Zwiazek ze starsza kobieta Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Co sadzicie o zwiazkach mlodych facetow ze starszymi kobietami ? Czy to tylko
    sex czy cos wiecej ?
    • Gość: www IP: 134.65.105.* 27.11.01, 13:07
      jak onaa ma 45 lat to tylko sex
      jak ma 60 to zboczenie
      jak ma wiecej to nekrofilia

      aczkolwiek zawsze mozna sie doszukiwac innych wartosci w zwiazku
      • Mam 38 lat. Mój ukochany ma 27. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, ostatnio
        zamieszkaliśmy razem i zaczęlismy załatwiać formalności ślubne.
        Nasi rodzice poznali nas i siebie wzajemnie i uznali, że pasujemy do siebie,
        pogodzili się z tą różnicą wieku.
        Ale doskonlae zdaję sobie sprawę, jak bardzo taka sytuacja jest szokująca dla
        otoczenia.

        Bes
        • Gość: Eva IP: *.talnet.pl 27.11.01, 13:34
          bes napisał(a):

          > Mam 38 lat. Mój ukochany ma 27. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, ostatnio
          > zamieszkaliśmy razem i zaczęlismy załatwiać formalności ślubne.
          > Nasi rodzice poznali nas i siebie wzajemnie i uznali, że pasujemy do siebie,
          > pogodzili się z tą różnicą wieku.
          > Ale doskonlae zdaję sobie sprawę, jak bardzo taka sytuacja jest szokująca dla
          > otoczenia.
          >
          > Bes

          Z całym szacunkiem, a wyobraziłaś Was sobie kiedy Ty będziesz miała 60 lat, a on
          nie przekroczy jeszcze 50-tki? To dla kobiety, niestety, czas jest bezlitosny.
          Chyba, że będziesz się starzała, jak Deneve lub Loren, czego Ci z całego serca
          życzę.
          Pzdr.
          >

          • ona ma 33 czy już jest starsza?
          • Gość: Matylda IP: *.*.*.* 27.11.01, 13:43
            Z calym szacunkiem, a zastanawialas sie wychodzac za swego prawie-rownolatka, ze
            ktos z was moze sie ciezko pochorowac, zostac inwalida, szybciej odejsc itd.
            oczywiscie nikomu tego nie zycze, ale nie ma regul Evo, na zycie nie ma recept

            Gość portalu: Eva napisał(a):
            > Z całym szacunkiem, a wyobraziłaś Was sobie kiedy Ty będziesz miała 60 lat, a o
            > n
            > nie przekroczy jeszcze 50-tki? To dla kobiety, niestety, czas jest bezlitosny.
            > Chyba, że będziesz się starzała, jak Deneve lub Loren, czego Ci z całego serca
            > życzę.
            > Pzdr.


            • Gość: Eva IP: *.talnet.pl 27.11.01, 13:57
              Jesteś troszkę złośliwa.
              Nie bardzo rozumiem, co ma wspólnego choroba partnera z wiekiem. Wychodząc za
              mąż nie masz wpływu na to, czy Twój partner w przyszłości zachoruje
              nieuleczalnie czy zbyt wcześnie umrze, ale wychodząc za niego masz świadomość
              ile ma lat w danym momencie. Mieszasz pojęcia. Chodzi mi o to,że przy dużej
              różnicy wieku, na niekorzyść kobiety, karykaturalnie wygląda para, gdzie ona
              wygląda na jego starszą siostrę (jeszcze gorzej, gdy na matkę). Poza tym ważny
              jest też aspekt pożycia seksualnego.
              Pzdr.
              • Gość: Matylda IP: *.*.*.* 27.11.01, 14:07
                Nie zamierzalam byc ani odrobine zlosliwa, to tylko odpowiedz na twoja prosbe o
                zastanowienie sie co bedzie za 10 lat.Ani Ty tego nie wiesz ani kobieta wiazaca
                sie ze starszym mezczyzna. Tylko tyle.
                Druga rzecz- karykaturalnie tez moze wygladac wysoka kobieta i niski mezczyzna,
                gruba kobieta i szczuply mezczyzna itd, ale jakie to ma znaczenie jesli ludziom
                (tej konkretnej parze ) jest ze soba dobrze. Najgorsze jest to, ze takie
                komentarze slabsze jednostki moga popchnac do calkiem glupich czynow. Odzywam sie
                dlatego, ze mnie ostatnio takie komentarze tez skierowaly na niewlasciwa droge,
                na szczescie daleko mnie nie zaprowadzily i na szczescie wrocilam.
                Zupelnie bez zlosliwosci pozdrawiam,
                Matylda

                Gość portalu: Eva napisał(a):

                > Jesteś troszkę złośliwa.
                > Nie bardzo rozumiem, co ma wspólnego choroba partnera z wiekiem. Wychodząc za
                > mąż nie masz wpływu na to, czy Twój partner w przyszłości zachoruje
                > nieuleczalnie czy zbyt wcześnie umrze, ale wychodząc za niego masz świadomość
                > ile ma lat w danym momencie. Mieszasz pojęcia. Chodzi mi o to,że przy dużej
                > różnicy wieku, na niekorzyść kobiety, karykaturalnie wygląda para, gdzie ona
                > wygląda na jego starszą siostrę (jeszcze gorzej, gdy na matkę). Poza tym ważny
                > jest też aspekt pożycia seksualnego.
                > Pzdr.

          • Gość portalu: Eva napisał(a):

            > bes napisał(a):
            >
            > > Mam 38 lat. Mój ukochany ma 27. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, ostatnio
            > > zamieszkaliśmy razem i zaczęlismy załatwiać formalności ślubne.
            > > Nasi rodzice poznali nas i siebie wzajemnie i uznali, że pasujemy do siebi
            > e,
            > > pogodzili się z tą różnicą wieku.
            > > Ale doskonlae zdaję sobie sprawę, jak bardzo taka sytuacja jest szokująca
            > dla
            > > otoczenia.
            > >
            > > Bes
            >
            > Z całym szacunkiem, a wyobraziłaś Was sobie kiedy Ty będziesz miała 60 lat, a o
            > n
            > nie przekroczy jeszcze 50-tki? To dla kobiety, niestety, czas jest bezlitosny.
            > Chyba, że będziesz się starzała, jak Deneve lub Loren, czego Ci z całego serca
            > życzę.


            > Pzdr.
            > >
            >
            Dla mężczyzn czas jest także niełaskawy. Rozumiem, że odwrotną sytuację byś
            zaaprobowała?
            Dla jasności- mój mąż jest ode mnie młodszy....o rok.
            • Gość: Eva IP: *.talnet.pl 27.11.01, 15:01
              maxwella napisał(a):

              > Gość portalu: Eva napisał(a):
              >
              > > bes napisał(a):
              > >
              > > > Mam 38 lat. Mój ukochany ma 27. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, ostatnio
              > > > zamieszkaliśmy razem i zaczęlismy załatwiać formalności ślubne.
              > > > Nasi rodzice poznali nas i siebie wzajemnie i uznali, że pasujemy do
              > siebi
              > > e,
              > > > pogodzili się z tą różnicą wieku.
              > > > Ale doskonlae zdaję sobie sprawę, jak bardzo taka sytuacja jest szoku
              > jąca
              > > dla
              > > > otoczenia.
              > > >
              > > > Bes
              > >
              > > Z całym szacunkiem, a wyobraziłaś Was sobie kiedy Ty będziesz miała 60 lat
              > , a o
              > > n
              > > nie przekroczy jeszcze 50-tki? To dla kobiety, niestety, czas jest bezlito
              > sny.
              > > Chyba, że będziesz się starzała, jak Deneve lub Loren, czego Ci z całego s
              > erca
              > > życzę.
              >
              >
              > > Pzdr.
              > > >
              > >
              > Dla mężczyzn czas jest także niełaskawy. Rozumiem, że odwrotną sytuację byś
              > zaaprobowała?
              > Dla jasności- mój mąż jest ode mnie młodszy....o rok.

              O ile dobrze odczytałam to wątek zainicjowała kobieta starsza o 11 lat od swego
              partnera . Dyskutujemy tutaj o różnicy ponad 10 lat, a nie 1 roku.


              • Gość portalu: Eva napisał(a):

                > maxwella napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Eva napisał(a):
                > >
                > > > bes napisał(a):
                > > >
                > > > > Mam 38 lat. Mój ukochany ma 27. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, ostat
                > nio
                > > > > zamieszkaliśmy razem i zaczęlismy załatwiać formalności ślubne.
                > > > > Nasi rodzice poznali nas i siebie wzajemnie i uznali, że pasujem
                > y do
                > > siebi
                > > > e,
                > > > > pogodzili się z tą różnicą wieku.
                > > > > Ale doskonlae zdaję sobie sprawę, jak bardzo taka sytuacja jest
                > szoku
                > > jąca
                > > > dla
                > > > > otoczenia.
                > > > >
                > > > > Bes
                > > >
                > > > Z całym szacunkiem, a wyobraziłaś Was sobie kiedy Ty będziesz miała 6
                > 0 lat
                > > , a o
                > > > n
                > > > nie przekroczy jeszcze 50-tki? To dla kobiety, niestety, czas jest be
                > zlito
                > > sny.
                > > > Chyba, że będziesz się starzała, jak Deneve lub Loren, czego Ci z cał
                > ego s
                > > erca
                > > > życzę.
                > >
                > >
                > > > Pzdr.
                > > > >
                > > >
                > > Dla mężczyzn czas jest także niełaskawy. Rozumiem, że odwrotną sytuację by
                > ś
                > > zaaprobowała?
                > > Dla jasności- mój mąż jest ode mnie młodszy....o rok.
                >
                > O ile dobrze odczytałam to wątek zainicjowała kobieta starsza o 11 lat od swego
                >
                > partnera . Dyskutujemy tutaj o różnicy ponad 10 lat, a nie 1 roku.
                >
                >

                Nie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że tzw otoczenie akceptuje łatwiej związek
                starszego mężczyzny i młodszej kobiety niż sytuację odwrotną. A przecież to błąd-
                nie wiemy jaka będzie nasza przyszłość, czy któreś z partnerów nie zachoruje, nie
                umrze przedwcześnie..
                A mój dopisek miał jeden cel- abym nie została posadzona o stronniczość.
        • Gość: Matylda IP: *.*.*.* 27.11.01, 13:38
          Czesc Bes,
          Duzo myslalam o tym co napisalas w moim watku, masz racje Tobie moze byc nieco
          trudniej niz mnie, ale czytalas odpowiedzi - ludzkim gadaniem nie nalezy sie
          przejmowac.
          Pozdrawiam i zycze szczescia.

          bes napisał(a):

          > Mam 38 lat. Mój ukochany ma 27. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, ostatnio
          > zamieszkaliśmy razem i zaczęlismy załatwiać formalności ślubne.
          > Nasi rodzice poznali nas i siebie wzajemnie i uznali, że pasujemy do siebie,
          > pogodzili się z tą różnicą wieku.
          > Ale doskonlae zdaję sobie sprawę, jak bardzo taka sytuacja jest szokująca dla
          > otoczenia.
          >
          > Bes
          >

        • Gość: ??? IP: *.eds.de 27.11.01, 13:55
          Mysle ze podstawowym problemem w takich zwiazkach jest nie to ze meszczyznie
          moze przestac sie podobac fakt iz kobieta sie szybciej starzeje. Czesciej to
          wlasnie kobiety nie chca sie angazowac w takie zwiazki poniewaz uwazaja ze
          meszczyzna w wieku 20-30 lat jest mlokosem. Jest to bledna opinia ktora
          weryfikuje sie np w pracy. W wielu przypadkach w pracy zachodzi (czysto
          profesjonalna) realcja mlody meszczyzna-starsza kobieta i wowczas mozna sie
          przekonac ze te "starsze panie" wcale nie sa takimi "wapniakami" a mlodsi
          panowie "chlopczykami".

          Pozdrawiam panie ktore nie baly sie angazowac w taki zwiazek :)
          • Gość: królik IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.11.01, 14:10
            miłość oczywiście, a facet, kóry wiąże się ze starszą kobietą głupi nie jest a
            nawet jeśli nie jest geniuszem to przemyśli na pewno i ten aspekt związku tzn.
            różnice wieku
            • Masz rację króliku. Mój mężczyzna długo się nad tym zastanawiał, ja zreszta
              także. Podjęlismy jednak decyzję o wspólnym życiu. Dlaczego nie spróbować,
              jeśli się kochamy i jest nam ze sobą dobrze?
              Fakty są takie, że nikt, zawierając związek małżeński nie ma gwarancji na jego
              trwanie. Ani równolatkowie, ani te pary z dużą różnicą wieku. Może się udać a
              może nie. Jeśli obie strony po przemyśleniu są gotowe na związek - komuż to
              przeszkadza?
              A komentarz Evy - właśnie takich ludzi z takim postawami się trochę obawiam.
              Nie ja i mój mężczyzna jesteśmy największym zagrożeniem dla naszego związku -
              jest nim nasze otoczenie i osoby takie jak Eva. Otoczenie, któe potrafi
              zniszczyć niejedno z powodu głupoty, bezmyślności i durnych konwenansów.
              • spodobal mi sie ten watek i chetnie podzziele sie z wami doswiadczeniami, ze
                tak powiem - wielopokoleniowymi z mojej rodziny.Otoz nie uwazam wcale, ze
                zwiazki starszej kobiety z mlodszym mezczyzna sa bez sensu i z gory skazane na
                niepowodzenie. Sama z reguly spotykalam sie z facetami rok lub2 mlodszymi bo
                tak wychodzilo.Gdy mialam 25 lat poznalam 21- latka tak oszalamiajacego pod
                kazdym wzgledem, ze zaryzykowalam i to ja go poderwalam. Tego akurat kompletnie
                nie rozumiem bo z obliczen mi wyszlo, ze taki facet na mnie uwagi nie zwroci..
                a zwrocil. Spotykalismy sie jakis czas i musze przyznac, ze: wiekszosc
                kolezanek byla zazdrosna o to, ze mam tak atrakcyjnego i mlodszego faceta, jemu
                zazdroscili koledzy bo skoro go chciala starsza juz po a nie w trakcie studiow
                kobieta to cos jest nie tak. Wszyscy razem twiedzili, ze musi byc obledny w
                lozku i byl : ale najwazniejsze to to, ze wielu ze znanych mi (a wszyscy dyplom
                studiow maja)facetow pod wzgledem intelektualnym mu do piet nie dorastala.Bylam
                z nim bardzo szczesliwa.
                Moja mama miala takze mlodszego o 7 lat malzonka i byl to bardzo udany zwiazek,
                roznica wieku wcale nie byla widoczna bo w mojej rodzinie kobiety sie tak
                dziwnie starzeja jakby na wzor Doriana Grey'a mialy w domu portret, ktory cala
                norme wyrabia za nie. Ja tez na swoje lata zdecydowanie nie wygladam, mlodszy
                facet nie stanowi wiec problemu.
                Ale najlepsza jest moja ciotka po 60- siatce, ktora ma meza.....17 lat
                mlodszego.Facet ma teraz 47 lat.. jest przystojnym dentysta, nie ma problemow z
                nawiazywaniem kontaktow(pisze to by zaznaczyc dla sceptykow, ze nie jest
                zyciowa ofiara potrzebujaca mamusi- bo pewnie takie beda zaraz glosy)a jednak
                od szeregu lat swiata poza ciotka nie widzi.I zebyscie widzieli jak on na nia
                patrzy, zycze wszystkim trzydziestolatkom, zeby ich mezczyzni tak za nimi
                szaleli....Moze to nienormalne dla niektorych ale wiek nie jest przeszkoda
                jesli tylko w tej jednej kwestii nie ma zgodnosci, mezczyzna tez sie starzeje ,
                mlodszy moze wygladac na duzo wiecej niz ma i to naprawde nie wiek decyduje o
                szczesciu. Dlaczego normalne jest, ze 55 letni facet ma 26 letnia zone a polowe
                mniejsza roznica na korzysc kobiety juz nie ma racji bytu?... Mlodszy z reguly
                nie ma tony dziwacznych i niemodyfikowalnych przyzwyczajen, ktore ciezko jest
                zaakceptowac czy wyplenic jest wiec wdzieczniejszym materialem:)Kobieta i tak
                dluzej zyje wiec jeli maja razem dotrwac doszczesliwej starosci to raczej od
                poczatku trzeba myslec o mlodszym kandydacie,prawda? :) pozdrawiam wszystkich
                bardzo serdecznie
              • Gość: Eva IP: *.talnet.pl 27.11.01, 15:15
                Czy ja Cię czymś obraziłam, że mówisz o mnie w ten sposób? Wyraziłam swoją
                opinię i tyle. To jest Twój problem, z jakim facetem chcesz być. Jeśli wybiersz
                dużo młodszego to nie dziw się potem różnym komentarzom. Są kobiety, które
                lubią matkować i sobie biorą pod opiekę młodszych od siebie. Mnie to osobiście
                nie bawi. Poza tym, kiedy dwoje ludzie się starzeje równolegle jest to dla nich
                o wiele przyjemniejsze.
                Osobiście nie znam takich związków, a gdybym znała to nie komentowałabym tego
                głośno. Wierzę natomiast w związki,gdzie kobieta jest dużo młodsza. Z natury
                kobieta jest bardziej trwała w uczuciach i dlatego taki związek ma większą
                szansę na przetrwanie. Jest jeszcze kwestia rodzenia dzieci młodszemu
                mężczyźnie.
                Pzdr.
                • Gość portalu: Eva napisał(a):

                  > Czy ja Cię czymś obraziłam, że mówisz o mnie w ten sposób? Wyraziłam swoją
                  > opinię i tyle. To jest Twój problem, z jakim facetem chcesz być. Jeśli wybiersz
                  >
                  > dużo młodszego to nie dziw się potem różnym komentarzom. Są kobiety, które
                  > lubią matkować i sobie biorą pod opiekę młodszych od siebie. Mnie to osobiście
                  > nie bawi. Poza tym, kiedy dwoje ludzie się starzeje równolegle jest to dla nich
                  >
                  > o wiele przyjemniejsze.
                  > Osobiście nie znam takich związków, a gdybym znała to nie komentowałabym tego
                  > głośno. Wierzę natomiast w związki,gdzie kobieta jest dużo młodsza. Z natury
                  > kobieta jest bardziej trwała w uczuciach i dlatego taki związek ma większą
                  > szansę na przetrwanie. Jest jeszcze kwestia rodzenia dzieci młodszemu
                  > mężczyźnie.
                  > Pzdr.

                  Evo, to co piszesz jest okropne i trąci po prostu myszką. Daję głowę, że jesteś
                  osobą, która na widok młodszego mężczyzny u boku starszej kobiety, kiwa głową z
                  wyraźną dezaprobatą. Spotykam się z młodszym o kilka lat mężczyzną i ostatnią
                  rzeczą, jaka przychodzi mi na myśl, gdy jesteśmy razem, to matkowanie mu (prawdę
                  powiedziawszy w ogóle na myśl mi to nie przychodzi). W naszej kulturze związek
                  młodszego mężczyzny i starszej kobiety wciąż budzi co najmniej zaciekawienie.
                  Sama dziwię sie swojej fascynacji tym młodym człowiekiem, ale jego inteligencja i
                  wyobraźnia po prostu mnie zauroczyły.
              • Gość: Melba IP: *.man.polbox.pl 27.11.01, 15:18
                Twój związek zależy tylko od Ciebie i od twojego mężczyzny i od nikogo więcej.
                Pozdrawiam.
          • Gość: Eva IP: *.talnet.pl 27.11.01, 15:06
            Mała uwaga - w Polsce piszemy "mężczyzna".
            Mówimy o relacjach służbowych czy prywatnych między starszymi kobietami i
            młodszymi mężczyznami, bo to zasadnicza różnica.
            A tak na marginesie - może wypowiedzą się tutaj mężczyźni, jak widzą siebie z
            ponad 10 lat starszą kobietą u boku? Będzie to może bardziej obrazowe dla
            moich adwersarek?
            Pozdr.
            • 27.11.01, 15:55
              Przepraszam, jeśli poczułaś się urażona. Ale widzisz, wyraziłaś swoją opinię
              tak autorytatywnie............ Sądzisz, że oboje nie zastanawialiśmy się nad
              tym problemem, i dopiero Ty zwróciłas mi uwagę na to co będzie potem?
              Co do matkowania - w naszym związku nie o to chodzi, zapewniam Cię. W naszym
              związku mężczyzna jest mężczyzną a nie ciepłą kluchą (i raczej on jest stroną
              dominującą), a ja jestem kobietą w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie mamuśką
              czekającą z obiadkiem. Niczym nie różni się od Twojego związku z równolatkiem:-
              ) (zakładam, ze w takim jesteś).
              Z góry zgadzasz się na zwiazek z odwrotną różnicą lat, a nam nie dajesz prawa
              do stworzenia związku? Dlaczego?
              Widzisz, pilnie obserwowałam otoczenie - zwłaszcza mężczycn, jak wyglądają, jak
              się starzeją, i stwierdziłam, że oni starzeją się szybciej niż my:-) chorują
              cześciej niż my i umierają młodziej.............. Czasy się zmieniają. Może
              warto się zastanowić nad tym, zanim zacznie się osądzać..............
              Mama mojego ukochanego jest starsza od swojego męża o 10 lat. I nadal są razem.
              Moja mama była młodsza od mojego taty o 15 lat. Tata umarł w tym roku. Oba te
              związki są udane.............

              Bes
              • Gość: Kosta IP: 217.153.80.* 27.11.01, 16:13
                Bes, czy mozesz mi napisac jakie argumenty wg. twojego narzeczonego przemawiaja
                za tym zwiazkiem. Chodzi mi wlasnie o ten czas kiedy ty bedziesz ok. 60 a on 50.
                Pytam bez zlosliwosci.

                Kosta
                • Gość: Iwona IP: *.proxy.aol.com 28.11.01, 01:42
                  Wpadam tu sporadycznie, niemniej zdazylam juz zauwazyc,ze osoba piszaca tu jako
                  eva ilekroc ma okazje wypowiadac sie na forum za punkt glowny obiera sobie
                  niszczenie ludziom przyjemnosci. Jej cierpkie uwagi i zaprawione zawiscia
                  komentarze odbieraja humor prawdopodobnie nie tylko mnie.
                  Proponuje olewac.To zdaje sie bardzo nieszczesliwa osoba.
                  A kobietom, ktore zachwycily soba mlodszych facetow zycze wszystkiego dobrego.
                  Kto powiedzial,ze licza sie TYLKO lolitki? Dojrzale jest piekne.
                  Tez!
                  • Gość: Iwona IP: *.proxy.aol.com 28.11.01, 01:58
                    Sorry,widze,ze sie kropnelam.Ta pani ma nick Eva,nie:eva.
                    Przepraszam.
                    • Gość: Nostrada IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.01, 03:15
                      Przykro mi Drogie Panie ale najbardziej rzeczowa w tej podniecajacej dyskusji
                      jest jednak Eva.O zaletach zwiazku starszej uroczej Pani z mlodszym niemniej
                      uroczym Panem wypowiadaja sie Panie ktore byly, sa,zamierzaja byc albo maja w
                      rodzinie tego typu przyklady,sa wiec stronnicze.Nie ma reguly na trwalosc
                      jakiegokolwiek zwiazku a Eva zasygnalizowala problemy ktore moga a nie musza
                      sie pojawic .Roznica wieku o jakiej piszecie w zwiazkach malzenskich nalezy
                      jednak do wyjatkow co do tego nie ma watpliwosci.Takie zwiazki sa dla silnych
                      charakterow ktore wiedza czego chca i wiedza jak to osiagnac.Slabi wczesniej
                      czy pozniej mowia sobie "zegnaj".Mysle ze na to jaki bedzie wzajemny stosunek
                      kiedy Ona miec bedzie 60 a On nie osiagnie 50 trzeba ciezko pracowac przez
                      najblizsze 22 lata.Wlasciwy w najszerszym tego slowa znaczeniu partner w zyciu
                      jest darem niebios i wiek nie ma zadnego znaczenia.Tak wiec zycze wszystkim
                      pozornie niedopasowanym szczescia,szczescia i raz jeszcze szczescia a dla Evy
                      nieco wyrozumilosci moze jej tez brak tego ciepla o ktorym tak szeroko
                      piszecie i stad jej rozgoryczenie.
                      • Gość portalu: Nostrada napisał(a):

                        > Przykro mi Drogie Panie ale najbardziej rzeczowa w tej podniecajacej dyskusji
                        > jest jednak Eva.O zaletach zwiazku starszej uroczej Pani z mlodszym niemniej
                        > uroczym Panem wypowiadaja sie Panie ktore byly, sa,zamierzaja byc albo maja w
                        > rodzinie tego typu przyklady,sa wiec stronnicze.Nie ma reguly na trwalosc
                        > jakiegokolwiek zwiazku a Eva zasygnalizowala problemy ktore moga a nie musza
                        > sie pojawic .Roznica wieku o jakiej piszecie w zwiazkach malzenskich nalezy
                        > jednak do wyjatkow co do tego nie ma watpliwosci.Takie zwiazki sa dla silnych
                        > charakterow ktore wiedza czego chca i wiedza jak to osiagnac.Slabi wczesniej
                        > czy pozniej mowia sobie "zegnaj".Mysle ze na to jaki bedzie wzajemny stosunek
                        > kiedy Ona miec bedzie 60 a On nie osiagnie 50 trzeba ciezko pracowac przez
                        > najblizsze 22 lata.Wlasciwy w najszerszym tego slowa znaczeniu partner w zyciu
                        > jest darem niebios i wiek nie ma zadnego znaczenia.Tak wiec zycze wszystkim
                        > pozornie niedopasowanym szczescia,szczescia i raz jeszcze szczescia a dla Evy
                        > nieco wyrozumilosci moze jej tez brak tego ciepla o ktorym tak szeroko
                        > piszecie i stad jej rozgoryczenie.

                        Nostrado, nic dodac nic ujac w kazdej poruszonej kwestii. Tobie i wszystkim
                        szczesliwym i nieszczesliwym uczestnikom forum i tego watku - milego dnia i
                        owocnych dyskusji:)
                • Gość: Eva IP: *.talnet.pl 28.11.01, 08:50
                  Dziękuję za, chyba jedyną, wypowiedź w mojej obronie. Co do mojej osoby to nie
                  widzę powodu, żeby opisywać tu moją osobę, bo chcę zachować anonimowość (do
                  czego uważam mam prawo). Ale słowo pisane jest często źle interpretowane i tak
                  się , niestety, stało w moim przypadku. Muszę się bronić, bo niektórzy chcą
                  mnie zniszczyć. Właściwie, mówiąc słowami niejakiej Iwony, to ja powinnam olać
                  to Forum, bo nie wiem do czego mi ono potrzebne. Być może, że więcej tu nie
                  zabiorę głosu, ale teraz powiem, że jestem osobą bardzo szczęśliwą, bo, zdając
                  sobie sprawę z niedoskonałości mojego charakteru jestem od 12-tu lat kochana
                  przez tego samego mężczyznę. Mam normalny dom, pracę, udane życie z mężczyzną i
                  żadnych problemów (poza finansowymi, jak większość w tm kraju, ale to jest
                  sprawa drugorzędna). To ludzie tworzący dziwne wątki na tym Forum mają z sobą
                  problemy i potem wkurzają się na reakcje nie po ich myśli. Skończyłam.
                  • Gość: Matylda IP: *.*.*.* 28.11.01, 09:01
                    Nikt Evo nie zamierza cie tu niszczyc, jest to opisany przez ciebie przypadek
                    kiedy odpowiedzi sa nie po twojej mysli i to cie wkurza. Akurat z Nostrada
                    zgadzam sie czesciowo - kobiety zaangazowane w związek o ktorym tutaj mowa moga
                    nie byc obiektywne bo mowia o tym co same czuja czy przezywaja, ale ty z kolei
                    zupelnie nie masz o tym pojecia a wypowiadasz sie bardzo autorytatywnie.
                    To nie sa dziwne watki (przynajmniej ten, a w dziwnych nikt ci nie kaze brac
                    udzialu), to watki w ktorych ludzie chca wymienic poglady i doswiadczenia i oni
                    nie wkurzaja sie jak cos idzie nie po ich mysli, a jedynie odrzucaja/ zbijaja
                    twoje argumenty - to jest dyskusja Evo, tu zreszta porownujac inne dyskusje na
                    forum, calkiem kulturalna. Nie rozumiem wiec twoich grozb opuszczenia forum.
                    Czyzbys nie umialal dyskutowac, a moze znowu zle zinterpretowalam to co napisalas?

                    Gość portalu: Eva napisał(a):
                    > Dziękuję za, chyba jedyną, wypowiedź w mojej obronie. Co do mojej osoby to nie
                    > widzę powodu, żeby opisywać tu moją osobę, bo chcę zachować anonimowość (do
                    > czego uważam mam prawo). Ale słowo pisane jest często źle interpretowane i tak
                    > się , niestety, stało w moim przypadku. Muszę się bronić, bo niektórzy chcą
                    > mnie zniszczyć. Właściwie, mówiąc słowami niejakiej Iwony, to ja powinnam olać
                    > to Forum, bo nie wiem do czego mi ono potrzebne. Być może, że więcej tu nie
                    > zabiorę głosu, ale teraz powiem, że jestem osobą bardzo szczęśliwą, bo, zdając
                    > sobie sprawę z niedoskonałości mojego charakteru jestem od 12-tu lat kochana
                    > przez tego samego mężczyznę. Mam normalny dom, pracę, udane życie z mężczyzną i
                    > żadnych problemów (poza finansowymi, jak większość w tm kraju, ale to jest
                    > sprawa drugorzędna). To ludzie tworzący dziwne wątki na tym Forum mają z sobą
                    > problemy i potem wkurzają się na reakcje nie po ich myśli. Skończyłam.

                  • 28.11.01, 13:54
                    Evo, mylisz się sądząć, że to ja rozpoczęłam ten wątek i teraz wkurzam się
                    czytając posty nie po mojej myśli:-)
                    Wątek rozpoczął ???, zdaje się, ja jestem tylko osobą w dyskusji i wcale się
                    nie wkurzam. Widzisz, wcale nie proszę o radę i pomoc, zabrałam tylko głos jako
                    osoba będąca w takim związku. Decyzję podjęłam już dawno i nie proszę o
                    pochwałę lub naganę.
                    Ale interesuje mnie inna sprawa - odnoszenie się otoczenia do takich
                    par. "Niezdrową" ciekawość ludzi, którzy komentują takie związki. Istnieje
                    powszechna akceptacja związków dojrzałych mężczyzn z nastolatkami, ale w drugą
                    stronę - "nie ma zmiłuj się". Dla mnie to interesujący aspekt, bo skądinąd
                    nawet w tym wątku dowiadujemy się, że istnieją takie pary - one są i trwają.
                    Dlaczego więc są w ludzkim pojęciu tak naganne? Powiecie -
                    stereotypy............no tak, nic dodać, nic ująć......

                    pozdrawiam wszystkich
                    Bes
                  • Gość: Nostrada IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.01, 20:30
                    Wprawdzie pozegnalas to forum ale nie moge oprzec sie potrzebie skomentowania
                    Twojej ostatniej wypowiedzi.Piszesz ze jestes w szczesliwym zwiazku a ja mysle
                    ze owszem zwiazek jest szczesliwy ale Ty sma nie jestes.Dlaczego tak
                    mysle?.Ludzie szczesliwi sa pogodni i lagodni,na ogol sa pojednawczy i nie
                    stawiaja spraw na "ostrzu noza".Mysle ze w pewnym sensie jestes w sytuacji o
                    ktorej jest ten watek a rozwazania jakie tu sa prowadzone przez analogie
                    wzbudzaja Twoj niepokoj i rozdraznienie co wyraza sie nieco agresywnym tonem i
                    radykalnymi sformulowaniami.Jesli sie myle ,przepraszam a jesli choc w czesci
                    odarta zostalas z tajemniczosci to tylko po to by Ci zyczyc szczescia na Twoj
                    wlasny uzytek,usmiechu i lagodnego powrotu.
                • Kosta, jak już wcześniej pisałam, jego rodzice są również w takim związku. Matka
                  starsza od ojca o 10 lat. Tak więc ma przykład w pobliżu. Znam oboje rodziców, w
                  tej chwili jego mama ma 50, ojciec 40. Nie zauważyłam żaby któreś z nich
                  wyglądało starzej. Nie zauważyłam, żeby różnica wieku była dla nich problemem.
                  Ja i mój chłopak wyglądamy w tej chwili jak równolatkowie. Nie widać różnicy
                  wieku. Co więcej - psychicznie i zdrowotnie również się czuję jak nastolatka.
                  Uważasz, że w wieku dorosłym potrzeby i nastawienia ludzi się aż tak różnią, że
                  różnica 10 lat to przepaść?
                  Podstawowym argumentem jest miłość. Rozumiem, że on ma znaczenie tylko teraz. Ale
                  kto może przewidzieć, co będzie potem? Może nie jest nam pisane bycie razem do
                  groboej deski. Ale gdybyś się zakochał w starszej kobiecie, stchórzyłbyś,
                  gdybając, co to będzie za 20 lat? Wycofałbyś się bez zastanowienia?
                  Widzisz, chodzi o to, że poznaliśmy się w internecie, rozmawialiśmy przez kilka
                  miesięcy na necie, i to było cudowne, gdy odkrywalismy powoli jak do siebie
                  pasujemy. W pewnym momencie dowiedzieliśmy się ile lat nas dzieli. Było cieżko,
                  ale po pewnymm czasie (po 6 miesiącach codziennych rozmów) podjęliśmy decyzję o
                  spotkaniu w realu. I zdecydowaliśmy się na związek bez planów na przyszłość. Jak
                  teraz to wspominamy - on nie podobał mi się aż tak bardzo, przynajmniej nie taki
                  miałam ideał mężczyzny, z kolei ja również nie odpowiadałam jego ideałowi kobiety
                  ( miałam wówczas długie rozjaśnione włosy i trwałą i chodziłam w obcisłych mini
                  spódniczkach - oj, nie podobało mu się). Ale sądzę, że działało na nas nasze
                  wnętrze - to, co wiedzieliśmy o sobie z rozmów w necie. Żadne z nas nie udawało
                  kogoś innego, byliśmy szczerzy.
                  Decyzję o małżeństwie podjęliśmy dopiero w tym roku, po 3,5 roku znajomości.
                  Nie wiem jak długo przetrwamy razem - nikt nie umie tego powiedzieć. Ale kim
                  stalibyśmy się rezygnując z uczucia w imę wyrachowania - bo co będzie za 10, 20
                  lat?
                  Być może macie rację roztaczając wizję tego dnia gdy on się obudzi i stwierdzi ze
                  jestem starą kobietą. Zapewne tak będzie. Być może mój świat się wtedy zawali. Na
                  pewno tak. Ale czy będę jedyną, która będzie musiała przeżyć taką katastrofę???

                  Bes

    • Nie do końca mogę się z Toba zgodzić. Na pewno dodatkowym obciążeniem, któremu
      podlegają związki, o których tu sobie dyskutujemy, jest to, że kobieca uroda,
      przynajmniej teoretycznie, zostanie nadwyrężona przez nieubłagany czas nieco
      szybciej, niż uroda mężczyzny, więc któregoś pięknego dnia po przbudzeniu, ten
      mężczyzna, zawsze trochę młodszy, może po prostu stwierdzić, patrząc na tę,
      zawsze trochę starszą od siebie, kobietę: 'ona jest stara'. Tylko, że w
      związkach równolatków, czy w związkach starszych mężczyzn i młodszych kobiet,
      kobiety mogą się np. zaniedbać do nieprzytomności (znam taką sytuację!!!). To
      są sprawy estetyki, istotne owszem, bo w przydeptanych kapciach nikt nie
      wygląda pociągająco. Ale przemijająca uroda może być chyba tylko jednym z
      czynników, które mogą doprowadzić do rozpadu związku. Nie znam danych
      statystycznych, ale myślę, że tak naprawdę związki starszych partnerek i
      młodszych partnerów rozpadają się najczęściej pewnie z tych samych powodów, co
      i inne związki, czyli niezgodności charakterów, zdrady współmałżonki /
      współmałżonka (tu pewnie poleci komentarz, że on zdradzi ją z młodszą), itp.,
      tylko że wszyscy życzliwi wokół i tak wiedzą, że on w końcu przejrzał na oczy i
      zobaczył, że ona była starsza.
      Parę wyjątków o szczęśliwym pożyciu małżeńskim z mojej rodziny. Wiadomo mi
      tylko o jednym małżeństwie (owszem rozleciało się, ale przyczyn naprawdę nie
      znam), w którym on był o parę lat młodszy od niej. Początkowo rodzina była
      niechętna tej kobiecie, później rodzina była przeciwna rozwodowi. A teraz
      jeszcze o dwu innych, 'szczęsliwych' z definicji, związkach rownolatków i
      starszego, doświadczonego mężczyzny i młodej, pięknej kobiety. Małżeństwo mojej
      ciotki z kolegą z równorzędnej klasy. Od początku jej całkowite
      podporządkowanie kochanemu mężusiowi. Od trzech lat, od kiedy syn się ożenił,
      nie zamienili ze sobą jednego słowa, ale mieszkają razem. Na szczęście mają
      duży dom. Nie rozwodzą się chyba tylko z lenistwa lub ze skąpstwa. Małżeństwo
      siostry mojego dziadka jest często w rodzinie posumowywane takim oto
      zdaniem '25 lat ciężkich robót' dla niej, oczywiście (wujek o 15 lat starszy od
      cioci, mężczyzna, który wie, czego chce!).
      Myślę, że to, o czym mówi Eva to chętnie powielane stereotypy. Nie zapominajmy,
      że liczba rozwodów wciąż wzrasta, a małżenstwa starszych kobiet i młodszych
      mężczyzn wcale ni stanowią trzonu społeczeństwa.
      • Gość: Nostrada IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.01, 20:13
        Nie neguje tego co piszesz ale zwroc uwage ze niemal wszystkie wypowiedzi
        dotyczace tego i innych tematow majacych zwiazek kobiety z mezczyzna
        koncentruja sie na fizycznej stronie zwiazku krotko mowiac urodzie.Bez
        watpienia jest to wazne glownie dla ludzi mlodych ale nie najwazniejsze.Na
        pewnym etapie zycia uroda nie odgrywa juz pierwszoplanowej roli a waznym staje
        sie to o czym pisze wiele poprzedniczek;stosunek jednej strony do
        drugiej,klimat jaki one tworza,pewnosc,zaufanie,wzajemne poczucie
        bezpieczenstwa itd.,itd.nie wspominam o dzieciach i obowiazkach jakie ten
        stan niesie.Mysle rowniez ze wiklanie sie w konflikt z samym soba :co bedzie
        za kilkadziesiat lat zadnemu zwiazkowi nie przynosi nic dobrego.Jest cel i
        trzeba go osiagnac i dobrze jest nie koncentrowac sie na przeciwnosciach a na
        tym wszyskim co jest pomocne by ten cel osiagnac.Tak wiec dojrzale
        Panie,maximum pewnosci siebie,wyeksponowac wszelkie zalety,pozbyc sie
        niesmialosci i pruderii (bez przesady z ta pruderia) byc soba dajac z siebie
        wszystko i zadac wszystkiego a czas bardzo szybko zweryfikuje i pozostawi na
        placu boju te pary ktore rzeczywiscie maja przyszlosc przed soba.A te dla
        ktorych los byl mniej laskawy niech nie zalamuja rak i nie zamykaja sie w
        czterech scianach bo gdzies niedaleko byc moze tuz za rogiem blaka sie ten
        jeden jedyny i oczekiwany...ale trzeba mu wyjsc naprzeciw.Powodzenia.
    • Gość: ??? IP: *.eds.de 28.11.01, 10:58
      Ciesza liberalne poglady. Szkoda ze jak na czacie probuje zagadac samtna 40-tke
      slysze "spadaj chlopczyku"
      • Gość portalu: ??? napisał(a):

        > Ciesza liberalne poglady. Szkoda ze jak na czacie probuje zagadac samtna 40-tke
        >
        > slysze "spadaj chlopczyku"

        Juz mowilam, ze spotykam sie z mlodszym mezczyzna, ale poczatkowo tez byl to dla
        mnie twardy orzech do zgryzienia. Nadal jest. On jest ode mnie mlodszy i nie o
        rok, tylko o pare lat. Nalezymy jednak do tego samego pokolenia. Nie dzieli nas,
        na szczescie, roznica pokoleniowa, bo to rodziloby jeszcze wiecej pytan,
        obiekcji. Niedawno ogladalam program, do ktorego zaproszono panie zyjace z
        mlodszymi od siebie mezczyznami. Jedną z uczestniczek byla kobieta w tej chwili
        50-letnia. Jej partner moglby byc jej synem. Kiedy sie poznali, on mial lat 25,
        ona 42. Sa razem juz 8 lat. Oczywiście, ze widac roznice wieku (ta roznica byla
        rowniez zauwazalna w przypadku kobiety 40-letniej bedacej zona 30-latka, innej
        bohaterki tego programu). Ta 50-latka, wowczas rozwodka z dorastajaca corka,
        poczatkowo - obawiajac sie smiesznosci - nie chciala wiazac sie z tym mezczyzna.
        Na szczescie on byl uparty i przekonany o sile swego uczucia, a nie krotkotrwalej
        fascynacji. Mysle, ze kazda z kobiet, ktora znajduje sie w takiej sytuacji,
        obawia sie przede wszystkim wlasnie smiesznoscoi. Ja tez zadaje sobie pytanie,
        czy ludzie, ktorzy nas mijaja, zauwazayli, ze jestem starsza. Dlatego kobiety sa
        ostrożne w nawiazywaniu tego typu relacji. Ja nie szukalam mlodszego mezczyzny.
        Po prostu mezczyzna, ktorego spotkalam, okazal sie cholernie interesujacy. Tez
        wolalabym, zeby byl starszy. Nie byloby tych glupich obiekcji.
        • Gość: Kathtea IP: 10.0.106.* 29.11.01, 11:45
          charlize napisał(a):

          > Oczywiście, ze widac roznice wieku (ta roznica byla
          >
          > rowniez zauwazalna w przypadku kobiety 40-letniej bedacej zona 30-latka, innej
          > bohaterki tego programu). Ta 50-latka, wowczas rozwodka z dorastajaca corka,
          > poczatkowo - obawiajac sie smiesznosci - nie chciala wiazac sie z tym mezczyzna
          > .
          > Na szczescie on byl uparty i przekonany o sile swego uczucia, a nie krotkotrwal
          > ej
          > fascynacji.

          Chciałam zapytać wszystkie tu obecne Kobiety, czy wasi mężowie, partnerzy,
          ukochani są z wami dla waszej pięknej i olśniewającej urody?? Ja się zgadzam, że
          mężczyzni są wzrokowcami, ale...to początek uczuć. Po kilku latach najważniejsze
          jest ciepło, miłość, dbałość o wzajemne uczucia i wiele wiele innych rzeczy,
          które z urodą nie mają nic wspólnego. Co do starzenia sie przez kobietę to
          właśnie jedna z bardzo pięknie starzejących sie dam powiedziała: "że ta, która
          nie umie sie dumnie i pięknie zestarzeć to nigdy nie umiała być młoda". Pomyślcie
          o tym Panie... A Ciebie bes pozdrawiam serdecznie i nie zawracaj sobie głowy
          duperelami, to co najlepsze właśnie przed Tobą.
          k.
          • Kathtea, dziekuję za piękne słowa.
            Nie to, żebym potrzebowała wsparcia i potwierdzenia dla swojej decyzji, ale
            takie słowa przywracają mi wiarę w bezinteresowną dobroć ludzkości (hmm, ale
            górnolotnie się wyraziłam).
            Jeszcze raz dziękuję Tobie, a przy okazji również innym osobom, które
            wypowiedziały się tak ciepło-pozytywnie w tym wątku:-)

            pozdrawiam

            bes

            P.S. tak na marginesie - co do urody w związku - dla zakochanej osoby zawsze
            jesteśmy piękni i niepowtarzalni. Gdy miłość mija, raptem spada
            zasłona........Widzimy swoje wady i usterki w wyglądzie. Czy w tym procesie
            przemijania uczucia kwestie wiekowe mają zasadnicze znaczenie???? raczej nie.
            Przemijanie miłości dotyczy każdego związku w takim samym stopniu.
            • Gość: toto IP: *.talnet.pl 29.11.01, 14:50
              bes napisał(a):

              > Kathtea, dziekuję za piękne słowa.
              > Nie to, żebym potrzebowała wsparcia i potwierdzenia dla swojej decyzji, ale
              > takie słowa przywracają mi wiarę w bezinteresowną dobroć ludzkości (hmm, ale
              > górnolotnie się wyraziłam).
              > Jeszcze raz dziękuję Tobie, a przy okazji również innym osobom, które
              > wypowiedziały się tak ciepło-pozytywnie w tym wątku:-)
              >
              > pozdrawiam
              >
              Jako jeden z nielicznych w tym gronie facetów zauważyłem że dziękujesz
              tylko za pozytywne dla ciebie opinie. A co z tymi negatywnymi? Po co zakładać
              wątek jeśli przyjmuje się do wiadomości tylko to co dla ciebie
              dobre (nawiązuję do postów Evy).
              Łacze pozdrowienia
              > bes
              >
              > P.S. tak na marginesie - co do urody w związku - dla zakochanej osoby zawsze
              > jesteśmy piękni i niepowtarzalni. Gdy miłość mija, raptem spada
              > zasłona........Widzimy swoje wady i usterki w wyglądzie. Czy w tym procesie
              > przemijania uczucia kwestie wiekowe mają zasadnicze znaczenie???? raczej nie.
              > Przemijanie miłości dotyczy każdego związku w takim samym stopniu.

              • Sorry, Toto, ale to nie ja założyłam ten wątek. Nie wiem dlaczego zarówno Ty,
                jak i Eva przypisujecie mi autorstwo tego wątku:-)
                Poza tym dyskutowałam z Evą i Kostą, którzy odnieśli się do mojej sytuacji
                sceptycznie i mam wrażenie, że była to dyskusja na pewnym poziomie, również z
                mojej strony. Trudno się chyba dziwić, że nie dziękowałam Evie za jaj atak na
                mnie? W swoim pierwszym poście zawarła właściwie pełen oburzenia okrzyk, co
                będzie jak będę miała 60, a mój chłopak 50 lat i to wszystko, jesli chodzi o
                ajej argumenty. Starałam się wytłumaczyć wszystkim, którzy się zwracali do mnie
                z jakimś pytaniem, powody naszej decyzji o wspólnym życiu.
                Ja nie zaczęłam tego wątku i to nie ja prosiłam o poradę i pomoc. Gdybyś sobie
                zadał trud przeczytania całego, pewnie nie napisałbyś tego listu.

                Pozdrawiam
                bes

    • Jeszcze jedno. Zaczynam żałować, że w ogóle zabrałam głos w tej sprawie. Ale
      ponieważ zobaczyłam wątek zatytułowany: Zwiazek ze starsza kobieta, weszłam,
      przeczytałam post ??? - inicjatora wątku: co sądzicie o takich związkach,
      postanowiłam napisać, jako że sama w takim związku jestem i z pewnością nie
      chodzi w nim jedynie o seks.
      Niestety, natychmiast zostałam zaatakowana przez oburzoną Evę:-)
      Czy naprawdę sądzicie, że ja i mój chłopak jesteśmy tak głupi i nierozważni, ze
      nie zastanawialismy się ani przez chwilę, co będzie z nami potem, za ileś lat?
      Ze nie rozważyliśmy wszystkich za i przeciw zanim podjęlismy tą jakże dla Was
      kontrowersyjną decyzję ?
      Nie zależało mi i nie zależy na Waszej opinii dotyczącej mojego związku. To
      jest wyłącznie moja sprawa i mojego mężczyzny i nic Wam do tego. Zabrałam głos
      w tym wątku jedynie po to, by wytłumaczyć, że z mojego punktu widzenia jest to
      taki sam zwązek pod względem uczuciuowym i jakościowym, jak związki
      równolatków.
      Jeśli dziękowałam za miłe słowa to tylko dlatego, że ujęła mnie przyjacielska i
      ciepła postawa niektórych uczestników wątku.

      To tyle. Następnego razu zapewne nie będzie, bo po cóż się odzywać i narażać na
      niepotrzebne ataki.

      bes
      • bes napisał(a):

        > Jeszcze jedno. Zaczynam żałować, że w ogóle zabrałam głos w tej sprawie. Ale
        > ponieważ zobaczyłam wątek zatytułowany: Zwiazek ze starsza kobieta, weszłam,
        > przeczytałam post ??? - inicjatora wątku: co sądzicie o takich związkach,
        > postanowiłam napisać, jako że sama w takim związku jestem i z pewnością nie
        > chodzi w nim jedynie o seks.
        > Niestety, natychmiast zostałam zaatakowana przez oburzoną Evę:-)
        > Czy naprawdę sądzicie, że ja i mój chłopak jesteśmy tak głupi i nierozważni, ze
        >
        > nie zastanawialismy się ani przez chwilę, co będzie z nami potem, za ileś lat?
        > Ze nie rozważyliśmy wszystkich za i przeciw zanim podjęlismy tą jakże dla Was
        > kontrowersyjną decyzję ?
        > Nie zależało mi i nie zależy na Waszej opinii dotyczącej mojego związku. To
        > jest wyłącznie moja sprawa i mojego mężczyzny i nic Wam do tego. Zabrałam głos
        > w tym wątku jedynie po to, by wytłumaczyć, że z mojego punktu widzenia jest to
        > taki sam zwązek pod względem uczuciuowym i jakościowym, jak związki
        > równolatków.
        > Jeśli dziękowałam za miłe słowa to tylko dlatego, że ujęła mnie przyjacielska i
        >
        > ciepła postawa niektórych uczestników wątku.
        >
        > To tyle. Następnego razu zapewne nie będzie, bo po cóż się odzywać i narażać na
        >
        > niepotrzebne ataki.
        >
        > bes

        Bes, nie denerwuj sie. W zyciu atakow nie da sie uniknac - nie tylko na forum,
        ale i gdy ma sie mlodszego mezczyzne.

        Co do glownego pytania tego watku - mozna takie samo pytanie postawic wogole nie
        wspominajac wieku! O CHARAKTERZE ZWIAZKU NIE STANOWI ROZNICA WIEKU!!! Nawet,
        jezeli cytujecie takie czynniki, jak rozna sprawnosc fizyczna, dojrzalosc
        emocjonalna etc - one niekoniecznie sa funkcja wieku!

        Chociaz kulturowo i biologicznie wydaje sie byc sensowniejsze, ze starszy
        mezczyzna moze/powinien miec mlodsza partnerke (zeby ja bronic przed tygrysem
        szablastozebym i zeby rodzila mu chmary dzieci) a nie odwrotnie, jest to
        przestarzaly poglad w dobie gdy kobiety nie sa zalezne wylacznie od meskiej
        kariery, w czasach antykoncepcji, karier zawodowych kobiet i tak dalej. Ale stare
        tradycje trzymaja sie mocno.

        Dwa przyklady z mojego podworka: bylam z mezczyzna starszym ode mnie o 11 lat -
        bardzo sprawny fizycznie, kariera, wysokie zarobki, ale emocjonalnie musialam mu
        matkowac. Czulam sie jak z dzieckiem... Zwiazek sie rozlecial. Mimo to nikt nie
        komentowal ze jestesmy "niedobrani". Teraz jestem z dojrzalym mezczyzna, moim
        rowiesnikiem o wygladzie i sprawnosci fizycznej dwudziestolatka, szczuplejszym
        ode mnie - i co jakis czas szczegolnie jego przyjaciele wtykaja nam szpile, bo ja
        jestem dla nich stara baba, "mezczyzna powinien miec mlodsza kobiete"... znacie
        te spiewke?

        Moja rada dla was wszystkich, szczegolnie Bes i ???: dajcie sobie spokoj z
        przejmowaniem sie wiekiem, popatrzcie, co innego moze byc wazne na plus i na
        minus w Waszym zwiazku. Dlaczego rezygnowac ze szczescia (zakladam, ze ze swoim
        mlodszym panem/starsza pania jestescie szczesliwi) tylko z powodu roznicy wieku?
        Tym bardziej, ze czujecie sie dobrani pod wieloma innymi wzgledami, ktore sa dla
        Was istotne? Zamartwianie sie co bedzie za 10, 20 lat jest bez sensu - ktoz zna
        przyszlosc? A kobiety i tak zyja dluzej od mezczyzn...

        Luiza-w-Ogrodzie

      • Bes, nie przejmuj się, tym co piszą osoby takie jak Eva. Może chciałyby też
        mieć młodszego partnera, ale nie maja żadnych szans? Mnie też denerwuje
        uleganie bezsensownym stereotypom- mężczyzna ma być starszy( dopuszczalny
        równolatek), wyższy i zarabiający więcej. Te głupie i nie mające żadnego
        uzasadnienia w dzisiejszych czasach stereotypy są prawdziwym więzieniem. Życzę
        Ci odwagi, byś mogła żyć włąsnym życiem i wierzę, że przyniesie Ci to
        szczęście.
        • Gość: etta49 IP: *.ltk.com.pl 29.12.01, 19:14
          Dziwi mnie,jak bardzo stereotypowo myslimy o uczuciach - co wypada,co nie
          wypada,co ludzie pomysla,coludzie powiedza.Horror,na poczatku trzeciego
          tysiaclecia,mlodzi uczestnicy a mentalnosc XIX-wiecznych drobnomieszczan.Ja
          swoich uczuc nie dopasowuje do oczekiwan rodziny,otoczenia,ludzi na
          ulicy,itp.Mam bliskiego przyjaciela ,dziesiec lat mlodszego .Wazna
          sprawa,zauwazylam,ze mezczyzni bardzo szybkjo starzeja sie mentalnie,malo im
          sie chce.kapcie,telewizor,gazeta,nie chca poznawac niczego nowego,dlatego ja
          najlepiej czuje sie z facetami z 10,lat mlodszymi,nie utozsamiam sie mentalnie
          z moim pokoleniem.Niestety kobiety ok.50 tez zwykle starzeja sie
          duchowo.Ja,gdyby do mnie klikal ??? nie odpowiedzialabym spadaj
          chlopczyku,chyba,ze bylby nieciekawy,ale sam wiek to tylko jeden
          parametr.Zycze wszystkim wiecej odwagi i duzo szczescia.I na koniec i co z
          tego,ze kiedys za iles lat cos sie rozpadnie,wszystkie zwiazkimoga sie
          rozpasc,te idealnie dobrane wiekiem tez.I co z tego,chwila szczescia jest
          wiecej warta niz dlugie beznadziejne lata z niekochanym partnerem.Ja to wiem na
          pewno
    • Chciałbym zabrać głos w tej sprawie. Kilka lat temy, gdy miałem te swoje 21-23
      lata, studiowałem - byłem w związku ze starszą partnerką. Różnica kilku lat. I
      cóż? pomimo, że ten związek nie wytrzymał czasu (kobieta wyjechała za granicę i
      tam pozostała z przyczyn rodzinnych, odebrała tam spadek), mogę powiedzieć z
      całą mocą, że warto, i to pod każdym względem. Z perspektywy czasu powiem, że
      gdyby każdy młody mężczyzna miał taką możliwość, to potem nie byłoby tylu
      tragedii i pomyłek w pożyciu ze stałą partnerką. Ja nauczyłem się bardzo wiele,
      nie tylko pod względem seksu (cudowna rzecz), ale pod względem poznania
      psychiki kobiety dojrzałej. Tego nie da się nauczyć w szkole, z podręcznika
      itp. Związek ze starszą od siebie partnerką daje możliwość niesamowitego
      rozwoju psychiki i sfery emocjonalnej niedojrzałego mężczyzny. Jednakże pod
      warunkiem, że odbywa się to w atmosferze tolerancji, wzajemnego poszanowania i
      bez presji ze stronyu otoczenia. Szanowni "wątkowicze" pisali o tym i nie będę
      się powtarzał. Powiem krótko: Polska to straszny kraj, jak chodzi o tolerancję
      i poszanowanie drugiego człowieka. A przecież w takim związku nie chodzi tylko
      o seks, ale są przede wszystkim uczucia. Ja miałem ten komfort, ponieważ
      doskonale zaspokajaliśmy się seksualnie, nauczyłem się niesamowitych rzeczy, o
      których moje ówczesne rówieśniczki mogły nawet nie słyszeć. Kulturalna,
      inteligentna, piękna psychicznie Kobieta dojrzała - jeśli nie ustawia się w
      roli "mamuśki" jest ideałem. Teraz, mając te swoje 30-kilka lat cieszę się, że
      mogłem tego doświadczyć. Jest to coś, co jest piękne i wartościowe. Życzę
      każdemu młodemu mężczyźnie, aby mógł tego doświadczyć, a każdej dojrzałej Pani -
      aby i ona odniosła satysfakcję. Opinią polskiego "ciemnogrodu" nie należy się
      przejmować!!!! Powodzenia w Nowym Roku !!!!
      Gonzo z Krakowa

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.