Dodaj do ulubionych

mój facet nie ma prawa jazdy...

21.05.03, 20:01
... a mi zaczyna to przeszkadzać. to nie chodzi o brak samochodu, bo ten
można np. pożyczyć w razie potrzeby, ale właśnie o samo prawko. on nie jest
jakims młodziakiem, niedługo kończy 25 lat, a mimo to prawka do dziś nie
zrobił, co gorsza nie ma na to ochoty i twierdzi, że nie zamierza robić, bo
on nie będzie nigdy jeżdził. znamy się już dośc długo, do tej pory nie
zwracałam na to większej uwagi, ale ostatnio... przyklad z ostatniego
tygodnia - zachorowałam, musiałam pójśc do lekarza. musiałam jechać
tramwajem, choć czułam się nie najlepiej. OK można wziąć taksówkę, ale mi nie
o sam transport chodzi, a o to że facet powinien zadbać o swoją kobietę, w
tym wypadku takim zadbaniem byłoby dla mnie właśnie podwiezienie mnie.
przykład drugi - trochę starszy, z czasu gdy wcześnie robiło się ciemno -
musiałam zostać dłużej w pracy, wyszłam po 20:00, pracuję na obrzeżach
miasta, a mieszkam też w nienajlepszej dzielnicy, byłoby mi bardzo miło gdyby
mój luby przyjechał po mnie samochodem. bez niego przyjechać nie mógł, bo
późno kończy pracę i by nie zdążył do mnie dojechać. efekt wracałam do domu
rozglądając się na wszystkie możliwe boki, do przyjemności to nie należy.
mielismy tez problem z wyjazdem na długi weekend, gdyż miejsce, gdzie mam
działkę, ma bardzo kiepskie połączenia PKSowe, w żaden sposób nie pasował nam
dojazd, miał nas niby odwieźć kolega, który później się wykręcił, wkurzyłam
się bardzo, bo już cieszyliśmy się na ten wyjazd bardzo, a nagle okazało się
że nic z tego. temu chłopakowi, prawdę mówiąc wcale się nie dziwię, że mu się
nie chciało, bo miał byc może inne ciekawsze plany niż odwożenie
niezmotoryzowanego kolegi i jego panny gdzieś tam. pokóciłam sie z moim
facetem, że przez niego nie możemy wyjechać, bo sam samochód to moglismy mieć
w każdej chwili - od mojego brata, chętnie by pozyczył, a sam nie mógł
jechać, bo pracował. że już nie wspomnę o imprezach, z których trzeba wracać
do domu nocnym autobusem, co jest szczególnie uciązliwe na mrozie, o cięzkich
zakupach, które ręcznie trzeba do domu przytargać, na szczęście nie
własnoręcznie, bo On mi w tym pomaga, ale o ileż byłoby wygodniej podjechać
do supermarketu, zapakować wszystko i zawieźć do domu. to że on nie ma prawka
to nie jest kwestia kasy, stać go na to żeby je zrobić, tak samo jak stać go
na utrzymanie samochodu. wiem - powiecie pewnie zaraz - sama zrób, ale to
nie do końca w tym rzecz. po pierwsze - OK mogłabym ale jeszcze nie teraz, bo
zwyczajnie nie mam na to czasu (kończę studia i pracuję, mam naprawdę mało
wolnych chwil) ani też pieniędzy ;( niewykluczone, że za rok czy dwa zbiorę
się i zdam na prawko, choć łatwo mi nie będzie, bo boje się tak wielkiego
ruchu na drodze (mieszkam w Wawie). a po drugie - i najważniejsze - patrze na
tę sprawę tak bardziej przyszłościowo - załóżmy, że bedziemy rodziną i
będziemy mieli dziecko, z maluszkem jakoś nieszczególnie tłuc się komunikacja
miejską, tym bardziej chorym, czy np. na mrozie. albo gdy będę w ciąży -
zatłocozny autobus szczególnie latem, to koszmar. wiem, że zawsze można wziąć
taksówkę, tak samo jak ja mogę sama nauczyć się jeździć,ale to nie o to mi
chodzi. chcę żebyście mnie dobrze zrozumiały - ja odbieram to jako pewna
niezaradność życiową mojego mężczyzny i zwyczajnie mi przykro, gdy widzę bądź
wiem, że po koleżanki przyjeżdżają ich faceci/mężowie po pracy, po imprezie
itp.
pocieszcie mnie, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, bo wśród moich
znajomych jest to przypadek odosobniony, z kobiet mniej więcej połowa jeździ
samochodem, ale faceci dokładnie wszyscy mają prawo jazdy od dobrych kilku
lat, nie koniecznie wszyscy mają samochód, ale to mały problem, bo ten jak
już pisałam zawsze można pożyczyć, bądź kupić jeśli kogoś na to stać, ważne
że w konkretnych chocby odosobnionych przypadkach, mogą oni usiąść za
kierownicą.
wiem, że sytuacja ta się nie zmieni z jego strony na pewno, nie wiem co by
się musiało wydarzyć żeby zmienił zdanie, bo uparciuch z niego niesamowity,a
z mojej strony tez nieprędko, w sensie mojej jazdy, a w sensie akceptacji
takiego stanu rzeczy tym bardziej.
Edytor zaawansowany
  • 21.05.03, 20:29
    Chciałabym mieć tylko takie problemy, naprawdę....

    Będę wredna i poinformuję, że facet nie musi robic wszystkiego, czego Ty od
    niego chcesz. Przyzwyczajaj się, czym szybciej, tym lepiej dla Ciebie.

    --
    "Czarodziejka zawsze działa. Żle czy dobrze, okaże się później(...)
    żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
    Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się"
  • 22.05.03, 07:59
    Wszyscy znajomi miaja prawo jazdy....... I co z tego ????
    Jesli wartość swojego faceta mierzysz prawem jazdy to mu współczuje.
    A tak poza tym - jeszcze studiujesz, za mąż nie wyszłaś , a juz sie martwisz
    jak dojedziesz na porodówkę??
    Czy ty aby nie jestes nadgorliwa ??
    Jeśli czujesz taki nieodpart przymus worzenia samochodem 4 liter to albo zadbaj
    o to sama, albo zmień faceta , ale go nie dręcz - akurat tego faceci nie lubia
    najbardziej
    --
    Włos mój na czworo dziele - rozdrapujcie przyjaciele
  • 21.05.03, 20:33
    a ja mam prawo jazdy, ale nie prowadze bo sie boje. MIalam wypadek i w zwiazku
    z tym zalapalam mala fobie. Moze on tez ma fobie? Zreszta ludziom na szczescie
    sie odmienia, i moze kiedys zrobi prawko? A czy chodzi o faceta czy o nie to
    nie ma z tematem nic wspolnego. Zreszta - piszesz ze nie macie samochodu - wiec
    w czym problem?
    --
    Jak na gorze, tak na dole
    zapraszam
  • Gość: niki IP: *.tel147.petrotel.pl 21.05.03, 20:51
    Mój mąż ma prawo jazdy, ale w ogóle nie interesuje go kupno samochodu. W
    związku z tym ja zrobiłam niedawno prawko ale na razie nie mam czym jeżdzić,
    rozglądam się trochę co by tu kupić no i niestety nie mogę liczyć na męża. Każe
    mi w kwestii zakupu samochodu zdać się na siebie a ja się na tym nie znam, ale
    myślę, że jakoś to rozwiążę . Co do twojego problemu to radzę nie naciskać,
    wyobraź sobie jak byś się czuła gdyby ktoś cię do czegoś zmuszał. Sam fakt, że
    jest facetem nie znaczy przecież, że musi mieć prawo jazdy. No i jeżeli jest
    tak zatwardziałym przeciwnikiem to sama musisz o to zadbać, jak będziesz już
    miała trochę czasu i możliwości, głową muru nie przebijesz.
  • 23.05.03, 23:44
    w tym, ze nawet gdyby mieli samochod, nie mialby go kto poprowadzic! Nie mowie,
    ze jest to obowiazkiem mezczyzny(sama mam prawko i jezdze), ale rzeczywiscie w
    ytuacji takiej jak ciaza byloby to klopotem.
  • 21.05.03, 20:52
    nic dobrego Cię z nim nie czeka

    na porodówkę nocnym pojedziesz (bo dzieci, jak to złośliwe istoty, zwykle w
    środku nocy na świat mają ochotę przyjść?
  • Gość: la IP: *.kat.cdp.pl 21.05.03, 21:53
    wyluzuj sie. Mam 30 latek i od dwoch latek ma prawko i samochod. Zrobilem, bo
    stalo sie mi to potrzebne, usprawniajace pare spraw, dajace wiecej czasu
    wolnego.

    Wszystko w swoim czasie.

    Po za tym to, co wymagasz od swego chlopa, mozesz zrobic sama. Naprawde, da sie!
  • 21.05.03, 22:02
    Gość portalu: la napisał(a):

    > Mam 30 latek i od dwoch latek ma prawko i samochod.

    a może "samochodzik" ??
  • Gość: hybryda IP: 12.30.45.* 21.05.03, 22:39
    Swoja droga, gdyby ktos napisal, ze ma 25-30 lat i dopiero zaczyna interesowac
    sie plcia przeciwna, to na tym forum, zostalby zmieszany z blotem - ze maniak,
    zboczeniec chyba, ze ma malego albo krzywego itp.
    Niby prwako nie to samo, ale jednak. Dla mnie osobiscie prawko bylo jakims
    dowodem doroslosci. W wieku 17 lat to bylo cos. Wszyscy je robili bez wzgledu
    na to, czy w rodzinie byl czy nie byl samochod. Dziewczyny robily prawko
    motocyklowe dla frajdy, faceci na traktor i byl git. Fajnie bylo. W sumie
    mature tez mozna robic w wieku przedsmiertnym, no ale czasami potrzebujemy
    ja "na zaraz". Z prawkiem jest tak samo. A niech lezy sobie spokojnie gdzies
    tam, jak inne swiadectwa i wazne papiery. Jest potrzeba to nie ma problemu.
    A z drugiej strony w firmie pracuje facet, ktory ma 36 lat i nie ma prawka. No
    to tyle.
  • 21.05.03, 23:13
    Gość portalu: hybryda napisał(a):

    > Dla mnie osobiscie prawko bylo jakims dowodem doroslosci.
    ...
    > no to tyle

    o Boże, jeszcze takie ... kobiety (???)... istnieją ?!?!?

  • Gość: hybryda IP: 12.30.45.* 22.05.03, 14:32
    nawiedzone sa wszedzie...
  • Gość: EWOK IP: *.acn.waw.pl 21.05.03, 22:40
    Jak możesz wymagać od swojego partnera, żeby zrobił prawo jazdy, skoro sama
    nie umiesz jeździć? Uważasz, że od innych należy wymagać więcej niż od samego
    siebie? W takim razie nie zdziw się, jeśli on przy jakiejś okazji pogra z Tobą
    tak samo.
  • 21.05.03, 23:10
    to albo zmień partnera, albo sama zrób PRAWO (kto Cię uczył tych zdrobnień ??)
    jazdy
  • Gość: xx IP: *.pruszcz-gdanski.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 23:14
    nie rozumiem dlaczego TY nie masz prawa jazdy?????
    chyba jesteś wyjatkowo jasną blondynką
  • 21.05.03, 23:48

    > ... ona nie jest jakims młodziakiem:))), niedługo kończy 25 lat, a mimo to
    prawka do dziś nie
    > zrobiła, co gorsza nie ma na to ochoty i twierdzi, że nie zamierza robić, bo
    > ona nie będzie nigdy jeżdziła. znamy się już dośc długo, do tej pory nie
    > zwracałem na to większej uwagi, ale ostatnio...
    itd:)))
  • Gość: Richelieu* IP: *.localdomain / 192.168.0.* 22.05.03, 00:00
    Moje zdanie podobne jest do zdania anahelli. Może ma jakieś fobie, może jest
    chory, może coś tam jeszcze tylko męska duma nie pozwala mu się przyznać. Sama
    mam 25 lat i prawa jazdy nie mam. Powód? nerwica, nie lenistwo, bo gdy czyta
    się ogłoszenia praconiedawców, że tu samochód, tam przynajmniej prawo jazdy to
    zdaje się to być równie ważne jak znajomość języka w stopniu biegłym. Prawo
    jazdy aż tak strasznie drogie nie jest, można najwyżej oszczędzić gdy jest
    niezbędne, a dla Ciebie jest najwyraźniej niezbędne. Tylko widzę, że Tobie nie
    zależy na posiadaniu prawa jazdy, ale na tym, aby koleżanki wożone po zakupy
    samochodem przyjęły Cię do grona pań wożonych, aby nie prosić sąsiada czy
    rodziców o podwiezienie w sytuacji nagłej bo to wstyd, aby jeździć do takich
    pensjonatów gdzie absolutnie nie można w żaden inny sposób dojechać tylko
    autem, aby codziennie wykorzystywać swojego chłopaka jako szofera na każde
    zawołanie, bo przecież on ma prawo jazdy, a Ty nie. Zresztą ma codziennie po
    Ciebie do pracy przyjeżdżać? Miliony ludzi nie mają prawa jazdy, nie mają
    samochodu, jeżdżą autobusami, pociągami czy czym tam jeszcze i żyją. Więc
    kręcenie nosem na brak wygodnego środka lokomocji jest nie na miejscu.

    ps. Jeśli Twój chłopak nie chce zrobić prawa jazdy, bo się najzwyczajniej w
    świecie obawia jeździć, a Ty wchodzić mu jeszcze na głowę to jestem całkowicie
    po jego stronie
  • 22.05.03, 17:14
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    Tobie nie
    > zależy na posiadaniu prawa jazdy, ale na tym, aby koleżanki wożone po zakupy
    > samochodem przyjęły Cię do grona pań wożonych,

    z akceptacją otoczenia nie mam problemów najmniejszych, nie muszę "zaliczać się
    do grona". SKUCHA.

    aby codziennie wykorzystywać swojego chłopaka jako szofera na każde
    > zawołanie, bo przecież on ma prawo jazdy, a Ty nie.

    A gdzie była mowa o codziennym?

    Zresztą ma codziennie po
    > Ciebie do pracy przyjeżdżać?

    jak wyżej. wystarczy w razie nagłej potrzeby.

  • Gość: Richelieu* IP: *.localdomain / 192.168.0.* 23.05.03, 00:42


    marylkaa, piszesz, że sama w końcu zrobisz to prawo jazdy, chyba dla świętego
    spokoju skoro on nie chce. Ale kto powiedział, że facet musi mieć prawo jazdy,
    że facet musi opiekować się biedną małą kobietką. Oto właśnie chodzi byś sama
    to prawo zrobiła, ale nie rób z siebie zniedołężniałej blondynkowatej lali. Bo
    jak na razie ani Ty ani on prawa nie macie. Dlaczego w razie jego nagłej
    potrzeby nie może liczyć na Ciebie? facet nie ma nagłych potrzeb?

  • Gość: moboj IP: 62.233.250.* 22.05.03, 00:10
    marylkaa napisała:

    > ... a mi zaczyna to przeszkadzać.

    to niech księżniczka marylkaa sama zrobi prawo jazdy i kupi sobie samochód. to
    chyba żaden problem, prawda?

    to nie chodzi o brak samochodu, bo ten
    > można np. pożyczyć w razie potrzeby, ale właśnie o samo prawko. on nie jest
    > jakims młodziakiem, niedługo kończy 25 lat, a mimo to prawka do dziś nie
    > zrobił, co gorsza nie ma na to ochoty i twierdzi, że nie zamierza robić, bo
    > on nie będzie nigdy jeżdził.

    a ty robisz coś na co nie masz ochoty? cos z tego listu wnioskuję, że sam
    diabeł by cie nie zmusił do zrobienia czegoś, czego nie chcesz. to brzydko tak
    dyrygowac zyciem innego człowieka. twój partner nie jest twoją własnością.

    znamy się już dośc długo, do tej pory nie
    > zwracałam na to większej uwagi, ale ostatnio... przyklad z ostatniego
    > tygodnia - zachorowałam, musiałam pójśc do lekarza. musiałam jechać
    > tramwajem, choć czułam się nie najlepiej. OK można wziąć taksówkę, ale mi nie
    > o sam transport chodzi, a o to że facet powinien zadbać o swoją kobietę, w
    > tym wypadku takim zadbaniem byłoby dla mnie właśnie podwiezienie mnie.

    straszne, naprawdę. az sie włos jeży na głowie. musiała pojechac tramwajem... a
    nie wystarczy, zeby z tobą tym tramwajem pojechał?

    > przykład drugi - trochę starszy, z czasu gdy wcześnie robiło się ciemno -
    > musiałam zostać dłużej w pracy, wyszłam po 20:00, pracuję na obrzeżach
    > miasta, a mieszkam też w nienajlepszej dzielnicy, byłoby mi bardzo miło gdyby
    > mój luby przyjechał po mnie samochodem. bez niego przyjechać nie mógł, bo
    > późno kończy pracę i by nie zdążył do mnie dojechać. efekt wracałam do domu
    > rozglądając się na wszystkie możliwe boki, do przyjemności to nie należy.

    a taksówki?

    > mielismy tez problem z wyjazdem na długi weekend, gdyż miejsce, gdzie mam
    > działkę, ma bardzo kiepskie połączenia PKSowe, w żaden sposób nie pasował nam
    > dojazd, miał nas niby odwieźć kolega, który później się wykręcił, wkurzyłam
    > się bardzo, bo już cieszyliśmy się na ten wyjazd bardzo, a nagle okazało się
    > że nic z tego. temu chłopakowi, prawdę mówiąc wcale się nie dziwię, że mu się
    > nie chciało, bo miał byc może inne ciekawsze plany niż odwożenie
    > niezmotoryzowanego kolegi i jego panny gdzieś tam.

    ale połączenie pekaesowe jednak jest, prawda? tylko, że marylkaa musi wygodnie,
    samochodem...

    >pokóciłam sie z moim facetem, że przez niego nie możemy wyjechać, bo sam
    samochód to moglismy mieć
    > w każdej chwili - od mojego brata, chętnie by pozyczył, a sam nie mógł
    > jechać, bo pracował.

    taa, to faktycznie powód do kłotni.

    że już nie wspomnę o imprezach, z których trzeba wracać
    > do domu nocnym autobusem, co jest szczególnie uciązliwe na mrozie, o cięzkich
    > zakupach, które ręcznie trzeba do domu przytargać, na szczęście nie
    > własnoręcznie, bo On mi w tym pomaga, ale o ileż byłoby wygodniej podjechać
    > do supermarketu, zapakować wszystko i zawieźć do domu. to że on nie ma prawka
    > to nie jest kwestia kasy, stać go na to żeby je zrobić, tak samo jak stać go
    > na utrzymanie samochodu.

    jejku, kobieto, ale ty marudna jesteś.

    wiem - powiecie pewnie zaraz - sama zrób, ale to
    > nie do końca w tym rzecz. po pierwsze - OK mogłabym ale jeszcze nie teraz, bo
    > zwyczajnie nie mam na to czasu (kończę studia i pracuję, mam naprawdę mało
    > wolnych chwil) ani też pieniędzy ;( niewykluczone, że za rok czy dwa zbiorę
    > się i zdam na prawko, choć łatwo mi nie będzie, bo boje się tak wielkiego
    > ruchu na drodze (mieszkam w Wawie).

    no widzisz. sama sie wykręcasz jak tylko możesz.

    a po drugie - i najważniejsze - patrze na
    > tę sprawę tak bardziej przyszłościowo - załóżmy, że bedziemy rodziną i
    > będziemy mieli dziecko, z maluszkem jakoś nieszczególnie tłuc się komunikacja
    > miejską, tym bardziej chorym, czy np. na mrozie. albo gdy będę w ciąży -
    > zatłocozny autobus szczególnie latem, to koszmar. wiem, że zawsze można wziąć
    > taksówkę, tak samo jak ja mogę sama nauczyć się jeździć,ale to nie o to mi
    > chodzi. chcę żebyście mnie dobrze zrozumiały - ja odbieram to jako pewna
    > niezaradność życiową mojego mężczyzny i zwyczajnie mi przykro, gdy widzę bądź
    > wiem, że po koleżanki przyjeżdżają ich faceci/mężowie po pracy, po imprezie
    > itp.

    a ja twoje marudzenie odnbieram jako wyjątkową upierdliwość. ty tez nie jestes
    zaradna. potrafisz rozłożyć rączki i biadolic. zrób uprzejmość swojemu
    mężczyźnie i daj mu spokój.
    wiesz, ile osób jeździ tramwajami i autobusami? z dziećmi i bez? od tego sie
    nie umiera.

    > pocieszcie mnie, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, bo wśród moich
    > znajomych jest to przypadek odosobniony, z kobiet mniej więcej połowa jeździ
    > samochodem, ale faceci dokładnie wszyscy mają prawo jazdy od dobrych kilku
    > lat, nie koniecznie wszyscy mają samochód, ale to mały problem, bo ten jak
    > już pisałam zawsze można pożyczyć, bądź kupić jeśli kogoś na to stać, ważne
    > że w konkretnych chocby odosobnionych przypadkach, mogą oni usiąść za
    > kierownicą.
    > wiem, że sytuacja ta się nie zmieni z jego strony na pewno, nie wiem co by
    > się musiało wydarzyć żeby zmienił zdanie, bo uparciuch z niego niesamowity,a
    > z mojej strony tez nieprędko, w sensie mojej jazdy, a w sensie akceptacji
    > takiego stanu rzeczy tym bardziej.

    dajcie sobie spokój - oto moja rada. zdrowsi oboje będziecie. ty znajdź sobie
    faceta z prawem jazdy i koniecznie dobrym samochodem, bo, jak widzę, to szczyt
    twoich marzeń. a on niech sobie znajdzie kobiete, która przestanie ciosac mu
    kołki na głowie o tak głupia rzecz.
    przepraszam za zgryźliwość, ale marudzące osoby zwykłam tak traktować, bo nic
    mnie tak nie irytuje jak własnie takie biadolenie. weź kobito sprawy w swoje
    ręce i nie zatruwaj facetowi zycia. i odpowiedz sobie tak uczciwie na pytanie:
    czy ty zrobiłabys coś wbrew sobie, coś, na co naprawdę nie masz ochoty.
  • 22.05.03, 17:20
    Gość portalu: moboj napisał(a):

    > straszne, naprawdę. az sie włos jeży na głowie. musiała pojechac tramwajem...
    a nie wystarczy, zeby z tobą tym tramwajem pojechał?

    a widziałaś kiedyś żeby ktoś ustąpił miejsca w tramwaju młodej dziewczynie??????
    >

    > ale połączenie pekaesowe jednak jest, prawda? tylko, że marylkaa musi
    wygodnie,
    >
    > samochodem...

    owszem - w dni powszednie. w świąteczne - jak wtedy - niestety, żadnego. o!
    >

    .
    znajdź sobie
    > faceta z prawem jazdy i koniecznie dobrym samochodem, bo, jak widzę, to
    szczyt
    > twoich marzeń.


    kiepsko widzisz...

  • Gość: moboj IP: 62.233.250.* 22.05.03, 19:20
    marylkaa napisała:


    > a widziałaś kiedyś żeby ktoś ustąpił miejsca w tramwaju młodej
    dziewczynie?????

    tak, widziałam. mnie tez się zdazyło jechac tramwajem, kiedy źle sie czulam
    (choruję na nerki i często zdarza mi się źle poczuć)i wtedy nawet starsza osoba
    ustapiła mi miejsca. zdarzyło mi się, że ataku kamicy dostałam w autobusie mpk
    i grzecznie poprosiłam o ustapienie mi miejsca, co zostało odebrane bardzo
    pozytywnie.
    > owszem - w dni powszednie. w świąteczne - jak wtedy - niestety, żadnego. o!

    cos kręcisz. napisałas, że było tylko kiepskie.

    > kiepsko widzisz...

    nie wydaje mi się, bo wiele osób na tym forum zobaczyło to samo. to chyba nie
    przypadek.

  • 22.05.03, 19:57
    Gość portalu: moboj napisał(a):

    > marylkaa napisała:
    >
    >
    > > a widziałaś kiedyś żeby ktoś ustąpił miejsca w tramwaju młodej
    > dziewczynie?????
    >
    > tak, widziałam. mnie tez się zdazyło jechac tramwajem, kiedy źle sie czulam
    > (choruję na nerki i często zdarza mi się źle poczuć)i wtedy nawet starsza
    osoba
    >
    > ustapiła mi miejsca. zdarzyło mi się, że ataku kamicy dostałam w autobusie
    mpk
    > i grzecznie poprosiłam o ustapienie mi miejsca, co zostało odebrane bardzo
    > pozytywnie.

    to masz szczęście, bo mi niestety się nie zdarzyło, ani jako świadkowi, ani
    jako osobie zainteresowanej.
    zachorowałam kilka miesięcy temu na grypę żołądkową, jechałam rano do pracy i
    nagle poczułam sie baaardzo kiepsko i tak stałam, a raczej wisiałam uczepiona
    poręczy, bo nawet nie miałam siły odezwać się do kogokolwiek żeby mi miejsca
    ustapił. zemdlałam dwa przystanki przed celem podróży, jakis bardzo młody
    chłopak, dzieciak właściwie, pomógł mi się pozbierać i wysiąść. gdy doszłam do
    pracy podobno byłam w odcieniu pistacji, a wtedy czyłam się już o niebo lepiej
    niż w tramwaju, więc nie wierzę, że nie było widać, że coś jest ze mną nie tak -
    taka zielona, uwieszona poręczy, ale nikt się nie ruszył...
    dalej: koleżanka w ciąży doskonale widocznej(rodzi w sierpniu) poprosiła o
    ustąpienie miejsca (tego z krzyżykiem!) emerytka (?) zareagowała tak -
    zachciało się gówniarze brzucha, to niech postoi (koleżanka jest ze mną na
    roku, niedługo kończy 24 lata, to tak dla wyjasnienia tej "gówniary", a zresztą
    nawet jak "gówniara", to co to zmienia?) i ona nadal stała, ta baba się nie
    ruszyła, nikt inny również.
    przykłady tego typu mozna by mnożyć, ale nie miejsce tu na to. sorki, że
    odbiegłam od tematu, ale sprawa ustępowania, bądź nie, miejsca działa na mnie
    ostatno jak płachta na byka.


    > > owszem - w dni powszednie. w świąteczne - jak wtedy - niestety, żadnego. o
    > !
    >
    > cos kręcisz. napisałas, że było tylko kiepskie.

    mniejsza o szczegóły, ale jeśli już pytasz, to spieszę wyjaśnić: 1 maja jest
    dniem swiatecznym - zero PKSów, drugiego juz jeżdżą, ale wyjazd odwleka się o
    jeden dzień. w tym sensie kiepskie połączenie.

    >
    > > kiepsko widzisz...
    >
    > nie wydaje mi się, bo wiele osób na tym forum zobaczyło to samo. to chyba nie
    > przypadek.
    >

    może taki stereotyp - "jasne blondynki" lubia wozić "cztery litery" dobrymi
    samochodami.
    P.S. powyższe cytaty pochodzą od uczestników dyskusji ;)
  • Gość: Richelieu* IP: *.localdomain / 192.168.0.* 23.05.03, 01:15
    Jeżeli w poprzednich postach nie zgadzalam się z Tobą całkowicie to teraz muszę
    Ci przyznać rację. Nie ustępują miejsca. Sama na wlasnej skórze dowiadczam to
    od dłuższegi czasu. Jestem szczupła, ba, chuda, nieżyczliwi powiedzieliby, że
    nawet anorektyczka. A jaka jest opinia na temat anorektyczek? Jak to napisałm
    na innym wątku, że chuda szczapa która katuje się aby omotacć jakiegoś łosia.
    pewnie. Jestem chora i od tego chudnę. Ale oczywiście każda baba w środkach
    komunikacji miejskiej uważa że jestem chuda bo soę odchudzam. Kurde.
  • 23.05.03, 19:00
    marylkaa napisała:

    > zachorowałam kilka miesięcy temu na grypę żołądkową, jechałam rano do pracy i
    > nagle poczułam sie baaardzo kiepsko i tak stałam, a raczej wisiałam uczepiona
    > poręczy, bo nawet nie miałam siły odezwać się do kogokolwiek żeby mi miejsca
    > ustapił. zemdlałam dwa przystanki przed celem podróży, jakis bardzo młody
    > chłopak, dzieciak właściwie, pomógł mi się pozbierać i wysiąść. gdy doszłam
    do
    > pracy podobno byłam w odcieniu pistacji, a wtedy czyłam się już o niebo
    lepiej
    > niż w tramwaju, więc nie wierzę, że nie było widać, że coś jest ze mną nie
    tak
    > -
    > taka zielona, uwieszona poręczy, ale nikt się nie ruszył...

    To jakas kompletna bzdura. Zle sie poczulas w drodze do pracy, tak? A prawko ma
    miec facet tylko od naglych wypadkow, tak? Czy jednak ma byc twoim szoferem i
    wozic cie codziennie do roboty? Jak on mialby przewidziec ze akurat tego dnia
    sie zle poczujesz i cie podwiezc? Gdybys wczesniej wiedziala ze zachorujesz to
    zwyczajnie nie poszlabys do pracy, nie?

    > dalej: koleżanka w ciąży doskonale widocznej(rodzi w sierpniu) poprosiła o
    > ustąpienie miejsca (tego z krzyżykiem!) emerytka (?) zareagowała tak -
    > zachciało się gówniarze brzucha, to niech postoi (koleżanka jest ze mną na
    > roku, niedługo kończy 24 lata, to tak dla wyjasnienia tej "gówniary", a
    zresztą
    >
    > nawet jak "gówniara", to co to zmienia?) i ona nadal stała, ta baba się nie
    > ruszyła, nikt inny również.
    > przykłady tego typu mozna by mnożyć, ale nie miejsce tu na to. sorki, że
    > odbiegłam od tematu, ale sprawa ustępowania, bądź nie, miejsca działa na mnie
    > ostatno jak płachta na byka.
    >

    Hm, no nie wiem. Ja bylam w ciazy i czasem wozil mnie moj facet a czasem
    jezdzilam komunikacja miejska (mam prawko ale nienawidze jezdzic i nie
    wyobrazam sobie zeby ktos mial mnie do tego zmusic) i jakos z ustepowaniem
    miejsca nie mialam problemu. Sama zreszta tez ustepuje jak widze ze jest taka
    potrzeba. Przyklad jednej twojej przyjaciolki nie swiadczy jeszcze o niczym. A
    wbij sobie w glowe, ze nawet jesli bedziesz w ciazy a twoj facet zrobi to
    prawko, to jednakze bedzie musial chodzic do pracy i nieko iecznie bedzie mial
    czas za kazdym razem wozic cie po lekarzach bo oni z reguly przyjmuja pacjentow
    w "normalnych" godzinach pracy.

    --
    Baranina nie Windows, nie wiesza się bez powodu.
  • 22.05.03, 00:47

    odpuściła sobie kropki i przecinki, to mielibyśmy piękny minimonolog Molly
    Bloom... :-) A na serio to mogę tylko westchnąć głęboko:
    - ma pracę
    - jest z Tobą, a Ty z Nim
    - jak rozumiem innych wad fabrycznych nie wykryto w modelu

    ale jest niezaradny życiowo?
    Dziewczyno.
    Zastanów się, o co Ci chodzi?
    I z jakimi problemami do kłótni przystępujesz?
    Bo nie jesteś wożona? Bo nie czujesz się bezpiecznie? Bo niewygodnie? Bo
    nieprzyszłościowo?
    O rany...
    (i znów ciężkie westchnięcie)

    ...

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Plumtree's Potted Meat?
    Incomplete.
  • Gość: P. IP: *.kielce.com.pl 22.05.03, 09:12
    Wielka dama z ciebie co to dupe musi autem wozić by wszystkie kolezanki
    widzialy na parkingu pod supermarketem, ze autem a nie autobusem przyjechala.
    Niezaradny zyciowo bo nie ma prawa jazdy? Ty jestes taka pusta czy tylko
    udajesz? Posiadanie prawa jazdy nie jest obowiazkowe ani przez kobiety ani
    mezczyzn. Twój facet nie musi robic nic czego sam nie chce, nie musi spelniac
    Twoich kaprysow. Chcesz wozic dupe to sama zrogranizuj prawo jazdy i auto.
    Jestes beznadziejna.
  • 22.05.03, 13:16
    Oj, niunia, niuna... Przykro było przeczytać twój post. Wydajesz się osobą
    mającą straszne aspiracje i reprezentującą postawę roszczeniową. Wiesz, u mnie
    było podobnie jak u Twojego faceta. Zawsze byłam zdana na komunikację miejską i
    fajnie mi się z tym żyło ? książki można było czytać, jak człowiek wsiadł w
    tramwaj to w korkach nie stał. Potem poznałam swego obecnego męża ?
    zmotoryzowanego. Zapyatł delikatnie, czemu nie mam prawa jazdy (a miałam
    wówczas 24 lata). Powiedziałam, że wydawało mi się, że nigdy nie będzie mi
    potrzebne. Cierpliwie woził mnie przez prawie trzy lata, nigdy nie namawiając
    do zrobienia prawa. I wiesz co? W pewnym momencie zaczęlo mi być głupio.
    Widziałam wiele razy, że jest po prostu zmęczony za kierwonicą pa paru
    godzinach jazdy, a ja nie mogę go nawet zmienić! Zacisnęłam zęby, poszłam na
    kurs. Prawo dostałam trzy tygodnie po swoich 28 urodzinach. Po odebraniu
    dokumentu wsiadlam do samochodu i pojechałam do pracy. To było cudowne!!! Dziś
    nie wiem, jak mogłam żyć bez jazdy. Wiesz, jaką mam radę? Nie ciosaj mu kołków
    na głowie, tylko zrób prawo, kup sobie samochów, zacznij go wozić. Może,
    podobnie jak ja, zawstydzi się albo nabierze apetytu na samochód?
  • 22.05.03, 17:24
    puchaczowa69 napisała:

    >poznałam swego obecnego męża
    > zmotoryzowanego. Zapyatł delikatnie, czemu nie mam prawa jazdy (a miałam
    > wówczas 24 lata). Powiedziałam, że wydawało mi się, że nigdy nie będzie mi
    > potrzebne. Cierpliwie woził mnie przez prawie trzy lata, nigdy nie namawiając
    > do zrobienia prawa. I wiesz co? W pewnym momencie zaczęlo mi być głupio.
    > Widziałam wiele razy, że jest po prostu zmęczony za kierwonicą pa paru
    > godzinach jazdy, a ja nie mogę go nawet zmienić! Zacisnęłam zęby, poszłam na
    > kurs. Prawo dostałam trzy tygodnie po swoich 28 urodzinach. Po odebraniu
    > dokumentu wsiadlam do samochodu i pojechałam do pracy. To było cudowne!!!
    Dziś
    > nie wiem, jak mogłam żyć bez jazdy.

    No to właśnie liczę, dlatego sama zrobię na pewno!

    Wiesz, jaką mam radę? Nie ciosaj mu kołków
    > na głowie, tylko zrób prawo, kup sobie samochów, zacznij go wozić. Może,
    > podobnie jak ja, zawstydzi się albo nabierze apetytu na samochód?

    Dzięki, Puchaczowa, wreszcie porada od kogoś, a nie krytyka. Z pewnością tak
    zrobię
  • 22.05.03, 13:29
    az zal sie robi tego chlopa
    ze ma taka kobiete a nie ze nie ma prawa jazdy
  • Gość: Ania IP: 217.60.60.* 22.05.03, 14:31
    Dokladnie tak, jak widac liczys ei tylko co ludzie powiedza. a skoro chlopaka
    stac na kurs prawa jazdy, to pozycz od niego i zrob sama.
  • 22.05.03, 15:04
    A ja Marylkęę trochę rozumiem.Sama mam prawo jazdy od 12 lat, pierwszy samochód
    miałam gdy byłam studentką.I wtedy też byłam z gościem, który nie miał prawka i
    co gorsza nie chciał go zrobić.Wierzcie to było naprawdę męczące i uciążliwe-
    jak gdzie kolwiek jechaliśmy musiałam prowadzić,zwłaszcza gdy to były długie
    trasy.Ja za kółkiem przez 500 km,a on jak hrabia obok.A najgorsze było, gdy na
    wakacjach w górach się rozchorowałam na anginę, miałam prawie 40 st temperatury
    i w takim stanie musiałam prowadzić z Zakopanego do W-wy,no bo jak mieliśmy
    wrócić?
    Poza tym wszystko co związane z samochodem było na mojej głowie- naprawy,
    tankowanie itp. itd.Wszelkie perswazje,żeby może poszedł na kurs i mnie
    odciążył- były kwitowane " a po co?"," Ja nie lubię samochodów".
    Oczywiście nie jest to wykładnią człowieka czy ma prawko czy nie, ale brak
    prawa jazdy u faceta- oznacza jakieś kalectwo czy zaburzenia psychomotoryczne i
    tyle.
    Mój obecny facet oczywiście ma prawo jazdy i bardzo nam to ułatwia życie.
    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • 22.05.03, 17:04
    martaa2 napisała:


    > Oczywiście nie jest to wykładnią człowieka czy ma prawko czy nie, ale brak
    > prawa jazdy u faceta- oznacza jakieś kalectwo czy zaburzenia psychomotoryczne
    i tyle.

    Nawet nie wiem, jak to skomentować =8-(

    --
    "Czarodziejka zawsze działa. Żle czy dobrze, okaże się później(...)
    żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
    Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się"
  • 22.05.03, 18:00
    drzazga1 napisała:

    >
    > Nawet nie wiem, jak to skomentować =8-(
    ------------------
    To nie komentuj
    Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo.Każdy facet od maleńkości
    interesuje się motoryzacją, samochodami- tak jak dziewczynki kosmetykami ,
    strojami i lalkami.Więc jeżeli chłopiec i w dzieciństwie i później nie
    przejawia takich zainteresowań, to chyba jest z nim coś nie tak.
    A nie posiadanie prawa jazdy przez mężczyznę jest więc w pewnym sensie
    kalectwem.


    --
    Pozdrowienia
    Marta
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 22.05.03, 18:12
    martaa2 napisała:

    Każdy facet od maleńkości
    > interesuje się motoryzacją, samochodami- tak jak dziewczynki kosmetykami ,
    > strojami i lalkami.>
    >
    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAa,jestem mezczyzna!!!! Tylko gdzie jest
    moj,hummmmmmmmm, organ??
  • 23.05.03, 08:43
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > martaa2 napisała:
    >
    > Każdy facet od maleńkości
    > > interesuje się motoryzacją, samochodami- tak jak dziewczynki kosmetykami ,
    >
    > > strojami i lalkami.>
    > >
    > AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAa,jestem mezczyzna!!!! Tylko gdzie jest
    > moj,hummmmmmmmm, organ??


    Melmire, a Twój facet co na tę rewelację ;-))))))?

    --
    "Czarodziejka zawsze działa. Żle czy dobrze, okaże się później(...)
    żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
    Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się"
  • Gość: moboj IP: 62.233.250.* 22.05.03, 19:36
    martaa2 napisała:

    > To nie komentuj
    > Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo.Każdy facet od maleńkości
    > interesuje się motoryzacją, samochodami- tak jak dziewczynki kosmetykami ,
    > strojami i lalkami.Więc jeżeli chłopiec i w dzieciństwie i później nie
    > przejawia takich zainteresowań, to chyba jest z nim coś nie tak.
    > A nie posiadanie prawa jazdy przez mężczyznę jest więc w pewnym sensie
    > kalectwem.

    po pierwsze: myslisz stereotypami. ja jestem kobieta, ale w dzieciństwie
    bawiłam się samochodami i grałam z chłopakami w piłkę nozna, a kibicem
    piłkarskim jestem do dzisiaj. mój facet zupełnie nie zna się na samochodach, a
    ja owszem.
    w zyciu się tak nie ubawiłam jak podczas czytania twoich dwóch postów. jutro na
    zajęciach logopedycznych chyba wszyscy padną ze smiechu, kiedy usłyszą, że jak
    facet nie interesuje się motoryzacją i nie ma prawa jazdy to znaczy, że ma
    zaburzenia psychomotoryczne. hahahahahaha. ty chyba nie wiesz co mówisz. wiesz
    co to jest motoryka? odsyłam do słownika - najlepiej medycznego,
    psychologicznego bądź logopedycznego. hahahahahahaha. no nie wytrzymam.

  • Gość: martaa2 IP: *.acn.pl 22.05.03, 19:48
    Taaa, bardzo piękna ta twoja teoria, znałam taką rodzinkę gdzie ich synuś w
    dzieciństwie bawił się Barbie i misiami, gdy był nastolatkiem- doradzał
    koleżankom w kwestii makijażu i kolorów lakierów do paznokci- a mamusia
    tłumaczyła,że Piotruś jest inny od swoich kolegów, bo taki delikatny i
    wrażliwy, ach i och,a teraz przezywa dramat bo wyszło na jaw,że jej Piotruś
    jest zwykłym homosiem i wnuków raczej się nie doczeka.I co uważasz,że to nadal
    normalne,iż chłopcy bawią się lalkami?
    A na podwórku miałam koleżankę, która piłkę kopała lepiej od niejednego faceta,
    ubierała się wyłącznie po męsku i co- czeka na operację zmiany płci.
    A skoro Ty kopiesz piłkę i latasz na mecze to znaczy,że też coś z Tobą nie
    tak.Robiłaś badania hormonalne? Hehehe!
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 22.05.03, 19:52
    Naturalnie taka jestes,czy bralas specjalne kursy pisania glupot?
  • Gość: martaa2 IP: *.acn.pl 22.05.03, 20:13
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Naturalnie taka jestes,czy bralas specjalne kursy pisania glupot?

    Tak chodziłyśmy razem na taki kurs.Nie pamiętasz ?
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 22.05.03, 20:23
    Aaa,tak, ty bylas prymuska a mnie wyrzucili za brak zaangazowania i inwencji
    tworczej!
  • 22.05.03, 19:58
    Gość portalu: martaa2 napisał(a):

    > Taaa, bardzo piękna ta twoja teoria, znałam taką rodzinkę gdzie ich synuś w
    > dzieciństwie bawił się Barbie i misiami, gdy był nastolatkiem- doradzał
    > koleżankom w kwestii makijażu i kolorów lakierów do paznokci- a mamusia
    > tłumaczyła,że Piotruś jest inny od swoich kolegów, bo taki delikatny i
    > wrażliwy, ach i och,a teraz przezywa dramat bo wyszło na jaw,że jej Piotruś
    > jest zwykłym homosiem i wnuków raczej się nie doczeka.I co uważasz,że to
    nadal
    > normalne,iż chłopcy bawią się lalkami?
    > A na podwórku miałam koleżankę, która piłkę kopała lepiej od niejednego
    faceta,
    >
    > ubierała się wyłącznie po męsku i co- czeka na operację zmiany płci.
    > A skoro Ty kopiesz piłkę i latasz na mecze to znaczy,że też coś z Tobą nie
    > tak.Robiłaś badania hormonalne? Hehehe!
    Ty chyba jakas skrzywiona jestes.Jest rzezca najnormalniejsza,ze chlopcy sie
    bawia lalkami a dziewczeta autkami.Co ma piernik do wiatraka na
    temat "homosiow".Uprzedzona jestes od dawna?
  • Gość: martaa2 IP: *.acn.pl 22.05.03, 20:12

    > Ty chyba jakas skrzywiona jestes.Jest rzezca najnormalniejsza,ze chlopcy sie
    > bawia lalkami a dziewczeta autkami.Co ma piernik do wiatraka na
    > temat "homosiow".Uprzedzona jestes od dawna?
    ---------
    I Ty uważasz,że to normalne,że 7 letni chłopiec przebiera Barbie i bawi się w
    dom ? A dziewczynka gania za piłką ? Bo ja nie.
    A co do homosiów- nic do nich nie mam, wiszą mi, ale takie inklinacje
    przejawiają się już w dzieciństwie.I tyle.
  • Gość: moboj IP: 62.233.250.* 22.05.03, 23:36
    Gość portalu: martaa2 napisał(a):

    > Taaa, bardzo piękna ta twoja teoria, znałam taką rodzinkę gdzie ich synuś w
    > dzieciństwie bawił się Barbie i misiami, gdy był nastolatkiem- doradzał
    > koleżankom w kwestii makijażu i kolorów lakierów do paznokci- a mamusia
    > tłumaczyła,że Piotruś jest inny od swoich kolegów, bo taki delikatny i
    > wrażliwy, ach i och,a teraz przezywa dramat bo wyszło na jaw,że jej Piotruś
    > jest zwykłym homosiem i wnuków raczej się nie doczeka.I co uważasz,że to
    nadal
    > normalne,iż chłopcy bawią się lalkami?

    a nawet gdyby tak się stało w tym jednym konkretnym przypadku to uważasz, że
    tak się dzieje za każdym razem? mam wrażenie, że psychologia nie jest twoją
    mocna stroną. a pracowałaś kiedys z dziećmi w przedszkolu? bo ja miałam okazję
    i widziałam, że małe dzieci bawią sie po prostu w grupie i mają wspólne zabawki.
    i nie zawsze jest tak, że to chłopcy maja samochodziki, a dziewczynki lalki i
    plastikowe kuchenki. i to jest normalne. homoseksualista się jest -
    prawdopodobnie od życia płodowego, choc grubo później sobie to człowiek
    uswiadamia. homoseksualizmu nie nabywa się od zabawek.
    polecam poczytać akademickie podręczniki psychologiczne, może nauczysz się
    czegos pożytecznego.
    a znaczenie słowa "motoryka" poznałaś? pisali cos w słowniku o samochodach?

    > A na podwórku miałam koleżankę, która piłkę kopała lepiej od niejednego
    faceta,
    >
    > ubierała się wyłącznie po męsku i co- czeka na operację zmiany płci.
    > A skoro Ty kopiesz piłkę i latasz na mecze to znaczy,że też coś z Tobą nie
    > tak.Robiłaś badania hormonalne? Hehehe!

    taaa - kolejna rozmyta teoria. od grania w piłkę prosta droga do zmiany płci. a
    to sie moi współlokatorzy uśmiali. wiesz co to hobby? jeden zbiera znaczki,
    drugi lubi słuchac muzyki, a ja lubię piłkę nozną. i jestem ceniona wśród moich
    przyjaciół, ze nie gadam tylko o fatałaszkach i kosmetykach.
    a co z gotowaniem??? odpowiesz mi? bo gotowanie jest uważane z kobiece zajęcie.
    to co ze sławnymi mężczyznami - kucharzami ze słynnych knajpek? wszyscy są,,
    jak ty to nazywasz, homosiami?
    pozdrawiam:) monika - od 8 lat w szczęśliwym związku z mężczyzna mojego życia.
  • Gość: Ricardo33 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 04:43
    A ja się bawiłem lalkami i z dziewczynami, i koleżankom doradzałem makijaż. I
    nie jestem żadnym homosiem, wręcz przeciwnie, mam z niektórymi koleżankami
    bardzo udane życie seksualne.
    Co więcej te zabawy lalkami spowodowały - moim zdaniem -zainteresowanie płcią
    przeciwną.
    Umiem się bić, grać w piłkę nożną ale TEŻ NIE MAM PRAWA JAZDY. Po prostu w
    ogóle mnie nie pociąga uczestnictwo w ruchu drogowym. I na dodatek wiem, że
    byłbym fatalnym kierowcą. Nawet mi się nie chce z tym zmagać.
    Tylko nie mam dziewczyny, która ma aż takie ciśnienie wzorców i nie mam
    kolegów-idiotów, którzy by mnie wyśmiewali.
    Najlepsze jest to, że zawsze mam ciuchy, po których widać, że są drogie,
    kupuję obrazy, które też nie są tanie i moich znajomych piekielnie dziwi,
    dlaczego nie kupię samochodu.
    Teraz wymyślili, że mam epilepsję na pewno i dlatego nie jeżdżę. To naprawdę
    bieda duchiwa - gdybyśmy mieli dostosowywac się do wyobrażeń innych.
    Jeśli naszą marylkęęę stać na samochód, to dlaczego nie wraca do domu taksówką
    ale autobusem nocnym w mrozie?
  • Gość: capote IP: utp.:* / 10.10.9.* 23.05.03, 08:14
    jestem mezczyzna, heteroseksualista, mam prawko, ale prowadze tylko kiedy musze
    bo nie lubie samochodow i nie lubie prowadzic. Czy to wiadczy o mojej
    niemeskosci maartusiu i co robili ci mezczyni przed XX wiekiem?
  • Gość: moboj IP: 62.233.250.* 23.05.03, 09:22
    Gość portalu: capote napisał(a):

    > jestem mezczyzna, heteroseksualista, mam prawko, ale prowadze tylko kiedy
    musze
    >
    > bo nie lubie samochodow i nie lubie prowadzic. Czy to wiadczy o mojej
    > niemeskosci maartusiu i co robili ci mezczyni przed XX wiekiem?

    zdaniem martusi pewnie musieli mieć prawo jazdy na konia bądź bryczkę, czy inną
    karetę lub kolaskę:):):)
  • Gość: capote IP: utp.:* / 10.10.9.* 23.05.03, 11:36
    ale i tak mieli latwiej, bo zadnego "prawka" robic nie trzeba bylo ;)
  • 23.05.03, 19:13
    Osz kurde. Ja sie bawilam wylacznie z chlopakami bo dziewczynki byly
    niemozebnie nudne. Znacznie bardziej mnie pociagalo robienie domkow na drzewach
    niz porownywanie ktora ma ladniejsze majtki. Makijazem sie nigdy nie
    interesowalam bo mam alergie na wiekszosc kosmetykow wiec i nie mialam powodu
    zeby sie tym fascynowac. Jestem zona i matka, czekam w tej chwili nie na zmiane
    plci tylko na narodziny drugiego dziecka.


    --
    Baranina nie Windows, nie wiesza się bez powodu.
  • Gość: Richelieu* IP: *.localdomain / 192.168.0.* 23.05.03, 01:07
    martaa2 napisała:

    > Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo.Każdy facet od maleńkości
    > interesuje się motoryzacją, samochodami- tak jak dziewczynki kosmetykami ,
    > strojami i lalkami.Więc jeżeli chłopiec i w dzieciństwie i później nie
    > przejawia takich zainteresowań, to chyba jest z nim coś nie tak.
    > A nie posiadanie prawa jazdy przez mężczyznę jest więc w pewnym sensie
    > kalectwem.


    martoo2 , chyba nie uważasz, że zainteresowania samochodami są wyssane z
    mlekiem matki. Że każdy chłopiec ma w genach auta, a każda dziewczynka lalki.
    Zwykle już od wczesnego dzieciństwa różnicuje się swoje zachowanie w zależności
    czy mamy córkę czy syna. Jeśli syn się przewróci i stłucze kolano mówimy mu aby
    nie płakał, aby był dzielny i aby nie był babą. Kiedy takie samo kolano stłucze
    dziewczynka robimy z tego faktu wydarzenie i pocieszamy. I tak można ze
    wszystkim. takie różnicowanie powoduje wyksztłcenie różnej wrażliwości u
    dzieci. Lalki dają możliwość uzewnętrzenienia tej wrażliwości, choć równie
    dobrze może to być zwierzę. Druga sprawa to kwestia aktywności. Chłopcu można
    chodzić po drzewach, wdrapywać się na płoty i psocić, a dziewczynka powinna być
    grzeczna. jakie daje to skutki? Że chłopiec odkrywa, doświadcza, a dziewczynka
    pilnuje się i siedzi cicho jak mysz pod miotłą, albo uczy się. To dziewczynki
    mają lepsze stopnie na etapie odtwarzania wiedzy czyli w podstawówce. Kiedy zaś
    trzeba samemu coś od siebie, na studiach, jeszcze wyżej, jakoś brakuje im
    inwencji, chęci, zaangażowania. Bo całe dzieciństwo się pilnowały aby nie
    ubrudzić sukienki. Sukienki.. dlaczego kobiety generalnie bardziej dbają o
    siebie nawet gdy nie starają się zrobić wrażenia na żadnym facecie? Bo w
    dzieciństwie wpojono im, że dziewczynka musi być czysta, schludna i porządna.
    Że chłopcu brud za paznokciami jeszcze ujdzie, ale dziewczynce już nie. Ot i
    filozofia.
    Ale dlaczego jest ogromna przewaga dziewczynek łażących po drzewach i bawiących
    się autami nad chłopcami bawiącymi się lalkami? Bo generalnie czasy są
    maskulinistyczne, gdzie cechy jak wrażliwość, opiekuńczość są niemodne w
    przeciwieństwie do agresywnej walki o byt. Samochodzik, kolejka, gra w piłkę są
    ukierunkowane na ruch i to ruch gwałtowny. lalka, zabawa w dom w mamę i tatę są
    zabawami pasywnymi akurat odpowiednimi dla dziewczynki całe dzieciństwo
    strofowanej nie rób, nie biegnij, nie rusz bo się pobrudzisz. Więc dla dzieci
    obu płci oglądających agresywne pokemony lalki nie są tak atrakcyjne jak
    samochody.
    A homoseksualizm to inna sprawa. Kontrowersyjne to, ale większość dowodów
    wskazuje na genetyczne uwarunkowanie, więc kwesta wychowania nie odgrywa tu
    żadnej roli. Może być też homoseksualizm taki nie do końca pełny kiedy chopak
    boi się kobiet z powodu jakichś traumatycznych przeżyć lub z czystej
    ciekawości. W końcu papierosy i wodka też są obrzydliwe jak dla mężczyzny drugi
    mężczyzna, ale ilu pali i pije dla przyjemności?
  • 22.05.03, 17:29
    martaa2 napisała:

    > A ja Marylkęę trochę rozumiem.

    dzieki, martaa2 ;))

    Wierzcie to było naprawdę męczące i uciążliwe-
    > jak gdzie kolwiek jechaliśmy musiałam prowadzić,zwłaszcza gdy to były długie
    > trasy.Ja za kółkiem przez 500 km,a on jak hrabia obok.A najgorsze było, gdy
    na
    > wakacjach w górach się rozchorowałam na anginę, miałam prawie 40 st
    temperatury
    >
    > i w takim stanie musiałam prowadzić z Zakopanego do W-wy,no bo jak mieliśmy
    > wrócić?

    bo o takie sprawy mi właśnie chodzi!!!

  • 23.05.03, 19:19
    No jasne, ze bywa trudno. Ale moglo byc tak, ze tylko Twoj facet mialby prawo
    jazdy i akurat on by sie ciezko rozchorowal a ty bys nie mogla prowadzic.

    --
    Baranina nie Windows, nie wiesza się bez powodu.
  • Gość: moboj IP: 62.233.250.* 22.05.03, 19:44
    martaa2 napisała:

    > A ja Marylkęę trochę rozumiem.Sama mam prawo jazdy od 12 lat, pierwszy
    samochód
    >
    > miałam gdy byłam studentką.I wtedy też byłam z gościem, który nie miał prawka
    i
    >
    > co gorsza nie chciał go zrobić.Wierzcie to było naprawdę męczące i uciążliwe-
    > jak gdzie kolwiek jechaliśmy musiałam prowadzić,zwłaszcza gdy to były długie
    > trasy.Ja za kółkiem przez 500 km,a on jak hrabia obok.A najgorsze było, gdy
    na
    > wakacjach w górach się rozchorowałam na anginę, miałam prawie 40 st
    temperatury
    >
    > i w takim stanie musiałam prowadzić z Zakopanego do W-wy,no bo jak mieliśmy
    > wrócić?
    > Poza tym wszystko co związane z samochodem było na mojej głowie- naprawy,
    > tankowanie itp. itd.Wszelkie perswazje,żeby może poszedł na kurs i mnie
    > odciążył- były kwitowane " a po co?"," Ja nie lubię samochodów".

    a przeciez to ty chyba byłas włascicielką samochodu, prawda? skoro zdecydowałas
    się miec samochód to chyba liczyłas się z tym, że będziesz musiała tankowac,
    naprawiać itd. ja tez mam prawo jazdy i pierwsze czego sie nauczyłam od mojego
    taty to zmiana koła i różne drobne sztuczki, którymi można sobie pomóc, gdy cos
    się stanie w drodze.
    albo może mogłas sobie zatrudnic kogos do odwalania brudnej roboty?
    jejku, jak ja nie lubie takich marudzących bab.

    > Oczywiście nie jest to wykładnią człowieka czy ma prawko czy nie, ale brak
    > prawa jazdy u faceta- oznacza jakieś kalectwo czy zaburzenia psychomotoryczne
    i
    >
    > tyle.
    > Mój obecny facet oczywiście ma prawo jazdy i bardzo nam to ułatwia życie.

    taa - z cała pewnością trzeba zainteresowania samochodami dopisac do definicji
    słownikowych słowa "mężczyzna".
    co do psychomotoryki to juz napisałam we wczesniejszym poście - nie uzywaj
    martusiu słów, których nie rozumiesz.
  • 22.05.03, 17:27
    Gość portalu: Ania napisał(a):

    > Dokladnie tak, jak widac liczys ei tylko co ludzie powiedza.

    a gdzie o tym była mowa w moim poście, ha?????
  • 22.05.03, 17:26
    diab.lica napisała:

    > az zal sie robi tego chlopa
    > ze ma taka kobiete a nie ze nie ma prawa jazdy

    nie wygląda na niezadowolonego ;))
    może jestem marudna, ale mam wiele innych zalet, o!
  • Gość: grogreg IP: 212.160.165.* 22.05.03, 15:09
  • 22.05.03, 16:19
    ... jezdzic. Moja kolezanka, po roku nie odwazylaby sie siasc za kolkiem. W
    mojej blizszej rodzinie nikt nie ma samochodu jakos, znajomi swiezo upieczonemu
    kierowcy wozu nie pozycza, moja dziewczyna tez narzekala, jak zaproponowalem,
    ze cos z tym zrobie, uslyszalem, ze przeciez nie pozwoli mi prowadzic...

    A pies was traca.
  • 22.05.03, 17:27
    ... a może kupi Ci rikszę?
  • 22.05.03, 17:30
    kohinor napisał:

    > ... a może kupi Ci rikszę?

    kartę rowerową mam ;)
    choc podobno (?) już niepotrzebna, prawda to?
  • 22.05.03, 17:31
    kohinor napisał:

    > ... a może kupi Ci rikszę?

    niegłupie ;))
  • Gość: camel IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.03, 18:06
    marylko, nie kazdy musi mies prawo jazdy. jak sama wspomnialas moglas wezwac
    taksowke, ja zrobilem prawo jazdy dopiero w wieku 28 lat i nadal uzywam go
    sporadycznie..bo mi nie potrzebne, auto stoi przd blokiem, place ubezpieczenie
    i zaczynam sie zastanawiac po cholere. Jak chcesz to zrob sobie sama prawo
    jazdy i bedziesz niezalezna. Jak twoj facet bedzie mial prawko i nie bedzie mu
    sie chcialo gdzies ciebie podrzucic to tez napiszesz list na forum? a moze on
    sie czuje kiepskim kierowca lub ma lek przed prowadzeniem samochodu.

    camel

    nie badz taka egoistka:))) zrob prawko i daj mu swiety spokoj.
  • 22.05.03, 18:28
    No jak to czytam to mnie az drze.Po pierwsze co oznacza ,ze facet bez prawa
    jazdy jest w jakims stopniu kaleka?I gdzie jest powiedziane,ze chlopcy do
    konca zycia musza sie interesowac samochodami.Czy tak samo facet,ktorego nie
    interesuja komputery jest uposledzony?

    Po drugie.Uwazam Marylko,ze przemawia przez ciebie wygodnictwo ot tyle.Piszesz
    np o ciazy i o juz urodzonym maluszku.Cala masa kobiet jezdzi komunikacja
    miejska i jakos nie robia z tego problemu,kobiecie w ciazy jakos jeszcze
    miejsca ustepuja a potem maluszek jedzie w wozeczku i za przeproszeniem zwisa
    mu to czy jedzie autobusem czy samochodem.

    I po trzecie nie uwazam,ze dbanie o kobiete polega na jej wozeniu.
  • 22.05.03, 20:17
    A co to za matoł,żeby prawa jazdy nie miał ? U nas w rodzinie nawet Rysiu ma
    prawo jazdy. Marylka wypieprz tą zniewieściałą ciotę i poszukaj se normalnego
    fagasa, coby cię woził.Ja teraz jestem w ciąży z Ignasiem i mój Paweł mnie
    wszędzie wozi,a jak !
    --
    Całuski dla Was
    dr Krystyna Lubicz z rodziną
  • Gość: Pawel Lubicz IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.03, 20:40
    krysia-lubicz napisała:

    > A co to za matoł,żeby prawa jazdy nie miał ? U nas w rodzinie nawet Rysiu ma
    > prawo jazdy. Marylka wypieprz tą zniewieściałą ciotę i poszukaj se normalnego
    > fagasa, coby cię woził.Ja teraz jestem w ciąży z Ignasiem i mój Paweł mnie
    > wszędzie wozi,a jak !


    te krysia, teraz to ty sie sama woz, ja jestem na kursie...
    a wogole nie jestem pewien czy to moje dziecko...

    pawel lubicz
  • 03.09.03, 16:28
    Oczywiście że nie twoje! Ignac jest MÓJ!!!


    --
    Kocham Krysię!

    Lubicze RULEZ!

    Wasz Stiepan.
  • 22.05.03, 20:31
    Facet bez prawa jazdy to tak jakby kurna fiuta nie miał.To pierdoła, jełop i
    ciamajda.Mój Rysio jest prawdziwym facetem !
    --
    Kwaku,kwaku,pierdu,pierdu
    Grażynka Lubicz
  • Gość: Xena IP: *.acn.waw.pl 22.05.03, 20:57
    No sorry Marylko, ale Twoja argumentacja jest zupełnie nieprzekonująca.

    To Tobie zależy na posiadaniu prawa jazdy, prawda? Niby Ci zależy - ale jednak
    wymysliłas sobie kilka powodów/pretekstów, by tego prawa jazdy nie robić. I
    jednoczesnie odrzucasz powody, dla których Twój partner owego prawa robić nie
    zamierza, oczekując, że dostosuje sie do twoich wymagań i kaprysów. Siebie
    usprawiedliwiasz - mam mało czasu, studiuje i pracuję. Twój facet też pracuje i
    to, zdaje się, do późnych godzin (wspomniałaś o tym przy opisie traumatycznego
    powrotu trmawajem o 20 wieczorem) - rozumiem, że jego praca i jego ewentualne
    zmęczenie są mniej ważne? Nie ma prawa wieczorkiem glebnąć sie w fotelu z
    gazeta w ręku, tylko powinien jeszcze odfajkowywać za Ciebie jakiś kurs?
    Zdumiewająca niekonsekwencja. Zwłaszcza że - jak rozumiem - fizycznie jesteś
    sprawna, nie cierpisz na żadną z przypadłości typu: inwalidztwo, daltonizm,
    epilepsja, a samochód nie jest Ci rzeczywiście _niezbędnie_ potrzebny - bo to
    mogłoby usprawiedliwiać Twoją postawę. Po prostu, fajnie jest podjechać bryczką
    pod supermarket - więc Twój facet ma Ci zapewnić tę przyjmność, tak? Bo jeśli
    chodzi o to, by w nagłych wypadkach mozna było sie gdzies szybko dostać - to
    przypominam o istnieniu bardzo praktycznej instystucji taksówki; skoro stać by
    was było (czy tam twojego faceta) na kupno i utrzymanie samochodu, to chyba nie
    powinno byc problemu z okazjonalnym (okazjonalnym, bo chyba nie jeździsz
    codziennie na ostry dyzur) szarpnięciem sie na taryfę.

    I jeszcze jedna uwaga - zakładam, że załozyłas ten wątek w celach poznawczych,
    chcąc poznać opinie innych. Myślącą osobę taka liczba negatywnych postów
    powinna chyba skłonić do jakiejś autorefleksji i ponownego przemyślenia
    tematu. Zastanów się Marylko, gdzie tak naprawde lezy problem.
  • Gość: .................. IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.05.03, 23:16
    Nic nie napisalas dlaczego on nie chce zrobic prawa jazdy. Widze, ze
    chcesz byc wozona, co rozumiem. Byc moze on uwaza, ze w chwili
    obecnej nie stac go na samochod. To, ze ma wg. Ciebie pieniadze na
    niego, wcale nie oznacza, ze go na niego stac. Moze ma pieniadze
    zupelnie na co innego -planuje cos na przyszlosc (jakis biznes, kupno
    mieszkania itp). Moze tez swiadomie nie robi prawka, bo wie, iz
    majac go, bedziesz nalegala na to, zeby kupil samochod. Skoro nie
    jestes az tak uzalezniona od samochodu jak wiekszosc z nas, to
    daruj sobie te sprawe. Z czasem i tak go kupi. Samochod jest
    kosztowny w utrzymaniu. Te pieniadze wydaj na taksowke, w chwilach
    takich jak opisalas. W czym widzisz tu az taki wielki problem?
    Chlop nieodpowiedzialny moze byc wtedy, kiedy zrobi prawo jazdy i
    zacznie jezdzic po pijaku lub na inne dziewczynki juz swoim autem.
  • Gość: Ricardo33 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 04:46
    A ja się bawiłem lalkami i z dziewczynami, i koleżankom doradzałem makijaż. I
    nie jestem żadnym homosiem, wręcz przeciwnie, mam z niektórymi koleżankami
    bardzo udane życie seksualne.
    Co więcej te zabawy lalkami spowodowały - moim zdaniem -zainteresowanie płcią
    przeciwną.
    Umiem się bić, grać w piłkę nożną ale TEŻ NIE MAM PRAWA JAZDY. Po prostu w
    ogóle mnie nie pociąga uczestnictwo w ruchu drogowym. I na dodatek wiem, że
    byłbym fatalnym kierowcą. Nawet mi się nie chce z tym zmagać.
    Tylko nie mam dziewczyny, która ma aż takie ciśnienie wzorców i nie mam
    kolegów-idiotów, którzy by mnie wyśmiewali.
    Najlepsze jest to, że zawsze mam ciuchy, po których widać, że są drogie,
    kupuję obrazy, które też nie są tanie i moich znajomych piekielnie dziwi,
    dlaczego nie kupię samochodu.
    Teraz wymyślili, że mam epilepsję na pewno i dlatego nie jeżdżę. To naprawdę
    bieda duchowa - gdybyśmy mieli dostosowywac się do wyobrażeń innych.
    Jeśli naszą marylkęęę stać na samochód, to dlaczego nie wraca do domu taksówką
    ale autobusem nocnym w mrozie?
  • Gość: camel IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.03, 15:34
    no i tak..biedna kobieta..przyszla sie tu wyzalic, ze ma faceta, ktory jest
    niepelnosprawny (bo nie ma prawka), a tu wszyscy (prawie) stwierdzili, ze to
    marylka jest " nie halo".
    O! biedna...
    marylko, mam dla ciebie jedna rade... zrob sobie sama prawko i od czasu do
    czasu przewiez meza.

    camel
  • 23.05.03, 16:55
    nie wcięło.
    po prostu niektórzy ludzie w pracy pracują a nie forumują, a bawią sie w to
    dopiero w wolnym czasie, o!
  • 23.05.03, 18:44
    Marylko
    ponieważ też jestem jeszcze w pracy, nie miałem możliwości przeczytania
    wszystkich postów. Pewnie więc powtórzę jakieś wcześniejsze opinie. Niemniej
    jednak: dlaczego nie zrobiłaś jeszcze prawa jazdy???
  • 23.05.03, 20:13
    marylko,

    mezczyzna moj ukochany ma lat 22
    prawa jazdy nie ma
    i tak:
    -z jednej strony rozumiem cie, bo brak mozliwosci
    swobodnego poruszania sie jest czasem klopotliwy. jednak
    ty nie masz prawa krytykowac swojego faceta, z tego tylko
    wzgledu, ze sama prawa jazdy nie masz. niby czemu on ma
    je robic pierwszy- bo jest facetem? bzdura!

    -z drugiej strony, niechec do robienia prawka zawsze z
    czegos wynika. w 'naszym' przypadku jes to jakis uraz
    psychiczny, poniewaz moj przyszly tesc jest prawdziwym
    piratem drogowym i nie dziwie sie, ze ktos, kto od
    dziecinstwa przyglada sie takim 'wyczynom' (czasem
    konczacym sie nieszczesliwie) ma odraze do prowadzenia
    samochodu
    moze raczej powinnas z nim porozmawiac, zamiast
    prezentowac taka nieuzasadniona roszczeniowa postawe

    i jeszcze jedno; znam facetow, ktorzy zrobili prawo jazdy
    dopiero, gdy zrobily je ich partnerki- ambicja i te sprawy:)
    pzdr
  • Gość: camel IP: *.dip.t-dialin.net 23.05.03, 23:34
    marylko,
    ja nie chcialem robic prawka..ale w koncu zrobilem w wieku 28 lat :))) bo tak
    sie domagalo "spoleczenstwo". Nawet sobie New Beetle kupilem :)) i jezdze raz
    na 2-3 tygodnie.... prze 20 minut jak mnie cos przypili. A tak to korzystam z
    mojego wysluzonego rowerka:)))

    camel
  • 23.05.03, 19:08
    marylkaa napisała:

    niedługo kończy 25 lat, a mimo to prawka do dziś nie
    zrobił, co gorsza nie ma na to ochoty i twierdzi, że nie zamierza robić, bo
    > on nie będzie nigdy jeżdził.

    znamy się już dośc długo, do tej pory nie
    > zwracałam na to większej uwagi, ale ostatnio... przyklad z ostatniego
    > tygodnia - zachorowałam, musiałam pójśc do lekarza. musiałam jechać
    > tramwajem, choć czułam się nie najlepiej. OK można wziąć taksówkę, ale mi nie
    > o sam transport chodzi, a o to że facet powinien zadbać o swoją kobietę, w
    > tym wypadku takim zadbaniem byłoby dla mnie właśnie podwiezienie mnie.
    > przykład drugi - trochę starszy, z czasu gdy wcześnie robiło się ciemno -
    > musiałam zostać dłużej w pracy, wyszłam po 20:00, pracuję na obrzeżach
    > miasta, a mieszkam też w nienajlepszej dzielnicy, byłoby mi bardzo miło gdyby
    > mój luby przyjechał po mnie samochodem. bez niego przyjechać nie mógł, bo
    > późno kończy pracę i by nie zdążył do mnie dojechać. efekt wracałam do domu
    > rozglądając się na wszystkie możliwe boki, do przyjemności to nie należy.
    > mielismy tez problem z wyjazdem na długi weekend, gdyż miejsce, gdzie mam
    > działkę, ma bardzo kiepskie połączenia PKSowe, w żaden sposób nie pasował nam
    > dojazd, miał nas niby odwieźć kolega, który później się wykręcił, wkurzyłam
    > się bardzo, bo już cieszyliśmy się na ten wyjazd bardzo, a nagle okazało się
    > że nic z tego. temu chłopakowi, prawdę mówiąc wcale się nie dziwię, że mu się
    > nie chciało, bo miał byc może inne ciekawsze plany niż odwożenie
    > niezmotoryzowanego kolegi i jego panny gdzieś tam. pokóciłam sie z moim
    > facetem, że przez niego nie możemy wyjechać, bo sam samochód to moglismy mieć
    > w każdej chwili - od mojego brata, chętnie by pozyczył, a sam nie mógł
    > jechać, bo pracował. że już nie wspomnę o imprezach, z których trzeba wracać
    > do domu nocnym autobusem, co jest szczególnie uciązliwe na mrozie, o cięzkich
    > zakupach, które ręcznie trzeba do domu przytargać, na szczęście nie
    > własnoręcznie, bo On mi w tym pomaga, ale o ileż byłoby wygodniej podjechać
    > do supermarketu, zapakować wszystko i zawieźć do domu. to że on nie ma prawka
    > to nie jest kwestia kasy, stać go na to żeby je zrobić, tak samo jak stać go
    > na utrzymanie samochodu. wiem - powiecie pewnie zaraz - sama zrób, ale to
    > nie do końca w tym rzecz. po pierwsze - OK mogłabym ale jeszcze nie teraz, bo
    > zwyczajnie nie mam na to czasu (kończę studia i pracuję, mam naprawdę mało
    > wolnych chwil) ani też pieniędzy ;( niewykluczone, że za rok czy dwa zbiorę
    > się i zdam na prawko, choć łatwo mi nie będzie, bo boje się tak wielkiego
    > ruchu na drodze (mieszkam w Wawie). a po drugie - i najważniejsze - patrze na
    > tę sprawę tak bardziej przyszłościowo - załóżmy, że bedziemy rodziną i
    > będziemy mieli dziecko, z maluszkem jakoś nieszczególnie tłuc się komunikacja
    > miejską, tym bardziej chorym, czy np. na mrozie. albo gdy będę w ciąży -
    > zatłocozny autobus szczególnie latem, to koszmar. wiem, że zawsze można wziąć
    > taksówkę, tak samo jak ja mogę sama nauczyć się jeździć,ale to nie o to mi
    > chodzi. chcę żebyście mnie dobrze zrozumiały - ja odbieram to jako pewna
    > niezaradność życiową mojego mężczyzny i zwyczajnie mi przykro, gdy widzę bądź
    > wiem, że po koleżanki przyjeżdżają ich faceci/mężowie po pracy, po imprezie
    > itp.
    > pocieszcie mnie, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, bo wśród moich
    > znajomych jest to przypadek odosobniony, z kobiet mniej więcej połowa jeździ
    > samochodem, ale faceci dokładnie wszyscy mają prawo jazdy od dobrych kilku
    > lat, nie koniecznie wszyscy mają samochód, ale to mały problem, bo ten jak
    > już pisałam zawsze można pożyczyć, bądź kupić jeśli kogoś na to stać, ważne
    > że w konkretnych chocby odosobnionych przypadkach, mogą oni usiąść za
    > kierownicą.
    > wiem, że sytuacja ta się nie zmieni z jego strony na pewno, nie wiem co by
    > się musiało wydarzyć żeby zmienił zdanie, bo uparciuch z niego niesamowity,a
    > z mojej strony tez nieprędko, w sensie mojej jazdy, a w sensie akceptacji
    > takiego stanu rzeczy tym bardziej.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.