Dodaj do ulubionych

Nie wiem czy odejść bo mogę już nikogo nie znaleźć

08.05.07, 13:20
Jestem z mężczyzną, który jest czuły, miły, kulturalny i ciepły. Pięknie
mówi, jest pomocny, dba o swoje dzieci, chociaż rzadko się z nimi spotyka
(jest rozwiedziony). Jest również dobrym kochankiem. Jest oszczędny, jest
pedantyczny ale jednocześnie jest bałaganiarzem. Jestem u niego przez 3-4 dni
w tygodnu. Nie mam nawet swojej półki w szafie. Robię mu śniadanka, obiady,
sprzątam, pracuję w ogrodzie. Chodzimy do znajomych, grillujemy na tarasie.
Jestem domatorką ale czuję, że nie mam swojego domu. Mogłabym się do niego
przeprowadzić ale nie wiem, czy powinnam. Jego dom to dom jego rodziców,
którzy już nie żyja ale ciągle są obecni.
Mamy inne poglądy-o polityce nie możemy rozmawiać.
On dużo narzeka i jest zmęczony. A to głowa boli, a to zmęczenie po pracy.
Brak energii i radości życia.
Mogłabym wyjść za niego ale teraz nie jestem szczęśliwa a ślub nic tu nie
zmieni.
Nie mam dzieci a chciałabym, chociaż się boję. On już ma, potrzebuje tylko
kobiety. Chociaż jak się poznawaliśmy 2 lata temu mówił, że chce mieć dziecko.
Bez sensu to wszystko. To nie jest ktoś, kto daje mi radośc życia i nadzieję
ale jest kimś, kto mnie kocha.
Mam 41 lat i boję się, że nic mnie już nie czeka.
Obserwuj wątek
      • ulaw Masz rację ale to nie jest takie proste 08.05.07, 14:25
        Bycie samą też nie jest dobre. Z nim nie trafiają się dobre chwile, jest taki
        ciepły i oddany. Nie jestm szczęśliwa ale może bardziej bedę, kiedy go
        zostawię. Tak byłby najlepiej, bo taki związek odbiera mi szanse na normalne
        życie. Nie umiem z nim o tym spokojnie porozmawiać. Kiedy próbuję, to on mówi,
        że powinnam sobie znaleźć jakieś hobby, jeśli nie czuję sensu życia.
        • i.nes Re: Masz rację ale to nie jest takie proste 08.05.07, 14:34
          Być może to kwestia temperamentu. Związkom bez emocji nie dawałam szans. Zawsze
          odchodziłam. Wolałam być sama, niezależna, wyjeżdżać w góry, na żagle, poznawać
          inne osoby, szukać... Aż znalazłam :)

          Być może to naiwne, co powiem, ale wydaje mi się, że poczucie szczęścia nie ma
          nic wspólnego z wiekiem :)

          --
          Life's a journey, not a destination.
    • azak6 Re: Nie wiem czy odejść bo mogę już nikogo nie zn 08.05.07, 13:25
      ciężko jest radzić...bo to zbyt poważne życiowe problemy.Poza tym ile ludzi tyle rad.Każdy patrzy poprzez pryzmat swoich doświadczeń.A co Ty czujesz? Co masz w sercu? Co sprawia Ci radość? Nie w głowie.Robie to samo...zawsze analizuje.I chyba większość kobiet tak robi.Nie wychodzi to na dobre.Wprowadza zamieszanie.
      Trzymam kciuki
      • ulaw Czuję, że nie umiem się zdecydować 08.05.07, 14:08
        Proste to nie jest. W sercu nie mam jasności co czuję. Wiem, że chcę cieszyć
        się życiem, żartować i śmiać się, rozmawiać i czytać. Może jestem za mało
        tolerancyjna i nie wiem czego chcę i gonię za czymś czego nie ma?
        Złości mnie gapienie się w telewizję, zaczynanie i niekończenie, mówienie mi,
        że on ma lepszy sposób np. na krojenie mięsa. Denerwuje mnie oszczędność-nie
        skąpstwo!, a właśnie oszczędność granicząca ze śmiesznością. Nie mamy wspólnych
        pieniędzy ale robię sporo zakupów.
        Jednocześnie jest naprawdę ciepły i oddany ale czuję, że przyzwyczaił się do
        takiego życia jakie jest teraz a ja jestem straszliwie tym zmęczona. Chcę
        stabilizacji. Rodziny i domu a nie bycia panią na przychodne.
        • nadinka_nadinka Re: Czuję, że nie umiem się zdecydować 08.05.07, 14:15
          a czy jestes w stanie tak zyc? z nim? bo to jest wazne. jezeli nie jestes to
          powinnas dac sobie spokoj.
          nie spotykaj sie z nim przez jakis czas. wyjedz gdzies. odpocznij. i zobacz, czy
          bedziesz tesknic. to tez duzo ci powie.



          --
          ***
          "Women need to be twice as good as men to be considered equal; fortunately, it's
          not that difficult."
          • ulaw Małżeństwo 08.05.07, 14:39
            Powiem tak: oświadczył mi się ale nie wiem jak to mam traktować. Oświadczył się
            po niewidzeniu ze mną przez tydzień. To ma być sposób, żebym sobie nie poszła
            albo coś w tym stylu. Zresztą powiedział, że ma dość niepewności. Ucieszyłam
            się ale po głębszym zastanowieniu to nie jestem pewna. Przecież biorąc ślub
            powinno mieć się wspólne plany, cele i chęci. On chce, żeby było tak jak jest
            teraz a ja mam poczucie, że doszłam do ściany.
            • azak6 Re: Małżeństwo 08.05.07, 14:49
              wiesz co...z tego co piszesz..(a nie znamy jego wypowiedzi na temat, to mam niejasne wrażenie że on Cię zwodzi.Tak to wygląda.Ale pamietaj że Ty sama możesz tak to wszystko postrzegać bo masz do niego żal.
              • ulaw Re: Małżeństwo 08.05.07, 17:05
                Jemu po prostu jest dobrze tak jak jest a mnie niedobrze sie od tego
                wszystkoego robi. Nie chce mi się być panią na przychodne, nie mam na to siły i
                czasu. Niedobrze jest wchodzić do czyjegoś domu, co innego jak się tworzy coś
                wspólnie. Może to okropne ale nie moge patrzeć jak ciągle ze zdjęć na
                centralnym miejscu patrza na mnie: jego mama i jego dzieci. Boli bardzo jak
                mówi "ty tego nie rozumiesz bo nie masz dzieci". W dodatku rodzina jest brat za
                płotem z rodziną, czuję się jak na widelcu.
      • ulaw Ponad półtora roku 08.05.07, 16:38
        To trwa już ponad półtora roku. Prosił, żebym się wprowadziła ale już się chyba
        przyzwyczaił do takiej sytuacji jaka jest. Jemu jest wygodnie, jest u siebie a
        ja nigdzie nie jestem u siebie. Czuję sie jak na podwójnym etacie. Łeee, mam
        tego dość...
    • ar11 Tak źle, tak niedobrze... 08.05.07, 16:25
      Doskonale cię rozumiem. Sama mam 34 lata i od dawna pewność, że niestety, ale
      nie znalazłam "mężczyzny życia". Właśnie z jednym zerwałam. Mimo wszystko, mimo
      strachu, że będę sama. Trudno powiedzieć, czy tak jest lepiej. Na razie tak.
      Ale na dłuższą metę - boję się samotności.
    • gabrysia.12 Re: Nie wiem czy odejść bo mogę już nikogo nie zn 08.05.07, 17:24
      nie wiem jak powinnas postapic, ale generalnie wyjscia masz 3:

      1) zostawic tak jak jest
      2) jakos sie dogadac
      3) zerwac

      pierwsze raczej odpada bo nie jestes szczesliwa i nic dziwnego, facet traktuje
      Ciebie troche jak gosposie+.

      szalenie trudne i juz na wstepie musisz uswiadomic sobie, ze wszystkiego
      zmienic sie nie da. nie zmienisz jego pogladow politycznych, oszczednego
      usposobienia, tego, ze ciagle jest zmeczony, a nawet dziecko moze nie byc taka
      prosta sprawa skoro jeszcze nic w tym kierunku nie robicie...
      mozesz prosic o polke w jego domu, szafe a nawet rozmawiac o przemeblowaniu,
      tak by bylo to WASZE mieszkanie, a nie tylko jego. mozesz poprosic by czasami
      pozwolil sobie na odrobine "szalenstwa" w wydatkach, by pozwolil Ci kroic mieso
      na twoj sposob bo nawet jesli twoj sposob jest mniej doskonaly, nie zawsze on
      musi stawiac na swoim:) nawazniejsze pytanie: czy jeszcze tego chcesz, czy
      chcesz pracowac nad tym zwiazkiem, a najwazniejsze: czy kochasz go na tyle
      mocno by z pewnych rzeczy dla niego zrezygnowac?

      trzeciez wyjscie trudne, ale nie koniec swiata. mama mojej koleznaki w wieku 60
      lat odwolala slub:)
    • kaktusica6 Re: Nie wiem czy odejść bo mogę już nikogo nie zn 08.05.07, 17:30
      Wiesz... lepiej być samą niż być nieszczęśliwą... Z tego, co piszesz wynika, że
      już właściwie zdecydowałaś, że odejdziesz. To widać, że się męczysz w tym
      związku i w takim układzie. A jemu jest wygodnie... I nie łudź się, że Cię
      kocha, ktoś, kto kocha, nie powie Ci "znajdź sobie hobby". Jemu jest wygodnie...
      ma gosposię, za darmo. Zastanów się, czemu jest rozwiedziony? Może poprzednia
      nie wytrzymała za długo? I zastanów się... czy całe życie chcesz mu usługiwać i
      słyszeć jak to ON jest zmęczony? Nie jesteś jego mamusią, tylko kobietą, partnerką.
      Szukaj swojego szczęscia gdzieś indziej, za pewno znajdziesz:)
    • czarna.porzeczka Re: Nie wiem czy odejść bo mogę już nikogo nie zn 08.05.07, 18:35
      Wiesz co Ula, z tego co piszesz wynika ze Twoj zwiazek to kops.
      Probujesz go troche lojalnie bronic,ale jasno wynika ze jestes dochadzocym
      sprzetem AGD i kochanka za darmo dla faceta ktory jest zyciowym malkontentem na
      zakrecie.
      Nie pisze tego zeby zrobic Ci przykrosc tylko zebys jasno to zobaczyla.
      Moim zdaniem nigdy nie jest za pozno na zaczynanie zycia od poczatku.
      A pakowanie sie w zwiazke w ktorym sie nie jest szczesliwa uwazam za pomylke (
      a mam na ten temat konkretne doswiadczenia, wiec wiem co mowie).
      Decyzja nalezy do Ciebie, ale jak dla mnie sytuacja jest do zmiany.
      Pozdrawiam cieplutko, zyczac powodzenia.
    • yagiennka Przecież sama sobie odpowiedziałaś 08.05.07, 20:47
      Nie daje ci szczęścia i nie zaspokaja twoich potrzeb - po co być z kimś takim??
      Z braku laku? To tylko kwestia czasu kiedy się rozejdziecie, nie da się być z
      kimś na siłę.
      Nie jest powiedziane że nic cię już nie czeka, nigdy nie znasz dnia ani godziny
      keidy poznasz kogoś :) I moze to będzie akurat ten.
      A tak swoją drogą ci się wcale nie dziwię bo taka postawa życiowa "nic mi się
      już nie chce, wszystko już zrobiłem i teraz tylko trwam" odstręcza każdego, komu
      się jeszcze chce żyć pełnią. Makabra.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka