Dodaj do ulubionych

Nienormalny pracodawca.

03.07.07, 11:53
Nie wiem czy pamiętacie, ale pisałam, że rzuciłam pracę.
Ponieważ mój szef nie wypłacił mi do dziś pieniędzy (chociaż ma mój numer
konta i wszystkie potrzebne dane i dzwoniłam kilkakrotnie, żeby mu się
przypomnieć), postanowiłam, że zadzwonię i powiem mu, że zgłosiłam ten fakt na
policję.
No i to zrobiłam.
Facet od razu zrobił się miły i powiedział, że oczywiście nie ma problemu, że
zapłaci, tylko muszę przynieść pisemne potwierdzenie wycofania oskarżenia.
No więc powiedziałam mu, że od razu widać jak działa szantaż (byłam z nim na
TY, więc nie krępowałam się czegokolwiek powiedzieć) i że wcale żadnego
oskarżenia nie złożyłam, to był blef, żeby go przestraszyć. Na co on tak
strasznie się zirytował, że zaczął się drzeć, że jestem nieprzyzwoita (?) i że
teraz jestem niewiarygodna i w ogóle co to ma być, że ja go czymkolwiek
straszę (no cóż, nic innego nie działało) i jak chcę dostać zaległą wypłatę,
to mam przyjść po nią osobiście i odłożył słuchawkę.
Wściekłam się. Nie mam czasu ani najmniejszej ochoty tam jechać, mam już nową
pracę (dziś jeszcze nie idę, dopiero jutro) i jak sobie pomyślę, że mam tam
iść i słuchać jego pieprzenia, to mnie na wymioty zbiera.

Jak się przełamać?

Dyskutować z nim, czy wejść, poprosić o pieniądze, nic nie mówić i wyjść? Ten
facet jest nieobliczalny, pewnie będzie się darł, tak jak zawsze, nie wiem,
może on ma problemy z psychiką?
Boże, ciarki po mnie przechodzą, jak sobie pomyślę o nim, a co dopiero jak mam
z nim rozmawiać i go zobaczyć. Okropność!
Obserwuj wątek
          • ansag Re: Nienormalny pracodawca. 03.07.07, 12:16
            Oczywiście, że ma. Jego firma świetnie prosperuje. On po prostu ma coś z głową.
            Jeszcze mi zrobił jakieś przytyki, że powinnam była przyjść wcześniej sama i nie
            byłoby problemu, a ja czekałam na zabawienie - no proszę Cię, wszystkim płaci na
            konto, nie widziałam żadnego problemu w tym, żeby jak zawsze mi przelał.
            Ale widocznie stwierdził, że jak jestem od niego młodsza o 20 lat, to może się
            go boję i nie będę walczyć? Nie wiem, cholera go wie, co on tam sobie ubzdurał.
    • gosia_kka też mam nienormalnego pracodawcę 03.07.07, 16:47
      Ja też 2 tygodnie temu rzuciłam pracę. Byłam zatrudniona od roku na umowę
      zlecenie w organizacji pozarządowej. Moja umowa zlecenie nie zawierała wzmianki
      o wypowiedzeniu. 2 tygodnie temu uprzedziłam, że będę musiała odejść z końcem
      miesiąca z pracy, ponieważ zaczynam drugie studia - tym razem dzienne (powód
      raczej sensowny). Myślałam, że przyjmą to z godnością. Pomyliłam się. Gdy moja
      szefowa pojawiła się w pracy była na mnie śmiertelnie obrażona. Powiedziała, że
      oczekuje ode mnie, że będę pracowała przez cały lipiec (w sumie oznaczałoby to
      1,5 mies wypowiedzenia!). Zagroziła mi też, że popsuje mi opinię "w branży",
      jeśli tego nie zrobię. Burza rozpętała się, gdy powiedziałam, że nie mogę
      pracować w lipcu, gdyż będę chodzić na intensywny kurs językowy. Przez cały
      dzień pastwiła się nade mną, wyzywała od nieodpowiedzialnych egoistek. Istne
      piekło. Ciągle wychodziłam na korytarz, żeby się wypłakać. Wkurzyłam się i
      powiedziałam, że powinna docenić to, że w ogóle jeszcze przychodzę do pracy, bo
      przecież nie mam takiego obowiązku. Wtedy wściekła się jeszcze bardziej. Ciągle
      musiałam słuchać jakie to problemy będzie miała przeze mnie fundacja
      (zdecydowanie przesadziła). W końcu wkurzyłam się i powiedziałam, że nie mam
      ochoty ani chwili dłużej pracować w takiej atmosferze i chciałam wyjść. No ale
      znów dostałam opieprz i wyjaśnienie, że ta atmosfera to moja wina itp.
      Odgrażała się, że mi w ogóle za czerwiec nie zapłaci. Tak mnie kobieta zgnoiła,
      że zgodziłam się przychodzić te 2 razy w tygodniu do pracy. Oczywiście ona jest
      śmiertelnie oburzona, że nie będę przychodzić codziennie. Nie wiem jak to
      zniosę. Na razie jest na urlopie, więc jakoś wytrzymuję. Nie myślałam, że tak
      odpłacą mi się za moje zaangażowanie, bo przez ten rok dawałam naprawdę dużo z
      siebie. Od jakiegoś czasu byłam wypalona i nie miałam motywacji do pracy, co
      wynikało z postępowania mojego wspaniałego zarządu. Kto by pomyślał, że w
      organizacjach charytatywnych pracują tego typu ludzie. Niestety pracują...
    • saksalainen List od prawnika powinien wystarczyc 03.07.07, 17:32
      Zwróc sie do adwokata, niech mu napisze pismo, uprzejmym ale stanowczym tonem, ze oczekuje do dnia tego-i-tego zaległej wypłaty plus odsetek (podac dokładna sume) na konto takie-i-takie, a w razie dalszej zwłoki bedziemy zmuszeni przekazac sprawe do sadu, co pociagnie za soba koszta postepowania.

      Nie wiem czy prawnik moze obciazyc Twojego pracodawce swoimi kosztami, czy spadna na Ciebie (prawnik bedzie wiedział) - ale napisanie jednego listu nie powinno byc drogie.


      --
      Wer andern eine Bratwurst brät, der hat ein Bratwurstbratgerät.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka