Dodaj do ulubionych

Czy jest jeszcze szansa uratowac ten zwiazek?

22.07.07, 22:53
Od razu sie przyznam, ze zalozylam ten watek pod zmienionym nickiem...

Jak myslicie czy warto walczyc o zwiazek w takiej sytuacji:
Bylismy ze soba kilka lat. On jest super facetem, troskliwym, poukladanym,
kochanym - typ faceta, ktory przyniesie Ci kawe do lozka, bedzie czekal z
kolacja. Najlepszy przyjaciel. Ale... po kilku latach, wiadomo, jak to w
zwiazku zaczyna robic sie nudnawo, przewidywalnie. On przestal mnie pociagac.
Zdecydowalam sie na rozstanie. Myslalam, ze tak bedzie lepiej. Nie moglam mu
obiecac, ze bedzie lepiej, chcialam dac mu szanse poznania kogos kto bedzie
dla niego lepszy. Pozostalismy przyjaciolmi. Widywalismy sie od czasu do
czasu. Jemu trudno bylo sie pogodzic z rozstaniem i przez dlugi czas mial
nadzieje, ze ja wroce. Nie wrocilam. Zaczelam sie z kims spotykac. On w koncu
tez - na zasadzie, skoro Ty nie chcesz wrocic, to ja musze sobie jakos zycie
ulozyc. No i wlasnie. Po roku po rozstaniu stwierdzam, ze to jednak facet
mojego zycia. Jak bumtarara. Nie ma inaczej. Chce go, chce byc przy nim, chce
miec z nim piatke dzieci, dom, chce mu robic sniadanie do lozka, chce czekac
na niego wieczorem, gdy wroci z pracy, chce zrobic mu kapiel. Nie ma lepszego
od niego. Po prostu nie ma.

Wiem, ze on wciaz do mnie wiele czuje, bo rozmawialismy. Bylo duzo lez,
szczerych wyznan. Ale on juz kogos ma. Kogos, kto jest inny. Ale nie moze tego
przekreslic. Jest za pozno.

No i bije sie z myslami. Wkroczyc, pasc na kolana, wyblagac? Ale co z ta
dziewczyna? Przeciez ona sobie na to nie zasluzyla. A wiec usunac sie? Ale
wiem, ze on jednak duzo do mnie czuje, dlugo na mnie czekal, zawsze powtarzal,
ze czeka na mnie, zebym wrocila, ze wszystko da sie zaczac od nowa. A teraz
jest ona. Wiec czekac? Moze im sie uda, moze nie. Powiedziec mu, ze jestem
gotowa na powrot w razie czego? Zeby chociaz wiedzial, ze ja czekam? No, ale
jezeli on ja rzuci dla mnie, to czy to jest OK z jego strony? Czy ja naprawde
tego chce? Nie umialabym sobie chyba poradzic z mysla, ze skrzywdzilam inna
dziewczyne, i ze on ja skrzywdzil. Ale tak bardzo chce, zeby wrocil.

Co radzicie? Czekac, czy walczyc? Powiedziec mu, czy zapomniec wiedzac, ze
moze oboje cos tracimy?
Edytor zaawansowany
  • wredna.suka 22.07.07, 22:55
    Ja bym padła na kolana i błagała...




    --
    Bykom STOP!
    Jesteśmy RAZEM
    GG: 6666901
  • obca1 22.07.07, 23:03
    pakowanie się w czyjś związek na pewno nie jest fair.. nie buduje się życia na cudzym nieszczęściu..

    miałaś swoją szansę.. on kogoś poznał i chce być z tą osobą.. jak można po wielu miesiącach wracać i komuś rozwalać życie? :/
  • new_login1 22.07.07, 23:09
    Wiem, dlatego choc boli jak cholera nie chce tego robic. Ale gdy mam gorszy
    dzien, cos mi podpowiada, ze on jest z nia za krotko, aby kochac ja az tak jak
    mnie i ze jezeli czegos nie zrobie to oboje bedziemy nieszczesliwi :( Wiem, ze
    to strasznie tak myslec, ale nie umiem tak po prostu powiedziec sobie "OK,
    mialas szanse, a teraz zajmij sie swoim zyciem". Bo wiem, ze on do mnie czuje
    prawdopodobnie wiecej niz do tej nowej dziewczyny. I mi tego zwyczajnie
    cholernie szkoda :( Ze jezeli czegos nie zrobie, nie powiem, to oboje bedziemy
    nieszczesliwi.
  • obca1 22.07.07, 23:16
    może tak jest a może to wyłącznie Twoja wyobraźnia..rok to długo..miał dużo czasu żeby wyleczyć zranione serce i pomyśleć poważnie o kimś innym..

    ale skoro Cię to dręczy to pewnie i tak się do Niego odezwiesz.. i wtedy szybko się dowiesz jak wygląda sytuacja
  • heart_of_ice 22.07.07, 23:07
    walczyc, nie masz nic do stracenia

    on kogos ma - to fakt, swinstwo rozwalac ten nowy zwiazek... ale nie wiadomo,
    jaki ten zwiazek jest
    jesli facet jest teraz szczesliwy, to szybko da ci to do zrozumienia... a jesli
    obecna dziewczyna jest tylko klinem, to oni i tak nie beda na zawsze razem -
    powinnas sprobowac
    ale jesli powie stanowcz "nie" to sie nie narzucaj

    Pauli
    --
    Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi - patrz
    na nią"
  • ciekawy69 23.07.07, 18:09
    Powiedz mu że gdyby był sam to byś do niego wróciła. On ma prawo wiedzieć. Jeśli
    ma zdecydowane zdanie w tej sprawie to je poznasz.

    Tylko zastanów, czy Twoje zainteresowanie to nie tylko zazdrość, i jak zniknie
    ta druga to tez go olejesz. Przecież wrócicie na stare tory, znów będzie nudno.
    No chyba że to będzie otwarty związek i On od czasu do czasu kogoś będzie miał.

    I jeśli wrócisz do tego związku to raczej na Jego warunkach, a te mogą się po
    jakimś czasie być dla ciebie niewygodne. Na pewno nie wrócisz na to miejsce w
    którym go zostawiłaś. On może się martwić kiedy znów odejdziesz.

    Związek może da się uratować ale czy na pewno tego chcesz.

    A jeśli chodzi o Tą drugą. To sytuacja jest skomplikowana. Jeśli mu zależy tylko
    na Tobie a ona byłaby być całe życie tą drugą. To lepiej dla nich jak by był z
    Tobą.
    Po drugie On też ma coś do powiedzenia, więc nie wiem dlaczego tylko Ty miałabyś
    być winna. Tak podchodząc to od razu zostań zakonnicą i nie marnuj sznasy na
    lepszą kobietę nikomu.


    --
    Pozdrawiam

    Każdy mężczyzna jest inny!
  • kitek_maly 23.07.07, 12:49
    Czy ja naprawde
    > tego chce?
    >
    > Co radzicie? Czekac, czy walczyc? Powiedziec mu, czy zapomniec wiedzac, ze
    > moze oboje cos tracimy?


    uważam, że powinnać ich zostawić w spokoju.
    jak widzisz, sama masz wątpliwości, czy tak rzeczywiście tego chcesz - to raz.
    dwa - piszę z perspektywy kogoś, kto został porzucony w bardzo niespodziewanym
    momencie już spory czas temu. do dziś mozolnie zbieram się po tym, myślę, że
    byłabym już prawie gotowa na to, żeby spróbować z kimś innym. i tak naprawdę
    nie chciałabym, aby za m-c czy pół roku mój były oznajmił mi, że zmienił
    zdanie. namieszałby mi tylko w głowie a ja i tak bym do niego nie wróciła, bo
    nie mogłabym żyć z nim ciągle się zastanawiając czy może przypadkiem znów mu
    się nie odmieni.

    napiszę tak jak inni, miałaś swoją szansę. swoją drogą skoro to taki fajny
    facet jak piszesz, ciekawa jestem jaki był powód rozstania. mam nadzieję, że
    facet po porzuceniu przez Ciebie się nie zmieni i będzie w stanie pokazać te
    wszystkie atuty przy kim innym.
  • nie_wiedzaca 23.07.07, 13:08
    mialas swoja szanse i jej nie wykorzystalas, nie docenilas tego co mialas,
    wiec nie niszcz szczescia drugiej osobie bo Tobie teskno, rok to z
    doswiadczenia duzo na zapomnienie starej milosci i ulozenie sobie zycia z kims
    innym , mialas swoje 5 minut ale chcialas czegos innego !!! a czy Ty byc
    chciala aby ktos Ci wchodzil z buciorami w zwiazek raczej nie !!!

    potrzebujesz czasu a zobaczysz ze znajdziesz kogos jeszcze ale nie niszcze
    szczcescia drugiej osobie bo napewno nie zbudujesz prawdziwej milosci na czyims
    nieszczesciu
    !!!!
  • maker6 23.07.07, 13:06
    Zawsze wkurzali mnie ludzie nie odpowiedzialni za swoje słowa i czyny..
    Odeszłaś od niego i byłaś tego świadoma zrobiłas to z premedytacją pewnie na
    zimno i z czystego wyrachowania... Nie interesowało cię czy będzie cierpiał,
    interesowało cię tylko to czy tobie będzie dobrze...
    Teraz mądry polak po szkodzie jakby wcześniej nie można było przemyśliec
    pewnych rzeczy!
    Według mnie masz na co zasłużyłaś..., dajmu teraz święty spokój, on już pewnie
    poukładał sobie życie z kimś kto doceni jakim jest wspaniałym człowiekiem...
    ty raczej tego nie potrafisz a za jakis czas znów ci się odmieni...
    Pytanie jest takie z jakiego powodu rozstałaś się z nim i czy po pewnym czasie
    nie przyjdzie ci do głowy znowu go zostawić, gdyby jakimś cudem do ciebie
    wrócił?
    A tak wogóle...... spytaj go sama co on myśli o ewentualnym powrocie ......
    raczej uzna cię za szaloną, ale kto wie życie przecież takie właśnie jest....
  • cioccolato_bianco 23.07.07, 13:12
    powiedz mu. jesli on jest z tamta dziewczyna i ja kocha, to twoje wyznanie nic
    nie zmieni. sa jednak szanse, ze nadal kocha ciebie i wylalaby byc z toba...
    --
    I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
  • qw994 23.07.07, 13:12
    Daj im spokój i zajmij się swoim życiem.
    --
    Pomóż zwierzętom
  • kiddo 23.07.07, 13:16
    aż mnie zakłuło jak przeczytałam Twojego posta, bo ja, można powiedzieć, jestem
    na pozycji tej drugiej dziewczyny - jak poznałam mojego chłopaka, był on niecały
    rok po rozstaniu z dziewczyną, z którą był od liceum, i która go rzuciła
    praktycznie z dnia na dzień, po 9 latach...

    i mimo że wiem na pewno, że mój chłopak wyleczył się już z tej miłości i nie
    myśli o tamtej (gdy spytałam, co by zrobił, gdyby ona się odezwała, powiedział,
    że zaśmiałby się jej w twarz,że nie nawet nie spotkałby się z nią), to czasami
    nachodzi mnie lęk, że ona zrozumie, co straciła (w ogóle moim zdaniem to jakaś
    wariatka, nie pojmuje jak mogła zostawić takiego mężczyznę, no ale jestem jej za
    to tylko wdzięczna że się sfrajerzyła hihi:) i będzie z determinacją walczyć o
    niego i pchać się z butami w nasze życie

    a zatem moim zdaniem (choć pewnie nie jestem do konca obiektywna) nie wolno Ci
    podejmować już więcej prób walki o tego faceta, to byłoby najzwyczajniej w
    świecie nie w porządku (choć ponoć w miłości wszystkie chwyty są dozwolone...).
    powiedzialaś mu już, co czujesz, teraz kolej na niego - jeśli nie będzie mógł
    przestać o Tobie myśleć i naprawdę Cię kocha, to zostawi tamtą dziewczynę i
    wroci do Ciebie
  • alpepe 23.07.07, 13:46
    a ja jestem przekonana, że gdyby ten facet nikogo nie miał i zeszlibyście się,
    to byś mu jeszcze parę razy zrobiła takie jazdy.
    Pewnie pójdziesz za paroma głosami z tego wątku i będziesz próbowała rozwalić
    tamten związek, co więcej, może ci się i uda, ale najgorsze, że po paru latach
    swierdzisz, że jednak ten facet to nie to.
    --
    Jede Wahrheit braucht einen Mutigen, der sie ausspricht.
  • nadinka_nadinka 23.07.07, 14:57
    zapytaj co do ciebie czuje. jezeli ja kocha to nie jestes w stanie im zagrozic.
    poza tym, szczerze mowiac, to nie wrocilabym do kogos kto ode mnie odszedl. nie
    mialabym zaufania.


    ***
    "Women need to be twice as good as men to be considered equal; fortunately, it's
    not that difficult."
  • new_login1 23.07.07, 16:29
    Dziekuje za Wasze rady.
    Macie racje mowiac, ze nie powinnam wlazic butami w ten nowy zwiazek. I nie
    zrobie tego. W dalszym ciagu jestesmy przyjaciolmi, wiec mysle, ze jezeli on
    stwierdzi, ze ten nowy zwiazek to jednak nie to, to sam mi to zasygnalizuje. O
    moich uczuciach duzo wie.

    I chcialam tylko jeszcze powiedziec, ze nie zakonczylam tego zwiazku, zeby go
    zranic. Wrecz przeciwnie, wtedy wydawalo mu sie, ze daje mu szanse spotkania
    kogos kto bardziej na niego zasluguje i wiecej bedzie mogl mu ofiarowac, w tym
    to, czego ja nie moglam mu dac. Jak napisalam powyzej, jedna ze spraw bylo
    wygasniecie namietnosci z mojej strony, takze zylismy praktycznie jak para
    przyjaciol, a nie kochankow. A jemu to przeszkadzalo. Myslalam, ze daje mu
    szanse znalezienia tego z inna osoba. Myslalam, ze on dla mnie jest jedynie
    przyjacielem i nie musze byc z nim w zwiazku, aby to pozostalo. Mylilam sie,
    potrzebuje go bardziej niz przyjaciela. To tyle na moje usprawiedliwienie.
  • ansag 23.07.07, 16:34
    W moim przypadku pomogło. Wrócił.
  • walnientaenta 23.07.07, 17:56
    pogadaj
    moja koleżanka myslała jak ty
    on obecnie ma zonę i dwoje dzieci ( chciał juz rodziny i dzieci)
    koleżanka jest sama
    byliby razem gdyby koleżanka odezwała sie wczesniej bez czajenia się( wniosek
    postawiony po wnikliwych obserwacjach i rozmowach z obojgiem)
    dziś jest faktycznie zbyt późno i teraz wkraczać byłoby świństwem
    walcz bo będzież żałować - nie rozbijasz małżeństwa ani rodziny, nie jestes
    trzecia do kompletu tylko pierwszą - to troszeczke inaczej
    a skąd wiesz że są szczęśliwi - porozmawiaj z nim jak dorosła osoba, nie rób
    podchodów tylko pogadaj
  • pani.misiowa 23.07.07, 23:21
    "rozbity dzban mozna wprawdzie skleic, tylko po co?"
  • jbasko 25.07.07, 15:16
    jeśli wiesz, ze to Miłość porozmawiaj z nim, nie mozna pozwolić uciec swojemu
    szczesciu, jeśli on Cie naprawdę kocha wróci do Ciebie, i wcale nie
    unieszczesliwisz tamtej dziewczyny, bo ona nie byłaby nigdy szczesliwa z kimś
    kto kocha inną. Życzę powodzenia.
  • jszhc 25.07.07, 15:44
    zal mi tylko tamtej dziewczyny....bo jest z kims kto na nia nie zasluguje
    --
    Szykuje sie Rewolucja Lipcowa.
    Przemowie do Was Towarzysze...
  • mamba80 25.07.07, 16:04
    Ja myśle, ze czasem mozna postawic na swoj egoizm. Nas tez nie raz nikt nie
    oszczedza, ale to oczywiscie zalezy od Twojego kregoslupa moralnego...Jestes w
    sytuacji takiej jak moj byly. Chcialby wrocic z tego co widze, ale ja juz
    jestem z kims innym i na przyklad na tyle jestem pewna swoich uczuc do obecnego
    faceta (choc nie bez sentymentu podchodze do poprzedniego - bylam z nim 7 lat),
    to jednak tamtemu mowie glosne "nie". Takze w tym wypadku on powinien
    zadecydowac kogo kocha mocniej i czy warto do Ciebie wrocic i wg mnie powinien
    wiedziec o Twoich ucuzciach. jak powie Ci "nie", to sie powinnas usunac w cien.
    takie jest moje zdanie. Zycze trafnych decyzji
  • sijena 25.07.07, 16:50
    Pewnie czekałaś na księcia z bajki, i nie znalazłaś, więc chcesz wrócić na
    pewny grunt. Nie masz prawa urządzać chłopakowi huśtawki emocjonalnej i biedna
    jego nowa dziewczyna. Nie znoszę "byłych", zawsze muszą sie wciskać tam, gdzie
    ich już nie powinno być. Gdyby faktycznie tak bardzo Cie kochał, czekałby i
    walczył. Najwidoczniej nie byłaś dla niego aż tak ważna, więc nie tłumacz sobie
    wszystkiego "pod siebie" tylko zrozum, ze jestes dorosla i decyzje, ktore
    podejmujesz muszą byc przemyslane. Nudzilo Ci sie, to sobie pocierpisz teraz
    dla odmiany!
  • e1982 25.07.07, 19:13
    na marginesie zapytam - z ciekawości mej zwykłej :) - ile macie lat?
  • aga_ata 25.07.07, 20:36
    Ja bym się nie pchała. Gdyby tamta dziewczyna miała przeze mnie cierpieć, to
    żadne szczęście by mi nie pomogło. Ale jasne, że to zależy od Ciebie, od tego,
    czy jesteś w stanie zaakceptować fakt, że tamtą drugą możesz potężnie zranić (a
    może nie tyle Ty, co on...).
    Ale obiektywnie rzecz ujmując wydaje mi się, że powinnaś zająć się sobą i
    czekaniem na kogoś innego. Skąd wiesz, że to jest ten jedyny? Tak czujesz, ale
    możesz się mylić. Nie twórz swojej historii miłosnej w oparciu o fantazje i
    nieszczęście trzeciej osoby.
    Pozdrawiam.
  • talmin 26.07.07, 14:11
    Jest takie powiedzenie - w miłości i na wojnie wszytko jest dozwolone :)Kochana
    masz prawo wlaczyc o własną miłośc ale nie podstepem tylko szczerą rozmową.
    Powiedz mu co czujesz, nie pros, nie błagaj tylko poinformuj a decyzja niech
    nalezy do niego. Jeśli zostawi tamtą to znaczy ze jej nie kocham...a jesli
    nie :) no cóż, widać nie byłas ta jedyną. Powodzenia!
  • krzysiek1042 26.07.07, 14:14
    a co jeśli już-powiedzmy - wrócisz do niego i po kilku tygodniach stwierdzisz
    ,że jednak nudą wieje znowu?? Znowu odejdziesz? Czasem trzeba coś stracić aby to
    docenić. Takie konsekwencje...
    --
    Wolne miasto Gdańsk , szybkie miasto Gdynia :) Arka Gdynia
  • joasiex 27.07.07, 12:13
    Otwarcie powiedz mu co czujesz do niego i daj mu podjąć decyzję.Jeśli kocha
    swoją dziewczynę to się o tym dowiesz i dasz sobie z nim spokój, a będziesz
    wiedzieć na czym stoisz. Nie bądź nachalna, nie zatruwaj mu życia,tylko
    przeprowadź z nim szczerą rozmowę. Nie żałuj tego związku, gdybyś wtedy go nie
    skończyła nie doceniałabyś partnera,bo nie miałabyś porównania.Skoro jest taki
    jeden,to może gdzieś jest też drugi.
    Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka