Dodaj do ulubionych

Kogo cenicie bardziej?

27.08.07, 16:47
tych, co chwalą czy tych co ganią????
Oczywiście, ze fajniej jest z tymi, co chwalą. Ale kontakty z tymi,
co ganią, mówią że coś nie tak robie albo myslę, powodują, ze
przynajmniej sie nad czyms zastanowię. Z takich znajomosci
ostetecznie wynosze wiecej
Edytor zaawansowany
  • hotwife 27.08.07, 17:07
    Tych co mówia prawdę .... :)
  • asia96301 27.08.07, 17:09
    ale uważe sie, ze...
    - ten kto krytykuje - jest zawistny
    ten, co chwali - jest hipokrytą...

    Może lepiej nie mówic nic? Ale po co wtedy miec przyjaciół?
  • avital84 27.08.07, 17:22
    Tych, ktorzy sa szczerzy. Czyli potrafia ganic i chwalic w
    zaleznosci od okolicnosci. No i maja duzo inteligencji emocjonalnej.
  • asia96301 27.08.07, 17:24
    tylko do jakiego stopnia jesteśmy w stanie taką szczerośc wytrzymać?
  • avital84 27.08.07, 17:29
    Jezeli szczerosc jest przekazana w odpowiedni sposob to jestesmy w
    stanie.
    Ale ja w sumie staram sie nie krytykowac za bardzo moich przyjaciol.
    Dlaczego? Uwazam po porstu, ze kazdy widzi siwat nieco inaczej i to
    co jest moim zdaniem ladne, madre, fajne nie musi pasowac do kogos
    innego. Poki, wiec sa szczesliwi i zadowoleni i nie robia sobei ani
    nikomu krzywdy tym co robia dla mnie wsyztsko jest ok. Mialam keidys
    kolezanke, ktora potrzebowala konstruktywnej krytyki naprawde, ale
    to i tak nic nie dalo. Nadal popelnia te same bledy.
    Trzeba miec w tym wsyztskim wyczucie no i jezeli juz sie cos
    krytykuje to nie powinny byc rzeczy, na ktore t aosoba ma maly
    wplyw. Czyli na przyklad nie powinno sie krytykowac wygladu.
  • asia96301 27.08.07, 17:35
    ale jeżeli ktoś zachowal sie w stosunku do ciebie tak, ze cię
    zabolało. Co wtedy? Zerwac kontakty? powiedzieć? Ja powiedziałam.
    Usłyszałam, ze to nie tak, jak myśle. Ale tu nie o myślenie chodzi,
    tylko o to, ze mnie zabolało
  • avital84 27.08.07, 17:37
    Jezeli cos Cie zabolalo to dobrze, ze o tym powiedzialas. Przede
    wszystkim jak jest problem to trzeba o nim rozmawiac i starac sie
    dochodzac do porozumienia rozwiazywac go. Inaczej narasta.
    Przemilczenie zazwyczaj do niczego dobrego nie prowadzi.
  • asia96301 27.08.07, 17:38
    powiedzenie doprowadziło do kłótni
  • avital84 27.08.07, 17:40
    Jezeli sie naprawde przyjaznicie to dojdziecie do porozumienia.
    Przyjazn polega na szczerosci. Powinno byc dobrze.:)
  • asia96301 27.08.07, 17:41
    to chyba jeszcze nie jest przyjaźń. I chyba nigdy nie będzie
  • avital84 27.08.07, 17:46
    Jezeli ten ktos zrobil Ci przykrosc mowiac cos czego nie powienien,
    a potem obrazil sie slyszac o tym to moze nie ma czego zalowac.
    Byc moze ona to przemysli i postanowi jakos dojsc do porozumienia.
    Czasem trzeba sie z jakims problemem przespac aby dojsc doinnych
    wnioskow. Jezeli tak sie nie stanie to znaczy, ze moze nie ma czego
    zalowac. Zycie jest zbyt krotkie aby zamartwiac sie kazda osoba,
    ktora postepuje wbrew naszym oczekiwaniom.
  • asia96301 27.08.07, 17:49
    boje sie tylko, ze może przegięłam. Mam jakieś poczucie, ze za takie
    potraktowanie juz dawno powinnam zerwac kontakty. Tego kalibru była
    to przykrość. I dlatego tak gwałtownie zareagowałam. Mam straszne
    wyrzuty sumienia, ze nie umiem czegoś takiego olać
  • kalina.tt 27.08.07, 17:35
    asia96301 napisała:

    Cenie tych, którzy gdy trzeba chwalą, a gdy trzeba ganią.

    > tylko do jakiego stopnia jesteśmy w stanie taką szczerośc wytrzymać?

    Trudno określić granice gdzie kończy się troska a zaczyna zawiść, zarozumialstwo
    czy co tam jeszcze. Nie lubię gdy jestem ganiona za rzeczy o których wiem.
    Jestem złośliwa wiem o tym, nie trzeba mi tego mówić i mnie pouczać. Jeśli wiem,
    że zrobiłam coś źle świadomie i z premedytacją sama do tego się przyznaję i wiem
    o tym, a ktoś mnie poucza jakbym nie wiedziała co zrobiłam to krew zalewa.
    Nie znoszę krytyki w stylu: "ale masz duży nos"....i co z tego? Mam to mam, nosa
    nie wymienię, nie mam na to wpływu. Jednym słowem wytykanie czegoś czego nei da
    się zmienić jest zwyczajnym chamstwem. Tego również nie znoszę.

    I jestem jednak zwolenniczką złotego środka, lepiej nie mówić nic niż sprawiać
    komuś przykrość prawdą lub kłamać i chwalić. Niektórzy są nadgorliwi pod tym
    względem, nie pytani sami wyrywają się do tablicy. O, i tego najbardziej nie znoszę.
  • asia96301 27.08.07, 17:36
    kalina.tt napisała:


    >
    > I jestem jednak zwolenniczką złotego środka, lepiej nie mówić nic
    niż sprawiać
    > komuś przykrość prawdą lub kłamać i chwalić. Niektórzy są
    nadgorliwi pod tym
    > względem, nie pytani sami wyrywają się do tablicy. O, i tego
    najbardziej nie zn
    > oszę.

    ale czasmi niemówienie nic musi zonaczac zerwanie kontaktów
  • kalina.tt 27.08.07, 17:41
    asia96301 napisała:


    >
    > ale czasmi niemówienie nic musi zonaczac zerwanie kontaktów

    Trudno rozmawiać jeśli nie wiadomo o co konkretnie chodzi. Z ego co piszesz
    wynika, ze ktoś Cię boleśnie skrytykował. Niektórzy ludzie tak mają, mają
    niewyparzone języki, czasem za szybko coś palną, a czasem po prostu źle ich
    rozumiemy.
    Mnie nieraz zdarzało się, ze ktoś moje słowa odbierał zupełnie inaczej niż
    powinien, czasem ma być troskliwie a wychodzi niezamierzenie złośliwie.
    Daj szansę tej osobie, czasem ludzie muszą się dotrzeć.
  • asia96301 27.08.07, 17:43
    nie, to nie tak...ktoś się zachował tak, ze mnie zabolało i to ja go
    skrytykowałam za to zachowanie...A niewyparzony język niestety mam.
    Tyle, że mi się nazbierało tyle mojego smutku, ze nie dałam rady
    zniknąć bez słowa
  • kalina.tt 27.08.07, 17:51
    asia96301 napisała:

    > nie, to nie tak...ktoś się zachował tak, ze mnie zabolało i to ja go
    > skrytykowałam za to zachowanie...A niewyparzony język niestety mam.
    > Tyle, że mi się nazbierało tyle mojego smutku, ze nie dałam rady
    > zniknąć bez słowa


    Uuuu, to sie zrobiło jaśniej i an dodatek rozumiem Cię doskonale :) Niedawno
    stałam przed podobnym wyborem. Ja powiedziałam co mi leży na wątrobie, nie
    wytrzymałam, i definitywnie zerwałam kontakty z kimś, kogo brałam kiedys za
    przyjaciółkę. Dałam jej kilka szans, kilka sygnałów, ze cos mi nie pasuje. Nie
    pomogło, nie chce znać tej kobiety.
  • asia96301 27.08.07, 17:53
    i niestety źle mi podwojnie - że mnie zabolało i ze nawrzeszczałam
  • kalina.tt 27.08.07, 17:55
    A miałaś rację? Żałujesz? A gdybys nie nawrzeszczała to byłoby wszystko ok, czy
    tylko dusiłabyś to w sobie?
  • asia96301 27.08.07, 18:01
    Nie wiem czy mialam racje. tu o sprawy damsko-meskie chodzi i trudno
    o obiektywizm. I pewnie nie byłoby oki, nawet gdybym była słodka jak
    miód

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka