Dodaj do ulubionych

Moja żona jest prostytutką

04.04.07, 09:08
Nazywam się Krzysiek mam 34 lata od 6 lat jestem szczęśliwym mężem, mamy z
żoną dwójkę dzieci i jesteśmy bardzo udanym i kochającym sie małżeństwem.
Wszystko byłoby ok i pewnie dla wielu moglibyśmy byc wzorem udanej rodziny.
Niestety jest jedno ale, które sprawia, że gdyby ludzie znali o nas prawdę
odwróciliby się od nas. Chodzi o to, że moja żona jest prostytutką. Co więcej
wcale mi jej zajęcie nie przeszkadza. Uważam, że to normalny zawód jak każdy
inny. Wcale też nie nie uważam żeby żona mnie zdradzała. Wiem, że kocha tylko
mnie a z innymi facetami uprawia tylko zwykły mechaniczny seks. Dla mnie to
żadna zdrada. Gdyby zdradzała mnie emocjonalnie to byłaby zdrada. W tym
wypadku to tylko jej praca. Inna sprawa, że żona ma bardzo duże potrzeby
seksualne i w tej pracy realizuje się także seksualnie. Jesteśmy normalna
rodziną żadna patologiczną, mamy dwójkę dzieci bardzo się kochamy a praca
żona w ogóle w tym nie przeszkadza. Dzięki jej pracy stać nas na życie na
odpowiednim poziomie bez zamartwiania się jak przeżyć od pierwszego do
pierwszego. Na pewno nie zgodziłbym się żeby żona tak pracowała gdyby było to
dla niej jakieś ciężkie psychicznie przeżycie ale jeżeli łączy przyjemne z
pożytecznym to dlaczego miałbym mieć cos przeciwko. Mam zaufanie do mojej
żony, wiem, że kocha tylko mnie, staram się pielęgnować nasz związek, naszą
miłość tak żebyśmy nigdy sobą się nie znudzili. Poza tym moja żona starannie
oddziela sprawy zawodowe od prywatnych a seks od uczuć. Dzięki temu może
pracować jako prostytutka a jednocześnie być kochająca żona i matką. Dla niej
seks to praca, zwykła czynność fizjologiczna bez emocji bez uczuć, czysta
fizyczność, danie upustu swoim popędom. Gdyby temu towarzyszyły jakieś
uczucia byłbym zazdrosny ale wiem, że tak nie jest. Wydaje mi się nawet, że
to, że jest prostytutka wzmocniło nasz związek i uświadomiło nam obojgu że
nie potrafimy bez siebie żyć. Jeśli chodzi o dzieci to nic nie wiedzą, myślą,
że mama pracuje w biurze, rodzina tez nic nie wie i nie zamierzamy im mówić.
Niestety nasze społeczeństwo jest jeszcze bardzo pruderyjne i pewnie nie
zrozumieliby nas tylko potępili i uznali za jakichś dewiantów. Nie chcę od
was żadnych rad ani pouczeń. Nie oczekuję też pochwał jakim to jesteśmy
wyzwolonym i nowoczesnym małżeństwem. Założyłem ten wątek ponieważ na co
dzień musimy żyć w kłamstwie, musimy to ukrywać przed rodziną, znajomymi,
przyjaciółmi i to ciągłe ukrywanie się jest bardzo męczące i frustrujące
dlatego miałem potrzebę żeby komuś opowiedzieć o swoim życiu.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 04.04.07, 09:10

    --
    rozpaczliwie kochając męża
  • kotkaaaa 04.04.07, 09:13
    a dlaczego nie mowicie o tym dzieciom? niech sie ucza, synek zostanie kiedys
    alfonsem swojej siostry i bedziecie mieli rodzinny business
  • mikronezja 05.04.07, 16:15
    Alfons i Kurtyzana ...
  • ana7611 05.04.07, 15:55
    A TY PRACUJESZ???????????????????????????????????????????
  • krzysieck 06.04.07, 18:11
    ana7611 napisała:

    > A TY PRACUJESZ???????????????????????????????????????????
    Tak
  • heksa31 23.05.07, 20:48
    przeczytałam kilka wypowiedzi i ja nie potępiam i nie krytykuje waszego związku
    skoro Wam to odpowiada to co inni maja do krytyki.jedno co mogę powiedzieć to
    zazdroszczę Twojej żonie że jesteś kochającym mężem.życzę aby Wasz związek był
    nadal udany i zgodny,a krytycy na tym forum to pruderyjne dewotki
  • renatulka 04.04.07, 09:12
    czyli nie ma żadnego problemu....?
    nikomu ta sytuacja nie przeszkadza jak mniemam...

    --
    mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
  • krzysieck 04.04.07, 13:13
    renatulka napisała:

    > czyli nie ma żadnego problemu....?
    > nikomu ta sytuacja nie przeszkadza jak mniemam...
    Nam to nie przeszkadza ale obawiam się, ze gdyby nasza rodzina, znajomi,
    przyjaciele sie dowiedzieli to dla nich byłby to taki problem, że nie chcieliby
    nas znać. Dlatego własnie to ukrywamy a wolelibyśmy zyć w prawdzie tak jak zyja
    takie rodziny na zachodzie Europy.
  • mysliwy.z.kijem 04.04.07, 09:28
    Wasza sprawa.
    --
    /,/,......-Je suis loin de ma predestination......-/,/,
  • grogreg 04.04.07, 09:37
    Niedobre spoleczenstwo, be spoleczenstwo!
    .
    Masz niezle zadatki na literata. Byle tak dalej
  • mb800 04.04.07, 10:00

    Fajnie jest zbliżać się do kobiety, w celu inicjacji seksulanej wiedząc że
    jeszcze godzinę temu miał ją każdy który tylko chciał??

  • grogreg 04.04.07, 10:09
    O, nie nie....nie kto chcial, ale kogo bylo stac.
  • mmagi 04.04.07, 10:10
    a
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    aaaaaaaaaaaa:-)))
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • krzysieck 04.04.07, 10:23
    mb800 napisała:

    >
    > Fajnie jest zbliżać się do kobiety, w celu inicjacji seksulanej wiedząc że
    > jeszcze godzinę temu miał ją każdy który tylko chciał??
    Inicjację mam juz dawno za sobą:)
    Wiem, że to dla niektórych wyda się dziwne ale nie przeszkadza mi to co robi.
    Tak jak pisałem potrafimy z żona oddzielic jej pracę od życia osobistego. Dla
    wiekszości ludzi jest to nie do przyjęcia ale nam nie przeszkadza w udanym
    pożyciu. Dla mnie i dla zony to tylko czysty seks nie wiążący się z żadnymi
    uczuciami, emocjami.
  • panieneczka6 04.04.07, 10:28
    No to jak wy nie widzice problemu więc o co chodzi-chcesz,żeby inni myśleli
    podobnie? Piszesz o tym co jest teraz ale widzę ,że raczej nie zastanawiałeś się
    nad głębszymi konsekwencjami,ja nie potrafiłabym swoim dzieciom tego zrobić.
    Dlaczego więc wy nie powiecie swoim dzieciom jeśli to normalne więc to wytłumacz.
  • krzysieck 04.04.07, 10:32
    panieneczka6 napisała:

    > No to jak wy nie widzice problemu więc o co chodzi-chcesz,żeby inni myśleli
    > podobnie? Piszesz o tym co jest teraz ale widzę ,że raczej nie zastanawiałeś
    si
    > ę
    > nad głębszymi konsekwencjami,ja nie potrafiłabym swoim dzieciom tego zrobić.
    > Dlaczego więc wy nie powiecie swoim dzieciom jeśli to normalne więc to
    wytłumac
    > z.
    Chciałbym żeby nasze społeczeństwo było bardziej tolerancyjne i uznało, że to
    noramlny zawód jak każdy inny. Tak jak jest w Holandii, Belgii czy Niemczech.
    Dzieciom nie chcemy powiedzieć przynajmniej teraz poniewaz byłoby to dla nich
    zbyt duże obciążenie psychiczne i mogłyby tego nie zrozumieć. Kiedy będa już
    dorosłymi, dojrzałymi ludźmi wtedy być może powiemy im o tym.
  • maialina1 07.04.07, 09:38
    W Holandii czy Belgii wbrew temu co sobie ubzdurales, nikt nie mysli ze to
    zawod "jak kazdy inny". Dziwka zawsze bezie dziwka, szmatą, śmieciem, i nie
    zmienia tego fakt ze w niektorych krajach Europy ktos przyznal im opiekę prawną.
  • krzysieck 08.04.07, 09:33
    maialina1 napisał:

    > W Holandii czy Belgii wbrew temu co sobie ubzdurales, nikt nie mysli ze to
    > zawod "jak kazdy inny". Dziwka zawsze bezie dziwka, szmatą, śmieciem, i nie
    > zmienia tego fakt ze w niektorych krajach Europy ktos przyznal im opiekę
    prawną
    > .
    No to dałaś popis chamstwa, pogardy i nienawiści do drugiego człowieka.
  • najladniejsza_ze_wsi 08.04.07, 11:26
    A Ty oczekiwales braw, oklaskow i wiwatow? Jestes kontrowersyjny jak jako bez
    zoltka!
  • krzysieck 09.04.07, 12:55
    najladniejsza_ze_wsi napisała:

    > A Ty oczekiwales braw, oklaskow i wiwatow? Jestes kontrowersyjny jak jako bez
    > zoltka!
    Chyba jajko:)
  • najladniejsza_ze_wsi 09.04.07, 13:07
  • anulex 09.04.07, 22:17
    Wolałabym być prostytutką niż nazywać ludzi śmieciami.

    ---
    Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
  • ksenja5 12.04.07, 01:32
    1. Handel intymnoscia i cialem kobiety nigdy nie byl i nie bedzie etyczny.
    2. Mezczyzna ktory profituje z tego, ze jego kobieta poniza sie przed innymi i
    sprzedaje, sam nie jest godny mienia homo sapiens.
    3. Wyzwolenie spoleczenstwa nie ma nic wspolnego ze zniewoleniem kobiet.
    Wyzwolone spoleczenstwo to takie, ktore toleruje wolny seks dla przyjemnosci,
    wolne reguly. Seks jako narzedzie zarobkowe, by bylo stac dzieci na bulke i
    ubrania, nie jest tu niczym szczytnym. Jest smutna koniecznosc. Jest zalosny.
    4. Seks dla przyjemnosci a seks aby zyc i miec pieniadze to dwie rozne sprawy.
    5. Nie oczekuj aprobaty i tolerancji spoleczenstwa w wypadku gdy twoja zona
    jest narzedziem do zalatwiania popedow seksualnych. Nasikac pewnie tez na nia
    mozna jak sie zaplaci, prawda? Bo oblac sperma to na pewno.
    6. Jesli sam masz korzysci, jakiekolwiek, z takiej pracy swojej zony, to jestes
    karaluchem a nie mezczyzna. Ubolewam.. Prawdziwego mezczyzne byloby stac aby
    zapewnic rodzinie odpowiedni byt. Najpierw sie mysli, potem sie robi dzieci.
    7. Chyba sam przed soba udajesz, ze to takie fajne. Ja tylko wspolczuje..
    8. Ale skoro zona sie godzi, sama jest rownie glupia jak ty. Udanego zycia
    zycze, mimo wszystko.
  • krzysieck 12.04.07, 09:40
    1. Dlaczego to według ciebie nieetyczne?
    2. Moja kobieta przed nikim się nie poniża skąd ten pomysł, ze niby jak
    prostytutka to automatycznie musi sie poniżać?
    3. Moja żona nie jest zniewolona robi to z własnej woli w pełni świadomie a ja
    to popieram
  • anulex 12.04.07, 20:14
    > 3. Wyzwolenie spoleczenstwa nie ma nic wspolnego ze zniewoleniem kobiet.
    > Wyzwolone spoleczenstwo to takie, ktore toleruje wolny seks dla przyjemnosci,
    > wolne reguly. Seks jako narzedzie zarobkowe, by bylo stac dzieci na bulke i
    > ubrania, nie jest tu niczym szczytnym. Jest smutna koniecznosc. Jest zalosny.

    Problem z większością osób, które chcą wyzwalać kobiety, polega na tym, że te
    osoby wcale nie chą ich wyzwalać tylko narzucać im swoją wizję szczęścia.
    Kobieta mówi, że chce być prostytutką, jest prostytutką i jej z tym dobrze.
    Niestety niektórym wydaje się, że wiedzą lepiej i w związku z tym chcą
    uszczęśliwiać innych na siłę...

    Prawdziwego mezczyzne byloby stac aby
    > zapewnic rodzinie odpowiedni byt. Najpierw sie mysli, potem sie robi dzieci.

    To jest już seksistowskie. Obowiązek dbania o dobrostan rodziny spoczywa
    zarówno na prawdziwym mężczyźnie jak i na prawdziwej kobiecie. Podział
    obowiązków to wewnętrzna sprawa małżeństwa. Nawet jeśli postanowią, że
    mężczyzna będzie dbał o rodzinę pozostając w domu z dziećmi a kobieta wychodząc
    do pracy, żadnemu z nich nie ubędzie od tego "pawdziwości".

    ---
    Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
  • krzysieck 12.04.07, 20:37
    anulex napisała:

    > Problem z większością osób, które chcą wyzwalać kobiety, polega na tym, że te
    > osoby wcale nie chą ich wyzwalać tylko narzucać im swoją wizję szczęścia.
    > Kobieta mówi, że chce być prostytutką, jest prostytutką i jej z tym dobrze.
    > Niestety niektórym wydaje się, że wiedzą lepiej i w związku z tym chcą
    > uszczęśliwiać innych na siłę...
    Problem polega tez na tym, że moja zona wcale nie chce żeby ktos ja wyzwalał.
    Niestety wiekszości ludzi wydaje się, że skoro ja na to pozwalam to albo jestem
    pasozytem, który zyje z jej pieniędzy i tak naprawde jej nie kocha albo też po
    prostu kręci mnie to. Ludzie nie chca przyjąc do wiadomości, że moge jej
    zajęcie akceptować a mimo to nadal ją kochac i tworzyć udany związek. Z kolei
    moja zona to albo biedna ofiara, która trzeba wyzwalać albo zdzira, puszczalska
    itp. Ciekawe, że jezeli facet lubi seks to każdy patrzy na niego z lekkim
    podziwem ale jeżeli kobiety ma troche większe potrzeby w tym zakresie to od
    razu się ja obrzuca obelgami. Tak naprawdę to moja żona czuła się upokorzona
    kiedy pracowała w biurze i szef cały czas jej się czepiał a do tego pracowała
    za psie pieniądze. Teraz nie ma mowy o żadnym upokorzeniu. Zarabia dobre
    pieniądze a ta praca jej w pełni odpowiada. Co w tym jest złego?

    > To jest już seksistowskie. Obowiązek dbania o dobrostan rodziny spoczywa
    > zarówno na prawdziwym mężczyźnie jak i na prawdziwej kobiecie. Podział
    > obowiązków to wewnętrzna sprawa małżeństwa. Nawet jeśli postanowią, że
    > mężczyzna będzie dbał o rodzinę pozostając w domu z dziećmi a kobieta
    wychodząc
    >
    > do pracy, żadnemu z nich nie ubędzie od tego "pawdziwości".
    Ważne żeby w małżeństwie był kompromis. Ja nie leża do góry brzuchem przed
    telewizorem z butelką piwa tylko tez pracuję. Czy jeżeli moja zona zarabia
    lepiej ode mnie to mam sie przez to czuc gorszy? Czyli co jeżeli to ja
    zarabiałbym znacznie więcej czy to oznacza, że moja zona byłaby pasozytem?
    > ---
    > Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
    > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
  • anulex 12.04.07, 20:55
    Ja Was nie oceniam. Uważam, że póki dwoje dorosłych ludzi świadomie pozostaje w
    jakimś układzie i nie robi tym nikomu krzywdy, to jest to ich prywatna sprawa.
    Sama nie potrafiłabym tak żyć, nie chciałabym, ale to przecież nie znaczy, że
    inne kobiety nie mogą chcieć być prostytutkami i być z tym szczęśliwe. To
    okropne, kiedy komuś się wydaje, że pozjadał wszystkie rozumy i wie lepiej od
    drugiej osoby, czy jest szczęśliwa. Jeszcze okropniejsze, kiedy zasłaniając się
    moralnością rzuca mięsem w bliźnich.

    Niestety szczerzę wątpię, żeby za naszego życia społeczeństwo zmieniło się na
    tyle, żeby przestać zaglądać pod cudze pierzyny... Rozumiem, że ciężko Wam iść
    pod prąd. Niestety chyba nic nie da się na to poradzić.

    ---
    Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
  • krzysieck 12.04.07, 21:10
    No właśnie nikt tu nikomu nie wyrządza krzywdy dlatego w ogóle nie rozumiem co
    to ma wspolnego z moralnością. Czy to, że moja kobieta jest prostytutką
    oznacza, że jest niemoralna? Czy to, że ja to akceptuję oznacza, że jestem
    niemoralny i jej nie kocham? Niech każdy żyje po swojemu byle nie krzywdził
    innych. Nie chcę pochwał ani zachwytów tylko zwykłego szacunku i przynajmniej
    trochę tolerancji.
  • panieneczka6 04.04.07, 10:07
    Czy ten post został zainspirowany głośnym odsłonięciem pomnika prostytutki w
    Holandii?
    Daj spokój używasz słowa pruderia w stosunku do społeczeństwa, co wdg mnie nie
    jest adekwatne do sytuacji. Ludziom przynajmniej po części chodzi o coś więcej a
    jeśli wy nie widzicie w tym nic złego to właśnie wy jesteście pruderyjni
    ukrywając ten fakt.
  • grogreg 04.04.07, 10:10
    Swoja droga mogliby na samochodzie, ktorym dowoza dzieci do szkoly, strzelic
    reklame mamusi.
  • mmagi 04.04.07, 10:10
    hehheeeee

    super
    --
    "Przedkładaj wiele małych przyjemności nad niewiele wielkich"
  • mala_mee 04.04.07, 10:16
    Robi to mechanicznie ale łączy przyjemne z pozytecznym... Tylko mi się wydaje,
    że jedno przeczy drugiemu???
    --
    "Powiedz mi o co ci w ogóle chodzi Powiedz mi po co ci te kombinacje
    Nie musimy się katować Nienormalną sytuacją
    Nauczymy się kochać Przestaniemy się bać"
  • krzysieck 04.04.07, 10:25
    mala_mee napisała:

    > Robi to mechanicznie ale łączy przyjemne z pozytecznym... Tylko mi się
    wydaje,
    > że jedno przeczy drugiemu???
    Nie nie przeczy. Chodzi o to, że to jest tylko czysty seks bez uczuć, emocji,
    które sa udziałem dwojga kochających się ludzi.
  • i.nes 04.04.07, 10:27
    --
    Life's a journey, not a destination.
  • grogreg 04.04.07, 10:29
    Nie, wruszyla mnie jego historia.
  • fiutek-maly 04.04.07, 13:21
  • piani 04.04.07, 13:25
    Nie dajcie sie zrobic w bamuko. Smierdzi trollem na kilometr. "Zona ma
    problemy z seksem, ale realizuje sie w zwodzie". Buhahahaha

    Jak pozbyc sie trolla? Wystarczy cisza. Nie ma co byc pozywka dla trolla.
  • e._ 04.04.07, 14:26
    Ładna ta bajeczka dla dużych dzieci...
    Gdyby to byłą prawda, rzeczywistość wyglądałaby trochę inaczej... Zwłaszcza do
    czasu, gdy klientem żony zostałby któryś kolega z twojej pracy, gdyby ją
    zauważył poszukujący przygód wujcio albo inny kuzyn czy też sąsiad z
    przeciwka...
    --
    Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
  • eliza_dm 04.04.07, 17:50
    Jak Ci to nie przeszkadza to ok - wasza sprawa. Ale cos mi tu nie pasi
  • skp110 04.04.07, 22:38
    czy waszym dzieciom?
    Twoja żona kocha seks ty kochasz pieniądze. Jesteście dobrana para
    A co chcesz uznania, niedoczekanie
  • cala.ja.71 05.04.07, 00:01
    Krzysiek !!!!! Przeczytałeś to co napisałeś...."mechaniczny sex bez
    uczuć"...żenada !!!!!!!!!!!

    Żona wielokrotnie używana.....nie tylko przez męża heheheh
    A swoją drogą musi Ciebie strasznie podniecać to,że tylu facetów ją miało i mieć
    będzie....... bbbrrr
  • alienxxx 05.04.07, 01:38
    brednie kolego piszesz i tyle ...
    --
    odrzucanie zasad to także zasada
    Jean Paul - Sartre
  • biotin 05.04.07, 07:36
    sam napisales przyjemne z porzytecznym :-)
  • popka5 05.04.07, 13:47
    Jestem tolerancyjna, ale to .... Nie wiem jak mozesz tak spokojnie o tym pisac?
    Znaczy wiem, uwazasz, ze nie ma w tym nic zlego...Jak mozesz dotykac, calowac
    po calym ciele kobiete, ktora dopiero co bzykala sie z jakims starym chlopem!
    Bleeee Nie, nie potrafie tego zrozumiec i juz. Jesli jednak wam to nie
    przeszkadza to luz. Tylko jesli uwazacie, ze jest to normalne i nie wstydzicie
    sie tego, to dlaczego sie ukrywacie?!?!
  • takapl 05.04.07, 14:51
    no wlasnie... wielu polakow twierdzi ze sa bardzo tolerancyjni a gdy widza
    murzyna na ulicy mieszaja go z blotem :/ a gdy ktos zafarbuje wlosy na zielono
    odrazu jest szczylem ktory mysli ze przez to stanie sie madrzejszy... co to za
    tolerancja?? Krzysiek chcial sie wygadac bo jak napisal nie moze o tym
    porozmawiac ze znajomymi lub rodzina a wy pioszecie ze jestescie tolerancyjni
    ale to was oburza <sciana> a ukrywa sie tez z z powodu tolerancji naszych
    rodakow, gdyby komus o tym powiedzial pewnie znajomi by sie odwrocili a dzieci
    bylyby wysmiewane w szkole i to jest wasza tolerancja
  • popka5 05.04.07, 15:57
    Jesli pisze ze jestem tolerancyjna tojestem. Nie przeszkadza mi ktos z
    zielonymi czy rozowymi wlosami, murzyn czy chinczyk, gej, lesbijka czy
    transwestyta. Nie potrafie zrozumiec faceta, ktory zyje w zgodzie z tym, ze
    jego zona jest prostytutka i tyle. Nikt mnie do tego nie przekona. Owszem jest
    to ich sprawa i nie moj interes, ale jesli koles mowi o tym na forum, mam prawo
    wyrazic swoje zdanie. Mam znajoma, ktora zyje ze sponsorinngu. Nie rozumiem jej
    zachowania, ale nie odtracilam jej. To jest jej zycie tak?! Wiec toleruje to co
    robi.
  • krzysieck 06.04.07, 11:55
    popka5 napisała:

    > Jesli pisze ze jestem tolerancyjna tojestem. Nie przeszkadza mi ktos z
    > zielonymi czy rozowymi wlosami, murzyn czy chinczyk, gej, lesbijka czy
    > transwestyta. Nie potrafie zrozumiec faceta, ktory zyje w zgodzie z tym, ze
    > jego zona jest prostytutka i tyle. Nikt mnie do tego nie przekona. Owszem
    jest
    > to ich sprawa i nie moj interes, ale jesli koles mowi o tym na forum, mam
    prawo
    >
    > wyrazic swoje zdanie. Mam znajoma, ktora zyje ze sponsorinngu. Nie rozumiem
    jej
    >
    > zachowania, ale nie odtracilam jej. To jest jej zycie tak?! Wiec toleruje to
    co
    >
    > robi.
    Piszesz, że jestes tolerancyjna ale jak widac sa granice tej tolerancji. Nie
    rozumiem tego. Przeciez ani ja ani moja żona nikogo nie krzywdzimy, nie
    wyrzadzamy żadnej szkody. Po prostu zyjemy troche innym stylem życia. Czy
    naprawde to takie trudne aby to zaakceptować. Dla mnie niezrozumiałe jest tez
    to, że twojej znajomej, która ma sponsora nie odtrąciłas ale nas odtrącasz.
  • krzysieck 06.04.07, 12:00
    popka5 napisała:

    > Jestem tolerancyjna, ale to .... Nie wiem jak mozesz tak spokojnie o tym
    pisac?
    >
    > Znaczy wiem, uwazasz, ze nie ma w tym nic zlego...Jak mozesz dotykac, calowac
    > po calym ciele kobiete, ktora dopiero co bzykala sie z jakims starym chlopem!
    > Bleeee Nie, nie potrafie tego zrozumiec i juz. Jesli jednak wam to nie
    > przeszkadza to luz. Tylko jesli uwazacie, ze jest to normalne i nie
    wstydzicie
    > sie tego, to dlaczego sie ukrywacie?!?!
    Naprawdę się dziwisz dlaczego to ukrywamy. Jeżeli osoba uwazająca się za
    tolerancyjna jak ty ma o nas takie zdanie to jakie zdanie mieliby ci mniej
    tolerancyjni. Niestety wiele brakuje nam jeszcze do społeczeństwa takiego jak
    holenderskie gdzie nikogo takie rzeczy nie dziwią ani nie oburzają.
  • najladniejsza_ze_wsi 08.04.07, 11:28
    Jak to nikogo nie dziwi i nie burzy. Ty chyba jestes nacpany kolego.
  • krzysieck 09.04.07, 12:56
    najladniejsza_ze_wsi napisała:

    > Jak to nikogo nie dziwi i nie burzy. Ty chyba jestes nacpany kolego.
    U nas dziwi i burzy w Holandii nie. W Amsterdamie jest nawet pomnik prostytutki.
  • najladniejsza_ze_wsi 09.04.07, 13:12
    Chwalisz kraj za to ze postawiono w nim pomnik prostytutki? Ty naprawde musisz
    byc na dragach kolego.
    Ja chwale sobie np Szwajcarje, w ktorej zyje, za czystosc, dobre zarobki, wysoki
    standard zyciowy, warunki socialne, polityke.
    W Holandji bylam. W Amsterdamie tez. Dwa razy i starczy. Wyjdz tam wieczorem na
    miasto. Co 4ty czlowiek jestnacpany, jest brod, otwarte kible a wstretne
    prostytutki siedza w oknach czakajac na kilentow, a co najgorsze - mlodzi
    chlopcy takze uprawiaja ten sam zawod.
    Zaraz powiesz ze wyszukalam same najgorsze rzeczy. Pojechalam zwiedzic muzea,
    zobaczyc architekture, odwiedzic znajomych. Piekne miasto. Za wiele w nim jednak
    minusow.
  • onka2000 09.04.07, 22:24
    Z tego co wiem w Holandii istnieje cos takiego jak uslugi seksualne dla
    niepelnosprawnych.Placone przez panstwo.To o czym czytalam to byly normalne
    kobiety,czesto z rodzina.Nikt nie mowil ze sa prostytutkami,ale ze pomagaja tym
    pokrzywdzanym przez los byc na chwile "normalnym" czlowiekiem,z mozliwoscia
    zaspokojenia seksualnego.
  • rainbow_high 05.04.07, 23:50
    dzięki Bogu nie jesteśmy na tyle tolerancyjnym społeczeństwem
    Ty naprawdę wierzysz w to, ze skoro jesteś dla obiety 15stym facetem tego dnia, to ona podchodzi do tego jakoś specjalnie?
    Pierwszy orgazm dla pana który zapłaci, a dla mężą co łaska ;D
    co będzie, jak ktoś życzliwy powie dzieciom?
    jak myślisz, ucieszą się?

    ale konstytucja gawarantuje nam wszysztkim wolnośc i za to też chwała niebiosom ;D

  • krzysieck 06.04.07, 11:56
    rainbow_high napisała:

    > dzięki Bogu nie jesteśmy na tyle tolerancyjnym społeczeństwem
    > Ty naprawdę wierzysz w to, ze skoro jesteś dla obiety 15stym facetem tego
    dnia,
    > to ona podchodzi do tego jakoś specjalnie?
    > Pierwszy orgazm dla pana który zapłaci, a dla mężą co łaska ;D
    > co będzie, jak ktoś życzliwy powie dzieciom?
    > jak myślisz, ucieszą się?
    >
    > ale konstytucja gawarantuje nam wszysztkim wolnośc i za to też chwała
    niebiosom
    > ;D
    Małe masz pojęcie o tym co piszesz.
  • rainbow_high 06.04.07, 13:52
    być może
    nie krytykuję, tylko jakoś nie mogę tego zrozumieć
    po prostu
    każdy robi to co chce i tyle, a ja mam prawo do swoich opinii,
    bo ile się nie mylę do tego służą fora internetowe
  • krzysieck 06.04.07, 18:11
    rainbow_high napisała:

    > być może
    > nie krytykuję, tylko jakoś nie mogę tego zrozumieć
    > po prostu
    > każdy robi to co chce i tyle, a ja mam prawo do swoich opinii,
    > bo ile się nie mylę do tego służą fora internetowe
    Nie oczekuję akceptacji tylko tolerancji. Moja żona nikogo nie krzywdzi dlatego
    nie powinna być potepiana. Każdy powinien zyc jak chce byle nie krzywdził
    innych. To jest moje motto zyciowe.
  • xtrin 06.04.07, 17:51
    Nie oceniam, nie krytykuję, nawet rozumiem w pewnym stopniu. Rozumiem też
    dlaczego kryjecie się z tym przed rodziną i znajomymi.

    Problem jak dla mnie w dzieciach. Rozumiem, że póki co są zdecydowanie za małe,
    żeby zrozumieć sytuację i nie ma co ich uświadamiać na siłę. Rozumiem też, że
    ogromnym problemem byłoby dla nich ukrywanie tego faktu przed światem. Nie
    zazdroszczę jednak momentu gdy trzeba będzie im powiedzieć. Bo wtedy mogą poczuć
    się okłamywane przez całe swoje życie.
  • krzysieck 06.04.07, 18:09
    xtrin napisała:

    > Nie oceniam, nie krytykuję, nawet rozumiem w pewnym stopniu. Rozumiem też
    > dlaczego kryjecie się z tym przed rodziną i znajomymi.
    >
    > Problem jak dla mnie w dzieciach. Rozumiem, że póki co są zdecydowanie za
    małe,
    > żeby zrozumieć sytuację i nie ma co ich uświadamiać na siłę. Rozumiem też, że
    > ogromnym problemem byłoby dla nich ukrywanie tego faktu przed światem. Nie
    > zazdroszczę jednak momentu gdy trzeba będzie im powiedzieć. Bo wtedy mogą
    poczu
    > ć
    > się okłamywane przez całe swoje życie.
    Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie chcemy poczekać aż troche podrosną i
    wtedy im powiedzieć albo w ogóle nie mówić. Nie wiem tylko czy dobrze robimy.
    Może nie powinniśmy przed nimi tego ukrywac i powiedziec już teraz. wiem
    natomiast że nigdy w życiu nie powiemy o tym rodzinie ani znajomym. Niestety
    nasze społeczeństwo jest jakie jest i nawet ludzie uważający się za
    tolerancyjnych odwróciliby się od nas i potępili.
  • xtrin 06.04.07, 18:35
    krzysieck napisał:
    > Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie chcemy poczekać aż troche
    > podrosną i wtedy im powiedzieć albo w ogóle nie mówić.

    Jak możecie nie mówić? I tak kiedyś się domyślą. Podrosną (zakładam, że mają
    póki co po kilka lat) i zaczną się interesować pracą mamy, to zupełnie
    naturalne. Zauważą dziwne godziny pracy i inne szczegóły, które każą im się
    domyślać, że nie pracuje "w biurze". Chyba, że zakładacie, że żona przestanie za
    kilka lat pracować. Ale i wtedy jakiś "życzliwy" może donieść.
    Problem w tym, że teraz kłamiecie. Lepiej pewnie byłoby tak tym pokierować, by
    były świadome, że mamusia gdzieś tam pracuje, ale to nudne i nieciekawe i nie ma
    co się nad tym zastanawiać. A kiedyś - krok po kroczku - dojdą do rzeczywistego
    charakteru tej pracy, a nie będzie kłamstwa. Problemem w takim rozwiązaniu jest,
    że ktoś kiedyś zapyta "a co mamusia robi" i wtedy zaczną się schody, bo dorosły
    nie odpuści.

    PS. A tak w ogóle to wygląda na prowokację :).
  • krzysieck 06.04.07, 19:44
    xtrin napisała:

    > krzysieck napisał:
    > > Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie chcemy poczekać aż troche
    > > podrosną i wtedy im powiedzieć albo w ogóle nie mówić.
    >
    > Jak możecie nie mówić? I tak kiedyś się domyślą. Podrosną (zakładam, że mają
    > póki co po kilka lat) i zaczną się interesować pracą mamy, to zupełnie
    > naturalne. Zauważą dziwne godziny pracy i inne szczegóły, które każą im się
    > domyślać, że nie pracuje "w biurze". Chyba, że zakładacie, że żona przestanie
    z
    > a
    > kilka lat pracować. Ale i wtedy jakiś "życzliwy" może donieść.
    > Problem w tym, że teraz kłamiecie. Lepiej pewnie byłoby tak tym pokierować, by
    > były świadome, że mamusia gdzieś tam pracuje, ale to nudne i nieciekawe i nie
    m
    > a
    > co się nad tym zastanawiać. A kiedyś - krok po kroczku - dojdą do
    rzeczywistego
    > charakteru tej pracy, a nie będzie kłamstwa. Problemem w takim rozwiązaniu
    jest
    > ,
    > że ktoś kiedyś zapyta "a co mamusia robi" i wtedy zaczną się schody, bo
    dorosły
    > nie odpuści.
    >
    > PS. A tak w ogóle to wygląda na prowokację :).
    Juz myslałem, że się nie doczekam kiedy ktoś wreszcie napisze, że to
    prowokacja :)
    Poważnie mówiąc to zaskoczę cię pewnie ale żona pracuje od poniedziałku do
    piątku w godzinach od 10 do 18. Żadnej pracy w sobotę i niedziele ani w nocy.
    Nie dziwę ci sie jednak bo ludzie naprade nie mają bladego pojęcia jak to
    wszystko wygląda i mysla o tym bardzo stereotypowo. Pewnie masz rację z tym
    pokierowaniem krok po kroczku tylko jak miałoby to w praktyce wyglądać. Wydaje
    mi się, że jeżeli wychowamy ich na tolerancyjnych i otwartych ludzi to
    zrozumieją i zaakceptują to. Zresztą mamy nadzieję, że za kilka lat ten zawód
    zostanie oficjalnie zalegalizowany tak jak na Zachodzie i ludzie będa to
    traktowac bardziej naturalnie tak jak każdy inny zawód.
  • kamyk-zielony 06.04.07, 19:58
    > Zresztą mamy nadzieję, że za kilka lat ten zawód
    > zostanie oficjalnie zalegalizowany tak jak na Zachodzie i ludzie będa to
    > traktowac bardziej naturalnie tak jak każdy inny zawód.

    Zawód ten od przynajmniej 2000 lat był w "podziemiu" i nigdy z niego nie
    wyjdzie. Prostytutka to prostytutka. Nie słyszałam aby na zachodzie Europy
    jakakolwiek kobieta będąca prostytutką mogła się z tym normalnie obnosić. Żadna
    kobieta,która nie jest zmuszona przez sytuację materialną tej"pracy" nie
    podejmie. Marny z Ciebie i kochanek i głowa rodziny. Tyle Ci powiem. Ale za to
    alfons pierwszoligowy!

    --
    Czy się świat wiele zmieni,
    gdy z młodych gniewnych
    wyrosną starzy wqrwieni?
  • krzysieck 06.04.07, 20:02
    To mało wiesz. Na Zachodzie ludzie traktuja to bardziej normalnie bez takiej
    histerii jak u nas i kobiety nie musza tego ukrywać.
  • kamyk-zielony 06.04.07, 20:03
    krzysieck napisał:

    > To mało wiesz. Na Zachodzie ludzie traktuja to bardziej normalnie bez takiej
    > histerii jak u nas i kobiety nie musza tego ukrywać.

    Oj dzięki Bogu mało:) Mam dobrego męża;)


    --
    Czy się świat wiele zmieni,
    gdy z młodych gniewnych
    wyrosną starzy wqrwieni?
  • krzysieck 06.04.07, 20:07
    kamyk-zielony napisała:

    > Oj dzięki Bogu mało:) Mam dobrego męża;)
    A ja mam dobrą żonę :) choć pewnie trudno ci w to uwierzyć.
  • wyssana.z.palca 06.04.07, 20:07
    Na Zachodzie ludzie traktuja to bardziej normalnie bez takiej
    > histerii jak u nas i kobiety nie musza tego ukrywać.



    to sio na zachod
  • krzysieck 06.04.07, 20:08
    wyssana.z.palca napisała:

    > Na Zachodzie ludzie traktuja to bardziej normalnie bez takiej
    > > histerii jak u nas i kobiety nie musza tego ukrywać.
    >
    >
    >
    > to sio na zachod
    Niedoczekanie twoje. Jestem patriotą i nigdzie się póki co nie ruszam :)
  • wyssana.z.palca 06.04.07, 20:21
    to nie narzekaj na polskie spoleczesntwo bo i tak tym postem go nie zmienisz. w
    don kichota sie bawisz, czy co?
  • xtrin 06.04.07, 21:04
    krzysieck napisał:
    > Juz myslałem, że się nie doczekam kiedy ktoś wreszcie napisze, że to
    > prowokacja :)

    Wczoraj w nocy były na TVNie "Rozmowy w tłoku" właśnie na ten temat (związek z
    prostytutką). Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności mi się wydaje to, że dziś taki
    temat pojawia się na forum. :)

    > Poważnie mówiąc to zaskoczę cię pewnie ale żona pracuje
    > od poniedziałku do piątku w godzinach od 10 do 18.
    > Żadnej pracy w sobotę i niedziele ani w nocy.
    > Nie dziwę ci sie jednak bo ludzie naprade nie mają bladego
    > pojęcia jak to wszystko wygląda i mysla o tym bardzo stereotypowo.

    Nie stereotypowo a praktycznie - pracować powinna wtedy gdy potencjalni klienci
    mają czas. Z drugiej strony urzędy nie biorą takich rzeczy pod uwagę to w sumie
    czemu agencje by miały :).

    > Pewnie masz rację z tym pokierowaniem krok po kroczku tylko jak
    > miałoby to w praktyce wyglądać. Wydaje mi się, że jeżeli wychowamy
    > ich na tolerancyjnych i otwartych ludzi to zrozumieją i zaakceptują to.

    Tolerancja i otwartość nie koniecznie pozwolą im wybaczyć oszustwo.
    Krok po kroczku? No przecież nie powiesz dzieciom - szczególnie małym - że matka
    jest (wybacz brutalność określenia) ku... i nie będziesz ze szczegółami opisywać
    co tam robi. One tego zwyczajnie nie zrozumieją. Zawsze można powiedzieć, że
    jest hostessą - lepiej brzmi, a bliższe prawdy niż "praca w biurze" :).

    > Zresztą mamy nadzieję, że za kilka lat ten zawód zostanie oficjalnie
    > zalegalizowany tak jak na Zachodzie i ludzie będa to
    > traktowac bardziej naturalnie tak jak każdy inny zawód.

    Nie dożyjecie takiej zmiany w społeczeństwie :).
  • krzysieck 06.04.07, 22:48
    xtrin napisała:

    > Wczoraj w nocy były na TVNie "Rozmowy w tłoku" właśnie na ten temat (związek z
    > prostytutką). Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności mi się wydaje to, że dziś
    tak
    > i
    > temat pojawia się na forum. :)
    Piszesz powaznie czy to żart? Jeśli to prawda to prosze napisz w skrócie co
    było. Publiczność pewnie była na nie. Pisałem już o tym na innym forum dwa
    miesiące temu czyli to raczej ja zainspirowałem Drzyzgę :)

    > Nie stereotypowo a praktycznie - pracować powinna wtedy gdy potencjalni
    klienci
    > mają czas. Z drugiej strony urzędy nie biorą takich rzeczy pod uwagę to w
    sumie
    > czemu agencje by miały :).
    To wszystko wygląda inaczej niż myślisz

    > Tolerancja i otwartość nie koniecznie pozwolą im wybaczyć oszustwo.
    > Krok po kroczku? No przecież nie powiesz dzieciom - szczególnie małym - że
    matk
    > a
    > jest (wybacz brutalność określenia) ku... i nie będziesz ze szczegółami
    opisywa
    > ć
    > co tam robi. One tego zwyczajnie nie zrozumieją. Zawsze można powiedzieć, że
    > jest hostessą - lepiej brzmi, a bliższe prawdy niż "praca w biurze" :).
    Wiesz co myślałem, że jesteś inna. Daruj sobie te złosliwości. Owszem jest to
    oszustwo ale to dla ich dobra. Zresztą czy ty swoim dzieciom mówisz wszystko o
    swoim zyciu.

    > Nie dożyjecie takiej zmiany w społeczeństwie :).
    Dożyjemy i stanie sie to prędzej niż ci sie wydaje. Ludzie jeżdżą na Zachód,
    poznają inny styl zycia i stają sie bardziej tolerancyjni a mohery pomału
    poumierają. Oczywiście nikomu źle nie życzę ale taka jest naturalna kolej
    rzeczy :)
  • anik.sweden 06.04.07, 23:04
    Praca twojej żony (a raczej dawanie d.... za pieniądze) nigdy nie będzie
    normalną pracą, i Bogu dzięki. Nie zazdroszczę waszym dzieciom ojca alfonsa i
    matli d...dajki.
  • xtrin 09.04.07, 13:50
    krzysieck napisał:
    > Piszesz powaznie czy to żart? Jeśli to prawda to prosze napisz w skrócie co
    > było. Publiczność pewnie była na nie. Pisałem już o tym na innym forum dwa
    > miesiące temu czyli to raczej ja zainspirowałem Drzyzgę :)

    Jak najbardziej poważnie był taki program i to w noc przed Twoim wątkiem. Ktoś
    zresztą na tym forum założył wątek w stylu "k... dziś u Drzyzgi" czy coś równie
    uroczego (pewnie już wyleciał na oślą). Przyznasz, że podejrzany zbieg
    okoliczności ;). Zresztą Twoje posty w temacie - ukierunkowane na udowadnianie
    światu nietolerancji - też sugerują prowokację. Ale załóżmy, że jednak sytuacja
    jest prawdziwa, bo przecież może taka być.
    A co do samego programu - w sumie opisano cztery przypadki. Jeden to był bardzo
    niedojrzały chłopak związany z prostytutką i chcący ją z tego "wyrwać", drugi -
    pani, która związała się z klientem, ale została przez niego oszukana (był
    żonaty), wróciła więc do zawodu i nie wierzy już w miłość, trzeci - pan, który
    do szaleństwa zakochał się (z wzajemnością) w prostytutce, ona porzuciła zawód,
    ale nie byli w stanie znieść intensywności tego związku i wreszcie czwarty -
    pani przez lata pracowała jednocześnie będąc w związku i całkiem nieźle im się
    chyba układa. Takiego przypadku jak Twój - małżeństwo, dzieci i aktywna praca
    prostytutki - nie było, jakkolwiek ostatnia z pań wspominała, że wiele z jej
    koleżanek z agencji tak właśnie żyje.
    Publiczność rzeczywiście w większości była na nie, jakkolwiek raczej bez
    agresji, a ze zdumieniem. Co mnie najbardziej zadziwiło, to że publiczność nie
    była w stanie pojąć faceta, który rozstał się ze zdradzającą go żoną, a
    następnie związał z prostytutką. Dla mnie zdrada (gdzie poza kontaktem cielesnym
    z inną osobą dochodzą kwestie zdrady emocjonalnej i zwykłe oszustwo) to kwestia
    zupełnie inna niż uprawianie zawodu za wiedzą (i zgodą) partnera.

    > To wszystko wygląda inaczej niż myślisz

    Ależ nie przeczę, nie mam w tej kwestii praktycznego doświadczenia. Chętnie
    natomiast dowiem się jak to wygląda.

    > Wiesz co myślałem, że jesteś inna. Daruj sobie te złosliwości.

    Przepraszam, nie chciałam absolutnie być złośliwa. Jeżeli uraziło Cię słowo na
    k. to przepraszam tym bardziej, chciałam przez to jedynie wskazać, że ważne nie
    tylko jest co mówimy, ale też jak mówimy.

    > Owszem jest to oszustwo ale to dla ich dobra. Zresztą czy ty swoim
    > dzieciom mówisz wszystko o swoim zyciu.

    Z tym "oszukiwaniem dla dobra" to zawsze jest śliska sprawa. Nigdy do końca nie
    wiadomo czy gorsza jest prawda czy oszustwo. A że nie wszystko - jasne, dzieci
    nie są w stanie wszystkiego zrozumieć. Ale Wy posuwacie się do jawnego kłamstwa.
    Nie twierdzę, że to złe rozwiązanie, że znam lepsze czy że sama bym tak nie
    postąpiła. Po prostu zwracam uwagę na negatywną jego stronę i osobiście nie
    zazdroszczę tego dylematu.

    > Dożyjemy i stanie sie to prędzej niż ci sie wydaje. Ludzie jeżdżą
    > na Zachód, poznają inny styl zycia i stają sie bardziej tolerancyjni
    > a mohery pomału poumierają. Oczywiście nikomu źle nie życzę ale taka
    > jest naturalna kolej rzeczy :)

    Żebyś się nie zdziwił :). Zresztą popatrz po tym wątku - zdecydowana większość
    jest na absolutne "nie", chociaż zapewne to ludzie w większości stosunkowo
    młodzi, a moherów ułamek.
    Mam też wrażenie, że zbytnio idealizujesz ten "Zachód". Niewątpliwie w wielu
    krajach sytuacja jest lepsza niż u nas, ale nie aż do tego stopnia, by mogło to
    mieć zbawienny wpływ na nasze społeczeństwo.
  • krzysieck 09.04.07, 14:10
    xtrin napisała:

    > Jak najbardziej poważnie był taki program i to w noc przed Twoim wątkiem. Ktoś
    > zresztą na tym forum założył wątek w stylu "k... dziś u Drzyzgi" czy coś
    równie
    > uroczego (pewnie już wyleciał na oślą). Przyznasz, że podejrzany zbieg
    > okoliczności ;). Zresztą Twoje posty w temacie - ukierunkowane na udowadnianie
    > światu nietolerancji - też sugerują prowokację. Ale załóżmy, że jednak
    sytuacja
    > jest prawdziwa, bo przecież może taka być.
    > A co do samego programu - w sumie opisano cztery przypadki. Jeden to był
    bardzo
    > niedojrzały chłopak związany z prostytutką i chcący ją z tego "wyrwać",
    drugi -
    > pani, która związała się z klientem, ale została przez niego oszukana (był
    > żonaty), wróciła więc do zawodu i nie wierzy już w miłość, trzeci - pan, który
    > do szaleństwa zakochał się (z wzajemnością) w prostytutce, ona porzuciła
    zawód,
    > ale nie byli w stanie znieść intensywności tego związku i wreszcie czwarty -
    > pani przez lata pracowała jednocześnie będąc w związku i całkiem nieźle im się
    > chyba układa. Takiego przypadku jak Twój - małżeństwo, dzieci i aktywna praca
    > prostytutki - nie było, jakkolwiek ostatnia z pań wspominała, że wiele z jej
    > koleżanek z agencji tak właśnie żyje.
    > Publiczność rzeczywiście w większości była na nie, jakkolwiek raczej bez
    > agresji, a ze zdumieniem. Co mnie najbardziej zadziwiło, to że publiczność nie
    > była w stanie pojąć faceta, który rozstał się ze zdradzającą go żoną, a
    > następnie związał z prostytutką. Dla mnie zdrada (gdzie poza kontaktem
    cielesny
    > m
    > z inną osobą dochodzą kwestie zdrady emocjonalnej i zwykłe oszustwo) to
    kwestia
    > zupełnie inna niż uprawianie zawodu za wiedzą (i zgodą) partnera.
    Oglądałem ten program chyba z pół roku jeśli to o niego chodzi. To musiała być
    powtórka
    > Ależ nie przeczę, nie mam w tej kwestii praktycznego doświadczenia. Chętnie
    > natomiast dowiem się jak to wygląda.
    Widzisz ludzie żyją pewnymi stereotypami np. że praca odbywa się w nocy,
    wszystko kontroluje mafia, króluje tam przemoc, nie możesz odmówic klientowi,
    wszystkie dziewczyny nie lubią tej pracy albo, że jeżeli pozwalam mojej
    kobiecie to robic to znaczy, że jej nie kocham. Tak naprawde to jest normalny
    zawód i pracuja w nim normalne kobiety. Niektóre znam bo sa koleżankami mojej
    żony i tez są normalnymi żonami, matkami a ich związki sa najzupełniej
    normalne.

    > Przepraszam, nie chciałam absolutnie być złośliwa. Jeżeli uraziło Cię słowo na
    > k. to przepraszam tym bardziej, chciałam przez to jedynie wskazać, że ważne
    nie
    > tylko jest co mówimy, ale też jak mówimy.
    W porządku nie ma sprawy. Sam tak czasem mówię ale pieszczotliwie. Wszystko
    zależy od kontekstu.

    > Z tym "oszukiwaniem dla dobra" to zawsze jest śliska sprawa. Nigdy do końca
    nie
    > wiadomo czy gorsza jest prawda czy oszustwo. A że nie wszystko - jasne, dzieci
    > nie są w stanie wszystkiego zrozumieć. Ale Wy posuwacie się do jawnego
    kłamstwa
    > .
    > Nie twierdzę, że to złe rozwiązanie, że znam lepsze czy że sama bym tak nie
    > postąpiła. Po prostu zwracam uwagę na negatywną jego stronę i osobiście nie
    > zazdroszczę tego dylematu.
    No więc właśnie. Najlepszym rozwiązaniem byłaby chyba zmiana zawodu przez żone
    rzecz jasna bo ja nie zamierzam swojego zmieniać. To jednak jej życie i jej
    wybór i uszanuję to co zrobi. Sama twierdzi, że chce pracowac tak długo aż
    dzieci nie dorosna czyli według niej jeszcze kilka lat. Gdyby tak się stało to
    chyba najlepiej nic im nie mówić a same raczej się nie dowiedza sa jeszcze zbyt
    małe.

    > Żebyś się nie zdziwił :). Zresztą popatrz po tym wątku - zdecydowana większość
    > jest na absolutne "nie", chociaż zapewne to ludzie w większości stosunkowo
    > młodzi, a moherów ułamek.
    > Mam też wrażenie, że zbytnio idealizujesz ten "Zachód". Niewątpliwie w wielu
    > krajach sytuacja jest lepsza niż u nas, ale nie aż do tego stopnia, by mogło
    to
    > mieć zbawienny wpływ na nasze społeczeństwo.
    Ja Zachodu nie idealizuję gdyby tak było to mieszkałbym tam a nie tu. Pisałem
    przeciez że jestem patriotą:) Tylko, że tam jest większa otwartośc, tolerancja.
    Tam naprawdę nikogo nie dziwi taki zawód jak prostytutka. Nie wiem czy wiesz
    ale w Amsterdamie jest nawet pomnik prostytutki. Pewnie, że u nas troche ten
    proces potrwa ale jestem optymistą. Zobacz co było kiedyś z gejami a co jest
    teraz.
  • xtrin 09.04.07, 14:38
    krzysieck napisał:
    > Oglądałem ten program chyba z pół roku jeśli to o niego chodzi.
    > To musiała być powtórka

    O tej porze - ponad wszelką wątpliwość była to powtórka.

    > Widzisz ludzie żyją pewnymi stereotypami np. że praca odbywa się w nocy,
    > wszystko kontroluje mafia, króluje tam przemoc, nie możesz odmówic
    > klientowi, wszystkie dziewczyny nie lubią tej pracy

    Oj, proszę, nie wmawiaj mi takiego stereotypowego myślenia :). Niewątpliwie
    niektóre agencje kontroluje mafia (biznes na granicy prawa zawsze ją pociąga),
    niewątpliwie zdarza się przemoc i dziewczyny tego nienawidzące. Ale równie
    niewątpliwie nie zawsze tak jest. Dobrze, że Twojej żony te złe strony nie dotyczą.
    A co do pracy w nocy - cóż, nie zaprzeczysz chyba, że sporo prostytutek pracuje
    właśnie w późnych godzinach.

    > albo, że jeżeli pozwalam mojej kobiecie to robic to znaczy, że jej nie kocham.

    Problem może nie w tym, że "pozwalasz" (jakbyś miał prawo zabronić :)), ale w
    tym, że to akceptujesz. Ale wyciąganie na tej podstawie wniosków o Twoim uczuciu
    do żony czy kwestionowanie męskości świadczy o jednym - o tym, że tak oceniający
    nie potrafią zrozumieć, że ludzie są różni. Niby taki banał, a tak wielu go nie
    pojmuje :).

    > Tak naprawde to jest normalny zawód i pracuja w nim normalne kobiety.
    > Niektóre znam bo sa koleżankami mojej żony i tez są normalnymi żonami,
    > matkami a ich związki sa najzupełniej normalne.

    Normalny, nienormalny - strasznie nie lubię tego określenia, bo każdy może sobie
    pod nie podpisać co chce. Po prostu zawód. I nie ukrywajmy, mający jednak pewne
    niecodzienne elementy. Po pierwsze wymaga pewnych predyspozycji (choćby
    umiejętność oddzielenia seksu od uczuć) nie tylko od samej pracownicy, ale także
    od jej ewentualnego partnera - zdecydowanie nie dla każdego. Dalej - związany z
    dość sporym jednak ryzykiem. Niewielu też osobom starczy taka realizacja
    zawodowa. No i - to dość krótkotrwała kariera.

    > Sam tak czasem mówię ale pieszczotliwie.

    Nooo... to przygotuj się na kolejną dozę niewybrednych komentarzy! :p

    > No więc właśnie. Najlepszym rozwiązaniem byłaby chyba zmiana zawodu przez
    > żone rzecz jasna bo ja nie zamierzam swojego zmieniać. To jednak jej życie
    > i jej wybór i uszanuję to co zrobi. Sama twierdzi, że chce pracowac tak
    > długo aż dzieci nie dorosna czyli według niej jeszcze kilka lat. Gdyby tak
    > się stało to chyba najlepiej nic im nie mówić a same raczej się nie dowiedza
    > sa jeszcze zbyt małe.

    Życzę Wam, aby udało się ten problem dobrze rozwiązać.

    > Ja Zachodu nie idealizuję gdyby tak było to mieszkałbym tam a nie tu.
    > Pisałem przeciez że jestem patriotą:) Tylko, że tam jest większa otwartośc,
    > tolerancja. Tam naprawdę nikogo nie dziwi taki zawód jak prostytutka.
    > Nie wiem czy wiesz ale w Amsterdamie jest nawet pomnik prostytutki.
    > Pewnie, że u nas troche ten proces potrwa ale jestem optymistą.

    Oczywiście, że jest tak większa otwartość. Pytanie jak wielka. W Polsce też
    nikogo prostytutka nie dziwi :). Nie spodziewasz się też chyba, że stanie rodak
    przed pomnikiem w Amsterdamie, popatrzy, zamyśli się, zapłacze i wróci odmieniony?

    > Zobacz co było kiedyś z gejami a co jest teraz.

    Niewiele lepiej? :)
  • krzysieck 09.04.07, 21:16
    xtrin napisała:

    > Oj, proszę, nie wmawiaj mi takiego stereotypowego myślenia :). Niewątpliwie
    > niektóre agencje kontroluje mafia (biznes na granicy prawa zawsze ją pociąga),
    > niewątpliwie zdarza się przemoc i dziewczyny tego nienawidzące. Ale równie
    > niewątpliwie nie zawsze tak jest. Dobrze, że Twojej żony te złe strony nie
    doty
    > czą.
    > A co do pracy w nocy - cóż, nie zaprzeczysz chyba, że sporo prostytutek
    pracuje
    > właśnie w późnych godzinach.
    Nie wmawiam ci stereotypowego myślenia tylko napisałem, że ludzie mysla
    stereotypowo. Twoje podejście do tematu jest raczej nietypowe i niesteorotypowe
    co akurat mnie cieszy. Chodzi raczej o to, że nie znasz tej pracy, nie wiesz
    jak ona wygląda a ja troche wiem przynajmniej z tego co zona mi mówiła i
    naprawde nie jest tak źle. Pewnie takie rzeczy o jakich piszesz się zdarzają
    ale mojej zony nigdy to nie spotkało. Co do pracy w nocy to nie zaprzeczę.
    Lokal w którym ona pracuje z tego co pamiętam jest otwarty od 10 do 6 rano ale
    ona akurat pracuje w godzinach 10 do 18 i nikomu nic do tego. Dziewczyny tam
    same sobie wybieraja godziny pracy. Z opowiadan wiem, że są tam trzy dziewczyny
    z tego dwie mężatki, które "normalnie" pracują a po pracy dorabiaja w agencji.
    Zwykłe normalne kobiety żadnej patologii.

    > Problem może nie w tym, że "pozwalasz" (jakbyś miał prawo zabronić :)), ale w
    > tym, że to akceptujesz. Ale wyciąganie na tej podstawie wniosków o Twoim
    uczuci
    > u
    > do żony czy kwestionowanie męskości świadczy o jednym - o tym, że tak
    oceniając
    > y
    > nie potrafią zrozumieć, że ludzie są różni. Niby taki banał, a tak wielu go
    nie
    > pojmuje :).
    Dokładnie jest tak jak piszesz. Jedno tylko chciałem wyjasnić. Napisałem, że to
    byl pomysl żony a ja to zaakceptowałem. Ktos mógłby pomyslewć, że teraz chcę na
    nia zrzucic odpowiedzialność, że to niby ona jest winna a ja biedaczek musiałem
    się zgodzić bo nie miałem nic do gadania. To nie tak. Żona powiedziała mi, że
    to musi byc nasza wspólna decyzja, że jeżeli się nie zgodze to ona tego nie
    zrobi ale ja po namyśle zgodziłem się zdając sobie sprawe także z negatywnych
    konsekwencji. Pisze to żeby było jasne że to był w sumie nasz wspolny wybór.

    > Normalny, nienormalny - strasznie nie lubię tego określenia, bo każdy może
    sobi
    > e
    > pod nie podpisać co chce. Po prostu zawód. I nie ukrywajmy, mający jednak
    pewne
    > niecodzienne elementy. Po pierwsze wymaga pewnych predyspozycji (choćby
    > umiejętność oddzielenia seksu od uczuć) nie tylko od samej pracownicy, ale
    takż
    > e
    > od jej ewentualnego partnera - zdecydowanie nie dla każdego. Dalej - związany
    z
    > dość sporym jednak ryzykiem. Niewielu też osobom starczy taka realizacja
    > zawodowa. No i - to dość krótkotrwała kariera.
    Masz racje normalność to pojęcie względne. Żona tez mi czasami mówi, że jestem
    nienormalny ale to tak na marginesie:)Trafnie zauważyłas, że ten zawód wymaga
    specyficznych predyspozycji. Nie oszukujmy się są dziewczyny, które nie
    wytrzymuja i popadaja w rózne uzależnienia. Moim zdaniem żeby go wykonywac
    trzeba umiec oddzielić zycie prywatne od zawodowego no i przynajmniej troch e
    jednak to lubić. Inaczej się nie da. Prawqda jest taka, że 90% kobiet uciekłoby
    stamta d po jednym dniu pracy i stąd własnie to niezrozumienie, że sa osoby,
    które mogą tak pracować i nawet lubic ta pracę. Poza tym nie oszukujmy sie tam
    można zarobić naprawde niezła kasę i wiele dziewczyn z tego powodu nie może z
    tym skończyć chociaż nawet by chciały

    > Nooo... to przygotuj się na kolejną dozę niewybrednych komentarzy! :p
    Jeżeli nie używasz tego wyrazu w znaczeniu pejoratywnym to pozwalam ci w drodze
    wyjątku używac tego wyrazu.


    > Życzę Wam, aby udało się ten problem dobrze rozwiązać.
    Dzięki

    > Oczywiście, że jest tak większa otwartość. Pytanie jak wielka. W Polsce też
    > nikogo prostytutka nie dziwi :). Nie spodziewasz się też chyba, że stanie
    rodak
    > przed pomnikiem w Amsterdamie, popatrzy, zamyśli się, zapłacze i wróci
    odmienio
    > ny?
    No az takim optymista to nie jestem:)

    > Niewiele lepiej? :)
    Ja myślę, że jednak jest róznica. Widzę to nawet po sobie. Kiedyś moje
    nastawienie do gejów było zupełnie inne. Teraz nie chwaląc się jestem naprawde
    tolerancyjnym człowiekiem. Tak jak pisałem jeżeli nie swoim działaniem nie
    krzywdzisz innych to masz prawo to robić a przyznasz, że chyba nikogo nie
    krzywdzimy.
  • mazria 09.04.07, 21:26
    Nikogo nie krzywdzicie?
    Przede wszystkim siebie krzywdzicie i własne dziecko.
    A pomyślałeś o tym, że żona może mieć "wypadek" przy pracy?
    Co zrobicie jak zajdzie w ciąże z kliemntem?
    Będziecie nadal szczęśliwą rodziną?
    Będziecie rozumieć się i wspierać?
    A co zrobicie jak zarazi się jakąś chorobą weneryczną albo HIV czy AIDS?


    Nie macie wyobraźni za grosz!!!

    Po raz kolejny powtarzam, że jesteś ŻAŁOSNY!!!
  • krzysieck 09.04.07, 21:44
    mazria napisała:

    > Nikogo nie krzywdzicie?
    > Przede wszystkim siebie krzywdzicie i własne dziecko.
    > A pomyślałeś o tym, że żona może mieć "wypadek" przy pracy?
    > Co zrobicie jak zajdzie w ciąże z kliemntem?
    > Będziecie nadal szczęśliwą rodziną?
    > Będziecie rozumieć się i wspierać?
    > A co zrobicie jak zarazi się jakąś chorobą weneryczną albo HIV czy AIDS?
    >
    >
    > Nie macie wyobraźni za grosz!!!
    >
    > Po raz kolejny powtarzam, że jesteś ŻAŁOSNY!!!
    O dzieckch juz pisałem wiem, że może to być dla nich trudne kiedy sie dowiedzą
    ale kochamy je i na pewno świadomie ich nie krzywdzimy. Niestety w zyciu często
    musimy dokonywac trudnych wyborów i zawsze jest cos za coś. Mam nadzieję, że
    wychowamy ich na tolerancyjnych ludzi i zrozumieja to a może będzie tak, że
    nigdy się nie dowiedzą. Nie wiem co masz na mysli pisząc o wypadku przy pracy.
    Ryzyko ciązy jest zerowe a jakiejś choroby równe zeru. Gdyby każdy rozumowal
    tak jak ty to lepiej z domu nie wychodzic bo mozna wpaśc pod samochód.
  • mazria 09.04.07, 21:58
    Prawdopodobieństwo zarażenia sie chorobą weneryczną w burdelu jest większe niż
    we własnym łóżku z własnym mężem, czy chłopakiem - jeśli jest to stały i JEDYNY
    partner.
    Zerowe prawdopodobieństwo? To jak zabezpiecza się Twoja żona? Czy znasz jakąś
    metodę dającą 100% pewność?


    Poruszyłeś też kwestię tego, że mój mąż karze mi pracować w urzęzie, czy też za
    biurkiem.
    Owszem, pracuje w banku, ale realizuję się w tym co robię. Nie wstydzę się tego.
    Ba, jestem dumna z tego co robię, z moich osiągnięć. W przeciwieństwie do Ciebie
    i Twojej żony.
  • bogna303 09.04.07, 22:02
    wiem cos o tym-idą bo jak twierdzi mój znajomy ma kase to może taką dziwke
    pieprzyc i poniżać jak chce bo dla niego to szmata.więc chyba jest zwierzęciem
    skoro traktuje ludzi jak szmaty.a ty pozwalasz na takie traktowanie żony jak
    szmaty.wiesz jakie krążą o niej opowieści.
  • krzysieck 09.04.07, 22:07
    bogna303 napisała:

    > wiem cos o tym-idą bo jak twierdzi mój znajomy ma kase to może taką dziwke
    > pieprzyc i poniżać jak chce bo dla niego to szmata.więc chyba jest
    zwierzęciem
    > skoro traktuje ludzi jak szmaty.a ty pozwalasz na takie traktowanie żony jak
    > szmaty.wiesz jakie krążą o niej opowieści.
    Fajne macie tematy z kumplem:)No i fajnego używacie języka:) Zastanawiam sie
    kto tu jest patologią:)
  • krzysieck 09.04.07, 22:03
    mazria napisała:

    > Prawdopodobieństwo zarażenia sie chorobą weneryczną w burdelu jest większe niż
    > we własnym łóżku z własnym mężem, czy chłopakiem - jeśli jest to stały i
    JEDYNY
    > partner.
    > Zerowe prawdopodobieństwo? To jak zabezpiecza się Twoja żona? Czy znasz jakąś
    > metodę dającą 100% pewność?
    Nie nie znam takiej metody ale jeżeli jest metoda dająca 99% to uważam ją za
    pewną. Gdyby każdy myslał tak jak ty to może w ogole lepiej nie uprawiac seksu
    bo nawet jak się zabezpieczysz to możesz wpaść i zajść w ciążę albo coś złapać.
    > Poruszyłeś też kwestię tego, że mój mąż karze mi pracować w urzęzie, czy też
    za
    > biurkiem.
    > Owszem, pracuje w banku, ale realizuję się w tym co robię. Nie wstydzę się
    tego
    > .
    > Ba, jestem dumna z tego co robię, z moich osiągnięć. W przeciwieństwie do
    Ciebi
    > e
    > i Twojej żony.
    No i bardzo dobrze, że sie realizujesz. Niech każdy realizuje się tak jak chce.
  • mazria 09.04.07, 22:07
    > No i bardzo dobrze, że sie realizujesz. Niech każdy realizuje się tak jak chce.

    A pisałeś, że musicie się ukrywać i nie wiesz jak to powiedzieć dziecku.
    Więc zacznij rozglądać się za jakąś inną robotą. Proponuję w innej branży!!!
  • krzysieck 10.04.07, 13:18
    mazria napisała:

    > A pisałeś, że musicie się ukrywać i nie wiesz jak to powiedzieć dziecku.
    > Więc zacznij rozglądać się za jakąś inną robotą. Proponuję w innej branży!!!
    Po co miałbym szukać pracy. Mam swoja działalnośc i ta praca w pełni mi
    odpowiada. Sam sobie jestem panem i nikogo nie musze słuchac np. jakiegos
    gburowatego szefa.
  • genovefa 10.04.07, 13:50
    no jasne, jak sie jest alfonsem wlasnej zony i zyje sie z tego, ze ona daje
    dupy na prawo i lewo - to po co to zmieniac?
  • xtrin 09.04.07, 22:55
    krzysieck napisał:
    > Co do pracy w nocy to nie zaprzeczę. Lokal w którym ona pracuje z tego co
    > pamiętam jest otwarty od 10 do 6 rano ale ona akurat pracuje w godzinach 10
    > do 18 i nikomu nic do tego. Dziewczyny tam same sobie wybieraja godziny pracy.

    Tak więc moje założenie, że pracuje w nietypowych dla biura godzinach, choć w
    przypadku Twojej żony akurat fałszywe, nie było pozbawione podstaw :).

    > Napisałem, że to byl pomysl żony a ja to zaakceptowałem. Ktos mógłby
    > pomyslewć, że teraz chcę na nia zrzucic odpowiedzialność, że to niby
    > ona jest winna a ja biedaczek musiałem się zgodzić bo nie miałem nic do
    > gadania. To nie tak. Żona powiedziała mi, że to musi byc nasza wspólna
    > decyzja, że jeżeli się nie zgodze to ona tego nie zrobi ale ja po namyśle
    > zgodziłem się zdając sobie sprawe także z negatywnych konsekwencji.
    > Pisze to żeby było jasne że to był w sumie nasz wspolny wybór.

    Nigdzie nie sugerowałam, że chcesz zrzucać na żonę odpowiedzialność, to nawet
    nie przeszło mi przez myśl. Jednak to ona jest główną zainteresowaną i do niej
    należy ostatnie słowo. A każda ważna decyzja w zdrowym małżeństwie powinna być
    wspólna.

    > Ja myślę, że jednak jest róznica.

    Różnica pewnie i jakaś jest, ale nie jest szokująco olbrzymia. Wciąż istnieje w
    społeczeństwie ogromna nietolerancja dla homoseksualistów, wręcz szerzy się
    homofobia. I nic nie wskazuje na to, by miało się to szybko zmienić. Starczy
    spojrzeć na wypowiedzi polityków - po kwiatkach jakie puszczają (gej=pedofil,
    pałami na pedałów, etc) w normalnym kraju żaden nie powinien utrzymać się na
    stanowisku, a przynajmniej długo publicznie się kajać. U nas są bezkarni, bo
    społeczeństwo na to pozwala.

    > Widzę to nawet po sobie. Kiedyś moje nastawienie do gejów było zupełnie
    > inne. Teraz nie chwaląc się jestem naprawde tolerancyjnym człowiekiem.
    > Tak jak pisałem jeżeli nie swoim działaniem nie krzywdzisz innych to
    > masz prawo to robić a przyznasz, że chyba nikogo nie krzywdzimy.

    A nie jest przypadkiem tak, że Twoja tolerancja wzrosła gdy znalazłeś się po
    stronie nietolerowanej?
  • krzysieck 10.04.07, 13:03
    xtrin napisała:

    > Nigdzie nie sugerowałam, że chcesz zrzucać na żonę odpowiedzialność, to nawet
    > nie przeszło mi przez myśl. Jednak to ona jest główną zainteresowaną i do niej
    > należy ostatnie słowo. A każda ważna decyzja w zdrowym małżeństwie powinna być
    > wspólna.
    Wiem ale czytają to i wypowiadaja się także inne osoby, które mogły odnieśc
    takie wrażenie, że oto ja chce zrzucic na nią odpowiedzialność. Nic z tych
    rzeczy. Razem w to weszliśmy i jak będzie trzeba to razem wyjdziemy.

    > Różnica pewnie i jakaś jest, ale nie jest szokująco olbrzymia. Wciąż istnieje
    w
    > społeczeństwie ogromna nietolerancja dla homoseksualistów, wręcz szerzy się
    > homofobia. I nic nie wskazuje na to, by miało się to szybko zmienić. Starczy
    > spojrzeć na wypowiedzi polityków - po kwiatkach jakie puszczają (gej=pedofil,
    > pałami na pedałów, etc) w normalnym kraju żaden nie powinien utrzymać się na
    > stanowisku, a przynajmniej długo publicznie się kajać. U nas są bezkarni, bo
    > społeczeństwo na to pozwala.
    Wszystko to prawda ale jednak mamy coraz więcej ludzi wykształconych, masa
    ludzi wyjeżdż do pracy na zachód i oni widzą, że tam pewne sprawy sa inaczej
    traktowane niz u nas i nikomu to nie przeszkadza. O politykach to nawet nie ma
    co pisać bo od razu krew się burzy. Czekam tylko co teraz znowu wymyślą.

    > A nie jest przypadkiem tak, że Twoja tolerancja wzrosła gdy znalazłeś się po
    > stronie nietolerowanej?
    Czy ja wiem. Myślę, że raczej nie. Pochodze z dośc konserwatywnej rodziny i w
    młodości pewne wzorce i postawy przyjmowałem bezkrytycznie a kiedy zacząłem
    samodzielnie myśleć niektóre moje postawy zmieniły się o 180 stopni. Kiedy
    pomyślę, że moja rodzina mogłaby się dowiedziec w jaki sposób moja zona zarabia
    na chleb to momentalnie panika mnie ogarnia. Na szczęscie mieszkają na drugim
    końcu Polski.
  • kozborn 06.04.07, 23:19
    ...nienormalny. O ile oczywiście ten wątek to nie ordynarna prowokacja. Przede
    wszystkim zazdrość jest naturalnym uczuciem i pruderyjność nie ma tu nic do
    rzeczy. Można sobie mówić o oddzielaniu seksu od miłości, trąbić takie tam
    uwznioślające farmazony. Tak naprawdę uważam, że to niewarte nawet funta kłaków.
    W normalnych ludzkich relacjach seks jest właśnie przejawem miłości. Miłość
    między dwojgiem partnerów przejawia się właśnie przez seks. Jeżeli kochasz swoją
    żonę, to naturalne, że chcesz z nią uprawiać seks. Mnie świadomość, że w tym
    momencie zaczerpnę ze źródełka, z którego już niejeden pił, jest nieco...
    odstręczająca. Racjonalizuj to sobie jak chcesz, ale niestety jesteście rodziną
    patologiczną, o czym przekonają Ciebie badania antropologiczne. Małżeństwo
    polega na seksualnej wyłączności, jeżeli ktoś się wyłamuje od tej zasady, to
    raczej się z tym nie obnosi. Tak było, jest i będzie. Faktycznie, bliżej Wam do
    alfonsa i k.urwy aniżeli do męża i żony. Do tego jesteście niekonsekwentni:
    czemu nie mówicie o tym swoim dzieciom? Skoro nie ma powodu do wstydu? A że
    społeczeństwo nie takie? Cóż, lepiej późno niż wcale, albowiem to oto
    społeczeństwo sprawi, że za 5-10 lat uświadomienie im prawdy może być jeszcze
    trudniejsze niż teraz. A poza tym, kochany, nie gloryfikuj owegoż Zachodu.
    Zapewniam, że pod żadną szerokością i długością geograficzną mąż nie lubi, jak
    żona daje dupy na prawo i lewo komu się nadarzy (czy kogo na to stać jak
    wolisz...). Ergo - masz coś z głową. Ona mniej - przynajmniej się jakoś
    "realyzuje". Tylko dzieci żal...
    --
    www.zlewychowanekaczki.blox.pl

    Jakąż zagadką jest człowiek! Lepiej go j*bać niż próbować zrozumieć!
  • wielo-kropek 07.04.07, 04:55
    Moze popatrz na stada zwierzat i od nich sie czegos naucz. Tam jeden samiec
    odgania drugiego od swojej partnerki, a ty robisz odwrotnie, bo ich
    sprowadzasz do niej (no przynajmniej pozwalasz im korzystac z niej) Nie
    zarzucaj tez normalnym ludziom, normalnemu spoleczenstwu ze im rozumu brakuje
    i ciebie zrozumiec nie potrafia . To tobie brakuje zrozumienia normalnego zycia
    spolecznego, nie im (twoim rodzicom czy przyjaciolom) Nie chce sie o tobie
    wypowiadac duzo, ale godzisz sie na to raczej tylko i wylacznie z racji kasy -
    materialista za wszelka cene, nawet zone sprzedajesz, no ona sama sie
    sprzedaje, to tez rozumiem. Ja rozumiem jako prostytutke, ale ciebie to nawet
    pojac nie moge. Pewnie tez w zlym spoleczenstwie zyje.Jesli masz corke to ucz
    jej zarobku zza mlodu. Zona wiecznie na rynku nie bedzie, ktos ja musi
    zastapic.
  • xtrin 09.04.07, 13:54
    kozborn napisał:
    > W normalnych ludzkich relacjach seks jest właśnie przejawem miłości.
    > Miłość między dwojgiem partnerów przejawia się właśnie przez seks.

    Niewątpliwie miłość przejawia się m.in. przez seks. Ale nie oznacza to, że każdy
    seks jest przejawem miłości.
    To, że dla większości osób wierność seksualna jest niezwykle ważna nie oznacza,
    że nie ma osób, dla których nie ma ona takiego znaczenia. Nie musisz od razu
    takiego podejścia podzielać, ale zrozum, że występuje. Wtedy bez problemów można
    zrozumieć stanowisko męża.
  • kozborn 09.04.07, 21:56
    Owszem, ale nie mówimy tutaj o kontaktach przelotnych, w których miłość nie ma
    znaczenia, jeno o trwałych. I tam już jest zupełnie inaczej.
    --
    www.zlewychowanekaczki.blox.pl

    Jakąż zagadką jest człowiek! Lepiej go j*bać niż próbować zrozumieć!
  • krzysieck 08.04.07, 09:32
    Nie rozumiem skąd w was tyle jadu. skąd tyle pogardy i nienawiści do innych
    ludzi tylko dlatego, że maja inny styl zycia. Czy my zrobilismy wam cos złego,
    krzywdzimy kogoś? Chyba nie. Niech każdy żyje po swojemu i da zyć innym byle
    nie krzywdził innych ludzi. Nikogo przeciez nie namawiam, że ma zyć tak jak my.
    Oczekuje tylko tolerancji. Dlaczego ludzie w Polsce nawet ci uważający się za
    tolerancyjnych sa takimi kołtunami.
  • jakub_234 10.04.07, 21:47
    obudz sie blaznie!
    jesli jedna osoba mowi Ci, ze jestes koniem to jest pewnie idiota, jesli
    powiedza Ci to 2 osoby to sie zastanowisz, ale jesli mowia ci to wszyscy to -
    jestes koniem!
    Skoro Ci to nie przeszkadza, to powiedz mi gdzie twoja zona pracuje? Dam ci
    zarobic na chleb...
    --
    Nie mozna zrobic omletu nie rozbijajac jaj!

    Bardzo fajny client torrentow
  • starykawaler_jarek_k 08.04.07, 10:34
    Bóg wszechmogący i o. Rydzyk pokarają Was za Wasz czyn !

    PS.
    1. Jeśli "żona ma duże potrzeby seksulane", to nie jest możliwe, aby robiła to
    "mechanicznie", jak twierdzisz, a, jeżeli masz wątpliwości, to każ jej zmienić
    pracę, a przekonasz się, czy ta praca jest jej obojętna ?

    2. Przekonaj się na własne oczy, czym jest dla Twojej żony "mechaniczny sex" z
    innym mężczyzną zaglądając przez dziurkę od klucza... (podglądaj swoją żonę, ale
    wyłącznie na żywo - kamera wykluczona !)

    3. Stawiam 7:3, że wątek jest prowokacją... .
  • mazria 08.04.07, 10:38
  • najladniejsza_ze_wsi 08.04.07, 11:23
    To wspaniale malzenstwo, bazuje na tolerancji i zrozumieniu. Smiechu warte.
    Cos Ci wytlumacze - prawdziwa kobieta potrzebuje prawdziwego mezczyzny, a taki
    nigdy w zyciu jej by na to nie pozwolil chodzic do luzka za marna kase.
    Prawdziwy facet jest na tyle madry, cwany, obiegany aby utrzymac rodzine na
    wlasna reke a nie bawic sie w alfonsa. Normalny ten zawod moze wydawac sie
    pozatym Tobie! Kazda kobieta ktora za kase rozklada nogi, predzej czy pozniej
    tego znienawidzi, bo do przyjemnych rzeczy to napewno nie nalezy. A frajer,
    ktory placi potrzebuje tez iluzji, wiec taka prostytutka musi sie tez powyginac,
    najeczec, musi sie postarac, musi byc aktorka -- wie ze jesli nie bedzie dobra,
    klient nie wroci. Podejrzewam tez ze Twoja zonka wyjezdza za granice i tam
    pracuje. Jesli sa to Niemcy, to rzeczywiscie moze sie nawet zameldowac.
    Podejzewam ze oboje zarabialiscie, badz zarabiacie w Polsce, w jakims
    miasteczku, nie wiekszym niz 200 000 mieszkancow, po 1200 - 1500 zl a teraz
    zarobionymi pieniedzmi zbieracie na chate, samochod itp. Macie ambicje. No coz,
    nie nasmiewamsie z was, ale zalosne to to jest. Niestety - polska rzeczywistosc.
    A twoje proroctwa o wiekszej tolerancji nie spelnia sie maly filozofie niestety
    nigdy. Gdybys mial wyzsza edukacje - mialbys tez zrozumienie dla rzeczy madrych
    i wartosciowach,a moje dzieci nigdy nie beda dorastac w swiecie gdzie
    prostytucja jest na pozadku dziennym. Znajdowala sie, znajduje i znajdowac sie
    bedzie w tej samej szufladzie klasy socjalnej co alkoholicy, bezrobotni,
    zlodzieje, menele, narkomanie i wszystkie inne marginesy spoleczne. A wiec dobra
    rada dla was - obojgu smeisznych postaci - niech zonka duje kasy ile sie da,
    trzymajcie jezyk za zebami i zbierajcie ile mozna- najwiecej w jak najkrotszym
    czasie i wracajcie jak najszybciej , do normalnego zycia, co by ono tam dla was
    nie znaczylo. z Bogiem.
  • krzysieck 09.04.07, 12:54
    Nie znasz nas a oceniasz i wyśmiewasz to, że nasze małżeństwo jest oparte na
    tolerancji i zrozumieniu. Ja tez ci coś wytłumaczę. Ludzie sa różni w tym
    kobiety też i nie ty jestes od oceniania co to oznacza prawdziwa kobieta czy
    prawdziwy mężczyzna. Jeszcze jedno nie jestem żadnym alfonsem, mam normalną
    pracę a to, że zona wykonuje taka prace to jej świadomy wybór, który ja
    zaakceptowałem. Ja jej do niczego nie zmuszałem ani nie namawiałem. Owszem ten
    zawód wydaje mi sie jak najbardziej normalny i ludzie w innych krajach uważają
    podobnie. Niestety u nas w dalszym ciągu panuje wokół tego jakaś histeria tak
    jak choćby wobec gejów. Jeśli moja zona nienawidziłaby tego co robi to byłbym
    pierwszym, który by ją z tego wyciągnął ale nic takiego nie widzę. Wręcz
    przeciwnie nie raz mówiła mi, że oprócz kasy to sprawia jej tez satysfakcję i
    nie mam powodu żeby jej nie wierzyć. Nie mieszkamy w Niemczech tylko w Polsce
    na szczęscie w dużym mieście co daje nam anonimowośc i z dala od rodziny. O
    moja edukacje i żony to ty się nie martw. Obydwoje mamy wyższe wykształcenie.
    Jedno mnie tylko denerwuje w takich ludziach jak ty, że czepiacie się życia
    innych osób. Czy ja się czepiam twojego życia, z iloma facetami spałaś albo
    kobietami, czy lubisz seks analny albo lody waniliowe, czy jesteś lekarką albo
    prostytutką. To sa prywatne sprawy każdego czlowieka i jeśli swoim
    postępowaniem nie wyrządza on krzywdy innym to wara im od niego i jego życia.
  • 83kimi 09.04.07, 13:00
    A co jeżeli Twoja żona zarazi się jakąś chorobą np. AIDS? Prezerwatywa zawsze
    może pęknąć...
  • krzysieck 09.04.07, 13:09
    83kimi napisała:

    > A co jeżeli Twoja żona zarazi się jakąś chorobą np. AIDS? Prezerwatywa zawsze
    > może pęknąć...
    Nie ma takiej mozliwości to znaczy teoretycznie taka możliwośc istnieje ale
    prawdopodobieństwo jest równe zeru. Jeszcze jedno chciałem napisać. Od momentu
    kiedy poznałem moją żone nie byłem z żadną inna kobietą. Pisze to dlatego bo
    niektórzy pewnie uważają że jestem jakims zboczeńcem, który zmusza żone do
    prostytucji a sam co tydzien ma inna kobietę. Tak nie jest. Po prostu życie
    osobiste to jedno a praca to drugie. Potrafimy te dwie rzeczy oddzielić.
  • 83kimi 09.04.07, 13:16
    Niestety tego nie możesz wiedzieć. Klienci Twojej żony mogą być chorzy, wątpię
    w to, że wszyscy przychodzą do niej z aktualnymi wynikami badań - niestety
    prezerwatywa nie zawsze zabezpiecza przed chorobami, także zarazić się można.
    Prostytucja jest niestety ryzykowna.
  • krzysieck 09.04.07, 13:28
    83kimi napisała:

    > Niestety tego nie możesz wiedzieć. Klienci Twojej żony mogą być chorzy,
    wątpię
    > w to, że wszyscy przychodzą do niej z aktualnymi wynikami badań - niestety
    > prezerwatywa nie zawsze zabezpiecza przed chorobami, także zarazić się można.
    > Prostytucja jest niestety ryzykowna.
    Jasne, że masz rację ale idąc tym tokiem rozumowania to lepiej z domu nie
    wychodzic na ulice bo samochód może cie potrącić. Ryzyko jest ale naprawdę
    niewielkie. Wierz mi. Poza tym żona dba o siebie, regularnie robi badania i
    naprawde jest rozsądną osobą.
  • najladniejsza_ze_wsi 09.04.07, 13:17
    Oczywiscie czlowieku i nie jestesce jedyna para na tym swiecie ktora tak
    potrafi. Kazdy pod slowm zwiazek rozumie cos innego. Kazdy zyje wedlug wlasnej
    polityki. Ale nie oczekuj ze prostytucja bedzie zaakceptowana. To bardzo gupie.
    Okaz madrosc i badz dyskretny.
    A po przemysleniu calej waszej sytuacji - chyba jednak tak bardzo szczesliwy z
    tego powodu byc nie mozesz, gdyz sam piszesz w swiom pierwszym liscie ze ta cala
    sytuacja jest frustrujaca i meczaca. Wiec gdyby nie kasa - nie robilibyscie tego.
    Przykro mi ze polityka w naszym kraju zmusza ludzi do takich zajec. Ile czasu
    Twoja zona uprawia ten zawod? Sami na to wpadliscie? Skad ten pomysl?
  • krzysieck 09.04.07, 13:31
    Żona robi to od pięciu lat. Jak na to wpadliśmy? Stwierdziliśmy, że potrzeba
    nam forsy a że żona lubi seks to mogłaby zacząc pracować jako prostytutka. Na
    poczatku potraktowałem to jako żart ale kiedy zona potraktowała sprawe poważnie
    to po przemysleniu sprawy zgodziłem się na to i tak to juz ciągniemy od pięciu
    lat. Mozna powiedziec, że była to nasza wspólna decyzja ale sam pomysł wyszedł
    od niej.
  • najladniejsza_ze_wsi 09.04.07, 13:07
    Sluchaj - wedlug mnie prawdziwym facetem nie mozesz byc skoro pozwalasz wlasnej
    zonce rozstawiac nogi za kase, a skoro ona ma z tego satysfakcje to jest po
    prostu napalona z natury. Byc moze nimfomanka.
    Robcie sobie co chcecie. W zadnym kraju na tym swiecie prostytucja nie nalezy do
    normalnych zawodow. W niektorych jednak jest akceptowana jako zawod, co nie
    znaczy ze kazda prostytutka leci zameldowac sie. Zna w koncu tego konsekwencje.
    Ty mnie nie mozesz sie czepiac - z iloma facetami spala, jakie lubie lody itp,
    bo sa to sprawy osobiste i swoje ciemne ze tak powiem strony, badz intymne -
    zachowuje dla siebie. Oswiadomienie o nich - nie moze wykluczac krytyki gdyz
    gusta sie roznia. Wszelkiego rodzaju. A wiec- niech se Twoja zona dalej trzyma
    pracy ja tak usatysfakcjajacej, Ty nadal badz kochajacym, tolerancyjnym mezem -
    tylko serial mydlany o was nakrecic. Zdenerwowales mnie swoja wypowiedzia.
    A wiec raz jeszcze - niech se bedzie prostytutka. Prosze bardzo ma prawo. Ale to
    nonsens, to nieinteligetne oczekiwac akceptacji czegos, co ninaturalne,
    ponizane, skreslone na margines. Wiec - trzymajcie klodke za zebami i
    zbierajcie sobie kase, bo uwierz mi- ona dluzej niz 5 latw tym zawodzie nie
    popracuje.
    Jakim autem jezdzicie?
  • krzysieck 09.04.07, 13:25
    Pozwalam jej na to bo jestem tolerancyjny a poza tym ona to lubi bo jak trafnie
    zauwazyłas jest nimfomanką ale mnie to nie przeszkadza bo dla mnie zwykły seks
    to żadna zdrada. Nieprawda, że w żadnym kraju prostytutcja nie jest traktowana
    normalnie. W Holandii albo w Belgii to normalny zawód jak każdy inny ale tam
    jest dużo wieksza tolerancja niż u nas. Hahahaha piszesz, ze dłużej niż 5 lat
    nie wytrzymie a ona akurat 5 lat tak pracuje czyli powinna w tym roku skończyć.
    Pożyjemy, zobaczymy. Jak będzie chciała skończyć to nawet się uciesze bo jestem
    juz zmęczony tym ciągłeym ukrywaniem się i tym podwójnym zyciem ale wybór i tak
    zostawiam żonie. Jeździmy Toyotą Corollą.
  • mazria 09.04.07, 14:02
    Aha, jak wraca z pracy, to pytasz ją "Kochanie, jak było w pracy? Co nowego
    słychać"?

    ŻAŁOSNE
  • krzysieck 09.04.07, 14:19
    mazria napisała:

    > Aha, jak wraca z pracy, to pytasz ją "Kochanie, jak było w pracy? Co nowego
    > słychać"?
    >
    > ŻAŁOSNE
    Co tak cie to męczy? Pewnie gdybym pytał "Co tak późno przychodzisz szmato?"
    byłoby to zgodne z twoim wyobrażeniem naszego związku. Widze, że po prostu nie
    możesz znieść, że ludzie tacy jak my moga być szczęsliwi.
  • genovefa 09.04.07, 14:22
    Jakbys byl szczesliwy to nie pisalbys takich watkow idioto
  • krzysieck 09.04.07, 14:23
    genovefa napisała:

    > Jakbys byl szczesliwy to nie pisalbys takich watkow idioto
    Jestem szczęsliwy ale ta sytuacja mnie męczy i frustruje dlatego o tym piszę.
    Niestety powodem tego zmęczenia i frustracji sa osoby takie jak ty.
  • genovefa 09.04.07, 14:26
    krzysieck napisał:

    > Jestem szczęsliwy ale ta sytuacja mnie męczy i frustruje dlatego o tym piszę.

    hahahahahaha... szczesliwy, ale sfrustrowany... hahahahaa... ktorego slowa nie
    rozumiesz ?????????? frustracja?
    to sprawdz w slowniku

    > Niestety powodem tego zmęczenia i frustracji sa osoby takie jak ty.

    tak? to PO CO piszesz takie watki???????????????????????????
    zeby popie..c bez sensu na forum?


  • krzysieck 09.04.07, 14:28
    genovefa napisała:

    > hahahahahaha... szczesliwy, ale sfrustrowany... hahahahaa... ktorego slowa
    nie
    > rozumiesz ?????????? frustracja?
    > to sprawdz w slowniku
    Wiem co to jest szczęście i co to jest frustracja. Jestem szczęsliwy ale i
    sfrustrowany całą tą sytuacją przez co moje szczęscie nie jest pełne. Powodem
    niestety sa takie osoby jak ty
    > > Niestety powodem tego zmęczenia i frustracji sa osoby takie jak ty.
    >
    > tak? to PO CO piszesz takie watki???????????????????????????
    > zeby popie..c bez sensu na forum?
    Po to żeby ciebie i tobie podobnych podenerwować moim szczęsciem. Wiem, że was
    to złości :)
  • genovefa 09.04.07, 14:32
    Szczesliwy?

    hahahahaa...NIGDY w to nie uwierze...

    jestes szczesliwy, ze muszisz klamac?
    jestes szczesliwy, ze zyjesz z tego, ze twoja zona sie puszcza?
    jestes szczesliwy, ze twoja zona robi innym laske?
    jestes szczesliwy, ze twoja zona daje innym dupy?
    jestes szczesliwy, ze twoja zona jest rozorana ?
    jestes szczesliwy, ze kazdy moze ja mioec?
    jestes szczesliwy, ze twoim dzieciom ktos moze powiedziec, ze pieprzyl ich
    matke?



    gratuluje!



    i zycze jeszcze wiecej szczescia !

    moze i ty zacznij sie puszczac - bedziesz szczesliwy :) i zarobki wzrosna..
  • krzysieck 09.04.07, 14:38
    Gratuluje słownictwa i nie denerwuj się tak. Złośc urodzie szkodzi:)
  • genovefa 09.04.07, 14:41
    Ja sie nie denerwuje.. smieszy mnie twoja niekonsekwencja, nieszczerosc i
    glupota...

    a mojej urodzie nic nie szkodzi.

    PS. jakos brac ci kontrargumentow na moje slowa...
  • xtrin 09.04.07, 14:01
    najladniejsza_ze_wsi napisała:
    > Sluchaj - wedlug mnie prawdziwym facetem nie mozesz byc skoro pozwalasz
    > wlasnej zonce rozstawiac nogi za kase, a skoro ona ma z tego satysfakcje
    > to jest po prostu napalona z natury. Byc moze nimfomanka.

    Jak rozumiem "prawdziwy facet" nie pozwala żonie na nic, co mu nie odpowiada i
    panicznie boi się, że prześpi się z innym, bo wtedy będzie miała porównanie?
    :)
  • xtrin 09.04.07, 13:59
    krzysieck napisał:
    > Jeszcze jedno nie jestem żadnym alfonsem, mam normalną pracę a to,
    > że zona wykonuje taka prace to jej świadomy wybór, który ja zaakceptowałem.

    Tak z ciekawości - poznałeś ją jako jej klient?
  • krzysieck 09.04.07, 14:13
    xtrin napisała:

    > Tak z ciekawości - poznałeś ją jako jej klient?
    Nie to było tak, że ona miała "normalną" pracę, pobraliśmy się a rok po ślubie
    zaczęła wykonywac obecny zawód i był to jak napisałem przede wszystkim jej
    wybór, który ja zaakceptowałem. Na pewno nie było tak, że ja ją do tego
    namawiałem czy zmuszałem co zdają się niektórzy sugerować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.