce
  • qw994 01.01.07, 21:06
    No to znajdź taką, która po jakimś czasie nie zacznie mówić o ślubie :)
    Powodzenia :)
    --
    Super radyjko :)
  • qw994 01.01.07, 21:07
    Powiem ci coś więcej - im bardziej zaciekle będziesz się bronił, tym bardziej
    ona będzie napierać. Bo teraz jest na pewno przekonana, że nie traktujesz jej
    poważnie. Generalnie wasz związek zmierza ku upadkowi.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:09
    > Powiem ci coś więcej - im bardziej zaciekle będziesz się bronił, tym bardziej
    > ona będzie napierać. Bo teraz jest na pewno przekonana, że nie traktujesz jej
    > poważnie. Generalnie wasz związek zmierza ku upadkowi.

    jesteśmy razem 8 lat i nigdy jej to nie przeszkadzało. Nie wiem czy ku upadkowi,
    między nami naprawdę swietnie śię układa (układałoby, gdyby nagle jej się nie
    odmieniło) myślę, że jakoś rozwiążemy problem.
  • qw994 01.01.07, 21:11
    To jest jeden z tych problemów, gdzie niestety nie znajdzie się kompromisu.
    --
    Super radyjko :)
  • tygrysio_misio 03.01.07, 11:31
    to,ze o tym nie mowila to nie znaczy,ze jej nie przeszkadzalo...pewnie od 6 lat
    wyobrazala sobie was jako malzenstwo ...a od 3 lat czekala na twoj ruch...nie
    mogla wytrzymac i wlasnie teraz zaczela

    widac sie meidzy wami nie uklada...a tego problemu nie da sie rozwiazac

    no chyba,ze pojdziesz na kompromis i sie ohajtasz
  • lupus76 10.01.07, 11:21
    a gdzie tu kompromis???
    To po prostu ustępstwo. A nawet kapitulacja - wyrzeczenie się wyznawanych zasad.
  • ewik_75 10.01.07, 11:25
    lupus76 napisał:

    > a gdzie tu kompromis???
    > To po prostu ustępstwo. A nawet kapitulacja - wyrzeczenie się wyznawanych
    zasad
    > .

    jeśli dla faceta te "zasady" są ważniejsze niż dziewczyna to gdzie tu miłośc?
  • lupus76 10.01.07, 11:28
    W tym miejscu mówię o kompromisie, nie miłości. Chociaz miłość podobno
    kompromisów nie zna :)
  • ewik_75 10.01.07, 12:03
    lupus76 napisał:

    > W tym miejscu mówię o kompromisie, nie miłości. Chociaz miłość podobno
    > kompromisów nie zna :)

    miłość kompromisów wymaga.
    A w związku dwojga ludzi nie ma "mówię o kompromisie, nie o miłości". jedno
    determinuje drugie.
  • lupus76 10.01.07, 12:48
    Mówię tu o bardzo konkretnym przypadku i odniosłem się do bardzo konkretnej
    wypowiedzi jednej z przedmówczyń. Jest dla mnie - tak jak i dla Ciebie - rzecza
    oczywistą, że związek dwojga ludzi opiera sie na sztuce zawierania przez nich
    kompromisów.
  • majka262 01.01.07, 21:10
    To moze kup pierscionek oswiadcz sie a dziewczyna nabierze troche pewnosci i
    zobaczy ze traktujesz ja powaznie.Zareczyny nie maja okresloneg czasu i moga
    trwac ile tylko bedziesz chciał
  • qw994 01.01.07, 21:12
    majka262 napisała:

    > To moze kup pierscionek oswiadcz sie a dziewczyna nabierze troche pewnosci i
    > zobaczy ze traktujesz ja powaznie.Zareczyny nie maja okresloneg czasu i moga
    > trwac ile tylko bedziesz chciał

    Ale to przecież oszustwo.
    --
    Super radyjko :)
  • majka262 01.01.07, 21:14
    nie oszustwo to tylko odroczenie tematu moze za pol roku zmieni sie cos Jemu
    albo Jej tego nie da przewidziec.
  • qw994 01.01.07, 21:18
    Oszustwo, bo to zaręczyny dla picu, w celu zamknięcia jej ust.
    --
    Super radyjko :)
  • mahadeva 01.01.07, 21:03
    nie widzisz, ze wiekszosc kobiet jednak do malzenstwa dazy? :)

    nie wierze w zadne kompleksy...

    nie wiem, podejrzewam, ze jesli dziewczyna jest pewna, ze znajdzie innego, to
    moze Wasz zwiazek postawic na ostru noza

    jesli sie boi, ze zostanie sama, to ulegnie Ci
    --
    We have wasted the unknown.
  • chooligan 10.01.07, 13:31
    merwet77 napisał:
    > bo jest dobrze tak jak jest, jestem szczęśliwy i nie chcę tego zmieniać. Poza
    > tym nie czuje takiej potrzeby, a żenić się tylko dlatego, że "wszyscy tak robią
    > moim zdaniem jest głupotą!!!

    Wszyscy uprawiają seks. Rozumiem że ty nie bzykasz swojej lali,
    bo byłoby "jak wszyscy". Jaką trawę paliłeś ostatnio?
  • mahadeva 01.01.07, 20:53
    A dlaczego nie chcesz slubu - przeciez to nie jest rzecz nieodwolalna...? Ja
    rozumuje bardzo naiwnie, ale jesli ja kochasz, to zrob to dla niej...
    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 20:56
    > A dlaczego nie chcesz slubu - przeciez to nie jest rzecz nieodwolalna...? Ja
    > rozumuje bardzo naiwnie, ale jesli ja kochasz, to zrob to dla niej...

    branie ślubu z zamiarem rozwodu jest trochę glupie :/
    ona mówi ze też mnie kocha, dlaczego więc nie moze zostawic tego w spokoju dla mnie?
  • mahadeva 01.01.07, 20:58
    nie chodzi o zamiar :) zycze Wam, zebyscie sie razem zestarzeli i Wy sobie
    pewnie tego zyczycie :)
    ale chce Ci pokazac, ze jej prosba nie wymaga od Ciebie zbyt wielkiego
    poswiecenia, po prostu pokazesz, jak ja kochasz
    --
    We have wasted the unknown.
  • majka262 01.01.07, 21:00
    Robiac cos pod przymusem i tylko dla tego ze inni tak chca to jest pokazywanie
    miłosci?Od kiedy?
  • mahadeva 01.01.07, 21:06
    niech sobie chociaz pozwoli wytlumaczyc po co dziewczynie slub :)

    ps. sama obserwuje coraz wiecej konkubinatow, ale ciagle to jest margines...
    --
    We have wasted the unknown.
  • majka262 01.01.07, 20:58
    Przetłumaczenie tego bedzie bardzo trudne i nawet nie wiem czy mozliwe ale
    jesli Ty nie jestes pewien czy chcesz slubu a wrecz odwotnie to nie rób niczego
    na siłe bo do tanga trzeba dwojga
  • merwet77 01.01.07, 21:06
    miałyscie mi pomóc uświadomić mojej miłości, że ślub do niczwgo nie jest nam
    potrzebny a nie przekonywac mnie o wyższości małżeństwa nad wolnym związkiem.
    Myslałem, że są tutaj kobiety wolne od schematycznego i staroświeckiego myślenia.
  • qw994 01.01.07, 21:10
    Ja uważam, że ślub to nie jest głupia rzecz. I to nie jest ani nic
    schematycznego, ani staroświeckiego. Ty uważasz inaczaj, bo jest ci po prostu
    wygodnie, że w każdej chwili możesz dziewczynie powiedzić "do widzenia". A ona
    zaczęła mieć inne oczekiwania, co było do przewidzenia.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:12
    > Ja uważam, że ślub to nie jest głupia rzecz. I to nie jest ani nic
    > schematycznego, ani staroświeckiego. Ty uważasz inaczaj, bo jest ci po prostu
    > wygodnie, że w każdej chwili możesz dziewczynie powiedzić "do widzenia". A ona
    > zaczęła mieć inne oczekiwania, co było do przewidzenia.

    ale nie uważasz że to działa w obie strony? ona przeciez też może powiedzieć "do
    widzenia" (nawet gdybyśmy mieli ślub mogła by to powiedzieć i odejść) Moim
    zdaniem najważniejsza jest miłość i jeśli się kochamy to nikt odchodził nie
    będzie, czy to z wolnego związku czy z małżeństwa
  • qw994 01.01.07, 21:13
    Ale ona chce ostatecznego potwierdzenia, że jest najważniejsza i na zawsze.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:18
    > Ale ona chce ostatecznego potwierdzenia, że jest najważniejsza i na zawsze.

    tak jak pisałem, slub nie jest żadnym potwierdzeniem, bo rozwieść się mozna
    równie łatwo jak się zawarło małżeństwo. Potwierdzeniem moich słów sa moje czyny
    i codzienne drobne przyjemnostki, to chyba wystarczy?
  • qw994 01.01.07, 21:19
    Obawiam się, że nie, czego dowodem są wasze ostatnie dyskusje.
    --
    Super radyjko :)
  • blackroses_7 02.01.07, 10:16
    ok masz racje. Ślub nie jest potwierdzeniem że kogoś Kochasz... Ale to że tak strasznie ślubu nie chcesz również bez uzasadnionego powodu i tak strasznie chcesz go uniknąć jest pewnym potwierdzeniem na to że nie Kochasz... Ja tak uważam :) Gdyby moj chłopak po tyle naleganiach powiedzial mi że nie wexmie ze mna nigdy ślubu bo nie i koniec! Dałoby mi to cos do myślenia...

    --
    "...Jeden kształt, tylko jeden cień... Tak bardzo tego chcesz... Nie ma słów... Słychać tylko wspólny szept, ciepły namiętny szept..."
  • tygrysio_misio 03.01.07, 11:36
    no wlasnie jak tak czytam to nie mam zadnych watpliwosci,ze on jej nie kocha

    jesli facet od razu zaklada,ze po co sie zenic z zamiarem pozniejszego rozwodu
    to jasne jest, ze nie chce sie zenic bo chce odejsc kiedys

  • lupus76 10.01.07, 11:26
    Jakże łatwo kogoś odsądzić od czci i wiaty. "Nie chce ślubu, więc nie kocha"
    Równie dobrze można to odwrócić i powiedzieć "Pragnie ślubu, a nie ukochanego
    mężczyzny u boku"
  • mahadeva 01.01.07, 21:11
    :) ja osobiscie juz do malzenstwa nie daze, bo z doswiadczenia wiem, ze faceci
    mi sie nudza i wole nie miec dzieci
    ale rozumiem stanowisko Twojej dziewczyny bardzo dobrze - mozesz nazywac to
    myslenie staroswieckim, ale takie wlasnie przewaza w spoleczenstwie :)
    nie trafiles pewnie na osobe, ktora jest na tyle silna, aby sie jemu
    przeciwstawic, moze zreszta Twoje dziewczyna nie widzi potrzeby, aby lamac
    akurat ten schemat, moze lamie inne bardziej niewygodne
    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 21:14
    > :) ja osobiscie juz do malzenstwa nie daze, bo z doswiadczenia wiem, ze faceci
    > mi sie nudza i wole nie miec dzieci
    > ale rozumiem stanowisko Twojej dziewczyny bardzo dobrze - mozesz nazywac to
    > myslenie staroswieckim, ale takie wlasnie przewaza w spoleczenstwie :)
    > nie trafiles pewnie na osobe, ktora jest na tyle silna, aby sie jemu
    > przeciwstawic, moze zreszta Twoje dziewczyna nie widzi potrzeby, aby lamac
    > akurat ten schemat, moze lamie inne bardziej niewygodne

    kierowanie się oczekiwaniami społecznymi do niczego dobrego nie prowadzi, uwierz
    mi. Poza tym nie wiem czy są jeszcze inne bardziej niewygodne schematy
    społeczne. Nigdy na to nie zwracałem uwagi i nie chce tego robić
  • qw994 01.01.07, 21:19
    To czarno widzę wasz związek - serio.
    --
    Super radyjko :)
  • mahadeva 01.01.07, 21:23
    hmmm a myslales moze dlaczego inni sie zenia? jak to jest wsrod Waszych
    znajomych? czy jest duzo malzenstw?

    ja tez powoli schematy odrzucam, ale po sobie wiem, ze to troche pracy kosztuje
    kobiete...

    moze idz tym tropem w rozmowach z nia, racjonalnie uargumentuj, ze ze schematow
    pozytek zaden i maja sie nijak do samorozwoju, przyjemnosci, szacunku i innych
    waznych rzeczy

    --
    We have wasted the unknown.
  • silic 01.01.07, 21:38
    Wiesz czemu ludzie się pobierają?
    Z powodu pieniędzy (prawa jakie daje małżeństwo) oraz dzieci ( prawa jakie daje
    małżeństwo).
    Na uczucie między ludźmi małżeństwo nie wpływa. Nie daje żadnej pewności co do
    stałości związku. Sam ślub służy jedynie kobietom - urzeczywistnia się ich
    fantazja o białej sukni, uroczystości itd. Myślę że dla 90% mężczyzn cała
    ceremonia jest zupełnie zbyteczna.
  • qw994 01.01.07, 21:40
    Upraszczasz sprawę - ślub dla kobiety to nie tylko biała suknia i weselicho.
    --
    Super radyjko :)
  • silic 01.01.07, 21:45
    Nie ? Ślub ( w odróżnieniu od małżeństwa ) to tylko i wyłącznie to. Małżeństwo
    można zawrzeć w 15 minut, potrzeba 2 świadków. Bez przebieranek , ceremoniałów.
    Zastanów się ile kobiet poszłoby na coś takiego...
  • qw994 01.01.07, 21:46
    Ja bym poszła. I to chętnie, nie miałabym urwania głowy z całą szopą
    okołoślubną.
    --
    Super radyjko :)
  • mahadeva 01.01.07, 22:01
    ja bym tak chciala USC w jeansach
    ceremonia jest obrzydliwa
    --
    We have wasted the unknown.
  • serendepity 01.01.07, 22:13
    Ja tak zrobilam. Poszlismy ze swiadkami, podpisalismy papier, pozegnalismy sie i
    pojechalismy do domu. Nasze zycie wygladalo tak samo jak przed podpisaniem
    papieru. A papier podpisalismy tylko dlatego, ze dawalo nam to pewne korzyscie
    prawne, podatkowe itp.

  • mahadeva 01.01.07, 21:46
    ja kiedys chcialam miec meza - ale bez wesela, ceremonii w kosciele, czy
    dzieci... - wizyta w dzinsach w USC i dalej jak zwykle - tylko ja z podwojnym
    nazwiskiem i obraczka na placu :) zadne wytlumaczenie oprocz statusu nie
    przychodzi mi do glowy...
    kasa nie ma nic do rzeczy, nie wyobrazam sobie malzenstwa na sile tylko po to,
    zeby placic nizszy podatek... pracuje ciezko sama, sama zarabiam i dlatego
    place podatki (fuj!) - nie przyszloby mi nigdy do glowy, zeby laczyc te sprawy
    z malzenstwem...
    --
    We have wasted the unknown.
  • silic 01.01.07, 22:05
    nie biorą dla samego podatku, ale dlatego że im tak wygodniej,
  • mahadeva 01.01.07, 22:15
    wygodniej to mozna mieszkac razem bez slubu :)

    --
    We have wasted the unknown.
  • michunia 01.01.07, 22:34
    jestes juz po slubie, ze wiesz, ze nic nie zmienia?
    ja od wielu moich znajomych, ktorzy zdecydowali sie na ten krok slyszalam, ze
    zmienia inplus
  • blackroses_7 02.01.07, 10:19

    a wy co wiely buntownicy się znaleźli? czesem nie chodzi o to że ktoś się boi łamać jakiś schemat i sie do niego dostosowuje. Czasem po prostu on nie chce niczego łamać bo po prostu mu sie podoba tak jak jest. Tak jak ja... Uważam się z akobietę dosyć nowoczesną, żadnymi schematami sie nie przejmuje i nie ejst dla mnie problemem sie im przeciwstawić, ale ślubu po prostu chce uważam że to piękna chwila w życiu każdego człowieka itd itd
    --
    "...Jeden kształt, tylko jeden cień... Tak bardzo tego chcesz... Nie ma słów... Słychać tylko wspólny szept, ciepły namiętny szept..."
  • lupus76 10.01.07, 11:33
    ja bym raczej powiedział, ze w życiu każdej kobiety... porozmawiaj ze starymi
    małzeństwami - one pamiętają wszelkie ceremoniały z detalami, oni raczej
    pozapominali...
  • couiza 01.01.07, 22:08
    Niestety zyjesz w Polsce gdzie istnieje najwidoczniej duza presja spoleczna na
    wziecia slubu, posiadanie meza itp. Obawiam sie, ze masz marne szanse wygrania z
    uporem kobiety.

    Tak w innych krajach zyje sie latami z druga polowa bez slubu, czasami nawet nie
    mieszkajac razem przez jakis czas i branie slubu grubo po 30-tce jest czyms
    normalnym, jak rowniez rodzenie dzieci w poznym wieku.

    A o drugiej polowie mowi sie partner i nikt nie wnika czy partner jest tej samej
    plci czy innej. Po prostu mieszka sie i zyje z partnerem i juz.
  • mahadeva 01.01.07, 22:24
    Masz racje, u nas malzenstwo to czasem tresc zycia.

    Kurcze, ale teraz jest okres zmian w tej sferze... A takie okresy sa
    najtrudniejsze, co widac na zalaczonym obrazku :/
    --
    We have wasted the unknown.
  • tegochcialam 01.01.07, 21:18
    albo jej przytakniesz i zgodzisz się na ślub, który prawdopodobinie zakończy
    sie tak i tak rozwodem, chyba , że lubisz tkwić w czymś co nie ma sensu, a nie
    będzie miało sensu coś zrobione z "przymusu", nie będziesz poprostu
    szczęśliwy...albo się nie zgodzisz i też się rozejdziecie bo z kolei ona nie
    będzie szczęśliwa a nie ma nic gorszego niż nieszczęśliwa kobieta u boku...
    może wy poprostu nie pasujecie do siebie, macie inne podejście do życia i do
    rzeczy ważnych... pozdrawiam
  • merwet77 01.01.07, 21:19
    jesteśmy razem 8 lat i zawsze między nami było bardzo dobrze. Kocham Ją, i wiem
    że Ona kocha mnie, nie chcę komplikowac sobie życia
  • qw994 01.01.07, 21:20
    A czym sobie skomplikujesz?
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:24
    > A czym sobie skomplikujesz?

    ślubem, robieniem czegoś wbrew sobie, łamaniem wcześniej ustalonych między nami
    zasad itd... Moge się zgodzić na slób, tylko co będzie później? Dziecko? Oboje
    rozmaiwaliśmy o tym już wiele razy, na samym początku również i ona deklarowała
    że ślubu do szczęścia nie potrzebuje, dzieci też nie chce mieć (ponoć) Dlaczego
    to ja mam ustępować? Zasady były jasne od samego początku, znała moje zdanie w
    tej sprawie i nie miała nic przeciwko
  • diverse_women 01.01.07, 21:26
    Zasady?! Idioto, zrozum, że ludzie się zmieniają!
    Tak samo jak jej potrzeby!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • merwet77 01.01.07, 21:28
    > Zasady?! Idioto, zrozum, że ludzie się zmieniają!
    > Tak samo jak jej potrzeby!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    co się tak unosisz? liczą się tylko potrzeny kobiety? a moje? sama jestes egoistką!
  • diverse_women 01.01.07, 21:30
    To oczywiste, że nie chcesz ślubu, bo masz świadomość, że możesz sobie odejść
    bez słowa - z małżeństwem trzeba się pomęczyć. Sąd, rozwód.
    Współczuję jej, że musi żyć z taką świnią.
  • majka262 01.01.07, 21:33
    Przesadzacie! Słub to decyzja obojga partnerów i jezeli decyduja sie na zycie
    bez niego to wcale nie jest rownoznaczne ze moga odejsc bez słowa!Lepiej moze
    niech wezmie slub z przymusu a potem znajdzie sobie kochanke i wszyscy beda
    udawali ze jest ok-co za paranoja!
  • diverse_women 01.01.07, 21:35
    A po cholerę zakładasz, że będzie miał kochankę?!
    Skoro tak mu dobrze, po 8 latach, to ŚLUB NIC NIE ZMIENI, będzie tylko papier,a
    ONA BĘDZIE SZCZĘSLIWA!!!!!!!!!!!!!
  • majka262 01.01.07, 21:38
    Moze ja kochac a jak dojrzeje do decyzji o slubie to go wezmie.Zakladam ze
    bezdie mial kochanke bo nie bedzie szczesliwy.Slub daje tak naprawde pewnosc
    drugiej osoby i czlowiekj przestaje sie starac bo ma ta "PEWNOSC' bardzo czesto
    po slubie wszystko sie rozpieprza!
  • diverse_women 01.01.07, 21:40
    ''bo nie bedzie szczesliwy.''

    Skoro teraz jest, bo tak mówi, to ślub NIC nie zmieni.
    To tylko papier, a jej marzenia się spełnią!
  • lupus76 10.01.07, 11:38
    Bo tak już nasza męska natura. Ot - genetycznie zdeterminowana chęć przeżycia
    przygody. Taki sobie fundament piramidy Maslowa
  • ewik_75 10.01.07, 12:01
    lupus76 napisał:

    > Bo tak już nasza męska natura. Ot - genetycznie zdeterminowana chęć przeżycia
    > przygody. Taki sobie fundament piramidy Maslowa

    żaden fundament, to akurat bzdura.
    No, ale jeśłi mówisz "nie, bo to dla MNIE niekorzystne, JA muszę przeżyć
    przygodę, bo to jest u mnie zdeterminowane GENETYCZNIE" to jesteś smarkacz
    żądny przygód erotycznych, a nie poważny partner. I na pewno nie kochający.
  • lupus76 10.01.07, 12:14
    A jednak. Sukces prokreacyjny to biologia. Jak jedzenie, czy oddychanie. Czyli
    podstawa piramidy stworzonej przez Maslowa. I jest całkiem normalne, ze
    oglądamy się za innymi. I również jest normalne, ża paniom się to nie podoba.
    To również fundament piramidy Maslowa. Myślę, że najrozsądniejszym rozwiązaniem
    byłoby tu małżeństwo typu poligynicznego, tyle, że demografia jest tu
    bezlitosna - w społeczeństwie polskim panuje względna równowaga płci, więc
    jesteśmy skazani na monogamię z "okazjonalnymi skokami w bok".
  • serendepity 01.01.07, 22:17
    A jak sie ma slub to nie mozna odejsc bez slowa? Tak samo mozna wyjsc z domu i
    nie wrocic, nie ma to na nic wplywu. A potem zlozyc papier o rozwod i go dostac
    rowniez. Jak nie ma dzieci to nie jest zaden problem. To tylko kilka papierow
    zlozonych do sadu, ktore mozna napisac samemu, bez pomocy prawnika.
  • qw994 01.01.07, 21:26
    Przez 8 lat ludzie się zmieniają i nie możesz oczekiwać, że skoro sobie
    ustaliliście 8 lat temu, to ona ma obowiązek przestrzegać tego do grobowej
    deski. 8 lat temu ona też na pewno nie myślała o ślubie.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:29
    > Przez 8 lat ludzie się zmieniają i nie możesz oczekiwać, że skoro sobie
    > ustaliliście 8 lat temu, to ona ma obowiązek przestrzegać tego do grobowej
    > deski. 8 lat temu ona też na pewno nie myślała o ślubie.

    luźna rozmowa odbyła się też rok temu i wcale nie nalegała na slub,
  • qw994 01.01.07, 21:30
    He he :) Widocznie wtedy jeszcze miała nadzieję, że sam wyjdziesz z tą
    propozycją :) Skoro teraz poszło na noże, to już musi być nieźle zdeterminowana.
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 21:31
    Dziwisz się? 8 lat daje mu dupy i pierze mu skarpetki, a on nie chce spełnić jej
    marzeń :/
  • merwet77 01.01.07, 21:33
    > Dziwisz się? 8 lat daje mu dupy i pierze mu skarpetki, a on nie chce spełnić je
    > j> marzeń :/

    związek sprowadzasz do "dawania dupy" i prania skarpetek? Jestes wyjątkowo
    niedojrzała, a mnie o to oskarżasz!
  • diverse_women 01.01.07, 21:34
    To była pzrenośnia :/
    Jak nie rozumiesz prostych rzeczy, to nie zrozumiesz nigdy jej marzeń.
  • qw994 01.01.07, 21:35
    Merwet, kiedyś moja koleżanka powiedziała mi jedną mądrą rzecz - że kobieta,
    która żyje bez ślubu z facetem, ma obowiązki zony, ale praw żony nie ma żadnych.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:37
    > Merwet, kiedyś moja koleżanka powiedziała mi jedną mądrą rzecz - że kobieta,
    > która żyje bez ślubu z facetem, ma obowiązki zony, ale praw żony nie ma żadnych

    to tak samo jak facet, nie uważasz?
  • qw994 01.01.07, 21:41
    Tylko że trochę inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia mężczyzny.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 10.01.07, 11:56
    Czyżbyś sugerowała, ze małżeństwo jest korzystniejsze dla kobiet?
  • ewik_75 10.01.07, 11:59
    lupus76 napisał:

    > Czyżbyś sugerowała, ze małżeństwo jest korzystniejsze dla kobiet?

    lupus - jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha, to nie bawią się w przeciąganie
    liny - to dla mnie lepsze, to dla Ciebie.
    ty się bawisz.

    na związek patrzy się z punktu widzenia pary, a nie jednego vs drugiego..
  • trypel 01.01.07, 21:37
    qw994 napisał:

    > Merwet, kiedyś moja koleżanka powiedziała mi jedną mądrą rzecz - że kobieta,
    > która żyje bez ślubu z facetem, ma obowiązki zony, ale praw żony nie ma żadnych
    > .

    Chyba to można odnieśc do faceta również bo jakie to obowiązki ma żona których
    nie ma mąż? Bo to ciekawe :)

    --
    Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
  • qw994 01.01.07, 21:43
    Oczywiście, ale jakoś w zdecydowanej większości to faceci unikają ślubu, a nie
    kobiety. Ciekawe, dlaczego :)
    --
    Super radyjko :)
  • trypel 01.01.07, 21:45
    Unikasz odpowiedzi na pytanie :) jakie obowiazki ma żona których nie ma mąż?
    --
    Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
  • qw994 01.01.07, 21:48
    Unikam odpowiedzi, bo pytanie nie ma sensu. Zupełnie inaczej postrzegany jest
    ślub z punktu widzenia męskiego świata, a inaczej z kobiecego.
    --
    Super radyjko :)
  • trypel 01.01.07, 21:51
    Napisałaś - kobieta,
    > która żyje bez ślubu z facetem, ma obowiązki zony, ale praw żony nie ma żadnych

    Nie rozumiem tego. Totalnie. Nie wiem o jakie obowiazki chodzi bo co do praw
    jest to jasne - obie strony nie mogą np. dziedziczyć po sobie, rozliczać się
    wspólnie itd ale dotyczy to obydwu stron a nie jednej.
    --
    Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
  • qw994 01.01.07, 21:56
    To chodzi bardziej o prawa "społeczne", nie wiem, jak to wyjaśnić. Być żoną
    oznacza bycie KIMŚ. Kimś ważnym. I dla danego mężczyzny, i w oczach otoczenia.
    --
    Super radyjko :)
  • trypel 01.01.07, 22:09
    qw994 napisał:

    > To chodzi bardziej o prawa "społeczne", nie wiem, jak to wyjaśnić. Być żoną
    > oznacza bycie KIMŚ. Kimś ważnym. I dla danego mężczyzny, i w oczach otoczenia.

    Czyli nie chodzi o żadne prawa tylko o wypełnienie norm społecznych i
    dostosowanie swojego życia do tego czego oczekuje od kobiety opinia publiczna? A
    czy słusznie to już inna historia...

    Jesli tak naprawde myślicie to jest to hmmmm dowartosiowujące dla nas. - bycie
    naszą żona oznacza bycie kims ważnym :)
    --
    Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
  • qw994 01.01.07, 22:10
    > Czyli nie chodzi o żadne prawa tylko o wypełnienie norm społecznych i
    > dostosowanie swojego życia do tego czego oczekuje od kobiety opinia
    publiczna?
    > A
    > czy słusznie to już inna historia...

    Między innymi o to właśnie chodzi.


    > Jesli tak naprawde myślicie to jest to hmmmm dowartosiowujące dla nas. - bycie
    > naszą żona oznacza bycie kims ważnym :)

    :)
    --
    Super radyjko :)
  • trypel 01.01.07, 22:14
    qw994 napisał:


    > Między innymi o to właśnie chodzi.

    Normy przewidują również wesela na 300 osób i białe suknie w kościele a tu już
    kobiety norm nie wypeniają często :) i co zrobić z takimi kobietami....

    --
    Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
  • qw994 01.01.07, 22:27
    Zabić? :)
    --
    Super radyjko :)
  • trypel 01.01.07, 22:33
    ...ale powoli.
    I delikatnie :)

    --
    Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 22:18

    Na poczatku mowi sie rozne rzeczy - nie chce slubu, dzieci itp. To sie zmienia -
    niezaleznie od wczesniejszych zapewnien. Tyle teorii.
    Mnie dziwi jedno: abstrahując, dlaczego Twoja dziewczyna chce wlasnie teraz ( w
    ogole) slubu - dlaczego Ty go nie chcesz? Skoro to nic nie zmieni....? Nie
    chcialabym byc z kims 8 lat i uslyszec, ze on nie chce sie ze mna ozenic. Nie
    dlatego, ze slub cos zmienia, ale dlatego, ze partner boi sie takiej deklaracji.
    Tak, po 8 latach mozna oczekiwac, ze ta druga osoba jest gotowa, zeby
    powiedziec, ze biore sobie ciebie za zone/meza - wobec Boga czy ludzi. Bo jesli
    partner tego nie chce - to cos jest nie tak. Nie chce sie zdeklarowac - niby
    formalnosc, papierek, ale dlaczego nie chce? Bo gdyby to byla TYLKO formalnosc,
    to by to zrobil.
    Nie pytaj sie, dlaczego Twoja dziewczyna chce slubu, ale dlaczego - skoro
    uwazasz, ze to tylko formalnosc, papierek, istnieje rozwod jako wyjscie
    "awaryjne" - dlaczego Ty nie chcesz tego slubu?
    Dla mnie slub to taka deklaracja - ze jestem ta jedyna, w zalozeniu na zawsze,
    ze jestem ta , dla ktorej warto sie zaobraczkowac. Nie istnieja racjonalne
    argumenty - zastanawia tylko fakt, ze Ty jej odmawiasz.
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • lupus76 10.01.07, 11:53
    Przez osiem lat ludzie się zmieniają, a mają przysięgać sobie miłość aż po
    grób. Zakładasz, że nie zmienią poglądów, czy może ich szybką śmierć?
  • ewik_75 10.01.07, 12:06
    lupus76 napisał:

    > Przez osiem lat ludzie się zmieniają, a mają przysięgać sobie miłość aż po
    > grób. Zakładasz, że nie zmienią poglądów, czy może ich szybką śmierć?

    zakładam, że ze względu na to, co ich łączy będą o siebie dbać, podsycać to
    uczucie, walczyć o siebie a nie uciekną kiedy tylko spadnie poziom serotoniny w
    mózgu...
  • lupus76 10.01.07, 12:23
    Do tego nie jest potrzebne małżeństwo.
  • ewik_75 10.01.07, 12:28
    Tobie nie jest potrzebne ani długotrwały związek do niczego.
    Tobie jest potrzebne dużo czasu i spory wybór pań do zaspokajania podstaw
    Twojej piramidy Maslowa.

  • ewik_75 10.01.07, 12:31
    aha - przyszła mi do głowy ciekawa konkluzja.
    Do czego potrzebne jest małżeństwo?

    Do tego, żeby wyeleminować takie jednostki jak lupus z grona potencjalnych
    długotrwałych partnerów. Bez względu na to, czy związek miałby być
    zalegalizowany, czy nie - instytucja przydaje się do tego, żeby weryfikować,
    czy facet myśli jak mężczyzna, czy jak..... lupus76
  • lupus76 10.01.07, 13:05
    piramida nie jest moja - tylko Maslowa. Do niego kierowaćpretensję proszę. I
    ewentualnie do Darwina :D
  • ewik_75 10.01.07, 13:45
    lupus76 napisał:

    > piramida nie jest moja - tylko Maslowa. Do niego kierowaćpretensję proszę. I
    > ewentualnie do Darwina :D

    ja zadnych pretensji nie mam - mieć je może Twoja dziewczyna, ale to już jej
    biznes.
    A Twoje podejscie swiadczy tylko o ogromnym prymitywizmie.
  • diverse_women 01.01.07, 21:22
    Co za beznadziejne podejście :/ Jak nie weźmiesz z nią tego ślubu, to będzie
    czuła się niespełniona i zaczniecie się coraz częście kłócić, aż w końcu się
    rozejdziecie!
    Czemu nie chcesz spełnić jej marzeń! Wszyscy faceci są tacy sami.
    "Mi nie przeszkadza..."
    "Jest mi tak dobrze..."
    EGOISTA!
    Pomyśl o niej!
    Skoro jej wtedy nie przeszkadzało, a teraz przeszkadza, to czas to zmienić!
    Masz 30 lat, a nie rozumiesz PODSTAWOWYCH rzeczy!

    Czemu chcesz ją UNIESZCZĘSLIWIAĆ?
    Daj jej teń ślub. Suknię. Wesele!
    A co Ci szkodzi!

    Przynajmniej spełnisz jej marzenia!
  • merwet77 01.01.07, 21:25
    tak, ja jestem egoista bo nie chcę ślubu!!! a ona nie jest egoistką próbująć
    mnie do tego zmuszać i nawet jeśli bym się zgodził to i tak zrobiłbym to wbrew
    sobie. to jest uczciwe?
  • qw994 01.01.07, 21:27
    W takim razie lepiej się rozstańcie.
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 21:27
    JESTEŚ EGOISTĄ, bo nie liczysz się z JEJ zdaniem.
    Tylko TY i TY!

    To ją rzuć i szukaj sobie takiej, co ślubu nie chce - zapłacę Ci 1000 zł, jak
    taką znajdziesz! :/

    Dziewczyna Cię KOCHA, chce przysiądz przed BOGIEM, że Ty będziesz na ZAWSZE, a
    Ty co!?
  • merwet77 01.01.07, 21:31
    > JESTEŚ EGOISTĄ, bo nie liczysz się z JEJ zdaniem.
    > Tylko TY i TY!

    a ona z moim, nie rozumiem więc dlaczego jej zdanie jest wazniejsze


    > To ją rzuć i szukaj sobie takiej, co ślubu nie chce - zapłacę Ci 1000 zł, jak
    > taką znajdziesz! :/
    >
    > Dziewczyna Cię KOCHA, chce przysiądz przed BOGIEM, że Ty będziesz na ZAWSZE, a
    > Ty co!?


    chyba młoda jesteś skoro wierzysz w te bajki. o rozwodzie słyszałaś? jak ktoś
    chce odejść to odejdzie i nic go nie zatrzyma, ale ja odchodzić nie chcę, ona
    też, i nie robię tego dlatego, że mamy slub, łączy na sprawo, tylko dlatego że
    ją kocham
  • diverse_women 01.01.07, 21:33
    To po jaką CHOLERĘ z nią jesteś skoro zakładasz rozwód?!!!!!!!!!?!??!?!!?!?!?
    To tak samo jak teraz powiesz: jesteśmy razem w wolnym związku bo kiedyś i tak
    się rozstaniemy!!!!!!!!!!
  • merwet77 01.01.07, 21:34
    > To po jaką CHOLERĘ z nią jesteś skoro zakładasz rozwód?!!!!!!!!!?!??!?!!?!?!?
    > To tak samo jak teraz powiesz: jesteśmy razem w wolnym związku bo kiedyś i tak
    > się rozstaniemy!!!!!!!!!!

    nie zakładam rozwodu, próbuję Ci tylko uświadomić że małżeństwo nczego nie
    gwarantuje. Malo to jest ludzi, którzy mieli męża/żonę a teraz nienawidzą sie
    jak psy?
  • diverse_women 01.01.07, 21:37
    No to skoro NIC NIE ZMIENI, to weź teń ślub, a ona będzie szczęśliwa!!!!!!!!
    Po co się tak zapierasz?!?!?!

    SKORO ŚLUB NIC NIE ZMIENIA, to czemu go nie chcesz?!
    Bo co!?
    BOISZ SIĘ?
  • michelle28 01.01.07, 21:36
    Po co się tak emocjonujesz dziewczyno? Nie potrafisz dyskutować normalnie?
    Wielkie litery, stada wykrzykników, wyzwiska w stronę autora wątku. Po co to?
    Chyba problem dotyczy Cię osobiście i nie potrafisz trzymać emocji na wodzy.
  • diverse_women 01.01.07, 21:39
    Irytuje mnie ten facet!
    Dla mnie to chore, że nie chce dać jej szczęścia!!!!
  • mahadeva 01.01.07, 21:34
    rozumiem, ze jestescie dla siebie stworzeni i jest Wam razem b dobrze
    wiec moze jest szansa, ze ja przekonasz, ze malzenstwo jej statusu bardzo nie
    zmieni?...
    --
    We have wasted the unknown.
  • merwet77 01.01.07, 21:35
    > rozumiem, ze jestescie dla siebie stworzeni i jest Wam razem b dobrze
    > wiec moze jest szansa, ze ja przekonasz, ze malzenstwo jej statusu bardzo nie
    > zmieni?...

    mam nadzieję, ale o co z tym statusem Ci chodzi to nadal nie rozumiem :/
  • qw994 01.01.07, 21:38
    W wielkim skrócie - "żona" brzmi dużo lepiej,
    niż "kochanka", "nałożnica", "konkubina".
    --
    Super radyjko :)
  • mahadeva 01.01.07, 21:41
    no ja mam tak w pracy np. wszyscy zonaci/mezaci, pytaja mnie o meza, mowia o
    swoich...

    meza kobieta traktuje troche jak zdobycz, ktora moze sie pochwalic (sorry, ze
    tak szczerze, ale nie ma co udawac, bo temat jest powazny)

    to jest jedna z aspiracji kobiet - np chcialabym byc prezesem banku i miec
    podwojne nazwisko, wspanialego meza :) - to oczywiscie przyklad teoretyczny :)

    ja nie widze innego powodu dla slubu niz ten status

    bo slub wcale nie gwarantuje, ze nie bedzie np zdrady, czy rozwodu...
    --
    We have wasted the unknown.
  • laff.irynda 01.01.07, 22:42
    > chyba młoda jesteś skoro wierzysz w te bajki. o rozwodzie słyszałaś? jak ktoś
    > chce odejść to odejdzie i nic go nie zatrzyma, ale ja odchodzić nie chcę, ona
    > też, i nie robię tego dlatego, że mamy slub, łączy na sprawo, tylko dlatego że
    > ją kocham

    Tak, ale Ona chce ci złożyć przysięgę ze zrobi wszystko żeby nie opuścić cie aż
    do śmierci! Chce zlozyc ta przysiege przed Bogiem lub zgromadzona rodzinka. Nie
    rozumiesz tego??
  • gpws 01.01.07, 21:40
    > To ją rzuć i szukaj sobie takiej, co ślubu nie chce - zapłacę Ci 1000 zł, jak
    > taką znajdziesz! :/

    To juz mu wyplac. Ja taka jestem, tylko juz zajeta ... od 10 lat. Slubu nie
    chcialam i nadal nie chce. On tez.
  • diverse_women 01.01.07, 21:42
    Co z tego.
    Ja nie mówię o Tobie tylko o innej, która nie chce, a będzie chciała jego :/
  • erimka 01.01.07, 21:33
    Jeśli dla Ciebie małżeństwo i ślub z podobno ukochana kobietą , jawi się jako
    przymus i go nie chcesz, to najwyższa pora dac tej kobiecie spokój.
    Pora ją uwolnić od siebie drogi panie. Ona ma 30 lat i chce rodziny i faceta z
    krwi i kości obok siebie, który z nia będzie na dobre i złe. A nie chłopczyka
    który się boi zobowiązań wobec niej. Przypuszczam, że jej nie kochasz.
  • merwet77 01.01.07, 21:36
    źle przypuszczasz, kocham, jestesmy razem 8 lat i chcę nadal z Nią być
  • diverse_women 01.01.07, 21:38
    ''Ona ma 30 lat i chce rodziny i faceta z
    krwi i kości obok siebie, który z nia będzie na dobre i złe. A nie chłopczyka
    który się boi zobowiązań wobec niej.''

    BRAWO!
    On się zwyczajnie BOI.
  • erimka 01.01.07, 21:40
    To, że ci z nia wygodnie to nie znaczy, ze jej z toba też. ani nie jest Twoja
    wygoda oznaka miłości do niej.
  • tegochcialam 01.01.07, 21:43
    ludzie o czym wy mówicie : czyli to co ustalili 8 lat temu teraz się niby nie
    liczy, a niby to dlaczego, bo kobiety się zmieniają i faceci też, tak
    oczywiście że się zmieniają, ale czy to znaczy , że zasady i normy które
    przyjęło się na początku nalezy nagle odrzucać? w takim razie wasz wymarzony
    ślub, czy w takim razie po 8 latach jak kobieta się zmieni to też może łamać
    zasady i przysięgi małżeńskie...po co w takim razie małżeństwo jak zasady łamie
    się już przed ślubem i to tylko po 8 latach jak się to ma do całego życia
    razem...
  • diverse_women 01.01.07, 21:46
    O czym Ty mówisz?!
    Ślub, a życie jak on to określił, w wolnym związku, to COŚ INNEGO.
    To, co ustalili 8 lat temu, to było tylko, że nie wezmą ślubu.
    Mieli po 20-kilka lat i ON myśli, że to zdanie jest na zawsze.

    Równie dobrze, mogę powiedzieć: "Nigdy nie założę różowych skarpet!" A po 10
    latach dostanę takie i będą mi się podobać i będę chodzić!
    Chodzi dokładnie o to SAMO.

    Ludzie się zmieniają!
  • diverse_women 01.01.07, 21:52
    z małżeńswa?

    Można dostać łatwiej pożyczkę.
    Załatwić szybciej więcej formalności.
    Podpisać się za męża/żonę jeśli dana osoba nie może.
    Prawnie z chwilą zawarcia małżeństwa rozszerza się wiele różnych systemów
    podatkowych itp.

    I wiele, wiele innych.
  • merwet77 01.01.07, 21:54
    bo niektórzy tego niepotrzebują!!! nigdy nie brałem pożyczki i nie mam zamiru,
    swoje sprawy załatwiam sam i nikt się za mnie podpisywac nie musi, a podatki
    płace jakie płacę i nie będę brał śluby tylko dla ulgi podatkowej
  • qw994 01.01.07, 21:57
    A spisałeś testament? :)
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 21:58
    > A spisałeś testament? :)

    nie uwierzysz ale spisałem, rożne nieszczęścia chodzą po ludziach więc nigdy nic
    nie wiadomo :)
  • qw994 01.01.07, 22:00
    No to dobrze :) Ale to i tak chyba nie pomoże :)
    --
    Super radyjko :)
  • tumoi 02.01.07, 12:58
    A będzie miała na zapłacenie podatku? Bo w świetle prawa dziedziczyłaby po
    obcym:) i vice versa
  • silic 01.01.07, 21:56
    Tylko jeśli komuś nie zależy na tych sprawach to po co ma brać ślub ?
    Kredyt akurat trudniej dostać bo potrzebna jest zgoda współmałżonka ( przy
    większych kwotach ).
  • diverse_women 01.01.07, 21:58
    Szybciej się zgodzi współmałżonek niż jakiś kolega, jak będzie musiał poręczyć.
  • merwet77 01.01.07, 21:52
    diverse_women nie potrafisz dyskutowac, zucasz się jak ryba w sieci nie wiadomo
    z jakiego powodu, dostrzegasz argumenty tylko jednej strony, nie potrafisz
    obiektywnie tego ocenić.

    > To, co ustalili 8 lat temu, to było tylko, że nie wezmą ślubu.
    > Mieli po 20-kilka lat i ON myśli, że to zdanie jest na zawsze.

    powtórzyła to rok temu, wtedy już nie była nieświadomą "nastolatką"
  • diverse_women 01.01.07, 21:54
    Co z tego? Przez rok też mogła zmienić zdanie!

    A poza tym, jak np. trafisz do szpitala i będziesz błagał, żeby ją zobaczyć, to
    nikt jej nie wpuści, bo NIE jest z rodziny.
    I proszę bardzo.
    Będziesz gnił tam sam!
  • merwet77 01.01.07, 21:56
    > Co z tego? Przez rok też mogła zmienić zdanie!

    a ja do własnego zdania nie mam prawa?

    > A poza tym, jak np. trafisz do szpitala i będziesz błagał, żeby ją zobaczyć, to
    > nikt jej nie wpuści, bo NIE jest z rodziny.
    > I proszę bardzo.
    > Będziesz gnił tam sam!

    wbrew pozorom lekarze nie sa takimi bezdusznikami jak ci się wydaje.

    za co Ty mnie tak nienawidzisz? jak niechcesz dyskutowac to nic nie pisz, a nie
    ciągle mnie tylko wyzywasz i obrażasz, nie potrafisz rozmaiać inaczej?
  • diverse_women 01.01.07, 21:59
    O co Ci chodzi? Raz Cię nazwałam idiotą, bo nim jesteś.
    Tylko idioci nie potrafią uszczęśliwić swojej kobiety.

    P.S. W niektórych szpitalach nigdy nie wejdzie ktoś obcy. Takie są zasady i tyle.
  • merwet77 01.01.07, 22:03
    > O co Ci chodzi? Raz Cię nazwałam idiotą, bo nim jesteś.
    > Tylko idioci nie potrafią uszczęśliwić swojej kobiety.

    o ton twoich wypowiedzi i o wyzwiska, o twoją stronniczość, zachowujesz się tak
    jakbym cię bardzo skrzywdził. Nie wyżywaj się na mnie za innego faceta, to nie
    moja sprawa


    > P.S. W niektórych szpitalach nigdy nie wejdzie ktoś obcy. Takie są zasady i tyl
    > e.

    ja się do szpitala ne wybieram, ale jeśli chce się wejść to się wejdzie do
    każdego szpitala, wystarczy np; powiedzieć że jest się zaręczonym i za tydzień
    miał być ślub.
  • diverse_women 01.01.07, 22:04
    Żebyś się nie zdziwił :)
    Mój ton jest odpowiedni do Twojego zachowania, szczeniackiego z resztą.
  • merwet77 01.01.07, 22:07
    > Mój ton jest odpowiedni do Twojego zachowania, szczeniackiego z resztą.

    to ty się zachowujesz jak szczeniak. Nie mam prawa miec własnego zdania, musze
    robić to czego chce kobieta, a jak nie to już mamy problem. Co za bzdurne
    rozumowanie!
  • diverse_women 01.01.07, 22:10
    Nie.
    Możesz mieć swoje zdanie.

    Ale Twoim problemem jest to, że jesteś egoistą i nawet nie próbowałeś się z nią
    jakoś dogadać.
    Tylko Ty jesteś najważniejszy, a ona może przez to cierpieć.
    Ale co Cię to obchodzi?
    Jej zdanie masz w dupie, nawet nie chcesz tego przedyskutować.
    Myślisz, że ona zmieni zdanie jak będziesz obstawiał przy swoim?
    NIE
    Więc lepiej z nią pogadaj i dojdzcie do jakiegoś porozumienia, bo inaczej Twoja
    zaborczość źle się skończy i będziesz żałował do końca życia.
  • merwet77 01.01.07, 22:15
    to ty czegoś nie rozumiesz. nie mozna wziąc pół ślubu, albo bierzemy albo nie, a
    ty cały czas uwazasz, że ślub to jedyne słuszne rozwiązanie, zupełnie nie wiem
    dlaczego tak uważasz. Ludzie w wolnych związkach nie mają prawa zyć czy jak? Sa
    gorsi?
  • diverse_women 01.01.07, 22:18
    Tak. Ty jesteś zdecydowanie gorszy, bo nawet nie próbujesz jej zrozumieć.
    A ona zapewne chciałaby o tym porozmawiać, skoro od tygodnia o tym brzęczy.

    Ale jeśli Ty mówisz "nie i koniec" to jeszcze dłuuuuuuuugo się nasłuchasz.

    Czas stawić czoła problemowi i go rozwiązać, a nie usiąść i zamknąć się na wszystko.
  • merwet77 01.01.07, 22:22
    > Tak. Ty jesteś zdecydowanie gorszy, bo nawet nie próbujesz jej zrozumieć.
    > A ona zapewne chciałaby o tym porozmawiać, skoro od tygodnia o tym brzęczy.
    >
    > Ale jeśli Ty mówisz "nie i koniec" to jeszcze dłuuuuuuuugo się nasłuchasz.


    rozmawiamy o tym od tygodnia i brak efektów, dlatego napisalem tutaj abyście coś
    mądrego poradziły, ale widzę że jedyna mądra rada to żen się. Napisze jeszcze na
    forum feministek, może one sa mądrzejsze


    > Czas stawić czoła problemowi i go rozwiązać, a nie usiąść i zamknąć się na wszy
    > stko.

    niech zgadne, jedyne słuszne rozwiązanie to wziąć ślub bo ona chce? :)
  • diverse_women 01.01.07, 22:26
    Nie wiem czy ślub.
    Ale na pewno nie zachowanie się jak gó..arz, że usiądziesz i zdania nie zmienisz.
    Mógłbyś chociaż zaproponować coś innego - sam mówiłeś, ze jest milion sposobó na
    uczescliwianie kobiety.
    No jakich?
  • merwet77 01.01.07, 22:30
    > Nie wiem czy ślub.
    > Ale na pewno nie zachowanie się jak gó..arz, że usiądziesz i zdania nie zmienis
    > z.
    > Mógłbyś chociaż zaproponować coś innego - sam mówiłeś, ze jest milion sposobó n
    > a
    > uczescliwianie kobiety.
    > No jakich?


    jakich? choćby zwykłe drobnostki dnia codziennego. od czasu do czasu śniadanie
    do łóżka, kwiaty, miły sms, współny wypad za miasto, załatwienie za nią jakiejs
    sprawy itd... To drobnostki, ale wiem że sprawiają jej przyjemność więc się
    staram. To chyba też jest ważne, nie sądzisz?
  • diverse_women 01.01.07, 22:40
    I co, myślisz, że jak jej zrobisz śniadanie, to będzie szczęśliwa do końa życia?
    Nie.
    A jak będzie nosić obrączkę, to wystarczy, że na nią spojrzy, a się uśmiechnie.
  • merwet77 01.01.07, 22:43
    a myslisz że jak weźmiemy slub to będzie szczęśliwa do końca życia? gdyby to
    było takie proste to nic by nie trzeba robić, wystarczy tylko slub i po sprawie,
    ale tak ne jest
  • ssenga 01.01.07, 23:05
    Będzie chociażby dlatego, że czuje, że jest Twoją jedyną.
    O resztę musisz dodatkowo zadbać.
  • patrycja.c100 14.01.07, 11:09
    > Będzie chociażby dlatego, że czuje, że jest Twoją jedyną.
    > O resztę musisz dodatkowo zadbać.

    święta prawda :)
  • lupus76 10.01.07, 13:15
    ...albo bedzie ją uwierać. ludzie się zmieniają, prawda?
  • lupus76 10.01.07, 13:13
    Przecież rozmawiał i stąd ten wątek. Może jakaś konstruktywna propozycja?
  • michelle28 01.01.07, 22:11
    > to ty się zachowujesz jak szczeniak. Nie mam prawa miec własnego zdania, musze
    > robić to czego chce kobieta, a jak nie to już mamy problem. Co za bzdurne
    > rozumowanie!
    Od razu widać, że ma osobisty problem związany z tematem wątku. Strasznie dużo
    jadu w kierunku nieznanego faceta, nieumiejętność dyskutowania i brak nawet
    cienia chęci zrozumienia co chcesz przekazać. Nie ma chyba sensu dyskutować z
    taką osobą, która wyzywa, obraża i nie stara się nawet zrozumieć.
  • diverse_women 01.01.07, 22:15
    A co ja robię, jak nie dyskutuję?
    Monolog prowadzę?!
    Jakoś wszyscy ze mną rozmawiają!

    Może nie zauważyłaś, ale Ty tez.
    Pozdrawiam.
  • michelle28 01.01.07, 22:21
    Rozumiem, że masz inne zdanie niż Merwet, tylko po co mieszać Go z błotem tylko
    dlatego że nie pragnie ślubu.
    Pozdrawiam
  • diverse_women 01.01.07, 22:40
    Błotem? Nic nie słyszałam.
  • merwet77 01.01.07, 22:16
    > > to ty się zachowujesz jak szczeniak. Nie mam prawa miec własnego zdania,
    > musze
    > > robić to czego chce kobieta, a jak nie to już mamy problem. Co za bzdurne
    > > rozumowanie!
    > Od razu widać, że ma osobisty problem związany z tematem wątku. Strasznie dużo
    > jadu w kierunku nieznanego faceta, nieumiejętność dyskutowania i brak nawet
    > cienia chęci zrozumienia co chcesz przekazać. Nie ma chyba sensu dyskutować z
    > taką osobą, która wyzywa, obraża i nie stara się nawet zrozumieć.

    też tak mysle, nie wiem tylko dlaczego wyżywa sie na mnie, zwłaszcza że ani mnie
    nie zna, ani naszej sytuacji nie zna dobrze :(
  • diverse_women 01.01.07, 22:20
    Nie udawaj biedaczka.

    To Ty jesteś ujadającym psem w tej sytuacji.
    Ona tylko wyraża chęć zmiany, a Ty sie od razy rzucasz, że nie bo nie i koniec.

    Porażka.
  • merwet77 01.01.07, 22:23
    > Nie udawaj biedaczka.
    >
    > To Ty jesteś ujadającym psem w tej sytuacji.
    > Ona tylko wyraża chęć zmiany, a Ty sie od razy rzucasz, że nie bo nie i koniec.
    >
    > Porażka.

    skąd wiesz? byłaś przy naszych rozmowach? ktoś cię chyba naprawde musiał
    skrzywidzć, ale mnie daj już spokój!
  • diverse_women 01.01.07, 22:25
    nie byłam, ale to wynika z Twojej zajadłości w temacie
  • merwet77 01.01.07, 22:27
    > nie byłam, ale to wynika z Twojej zajadłości w temacie

    nie jestem zajadły, starałem się obiektywnie opisac sytuację, zarówno mój punkt
    widzenia jak i jej i naprawde nie rozumiem dlaczego mam na to przystawać.
  • diverse_women 01.01.07, 22:41
    Twój i jej!?

    Twój jest "nie bo to uwłacza mojej czci" a jej?
    nie słyszałam JEJ punktu widzenia

    SAM GO NIE ZNASZ

    może zapytaj jej czemu tak bardzo pragnie ślubu, to będziesz mógł chociaż z nami
    pogadać, a nie zbywać

    nie ma tu JEJ punktu widzenia

    TYLKO TY I TY
  • merwet77 01.01.07, 22:46
    Już pisałem jej argumenty, dla mnie zresztą beznadziejne:

    bo w naszym wieku wszyscy tak robią, bo jej kolezanki juz mają mężów, bo chce
    zalegalizowac związek (jakby cokolwiek miało to zmienić), bo chce mieć ślub z
    prawdziwego zdarzenia (kosciół, biała suknia, kilkuset gości...)...itd...
  • ssenga 01.01.07, 23:06
    bo chce mieć ślub z
    prawdziwego zdarzenia (kosciół, biała suknia, kilkuset gości...).


    i to jest jeden z konkretnych powodów!
  • lupus76 10.01.07, 13:11
    Tylko, że kobieta która chce ślubu wbrew marwetowi unieszczęśliwia jego. Jak ją
    nazwiesz?
  • sara.24 10.01.07, 13:55
    > Tylko, że kobieta która chce ślubu wbrew marwetowi unieszczęśliwia jego. Jak

    > nazwiesz?
    Gdyby to był facet zapewne nazwano by go egoistą. W przypadku kobiety będzie
    mowa, że się jej należy, że on powinien to dla niej zrobić. A fakty są takie że
    ona dążąc do czegoś wbrew niemu byłaby taką samą jak nie większą egoistką niż
    on niechcąc spełnić jej życzenia.
    Każdy próbuje przeforsować wersję która mu odpowiada i to jest naturalne, tylko
    nie powinno to przysłaniać faktu że najważniejszy jest związek sam w sobie i to
    co łączy ludzi, a nie ślub czy jego brak.
  • ewik_75 10.01.07, 14:04
    przecież się rozstali.
  • sara.24 10.01.07, 14:25
    > przecież się rozstali.
    Dyskusja toczy się nie tylko na temat konkretnej sytuacji autora wątku, ale
    padają też ogólne stwierdzenia dotyczące tematu ślubu.
  • ewik_75 10.01.07, 15:10
    A moja odpowiedź dotyczyła posta, w którym zawarto pytanie o to, jak nazwać
    dziewczynę marweta, która go męczyła o ślub.
    Nie było to więc pytanie natury ogólnej.
    Moja odpowiedź również w związku z tym nie mogła takową być.
  • sara.24 10.01.07, 16:28
    Mój post był ostatni na stronie, Twój pierwszy na kolejnej i wyglądało że Twój
    jest to odpowiezią na mój ;-)
  • diverse_women 01.01.07, 22:06
    nie daje szczęścia swojej kobiecie, wręcz przeciwnie, za wszelką cenę stara się
    ją UNIESZCZĘSLIWIĆ, to niestety jest ............ (żebyś nie żalił się, że Cię
    wyzywam)
  • merwet77 01.01.07, 22:09
    a kim jest kobieta która nie daje szczęścia mężczyźnie?

    poza tym nie sądzę, aby była ze mną nieszczęśliwa, bo gdyby tak było to już
    dawno by odeszła. Tą jej nagłą chęć na ślub traktuję raczej jako chwilową
    zachciankę, która mam nadzieję szybko minie.
  • diverse_women 01.01.07, 22:14
    Jakby każdy facet myślał jak Ty:
    ''Tą jej nagłą chęć na ślub traktuję raczej jako chwilową
    > zachciankę, która mam nadzieję szybko minie.''

    To 90% związków już by nie istniało.
    Kiedy mają potrzeby.

    To Ty masz zachciankę.
    Nie ma ślubu i koniec.
    To jest właśnie zachcianka.

    A jej chęć jest zapewne POTRZEBĄ.

    Słuchaj.
    Temat jest DOPIERO od tygodnia i ona wyraźnie od tygodnia jest z tym nieszczęśliwa.
    Nie zauważyłeś, że to dopiero się zaczyna?
    Więc nie mów, że ''nie sądzę, aby była ze mną nieszczęśliwa, bo gdyby tak było
    to już
    > dawno by odeszła.''

    Bo o ślubie mowa jest od niedawna a nie od 3 lat.
  • merwet77 01.01.07, 22:20
    > To Ty masz zachciankę.
    > Nie ma ślubu i koniec.
    > To jest właśnie zachcianka.


    to nie jest zachcianka. Temat był wielokrotnie dyskutowany i miała podobne
    zdanie jak ja. Dlaczego teraz mam się zgadzać na zmiany? A jak jej sie za 5 lat
    odmini i zechce dziecka to tez mam się zgodzić bo ona tak chce? A jak ona zechce
    wyjechac na madagaskar to ja mam jechac bo jak nie to jestem egoistą? Nie bądz
    smieszna



    > Słuchaj.
    > Temat jest DOPIERO od tygodnia i ona wyraźnie od tygodnia jest z tym nieszczęśl
    > iwa.
    > Nie zauważyłeś, że to dopiero się zaczyna?
    > Więc nie mów, że ''nie sądzę, aby była ze mną nieszczęśliwa, bo gdyby tak było
    > to już
    > > dawno by odeszła.''
    >
    > Bo o ślubie mowa jest od niedawna a nie od 3 lat.

    dla ciebie ślub to jedyny wyznacznik szczęścia? nie można kobiecie sprawić
    przyjemności w inny sposób? jeśli ślub sprawi, że będziesz niesamowicie
    szczęśliwa to znajdz sobie jakiegoś łosia i zyj długo i szczęśliwie.
  • diverse_women 01.01.07, 22:28
    A czemu nie chcesz ślubu ani dzieci?!
    Ślubu nie chcesz, bo nie, takie jest Twoje tłumaczenie.
    Ooo, wybacz, nie chcesz, bo stracisz godność (hahaha).

    Z dziećmi to samo?

    Nie masz nawet argumentów, żeby ją pokonać.
  • merwet77 01.01.07, 22:34
    > A czemu nie chcesz ślubu ani dzieci?!

    a dlaczego miałbym chcieć? jestem szczęśliwy, lubię swoje życie, nie czuję
    potrzeby brania slubu, uważam że jak dwoje ludzi ma ze sobą byćto będzie i
    papierek nic nie znaczy, nie potrzebuje tego i nie chcę, a branie ślubu tylko
    dlatego że wszyscy tak robią jest dla mnie upokarzające, masz racje.

    A dzieci nie chcę z tego samego powodu. Nie czuję takiej potrzeby i to chyba
    wystarczający powód! Ona tez nie chce (przynajmniej narazie). Twoim zdaniem
    gdybym ja nagle zechciał to mam prawo ją zmusić do tego by i ona chciała? Dla
    mnie reguły związku były jasne od samego początku i się ich trzymam.
  • qw994 01.01.07, 22:37
    > a dlaczego miałbym chcieć? jestem szczęśliwy, lubię swoje życie, nie czuję
    > potrzeby brania slubu, uważam że jak dwoje ludzi ma ze sobą byćto będzie i
    > papierek nic nie znaczy, nie potrzebuje tego i nie chcę,

    A dlaczego nie chcesz zrobić tego DLA NIEJ? Skoro tak bardzo jej na tym zależy.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 22:41
    > A dlaczego nie chcesz zrobić tego DLA NIEJ? Skoro tak bardzo jej na tym zależy.

    bo mi zależy na takim stanie rzeczy jaki jest. Poza tym to w dalszej
    konsekwencji może prowadzić to do założenia rodziny, posiadania gromadki dzieci,
    domu z ogródkiem itd..., a ja tak nie chcę żyć. Obydwoje dużo podróżujemy,
    uprawiamy sport, mamy swoje pasje, ja lubię takie życie, ona też (przynajmniej
    tak mówi) Nie chce tego zmieniac, przynajmniej nie teraz.
  • diverse_women 01.01.07, 22:44
    No to jak nie potrafisz się DLA niej poświęcić, to życzę powodzenia w dalszym życiu.

    P.S. kwiatów też jej nie dajesz, bo tzreba się poświęcić i iść do kwiaciarni?????
  • merwet77 01.01.07, 22:49
    > No to jak nie potrafisz się DLA niej poświęcić, to życzę powodzenia w dalszym ż
    > yciu.

    w dobrym związku nikt sie poświęcac nie musi, nikt nie musi robić niczego wbrew
    sobie, a nasz związek taki jest (i mam nadzieję że tak pozostanie)


    > P.S. kwiatów też jej nie dajesz, bo tzreba się poświęcić i iść do kwiaciarni???
    > ??

    już pisałem że daję i ciekawe dlaczego nie zapytałaś, czy ona nie może poświęcić
    się dla mnie? To tylko facet ma obowiązem poświecania się?
  • diverse_women 01.01.07, 22:52
    To ona czegoś pragnie, a nie Ty.
    Więc to Ty masz się poświęcać, a nie ona.
  • qw994 01.01.07, 22:57
    > w dobrym związku nikt sie poświęcac nie musi

    Czasami niestety - musi.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 10.01.07, 13:41
    Jeśli MUSI, to nie jest to dobry związek :(
  • ewik_75 10.01.07, 13:43
    lupus76 napisał:

    > Jeśli MUSI, to nie jest to dobry związek :(

    nieprawda.
    jeśli musi sie poswiecic ale nie chce z pobudek egoistycznych, albo bardzo przy
    tym cierpi - to wtedy nie jest dobry zwiazek.
  • lupus76 11.01.07, 08:49
    Jeśli człowieka zmuszasz do czegokolwiek, traci radość z życia, co z kolei może
    doprowadzić do depresji i następnie poważniejszych powikłań psychicznych. Jeśli
    na tym ma polegać dobry związek zaczynam rozumieć, skąd taka duża zapadalność
    na depresje...
  • ewik_75 11.01.07, 09:15
    myslisz w bardzo prosty sposob,
    nie dostrzegasz niuansow,
    nie analizujesz...

    masz opracowane schematy i wyciagasz je tylko z kapelusza.
    a moze sie zastanow, czym jest poswiecenie?
    Ze niekoniecznie musi wynikac ze zmuszania?
    ze ludzie poswiecaja sie dla partnerow, dla dzieci? robia to w jakims celu, a
    czesto potem ciesza sie z usykanych rezultatow...

    no zastanow sie chwile, to naprawde nie boli...
    a moze pomoc poszerzyc horyzonty
  • lupus76 11.01.07, 09:31
    Tak, proszę - pomóż mi. To, że stwierdzam, że poświęcanie się jest bezsensownym
    katowaniem się stawia mnie rzeczywiście w roli ślepca. I to, że wszelkiego
    rodzaju interakcje (niezależnie, czy małżeńskie - czy pozamałżeńskie)
    zachodzace pomiędzy dwojgiem ludzi powinny sprawiać im radość, a nie być
    traktowane w katogorii poświęcenie. Wybacz prosze, że poświęcenie jest dla mnie
    raczej terminem z pola walki, a nie współpracy.
    A i jeszcze jedno. Dziękujębardzo za personalne oceny moich forumowych
    wypowiedzi na Forum. Doprawdy nie wiem, co bym bez nich zrobił. Pewnie
    błądziłbym, jak dziecko we mgle.
    Miłego dnia życzę
  • qw994 11.01.07, 12:42
    > Tak, proszę - pomóż mi.

    Ja pomogę.
    Co robi mąż, kiedy żona zapada na stwardnienie rozsiane i wymaga coraz bardziej
    kompleksowej opieki, a nie stać ich na całodobową pielęgniarkę?
    Co robi matka, której rodzi cię upośledzone dziecko?

    Już wiesz, na czym polega poświęcenie, jeśli się kogoś kocha?

    Autor tego wątku wolał się rozstać z dziewczyną, którą rzekomo bardzo kochał.
    Moim zdaniem, głębokie uczucie to nie było. Bo jeśli kogoś kocha naprawdę
    głęboką miłością, to się zrobi niemalże wszystko, żeby ukochana osoba przy
    tobie była.
    --
    Super radyjko :)
  • sara.24 11.01.07, 12:51
    > Autor tego wątku wolał się rozstać z dziewczyną, którą rzekomo bardzo kochał.
    > Moim zdaniem, głębokie uczucie to nie było. Bo jeśli kogoś kocha naprawdę
    > głęboką miłością, to się zrobi niemalże wszystko, żeby ukochana osoba przy
    > tobie była.
    Tylko na ten problem można spojrzeć z drugiej strony- ona chyba też nie kochała
    go wystarczająco żeby być przy nim mimo że nie chce ślubu. Gdyby kochała
    naprawdę, głęboko- tak jak napisałaś, bycie z nim byłoby najważniejsze, a tu
    uczucie zeszło na dalszy plan.
    Każde z nich zwyczajnie chciało zrealizować to czego pragnie, a wyszło niestety
    że zaczęli mieć odmiennne poglady. Wybrali jedną z możliwości- rozstanie, na
    kompromis jak widać nie było stać żadnego z nich.
  • ewik_75 11.01.07, 13:08
    sara.24 napisała:

    > Tylko na ten problem można spojrzeć z drugiej strony- ona chyba też nie
    kochała
    > go wystarczająco żeby być przy nim mimo że nie chce ślubu.(…)

    Wniosek - żadne z nich nie było skłonne zrezygnować ze swojej wizji, a więc nie
    powinni się pobierać.
    I słusznie.
    I zdaje się, że taką właśnie podjęli decyzję…

    P.S. Po zastanowieniu, 3-latenim konkubinacie (szczęśliwym!), po wyjściu za mąż
    i porównaniu obydwu stanów stwierdzam, że nie chciałabym być wieczną konkubiną….
    Słowem, nie dziwię się dziewczynie, że po 8 latach nie zdzierżyła… Egoizm?
    Może…
  • lupus76 11.01.07, 13:10
    Tak. I dlatego dziewczyna, która go kochała odeszła od niego, bo nie potrafiuła
    wymusić tego, czego chciała.
    żeby była jasność - tak się składa, że jako wolontariusz opiekowałem się
    facetem choeym na stwardnienie rozsiane, którego żona zoistawiła, jak tylko
    dowiedziała się, że zachorował i co to za choroba. Podobnych przypadków było
    znacznie więcej, ale to nie miejsce ani wątek na wspomnienia z DPS.
  • ewik_75 11.01.07, 13:14
    lupus76 napisał:

    > żeby była jasność - tak się składa, że jako wolontariusz opiekowałem się (…)

    To skąd Twoje przekonanie, że w miłości nie może być poświęcenia ????
  • lupus76 11.01.07, 13:22
    Bo to nie jest miłość, tylko poczucie obowiązku. A to są dwie różne rzeczy.
    Na małżonka faktycznie się nie nadaję - nawet nie chcę nim być :) Zbyt wysoko
    cenię sobie możliwość decydowania o swoim losie.
  • qw994 11.01.07, 13:24
    > Bo to nie jest miłość, tylko poczucie obowiązku.

    Mylisz się.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 11.01.07, 13:29
    a to ciekawy argument.
  • qw994 11.01.07, 13:48
    To nie miał być argument. Znam takie przypadki z życia.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 11.01.07, 13:58
    A ja znam inne. I mozemy się tak licytować, jak dzieci w piaskownicy, tylko co
    to wnosi do dyskusji?
  • qw994 11.01.07, 14:09
    > A ja znam inne. I mozemy się tak licytować, jak dzieci w piaskownicy, tylko
    co
    > to wnosi do dyskusji?

    To, że ty czegoś nigdy nie widziałeś, nie znaczy, że to nie istnieje. Bo ja
    widziałam. Oczywiście możesz mi nie uwierzyć, ale to twoja sprawa.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 11.01.07, 14:20
    I vice versa.
  • qw994 11.01.07, 14:23
    Ale ja tobie wierzę, że są przypadki, o których mówisz. Ty natomiast nie chcesz
    przyjąć do wiadomości, że można się poświęcać z powodu miłości :) Trudno.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 11.01.07, 14:33
    Widzę, że wyrażam się niejasno - spróbuję jeszcze raz:
    Wracając do naszego przykładu z SM - jeśli żona kochałaby mojego znajomego -
    nie byłoby z jej strony poświęceniem to, że się nim opiekuje, tylko
    oczywistością. Jeśli zaczęłaby sama mówić, że się poswięca - to oznacza, że go
    nie kocha, tylko jest przy nim z poczucia obowiązku. Teraz jest jaśniej?
  • qw994 11.01.07, 14:46
    Ale ja rozumiem, że są takie przypadki, i to wcale nierzadkie, że poświęcenie
    się dla kogoś jest przykrym obowiązkiem.
    Ale są i takie przypadki, kiedy poświęcenie się ma swoje źródło w miłości.
    Przykro mi, że takich nie znasz. Co nie znaczy, że ich nie ma.
    Czy teraz ja wyrażam się jasno?
    --
    Super radyjko :)
  • ewik_75 11.01.07, 15:27
    lupus76 napisał:

    > Wracając do naszego przykładu z SM - jeśli żona kochałaby mojego znajomego -
    > nie byłoby z jej strony poświęceniem to, że się nim opiekuje, tylko
    > oczywistością.


    Nie. To wciąż byłoby poświęceniem, tylko że oczywistym.
    Ale wciąż poświęceniem.


    > Jeśli zaczęłaby sama mówić, że się poswięca - to oznacza, że go
    > nie kocha, tylko jest przy nim z poczucia obowiązku.

    Nieprawda.
    Byłaby z nim dlatego, że go kocha i jest jego partnerką/żoną.
    A skoro go kocha, to oczywiste, ze go wspiera.
    I dltageo przedkłada jego zdrowie nad swój dotychczasowy tryb zycia.
    Jeśli chcesz to nazwać obowiązkiem - proszę bardzo.

    Ty natomiast boisz się tego….
  • ewik_75 11.01.07, 13:37
    lupus76 napisał:

    > Bo to nie jest miłość, tylko poczucie obowiązku. A to są dwie różne rzeczy.

    Poczucie obowiązku w tym wypadku wynika bezpośrednio z miłości…
    Jeśłi wynika, to znaczy, że to uczucie było mocno powierzchowne i miłością
    nazywać go nie należy...


    > Na małżonka faktycznie się nie nadaję - nawet nie chcę nim być :) Zbyt wysoko
    > cenię sobie możliwość decydowania o swoim losie.


    Bycie małżonkiem nie odbiera możliwiości decydowania o własnym losie.
    Nie stajesz się ubezwłasnowolniony…

  • lupus76 11.01.07, 13:52
    Bycie małżonkiem nie odbiera możliwiości decydowania o własnym losie.
    > Nie stajesz się ubezwłasnowolniony
    U beswłasnowolniony - nie. Ale mocno ograniczony.
  • qw994 11.01.07, 14:08
    > U beswłasnowolniony - nie. Ale mocno ograniczony

    Nie bardziej, niż w związku niemałżeńskim.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 11.01.07, 14:22
    Małżeństwo jest strukturą znacznie mniej elastyczną, niż tzw. "wolny związek" I
    otyle mniej elastyczne z automatu stają się moje decyzje.
  • qw994 11.01.07, 14:24
    > Małżeństwo jest strukturą znacznie mniej elastyczną

    A dlaczego tak uważasz?
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 12.01.07, 07:49
    Spójrz, prosze na dwa moje poprzednie postyy :)
  • ewik_75 11.01.07, 15:24
    lupus76 napisał:

    > Małżeństwo jest strukturą znacznie mniej elastyczną, niż tzw. "wolny związek"

    i widzisz - ti jest clue.
    tak dlugo jak dlugo stawiasz na piedestale siebie, sowje potrzeby i swoje zycie
    tak dlugo nie kochasz naprawde....
  • lupus76 12.01.07, 07:48
    Bardziej. Masz na sobie kaftan w postaci prawa, które nakłada na Was Państwo.
    Trudniej jest powiedzieć sobie "do widzenia", jesli spotkacie na swej drodze
    jakiś problem, który jest nie do rozwiązania...
  • ewik_75 12.01.07, 09:08
    lupus76 napisał:

    > Bardziej. Masz na sobie kaftan w postaci prawa, które nakłada na Was Państwo.
    > Trudniej jest powiedzieć sobie "do widzenia", jesli spotkacie na swej drodze
    > jakiś problem, który jest nie do rozwiązania...

    nie ma problemów nie do rozwiązania, jeśli oboje rozwiązania chcą i jeśli chca
    być razem
  • ewik_75 11.01.07, 15:22

    lupus76 napisał:

    > U beswłasnowolniony - nie. Ale mocno ograniczony.

    Absolutnie nie.
    Masz mylne pojęcie o małżeństwie...
  • lupus76 12.01.07, 07:57
    W kilku powyższych postach pokazałem, ze nie do końca się mylę; jeśli zakładasz
    niezmienność tego związku, to rzeczywiście możesz uznać, ze się mylę. Tyle, ze
    ja zakładam, że w dzisiejszym świecie wszystko jest zmienne. Małżeństwo też
    taie może być (choć nie musi).
  • lupus76 12.01.07, 07:44
    A i owszem, odbiera - weźmy przykład Merweta. Załózmy, że się pobrał ze swoją
    dziewczyną. Z rok ona mówi mu, że chce mieć dziecko. On tego dziecka nie chce.
    Dalsze życie we dwójkę staje się nieznośne. Każde obstaje przy swoim (i
    słusznie - to znów decyzja zero-jedynkowa, czyli w tej istotnej dla obojga
    kwestii nie ma pola kompromisu, bo nie można przcież trochę mieć dzieci, a
    trochę nie). Dochodzą do wniosku, że nie jest im ze sobą po drodze. Nie
    uważacie, że łatwiej jest rozwiązać ten problem bedąc już w związku małżeńskim,
    czy w luźnym związku?
  • ewik_75 12.01.07, 09:07
    lupus76,

    kwestię dzieci podejmuje się przed ślubem, a nie po.....
  • lupus76 12.01.07, 09:59
    ewik_75 napisała:

    > lupus76,
    >
    > kwestię dzieci podejmuje się przed ślubem, a nie po.....
    Spójrz więc na to w ten sposób, że przed slubem oboje uzgodnili, że nie chcą
    dzieci. Po upływie dwóch lat ona twierdzi, że jednak chce. Wszak kobieta jest
    zmienną.
  • ewik_75 12.01.07, 10:14
    lupus76 napisał:


    > Spójrz więc na to w ten sposób, że przed slubem oboje uzgodnili, że nie chcą
    > dzieci. Po upływie dwóch lat ona twierdzi, że jednak chce. Wszak kobieta jest
    > zmienną.

    wtedy powinni się rozstać.
    ale przeiwdziec tego przeciez nie sposob
  • lupus76 12.01.07, 10:54
    Jak to nie da się przewidzieć??? A jak nie da sięprzewidzieć - lepiej
    odpuścićsobie małżeństwo.
  • qw994 11.01.07, 13:23
    A dlaczego uważasz, że to ona odeszła? Bo ja raczej myślę, że to on z nią
    skończył.

    Mój przykład z ciężką chorobą wziął się stąd, że pisałeś, że w dobrym związku
    nie powinno istnieć coś takiego, jak poświęcenie.
    --
    Super radyjko :)
  • lupus76 11.01.07, 13:28
    Bo rozmawiałem z tym facetem ponad rok. Widziałem, jak powolutku umiera jego
    ciało, a umysł zachowuje sprawność. Myślę, ze ta kobieta zabrało mu parę
    miesięcy życia swoim odejściem.
  • ewik_75 11.01.07, 13:43
    lupus76 napisał:

    > Bo rozmawiałem z tym facetem ponad rok. Widziałem, jak powolutku umiera jego
    > ciało, a umysł zachowuje sprawność.

    I to doprowadziło Cię do wniosku, że w dobrym związku nie ma poświęceń?
    To znaczy, że w dobrym związku nikt nie choruje?


    Myślę, ze ta kobieta zabrało mu parę
    > miesięcy życia swoim odejściem.


    Jak wyżej - jaki stąd wniosek?
    Kochająca partnerka zostałyby przy nim - a więc: poświęciła się opiece nad nim
    i umileniu mu tego roku (lub dłuzej).
    Stąd - w dobrym związku kochającyh się ludzi poświęcenie występuje…
  • lupus76 11.01.07, 13:54
    Gdyby go (jeszcze) kochała, to nie byłoby to poświęcenie, tylko naturalne
    zachowanie.
    Tyle, ze przestała go kochać (o ile kiedykolwiek go kochała). Nota bene została
    jej po nim całkiem ładna sumka...
  • lupus76 12.01.07, 08:01
    Stąd wiem, że to ONA odeszła. Jeśli chcesz ze mną dyskutować, słuchaj(czytaj)
    mnie uważnie, proszę.
    W dobrym związku - co już wcześniej pisałem - nie ma poświęceń, bo wszystko
    wynika z naturalnej potrzeby, że się tak brzydko wyrażę "zrobienia dobrze"
    partnerce/partnerowi. I proszę mnie w tym miejscu nie lapać za słowo, bo
    zakładam, że wiecie o co mi chodzi ( i o co NIE chodzi)
  • ewik_75 12.01.07, 09:09
    lupus76 napisał:

    > W dobrym związku - co już wcześniej pisałem - nie ma poświęceń, bo wszystko
    > wynika z naturalnej potrzeby, że się tak brzydko wyrażę "zrobienia dobrze"
    > partnerce/partnerowi.

    oujesu....
    to się infantylność nazywa...

  • ewik_75 11.01.07, 13:13
    qw994 napisał:


    > Ja pomogę. (…)
    > Co robi matka, której rodzi cię upośledzone dziecko?
    >
    > Już wiesz, na czym polega poświęcenie, jeśli się kogoś kocha?

    Dokładnie tak!
    Więc jeśli lupusie piszesz, ze jak jest poswiecenie to nie ma milosci, to widac
    nie przemyslales sprawy dokladnie, a emocjonalnie jestes na - skad innad
    pieknym - etapie zauroczen i erotyki. Tylko.
    Jeśli na nim chcesz się zatrzymac, to… coz….. Nie będziesz w pleni
    emocjonalnie rozwinieta jednostka i jako taka nie nadajesz się na patrnera,
    który pomoze przejsc przez ciezkie chwile, jeśli takie się pojawia. Czyli nie
    nadajesz się na partnera generalnie. Nie mowiac o malzonku…
  • silic 11.01.07, 12:11
    > no zastanow sie chwile, to naprawde nie boli...
    > a moze pomoc poszerzyc horyzonty

    No właśnie, zastanów się. On czegoś chce, ona czegoś chce. W twojej wersji tylko
    on ma się poświęcać bo inaczej jest egoistą. Ona ma potrzebę i powinna to
    dostać. Widzisz ten wąski horyzont ?
    Ona chce tego poświęcenia od niego. On ma swoje przekonania, poglądy (nie od
    dziś ) i wyrażał je jasno. Ona chce by to zmienił albo odejdzie ( i tak się
    resztą stało) - ja to nazywam przymusem.
  • ewik_75 11.01.07, 12:18
    > No właśnie, zastanów się. On czegoś chce, ona czegoś chce. W twojej wersji
    tylk
    > o
    > on ma się poświęcać bo inaczej jest egoistą. Ona ma potrzebę i powinna to
    > dostać. Widzisz ten wąski horyzont ?

    silic, ale my z lupusem76 o czym innym rozmawialiśmy...
    Nie zauważyłeś?


    a poza tym ja nigdzie nie napisałam, że ona ma się poświęcic i ohajtać, bo
    inaczje będzie egoistą.

    Straszliwie wszystko upraszczasz, co prowadzi do takich właśnie "zbitków". toż
    to czysta manipulacja!!!

    Napisałam wprost, ze skoro tak to wyglada i on to odbiera jako ogromne
    poswiecenie i przymus to powinni się rozstac. I rozstali sie.
    Twoje uwagi na temat moich pogladow sa niekompletyne i krzywdzace.

    O egozimie pisalam a propos czego innego...

    Klania się umiejętność czytania ze zrozumieniem...

  • sara.24 11.01.07, 12:31
    > No właśnie, zastanów się. On czegoś chce, ona czegoś chce. W twojej wersji
    tylk
    > o
    > on ma się poświęcać bo inaczej jest egoistą. Ona ma potrzebę i powinna to
    > dostać. Widzisz ten wąski horyzont ?
    > Ona chce tego poświęcenia od niego. On ma swoje przekonania, poglądy (nie od
    > dziś ) i wyrażał je jasno. Ona chce by to zmienił albo odejdzie ( i tak się
    > resztą stało) - ja to nazywam przymusem.
    Właśnie nie rozumiem czemu facet w podobnej sytuacji jest nazywany egoistą, a
    kobieta która próbuje przeforsować swoją wersję już tą egoistką niby nie jest.
    Oboje mają na uwadze własne potrzeby, ona może nawet wyraźnie bo próbuje
    nakłonić faceta do czegoś czego on wcale nie chce.
    W przypadku kiedy obie strony pragną tego samego, nie ma problemu, chcą to
    biorą ślub, nie chcą- nie biorą. W sytuacji kiedy jedna ze stron zdecydowanie
    nie chce, nie wiem jaki jest sens nacisków, urabiania czy szantażu. Jaką
    wartość miałby taki ślub dla kobiety skoro zostałby zawarty dla świętego
    spokoju, wbrew wyznawanym przez faceta zasadom? Wiele kobiet niestety pomija
    to,a chęć zawarcia małżeństwa przysłania im wiele faktów.
  • lupus76 11.01.07, 13:06
    Dzięki Sara! Sam bym lepiej tego nie wyklarował
  • qw994 01.01.07, 22:48
    > bo mi zależy na takim stanie rzeczy jaki jest.

    Ale to już właśnie się zmieniło. Już nie wrócisz do tego, co było.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 22:49
    > Ale to już właśnie się zmieniło. Już nie wrócisz do tego, co było.

    to się jeszcze okaże, jesteśmy ze sobą 8 lat a o ślubie mówi od tygodnia, więc
    nie przesądzajmy sprawy
  • qw994 01.01.07, 22:54
    To się okaże, ale ja głowę dam, że jej nie przejdzie. Zwłaszcza, że jej
    zdecydowanie odmówiłeś. No to teraz dziewczyna ma o czym myśleć...
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 22:55
    To po co ten wątek?
    Skoro To dla Ciebie tylko tydzień, to możesz i kolejne 5 lat słuchać jak o tym mówi.
    W końcu 8 lat to taaaak dużo.

    Wiesz co.
    Znam 34 latka, którego po 7 latach związku rzuciła dziewczyna, bo nie chciał ślubu.
    Teraz jest wrakiem człowieka.
    Nieszczęśliwym.
    I ŻAŁUJE tylko jednego w życiu.
    Ze się z nią nie ożenił.

    A ona teraz jest szczesliwa z innym.
    Aż miło popatrzeć.
  • merwet77 01.01.07, 22:57
    > Znam 34 latka, którego po 7 latach związku rzuciła dziewczyna, bo nie chciał śl
    > ubu.
    > Teraz jest wrakiem człowieka.
    > Nieszczęśliwym.
    > I ŻAŁUJE tylko jednego w życiu.
    > Ze się z nią nie ożenił.


    tylko, że ja nie jestem uzalezniony od niej, ani ona ode mnie i wiem, że jeśli
    ta miłość jest prawdziwa (a jest) to będziemy razem
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 22:59
    Milosc moze byc prawdziwa, ta jedna na cale zycie, a instynkt instynktem. Jesli
    kiedys ona zechce miec dziecko - poswieci i wasza milosc
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 23:03
    > Milosc moze byc prawdziwa, ta jedna na cale zycie, a instynkt instynktem. Jesli
    > kiedys ona zechce miec dziecko - poswieci i wasza milosc

    mam nadzieję że nie. dla mnie byłby to koniec, więc chyba rozsądniej było by
    znaleźć sobie kogoś kto chce dzieci i byłby dobrym ojcem, przynajmniej tak
    myślę. Skoro tego nie robi, to znaczy że nie chce
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 23:08
    Bo ma nadzieje i cie pewnie kocha. Moze warto jej powiedziec, ze ewentualna
    ciaza, to bylby koniec dla ciebie? Caly czas to mowie: daj jej szanse na
    znalezienie kogos, dla kogo - jesli ona zmieni zdanie w kwestii posiadania
    dzieci - nie bedzie to problemem.
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 23:11
    > Bo ma nadzieje i cie pewnie kocha. Moze warto jej powiedziec, ze ewentualna
    > ciaza, to bylby koniec dla ciebie?

    ona to wie, zresztą tak jak mówię, ona tez nie chce dzieci, nie wiem tylko jak
    długo to potrwa, ale mam nadzieję że jej sie nie odmieni?

    Caly czas to mowie: daj jej szanse na
    > znalezienie kogos, dla kogo - jesli ona zmieni zdanie w kwestii posiadania
    > dzieci - nie bedzie to problemem.


    ale co mam zrobić? ja odejść nie chcę bo ją kocham, gdyby ona chciała czegoś
    innego, gdyby czuła się nieszczęśliwa to sama by odeszła.
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 23:19
    > ale co mam zrobić? ja odejść nie chcę bo ją kocham, gdyby ona chciała czegoś
    > innego, gdyby czuła się nieszczęśliwa to sama by odeszła.

    Ona juz chce czegos innego - glosno od tygodnia, tak naprawde byc moze od kilku
    miesiecy. Nie wiem, ile ona wytrzyma, ale juz jest nieszczesliwa. Byc moze
    zacznie udawac, ze zapomniala o slubie. Czy myslisz, ze przez to nie bedzie
    nieszczesliwa? Mam nadzieje - dla jej dobra - ze nie bedzie zbyt dlugo udawac,
    ze jej dobrze w takim ukladzie.
    Ona JESZCZE nie odeszla. Ale jest JUZ nieszczesliwa. Jak myslisz - ile da rade?
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 22:48
    I tu jest pies pogrzebany. To nie chodzi o slub, tylko o to, co bedzie
    dalej..... Wierzysz, ze nie biorac slubu unikniesz tego, o czym piszesz? Dzieci
    itp.? Brak slubu ma cie od tego uchronic. No coz, akt malzenstwa nie gwarantuje
    ciazy, a jego brak przed nia nie chroni. Mozna miec dzieci i swoje pasje. Mojemu
    ojcu urodzilo sie 3 dziecko, jak mial 48 lat. Mala ma teraz prawie 10 i jest
    chyba jedyna osoba, ktora tak samo podziela jego pasje: narciarstwo (w takim
    samym stopniu, co on, bo reszta ogranicza sie do 2 wyjazdow narciarskich na rok).
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 22:52
    > I tu jest pies pogrzebany. To nie chodzi o slub, tylko o to, co bedzie
    > dalej..... Wierzysz, ze nie biorac slubu unikniesz tego, o czym piszesz? Dzieci
    > itp.? Brak slubu ma cie od tego uchronic. No coz, akt malzenstwa nie gwarantuje
    > ciazy, a jego brak przed nia nie chroni. Mozna miec dzieci i swoje pasje. Mojem
    > u
    > ojcu urodzilo sie 3 dziecko, jak mial 48 lat. Mala ma teraz prawie 10 i jest
    > chyba jedyna osoba, ktora tak samo podziela jego pasje: narciarstwo (w takim
    > samym stopniu, co on, bo reszta ogranicza sie do 2 wyjazdow narciarskich na rok
    > ).


    ale Ona deklaruje, ze też nie chce dzieci, boje się tylko, że jej się to może
    odmienic, a ja całe życie nie chcę się poswięcac, nie chce robić czegoś, co
    uważam za bezsensowne, chce aby ona liczyła się tez ze mną i moimi uczuciami, to
    wszystko
  • qw994 01.01.07, 22:55
    nie chce robić czegoś, co
    > uważam za bezsensowne, chce aby ona liczyła się tez ze mną i moimi uczuciami,
    to wszystko

    A ty się liczysz z jej uczuciami? :)
    Wiesz, że w życiu nie zawsze będzie tak, jak ty chcesz? I co wtedy?
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 23:00
    > A ty się liczysz z jej uczuciami? :)
    > Wiesz, że w życiu nie zawsze będzie tak, jak ty chcesz? I co wtedy?

    już pisałem, to były nasze plany i nasze marzenia. Chcieliśmy (i nie licząc tego
    cholernego ślubu) nadal chcemy tego samego. Zastanawiam się tylko jak długo, bo
    skoro nagle zechciała slubu, to później może zechceić dzieci, domku na
    przedmiesciach itd..., a to nie sa moje marzenia i moje ambicje, ja tak nie chcę
    zyć (póki co ona też, na szczęście)
  • qw994 01.01.07, 23:03
    > już pisałem, to były nasze plany i nasze marzenia. Chcieliśmy (i nie licząc
    teg
    > o
    > cholernego ślubu) nadal chcemy tego samego. Zastanawiam się tylko jak długo,
    bo
    > skoro nagle zechciała slubu, to później może zechceić dzieci, domku na
    > przedmiesciach itd..., a to nie sa moje marzenia i moje ambicje, ja tak nie
    chc
    > ę
    > zyć (póki co ona też, na szczęście)

    Tak to czasami bywa, że ludzie po latach udanego związku nagle zaczynają mieć
    inne priorytety...
    --
    Super radyjko :)
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 22:55
    Zakldanianie, ze slub = dzieci jest bezsensowne. Jesli bedzie chciala miec
    dziecko - bedzie je miec bez slubu. Jesli boisz sie, ze kiedys bedzie chciala
    miec dzieci, to moze lepiej dac jej wolnosc i szanse na spotkanie kogos, kto
    zaakceptuje ewentualna zmiane jej nastawienia
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 23:01
    > Zakldanianie, ze slub = dzieci jest bezsensowne. Jesli bedzie chciala miec
    > dziecko - bedzie je miec bez slubu.

    wiem, ale ślub może znacznie przybliżyć tą perspektywę

    > Jesli boisz sie, ze kiedys bedzie chciala
    > miec dzieci, to moze lepiej dac jej wolnosc i szanse na spotkanie kogos, kto
    > zaakceptuje ewentualna zmiane jej nastawienia

    ona jest wolna, ale mówi, że nie chce dzieci
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 23:06
    Wolnosc od ciebie i szanse na spotkanie kogos, kto bedzie chcial slubu z nia i
    byc moze - chociaz ona tego nie mowi, to tylko twoje obawy - dzieci.
    Slub nie przybliza perspektywy posiadania dzieci. To sa twoje obawy, ze slub
    wywola w niej chec potomstwa. Skoro ja kochasz, to powinienes jej wierzyc, ze
    dzieci nie chce i nie bedzie chciala. Jesli nie jestes pewien - po 8 latach - to
    nadszedl czas, zeby pozwolic jej odejsc
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 23:12
    Jesli nie jestes pewien - po 8 latach - t
    > o nadszedl czas, zeby pozwolic jej odejsc

    a co to znaczy? przecież gdyby chciała to by odeszła?
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 23:16
    Byc moze to zrobi, skoro ona chcialaby slubu a ty nie. To poczatek konca.
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 23:18
    > Byc moze to zrobi, skoro ona chcialaby slubu a ty nie. To poczatek konca.

    ślub to tylko papier, Twoim zdaniem warto dla niego rezygnowac ze szczęścia i
    miłości? moim zdaniem nie.
  • qw994 01.01.07, 23:20
    Kobieta inaczej to pojmuje.
    --
    Super radyjko :)
  • caroll5 02.01.07, 10:13
    merwet77!Ja myślę, że kiedyś pojawi się kobieta dla której złamiesz swoje
    zasady..ale to nie jest obecna partnerka, co nie trudno zauważyc tak jak i to,
    że jesteś już nią zmęczony..
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 23:20
    No coz - z milosci byc moze ona zrezygnuje. Ale ze szczescia? Skoro ona jest juz
    nieszczesliwa, bo chce slubu, a ty nie? To jest rezygnowanie ze szczescia?
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 23:24
    wokół ślubu nie kręci się całe życie,sa przecież różne aspekty, zwykła
    codzienność, wię że może na mnie liczyć, to chyba tez wazne?
  • qw994 01.01.07, 23:26
    Też, ale tylko "też" :)
    --
    Super radyjko :)
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 23:28
    merwet77 napisał:

    > wokół ślubu nie kręci się całe życie,sa przecież różne aspekty, zwykła
    > codzienność, wię że może na mnie liczyć, to chyba tez wazne?

    Tak, to jest wazne, ale widocznie dla niej w tej chwili wazniejsza jest
    legalizacja waszego zwiazku. Im bardziej ty nie chcesz, tym bardziej ona sie
    zastanawia: dlaczego. No coz - jestem rozsadna, trzezwo myslaca osoba, mam swoje
    pasje - a jednak fakt, ze facet, ktory deklaruje, ze mnie kocha - nie chcialby
    sie po 8 latach ozenic - nawet jesli nie mialabym racjonalnych argumentow,
    oprocz takiej potrzeby, pragnienia - bylby dla mnie powodem na zastanowieniem
    sie nad przyszloscia takiego zwiazku.


    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • patrycja.c100 13.01.07, 03:51
    ważne, ale ślub też jest ważny :)
  • silic 01.01.07, 21:53
    Ciekawe jak w takim razie miałby potraktować przysię jego dziewczyny o
    wierności, miłości itd. - dać dopisek " ale ludzie się zmieniają, więc nie wiem
    jak długo będę miała takie przekonania"...
    Napisz, bo jestem ciekawy, jakie są te różnice w życiu ze ślubem i bez ślubu (
    po za tymi związanymi ze wspólnoty majątkowej itd. )
  • diverse_women 01.01.07, 21:56
    Boże, jesteście żałośni.
    Skoro mu taaaaaaaaaaak dobrze z nią bez ślubu, to po ślubie też się nic nie
    zmieni, a ona będzie szczęśliwa!
    A poza tym jak się jest w małżeństwie, to ławtej przetrwać kryzys i wyjść z tego
    i być dlaej szczęśliwymi do końca życia, a jak się żyje tak jak oni, to mogą się
    rozejść i nic już nigdy z tego nie będzie.
  • silic 01.01.07, 22:00
    Może zrozumiesz wreszcie , że są ludzie, którzy nie robią czegoś tylko dlatego,
    że inni też tak robią, albo innym się nie podoba itd. Takie argumenty wysuwa
    jego dziewczyna a to się kłóci z jego wewnętrznym poczuciem godności, łamie jego
    zasady.
  • diverse_women 01.01.07, 22:01
    Poczucie godności?
    To ślub uwłacza jego czci?

    To niech da tej biednej dziewczynie spokój, bo lepiej żeby zaznała szczęścia
    rodzinnego z innym, niż żeby całe życie się męczyła i była niespełniona.
  • merwet77 01.01.07, 22:04
    > To niech da tej biednej dziewczynie spokój, bo lepiej żeby zaznała szczęścia
    > rodzinnego z innym, niż żeby całe życie się męczyła i była niespełniona.

    pewnie nie uwierzysz, ale ja nie trzymam jej siłą, ona mnie też nie, jesteśmy i
    byliśmy ze soba bo się kochamy, ale ty pewnie tego nie rozumiesz
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 22:16
    Na poczatku mowi sie rozne rzeczy - nie chce slubu, dzieci itp. To sie zmienia -
    niezaleznie od wczesniejszych zapewnien. Tyle teorii.
    Mnie dziwi jedno: abstrahując, dlaczego Twoja dziewczyna chce wlasnie teraz ( w
    ogole) slubu - dlaczego Ty go nie chcesz? Skoro to nic nie zmieni....? Nie
    chcialabym byc z kims 8 lat i uslyszec, ze on nie chce sie ze mna ozenic. Nie
    dlatego, ze slub cos zmienia, ale dlatego, ze partner boi sie takiej deklaracji.
    Tak, po 8 latach mozna oczekiwac, ze ta druga osoba jest gotowa, zeby
    powiedziec, ze biore sobie ciebie za zone/meza - wobec Boga czy ludzi. Bo jesli
    partner tego nie chce - to cos jest nie tak. Nie chce sie zdeklarowac - niby
    formalnosc, papierek, ale dlaczego nie chce? Bo gdyby to byla TYLKO formalnosc,
    to by to zrobil.
    Nie pytaj sie, dlaczego Twoja dziewczyna chce slubu, ale dlaczego - skoro
    uwazasz, ze to tylko formalnosc, papierek, istnieje rozwod jako wyjscie
    "awaryjne" - dlaczego Ty nie chcesz tego slubu?
    Dla mnie slub to taka deklaracja - ze jestem ta jedyna, w zalozeniu na zawsze,
    ze jestem ta , dla ktorej warto sie zaobraczkowac. Nie istnieja racjonalne
    argumenty - zastanawia tylko fakt, ze Ty jej odmawiasz.
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • qw994 01.01.07, 22:01
    No to ma wybór - albo utraci "godność" (chociaż dziwnie tę godność pojmujesz,
    skoro utratą godności jest dla ciebie ślub z ukochaną osobą), albo straci
    dziewczynę. Na 90%.
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 22:02
    No! :)
  • merwet77 01.01.07, 22:06
    > No to ma wybór - albo utraci "godność" (chociaż dziwnie tę godność pojmujesz,
    > skoro utratą godności jest dla ciebie ślub z ukochaną osobą), albo straci
    > dziewczynę. Na 90%.

    utrata godność to robienie czegoś pod przymusem wbrew sobie i swoim zasadom.
  • qw994 01.01.07, 22:07
    W każdym razie - wybór należy do ciebie. Albo rybki, albo akwarium.
    --
    Super radyjko :)
  • merwet77 01.01.07, 22:10
    > W każdym razie - wybór należy do ciebie. Albo rybki, albo akwarium.

    nie sądzę aby z powodu takiej pierdoły miał się rozpaść związek. prędzej czy
    póxniej przejdzie Jej, mam nadzieję że predzej, bo to zrzędzenie staje się nie
    do wytrzymania.
  • qw994 01.01.07, 22:12
    To nie pierdoła, tylko bardzo ważna kwestia.
    I raczej wątpię, żeby jej przeszło, raczej możesz spodziewać się eskalacji.
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 22:16
    Pierdoła?
    No to się wykazałeś.......................
  • sasza11 01.01.07, 22:20
    Po co slub ? a chocby dla kwestii formalno prawnych, kredyty, dziedziczenie czy
    chocby informacja o twoim stanie zdrowia w szpitalu ktorej jako obca osoba, bo
    taki jest jej obecny status nie dostanie.

    I powiem Ci jako kobieta: NIE przejdzie jej, i wkoncu odejdzie do kogos kto
    doceni ja na tyle by spelnic te jak mowisz pie... STRACISZ ja predzej czy
    pozniej, dam sobie glowe uciac, zatem lepiej sie zastanow czy ten upor jest
    wart utraty ukochanej kobiety. bo ze tak bedzie to jestem pewna. cokolwiek nie
    sadzisz.
  • bez.wyksztalcenia 01.01.07, 22:19

    Nie pytaj sie, dlaczego Twoja dziewczyna chce slubu, ale dlaczego - skoro
    uwazasz, ze to tylko formalnosc, papierek, istnieje rozwod jako wyjscie
    "awaryjne" - dlaczego Ty nie chcesz tego slubu?
    Dla mnie slub to taka deklaracja - ze jestem ta jedyna, w zalozeniu na zawsze,
    ze jestem ta , dla ktorej warto sie zaobraczkowac. Nie istnieja racjonalne
    argumenty - zastanawia tylko fakt, ze Ty jej odmawiasz.
    --
    wasz Baranek Forumowy
    przytul mnie
    "Etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności, by za
    tyle zła, wyrządzonego zwierzętom przez ludzi, pospieszyć im z jakąkolwiek pomocą"
  • merwet77 01.01.07, 22:38
    już pisałem, po prostu nie czuję takiej potrzeby, denerwuje mnie cała obłuda jak
    temu towarzyszy, złudne poczucie bezpieczeństwa, wiecznej miłości. Takie mam
    poglądy i nie chcę robić czegoś wbrew sobie. Dla mnie to wystarczajacy powód.
  • qw994 01.01.07, 22:39
    Kurczę, a gdzie są JEJ potrzeby???
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women 01.01.07, 22:45
    No dokładnie.
    Ciągle tylko:

    mi jest dobrze
    bo ja tak chcę
    bo ja to lubię
    bo mi się tak podoba

    i to ma być empatyczne podejście?
  • merwet77 01.01.07, 22:55
    > Kurczę, a gdzie są JEJ potrzeby???

    nie rozumiesz, jeszcze tydzien temu ona podzielała moje zdanie, to były nasze
    potrzeby, nasze plany i nasze podejscie do życia! Nagle Ona zmieniła zdanie a ja
    nie wiem dlaczego, bo dla mnie powód "wszyscy już dawno..." nie jest żadnym powodem
  • qw994 01.01.07, 22:57
    Musicie na spokojnie ten temat omówić.
    --
    Super radyjko :)
  • ssenga 01.01.07, 22:58
    nie rozumiem, wiesz dlaczego?
    przed chwilą pisaleś, że ostatni raz rok temu mówiła, że nie chce, a teraz
    piszesz już, że tydzień temu mówila, że nie chce,

    plączesz się we własnych zeznaniach
    zmieniasz wersję co 5 minut

    zdecyduj się chłopie, bo inaczej sam się pogubisz
  • merwet77 01.01.07, 23:06
    rok temu rozmawialiśmy na ten temat i mówiła że nie chce ślubu, tak samo jak na
    poczatku związku. Nagle tydzień temu oznajmiła że chce ślubu, co jest dla mnie
    niezrozumiałe

    chyba jasno się wyraziłem?
  • ssenga 01.01.07, 23:10
    Przez ten rok mogła sobie przemyśleć całą sprawę i akurat przypadkiem tydzień
    temu to oznajmiła. Nie rozumiem czemu się dziwisz, w końcu kiedyś i tak by o tym
    cos powiedziała.
  • qw994 01.01.07, 23:12
    Zwłaszcza, że były święta... Być może liczyła, że wyjdziesz z propozycją przy
    okazji świąt.
    --
    Super radyjko :)
  • diverse_women