Dodaj do ulubionych

List owarty ojca 18-latka do jego rowiesniczek

22.08.07, 03:37
Droga Kasiu, Beatko, Karolino czy inna Klaudio.

Z wyjątkową uwagą i zrozumieniem przeczytałem Twoj mail do redakcji wysokich
Obcasów" opublikowany na początku sierpnia.
Ponieważ byłem na urlopie, odpisuje Ci dopiero teraz.

Tak, masz rację. Młodzi chłopcy, nawet ci z tzw. dobrych domów, bywają
okropni. Dokładnie tak, jak to napisałaś. Są zarozumiali, traktują dziewczyny
przedmiotowo, bardziej kochają siebie niż kogoś. Wiem, bo mam takiego
"osobnika" w domu. Widzę, słyszę, domyślam się i czuję jak mogą Cię traktować.

Przykro mi i przepraszam, bo choć wraz z żoną staramy się go wychować w
poszanowaniu do kobiet i choć ma zupełnie inny - niż opisujesz - przykład
stosunków damsko męskich w domu, chyba jest w stosunku z równieśnicami taki,
jak to opisujesz.

Tak, jest inteligentny, zabawny, trudno się z nim nudzić, na dodatek jest
przystojny, wysportowany, ma gust od ubraniowego, przez kulinarny (co jest
chyba wyjątkiem wśród tak młodych ludzi) aż po muzyczny. Dlatego trudno się
dziwić (co wiemy i widzimy), że otacza go nieustannie tłum dzewczyn takich jak
Ty (a nawet starszych o dwa-trzy lata, co w tym wieku jest raczej rzadkie).
Dziewczyn, które chcą go bliżej poznać, zaprzyjaźnić się, a może nawet pokochać.

Wiem, że miał już kilka tzw. dziewczyn od mniej więcej 15 roku życia. Wiem, że
nawet te niektóre "byłe" do dziś przysyłają widokówki, więc może i SMS czy maile.
Nie wiem natomiast, czy którąś z nich zranił i czy zraniłby Ciebie. Czy jest
taki dokładnie taki, jak to opisujesz w swoim mailu.
Nie wiem - on nie chce się dogłębnie zwierzać, my dyskretnie tylko pytamy go o
takie sprawy. A na pewno nie ędziemy "truć" a`priori "pąmiętaj synku, żeby nie
krzywdzić, bla, bla, bla..."
;)

Ale wiem jeszcze jedno - my dajemy mu raczej dobry przykład w każdym dniu.
Widzi (obecnie) parę czterdziestoparolatków, którzy mimo dwudziestoletniego
stazu małżeńskiego i dwudziestopięcioletniej znajomości nadal nie wstydzą się
w domu przed telewizorem pocałować, przytulić, którzy rozmawiają ze sobą, nie
krzyczą nigdy na siebie, którzy robią soie codziennie drobne przyjemności,
którzy mimo bagażu doświadczeń przeżyc chcą bywać ze sobą, wychodzić razem,
tańczyć, kochać się ze sobą...
Ba, nawet teraz, gdy syn wyjechał, chciało im się "uciec" jak za starych
studenckich czasów z plecakami w góry...
Coż jeszcze Dorotko, Marcelino, Agato czy Kasiu możemy dać jeszcze naszemu
synowi na etapie wychowywania jeśli chodzi o sferę "uczuć" czy "spraw damsko -
męskich"???

Nie wiem, może Ty mi podpowiesz...

Może mój chłopak jest faktycznie niezbyt dobrym da Ciebie człowiekiem, może
faktycznie bardziej jeszcze kocha siebie niż CIebie?
Może...
:(

Ale może jednak to nie do końca moja i żony wina?
Może w "tych" sprawach więcej właśnie masz do powiedzania Ty i Twoje
koleżanki? Tzw. środowisko?

Wiesz? Z racji mojego zawodu spotykam się bardzo dużo z studentami. Dużo z
nimi rozmawiam - oficjanie i (później) nieoficjanie, często przy piwie na
"takie" tematy.
I co się okazuje?
Że mój syn, podobnie jak jego rówieśnicy mają teraz "fajne" życie!!!! Trochę
mu zazdroszczę ;)

Teraz np. nie musi odprowadzać dziewczyny po randce do domu, może się na nią
spóźnić (zresztą od czego komórka), możecie iść potańczyć codziennie, w
zależności od kaprysu, tanie są taksówki, rozwinięta sieć komunikacji
zbiorowej...
... no żyć nie umierać, po prostu z "tymi" sprawami.
Tym bardziej, że łatw teraz o "wolny kwadrat", gdzie "starzy" nie trują,
prezerwatywy są wszędzie a seks...

No wlasnie - seks!
Młody, niegłupi i niebrzydki chłopak dostaje go z taką samą łatwością, jak
wzyscy inni dostają proļki np. sera albo jogurtu w hipermarkecie!!!
I nie mówie tu o jakiś blacharach, osiedlowych panienach z zakolczykowanym
brzuchem na wierzchu i ze złotymi paskami czy butami, które robią "to" w
dyskotekowej toalecie a za punkt honoru mają utratę dziewictwa w gimnazjum,
nie tych, które traktują mówienie do siebie "towar", "laska" "spierd..." itp,
ale mówię o Tobie i Twoich kolezankach
Tak, tych "mądrzejszych" (bo za taką się pewnie uważasz), tych lepiej
wykształconych, tych, co nie oglądają "M jak miłość" czy "Jak oni śpiewają"
tylko tych co czytają Prousta i dyskutują nad ściągniętm z Internetu filmem
"niszowym" (bez polskich napisów, bo i tak znają świetnie angielski). Tych, co
słuchają "Kapeli ze wsi Warszawa" i znają na pamięć całe słowa piosenek
"U2", bo tak się przejęły ich głębią. Te, które dobierają swoje ubiory nie wg.
konfekcji z sieciowych sklepów, ale samodzielnie komponują indywidualnestroje,
które starannie dobierają nawet perfumy, posiadając na ten temat zadziwiającą
wiedzę.
Ale... co robią takie "inteligentne" dziewczyny? Otóż... też zachowują się jak
kotki w marcu. Tyle, że przez cały rok.
Zarzuciłaś mojej żonie (pośrednio i mnie) w liście do redakcji "WO", że
wychowaliśmy sobie samoluba, egoistę, sobka...
Ale... z kim i z CZYM (z jakim podejsciem) on się spotyka na co dzień?

Wiesz? Jest takie stare ludowe przysłowie. Wulgarne, ale jakże prawdziwe: "jak
suka nie da, pies nie weźmie".
Tłumacząc to na bardziej cywilizowany język powiem Ci tak: JESLI CHCESZ, BY
MOJ SYN CIE ZASZANOWAŁ, ZASZANUJ WCZESNIEJ SIEBIE.

Na razie efekt jest taki, że nie mój syn może nie szanuje czegoś, co jest
takie łatwie, takie proste. Pstryk! I jest! Wiesz - jak w kawale o piskownicy:
jak "mięśko, co siamo przipełzło".
A Ty? Ty swoim podejściem do seksu, pozwalaniem sobie na takie, a nie inne
traktowanie, tym, że jesteś "łatwa" wytrąciłaś sobie największą kobiecą broń z
ręki. Jesteś bezbronna, jedyne co możesz to pisać na forum i wypłakiwać się
innym skrzywdzonym koleżankom.
I nie mówm mi proszę o swoim prawie do orgazmu, o tym że też chcesz, że czasy
się zmieniły, że rewolucja seksualna była już dawno, że nie żyjemy w
średniowieczu itd. Ja mówię o szanowaniu siebie, a nie celibacie.
Zaszanuj siebie najpierw sama, a potem wymagaj, by inni szanowali Ciebie.

PS: Nie mamy córki. Ale dwie ma np. brat. Są szczęśliwe. Jedna ma już dzieci,
druga jest w podróży poślubnej. I zaęczam Ci, że nie martwiły się o
przypadkowość "galarety" w swoim brzuchu (tak to bodajze napisalas) z której
pocznie się kolejne życie. Nie mam córki, ale mam wiele, wiele kolezanek,
które z racji wieku mogly by nimi być. Lubią mnie, zwierzają mi się. Niektóre
to wiedziały, niektóre już zrozumiały to, co teraz Tobie chcę wytłumaczyć.

Że trzeba się szanować. Od łóżka (czytaj seksu) po traktowanie w szkole, na
uczelni czy tańcach aż po sposób, w jaki się do Ciebie zwacają czy nawet, w
jaki chcesz, by na Ciebie patrzono.

Pomóż mi wychować mojego syna!!!
:)))))))))
Edytor zaawansowany
  • effi23 22.08.07, 07:48
    Bardzo mądre słowa, wszystkie nastolatki powinny to sobie wydrukować
    i czytać co wieczór do poduszki.
    --
  • jinx_jinx 22.08.07, 09:04
    ale masz może ten artykuł którego dotyczy ten list...? Chętnie bym
    przeczytała...
  • poszeklu 23.08.07, 18:28
    Szukajcie tego co popsul milosc.
    Moze media, ktore sa wzorcem i pokazuja
    tylko seks, a nie milosc.
    Dzieci wyrosle w takim swiecie nie rozrozniaja
    co to seks, a co milosc. Dla nich to to samo.
    Pozniej sie martwia, ze robia cokolwiek partner
    sobie zazyczy, a i tak ich zwiazek sie rozlatuje.
    Patrzcie jaki oszukany nieprawdziwy swiat jest
    na filmach, w kolorowych magazynach, w sklepach,
    w telewizyjnej szolowiznie i falszywych gazetach
    codziennych. Ile trudu poswiecaja, zeby osmieszyc,
    opluc, zbrukac i w koncu odrzucic prawde, szlachetnosc,
    wiernosc, uczciwosc, religie. Patrzcie z jakim
    uwielbieniem codziennie podaja swinstwa, tylko swinstwa,
    ktore wydarzyly sie na swiecie. Wiekszosc czasu i miejsca
    poswiecaja na te brudy, ktore szokuja i zostaja w pamieci,
    tepiac wrazliwosc i odczucie co jest normalne, a co
    kanal, co dobre, a co zle. Patrzcie na TE gazete, ile
    radosci sprawia jej redaktorom podawanie i rozgrzebywanie
    swinstw. Oni to uwielbiaja, bez tego by nie byli
    "dziennikarzami".
  • marcowroc 23.08.07, 18:30
    poszeklu napisał:

    > Patrzcie na TE gazete, ile
    > radosci sprawia jej redaktorom podawanie i rozgrzebywanie
    > swinstw. Oni to uwielbiaja, bez tego by nie byli
    > "dziennikarzami".
  • armagon 23.08.07, 19:11
    Jestes smieszny! W religii nie zostalo za duzo milosci przez sama istote tej religii - to iunstytucja, sluzaca utrzymywaniu obecnego stanu rzeczy, kontrola umyslow, ciagniecie kasy. Prawdziwe wartosci sa ukryte w kulturze - ksiazki i edukacja, a takze po prostu zwykla ludzka przyzwoitosc, czego brakuje np. Tobie.
  • asiamus 23.08.07, 23:16
    religia to nie tylko nadęty ksiądz proboszcz, bo pewnie takiego masz i nie tylko
    o.rydzyk,
    religia to wiara w Boga, w Ewangelię i przesłanie jakie ona głosi, ale jeśli
    ktoś uważa że religia = kościół katolicki to jest w błędzie, bo sądzi że
    wystarczy dać w niedzielę na tackę i sprawa załatwiona, a przecież to nie na tym
    polega.
  • offal 23.08.07, 23:20
    Taaa zdecydowanie to Media , TE media wychowują moje dziecko i
    dlatego to ich wina - Prawada ? ja nie mam z tym złem nic wspólnego.
    Aha w razie czego winna jest też żydo-komuna ...
  • wredddna 25.08.07, 12:13
    > Patrzcie jaki oszukany nieprawdziwy swiat jest
    > na filmach, w kolorowych magazynach, w sklepach,
    > w telewizyjnej szolowiznie i falszywych gazetach
    > codziennych.
    Już nawet średnio inteligentny człowiek traktuje wszystko co przekazuje mu telewizja, prasa itd. z przymrużeniem oka.
    Z twojej wypowiedzi wieje jakimś tandetnym uprzedzeniem.
    Mam 21 lat przez całe życie otacza mnie to "całe zło" o którym piszesz mimo to nie zwariowałam. Mimo to nadal wiem kim jestem i co czuje. Jestem z moim chłopakiem 4lata i wiem, że mnie szanuje i kocha (nie dlatego, że ze sobą sypiamy i nikt mi tego nie wmówi).
    > Dzieci wyrosle w takim swiecie nie rozrozniaja
    > co to seks, a co milosc.
    to powinnam pozostawić bez komentarza, bo to nie telewizja a babcie uczą nas kojarzenia seksu z miłością.
    Brak wam wiary w inteligentną i dojrzałą młodzież!!!
  • marcowroc 23.08.07, 18:28
    z pretensjami do chłopaków do tego stopnia, że pisze "Ja będę miec córkę, córkę, słyszy pani!". Oficjalnie kieruje je do innych matek, że źle wychowują, ale sama jak widać nie chce pokazać nam jak to sie robi dobrze.
    Ogólnie ma pretensje, że chłopak sypia z tą, potem z tą a w tym samym czasie z tą. Chlopak durny i niedojrzały. Ale co powiedzieć o tych 3 dziewczynach, które poszły z nim do łóżka? Durne i niedojrzałe, no nie?
    Ogólnie list nie wart gadania, agresją dorównują mu jedynie wypowiedzi pana premiera (współczuję chłopakowi, który wpadnie w jej ręce), martwi mnie jednak to, że został wybrany na list tygodnia, a autorkę nagrodzono (ręcznikiem plażowym i egzemplarzem ... zgadnijcie, no... 'Ani z Zielonego Wzgórza'!)
  • polska_baba 23.08.07, 12:34
    Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
    ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
    Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
    podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie. Doskonale wie, jakich postaw nie
    akceptuję. Nie wiem, jak zachowuje się w gronie rówieśników, bo nie jestem tego
    świadkiem, ale żadne sygnały o nieodpowiednim zachowaniu wobec dziewcząt do nas
    nie docierają. Prawdą jest, że od pewnego wieku to równieśnicy, a nie rodzice,
    wychowują nasze dzieci, ale pewne elementarne zasady dziecko już do tego czasu
    powinno mieć wpojone.
    W tym liście wyraźnie widać, że ojciec inną miarę przykłada do kobiet, a inną do
    mężczyzn. I to też jest przyczyną takiego zachowania się syna.
  • polska_baba 23.08.07, 13:21
    Podzieliłeś sobie kobiety na te, które się szanuje i te, których się nie
    szanuje, a syn postępuje wg tego podziału.
    Mam pytanie: z kim chodzą do łóżka te "nieszanujące się"? M.in. z Twoim synem?
    To on nie musi "szanować się"?
    Jeżeli oczarowana chłopakiem dziewczyna robi wszystko, co on chce, to mogę o
    niej powiedzieć, że jest głupia. Ale jeżeli chłopak wykorzystuje to oczarowanie,
    to mogę powiedzieć tylko, że jest podły.
    Gdybym dowiedziała się o takim postępowaniu mojego syna, to chyba osobiście bym
    go w imieniu takiej wykorzystanej dziewczyny spoliczkowała.
    Przepraszam, że piszę tak na raty, ale mam bardzo dużo pracy i nie starcza mi
    czasu ani na przeczytanie wszystkich wypowiedzi, ani na napisanie dłuższego postu.
  • blackzahir 23.08.07, 13:26
    polska_baba napisała:

    > Podzieliłeś sobie kobiety na te, które się szanuje i te, których
    się nie
    > szanuje,

    TAK

    a syn postępuje wg tego podziału.

    NIE WIEM, nie chodze z nim na randki

    > Mam pytanie: z kim chodzą do łóżka te "nieszanujące się"? M.in. z
    Twoim synem?

    NIE WIEM

    > To on nie musi "szanować się"?

    MAM NADZIEJE ZE TO ROBI

    > Jeżeli oczarowana chłopakiem dziewczyna robi wszystko, co on chce,
    to mogę o
    > niej powiedzieć, że jest głupia.

    TAK


    Ale jeżeli chłopak wykorzystuje to oczarowanie
    > ,
    > to mogę powiedzieć tylko, że jest podły.

    TAK

    > Gdybym dowiedziała się o takim postępowaniu mojego syna, to chyba
    osobiście bym
    > go w imieniu takiej wykorzystanej dziewczyny spoliczkowała.

    TEZ BYM TAK ZROBIL. ZGADZAM SIE Z TOBA


    > Przepraszam, że piszę tak na raty, ale mam bardzo dużo pracy i nie
    starcza mi
    > czasu ani na przeczytanie wszystkich wypowiedzi, ani na napisanie
    dłuższego pos
    > tu.


    RZUMIEM< SAM TAK MAM ;)


    I JESZCZE JEDNO: mo post, temat nie dotyczy ani mnie, ani syna. Po
    co te zglebianie MOJEJ i SYNA sprawy? Bo mam nadzieje, ze - w
    odroznieniu od niektorych forumowiczek - zrozumialas temat ;)
  • polska_baba 23.08.07, 13:41
    Cały czas w liście piszesz o swoim synu, teraz twierdzisz, że ta sprawa go nie
    dotyczy. Ja rozumiem, że problem jest ogólniejszy, ale przedstawiłeś go na
    przykładzie swojej rodziny, więc jedz tę żabę do końca :)))
    Wybacz, ale pies już dłużej nie wytrzyma, muszę wyjść.
    Z podziałem kobiet na "szanujące się" i "nieszanujące się" nie pogodzę się
    nigdy, każdego trzeba szanować, taki podział automatycznie powoduje inne nasze
    postępowanie wobec każdej z tych grup. Stąd już jeden krok do przekonania, że
    inną osobę można poniżyć czy skrzywdzić, bo jest np. prostytutką czy złodziejem.
    Szanujmy ludzi, nawet gdy potępiamy ich postępowanie, bo szanując innych
    szanujemy też siebie.
  • angelina.x 23.08.07, 13:54
    polska_baba napisała:

    > Cały czas w liście piszesz o swoim synu, teraz twierdzisz, że ta sprawa go nie
    > dotyczy. Ja rozumiem, że problem jest ogólniejszy, ale przedstawiłeś go na
    > przykładzie swojej rodziny, więc jedz tę żabę do końca :)))

    W tym wypadku syn to przykład. Nie przemówił by do ludzi tekst, w którym autor
    pisał by "chłopcy, znajomi itp." bo wtedy odezwały by się głosy "a skąd ty to
    wiesz?". Autor odpowiedział jako atakowany rodzić - bo przeciez cała sprawa
    zaczeła się od słownego ataku jakies dziewczynki (bo z jej podejściem nie da się
    tego inaczej określić i nie chodzi mi tu o wiek) na RODZICÓW że niby uczą swoje
    dzieci wykorzystywania ich. Niestety, z racji pracy znam środowisko młodych
    ludzi bardzo dobrze, i to nie zawsze jest tak, że młode dziewczynki są "czyste i
    niewinne" a chłopcy tylko na tym żerują. Niestety większość dziewczyn teraz
    przejmuje inicjatywę a później są "źle potraktowane"; "wykorzystane" (bo liczyły
    pewnie na związek a tu tylko seks). Piszę większość, a nie wszystkie. Zdaję
    sobie sprawę, że problem wykorzystania dziewczyn przez chłopców również istnieje.

    > Z podziałem kobiet na "szanujące się" i "nieszanujące się" nie pogodzę się
    > nigdy, każdego trzeba szanować, taki podział automatycznie powoduje inne nasze
    > postępowanie wobec każdej z tych grup. Stąd już jeden krok do przekonania, że
    > inną osobę można poniżyć czy skrzywdzić, bo jest np. prostytutką czy złodziejem

    Czy wobec tego będziesz sanowała mężczyznę, który skatował własne paroletnie
    dziecko? Będziesz szanowała mordercę?
    Ja takich ludzi nie szanuję.

    > Szanujmy ludzi, nawet gdy potępiamy ich postępowanie, bo szanując innych
    > szanujemy też siebie.

    Niestety z tym zdaniem się nie mogę zgodzić.
  • polska_baba 23.08.07, 14:40
    Pisząc o szacunku, mam na myśli nieponiżanie i niekrzywdzenie bliźniego bez
    względu na to, kim jest ten bliźni. Mordercy należy się uczciwy proces i prawo
    do obrony. Nawet gdy zostanie skazany, ma prawo do bycia nieponiżanym i
    niekrzywdzonym.
    Ale przecież nie chodziło mi o przestępców, tylko raczej o osoby, które nazywa
    się wykluczonymi: prostytutki, bezdomnych, drobnych pijaczków itp.
  • xvqqvx 23.08.07, 15:07
    Z założeniem, że nie należy mylić szacunku z pobłażliwością dla negatywnych zachowań, co jest częstą praktyką. :-)
  • chudymisio 23.08.07, 17:47
    Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Szanuję kogoś za to, że jest w
    czymś dobry lub poprostu jest dobrym człowiekiem. Nikt nie szanuje
    narkomana, który ma ochotę zabić własną rodzinę, by zdobyć
    narkotyki. Nie szanuje się też prostytutek, bo niczego sobą nie
    prezentują. I na koniec nie szanuje się dziewczyn/chłopaków,
    którzy....(tutaj każdy sam wie kogo szanuje)


    --
    Good Night, and Good Luck
  • armagon 23.08.07, 19:06
    JA nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanuja innych. Z ta narkomania przesadziles - co powiesz o uzytkownikach marihuany? Ich nikt nie szanuje, spoleczenstwo czy władza, mimo, ze na to nie zasluguja. To ludzie jak inni, ktorzy zamiast uzywac alkoholu (tez narkotyk) wola sobie zapalic jointa./
  • chudymisio 23.08.07, 23:16
    > JA nie szanuje ludzi, ktorzy nie szanuja innych. Z ta narkomania przesadziles -
    > co powiesz o uzytkownikach marihuany? Ich nikt nie szanuje, spoleczenstwo czy
    > władza, mimo, ze na to nie zasluguja. To ludzie jak inni, ktorzy zamiast uzywac
    > alkoholu (tez narkotyk) wola sobie zapalic jointa./

    Przeczytaj, uwaznie jeszcze raz, niekoniecznie odnoszac tego do siebie.

    --
    Good Night, and Good Luck
  • barbarakaroluk 23.08.07, 19:11
    angelina,
    tak ten list to tylko przyklad szerszego problemu, dlatego tez
    domyslam sie ze wypowiedzi/odpowiedzi rowniez powinny byc
    interpretowane w szerszym znaczeniu - nawet jesli sa wokol przykladu
    syna - ktos piszac 'twoj syn', bo list byl o zachowaniu syna,
    odpowiada zarowno w skali tego jednego przypadku, jak i szerszego
    problemu.. zakladam ze autor tego list jest wystarczajaco
    inteligentny i odpowiedzi forumowiczow odnoszace sie do syna
    potraktuje jako dalsze uzycie metafory ktorej on sam uzyl w swoim
    liscie:)
  • mellissa5 24.08.07, 08:05
    Zgadzam się z Tobą,że nie można dzielić na ludzi, którzy się szanują
    lub nie. A ten facet właśnie, to robi zauważ, że dzieli dziewczyny
    na te wykształcone i nie, a jak oglądasz jak oni śpiewają lub m jak
    miłość, to jesteś gorsza mimo,że masz studia . Właśnie w takim
    duchu, podziale ludzi ten facet wychowuje syna. Zauważ, że pisze nie
    mówimy mu, żeby nie krzywdził, bo to jest bla bla. A mi np. ojciec o
    tym mówil, że nie wolno krzywdzić ludzi. Dlatego ten pan jest dla
    mnie zerem, a mój ojciec mimo, że nie miał studiów KIMŚ! Powiem
    więcej nie ma złych dzieci najdelikatniej mówiąc są tylko głupi
    rodzice!!!!!
  • mcufek 24.08.07, 13:18
    Tak sobie czytam i strasznie mnie martwi agresja i zawzietosc
    niektorych forumowiczow. Jakby kompletnie nie rozumieli istoty
    zagadnienia. Chyba, ze odbieraja to bardzo osobiscie, a to
    sugerowaloby, ze sami maja podobny problem.
    Szczerze mowiac zaskoczony jestem odzewem na pierwotny (i wtorny)
    list, ale najbardziej dziwia mnie poglady "doroslych".
    "Najpierw niech szanuje siebie"; "jakby suka nie dala, pies by nie
    wzial" itp...
    Otoz prosze szanownych panstwa, pierwszy cytat to sztuczny podzial.
    Dlaczego albo albo? Szanujmy i SIEBIE i INNYCH. Jakos 28 lat na tym
    swiecie przezylem stosujac sie do tej zasady i mam czyste sumienie.
    Co wiecej, nikt do tej pory nie zarzucil mi swiadomego skrzywdzenia
    kogokolwiek(chyba ze za plecami, ale o tym nie wiem :P).
    A drugi? Ha! Rozbucham troche w kotle... po pierwsze dobor cytatu,
    nienajszczesliwszy moim zdaniem, swiadczy o pewnym podejsciu do
    zycia i ludzi. Czy jest to dobre podejscie pozostawie do oceny
    sumieniu (chrzescijanskiemu? ;>). Po drugie - czlowiekiem sie
    zwiemy. Dumnie brzmi, czyz nie? Od zwierzat staramy sie odroznic na
    kazdym kroku, walczymy z atawizmami, pietnujemy je, przyodziewamy
    swa nagosc. A tu prosze... suka nie da, pies nie wezmie. A wolna
    wola? A wlasnie SZACUNEK dla drugiego czlowieka?? Czy tylko szata ma
    nas od fauny odrozniac?
    Jako uswiadomiony homoseksualista obracam sie w srodowisku
    postrzeganym jako jeden wielki lupanar. I mimo, ze "suka dac chce",
    wyobrazcie sobie, ze zdarza sie ze "pies" nie bierze. I to nie
    zawsze dlatego,ze fizycznie nie odpowiada. Ot, po prostu niektorzy
    wychowani w duchu szacunku dla drugiego czlowieka podswiadomie
    wiedza, ze nieszanujac drugiej osoby, automatycznie podwazamy
    szacunek do samych siebie.
    Moze i malo skladnie ale tez w pracy siedze i na raty pisze. Mam
    nadzieje, ze Ci do ktorych to kieruje jednak zrozumieja sens
    przeslania.
    Pozdrawiam i ogolnie zycze mniej zacietrzewienia, wiecej szacunku i
    przede wszystkim powodzenia "na polu wychowawczym" ;>
    Uf.
  • fakara 30.08.07, 02:29
    Mam 19 lat, właśnie skończyłam liceum. I uważam, że pogląd o chłopcach, którzy
    wykorzystują biedne dziewczyny, jest absurdalny. Nie wiem, może trafiłam na
    wyjątkowe środowisko, ale, mając wielu kolegów i rozmawiając z nimi wielokrotnie
    o miłości, seksie, radząc się ich w tych sprawach, nie zauważyłam nigdy, żeby
    nasze do nich było jakoś drastycznie różne. Mój bliski kolega np. do tej pory
    żałuje, że pierwszy raz poszedł do łóżka z dziewczyną, która nie była "tą
    odpowiednią", że nie zaczekał. Wszyscy, z którymi rozmawiam, uznają seks za
    konsekwencje miłości, nie traktują dziewczyn przedmiotowo, a nawet jeśli im się
    zdarzy, to sami też tak bywają potraktowani. Dlatego szczerze mówiąc, mimo że
    temat dotyczy mnie i moich rówieśników, ja jakoś tego problemu, o którym się tu
    pisze, nie widzę.
  • blackzahir 30.08.07, 08:37
    Fakara, Twoj wpis przywraca wiare w NORMALNOSC Twojego pokolenia :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • stpierre 23.08.07, 18:43
    > I JESZCZE JEDNO: mo post, temat nie dotyczy ani mnie, ani syna. Po
    > co te zglebianie MOJEJ i SYNA sprawy? Bo mam nadzieje, ze - w
    > odroznieniu od niektorych forumowiczek - zrozumialas temat ;)
    To chyba naturalne, że jeśli ktoś nie zgadza się z Twoimi wnioskami, a zatem i z
    Twoim tokiem rozumowania, zaczyna szukać ukrytych założeń w tym rozumowaniu. ;)

    Ja jako 29-latek, który pamięta jeszcze, jak był 19-latkiem, a nie ma jeszcze
    własnych dzieci i sformalizowanego związku, więc wciąż funkcjonuje na wolnym
    rynku damsko-męskim, mogę powiedzieć, że tych ukrytych założeń jest w Twojej
    wypowiedzi jeszcze więcej. Zakładasz, że te same kobiety, które martwią się o
    się orgazmy, później żalą się, że mężczyźni zainteresowani są głównie sobą, a
    nie nimi. Więc muszę Ci powiedzieć, że istnieją również kobiety, które mężczyzn
    taktują jak podboje i to nie koniecznie jest typ dziewcząt sterczących pod
    blokami. Owe kobiety mogą fascynować się pięknem intelektu mężczyzn, ale mają
    zwyczaj szybko zmieniać zainteresowania, przy tym bezwzględnie stoją na gruncie
    niezależności. Ten typ kobiet jest jeszcze dość rzadki w Polsce, ale jest.
    Natomiast problemem są zwolenniczki tzw. miłości romantycznej. I to jedna z nich
    zdaje się musiała napisać list, którego jak do tej pory niestety nie doczytałem.
    Mogę jej polecić jedynie, żeby oprócz błyskotliwości intelektualnej swoich
    wybrańców, zwracała również uwagę na ich stosunek do natury związków
    damsko-męskich i tego, co po nich oczekują. To jest trudne zadanie na poły
    detektywistyczne, ale w dobie wielości postaw, bez niego nie da się obejść.
    Nawet mężczyzna myślących w kategoriach bardziej tradycyjnych ma dużo większe
    pole manewru, niż kobieta o podobnym nastawieniu do życia. Mężczyzna ma zawsze
    jeszcze opcję, żeby się wyszaleć. Dlatego paniom o nastawieniu
    romantyczno-tradycyjnym jednak radzę zadawać się z osobnikami starszymi, którzy
    przynajmniej już część tych szaleństw mają za sobą.
    Dobry przykład w domu ma ograniczone znaczenie dla kogoś z tzw. dobrego domu,
    przed kim świat stoi otworem i kto czuje się nieśmiertelny. @blackzahir
    wychowywałeś się w zupełnie innych czasach niż Twój syn i miałeś zupełnie inne
    możliwości będąc w jego wieku.
  • ggigus 24.08.07, 02:04
    podzial: synku, sa porzadne kobiety i te, co je kazdy mial, uczy pogardy do ludzi
    kazdy czlowiek ma prawo sypiac z kim chce i nie potrzebuje Twojej metki -
    porzadna kobieta TEGO nie robi
    Twoj syn sypiajac z malo poarzadnymi kobietami jest nadal porzadnym synem, bo
    jest to SYN
    to sredniowieczne poglady


    dumy z syna gratuluje, ale duma z dziecka nie powinna przesłaniać świata
    dorosłego człowieka
    --
    Wpływ emisji przez ludzką gospodarkę tzw. "gazów cieplarnianych" na klimat
    ziemski jest nieudowodnioną hipotezą, lansowaną przez sojusz lewackich,
    antykapitalistycznych środowisk - misiu1 na forum wege
  • szara1982 23.08.07, 17:31
    bo wg polskich standardów jak chłopiec sie puszcza to zdobywa
    doswiadczenie i to ejst bardzo naturalne...natomiast jak sie puszcza
    dziewczyna to jest zdzirą...
  • shaders 24.08.07, 11:03
    jak chłopak śpi w wieloma to dziwkarz, jak natomiastrobi to
    dziewczyna - to dziwka. DOKŁĄDNIE TAK....
    Jeżeli zrobisz 50 lasek to również będziesz tak mocno siebie
    szanowała ? Napewno facet Cię w tym momencie nie bedzie szanował.
    Będziesz zwykłym lachonem :))))))))
  • wj_2000 23.08.07, 23:06
    polska_baba napisała:

    > To on nie musi "szanować się"?

    Przebija z tego pytania założenie (typowe dla feministek) założenie
    o SYMETRII seksualności mężczyzn i kobiet.
    Prawda jest bardziej złożona.
    Nasza seksualność ukształtowała się w ciągu milionów lat ewolucji w
    brutalnej walce konkurencyjnej, przy ciągłym niedoborze żywności,
    przy braku środków zaradczych na wiekszość chorób etc. etc.
    Owa seksualność, odruchy seksualne, nie miały przez PRAWIE cały ten
    czas żadnego związku z rozumem, religią, "przyzwoitością", bo te
    pojawiły się wraz z cywilizacją, a ta - na skali biologicznej to
    tyle co NIC. Nie zdążyły się JESZCZE zmienić mechanizmy hormonalne,
    neurologiczne, etc. etc., bo cóż to jest - nawet tysiąc lat - w
    porównaniu z milionami.
    Otóż w owych trudnych warunkach ewolucja wyselekcjonowała te
    szczepy, czy plemiona, czy takich ludzi mówiąc po prostu, którzy
    byli w stanie odchowac jak najwięcej potomstwa.
    Wobec wielkiej śmiertelności, by liczba ludności wzrastała (choćby
    powoli, a wiemy że wzrastała, bo określono kiedy było nas coś około
    2000 w określonym miejscu w Afryce, a teraz jest 6 000 000 000 )
    trzeba było RODZIĆ i RODZIĆ i RODZIĆ.
    Kurczę, jeszcze moja babcia miała 13 dzieci. Odchowało się z tego 7,
    ale to już był przełom XIX i XX wieku. Już wiedziano co to sa
    bakterie i jakie są źródła chorób. Już były najprostsze leki. Gdyby
    nadal tyle rodzić, to byśmy się już udusili z braku miejsca na
    Ziemii.
    Ale 200, 500, 10 000 lat temu trzeba było rodzić 13 czy 15, czy 10,
    a przeżywało z tego 2,1.(Ułamek można rozumieć tak, że 20 par
    rodzicielskich odchowało 42 dzieci - powiedzmy 21 chłopców i 21
    dziewczyn. Z 20 matek mamy 21 córek) Tak. Tylko tyle. Skąd to wiem.
    Policzmy. Od czasów Cesarstwa Rzymskiego, przez 2000 lat urodziło
    się ok. 80 pokoleń. Jeśli 2,1 dzieci na kobietę, to znaczy 1,05
    córek na jedną. W drugim pokoleniu było ich już
    1,05^2 = 1,05.1,05 = 1,1025
    a po 80 pokoleniach 1,05^80 = 49,5~= 50
    W Europie Zachodniej (tereny Cesarstwa) mieszka ok. 400 000 000
    ludzi, 50 razy mniej to 8 000 000. I na tyle się szacuje liczebność
    ludności Cesarstwa. Nawet duża niepewność ile ich było nie
    zmieniała by wiele. Gdyby ich było tylko JEDEN milion, to dla
    osiągnięcia obecnie 400 000 000 w 80 pokoleniach, liczba córek
    odchowanych przez jedną matkę wyliczona tym sposobem byłaby 1,077
    (14 córek musiałoby być odchowane przez 13 matek a nie 21 przez 20).

    Zapamiętajmy. Szalona śmiertelność i maksymalna wydajność rodzenia.
    Taka generalnie jest natura i tak ona NAS traktowała do całkiem
    niedawna.

    W tych trudnych warunkach każdy cień przewagi (dziedzicznej) nad
    innymi pozwalający odchowac 3 czy 4 dzieci a nie tylko 2, czy 1,
    powodował, że po niedługim czasie, dany teren zaludniali tylko
    ci "sprytniejsi", ale gdy już zostawali tylko oni, znów było trudno
    bo "cwaniak" musiał konkurowac z "cwaniakiem". A więc jakies nowe
    cwaniactwo (przypadkowo wykształcone przez ciągłe mieszanie genów,
    mutacje, etc.) pozwalało znów zdobyć przewagę.

    Do czego zmierzam? Otóż natura doprowadziła w powyżej opisany sposób
    do takiej fizjologii, biochemii, psychologii etc. etc. by uzyskać
    MAKSYMALNĄ skuteczność, maksymalną jakość potomstwa.

    Powoli dochodzę do różnic między kobietą a mężczyzną.

    Otóż kobieta może urodzić te kilkanaście dzieci i KONIEC.
    A "chłop"? Ten mógłby spłodzić nawet setki!!!!

    W gatunkach, gdzie odchowanie potomstwa nie jest trudne i
    długotrwałe (jak u niedźwiedzi) wykształcił się system w którym
    rodzi (co rok, czy może co dwa) KAZDA w miarę zdrowa samica, ale
    ojcem zostaje co DZIESIATY, czy może co 20 samiec!!!!!!! Ten co jest
    silniejszy od innych!!!!!!
    Nie ma żadnej sprawiedliwośći!!!!!
    I taki system jest najskuteczniejszy.Gdy już mutacja wydała na świat
    samca doskonałego, to dlaczego marnować jego nasienie?
    Wiedzą o tym doskonale chodowcy zwierząt. Sam kiedyś kibicowałem
    córce chodzącej ze swya rasową suczką na wystawy. Uzyskać certyfikat
    suczce było łatwo - wystarczyłą ocena dobry. Samiec musiał być
    wspaniały!!!
    U człowieka, gdzie mózg odegrał decydującą rolę w sukcesie
    biologicznym gatunku, wychowywanie dziecka ("programowanie owego
    mózgu by stał się uzyteczny) wymaga wielkiego wysiłku DWOJGA ludzi.

    Potrzebne jest (raczej było do czasów dopiero dzisiejszych) by
    1) Rodziła każda kobieta
    2) Każdy "chłop" uczestniczył w opiece nad dziecmi
    3) By ojcem zostawali najlepsi.

    Między punktem 2 i 3 istnieje konflikt!
    Ścisła monogamia to rezygnacja z punktu 3.
    Rozwiązanie OPTYMALNE, które rządziło człowiekiem, jest - niestety -
    rozwiązaniem opartym na hipokryzji i permanentnej ZDRADZIE
    małżeńskiej. I choćbyśmy zęby w ścianę wbijali nic temu zaprzeczyć
    nie może.
    Co powoduje, że mężczyźni trzymają się jednej kobiety i pracują na
    jej (a może i swoje?) dzieci? Seks. Ludzkie samce, jak żadne inne,
    czują nieustanną potrzebę kopulacji. Bez kopulacji, jak bez
    jedzenia, cierpią. Za cenę - pardonez moi le mot - dupy, tyraja na
    dzieci (swoje albo i owoc zdrady ich żon). Sa do nich przywiązani
    szczególnie wtedy, gdy nie są wystarczająco atrakcyjni, by się gdzie
    indziej "pożywić".
    Zdrada nie może byc JAWNA, bo "chłop" nie będzie chciał pracować na
    nieswoje dzieci!
    Kobietę przy rdzinie trzyma satysfakcja z WŁSANYCH dzieci. Ona WIE,
    że dzieci są jej. Seks ma dla niej znaczenie drugorzedne. Poza
    okresem płodności. Wtedy - gdy ma męża niezbyt atrakcyjnego -
    chętnie puści się z samcem wspaniałym (na którego nie może liczyć na
    stałe, bo jest ich, z definicji, mało).
    Mam nadzieję, że wskazałem możliwe mechanizmy prowadzące do
    kompletnej ASYMETRII w seksualności mężczyzn i kobiet.

    Dzisiejsze czasy zmieniły WSZYSTKO.
    Śmiertelnośc niemowląt spadła do niemal zera. Są wygodne środki
    antykoncepcyjne. Kobiety rodzą często tylko jedno dziecko. Albo i
    wcale. Ludzie sa przekonani, że seks jest po to, by im było
    przyjemnie.
    W takiej sytuacji istniejące mechanizmy WBUDOWANE w psychikę są
    nieadekwatne do sytuacji.
    Człowiek MUSI jakoś, przy pomocy rozumu, wypracować nowe zasady
    współżycia, nowy kodeks rodziny. Trzeba z pokora uświadomić sobie,
    że nic tu nie jest oczywiste. Gromkie pokrzykiwania o "równości"
    niewiele pomogą. Ja nie mam tu jakiegoś konkretnego pomysłu.

    Mogę tylko podać inny przykład wbudowanych mechanizmów zderzających
    się z nowymi czasami.
    Jest nim nasz apetyt i odruch zjadania jak najwięcej jak najbardziej
    kalorycznych rzeczy (tłustych i słodkich) PÓKI jest co jeść.
    Zgromadzone sadełko w czasie po udanym polowaniu, czy znalezieniu
    obficie owocującego drzewa, pozwoli przetrwać czas poszukiwania
    nowych źródeł żywności.
    Dzisiaj, gdy żywności jest w bród, chorobliwa OTYŁOŚĆ atakuje
    społeczeństwa. Jej przezwyciężenie to cężka praca, którą są w stanie
    wypełnić tylko nieliczne jednostki. Łatwych rozwiązań dla "każdego"
    nie ma.
    Tymbardziej nie ma rozwiązań dla problemu obyczajowego. Jak żyć? Z
    kim się wiązać? Czy zakładać rodzinę?
    Niewątpliwie zadanie wymyślenia nowej strategii stoi przed kobietami!
    W psychice mężczyzny, satysfakcję daje seks. A o ten dzisiaj jest
    łatwo. Kobiecie satysfakcję (naturalną, a nie taką którą sobie
    wmówiły!) daje rodzina. A ta jest w kryzysie.



    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • reverie 23.08.07, 23:17
    Ciekawy wykład z biologii. Jednak wydaje mi się, że determinizm biologiczny już
    od pewnego czasu wpada na rafy, którymi są luki i niezgodności z obserwowaną
    rzeczywistością. Np. to, że zdarzają się wypadki, kiedy mężczyzna żeni się z
    kobietą z dzieckiem i wychowuje je jak własne. Brak na to powodu w
    przedstawionej przez Ciebie argumentacji.
    Inną rzeczą jest to, że trudno jednak określić, jakie są pewne cechy psychiczne
    kobiet i mężczyzn, przynależne tylko do jednej płci. Nie jest to tylko kwestia
    hormonów, ani kultury, ale ich obu razem i jeszcze czegoś, nie wiem, może
    przypadku. Dlatego uważam, że lepiej jest założyć symetrię potrzeb seksualnych,
    niż krzywdząc kogoś a priori uznając, że jego potrzeby w danej dziedzinie się
    nie liczą.
  • wj_2000 24.08.07, 00:26
    reverie napisał:
    > Np. to, że zdarzają się wypadki, kiedy mężczyzna żeni się z
    > kobietą z dzieckiem i wychowuje je jak własne. Brak na to powodu w
    > przedstawionej przez Ciebie argumentacji.
    Ależ skąd. Właśnie dostając upragniony seks, mężczyzna łoży na jej
    dziecko. Wolałby na własne, ale ... jak się nie ma co się lubi, to
    sie lubi co sie ma.
    Zauważ, przy okazji, że sytuacja odwrotna jest znacznie rzadsza! Bo
    co za interes ma kobieta by chować JEGO dziecko? (seks jest dla niej
    żadną walutą!). Nie bez powodu słowo MACOCHA budzi grozę u każdego
    dziecka, czytelnika XIX wiecznych bajek.

    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • cangura 24.08.07, 13:07
    wg. psychologi ewolucyjnej wszystkim nam nie chodzi o seks tylko o powielenie
    swoich genów. I dlatego mężczyźni niby sa z natury poligamiczni, bo im więcej
    kopulacji z wieloma kobietami tym więcej dzieci, a kobiety monogamiczne bo tylko
    stały partner opiekujący się nia i dziećmi daje szansę ich przeżycia.
    1 mężczyzna + 50 kobiet = 50 dzieci
    1 kobieta + 50 mężczyzn= 1 dziecko
    Czyżby???
    - Kobieta jest płodna przez 2-3 dni w miesiącu.
    - Owulacji nie widać.
    - Mężczyzna nie wie w której fazie cyklu jest kobieta.
    -Nawet podczas owulacji plemniki mają tylko 20% szans na zapłodnienie.
    (większość komórek jakowych i plemników nie spełnia wymogów prawidłowego
    połączenia).
    Po zapłodnieniu prawdopodobieństwo poronienia wynosi 25-30%.
    Zakładając że kobieta nie stosuje metod kontroli urodzeń to szansa spłodzenia
    potomka wynosi 1% (u szympansa 1 na 100 kopulacji w okresie jajeczkowania kończy
    się dzieckiem). Poza tym skąd ten biedny jaskiniowiec miał wziąć te wszystkie
    baby. W „epoce przodków” gęstość zaludnienia była niewielka, a podróże trudne i
    niebezpieczne.
    Weźmy pod uwagę inną strategię: Mężczyzna spędza więcej czasu z jedną kobietą.
    Wzrasta jego szansa trafienia na płodne dni kobiety, ponadto nie dopuszcza do
    niej innych „plemnikosiewców”. Przeciętna para potrzebuje 120 dni regularnych
    stosunków płciowych aby doszło do zapłodnienia. Ta liczba dorównuje liczbie
    partnerek z którymi ten rozpustny jaskiniowiec musiałby się przespać aby
    otrzymać „jednostkę płodności”. Obie strategie prowadzą do tego samego, ale
    wymagają odmiennego tła emocjonalnego. Jedna wymaga dystansu emocjonalnego, a
    druga miłości. Część mężczyzn stosuje pierwszą strategię, część tę drugą.
    Możliwe też że stosują je obie miotając się między dążnością do stworzenia więzi
    a pragnieniem ucieczki. Możliwe że przygodny seks jest dla mężczyzn rzadko tak
    przygodny jak zwykło się uważać.


    Nie zgadzam się z tak uproszczonym spojrzeniem na seksualność człowieka jakie
    proponuje psychologia ewolucyjna. Oprócz biologi nasze zachowanie kształtuje też
    kultura w jakiej żyjemy.
    Nastolatka częściowo ma rację obarczając rodziców winą za zachowanie synów.
    Jednak nie tylko do matkki powinna się zwracać ale też do ojca, często własnie
    nieobecnego. Z drugiej strony zgadzam się z panem który zwraca uwagę, że
    dziewczyny tez mają wpływ na zachowanie swoich kolegów, ale nie są w stanie
    zmienić wszystkiego. W tej dyskusji wszyscy mają po trochu rację. Ja sama mam do
    czynienia z facetem, który po 4 latach związku woli nie myslec jeszcze o niczym
    poważnie, bo dobrze mu tak jak jest. I to nie jest efekt mojego działania, ale
    pobłazlwej matki i nieobecnego ojca wiecznego Piotrusia Pana. A co jest owocem
    mojego wpływu na niego to, to że jak wracam z pracy to obiad mam na stole (jak
    on wraca a ja jestem w domu to ja gotuję), sprzątamy razem, zakupy też robimy
    razem albo na zmianę, rzucił palenie itp. Wymagam szacunku dla siebie i
    odwdzięczam sie tym smym. Ale nie jestem w stanie nic poradzić na głęboko
    zakorzenione przekonania które ujawniają sie w czasem błahych sytuacach typu: on
    wyjmuje czyste skarpetki z szafy (ja ostatnio robiłam pranie) i mówi "no i
    właśnie po to ma się dziewczyne" Oczywiście reaguję na coś takiego dosyć ostro i
    on tak właściwie nie myśli... Tylko skąd sie to bierze...
  • damiian2 27.08.07, 14:06
    wycieruchy
  • sluchacz3ki 23.08.07, 21:31
    > Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
    > ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
    > Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
    > podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie.

    A dlaczego nie miałby być dumny? Mężczyzna to z charakteru zdobywca. Obecnie nie
    panują prawa pierwotne ale ostatecznie jeżeli miałbym wybierać między zdobywcą,
    a fajtłapą nieumiejącym widzieć możliwości, to wybrałbym zdobywcę (zwłaszcza, że
    wychowuję 10-latka). Co to za wędkarz, który nie łapie ryby wpływającej w sieć?
    Zwłaszcza jeśli przy sieci plączą się nie tylko płocie ale również łososie?
    Łatwa zdobycz pchająca się w ręce zawsze znajdzie amatora - nie weźmie, to
    otoczenie nazwie go frajerem. A który młody chłopach chce być nazywany frajerem?
    Nie żyjemy już może w czasach pierwotnych ale właśnie dlatego, że żyjemy w
    obecnych, to presja otoczenia, jego ocena, jest dla młodzieży bardzo ważna.
    Ojciec nadal stara się wychowywać syna, ale bez pomocy samych (nadmiernie)
    zainteresowanych jego synem nie zmieni go już bardziej - zwłaszcza w tym wieku.
    Sam mogę się pochwalić znajomością z żoną, swoją pierwszą miłością, już od
    połowy dotychczasowego życia, a w tym całym okresie - wiernie. Mój syn widzi
    nasz związek i czuję, że będzie szanował koleżanki, zwłaszcza, że dzielnie
    opiekuje się o połowę młodszą siostrą. Nie będę miał mu jednak jak wytłumaczyć
    za 5 lat, że cennej zdobyczy pchającej się w ręce NIE BIERZE się ...
  • fakara 30.08.07, 02:48
    No właśnie widzisz, to nie tak. Czy dziewczyna, którą wyrywa chłopak na imprezie
    też ma myśleć takimi kategoriami? Porównywać go do łososia, płotki, rekina czy
    flądry? Bo zadając się z moimi rówieśnikami (a mam 19 lat) nie widzę wcale, żeby
    oni tak traktowali dziewczyny! Chłopak, który prześpi się przypadkowo z
    klientką, z którą nic go nie łączy, też czuje niesmak, czuje, że się zeszmacił.
    Dodatkowo środowisko zarówno bardzo puszczalskie dziewczyny, jak i facetów,
    ocenia ogólnie źle. Może tylko moje środowisko...
  • rim-tim-tim 23.08.07, 21:42
    polska_baba napisała:

    > Z tego listu widać, jaki ojciec jest dumny z syna. Gdyby syn czuł dezaprobatę
    > ojca, może nie zachowywałby się w ten sposób.
    > Też mam syna, ma 22 lata. Też jestem z niego dumna, ale kiedy coś mi się nie
    > podoba w jego zachowaniu, mój syn to wie. Doskonale wie, jakich postaw nie
    > akceptuję.

    gadasz głupoty albo po prostu nie umiesz czytać! skoro dochodzą kartki od byłych
    dziewczyn to jednak nie ma przesłanek by sądzić że synalek nie traktuje za
    dobrze kobiet, podobnie jak pojawiające się starsze dziewczyny by którym ów
    synalek (od nich młodszy) zaimponował też musi się wykazać dojrzałością

    Nie wiem, jak zachowuje się w gronie rówieśników, bo nie jestem tego
    > świadkiem, ale żadne sygnały o nieodpowiednim zachowaniu wobec dziewcząt do nas
    > nie docierają.

    i tu pojawia się to o czym pisze!

    pozatym mam kumpla(kupli) którzy również często 'zmieniają' dziewczyny ale jakoś
    nie słyszałem złego słowa o nim samym w towarzystwie jego byłych!
    a z własnych doświadczeń (mam 21lat) dobrze wiem że teraz nie za łatwo jest
    'wyrwać panienke' jeśli nie spełnia się dość wyśrubowanych norm -ponadto ludzie
    stają się coraz bardziej zamknięci i nieufni

    miłość już nie jest romantyczną opowieścią a ostrą rywalizacją
  • marusia07 24.08.07, 09:09
    super, rim tim tim , jakosc relcji uległa zmianie .Ludzie nei chcą
    nudy .Chcą przezywac,pulsować póki jeszcze krew nie zamieniła sie w
    śnieg.Popieram.
  • dwakilo 24.08.07, 02:08
    nie wiesz nic o swoim synu. Niestety. Sam mam 22 lata i wiem czego moja Mama nie
    akceptuje. Tylko, ze mam swoje zdanie i robie to co ja uwazam za sluszne. Pomimo
    tego szanuje zdanie mojej mamy
  • j_o 23.08.07, 18:38
    cos w tym jest, ale nie do konca, bo wychowanie z dwoch stron:
    kobiety i mezczyzny, wynosi sie niestety z domu... wiec niech
    rodzice nie zwalaja winy na dziewczyne/ny, tylko niech krytycznie
    spojrza na swojego syna
  • barbarakaroluk 23.08.07, 19:05

    jasne madry...wglada na to ze to tylko i wylacznie dziewczyny sa
    odpowiedzialne za zachowanie seksualne meskiej czesci spoleczenstwa.
    i znow odpowiedzialnosc Panowie wygodnie zrzucaja na kobiety.
    zreszta to podaobnie jak w Islamie - to kobiety sa odpowiedzialne za
    poped seksualny mezczyzn.
    zreszta jak ten twoj syn ma szanowac dziewczyny jesli slyszy od
    ojca slowa ' jakby suka nie dala...' - ktore sa wyraznym znakiem da
    syna ze to dziewczyna jest ta ktora powinna byc odpowiedzialna za
    poped seksualny faceta.
    problem w tym ze jak pies madry, to nawet jak mu daja to nie wezmie,
    bo sam siebie szanuje na tyle aby nie wykorzystywac innych. I tego
    go kochany Tato nie nauczyles - szacunku dla samego siebie. Bo
    czlowiek ktory siebie szanuje obdarzy szacunkiem innych ludzi.
    pozdrawiam
    i mam nadzieje ze ma Pan corke, ktorej uczy Pan tego samego - czyli
    tratuje ja Pan jak suke, ktora ma nie dac....
  • adamschodowy 23.08.07, 20:30
  • nineveh 23.08.07, 23:05
    Pisze pan bardzo sygestywnie i jest w tym niewatpliwie duzo racji. Niemniej to
    NIE JEST odpowiedz na list otwarty do matki. Odpisuje pan zupelnie komu innemu.
    Bo zazwyczaj te "inteligentne i łatwe" łatwo podchodzą do tychże relacji i nie
    przeżywałyby tego tak głęboko, jak te inteligentne-i-nie łatwe. Zalepiony
    miłoscia do syna, którego mogła by taka nieodpowiednia jego stanowi i
    pochodzeniu (prawda? o to chodzi?) latawica odebrac, nie doczetał pan listu, na
    który odpowiada, do końca. Proszę spróbowac i się zastanowic.
  • aguniec 23.08.07, 23:25
    zgadzam się agsolutnie z każdym jednym słowem; podstawa to znać
    swoja wartość a głupota to szukanie winny u innych ~koleżanka
    twojego syna.. siostra mojego brata!
  • mamahenia 24.08.07, 12:31
    W kwestiach podziału odpowiedzialności i obowiązków pomiędzy dwie
    płci odczuwam, nie od niedawna, od lat, ogromną dysproporcję.
    Niestety widzę, że to nie tylko dotyczy mojego życia, że jest tak w
    każdym domu. Co prawda, niektóre kobiety znajdują swoje sposoby na
    mężów i synów, ale co z tymi ,które brzydzą się manipulacją? Takimi
    np. jak ja? Bierzemy wszystko na siebie, a ONI nam pozwalają na to,
    czasami owszem przepraszają, że nie mają czasu, że chcieiby, ale,
    ale, ale...
    I myślę, że to nawet bardziej nasza wina niż ich, bo skoro pozwalamy
    sobie to dlaczego mieliby tego nie wykorzystać? Popełniamy błąd i
    rozpieszczamy mężczyzn, a potem płacimy za to garbem i frustracją.
    Bo przecież, ile oni musieliby mieć w sobie samokontroli, żeby za
    każdym razem kiedy im podstawiamy pod nos gotowe powiedzieć, nie,
    nie ,dziekuję, zrobię sam?
    Nawet najlepszy złamie się w końcu i będzie ciągnął , aż w końcu
    zapomni, że to się nie robi samo.
    Trzeba być bardzo mądrym ,żeby mieć udane relacje z facetami, jest
    ogromna ilość zmiennych osobniczych, które determinują te wszystkie
    różnice w milionach przypadków nieporozumień.
    Nie wiem jak wychowam mojego SYNA, chciałabym Go nie rozpieścić, ale
    nie wiem czy będę umiała, przecież kocham GO ponad życie, mogę w
    końcu wpaść w jakąś pułapkę, chciałabym nie...
    Jedno wiem, cieszę się ,ze mam SYNKA a nie CÓRECZKĘ, bo FACETOM JEST
    LEPIEJ I PRZEDE WSZYSTKIM ŁATWIEJ!!!
    Widzę to wszędzie, mężczyznom się pobłaża, a najskuteczniej robimy
    to MY, KOBIETY.
    "Aaa, wiesz jacy są faceci..."
  • yhwh 24.08.07, 12:56
    Brawo za list!
    Mam córkę i syna (paroletnich), i często zastanawiam się jak oni
    będą się w tych kwestiach zachowywać. Wiem, że wiele zależy ode
    mnie - ale nie tylko - jak wspomiane w liście.
  • rachela180 24.08.07, 18:30
    Zwracam uwagę, że czasem nie da się wychować dzieciaka. Po prostu nie da.
    Sama kiedys trafiłam na takiego obrzydliwego podrywacza. Nie jest tak, ze
    dziewczyny rzucają się na faceta na pierwszej randce i ciągną go do wyra. Nie.
    Taki krąży, krązy jak rekin - bo zdobywanie to jego cel, a nie kobieta jako
    taka. Psychopata?
    Czyja wina?
    Niczyja.
    Po prostu uczyć się na błędach i iść dalej.
    --
    "Ja jestem organem!" - Andrzej Lepper
  • atari800xl 22.08.07, 09:12
    masa dziewczyn naogladala sie roznych kretynskich seriali..i chca byc takie
    "cool"... staja sie proste i latwe... nie sa szanowane, mezczyzni traktuja je
    jak rekawiczki..kto chce dzeiwczyne na dluzej, ktora jest latwa. Toz to
    gwarancje, ze zaraz wskoczy do lozka innego. Taka lepiej po prostu przeleciec
    skoro wizulanie fajna..i juz.. papapapa


    --
    trzecie zeby..czyli...IMPLANTY...... Forum, dla tych, ktorzy maja juz implanty
    lub planuja ich zalozenie.
    _____________________________________________________________________
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48945
  • polska_baba 23.08.07, 11:52
    Nastąpiło jakieś ogólne schamienie obyczajów.
  • 13monique_n 23.08.07, 13:44
    Wiesz babo, ja myślę, że ogolne "schamienie" to wychowanie
    dzieciaków, albo jego brak. Niezależnie od płci.

    Zahirowi dziękuję za tak pieknie napisany list. Tamten w WO bardzo
    mnie obruszył. Agresją i wielką niechęcią.
    Słusznie - i dotyczy to kobiet w każdym wieku - jeśli ja siebie nie
    szanuję, to trudno by inni mnie szanowali. I przenosi sie to na
    absolutnie wszystkie płaszczyzny, nie tylko seksualną.
    Mam syna i córkę. Syn jeszcze nie ma 18 lat, ma dopiero 14. Jest
    ufny i niesmiały, trochę czaruś, ale mało przebojowy.
    Mamy ze soba dobry kontakt i dużo rozmawiamy. Często wychodzi w
    rozmowie zdanie, że należy szanowac dziewczyny. Że wzajemne relacje
    tylko zyskują.
    Tylko, że wokół widzę aż za wiele przebojowych młodych dam, które
    sobie "biorą" kolejnych chłopaków. Bardzo często chłopak nawet nie
    zdąży pomyśleć, że ma zdobywac, starać się... tylko pstryk.. i juz
    ma gotową na wszystko młodą kobietę.
    Nie wiem, jak mój syn się znajdzie w takiej sytuacji. Mimo rozmów,
    szacunku i wychowania. Chcę wierzyć w niego i wierzę, ale do łóżka
    idą DWIE osoby. Tego jestem pewna z własnego doświadczenia.
  • wuesjot 23.08.07, 19:11
    Moze zamiast mowic o ogolnym schamieniu naucz syna ODMAWIAC.
  • polska_baba 23.08.07, 20:06
    To przecież NIE MÓJ syn zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Ja swojego uczyłam
    szacunku dla kobiet, wrażliwości na drugiego człowieka. Wydaje mi się, że
    skutecznie, ale przecież go nie kontroluję, nie podglądam przez dziurkę od
    klucza, nie śledzę go, to skąd mam wiedzieć, jakie są jego relacje z dziewczętami.
    A schamienie obyczajów jest faktem, niestety, taki jest jakiś nowy trend -
    nieprzejmowanie się drugim człowiekiem, na forum Gazety też to widać. I kto ten
    styl dyskusji nadaje? Tych dwoje-troje 50-latków czy setka młodzieży?
  • lichttrager 24.08.07, 08:22
    Ale Ty ciągle nie zrozumiałaś problemu. Tu nie chodzi o czyjegokolwiek syna
    tylko o tą dziewczynę, która uważa się za skrzywdzoną i sama nie wie dlaczego.
    Powód jest taki jak napisał blackzahir. Ta dziewczyna się nie szanuje i tyle. A
    różnice płci, psychiki istnieją, istniały i będą istnieć i nic się na to nie
    poradzi. Można jedynie stosować stare dobre metody bo tzw. profilaktyki chronią
    jedynie przed skutkami fizycznymi. Nie ma pigułki na skutki psychiczne ... nooo
    może prozac ;)))
  • lichttrager 24.08.07, 08:11
    tylko emancypacji. Tzw. "partnerstwo" istnieje jedynie w głowach pewnej grupy
    ludzi. Różnice fizyczne jak i psychiczne pomiędzy płciami istniały, istnieją i
    będą istniały (no chyba, że uda się wychodować jakiegoś obojnaka - ale czy to
    będzie jeszcze Człowiek). Dawne społeczeństwa wytworzyły pewne zabezpieczenia,
    ochronę na taki stan rzeczy, które to zabezpieczenia obecnie nazywa się
    ciemnogrodem. No to są tego skutki. Woluntaryzm sufrażystek nic na to nie pomoże.
  • real_bimbo 24.08.07, 13:06
    no i wlasnie wtedy, taka istote zostawia sie w spokoju bo za bardzo nie wie co
    robi bo nasladuje a i marne to trofeum do kolekcji.chlopcy/mezczyzni idacy za
    "latwym celem" traca na atrakcyjnosci, jezeli ktos jeszcze o tym nie wiedzaial

    dotego, mezczyzni tez nasladuja takich fraternity college boys...
    a najlepszy jest moment kiedy to kobieta okazuje sie ta ktora ma kontrole...
    Panowie, zachowujecie sie wtedy gorzej niz niejedna zraniona kobieta!
  • muffin3 22.08.07, 09:54
    Popieram w 300%. Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam
  • ingerman 22.08.07, 09:55
    Na marginesie - jesteś ze Śląska, poznałam po gwarze.

    Tak jest, młode kobiety powinny szanować same siebie. I to nadal
    pozostaje w gestii ich rodziców. Przecież nie można wymagać od
    ciebie, abys tłumaczył swojemu synowi: "Basi tak naprawdę nie chodzi
    o seks z tobą, ona myli go z bliskością, jest jeszcze bardzo młoda i
    to, że nie potrzebuje napisów, aby ogladac angielskojęzyczne filmy
    nie oznacza, że potrafi juz mierzyć świat właściwą miarą. Proszę,
    synu, nie wykorzystuj jej naiwności i głodu uczuć, którego nie
    zdołała zaspokoić w rodzinie. Syneczku, szanuj też sam siebie -
    wybacz wulgarność, ale nie jesteś psem, który bierze za każdym razem
    gdy suka daje"
  • krakoma 22.08.07, 13:40
    dlaczego niby nie mozna??

  • szara1982 23.08.07, 17:34
    no tak....nalezy go uczyć ze nie ważne jak sie zachowa to zawsze
    będzie usprawiedliwiony...a jak zgwałci koleżankę to oczywiscie
    bedzie jej wina bo przeciez założyła za krótką spódniczke i dała sie
    pocałowac...
  • magdazbikowska 23.08.07, 20:48
    Gratuluję ingerman inteligentnej ironii, a jej adwersarzom niezrozumienia jej
    wypowiedzi...
  • lupus76 22.08.07, 10:12
    Ja dodałbym jeszcze, że sobkostwa, cynizmu, braku szacunku i
    wulgarności - młodzi chłopcy uczą się od młodych dziewcząt. Niestety.
    --
    Jak patrzę na kaczki, to wiem że kłamstwo ma krótkie nóżki

    Źle się dzieje w państwie, w którym o rzeczach wielkich decydują
    ludzie mali...
  • kociamama 22.08.07, 10:36
    przepraszam, ale ani pierwsz y list, ani odpowiedzi nie wnosza nic
    specjalnego do ogolnej opinii, rozwijanej przez tysiace lat "o winie
    kobiety", co ma bogata tradycje w kulturze judeo-chrzescijanskiej -
    patrz mitologiczny "grzech Ewy".

    List napisany opiewa syna, kotry wydaje sie niemal idealny - a
    skoro, moze uzywac zycia, to czemu nie, nalezy sie chlopcu, bo ma ku
    temu wszelkie predyspozycje. Przy tym jeszcze tu dochodzi
    warotiscowanie morlane - bp np. wg mnie nieczegi zlego nie ma w
    hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy". Tylko
    po co do tego dorabiac te cala otoczke "moralna"?

    Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
    az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
    maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
    skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
    wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
    jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad klotnie
    z nimi sa nieunikione.

    Podoba mi sie tez argumentacja do sprowadzania "szacunku dla siebie"
    do sfery seksualnej i porownywanie jak to kiedys bylo (dobrze), a
    jak jest teraz (gorzej).
    Co ma pepek w kolczyku do braku szacunku dla siebie? A co do
    szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny okres
    inicjacji, tyle, ze wczesniej w tym czasie mlodziez w tym wieku
    chodzila juz do liceum. W kazdym razie, wiek nastoletni cechuje
    burza hormonow, u obu plci, choc naturlanie seks kobiet jest
    bardziej napietnowany niz meski.

    Autor listu przywoluje to jeakie spowiedzenia, ze jak suka nie da to
    pies nie wezmie, i o braku pozanowania dla siebie DZIEWCZAT, gdy
    dochodzi do szybkiego numerku w kiblu. Ale jakos nie zauwazylam
    potepienia dla CHLOPCOW? Autor listu jakby tu zaklda, ze tylko
    chlopcy chca seksu, a dziewczyny jedynie bliskosci, wiec biedaczki
    daja sie omotac i zacignac do lozka, czy do kibla na szybki numerek
    ludzac sie, ze w ten sposob nabeda bliskosc. Otoz tak nie jest.

    Dziewczyny/kobiety, tak samo chca seksu jak chlopcy/faceci. Niektore
    z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
    mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
    sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre, bo
    mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
    potem.

    Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
    partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
    Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak za
    komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
    osoby moze dzialac podniecajaco.

    Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
    rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.

    PZdr,
    Kociamama.
  • wyssana.z.palca 22.08.07, 10:52
    pieknie, mialam to na mysli, ale tak aldnie bym nie napsiala :) tez sie
    zatsanwaiam i nie rozumiem dlaczego wyszyscy sie tym listem podniecjaja, ze jaki
    to on madry.. kociamama, nic dodac nic ujac!
  • uyu 22.08.07, 10:59
    kocia mama napisala:
    "
    Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
    > az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
    > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
    > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
    > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
    > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
    klotnie z nimi sa nieunikione."

    Jestem ponad dwadziescia lat po slubie i nigdy nie dyskutowalismy za
    pomoca "wydzierania sie". Doroslosc polega takze na umiejetnosci
    zapanowania nad wlasnymi emocjami. Zyjemy w spoleczenstwie
    cywilizowanym w ktorym, nawet juz nie z powodow moralnosci i etyki,
    tylko dla jego przetrwania, musimy sie nauczyc panowac nad wlasnymi
    emocjami.

    "Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
    > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
    > Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak
    za
    > komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
    > osoby moze dzialac podniecajaco."

    Niedalej jak tydzien temu w pewnym bardzo sympatycznym klubie
    muzycznym uslyszalam chlopaka opedzajacego sie od calkiem ladnej
    dziewczyny: - Ty, sciera, twoje miejsce jest w kiblu, zeby bylo
    sobie czym ch...a obetrzec.
    Przemile, nieprawdaz?


    --
    Sur le plus beau trône du monde, on n’est jamais assis que sur son
    cul ! (Na najpiekniejszym tronie swiata i tak zawsze siedzimy
    tylko na wlasnej dupie.) [Montaigne]

    Dwa lata na koncu swiata: www.uyu.bloog.pl/
  • kociamama 22.08.07, 11:05
    Panowanie nad swoimi emocjami to jedno. Ale po to jest rodzina, po
    to ma sie najblizszych, zeby czasem obanzyc te swoje wmocje. Jezeli
    porwadzi sie polityke calkowietgo kontrolowania sie, konczy sie to
    najczesciej wrzodami zoladka.

    Co do przykladu przez Ciebie przytoczonego nt chlopaka z klubu
    muzycznego, to tez bulwersuje mnie taki rodzaj chamstwa z jego
    strony.

    PZdr,
    Kociamama.
  • tezromantyczka 22.08.07, 11:25
    > Jezeli
    > porwadzi sie polityke calkowietgo kontrolowania sie, konczy sie to
    > najczesciej wrzodami zoladka.
    >
    Ostatnio naukowcy udowodnili, że nie ma związku między stresem a
    wrzodami, co wcześniej uważano za oczywistość.
    --
    Nasz ślub
  • login_nowy 23.08.07, 16:36
    Naukowcy udowodnili ostatnio, że kobiety ukrywające emocje w związku
    żyją któcej od kobiet ekspresyjnie ukazujących swoje emocje (te
    negatywne)- wczoraj czytałam w gazecie :)
  • nit21 23.08.07, 19:26
    Ale ich mężowie umierają szybciej, zanam z autopsji.
  • blackzahir 22.08.07, 11:16
    kociamama napisała:

    > przepraszam, ale ani pierwsz y list, ani odpowiedzi nie wnosza nic
    > specjalnego do ogolnej opinii, rozwijanej przez tysiace lat "o
    winie
    > kobiety", co ma bogata tradycje w kulturze judeo-chrzescijanskiej
    -
    > patrz mitologiczny "grzech Ewy".

    Tak, Kociamamo - zwal teraz wszystko na chrześcijaństwo, na Kościól
    itd ;)


    > List napisany opiewa syna, kotry wydaje sie niemal idealny - a
    > skoro, moze uzywac zycia, to czemu nie, nalezy sie chlopcu, bo ma
    ku
    > temu wszelkie predyspozycje. Przy tym jeszcze tu dochodzi
    > warotiscowanie morlane - bp np. wg mnie nieczegi zlego nie ma w
    > hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy".

    Acha - kociamam jest hedonistką :) No dobrze, przynajmniej szczerze
    opisałaś swoją filozofię życiową: carpe diem bez opamiętania.
    Pókiśmy młodzi ;)

    Tylko
    > po co do tego dorabiac te cala otoczke "moralna"?

    Po to, by takie dziewczyny, jak autorka maila do redakcji WO nie
    beczała, że to wina rodziców, że ją chłopak traktuje przedmiotowo.
    Zeby najpierw znalazły drzazgę w SWOIM oku, nim znajdą belkę w
    czyimś.
    Po to, kociamamo ;)

    >
    > Autor listu opisuje tez ich rodzine, kotra jest tak przykladna, ze
    > az nierelana. Tak zywi ludzie nie zyja, a jesli na siebie w ogole
    > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
    > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
    > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
    > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
    klotnie
    > z nimi sa nieunikione.

    No na szczęście należymy do róźżnych światów, jesteśmy wychowani w
    innej kulturze itd.
    I cieszę ię z tego, że nie drę się na żonę, że swoje emocje
    wyładowuje na siłowni albo roweze tudzież w pracy anie na
    najbliższych.
    Wysrazy współczucia dla Twoich bliskich, kociamamo, skoro Ty
    prowadisz takie życie jak opisujesz.
    ;)


    >
    > Podoba mi sie tez argumentacja do sprowadzania "szacunku dla
    siebie"
    > do sfery seksualnej i porownywanie jak to kiedys bylo (dobrze), a
    > jak jest teraz (gorzej).
    > Co ma pepek w kolczyku do braku szacunku dla siebie? A co do
    > szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny
    okres
    > inicjacji, tyle, ze wczesniej w tym czasie mlodziez w tym wieku
    > chodzila juz do liceum. W kazdym razie, wiek nastoletni cechuje
    > burza hormonow, u obu plci, choc naturlanie seks kobiet jest
    > bardziej napietnowany niz meski.

    Skoro normalne dla Ciebie jest seks 14-16 latkow w toalecie, to
    naprawde nie mamy o czym rozmawiac :((((((

    >
    > Autor listu przywoluje to jeakie spowiedzenia, ze jak suka nie da
    to
    > pies nie wezmie, i o braku pozanowania dla siebie DZIEWCZAT, gdy
    > dochodzi do szybkiego numerku w kiblu. Ale jakos nie zauwazylam
    > potepienia dla CHLOPCOW?

    Moja droga - bo nie zrozumialas przyslowia!
    "Jak suka nie da, pies nie wezmie!"
    Sprobuj to zrozumiec!

    Autor listu jakby tu zaklda, ze tylko
    > chlopcy chca seksu, a dziewczyny jedynie bliskosci, wiec biedaczki
    > daja sie omotac i zacignac do lozka, czy do kibla na szybki
    numerek
    > ludzac sie, ze w ten sposob nabeda bliskosc. Otoz tak nie jest.
    >
    > Dziewczyny/kobiety, tak samo chca seksu jak chlopcy/faceci.
    Niektore
    > z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
    > mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
    > sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre,
    bo
    > mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
    > potem.

    O rany.
    No pieknie wychowujesz/bedziesz wychowywac swoje dzieci, nie powiem
    :))))
    Eksperymenty i seks w kiblu jak sie ma nascie lat.......

    Sluchaj, kociamamo. Zeby bylo jasne: nie jestem mocherowym beretem,
    nie uzywam tylko seksu podołdernego, nie jestem świętoszkiem.
    Ale wiem, co jest dobre, a co złe, nawet gdy pobłądze.
    Wiem, co jest białe a co czarne, nawet gdy jest ciemno.
    Wiem jak JEST, ale wiem jak POWINNO byc i do czego się DAZY.

    A Ty się KOMPETNIE zagubiłaś.
    :((((

    >
    > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?
    Ja. I nie bede mial.
    CHocby z poczycia POSZANOWANIA dla partnerki.
    I mysle, ze wiele osob z TEGO tylko powodu TEZ nie bedzie tam
    szukalo bliskosci.
    Bo - wyobraz sobie kociamamo - sa ludzie, ktorzy ODROZNIAJA seks/
    gimnastyke/chuc od KOCHANIA sie.
    To roznica jak miedzy świniobiciem a polowaniem
    (mam nadzieje, ze aluzję pojęłaś)

    Ze stalym
    > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
    > Czy ten kibel sam w sobie tak brzydzi? Kibel juz nie wyglada jak
    za
    > komuny, jest estetyczny, a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
    > osoby moze dzialac podniecajaco.

    Mnie jakos pissing czy koprofagia nie podnieca, przepraszam ;)

    >
    > Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
    > rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.

    Widac.
    Ale niestety masz zwyczaj wtracania sie do syskusji, nie majac
    POJECIA, o co chodzi.
    Nic nie wiesz, ale podnosisz glos.
    Ostry, niesprawiedliwy i oskarzycielski.

    Smutne.
    Pozostaje bez szacunku
    ;)
  • kociamama 22.08.07, 11:33
    Drogi Blackzahir.

    W sumie, juz samo podsumowanie - Pozostajacy bez szacunku - swiadczy
    o Tobie, jako czlowieku i o sposobie w jaki wychowujesz syna. Z
    Twojego listu wynika przekonanie o posadaniu monopolu na racje. Gdy
    piszeszsz "wiem co jest dobre a co zle, wiem jak powinno wygladac i
    do czego dazyc", a mnie, jako rozmowce starasz sie zdyswalifikowac
    piszac, ze ja sie pogubilam.

    Rozni ludzie maja rozne poglady, ale gotowosc do poszanowania innych
    pogladow nie jest Twojo mocna strona, wiec nie sadze zebys
    przejawial szacunek ani zonie ani nie nauczycles tego syna, bo
    dzieci ucza sie przede wszystkim przez przyklad.

    Przekrecasz moje slowa i manipulujesz. NIe pisalam, ze seks 14-sto
    latkow jest "normalny" (w sensie norma), ale 16-sto latkow juz tak.
    udzie w tym wieku zaczynaja o seksie myslec i czynic jakies kroki, a
    teraz zdarza sie, ze wczesniej. Jest to nomalne o tyle, ze mlodziez
    chce nasladuje doroslych i chce jak najszybceij wstapic do tego
    swiata, i to zjawisko istnieje, choc mozesz sie z nim nie zgadzac.
    Moglbys sie zapewne zdziwic co do wieku inicjacji wlasnego syna...

    Nie pisze tez, ze nirma jest seks w kiblu i wylacznie w kiblu. Ale
    jak rozumiem przytoczyles ten argument, zeby jeszcze bardziej
    zdezawuowac tak odbywany seks. Ale seks ludzie uprawiaja w roznych
    miejscach, jezli czuja na to ochote, i jezeli obie strony sa chetne
    nie ma mowy o zadnym braku szacunku. Mysle, ze i Twoja partnerke
    moglbys mile zaskoczyc takim przyplywem pozadania ze zaproponowalbys
    szybki numerek gdzies w terenie albo kibelku klubu w ktorym sie
    bawicie.

    probujesz ustanawiac normy, piszesz ze nie podnieca CIe pissing ani
    koprofagia. Seks w lazience nie oznacza automatycznie tyc praktyk,
    no i sa ludzie, kotrych to wlasnie podnieca. Dzielisz ludzi na
    lepszych i gorszych ze wzgledu na ich seksualne upodobania? Ja tam,
    jak pisalam gdzie indziej, przykaldam inna miare do ludzi, ale, o
    ile to nie jest moj partner seksualny, do sypialni im nie zagldam i
    nie formuje sadow na tej podstawie. BIore pod uwage ich intelgencje,
    madrosc zyciowa, sprawy, w tore sie angazuja, ksaizki jakie czytaja
    itd,. ale na pewno nie wartosciuje ihc pod wzgledem ich praktyk
    seksualnych.

    PZdr,
    Kociamama.

    Nie musisz wspolczuc moim bliskim - po co te wycieczki personalne,
    zamiast rzetelnej dyskusji?
  • dzikoozka 22.08.07, 11:45
    kociamama napisała:

    > Drogi Blackzahir.
    >
    > W sumie, juz samo podsumowanie - Pozostajacy bez szacunku -
    swiadczy
    > o Tobie, jako czlowieku i o sposobie w jaki wychowujesz syna. Z
    > Twojego listu wynika przekonanie o posadaniu monopolu na racje.
    Gdy
    > piszeszsz "wiem co jest dobre a co zle, wiem jak powinno wygladac
    i
    > do czego dazyc", a mnie, jako rozmowce starasz sie zdyswalifikowac
    > piszac, ze ja sie pogubilam.

    Dokłądnie takie samo odniosłam wrażenie, blackz. nie dyskutuje
    rzeczowo i obiektywnie, wypuszcza personalne ataki i okazuje pogardę
    półrozmówcy.
    W zasadzie juz wszystko jasne, wiadomo po kim syn odziedziczył
    szacunek do kobiet (i innych ludzi generalnie)

    > Rozni ludzie maja rozne poglady, ale gotowosc do poszanowania
    innych
    > pogladow nie jest Twojo mocna strona, wiec nie sadze zebys
    > przejawial szacunek ani zonie ani nie nauczycles tego syna, bo
    > dzieci ucza sie przede wszystkim przez przyklad.
    >
    > Przekrecasz moje slowa i manipulujesz. NIe pisalam, ze seks 14-sto
    > latkow jest "normalny" (w sensie norma), ale 16-sto latkow juz
    tak.
    > udzie w tym wieku zaczynaja o seksie myslec i czynic jakies kroki,
    a
    > teraz zdarza sie, ze wczesniej. Jest to nomalne o tyle, ze
    mlodziez
    > chce nasladuje doroslych i chce jak najszybceij wstapic do tego
    > swiata, i to zjawisko istnieje, choc mozesz sie z nim nie zgadzac.
    > Moglbys sie zapewne zdziwic co do wieku inicjacji wlasnego syna...
    >
    > Nie pisze tez, ze nirma jest seks w kiblu i wylacznie w kiblu. Ale
    > jak rozumiem przytoczyles ten argument, zeby jeszcze bardziej
    > zdezawuowac tak odbywany seks. Ale seks ludzie uprawiaja w roznych
    > miejscach, jezli czuja na to ochote, i jezeli obie strony sa
    chetne
    > nie ma mowy o zadnym braku szacunku. Mysle, ze i Twoja partnerke
    > moglbys mile zaskoczyc takim przyplywem pozadania ze
    zaproponowalbys
    > szybki numerek gdzies w terenie albo kibelku klubu w ktorym sie
    > bawicie.
    >
    > probujesz ustanawiac normy, piszesz ze nie podnieca CIe pissing
    ani
    > koprofagia. Seks w lazience nie oznacza automatycznie tyc praktyk,
    > no i sa ludzie, kotrych to wlasnie podnieca. Dzielisz ludzi na
    > lepszych i gorszych ze wzgledu na ich seksualne upodobania? Ja
    tam,
    > jak pisalam gdzie indziej, przykaldam inna miare do ludzi, ale, o
    > ile to nie jest moj partner seksualny, do sypialni im nie zagldam
    i
    > nie formuje sadow na tej podstawie. BIore pod uwage ich
    intelgencje,
    > madrosc zyciowa, sprawy, w tore sie angazuja, ksaizki jakie
    czytaja
    > itd,. ale na pewno nie wartosciuje ihc pod wzgledem ich praktyk
    > seksualnych.
    >
    > PZdr,
    > Kociamama.
    >
    > Nie musisz wspolczuc moim bliskim - po co te wycieczki personalne,
    > zamiast rzetelnej dyskusji?


    --
    "-Gdybyś nie był takim dupkiem, byłbyś niezłym facetem!
    - Gdybyś nie była takim facetem, byłabyś niezłą dupą!"
  • aboksa 26.08.07, 00:04
    > Dokłądnie takie samo odniosłam wrażenie, blackz. nie dyskutuje
    > rzeczowo i obiektywnie, wypuszcza personalne ataki i okazuje pogardę
    > półrozmówcy.

    ale o ile wiem, dyskusja polega na przedstawianiu ludziom swojego zdania i pogladow oraz przekonywanie ich do nich, wiec nie ma czegos takiego jak OBIEKTYWNE DYSKUTOWANIE (w ogole pojecie obiektywnosci jest wzgledne). Wiec prosze cie, nie pisz, o kims, ze nie dyskutuje rzeczowo (i inne tego typu okreslenia), tylko dla tego, ze nie chce przyznac ci racji w danym temacie.
  • blackzahir 26.08.07, 00:36
    aboksa napisał:

    > ale o ile wiem, dyskusja polega na przedstawianiu ludziom swojego zdania i pogl
    > adow oraz przekonywanie ich do nich, wiec nie ma czegos takiego jak OBIEKTYWNE
    > DYSKUTOWANIE (w ogole pojecie obiektywnosci jest wzgledne).

    Moje ZDANIE i POGLADY wypisalem wszystkie, na rozne sposoby i w roznych jezykach
    (bo widze, ze nie wszyscy, choc mowimy w jednym jezyku, tak samo je pojmujemy).
    PRZEKONYWAC sie staram (z roznymi wynikami, jak widac ;)
    Co do nomenklatury "obietywne dyskutowanie", to nie da sie wszystkim dogodzic,
    prosze Pani. Stram sie jak moge, dyskutuje z osobami ktore nie maja zadnych
    argumentow, osmieszaja sie kazdym kojenym wpisem, ale nadal twrdo i wbrew logice
    trzymaja sie swojej ideologii, pisze, a przynajmniej staram sie, w sposob
    zrozumialy przez wszystkich (od ludzi swiatlych, po 15 latki, od ludzi majacych
    odmnienne zdanie niz ja az po nieczule na fakty zagorzale... no wlasnie co, bo
    na pewno nie feministki, tylko osoby pokrzywdzone przez... zycie {uzyjmy
    eufemizmow})
    A Pani, droga Aboksa, na ponad 800 wpisow, znalazla...
    Filozoficzne rozwazania...


    Szkoda, ze NIC w temacie :(



    Wiec prosze cie, ni
    > e pisz, o kims, ze nie dyskutuje rzeczowo (i inne tego typu okreslenia), tylko
    > dla tego, ze nie chce przyznac ci racji w danym temacie.
  • intrygantka1 22.08.07, 19:00
    blackzahir, coś mi się zdaje, że czytasz bez zrozumienia, albo celowo udajesz,
    że nie rozumiesz, o czym pisze kociamama. Poza tym nie myśl, że skoro wypociłeś
    taki wypasiony list, wszyscy Ci przyklasną. Każdy ma prawo do swojego zdania. I
    jeśli różni się ono od Twojego, nie znaczy to wcale, że to Ty masz rację.
    pozdrawiam
    --
    fotki
  • blackzahir 23.08.07, 08:12
    intrygantka1 napisała:

    > blackzahir, coś mi się zdaje, że czytasz bez zrozumienia, albo
    celowo udajesz,
    > że nie rozumiesz, o czym pisze kociamama.

    Intrygantko, nie wiem, czy Twoj nick najepiej obrazuje Twje
    podejscie do wpisow na forum, czy moze akurat Ty nie rozumiesz, co
    napisalem ja w swoim glownym watku.
    A to, co napisala kociamama, dobrze rozumiem. Jezeli masz podobne
    podejscie do zycia [seks byle gdzie, byle z kim, byle kiedy i nawet
    wsrod gimnazjalistow (wiec w wieku 14-16 lat)] to zycze Ci
    powodzenia. Ciekaw jestem, czy jak bedziesz miala corke w tym wieku,
    tez jej powiesz:
    - A rżnij sie coreczko kiedy tylko masz ochote, nawet w
    dyskotekkowym kiblu z kim chcesz, nawet nie musisz znac jego
    imienia...
    Powiedzialabys tak swojej corce?
    =====


    Poza tym nie myśl, że skoro wypociłeś
    > taki wypasiony list, wszyscy Ci przyklasną. Każdy ma prawo do
    swojego zdania. I
    > jeśli różni się ono od Twojego, nie znaczy to wcale, że to Ty masz
    rację.

    Ja wcale nie twierdze, ze mam monopol na racje.
    Pokaz mi choc SLOWO, gdzie tak twierdze.
    No prosze - pokaz?

    Napisalem "list otwarty", zeby uswiadomic pewna rzecz pewnej
    okreslonej grupie dziewczyn. Li i jedyne po to.

    Ty w nim - jak widze - znalazlas tylko i wylacznie haka na mnie,
    zeby przywalic, intrygowac (zgodnie z nickiem ;) i wyrazic swoj
    (pseudo)liberalizm seksualny. Nad TRESCIA mojego "wypasionego" (czy
    Ty w ogole widzialas kiedys WYPASIONY wpis?) postu w ogole sie nie
    zastanowilas, jak widze.
    Za to frywolnie, z beztroska i bezrefleksyjnie OD RAZU ferujesz
    wyrok i na mnie (i pewnie jak niektore forumowiczki) na mojego syna
    :(((((
    Smutne troche...

    > pozdrawiam
    Ja tez. I nieco wiecej REFLEKSJI zycze
    ;)
  • kociamama 23.08.07, 12:32
    Drogi blackzahir, to Ty tu czegos nie rzoumiesz.
    Ja nie pisze o seksie byle gdzie z byle kim. Tylko o tym, ze kobieta
    ma prawo do decydowaina a z kim chce uprawiac seks i kiedy. A rozne
    miejsca dodaja smaczku.

    Pzdr,
    kociamama.
  • angelina.x 23.08.07, 13:21
    "jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
    To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i sposobów
    zawierania związków "uczuciowych".

    Chyba nikt wcześniej tego nie zrobił, więc ja wyjaśnię ci o co chodziło w tym
    liście.
    Otóż niech ludzie robią to, na co mają ochotę, ale nie krzywdząc przy tym innych
    i SIEBIE. Bo post blackzahir'a jest odpowiedzią na list dziewczynki, która
    właśnie "daje z siebie wszystko" a jednak robi to - moim zdaniem - wbrew
    własnemu sumieniu bo potem ma pretensje o brak szacunku (na który moim skromnym
    zdaniem sama zapracowała swoim podejściem do tematu) do - uwaga - RODZICÓW chłopaka.
    Ma pretensje o brak szacunku po czymś co zrobiła z własnej i nieprzymuszonej woli.

    > Ja nie pisze o seksie byle gdzie z byle kim. Tylko o tym, ze kobieta
    > ma prawo do decydowaina a z kim chce uprawiac seks i kiedy.

    Tak, ale niech później zachowa się jak kobieta a nie jak dziewczynka i nie ma
    pretensji do osób trzecich za coś, na co sama miała ochotę.
    Dorosły człowiek (w sensie psychicznym oczywiście) jeżeli robi rzeczy zgodne ze
    swoim sumieniem i wolą nie ma po nich wyrzutów sumienia ani pretensji do nikogo.
  • 13monique_n 23.08.07, 13:58
    angelina.x napisała:

    >Bo post blackzahir'a jest odpowiedzią na list dziewczynki, która
    > właśnie "daje z siebie wszystko" a jednak robi to - moim zdaniem -
    >wbrew własnemu sumieniu bo potem ma pretensje o brak szacunku (na
    >który moim skromnym zdaniem sama zapracowała swoim podejściem do
    tematu) do - uwaga - RODZICÓW chłopaka.
    Bingo, Angelina. Jeśli jestem dorosła i robię to, na co mam ochotę
    (czyli moge powiedziedzieć "tak", ale mogę też powiedzieć NIE), TO
    NIE MAM POTEM PRETENSJI DO INNYCH LUDZI. To ja odpowiadam za moje
    eksperymenty i ich skutki.
    Moge ochrypnąc gadając do mego syna, wierzę, że skutecznie, ale moge
    jedynie WIERZYĆ, że on swego podejścia nie zmieni, nawet, kiedy
    bardzo nachalnie panny będą czarować.
    Zresztą mając córke musze prowadzić wychowanie na podobnych zasadach
    dla obu płci. Ona słyszy wiele (i staram się jej pokazywac różne
    przykłady w otoczeniu) o tym, jakie sa możliwe zachowania. I wie, ze
    tylko ona decyduje, na co ma ochotę. To straszny uparciuch, więc
    liczę, ze nie zapomni.

  • kociamama 23.08.07, 14:04
    jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
    > To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i
    sposobów
    > zawierania związków "uczuciowych".
    >

    Gdzie cos takiego napisalam? Chyba tylko w jednym poscie, z ironia,
    o tym, ze jak sie skes facetowi spodoba to sie jeszcze sowiadczy. to
    byla ironia;> taki zabieg "literacki", z reszta dosc czesto uzywany.

    z reszta Twojego listu sie generalnie zgadzam. PIsanie listow do
    rodzicow chlopaka obwiniajacych ich o zle wychowanie syna nie
    swiadczy o dojrzalosci. Ale i Blackzahir swojego syna nadmiernie
    tlumaczy przy jednoczesnej krytyce dziewczyn.

    Co do krzywdzenia, to nie da sie tak zyc, zeby nikogo nie
    skrzywdzic. Bo krzywidzsz wiele osob nieswiadomie. Nie trzeba isc z
    kims do lozka, zeby go skrzywdzic. Wszystko zalezy od wrazliwosci
    czlowieka i jego stadium emocjonalnym. Na pewno osoby starsze mniej
    intensywnie przezywaja wszystkie sprawy odnoszace sie do relacji
    damsko-meskich niz nastolatkowie, wiec np. syn Blackzahira zapewne
    zranil wiele lasek przez samo niezwracanie na nich swojej uwagi. Ale
    takiej krzywdzie po porstu ine da sie zapobiec.

    Co innego, oczywiscie, jesli chodzi o swiadome krzywdzenie innych -
    typu, mamy swiadomosc, ze ktos nas zywi jakims uczuciem i
    wykorzystujemy to.

    PZdr,
    Kociamama.
  • angelina.x 23.08.07, 14:20
    kociamama napisała:

    > jak mu się spodoba to może będzie chciał więcej"
    > > To już pokazało, jakie masz podejście do relacji międzyludzkich i
    > sposobów
    > > zawierania związków "uczuciowych".
    > >
    >
    > Gdzie cos takiego napisalam? Chyba tylko w jednym poscie, z ironia,
    > o tym, ze jak sie skes facetowi spodoba to sie jeszcze sowiadczy. to
    > byla ironia;> taki zabieg "literacki", z reszta dosc czesto uzywany.

    Wobec tego to nieporozumienie. Bardzo ciężko jest w teście zawrzeć ironię.
    > Co innego, oczywiscie, jesli chodzi o swiadome krzywdzenie innych -
    > typu, mamy swiadomosc, ze ktos nas zywi jakims uczuciem i
    > wykorzystujemy to.
    No właśnie chodziło mi tylko o świadome krzywdzenie innych, bo niestety temu
    nieświadomemu nie da się zapobiec.... To jest tak, ktoś cię kocha a ty mu nie
    możesz oddać miłości - nie twoja wina, że ta osoba cierpi, bo do uczuć się
    nikogo nie zmusi.. Ale jeżeli "żerujesz" na czyimś uczuciu i czerpiesz z tego
    jakiekolwiek korzyści wiedząc, że robisz tylko złudne nadzieje to już jest
    świadoma krzywda.
  • samson.miodek 23.08.07, 15:42
    O matko - publiczny kibek ma dodac smaczku.
    Z niektorymi rzeczami sie z Toba zgodze, z wiekszoscia przytoczonych
    spraw zgodze sie z blaczahir, ale kurcze czepilas sie tego kibla i
    teraz dodajesz ten smaczek ze az mi sie niedobrze zrobilo.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 23.08.07, 20:17
    blackzahir napisał:

    > Pozostaje bez szacunku

    Najpierw długo pitoli o szacunku, a na koniec mówi komuś wprost, że go nie szanuje.

    Szkoda z takim dyskutować.

    --
    Odkryjmy Białoruś!
  • mienszewik 23.08.07, 21:26
    W twoich postach przebija poczucie nieuzasadnionej wyzszosci wobec
    ludzi z ktorymi prowadzisz dyskusje
    Mysle tez,ze powinienes darowac sobie te emotikonki gdyz sa
    wyjatkowo irytujace.
    Nie zrozumiales tego co kociamama w swoim swietnym poscie chciala ci
    uswiadomic,obracajac jej celne uwage w jakies glupie komentarze,
    ktore zapewne mialy byc obezwladniajaca riposta.Jako mezczyzna
    odpowiem ci - pudlo chlopie,slaby jestes.Za slaby na kocia mame.
    Wychowales mizogoniste i skoro poruszamy sie w swiecie ludowych
    przyslow to pamietaj,ze "sowa nigdy nie wyrodzi sokola".Mam
    nadzieje,ze zrozumiales ;)

    --
    _________________
    "Nie powinniśmy porzucać utopii, ponieważ sprzeczność pomiędzy
    ideami a rzeczywistością stanowi zarówno główny dylemat
    socjaldemokracji, jak i jej fascynującą siłę motoryczną". -- Olof
    Palme
  • tezromantyczka 22.08.07, 11:23
    > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial? Ze stalym
    > partnerem.mezem/zona, kolega czy wlasnie nowo poznanym chlopakiem?
    Ja nie miałam. ;-) Jestem aktywna seksualnie od 9 lat. ;-)

    --
    Nasz ślub
  • ruuudi 23.08.07, 13:37
    no coz pozostaje tylko wspolczuc i zachecic do poszerzania
    horyzontow:) no i dla wyjasnienia -seks w kiblu ni oznacza
    pieprrzenia sie z facetem/kobieta ktorych imienia sie nawet nie zna
    bo wydaje mi sie ze w ten sposob wiekszosc forumowiczow to
    zrozumiala...
    podrawiam
  • makbyt 23.08.07, 14:14
    o kurczę raz bzyknęlam się na stojąco w piwnicy w wielopiętrowcu z
    moim pierwszym i jak na razie jedynym mężczyzną. To jak? Szanuję się
    czy nie????
  • kociamama 23.08.07, 14:39
    Widac on Cie nie szanuje, jak wynika z postow, bo gdyby szanowal nie
    zaproponowalby Ci tego (oczwysicie nikomu nie przychodzi do glowy,
    ze moze TY ybs moglabyc inicjatorka takiego seksu). No i ine
    slyszalas, ze ludzie, umieja zapanowac nad swoja chucia? Tym sie
    roznimy odz wierzat, jak pisze inna frumowiczka;)

    Dzieki Ruuudi, za wyjasnienie ludziom, co mialam na mysli przez seks
    w toalecie;)

    PZdr,
    Kociamama.
  • boris_kr 22.08.07, 14:38
    kociamama napisała:

    > wg mnie nieczegi zlego nie ma w
    > hedonizmie, "zanim nas dopadna zbedne zmarszczki i kilogramy".

    :D :D :D :D :D

    > jesli na siebie w ogole
    > maz z zona nie krzycza, to oznacza to najczesciej, ze rodzina taka
    > skrywa jakies mroczne sekrety - typu kazdy ma kochanke/a, stad t
    > wyjalowienie emojconalne. Przeciez zazwyczaj dajemy upust enregii
    > jak nam zalezy, a najbardziej zalezy na najblizszysch, stad
    klotnie
    > z nimi sa nieunikione.

    :D :D :D :D :D :D :D

    > A co do
    > szybkiego seksu wsrod gimnazjalistow - coz, 16 lat to normalny
    okres
    > inicjacji,

    :D :D :D :D :D :D

    > Niektore
    > z nas jednak bardziej poddaja sie presji soplecznej i lacza seks z
    > mezem czy stalym partnerem. A juz na pewno wieku last nastu licza
    > sue eksperymenty i zaliczanie partnerow, co z reszta jest dobre,
    bo
    > mopzna nabyc doswiadczenia i dac przyjemnosc stalemu partnerowi
    > potem.

    (wraz z tryprem :D :D :D :D :D :D )


    > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?

    Ja, np. :D :D :D :D

    > a mozliwosc bycia podsluchanym przez inne
    > osoby moze dzialac podniecajaco.

    :D :D :D :D :D :D

    > Niestety nie czytalam listu oskarzcyicelkiego ddziewczyny do
    > rodzicow chlopaka, wiec odpowiadam jedynie na ten list tu.


    :D :D :D

    Ales dala czadu, dziewczyno....
    Gdzie takie prawdziwki rosna?????
  • kociamama 22.08.07, 16:38
    Ales dala czadu, dziewczyno....
    > Gdzie takie prawdziwki rosna?????

    To sie nazywa umiejetnosc rzeczowej argumentacji;)

    Pzdr,
    kociamama.
  • boris_kr 23.08.07, 11:27
    kociamama napisala:
    > To sie nazywa umiejetnosc rzeczowej argumentacji;)

    Twoje wypowiedzi, ktore wyseparowalem nie wymagaja ZADNEGO
    komentarza :))))))))))))))))))))

    tak jak inne Twoje wypowiedzi:

    "Teraz wiele osob przezywa
    bardzo hedoznistyczny okres w swoim zyciu, czesto przed
    ustatkowaniem sie, albo na zmiane - okres stalego zwiazku przeplata
    sie z okresem hedozminu, az sie on znudzi i wtedy docenia sie inne
    warotsci. Ale co w tym zlego?"

    "Seks w kiblu? A co w nim zlego? Niekoniecznie chodzi o seks z
    nieznajomym/a, ale np. i pary malzenskie na imprezie nagle czuja
    silna chec "popieprzenia" sie z partnerem. "

    "CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 " - taka malenka uwaga. 16 lat
    ma sie w LICEUM ;P

    "o wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;) jak
    facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
    sowiadczy;)" - tu juz poplulem sobie ekran, jak parsknalem smiechem
    :)))

    "Ja tam sie nie daje obmacywac obcym kolesiom tez;) Mnie facet musi
    uwiesc swoim intelektem i osobowoscia, i ja zazwycxaj obmacuje go
    pierwsza" - tu juz sie poplakalem, podobnie jak koledzy i klezanki w
    biurze. Najbardziej sie dziewczynom podobal Twoj wzrot "uwiesc
    intelektem" uzyty w kontekscie seksu kiblowego :)

    Musze Ci powiedziec, ze jestes nasza IDOLKA i czekamy na Twoje
    kolejne wpisy!

    :))))))))))))))))))))


    PS: A tak nieco powaniej: czy Ty naprawde tak myslisz, jak piszesz?



  • kociamama 23.08.07, 12:26
    Musze Ci powiedziec, ze jestes nasza IDOLKA i czekamy na Twoje
    > kolejne wpisy!


    Kim jestecie Wy? to jest was wiecej?;) Wposlnie pracujecie nad tymi
    postami?;)

    Pzdr,
    Kociamama.
  • heyjoe23 23.08.07, 20:10
    A wraz z nim 3/4 kolegów i koleżanek. Nikt się w gronie nie przyzna,
    ale po
    powrocie do domu marzą o takim seksie (niekoniecznie w rzeczonym
    kiblu, ale
    spontanicznym, pełnym pasji i oddania seksie). Szczególnie
    zazdrościcie (i ja
    - nie przeczę) tego seksu w kiblu :-) ale także podejścia do życia,
    jakie
    prezentuje kociamama. Już same "rzeczowe" argumenty w dyskusji i
    odpowiedziach
    borisa mówią wiele na ten temat. Boris_kr -> naprawdę są ludzie,
    którzy
    czerpią radość z seksu. To, że Ty (i ja) i wiele innych osób trafiło
    na
    niewłaściwe osoby, nie przesądza o tym, że ma tak 100% populacji.

    A seks w kiblu nie oznacza koprofagii ani pissingu (skąd znasz takie
    słowa ;-)
    musiałeś się ich nauczyć, bo...???). Oznacza radosny seks, w którym
    liczy się
    zaangażowanie. Oczywiście, sporo ludzi uprawia seks w kiblu na
    imprezach, żeby
    przelecieć laskę, albo zaliczyć chłopaka. Ale nie o taki "seks w
    kiblu" chodzi
    kociejmamie. Wiem o jaki chodzi - sam go doświadczyłem, ale niestety
    związek
    poszedł w kosmos. I wydaje mi się, że dopóki nie trafisz na "tą"
    osobę, to
    będziesz pisał jak piszesz, a grono koleżanek i kolegów będzie się z
    Tobą smiało.

    "Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie." I z waszych
    pragnień,
    o których nawet boicie się pomarzyć...
  • heyjoe23 23.08.07, 20:13
  • tees1 23.08.07, 12:17
    kociamama napisała:

    > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?

    Wszelkie dane pozwalaja mi sadzic, ze jestem taki jak wiekszosc ludzi. Owszem,
    zdaje sobie sprawe, ze istnieje zawsze jakis margines spoleczny, ale zapewniam,
    ze wiekszosc ludzi zachowuje podstawowe normy przyzwoitosci. Jesli uwazasz
    "numerki w kiblu" za powszechne, to widocznie nalezysz do takiego srodowiska,
    ale w skali spolecznej jest ono marginalne.
  • kociamama 23.08.07, 12:30
    Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
    dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko? Typu plaza,
    samochod, las, lazeinka znajomych na imprezie?

    Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
    wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
    mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic. Wrecz przeciwnie, ciesze
    sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi pratnerzy
    sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)

    PZdr,
    kociamama.
  • angelina.x 23.08.07, 13:33
    kociamama napisała:

    > Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
    > dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko?

    Nigdy nie słyszałaś, że człowieka od zwierzęcia odróżnia mim. to, że potrafi się
    przeciwstawić swoim chuciom??
    Ja np. nigdy nie miałam ochoty na seks w toalecie.

    > Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
    > wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
    > mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic.

    Nikt tu nie napisał, że tak ma to wyglądać.
    No, ale widocznie szanujący się ludzie nie opowiadają na publicznym forum o tym,
    jak wygląda ich seks.

    > Wrecz przeciwnie, ciesze
    > sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi pratnerzy
    > sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)

    Nie wypowiadaj się na temat czyjeś fantazji seksualnej skoro - mówiąc
    przysłowiem - nie jesteś tej osoby prześcieradłem.
    Mnie urzekło zdanie "moi PARTNERZY sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna" -
    liczba mnoga + czas teraźniejszy (i nie chodzi mi tu o konstrukcję zdania ale o
    sens jaki z niego wynika).. No cóź, jak kto lubi:)
  • kociamama 23.08.07, 14:17
    Nigdy nie słyszałaś, że człowieka od zwierzęcia odróżnia mim. to, że
    potrafi si
    > ę
    > przeciwstawić swoim chuciom??

    Czemu przeciwstawiac sie "chuciom" jak mowisz, skoro i Ty i partner
    (np. mąż) macie na taki seks ochote??

    POza tym, czlowiek jest zwierzeciem i zadza nami roznego rodzaju
    instynkty. Np podobno istnieje instynkt macierzynski, czy ludzie,
    ktorzy jedza mieso powoluja sie na taki argument, ze natura nas tak
    juz skonstruowala, ze jemy mieso. Ludzie uzywaja argumentu o
    nadrzednej roli czlowieka, gdy im wygodnie. Tak samo jak mozesz
    zapanowac nad popedem seksualnym mozesz zapanowac nad checia ku
    rodzeniu dzieci, kotra jest ekologicznie i nawet bilogicznie
    nieuzasadniona, bo nie ma grozby, ze nasz gatunek wymrze, ale jest
    relana gorzba katastrofy ekologicznej. Tak samo z jedzneiem miesa.
    Skoro mozesz nasycic sie dieta pochodzenia roslinnego, to po co
    zabijac zwierzeta, jedynie by dostarczyc sobie jakis tam donzan
    smakowych.

    Jezeli bedziesz w sobie stanie stlumic te 2 intynkty - macierzysnki
    i ped do jedzenia miesa, zacznij wtedy innych karcic
    za "zaspakajanie" swoich chuci.

    Dlaczego czujesz sie lepsza, od innych na podatwie miejsc w ktorcyh
    uprawiaja seks?

    Co do "szanujacych sie ludzi"- na forum sa rozne watki - i o seksie
    analnycm, i o zabawakach uzywanych przy seksie i wiele innych watkow
    zwiazanych z seksem. DLaczego o seksie nie rozmawiac? Dlaczego seks
    stanowi dla Ciebie, az takie tabu?

    Nie wypowiadaj się na temat czyjeś fantazji seksualnej skoro -
    mówiąc
    > przysłowiem - nie jesteś tej osoby prześcieradłem.

    Nie do konca rozumiem to zdanie;)


    PZdr,
    Kociamama.
  • uli 23.08.07, 19:02
    o to mi własnie chodziło w poprzednim poście - Polacy i Polki to nudziarze :)
    Łazienka to miejsce jakiejś skrytej, ohydnej czynności (defekacji!), więc nie
    można brukać ideału romantycznej, czystej miłości - rytuał seksu może zaistnieć
    tylko w wyznaczonych kulturowo okolicznościach :)

    W łazience nie można odczuwać porządania. Porządanie odczuwa się jedynie w
    sypialni. Tam też można uprawiać seks.

    A co jeśli Wam się zdarzy jakaś włochata myśl gdzie indziej niż w sypialni?
    Peszycie się? Brzydzicie samymi sobą :) ?? Po co te idiotyczne schematy?
    Tracicie w ogóle kontrolę nad sobą, tzn robicie COKOLWIEK spontanicznie?
  • nievelle 23.08.07, 23:30
    zaglądaj uli do słownika, proszę
  • beata_sta 23.08.07, 16:17
    Nigdy nie poczucles spontanicznej ochoty na seks ze swoja
    > dzieczyna/zona w jakims innym miejscu niz wlasne lozko? Typu
    plaza,
    > samochod, las, lazeinka znajomych na imprezie?
    >
    > Argument, ze wiekszosc kocha sie tylko przy zgaszonym swietle we
    > wlasnym lozku (bo takie sa dane natemat seksu wiekszosci), jakos
    > mnie nie przekonuje, ze i ja mam tak robic. Wrecz przeciwnie,
    ciesze
    > sie, ze zasmakowalam seksu i w innych miejscach, i ze moi
    pratnerzy
    > sa obdarzeni wieksza fantazja seksualna;)
    >
    Rozumiem że jak masz potrzebę fizjologiczną a w okolicy nie ma
    łazienki to załatwiasz tam gdzie popadnie, np na srodku ulicy czy
    salonu znajomych? Bo skoro i bzykasz się gdzie popadnie...Taka
    jesteś tolerancyjna a kpisz z ludzi lubiących uprawiać seks
    tradycyjnie. A o fantazji seksualnej nie świadczy to gdzie się TO
    robi, ale jak:-)A znasz takie słowo "wstrzemięźliwość"?
    A wiesz że pomimo tego całego pseudowyzwolonego bełkotu o kobietach
    i ich potrzebach jaki nas w koło zalewa nadal prawdziwe jest
    powiedzenie że lepiej smakuje to co nie jest podane prosto pod nos?
    Choć akurat dodanie przez Ciebie zwrotu "moi partnerzy" wiele
    wyjaśnia.
    A tak na marginesie: nie wyobrażam sobie żeby za ścianą pierdział i
    smrodził jakiś facet z rozwolnieniem w chwili gdy ja przeżywam
    uniesienia ;-)Dlatego nie uprawiam seksu w toaletach.
    Pozdrawiam.
  • ingeborg 23.08.07, 20:16
    jeśli jadę lesną szosą samochodem a chce mi się siusiu to zatrzymuję wóz i idę w
    krzaczki
    jesli zachce mi się seksu w kiblu/piwnicy/samochodzie/łazience znajomych,
    zaciągam tamże partnera i jest miło

    jesli ide ulicą i zachce mi się siusiu to szukam najbliższej łazienki
    jesli jestem w publicznym miejscu i zachce mi się seksu to ciagnę partnera do
    kibla/piwnicy/samochodu/łazienki znajomych.

    Nie robię siusiu w salonie znajomych
    nie uprawiam seksu na ulicy.

    Widzisz analogie?

  • angelina.x 23.08.07, 13:27
    tees1 napisał:

    > kociamama napisała:
    >
    > > Co do numerokow w kiblu, kotz z nas go nie mial?
    >
    > Wszelkie dane pozwalaja mi sadzic, ze jestem taki jak wiekszosc ludzi. Owszem,
    > zdaje sobie sprawe, ze istnieje zawsze jakis margines spoleczny, ale zapewniam,
    > ze wiekszosc ludzi zachowuje podstawowe normy przyzwoitosci. Jesli uwazasz
    > "numerki w kiblu" za powszechne, to widocznie nalezysz do takiego srodowiska,
    > ale w skali spolecznej jest ono marginalne.

    Fakt, ja też nie uważam się za jakiś okaz wyjątkowy, ale seksu w toalecie nie
    miałam i nie zgodziłabym się na takowy. Zresztą - mój partner mnie szanuje i nie
    zaproponowałby mi takiego czegoś.
    Swoją drogą mam dużo znajomych i chyba nikt z nich nie uważa seksu w toalecie za
    coś normalnego..

    Hmm to jest chyba kwestia środowiska, wychowania oraz wpojonych wartości moralnych.
    Sama wyciągnij z tego wnioski.
  • hepatique 23.08.07, 14:13
    > Hmm to jest chyba kwestia środowiska, wychowania oraz wpojonych
    wartości moraln
    > ych.
    No prosze, bez przesady!! Co to za dziwaczne kryterium, że seks w
    toalecie jest niemoralny! Ale tylko w publicznej, czy we własnej,
    domowej też....?
    A na klatce schodowej?
    Albo w lesie? Na plaży?
    Kto ustanawia kryteria granic moralności miejsc do uprawiania seksu?
  • ronin28 23.08.07, 20:52
    Radzę udać się do najbliższej prokuratury i porozmawiać na na temat granic moralności z prokuratorem. Powninien udzielić wyczerpujących odpowiedzi. Oczywiście ma to zastosowanie w wypadku gdy np. sąsiad z klatki wraz ze swoin 8-letnim synem nakryje nas na akcie kopulacji na klatce schodowej i stwierdzi iż przekroczyliśmy w jego mniemaniu te granice.
  • kociamama 23.08.07, 14:22
    Byc moze naleze do mniejszosci spolecznej;) I ajkos mi to nie
    przeszkadza. Zostalam wychowana w duchu indywidulazimu, a nie
    kierowania sie pogladami wieszkosci, bo wiekszosc, jak wiadomo ze
    statystyk:

    glosuje na PIS, stosuje przemoc w domu, nie czyta ksiazek, nie
    uprawia sportu i nie podrozuje, a takze uprawia seks raz w miesiacu.
    Ciesze sie, ze jestem inna;)

    PZdr,
    Kociamama.
  • tees1 24.08.07, 09:52
    Takie wesole dziewczyny. A do tego zaradne - wpadly na pomysl, by "przyjemne
    połączyć z pożytecznym". Tylko dlaczego obsluga lotniska taka koltunska,
    dlaczego? Ciemnogrod i 100 lat za Europa. Co nie?

    "Wabiły pasażerów i oferowały swoje usługi w toaletach. Gdy sprawa wyszła na
    jaw, dziewczyny wyrzucono z pracy."
    wiadomosci.onet.pl/1432116,2678,1,1,kioskart.html?drukuj=1
  • elve 23.08.07, 23:00
    > Fakt, ja też nie uważam się za jakiś okaz wyjątkowy, ale seksu w toalecie nie
    > miałam i nie zgodziłabym się na takowy. Zresztą - mój partner mnie szanuje i ni
    > e
    > zaproponowałby mi takiego czegoś.

    no to mamy wreszcie obiektywny wskaźnik szacunku partnera. LOL!
    --
    *blog o perfumach
    *per fumum
    *Sapere Aude!
  • kik.a 24.08.07, 13:21
    he he he!!! i właśnie dokładnie tacy kolesie jak twój mąż
    korzystają skrycie z seksu z innymi kobietami /za opłatą
    oczywiście - studentki, prostytutki itp./ bo "szanują" swoją żonkę
    i wiedzą, że święcie obraziłaby się na propozycję odważnego seksu,
    ale mają ochotę zrealizować swoje marzenia i pragnienia...
    dlatego biznes kwitnie a i młode uczące się mają z kim poćwiczyć no
    i nie za darmo
  • uli 23.08.07, 18:47
    Popieram Kociąmamę. Temat stary jak świat, nic nowego się nie dowiemy na ten
    temat, prócz tego, że jedna dziewczyna jest rozżalona i jeden facet, który
    uważa, że sama sobie jest winna, bo on kocha swoją żonę, a co robi syn to już
    nie jego sprawa.
    To nie jest prawda ani o ludziach jako takich, ani o relacjach damsko-męskich. I
    nie jest to wina żadnej z płci, że komunikacja szwankuje. Taka kultura.
    Fajnie by było, gdybyśmy jednak spróbowali podejść i do młodości i do związków z
    większą lekkością...To mnie w Polakach bardzo drażni - zadęcie, rozdmuchiwanie,
    wyraźne granice, komu nalezy się szacunek a komu nie. Nic spontanicznie.
    Wszystko nudno i sztywno. Trochę dystansu i lekkości! Te listy są jak dwa trupy
    wyciągnięte z jednej szafy.
    Czy tak trudno zrozumieć, że prawda nie leży ani po stronie kobiet ani po
    stronie mężczyzn???
  • magdazbikowska 23.08.07, 21:34
    Podpisuję się pod powyższym.
  • dzikoozka 22.08.07, 10:41
    taaaak, dziewczyny się nie szanują. A Twoj syn, ideał,
    podczas "numerku w kiblu" bo "suka dała" szanuje siebie?

    Oczywiście wszystekimu winne są dziewczyny. Żałosne.

    --
    "-Gdybyś nie był takim dupkiem, byłbyś niezłym facetem!
    - Gdybyś nie była takim facetem, byłabyś niezłą dupą!"
  • hepatique 22.08.07, 10:50
    Pochwalam za intencje, trochę tylko to wszystko pachnie mi
    usprawiedliwianiem i siebie, i swojego syna.
    Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że dobrze wychowany młody człowiek,
    któremu skutecznie wpojono szacunek do kobiet, nie jest w stanie
    opanować swoich popędów, "bo dziewczyny (...)zachowują się jak
    kotki w marcu". Cóż to za uogólnienie w ogóle?
    I co z tego, że wykształcone i inteligentne młode kobiety pragną,
    oprócz bliskości, także seksu w związku? Zaznaczam - nie TYLKO
    seksu, ale seksu I BLISKOŚCI. Tego trzeba nauczyć chłopaka.
  • effi23 22.08.07, 11:03
    > I co z tego, że wykształcone i inteligentne młode kobiety pragną,
    > oprócz bliskości, także seksu w związku? Zaznaczam - nie TYLKO

    Autor listu nigdzie nie napisal, ze nie maja do tego prawa, alez
    maja! Tyle tylko ze szanujac siebie nie oddajemy sie nikomu na
    trzeciej, piatej czy dziesiatej randce. Nie o ilosc randek zreszta
    tu chodzi lecz o WZAJEMNE POZNANIE i ZAUFANIE a na to trzeba troche
    czasu... A nie chop siup do lozka.
    --
  • kociamama 22.08.07, 11:10
    Byc moze Ty seks postrzegasz jako oddawanie sie komus. Ja mam inna
    wizje - mam ochote na seks, ktos mnie kreci i ja krece jego,
    przezywamy razem cos fajnego.

    jakos nie rozpatruje mojej wartosci jedynie w
    kategoriach "czystosci" seksualnej. ja mierze ludzi troche inna
    miara, czyli czy sa inteligentmni, zabawni, maja cos do powiedzenia
    ciekawego, przezyli cos, czy angazuja sie w jakies ciekawe
    przedsiewziecia, robia cos dla innych ludzi.

    Pzdr,
    Kociamama.
  • lejla81 23.08.07, 11:21
    Zgadzam się z Tobą, kociamamo. To niestety wina kulturowej presji.
    Dziewczynkom wmawia się od małego, że powinny uprawiać tylko seks z
    miłości (ile razy słyszałam ten durny stereotyp, że kobieta jak
    idzie do łóżka to od razu się zakochuje). W rezultacie u nastolatek
    dochodzi do pewnego rozdwojenia jaźni - chcą uprawiać seks dla
    seksu, chcą eksperymentować, ale jednocześnie kultura wmawia im, że
    mają czekać (również seksualnie) na księcia na białym koniu i miłość
    do grobowej deski, bo tylko taka aktywność seksualna w ich wypadku
    jest wartościowa. Inna czyni je po prostu ku..mi, w przeciwieństwie
    do chłopców, którzy im więcej obędą stosunków tym bardziej są macho
    i wartościowi. W rezultacie dochodzi do rozminięcia się oczekiwań
    obu płci. Szesnastolatka myśli, że to już ten jedyny, podczas gdy
    młody chłopiec raczej zupełnie na odwrót. Tak naprawdę oboje
    stęsknieni są seksu, tylko że względy kulturowe i wychowanie
    nakazują im inaczej go postrzegać. Uważam, że wstrzemięźliwość jest
    wskazana u obu płci, ale nie ze względów moralnych, ale zdrowotno-
    rodzinnych (rodzinnych- mam tu na myśli niechciane ciąże). Myślę, że
    nikt tu nie jest specjalnie winny, to wina przemian cywilizacyjnych -
    kiedyś ludzie żyli krócej, małżeństwo i posiadanie dzieci w wieku
    lat 16 było czymś naturalnym. Teraz dojrzałość seksualną osiąga się
    dużo wcześniej niż dojrzałość emocjonalną czy społeczną. Stąd pewne
    pogubienie się ludzi w tych kwestiach. No i kultura jest winna - nie
    powiem, że judeo-chrześcijańska, ale ogólnie sposób wychowania,
    według którego inaczej postrzega się seksualność kobiet i mężczyzn.
    Powiedzonko o psie i suce jest, według mnie, obraźliwe przede
    wszystkim dla mężczyzn. Czy mężczyzna to jakieś zwierzę, co musi
    zapłodnić wszystko, co mu się pod rękę nawinie?
    Uff, trochę może mi chaotycznie wyszło, ale generalnie pozdrawiam
    kociamamę. Też uprawiałam seks w kiblu z moim narzeczonym na jakimś
    koncercie i bardzo miło wspominam takie lekkie szaleństwo :)
  • karatakus 24.08.07, 17:11
    Dziwne dwubiegunowe podejście maja niektóre tutaj panie. "Robię na co mam
    ochotę". O.K. W porządku. Ale kolesie o których napisała zrozpaczona nastka
    (idiotka moim zdaniem), robią to samo. Co więcej nawet nikogo nie krzywdzą. Po
    prostu wybierają wolność seksualną. A że laseczki myślały, że z nimi zostaną.
    Cóż... Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego.
    A w przypadku Don Huanów to wolność skorzystania z tego co im sie daje, i
    zabrania tyłka jak najdalej zaraz po konsumpcji. A tu raptem taki hałas!

    Parafrazujac czesto padajace tu slowa o stereotypach i presji kulturowej: jesli
    kobieta spi z chlopakiem i nastepnej nocy robi to juz z innym to wyzwolenie
    seksualne, a jesli robi tak facet to czyste sk..syństwo?

    Żadna tajemnica, ze dla przytłaczającej większości facetów zawsze najlepsza
    kandydatkę na stałą partnerkę jest kobieta jak najmniej doświadczona seksualnie.
    A, że po drodze seksi się z różnymi kobietami? Co komu do tego, jeśli nikt
    nikogo nie krzywdzi. A, że laski maja nadzieję na więcej, niż otrzymują? Ich
    problem.

    Jeśli już maja nadzieję kupić sobie chłopaka przez seks, to niech nie szafują ta
    walutą na prawo i lewo. No bo powiedzcie, czy seks z osobą, która miała, dajmy
    na to, 8miu partnerow, jest rzeczywiście na tyle "cenny", żeby z taka osobą
    zostać? Seks, jako łatwo dostępny zdewaluował się. To żadne mistyczne przeżycie,
    to po prostu zaspokajanie potrzeb. A zaspokajanie potrzeb per se oznacza
    nakierowanie na siebie.

    W kwestii szacunku (bo i tą poruszono). Jeśli ktoś bezmyślnie się pcha innym do
    wyrka niech nie oczekuje, że będzie za to szanowany. Wg. mnie gradacja jest
    taka: tolerancja należy się wszystkim, a szacunek tylko tym wybijającym się na
    plus, ot i co. Szanuje się za cnoty, za to jakim człowiekiem się jest (czyt.
    lepszym od ogółu). Kilometry zaliczonych fujar, albo tez liczba zaliczonych
    kurewek nie jest dla mnie jakims szczegolnym powodem do szacunku.

    Porządny człowiek nie wymaga szacunku, bo już nim jest darzony. Cała reszta,
    cóż... chwytacie logikę.

    Lejlo, podpisalem sie pod twoim postem, bo nie mialem sily czytac dalej.
    Pozdrawiam.
  • hepatique 22.08.07, 11:10
    Autor pisze, żebyśmy sie szanowały, a wtedy inni też bedą nas
    szanować. Świetnie. W takim razie kiedy pójście do łóżka jest
    wyrazem szacunku do siebie, a kiedy nie? Jeśli dziewczyna myśli,
    że "to właśnie TEN moment", a niestety jej partner nie, i po
    wszystkim ucieka, gdzie pieprz rośnie, to znaczy, że ona sie nie
    szanowała...? A gdyby byli dalej razem, to wszystko byłoby ok..?
    Tak w ogóle to od kiedy kobiety chodzą do łóżka same?! Dlaczego to
    one mają powstrzymywać facetów, a nie na odwrót..?
    Dlaczego, jeśli facet ma wiele partnerek, to znaczy, że jest macho,
    obrotny, atrakcyjny, czy Bóg wie, co jeszcze, a w analogicznej
    sytuacji dzieczyna jest szmatą lub puszczalską?
  • kociamama 22.08.07, 11:14
    Dlaczego, jeśli facet ma wiele partnerek, to znaczy, że jest macho,
    > obrotny, atrakcyjny, czy Bóg wie, co jeszcze, a w analogicznej
    > sytuacji dzieczyna jest szmatą lub puszczalską?


    to oczywiscie wynika z patriarchatu;) My jako kobiety, mozemy sie
    tym po porstu nie przejmowac, unikac wszelkich szownistow i
    mizoginow i zadawac sie z fajnymi facetami, kotrzy nie maja
    kompleksow i nie musza reprerowac swojego ego przez zle traktowanie
    innych.

    Pzdr,
    Kociamama.
  • baba67 22.08.07, 14:09
    Ale za walke z wiatrakami placi sie niejednokrotnie wysoka cene.
    Prawda jest taka, ze wiekszosc facetow nie mysli powaznie o pannie, ktora jest
    chetna na pierwszej rance.Mozna to nazywac jk sie chce ale faktu to nie zmieni.
    Zanotowane jest to w naszych instynktach, tak jak wstrzasajace dzialanie meskiej
    urody (bo dobre geny)albo zaradnosci zyciowej (bo przyszlosc dzieci).
    Instykt mezczyzny podpowiada-do tego ogrodka siusia pol miata, a ja bede musial
    sprzatac. I pigulki i inne wynalazki na te instynktowne reakcje nie maja
    wielkiego wplywu.

    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • kociamama 22.08.07, 16:46
    Zazwyczaj za walke z konformizmem placi sie jakas cene. Tylko o
    jakiej cenie mowic w przypadku asertywnego podejscia do seksualnosci
    ze strony kobiety?

    KObiety tez nie mysla powaznie o wszystkich facetach, z ktorymi
    mialy doswiadczenia seksualne, szczegolnie w wieku lat nastu, kieyd
    ludzie zaczynaja wposlzyc, kiedy to "Zwiazki" trwaja po 2 tygodnie;)

    Pzdr,
    Kociamama.

  • baba67 22.08.07, 17:07
    Ja myslalam. Moze teraz nie mysla. Mnie osobiscie poprzednie podejscie bardziej
    sie podobalo.
    Nie uwazalam sie za konformistke-wtedy takie podejscie bywalo obsmiewane
    chociaz bylo powszechniejsze (?)
    Odpychala mnie mysl o byciu obmacywana przez kolesia, ktorego pierwszy raz na
    oczy widze w jakiejs cudzej lazience na imprezie.
    Co ja zrobie, niektorzy ludzie sa dziwakami i ja sie pewnie do nic zaliczam.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • kociamama 22.08.07, 17:17
    Ja tam sie nie daje obmacywac obcym kolesiom tez;) Mnie facet musi
    uwiesc swoim intelektem i osobowoscia, i ja zazwycxaj obmacuje go
    pierwsza;>

    Pzdr,
    Kociamama.
  • edzior1 24.08.07, 09:56
    Kociamaamo!
    Bravo! Popieram w 100% wszystkie posty. Sama bym tego tak dobrze nie
    ujela. Edyta
  • kociamama 24.08.07, 10:13
    MOge zatem jedynie podziekowac za wsparcie i cieszyc sie, ze jednak
    nie jestem totalnie z innej planety, jak utrzymuja tu niektorzy;)

    PZdr,
    Kociamama.
  • blackzahir 26.08.07, 00:48
    baba67 napisała:

    > Ale za walke z wiatrakami placi sie niejednokrotnie wysoka cene.
    > Prawda jest taka, ze wiekszosc facetow nie mysli powaznie o pannie, ktora jest
    > chetna na pierwszej rance.Mozna to nazywac jk sie chce ale faktu to nie zmieni.
    > Zanotowane jest to w naszych instynktach, tak jak wstrzasajace dzialanie meskie
    > j
    > urody (bo dobre geny)albo zaradnosci zyciowej (bo przyszlosc dzieci).
    > Instykt mezczyzny podpowiada-do tego ogrodka siusia pol miata, a ja bede musia
    > l
    > sprzatac. I pigulki i inne wynalazki na te instynktowne reakcje nie maja
    > wielkiego wplywu.


    No dobrze.

    Ty to wiesz, ja to wiem, niektorzy forumowicze jak Ty czy ja tez to DOBRZE wiedza.

    Ale ja chcialem dobrze:
    Zakladajac ten watek, chcialem przelozyc tak na prawde na jezyk praktyczny:

    * Hej, dziewczynko, CZASY SA TAKIE, w TAKIM KRAJU ZYJEMY, ze jak masz chec na
    seks, to (na szczescie) masz do tego pelne prawo. Ale jak bedziesz to robila
    JAWNIE, to licz sie z POTEPIENIEM tzw. opinii publicznej.
    * A jak myslisz, ze w ten sposob (idac od razu do lozka z tzw fajnym chlopakiem}
    zdobedziesz jego uczucia, przywiazanie, szacunek, to sie w 90-99 proc. myslisz.
    * Ze seksu dla seksu nie powinno sie mylic z BLISKOSCIA, z checia bycia razem
    itp, TYM BARDZIEJ, ze 18-latek rozni sie EMOCJONALNIE od 18-latki (ta druga jest
    dojrzalsza itd)

    Wybralem forme "listu"
    I co?
    50 proc. wpisow, szczegolnie od 400-nego wpiso wzwyz to smieci.
    :(

    Personalne ataki, ublizanie, czepianie sie szegolow itd

    Sprobuj (to prowokacja) zalozyc watek, o ktorym tu napisalem w sposob, zeby nie
    bylo tyle...
    ... mizerii

    :((((((
  • blackzahir 22.08.07, 11:23
    Zrozumialas moje slowa doslownie, a ja uzywalem tam wiele przenosni.

    hepatique napisała:

    > Autor pisze, żebyśmy sie szanowały, a wtedy inni też bedą nas
    > szanować. Świetnie. W takim razie kiedy pójście do łóżka jest
    > wyrazem szacunku do siebie, a kiedy nie?

    Dobre pytanie.

    Wiec odpowiem Ci PRZYKLADAMi, skoro aluzjii nie rozumiesz:

    Roznica miedzy seksem a KOCHANIEM sie jest zasadnicza. Ja nie uważam
    bynajniej, że "tylko poślubie" itd.
    Ale skoro nie rozumiesz, że chcąc zyskać szacunek partnera nie
    można:
    - oddać się mu po pijaku na pierwszej randce
    - robić to (jak kociamama) w KIBLU
    - seksić się BEZ uczucia
    - pozwalać sobą pomiatać
    - nie zauważać, że partnerowi tak naprawdę chodzi TYLKO o seks
    - itd

    No to naprawde masz problem.

    I nie chodzi tu NAPRAWDE o to, ile dziewczyna miala partnerow (czasy
    sie zmienily, to juz naprawde nie jest wazne) tylko JAK FACECI sie
    do niej odnoszą.

    Można mieć nawet 20 parnerów seksualnych przed 20-ką ale mieć
    ró?nież szacunek i ich i otoczenia. A można uzyskać (tu cytuję)
    opinię puszczalskiej" i "szmaty" po JEDNYM razie z facetem.

    Skoro tego nie rozumiesz, bardzo mi przykro
    :(
  • dzikoozka 22.08.07, 11:26
    OK, tylko dlaczego nie odnosisz tych samych wartosci do facetów?
    Dlaczego facet nie musi rozróżniać między seksem a kochaniem się?
    --
    "-Gdybyś nie był takim dupkiem, byłbyś niezłym facetem!
    - Gdybyś nie była takim facetem, byłabyś niezłą dupą!"
  • blackzahir 22.08.07, 11:29
    dzikoozka napisała:

    > OK, tylko dlaczego nie odnosisz tych samych wartosci do facetów?
    > Dlaczego facet nie musi rozróżniać między seksem a kochaniem się?


    Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
    tego odróżnić.
    Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem. Nie ma co ukrywać
    - 90 proc. facetów tak ma, że dojrzewa emocjonalnie dopiero koło 25
    roku życia. I to wlaśnie KOBIETY powinny faceta zmienić. Bo kobieta
    dojrzewa WCZEŚNIEJ.
  • dzikoozka 22.08.07, 11:34

    > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
    > tego odróżnić.
    A jakie masz na to dowody (naukowe badania?)? Pełnoletnimi stajemy
    sie w wieku 18 lat, mężczyźni i kobiety. Usprawiedliwienia tego typu
    to zwykła ściema. Nikt mi nie powie, ze w tym wieku mężczyźni są
    bezrozumnymi byczkami.

    > Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem. Nie ma co
    ukrywać
    > - 90 proc. facetów tak ma, że dojrzewa emocjonalnie dopiero koło
    25
    > roku życia.

    I to wlaśnie KOBIETY powinny faceta zmienić.
    ??????? pierwsze słysze, zeby facet stwierdził, ze kobiety POWINNY
    zmienic faceta. Nic nie powinny. Twoje twierdzenie w gruncie rzeczy
    obraża meżczyzn jako ludzi myślących.


    --
    "-Gdybyś nie był takim dupkiem, byłbyś niezłym facetem!
    - Gdybyś nie była takim facetem, byłabyś niezłą dupą!"
  • hepatique 22.08.07, 11:36
    > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
    > tego odróżnić.

    Wracamy do punktu wyjścia, bo właśnie o tym pisała autorka listu do
    WO.
    To rola rodziców, żeby nauczyć synka jak najszybciej rozróżniać seks
    od miłości. Proszę, nie obwiniaj dzieczyn z odsłoniętymi pępkami za
    błędy wychwawcze, bo to koszmarne nieporozumienie, że
    usprawiedliwiasz chłopców karcąc dziewczyny.

    A co do seksu:
    1. na pierwszej randce
    2. bez miłości
    3. w kiblu
    nie do końca się z Tobą zgadzam, bo każdy ma do tego prawo, a ważne
    jest, aby obie strony wcześiej doszły do porozumienia. Że np. tylko
    seks i nic więcej. Bo nie fair jest, gdy chłopak obiecuje
    dziewczynie wsparcie i związek, a potem okazuje się, że oszukał. Nie
    można tego usprawiedliwiać prowokacyjnym zachowaniem dziewczyn.
  • kadfael 22.08.07, 11:38
    Czyli pobłażajmy facetom, bo oni tacy biedniutcy niedojrzali, a cała
    odpowiedzialnośc niech spływa na dziewczyny.
    Wiesz co? Współczuję dziewczynom, które zetkną się z twoim "dobrze"
    wychowanym synem.
  • baba67 22.08.07, 14:32
    To my zyjemy w jakims innym swiecie-znam wielu mlodych ludzi ktorzy przyznaja ze
    by pobzykali, ale nie ma z kim, a z byle kim przypadkiem na imprezie, a ta
    wlasciwa jakos sie nioe pojawia.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • makbyt 23.08.07, 14:18
    to zacznij wychowywać syna jak skończy 22 lata.
    Po co się męczysz teraz?
  • ingeborg 23.08.07, 20:23
    Okej - kobiety myślą pochwą.

    Czemu umiejscowienie mózgu w penisie spotyka się z pełnym zrozumienia
    rozgrzeszeniem, a w pochwie - z potępieniem i wysłaniem tam gdzie piekło i szatany?
  • elve 23.08.07, 23:14
    > Bo ani pryszczaty nastolatek, ani nawet chłopak 22-letni nie umie
    > tego odróżnić.
    > Sorry, w tym wieku myśli się najczęściej penisem.

    oł jeee! padł koronny argument!
    to jednak wszystko wina kobiet!
    --
    *blog o perfumach
    *per fumum
    *Sapere Aude!
  • kociamama 22.08.07, 11:47
    Drogi Balckzahir,

    Dlaczego niby seks (nie kochanie sie) mialby komus uwlaczac?

    Po porstu jestes produktem swojemgo pokolenia, kotre bezmyslnie
    lyknelo cala te otoczke w gruncie rzeczy kosciolowa otoczke seksu,
    mimo, ze twierdzisz ze nie jestes moherem.

    Na szczescie teraz czasy sie zmienily i seks jest postrzegany jako
    zabawa i przyjemnosc, a nie jedynie przykry obowiazek kobiet w celu
    zaspakajania tych okrpnych meskich żądz.

    Pzdr,
    kociamama.
  • blackzahir 22.08.07, 12:06
    kociamama 22.08.07, 11:47 Odpowiedz
    Drogi Balckzahir,

    - Dlaczego niby seks (nie kochanie sie) mialby komus uwlaczac?
    Dalej mnie ne rozumiesz :)

    Seks NIE UWŁACZA nikomu.
    Seks TEZ jest piękny.
    Ale ja rozumiem różnicę między seksem a kochaniem się. Wiem, czym
    jest jedno i czym drugie. Ale - niestety - większość młodzieży już
    nie.


    Po porstu jestes produktem swojemgo pokolenia, kotre bezmyslnie
    lyknelo cala te otoczke w gruncie rzeczy kosciolowa otoczke seksu,
    mimo, ze twierdzisz ze nie jestes moherem.

    Myślę, że się mylisz.
    Nie ma w moim podejściu żadnej kościołowej otoczki.
    Ja tylko dostrzegłem WYPACZENIA w żle pojętej wolności seksualnej.
    A bardzo mnie zdenerwowało stwierdzenie autorki maila do WO, że to,
    jak ją traktuje jej chłopak, to wina RODZICOW, wychowania.
    Napisałem więc antylist otwarty. Żeby zwrócić uwagę na pewnien
    PROBLEM.



    Na szczescie teraz czasy sie zmienily i seks jest postrzegany jako
    zabawa i przyjemnosc, a nie jedynie przykry obowiazek kobiet w celu
    zaspakajania tych okrpnych meskich żądz.

    I BARDZO DOBRZE!!!!!!
    Wreszcie się tak stało!
    Cieszę się, że tak jest!
    Naprawdę!

    Tylko niech mi więcej panna, która się nie szanuje nie nawija
    makaronu na uszy, że to moja wina, że mój syn ją traktuje jak
    przedmiot.
    TYLKO o to mi chodzi.

    Jak panna chce, niech uprawia seks codziennie z kimś innym, niech
    robi to nawet w kiblu, niech robi to w dowolnym wieku i zkim chce...
    Jej prawo (sama to przyznajesz)
    Ale niech mnie nie wkurza, że jak jej rówieśnik nie ma dla niej
    szacunku, to jest to wina jego (!) wychowania, że to wina JEGO
    rodzicow, bo to do diabła
    ZAŁOSNE!!!!!!
    :(((((
  • vivian.darkbloom 22.08.07, 12:35
    a Ty nie rozumiesz następujacej rzeczy: czy to jest normalne, że
    ktoś nie szanuje dziewczyny, która uprawia seks w kiblu jeśli on tez
    uprawia seks w kiblach? To znaczy, że został wychowany na HIPOKRYTĘ.

    To tak jakbyś sam palił papierosy i isę upijał, ale nie szanował
    palaczy i pijących.

  • baba67 22.08.07, 14:18
    Jest, oczywiscie, jest to cholerna hipokryzja i niesprawiedliwosc, ze mlodym
    facetem wiecej wypada niz dziewczynom.Jednak mloda panna marzaca o szczesciu w
    milosci powinna szukac sobie tych bialych krukow ktore po kiblach nie bzykaja,
    a nie bzykac sama na znak rownouprawnienia.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • polska_baba 23.08.07, 11:48
    Teoretycznie masz rację, ale zważywszy na rzadkość białych kruków, czekanie na
    takiego, to najlepsza droga do staropanieństwa. Oczywiście bycie singlem to nic
    złego, ale większość ludzi jednak chce mieć rodzinę.
  • baba67 23.08.07, 15:40
    Mowisz ze wszyscy niemal mlodzi faceci sa chetni do pobzykania w kiblu na
    imprezce ?
    I dziewczyny maja sie bzykac ekspresowo, zeby w wogole miec faceta ?
    Im dluzej zyje tym czessciej sie ciesze ze jestem wczesnie urodzona...
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • polska_baba 23.08.07, 15:47
    Poczytaj moje posty, a potem oceniaj.
    A jeżeli 67 w Twoim nicku to rok urodzenia, a nie wiek, to ja jednak żyję
    kilkanaście lat dłużej.
  • manki25 23.08.07, 21:07
    Powiem tak Ewolucja nie przejmuje sie gdzie sa wytryski, liczy sie przekazywanie
    informacji genetycznej a reszta to tylko otoczka i tym optymistycznym akcentem
    dorzucam sie do opinii pozdrawiam i zycze dobrej nocy, ( a wy 30, 40 nie macie
    romansow z kolezankami z pracy na szkoleniach tylko dla zaspokojenia wybicia sie
    z rutyny poprawienia humorku to jest powszechne zjawisko i ci mlodzi sprytni to
    wiedza wiec biora przyklady z nas)

    pozdrawiam
  • betasz 23.08.07, 16:13
    polska_baba napisała:

    > Teoretycznie masz rację, ale zważywszy na rzadkość białych kruków,
    czekanie na
    > takiego, to najlepsza droga do staropanieństwa. Oczywiście bycie
    singlem to nic
    > złego, ale większość ludzi jednak chce mieć rodzinę.

    No tak, w związku z tym najlepszy sposób na założenie rodziny, to
    bzykanie się z kim popadnie i gdzie popadnie?....
  • polska_baba 23.08.07, 20:16
    Ja niczego nikomu nie radzę. Żal mi dziewczyn, które się pogubiły i tyle.
  • intrygantka1 22.08.07, 19:10

    --
    fotki


    > Jak panna chce, niech uprawia seks codziennie z kimś innym, niech
    > robi to nawet w kiblu, niech robi to w dowolnym wieku i zkim chce...
    > Jej prawo (sama to przyznajesz)
    > Ale niech mnie nie wkurza, że jak jej rówieśnik nie ma dla niej
    > szacunku, to jest to wina jego (!) wychowania, że to wina JEGO
    > rodzicow, bo to do diabła
    > ZAŁOSNE!!!!!!


    Nie czytałam listu w WO, więc nie wiem co ta "panna" napisała, za wyjątkiem
    tego, co wywnioskowałam z Twoich wpisów. Ale widzę, że nieźle Cię wkurzyła.
    Czyżbyś czuł się winny? Niepotrzebnie. Jesteś wszak idealnym ojcem. ;p
  • stpierre 23.08.07, 19:31
    > Tylko niech mi więcej panna, która się nie szanuje nie nawija
    > makaronu na uszy, że to moja wina, że mój syn ją traktuje jak
    > przedmiot.
    > TYLKO o to mi chodzi.
    Czy ta dziewczyna, to dziewczyna Twojego syna? Albo Twój syn miał podobne
    problemy z dziewczyną i to Cię tak oburzyło? :D
  • baba67 22.08.07, 14:14
    a ja uwazam, ze to jest oparte na instyktach, KK to zaobserwowal i przejal, ale
    to nie jest wcale specyfika KK, w wielu niechrzescijanskich spoleczenstwach
    widzimy cos podobnego-wezmy chociazby kultury antyczne czy Europy
    przedchrzescijanskiej.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • madalenka83 23.08.07, 22:00
    blackzahir napisał:
    > Roznica miedzy seksem a KOCHANIEM sie jest zasadnicza. Ja nie uważam
    > bynajniej, że "tylko poślubie" itd.
    > Ale skoro nie rozumiesz, że chcąc zyskać szacunek partnera nie
    > można:
    > - oddać się mu po pijaku na pierwszej randce
    > - robić to (jak kociamama) w KIBLU

    Widzisz blackzahir... gdyby nie ta wycieczka w stronę kociejmamy to Twój post
    były do przyjęcia... a tak... znów wysadziłeś jeden most za daleko.
  • winniepooh 24.08.07, 19:22
    blackzahir napisał:


    > - seksić się BEZ uczucia

    rozumiem, że koles ma sie zeksic Z uczuciem

    > - pozwalać sobą pomiatać

    potem mozna nim zamiesc podłoge, znaczy sie wykopac :D
    jakby sie seksil BEZ uczucia nie byloby efektu :P

    > Można mieć nawet 20 parnerów seksualnych przed 20-ką ale mieć
    > ró?nież szacunek i ich i otoczenia. A można uzyskać (tu cytuję)
    > opinię puszczalskiej" i "szmaty" po JEDNYM razie z facetem.


    po kiego h..a ten szacunek?

    chociaz z drugiej strony moze byc i z szacunkiem, tylko zebys potem
    nie miauczal na forum, ze musisz synciowi gluty z nosa wycierac, bo
    taki zaplakany :P
  • the_rationalist 23.08.07, 19:35
    Hepatique, naprawdę to takie trudne?

    Rozumiem, że nie sposób zauważyć, że pan X - kandydat do łóżka - przeleciał w
    ciągu ostatnich kilku miesięcy 10 panieniek, zrywając z nimi chwilę po tym, jak
    już dostał to, czego chciał. Bo gdyby się to zauważyło, to chyba dałoby się
    wyciągnąć z tego wniosek, że kolejną też tak potraktuje?

    Tylko jakoś kobiety nie potrafią wyciągnąć takiego wniosku. Ciekawe, prawda?
    Wręcz przeciwnie, jeżeli facet jest otoczony wianuszkiem dziewczyn, to ten
    wianuszek ma tendencję do powiększania się, a nie zmniejszania, i to pomimo
    tego, że przecież odpadają z niego regularnie kolejne, już wykorzystane "towary".

    Oczywiście, że bywają mężczyźni-świnie. Tylko dlaczego kobiety nagradzają ich
    swoim ciałem za ich świńskie zachowanie?? Jestem przekonany, że to ci "faceci z
    wianuszkiem" są odpowiedzialni za przynajmniej 90% sytuacji typu "dlaczego on mi
    to zrobił?!", o których mowa w tym wątku. Przy pierwszej, no drugiej
    wykorzystanej możemy mówić o winie tego faceta, ale każda kolejna jest winna
    sama sobie.

    Niektóre Panie żądają tutaj, aby ciężar winy przenieść na mężczyzn, którzy mają
    szanować siebie i kobiety. Bardzo pięknie. Załóżmy zatem, że mamy grupę 10
    kobiet i 10 mężczyzn, z których jeden to Atrakcyjna Świnia. Zaciąga o n do łóżka
    5 z tych kobiet. Pozostałych 9 mężczyzn szanuje siebie i kobiety, więc -
    konsekwentnie! - musi tych 5 (3 przy założeniu, że 2 to pierwsze ofiary AŚ)
    puszczalskich sobie odpuścić i zająć się pozostałymi pięcioma. Tylko że mamy w
    tym momencie pewien problem - mężczyzn jest 9 a kobiet 5(7)! I co teraz? Są dwa
    wyjścia - albo część z mężczyzn zdecyduje się na celibat, albo zaakceptuje
    konieczność obcowania z puszczalskimi, ale już nie na zasadzie szacunku, bo niby
    za co??

    Już widzę tu triumf Pań - a więc to jednak mężczyzna jest na czubku tej piramidy
    zła!

    Cóż - nie da się wyeliminować czarnych owiec - myślę, że znajdują się wśród obu
    płci - choć te męskie są pewnie bardziej spektakularne :) - tu, drogie Panie, na
    waszą korzyść działa ten straszliwy "kult macho". Natomiast można czarne owce
    zidentyfikować i wyizolować, żeby ich wpływ się nie rozprzestrzeniał jak zaraza.
    Jednak o to już muszą zadbać same kobiety. Problem w tym, że tego nie robią,
    lecz pozwalają, by czarne owce sobie brykały w najlepsze, co stawia pod ścianą
    tych facetów, którzy chcieli być fair.

    Pozdrawiam.
  • rs_gazeta_forum 24.08.07, 15:27
    Nie cytowałeś hepatique, a trudno rozeznać w tym gąszczu, na co zareagowałeś,
    ale przykład jest dość przedni i nadaje się do wykorzystania we wszelkich
    dyskusjach o odpowiedzialności za wzajemne kontakty męsko-damskie ;).
  • blackzahir 22.08.07, 11:24
    Fajnie to wytlumaczylas.
    Tak, O TO mi wlasnie chodzi.
  • izabellaz1 22.08.07, 11:33
    W takim razie nie jest winny chyba tylko ten co "daje" ale i ten co "bierze" i w
    związku z tym nie ma chęci bliższego poznania i zaufania jak widać.


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • lupus76 22.08.07, 13:13
    izabellaz1 napisała:

    > W takim razie nie jest winny chyba tylko ten co "daje" ale i ten
    co "bierze" i
    > w
    > związku z tym nie ma chęci bliższego poznania i zaufania jak widać.
    >
    >
    Iza - jest takie powiedzenie: "Jak dają, to bierz, jak biją - to
    uciekaj" I taka jest dzisiejsza kultura - trafił chłopak na promocję
    w McDonaldzie - to skorzystał. Inaczej w oczach społeczeństwa mógłby
    być "frajerem". Nie uważam, że to jest moralne, cza amoralne. To po
    prostu jest. Wszyscy wypracowaliśmy taki model społeczeństwa - i
    albo go zaakceptujemy, albo zmienimy. Kropka.

    --
    Jak patrzę na kaczki, to wiem że kłamstwo ma krótkie nóżki

    Źle się dzieje w państwie, w którym o rzeczach wielkich decydują
    ludzie mali...
  • hepatique 22.08.07, 13:18
    Wszyscy wypracowaliśmy taki model społeczeństwa - i
    > albo go zaakceptujemy, albo zmienimy.

    Ja obstaję za tym drugim rozwiązaniem :)
  • lupus76 22.08.07, 14:17
    hepatique napisała:

    > Wszyscy wypracowaliśmy taki model społeczeństwa - i
    > > albo go zaakceptujemy, albo zmienimy.
    >
    > Ja obstaję za tym drugim rozwiązaniem :)

    No to zacytuję (tylko nie pamiętam kogo): "Nie przychodź do mnie z
    problemem, jeśli nie masz przynajmniej jednej propozycji, aby go
    rozwiazać. Słucham zatem :)
    --
    Jak patrzę na kaczki, to wiem że kłamstwo ma krótkie nóżki

    Źle się dzieje w państwie, w którym o rzeczach wielkich decydują
    ludzie mali...
  • hepatique 23.08.07, 14:21
    Uważam, że należałoby zarwać ze stereotypami o delikatnych
    kobietkach i twardych facetach - to krzywdzi obie strony!
    Związki partnerskie są chyba najszybszą drogą do poprawy - kiedy
    ludzie sprwaiedliwie dzielą sie obowiązkami, nikt nie zasuwa na 2
    etaty, a dzieci takie rozwiązania przeniosą na swoje dorosłe relacje.
  • lupus76 24.08.07, 11:02
    hepatique napisała:

    > Uważam, że należałoby zarwać ze stereotypami o delikatnych
    > kobietkach i twardych facetach - to krzywdzi obie strony!
    > Związki partnerskie są chyba najszybszą drogą do poprawy - kiedy
    > ludzie sprwaiedliwie dzielą sie obowiązkami, nikt nie zasuwa na 2
    > etaty, a dzieci takie rozwiązania przeniosą na swoje dorosłe
    relacje.

    A może odpuścić sobie dzieci? Będzie dużo mniej zasuwania... :)
    --
    Jak patrzę na kaczki, to wiem że kłamstwo ma krótkie nóżki

    Źle się dzieje w państwie, w którym o rzeczach wielkich decydują
    ludzie mali...
  • baba67 22.08.07, 14:00
    To fakt. To nie jest tak, ze kazdy mlody chlopak ma reakcje
    automatyczne-panienka zachecajaco mrugnie a jemu juz staje i korzysta.
    Cos tu nie tak z wychowaniem takiego mlodzienca.
    Znam mlodych ludzi ktorzy moze i mieliby ochote kogos bzyknac(24 godziny na
    dobe), ale jednak nie chca tylko dlatego ze panienka nie jest blachara i da.
    COS ich jednak powstrzymuje. Nie wiem jak to nazwac-moze SZACUNEK do siebie ?
    Moze swiadome i systematyczne wpajanie, ze to powinno laczyc sie z czyms glebszym?
    Nie mozna calej winy zwalac na chetne dziewczyny, chociaz faktem jest
    niezaprzeczalnym ze facet z jajami nie jest trwale zainteresowany latwa
    zdobycza-na tym polega dzialanie testosteronu ze sie stale szuka nowych wyzwan.

    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • bruna6 23.08.07, 19:15
    Seks jest jak nowy fatalaszek z butiku ,chce i kupuje ,daja to
    biore.Odarlo to jakos czlowieka z tajemnicy jaka kryje sie w drugim
    czlowieku. Sprobowalam seksu z nieznajomym , po mi sie chcialo i on
    byl chetny ,ale do dzis o nim mysle , jak mial na imie , dlaczego
    poszedl ze mna ,dlaczego jak go wyprosilam rano ,to dobijal sie
    pozniej...To byl czlowiek ,poznalam zakamrki jego ciala ,on
    moje ,ale innej wymiany nie bylo .Nigdy wiecej tego nie powtorzylam.
    Seks to nie jogurt ,po ktory siegam jak mam ochote,to obcowanie
    dwojga ludzi ,to wejscie w intymnosc drugiego czlowieka. Trzeba byc
    odartym z glebszych uczuc i wrazliwosc ,zeby tak traktowac na stale
    seks.
  • r1234_76 23.08.07, 11:50
    a po co ma opanowywać?
    mnie wpojono to tak skutecznie, i zawsze tak bardzo myślałem, żeby nie
    skrzywdzić, że najpierw należy osiągną tę mityczną bliskość - i w rezultacie mam
    30 lat, i do tej pory nie udało mi się znaleźć kobiety, która by okazała, że jej
    na tym uczuciu bliskości zależy.

    może te młode kobiety pragną i seksu, i bliskości, ale dokonują takich wyborów,
    że dostają tylko to pierwsze.

    trudno, dostosuję się do sytuacji, koniec z poważnym traktowaniem uczuć kobiet.
  • blackzahir 23.08.07, 11:52
    r1234_76 napisał:

    > trudno, dostosuję się do sytuacji, koniec z poważnym traktowaniem
    uczuć kobiet.

    :)))))
    Ej, no nie przesadzaj!
    Zobaczysz, ile za chwile anonsow dostaniesz ;P
  • baba67 23.08.07, 15:45
    Moze standarty za wysokie miales. Przesada w zadna strone nie jest dobra. Moze
    to mitycznme wyobrazenie bylo szkodliwe, a nie powstrzymywanie sie od pobzykania
    z pierwsza lepsza chetna ?
    Ale ja jestem pewna ze znajdziesz te wlasciwa i kiedys nie bedziesz zalowal.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • kadfael 22.08.07, 11:29
    Pewnie masz dużo racji.
    Ale jeśli Ty dobrze wychowałeś syna, to nie znaczy, że wszyscy tak
    postępują. Że wychowują ich w szacunku dla kobiet, samych siebie i
    uczą, jak nie kierować się tylko popędem.
    A tu właśnie chodzi o wychowanie nie tylko dziewczynki, ale też
    chłopca. I nie ma co usprawiedliwiać chłopaka postepowaniem
    dziewczyny - każdy z nas odpowiada sam za własne czyny.
  • lisek581 22.08.07, 11:35
    Swiete slowa blackzahir,
    ale...

    1.Taki system wartosci zostal sworzony przy Twoim (naszym) przyzwoleniu i
    zalosne lkanie do dziewczynek, zeby nie dawaly, bo syna nie wychowasz dobrze,
    nic tu nie pomoze.
    2. Wszyscy rozumiemy ze Twoj syn jest wyjatkowy, tylko te Kasie i Beatki go
    psuja lecz kiedys posluchaj jak o nich rozmawia z kolegami
    3. Co propaguje nasza TV, prasa? - moze wlasnie o takie postawy chodzi.
  • vivian.darkbloom 22.08.07, 11:35
    prezentujesz podwójne standardy... Wzywasz dziewczyny żeby się
    szanowały. czemu nie skierujesz tego samego wezwania do chłopców, w
    tym Twojego syna?
    to "nieszanowanie" z powodu seksu jest problemem. jeśli chłopak nie
    sznauje dziewczyny, która np. poszła z nim do łózka na pierwszje
    randce to jest hipokrytą do kwadratu - przecież nie uprawiała seksu
    sama tylko z nim! W takim razie siebie tez nie powinien szanować.
  • blackzahir 22.08.07, 11:57
    vivian.darkbloom napisała:

    > prezentujesz podwójne standardy... Wzywasz dziewczyny żeby się
    > szanowały. czemu nie skierujesz tego samego wezwania do chłopców,
    w
    > tym Twojego syna?

    Jak?
    Jak w PRAKTYCE mam to zrobić?
    Mówić mu "szanuj się" gdy inteligentna, wykztałcona dziewczyna
    ciągnie go do łóżka?
    Straszych chorobami wenerycznymi i AIDS?
    Albo wygłupiać się w jeszcze inny sposób, każąc mu wracać o 20.30?

    JAK, oprócz tego, co opisałem mam mu wpoić szanowanie się, a przede
    wszystkim SZANOWANIE PARTNERKI?

    Widzisz, cała ta dyskusja i ataki na mnie i synaa (wcale nie ideała
    ;) :P sprowadza się wg. mnie do złego zrozumienia rewolucji
    seksualnej i równego dostępu obu płci do seksu.
    Wiele (NIE WSZYSTKIE!!!) dziewczyn "wolny seks" sprowadziło do
    lekkiego traktowania się, do NIESZANOWANIA się. Nie jestem wrogiem
    seksu wśród młodzieży. Guła mi się w gardle tylko zrobiła w czasie
    czytania tego listu, jak dziewczyna oskarża MATKĘ chłopaka, że
    traktuje ją jak przedmiot. Sorry, gdybym miał córkę, starał bym się
    ją tak wychować, że żaden egoistyczny palant (który nie chce
    stosować gumek z wygody) by nie DOTKNĄŁ dziewczyny, nie mówiąc już o
    zerwaniu znajomości (z seksem bez zabezpieczenia, jak opisała to
    autorka listu) na ławce między jednym papierosem a drugim.
    Staram się bowiem wpajać w dzieci trochę godności i szacunku i
    uczyć, jak tylko w ten sposób traktować siebie.



    > to "nieszanowanie" z powodu seksu jest problemem. jeśli chłopak
    nie
    > sznauje dziewczyny, która np. poszła z nim do łózka na pierwszje
    > randce to jest hipokrytą do kwadratu - przecież nie uprawiała
    seksu
    > sama tylko z nim! W takim razie siebie tez nie powinien szanować.

    Powtórze jeszcze raz ludowe przysłowie: jak suka nie da, pies nie
    weźmie, które można wytłumaczyć chyba tak: dziewczyny W TYM WIEKU są
    dojrzalsze i to ONE powinne być te MĄDZRZEJSZE

    :)))

    A co do pytania czy moj syn się szanuje...
    Nie wiem. Ale wierzę, że ma na tyle szacunku choćby dla SIEBIE, że
    nie robiłby tego w KIBLU
    :)
  • kociamama 22.08.07, 12:03
    A czemu Blackzahir nie odpowiesz na inne moje argumenty?;)

    Po porstu Ci ich brak i trzymasz sie tego pzyslowiowego "kibla" jak
    tonacy brzytwy.

    Pzdr,
    Kociamama.
  • blackzahir 22.08.07, 12:11
    kociamama napisała:

    > A czemu Blackzahir nie odpowiesz na inne moje argumenty?;)

    Odpowiadam (masz powyżej wpis), choć większość Twoich argumentów
    jest kiepskiej jakości a PRZEDE WSZYSTKIM nie rozumiesz GŁÓWNEGO
    WĄTKU mojego wpisu tylko czepiasz się szczegółów
    ;)

    >
    > Po porstu Ci ich brak i trzymasz sie tego pzyslowiowego "kibla"
    jak
    > tonacy brzytwy.

    Mam argumenty, podaje je i moge dać więcej.
    A seksem kiblowym, seksem bez ograniczeń, hedonizmem czy seksem
    gimnazjalistów to TY przegięłas ;P

    Pozdrawiam :)
  • kociamama 22.08.07, 16:57
    Dlaczego przegielam? Rozne sa style zycia. Teraz wiele osob przezywa
    bardzo hedoznistyczny okres w swoim zyciu, czesto przed
    ustatkowaniem sie, albo na zmiane - okres stalego zwiazku przeplata
    sie z okresem hedozminu, az sie on znudzi i wtedy docenia sie inne
    warotsci. Ale co w tym zlego?

    Seks w kiblu? A co w nim zlego? Niekoniecznie chodzi o seks z
    nieznajomym/a, ale np. i pary malzenskie na imprezie nagle czuja
    silna chec "popieprzenia" sie z partnerem. Seks nie zawsze musi tak
    wygladac, ze maz podchodzi do pratnerki jak do bogini, z
    nabozenstwem, bo ronze ludzie maja fantazje. MOze i Twoja zona
    skrycie marzy o szybkim, brutlanym numerku w kiblu, gdy inni sa za
    sciana, co ja by dodatkowo podniecalo, tylko wstydzi sie Tobie o tym
    powiedziec, bo boi sie, ze taki jej strzelisz wyklad jak tu? W
    Polsce fantajze skesulane wciaz sa jakims tabu i wszystko co odbiega
    od jakiejs dziwnie pojetej "normy" traktowanie jest jako zboczenie.
    Poczytaj sobie LWa Starowicza i dowiesz sie, ze seks w kiblu to nie
    zboczenie.

    Co do seksu bez ograniczen - zawsze istnieja jakies, wiec chyba o
    tym nie pisalam. Ale faktem jest, ze to spoleczenstwo narzuca nam
    monogamie, dzieki czemu mozna trzymac spolecznestwo w ryzach.

    CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 - no zaczynaja wtedy uprawiac
    seks. To sa fakty. Mam udawac, ze nie istnieja? Oburzac sie? To i
    tak pozno, bo kiedys ludzie przechodzili incjacje wczesniej i w
    innych niz nasza cywilizacja kulturach, z naszego punktu widzenia na
    nizszym stopniu ewolucji, dalej tak jest, ze wczesniej nastepuje owa
    inicjacja.

    PZdr,
    Kociamama.
  • leech3 23.08.07, 16:39
    To jest Twój problem - a więc to Ty zastanawiaj się nad swoim
    zachowaniem.

    Zawsze w społecznosci ludzi problem rozwiązują Ci, których on
    dotyczy.

    I dlatego, że problem braku szacunku / wychowania / relacji
    międzyludzkich występuje u dziewczyn to na nie spada problem
    właściwego / niewłaściwego zachowania.

    Bo to płec żeńska "po zaliczeniu siebie na pierwszej randce" ma
    problemy natury emocjonalnej - "Czy on mnie szanuje ?"
    To dziewczyny bardziej przeżywają rozterki i są narażone na chamskie
    zachowania.
    Tak jakby facetom zwisało co o nim sądzi "szybka partnerka".

    Dlatego list "do rodziców chłopaka" jest szukaniem problemów u
    innych zamiast poszukać go u siebie.
  • kociamama 23.08.07, 22:04
    Ty do mnie piszesz?

    Problem ma jakis ojciec, ktory zaczal ten watek.

    Pzdr,
    Kociamama.
  • bussie 23.08.07, 19:06
    CO do gimnazjalistow w wieku lat 16 - no zaczynaja wtedy uprawiac
    > seks. To sa fakty. Mam udawac, ze nie istnieja? Oburzac sie? To i
    > tak pozno, bo kiedys ludzie przechodzili incjacje wczesniej i w
    > innych niz nasza cywilizacja kulturach, z naszego punktu widzenia
    na
    > nizszym stopniu ewolucji, dalej tak jest, ze wczesniej nastepuje
    owa
    > inicjacja.
    Rozłazi sie cała dyskusja - mówimy tymi samymi słowami a myślimy o
    różnych rzeczach. Siegamy po argumenty, które nie są argumentami bo
    rozmijają się z problemem.
    Tak naprawde robimy naszym dzieciom wode z mózgu. mówimy: szanuj
    sie, ale bądź otwarta, tolerancyjna, niezależna. miej własne zdanie.
    kociamamo, czy naprawde myślisz, że dzieciaki w gimnazjum wszystko
    mają w głowach poukładane? argument że współżycie kiedyś zaczynano
    wcześniej po prostu nie przystaje do naszej rzeczywistości. owszem
    jeszcze nie tak dawno temu powiedzmy trzynastoletnia dziewczynka
    zostawała żona i rodzice mieli ją z głowy, że tak wulgarnie to
    sformuuję. zaraz zostawała matką bo jej małżonek nie uważał, że
    powinni z tym jeszcze poczekać, wszak była jego własnościa. gdy
    dojrzewała i zaczynała rozumieć swoje pragnienia była już w pułapce
    własnego życia i przed nią było albo pozostać bezwolną emocjonalną
    dziewczynką, albo się zbuntować i trafić do szpitala dla umysłowo
    chorych, w ekstremalnych przypadkach zginąc z ręki męża lub wymiaru
    sprawiedliwości. może wstydzimy sie do tego przyznać ale są miejsca
    na ziemi gdzie tak się dzieje nadal.
    oczywiście że bycie nastolatkiem to czas wkraczania w świat swojej
    seksualności, ale nie sądzę aby nastolatki były przygotowane
    emocjonalnie do zmierzenia się z nią. oczywiście że wchodzą w ten
    świat. powiedziałabym że my dorośli je wpychamy w ten świat.
    przeglądałam niedawno w ramach zajęć czasopisma dla nastolatków - a
    sięgają po nie coraz młodsze dzieci już 9-10 latki. dowiadują sie z
    nich że seks jest fun i że jeśli czują się gotowi to nic nie stoi na
    przeszkodzie. i cool jest bo wszyscy to już robili. a zdjęcia w tych
    czasopismach to bynajmniej nie artystyczne akty. bycie nastolatkiem
    to nie jest czas brania odpowiedzialności - to czas odczuwania
    bardzo silnej potrzeby akceptacji przez rówieśników. ta potrzeba
    staje sie celem sama w sobie i nie możemy liczyć na to że środki do
    jej zaspokojenia będą oceniane obiektywnie. upraszczając: ide do
    łóżka bo chce żebyś mnie akceptował. niestety dziewczynie zależy na
    akceptacji chłopaka, chłopakowi częściej na akceptacji kolegów.
    nastolatki są o lata świetlne od naszego punktu widzenia, od brania
    odpowiedzialności za osobę z którą współżyję (moim zdaniem idealne
    słowo na określenie dobrego seksu bo zakłada równość obu partnerów).
    bo jeżeli chcę współżycia bez zobowiązań to zadbam o to żeby partner
    wyszedł z tej przygody bez szwanku tzn. że wie o tym że dalszego
    ciągu raczej nie będzie, że nie będzie również potomstwa ani chorób.
    można zarzucać mi jakąś niedzisiejszą romantyczność ale "trzeba być
    odpowiedzialnym za to, co sie oswoiło".
    i dlatego uważam że nie należy zachęcać nastolatków do zbyt
    wczesnego podejmowania współżycia. dlatego uważam tu nie chodzi o
    szacunek czy jego brak ale o odpowiedzialność której nie nauczą sie
    z czasopism ani na lekcji wychowania do życia w rodzinie. to wymaga
    czasu, podobnie jak zmienianie świata i obalanie stereotypów, a Ty
    Kociamamo swoją postawą raczej przyczyniasz się do ich umacniania
    niż do obalania.
    nie atakuję Cie, nie osądzam, szanuje Twoje poglądy. myślę że każdy
    z uczestników dyskusji ma troche racji ale ... nie można patrzeć
    tylko z jednej strony. tak my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za
    swoje dzieci, ale jeśli dorastają i podejmują własne decyzje to sami
    muszą ponosić ich konsekwencje. nie mogą przerzucać całej
    odpowiedzialności na nas. nie zabraniam nikomu czerpania radości z
    seksu, gdzieżbym śmiała ale musi ją przyjąć ze wszystkimi dodatkami
    i obciążeniami, znaczy z pełną odpowiedzialnością. dlatego owszem
    jestem przeciwna "szybkim numerkom w kiblu na imprezie" (i używam
    tego jako przenośni - stąd cudzysłów), bo nie ma przedtem czasu na
    ustalenie wzajemnych oczekiwań.
    chyba za bardzo uogólniłam, a z naszych uogólnień niestety biorą się
    nieporozumienia (stąd tyle postów w tym wątku). przepraszam.
    pozdrawiam
  • kociamama 23.08.07, 22:16
    Nie mysle, ze dzieciaki w ginazjum maja wszystko w glowach
    poukladane. Ale wiem, ze zdarza sie, ze juz 12-sto latkowie czasem
    staraja sie odbyc seks(!)

    Nie staram sie nikogo namowic, zeby przezywal incicjacje w tak
    wczesnym wieku, ale niestety trzeba zaakcpetowac, ze gimnazjzlisci
    daza do uprawiania seksu o ile maja ku temu okazje. Wiekszosc z nich
    jednak jest jeszcze zbyt niesmiala, by tego dokonac. Tym nie mniej,
    skoro rodzice czy pedagodzy posaidaja wiedze na ten temat, nie ma
    sensu stanu takiego negowac.

    Dlatego bardzo istotna jest edukacja, zarowno pod wzgledem ochrony
    zdrowia - czyli namawianie do bezpiecznego seksu jak i uswiadamianie
    pod wzgledem emocjonalnym. Niestety, taka edukacja nie konczy sie
    jedynie na rozmowie o seksie, ale ma to zwiazek z ogolna
    mentalnoscia spoleczna i przypisywaniem rol. Skoro kobiety celem
    zyciowym ma byc przede wszystkim znalezienie meza i zalozenie
    rodziny, nie nalezy sie dziwic, ze kobiety buduja swoja wartosc na
    podstawie zainteresowania ze strony plci przeciwnej.

    KObiety takze naucza sie, ze maja byc altruistyczne, nastaione na
    potrzeby innych itd., co ma sie przydac pozniej przy wychowaywaniu
    dziecka i dbaniu o rodzine. Do tego jesli dziewczynka wyrasta w
    srodowisku, gdzie mezczyzna jest glowa rodziny, i nalezy spelniac
    zyczenia tatusia, zeby bylo mu milo, nie na;lzey sie potem dziwic,
    ze nastolatki czuja, ze powinny spelniac zyczenia swojego chlopaka,
    aby utrzymac jego zainteresowanie.

    Zatem, oprocz nauczania dziewczynek wiedzy n/t seksu, nalezy
    generalnie budowac w nich zainteresowanie roznymi dziedzinami zycia,
    wskazywac inne cele zycieowe niz jedynie zostanie matka rodziny,
    zachecanie do nauki, wzbudzanie zainteresowan pozaszkolnych.
    Prowadzono badania wskazujace na to, ze lepsi uczniowie pozniej
    odbywaja inicjacje seksualna. Zatem to wszystko jest kluczem do
    opoznienia rozpoczecia wspolzycia przez ludzi.

    Inna sprawa to tez nuczanie dziewczynek asertywnosci i zdrowego
    egozimu, a nie opiewanie jedynie"ofiarnosci" i "poswiecenia".

    PZdr,
    Kociamama.
  • bussie 26.08.07, 23:04
    i zgadzam sie z Tobą niemal w każdym zdaniu. jeśli codzi o pointę - zamierzam
    znaleźć złoty środek.
    tylko nie rozumiem czemu skaczecie sobie z autorem listu ojca do oczu w każdym
    poście. przecież na niektóre rzeczy macie podobne spojrzenie. zamiast
    przedstawić swój punkt widzenia uogólniacie i zamiast analizować swoje posty od
    razu interpretujecie. co prawda wymiana jest pełna emocji i przez to ciekawa,
    ale bezsensowna bo nie doprowadzi do kompromisu i urwie sie bez rozwiązania gdy
    w końcu komuś sie znudzi i odpusci.
    wszystkiego dobrego w dyskusji i na codzień.
  • kadfael 22.08.07, 12:06
    Wiesz, skoro z góry zakładasz, że facet dopiero mając 25 lat
    dojrzewa, czyli zaczyna mysleć i przestaje się kierować popędami, to
    nie sądzę byś syna uczył szacunku do siebie samego.

    Całe Twoje rozumowanie opiera się na błędnym założeniu, że inaczej
    trzeba wychowywać, jeśli chodzi o seks, relacje między kobietą a
    meżczyzną-chłopca i dziewczynę. Że chlopakowi można pobłażać do 25
    roku życia a dziewczyna ma się szanować. Tylko, że do tanga trzeba
    dwojga.

    A tak w ogóle przebija z twojego postu wielka pogarda dla człowieka-
    dla facetów, bo są zwierzątkami do 25 lat, dla dziewczyn, bo się nie
    szanują.
  • vivian.darkbloom 22.08.07, 12:08
    ale co to właściwie jest "nieszanowanie się"? samo to pojęcie jest
    patriarchalne - zauważ, że nie stosuje sie go do meżczyzn. Jest ono
    wyrazem podwójnych standardów w traktowaniu kobiecej i meskiej
    seksualności.

    Też uważam, że kobiety nie powinny godzić się na seks bez
    prezerwatywy z pryzpadkowymi partnermai, czy uprawiac seksu wbrew
    sobie np. żeby chłopak ich nie rzucił. ale jeśli lubią mieć wielu
    partnerow to czemu mamy to nazywać "nieszanowaniem się"?

    jeśli Twój syn nie uprawia seksu na pierwszej randce czy nie ma
    jednonocnych przygód to krytykując dziewczyny które tak robią nie
    jest hipokrytą. Ale wielu meżczyzn potępia kobiety za cos co sami
    praktykują.



  • xvqqvx 22.08.07, 12:20
    > ale co to właściwie jest "nieszanowanie się"?
    Dla mnie to brak odrobiny godności. :-)
    Dotyczy to nie tylko seksu, ale całego podejścia dożycia.
    Niestety tak jest, że jeśli pozwolisz komuś wleźć na głowę, to ten ktoś stamtąd nie zejdzie...

    > nie stosuje sie go do meżczyzn.
    A dlaczego?
    Ja mam wrażenie, że niektóre kobiety tak potrzebują bycia w związku, że godzą się na pomiatanie sobą...

    > Też uważam, że kobiety nie powinny godzić się na seks bez
    > prezerwatywy z pryzpadkowymi partnermai, czy uprawiac seksu wbrew
    > sobie np. żeby chłopak ich nie rzucił.
    Albo też, żeby nie być "gorszą" od koleżanek. :-)

    > ale jeśli lubią mieć wielu
    > partnerow to czemu mamy to nazywać "nieszanowaniem się"?
    Takie kobiety zazwyczaj z tym problemów nie mają wbrew pozorom. Mają natomiast kobiety, które robią to z powodów wymienionych wcześniej.:-)
  • wlodek.piekut 24.08.07, 09:04
    Cóż powiem krótko. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby rodzice
    wychowywali dzieci w oparciu o Biblię i naukę Jezusa. Ale warunkiem
    jest, że sami dają swoim życiem przykład dzieciom. Slowa Jezusa są
    pozbawione egoizmu. Kto sie do nich stosuje ten innemu człowiekowi
    krzywdy nigdy nie zrobi, prędzej uzna że coś niezgodne jest z jego
    sumieniem. Ale sumienie trzeba najpierw miec i je formować. Jeśli
    będizemy żyć wiarą, jesli będziemy silni duchowo to matki będą na
    tyle wolne, że nie będą chować pod kloszem swoich mamisynków.
    Ojcowie wezmą się za budowanie rodziny i hartowanie woli w synach, a
    nie piwsko, samochody i tv. Synowie wyrosną na zaradnych i uczciwych
    meżczyzn, a nie lalusiów. Córki będą prawdziwymi księżniaczkami a
    nie, dziewuchami przeklinającymi ile wlezie i ćmuchającymi papierosy
    po kątach... To straszny skrót. Wiem. Ale cz to utopia? T O J E S
    T M O Ż L I W E!!! Trzeba tylko chcieć i umieć nabrać pokory. Do
    Boga i drugiego człowieka.
  • hepatique 22.08.07, 12:08
    > Powtórze jeszcze raz ludowe przysłowie: jak suka nie da, pies nie
    > weźmie, które można wytłumaczyć chyba tak: dziewczyny W TYM WIEKU

    > dojrzalsze i to ONE powinne być te MĄDZRZEJSZE

    Aż mnie zatrzęsło. Jakaś paranoja - że niby dziewczyna ma pilnować
    dorosłego faceta!! Z jakiej racji?! Nie rozumiem, jak Ty to sobie
    wyobrażasz-chłopak mówi: "możemy się spotykać, ale ja jestem jeszcze
    niedojrzały, więc Ty jesteś odpowiedzilna za to, co ja zrobię"?

    Mój facet ma 22 lata, jakoś nie ma problemów z braniem
    odpowiedzialności za swoje postępowanie.
    Nie wydaje mi się też, że 25 lat to jakaś magiczna granica. To
    przede wszystkim kwestia WYCHOWANIA i żaden rodzic mi nie wmówi, że
    nie ma wpływu na postępowanie swojego dziecka. Po prostu trzeba
    odpowiednio wcześnie zacząć.
  • blackzahir 22.08.07, 12:27
    hepatique napisała:

    > Aż mnie zatrzęsło. Jakaś paranoja - że niby dziewczyna ma pilnować
    > dorosłego faceta!! Z jakiej racji?! Nie rozumiem, jak Ty to sobie
    > wyobrażasz-chłopak mówi: "możemy się spotykać, ale ja jestem
    jeszcze
    > niedojrzały, więc Ty jesteś odpowiedzilna za to, co ja zrobię"?
    > Mój facet ma 22 lata, jakoś nie ma problemów z braniem
    > odpowiedzialności za swoje postępowanie.

    - Czepisz się SŁÓW i interpretujesz po swojemu, nie rozumiejąc co
    chcę powiedzieć w ZDANIU, to raz :)
    - Jeżeli uważasz, że dorosłość = dojrzałość, że w 18 urodziny stają
    się WSZYSCY, niezależnie od płci, wykształcenia, wychowania czy
    środowiska, to chyba czegoś nie rozumiesz.
    Tak, wierzę, że możesz mieć DOJRZAŁEGO 22-letniego faceta. Ale to
    raczej wyjątek - jeśli nie wierzysz, poczytaj fora, pogadaj z
    młodymi dziewczynami i chłopakami itd.

    > Nie wydaje mi się też, że 25 lat to jakaś magiczna granica.
    Nie. Oczywiście że nie. Znam DOJRZAŁYCH 17-latków i 40-letnie
    dzieci. Ja mówię o UMOWNEJ dacie, wieku. Nie czepiaj się SZCZEGÓŁÓW,
    proszę, bo nigdy się nie dogadamy!

    To
    > przede wszystkim kwestia WYCHOWANIA i żaden rodzic mi nie wmówi,
    że
    > nie ma wpływu na postępowanie swojego dziecka. Po prostu trzeba
    > odpowiednio wcześnie zacząć.
    :)))))
    Zacząłem, zapewniam Cię, odpowednio wcześnie.
    Ale nie mogę CAŁY CZAS trzymać za rączkę nastolatka czy 18-letniego
    chłopaka i mówić mu do cuha bez przerwy "szanuj dziewczyny, szanuj
    dziewczyny" skoro one SAME się nie zawsze (podkreśliłem, żeby było
    jazne - NIE ZAWSZE) się szanują i ciągną go OD RAZU do łóżka wbrew
    mojemu wychowaniu, wbrew kanonom, wbrew temu, co chce mu przekzać.

    Rozumiesz?
    Staram się w słowach i czynach (!) uświadomić, POKAZAĆ mu, jak
    POWINNIEN (mniej więcej oczywiście) wygądać układ damsko męski. Ale
    dla niego to czysta TEORIA. Bo w praktyce zawsze czekają na niego
    chętne ramiona (i nie tylko one) szerooooko otwarte.

    I co ja mam zrobić?
  • xvqqvx 22.08.07, 12:35
    > Nie. Oczywiście że nie. Znam DOJRZAŁYCH 17-latków i 40-letnie
    > dzieci.
    Mój ulubiony przykład to dwie kobiety, które kiedyś spotkałem (w tym samym roku) - 19-latka i 28-latka.
    Gdyby zebrać wypowiedzi i opisy zachowań każdej z nich i nie ujawniając ich wieku zapytać odbiorców co o nich sądzą, to 95% z nich uznałoby tę 19-latkę za rozsądną 30-latkę a 28-latkę za nieco dziecinną 17-latkę. :-)
  • kadfael 22.08.07, 12:36
    Będzie personalnie, ale mam pewne podejrzenie. Twój syn cos
    przeskrobał, wpakował się w jakąś sytuacje i Ty teraz próbujesz
    usprawiedliwić go i swój sposób wychowania? A utwierdzasz się w tym
    opisując nam jaki on jest wspaniały i jak dobrze go wychowywałeś.
    Tylko, że sposoby jakie podajesz świadczą li jedynie o tym, że
    synowi głeboko pobłażasz-jest przecież jeszcze taki niedojrzały a
    cała winę zwalasz na te dziewczyny, które mu pozwoliły, które się
    nie szanują.

    Wiesz-możesz tak dalej to sobie tłumaczyć. Tylko to niczego nie
    zmieni.

    Powtórzę jeszcze raz - WYCHOWYWAĆ - trzeba i chłopców i dziewczyny.

    Swoją drogą jestem ciekawa, czy kiedykolwiek odbyłeś rozmowę
    uświadamiającą z synem o seksie? I to nie tylko o tym jak się to
    robi, ale też o innych sprawach, typu, że należy sie liczyć z tym
    drugim człowiekiem, szanowac jego uczucia, że istnieje różnica
    między -jak sam to określiłeś - seksem a kochaniem się....
  • blackzahir 22.08.07, 13:18
    kadfael napisała:

    > Będzie personalnie, ale mam pewne podejrzenie. Twój syn cos
    > przeskrobał, wpakował się w jakąś sytuacje i Ty teraz próbujesz
    > usprawiedliwić go i swój sposób wychowania? A utwierdzasz się w
    tym
    > opisując nam jaki on jest wspaniały i jak dobrze go wychowywałeś.

    Pudło.
    (mam nadzieję ;) Jest teraz na obozie :P)
    I wcale nie twierdzę że go wspanile wychowuję, i ze jest idealem.
    Przeciwnie, uwazam go za lenia, fleję i że robi największy grzech,
    niewybaczalny. Marnuje swój potencjał.
    Napisałem tyko PRZYKŁAD, że u mnie w rodzinie panują raczej w miarę
    warunki, że patrzy na w miarę normalny związek, gdzie para znająca
    się 25 lat wciąż żywi do siebie uczucia, a przede wszystkim
    szacunek. napisalem to, żeby od razu odrzucić ślepe ataki źe "jaki
    ja sam daje przykład"



    > Tylko, że sposoby jakie podajesz świadczą li jedynie o tym, że
    > synowi głeboko pobłażasz-jest przecież jeszcze taki niedojrzały a
    > cała winę zwalasz na te dziewczyny, które mu pozwoliły, które się
    > nie szanują.

    Nie pobłażam. W niczym.
    Przeciwnie - czasami stosuję pruskie metody wychowawcze. Ale tylko
    wtedy, gdy zawiodą te, gdy probuję ustwaić go jakoś w formie
    partnerstwa, DOROSŁEGO traktowania.
    Ale znając naprawdę WIELE młodych ludzi (głownie tej tzw. DOBREJ
    młodzieży jestem REALISTĄ i uważam, że dziewczyny gdzieś SZACUNKOWO
    do 25 roku życia są DOJRZALSZE od chłopaków. Psychicznie i
    emocjonalnie.
    Ale NIJAK się to ma do pobłażania.

    >
    > Wiesz-możesz tak dalej to sobie tłumaczyć. Tylko to niczego nie
    > zmieni.

    Sobie nie tłumaczę, poniżej wyjaśnię po co to napisałem, ten "list
    otwarty
    >
    > Powtórzę jeszcze raz - WYCHOWYWAĆ - trzeba i chłopców i
    dziewczyny.

    Zgadzam się.
    Ale chyba przyznasz mi troszkę racji, że środowisko TEZ wychowuje
    siebie nawzajem. A mój "list" to tak naprawdę "wołanie o pomoc",
    skierowane do tych mądrzejszych i dojrzalszych ;)
    I jednocześnie jakś forma "wskazówki dla dziewczyn, które się
    troszkę pogubiły w interpretacji tzw. wolności seksualnej (którą
    szanuję, rozumiem i popieram)
    >
    > Swoją drogą jestem ciekawa, czy kiedykolwiek odbyłeś rozmowę
    > uświadamiającą z synem o seksie? I to nie tylko o tym jak się to
    > robi, ale też o innych sprawach, typu, że należy sie liczyć z tym
    > drugim człowiekiem, szanowac jego uczucia, że istnieje różnica
    > między -jak sam to określiłeś - seksem a kochaniem się....

    Odpowiem Ci szczerze:
    W sensie dosłownym, w formie o jakiej teraz napisałaś - nie.
    Ale w domu nie ma tematów tabu. Uświadomienie seksualne miał po raz
    pierwszy w wieku (chyba) 3 lat, jak zapytał "skąd się biorą dzieci".
    I choć wytłumaczyliśmy mu na poziomie rozumowania dziecka w tym
    wieku, możesz mi wierzyć, że nie wciskaliśmy mu anialuków o
    bocianach, pszczółkach czy kapuście;)
    Potem były inne tematy, inne relacje, inne podchodzenie do problemu.
    Nie raz też SPECJALNIE poruszałem tą tematykę np. przy stoe, żeby
    znał nasze poglądy, czasami specjalnie komentowałem filmy.
    Pisalem juz, z na swoim przykladzie chcemy mu tez cos przekazac.
    Powiedz mi szczerze i dokladnie - CO JESZCZE MAM ZROBIC????????
    w jaki (konkretnie) sposob mam mu wytłumaczyć że ma szanować
    dziewczyny?
    Prosze, pomoz mi, podpowiedz, jak??? Napisz! Uwierz mi, wiele matek
    i ojców chętnie skorzysta z Twoich rad!!!!!!

    I jeszcze jedno.
    Napisałem ten "list otwarty" tak naprawdę dlatego, że:
    1. wkurzył mnie atak nieszanującej się dziewczyny na rodziców
    chłopaka
    2. chcialem między wierszami podpowiedzieć niektórym dziewczynom,
    jak sprawić, by poprawić relacje ze swoimi chłopakami i znajomymi.
    Zrobiłem to dlatego, że wlaśnie SZANUJE kobiety (niezależnie od
    wieku) i boli mnie, jak pozwalają się same traktować. mam ochotę
    gryźć i drapać, gdy słyszę odzywki typu: "te, towar", " spier...",
    "walisz się" itd, gdy chłopak zaniedbuje dziewczynę, jest egoistą,
    gdy nawet dochodzi do tego (ponc!) ze puszcza przy niej bąki. I pal
    sześć, gdy pomiatać daje sobą jakas dresiara - sama widać chciala,
    skoro robi to na dyskotece w toalecia czy tynym siedzeniu auta, ale
    zal mi naprawde inteligentnych i wrazliwych dziewczyn, ktore robią
    to samo, bo MYSLA ZE TAK TRZEBA!!!

    Jednocześnie:
    a) Uznaję i popieram wolność w seksie, prawo kobiety do jej potrzeb
    i orgazmów, uważam że SEX (w odroznieniu od KOCHANIA SIE) tez jest
    fajny i potrzeby
    b) Uwaźam, że kobieta ma równie prawa i potrzeby (ale uwazam tez, że
    szczegolnie (!) w tym wieku jest madrzejsza i dojrzalsza).

    I zobacz:
    napisalem ten post (zeby konkludujac juz na maksa wyrazic oburzenie
    bezczelnoscia malolaty i cos poradzic tym madrzejszym dziewczynom),
    a doczekalem sie personalnych atakow albo informacji, ze nawet
    ginazjalistka moze a nawet powinna uprawiać seks byle gdzie, byle z
    kim, byle jak póki młoda i to faceci i ich rodzi sa swinie...

    Prosze - przeczytaj jeszcze raz moj pierwszy wpis, ten inicjujący
    posta. Zobaczysz moze wtedy, o co mi chodziło.

    :)

    Pozdrawiam Kadafel :)
  • hepatique 22.08.07, 12:37
    > - Jeżeli uważasz, że dorosłość = dojrzałość, że w 18 urodziny
    stają
    > się WSZYSCY, niezależnie od płci, wykształcenia, wychowania czy
    > środowiska, to chyba czegoś nie rozumiesz.
    Właśnie coś innego napisałam. Nie chcę stawiać ŻADNEJ granicy-ani
    18, ani 25, bo dojrzałość nie od wieku zależy.Żadnej, nawet umownej.

    > Zacząłem, zapewniam Cię, odpowednio wcześnie.
    Gratulacje, mam nadzieję, że z porządanym skutkiem.

    > Ale nie mogę CAŁY CZAS trzymać za rączkę nastolatka czy 18-
    letniego
    > chłopaka i mówić mu do cuha bez przerwy "szanuj dziewczyny, szanuj
    > dziewczyny"
    a dlaczego nie? przecież nadal mieszka w Twoim domu, prawda? Więc w
    czym problem, żeby powiedzieć mu w kontekście rozmowy, że nawet
    jeśli jemu się wydaje, że dziewczyna się nie szanuje,to nie należy
    korzystać z okazji i mimo wszystko okazać jej szacunek?
    Powtarzaj, powtarzaj, mówię poważnie.
  • barbarakaroluk 23.08.07, 19:32
    z tego co piszesz ponizej wynika ze jesli widze na drodze lezacego
    pijaka, ktory najwidoczniej sie nie szanuje, to jesli on jest na
    mojej drodze to moge go kopnac zamiast ominac bo przeciez on sie sam
    nie szanuje to ja tez nie musze.

    Blackzahir - jak by Twoj syn sam siebie szanowal, to nigdy nie
    doszloby do sytuacji w ktorej nazwalby jaks dziewczyne latwa. Bo on
    sam sie szanuje, i jesli pojdzie na pierwszej randce do lozka z
    dziewczyna, to jesli siebie szanuje, to bedzie wiedzial ze ten czy
    swiadczy tak samo o nim, jak i o dziewczynie. A jesli nie jest w
    stanie sie kontrolowac - to oznacza ze nie jest jeszcze dojrzaly - i
    to rowniez swiadczy o nim.

    blackzahir napisał:


    > > przede wszystkim kwestia WYCHOWANIA i żaden rodzic mi nie wmówi,
    > że
    > > nie ma wpływu na postępowanie swojego dziecka. Po prostu trzeba
    > > odpowiednio wcześnie zacząć.
    > :)))))
    > Zacząłem, zapewniam Cię, odpowednio wcześnie.
    > Ale nie mogę CAŁY CZAS trzymać za rączkę nastolatka czy 18-
    letniego
    > chłopaka i mówić mu do cuha bez przerwy "szanuj dziewczyny, szanuj
    > dziewczyny" skoro one SAME się nie zawsze (podkreśliłem, żeby było
    > jazne - NIE ZAWSZE) się szanują i ciągną go OD RAZU do łóżka wbrew
    > mojemu wychowaniu, wbrew kanonom, wbrew temu, co chce mu przekzać.
    >
    > Rozumiesz?
    > Staram się w słowach i czynach (!) uświadomić, POKAZAĆ mu, jak
    > POWINNIEN (mniej więcej oczywiście) wygądać układ damsko męski.
    Ale
    > dla niego to czysta TEORIA. Bo w praktyce zawsze czekają na niego
    > chętne ramiona (i nie tylko one) szerooooko otwarte.
    >
    > I co ja mam zrobić?


    --
    www.geocities.com/barbara_czarnecka2002/PhD
  • alka.modesta 23.08.07, 20:58
    jestes szalenie przygnebiajacym, acz zapewne szczesliwym
    czlowiekiem, blackzahir. masz zone, ktorej okazujesz uczucia (?),
    wspanialego, madrego i przystojnego syna etc.(co sprawia, ze czujesz
    sie szczesliwy) do tego wszystkiego jestes absolutnie nieomylny (co
    sprawia, ze jestes przygnebiajacy). gdybys nie byl taki nieomylny i
    sprobowal sie czasem zastanowic, czy moze racja nie lezy po drugiej
    stronie, moze nie budzilbys mojego wspolczucia. kocia mamo, chwala
    ci za odwage i cierpliwosc. (ja tez nie lubie moralistow,
    przekonanych o wlasnej nieomylnosci)
  • dzikoozka 22.08.07, 12:25
    "Powtórze jeszcze raz ludowe przysłowie: jak suka nie da, pies nie
    weźmie, które można wytłumaczyć chyba tak: dziewczyny W TYM WIEKU są
    dojrzalsze i to ONE powinne być te MĄDZRZEJSZE"

    taaaak

    A starsze osoby, tkaie w Twoim wieku, też POWINNY być madrzejsze.
    Zgodzisz sie?
    --
    "-Gdybyś nie był takim dupkiem, byłbyś niezłym facetem!
    - Gdybyś nie była takim facetem, byłabyś niezłą dupą!"
  • baba67 22.08.07, 14:28
    TAk, mozesz mowic mu szanuj sie-inteligencja dziewczyny nie ma tu nic do
    rzeczy. Panienka jest niepraktyczne i naiwna, ze chce zlapac chlopaka na doope,
    niezaleznie od Prousta w oryginale i Kanta pod poduszka(tez w oryginale).
    Intelekt na madrosc zyciowa niekoniecznie sie przekladai wyzej podpisana ma swe
    smutne doswiadczenia w tej materii tez :-)
    Dziewczyny powinny byc dojrzalsze- czy to znaczy, ze jesli nike sa to Twoj syn
    ma to radoscnie wykorzystac.
    Zupelnie umywasz rece?Chlopak musi, a jak daja to nic nie moge zrobic ?
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • tkuprian 23.08.07, 12:42
    Trochę upraszczasz sprawę, ale chyba jednak dostrzegasz pewne
    róznice pomiędzy seksualnością mężczyzny a kobiety?

    Czy mamy totalny komunizm - wszyscy równi pod każdym względem?
    --
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne,
    dorodne i poniekąd modne,
    gdy mówisz do tłumu.
  • kociamama 23.08.07, 14:19
    i mezczynz;)

    PLiiiiz;)

    PZdr,
    Kociamama.
  • tkuprian 24.08.07, 09:35
    Jedną z najbardziej rzucających się w oczy różnic, są odmienne narządy płciowe w
    jakie obie płcie wyposażyła natura.

    Nadto, kobiety i mężczyźni inaczej do seksu podchodzą, inaczej go odczuwają,
    inne mają względem niego oczekiwania itd. itp. Możemy się spierać, czy jest to
    wynikiem sposobu w jaki wychowuje się dzieci w naszym patriarchalnym świecie,
    czy też może bardziej obiektywnych i fundamentalnych różnic pomiędzy obiema
    płciami na poziomie jaźni, psyche, jednak różnice te istnieją, śmiem nawet
    twierdzić, że nie potrzeba laboratorium aby je dostrzec, widzi je większość z
    nas w swoim codziennym życiu.

    Oczywiście zawsze też znajdzie się kobieta odczuwająca jak facet, i mężczyzna
    odczuwający jak baba. Tym niemniej jeżeli jakiś śmiałek ostatnio w Nowym Jorku
    wytrzymał pod wodą zda się kwadrans, to nie znaczy, że każdemu ta sztuka z takim
    samym powodzeniem wyjdzie.

    To jest temat na wykład z psychologii, a nie na pogaduchy na forum.
    --
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne,
    dorodne i poniekąd modne,
    gdy mówisz do tłumu.
  • kociamama 24.08.07, 10:24
    Jedną z najbardziej rzucających się w oczy różnic, są odmienne
    narządy płciowe
    > w
    > jakie obie płcie wyposażyła natura


    No co Ty;)



    > Nadto, kobiety i mężczyźni inaczej do seksu podchodzą, inaczej go
    odczuwają,
    > inne mają względem niego oczekiwania itd.



    Tyle ile jest ludzi, tyle jest roznych podejsc do seksu i oczekiwan.
    Przesledz, hociazby ten watek, w ktorym wypowiedziala sie bardzo
    duza ilosc forumowiczow, a zauwazysz, ze wsrod kobiet sa tez roznice
    w podejsciu do seksu, jak i wsrod mezczyzn.


    itp. Możemy się spierać, czy jest to
    > wynikiem sposobu w jaki wychowuje się dzieci w naszym
    patriarchalnym świecie,
    > czy też może bardziej obiektywnych i fundamentalnych różnic
    pomiędzy obiema
    > płciami na poziomie jaźni, psyche, jednak różnice te istnieją,
    śmiem nawet
    > twierdzić, że nie potrzeba laboratorium aby je dostrzec, widzi je
    większość z
    > nas w swoim codziennym życiu.


    Argument w stylu: Jaki kon jest kazdy widzi, jakos nie przekonuje,
    bo kazdy widzi inaczej. Problem w tym, ze wiele osob wyzywa tych, co
    maja inna wizje swiata niz oni sami od slepcow.

    Co do wykladu z psychologii i dzialanosci na forum - coz po to jest
    forum, zeby rozmawiac, a formie pisemnej mozna przedstawic wiele ze
    swoihc pogladow. A i w samej psychologii istnieja rozne nurty
    odnoaszace sie do przezywania i postrzegania seksu przez rozne plcie.

    Co do rol plciowych czy/i kulturowych - ja bym jednak onstawiala na
    duzy wplyw uwarunkowania kulturowego. KObiety z roznych spoleczenstw
    w koncu tez maja rozne podejscie do seksu - typu wspomnianay
    wczesniej Islam versus juz luzniejsza w tym wzgledzie POlska, a np.
    Szwecja, gdzie norma jest, ze ludzie (zarwono kobiety jak i
    mezczyzni) odbywaja wiele numerkow jednonocnych przed ustatkowaniem
    sie i jakos nikt ich za to nie pietnuje, ani kobiety ze Szwecji nie
    maja niskiego poczucia wlasnej waretosci, bo czuja sie "nieczyste" z
    wyzej wymienionego powodu. Gdyby rozniece w podejsciu do skesu
    uwarunkowane byly jednyie plcia, skad te roznice ze wzgledu na
    srodowisko, w jakim sie czlowiek obraca?

    No i nie trzeba w sumie odwolywac sie do tak absrtakcyjnych,
    transkulturowych przykalodow. Wystarczy porownac np. mentalnosc i
    nastawienie do seksu dziewczyn pochcadzacych z przyslowiowego malego
    maisteczka, ze srodowisk bez wyksztalcenia i nastawienie do seksu
    dobrze wyksztalconych kobiet z duzych miast, ktore maja duzy dochod.

    Pzdr,
    Kociamama.
  • femme1 23.08.07, 13:28
    blackzahir napisał:

    > Jak?
    > Jak w PRAKTYCE mam to zrobić?
    > Mówić mu "szanuj się" gdy inteligentna, wykztałcona dziewczyna
    > ciągnie go do łóżka?


    taaa, zapewne ta inteligentna, wykształcona dziewczyna zarzuciła smycz na szyję
    Twojego syna, ściągnęła mu majtki i zaciągnęła go do łóżka... wtedy mówilibyśmy
    chyba o gwałcie, nieprawdaż? Zastanów się co piszesz, bo jestem przekonana, że
    nie ona była inicjatorką....
  • stpierre 23.08.07, 19:22
    > Sorry, gdybym miał córkę, starał bym się
    > ją tak wychować, że żaden egoistyczny palant (który nie chce
    > stosować gumek z wygody) by nie DOTKNĄŁ dziewczyny, nie mówiąc już o
    > zerwaniu znajomości (z seksem bez zabezpieczenia, jak opisała to
    > autorka listu) na ławce między jednym papierosem a drugim.
    Masz prawie dorosłego syna, a taki naiwny jesteś. Uważaj, bo jeszcze Twój świat
    może się rozsypać, gdy syn się potknie i dowiesz się o tej stronie jego życia,
    której nie znasz. Największą naiwnością rodziców jest przekonanie, że mają pełen
    wpływ na swoje dzieci.
  • ingeborg 23.08.07, 21:36
    powiedz mu "Szanuj się". Nie sądzę żeby na tym etapie coś to dało. Trzeba było
    mu to wpajać od małego.

    I nie ma nic do rzeczy to czy ciągnie go do łóżka młoda, wykształcona
    dziewczyna, czy niewykształcona, ładna czy brzydka - to akurat nie ma znaczenia.
  • na_forum_na 22.08.07, 12:38
    tekst dotyczy degrengolady jaka jest udziałem wielu młodych kobiet.
    nie usprawiedliwia mezczyzn ale pokazuje, ze do tanga trzeba dwojga.

    wpółczesne dziewczyny kompletnie zatracily to co bylo ich domeną:
    pewien dystans, wrażliwość... teraz to facet jest stroną, która
    zwalnia, zastanawia się, wybiera - dziewczyna zaś zabiega, walczy i
    konsekwentnie 'zalicza'
    a jeśli tego nie robi... cóż, na tle innych dziewcząt stanowi
    dziwaczny wyjątek. mało ciekawy, pewnie felerny. tak myślą
    przesyceni ilością chętnych kobiet chłopcy i mężczyźni i po prostu
    nie mają motywacji do rozwoju. nie mają potrzeby by trochę
    zastanowić się nad sobą, by coś z siebie dać. bo w kolejce czeka
    już - za przeproszeniem - gotowy rząd dup, które i dadzą i ugotują i
    posprzątają. zauważcie, wiele dziewczyn za szczyt swoich marzeń
    uważa zamieszkanie z mężczyzna pod jednym dachem. nie wiedzą, co ten
    mężczyzna może i chce im dać, nie rozmawiają, nie pytają, zeby tylko
    nie spłoszyć - próbują go zaklepać łudząc sie, ze pewność da im
    wspólne zamieszkanie. a potem dziwią się i cierpią, ze chłopak nie
    myśli o małżeństwie, że żyje jak wolny strzelec, że nie w głowie mu
    rodzina itp
    a jeśli chodzi o fizjologię - seks nastoletnich kobiet to bardziej
    działanie ambicjonalne (byle wcześniej, byle więcej) niż seksualne.
    w większości przypadków nie wynika z potrzeb fizycznych, strata
    dziewictwa to punkt honoru a seks w kiblu - szczyt marzeń.

    dobrze, ze o tym się dyskutuje. może dzięki takim wypowiedziom
    przynajmniej część dziewczyn zobaczy, że mają prawo do
    funkcjonowania bardziej zgodnie z własnym rytmem i własnymi
    potrzebami. i nie mówie tu o pruderii czy staroświeckich zasadach,
    tylko o szansie na to by dorosnąć do pewnych spraw.
  • kadfael 22.08.07, 12:47
    dobrze, ze o tym się dyskutuje. może dzięki takim wypowiedziom
    przynajmniej część dziewczyn zobaczy, że mają prawo do
    funkcjonowania bardziej zgodnie z własnym rytmem i własnymi
    potrzebami. i nie mówie tu o pruderii czy staroświeckich zasadach,
    tylko o szansie na to by dorosnąć do pewnych spraw

    -Oczywiście, że dobrze, że się o tym dyskutuje. Faktycznie może to
    coś zmienić w sposobie myślenia tych młodych ludzi, ale też ich
    rodziców, którzy w końcu powinni zacząć rozmawiać ze swoimi dziećmi
    i to nie tylko na zasadzie - nie wolno!, ale wyjasniając, dlaczego
    lepiej nie robić czegoś tak a tak.
    Tylko, że nie tego typu argumenty jak w tym liście otwartym-gdzie
    usprawiedliwia się i wybiela chłopaka, a winę zwala na dziewczynę
  • xvqqvx 22.08.07, 12:55
    Właśnie o to chodzi, że tak naprawdę nihil novi sub Iove, czyli dla wielu kobiet głównym i jedynym określnikiem ich pozycji jest facet i jego posiadanie...
  • mloda.kobietka23 22.08.07, 12:43
    Mow sie, ze kobieta idaca do lozka na pierwszej randce to szmata, ze nie szanuje
    sie i nie jest nieczego warta...facet idace do lozka z dziewczyna na pierwszej
    randce(spotkaniu)to...no wlasnie co??

    Jezeli zaistniala taka sytuacja, ze na pierwszej randce osoby te uprawialy seks,
    to nie widze w tym nic zlego, zle natomiast jest traktowanie siebie nawzajem po
    tej pierwszej randce...Jezeli po tym seksie facet zachowa sie prostacko w
    stosunku do dziewczyny, to czemu ona ma byc ta puszczal zla??przeciez oboje
    tego chcieli...


    Mężczyznę można "wykastrować" jednym zdaniem: Wolę, abyś był moim przyjacielem
    niż kochankiem.
    — Woody Allen
  • xvqqvx 22.08.07, 12:52
    Częsta sytuacja jest nieco inna - oboje niby chcą tego jednonocnego seksu, ale nierzadko kobieta podświadomie liczy, że po tej nocy mężczyzna zaproponuje jej jednak trwały związek. :-)
    A zazwyczaj tak nie jest.
  • hepatique 22.08.07, 12:53
    hmmm...czy wtedy winą obarczamy kobietę, bo może gdyby nie poszła z
    takim panem do łóżka, to byłoby inaczej?
  • xvqqvx 22.08.07, 13:01
    hepatique napisała:

    > hmmm...czy wtedy winą obarczamy kobietę, bo może gdyby nie poszła z
    > takim panem do łóżka, to byłoby inaczej?
    A czy mówię o "winie" etc.?
    Bez przesady.

    Natomiast taka kobieta jest albo naiwna (kiedy istotnie w to wierzy, że po jednonocnym seksie poznany wczoraj facet zaproponuje jej związek - zazwyczaj tak nie jest) albo niezbyt sprytna i bystra (kiedy w to nie wierzy, ale nie zna skuteczniejszych sposobów "złapania" faceta). I im szybciej się tego pozbędzie, tym lepiej.
  • blackzahir 22.08.07, 13:26
    xvqqvx napisał:

    > Natomiast taka kobieta jest albo naiwna (kiedy istotnie w to
    wierzy, że po jedn
    > onocnym seksie poznany wczoraj facet zaproponuje jej związek -
    zazwyczaj tak ni
    > e jest)

    I jeszcze długo nie będzie, choć znam kilka przypadków "miłości od
    pierwszego bzyknięcia", ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę
    :P


    albo niezbyt sprytna i bystra (kiedy w to nie wierzy, ale nie zna
    skute
    > czniejszych sposobów "złapania" faceta).


    Prędzej "złapie" chorobę weneryczną niż faceta ;P

  • kociamama 22.08.07, 17:05
    To wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;) jak
    facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
    sowiadczy;)

    PZdr,
    Kociamama.
  • baba67 22.08.07, 17:09
    Rodzi sie pytanie o trwalosc takiego zwiazku :-P
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • xvqqvx 22.08.07, 17:39
    > To wszystko zalezy od roznych czynnikow, np. od jakosci seksu;)
    jak
    > facet czuje sie jak wniebie, to chce powtorki a moze i sie
    > sowiadczy;)
    I najsmaczniejsza potrawa w końcu się przeje. :-)
  • kociamama 22.08.07, 18:29
    Zgadza sie, ale to tyczy sie nie tylko seksu, ale wszystkiego.

    PZdr,
    kociamama.
  • mloda.kobietka23 22.08.07, 13:04
    W takiej sytuacji-wspolczuje glupoty tej kobiety:)
    kazdy z nas ma swoj rozum i powinien wiedziec jak go uzywac...
    --
    Mężczyznę można "wykastrować" jednym zdaniem: Wolę, abyś był moim przyjacielem
    niż kochankiem.
    — Woody Allen
  • hepatique 22.08.07, 13:24
    To może, skoro autor wątku o to poprosił, wymyślmy wspólnie, jak ma
    mnauczyć swojego syna szacunku do kobiet, bez natrętnego
    moralizowania.
  • blackzahir 22.08.07, 13:27
    hepatique napisała:

    > To może, skoro autor wątku o to poprosił, wymyślmy wspólnie, jak
    ma
    > mnauczyć swojego syna szacunku do kobiet, bez natrętnego
    > moralizowania.


    Tak, PROSZĘ!
    Jak nauczyć nastoletniego chłopaka szacunku do kobiet, szczególnie
    do tych kobiet, które same siebie nie umią zaszanować?
    Proszę pomóżcie!
  • na_forum_na 22.08.07, 13:30
    nie można szanować kogoś, kto sam się nie szanuje
    można trzymać się od niego z daleka
  • rosa_de_vratislavia 22.08.07, 13:39
    blackzahir napisał:


    > Jak nauczyć nastoletniego chłopaka szacunku do kobiet, szczególnie
    > do tych kobiet, które same siebie nie umią zaszanować?
    > Proszę pomóżcie!

    Proszę:

    1. Niech syn MYŚLI głową a nie kieruje sę "główką" wiadomego
    narządu.
    2. Niech nie bedzie jak kot w marcu i się nie rzuca na każdą
    spódnicę. Nawet, jeśli ta nie protestuje.

    Podsumowanie: naucz syna, żeby się nie "puszczał" a seks łączył z
    uczuciem.
    "Szacunku do kobiet" nie musisz uczyć - niech szanuje je jak każdego
    człowieka.

  • na_forum_na 22.08.07, 13:53
    dokładnie


    rosa_de_vratislavia napisała:

    > blackzahir napisał:
    >
    >
    > > Jak nauczyć nastoletniego chłopaka szacunku do kobiet,
    szczególnie
    > > do tych kobiet, które same siebie nie umią zaszanować?
    > > Proszę pomóżcie!
    >
    > Proszę:
    >
    > 1. Niech syn MYŚLI głową a nie kieruje sę "główką" wiadomego
    > narządu.
    > 2. Niech nie bedzie jak kot w marcu i się nie rzuca na każdą
    > spódnicę. Nawet, jeśli ta nie protestuje.
    >
    > Podsumowanie: naucz syna, żeby się nie "puszczał" a seks łączył z
    > uczuciem.
    > "Szacunku do kobiet" nie musisz uczyć - niech szanuje je jak
    każdego
    > człowieka.
    >
  • vivian.darkbloom 22.08.07, 13:56
    przecież te "nieszanujące sie" dziewcyzny nie zmuszają syna autora
    do seksu. Czemu zamiast apelować do syna by nie uprawiał seksu w
    kiblu, apeluje do dziewczyn?
  • kociamama 22.08.07, 17:10
    Szacunek sie powinno miec przeicez do drugiego czlowieka z zasady,
    bez dokonywania jakis sadow i ocen na temat jego zycia, bo moga
    okazac sie bledne. Ile osob wyrabia sobie negatywna opinie o innym
    czlowieku chocby w oparciu jedynia o jakis plotki wyssane z palca?

    Dlaczgeo podejscie do seksu ma byc kryterium pozyskiwania szacunku?

    Pzdr
    kociamama.
  • dominkadg 23.08.07, 16:12
    blackzahir bardzo Cię przepraszam, ale przeczytaj sam dokładnie co
    napisałeś
    chłopak to nastolatek ,a dziewczyna w tym samym wieku to kobieta?
    dla mnie jedno i drugie jest dzieckiem

    mam 33 lata, jak byłam nastolatką nie musiałam prosić chłopaków,
    zeby odprowadzali mnie do domu - sami to robili

    fakt, że jest gro młodych ludzi, którzy sie nie szanują - ale
    dotyczy to w równym stopniu dziewcząt jak i chłopaków
    nie czytałam tekstu tej młodej dziewczyny, ale przyjmując taką a nie
    inną pozycję nie starasz się tym młodym ludziom nic wytłumaczyć
    tylko obwiniasz "łatwe" panienki - nietędy droga
    w takich sytuacjach winna jest i dziewczyna i chłopak, i pomimo że
    dzieciaki w dzisiejszych czasach rozwijają się szybciej - to dalej
    są dzieciakami, nawet jeżeli dziewczynki dojrzewają szybciej (ale te
    dojrzewanie szybsze łączy się również z tym, ze hormony i potrzeby
    seksualne tych młodych dziewczyn wcześniej się odzywaja)

    atakowanie, przytaczanie wulgarnego przysłowia o psie i suce wydaje
    mi się bardziej na niskim poziomie, niż pretensje nastolatki
    skoro jesteś człowiekiem w odpowiednim wieku stosuj odpowiednią
    retorykę, bo czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, ze starasz sie
    być na siłę taki dobrze wychowany i ułożony a przy najmniejszym
    ataku na Twoją osobę (tak odebrałeś pierwszą wypowiedź kociej mamy)
    walisz tekstem o nie łączeniu szacunku(w podpisie)

    wiem, że napisałam to trochę chaotycznie, ale wydaje mi się, że
    mając swoje lata i odpowiedni rozumek nie należy dać się ponosić
    emocjom wywołanym listem "małolaty"
    jeżeli chce się, żeby coś do tych dzieciaków dotarło to nalezy
    wybrać inną metodę tłumaczenia, a nie sposób porównywania do psa i
    suki
    --
    zwierzetawokolnas.blogspot.com/
  • blackzahir 23.08.07, 16:59
    apisałeś
    > chłopak to nastolatek ,a dziewczyna w tym samym wieku to kobieta?
    > dla mnie jedno i drugie jest dzieckiem
    Masz 33 lata i nie czujesz roznicy w dojrzewaniu EMOCJONALNYM (!)
    miedzy dziewczyna a chlopakiem?
    Dziwie sie, albo spotykalas tylko wyjaki, ktore potwierdzaja regule.
    Bo nie powiesz mi, ze 18-latek jest rownie dojrzaly EMOCJONALNIE,
    jak 18-latka.
    No chyba, ze czepiac sie bedziesz szczegolow, w tym przypadki
    "chlopak" "kobieta"
    Schodzimy do tego poziomu?
    Mnie sie nie chce....
    :(

    >
    > mam 33 lata, jak byłam nastolatką nie musiałam prosić chłopaków,
    > zeby odprowadzali mnie do domu - sami to robili
    Ja mam wiecej i tez bez proszenia odprowadzalem, synowi wpoilem to
    samo, wiele razy jak byl mlodszy dawalem mu kase na taksowke, jak
    np. mysial dziewczyne odporowadzic wieczorem daleko.


    > fakt, że jest gro młodych ludzi, którzy sie nie szanują - ale
    > dotyczy to w równym stopniu dziewcząt jak i chłopaków
    Zgadzm sie. Zgadzam sie CALKOWICIE ze dotyczy to OBU plci.


    > nie czytałam tekstu tej młodej dziewczyny,
    Szkoda. Moze wtedy nie zaatakowalabys mnie.
    :(


    ale przyjmując taką a nie
    > inną pozycję nie starasz się tym młodym ludziom nic wytłumaczyć
    > tylko obwiniasz "łatwe" panienki - nietędy droga
    Od poczatku podkreslam, chocby sama FORMA mojego postu, ze ten moj
    apel jest skierowany do WASKIEJ grupy dziewczyn.
    Do jasnej ciasnej, pokaz mi, zacytuj mnie, gdzie ja a) potepiam, b)
    gdzie pisze o WSZYSTKICH mlodych dziewczynach????
    No prosze - pokaz!!!!!!!!!!!
    PRZEKLEJ!!!!!!!!!!

    > w takich sytuacjach winna jest i dziewczyna i chłopak, i pomimo że
    > dzieciaki w dzisiejszych czasach rozwijają się szybciej - to dalej
    > są dzieciakami, nawet jeżeli dziewczynki dojrzewają szybciej (ale
    te
    > dojrzewanie szybsze łączy się również z tym, ze hormony i potrzeby
    > seksualne tych młodych dziewczyn wcześniej się odzywaja)

    Hormony hormonami, ale czlowiek od tego ma rozum, tym rozni sie od
    zierzecia, z umie swoimi hormonami (czytaj potrzebami) kierowac.
    jako milosniczka zwierzat (widac to po blogu, ktory reklamujesz)
    powinnas to wiedziec.


    > atakowanie, przytaczanie wulgarnego przysłowia o psie i suce
    wydaje
    > mi się bardziej na niskim poziomie, niż pretensje nastolatki
    Atakowanie? A moze trzeba cos miec na tzw. sumieniu, zeby odczytac
    to jako ATAK? Czemu jest tak duzo wpisow i mlodych dziewczyn i
    doroslych kobiet, ktore WLACIWIE odczytaly moj wpis?
    Niski poziom? Od razu zastrzeglem ze to ludowe i wulgarne, podaj mi
    inne przyslowie rownie dobrze obrazujace zjawisko, bede stosowal a
    wysztkie psy i suki wykasuje.
    (Cnotabene, czy Ty nie za bardzo jestes przewrazliwiona na sprawy
    zwierzat, skoro nawet w swoich postach reklamujesz jakis zwierzecy
    blog? ;0 - zart, oczywiscie )
    Nie czytalas listu os 18-latki, a juz ferujesz na mnie wyrok. Oj,
    nieladnie (tu groze palcem ;)


    > skoro jesteś człowiekiem w odpowiednim wieku stosuj odpowiednią
    > retorykę, bo czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, ze starasz
    sie
    > być na siłę taki dobrze wychowany i ułożony a przy najmniejszym
    > ataku na Twoją osobę (tak odebrałeś pierwszą wypowiedź kociej
    mamy)
    > walisz tekstem o nie łączeniu szacunku(w podpisie)
    Tak, baba mnie wkurzyla, teraz nie daje sie prowokowac, a na hamskie
    lub glupie posty w ogole nie odpisuje :)
    Ponioslo mnie, przyznaje z tym brakiem szacunku, a co do reszty -
    staralem sie odpisac na jej poziomie, zeby zrozumiala :)


    > wiem, że napisałam to trochę chaotycznie, ale wydaje mi się, że
    > mając swoje lata i odpowiedni rozumek nie należy dać się ponosić
    > emocjom wywołanym listem "małolaty"
    Spoczko, przeczytalem go na urlopie na poczatku sierpnia i dopiero
    ten "list otwarty" podsunal mi pomysl na FORME poruszenia problemu,
    o jakim napisalem.
    Gdybys byla troszeczku uwazniejsza czytelniczka wpisu (tego
    pierwszego) zauwazylabys moze, ze moja sympatia batdziej jest po
    stronie... dziewczyn niz chlopakow i ze to raczej sugestia, czego
    nie nalezy robic. Taki "wujek dobra rada" ze mnie, a zobacz jak
    obrywam :)


    > jeżeli chce się, żeby coś do tych dzieciaków dotarło to nalezy
    > wybrać inną metodę tłumaczenia, a nie sposób porównywania do psa i
    > suki
    Ta, tlumaczenia, hi, hi
    Bedziesz miala STARSZE dzieci, zobaczymy jak ta Twoja metoda sie
    sprawdzi, hi, hi
    Wybacz, ale POD TYM WZGLEDEM (posiadania starszych dzieci) jestem
    nieco bardziej doswiadczony i jak bedziesz miala dzieci w ogolniaku,
    to zobaczysz jak metoda "tlumaczenia" sie - hi, hi - sprawdza :P

    Pozdrawiam :)
  • dominkadg 24.08.07, 12:34
    > Masz 33 lata i nie czujesz roznicy w dojrzewaniu EMOCJONALNYM (!)
    > miedzy dziewczyna a chlopakiem?

    czuję, ale nie uważam, żeby był to główny argument do tłumaczenia
    postępowania chłopaków

    > No chyba, ze czepiac sie bedziesz szczegolow, w tym przypadki
    > "chlopak" "kobieta"

    to nie jest czepianie się szczegółów, ani schodzenie do jakiegoś
    poziomu, stosując takie nazewnictwo z góry zakładasz, że chłopiec
    jest biednym dzieckiem a dziewczyna już kobietą, która powinna
    wiedzieć co ma robić

    > > nie czytałam tekstu tej młodej dziewczyny,
    > Szkoda. Moze wtedy nie zaatakowalabys mnie.

    już przeczytałam, nie podoba mi się to co napisała, ale Ty mając
    odpowiednio więcej lat i chcąc dotrzeć do młodych ludzi powinieneć
    reprezentować inny styl
    i nie bądź taki wrażliwy na swoim punkcie, nie atakuję Cię, uważam
    tylko, że postanowiłeś zadziałać dając kontrę nastolatce stosując
    zasadę najlepszą obroną jest atak,
    myślisz, że w ten sposób ona to zrozumie?? ja wątpię

    > Hormony hormonami, ale czlowiek od tego ma rozum, tym rozni sie od
    > zierzecia, z umie swoimi hormonami (czytaj potrzebami) kierowac.
    > jako milosniczka zwierzat (widac to po blogu, ktory reklamujesz)
    > powinnas to wiedziec.
    no to już sobie sam zaprzeczasz - to dziewczyna pomimo hormonów ma
    myśleć a chłopak jest usprawiedliwiony?? nie przeginaj

    > Atakowanie? A moze trzeba cos miec na tzw. sumieniu, zeby odczytac
    > to jako ATAK? Czemu jest tak duzo wpisow i mlodych dziewczyn i
    > doroslych kobiet, ktore WLACIWIE odczytaly moj wpis?

    zamierzasz mnie obrażać??


    > (Cnotabene, czy Ty nie za bardzo jestes przewrazliwiona na sprawy
    > zwierzat, skoro nawet w swoich postach reklamujesz jakis zwierzecy
    > blog? ;0 - zart, oczywiscie )

    pomaganie zwierzętom w potrzebie nie traktuję jako żartu, ten jakiś
    blog zwierzęcy jest blogiem stowarzyszenia, które działa na rzecz
    zwierzaków skrzywdzonych przez ludzi
    a Twój dowcip jest na bardzo niskim poziomie, brak Ci innych
    argumentów?

    > Nie czytalas listu os 18-latki, a juz ferujesz na mnie wyrok. Oj,
    > nieladnie (tu groze palcem ;)

    przykro mi, że jestem człowiekiem, który nie pochwala Twoje próby
    wytłumaczenia młodym ludziom co jest właściwe a co nie, ale mam do
    tego prawo, a Ty wyluzuj sam w stosunku do siebie - nie masz
    monopolu na rację

    > Tak, baba mnie wkurzyla, teraz nie daje sie prowokowac, a na
    hamskie
    > lub glupie posty w ogole nie odpisuje :)

    to nie baba, to kobieta
    dlaczego odmienne zdanie od swojego oceniasz jako głupie posty??

    > Gdybys byla troszeczku uwazniejsza czytelniczka wpisu (tego
    > pierwszego) zauwazylabys moze, ze moja sympatia batdziej jest po
    > stronie... dziewczyn niz chlopakow i ze to raczej sugestia, czego
    > nie nalezy robic. Taki "wujek dobra rada" ze mnie, a zobacz jak
    > obrywam :)

    dziwnie objawiasz swoja sympatię do kobiet:(
    oj strasznie biedny jesteś <głaszcze po główce>


    > Wybacz, ale POD TYM WZGLEDEM (posiadania starszych dzieci) jestem
    > nieco bardziej doswiadczony i jak bedziesz miala dzieci w
    ogolniaku,
    > to zobaczysz jak metoda "tlumaczenia" sie - hi, hi - sprawdza :P

    argument wieku - faktycznie mnie powalił
    wybacz wyrocznio
    ja jednak jestem zdania, że rozmowa, tłumaczenie jest podstawą - ale
    Ty wiesz lepiej

    życzę miłego tkwienia w przekonaniu, że jesteś taki super i masz
    rację we wszystkim, a Ci z odmiennym zdaniem piszą głupie posty
    --
    zwierzetawokolnas.blogspot.com/
  • rush22 24.08.07, 00:04
    Gdy mój syn miał mniej więcej 18-19 lat powiedziałam mu m.in.
    tak: ... zanim pójdziesz z dziewczyną/kobietą do łóżka, spróbuj
    sobie ją wyobrazić, jako potencjalną matkę Twoich dzieci..., inaczej
    podejmujesz mniejsze lub większe ryzyko poniesienia konsekwencji
    złego wyboru.

    Spróbuj :)

  • blackzahir 26.08.07, 20:16
    rush22 napisała:

    > Gdy mój syn miał mniej więcej 18-19 lat powiedziałam mu m.in.
    > tak: ... zanim pójdziesz z dziewczyną/kobietą do łóżka, spróbuj
    > sobie ją wyobrazić, jako potencjalną matkę Twoich dzieci...,
    inaczej
    > podejmujesz mniejsze lub większe ryzyko poniesienia konsekwencji
    > złego wyboru.
    >
    > Spróbuj :)


    SWIETNE!
    Dzieki :)
  • hepatique 22.08.07, 13:44
    Ja bym zachęciła syna do poważnej rozmowy z dziewczyną, z którą
    chciałby pójść do łóżka - żeby oboje stwierdzili, dlaczego chcą to
    zrobić, dlaczego w tym momencie i co będzie dalej.

    A poza tym jasno i wyraźnie wytłumaczyłabym, dlaczego nie sypia się
    z nietrzeźwymi, naćpanymi i innymi podejrzanymi.
    No i jeszcze temat wyższości czystego łóżka nad łazienką na imprezie.
  • ziuta111 22.08.07, 13:29
    Masz rację, bardzo dobry przemyślany tekst.

    Nie przejmuj się "kocią mamą", która ma wyraźny problem z poczuciem
    godności własnej i szacunkiem dla samej siebie, podobnie jak autorka
    maila, na który zreagowałeś.
  • baba67 22.08.07, 14:40
    Nie sadze, ze kociamama miala problemy z szacunkiem- do siebie ona po prostu ma
    konsekwentny system wartosci o rodowodzie wyraznie feministycznym, ktory jest
    kontrowersyjny. Postepuje wedlug niego i jest szczesliwa osoba.
    Z takich pogladow wynikaja niejednokrotnie ciekawe wnioski praktyczne-mojego
    meza na przyklad bardzo przyjemnie zaskoczylo twierdzenie, ze jemu
    podobni(opiekuje sie dzieckiem, ja pracuje) sa utrzymankami.
    Powiedzial ze nigdy nie sadzil ze ktoz go wezmie za gigolo i ogromnie mu sie
    pomysl podobal :-))
    Fajny watek byl, ale niestety nie pamietam tytulu.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • kociamama 22.08.07, 17:15
    Dzieki Babo za slowa otuchy (choc wiem, ze z twoim swiatopogladem
    sie ten moj nie zgadza).

    Ale wyzanm ci w sekrecie, ze ja tez troszke teoretyzuje;) ie jestem
    az taka hedonistka, na jaka wygladam, bo wszystkie moje poglady, w
    ktorych pisze, co dopuszcam sa odbierane, ze ja tak wlasnie
    postepuje. Ale z pewnoscia nikogo za takie postepowanie nie
    potepiam. Chocby z ta inicjacja - teraz norma to 16 lat, ale moja
    odbyla sie pozniej, i nie w kiblu, jakby sadzili coponiektorzy ,ale
    tak po porstu w lozku, i to z chlopakiem, kotrego wowczas kochalam;)

    PZdr,
    kociamama.
  • baba67 22.08.07, 22:00
    Chodzily mi po glowie takie podejrzenia :-)
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • michunia 22.08.07, 13:36
    A moze pies by nie bral od suki, gdyby go tak wychowano?a moze sam
    siebie tez szanowalby, gdyby rodzice mieli odwage wychowac go, a nie
    swiecic dobrym przykladem?
  • hepatique 22.08.07, 13:45
    nie podoba mi się myślenie "jak dają, to brać". Nie tak powinno być.
    Najpierw trzeba rozważyć konsekwencje w stos. do siebie i innych.
  • lolinda1 22.08.07, 14:27


    Sytuacja typowo męska, najpiewr uprawia seks z dziewczyną w różnych miejscach i ona jest w tym świetna (wiec musiała się tego nauczyć, może uczy się nadal u kogos;), ale gdy zostaje jego osobista żoną to ona jest świeta i tak naprawdę nie widziała penisa w świetle.

    Często dziewczyny przekonuja do siebie seksem, bo to działa najlepiej, najcześciej.
    intelekt poczucie humoru nie wystarcza
    Ja nie chce robić wycieczek osobistych, ale może Twoje bratanice tez znaja rózne sztuczki i tak teraz są w tak szczesliwych zwiazku.
    Nie lubię takiego zakłamania, teraz to dziewczyna z kibla a jak będzie synowa to swieta.
    Inna sprawa, ze faceci dają się na cały ten seks nabrać.
  • ziuta111 22.08.07, 14:35
    Dziewczyno, cóż to za bełkot?
    Czy ty wiesz o czym w ogóle piszesz?
    Normalne dziewczyny nie łapią chłopaka na seks!
    Nie chcesz robić wycieczek osobistych to czemu je robisz?
  • hepatique 22.08.07, 14:38
    > Normalne dziewczyny nie łapią chłopaka na seks!

    Jaki facet da się złapać na seks? Niektórzy dają się złapać na ciążę.

    Jeśli dziewczyna jest mało inteligentna, nie ma własnego zdania,
    własnych poglądów, zainteresowań, znajomych itd. i nie ma o czym z
    nią pogadać, to nawet najlepszy seks nie pomoże.

    Oczywiście mam na myśli rozsądnych facetów decydujących się na
    poważne związki.
  • baba67 22.08.07, 14:46
    My tu nie rozmawiamy o seksie malzenskim czy przedmalzenskim, tylko szybkim i
    rozrywkowym a dojrzalym i zaangazowanym.
    DZiewczyna przekonywujaca seksem ?
    Bosh-jesli to prawda to Bogu chwala, ze ja taka stara jestem !
    W moim srodowisku zbyt chetna panienka byla po prostu skreslana, choc nie
    brakowalo par bzykajacych sie przed slubem a potem szczesliwych malzenstw.
    --
    Wszechświat i glupota ludzka są nieskończone. Chociaż nie jestem pewien co do
    tego pierwszego.

    Albert Einstein
  • lolinda1 22.08.07, 14:52
    Może przesadziłam mam dzis ciezki dzień.
    Łapnie na ciąże to klasyczna sytuacja, a ciaza jest od seksu.
    Znam bardzo bliski przypadek w którym chłopak chodził z dziewczyna kilka lat , taka szczeniacka miłosć ale slubu nie chciał bo jeszcze nie gotowy.
    Poszedł na jakis wieczór kawalerski i spodkał tam jakąs gwiazde, po trzech miesiacach ciąża.
    Był piekny slub a była dziewczyna wpadła w głeboka depresje.
    Dodam,że owa dziewczyna była bardzo znan w akademikach PG a tam nie studiowała
    Droga Ziuto nie wierze,ze nie zdajesz sobie sprawy z takich sytuacji i głupoty facetów,ze daja sie w nie złapać
    Znikam
  • xvqqvx 22.08.07, 17:42
    > Poszedł na jakis wieczór kawalerski i spodkał tam jakąs gwiazde,
    po trzech mies
    > iacach ciąża.
    > Był piekny slub
    A kilka lat najpóźniej trafią oboje na lub pokrewne forum z
    problemami typu zdrada, rozwód etc.:-)
  • astra11 22.08.07, 14:35
    mam wrażenie że większość nie przeczytała początkowego wpisu autora bo dyskusja
    nieco zbacza chwilami z tematu
    mam na razie małą córkę, która raczej bardziej interesuję się piaskownicą niż
    kolegami ale sama postaram się jej wpoić w przyszłości, żeby nie dziwiła się że
    jakiś tam kolega czy potencjalny chłopak źle ją potraktuje jeśli sama będzie
    pchać się mu "do łóżka" - przysłowiowy "kibel" pojawiający się w trym wątku
    pozostawiam bez komentarza;
    i nie ważne czy jest przysłowiową "dresiarą" z osiedla czy też fajną, mądrą i
    ładną uczennicą czy studentką,
    myślę że autorka listu do WO powinna mieć raczej pretensję do swoich rodziców że
    jej tego nie powiedzieli
  • hepatique 22.08.07, 14:39
    sama postaram się jej wpoić w przyszłości, żeby nie dziwiła się że
    > jakiś tam kolega czy potencjalny chłopak źle ją potraktuje jeśli
    sama będzie
    > pchać się mu "do łóżka"

    zgadzam się w zupełności; po prostu wymagajmy tego samego od obu
    stron.
  • astra11 22.08.07, 14:40
    acha jeszcze jedno
    mi tego rodzice nie musieli mówić
    jakoś sama to wiedziałam
    a to że chłopcy i dziewczynki w wieku nastoletnim i nawet później, w momencie
    osiągnięcia "pełnoletności" różnią się znacznie w postrzeganiu świata i pewnych
    jego aspektów to chyba wie każdy i żadna "rewolucja seksualna" nie ma tu znaczenia
  • blackzahir 22.08.07, 16:03
    astra11 napisała:

    > acha jeszcze jedno
    > mi tego rodzice nie musieli mówić
    > jakoś sama to wiedziałam

    Myślę, że wiedziałaś, bo to ZOBACZYLAS< wychowalas sie wsrod ludzi,
    ktorzy w sposob NIEWERBALNY przekazali Ci wiele madrych rzeczy :)
  • muffin3 23.08.07, 10:05
    blackzahir - z tego wątku zrobiło się "kółko wzajemnej adoracji
    przechodzonych kobiet". Wielki szacunek dla astra11.
  • hepatique 23.08.07, 10:38
    z tego wątku zrobiło się "kółko wzajemnej adoracji
    > przechodzonych kobiet".

    Co masz na myśli?
  • xvqqvx 23.08.07, 10:54
    Wczoraj jeszcze raz przeczytałem cały wątek i nasunęła mi się myśl, że dyskusja zboczyła na temat seksu etc. i pominęła sedno sprawy.

    W gruncie rzeczy bowiem autorowi wątku (który popełnił błąd, bo skupił się niepotrzebnie na seksie) chodzi o to, że zmieniło się in minus podejście nastolatek do pewnych spraw, a przede wszystkich do dwóch rzeczy:
    - główną miarą wartości dziewczyny jest posiadanie chłopaka i to staje się jej celem życiowym,
    - dziewczyna, żeby zdobyć i utrzymać chłopaka jest gotowa na tak wiele, że daje sobą pomiatać i to jest "nieszanowanie siebie" (a nie żaden seks).

    Gdy ja 20 lat temu szedłem do liceum i kończyłem je 4 lata później, to spośród dziewczyn w klasie zdecydowana większość była przez ten czas "bezchłopakowa" i jakoś nikt nie robił z tego powodu "Aj! Waj!", a dziś? Nastolatka niemająca chłopaka to coś wręcz patrologicznego dla otoczenia. Oczywiście liceum moje to szkoła zajmująca od lat w rankingach miejsce w 1. dziesiątce, a olimpijczycy stanowili spory odsetek, a także nie neguję, że różnie bywało (np. podczas wyjazdu o mało w takim ośrodku wczasowym nie wysadzilismy pieca CO saletrą :-) ), ale nawet uwzględniając poprawkę na to, to i tak widać, że obecnie jest o wiele większy nacisk na posiadanie chłopaka przez dziewczynę.
    Zresztą wystarczy spojrzeć na prasę dla nastolatek - niedawno na starym strychu u dalszej rodziny szukałem starych książek z mej dziedziny; przy okazji znalazłem trochę roczników "Filipinki" z tamtych lat i z nudów trochę przejrzałem - owszem teksty niektóre naiwne i dzisiaj dziwne, ale dotyczące różnych spraw. Z ciekawości przejrzałem współczesne numery tego czasopisma (obsługa np. w Empiku patrzyła się na mnie cokolwiek dziwnie. :-)) i... Conajmniej 66%-75% numeru zajmuje się sprawą "Jak zdobyć i utrzymać chłopaka?", a ponoć i dziś jest to czasopismo "z wyższej półki". :-)

    A odnośnie "szanowania się".
    W tamtej klasie była para, która do dziś jest małżeństwem (ponoć udanym :-)) i pamiętam do dziś jedno zdarzenie - chłopak chciał kiedyś, żeby dziewczyna nosiła mu teczkę do klasy, bo miał jakieś sprawy na boisku. Zrobiła mu ona awanturę, że nie jest jego służącą i nie pozwoli się tak traktować. Więcej nic takiego się nie powtórzyło. A niedawno widziałem wielce wymowną scenę w parku. Do takiej zwykłej dziewczyny (nie żadnej dresiaro-tipsiary) stojącej z koleżanką podszedł chłopak z plecaczkiem (też żaden dres); dał jej go, ona ten plecaczek założyła (swój schowała do otrzymanego od chłopaka); chłopak stanął z jej prawego boku, "objął" ją lewą ręką (tzn. chwycił dłonią za szyję), prawą włożył do kieszeni i sobie poszli, z tym że wcześniej ta dziewczyna spojrzała na tę koleżankę z taką pogardą, że... W końcu ona "miała" chłopaka (co z tego, że tak naprawdę była jego Szerpką tragarką :-)) i przez to o całe Himalaje jest "lepsza" od "bezchłopakowej" koleżanki.
    A teraz pytanie (retoryczne) - która z tych dziewczyn się "szanowała"? Ta sprzed lat, czy ta z parku?:-)

    A jaka konkluzja? Ano taka, że po pierwsze nastolatki też muszą wiedzieć, że posiadanie lub nie chłopaka wcale nie jest jedyną (ani nawet najważniejszą) miarą ich wartości, a po drugie jak chłopak będzie chciał odejść to i tak to zrobi, choćby nie wiadomo jak dziewczyna dawała mu sobą pomiatać (przypominam, że nie chodzi mi o seks), tyle tylko, że jak nie pozwoli mu na to, to przynajmniej zachowa godność i nie będzie musiała wyżalać się w liście do "Wysokich Obcasów".
  • jerzyk444 23.08.07, 11:28
    Zgadzam się. Mam córkę 3 letnią i zastanawiam jak to będzie kiedyś.
    Fakt, że teraz dla dziewczyny najważniejsze to mieć chłopaka, a dla
    chłopaka dużo damsko-męskich przygód. Dziewczyna musi mieć "faceta",
    wszędzie się z nim pokazywać itd. I robić dla niego bardzo dużo -
    łącznie z seksem. Jeśli nie ma faceta to jest do kitu. Z drugiej
    strony chłopcy/mężczyźni patrzą na wzorce z reklam, i tak jak
    zmieniając komórki, zmieniają i dziewczyny - więc to nie wina
    dziewczyn ale tego, co widzą i jak wobec nich zachowują się chłopcy.

    Piszecie o seksie, ale zapominacie o zasadniczych sprawach. Zawsze
    tak było - i pewnie to się nie zmieni - że rozkosz (czyli potrzeba
    seksu) przychodzi dla kobiet z wiekiem. 18 latka to się
    trochę "pogimnastykuje", a 30-latka potrafi dopiero czerpać z tego
    przyjemność. Orgazmy kobiet są również nieporównywalne.
  • rikol 23.08.07, 11:55
    Skad ty wiesz, co kobieta czuje podczas orgazmu, jak jestes facetem? Kolejny
    wszechwiedzacy.
  • jerzyk444 23.08.07, 16:50
    Wiesz... bo to jest tak, że ja zawsze lubiłem i teraz też lubię
    rozmawiać z kobietami.
  • kociamama 23.08.07, 12:04
    Piszesz o rzekomej zmianie priorytetow, ze teraz dla dziewczyny
    najistotniejsza sprawa jest chlopak i o tym, ze dziewczyny sie
    teraz "nie szanuja", aby go utrzymac.

    Ale czy naprawde przeszlosc roznila sie tak bardzo od
    terazniejszosci?

    Po pierwsze, ludzie z sentymentu maja tendencje do opowiadania jak
    to bylo "za moich czasow", kiedy to wszystko bylo lepsze.

    Po drugie, kiedys byl jeszcze wiekszy nacisk spoleczny na
    wychodzenie za maz niz teraz, tyle, ze jako kobiety byly
    mniej "wyzwolone", zazwyczaj wychodzily za maz za pierwszego, kotry
    sie trafil. W pokoleniu starszym ilosc par malzenskich, kotre
    poznaly sie w liceum byla znacznie wieksza. Niekoniecznie sa to
    malznestwa szczesliwe. nam troche takich par z pokolenia moich
    rodzicow, wiele z nich trwa w nieszczewliwych zwiazakch, a wiele
    skonczylo sie rozwodem po jakis 20-stu latach.

    Takie pary nie dziwia, bo kiedys ludzie pobierali sie wczesniej, a
    i studia wyzsze nie byly norma, wiec jakby bylo mniej mozliwosci na
    poznanie meza - stad tyle zwiazkow malzenskich par, ktore poznaly
    sie za czasow licealnych.

    Teraz jest o wiele mniejsza presja spoleczna na kobiete, zeby miala
    faceta. Kiedys samotne matki byly czesto wyklete przez rodziny i
    uznawane za patologie, a teraz jest ich tak duzo, ze jets to norma i
    nie sa juz napietnowanie przez spoleczenstwo. teraz juz akceptuje
    sie to, ze kobiety mieszkaja same, co w czasach PRL bylo nie do
    pomyslenia, kiedy to kobieta byla przekazywana spod skryzdelek
    tatusia pod skryzdelka meza i raczej ine miala doswiadczenia w
    mieszkaniu samodzielnym, co z reszta bylo uwarunkowane zarowno
    sytuacja mieszkaniowa, jak i norma obyczajowa.

    Co do chlopakow dziewczyn nastoletnich - prawda, ze teraz jeest
    wieksze rozluzenieni obyczajowe niz za siermieznej komuny, kiedy to
    puszczali radzieckie filmy propagujace czystosc w sferze seksualnej.
    Temat seksu stanowil wieksze tabu niz teraz, bo nie bylo takiego
    doestpeu do tej tematyki, i cale szczescie, ze teraz jest wiecej
    informacji na ten temat.

    Co do "szanowania sie". Jednak mimo wszystko ja tam wole zycie,
    jakie jako kobieta moge sobie wiesc teraz niz kiedys. Co z tego, ze
    chlopak w okresie zalotow nosil za dziewczyna przyslowiowa teczke,
    jak potem, kiedy juz zawrali zwiazek malzenski ona nosila wszystkie
    zakupy i wykonywala wszystkie czynnosci domowe (bo tak statystycznie
    bylo, i porsze nie pisac, o przypadkach jednostkowych, ze czyjas tam
    babcia nie robila nic, bo wszytsko robil dziadek). prosze
    obioektywnie spojrzec na starsze pokolenie, w ktorcyh wciaz kobieta
    robi w domu wszystko, a jesli miala kareire zawodowa oznaczalo to 2
    etaty.

    Podsumowujac, moze i laska czasem poniesie plecak za swojego typa,
    ale on jej obiad w domu ugotuje i zorbi zakupy. Dla mnie to jest i
    istotniejszy wyraz szacunku niz demonstracyjne noszenie torby w
    czasie zalotow.

    Pzdr,
    Kociamama.

  • xvqqvx 23.08.07, 14:52
    Widzę, że nie w pełni zrozumiałaś moje intencji, ale po części to i moja wina, że może nie napisałem był drukowanymi i dużymi literami, a zatem ad rem.

    Nie twierdzę, że dawne komunistyczne czasy były lepsze, ponieważ sporo miały wad. Wszelako nie istnieje coś takiego, jak postęp i regres we wszystkim. Pisze się często iż Średniowiecze stanowiło regres w stosunku do Starożytności - wszelako w zakresie techniki Średniowiecze stanowiło postęp, bo w Starożytności technika stanowiła bardziej rozrywkę (np. automaty Hierona), a pracę załatwiali niewolnicy, których brakło wŚredniowieczu, więc trzeba było wynaleźć to i owo.
    Tak samo tutaj - obecnie u nastolatek priorytem jest znalezienie i posiadanie chłopaka, akurat dla mnie jest to regres w stosunku do tamtych czasów.

    Owszem - był nacisk na małżeństwa, ale to że on był zły nie oznacza, że nacisk nastolatek na posiadanie chłopaka jest dobry.

    Tamta para (licealna) stanowiła tylko przykład tego, że dziewczyna się "szanowała" i nie dawała chłopakowi poniżać siebie.:-)

    Presja społeczna, o której piszesz dotyczy być może dorosłych kobiet, ale akurat u nastolatek jest na odwrót akurat:-). I o ile 20 lat temu "bezchłopakowa" licealistka była czymś normalnym to teraz otoczenie patrzy na nią z góry i wręcz z pogardą. A i coraz bardziej dotyczy to gimnazjalistek.

    A noszenie plecaka stanowiło tylko przykład tego tego, że taka nastolatka dla zdobycia i utrzymania chłopaka jest gotowa zrobić bardzo dużo i wręcz dać sobą pomiatać.
    I jeśli jej to pasuje, to jest OK, ale przeważnie potem ona żali się na egoizm chłopaka, który ją i tak rzucił.
  • dziewczyna23 23.08.07, 15:04
    >ktos na kogos patrzy z pogarda bo nie ma chlopaka?!!!
    co to w ogole jest?moze by tak zaczac akceptowac prawo ludzi to
    bycia samemu!moze ktos sie zle czuje w zwiazku?bo akurat teraz nie
    chce sie angazowac?
    >to ze dziewczyna poswieca sie dla chlopaka jest zrodlem jego
    egoizmu?!
    moze zacznijmy doceniac to co inni dla nas robia i nie traktujmy
    tego jako drogi do tego,by uroslo nam wlasne ego!jestesmy istotami
    stworzonymi do zycia w grupie,wiec nie traktujmy uczynkow innych na
    nasza rzecz jako poswiecania i nie pozwalajamy by fakt,ze ktos cos
    dla nas robi stwarzal nam poczucie wyjatkowosci i wytlumaczenia dla
    faktu,ze moge innych miec za nic!!
  • xvqqvx 23.08.07, 15:14
    > >ktos na kogos patrzy z pogarda bo nie ma chlopaka?!!!
    > co to w ogole jest?moze by tak zaczac akceptowac prawo ludzi to
    > bycia samemu!moze ktos sie zle czuje w zwiazku?bo akurat teraz nie
    > chce sie angazowac?
    Właśnie o to mi chodzi, że tak być powinno.
    Ale zajrzyj do pierwszego z brzegu liceum - jak takie 18-latki patrzą i mówią o "bezchłopakowej" koleżance.:-(

    > >to ze dziewczyna poswieca sie dla chlopaka jest zrodlem jego
    > egoizmu?!
    Ano jest, bo żeby docenić poświęcenie etc. trzeba patrzeć na to z właściwej perspektywy.
    Czym innym jest prawdziwe poświęcenie związane z możliwością wyboru, a czym innym "poświęcenie" wynikające z obawy, że "jak nie zrobię tego czy tamtego, to on mnie rzuci i będę bezchłopakową pariaską".
    Bo w takiej sytuacji i tak taka osoba zostanie rzucana, tylko będzie jej gorzej potem.
  • kociamama 24.08.07, 02:27
    Nie da sie oddzielic presji splecznej dotyczacej posiadania meza
    przez kobiete od wychowania nastolatek. To jak sie wychowuje
    nastolatkie i te wartosci, kotre im sie wpaja stanowia ciaglosc. To
    nie jest tak, ze wychowujemy dzeci w oderwaniu od rol plciowych, i
    nagle w wieku lat okolo powiedzmy teraz 23-ch zaczynamy powoli
    przedstawiac uroki malzenstwa. Wrecz przeciwnie, cale wychowanie
    odbywa sioe pod katem rol plciowyych.

    jak juz pisalam gdzie indziej, inny nacisk kladzie sie na inne
    wartosci wsord chlopcow i dziewczynek. Np. u chlopcow wspiera sie
    bardziej indywidualizm, niezaleznosc i sile, pscyhiczna jak i
    fizyczna, podczas gdy u dziewczat ceni sie takie cechy jak
    pomocnosc, oddanie, wrazliwosc. Moze sie nawiazac debata na ile te
    cechy sa wrodzone, a na ile wynikiem wychowania, moze pol na pol,
    ale niewatpliwie wychowanie odgrywa istotna role.

    Skoro uczymy kobiete, ze ma sobie znalezc meza, a przy tym wspierac
    go, raczej niz byc niezaleznym bytem, bo tu moze pasc oskarzenie o
    egopizm, nic dziwnego, ze wiele kobiet decyduje sie spelniac
    oczekiwania swoich partnerow, tez w sferze seksu, by go nie stracic.

    Ja wrecz przeciwnie, uwazam, ze kiedys mialo to miejsce jeszcze w
    wiekszym stopniu, tyle, ze skes stanowil tabu i wiekszy byl ped ku
    malznestwom, jak i wieksze napietnowanie seksu przedlsubnego. Ale
    zony dogadzajace mezom w kazdej dziedzinie, podajace obiadek pod
    nos, "oddajace" sie mu kiedy ma ochote i jeszcze tolerujace zdrady
    byly czestsze w przeszlosci, kiedy to rozwody milay wydzwiek
    negatywny i oznaczaly ostracyzm spoleczny.

    Co do przykladu z szanowaniem sie licealistki - chybiony;) Nie ma
    zanczenia kto niesie plecak, ktory nie jest ciezki ostentacyjnie,
    przy ludziach, ale to swiadczy o szacunku jak sie ukladaja pary
    wzajemne relacje na codzien, nawet kiedy nikt nie patrzy.

    PZdr,
    Kociamama.
  • xvqqvx 24.08.07, 11:06
    Co do wychowania się zgadzam.:-)
    I oczywiście zakładam, że jak w dalszej rodzinie masz taką 16-18-letnią kuzynkę (nieznaną Ci bliżej), to na spotkaniu rodzinnym jako pierwszego (i często jedynego) pytania nie zadajesz jej, czy ma chłopaka i czy on jest fajny. :-)

    A owa licealistka z plecaczkami - mea culpa, że nie napisałem, że ów chłopak podał jej plecak gestem stanowiącym marne nasladownictwo gestu, przy pomocy którego hrabia podawał swój cylinder wiernemu Janowi. :-)
    A zresztą nawet gdyby było tak, jak piszesz, czyli ładnie i cacy, to i tak nie upoważnia to tej dziewczyny do patrzenia z pogardą na "bezchłopakową" koleżankę.
  • kociamama 24.08.07, 13:15
    16-sto, 18-sto letniej kuzynki w rodzinie wprawdzie nie mam, bo moi
    kuzyni sa duza starsi, ale ich dzieci zbyt male by isc do szkoly.

    Ale, generalnie w zyciu prywatnym, nie zadaje ludziom takich pytan,
    i nie zadaje takich pytan mlodziezy, z ktora mam kontakt, z racji
    pracy.

    Po pierwsze, sama pamietam, jak kiedy mialam te 16 lat strasznie
    denrwowaly mnie pytania o moich ewnetulanych chlopakow z roznych
    wzgledow, albo akurat go nie mialam, co bylo, jak piszesz powodem do
    wstydu, ze czyjej tam cioci idealana corka i jej wymarzony chlopak
    robia to i tamto, albo bylam zbyt wstydliwa, aby rozmawiac z ludzmi
    ode mnie iles tam lat starszymi o "tych" sprawach. i nie chodzilo tu
    juz nawet i seks, ale o sfere emcjonalna. nie chcialam moich uczuc
    obnazac przed jakimis ciotkami czy znajmomymi rodzicow, kotrzy
    zadajac takie pytanie nie zdaja sobie sprawy, co przzezywa czesto
    nastolatek, jak sie takie pytania zadaje (zazenowanie) i do czego
    tego typu pytania sie przyczyniaja - podswiadome dazenie do zdobycia
    chlopaka, chocby nie wiem co, skoro to uznaje sie za norme spoleczna.

    Co do drugiego paragrafu, i pogardy we wzroku laski z chlopakiem w
    stosunku do "bezchlopakowej", to nie analizowalabym jednak wzroku,
    bo czesto takie spostrzezenia sa zbyt daleko posuniete.

    PZdr,
    Kociamama.
  • xvqqvx 24.08.07, 13:48
    Co do tego, co napisałaś o "głupich pytaniach" do nastolatek, to zgadzam się z Tobą w 100%.:-)

    Co do zachowań lasek "chłopakowych" w stosunku do "bezchłopakowych" koleżanek - nie tylko spojrzenia, ale czasem, jak słyszę, co w autobusie/tramwaju takie nastolaty (i to nie żadne "dresiaro-tipsiary", ale przeciętne dziewczyny) wygadują o "bezchłopakowych" koleżankach, to... hadko słuchać.

    Pozdrawiam
    "Literki"
  • xvqqvx 24.08.07, 11:13
    Co do wychowania się zgadzam. :-)
    I oczywiście zakładam, że jeśli w rodzinie masz taką 16-18-letnią kuzynkę (nieznaną Ci bliżej) to na spotkaniu rodzinnym jako pierwszego (i często jedynego) pytania nie zadajesz jej, czy ma chłopaka i czy on jest fajny. :-)

    A licealistka z plecaczkiem - mea culpa, że nie powiedziałem, jak on jej podał ten plecak - marne nasladownictwo gestu, przy pomocy którego Hrabia podaje swój cylinder wiernemu Janowi. :-)
    A zresztą nawet, gdyby było tak, jak piszesz, czyli ładnie i cacy, to i tak nic nie upoważnia takiej dziewczyny do pogardliwego patrzenia na "bezchłopakową" koleżankę.:-)
  • polly-jean 23.08.07, 10:56
    Ciekawe, że starsze pokolenie, podobnie jak matka cytowana w Wysokich Obcasach,
    tak i ten ojciec, pisze o tym, że dziewczyny mają się szanować. Czyli proponuje
    im ograniczenie się. Przypomnę, że w niektórych kulturach, np; w islamie, na
    bazie podobnego myślenia kobiety opakowanow chusty, Tez się szanują i nie
    prowokują.
    --
    the mess we're in
  • blackzahir 23.08.07, 11:09
    polly-jean napisała:

    > Ciekawe, że starsze pokolenie, podobnie jak matka cytowana w
    Wysokich Obcasach,
    > tak i ten ojciec, pisze o tym, że dziewczyny mają się szanować.
    Czyli proponuje
    > im ograniczenie się.

    Oj, jak ja lubie, jak ktoś śię wypowiada na temat, na który nie ma
    żadnego pojęcia. Po pierwsze pokaz, gdzie masz wypowiedz matki w
    liscie do WO? Albo czy ja się każe jak w Islamie salaniac hustami?
    Nie midzisz rożnicy miedzy NIESZANOWANIEM sie a OGRANICZANIEM??????

    Przypomnę, że w niektórych kulturach, np; w islamie, na
    > bazie podobnego myślenia kobiety opakowanow chusty, Tez się
    szanują i nie
    > prowokują.

    Nie, ja nie jestem az tak stary, by zakazywac seksu wsrod mlodziezy
    i nie jestem moherowy, zeby krzyczec: nie robcie tego przed
    slubem!!!
    Gdymys - droga polly-jean - UWAZNIE przeczytala moj poczatkowy wpis,
    to bys tam stwierdzila, ze ja tylk nawoluje:
    - Dziewczyno, szanuj sie, nie daj sie zaciagnac do lozka na KAZDE
    skinienie chlopaka albo sama go nie prowokuj OD RAZU, a jesli juz to
    robisz,to z laski swojej nie miej pretensi do rodzicow, ze wychowali
    egoiste i ze cie nie szanuje.

    Bo trudno miec pretensje ze ludzie (plci obojga i wieku obojetnego)
    nie szanuja czegos co latwo i bez wysilku przyszlo.
  • hepatique 23.08.07, 11:15
    > - Dziewczyno, szanuj sie, nie daj sie zaciagnac do lozka na KAZDE
    > skinienie chlopaka albo sama go nie prowokuj OD RAZU

    Dlaczego cały czas wg Ciebie szanować sie = nie dać sie zaciągnąć do
    łóżka? Brak innych aspektów?

    jesli juz to
    > robisz,to z laski swojej nie miej pretensi do rodzicow, ze
    wychowali
    > egoiste i ze cie nie szanuje.
    Każdy ma własny rozum; nie rób prosze z meżczyzn zwierząt
    napedzanych popedem. Swoją drogą ciekawa jestem, jak oni sie w
    takiej roli czują-jakby myśleli wyłącznie o seksie
  • astra11 23.08.07, 11:15
    do polly-jean:
    a co do tego wątku ma islam
    chyba jednak mało wiesz o islamie więc zasada jest taka "nie mówimy o rzeczach o
    których nie mamy pojęcia"
    a teraz jedno zdanie podsumowania tego przeciągającego się tematu:
    nie szanujesz siebie sam = nie szanują cię inni
    i to zawsze sprawdza się w każdym aspekcie naszego życia
    i działa to w obie strony
    proste prawda :)))
  • rikol 23.08.07, 11:29
    Niestety, wcale nie szanujesz kobiet ani dziewczyn. Tzn. dzielisz je na 'latwe'
    i 'niedostepne'. Te latwe to wedlug ciebie szmaty, a te niedostepne (dziewice do
    slubu rzecz jasna) godne szacunku. A czy twoj syn przypadkiem to nie jest latwy?
    Nie jest meska 'blachara'? Jak zaczniesz szanowac prawo kobiet do wyboru, gdzie,
    z kim, kiedy i jak uprawiac seks, wtedy to przejmie tez twoj syn. Od 15 roku
    zycia 'mial kilka dziewczyn', a potem piszesz, ze niektore 'za punkt honoru
    uwazaja utrate dziewictwa w gimnazjum'? Czy jak twoj syn mial 15 lat, to nie byl
    aby w gimnazjum? To sa dwie strony tej samej monety, tylko ze meska czesc jakos
    jest lepiej przez ciebie traktowana.
    A szacunek do siebie nie polega na wstrzemiezliwosci seksualnej, tylko na
    odpowiedzialnym zachowaniu (prezerwatywa) i egzekwowaniu szacunku od mezczyzn -
    tzn. sypia sie z tymi, z ktorymi sie chce, a nie sypia sie z tymi, ktorzy sie
    nie podobaja.
  • blackzahir 23.08.07, 11:43
    Uwielbiam takie wpisy, gdzie bez wglebienia sie w temat i
    ZROZUMIENIA go feruje sie wyroki na zasadzie przyp...

    :))))


    rikol napisała:

    > Niestety, wcale nie szanujesz kobiet ani dziewczyn. Tzn. dzielisz
    je na 'latwe'
    > i 'niedostepne'. Te latwe to wedlug ciebie szmaty, a te
    niedostepne (dziewice d
    > o
    > slubu rzecz jasna) godne szacunku.

    Sluchaj - przejdzmy do FAKTOW:
    Zacytuj choc JEDNO zdanie, gdzie nawoluje do wstrzemiezliwosci albo
    do seksu poslubnego. Za to ja moge przekleic wiele moich jasnych i
    wyraznych osodow o seksie mlodych.


    A czy twoj syn przypadkiem to nie jest latwy
    > ?
    > Nie jest meska 'blachara'?

    Nie wiem, czy uprawial seks. Nie chce o tym mowc, a ja nie bede go
    torturowal. Ale na pewno nie sadze, zeby uprawial seks w gimnazjum.
    a) nie jest napalonym jurnym ogierm, ktory mysli tylko o jednym
    b) znalem 2 dziewczyny i wyladaly na wyjatkowo rosadne
    c) w gimnazjum raczej (!) ne mial kiedy i gdzie tego robic

    a co NAJWAZNIEJSZE, nie o moim synuu jest wpis, wiec nie rozumiem,
    po co te chwyty ponizej pasa.


    > A szacunek do siebie nie polega na wstrzemiezliwosci seksualnej,
    tylko na
    > odpowiedzialnym zachowaniu (prezerwatywa) i egzekwowaniu szacunku
    od mezczyzn -
    > tzn. sypia sie z tymi, z ktorymi sie chce, a nie sypia sie z tymi,
    ktorzy sie
    > nie podobaja.

    Dokladnie TAK. A nie na podkladaniu sie OD RAZU i w KAZDEJ CHWILI. I
    o tym - gdyby uwaznie poczytac cala ta dyskusje - jest mowa.
    A nie o mnie, czy o synu.

    I jeszcze jedno.
    Kobiety/dziewczyny szanuje.
    Ale "latwych/szybkich", ktore jeszcze maja czelnosc (!) oskarzac
    rodzicow chlopaka, ze jej nie szanuje - ja nie szanuje.
  • hepatique 23.08.07, 11:57
    > b) znalem 2 dziewczyny i wyladaly na wyjatkowo rosadne

    wcześniej pisałeś, że właśnie to Cie dziwi - że owe "rozsądne"
    dziewczyny, które słuchają U2, czytają Prousta itepe włażą bez
    opamietania do łóżek chłopakom. Mam nadzieje, że dla dziewczyn
    swojego syna nie robisz wyjątków.
  • rikol 23.08.07, 11:30
    Jak suka nie da to pies nie wezmie? No wlasnie, to jest o psach i sukach. U
    ludzi jest mozliwy gwalt. Nie wiem, czy wiesz, ze 2/3 kobiet doznalo przemocy od
    swojego partnera.
  • astra11 23.08.07, 11:39
    "gwałt", "dziewice", "szmaty", "islam" - ludzie czy wy czasami nie przesadzacie
    ze skrajności w skrajność najgorsze co może być;
    a gdzie autor wątku powiedział że jego syn się "szanuje" sypiając czy źle
    traktując te dziewczęta?
    tylko że jego syn raczej nie ma pretensji do rodziców dziewczyny, która z tego
    samego powodu źle go potraktuje
  • blackzahir 23.08.07, 11:49
    rikol napisała:
    Nie wiem, czy wiesz, ze 2/3 kobiet doznalo przemocy o
    > d
    > swojego partnera.

    Nie, nie wiem.
    Oficjalne statystyki o tym nie mowia.
    A tak w ogole to w jakich KREGACH trzeba sie obracac, zeby 2/3
    kobiet doznawalo przemocy? Bo w tych, ktorych ja sie obracam, zadna.
    Gdyby choc RAZ doznala, na pewno nie byla by juz z takim prostakiem.
    Bo raczej obracam sie w srodowisku kobiet, ktore sie SZANUJA ;)


    PS: Jak sie kobiet nie bije, to im wątroba gnije - tak naprawde
    uwazasz?
    ;P
  • rikol 23.08.07, 11:59
    2/3 bitych kobiet to sa badania Swiatowej Organizacji Zdrowia, w krajach
    rozwinietych. Z Polski statystyk nie znam, ale w Wielkiej Brytanii tak jest na
    przyklad. Czy uwazasz, ze to kraj trzeciego swiata? Wedlug tego samego raportu
    polowa morderstw na kobietach jest dokonywana przez ich partnerow, obecnych lub
    bylych. To rzuca troche inne swiatlo na 'szanowanie sie', prawda?
  • blackzahir 23.08.07, 12:12
    rikol napisała:

    > 2/3 bitych kobiet to sa badania Swiatowej Organizacji Zdrowia, w
    krajach
    > rozwinietych. Z Polski statystyk nie znam, ale w Wielkiej Brytanii
    tak jest na
    > przyklad. Czy uwazasz, ze to kraj trzeciego swiata? Wedlug tego
    samego raportu
    > polowa morderstw na kobietach jest dokonywana przez ich partnerow,
    obecnych lub
    > bylych. To rzuca troche inne swiatlo na 'szanowanie sie', prawda?


    Statystycznie, to jak mój sąsiad bije żonę 2 x w tygodniu, to w
    mojej kamienicy żony są bite raz w tygodniu. :)

    Sorry, nie przekonuje mnie to. W moich kręgach źedne nie sa bite. Za
    to mam jedna zabita :( Kolezanka ze szkoly z dziecinstwa zaszalala z
    gosciem (nie wiem, czy to wazne, ale narodowosci Romskiej). Jak z
    nim zerwala, z zazdrosci ja pchnal nozem. Skutecznie :( Nie zyje,
    gosc siedzi do dzis w wiezieniu.
    :(

    Naprawde, nie znam BITYCH zon, kochanek, dziewczyn. Te, ktore znam
    sie SZANUJA i juz po PIERWSZYM razie by odeszly.
    Nie cierpią na tzw. syndrom zony alkocholika: "może pić, może bić,
    ale ma byc".
  • hepatique 23.08.07, 12:27
    a przemoc psychiczna? jeśli kobieta na to pozwala, to znaczy, że sie
    nie szanuje?
    Jak okreslić moment, w którym należy odejść?

    Jeśli kobiety, które są bite, a nie odchodzą, uważasz za
    nieszanujące sie, to jak określasz ich meżów/partnerów? A może wg.
    Ciebie to one pozwoliły im na za dużo....?
  • blackzahir 23.08.07, 12:38
    hepatique napisała:

    > a przemoc psychiczna? jeśli kobieta na to pozwala, to znaczy, że
    sie
    > nie szanuje?
    > Jak okreslić moment, w którym należy odejść?

    To zalezy od indywidualnego poczucia godnosci, szacunku do samego
    siebie, madrosci zyciowej (w odroznieniu od inteligencji) itd.

    > Jeśli kobiety, które są bite, a nie odchodzą, uważasz za
    > nieszanujące sie, to jak określasz ich meżów/partnerów?

    Krotko:
    Skur...

    > A może wg.
    > Ciebie to one pozwoliły im na za dużo....?

    Tak.
    W pewnej czesci bicie jest wynikiem tego, ze pozwolily swoim
    parnerom na zbyt wiele.
    Jak sie zastanowicz, przyznasz mi racje.
    Zadna babka nie zwiazala by sie z facetem, ktory n