Dodaj do ulubionych

wracanie do siebie

04.03.07, 17:55
rozstaliśmy sie prawie dwa miesiace temu, dopiero od jakiś dwoch tygodni nie
drzemy sie na siebie i rozmawiamy jak normalni ludzie, nie widzielismy sie
prawie miesiac.
czesto gadamy, przez telefon, gg, smsy... znamy swoje plany, wiemy co sie u
nas dzieje.
on podjal decyzje o zerwaniu dawno temu i powiedzial mi o niej dopiero wtedy
gdy postanowil wcielic ja w zycie.
teraz mowi ze nie wie co dalej, nie skresla mnie ale i nic nie obecuje.
ja go kocham dopiero trzeci dzien nie placze (bo to byl meksyk co ja robilam
z zalu...)
chce z nim byc mimo tego co bylo

co mam zrobic - mowic mu o tym czy czekac i byc moze juz nigdy nie doczekac
sie az on do mnie wroci? pokazywac mu ze robie wszystko zeby bylo jak kiedys?

nie umiem ulozyc sobie zycia, czas mi sie dluzy, jest mi zle i przykro.
nie wiem czy to wazne - poprawe w zachowaniu zauwazylam w momecie gdy
powiedzialam mu ze male kroczki tez sa wazne, ze po nitce do klebka.
tylko ze on mowi ze teraz jest mu wygodnie ale nie wie co bedzie i czego chce
mowi ze znudzila mu sie sytuacja - dlugo bylismy razem, nagle bum milion
problemow jego i moich i koniec nas

nie wazne ile bym sobie nie wmawiala nadal mam nadziej

pomozcie
Edytor zaawansowany
  • ygra 04.03.07, 18:08
    Daj sobie czas do wiosny. Bol sie stepi i minie.
    Powodzenia.
  • madziuuunia 04.03.07, 18:20
    jestem w identycznej sytuacji jak Ty... MOj facet zerwal ze mna jakeis 1,5
    miesiaca temu. Powodem byly czeste klotnie, az wkoncu stwierdzil ze nie wie co
    czuje, ze ma metlik w gloiwe, nie wie czego chce itd. Ostatnio tez zaczelismy
    soe odzywac normalnie do siebie. On pisze bardzo duzo smswo, rozmowy na gg tez
    sa abrdzo sympatyczne. gdy rozmiwamy o nas to mowi ze jeszcze o mnie nie
    zpaomnial i mnie nie skresla ( tak jak twoj) ze ma przeblyski wspomnien i uczuc.
    Czuje to samo co Ty, starsznie hcce worcic do niego i kompletnie nie wiem co
    robic. Roznica miedzy mna a Toba polega chyba na tym ze ja nie mam juz innego
    wyjscia jak czekac bo wspominalam o powrocie a on pwoeidzial ze potrzebuje czasu
    zeby zastanowic sie czego chce i co czuje. Tobie proponuje to samo...Mam
    nadzieje ze worcicie do siebie i bedziesz szczesliwa;) Wiem co pzrezywasz i co
    juz pzrezylas.....na szczescie mozemy sie pocieszac ze kiedys bedzie dorbze;):)
    pzodrowionka dla Ciebie;) czekaj na niego, zobaczymy moze sie cos rozwinie... ja
    tez bede czekac... do bolu:) taka juz jestem:)
  • annna84 04.03.07, 18:22
    Rozumiem Cię, bo mam podobną sytuację. Z doświadczenia Ci powiem, że
    najważniejsze to NIE NARZUCAĆ SIĘ bo to przynosi odwrotny skutek. Przez długi
    czas ciągle do niego pisałam, poniżałam się;/ Wiedziałam, że źle robię, ale nie
    umiałam przestać;/ Jeśli więc chcesz żeby coś jeszcze było to nie pokazuj mu
    ciągle, że chcesz jego powrotu. Daj mu do zrozumienia, że masz swoje życie i
    Twój świat nie kończy się na nim, postaraj się wzbudzić w nim zazdrość. Jeśli
    coś do Ciebie czuje to może go to ruszy.

    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • konfliktowa 04.03.07, 18:24
    Po cholere sie ciagle klocicie a pozniej placzecie?
  • mamab26 04.03.07, 19:04
    Najlepsze wyjście z tej sytuacji ,to odpuścić.
    Narzucanie się ,sms-y i rozmowy NIC nie dadzą...
    On będzie się czuł osaczony i tylko go do siebie zniechęcisz.
    Musisz poprostu pokazać mu ,że Twój świat nie kręci się wokół niego.Umawiaj się
    ze znajomymi ,wychodź na imprezki ,poznawaj nowych ludzi. Będziesz miała mniej
    czasu na rozmyślania.
    Jeśli już będziecie rozmawiać ,to choćbyś czuła się najpodlej na świecie ,nie
    daj mu tego po sobie poznać.Szeroki uśmiech na twarz ,mów ,że wszystko u Ciebie
    ok a nawet super.
    Jednocześnie trzymaj go na dystans i żadnego spoufalania.
    Wiem ,że może to być dla Ciebie trudne ,ale uwierz ,że naprawdę najgorsze co
    możesz robić w tej sytuacji ,to dać mu do zrozumienia ,że niczego bardziej nie
    pragniesz ,niż tego ,żebyście znowu byli razem.
    Niech zobaczy ,że masz swoje życie i nie bedziesz płakać za nim latami.
    Ogranicz kontakty do minimum.Nie dzwoń ,nie pisz ,nie namawiaj do spotkania.
    Nie wiem czy macie dużo wspólnych znajomych.Jeśli tak to na pewno doniosą mu co
    u Ciebie.I tylko od Ciebie zależy ,jakie wieści do niego dotrą.Więc postaraj
    się może wzbudzić w nim zazdrość.Na przykład zacznij się z kimś innym
    spotykać...
    Jeśli coś do Ciebie czuje ,to nie będziesz musiała długo czekać na jego reakcję.
    I przybiegnie do Ciebie szybciej ,niż myślisz...

    Nie piszę tego tak czysto teoretycznie ,bo kilka lat temu byłam w podobnej
    sytuacji...
    Im bardziej naciskałam ,to on dalej się ode mnie odsuwał.Naprawdę myslałam
    wtedy ,że to już koniec.Że niemożliwe jest ,abyśmy znowu byli razem.
    Bardzo dużo mnie kosztowało ,by zmienić swoje podejście do niego.
    Az przyszedł dzień ,że coś we mnie pękło.Postanowiłam robić dokładnie tak ,jak
    napisałam powyżej.
    Traktowałam go jak dalekiego znajomego.Gdy spotkaliśmy się przypadkiem na
    mieście i zaproponował kawkę ,odmówiłam.
    Gdy dzwonił ,mówiłam ,że nie mogę rozmawiać ,bo jestem umówiona i właśnie
    wychodzę.
    Byłam uprzejma ,ale nic poza tym.
    Choć w głębi duszy najbardziej pragnęłam ,aby mnie przytulił i powiedział ,że
    już będzie dobrze.

    Na efekty nie trzeba było długo czekać.
    Oświadczył mi się , a potem ....
    ....ale to już inny temat :)))

    Dziś jesteśmy 6 lat po ślubie i jedyne ,czego żałuję w swoim życiu ,to tego ,że
    wcześniej mogłam zacząć go "olewać"...
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • mamab26 04.03.07, 19:08
    Aha-jeszcze jedno.
    Pisałaś ,że często rozmawiacie.
    Najlepiej nie rozmawiaj z nim wcale ,niech nie wie co u Ciebie ,bo tak jak jest
    na bierząco ,to nawet nie ma czasu do Ciebie zatęsknić...
    Ja tak zrobiłam.Fason trzymałam nawet przy znajomych ,żeby nie dowiedział
    sie ,że nadal go kocham.
    Do niego docierało tylko to ,co chciałam.Czyli ,że wszystko ok :P
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • annna84 04.03.07, 19:28
    mamab26 poprawiłaś mi humor:) co prawda u mnie pewnie nie skończy się happy
    endem, ale przynajmniej mogę mieć nadzieję ;) Postanowiłam sobie, że odezwę się
    do niego dopiero w Święta żeby złożyć życzenia, a wcześniej choćbym umierała z
    tesknoty to się nie odezwę. Tylko ze wzbudzeniem zazdrości itp. może być
    problem bo on mieszka w innym mieście więc się raczej nie dowie;/ Chyba, że z
    opisu na gg;)
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • mamab26 04.03.07, 19:33
    Wiesz ,nawet jak nie wyjdzie nic z tego ,to dla Ciebie takie ochłodzenie
    kontaktów i tak będzie lepsze ,niż ciągłe zastanawianie się ,co on miał na
    myśli mówić to ,czy owo...
    Pozdrawiam

    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • hangingout 17.03.07, 12:09
    Do Mamby
    Wiesz, ja mialam pare takich sytuacji - nigdy zaden nie wrocil.
    Teraz (o zgrozo) znow to samo. I chyba niestety tez nie wroci.
    A ja mam juz 28 lat... Przezywanie kolejnego rozejscia jest na prawde
    extremalnie ciezkie.
  • akkknes 17.03.07, 13:59
    prosze cie, nie mow tak - bo strace ta iskierke nadziei na lepsze jutro...
  • hangingout 18.03.07, 13:23
    Hejka akkness - wiem, ze to jest ostatnia rzecz, jaka chcialabys uslyszec pewnie
    ale jest jakies przyslowie - ze jesli cos kochasz - pozwol mu odejsc - jesli
    wroci, na zawsze juz bedzie twoje, jak nie - nigdy do ciebie nie nalezalo.

    Ja z paskudnie wrednym bolem pozwolilam odejsc pare razy - nie wrocilo:(.
    Teraz zwyczajnie nie umiem sie przemoc (bo znowu nie wroci??).

    Nie mam nic lepszego Ci do powiedzenia (no poza tym, ze jakos nie znam zadnej
    osoby, ktora chciala zwiazku i jej nie wszyslo - wychodzilo, tylko, ze niektorym
    pechowcom to duuuzo czasu zajelo)

    glowa do gory - na pewno bedzie dobrze ;-))
  • akkknes 18.03.07, 13:57
    wiesz co, ja marze naprawde marze tylko o jednym - zeby ten koszmar sie juz
    skonczyl. obojetnie jak, ale niech sie skonczy - bedzie to sto razy latwiejsze
    niz to co jest teraz :(((
  • mariuszbednarczyk 13.03.07, 11:02
    ile czasu czekałaś na efekty? Tzn. ile czasu minęło od momentu jak coś w Tobie
    pękło do momentu jak się zreflektował, że zaczyna Cię tracić?
  • mariuszbednarczyk 05.03.07, 13:37
    Czy dotyczy to również zachowania wobec kobiet? też nie mam pokazywać, że mi
    zależy? Wzbudzać w niej zazdrość? Nie odzywać się? Wywołać aby tęskniła? Chodzi
    mi o to czy to może na nią zadziałać tak jak piszecie o nie narzucaniu się
    i "olewaniu" facetów.
  • annna84 05.03.07, 13:41
    Oczywiście, że tak, pod warunkiem, że kobieta coś do Ciebie czuje.
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • mariuszbednarczyk 05.03.07, 15:36
    zbliża się dzień kobiet. I mam kłopot. Wydaje mi się, że nie powinienem odzywać
    się w tym dniu z życzeniami w jakiejkolwiek formie. Piszecie żeby "olewać".
    Więc jak "olewać" to do końca chyba. Jak sądzicie?
  • annna84 05.03.07, 18:22
    "Więc jak "olewać" to do końca chyba."

    Nie. Mówimy o tym żeby się nie narzucać. Składanie życzeń z różnych okazji jest
    jak najbardziej wskazane. Przynajmniej ja tak uważam.
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • mamab26 05.03.07, 23:08
    Ja zaś myślę ,że "olewać" do końca ,na całej linii.
    Tylko wtedy przynosi efekt :P
    Przynajmniej w moim przypadku :)
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • papierowa.szklanka 13.05.08, 18:53

    --
    dópa
  • helikopter2 04.03.07, 19:08
    Zwiazek to nie tylko milosc. Chlopak byl nie uczciwy w stosunku do Ciebie,
    rozwazal zerwanie, ale nigdy o tym nie wspominal. Prawda jest taka, ze gdyby mu
    zalezalo od razu by sygnalizowal problem. A nie jedno boom koniec i basta.
    Troche dziwne. nigdy nie rozwazalabym zerwania, a dopiero po podjeciu decyzji
    zerwala tak z dnia na dzien. To po prostu nie byloby uczciwe wobec partnera
  • at0mic 04.03.07, 19:20
    Dzizas, naprawde nie wiem jak mozecie sie tak publicznie ponizac ... Naprawde
    nie widzicie, ze jestescie zabawkami w rekach tych facetow ? "Dwoma zdaniami w
    ich ksiedze zycia" ( Jak mozna powiedziec bliskiej osobie, ze sie jej JESZCZE
    nie skresla ??? ).Ech, wiecej szacunku dla siebie ludzie. Swiat bez tej jedynej
    , wydawaloby sie, osoby, nie jest taki straszny...
  • ten.typ.tak.ma 04.03.07, 19:24
    używaś świeczki, ręki czy wibratora?
  • at0mic 04.03.07, 19:31
    Nie uzywas swieczki, reki ani wibratora ;]
  • ten.typ.tak.ma 04.03.07, 19:53
    dzisius, a co używaś?
  • at0mic 04.03.07, 20:27
    Nie do konca mnie zrozumiales pewnie. Napisz o co Ci chodzi bo jam prosty czlek
    jest ;]
  • ten.typ.tak.ma 04.03.07, 20:39
    Myślałem że jesteś kobietą i zastanawiałem się jak sobie radę dajesz bez tej
    drugiej płci by zaspokoić potrzeby seksualne..
  • at0mic 04.03.07, 21:32
    Nijak sie to ma do tresci posta, ale jesli to zaspokoi Twoja ciekawosc to....
    reka !!! (sic!)
  • akkknes 05.03.07, 10:51
    ja sie ponizalam przez 1,5miesiaca!! prosilam blagalam plakalam a on jak
    skala... nagle nowe kolezanki - i tego sie boje ze on ma oko na ta nowa
    kolezanke a mnie nie skresla gdyby z nia mu nie wyszlo...
    ja do niego staram sie nie dzwonic, on sam dzwoni... dopiero teraz rozmawiamy
    jak sto lat temu! smiejemy sie, nie klocimy.
    wiem ze mozecie pomyslec ze to byl chory czy toksyczny zwiazek, ze on postapil
    nieuczciwie - ale do cholery ja mimo wszystko chce z nim byc! ja poza nim
    swiata nie widze!!
    w tamtym tygodniu przestalam prosic i powrot i jakos sie zmienilo na lepsze
    nie wiem co o tym myslec?
    jakos na dnich mamy sie spotkac, on musi zabrac swoje rzeczy ode mnie - a jest
    tego tyle, poza tym nie wyobrazam sobie momentu jak wyciaga gacie z szafki i je
    zabiera ;(
    i tak sie zastanawiam jak zrobic - wiem ze musze byc twarda ale czy powiedziec
    mu ze ciagle czekam? ze sie ludze? ze nie ma godziny w ciagu dnia jak o nim nie
    mysle? ze mam tyle wspomnien, a mialam tyle planow?
    on jak tez czasami cos wspomni to tak ze az zal tylek i serce sciska...
    boze ja wiem ze nie jestem jedyna ktora takie cos przechodzi ale ja czuje ze to
    moje jest najgorsze najbrzydsze najbrutalniejsze i w ogole... help
  • mamab26 05.03.07, 11:19
    Oczywiście możesz tak zrobić:

    > i tak sie zastanawiam jak zrobic - wiem ze musze byc twarda ale czy
    powiedziec
    > mu ze ciagle czekam? ze sie ludze? ze nie ma godziny w ciagu dnia jak o nim
    nie
    >
    > mysle? ze mam tyle wspomnien, a mialam tyle planow?
    ale daję głowę ,że może mu to pomóc tylko definitywnie zakończyć wasz
    związek...

    Ja już dawno przekonałam się ,że facetów najbardziej kręci to ,co
    niedostępne ,a nie to ,co mają podane jak na tacy...
    Ale to już taki gatunek

    A tak w ogóle to ile jeszcze chcesz się przed nim płaszczyć?Pół roku?Rok?A może
    całe życie...
    Tylko zastanów się co będziesz miała z takiego związku za pożytek?
    Czy on naprawdę jest tego wart?
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 11:34
    nie wiem ile bede sie jeszcze plaszczyc i robic szmate z honoru...
    ale ciagle nie moge pozbyc sie tej iskierki nadziei ze moze to ma sens
    wiem, tak naprawde jak bedzie chcial to bedzie walczyl - ale ja sie tak boje ze
    jak przestane i oleje to on stwierdzi ze ja juz nie jestem zainteresowana i
    potem do konca zycie bede pluc sobie w brode
    przez caly czas jak bylismy razem ja bylam na tacy i robilam wszystko zeby o
    tym wiedzial, chcialam zeby wiedzial ze jestem tylko jego i ze zrobie dla niego
    wszystko. dawalam z siebie wszystko, bralam naprawde malo, to nie byl sielski
    anielski zwiazek...
    nie wiem czego on jest wart i czy dobrze robie
    wszyscy mi mowia olej sam wroci ale ja ciagle mysle co bedzie jak nie wroci
    minelo troche czasu a ja nadal mam za duzo czasu, nie moge sobie nic ulozyc, bo
    nawet jak pojde gdzies i chce sie dobrze bawic to nie umiem zaraz mysle jakby
    to bylo jakby on tu ze mna byl...
  • annna84 05.03.07, 11:44
    akkknes napisał:

    przez caly czas jak bylismy razem ja bylam na tacy i robilam wszystko zeby o
    > tym wiedzial, chcialam zeby wiedzial ze jestem tylko jego i ze zrobie dla
    niego
    > wszystko. dawalam z siebie wszystko, bralam naprawde malo, to nie byl
    sielski anielski zwiazek...


    Wiem co czujesz, ale może nie warto się starać? Olej go jak kocha to wróci.
    Skoro piszesz, że dawałaś z siebie wszystko niewiele wzamian otrzymując. Tak
    nie można robić, bo nic dobrego z tego nie wynika.
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • akkknes 05.03.07, 11:46
    nie wiem, moze on duzo mi dawal, a ja po prostu bralam tak naprawde malutko?
    jak kocha to wroci - boze zawsze to mowilam i w zyciu nie pomyslalabym ze to
    takie trudne!!
  • mamab26 05.03.07, 11:50
    No tylko problem w tym ,że nawet choćbyś plackiem leżała u jego stóp ,to jeśli
    on nie będzie chciał ,to i tak z tego nic nie będzie...
    Wiesz u mnie było tak ,że jak byliśmy jeszcze razem przed zerwaniem ,to bylo
    naprawdę ekstra.Nie miałam ani jednej rzeczy ,żeby się doczepić.
    Bo gdyby było tak jak ty piszesz :
    >dawalam z siebie wszystko, bralam naprawde malo, to nie byl sielski
    > anielski zwiazek...
    to na pewno nie chciałabym być z nim dalej...

    Co to za związek ,gdzie tylko jedna strona daje ,a druga łaskawie bierze.
    Nie rokuje to dobrze na przyszłość.
    Myślę ,że on Cię poprostu wyczuł ,że cokolwiek zrobi ,Ty będziesz zawsze czekać
    i trwać w swoim uczuciu do niego.
    Moja sytuacja była o tyle inna ,że my oboje byliśmy jednakowo zainteresowani
    sobą i naszym związkiem.Bo gdyby było tak ,jak Ty piszesz ,to uciekałabym od
    takiego gościa gdzie pieprz rośnie...
    Sorry za szczerość

    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 11:53
    spoko, wiesz moze takie szczerosci otworza mi oczy?
  • angoisse 05.03.07, 11:56
    może powiedz mu coś takiego:
    "Poczekam na twoją decyzję -czy chcesz być ze mną czy nie -jeszcze przez 1
    miesiąc (np.) . Daję Ci ten czas, żebys się zastanowił co do mnie czujesz. Ale
    dłużej na ciebie czekać nie będę. Masz miesiąc, określ się ostatecznie. "

    Ty będziesz wiedziała, ze dałaś mu wyraźną szansę, a on będzie się musiał
    samodzielnie określić. Bo dopoki Ty za nim biegasz to on moze nie widziec powodu
    do wysilania się... Daj mu szansę żeby zawalczył jeśli mu zależy.
    Ale jeśli po takiej przemowie facet nic nie zrobi, to zerwij z nim kontakty i
    szukaj następnego bo nie ma co dłużej tracić na niego czasu.
  • akkknes 05.03.07, 12:00
    hmmm wiesz co to jest pomysl...
    ale wiesz co ja debilka od razu pomyslalam? ze moze DLA NIEGO miesiac to za
    krotko... nie ze DLA MNIE :(
    chyba mu tak powiem jak przyjedzie po te gacie
  • mamab26 05.03.07, 12:29
    Wiesz ,poprzedniczka poddała Ci doskonały pomysł
    Miesiąc za krótko?To ile on czasu potrzebuje?10 lat? :/
    Niech się facet zdecyduje ,bo szkoda życia na czekanie...
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • mamab26 05.03.07, 12:31
    Daj mu jasno do zrozumienia ,że dłużej czekac nie będziesz.
    Jeśli on coś do Ciebie czuje ,to tyle czasu w zupełności mu wystarczy.
    Może gdy dotrze do niego ,że nie będziesz czekała w nieskończoność ,to w końcu
    podejmie jakąś decyzję
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 12:33
    miejsmy nadzieje...

    chociaz teraz gadalam z nim przez chwile na gg i pytam czy jednak mozemy umowic
    sie po weekendzie a on powiedzial ze dzis dopiero poniedzialek i zebym nie
    przesadzala...
  • mamab26 05.03.07, 12:40
    Znaczy ,że za odległy termin podałaś?
    Napisz ,że wcześniej niestety nie dasz rady ,bo masz duuuużo zajęć :P
    I 1:0 dla Ciebie :)
    pozdrawiam
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 12:42
    nie nie sadze ze za odlegly - z tego co mi sie wydaje to on chcialby to
    przesuwac w nieskonczonosc
  • angoisse 05.03.07, 12:51
    Nie daj się mu wodzić za nos dostosowujac się tylko do Jego potrzeb. Może
    odsuwać termin ostatecznego pożegnania w nadziei, że w międzyczasie trafi mu się
    inna dziewczyna, a jak nie to Ty zawsze chętna i czekająca na niego będziesz do
    dyspozycji. Zadręczy cię facet w ten sposób. Wyznacz mu termin na
    zdeklarowanie się i BąDź KONSEKWENTNA. Albo jesteście razem albo nie. Nie ma
    sensu żadne "pomiędzy". Bo życie jest za krótkie, zeby tracić czas na
    złudzenia.
  • angoisse 05.03.07, 12:54
    Acha, myslę, że Twoje wyrzucanie go z myśli i tak będzie długo trwało. Ale jeśli
    będziesz wiedzieć wyrażnie, że facet cię nie chce, to szybciej staniesz na nogi.
    A jeśli wróci, to z jego woli, nie tylko z Twojej, więc ustal termin i ..nie
    przesuwaj go.
  • akkknes 05.03.07, 12:56
    ja to bym chciala byc twarda, konsekwentna i silna...
    ale z nim sie dogadac to jak ze slepym o kolorach... nie wiem sama co robic
    juz sie ucieszylam ze rzeczywiscie jak sie spotkamy to mu tak powiem a teraz
    nie wiem czy sie w ogole spotkamy
  • mamab26 05.03.07, 12:59
    To mu napisz sms-a albo na gg
    Ale nie daj się zwodzić
    No chyba ,że lubisz dręczyć sama siebie :P
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 13:01
    nie, nie lubie sie dreczyc
    pewnie ze chcialabym znowu cieszyc sie kazdym dniem nie podskakiwac do gory jak
    dzwoni telefon bo moze to on dzwoni, chcialabym znowu sie usmiechac i nie miec
    takich problemow... pewnie ze chcialabym byc znowu z nim wierzyc ze wszystko
    mozna cofnac
    ale nie mam juz sily wierzyc ze wystarczy ze bede kochac za nas dwoje
  • akkknes 05.03.07, 12:59
    jak mu napisalam ze z nim dogadac sie to lepiej nawet nie zaczynac to napisal
    'dobra przyjade nie placz tam' jakby mi jeszcze laske robil
    uhhh dziewczyny trzymajcie kciuki za to zebym sie postawila i dala mu ten
    miesiac ktory bedzie albo czyms diametralnym albo... koncem mojej agonii!!
    (tak wiem teraz latwo mi mowic bo juz sobie scenariusz w glowie napisalam i
    ludze sie ze tak bedzie a wystarczy jedno jego slowo albo spojrzenie i zlamie
    mnie jak patyczek...)
  • mamab26 05.03.07, 14:13
    > 'dobra przyjade nie placz tam' jakby mi jeszcze laske robil
    no co za koleś!
    Trzeba mu było powiedzieć,żeby szybko przychodził ,bo jego rzeczy już leżą pod
    Twoim oknem i bezdomni się zlatują :P
    Mam tylko pytanie :
    czy Ty nie jesteś zła na niego za to traktowanie?
    Bo mnie tak po 2-3 tyg.jego niezdecydowania ,to taka furia ogarnęła ,że aż sama
    się przestraszyłam ....hehe!
    Byłam wściekła ,wykrzyczałam mu ,że jak on śmie tak mnie zwodzić i że niech
    sobie nie myśli ,że latami będę po nim płakała...
    Że jak nie chce być ze mną to ma do mnie nie przychodzić ,nie dzwonić i zniknąć
    raz na zawsze z mojego życia.Wcześniej zaproponował jeszcze ,żebyśmy zostali
    przyjaciółmi.No to mu kazałam w dupę sobie wsadzić tą swoją przyjaźń ,bo ja nie
    mam zamaiaru przyjaźnić się z kimś kogo nienawidzę!I zadawać się z jakimś
    palantem ,który sam nie wie o co mu w życiu chodzi...
    Powiem Ci ,że facet osłupiał...Normalnie zwiał ,bo jeszcze chwila ,a
    skoczyłabym mu do gardła.
    Po tej akcji nareszcie poczułam ulgę.Ja ,bo on chyba dopiero wtedy
    zrozumiał ,że ja nie żartuję i że równie dobrze mogę żyć bez niego .
    I tak ,jak już pisała ,długo na zmianę jego zachowania nie trzeba było czekać

    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 14:31
    nie mam anki kropelki zlosci zalu nienawisci...
    jestem az tak glupia?
  • mamab26 05.03.07, 16:59
    akkknes napisał:

    > nie mam anki kropelki zlosci zalu nienawisci...

    nic a nic?
    No to ja już nie wiem co Ci poradzić...
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 05.03.07, 17:14
    nie, bo on mnie jeszcze karmi przysmakami, ze bylam za dobra, ze mial wszystko
    jak byl ze mna
    wiec co? to moja wina!!
  • tojatojatoja 02.07.07, 13:14
    > nie, bo on mnie jeszcze karmi przysmakami, ze bylam za dobra, ze mial
    > wszystko jak byl ze mna. wiec co? to moja wina!!

    O matko! Jakbym słyszała mojego "pokopanego" ;-) byłego. Skąd oni biorą
    takie "głodne kawałki"? Za dobra dla niego? To znaczy mniej więcej tyle: spadaj
    dziewczyno, mam Cię dosyć, tylko nie umiem Ci tego powiedzieć, bo jestem
    tchórzem, który nie chce sobie psuć samooceny, że jest niedobry dla kobiet.
    Zero szacunku dla byłej dziewczyny, a w tym czasie pewnie rwie na potęgę inne
    panienki, które nie są broń boże "za dobre", są za to bardzo niegrzeczne - tak,
    jak chłopcy lubią najbardziej! ;-)
  • tojatojatoja 02.07.07, 13:03
    at0mic! Genialna wypowiedź. W 100 % popieram Twoją wypowiedź. Trzeba się
    szanować i nie dać sobą manipulować. Co to do cholery znaczy: "nie skreślac
    kogoś"? A co - ja jestem jakimś błędnym zapisem w czyimś życiu? Chyba bym się
    wściekła, gdybym coś takiego usłyszała od faceta. Dziewczyny, ja wiem, że
    rozstanie boli, ale naprawdę te wszystkie uczucia miną, myślę, że rok
    wystarczy... Wiem, co mówię, bo to przeżyłam. Odizolowanie się jest świetnym
    lekarstwem, choćby nie wiem jak bolesnym. Dystans, a potem nowy związek z
    osobą, która nas szanuje i jest uczciwa. Moje życie pokazało, że jest możliwe!
    Życzę Wam wiary w siebie i w INNY dobry związek!
  • jbasko 05.03.07, 14:19
    ...NIE narzucac się! To przynosi odwrotny skutek, wrecz być chłodnym, lekko
    niedostępnym, byłam w takiej sytuacji jak Ty i to, ze ja pozwalałam na spotkania
    czas od czasu niby po koleżeńsku to był duży błąd, bo on mnie widział, wiec już
    tak nie tęsknił, albo sie spotykać jako para albo nie i naprawdę troche
    ochłodzic emocje, choć wiem, ze nie jest to łatwe. u mnie facet podjął taką
    decyzję po 7 latach bycia razem, odchorowywałam to chyba ze 2, wiec współczuję,
    ale pamiętaj będzie lepiej.
  • akkknes 05.03.07, 14:33
    tylko ze moje zycie od dwoch miesiecy stoi na glowie
    nie potrafie zaplanowac nic dalej niz na godzine, nie wiem co bedzie jak bede
    szla spac, nie wiem co bedzie jak wstane - tego nauczyl mnie zostawiajac mnie,
    ze nie znasz dnia ani godziny i podswiadomie wzielam to sobie do serca
  • mandolinka_b 07.03.07, 01:02
    to ja Ci powiem jak to wyglądało od mojej strony, kiedy to on bardziej nalegał
    na spotkanie po 1 miesiącu przerwy - jak pisał albo dzwonił, że chce się spotkać
    to odmawiałam, zwodziłam go np. tym, że nie mam czasu, jestem zajęta, nie dziś
    itp. - choć wcale nie było to prawdą, po prostu wiedziałam, że tęskni, cierpi i
    chce wrócić, mysli tylko o mnie, a ja miałam go w garści, byłam panią sytuacji,
    sprawiało mi to dziwnie podłą satysfakcję, że to ja decyduję o tym, czy spotkamy
    się czy nie, bo mogłam go mieć w każdej chwili, ale chciałam, żeby jeszcze
    trochę poodczuwał mój brak i zapamiętał to na dłużej, bo mimo wszystko nadal
    chciałam z nim być
    tak więc im bardziej będziesz się zachowywać jak mój facet to podejrzewam, że
    tym bardziej on będzie się z tego cieszył, że jest centrum Twojego świata, mówię
    Ci - mało co tak podnosi własne ego ;) widocznie sprawia mu przyjemność Twoje
    obecne podejście i będzie próbował to przeciągać dosyc długo, więc najlpiej
    skorzystaj z podanej wyżej propozycji, żeby się zastanowił, a w tym czasie
    ogranicz kontakty z nim, na mnie zawsze to działało, kiedy mówił, że juz mi
    głowy nie będzie zawracał i żebym sie sama odezwała, jak mi przejdzie - sama
    potem proponowałam spotkanie :)
  • crunch4 07.03.07, 08:14
    musisz zmienic swoje zachowanie ,dziewczyny maja racje wszyscy chcemy tego co
    niedostepne i przychodzi z trudem. ja tez bylam w takiej sytuacji i dopiero jak
    olałam to przylecial tylko,ze bylo juz za pozno bo na szczescie zrozumialam i
    ledwo sie pozbylam łajdaka.
  • madziuuunia 07.03.07, 13:38
    akknes ja mialam identyczna sytuacje do ciebie....wszystko tak samo. Zwodzil
    mnie jak jakas kretynke, robil nadzieje. Na poczatku blagalam zeby worcil,
    zorbilam z siebie naprawde idiotke..ale opamietalam sie. Postanowilam olac go.
    pare dni sie nie odzywalam, on tez az wkoncu sie odezwal...trele morele co u
    mnie itd. Po paru dniach rozmawiania na gg i pisania powiedzial ze chcialby
    przyjechac i mysli nad powortem, bylamw niebo wzieta ale nie dlugo bo po dwoch
    dniach sie rozmyslil twierdzac ze sie torche rozpedzil i potrzebuje troche czasu
    zeby zorzumiec swoje uczucia i nie oszukiwac ani mnie ani siebie. Wtedy bylam
    juz wsciekla na maxa... nie odzywalam sie nic.. Po prau dniach jak mnie zagadal
    na gg bylam szorstka nieprzyjemna i i bardzo ostra... Zrobil z siebie sierote
    ale to szczegol. Olalam jego skruche. Pozniej juz zaczelismy gadac normalnie po
    kolezensku, byl bardzo mily i smieszny . Dziwilo mnie to bo pzreciez nie chcial
    byc ze mna i nie rozumialam skad jego zmiana. BO paru dniach prosil mnie o
    pzrebaczenie...ze chce worcic, zaczac wszyskto od nowa. Powiedzial ze czas
    rozlaki uswiadomil mi jaka cudowna dziewczyna jestem, ze nigdzie nie nzajdzie
    nikogo tak wyjatkowwego.... spatkamy sie w sobote, przyjedzie 500 km do mnie;)
    Jestem dobrej mysli i szalenie szczaesliwa. Ni eokazuje mu swojej radosci ani
    szczesci aktore mnie pzreplenia bo wiadomo ze nie mozna facetowi za wiele mowic
    od razu:) Musisz mu pokazac ze masz go gdzies....postaraj sie... to naprawde
    dziala!!!! Jelsi on co sczuje do Ciebie jeszcze to napewno zlamie go takei
    zachowanie. Szybciej zlamie sie pod presja twojej obojetnosci a nie milosci:)
    POWODZENIA!!!! jeszcze niedawno tez stekalam i wylam do ksiezyca a teraz ciesze
    sie jak glupia;) z calego serca zycze ci tego samego.
  • akasha78 07.03.07, 20:05
    Najważniejsze jest zebyś zrozumiała że nie da sie nikogo zmusic do miłości więc
    jak radzą tu dziweczyny zajmujesz się swoim życiem, zero kontaktu z byłym.
    Jeśli rzeczywiście Cie kocha tylko się wystraszył, potrzebował czasu na
    przemyślenia itp to sie odezwie i być może wrócicie do siebie. Może jednak sie
    okazać że niestety to nie była miłość z jego strony i nie odezwie sie, nie
    wróci itd. ale Ty bedziesz miała już swoje nowe życie.pzdr
  • akkknes 08.03.07, 17:38
    boze ja dzien bez kontaktu z nim i umieram a mam go olac? :)
    nie no nie wiem co o tym myslec, nie pisalam tu wam juz ale byl jeden wielki
    zgrzyt ktory jakos dziwnie sie rozwiazal choc myslalam ze juz nie bedzie czego
    rozwiazywac... Dalej codziennie sie kontaktujemy, on nawet pamietal ze dzis
    dzien kobiet. Napisal (m.in.) ze zyczy pospelniania wszystkiego czego sobie
    zamarze - odpisalam ze zobaczymy na ile szczerze mi zyczy. Przeciez on wie
    doskonale o czym marze... ;(
    Mamy sie spotkac w przyszlym tygodniu i to u mnie w domu - boze zupelnie nie
    wiem jak mam sie zachowywac!! Im blizej spotkania nie wyobrazam sobie ze mu
    mowie 'sluchaj masz miesiac' bo juz wiem ze stanie mi to w gardle i zaleje sie
    lzami... Jak mam mu pokazac ze ja wiem ze to powroty nie sa latwe i ze to
    ciezka droga i ze nie da sie w ciagu godziny zalatwic tego co robilo sie przez
    3miesiace i ze nie bedzie od razu dobrze, ale ze ja o niczym innym nie marze
    nie snie i nie mysle jak o tym, zebym mogla znowu sie do niego przytulic? Do
    niego jak do mojego chlopaka oczywiscie bo inne przytulanie nie wchodzi w gre!
    Jak z nim rozmawiam to ciagle sie zastanawiam po co ja to robie, po co on to
    robi - to powiedzial ze sie stesknil przez ten miesiac. No ok, ale tesknic a
    tesknic to roznica. Mowie mu ze dla mnie juz nie ma szarosci - wszystko jest
    biale albo czarne i niech on mi powie ze robi to po to zeby byc razem, ze chce
    sie spotkac bo chce byc ze mna...
    Co pewnie to brzmi jak ponizajace blagalny apel, nie??
    Dziewczyny ja nie wiem nigdy nie bylam w takiej sytuacji i nie wiem co robic
    zeby bylo dobrze - wiem ze jestem w stanie zrobic wszystko... Kocham Go!
  • mamab26 08.03.07, 22:47
    Szczerze?
    Współczuję Ci bardzo.Bo wiem ,co czujesz.
    Ale jeszcze bardziej ,że nie masz dość siły ,by powiedzieć dosyć...

    Mnie rozstanie i cała ta sytuacja nauczyła i dała bardzo wiele.
    Wcześniej też myślałam ,że bez niego mój świat się zawali.Ze umrę bez niego i
    inne takie tam...
    Ale świat się nie zawalił.A ja żyję i mam się całkiem nieźle :)
    I wiem jedno .Jeśli kiedykolwiek coś by nas rodzieliło ,to mimo tego ,że kocham
    męża bardzo ,będę żyć dalej.Nie strzelę sobie w łeb ,nie będę rozpaczać i
    błagać ,żeby wrócił.Bo jestem silniejsza ,bogatsza o doświadczenie.
    No i teraz mam Bartusia :P

    A faceci są jak autobus.
    Uciekł?Poczekaj ,przyjedzie następny :)))


    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • simona1974 08.03.07, 23:03
    połatany worek długo nie posłuzy - tak tez bedzie ze zwiazkiem który sie kiedys
    rozpadł. Rozpadł sie raz rozpadnie i drugi. To co było przyczyna rozpadu
    predzej czy pózniej bedzie przyczyna ponownego kryzysu. Wierz mi - przerobiłam
    to na własnej skórze i .....zmarnowałam sobie zycie -najpiekniejsze lata.
    Naprawde i za pierwszym i zadrugim razem( za drugim po kilku latach0 powód był
    ten sam.
  • mamab26 08.03.07, 23:17
    No niekoniecznie.
    >To co było przyczyna rozpadu
    > predzej czy pózniej bedzie przyczyna ponownego kryzysu

    U nas nie było żadnej konkretnej przyczyny.
    Poprostu pogubilśmy się ,z tym ,że on bardziej niż ja...
    Byliśmy bardzo młodzi ,ja byłam jego pierwszą dziewczyną ,on moim pierwszym
    chłopakiem.I w pewnym momencie nas to wszystko przerosło.

    Niemniej na pewno nie zdecydowałabym się na ponowny związek z
    człowiekiem ,który by mnie zdradził ,czy nie szanował .
    Co innego ,jak jest konkretny powód rozstania ,a co innego ,jeśli rozstanie
    jest spowodowane chwilowym brakiem pewności swoich uczuć.
    Ale mogę się mylić ,bo tylko jedno jest pewne :
    -nigdy nie mów "nigdy" :)

    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • akkknes 09.03.07, 15:54
    wiecie co? dopoki zajme sie czyms tak bardzo ze nie mysle o niczym innym to
    jestem twarda... a wystarczy ze przestane, ze pomysle ze za oknem jest taka
    piekna wiosna i zeszla wiosne to przechodzilismy nad wisla to mi serce peka!!
    wiem ze to spotkanie co teraz bedzie nic nie rozstrzygnie bo tak to sie nie da
    ale ja bym tak bardzo tego chciala...
    z jednej strony wiem ze dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki, z drugiej
    strony wierze ze sie wchodzi i dopiero wtedy sie plywa!
    i tak mowiac w tajemnicy to bardzo boje sie tego spotkania - nauczyl mnie, ze
    nie znasz dnia i godziny i wiem ze wszystko sie moze zdarzyc. i wiem ze
    wydarzyc sie wcale nie musi to czego chce ;( chlip chlip
  • annna84 09.03.07, 16:08
    akkknes napisał:
    - nauczyl mnie, ze nie znasz dnia i godziny i wiem ze wszystko sie moze
    zdarzyc. i wiem ze wydarzyc sie wcale nie musi to czego chce ;( chlip chlip

    U mnie jest dokładnie tak samo. Wszystkiego mogę się po nim spodziewać. Wczoraj
    złożył mi życzenia mimo, że od dawna się do mnie nie odzywa, a w tamtym roku mi
    nie składał chociaż wtedy było jeszcze ok.
    Nie martw się, jeśli Cię kocha to wróci.
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • akkknes 09.03.07, 16:13
    kurna jak kocha to wroci no ja mam metlik bo ostatnio jest do rany przyloz
    dzwoni slucha rozmawia nie no nie wiem co jest
  • annna84 09.03.07, 16:21
    akkknes napisał:

    > kurna jak kocha to wroci no ja mam metlik bo ostatnio jest do rany przyloz
    > dzwoni slucha rozmawia nie no nie wiem co jest
    To nie jest jeszcze tak źle. Facet najwyraźniej tęskni i trudno mu się z Tobą
    tak do końca rozstać. Może przydałoby mu się trochę zazdrości? Może nie
    odbieraj przez kilka dni telefonów od niego, a potem powiesz, że byłaś bardzo
    zajęta, czy coś takiego....
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • akkknes 09.03.07, 16:35
    e tam jak poszlam z kolegami na piwko to potem po paru dniach oczywiscie cos
    wspomnial ze specjalnie robie wszystko zeby on byl zazdrosny ale go to nie
    bierze - bo on taki troche sprytny i przebiegly jest...
    nie ma opcji nie odbierac przez pare dni jego telefonow bo jak juz pisalam
    umarlabym ;)
    nie wiem czy nie jest tak zle jeszcze - na pewno takie slowa sa jak miod na
    moje serducho :) tez sobie tlumacze ze jakby nie chcial to by sie raz na zawsze
    odcial a nie tak, nie...? :)
  • annna84 09.03.07, 16:49
    "tez sobie tlumacze ze jakby nie chcial to by sie raz na zawsze
    >
    > odcial a nie tak, nie...? :)"

    Jakakolwiek jest prawda takie tłumaczenie pomaga w przetrwaniu trudnych chwil:)
    Mój np. olał mnie totalnie, a ja czasem myślę, że to dlatego, że boi się, że
    gdybyśmy znowu zaczęli ze sobą rozmawiać, to uczucie by powróciło;), a on
    uważał, że nie udaloby nam się. To śmieszne, że ja tak myślę, wiem, ale znając
    jego i po naszych kłótniach wiem, że taka opcja jest możliwa. Być może nie jest
    prawdziwa, ale pomarzyć można;)

    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • akkknes 09.03.07, 16:51
    zeby jeszcze tylko marzenia sie spelnialy... albo chociaz to jedno jednyne mi
    sie spelnilo!
  • annna84 09.03.07, 16:56
    Podobno gdy czegoś bardzo pragniemy, to w końcu nam się to przydarza:)
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • akkknes 09.03.07, 16:59
    slyszalam :)
    ale ja juz 2miesiace albo i dluzej czegos bardzo pragne... zobaczymy czy mi sie
    przydarzy - oczywiscie nie omieszkam o efektach nie wspomniec na forum
  • akkknes 10.03.07, 16:08
    no i chcialam i chcialam tak bardzo bardzo bardzo chcialam!!
    a on teraz pojechal po koszule z nia a nie ze mna... nie wiem co o tym myslec,
    bo jeszcze w poludnie dzwonil ze oh i ah bla bla to nie mogl od razu powiedziec
    sluchaj pojedz ze mna??
  • annna84 10.03.07, 16:18
    Myślę, że najlepsze wyjście dla Ciebie to olać go totalnie! To jest jedyna
    szansa żebyś się przestała dręczyć i żeby On sprawdził czy mu na Tobie zależy.
    Bo jak na razie facet ma świetnie, lata za jakąś laską, ale wie, że w razie
    czego Ty zawsze będziesz. Jeśli nadal będziecie się kontaktować to nie widzę
    szans żeby on coś zrozumiał. Napisz mu, że lepiej będzie jeśli przestaniecie
    się ze sobą kontaktować.
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • akkknes 10.03.07, 16:23
    ale ja sie jutro mialam z nim spotkac ;(((
    boze porycze sie ;(((
    i jak rozmawialismy to bralismy pod uwage spotkanie w celu naprawienia bledow z
    przeszlosci... a teraz co?
  • timbunia 10.03.07, 16:45
    Oj dziewczyny wiem co przezywacie. Ja własnie przechodzę ten etap. Przez siedem
    lat wydawało mi się że było super, fakt czasem sie sprzeczaliśmy, ale nigdy
    jakoś poważnie. Niestety mieszkamy osobno i moze to był błąd. Mój mężczyzna
    marzył o rodzinie, mnie sie jeszcze nie spieszyło - 2 lata temu zaczęłam
    pracować i tak naprawdę funckjonować w dorosłym życiu. Marzyłam o wspólnym
    mieszkanku, ale na dojrzenie do dzieci chciałam dać sobie czas. No i stało się,
    nie wiem co jemu tak naprawdę się odmieniło, czy tak naprawde zaczęły nasze
    różnice poglądów dopiero teraz przeszkadzać, czy przestraszył się swiadomości
    kredytu (bo mieliśmy zadatkowane juz mieszkanko), czy może to że tak szybko
    jego wizja żonki w domu i małych berbeci sie nie spełni - nie wiem sama -
    rozmowy nic nie dają, a zawsze w poglądach byłam szczera i starałam sie
    konflikty wyjaśniać. Jest dla mnie chłodny, na spotkaniach nieczuły -
    powiedział, ze potrzebuje czasu by zorientować się co do mnie czuje. Dałam mu
    czas do końca marca. Ale serce mam zbolałe - kocham go bardzo mocno, nie
    wyobrażam sobie bez niego życia, każda chwila bez niego mi się dłuży. Przeszłam
    etap już płaczy, błagania i wiem że to nic nie daje. Ale twardą byći nie
    dzwonić do niego jest jest potwornie trudno. Nie wiem czy moja "obojętność"
    przez te 3 tygodnie coś da. Nie chcę życ nadzieją, za bardzo boli. Podobnie nie
    wiem jak zaarguję, gdy jednak się zdecyduje ciągnąć to dalej. On marzy o
    idealnym zwiazku tak powiedział - ale nie wiem czy jestem w stanie taki związek
    stworzyć, wiem że bedzie musiało sie dużo zmienić. Tylko nie wiem jak mu to
    uświadomić no i jak wytrzymać te trzy tygodnie....
  • akkknes 10.03.07, 16:58
    hmmm ale widzisz ja nie przeczuwalam zadnego rozstania!! ot czasami kazdy ma
    gorszy dzien i jest caly na nie, wiec bylam przygotowana na jego gorszy humor.
    no i nagle bum! u mnie to bylo naprawde nagle
    ja czuje ze jak mu powiem skarbie masz czas do konca miesiaca to on to osra bo
    znamy sie tak dobrze... a ja znam tez i siebie i wiem ze do konca marca jakby
    cos to sie nie odkocham. posrane jest to zycie
  • qw994 10.03.07, 17:04
    Z kim on pojechał po koszulę?
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 17:18
    no z ta kolezanka co to czuje ze to jest cos wiecej niz nagla przyjazn i jej
    psiapsiola - to te dwie panienki co mi sen z oczu spedzaja bo pojawily sie w
    jego i MOIM zyciu kiedy on mi powiedzial ze ma juz podjeta swoja decyzje o nas.
    ostatnio wszedzie sie paletaja ;(
  • qw994 10.03.07, 17:31
    Dziewczyno, daj sobie na spokój z tym facetem. Skończ te pogaduchy z nim, bo
    jak dla mnie ewidentnie on cię trzyma w odwodzie, podczas gdy ma na oku już
    kogo innego. Nie upokarzaj się więcej.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 17:36
    gw994 nawet nie wiesz co ja czuje od parunastu ladnych dni...
    mi sie tak marzy jeden dzien stabilnosci, bezpieczenstwa, spokojnych mysli,
    kiedy z jednej strony juz zrozumiem co jest grane zaraz to sobie jakos
    tlumacze - bo zaraz mam pytanie w glowie kim byl przez te dwa lata czlowiek
    ktorego kochalam z ktorym spalam z ktorym dzielilam sie radosciami i smutkami z
    ktorymi tyle rzeczy... no jak tak?
  • qw994 10.03.07, 17:44
    Ano tak to. Myślę, że tysiące dziewczyn i kobiet zadaje sobie co najmniej raz w
    życiu takie pytania, jak ty w tej chwili. Ja też ten temat przerabiałam.

    A włączyłam się w ten wątek, bo zdarzyła mi się podobna historia. Usłyszałam,
    jak powiedział innej przez telefon "A wiesz, nie kupiłem w końcu tego krawata".
    Niby głupota, drobiazg, ale od razu WIEDZIAŁAM. Są ze sobą do dzisiaj, dawno po
    ślubie, mają dziecko. Nie piszę tego po to, żeby cię dobić, tylko żeby ci
    pokazać, że piszę o tym bez żadnych emocji. Takie rzeczy da się przeżyć. Powiem
    ci więcej - jak ich widziałam ostatnim razem parę lat temu, to ze zdziwieniem
    zauważyłam, że ona nadal jest o mnie zazdrosna, a co do niego - nie czuję
    absolutnie nic. Nawet sentymentu. Wręcz wydawało mi się to abstrakcyjne, że
    kiedyś z nim byłam, i to kilka lat.

    Dlatego im szybciej się odetniesz od byłego chłopaka, tym lepiej dla ciebie.
    Nie zamieniaj swojego życia w czekanie na niego. Jeśli będzie chciał wrócić -
    znajdzie drogę. Ale wtedy może się okazać, że ty już wcale nie chcesz :) Bo
    będziesz szczęśliwa z innym, czego szczerze ci życzę.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 17:49
    qw994 wiesz ja na razie mimo ze minelo tyle czasu nie potrafie sobie wyobrazic
    kogos innego obok mnie niz jego... ja nie jestem obecna, niech ona ma sobie
    kolezanki, ja mam swoich kolegow - ale boze niech da mi to poczucie jak kiedys
    ze ja jestem najwazniejsza
  • qw994 10.03.07, 17:55
    To normalne, że nie potrafisz sobie wyobrazić kogoś na swoim miejscu, bo to
    strasznie boli. I nie można w to uwierzyć. Ale tak się zdarza. Mówię ci, im
    szybciej sobie wytłumaczysz, że między wami wszystko skończone, tym lepiej dla
    ciebie. Bo teraz nie dajesz sobie szansy, żeby przeżyć rozpacz, a potem zacząć
    nowe życie. Teraz siedzisz w tym jak w bagnie.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 17:55
    szanse to ja ciagle daje jemu i mnie
  • qw994 10.03.07, 17:59
    I możesz to robić w nieskończoność, tylko - po co. Życia szkoda na coś takiego.
    --
    Super radyjko :)
  • qw994 10.03.07, 17:50
    > jeszcze w poludnie dzwonil ze oh i ah bla bla to nie mogl od razu powiedziec
    > sluchaj pojedz ze mna??

    Nie mógł powiedzieć, bo NIE CHCIAŁ, żebyś z nim jechała. Po prostu. Bo wolał z
    kim innym.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 17:55
    mi powiedzial ze to byl spontan a jak mu powiedzialam ze to bez sensu i dla
    mnie to jest za grubymi nicmi szyte to teraz co 5min dzwoni
    ja czuje ze usycham czasami mam wrazenie ze jakbym mogla sie zdublowac to jedna
    ja przytulilaby go i wybaczyla wszystko a druga ja zabilaby go tez za to
    wszystko... gubie sie juz w tym wszystkim chyba dlatego ze mam juz ta
    swiadomosc jak to jest naprawde a chce na sile zrobic cos na niby... jeszcze
    troche i bede zachowywac sie jak desperat, paranoik czy jeszcze jakos
    inaczej...
    najlepiej to niech juz bedzie inny odlegly termin, i niech wszystko wroci na
    swoje miejsce albo niech mnie to juz nie dotyczy.
    boze a mowili mi przetnij ta pepowine od razu a ja glupia nie...
  • qw994 10.03.07, 17:57
    Jak dzwoni, to nie odbieraj. Zbywaj go. Jeśli nawet z nim będziesz rozmawiać,
    to, broń boże, nie o was. Nie dawaj sobą manipulować.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 18:03
    czemu wszyscy sa madrzy a tylko ja jedna glupia??
    ja nie umiem z nim nie rozmawiac, ja kocham jego glos, jego oczy bo ciagle
    pamietam jak na mnie patrzyly, kocham jego dlonie - bo jeszcze czuje jak mnie
    przytulaly i moge taka litanie pisac...
    poza tym ze nigdy nie bylam w takiej sytuacji chociaz duza dziewczyna jestem to
    ja ciagle boje sie zeby nie byc egoistka, ze moze to wszystko co przezywam to
    jest tylko moje zdanie ktore cos pomija - cos istotnego z jego punktu
    widzenia... nie wiem czy bronie siebie czy jego
    chcialabym moc za pare dni pokazac wszystkim ktorzy sa wlasnie madrzejsi ode
    mnie jezyk i powiedziec ze o nie teraz to ja mialam racje - ale wiem ze to ze
    pokaze komus jezyk moze sie szybko obrocic przeciwko mnie bo bede znowu to samo
    przechodzic... ja nie mam ani ochoty ani zamiaru uzalac sie nad soba, opowiadac
    przyjaciolkom jak mi zle i ryczec, ja nie chce udawac przed rodzicami ze
    wybilam go sobie juz z glowy, a przed calym swiatem udawac ze chudne bo tak
    wyszlo... nawet glupio mi jest ze tu na forum o tym pisze przeciez to takie
    delikatne - ale ja mam taka potrzebe wygadac sie wyryczec sie bo wtedy jest
    choc troche lzej
  • qw994 10.03.07, 18:09
    A jakie masz plany na dzisiaj?
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 18:10
    zadne?
  • qw994 10.03.07, 18:19
    Dlaczego z nikim sie nie umówiłaś, tylko siedzisz w domu?
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 18:26
    bo jak sie z kims umowie to zaraz jak sie wyszykuje to odechciewa mi sie
    wychodzic a jak juz wyjde to mam podly nastroj bo zaraz mysle co ktos robi
    inaczej od niego...
  • qw994 10.03.07, 18:29
    Ale koniecznie musisz wychodzić! Łap za telefon i umów się z jakąś
    przyjaciółką :) Jeśli masz prawdziwych przyjaciół, to gwarantuję ci, że po
    pierwsze zniosą bez szemrania twój podły nastrój, a po drugie zrobią wszystko,
    żeby ci ten nastrój poprawić.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 18:30
    mi jest glupio trzeci misiac ryczec nawet tym najlepszym przyjacolom w rekaw...
  • qw994 10.03.07, 18:33
    Niech ci nie będzie głupio. Od tego ma się przyjaciół.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 18:37
    to dlaczego moj przyjaciel zostawil mnie?
  • qw994 10.03.07, 18:40
    Bo tak się w życiu zdarza. Praktycznie każdemu.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 10.03.07, 18:57
    ;(
  • mamba80 27.07.07, 12:17
    Z doswadczenia, nie tylko wlasnego, wynika, ze jak sie facetowi pokaze, ze
    jest zamknietym rozdizalem, to wtedy mu sie "cos wlącza". Prosic sie nie ma
    sensu, to naprawde daje odwrotny skutek. Ja sie unioslam duma i powiedzialam
    sobie "jego strata" az sam to zrozumial, tylko za pozno...A jak rozmawialam z
    kolezanka, ktora znalazla sie w roli porzucajacej akurat i facet ciagle za nia
    wydzwanial (nie twierdze, ze Ty tak robisz, ale po prostu wiedziala, ze mu
    zalezy), to obie stwierdzilysmy, ze tylko pogarsza swoja sytuacje, to zanczy on
    juz w ogole zaczal w akcie rozpaczy glupoty robic, ale to juz inna historia.
    Wiec dla mnie jedynym sposobem (jeslli jakikolwiek istnieje w tej sytuacji) na
    uratownie czegokolwiek jest po prostu udawanie, ze nam nie zalezy. Ale wiem, ze
    to moze byc trudne...To zalezy od twojego zaciecia, tak naprawde...
  • ququlkka 14.01.08, 10:36
    Jeśli facet odszedł i nie widać, żeby mu zależało, to znaczy, że nie zależy!
    Trzeba się z tym pogodzić i przestać snuć nierealne marzenia. Żyć chwilą! Zająć
    się sobą, rozwijać zainteresowania, zadbać o siebie, poczytać babskie blogi jak
    lovetrap.pl i przestać się zadręczać, wyluzować! Wtedy szybko się znajdzie taki,
    który doceni taką naturalność :)
  • annna84 10.03.07, 18:30
    Akkknes wiem, że to boli i w tej chwili nie wyobrażasz sobie życia z kimś
    innym. Ale to minie i jeszcze będzie tak jak pisze qw. Spotkasz go za parę lat
    i będziesz się dziwiła, że kiedyś go kochałaś. Ja ostatnio czytałam swój
    pamiętnik sprzed kilku lat i płakałam ze śmiechu jak czytałam o swojej
    ówczesnej nieszczęśliwej miłości.
    --
    "Lepiej coś zrobić i żałować, niż żalować, że się czegoś nie zrobiło"
  • niesforna_ja 02.04.07, 10:45
    jestem w identycznej sytuacji... rozpaczam strasznie on jest moim pierwszym
    chłopakiem ,a ja jego pierwszą dziewczyną ale zrozumiałam że muszę wstać na
    równe nogi...
    nie będę mu pokazywać żę cierpię i mażę o jego ciepłych dłoniach.... to boli
    ale nie mogę się załamać ... muszę mieć dobre nastawienie zacząć żyć uśmiechać
    się ... nawet teraz gdy to piszę jest mi trudno ale muszę dać radę!!! :) a
    czytając to widzę że faceci to strasznie dziwne wytwory tego świata.. ;)

    POZDRAWIAM WSZYSTKIE DZIEWCZYNY PAMIĘTAJCIE JESTEŚMY PIĘKNE, MĄDRE I SILNE!!!
    NIECH ONI O NAS WALCZĄ!! BUZIAKI :*:*:*
  • butterflymk 01.05.07, 18:17
    Z jednej strony chciałabyś z nim być z drugiej że nie okażesz mu tego...
    Czy nie tracisz czegoś?
    Jakiejś możliwości, jak mu nie powiesz to nigdy się nie dowiesz?
  • ewagerman 13.03.07, 11:04
    E tam, może poprostu kup jej jakies fajne nowe majtki:) a tamte po cichutku
    stopniowo wywalaj do śmieci!!
  • akkknes 13.03.07, 13:39
    coo??
  • le.ia 13.03.07, 15:17
    Jak już wracać to należy kochac, zarliwie i namietnie, albo wcale tego nie
    wspominać.
    Wtedy powinno być fajnie ;)
  • vversa 13.03.07, 15:22
    Byle-jak to mozna się kolegować.
    Jak kocham to nie pytam sie czy on chce wrocic tylko rzucam mu sie na szyje i
    przechodze do rzeczy...
    Jeśli nie wyzna mi milosci odrazu to i tak sie zakocha, jesli akurat nie ma
    nikogo na "widoku" innego kogos.
    A jesli nawet ,to jezeli to nic poważnego pozwoli sie piescic.
    Bedzie wtedy moj;)
  • le.ia 13.03.07, 15:28
    A jak nie Twoj , to latwiej zapomniec w ramionach kogos innego ;)
    Marzenia o nim przestają trafić nasza podswiadomosc,
    a i moze milosci tej kontaktowej kiedyś nauczymy sie, nawet jak nie kochamy
    prawdziwie bezkontaktowo :(
  • vversa 13.03.07, 15:33
    Tak jak napisałaś to mozna za młodu...
    Z wiekiem umysł staje się wybujały, a ciało mniej jędrne...
    lepiej uważać, bo można sie przejechać jeśli byliśmy znim przedtem krótko.
    No chyba , że on jest głuchy, ślepy i uroczo przystojny to warto zaryzykować.
    Głupota nie jest zaraźliwa jeśli nie jest związana na zawsze.

  • akkknes 13.03.07, 15:54
    oj kochane jestescie...
    spotkanie coraz blizej wiem ze ta chwila nadchodzi szybki bilans zyskow i strat
    albo totalnie zimny bilans... staram sie trzymac jak moge, nie wspominac i nie
    myslec no i co najwazniejsze nic nie zakladac - ale hmmm ciezko tak, wolalabym
    wiedziec jaki jest sceriusz tego spotkania!! moc sie przygotowac, zeby potem
    nie cierpiec podwojnie...
    mimo wszystko ciagle sobie tlumacze na 'po swojemu' i chyba przez to tak bardzo
    sie boje tego spotkania. chcialabym zeby to spotkanie mnie rozmaczarowalo.
    pozytywnie!! boze tak mi go brakuje...
  • giebe-ls 14.03.07, 14:19

    Ach zeby mnie ktos tak wspominau -calego , a nie tylko swoje orgazmy

    Grzegorz Brzeczyszczykiewicz
  • madeinussa 13.03.07, 16:08
    Okaż mu, że masz SWOJE WŁASNE życie, które jest super i bez niego.
    Jak zobaczy, że chodzisz na imprezy, nie płaczesz za nim, masz dużo nowych
    "kolegów" - zmięknie :)

    Sprawdzone :D
  • akkknes 13.03.07, 16:12
    cholera, nawet probowalam tak robic!! i gucio, bo nie umiem oszukiwac kogos
    kogo mimo wszystko kocham... po prostu chyba ciagle sobie robie nadzieje i
    wychodze z zalozenia ze po co mam go oszukiwac... wiem nie zachowuje sie jak
    osoba rozsadna...
  • akkknes 14.03.07, 20:15
    tak wam tylko napisze ze u mnie bez zmian... ;(
  • tamara33 16.03.07, 08:07
    Nadal głucho?
  • akkknes 16.03.07, 22:33
    tak, niestety - na zachodzie bez zmian :))

    a tak na powaznie to jutro sie mamy widziec. pisze mamy bo za dobrze go znam
    zeby moc cokolwiek zaplanowac... nie wiem jak to bedzie, modle sie tylko zebym
    na dzien dobry nie rzucila mu sie na szyje i powiedziala jak bardzo go
    kocham... trzymajcie kciuki zeby to spotkanie dalo jakis efekt - obojetnie
    jaki, byle nie ciag dalszy mojej agonii...
  • madziuuunia 17.03.07, 18:16
    akknes i jak po spotkaniu??? napisz szybko jak przebieglo i wkoncu czy cos z
    niego wynilko. Caly dzien trzymam za Ciebie kciuki!!!!!
  • akkknes 17.03.07, 20:01
    dupa nie spotkanie!!
    jedyne co jasne: nie jestesmy ze soba a wystarcza 3 sekundy zeby znowu razem
    byc, i to, ze dalej tak jak jest byc nie moze... ciag dalszy agonii chyba w
    poniedzialek...
    nie wiem na koniec zapytal czy go kocham. no niestety tak moj drogi kocham cie
    i mimo wszystko chce z toba byc czy tego nie widzisz??
    mowie mu ze sluchaj mnie to meczy psychicznie bo ja i tak mimo ze jestem twarda
    z zewnatrz to od wewnatrz ciagle robie sobie nadzieje. a odciac sie totalnie
    powinnam dwa miesiace temu od razu jak bylo na rzeczy. a on mi mowi ze nie
    zebym nie czekala i nie robila sobie nadzieji ze jak on sie ogarnie to powalczy.
    no ale dziewczyny jak ja mam sobie po takich slowach nie robic dalej nadziei??
    prosze, nie mowcie mi znowu olej go bo sobie toba tylek podciera... ja to juz
    znam na pamiec.jesli ktoras umie czarowac niech zaczaruje moj swiat...!!

  • angoisse 17.03.07, 20:15
    on nie chce z Tobą być!!
    mowił ci to juz pewno setki razy, i to wyraźnie , tylko TY NIE CHCESZ TEGO
    PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI.
    więc dawaj mu tyłka gratis. Jako ta druga czy trzecia z kolei po jego nowych
    interesujacych koleżankach....

    Jak sobie nie radzisz z emocjami to idź do psychologa. Bo problem w twojej
    głowie!! A facet beznadzieja jest i tyle, ale Ty -cholercia- nie lepsza...

    Stracisz parę lat, szacunek do siebie a obudzisz sie z ręką w nocniku stara i
    sfrustrowana na męskim bezrybiu... i to przez jednego palanta??!! litości...
  • akkknes 18.03.07, 12:09
    angoisse
    na twoje nieszczescie nie daje nikomu tylka gratis - ja z tych o poziom
    wyzszych jestem niz utrzymywanie faceta dla takich powodow...
    a no i denna kretynka nie jestem skoro mam jakies tam uczucia
  • kaktusik0 18.03.07, 13:47
    będę kolejną osobą udzielającą mniej czy bardziej mądrych rad, których i tak nie posłuchasz. Szkoda mi Ciebie więc coś jednak skrobnę.

    Olej go. KONIECZNIE usuń go z gg (nie ma nic bardziej wykańczającego niż sprawdzanie co 5 min czy jest na gg i jaki ma opis). Oddaj mu jego rzeczy i powiedz żeby nie dzwonił. Powiedz mu że nadal go kochasz i musisz sobie z tym poradzić bo to Cię wykańcza, a im mniej będziecie się kontaktować tym będzie Ci łatwiej. Dla niego będzie to sygnał że coś do niego czujesz, i że jeszcze ma szansę, ale że musi się szybko zdecydować.
    Gdyby Cię kochał i chciał to ratować to by Ci to powiedział, albo poprosił o trochę czasu. Dlaczego Ty masz za niego myśleć i dawać mu siebie na talerzu? Gdyby jemu było trudno, gdyby potrzebował czasu żeby coś przemyśleć to by siedział w domu i myślał i miałby takiego samego doła jak Ty i bałby się że Cię straci, a nie umawiał się z koleżankami na zakupy.
    Powiedz znajomym że mają Cię choćby siłą wyciągać z domu i zacznij o nim zapominać.
    Wierz mi że jeśli kontakt się urwie, jeśli nie będzie go na Twojej liście kontaktów gg to po 3 dniach będziesz już mniej o nim myślała. Nie mówię że wcale, ale mniej. I poczujesz się pierwszy raz od dawna bardziej wypoczęta.

    A on, jeśli mu naprawdę zacznie zależeć (bo teraz mu nie zależy, nie oszukujmy się) to nie będzie siły która go powstrzyma. Bo jeśli miałyby go powstrzymać przypuszczenia że już nie chcesz z nim być, to znaczyłoby że bardzo słabo mu na Tobie zależy.

    P.S. Nie dawaj mu miesiąca, jak niektórzy Ci radzą. Wykończysz się psychicznie przez ten miesiąc.
  • akkknes 18.03.07, 14:01
    nie no na szczescie nie sprawdzam co chwile czy jest na gg bo jak juz tu
    pisalam za dobrze sie znamy i swoje plany tez wiec generalnie pomijajac jakies
    niespodzianki wiem co u niego. Kurna, on mi ciagle mowi ze potrzebuje troche
    czasu zeby ogarnac sie z praca bo zaczal nowa i ze nie ma czasu itd i ja to
    odbieram za ten czas wlasnie...
    miesiac to rzeczywiscie fajny pomysl ale nie dla kogos z tak slaba psychika jak
    moja :(
  • kaktusik0 18.03.07, 14:55
    z pracą ma się ogarnąć? :/
    a jak znowu zmieni pracę to znowu powie Ci że to koniec dopóki się nie wdroży?
    a z koleżankami to ma czas się spotykać?
    żenujące.
    może jestem dziwna, ale gdyby mi zależało i potrzebowałabym czasu to powiedziałabym to wprost, a nie wykręcała się pracą. Po pierwsze bo tak by było fair, po drugie bo zwiększałoby to moje szanse że ta druga osoba będzie czekać. Gdyby mi facet powiedział że nie wie czy chce być ze mną bo ma dużo pracy to bym mu powiedziała że nie musi się już zastanawiać.
  • qw994 18.03.07, 14:57
    Podpisuję się pod tym czterema kończynami :)
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 18.03.07, 14:58
    a jesli ja go kocham
    bo mi sie tak wydaje

    ja chyba mam jakas misje w zyciu - ze mimo i pomimo wszystko poswiecam sie
    czekam cierpie i... i nie wiem co dalej jest bo nigdy nie bylam w takiej
    sytuacji
    zawsze wiedzialam jakiego faceta chce i jak cos mi nie pasowalo to tez tam
    troche roznie bywalo ale bylam honorowa jak nie wiem co dumna nawet
    a teraz mam to wszystko gleboko byle z nim
  • qw994 18.03.07, 12:18
    > prosze, nie mowcie mi znowu olej go bo sobie toba tylek podciera...

    A co innego napisać, skoro dokładnie tak jest?
    --
    Super radyjko :)
  • < eader class="thread-comment__header">
    akkknes 18.03.07, 14:02
    nie wiem ;(
  • qw994 18.03.07, 14:18
    Skończ to wreszcie i tyle.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 18.03.07, 14:23
    hm... wczoraj doszlam do wniosku ze nawet moglabym to zrobic.
    ale ja nie chce.
    co z tego ze wczoraj tak dziwnie sie czulam gdy patrzylam mu w oczy, gdy on byl
    obok, ze naprawde dawno sie tak nie denerwowalam, nie pamietam kiedy nogi mi
    tak drzaly... co z tego ze nic tak naprawde nie dalo mi to spotkanie
    ale wczoraj tak dobrze mi bylo
  • qw994 18.03.07, 14:38
    A dzisiaj? Dobrze ci? Fajnie się żyje, kiedy człowiek się sam tak upokarza?
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 18.03.07, 14:48
    na razie jakos sie trzymam w dobrej formie wiec nie placze slucham jandy 'na
    zakrecie' patrze na deszcz i modle sie zeby miec skads sily...
    chyba ciagle zyje tym ze wczoraj bylo mi tak fajnie, wiesz idealizuje sobie
    wczorajszy wieczor, za tydzien jak te kwiatki od niego zwiedna pewnie bede
    wiedziala juz ze to nie bylo takie fajne

    nie chce byc sama boje sie tego
  • qw994 18.03.07, 14:56
    JUŻ jesteś sama. Nie masz faceta.

    I nie ma się czego bać. Będąc samemu wiele rzeczy się odkrywa. Nieumiejętność
    bycia samemu to dla mnie rodzaj kalectwa.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 18.03.07, 15:01
    wiecie co, dzis sie cos stanie
    bo ja jestem jakas dziwna optymistka od rana
    od dwoch miesiecy tak nie bylo wiec na bank bedzie cos nie tak...

    a czuje ze jutro znowu bede wam tu plakac
  • qw994 18.03.07, 15:08
    Tylko od ciebie zależy, czy będziesz płakać czy nie.
    Jeśli chcesz mu pozwolić narobić sobie na głowę - twój wybór.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 19.03.07, 10:47
    boze tak wiele rzeczy zalezey NIE ode mnie...!
  • mariuszbednarczyk 19.03.07, 11:13
    nie jesteś sama. Ode mnie też już nic nie zależy. Ja postanowiłem 3 tyg. temu
    zerwać kontakt z kobietą, po wielomiesięcznej walce o nią. Jest ciężko. Do tego
    doszłedł fakt, że okłamywała mnie. W głowie kotłuje mi się codziennie.
    Widocznie jej na mnie już kompletnie nie zależy ponieważ nie próbuje
    skontaktować się ze mną. Postanowiłem ratować resztki szacunku do siebie i
    przestać żebrać aby była ze mną. Postanowiłem, że nie będę się z nią
    kontaktować, dzwonić, pisać itp. Może się uda. Może uda mi się przez to przejść
    i wyleczyć się z tego. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak bezradny jak
    teraz.
  • akkknes 19.03.07, 14:50
    widzisz wiec chyba mnie rozumiesz i nie powiesz ze jestem denna kretynka...

    nie wiem kiedy u mnie nastapi taki moment ze podejme taka decyzje jak ty.
    ja tez walcze, tez jest mi ciezko, staram sie juz nie myslec czy on mnie
    oszukuje czy mowi prawde. nie wiem czy mu zalezy czy nie - ale on sam trzyma ze
    mna kontakt...
    moj szacunek jest juz dawno w strzepach - zebralam, zebrze i pewnie jeszcze
    bede zebrac o niego, parwie 3miesiace temu schowalam swoj honor gleboko w
    kieszen.
    serce mi juz nie peka bo peklo dawno temu
    bezradna, bezsilna boze czasami to czuje ze nic juz nie jestem w stanie zrobic,
    a mimo to dalej probuje. tylko nie wiem czy mam jeszcze po co probowac - ja juz
    stalam i na rzesach i na uszach. ssie mnie od srodka taka pustka ze czasami mam
    wrazenie ze jestem juz na dnie. w sumie to dna psychicznego juz tez siegnelam.

    najgorsze sa chwile 'normalnosci' - wiem pewnie nie powinno ich byc wcale,
    powinnam sie odciac jak mi tutaj wszyscy radza - ale te chwile normalnosci sa
    takie mile, przyjemne, nagle wracaja wspomnienia i zapominam o wszystkim
    nienajlepszym. wtedy przestaje myslec przyszlosciowo jest tylko tu i teraz.
    a po tym tu i teraz jest nagle placz zal zlosc na sama siebie
    zal i zlosc rozdraznienie ze tej znajomosci nie ucielam od razu tylko liczylam
    na cud
    a przeciez to tylko zycie nie film tu nie ma szczesliwych koncow

    siedze sama i probuje myslec o pracy bo latem bede sie bronic i prawie godzine
    siedze i gapie sie w worda i nic... nie mam juz ani sily ani ochoty gadac o tym
    z bliskimi, mowic jak mi zle - bo teraz pzyznam im racje a za pol godziny bede
    z nim gadac przez telefon i stwarzac pozory.

    czadami mam ochote jakos zawiesic cale zycie, niech ja juz wyplacze do konca
    wszystkie zale i pretensje, niech wyrzygam to co musze, niech mi juz przejdzie
    i niech dopiero wtedy swiat znowu zacznie sie krecic - ale tak zeby nikt nawet
    ja nie pamietal o tym piekle ktore mam teraz!!!
  • akkknes 19.03.07, 15:26
    czasami mam wrazenie ze nie tylko 'schizuje' ale ze naprawde wariuje ze mi
    psycha siada i ze sobie nie radze
  • mariuszbednarczyk 19.03.07, 15:32
    widzisz, ale on przynajmniej chce do Ciebie zadzwonić. U mnie jest inaczej.
    Złapałem ją na ohydnym kłamstwie. Nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia,
    żadnego. Powiedziała jak zawsze, że możemy się nie kontaktować i tak jest.
    Zacisnąłem zęby i postanowiłem, że tym razem zachowam się jak facet i nie
    odezwę się. Postanowiłem stanąć na nogi, choć jestem w podobnym stanie jak Ty.
    Poza tym wiem, że zrobiłem wszystko by ją odzyskać. Nie udało mi się, po prostu
    przestała mnie kochać. Oczywiście nie jesteś denną kredtynką, choć ja zaczynam
    siebie uważać za dennego kretyna, że wcześniej tego nie przerwałem. Kiedyś się
    starała jak próbowałem odejść, teraz już ma to gdzieś.
  • akkknes 19.03.07, 15:50
    ciekawe tylko po co do mnei dzwoni, po co chce sie spotkac?
    mi naprawde nie jest z tym latwiej.
    teraz z perspektywy czasu wiem juz, ze duzo latwiej by mi bylo gdybysmy zerwali
    kontakt od razu a nie tak.
    on nie wiem przed kim chyba przed samym soba chce zagrac dobrego - bo ciagle
    mowi ze co ma zerwac kontakt jak jakis cham? ja nie mam w sobie tyle odwagi
    zeby mu powiedziec ze to i tak niewiele by zmienilo, ja go nawet jako takiego
    chama kocham i ciagle chce z nim byc.
    ja nie chce tu prac brudow, nie mowie ze jestem idealna. ale on mi ciagle mowi
    ze ja bylam za dobra ze on mial wszystko na tacy ze ja za bardzo wszystko dla
    niego ale do cholery dla kogo to mialam robic? dla sasiada?? proste chyba jest
    ze jak cos robie to robie to cala soba!!!! nie chcesz wiedziec CO on mi za
    akcje porobil w ciagu tego tylko roku. ja sama staram sie o tym nie myslec.
    wiesz on mi jeszcze ciagle mowi ze jemu tez nie jest latwo, ze to ze tamto...
    wiec ja nie wiem ile mam mu mowic ze skoro ostatnio normalnie rozmawiamy no i
    jeszcze ten wniosek jego z soboty ze wystarcza 3sekundy zeby byc znowu razem...
    boze ja nie wiem juz jak sie zachowac
    wiem ze z jednej strony najlatwiej by bylo gdyby jedno z nas calkowicie zerwalo
    kontakt - on tego nie zrobi bo nie chce wyjsc na chama przed znajomymi czy
    rodzina... ja tego nie zrobie bo nie chce. wiem ze moja madrosc polega na tym
    zeby to zrobic.
    czy ty widzisz jak ja pisze? ciagle 'wiem' i 'nie wiem'... moje zycie ostatnio
    tak wyglada... czuje ze bladze gdzies miedzy jakimis sprawami i nic z tego nie
    mam. ja sie czuje taka zagubiona
    i za nic w swiecie nie chce posluchac i wcielic w zycie tego co mi madrzy
    ludzie radza...!
  • mariuszbednarczyk 19.03.07, 17:42
    odpowiem Ci jako facet ponieważ do tej pory odpowiadały na Twoje pytania
    kobiety. Chłopak bawi się tzn. próbuje do czego i jak daleko może się posunąć.
    Ja kiedyś też tak robiłem i jak mnie kobieta kopnęła w tyłek to dopiero wtedy
    zrozumiałem co narobiłem. Mówię całkiem serio. Bądź pewna, że jeśli facet
    dzwoni do Ciebie tzn. że nie chce stracić z Tobą kontaktu jednocześnie sonduje
    Twoje samopoczucie. Dziewczyny doradzały Ci wcześniej abyś go olała. Jeśli nie
    chcesz go olewać to bądź konkretna. Na facetów naprawdę to działa. Zresztą na
    kobiety też. Jestem pewny, że dopóki będziesz się przed nim płaszczyć nic nie
    zyskasz. Pomyśl! Nie może być już gorzej, więc jak spróbujesz i nie zadziała to
    zawsze możesz do niego zadzwonić jeśli nie będziesz mogła wytrzymać. Jeśli
    zmieni zachowanie względem Ciebie to będziesz na plusie. Jak mnie kobieta
    kopnęła to dokłądnie tak zrobiła, olała mnie i przed 2 miesiące jak piesek
    siedziałem pod drzwiami. A do momentu jak mnie rzuciła to chojrak byłem taki,
    że sam wojnę w iraku mógłym wygrać. Byłem pewny, że nic mi nie grozi i, że
    laska będzie mi jadła ręki.
  • akkknes 19.03.07, 18:00
    ja gdzies tu juz chyba napisalam, ze dopiero w momencie jak przestalam plakac w
    sluchawke i prosic zeby wrocil sprobowac jeszcze raz to dopiero wtedy
    zaczelismy normalnie rozmawiac, nie klocic sie...
    dzieki ze mowisz ze skoro dzwoni to znaczy ze nie chce stracic kontaktu... no w
    sumie to juz zmienil zachowanie wzgledem mnie od tamtego momentu.
    pewnie ze nie chce go olac bo nie chce tez go oklamywac...
    wiesz ja po prostu boje sie zwyczajnie sie boje ze za jakis czas mimo ze ja
    nadal bede miala jakies nadzieje i wszystko bedzie dla mnie wygladalo ze jest
    ok, to on nie bedzie chcial wrocic bo wiem jaki on jest. i wiem ze jak bedzie
    mial cos nowego na oku to bedzie umial ladnie pograc - tak zebym ja o niczym
    nie wiedziala. i ze ja znowu narobie sobie nadziei i nic z tego nie bedzie.
    chociaz rzeczywiscie gorzej juz byc nie moze. nie wiem jak mam zrobic bo z
    jednej strony jak sobie juz tak pomysle ze zapre sie na jakis czas to po prostu
    ja strace ten czas - bo wtedy sie odkocham czy cos.
    nie wiem...

    jutro sie z nim spotykam. jutro mu powiem wszystko spokojnie. powiem mu ze tak
    ze go kocham, ze to nie jest moja fanaberia, ze jego zachowanie odbieram tak a
    nie inaczej, ze tak jak sam mi powiedzial wystarczy chwila zeby znowu byc
    razem, ze dalej tak jak jest nie moze byc. powiem mu jeszcze pare innych rzeczy.
    mam nadzieje ze uda mi sie zapanowac nad emocjami i sie nie porycze.

    jedyne co ci powiem tak w sekrecie to to ze tak bardzo bym chciala zeby on
    powiedzial ze tak rzeczywiscie ostatnio tyle sie zmienilo jest normalnie daj
    buzi przytul sie juz dobrze jestesmy razem.

    za duzo chce, co?
  • e1982 19.03.07, 19:35
    a czego mi zazdrościsz?:)
  • akkknes 19.03.07, 19:37
    ze cie pocalowal
    ze po 2och miesiacach od rozstania spotykasz sie z nim
    ze on nie ma nikogo
    ze masz inaczej niz ja
  • e1982 19.03.07, 20:00
    Eh..już nie masz mi czego zazdrościc...bo:
    1.zrobil to pod wplywem chwili...choc mowilam,ze mam nadzieje,ze tak nie jest...
    2.przeprosil..napisal,ze sam nie wie czego chce
    3.raczej prędko się nie spotkamy..jeśli wogóle...
    4,nic nie wyszło...
    pozdrawiam i życzę zeby Tobie wyszlo..
  • akkknes 19.03.07, 20:25
    moze to zludne i kierowane emocjami ale wiele bym oddala zeby choc przez troche
    poczuc takie cos
  • akkknes 19.03.07, 20:26
    aha i nie dziekuje - zobaczymy co jutro bedzie i wtedy podziekuje albo zarycze
    sie na smierc
  • blanca28 20.03.07, 16:13
    Piszę, bo kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Narzucałam sie facetowi, prosiłam,
    dawałam mu do zrozumienia, że dla mnie jest całym światem... Nie zadziałało.
    Znalazł sobie inną i wtedy postanowiłam( w końcu !!!!) zapomnieć. Coraz
    rzadziej do niego pisałam( on za to zawsze dzwonił), jak raz spotkałam go na
    ulicy udałam, że tak straaaasznie się spieszę. Powiedziałam, że spotykam się z
    kimś. Pózniej wyjechałam. Odezwałam sie po 2 miesiącach. Był totalnie
    zdziwiony. Sądzę, że moja oschłość, nie narzucanie się pomogło. W końcu
    zrozumiał, że popełnił kiedyś błąd. Teraz jesteśmy razem i naprawdę jesteśmy
    szczęśliwi. Ale do tej pory nie mogę sobie wybaczyć mojej głupoty, że czekałam
    na niego tyle czasu i tyle łez wypłakałam. Więc nie popełniaj tego samego błędu
    co ja. Im wcześniej dasz mu do zrozumienia, że Twój świat nie kręci się wokół
    niego, tym szybciej on odczuje, że nie jesteś na każde jego skinienie. Może
    wtedy odczuje pewną pustkę i zrozumie co tak naprawdę czuje. Bo jak na razie to
    on się swietnie bawi twoim kosztem, a Ty marnujesz swoje życie dla kogoś
    takiego. Zyczę Ci jak najlepiej ..... więc OLEJ GO!!!!!
  • akkknes 20.03.07, 17:26
    dzieki kochana,
    kazda taka wiadomosc daje mi jakby jakas sile...
  • mariuszbednarczyk 20.03.07, 18:02
    KURDE !!!! Dlaczego ja tak nie zrobiłem 8 miesięcy temu !!!! Jaki człowiek
    głupi jest no! Wtedy by się udało a teraz dupa. Wszyscy o tym wiedzą oprócz
    mnie, ale ci.. ze mnie.
  • akkknes 20.03.07, 18:24
    odezwe sie do ciebie za 8miesiecy i powiem ci czy byles glupi...

    boze czekam na niego i tak mnie wkurza ze jestem tak dziwnie spokojna, ze czuje
    jakbym znala scenariusz tej imprezy, ze wiem jak to bedzie...
    trzymaj kciuki
  • akkknes 19.03.07, 22:34
    wiesz co,
    jak mozesz mi TO jakos podsumowac i powiedziec jak facet czy jestem glupia to
    bede ci wdzieczna...
  • akkknes 19.03.07, 22:34
    akkknes napisał:

    > wiesz co,
    > jak mozesz mi TO jakos podsumowac i powiedziec jak facet czy jestem glupia to
    > bede ci wdzieczna...


    to do mariuszabednarczyka :)
  • mariuszbednarczyk 20.03.07, 08:37
    nie, nie jesteś głupia. Absolutnie. Nie można określić człowieka głupim, który
    kogoś bardzo kocha i robi wszystko aby uratować związek. Po prostu targają Tobą
    w tym momencie tak wielkie emocje, że możesz mieć wrażenie, że zachowujesz się
    jak osoba mało rozsądna. Prawdopodobnie znajdujesz się w depresji. Może spróbuj
    antydepresantów? Mi chyba pomogły ponieważ mam wrażenie, że zacząłem
    racjonalnie myśleć i kalkulować swoje zachowanie. Wracając do pytania - nie
    masz innego wyjścia jak zacisnąć zęby i ochłodzić stosunki z chłopakiem. Ja
    potrafiłem uciąć kontakty z byłą, nie widzimy się, nie dzwonimy, nie piszemy.
    Na początku jest ciężko, ale teraz już jest łatwiej. Przestawiłem się
    na "samodzielne" życie. Nie rzuciłem się w mega wir nowych znajomości i
    imprezowania. Bawię się i imprezuję tak jak kiedyś i to mi wystarcza. Nie robię
    nic na siłę. Chcę posiedzieć w domu - siedzę w domu, mam ochotę pójść do
    kumpla, robię to. Nic na siłę.

    Oczywiście jesteś kobietą i inaczej reagujesz na stany emocjonalne. Mi się
    udało zacisnąć zęby i spróbować się wyrwać z tego koszmaru pomimo, że kocham
    kobietę bardzo mocno (mam nadzieję, że już niedługo). Tak jak Ci napisałem
    wcześniej - gorzej już być nie może! Więc spróbuj tego co wszyscy Ci tu radzą.
    Jeśli Ci się nie uda to będziesz dalej walczyć. Jeśli Ci się uda to on będzie
    się starał lub dojdzie do Ciebie, że ma Cię gdzieś.

    I jeszcze jedna sprawa! Bardzo żałuję, że rok temu nie wszedłem na to forum.
    Nie wiedziałem, że takowe jest po prostu. Gdybym wtedy przeczytał posty mamab26
    to od razu wprowadziłbym je w życie i jestem pewny, że by poskutkowały. Teraz
    już nie skutkują ponieważ tak się upodliłem przed kobietą, że straciła do mnie
    szacunek i zdążyła zakochać się w innym.

    Konkludując - nie masz innego wyjścia jak ochłodzić stosunki. Spróbuj w myślach
    zamienić role na przykład. Jakbyś traktowała człowieka, który wiecznie kaja się
    przed Tobą i błaga? Przez pierwsze dni litowałabyś się, ale potem pewnie by Cię
    zaczeło to denerwować. Pomyśl sobie co widzi Twój chłopak patrząc na Ciebie.
    widzi kogoś kto jest od niego w 100% uzależniony. Chciałabyś znaleźć się w
    sytuacji w której ktoś jest od Ciebie w 100% uzależniony? Jest jak małe
    dziecko, którym trzeba się opiekować 24h/24h ? Jest na każde skinienie?
    Możliwe, że facet w tym momencie odgrywa się na Tobie za wszystkie "krzywdy",
    których od Ciebie doznał. Może mieć teraz satysfakcję, że może się na Tobie
    odegrać za to, że kiedyś coś mu powiedziałaś, źle go potraktowałaś itp. Faceci
    są pamiętliwi, bardzo pamiętliwi, możesz być tego pewna.
  • akkknes 20.03.07, 17:35
    wiesz on mi wypomina ze np przy jego koledze nie chcialam stanac na drabinie
    (mam lek wysokosci i to naprawde duzy)i ze ten kolega niby juz dawno pytal
    czemu on ze mna jest jak ja takie akcje robie... albo ze spotykalismy sie raz
    na tydzien. no ale bo on tak chcial!! pewnie ze czasami widzielismy sie i
    codziennie ale o tym juz chyba zapomnial. ja mu nigdy nie robilam jakis
    zazdrosci, zabraniania, nie wiem jakis akcji. pare razy zdarzylo mi sie zapytac
    czemu jechal do mnie sto godzin jak da sie w godzine, on zawsze krzyczal ale
    tak u niego w domu wszyscy robia wiec tego nie przeskocze. albo ze ostatnio
    ciagle plakalam. plakalam bo ja siedzial pol nocy przed kompem na gg albo smogu
    to mi zal dupe sciskal i z zalu ryczalam. ale bez przesady, ja nie chodze z
    kolegami kupowac majtek i nie znikam tez na pare nocy z rzedu z kolega...
    nie, nie chce prac brudow ani szukac na sile zlosci.
    czekam teraz na niego, zobaczymy co z tego wyjdzie - ma dzis szkolenie w tej
    nowej pracy i ciekawe czy zdazy znalezc czas dla mnie... a ja tu prawie latam
    nad ziemia z tego wszystkiego.
    co do forum to tez nie uderzam tu z kazdym problemem, ale wiem ze tutaj raczej
    mi pomoga. latwiej zreszta pogadac z kims obcym kto nie ocenia.
    tez nie szukam na sile zajecia, fakt ze nagle mam duzo czasu i czasami naprawde
    mi sie nudzi... no ale jakby cos to mam do kogo uderzyc.
    a co do emocji - podobno kieruje sie ciagle emocjami a nie rozumem.
    ciekawe co bedzie... bardzo ciekawe.
  • sephora0505 20.03.07, 10:05
    daj sobie czas.CZAS jest najlepszy na wszystko.jeżeli będziecie mieli być razem
    to będziecie prędzej czy później.
  • akkknes 20.03.07, 17:37
    wiem ze czas wszystko ulozy ale do cholery tyle czasu juz minelo ze ciezko mi w
    to wierzyc.
    chcialabym zeby to predzej czy pozniej znaczylo teraz...
  • e1982 20.03.07, 10:47
    Uwierz - krótka chwila czegoś miłego, kiedy facet mówi, że nie będziesz znów
    cierpieć..A potem dowiadujesz się, że nic z tego - bo sam nie wie, czego chce -
    to nic miłego.. I gdybym mogła cofnąć czas - nie dopuściłabym do
    tego..Rozdrapał na nowo t, co zastygało..
    Pozdrawiam i 3mam kciuki :)
  • akkknes 20.03.07, 17:39
    nie wiem na razie jest ok jeszcze sie trzymam :)
    ciekawe co bedzie wieczorem jak sie z nim spotkam i powiem to co chce
    ciekawe co bedzie jutro jak spotkam sie z przyjaciolkami i zaczne ryczec
  • e1982 20.03.07, 19:09
    daj znać, jak było!
    i pamiętaj - cokolwiek bedzie - to choć będziesz wiedziec, co i jak (oby..)
    będzie dobrze :)
    tu też możesz "popłakać":) to pomaga:)
  • akkknes 20.03.07, 19:17
    pewnie ze dam znac,
    przeciez gdyby nie Wy to ja bym sobie oczy wyplakala!
    Naprawde latwiej mi pogadac tutaj niz nawet z najblizszymi
    nie wiem czemu tak jest ale tu jakos tak inaczej jest
    Ktos napisal ze rady musi dawac ta osoba ktora przeszla to samo i to chyba
    przez to tez :))
    dam znac chociaz nie powiem zebym byla dobrej mysli
  • akkknes 20.03.07, 19:43
    dzis nie bedzie spotkania

    boze wiem o tym od paru minut i jeszcze sie nie poryczalam
    nie to ze jak po kaczce bo cos tam zal scisnal ale jakos bez histerii to
    przyjelam

    jutro mam sie z nim widziec
  • akkknes 20.03.07, 20:31
    kurde, nawet nie zawiodlam sie na nim!!
    zawiodlam to sie na nim w styczniu i teraz dzien po dniu to tylko sie chyba
    nasila.
    nie jestem nawet rozczarowana, chyba jakas czesc mnie od srodka musiala czuc ze
    tak to dzis bedzie, bo nawet nie szykowalam sie na to spotkanie - a niestety
    moja glupota polega na tym, ze dla niego chce wygladac jak najlepiej.

    mam dziwne wrazenie, ze on to specjalnie robi. nie wiem asekuruje sie? odwleka
    ten moment jak tylko sie da, z sobota robil to samo. wychodzi na to ze nie
    tylko ja jestem glupia - on tez bo mimo wszystko robi tak zeby np nie zabrac
    rzeczy ode mnie - tak jakby sie chcial zabezpieczyc na jakas ewentualnosc. albo
    ja i moja glupota tak to odbieramy :(

    ide do wanny zebym dola nie zlapala...

  • mariuszbednarczyk 20.03.07, 20:36
    no to czekamy do jutra!
  • akkknes 20.03.07, 20:37
    oby tylko bylo na co czekac...
  • mariuszbednarczyk 20.03.07, 20:51
    jak masz w domu coś mocniejszego to napij się. Zaraz na polsacie jest dobra
    głupawa komedyjka. Na lekkiej bańce czas milej upływa.
  • akkknes 20.03.07, 21:27
    nieee juz przechodzilam zabawy z liskaczem i wcale nie bylo latwiej :(
  • mamab26 21.03.07, 00:31
    > nieee juz przechodzilam zabawy z liskaczem i wcale nie bylo latwiej :(

    Może byłoby łatwiej ,gdyby łiskacz był pity w miłym towarzystwie ,koniecznie
    płci przeciwnej :)))
    Może pora rozejrzeć się za zastępcą :P
    --
    Bartuś-moje szczęście!!!
  • monia0074 21.03.07, 01:51
    Fascynujące jest to, jak wiele jest różnych mężczyzn i różnych kobiet a przy tym
    tak wiele podobnych historii...Sytuacja u mnie bardzo podobna. Tyle, ze on
    bardzo mnie kocha (!) i jestesmy teraz na etapie "zejścia się po raz 100". Ale
    nie o mnie tutaj. z wyzej wymienionego powodu czytałam wątek z zapartym tchem,
    do rad zastosuje sie przy nastepnym rozstaniu (zapewnie niedługo), a autorce
    wątku...cóż..życzę z całego serca tego, czego sobie bym zyczyła.. tylko czego?
    Bo czy- jesli on wroci, jak sie juz nim nacieszysz- wyobrażasz sobie ze
    zapominasz o tych wszystkich okrucieństwach i jestescie przykładna parka? z
    doswiadczenia wiem, ze tak nie bedzie. nie bedziesz go pewna. i dalej bedziesz
    nieszczesliwa. Wiec..zycze nam obu :), aby pojawił sie na naszej drodze ktos,
    dzieki ktoremu zapomnimy o naszych M jak najszybciej, i dojdziemy do wniosku ze
    naprawde nie sa nas warci. A wtedy niech płacza i drapia w drzwi...Sciskam
    ciepło i czekam na newsy
  • akkknes 21.03.07, 08:28
    caly czas wierze ze jakby cos to potrafie zapomniec
    ale nie wiem....

    a z newsow - wczoraj dzwonil jak bylam w wannie, chcialam oddzwonic i nie
    odbieral. mapisalam mu smsa ze czekam tu i tu dzis na niego bo mamy przyjechac
    do mnie. no i ciiiiisza. teraz oddzwonilam to powiedzial ze nie wie czy sie
    wyrobi czy zdazy i sie nie umawiamy tu i tu tylko ze on zadzwoni

    czuje ze czas posluchac znajomego od liskacza - pojsc na poczte z kartonem z
    jego rzeczami i wyslac. bo on nie jest podobno tym na bialym koniu. a takiej
    bajki jaka ja bym chciala nie ma.

    lece na uczelnie w pierwszy dzien wiosny a czuje sie jakby byla jesien :(((
  • qw994 21.03.07, 21:40
    > a z newsow - wczoraj dzwonil jak bylam w wannie, chcialam oddzwonic i nie
    > odbieral. mapisalam mu smsa ze czekam tu i tu dzis na niego bo mamy
    przyjechac
    > do mnie. no i ciiiiisza. teraz oddzwonilam to powiedzial ze nie wie czy sie
    > wyrobi czy zdazy i sie nie umawiamy tu i tu tylko ze on zadzwoni

    Jezus Maria, dziewczyno, on ma cię W DUPIE, W DUPIE, W DUPIE!!! Wystarczy, czy
    powtórzyć jeszcze raz???
    Ile można dawać się tak taplać w błocie? Żebrać?
    Jezu, naprawdę potrafię kochać, ale nie wyobrażam sobie tak się dawać poniżać!
    Gdzie ty masz dumę i honor? Zapomniałaś, że coś takiego istnieje?
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 21.03.07, 21:45
    dume i honor to ja zgubilam jakos na poczatku roku.

    dzis jeszcze do domu nie zdazyl dojechac a juz dzwonil
    nie wiem qw994 pewnie widzisz to wszystko obiektywnie, mna jeszcze kieruja
    uczucia i emocje wiec sorry ze nie widze pewnych spraw ktore dla ciebie sa
    oczywiste :(
  • qw994 21.03.07, 22:24
    Żal mi cię, ale obudź się wreszcie.
    Jak czasami to czytam, to myślę, że to podpucha, bo nie wierzę, że można
    postępować, tak, jak ty!
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 21.03.07, 22:27
    tez nie wierze ze jestem bohaterka tak kiepskiego komediodramatu
    niestety nie jest to zadna podpucha to moje zycie

    pewnie jeszcze kiedys bede ci wdzieczna za te slowa...
  • akkknes 21.03.07, 08:24
    pewnie ze nie sama!!
    z chlopakami jezdzilam ale ja sie boje nastepcy
  • e1982 21.03.07, 10:50
    Heh..Przypomniało mi to mojego wcześniejszego eks..
    Też miał u mnie rzeczy i prosiłam, żeby je zabrał (z tym, że ja już go miałam
    serdecznie dość, po tym jak zerwał..w jaki sposób etc.).
    Do tej pory nie przylazł..A minęło..hmh..8miesiecy!
    Stwierdziłam..że co mi szkodzi - skorzystam z jego namiotu, śpiworu etc. :-P
  • mariuszbednarczyk 21.03.07, 19:21
    co tu tak cicho?
  • e1982 21.03.07, 19:44
    bo czekamy w napięciu na news'y ;-)
  • jowita-25 21.03.07, 20:27
    cześć wszystkim, gorące pozdrowionka dla osób sledzących ten post, trafiłam na
    niego dopiero wczoraj i stwoerdziła, że to jakis znak dla mnie. Z tym, że ja
    nie tak jak autorka rozstała się z facetem 2 miesiące temu tylko kilka dni, ale
    to juz któryś raz z rzędu w ciągu ostatniego czasu. Zasze strasznie mnie
    korciło, żeby zadzwonić, troche poryczec w słuchawkę i takie tam różne teksty,
    że jest cały moim świtem, po prostu (wiem to, ale co z tego, że wiem ...)
    poniżanie się... Nie wiem, czy za każdym razem wracała z litości czy... W
    każdym bądź razie teraz postanowiłam się zastosowac do waszych rad:) Gdybym
    wczoraj nie natrafiła na tego posta juz pewnie bym do niego zadzwoniła, ale na
    razie się trzymam (co prawda nie minął nawet tydzień, ale dla mnie to i tak już
    długo). Chciałam tylko napisać, że nie wytrzymuję:((( Srasznie mi go brakuje, i
    tak ja autorka tęsknię za tym, żeby sie przytulić... Już nie wiem sama co jest
    gorsze, czy to czekanie w niepewności czy świadomośc, że on wraca z litości...
    Rany, ale to życie jest popieprzone... Sama nie wiem czego chcę...
  • akkknes 21.03.07, 21:43
    cisza bo najpierw caly dzien siedzialam na uczelni a potem z nim sie spotkalam!

    ok w koncu jakos udalo mu sie ze mna spotkac...
    oczywiscie dopoki gadalismy o zupie slupie bylo super, w momencie jak trzeba
    bylo pogadac o nas zrobilo sie nudno i smutno...
    no tak on sie zapytal mnie wtedy w sobote czy ja go kocham bo tak po prostu
    chcial wiedziec i ze dopiero teraz dotarlo do niego ze tak, ze go kocham, ze
    skoro czekam to rzeczywiscie... no ale ja musze zrozumiec ze nie da sie tak
    latwo stwierdzic czy biale czy czarne (wracamy czy nie) i ze on daje mi szare i
    ze tylko ode mnie zalezy co z tym zrobie. ze on nie umie sie okreslic bo nie
    wie co bedzie za tydzien wiec on mnie o nic nie prosi, nie kaze czekac itd.
    powiedzialam mu ze jak dla mnie to albo robi ze mnie debilke i sie mna bawi
    albo stara sie i robi to celowo.
    no wiec mnie juz nie biora jego przytulanki pewnie ze fajnie sie przytulic ale
    ja nie moge tak czekac do usranej smierci.
    a z szarego moze byc oczywiscie i biale i czarne. ale on nie wie co bedzie
    no wiec ok, pozegnalismy sie nie powiem ze w radosci - chyba stanelo na tym, ze
    on mi powiedzial ze rozumie ze ja go kocham a ja musze zrozumiec ze jest szare.
    nie wiem jestem calkiem na trzezwo a jakos tak malo mnie to obchodzi - albo
    1szy dzien wiosny na mnie podzialal, albo podswiadomie przyjelam nowa taktyke
    (patrz wiekszosc komentarzy) albo nie wiem...

    wiem ze andersen nie napisal takiej bajki w ktorej uczestnicze wiec to chyba
    nie jest bajka, a on to nie ten od bialego konia...

    na razie mam plany towarzyskie na najblizsze dni wiec zobaczymy co bedzie tak
    naprawde jak znowu bede miala dzien smuta.

    aaa, i jeszcze powiedzial ze to nie jest czarne, tylko szare i ze przeciez mi
    to pokazuje. dla mnie zycie jest jak plastelina i mozna go sobie uformowac jak
    sie chce - wazne czy oboje ulepimy to samo, nie wiem czy skumal aluzje?

    ciesze sie, ze komus pomogl ten temat, mam nadzieje ze bede miala co wam tu
    opisywac na biezaco, a ze na wielkanoc to sobie dobrze pozyczymy i sie
    pospelnia. dziekuje wszystkim za pamiec, za kciuki, za rady, za pomoc -
    naprawde z wami jest mi latwiej.

    jak tylko cos sie wydarzy to dam wam znac, obiecuje :)))
    wiosennie pozdrawiam

  • michalinna2 21.03.07, 21:55
    Mi się wydaje, że ty sama nie wiesz czy z nim być. A jeśli nie jesteś pewna to
    poprostu nie rób tego. J wiem,to przykre, ale być można z kimś w tedy kiedy się
    jest tego absolutnie pewną

    --
    www.ciuchy.net
  • akkknes 21.03.07, 22:21
    na chwile obecna moge powiedziec ze moja determinacja spada
  • michalinna2 21.03.07, 21:49
    Tak na prawdę sprawa jest prosta jak go kochasz to powiedz mu o tym. Może wam
    sie uda. Jak nie to go olej nie jest jedynym mężczyzną na tym świecie
    --
    www.ciuchy.net
  • akkknes 21.03.07, 21:51
    nie raz mu o tym mowilam, to nie jest takie proste...
    dopiero ze dwa tygodnie temu przestalam o tym mowic. nie mowilam jak kocham,
    jak tesknie, jak mi go brak... jak to sie skonczylo mozesz przeczytac
  • michalinna2 21.03.07, 21:59
    Z tego co piszesz moja droga to ty poprostu nie jesteś go pewna. W życiu musimy
    dokonywać pewnych wyborów, przed taki właśnie stoisz. To brutalne co powiem,
    ale weź się w garść i go olej. Ja bym tak zrobiła, ale to jest tylko moje
    zdzanie
    --
    www.ciuchy.net
  • akkknes 21.03.07, 22:21
    tak, tu ci moge przyznac calkowita racje - nie jestem go pewna...
    nie wiem co mu chodzi po glowie :(
  • qw994 21.03.07, 22:26
    Na pewno nie ty, więc odpuść sobie.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 21.03.07, 22:34
    hmmm...
  • jedenzielonygroszek 21.03.07, 23:34
    od samego poczatku sledze ten watek, moze dlatego ze jest mi troche latwiej, bo
    wiem ze sa ludzie w podobnej sytuacji. Ja tez sie rozstalam po kilkuletnim
    zwiazku z czlowiekiem, ktorego bardzo kocham...bo mielismy inne spojrzenie na
    przyszlosc. Przez pierwsze tygodnie nie moglam sie przyzwyczaic do zaistnialej
    sytuacj, do faktu, ze wracam do domu, w ktorym jego juz nie ma, czakalam na
    telefon, e-maila...chcialam miec z min kiontakt chocby przez chwile.. ALE PO
    CO, wlasnie... dopiero w zeszlym tygodniu uswiadomilam sobie, ze kontakt z Nim
    to jedynie chwilowa pryjemnosc, a pozniej kac psychiczny, az do nastepnego e-
    maila, telefonu, spotkania. Mimo ze bardzo chcialabym z nim byc i wciaz go
    kocham, to nie chce sie z nim kontaktowac, bo to do niczego konstruktywnego nie
    prowadzi... wiem , ze On rowniez tego chce, tylko ten cholerny brak kompromisu
    w sprawie przyszlosci. Akkknes, a Ty powinnas sie zdystansowac, ijuz po ponad
    dwoch miesiacach spojrzec na swoja sytuacje z DYSTANSU, ja dozmalam olsnienia i
    zdystansowalam sie dopiero w zeszlym tygodniu, bo wczesniej jak samo jak Ty
    cierpialam straszne męki.
  • mariuszbednarczyk 21.03.07, 23:39
    a ja właśnie wróciłem z kina. Byłem na 300 spartanach. Super. Dziewczyny
    polecam! W filmie aż roi się od dobrze zbudowanych półnagich mężczyzn. Przez 2
    godziny będziecie mogły się nagapić do syta. Film brutalny, ale dobrze
    zrobiony, mroczny. Akkknes widzę, że Twój ukochany znowu kręci. On naprawdę
    jest sprytny z tą szarością. Trzyma Cię na smyczy idealnie. Niby chce, niby nie
    chce, ale cały czas jest obok Ciebie. To dokładnie tak samo jak było u mnie pół
    roku temu. Też nie byliśmy razem, ale zawsze była obok. Jak się stawiałem to
    kuliła ogon, jak byłem idealny to stawiała mur. Kurde jakie to wszystko z
    perspektywy czas i trochę trzeźwiejszego mózgu jest proste.
  • odrzucona3 31.07.18, 11:04
    Mariusz nie wiem czy jeszcze sledzisz ten watek ale ja miałam jeszcze lepsza sytuacje... facet odszedł, potem chciał wrócić żeby po tygodniu znów wrócić! Za kolejnym razem gdy chciał wrócić powiedziałam mu ze ma mi udowodnić... latał jak piesek z kwiatami w zębach przez ponad 2 miesiące a jak już mu powiedziałam ze może wrócić to stwierdził ze nie chce. On chce być sam, nie chce żadnej dziewczyny ani nic... wszystko po 4 latach związku, mieszkaliśmy razem prawie od samego początku, dwoje małych dzieci(bliźniaki) i zdążył zrobić kolejne. Teraz jestem sama, w ciąży a okazało się ze poszedł sobie do hotelu z młodsza o 7 lat, która jest w stałym związku. Już nie wspomnę ze od stycznia chodziły plotki o nich ze coś jest na rzeczy ale oczywiście ja mu nie ufam, jak mogłabym pomyśleć ze on może coś takiego zrobić i wg... teraz mam go w dupie (no może nie dokonca) ale jak ich chwyciłam w hotelu stwierdziłam ze nie dam mu się bawić ani kosztem moim ani dzieci! Bardzo mi na nim zależy, a może zależało bo pod hotelem może tak bardzo mnie nie ruszyło tylko wściekła byłam ze nie zapisało mi się nagranie video i nie mam jak udowodnić jej facetowi ze mu rogi przyprawia!!!
  • e1982 21.03.07, 23:39
    Eh...z facetami..
    jakbym mojego eks słyszała....
    zupelnie podobnie...
    nie przekreslam..ale nie wiem, ...nie wiem, czego chcę..
    Super :-P
  • anaka78 22.03.07, 09:26
    akkknes, współczuję ci ale uwierz że na tym jednym facecie świat nie kończy, a
    jak on teraz robi takie numery to nie jest ciebie wart. Zostaw go i zajmij się
    swoim życiem
  • michalinna2 22.03.07, 11:22
    Nie mów o determinacji bo tak naprawdę nic nie robisz. Powiedz mu kocham cię i
    chce być z tobą, jeśli ty czujesz to samo to bądżmy ze sobą, jeśli nie lub nie
    jesteś pewien to wyp....
    --
    www.ciuchy.net
  • michalinna2 22.03.07, 11:24
    Rozumiem rozdarte serce ale musisz się szanować nie zakładaj sobie sznura na
    szyję...
    --
    www.ciuchy.net
  • akkknes 22.03.07, 17:34
    No dobra nie bede mowila o determinacji bo nie jestem zdeterminowana...
    dzis pol dnia mialam gigantyczna ochote napisac mu co czuje
    a jak mowilam przestalam jakies dwa tygodnie temu mowic mu ze tesknie ze zle ze
    wrocmy no i ze kocham, dopiero woczraj jak rozmawialismy to tak jakos.
    Znam go na tyle, ze wiem ze jak mu teraz powiem - kocham cie i albo jestesmy ze
    soba albo narazie to nie sadze zeby mi powiedzial ok tez cie kocham...
    nie wiem ile ta nadzieja bedzie we mnie jeszcze siedziala, ile bede sie ludzic
    i tracic czas... nie wiem to wlasnie chyba kwestia czasu - on wszystko
    zweryfikuje... jak nic z tego ma nie byc to samo ktoregos dnia mi przejdzie,
    jak cos ma byc to przynajmniej na darmo tego tu nie pisze.
    mowic mu ze go kocham tak w ogole? ze tesknie?
    aaa, a jak mam wielka ochote obejrzec z nim dvd to powiedziec mu czy wpadnie?
  • jedenzielonygroszek 22.03.07, 21:43
    a co czujesz, czy chcesz sie z nim spotkac?... Odp. oczywiscie, tak, choc
    chwile byc razem z nim,ale niestety jest ALE po co sie spotkacie, zeby po raz
    setny on uslyszal , ze tesknisz, ze go kochasz i zeby przedluzac to
    zawieszenie, w ktorym sie znajdujesz i ktore do niczego nie prowadzi. Wydaje mi
    sie, ze juz mu powiedziales jaki masz do niego stosunek i czego chcesz, moze
    daj mu szanse, zeby to wlasnie on sie wreszcie zastanowil nad sobą i nad wasza
    przyszloscia ,zeby jak dorosly facet podjal KONKRETNA decyzje. sama wiesz, ze
    ze nikogo nie uszczesliwisz na sile moze jedynie na chwile.
  • akkknes 22.03.07, 22:03
    no wiem ze nikogo nie uszczesliwe na sile...
    ok i daje mu ta szanse na zastanowienie sie
  • jedenzielonygroszek 22.03.07, 22:22
    ale musisz byc konsekwentna, wiem, ze to trudne, bo ja tez muszę.
    A mam straszna ochote do niego zadzwonic, ale wiem, ze nie moge..... wlasnie
    dla MOJEGO dobra :(((((((((((((((((((((
  • akkknes 22.03.07, 22:34
    bede
    postaram sie :)
  • akkknes 24.03.07, 11:37
    wczoraj spotkalam sie z przyjacielem, ktory radzi mi coalkiem odwrotnie od tego
    co przyjaciolka przedwczoraj.... on mowi ze to na pewno nie ten i zebym
    zapominala i ze czas wszystko zaleczy.
    widzialam sie z tym moim obiektem uczuc wczoraj, ale jakos nie pogadalismy
    dlugo, zapytal tylko czemu taka smutna jestem i o czym mysle.
    no ale staram sie staram sie naprawde wiec nie mowcie ze jestem glupia... :(
  • qw994 24.03.07, 12:09
    Po ch... ty się z byłym w ogóle spotykasz???
    Twoje starania jak na razie dają zerowe rezultaty, co po 2 czy 3 miesiącach
    powinno ci dać do myślenia. Zresztą jaką on ma motywację, żeby z tobą być?
    Jesteś na każde pstryknięcie. A takich osób się nie szanuje i nie docenia.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 24.03.07, 12:53
    nie spotykam sie z nim bo mi sie tak ot chce, tylko w pracy
  • michalinna2 25.03.07, 16:59
    Witaj akknes, Jak się czujesz?
    --
    www.ciuchy.net
  • akkknes 26.03.07, 14:40
    czesc, dzieki ze pamietasz o mnie :)
    nie jest az tak zle jak sie nastawialam, dobrze ze swieci slonce. wolalabym
    oczywiscie zeby to slonce bylo miedzy mna i moim bylym :(
    w weekend mamy ogladac filmy na dvd.
    oprocz tego powiedzialam mu, ze go kocham nadal, i ze mimo ze on ciagle mowi ze
    ja na niego nie musze czekac (bo on tego ode mnie nie wymaga, jakby cos to umie
    sobie powalczyc) to jeszcze troche poczekam.
    wkurza mnie ta moja bezsilnosc tak naprawde...
  • kaktusica6 26.03.07, 19:33
    Ech... no weź się dziewczyno... aż mi się ciepło zrobiło, jak to przeczytałam.
    Dowołaj to spotkanie.Koniecznie! Odwołaj, niech wie, ze nie jest na pierwszym
    miejscu, że nie jest dla Ciebie najwazniejszy. I nie mów mu takich rzeczy
    więcej. Nie widzisz, że on się tak Tobą bawi? Bawi się do czasu, aż znajdzie
    sobie nową, wiadomo, nikt nie lubi być sam.... Przepraszam, że to piszę, ale tak
    jest... On Cię już nie kocha... Facet, który kocha, w ten sposób nie postępuje!
    Odwołaj to spotkanie i się więcej na takie nie umawiaj, dopóki on się nie
    określi (czy jesteście razem, czy nie). Bądź dzielna!
  • akkknes 26.03.07, 20:16
    znam go na tyle ze nie mam zadnej gwarancji ze sie spotkamy...
  • akkknes 26.03.07, 20:26
    kurna poza tym... ja wiem ze to glupie... ale czemu zycie jest tak
    beznadziejne, zeby pokazywac komus ze on jest gownowazny skoro tak nie jest? :(
    czemu w zyciu nie jest tak latwo, prosto, jasno? ze jak idzie cos przez dluzszy
    czas z gorki to potem przychodzi taki moment 'pod gorke' ktory jest taki
    ciezki? i ze bezsilnosc jest tak trudna do zmiesienia??
  • qw994 26.03.07, 20:31
    To, co się dzieje teraz, masz na swoje życzenie.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 26.03.07, 20:35
    kurna qw994, juz ci kiedys napisalam, ze nie wiem co bedzie wiec moze jeszcze
    kiedys ci podziekuje :) na razie to jestem w wielkim szoku - albo ty sie
    urodzilas taka silna psychicznie albo ktos cie tak zranil ze juz umiesz byc
    taka twarda.
    ja jestem miekka i nie wiem ile sie jeszcze wydarzy...
  • qw994 26.03.07, 20:39
    Jeśli nie chcesz, żebym tutaj pisała, to powiedz :)
    Posłuchaj - minęły 3 miesiące od waszego rozstania. Gdybyś się z nim nie
    kontaktowała, to w tej chwili już zaczynałabyś pewnie powoli dochodzić do
    siebie. A przez to, że robisz to, co robisz, ciągle cierpisz.
    --
    Super radyjko :)
  • akkknes 26.03.07, 20:47
    nie, nie chodzi o to, ze nie chce zebys pisala, bo w pewnym sensie sciagasz
    mnie na ziemie jak zaczynam latac pod sufitem.
    to co przeszlam przez te trzy miesiace, a to co tu troche opisalam, to co
    przechodze teraz itd - nie wiem jakim sposobem, ale i tak powoli (POWOLI)
    wracam do zywych. troche nawet sie usmiecham, jutro fryzjer, w sobote byly nowe
    buty :)
    nie no pewnie ze sa chwile zwatpienia, ale i sa takie chwile ze chce mi sie zyc.
    a to, ze wszystko na plus z jego strony odbieram za dobra monete to na pewno
    moj blad, ale JESZCZE inaczej nie umiem.
    wazne jest to, ze potrafie juz mowic o nas w czasie przeszlym bez ryczenia.
  • angoisse 26.03.07, 20:43
    bo to juz przestaje byc strawne...

    na pierwszej stronie wątku ci juz chyba radziłam żebyś poszła do psychologa, bo
    zaczynasz się zachowywać jakbys była emocjonalnym sępem-bluszczem albo chciała
    sobie zafundować depresję, zeby facet został z litości.
  • akkknes 26.03.07, 20:49
    zapewniam cie, ze gdyby byla taka potrzeba to juz dawno lykalabym jakis prozak.
    strawne to nie bylo od 3miesiecy i tylko ja wiem ile musialam przejsc zeby dzis
    tu odpisywac bez histerii.
    jestem zadnym sepem ani bluszczem ze chce byc z kims kogo kocham? ze czuje ze
    nie jest jeszcze wszystko stracone?
    depresji co prawda nie mialam, ale jakies tam dolki psychiczne tak, powoli z
    nich wychodze.
  • kaktusica6 26.03.07, 23:21
    Kochana... a chcesz być z kimś, kto Cie nie kocha? Potrafisz kochać za dwoje?
    Potrafisz wytrzymać zdrady (jesli nie kocha, to do tego dojdzie, nawet jak
    wróci)? Potrafisz znieść dokuczanie, olewanie, nieodzywanie się przez długie
    godziny? Odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz przez całe życie trwać tak, jak
    teraz trwasz, w czymś takim?
    Nie pozwól JEMU odwołać tego spotkania. Zrób to pierwsza. Trzymam za Ciebie
    kciuki!:)
  • kaktusica6 26.03.07, 23:23
    Posłuchaj... jesli chcesz, żeby wrócił, to musisz go olać. Pokazać, że masz
    swoje życie. Nie spotykaj się z nim przez jakiś czas, nie dzwoń, nie umawiaj
    się, nie mój, że kochasz itp. bo to tylko oddala Cię od niego, rozumiesz?
    Zachowujesz się tak, jakbyś bardzo chciała, żeby on nigdy już Ciebie nie
    szanował, a co za tym idzie nigdy z Tobą nie był. Tylko bawił się Tobą....
  • akkknes 26.03.07, 23:37
    nie, kochac za dwoje nie umiem i dlatego jakis czas temu przyszlo z mojej
    strony 'ochlodzenie'... gdybym umiala kochac za dwoje przemilczalabym pewne
    kwestie i pewnie to wszystko by sie nie wydarzylo.
    nie wiem co bedzie, ale to on sam dzwoni - albo dzwonimy do siebie w tym samym
    czasie :) dokuczac dokuczamy sobie ale bez chamstwa.
    pokazuje mu ze mam swoje zycie - przeciez nie siedze ciagle pod telefonem i nie
    czekam az zadzwoni, nie czekam tez na gg.
    nie wiem czy on odwola spotkanie, dzis sam mi o nim przypominal.
    A i nie rozumiem tego, ze nawet jesli - to co robie oddala mnie od niego,
    przeciez gdybym rozumiala nie byloby tu tego watku.
    to nie jest tak ze siedze i placze i czekam i co godzine dzwonie i mowie
    sluchaj bo ja cie kocham czy cos. nieee, nie jest tak!
    oczywistym jest, ze chce zeby mnie szanowal i zeby ze mna byl i zeby sie nie
    bawil - zeby bylo jasne.
    po prostu pierwszy raz w zyciu zdarzylo mi sie takie cos, ze czuje ze kocham,
    ze tak bardzo mi zalezy, ze chce byc, ze chce rozwiazac klopoty. nie wiem czy
    to jest milosc ale nigdy nie mialam tak jak teraz, nigdy nie walczylam z losem
    o tak wiele.
  • akkknes 27.03.07, 20:59
    ok przyznam sie wam
    mam wielka chwila zwatpienia
    strasznie mnie ssie od srodka z tej niepewnosci
    strasznie!!
    nie mialam z nim zadnego kontaktu od obiadu wiem wiem zaraz mnie tu
    zlinczujecie ale moze jak komus o tym powiem bedzie mi lzej
    bo to forum traktuje troche jak mala terapie... :(
  • kizii 27.03.07, 21:06
    Dlaczego sobie to robisz? :(
    Czy tak strasznie kochasz tego faceta, że zapomniałaś o sobie?
    Przykro się czyta, jak się tak ktoś miota sam ze sobą, jak daje sobie wejść na
    głowę, naprawdę przykro. Ale może pomyśl jak Ty byś reagowała, jakbyś chciała
    odejść a ktoś by Cię na siłę zatrzymywał? Straciłabyś cały szacunek dla tej
    osoby... Szanujesz siebie jeszcze?
    Jak już go nie ma (bo nie ma, prawda?), to nie musisz się bać, że go stracisz.
    Jedyne co możesz stracić teraz, to Ty.

    Pozdrawiam
  • akkknes 27.03.07, 21:18
    kizii zapomnialam o sobie tylko dlatego ze mam jakies wewnetrzne poczucie ze
    jak tego co jest nie wezme sila nie wyzebram nie zawalcze do ostatniej kropli
    krwi to strace cos tak cennego ;(
  • stokrotka000 27.03.07, 21:03
    Ja tez kiedys zakochalam sie bardzo mocno...czulam ze to milsc mojego zycia, ze
    kocham tak bardzo bardzo mocno...ze on to moje szczescie, walczylam z loscem
    sama rok, potem razem walczylismy cztery lata a teraz wiem, ze nawet jesli wali
    sie caly moj swiat on jest przy mnie, na zawsze...kocha bardziej niz
    ja ...polece Ci wiersz Stachury pt.czy warto...:)
    --
    kasia007
  • akkknes 27.03.07, 21:19
    stokrotka to co mam walczyc dalej?
  • stokrotka000 27.03.07, 21:21
    Nie to nie telenowela...wszyscy wokol mowili mi ze mam go zostawic..ale ja
    gdzies w glebi serca czulam inaczej, nie wiem skad u mnie znalazlo sie tak
    wiele milosci, cierpliowsci i zrozumienia dla niego...czasami warto, mimo
    wszystko, bo tak czujemy, wbrew sceptycyzmowi i racjonalizowaniu
    , warto bo szkoda byloby nas...
    --
    kasia007
  • akkknes 27.03.07, 21:23
    dzieki... ide do wanny sobie poplakac, moze mi przejdzie, moze moze moze tylko
    moze w mojej glowie...
  • kizii 27.03.07, 21:26
    Napisałam Ci coś na priv :)
  • akkknes 27.03.07, 21:48
    oki dzieki kizii idpisuje tez na priva
  • stokrotka000 27.03.07, 22:25
    Tez palkalam w wannie wiele razy, upijalam sie i modlilam abym przestala
    kochac...ale milosc byla silniejsza niz wszystko...spelnila sie
    --
    kasia007
  • kizii 27.03.07, 22:30
    Znam taki przypadek :) Wielka miłość, ludzie pod 30 oboje. Od pierwszego
    wejrzenia, że tak powiem. Stało się, ona oszukała, on nie potrafił wybaczyć, ale
    cały czas kochał, wszystkim mówił, jak bardzo kocha. Ona błagała, przyjeżdżała,
    dzwoniła etc. I on w końcu wrócił, jest dalej cudownie, miłość kwitnie. Ale
    jedno jest w tej historii ważne: on cały czas kochał, cierpiał tak samo jak ona.
    Nigdy nie powiedział "mam wątpliwości co do moich uczuć". Takie historie
    zdarzają się równie rzadko jak wielkie, prawdziwe uczucie :)
  • akkknes 27.03.07, 22:36
    hmmmmm.... ciekawe co bedzie ze mna?
  • akkknes 27.03.07, 22:34
    wanne to ja przerabiam kilka razy w tygodniu, pic tez pilam ale na szczescie
    nie do lusterka wiec jeszcze pod kontrola, modle sie o cud, schudlam 10kg w dwa
    miesiace i nie mam w czym chodzic - jade na zakupy kupuje milion ciuchow a jak
    wracam do domu to mam dola bo juz po drodze uswiadamiam sobie ze w sumie to nie
    wiem czy na nim zrobia wrazenie te ciuchy, ten fryzjer czy kosmetyczka...
  • tamara33 30.03.07, 09:47
    A ja serio polecam jakis antydepresant; serio, pomoze ci stanac na nogi...teraz
    masz objawy glodu "heroinowego"- to sie zdaza po silnym uczuciu i jego starcie.
  • mirabella10 27.03.07, 22:41
    A ja sie zupelnie zgadzam z Atomic...rozumiem ze to trudne, ale niektore
    dziewczyny sa tak uczepione facetow, ze nawet jak ci ich zle traktuja to dalej
    pragna byc z nimi....a ta odpowiedz czym to robisz raczka, czy czyms innym to
    juz wogole idiotyczne....czyli to jest takie proste - potrzebuja faceta zeby mi
    wlozyl raz na jakis czas.... jak sobie radzisz bez tej bliskiej osoby....sorry
    ale myslalam ze mowimy tu o milosci, a nie zeby cos wlozyc od czasu do
    czasu....az szczena mi opadla jak czytam niektore komentarze...
  • michalinna2 28.03.07, 12:33
    mirabella10 napisała:

    > A ja sie zupelnie zgadzam z Atomic...rozumiem ze to trudne, ale niektore
    > dziewczyny sa tak uczepione facetow, ze nawet jak ci ich zle traktuja to
    dalej
    > pragna byc z nimi....a ta odpowiedz czym to robisz raczka, czy czyms innym to
    > juz wogole idiotyczne....czyli to jest takie proste - potrzebuja faceta zeby
    mi
    >
    > wlozyl raz na jakis czas.... jak sobie radzisz bez tej bliskiej
    osoby....sorry
    > ale myslalam ze mowimy tu o milosci, a nie zeby cos wlozyc od czasu do
    > czasu....az szczena mi opadla jak czytam niektore komentarze...
    dokładnie bo miłość i bzykanie to dwie różne sprawy. Można sie bzykać z
    miłości oczywiście, bez miłości dla samego seksu też. Jasne, ze najprzyjemniej
    jest gdzy sex i miłośc idą w parze,ale nie muszą. Być z facetem dla bycia, bo
    ktoś cię obgada to idiotyczne.
    --
    www.ciuchy.net
  • mirabella10 27.03.07, 22:49
    Wiem moze za daleko napisalam swoj komentarz, ale cos sie we mnie skreca jak
    widze takie podejscie u dziewczyn miec faceta, zeby nie wyjsc na dziwaka
    przed znajomymi, zeby zaspokoic swoje potrzeby, "bo tak wypada" , bo jest z
    kijms isc do kina....nie odnosi sie do autorki wątku byc moze, po prostu
    chcialam wyrazic swoja opinie, bo bylam dosc dlugo sama i czasem to bylo
    przyjmowane ze zdziwieniem, raz zostalam nazwana "samotnica" a te panienki
    podawaly takie wlasnie plytkie plusy posiadania faceta i byly swiecie
    przekonane ze jak sie jest samemu to na zasadzie jak najszybciej porwac pare
    portek itp Teraz jestem w zwiaku, ale mysle ze nie jestem zaslepiona, ale
    moze ja po prostu jestem takim typem...pozdrawiam
  • akkknes 27.03.07, 22:52
    nie, tu nie chodzi o to, ze nie mam sie z kim pobzykac... bo jakby cos to
    poradzilabym sobie. do kina tez nadal chodze. ze znajomymi wychodze i nikt nie
    mowi o mnie samotnica.
    to chodzi o czysto psychiczne aspekty raczej, bo fizycznie nie mam wielkiej
    potrzeby 'podrzec pare portek' bo gdyby tylko o to chodzilo to nie sadze ze
    tyle czasu zawracalabym sobie glowe jedna para portek a poszukalabym sobie
    innej pary portek...
  • e1982 28.03.07, 11:23
    akkknes - chyba trzeba o tych draniach zapomnieć...
    mój eks od od przedostatniego poniedziałku cisza...wogóle go nigdzie nie widac
    (oprócz na gg)
    Nie piszę do niego - chyba zmądrzałam..
    Jeśli po nim spłynęło to jak po kaczce...
    może kiedys pójdzie po rozum do głowy..tego nie wiem
    ja staram się czymś innym zajmować - czego i Tobie życzę ;)
  • michalinna2 28.03.07, 12:28
    Dzisiaj jest piekny wiosenny dzień. Idealny żeby zapomnieć.....
    --
    www.ciuchy.net
  • stokrotka000 28.03.07, 13:00
    Ty bylas nazywana samotnica, bo nie mialas chlopaka...a ja jako jedyna wsrod
    swoich przyjaciolek mam chlopaka i jestem nieustannie prowokowana tym ze
    napewno pragne innego, napewno go zdradze lub juz zdradzam i on to
    samo...wciskaja mi teksty ze jestem zniewolona i takie tam inne, ze on mnie
    unieszczesliwia...denerwuja mnie bardzo i smuca, bo wiem ze nie moge im
    ufac...a wzcesniej probowaly go poderwac...ehhh, wciaz cos nie tak z tym zyciem.
    --
    kasia007
  • kaktusica6 28.03.07, 16:15
    Ale ja Ci współczuję, akknes... Ciężka sprawa z tym Twoim exfacetem. Słuchaj,
    spróbuj się od niego odsunąć, nie kontaktować itp. Tu chodzi o to, zeby poczuł,
    że Cię traci, żeby się przestraszył, że rzeczywiście nie będziesz na niego
    czekać i wreszcie zawalczył o Ciebie! Dlatego uważam, że oddalasz Was od siebie,
    bo godząc się na takie spotkania, telefony itp. on nie może nawet za Tobą
    zatęsknić, wciąż Cię ma, a jednoczeście ma wolną rękę (np. może bzykać kogo chce
    i szukać sobie innej). Dla niego jest to układ idealny i nie wierz w to, że sam
    z siebie będzie chciał to zmienić. Przepraszam za te słowa, ale niestety tacy są
    mężczyźni...
    Naprawdę, możesz mu powiedzieć, że wciąż go kochasz, ale masz dość tego
    zawieszenia i że już dłużej czekać nie będziesz. I być zawsze zajęta, nie możesz
    rozmawiać, bo wychodzisz itp. itd.
    Radzę Ci z własnego doświadczenia... facet nie był pewien swoich uczuć, zostawił
    mnie, płakałam, prosiłam, żebyśmy spróbowali jeszcze, następnego dnia trochę
    ochłonęłam, uspokoiłam się, nie pisałam, on trochę tak, dzwonił, lecz nie
    odpowiadałam i po tygodniu facet wracał na kolanach... a ja kazałam mu czekać na
    moją decyzję kolejne 3 dni i od tamtego czasu jesteśmy razem, nierozłączni
    (wkrótce 4 latka nam stukną).

    Stokrotko, tacy właśnie są ludzie... koleżanki Ci zwyczajnie zazdroszczą faceta,
    poszukaj sobie szczerych...
  • akkknes 28.03.07, 18:57
    wczoraj pogadalismy, bla bla bla, fiolkowo kolorowo bo tak na mur beton mamy
    sie w niedziele spotkac... no ja nie powiem ze sie nastawiam na sto procent,
    wiem ze pojde i ogole nogi i nawet uloze wlosy w niedziele nie wiem tylko czy
    bedzie to wszystko dla mnie czy i dla niego. jak przyjedzie to zobacze...
    no dzis tez z nim chwile gadalam - ma oddzwonic wieczorem i chociaz mnie juz
    teraz swedzi zeby zadzwonic i go uslyszec chyba zapre sie w sobie i nie
    zadzwonie sama wieczorem zeby sie przypomniec. wiem ze juz teraz jest mi ciezko
    i to z kazda chwila bedzie coraz trudniejsze... ahhh mam nadzieje ze dam rade?
    zaraz wychodze to moze przez te dwie godziny uda mi sie jakos to przetrzymac,
    potem znowu musze poplanowac wszystko co do minuty i moze uda mi sie wytrwac?
  • hholy 28.03.07, 19:11
    zal mi Cie...ale z drugiej strony-jestes zalosna
    zycze Ci,zebys spotkala jakies cudownego MEZCZYZNE,utonela w jego spojrzeniu i
    zapomniala w 3 sekundy o swoim bylym
    *
    wiem,ze to boli i ciezko sie zapomina,ja tez cierpialam po rozstaniu chociaz to
    ja zostawilam swojego chlopaka,bo byl sku..synem
    tez do mnie dlugo nie docieralo,ze daje z siebie robic szmate,ale na szczescie
    do mnie w koncu dotarlo
    a wczoraj stojac na balkonie tak po prostu poczulam uderzenia mojego
    nowoodrosnietego serca,rozowiutkiego i bez blizn
    Tobie zycze tego samego,ale Ty jestes w innej sytuacji,tylko ze Twoja jest
    chyba latwiejsza,bo to Ciebie porzucono i jedno co masz do zrobienia to odejsc
    z honorem

    --
    "ja sie generalnie bardzo ciesze z obecnej sytuacji ,wychodze bowiem z
    zalozenia,ze im bardziej ta banda niedouczonych dyletantow sie rozpedza tym
    mocniej w koncu przypier*oli o sciane."<Adam>
  • akkknes 28.03.07, 20:34
    wytrzymam wytrzymam wytrzymam
    (moja dziejsza mantra - wiec nie smiejcie sie i nie piszcie ze jestem
    kretynka...)
  • akkknes 28.03.07, 20:58
  • angoisse 28.03.07, 21:02
    i tak sama musisz problem rozwiązać. nikt za ciebie tego nie zrobi. chcesz to
    dzwoń nie chcesz to nie dzwoń. twoje życie - twoje wybory. oczekujesz , że cię
    bedziemy błagać żebyś nie dzwoniła?;) daj spokój...
  • akkknes 28.03.07, 21:04
    nie, blagac to nie, ale jakbys uwazniej czytala - to traktuje forum troche
    terapeutycznie... wiesz jakies wsparcie pomoc i rady bo sa tu i tacy ktorzy
    dobrze mysla...
  • angoisse 28.03.07, 21:08
    Akknes, terapeutycznie ci mówię- póki nie zaczniesz sama o swoim zyciu
    decydować,póki nie nauczysz się podejmować trudnych i bolesnych wyborów,
    ze świadomością skutków swoich decyzji,
    póty będziesz zycie rozmemływać między "księciów nie z tej bajki która ci się
    wydaje" .
    Ty masz podjąć decyzję. Sama.
  • akkknes 28.03.07, 21:23
    ale ta decyzja sie ciagle nie zmienila: kocham, wiem ze jestem w stanie
    zapomniec o tym co zle i chce z nim byc
  • angoisse 28.03.07, 21:27
    a ja chcę wyjść za szejka Ajatollaha.
  • akkknes 28.03.07, 21:27
    dzieki rozumiem zlosliwosc
  • angoisse 28.03.07, 21:33
    to nie jest złośliwe.
    cokolwiek ktokolwiek powie, ty i tak w kółko to samo. a zycie sobie obok.

    wiesz kiedy kobieta jest gotowa do związku z facetem? jak przestaje opowiadać o
    wszystkich szczególach kolezankom.
  • akkknes 28.03.07, 21:37
    dlatego nie placze przyjaciolkom w rekaw, staram sie prowadzic w miare normalne
    zycie... to ze mam chwile zwatpienia chyba dobrze ze odreagowuje je tutaj niz
    jakos inaczej? nie uwazasz? sluchaj ja tez mam dosyc tej sytuacji pewnie ze
    chcialabym zeby to JAKOS sie skonczylo, mialo rece nogi i glowe... ale mi jest
    naprawde latwiej jak moge sobie tu napisac ze jest mi cholernie zle ze mam
    fatalny nastroj ze rycze ze tesknie i w ogole i bogu dziekuje ze ktos mi tu
    odpisuje i chce pomoc.
  • angoisse 28.03.07, 21:44
    sama to ciągniesz i nakręcasz, by trwało tak a nie inaczej. W pojedynkę związku
    nie zbudujesz. Rady większości z tego wątku są psu na buty bo Ty sobie chcesz w
    tym tkwić, wolisz bylejakość niż nie mieć złudzenia posiadania tego faceta.
  • akkknes 28.03.07, 21:49
    no bo ty od razu bys zapomniala dwa lata swojego zycia, prawda?
  • angoisse 28.03.07, 21:52
    alez pamiętaj sobie. ale zacznij tez ukladać realnie następne 52... bo możesz
    nie zdążyć.
  • akkknes 28.03.07, 21:55
    ja nie chce nastepnych
  • angoisse 28.03.07, 21:59
    no jasne, jasne
    teraz strzel depresyjnego focha, zagroź samobójstwem z rozpaczy, albo zakonem
    itd.

    sa o wiele większe problemy na świecie, niz jeden nieudany facet. Pomyśl o
    tym. I przyłóz do tego wreszcie właściwą miarę.

  • angoisse 28.03.07, 22:25
    odpłacz ile potrzebujesz ale zbieraj się powoli do nowego zycia. z nim czy bez
    niego, nieważne, ale niech to zycie będzie, a nie czekanie na niewiadomo co na
    skutek niepodjecia żadnych decyzji. szkoda tracić czas na wegetację i
    cierpienie. szukaj radosci i tych co ci ja dadzą, nie łzy.
  • akkknes 28.03.07, 22:30
    nie, nikogo ani samobojstwem ani zakonem czy w ogole czyms takim nie
    straszylam... fakt, na poczatku tego wszystkiego pomyslalam ze jakbym miala
    nascie lat i byla o niebo glupsza to pewnie wtedy bym sie ciela :)
    ja radosci szukam w tym co jest, naprawde staram sie jak moge. dlatego staram
    sie wychodzic ile sie da, robic to co robilam, zajmuje sobie ten czas jak sie
    da... czasami naprawde ciezko mi to idzie ale z dwojga zlego wole popisac co mi
    lezy na sercu tutaj gdzie prawdopodbnie nikt mnie nie zna niz komus bliskiemu.

    ps staram sie juz nie plakac - a jak juz placze to naprawde pare lezek albo
    tylko ze smiechu
  • angoisse 28.03.07, 22:35
    wypłakać się trzeba.. tyle ile trzeba.
    ale jeśli nie bedziesz wiedziec na czym stoisz ( w te czy we wte z tym facetem,
    decyzja twoja lub jego, ale ostateczna) to faktyczny proces "odżałowania
    związku" i stawania na nogi się nie zacznie.
    ale czas leczy. kiedyś.
    ide spac. trzym się.
  • akkknes 28.03.07, 22:37
    kurde ale zrozum - on mi caly czas mowi ze dzis nie potrafi mi powiedziec co
    bedzie jutro. a ze przy nim wlasnie nauczylam sie tego ze 'nie znasz dnia i
    godziny' tez nie wiem i licze na cud
    dzieki dobranoc
  • kaktusica6 28.03.07, 22:47
    Ech... ile razy mam Ci powtarzać? Jeszcze raz przepisać to samo? Zacznij się
    szanować, jeśli chcesz, żeby kiedykolwiek on szanował Ciebie... On albo
    jakikolwiek iny mężczyzna. Facet kręci, kręci, kręci! Mowi tak, bo chce się z
    Toba pobawić, pospędzać czas, aż znajdzie sobie inną. Dotrze to do Ciebie
    wreszcie, czy nie?
  • akkknes 28.03.07, 22:51
    dotrze
  • akkknes 28.03.07, 22:55
    mam taka nadzieje
  • aniek666 29.03.07, 15:18

    www.nastolatek.pl/pokaz.php?a=art&ida=2616
    wejdź sobie tam i... przeczytaj. przeczytaj całe, proszę. wiem, wiem, wydaję
    się głupie, stronka dla nastolatków itp;) ale naprawdę mądry artykuł, o
    problemie rozstawania się.

    mi pomogło, czytałam dziesiątki takich tekstów psychologów - pomogła mi
    świadomość, że nie jestem sama, że to co mi się wydawało preraźliwą tragedią, w
    rzeczywistości wygląda identycznie u wszystkich porzuconych dziewczyn! te same
    uczucia, że tak go strasznie kochasz (phi, nie można kochać kogoś kto cię nie
    szanuje i do kogo masz o to żal, to tylko zaślepienie a nie miłość:/), to
    wrażenie, że nigdy nie uda ci się zapomnieć, robienie z siebie szmaty, żeby
    tylko wrócił, itp...

    to wszystko przeszłam. minęło 11 miesięcy odkąd mnie rzucił, jestem po
    "terapii", sama sobie pomogłam. czytałam teksty takie jak tu i zrozumiałam, że
    tak się nie da. co bym zrobiła, gdybym znów z nim była? przecież ja go nie
    cierpię! a on byłby ze mną tylko dla świętego spokoju!!! to nienormalne, już
    wolę być sama! jest trudno, ale kiedyś znajdzie się inny, a ja już będę
    wiedziała, na co zwracać uwagę i że nie wolno robić z siebie szmaty, dla kofgoś,
    kto nic do ciebie nie czuje...dla kogo się już nie liczysz!

    nadal o nim myślę. codziennie. ale już nie "och, jak chciałabym poczuć jego
    bliskość", to po prostu jak codzienne myślenie o jedzeniu, przyzwyczaiłam się,
    ale nie przywiązuję do tego wagi. już mnie nie obchodzi. usunęłam jego nr z gg
    (zrób to!!!), nie piszę do niego, a on też mnie już nie zagaduje. nie ma nas,
    nie ma jego...

    jestem tylko ja. ja, szanująca się dziewczyna po przejściach, która dzięki niemu
    nauczyła się, że najważniejsze to mieć szacunek do siebie i nie pchać się tam,
    gdzie cię nie chą, tylko odwrócić się dumnie i odejść.
  • aniek666 29.03.07, 15:21
    żałuję tylko, że nie zorbiłam tak od razu po tym, jak mnie rzucił, że tak sobie
    ciągle coś wmawiałam! niby go rzucałam ale tak naorawdę ZAWSZE miało to na celu
    tak naprawdę zwabienie go do siebie! zawsze było "skasuję go z gg..." a w głębi
    duszy "...żeby odezwał się i zapytał co się stało". takie myślenie jest zgubne!

    tylko dopiero po pół roku zaczęłam podchodzić do tego jak do rzucania nałogu. bo
    do tego trzeba tak podejść - MUSISZ to zrobić, musisz się tego pozbyć, nie można
    ciągle czegoś oczekiwać, po prostu musisz wziąć się w garść i to zrobić! nie po
    to, żeby "wrócił sam",tylko po to, żeby nigdy nie wrócił!

    musisz wymazać go ze swojego życia i żadne usprawiedliwienia ci nie pomogą! zrób
    to dla samej siebie, a jak już ci się uda, to poczujesz się naprawdę silna,
    wolna i dumna z siebie;)i w końcu szczęśliwa.
  • aniek666 29.03.07, 15:26
    "Kobieta jest najsłabsza, gdy kocha, a najsilniejsza, gdy jest kochana."

    Erich Osterfield

    ----

    ;)
  • aniek666 29.03.07, 15:27
    i...


    "Kobiety wolą być naiwne niż samotne."

    Gilbert Cesbron

    ---

    rozumiesz już? ;)
  • kaktusica6 29.03.07, 16:58
    akknes, przyczytaj ten artykuł, aniek666 ma rację... on się Tobą tylko bawi i
    czeka, żeby znaleźć sobie inną, wtedy zniknie z Twojego życia na dobre, a Ty
    zostaniesz sama i rozgoryczona, że straciłaś tyle czasu dla kogoś, kto nie był
    tego wart... nie życzę Ci tego, ale to jest najbardziej prawdopodobny
    scenariusz. Twoje zachowanie teraz nie odniesie żadnego, ŻADNEGO dobrego skutku.
    Jesli on widzi, że się zachowujesz w ten sposób, że czakasz itp. to nigdy nie
    wróci, bo mu jest tak wygodnie. Trochę z kimś jest, ale jest wolny, ma wolną
    rękę, a jak go któraś kopnie, to będzie miał do kogo wrócić, wyżalić się i
    polecieć na kolejne łowy... ten człowiek nie jest Ciebie wart! Jestes mądrą
    dziewczyną, na pewno masz w sobie wiele miłości, nie zmarnuj jej na kogoś, komu
    nie zależy... odsuń się od niego, nie dzwoń, nie rozmawiaj, unikaj, bądź ZAWSZE
    niedostępna, ZAWSZE w biegu. Jeśli poczuje, że mu uciekasz i będzie Cię chciał
    jeszcze zatrzymać to bądź dalej niedostępna, niech on wreszcie zrozumie, że cię
    straci, jak porządnie nie zawalczy... Ale daj mu możliwość tej walki. Faceci to
    lubią, lubia gonić za króliczkiem, to ich bardziej pociąga. Kobieta niedostępna
    jest więcej warta! A jesli nie będzie chciał walczyć o Ciebie, to i tak byście
    nie byli razem, nie miałoby to sensu, rozumiesz? Twoim zachowaniem nikogo nie
    uszcześliwisz, a na pewno siebie. Tyle czasu już minęło, już byś zapomniała,
    wiesz? już byś była zadowolona, nie czekała z utęsknieniem na niego... wiesz?
    Odwołaj to wasze spotkanie. Dla swojego dobra... I nie spotykaj się z nim przez
    dłuższy czas. Niech się przestraszy, a nie czuje, że i tak ma wszystko na tacy!
    Jesli się nie przestraszy i nie zacznie walczyć, to i tak by nie był Twój...
    zacznij układac sobie zycie na nowo.
    Znajdź w sobie tą siłę:*
  • aniek666 29.03.07, 17:41
    ------------

    hmm, tylko że pomyślmy - wszyscy dają tutaj porady w stylu "ignoruj go, sam
    wróci, to zawsze działa." nie ma w tym nic złego, to podstawowa taktyka, wszyscy
    tu starają się pomóc, ale... dlaczego właściwie wszyscy chcemy pomóc jej go
    odzyskać?


    akknes, czy ty naprawdę chcesz, żeby wrócił? pomyśl, cóż to za człowiek, który
    pozwala ci przechodzić przez takie cierpienia! czy naprawdę chcesz z nim być?
    nie dziwię się, że "chcesz", wszyscy na początku chcemy, żeby był z nami nie
    patrząc na to jak nas krzywdzi..."to nie jest ważne, wybaczam mu, najważniejsza
    jest miłość!"

    ale czy tak naprawdę nadal kochamy tą osobę? "jasne że tak! przecież tak bardzo
    chcę, żeby wrócił!" - to chyba zła odpowiedź:/ myślę, że stan, kiedy byłaś z
    nim, kiedy miałaś poczucie, że jest osoba na tym świecie, dla której jesteś
    najważniejsza - to było tak fenomenalnie cudowne, że nie potrafisz tego oddać
    bez walki, pogodzić się z tym, że to straciłaś. tu nie chodzi o to, żeby ZNOWU
    być z nim, raczej o to, żeby cofnąc czas i żeby wszystko było tak jak PRZEDTEM,
    zgadza się?

    ale tak nie będzie. nawet jakby jakimś cudem do ciebie wrócił, to już nigdy nie
    będzie tak cudownie jak kiedyś - bo on cię już nie kocha (jeśli wogóle kochał
    kiedykolwliek...) nawet jeśli (jakimś cudem) znowu byście się w sobie
    zakochali, to nigdy nie znikną wspomnienia tego, co sobie robiliście. i nie da
    się naprawić tego, co się dzieje teraz. przykro mi, ale tylko w bajakch tekst "i
    wszystko było dokładnie tak jak kiedyś, o wszystkim zapomnieliśmy" jest realny:/
    jeśli facet teraz traktuje cię w ten sposób, to pokazuje ci swoją - wcześniej
    nieznaną ci - złą stroną, a ty także, robiąc teraz to, co robisz, próbując "na
    chama" go zdobyć, poniżając się, pokazujesz mu kogoś, kogo z pewnością przedtem
    nie widział i nie chciałby widzieć w swojej dziewczynie nigdy.

    "Czy jesteśmy kochani takimi, jakimi jesteśmy, czy takimi, jakimi wyobrażają nas
    sobie ci, co nas kochają? Gdzie jest granica między byciem sobą, a byciem osobą,
    której oczekują od nas inni?"

    macie już o sobie z pewnością zupełnie inne zdanie niż kiedyś - to dobrze, nie
    jesteś ślepa na to co robi, już wiesz, do czego jest w stanie się posunąć
    (traktowanie cię jak deskę ratunkową, podczas szukania innej dziewczyny, dawanie
    złudnych nadzieji, dzwonienie, nie dawanie jasnych odpowiedzi - to naprawdę
    podłe i przykre! nie ignoruj tego, nie usprawiedliwiaj!! ) wiesz już, jakich
    cech faceta musisz się w przyszłośći wystrzagać. i nie broń go. po prostu
    zacznij to zakańczać.

    w jeden dzień zmuś się do czegoś, czego tak bardzo nie chcesz zrobić - wyrzuć
    wszystko, co ci się z nim kojarzy, usuń jego numer, gg, listy, zdjęcia, rzeczy.
    powiedz mu, żeby już nie pisał. i nie po to "żeby to on się odezwał i żebyś
    mogła wrócić". nie! nie licz już na to, zamęczysz się! teraz myśl tylko o tym,
    żeby się wyleczyć z tego wariackiego zakochania i wrócić do normalnego życia...

    a jeśli widzisz, że nie otrafisz się przełamać, zrobić tego, jeśli za parę
    miesięcy nadal nie będziesz w stanie przyjąć do wiadomości tego, że nie ma już o
    co walczyć, potrzebujesz wsparcia i pomocy, jeśli moje listy cię nie przekonały
    - to myslę że powinnaś zgłosić się do psychoterapeuty, on na pewno ci pomoże. ja
    tylko staram się służyć własną radą i i skromnym doświadczeniem, ale jeśli
    potrzebujesz fachowej pomocy, to forum nie wystarczy...

    z całego serca życzę ci żeby ci się udało;)
  • akkknes 29.03.07, 19:08
    sluchaj to nie tak... ja naprawde jakbym chciala to zdobylabym sie na to zeby
    powywalac czy pokasowac rozne rzeczy. sek w tym, ze ja tego nie chce. pochowlam
    juz dawno prawie wszystkie zdjecia i inne takie, ale to nie jest tak ze jak go
    skasuje z 'widoku' to i z glowy czy serducha...
    ja nie potrzebuje zadnej pomocy, jak trzeba bedzie wiem ze zniose jeszcze pare
    kopow od zycia i przezyje.
    widzisz ja mysle ze kocham go dalej, mimo tego wszystkiego, ze jestem w stanie
    wybaczyc, wiem ze nawet jesli to juz nie bedzie nigdy tak samo. ale ja mimo i
    pomimo wszystko tak bardzo chcialabym sie przekonac czy to rzeczywiscie jest
    tak, ze drugi raz sie nie da. nie z opowiesci kogos a na wlasnej skorze!
    sama siebie wkrecam w jakies ukrywanie sie przed rodzicami ze juz jest ok
    (chociaz oni wiedza ze tak nie jest, przyjaciele tez)
    nie wiem czy chcialabym zeby bylo tak jak kiedys bo teraz juz wiem ze moze byc
    i inaczej, nie wiem jak wyglada takie cos po raz drugi wiec ciezko mi mowic...
    najgorsze jest to ze ja naprawde nigdy z nikim tak bardzo nie chcialam byc. to
    jest jakies dziwne tak silne uczucie jakas podswiadomosc... nie wiem kiedy do
    mnie dojdzie ze jesli dalej tak bedzie to nigdzie nie zajde. nie wiem, naprawde
    nie wiem... dlatego tu wchodze i pisze bo mam jakas odskocznie... moge wam
    napisac jak bylo co jest itd i jest mi po prostu lzej...
    reke bym sobie dala uciac zeby znowu moc mowic o nim MOJ

    ;( zle mi sie zrobilo prawda naprawde kuje w oczy :(
  • ilums 29.03.07, 18:08
    Witam-przeczytalem wszystkie posty i postanowilem Ci po krotce opisac moja
    sytuacje-moze wyciagniesz jakies konstruktywne wnioski???
    Miesiac temu rzucila mnie dziewczyna-moja trzecia wielka milosc... czyz nie
    dziwne, wydawac by sie moglo ze ta pierwsza milosc jest tylko raz-a ja jak do
    tej pory zakochalem sie juz trzy razy i za kazdym razem bez pamieci. Po
    pierwszej dziewczynie walczylem jakies trzy miesiace, a ona jak w Twoim
    przypadku trzymala mnie na dystans-ale moje serce peklo i sie rozsypalo do
    konca kiedy sobie kogos znalazla-wtedy zerwalem caly kontakt bo wiecej moja
    psychika zniesc juz nie mogla. Odchorowywalem jakies 1,5 roku-a po nastepnym
    pol roku zakochalem sie znow jak maly dzieciok-bez pamieci:) i bylo cudownie-
    spedzilismy razem niesamowity rok-az pewnego dnia dostaelm sms-odchodze... w
    tej sytacji walczylem o nia jeszcze dluzej bo pol roku-i zgadnij co???? nic a
    nic to nie dalo. W sumie to tak jak i w pierwszym przypadku odchorowywalem 1,5
    roku az w koncu obudzilem sie pewnego dnia kompletnie zdrowy:)
    No i stalo sie po raz kolejny-przeniosla sie z innego miasta-i jak ja
    zobaczylem wchodzaca na zajecia to od razu wiedzialem ze bedziemy razem-i tak
    sie stalo juz po mieiacu-wszystcy widzieli jak bardzo nas ciagnie do siebie-a
    moze tylko mi sie tak tylko wydawalo... pewnego feralnego dnia przestala sie
    odzywac-tym razem walczylem rowno jeden dzien-i sie poddalem bo z moich
    doswiadczen wiem ze to do niczego nie prowadzi-poprostu znow musze odcierpiec
    1,5roku i mam nadzieje, ze bedzie latwiej...najgosze to jest to ze jestesmy w
    tej samej grupie i widujemy sie 2 razy w tygodniu-wyobraz sobie ze z osob ktore
    byly zawsze 30 minut przed zajeiami zeby pogadac-teraz oboje sie spozniamy zeby
    na siebie nie trafic...i tak samo jest na koniec-zawsze ktores pod jakims
    pretekstem wychodzi szybciej-takie to moje zycie. Na szczescie macie teraz
    wiosne i bedzie latwiej sie zaczac zbierac do kupy. Aha! A co do tych dziewczy
    po ktorych odchorowywalem-to wyobraz sobie ze teraz jestesmy dobrymi kumplami-
    ale zeby nimi byc musi minac bardzo dlugo bo okolo 2 lata-i cala milosc musi
    sie gdzies ulotnic bo inaczej to ta druga osoba wyczuje ze ja nadal kochasz i
    nadal bedzie skrepowana kontaktem z Toba... Uciekam na kolejne zajecia i jak
    zwykle bedzie nie milo bo moja ex tam bedzie-patrzy teraz na mnie z taka
    nienawiscia, ze jeszcze takiej nie spotkalem-no coz???
    My na szczescie mamy sliczne lato juz od miesiaca i mam nadzieje ze moze ta
    pora roku pomoze mi sie jakos otrzasnac-oby!!!
    Pozdrawiam i przemysl wszystko dokladnie!!!
    Aha! Sorry-w zamysle mialem krotka wiadomosc ale jakos sie rozpisalem
  • mariuszbednarczyk 29.03.07, 18:37
    Nie wiem czy pamiętacie z moich wcześniejszych postów, ale 1.5 miesiąca temu
    postanowiłem za namową mamab26 i annny84 zacząć olewać moją byłą. Walczyłem o
    nią długo bo aż 8 miesięcy, nic to nie dało. 1.5 miesiąca temu w pewnym
    momencie postanowiłem zawalczyć, zacisnąć zęby i zawalczyć o resztkę szacunku
    do samego siebie. Przestałem pisać, dzwonić, prosić itp. To wszystko stało się
    po tym jak złapałem ją na ohydnym kłamstwie. Oczywiście podczas naszej
    ostatniej rozmowy w połowie lutego na mojej byłej jakiekolwiek moje argumenty
    nie zrobiły żadnego wrażenia. Widziałem w jej oczach pogardę. I co? W dniu
    wczorajszym po 1.5 miesięcznej ciszy dostałem smsa w którym prosi, powtarzam
    PROSI !!! mnie o spotkanie bo chce mi coś powiedzieć. Wiecie co? mam w dupie to
    co chce mi powiedzieć. To wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie.
  • akkknes 29.03.07, 19:13
    mariuszbednarczyk nie wierze pamietam twoje posty i nie wierze...

    czytam ten artykul i widze siebie
    rycze sama do monitora bo to tak ciezko przyznac sie przed sama soba do takiej
    porazki...

    nie wiem tylko kiedy wyciagne konstruktywne wnioski z tego wszystkiego
    bo na razie serducho ciagle peka a glowka mowi ze go kocham :(
  • aniek666 29.03.07, 20:03

    dobrze zrobiłeś, przynajmniej zachowałeś resztki honoru, no i pokazałeś sam
    sobie, że potrafisz działać, a nie tylko mówić;) facetom chyba łatwiej to
    przychodzi, bo oni ogólnie są bardziej 'techniczni', raczej mniej się rozczulają
    i zastanawiają, tylko od razu biorą się skutecznie do roboty...

    bo odnawianie czegoś, co jest już w strzępach, czego tak naprawdę już nie ma -
    nie ma najmniejszego sensu.
  • akkknes 29.03.07, 20:07
    ja to mam w sobie jeszcze taka glupia chec udowodnienia wszystkim dookola ze
    myla sie ze maja racje i ze wszystko da sie jeszcze posklejac naprawic bl bla
    bla wiecie te moje zludznia...
  • akkknes 29.03.07, 18:59
    zaraz przeczytam ten artykul, juz go sobie otworzylam...
    boze dziewczyny ja sobie wlasnie uswiadomilam ze za duzo sobie obiecuje po tym
    spotkaniu... przeciez nie mam pewnosci ze on tylko ze mna oglada filmy na dvd,
    nie?? przeciez ja w weekend od razu poczuje jak jest... i mam nadzieje ze wtedy
    cos we mnie peknie... wcale tego nie chce, ale czytam te wasze wpisy i wiem ze
    tak bedzie :( boze jakie to zycie jest bezsensu
  • aniek666 29.03.07, 19:07
    jak to?

    chcesz się z nim spotkać?

    dlaczego..? po co..?

    czy naprawdę nie chcesz już tego normalnie zakończyć i wrócić do normalnego życia?
    co ci da kolejne spotkanie z tym draniem! nie rozumiem... naprawdę, nie rozumiem:/
  • akkknes 29.03.07, 19:16
    sama sie nie rozumiem
    ale mam ciagle wiare ze nawet jedno spotkanie moze wszystko zmienic
  • kizii 29.03.07, 19:26
    g.. prawda, że sobie pozwolę na przekleństwo ;)
    Zobacz akkknes, co Ci piszą ludzie, którzy to przeszli :) Zobacz ile jest takich
    osób. Każdemu było ciężko, ale każdy dał radę!
    Swoją drogą co to za facet, który pozwala, żebyś się tak męczyła. Nie do wiary,
    że ludzie aż tak nie szanują uczuć drugiej osoby. Niestety w tym przypadku sama
    trochę to prowokujesz. Wszyscy Ci piszą bądź silna, odejdź, żyj; a Ty z uporem
    maniaka piszesz o jednym spotkaniu. Ile można? Nie szkoda Ci czasu? Kurcze,
    jedno życie mamy, nie marnuj go! Weź się w garść naprawdę, bo Cię życie
    przygniecie i wylądujesz u psychiatry wcinając xanax albo inne piguły i się
    będziesz unosić w "mydlanej bańce" a życie Ci ucieknie.
  • akkknes 29.03.07, 19:38
    ja wiem ze ktos na bank juz przez to przeszedl a na pewno jest i ktos kto mial
    jeszcze gorzej niz ja...
    ja to wiem, naprawde wiem :)
    jak dla mnie ten facet o ktorym tu mowimy moze rzeczywiscie nie jest juz taki
    krysztalowy ale dalej go chce... ja wiem ze mam jedno zycie, ze ani xanax ani
    prozac mi tu nie pomoga i w ogole... ale ja wiem tez ze chce tego spotkania -
    moze to glupie ale z drugiej storny (po jedna juz znacie...) chcialabym zeby
    dal mi osobiscie wrecz namacalnie taki powod zeby wszystko sie zmienilo - to
    specjalnie brzmi dwuznacznie :(
  • aniek666 29.03.07, 19:42
    tak naprawdę wcale się nie dziwię. większość dziewczyn właśnie tak robi, bez
    rosądku, nadal swoje, "ja go kocham, uratuję to" itp. "gdybym chciała,
    natychmiast bym przstała, ale nie chcę". czy to nie przypomina do złudzenia
    tekstów alkocholika?

    wydaje mi się, że wyleczenie się z czegoś takiego jak 'szaleńcza miłość', jest
    równoznaczne z rzuceniem nałogu. a ile osób bez problemu rzuca palenie?
    narkotyki? to jest niewyobrażalne, jaką trzeba mieć silną wolę, żeby zdobyć się
    na coś takiego, żeby rzucić coś, bez czego "nie da się żyć", choć tak naprawdę,
    to właśnie Z TYM nie da się żyć! według mnie takie coś to doskonały sprawdzian
    siły naszej psychiki, choć niestety często ta psychika jest zbyt słaba na taką
    próbę, co - jak u niektórych anstolatek np - może się kończyć takim właśnie
    męczeniem, lub nawet samobójstwem:/

    mówię tylko to, co myślę. smutno mi tylko, że mimo że opisałam w tych kilku
    postach całe moje doświadczenie, wszystkie moje przemyślenia na ten temat, tyle
    porad, że tyle osób wysila się, żeby ci pomóc, ty, akknes, nadal nie widzisz, że
    chyba jednek mam rację:/ to smutne... ale trudno, rób jak uważasz... ja nie
    jestem w stanie wymyślić niczego innego, w żaden inny sposób pomóc i myślę, że
    nikomu tutaj już się to nie uda.
  • kaktusica6 29.03.07, 19:45
    aniek, trzeba jej powtarzać do upadłego, może wkrótce zrozumie:)
  • akkknes 29.03.07, 19:46
    aniek, tu nie chodzi o to ze to co napisalas nie robi na mnie wrazenia -
    pewnie ze robi i to naprawde duze...
    ja tez tu nie pisze w sumie juz po rade tylko zeby 'pogadac' i nie musiec nic
    udawac... nikt mi nic nie pomoze - wiem ze musze sobie sama pomoc i ze jak ja
    tego nie zrobie to nikt mi nie pomoze i nie zrobi tego za mnie.

    ps. nie umiem rzucic palenia od tylu juz lat...
  • kizii 29.03.07, 19:48
    aniek666, dużo osób czyta to forum i się nie wypowiada. Założę się, że jest
    wiele osób, którym pomogło to wszystko co napisałaś. Np ja :)
    Dzięki
  • aniek666 29.03.07, 20:16
    bardzo się cieszę, że tak mówisz:) chciałabym, żeby moje, jeszcze świeże
    doświadczenie, przdało się komuś i żeby mniej dziewczyn męczyło się w taki
    sposób jak ja to robiłam:/

    ale nikogo nie będę przekonywać na siłę, jeśli akknes nie chce zrobić sobie
    takiej "autoterapii" jaką ja polecam, to niestety nie będę się tutaj wysilać i,
    jak to mówi kaktusica6 "powtarzać do upadłego";);) nie da się nikogo przymusić
    do rozsądku;P

    pozdrowienia dla wszystkich dziewczyn - i tych, które jeszcze to czeka, i tych
    przechodzących ów okres pierwszego rozstawania, któty przydarzy się w końcu
    każdej w życiu;) ja już raczje nie mam nic do powiedzenia...

  • akkknes 29.03.07, 20:30
    doswiadczenie doswiadczeniem, czlowiek uczy sie na wlasnych bledach, a to co
    mnie nie zabije to mnie podobno wzmocni...
    swoja droga nie zycze nikomu takich przejsc.
  • kaktusica6 29.03.07, 19:42
    Dobra, jak już musisz mieć to swoje spotkanie, to postaraj się, żeby to było
    spotkanie decydujące. Albo w jedną, albo w drugą stronę. Powiedz mu, że teraz
    musi podjąć decyzję i nie daj się wykręcić jakimiś "nie wiem". Niech Ci da
    ostateczną odpowiedź. Tylko mój to na chłodno, wypij sobie nervosolku, żebyś się
    nie rozpłakała i była na luzie.
  • kizii 29.03.07, 19:45
    TY nie chcesz go, tęsknisz za komfortem bycia :) a nie za nim - konkretną osobą.
    Stąd jest "nie wyobrażam sobie życia bez niego". A to bez niego i tak Cię czeka,
    o czym wiesz, ale nie chcesz dopuścić do siebie tej myśli. Wolisz żyć złudzeniem
    "wrócimy do siebie i będzie pięknie jak na początku" bzdura, nie będzie,
    gwarantuję Ci to :) Jakiego powodu oczekujesz? żeby Ci powiedział odp.. się? Po
    co? Musisz się zebrać w sobie i powiedzieć "koniec" to dla Ciebie jedyna szansa
    na odzyskanie siebie (nie jego). Dopuść do siebie myśl, że to koniec, w końcu.
  • kaktusica6 29.03.07, 19:33
    Kochana, odpuść sobie... uwiesz w to, co ten mężczyzna napisał, to jest możliwe,
    to się da zrobić, można zapomnieć, można przestać kochać. Może i zmieni, ale czy
    na dobre? A nawet jesli wróci, to co? Ty wybaczysz, będziesz szczęsliwa, a on za
    miesiąc zrobi to samo... wejdź na forum na luzie i znajdź wątek "kiedy kolejny
    raz z oczy płyną łzy", przeczytaj sobie wszystkie wypowiedzi, zwłaszcza kitty.
    życzę Ci, zeby już wkrótce pojawił się w Twoim życiu ktoś, kto jest Ciebie wart
    i Cię doceni.
    I obiecaj nam, z ręką na sercu, że nie pójdziesz z nim do łóżka w ten wieczór
    (skoro on już musi być...).
  • akkknes 29.03.07, 19:40
    kaktusica, to moge ci naprawde obiecac
    (co ty ja naprawde mysle glowa sercem a nie tylkiem - wiem ze w perspektywie
    tego jak sie przedstawiam wiem ze jak debilka ale troche troche troche naprawde
    tak tyci tyci to madra jestem...)
  • kaktusica6 29.03.07, 19:44
    jesteś mądra, ale jak widać z miłości to wiele potrafisz zrobić... albo i
    niewiele. Mam wrażenie, że Ty go nie kochasz, tylko myslisz, że kochasz. bo
    jakbyś kochała, to byś zmusiła siebie to olewania jego, bo to jedyna droga...
  • akkknes 29.03.07, 19:55
    pewnie ze chcialabym mu powiedziec sluchaj skarbie w prawo albo w lewo ale znam
    go na tyle ze wiem ze on znowu mi powie to samo to samo to samo to samo co
    zawsze mowil - ze ja nie chce przyjac tego co on mi daje (czyt.: tej
    slynnej 'szarosci') i ze on nie umie teraz tak w ciagu minuty zadecydowac czy
    czarne czy biale :( wiem ze mi tak powie bo on taki juz jest i nie chce go
    teraz usprawiedliwiac. naprawde wiem jaki on jest i byc moze zrobi to dla
    wlasnego bezpieczenstwa - powie ze nie moze tak teraz zdecydowac. no i badz tu
    madra, co?? a mnie ta bezsilnosc przeraza bo do cholery nie jestem az tak
    glupia zeby czekac bog wie ile czasu - po obronie mam zamiar isc do pracy, wiem
    ze wtedy nie bede miala juz czasu na takie sprawy, wiem ze mi sie zaraz zycie
    pozmienia byle tylko do tej obrony i potem to juz poleci. ta bezsilnosc jest
    najgorsza, wiem tez ze on jest z tych co nawet jak bedzie to przeciwko niemu to
    z zalozenia zrobi cos po zlosci. takiego go poznalam i takiego pokochalam i to
    jest prawda a nie bronienie go.... naprawde chcialabym miec w sobie tyle sily
    zeby powiedziec albo albo - ale nie umiem. zawsze bylam pewna siebie, nigdy nie
    dawalam sobie pluc w twarz, boze nawet jak potrzeba to jestem specem od spraw
    sercowych a sobie sama cholera jasna nie umiem pomoc. widzialyscie kiedys taka
    ironie losu??
  • kaktusica6 29.03.07, 20:44
    widziałyśmy, jest w każdej z nas:) i możliwe, że i mnie to czeka wkrótce... ale
    co tam, zycie jest jedno, trzeba korzystać, póki się może:)
    To mu odpowiedz, że nie ma decydować w minute, tylko miał na to kilka mcy. I
    teraz czekasz na jego odpowiedź. I że szare nie wchodzi w gre, szare to dla
    Ciebie tak, jak czarne. jesteś daltonistką, jest noc. Albo białe, albo czarne,
    przy czym szare=czarne. Musisz dostać odpowiedź. Jak jej nie dostaniesz, to
    uznasz to za czarne i do widzenia panu. ROZUMIESZ?
  • mariuszbednarczyk 29.03.07, 20:55
    wracając do mojego ostatniego postu w którym napisałem, że dostałem smsa po 1.5
    miesięcznej ciszy to powiem Wam, że faceci naprawdę nie są dzielni
    czy "techniczni". Ja do tej pory myślałem, że jestem mega "techniczny",
    wszystko było dla mnie zerojedynkowe. Jestem umysłem ścisłym i zawsze myślałem,
    że sytuacja w której będę przez 8 miesięcy walczył o kobietę mi się nie zdarzy.
    Jednak się zdarzyła. I całe moje ścisłe i techniczne chojrakowanie schowałem
    sobie w kieszeń. Piszę to po to abyście zwróciły uwagę, że akkknes walczy 3
    miesiące. Ja walczyłem 8 miesięcy. Dopiero po 8 miesiącach, po kłamstwach,
    pogardzie itp. sprawach powiedziałem dość. Moja była jest kobietą bardzo dumną,
    bardzo mnie zdziwił sms, który otrzymałem wczoraj. Po prostu nie mogę w to
    uwierzyć, że taka dumna kobieta, która uważa się za panią świata wysłała mi
    smsa i PROSI o spotkanie z facetem, którego jechała przez tyle czasu. Nie wiem
    czego ode mnie chce i nie zamierzam się tego dowiadywać. Ten post jest po to
    aby Akkknes nie traciła kolejnych miesięcy na poniżanie się. Podpisuję się 4
    kończynami za tym aby jak najszybciej olać kolesia. To jest jedyna szansa na to
    żeby otworzył oczy. Też w to nie wierzyłem a jednak wczorajszy sms w którym
    PROSI mnie o spotkanie jest nagrodą za wszystkie męki.
  • kaktusica6 29.03.07, 21:34
    A ja się podpisuję moimi kolejnymi czterema i jeszcze piątą:)
    Akknes, nie warto!
    Tyle ludzi Ci to mówi...
    Otwórz oczy!
    A ja sobie jeszcze 3 lata temu przysięgałam, że nie będę płakać przez faceta. I
    co? Życie płata figle naszym planom...
  • akkknes 29.03.07, 21:50
    no wlasnie te zyciowe figle - eh raz sie je odbiera na plus a raz na minus :(
    hmmm jedyne co moge powiedziec - dzis prawie o dziesiatej mam w sobie i chec i
    sile zatanczyc na wlasna a nie jego melodie... ale co bedzie w niedziele nikt
    tego nie wie :( chcialabym zeby mi te checi zostaly i zeby rzeczywiscie to sie
    juz jakos ustabilizowalo i bylo naprawde proste, nawet dla mnie...
  • mariuszbednarczyk 29.03.07, 21:59
    Panie i Panowie, informuję, że zbliżamy się dużymi krokami do czwartej setki
    postów w histori Akkknes, którą z zapartym tchem śledzimy od blisko miesiąca. W
    rolach głównych występuje wspomniana Akkknes i Ex. W pozostałych rolach - cała
    reszta. Myślę, że to będzie oskarowy scenariusz.
  • akkknes 29.03.07, 22:00
    ciekawe tylko czy z happy endem...

  • kaktusica6 29.03.07, 22:27
    Będzie happy end, jak go olejesz.
    Prawda, Mariusz?
    Przed spotkaniem z nim przeczytaj sobie wszystkie nasze wypowiedzi i jeszcze raz
    ten artykuł:) nastroisz się odpowiednio. I koniecznie nervosol! Nie będziesz płakać.