Dodaj do ulubionych

Hey zastanawiam sie co sadzicie o marihuanie ??

IP: 80.48.119.* 28.04.03, 15:42
Zapraszam serdecznie do wypowiedzi !!
Edytor zaawansowany
  • 28.04.03, 16:00
    Nie mam nic przeciwko niej, pod pewnymi waerunkami:żeby nie była "wzmacniana"
    czy też modyfikowana; żeby używać jej z umiarem (a to się da, spokojnie, sama
    jestem przykładem - 2,3 razy do roku i nikt mi nie wmówi że uzależnia bardziej
    niż herbata).Z pewnością trawa jest zdrowsza od papierosów i tańsza od
    alkoholu. Jeśli będziemy traktować ją jak narkotyk, to ći, którzy parę razy
    zapalili, sięgną po coś mocniejszego, bo będzie im się wydawać, że będą równie
    odporni (bo skoro nie uzależniłem się od marychy...)
  • Gość: anE IP: *.chello.pl 28.04.03, 16:30
    ja sadze o marihuanie, ze fajnie by bylo zapalic... z tym, ze z tego, co wiem,
    trudno w PL kupic sama czysta marihuane, zazwyczaj sprzedaje sie ja nasaczana
    jakimis chemikaliami.. i nigdy nie wiadomo, co tam dokladnie jest. nie ufam
    temu i dlatego chyba zostane przy %.

    Marihuana, narkotyk pochodzenia roślinnego wytwarzany z konopi, rozróżniamy ich
    trzy rodzaje: Cannabis rudealis - rosnąca terenach Afganistanu, Kazachstanu,
    Kirgistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu, Cannabis indica rosnąca na Półwyspie
    Indyjskim oraz Cannabis sativa pochodząca z centralnej Azji przywieziona do
    Europy i Ameryki. Jako substancji psychoaktywnej zaczęto jej używać w Europie w
    pierwszej połowie XIX w. Nastąpiło to po kolonizacji Indii przez Wielką
    Brytanię i wyprawie Napoleona do Egiptu. Naukowcy powracający z Indii i Egiptu
    w wyniku poczynionych tam obserwacji rozważali możliwość zastosowania marihuany
    w medycynie.
    W 1839 została zastosowana z powodzeniem jako środek znieczulający przy bólach
    reumatycznych i bólach tężcowych. Terapię taką stosował u swoich pacjentów W.
    B. O'Shaughnessy.
    Obecnie, pomimo delegalizacji, jest szeroko stosowana jako narkotyk
    rekreacyjny, jej działanie w dużym stopniu zależy od psychiki przyjmującego
    narkotyk. Zewnętrzne objawy przyjęcia narkotyku to przekrwione oczy, stan
    głębokiego zamyślenia lub tzw. wesołkowatość. Najczęściej opisywane efekty
    działania to: zwiększone poczucie humoru, euforia, empatia, poczucie jedności
    ze światem, wyczulenie zmysłów dotyku, smaku i słuchu, zaburzenia w odczuwaniu
    mijającego czasu, odczucie fizycznego relaksu, częste zapominanie, kłopoty z
    pamięcią krótką utrzymujące się do paru dni od zażycia, łatwość zasypiania. Do
    rzadziej wymienianych (co nie znaczy że rzadziej spotykanych) należą: nudności,
    chwilowa utrata kontroli nad własnym ciałem, złe samopoczucie, zawroty głowy,
    zaburzenia widzenia i słyszenia, drżenie mięśni, palpitacje serca oraz lekkie
    halucynacje i otępienie. Najczęściej spotykaną formą przyjmowania narkotyku
    jest palenie go w ręcznie skręcanych papierosach zwanych potocznie "joint",
    przygotowywanych z suszonych żeńskich kwiatostanów konopi wymieszanych z
    tytoniem (nikotyna). Równie popularne jest użycie specjalnej fajki z filtrem
    wodnym, zwanej "bongo". Inną formą przyjmowania narkotyku jest spożywanie
    ciastek, nalewek itp. zawierających THC.
    Składnikami psychoaktywnymi marihuany są kannabinole: δ-1- i δ-6-
    tetrahydrokannabinole (THC). THC jest rozpuszczalne w tłuszczach i alkoholu, co
    powoduje odkładanie się narkotyku w komórkach tłuszczowych organizmu. Całkowite
    usunięcie THC z organizmu zajmuje około jednego miesiąca po jednokrotnym
    przyjęciu (około 10% dziennie). Przedawkowanie prowadzi do śmierci. Dawka
    śmiertelna to ok. 3,5 kg szczytów roślin wypalonych lub zjedzonych w czasie 24
    godzin. Marihuana nie wywołuje uzależnienia fizjologicznego, jednakże zdarzają
    się przypadki lekkiego uzależnia psychicznego. Zaprzestanie przyjmowania
    narkotyku nie wywołuje skutków ubocznych określanych potocznie zespołem
    odstawienia, z jakim mamy do czynienia np. przy odstawieniu heroiny, kokainy,
    alkoholu, nikotyny czy innych narkotyków. Dostępna na czarnym rynku w formie
    suszonych żeńskich kwiatostanów z dodatkiem liści. Uprawa, handel, a także samo
    posiadanie są w Polsce, jak i w większości krajów europejskich karalne. Wyjątek
    stanowi Holandia, gdzie marihuanę można nabyć i używać legalnie.
    Negatywnie wpływa na zdolność prowadzenia samochodu i obsługę maszyn.
    Wieloletnie palenie marihuany może prowadzić do chorób górnych dróg oddechowych
    z powodu zawartych w niej substancji smolistych (nieżyty, zapalenia i
    bronchit). Białka oczu mogą nabrać charakterystycznego żółtawego koloru na
    skutek zaczopowania znajdujących się w nich naczyń krwionośnych.
  • 28.04.03, 16:52
    Lepsze to niż palenie fajek. Nie znam nikogo, kto by się uzależnił, choć może i
    są takie przypadki. Sama "stosuję" kilka razy w roku i dobrze mi z tym. Na
    szczęście wiem, skąd nabyć, żeby się nie okazało, że to skun (czyli "dopalana"
    chemikaliami - świnstwo straszne).
    Nie rozumiem, skąd w Polsce taka nagonka na ziółka, przy jednoczesnej
    pobłażliwości wobec problemów alkoholowych ogromnej części narodu. Może sedno
    tkwi w tym, że na alkoholu państwo zarabia grubą kaske, a lekkie dragi są poza
    politycznym zasięgiem.
  • 28.04.03, 20:37
    doroszka napisała:

    > Lepsze to niż palenie fajek. Nie znam nikogo, kto by się uzależnił, choć może
    i
    >
    > są takie przypadki.

    Sa i ja znam. Sorry ale mowienie ze marycha nie uzaleznia to nie jest prawda.


    --
    Jak na gorze, tak na dole
    zapraszam
  • 29.04.03, 10:27
    anahella napisała:

    > doroszka napisała:
    >
    > > Lepsze to niż palenie fajek. Nie znam nikogo, kto by się uzależnił, choć m
    > oże
    > i
    > >
    > > są takie przypadki.
    >
    > Sa i ja znam. Sorry ale mowienie ze marycha nie uzaleznia to nie jest prawda.

    A kto tak stwierdził? Że nie uzaleznia? Czyżby ja? :)
    Tak jak napisałam - może i są, ale ja ich nie znam. Żyję wśród ludzi, którzy -
    jeśli popalają - to tak jak ja, czyli rzadko. Aczkolwiek z przyjemnością. :)
    >
    >
  • Gość: buczek IP: *.man.bialystok.pl 29.04.03, 14:58
    anahella napisała:
    > Sorry ale mowienie ze marycha nie uzaleznia to nie jest prawda.

    ciekawa jestem gdzie ty to uslyszalas, palilam juz bardzo wiele razy (chociaz
    kiedys jak nie znalam tej tematyki bylam wielka przeciwniczka) i sama moge to
    potwierdzic ze marihuana nie uzaleznia (mowie tu o trawie bez zadnej chemii, bo
    takiej nie zamierzam nawet probowac), nieraz nawet pomogla mi jak np. bolal
    mnie brzuch i jest dobra na kaca... czlowiek od razu lepiej sie czuje...
  • 28.04.03, 17:26

    --
    No co ty, na zartach sie nie znasz?
    pogaduchy_do_poduchy
  • Gość: MissEriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.04.03, 17:46
    legalizowac!:)


    pozdr
  • 28.04.03, 18:40
    Uzywam super kosmetykow z marihuany sa poprostu rewelacyjne.Co do palenia to
    wolalabym widziec na ulicach ludzi upalonych niz pijanych.Nie od dzis
    wiadomo,ze po alkoholu niektorzy ludzie sa bardzo agresywni po trawce jeszcze
    takich nie spotkalam.Jesli chodzi o mnie palilam ale raczej juz nie zapale :)
    bo rzygam po tym.No chyba ,ze bedzie to dobry towarek prosto z Amsterdamu.
  • 28.04.03, 22:38
    moniorek1 napisała:

    Jesli chodzi o mnie palilam ale raczej juz nie zapale :)
    > bo rzygam po tym.No chyba ,ze bedzie to dobry towarek prosto z Amsterdamu.

    :))))))))) Z tym rzyganiem :)))) hehehe punkty za szczerość. Uśmiałam się.
    Lubię. :)
  • Gość: .................. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 28.04.03, 22:43
    Mnie nie smakuje. Nawet jak inni pala, to staram sie unikac
    tego zapachu bo smierdzi.
  • Gość: astinger IP: 213.231.15.* 29.04.03, 10:21
    Tak około 10 lat temu na imprezach pijałem wódkę,obrzydliwy rytuał, tez
    rzygałem a na dzień nastepny umierałem. Obecnie moja taktyka to dwa, trzy piwa
    i joint. Zabawa super, samopoczucie super, na drugi dzień żadnych skutków
    ubocznych. Palę średnio raz na miesiąc. Nikt mi jeszcze nie wytłumaczył
    dlaczego wódka stoi w sklepie na półce, a majac w kieszeni grama jestem
    potencjalnym przestępcą, chociaż jeszcze trzy lata temu nie byłem. Mam zasadę,
    że nigdy z niczym nie przesadzam. Gdybym codziennie jadł czekoladę to też bym
    wyrzygał. Chciałbym poznać opinie tych którzy twierdza że staraja sie byc jak
    najdalej od trawy. Co sie stało lub co moze sie stać. Ja nikogo nie namawiam,
    tak samo jak nie namawiam do picia kawy, ale co sie stanie jeśli ktoś spożyje.
  • 29.04.03, 11:06
    Gość portalu: viki napisał(a):

    > Zapraszam serdecznie do wypowiedzi !!

    Witaj viki,
    Jestem zwolenniczką legalizacji marihuany. Popalam rzadko, raczej okazyjnie,
    raz, dwa razy w miesiącu. Kiedyś wolałam wypić dobrego drinka, dzisiaj wolę
    zapalić ziółko z lufki. A dlaczego? 1. Nie mam po marihuanie kaca. 2. Nie mam
    po marihuanie nudności i nie zbiera mi się na wymioty. 3. Marihuana wprowadza w
    doskonały humor. 4. Marihuana wyostrza zmysły i przyznam, że zawsze jak palę
    marihuanę mam pod ręką notesik do spisywania "złotych myśli", które wtedy mi
    przychodzą do głowy, bo przecież postrzegam wtedy świat nieco odmiennie od tego
    jak widzę go bez jointa.

    Dziwi mnie, dlaczego pozwala się na kupowanie bez ograniczeń alkoholu, a
    posiadaie "trawki" jest przestępstwem. Alkohol czyni dużo większe i gorsze
    spustoszenia w organiźmie niż marihuana.

    Dla ciekawości tylko podam, że statystyczny człowiek jest w stanie "zapić" się
    na śmierć. Natomiast "zapalenie" się na śmierć marihuaną jest niemożliwe. By
    doszło do zgonu, palacz marihuany musiałby spalić ok. 2 kg "trawki" w czasie
    ok. 10 godzin. Bo taka jest dawka śmiertelna. A to w żaden sposób nie jest
    możliwe. "Zapić" się na śmierć natomiast jest wykonalne, bo dla przeciętnego
    człowieka dawka 1-1,5 litra alkoholu 40% może okazać się zabójcza.

    pozdrawiam
    olivvka
  • 29.04.03, 14:19
    Alkohol jednak nie uzależnia tak szybko.

    --
    Pozdrawiam,
  • 29.04.03, 14:27
    matrek napisał:

    > Alkohol jednak nie uzależnia tak szybko.
    za to szybko zajeżdża wątrobę :>


    --
    --------------------
    Wymyśl coś idiotoodpornego, to zaraz wymyślą lepszego idiotę (c)drzazga1
    --------------------
  • 29.04.03, 14:33
    soczewica napisała:

    > matrek napisał:
    >
    > > Alkohol jednak nie uzależnia tak szybko.
    > za to szybko zajeżdża wątrobę :>
    >
    >

    Drobnostka, kilkanaście - kilkadziesiąt lat tankowania

    --
    Pozdrawiam,
  • 29.04.03, 14:35
    matrek napisał:

    > Alkohol jednak nie uzależnia tak szybko.
    >

    Witaj Matreczku,
    A skąd wiesz, że "Marysia" uzależnia? Popalasz sobie?

    pozdrawiam
    olivvka
  • 29.04.03, 14:40
    olivvka napisała:

    > matrek napisał:
    >
    > > Alkohol jednak nie uzależnia tak szybko.
    > >
    >
    > Witaj Matreczku,
    > A skąd wiesz, że "Marysia" uzależnia? Popalasz sobie?
    >
    > pozdrawiam
    > olivvka


    Poprzestańmy na tym, że żyję już kilka lat i mam trochę znajomych na tym
    świecie.

    --
    Pozdrawiam,
  • 29.04.03, 15:18
    matrek napisał:

    > olivvka napisała:
    >
    > > matrek napisał:
    > >
    > > > Alkohol jednak nie uzależnia tak szybko.
    > > >
    > >
    > > Witaj Matreczku,
    > > A skąd wiesz, że "Marysia" uzależnia? Popalasz sobie?
    > >
    > > pozdrawiam
    > > olivvka
    >
    >
    > Poprzestańmy na tym, że żyję już kilka lat i mam trochę znajomych na tym
    > świecie.
    >

    Matreczku,
    Jak by tu powiedzieć, hmmm, ja też już parę latek przeżyłam. Powiem Ci nawet w
    tajemnicy, że przez 10 lat kopciłam papierochy. Za kołnierzyk też w studenckich
    czasach nie wylewałam a i w liceum także należałam do jakże ładnie nazywanego
    przez naszą Panią wychowawczynię "towarzystwa kawiarnianego".
    Na studiach po raz pierwszy miałam kontakt z marihuaną. Jako osoba wtedy
    sceptycznie nastawiona do wszelkich używek (mimo, że byłam nałogową palaczką),
    nie chciałam spróbować jak to jest wypalić skręta. I bardzo długo się wahałam,
    choćby z tego powodu że cały czas pokutuje jakiś idiotyczny mit, że od jednego
    skręta można się uzależnić i że marihuana jest pierwszym krokiem do narkomanii.
    I ja wtedy dawałam wiarę tym stereotypom, naprawdę. Dlatego wzbraniałam się jak
    mogłam przez zapaleniem pierwszy raz.

    Ale miałam przyjaciela, moralny autorytet mój, który od czasu do czasu popalał
    sobie i za jego namową raz spróbowałam. Efekt? Rewelacyjny humor i tyle.
    Żadnego złego samopoczucia, żadnych niemiłych wrażeń żołądkowych. I.......
    żadnego "ciągu", w który podobno miałam wpaść :-)))

    Od tamtej pory używam marihuany sporadycznie, raczej na imprezach, używam jako
    środek zastępczy do alkoholu, który czyni dużo więcej spustoszenia w organizmie
    (choćby tłucze na potęgę szare komórki, które jednak sobie cenię). Papierosy
    rzuciłam, bez problemu, marihuana mnie nie uzależniła, bo nie budzę się z
    nieprzepartą ochotą na porannego jointa. Nie czuję więc się uzależniona w żaden
    sposób bardziej niż od piwa czy drinka wypijanego na imprezie. A popalam już
    okazyjnie od kilku lat.

    Z obserwacji moich znajomych, przyjaciół także nie widzę, by marihuana była
    pierwszym krokiem ku narkomanii. W moim środowisku nie sięga się po narkotyki.
    A marihuana nie jest traktowana jako narkotyk, a jako używka, podobnie jak
    tytoń, alkohol czy kawa.

    Chciałabym, by te mity krążące o szkodliwości marihuany w końcu obalono. Bo
    dzisiaj nie dostrzegamy zła w sklepach monopolowych, a widzimy zło w
    marihuanie, która w żaden sposób bardziej szkodliwa od C2H5OH z pewnością nie
    jest.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: maryHa IP: *.gd.pl 29.04.03, 11:18
  • 29.04.03, 13:39

    --
    "Dziękuję za uwagę".
  • 29.04.03, 13:52
    do gustu nie przypadła mi ani wódka, ani piwo, jeno wino rozcieńczane wodą pół
    na pół - i palenie właśnie.
    nie zgadzam się z tym, że marihuana nie uzależnia, bo znam ludzi, którzy po
    wstaniu rano pierwszą rzecz jaką robią, to opalenie rury z resztek. szceśliwie
    nie czuję takiego parcia, chociaż przez płuca trochę już rpzepuściłam.
    uzależniły mnie papierosy niestety.
    dusza eksperymentatora (niektórzy powiedzą, że durnia) pchała mnie do kontaktu
    z różnymi narkotykami; kilka razy wtarłam w dziąsła amfetaminę - i muszę
    powiedzieć, że się przydała, nie dla nauki wprawdzie, jak jest to często
    stosowane, ale do rpzejścia w środku nocy kilku kilometrów po męczącej
    imprezie. to było parę lat temu, i pociągu do fety nie czuję.
    haszysz, zwykły "polak", skun - wszystko jest dla ludzi, chociaż może to
    zabrzmi jak bluźnierstwo ;)
    niestety, znam ludzi, którzy palą po kilka razy dzienie, a jak sprzyjają
    pieniądze i diler, to cały dzien siedzą na haju i wnikają w muzykę. mnie od
    czegoś takiego mozna powiedzieć że uratowało zatrucie: ktoś przywlókł diabelnie
    mocne palenie, ponoć przywiezione z Holandu. i się Soczewica przepaliła,
    najpierw krajobraz zaczął się zamazywać, a potem puściłam takiego pawia, że
    myślałam że postawię żołądek obok siebie.
    marihuanę traktuję jak środek ułatwiająacy zasypianie - po męczącym dniu mały
    skręt albo rura, i do łózia, na kolorowe sny. czasami. z częstotliwością
    mniejszą niż przeciętny konsument piwa.
    jak dla mnie - można by wysadzić wszystkie browary i destylatornie na świecie,
    zarekwirować całą wódkę i wlać do Wisły, żeby tylko zostały winnice - i pola
    marihuany :)
    jak juz powiedziałam, nie zgadzam się, że marihuana nie uzależnia - wszystko
    może uzależnić, czekolada też - ale drugi biegun, że jest pierwszym krokiem do
    mocniejszych narkotyków to kompletny idiotyzm. owszem, może być, ci co
    zaczynali od browarka, może i przepuszczają dyktę przez chleb, ale nie wszyscy
    do cholery! palę od pieciu lat, i nadal nie potrzebuję ani spida, ani ekstazy,
    ani heroiny, ani kokainy. okazje były, i co z tego?
    oto.

    soczewica


    --
    --------------------
    Wymyśl coś idiotoodpornego, to zaraz wymyślą lepszego idiotę (c)drzazga1
    --------------------
  • 29.04.03, 14:16
    Nie jest.

    --
    Pozdrawiam,
  • 29.04.03, 14:24
    matrek napisał:

    > Nie jest.

    w takim samym stopniu jak alkohol, mon. jedyna różnica w braku banderolki.

    --
    --------------------
    Wymyśl coś idiotoodpornego, to zaraz wymyślą lepszego idiotę (c)drzazga1
    --------------------
  • 29.04.03, 14:34
    sadze, ze strasznie smierdzi. pewnie nie dba o siebie.
  • 29.04.03, 14:37
    O tak, na imprezach - od czasdu do czasu.
    Po jakimś czasie, skoro maryska jest taka dobra, zaczął brać amfę, bo przecież
    tak świetnie pobudza, a miał pracę wymagającą wielkiej kreatywności - dziś już
    nie ma tej pracy ...

    --
    Pozdrawiam,
  • 29.04.03, 14:44
    matrek napisał:

    > O tak, na imprezach - od czasdu do czasu.
    > Po jakimś czasie, skoro maryska jest taka dobra, zaczął brać amfę, bo
    przecież
    > tak świetnie pobudza, a miał pracę wymagającą wielkiej kreatywności - dziś
    już
    > nie ma tej pracy ...
    >

    Ja znam mnóstwo osób, które zapijały alkoholem smutki i luzowały się drinkiem.
    I też już nie mają pracy, a czasami i rodziny. Cóż.
    Ale to nie jest argument, żeby nie wznosić toastów za nasze zdrowie. :)
  • Gość: viki IP: 80.48.119.* 29.04.03, 15:07
    Hey spoko dyskusja !! Ciesze sie ze tyle osob jest za !! Bo gdy wreszcie
    nastapi w polsce legalicacja ( a nastapi napewno , pytanie tylko kiedy ludzie
    zmadrzeja ) to np uczciwi ludzie nie beda juz przestepcami , bedzie mozna palic
    zdrowe ziolo , a nie jakies niewiadomo jakie nie wiadomo skad , panstwo bedzie
    zarabiac na podatkach , mafia nie bedzie sie rozwijac , ludzie ktorzy sobie
    zapala legalna trawe nie kupia w tym samym sklepie fety ( a od dilera
    oczywiscie zawsze wszystko mozna dostac ) , jesli przestanie sie traktowac
    miekkie narkotyki i twarde na rowni , ludzie ktorzy sprobowali miekki nie
    siegna tak latwo po twarde , bo beda wiedziec , ze to ZUPELNIE CO INNEGO !!
    Pzdr dla wszystkich pozytywnych !! :-)
  • 29.04.03, 15:16
    Gość portalu: viki napisał(a):

    > bedzie mozna palic zdrowe ziolo

    ale może nie przesadzaj, co? :)
    marzenie: haszkejki w każdym (polskim) kofiszopie! skończy się niezdrowe
    palenie, zacznie zdrowa konsumpcja pysznego ciasta. będziemy jak misie koala :>


    --
    --------------------
    Wymyśl coś idiotoodpornego, to zaraz wymyślą lepszego idiotę (c)drzazga1
    --------------------
  • Gość: astinger IP: 213.231.15.* 29.04.03, 14:55
    Teraz to tak trochę żes zapodał jak wujek "dobra rada". Czy to są takze
    przestrogi dla ciebie??? To typowe dla tych którzy nigdy, przenigdy, ale
    własciwie nie wiadomo dlaczego. Nie czepiam się, tylko po prostu nie rozumiem.
    Uważasz, że gdybyś zapalił to tez pojechałbys w nałóg i stracił z tego powodu
    pracę????
  • 29.04.03, 15:04

    --
    Pozdrawiam,
  • 29.04.03, 15:11
    oświeć nas, biedne prosiaczki!
    no chyba że po prostu MUSIAŁEŚ akurat coś napisać, chociażby bez sensu i po nic.
    uważaj, bo to też nałóg...


    --
    --------------------
    Wymyśl coś idiotoodpornego, to zaraz wymyślą lepszego idiotę (c)drzazga1
    --------------------
  • 29.04.03, 15:06
    matrek napisał:

    > O tak, na imprezach - od czasdu do czasu.
    > Po jakimś czasie, skoro maryska jest taka dobra, zaczął brać amfę, bo

    popalał na imprezach? z rzadka? bo koledzy powiedzieli że to fajne? a potem
    fecił bo to kreatywne?
    durnych masz kolegów, nawet jeśli z rzadka popalają.


    --
    --------------------
    Wymyśl coś idiotoodpornego, to zaraz wymyślą lepszego idiotę (c)drzazga1
    --------------------

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.