Dodaj do ulubionych

jak go zdobyć???

13.07.07, 19:54
zwariuje, najnormalniej w świecie zwariuje!!!że też zawsze musi mi się ktoś
spodobac kto ma mnie za przeproszeniem w ... głębokim poważaniu. tak jest i
tym razem- zabujałam się i już, koniec kropka! a on, no cóz pewnie nie wie
nawet dobrze jak mam na imię... nie jest zainteresowany z tego wynika... I CO
JA MAM ROBIĆ? próbowałam kilku głupich sztuczek, nawet zadzwoniłam z "niby
pytaniem" dobrze uprzednio przemyślanym...żałosne, klapa!!! ale nie mogę
przestac myśleć... i co teraz??? HELP HELP HELP! jak wy to "załatwiacie"?
Edytor zaawansowany
  • forumowicz_pospolity 13.07.07, 19:56
    poczytaj wątek obok o "facetach to świniach" moze kolezanki
    dadzą rade cie przekonac ze tak jest i sobie odpuscisz tego faceta
    i innych też;))

    --
    "Po przerwie mróz nie zelżał, a wręcz przeciwnie, wiatr nie osłabł" - Szpaku
  • notoco22 13.07.07, 19:59
    kiedy ja nie moge...:(((((((((((
  • forumowicz_pospolity 13.07.07, 20:02
    notoco22 napisała:

    > kiedy ja nie moge...:(((((((((((

    to przez noge i dalej moge,jak to mówią:)
    jak nic nie napisze nic konstruktywnego to ci pomoge ale na razie
    ide sie oddac w szpony nałogu sportowego:)


    --
    "Po przerwie mróz nie zelżał, a wręcz przeciwnie, wiatr nie osłabł" - Szpaku
  • djkrzywepalce 13.07.07, 21:41
    Skoro on nawet nie wie jak masz na imie, to skąd masz jego numer telefonu? :D
    Takie czajenie się jest bez sensu, wiem to jako facet. Lepiej zagadać
    bezpośrednio, że chciałoby się tą osobę poznać. Jak się zacznie wykręcać, to
    przynajmniej masz stuprocentową pewność, że faktycznie ma Cię gdzieś. Ot taka
    terapia szokowa.
  • notoco22 13.07.07, 22:10
    wprost zagadać? odpada, no cos ty!!! ...poważnie jestem załamana, nic mi nie
    wychodzi... pracy nie moge znaleźć, miłość mojego życia wkrótce znajdzie sobie
    jakąś ślicznotke... a ja znów sama. okrutny jest ten świat!
  • djkrzywepalce 13.07.07, 22:31
    No tak, ale jakie wyjście Ci w takim razie zostaje? Zagadasz go jakoś, albo
    będziesz się nad sobą dalej użalała. Jak mi się podoba jakaś dziewczyna, to tez
    mam zawsze te wątpliwości, czy jej się podobam, czy nie, czy jak się na mnie
    gapiła to coś to oznacza itd itp. Jeśli sprawa jest jasna, to po prostu
    odpuszczam. Ale gdy mi naprawdę zależy, to jest jedynie kwestią czasu aż ją
    zagadam. Lepiej jest być pewnym, że nie zmarnowało się szansy, niż zadręczać się
    po latach myślami "co by było gdyby".
  • notoco22 13.07.07, 22:46
    niby masz racje, ale ja jestem typem szarej myszki, nie wierze w siebie... nie
    zagadam bo się boje?? wstydze?? żałosne...
  • djkrzywepalce 13.07.07, 23:18
    Pff... ja tez jestem takim typem, ale jedną szansę juz zmarnowałem i wiem, że to
    jest gorsze niż dostać kosza, dlatego teraz nie mam już takich trudności w
    umotywowaniu się do zagadania. Jeśli zostanę odrzucony, to wiem przynajmniej na
    czym stoję i otwierają się nowe możliwości, bo nie jestem już sfiksowany na tej
    jednej osobie. Nawet sobie nie wyobrażasz z jaką ulgą przyjąłem ostatniego
    kosza. Oczywiście jeśli obiektywnie oceniasz, że twoje szanse są równe zero (on
    "adonis", a ty z 50 kg. nadwagi ;-), to lepiej nie zagadywać. Decyzja należy do
    ciebie.
  • minasz 13.07.07, 21:49
    sa tacy faceci ze nie masz szans i juz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka