Dodaj do ulubionych

bezrobotne

10.01.07, 22:38
Co sądzicie o dziewczynach które kończą studia i mając te powiedzmy 24 - 25
lat po studiach nie zamierzają pracować i liczą tylko na rodziców? Sorry, że
tak wyskakuje z takim tematem jak Filip z konopii, ale natchnął mnie taki
temat, gdyż pięć moich koleżanek po skończeniu studiów nie szuka pracy i nie
zamierzają pracować. Nie muszą wstawać rano, siedzą przed tv a rodzice dadzą
każdy grosz na każdą zachciankę. Spotkałyście się w swoim kręgu z takimi
osobami? W sumie nie muszą rano wstawać, wyśpią się no ale to chyba troche
chore...
Obserwuj wątek
      • tunrida81 Re: bezrobotne 10.01.07, 23:19
        longeta napisał:

        > tunrida81 napisała:....
        >
        > Idealne kandydatki na żonę ;-)

        Masz trochę racji, ale nie do końca. Jedni faceci wolą jak kobieta siedzi w
        domu, gotuje, sprząta, a inni nie. Tych pierwszych jest chyba więcej, co
        potwierdza tezę, że jednak to są najlepsze kandydatki na żonę :)
      • tunrida81 Re: bezrobotne 10.01.07, 23:17
        sir.vimes napisała:

        > Ich sprawa - nie wtrącaj się , bo wygląda na to, że zazdrościsz.

        Z jednej strony nie musza wstawać rano, żyją korzystając z życia, ale im nie
        zazdroszczę bo to doprowadza do nieporadności i jest to liczenie tylko na
        rodziców, w przyszłości na męża. Siedzenie w domu i nudzenie się tez nie jest
        dobre. No ale jak na razie to mają wyrozumiałych rodziców. A emeryturę chyba tez
        trezba jakąś mieć później.
        • miang Re: bezrobotne 12.01.07, 10:55
          a niech sobie licza na rodzine, nie moj problem, gorzej ze one prawdopodobnie
          licza tez na podatnikow

          --
          That which does not kill us, makes us stranger.
    • qw994 Re: bezrobotne 10.01.07, 23:18
      > Co sądzicie o dziewczynach które kończą studia i mając te powiedzmy 24 - 25
      > lat po studiach nie zamierzają pracować i liczą tylko na rodziców?

      Pasożyty. A rodzice - frajerzy.
      --
      Super radyjko :)
      • tunrida81 Re: bezrobotne 10.01.07, 23:20
        qw994 napisał:

        > > Co sądzicie o dziewczynach które kończą studia i mając te powiedzmy 24 -
        > 25
        > > lat po studiach nie zamierzają pracować i liczą tylko na rodziców?
        >
        > Pasożyty. A rodzice - frajerzy.

        Rodzice są nieświadomi konsekwencji.
        • wielo-kropek Re: bezrobotne 10.01.07, 23:23
          No patrzcie. Feministki tak mocno sie staraly zeby prawa kobiet do pracy
          wywalczyc, a te tu nie chca znich korzystac. Chyba jakies pomylone
          dziewczyny czy co? Najwidoczniej sie tez nie znaja na feminizmie, a moze to
          jest ich glowna domena zycia? Dobrze ze skorzystaly z praw edukacji. Tylko
          zastanawiam sie po co?
          • simply_z Re: bezrobotne 10.01.07, 23:28
            nie feministki tylko sufrazystki,ktore walczyly m.in.po to ,zeby kobiety mogly
            uzyskac prawa wyborcze....
            --
            To boldly go where no man has gone before. ...
            • wielo-kropek Re: bezrobotne 10.01.07, 23:46
              qw994 napisał:

              > Ty masz jakąś obsesję na punkcie feminizmu?
              Wiesz, zamyslilem sobie dzisiaj z nich sie troche ponabijac. Jutro sie
              poprawie. Wlasciwie to one mnie nie interesuja. Mam jednak swoje zdanie o
              nich. Ogolnie jest mi ich troche szkoda, bo to sa cierpiace kobiety w
              wiekszosci. Czegos im brakuje w zyciu. Nie dziwie sie im ze szukaja tego
              czegos, ale wg. mnie bladza i pewnie nigdy nie znajda.
          • ewik_75 Re: bezrobotne 11.01.07, 10:54
            > No patrzcie. Feministki tak mocno sie staraly zeby prawa kobiet do pracy
            > wywalczyc, a te tu nie chca znich korzystac

            wiesz - po pierwsze to jest PRAWO, a nie obowiązek, a to różnica.
            Po drugie - nigdzie nie napisano, że te dziewczyny to feministki….
    • tunrida81 Re: bezrobotne 10.01.07, 23:29
      jeszcze przykłady z autopsji do dyskusji:
      Pierwsza: skończyła studia zaoczne, nigdy nie pracowała, przedłuża pisanie pracy
      magisterskiej aby nie szukać pracy. Rodzice dają jej codziennie 80 zł na drobne
      wydatki: pub, koncerty, płyty, ciuchy itp. Rozpieszczana, wszystko ma w domu
      podstawiane pod nos: jedzenie, porządki robią jej rodzice. Wyjeżdża często na
      wycieczki zagraniczne.
      Druga: skończyła studia rok temu i nie pracuje. Rodzice jej zapewniają wszystko
      łącznie z co miesięcznymi wyjazdami zagranicnymi
      Pozostałe podobnie choć nie mają już tak zapewnionego zaplecza finansowego przez
      swoich rodziców to nie pracuja narzekając że nie mają kasy na ciuchy, wyjścia do
      lokali itd.
      • xtrin Re: bezrobotne 11.01.07, 00:37
        > jeszcze przykłady z autopsji do dyskusji:
        > Pierwsza: skończyła studia zaoczne, nigdy nie pracowała, przedłuża pisanie
        > pracy magisterskiej aby nie szukać pracy. Rodzice dają jej codziennie 80 zł
        > na drobne wydatki: pub, koncerty, płyty, ciuchy itp. Rozpieszczana, wszystko
        > ma w domu podstawiane pod nos: jedzenie, porządki robią jej rodzice.
        > Wyjeżdża często na wycieczki zagraniczne.
        > Druga: skończyła studia rok temu i nie pracuje. Rodzice jej zapewniają
        > wszystko łącznie z co miesięcznymi wyjazdami zagranicnymi

        Zapytaj proszę koleżanek, czy rodzice którejś z nich nie chcieliby przypadkiem
        mnie zaadoptować.
        • wielo-kropek Re: bezrobotne 11.01.07, 00:43
          xtrin napisała:



          > Zapytaj proszę koleżanek, czy rodzice którejś z nich nie chcieliby przypadkiem
          > mnie zaadoptować.
          Oj, raczej nie licz na taka okazje. Cos mi sie wydaje ze im wystarcza
          swoich wlasnych darmozjadkow.
          • xtrin Re: bezrobotne 12.01.07, 21:24
            > Oj, raczej nie licz na taka okazje. Cos mi sie wydaje ze im wystarcza
            > swoich wlasnych darmozjadkow.

            Eh no, droga w utrzymaniu nie będę... Studia już mam skończone, więc ten problem
            odpada. Jak mi dadzą dach nad głową i wyżywią to nawet nie musi być 80zł
            dziennie, starczy 50 :).
      • tunrida81 Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 10.01.07, 23:39
        faq napisał:

        > a Ty nie zazdrosc, ze do roboty isc musisz. Gap year czasem sie przydaje w zyci
        > u
        > nawet jesli na miare osoby jest to tylko zwal przed tiwi, coz Ci do tego?

        Praca to nie tylko zarabianie pieniędzy. To tez rozerwanie się z czterech ścian,
        poznawanie nowych ludzi. Sądzę nawet że rodzicom trzeba troche pomóc, a nie
        tylko liczyc cale życie na nich. Tymbardziej że tylko te dwie są z tzw dobrych
        domów, trzy pozostałe mają biednych rodziców i nie dają im kasy: nigdzie nie
        chodzą, siedzą w domu.
        • faq Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 10.01.07, 23:50
          no to zaraz, stan faktyczny nieco inny. Dwie biora kase czyli zgrzewa je
          rzezcywistosc. czy seszele czy posciel i tv, nie ma znaczeia. trzy nie dostaja
          kasy, ale dni spedzaja w chacie - moze w depresji sa glebokiej? a moze niewiele
          wiesz o ich zyciu? moze maja jakies zarabiste hobby domowe o ktorym nie masz
          pojecia, moze trzepia kase inwestujac na gieldzie, moze filmuja figle swoje z
          kumplami i sprzedaja dostep w necie?
        • simply_z Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 10.01.07, 23:51
          no i niech siedzą jak ich rodzicow stac to fajnie.Niestety ja nie mam tak
          rozowo;/A praca jak praca-jak jest fajna to super ale czy siedzenie w jakims
          szarym biurze z paniami Zosiami i tak przez 30-lat jest takie podniecajace?;))
          --
          To boldly go where no man has gone before. ...
              • pochodnia_nerona Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 11.01.07, 00:12
                Moja sytuacja też może wydawać się podobna, bo długo się uczyłam, a teraz
                siedzę na przysłowiowej dupie, ale prawda jest taka, że pracy nie mogę znaleźć,
                mam naprawdę dobre wykształcenie, ale kierunek "nieprzystający do dzisiejszej
                rzeczywistości", nazwę zachowam dla siebie. Siedzę na dupie przed kompem, bo
                nie mam roboty, mimo, że byłam już na rozmowie, wysłałam sporo CV, jeździłam do
                innych miast. Jeśli chodzi o długie spanie - no cóż, to jeden z niewielu
                przywilejów osoby bezrobotnej i wierz mi, że oprócz tego naprawdę nie masz mi
                czego zazdrościć. Wolałabym popracować, poznać nowych ludzi, bo psiapsiółki
                rozjechały się po świecie w poszukiwaniu pracy, a ja siedzę sama w moich 4
                ścianach, z mamą, na której utrzumaniu niestety przebywam, co mi humoru nie
                poprawia - nie mamy kasy, nie wyciągam na puby, zakupy, bo po prostu nas nie
                stać. Nie chciałabym skończyć "na kasie", bo jednak w swoją edukację sporo
                czasu włożyłam, dlatego nie szukam roboty w marketach. Ale innej widać nie ma.
                  • yagiennka Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 11.01.07, 01:29
                    Wg mnie to zwykły brak zaradności życiowej. Najlepiej siedzieć i jęczec :)
                    Oczywiście że mozna poszukać wolontariatu - przynajmniej COŚ by robiła, poznała
                    ludzi, a może i w ten sposób znalazła płatna pracę. Jak nie ma roboty zgodnie z
                    wykształceniem to się szuka innej, niekoniecznie na kasie. Chyba to lepsze niż
                    biedowanie i siedzenie na d..?? Nieee, wg niektórych lepiej siedzieć ;)
                    Można znaleźć prace dorywcze - nawet dziś widziałam, wpisywanie danych na 2 tyg,
                    zawsze cos się zarobi prawda?? Nieee, lepiej siedzieć.
                    • wielo-kropek Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 11.01.07, 01:44
                      Ale one z pewnoscia maja jakies zajecie i cos robia. W pojeciu
                      przecietnego szaraka koniecznoscia jest praca, praca czasem za wszelka
                      cene. Czasem nawet dwie prace, bo chce sie dwa razy wiecej miec niz mozna -
                      smieszne ale w wielu przypadkach prawdziwe. Oczywiscie nie pochlebiam tu
                      dziewczynom, ale potrafie je tez rozumiec. Nie znam ich "dnia" i jego
                      rozkladu. Nie znam ich rodzin. Byc moze wlasnie zamozni rodzice nie pozwalaja
                      (nalegaja) zeby ich corki nie podejmowaly byle jakiej pracy, bo to bylby
                      obciach dla nich, choc jestem zdania ze zadna praca nie hanbi. Bogaci tego
                      swiata tez praktycznie nie pracuja i dosc czesto ich dzieci rowniez. Znam ich
                      troche. Pracuja za nich i na nich "ich" ludzie. Wazne ze dziewczyny maja
                      pieniadze, nie kradna od obcych i nie wyludzaja podstepnie w postaci oszustw,
                      byc moze sa wlasnie porzadne, czego nigdy nie mozna wykluczac. Jestem pewien
                      ze z czasem stana sie tez robotne i znajda platne zajecie dla siebie, bo
                      sytuacja je do tego skloni. Nie chodzi tu mi glownie o sytuacje finansowa
                      lecz honoru. Zeby sie obracac w wielkim swiecie trzeba niestety kims byc
                      (szkola czy sam kierunek studiow tu jest za malo), o to mi chodzi.
                    • pochodnia_nerona Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 12.01.07, 00:47
                      Wiesz, yagienko, fajnie to tak mówić o kimś, nie znając go. Nie jęczę, a
                      jedynie piszę, w jakiej jestem sytuacji, z tym, że akurat zamożna nigdy nie
                      byłam. Co do zaradności życiowej - może i nie jestem przebojowa, jednak staram
                      się tej pracy szukać, w domu też nie siedzę z założonymi rękami. Wolontariat
                      nie wchodzi w grę, bo w domu mam osobę wymagającą trochę opieki - może nie
                      mycia, czy ubierania, ale wyręczenia w pewnych niezbędnych robotach na pewno -
                      nikt za mnie tego nie zrobi. Poza tym, mam całkiem bogate życie wewnętrzne ;-),
                      mam swoje zajęcia, z pożytkiem nawet dla innych, tyle, że mi to zysku nie
                      przynosi, niestety. Ale właśnie czekam na odpowiedź w sprawie pracy, może
                      wreszcie się uda, oby.
                      • yagiennka Re: nie bezrobotne tylko panny z dobrych domow 12.01.07, 00:59
                        Powodzenia życzę :) A wolontariat nie ejst pracą codziennie od 8 - 16, są rózne
                        wolontariaty, może to byc raz w tyg albo kilka razy w tyg na kilka godzin, albo
                        w weekendy itp. Wolontariat to też praca biurowa i mozna zdobyc doświadczenie.
                        Takie mamy czasy że praca nie wpada sama do rączki i trzeba szukac wszędzie
                        gdzie możliwe: w internecie, w gazecie, samemu dać ogłoszenie, iść z cv do
                        wybranych firm, pytać znajomych itp.
    • sazz Re: bezrobotne 11.01.07, 11:26
      AZ mnie zastanawia coś innego: wiele osób utaj używa zamiast słowa "praca"
      słowo "robota". To już wiele mówi o takiej osobie, nie spotkałem jeszcze kogoś,
      kto miałby "robotę" z pasją. Dla mnie takie pozycjonowanie pracy jest
      charakterystyczne dla potomków najniższych klas społecznych.
      • wielo-kropek Re: bezrobotne 12.01.07, 18:48
        sazz napisał:

        > AZ mnie zastanawia coś innego: wiele osób utaj używa zamiast słowa "praca"
        > słowo "robota". To już wiele mówi o takiej osobie, nie spotkałem jeszcze
        kogoś,
        >
        > kto miałby "robotę" z pasją. Dla mnie takie pozycjonowanie pracy jest
        > charakterystyczne dla potomków najniższych klas społecznych.
        Ja roZnicy tu nie widze. Nie kazdy kocha swoje zajecie ktore wykonuje.
        Nawet ci co toba rzadza potrafia powiedziec ze odwalil (tak odwalil)
        dzisiaj swoja robote, a ci do najnizszej klasy spolecznej sie nie zaliczaja.
    • anisia25 Re: bezrobotne 11.01.07, 18:47
      A mi ich szkoda... Co bedzie jak zabraknie rodzicow i nie znajdzie sie frajer,
      ktory zechce je utrzymywac? Bez doswiadczenia, bez kariery pojda kible szorowac
      he he!!!
    • vandikia Re: bezrobotne 11.01.07, 18:49
      nic nie sądzę - ich życie, jak chcą je zmarnowac przed tv - ich prawo i sprawa
      ale
      na miejscu rodzica grosza bym nie dala obibokowi na nic
      a na miejscu tych dziewczyn wykonczylabym sie nerwowo, popadla w marazm..nie
      wiem...ale zycie bez pracy to nie zycie.
      --
      shit happens
      • basiabjork Re: bezrobotne? 11.01.07, 19:04
        Nie kazdy czlowiek musi pracowac. Niektorzy ludzie zyja z majatku wypracowanego
        przez poprzednie pokolenia, niektorzy jeszcze ten majatek pomnazaja. Na swiecie
        to powszechne, w Polsce - dopiero sie zaczyna. Ludzie, ktorzy nie chodza do
        pracy nie sa jakimis "dziwadlami". Oni do tej pracy chodzic nie musza. Byc moze
        Twoje kolezanki nigdy nie beda pracowac - bo rodzice przepisza na nie czesc
        majatku, np jakies nieruchomosci, ktore beda same na siebie pracowac. Jesli zas
        nie jest az tak rozowo - no coz, przyjdzie i czas na prace. Zycie zmusi.
          • yagiennka Otóz to :) 11.01.07, 23:03
            Bo ten majątek to sie tak sam pomnaża przez pączkowanie :D
            Nie ma takiej opcji aby nic nie robic i miec pieniądze, coś robić jednak trzeba.
            Jedni pracują mniej innni więcej ale jakoś tak jest, że ci co mają największe
            majątki pracują po 20 godzin dziennie. Pewnie to nie przypadek.
            • basiabjork Re: Otóz to :) 12.01.07, 10:32
              Majatek pomnaza sie sam, jesli:
              a. masz majatek na tyle duzy, ze spokojnie zyjesz z odsetek ze zgromadzonego
              kapitalu albo
              b. masz czlowieka, ktory zarzadza twoim majatkiem albo
              c. zostaja jeszcze fundusze inwestycyjne, udzialy w firmach, itp.
              Wy mowicie o ludziach, ktorzy ZDOBYWAJA majatek, i zgadza sie, ci ciezko
              pracuja. Ja mowie o ludziach, ktorzy majatek juz MAJA i nie chca sie wiecej
              zajmowac zarabianiem pieniedzy, tylko odcinac kupony od tego, co maja.
              • yagiennka Re: Otóz to :) 12.01.07, 18:36
                Ale to jest ryzyko :) Już był przypadek upadku banku, moi rodzice osobiście
                utopili tam niezła kasę.
                Zarabiając na funduszach i udziałąch też trzeba coś robić! Tym bardziej.
                Podobnie z giełdą.
                Ja uważam że to głupota, stawia się wszystko na 1 kartę. Taka osoba która nie
                pracuje i nie pracowała w razie czego ma szanse zerowe na znalezienie sie na
                rynku pracy. A jeśli nawet coś znajdzie to najprędzej na zmywaku :)
                Nie mówiąc już o tym że praca nie służy tylko zarabianiu pieniędzy ale kilku
                innym istotnym rzeczom.
        • lhasa Re: bezrobotne? 11.01.07, 19:13
          Dokladnie.

          Niektorzy nie musza codziennie rano zasuwac do pracy i to nie ma zwiazku z
          lenistwem.Wystarczy,ze rodzice maja np. kamienice w centrum miasta kupiona lata
          temu za grosze i ja wynajmuja na lokale - z tego mozna wyciagnac sumy z
          czterema,piecioma zerami miesiecznie i praktycznie NIC nie trzeba robic.Moze
          rodzice maja wlasne firmy,ktore po latach harowy zarabiaja same?Ale w przypadku
          80 zl dziennie twoich kolezanek to raczej malo prawdopodbne.
          • yagiennka Re: bezrobotne? 11.01.07, 23:06
            Uhm :) Straszne ryzyko, kamienica moze runąć, może się stac cokolwiek i bardzo
            łatwo stracić tajkie jedyne źródło dochodów. I wtedy to już tylko pod most. To
            sobie można potraktowac jako źródło zarobków dodatkowe.
            • lhasa Re: bezrobotne? 12.01.07, 17:39
              yagiennka napisała:

              > Uhm :) Straszne ryzyko, kamienica moze runąć, może się stac cokolwiek i bardzo
              > łatwo stracić tajkie jedyne źródło dochodów. I wtedy to już tylko pod most. To
              > sobie można potraktowac jako źródło zarobków dodatkowe.

              Yagienko,uwierz mi ze prawdopodobiensto runiecia zadbanej kamienicy w centrum
              miasta jest znikome. Teraz ceny nieruchomosci sa kosmiczne,ale kilkanasie lat
              temu mozna je bylo kupic za niewygorowane sumy i ci,ktorzy to zrobili podjeli
              jedna z lpeszych decyzji w zyciu.A jakie sa ceny najmu lokali w centrum miasta
              wszyscy wiemy :)
              • yagiennka Re: bezrobotne? 12.01.07, 18:39
                Wszystko się zgadza ale nadal uważam że mocno ryzykowne i głupie jest stwaianie
                życia i przyszłości materialnej na 1 kartę. Poza tym po raz enty powtarzam, że
                praca nie służy tylko zarabianiu kasy.
                • lhasa Re: bezrobotne? 12.01.07, 19:05
                  Ale to zadna 1 karta, nikt Ci kamienicy czy innej nieruchomosci sila nie
                  zabierze i dlatego to jest jeden z pewniejszych zarobkow.POstawieniem zycia i
                  przyszlosci materialnej na jednej karcie byloby wlozenie calego majatku w
                  interes,ktory jest bardzo niepewny,a nie posiadanie przynoszacej dochody
                  nieruchomosci :)

        • tunrida81 Re: bezrobotne? 12.01.07, 21:21
          basiabjork napisała:

          > Nie kazdy czlowiek musi pracowac. Niektorzy ludzie zyja z majatku wypracowanego
          >
          > przez poprzednie pokolenia, niektorzy jeszcze ten majatek pomnazaja. Na swiecie
          >
          > to powszechne, w Polsce - dopiero sie zaczyna. Ludzie, ktorzy nie chodza do
          > pracy nie sa jakimis "dziwadlami". Oni do tej pracy chodzic nie musza. Byc moze
          >
          > Twoje kolezanki nigdy nie beda pracowac - bo rodzice przepisza na nie czesc
          > majatku, np jakies nieruchomosci, ktore beda same na siebie pracowac. Jesli zas
          >
          > nie jest az tak rozowo - no coz, przyjdzie i czas na prace. Zycie zmusi.

          Tylko że ten czas przyjdzie jak chyba beda miec 40 lat, a wtedy jest trudno
          znaleźć prace. Jedna z nich kiedys mi powiedziała, że ona mi wspułczuje że muszę
          rano wstawać, że ona sobie nie wyobraża rano wstawać. Cały dzień siedzi i ogląda
          tv. DRuga ta co ma faceta, on pracuje za 680 zł, a ona nie zamierza chca brać
          slub i robić wesele, ona nic się do wesela nie dokłada bo nie ma kasy, a on no
          też nie. A po weselu zastanawiaja się gdzie będą mieszkać i czy wyżyją za 680
          zł, a tymbardziej że ona lubi dużo ciuchów kupować, które to zawsze jej chłopak
          kupował, ale to mieszkał z rodzicami i nie płacił za jedzenie w domu i
          komorne.Ale pracować nie zamierza jak to powiedziała, bedzie tylko on pracował
          tam gdzie pracuje za 650 zł.
      • echtom Re: bezrobotne 11.01.07, 22:15
        A ja bym pracowała, tylko mniej niż teraz. Zawsze lubiłam mieć własne, czyli
        zarobione przez siebie pieniądze. Obracanie cudzymi nie daje mi takiej
        satysfakcji, a proszenia, żeby ktoś mi dał kasę, w ogóle sobie nie wyobrażam.
        --
        Dogs look up to us. Cats look down to us.
        Pigs treat us as equals.
        Winston Churchill
        • yagiennka Re: bezrobotne 11.01.07, 23:11
          A co z powiedzeniem, że praca uszlachetnia? Zrobiło sie puste w tym pustym kraju?
          Człowiek pracuje nie tylko dla kasy. Pracuje się aby miec kontakt z ludźmi, aby
          czuc się potrzebnym, aby zaspokajac swoje ambicje, aby sprostac wyzwaniom, aby
          miec satysfakcję z własnych zarobionych pieniędzy. Ale oczywiście lenie które
          się tutaj wypowiadały takich idei nie pojmują bo tu trzeba miec IQ 100 minimum ;)
          Największym problemem ludzi bezrobotnych jest nadmiar wolnego czasu i poczucie
          bezużyteczności + brak pieniędzy, czyli zagrożone poczucie bezpieczeństwa. To
          powoduje depresje.
        • tunrida81 Re: bezrobotne 12.01.07, 21:26
          echtom napisała:

          > A ja bym pracowała, tylko mniej niż teraz. Zawsze lubiłam mieć własne, czyli
          > zarobione przez siebie pieniądze. Obracanie cudzymi nie daje mi takiej
          > satysfakcji, a proszenia, żeby ktoś mi dał kasę, w ogóle sobie nie wyobrażam.

          Ja w ogóle nie wyobrażam sobie człowieka po studiach, przecież to już najwyższy
          czas na usamodzielnienie się aby prosił rodziców o kasę aby kupić mu to i tamto.
          no rozumiem szukac pracy obecnie, ale siedziec w domu zbijac bąki i nie szukac
          pracy, to dla mnie dziwne dosyć
    • dziewczynazbagien Re: bezrobotne 11.01.07, 23:12
      heh, 3 dni po obronieniu magisterki mialam w domu mala awanture bo nic nie robie
      i nie planuje przyszlośći, i nie szukam pracy...a ja jeszcze po tym wszystkim
      nie zdarzylam ochlanac uporzadkowac mysli -przeciez dopiero co skonczylam
      studia!!!myslalam o studiach doktoranckich ale rodzice sporowadzili mnie naz
      ziemię-KASA!!!musialam szybko cos wymyslic wiec wyjechalam za granice i sie
      szybko usamodzielnilam. w sumie nie dziwie sie moim rodzicom utrzymywali mnie
      przez caly czas studiow a ja sie lenilam...teraz po rocznym pobycie w uk wracam,
      Rodzice odpuscili mi troche no i ja sama wymieklam chyba nie moge zyc z dala
      od domu...
      • kitjensen Re: bezrobotne 12.01.07, 18:43
        w Polsce nie ma etosu pracy, tak jak w krajach protestanckich,tam juz 15-latki
        zap...az milo po szkole w supermarketach ,jako kelnerki ,a osoby w moim wieku
        biora po 2 etaty i sie tym chwala...maja w sobie jakas konska sile...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka