Dodaj do ulubionych

Sama nie wiem co będzie dalej.....

28.08.07, 21:30
Jesteśmy razem 3 lata a ja czuję jakby to było stare dobre
małżeństwo. Ostatnio miewam dziwne myśli, że może ta miłośc powoli
umiera. Oboje jesteśmy zajęci swoimi sprawami. Wiem że on kocha mnie
bardzo, ale często daje mi do zrozumienia że nie czuje tego ode
mnie. Ja zajęta swoją pracą, on zajęty swoją + jego
szkoła.
Czesto łapię sie na tym ze mam do niego żal, że nie spełnie moich
oczekiwań. Wkurzam się, że jeszcze nie skończył szkoły, ze nie ma
normalnej pracy, ze nie wykazuje inicjatywy jeśli chodzi o
usamodzielnienie się, że jeszcze mi się nie
oświadczył.
Oświadczyny to kolejny problem. Rozmawialiśmy ostatnio o ślubie.
Powiedział że jemu się nie spieszy że za parę lat o tym pomyśli. Ja
mam inne zdanie. Od roku mieszkam sama, on ciągle z rodzicami. Ja
utrzymuję sie też sama. Chciałabym miec swoje mieszkanie a nie całe
zycie wynajmowac. Chciałabym tez mieć juz swoją rodzinę. Ostatnio
wspomniałam że chyba wynajme w przyszłym roku coś z siostrą. Nawet
nie zaprotestował i nie wspomniał że to on chciałby ze mną
mieszkać.
Ostatnio jeśli chodzi o ten związek to czuję sie wyprana z uczuć.
On zarzuca mi egoizm, wymagania. Mówi że nic z siebie nie daję, a ja
czuje że nie chce mi się nic jeśli chodzi o nas bo on nie spełnia
moich oczekiwań. Takie błędne koło.
--
[...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
Edytor zaawansowany
  • dzaga21 28.08.07, 21:46
    Wiem że to co napisałam móze wydawac sie nudne. Alle mam dzisiaj
    strasznie podły humor i chciałabym z kims pogadac. Czasem czuje sie
    szczesliwa a czasem czuje ze nic mi sie nie układa. Nie wiem moze to
    poczatki depresji.
    --
    [...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
  • rasgeea 28.08.07, 21:49
    dlaczego nudny? jesteś zbyt niecierpliwa, niektórzy potrzebują czau by sie
    rozkręcić:D
    to na pewno nie ejst początek depresji.. myślę, ze sobie troszkę wmawiasz. A
    zastanowiłaś sie czego naprawdę chcesz? Czy Ty w ogóle chcesz z nim być? To raz
    a dwa nie mów "nigdy", życie szybko nas weryfikuje, musisz sie przemóc i mimo to
    sie postarac, coś zmienic...

    jak chcesz wal na priva
    --
    "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty
    tak, aby swym pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego" Ukaz Cara Rosji
    Piotra I z dnia 09.12.1708r.
  • dzaga21 28.08.07, 22:22
    rasgeea napisała:
    > zastanowiłaś sie czego naprawdę chcesz? Czy Ty w ogóle chcesz z
    nim
    być?
    Chcę z nim być, ale nie chce żeby było tak jak teraz. Chcę żeby nam
    się bardziej chciało ze sobą widywać, żeby nie było tak
    przewidywalnie i żebyśmy bardziej zaczeli planować wspólną
    przyszłość. Niestety konczy się na tym że mój Ł mówi że chce być ze
    mną i chce ze mną spędzić całe zycie i po co się
    spieszyć.

    --
    [...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
  • qw994 28.08.07, 21:49
    A ile macie lat?
    --
    Pomóż zwierzętom
  • dzaga21 28.08.07, 21:55
    ja 23 on 25,5
    --
    [...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
  • trusia29 28.08.07, 21:52
    Wydaje mi sie, że wasz związek brnie w slepa uliczkę, macie zupełnie
    inne oczekiwania od życia... Nie sugeruj mu, że zamieszkasz z
    siostra i nie oczekuj na jego reakcje tylko mów co myslisz wprost.
    Faceci niespecjalnie umieja odczytywac aluzjie. Nie bój się zadawać
    pytań bezposrednio. Pogadaj z nim, wyjasnij swoje uczucia, odczucia
    i potrzeby. Poczekaj na jego reakcje jakiś czas, nie żądaj
    odpowiedzi od razu. Niech ma czas na zastanowienie. Potem zdecyduj.
    Trzymam kciuki:)
  • april_12 28.08.07, 21:55
    Dżaga pomyśl czy widzisz siebie z nim za 5, 10, 20 lat? Może
    przeanalizuj rzeczy, które Ci się nie podobają w nim(a to się już
    prawdopodobnie nie zmieni!)i zastanow się czy jesteś w stanie to
    zaakceptować...Jeśli czasem czujesz się szczęśliwa to to
    prawdopodobnie (na szczęście) nie jest depresja. Trzymaj się
    ciepło!:D
  • dzaga21 28.08.07, 22:01
    Zmieniam prace, on kończy swoją magisterkę, potem będzie szukał
    stałej pracy (narazie ma dorywczą. Narazie jestem w takim
    zawieszeniu nie umiem spojżeć na nas trzeźwo, nie umiem sobie
    wyobrazić jak to będzie za jakiś czas. Jeśli chodzi o niego to mam
    100% pewność że mnie kocha, że mnie nigdy nie zdradzi. Jest kochany,
    wszystko by dla mnie zrobił. Czego ja nie moge powiedziec o sobie,
    kocham go ale jestem w tym związku ostatnio jakby uspiona i to mnie
    najbardziej niepokoi. Wydaje mi sie że gdyby było tak jak chce czyli
    gdyby mi sie oświadczył to byłabym szczęśliwa. Szczerze to nawet nie
    wiem czy chcę tego bo chce to z nim czy chcę tego dla samego
    kaprysu.
    --
    [...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
  • feel_fine 28.08.07, 22:28
    A ja uwazam ze po prostu za duzo myslisz:) Kiedy czlowiek usiadzie i
    sie zacznie zastanawiac, analizowac mozna czasem wpasc na jakies
    glupoty. Mialam podobnie w swoim poprzednim zwiazku. Oczekiwalam od
    faceta wiele, sama niewiele dajac, ale to wlasnie mnie nauczylo ze
    trzeba spojrzec na siebie krytycznym okiem, a nie tylko na innych.
    Mówieniem swojemu Ł. ze czas sie usamodzielnic itd. nic nie
    zdzialasz;) wszystko trzeba zrobic sposobem :)
  • dzaga21 29.08.07, 07:11
    Wczoraj wieczorem miałam wrażenie że najlepszym wyjściem będzie mała
    przerwa. Będę mogła spokojnie poukładac swoje sprawy, nie będziemy
    sobie nawzajem przeszkadzać. Tylko czy taka przerwa to nie jest
    poczatek końca?
    --
    [...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
  • elphina 29.08.07, 07:19
    U mnie jest początkiem końca...Mamy po tyle lat co wy tylko trochę
    dłuższy staż. I to ja jestem w sytuacji Twojego chłopaka. Jak chcesz
    pogadać no napisz na gazetowego...Pozdrawiam
  • qw994 29.08.07, 07:34
    Jest kochany,
    > wszystko by dla mnie zrobił. Czego ja nie moge powiedziec o sobie,
    > kocham go ale jestem w tym związku ostatnio jakby uspiona i to
    mnie
    > najbardziej niepokoi. Wydaje mi sie że gdyby było tak jak chce
    czyli
    > gdyby mi sie oświadczył to byłabym szczęśliwa. Szczerze to nawet
    nie
    > wiem czy chcę tego bo chce to z nim czy chcę tego dla samego
    > kaprysu.

    Daj sobie na razie na spokój z tym ślubem, co? Parcie ku temu w
    sytuacji, kiedy nawet nie jesteś pewna swoich uczuć, jest błędem.
    --
    Pomóż zwierzętom
  • ewik_75 29.08.07, 10:51
    Dzaga,

    Przesadzasz.
    Przesz do slubu w sytuacji, kiedy chlopak nie ma pracy ani
    obronionej magisterki.
    Daj mu na to czas, niech się na tym skupi najpierw.

    Potem wspolne zamieszkanie.
    A potem - po jakims - powiedzmy roku - decyzja o slubie.

    On ma niecale 24 lata, Ty 25 - macie jeszcze troche czasu, spokojnie!
    Faceci w wieku lat 24 i ponizej rzadko bywaja dojrzali….

    Poza tym mam wrazenie, ze jestes rozkapryszona.
    Sama piszesz, ze nie wiesz, czego chcesz.
    Może najpierw się nad tym zastanow, bo możesz wiele przegrac….
  • dzaga21 29.08.07, 22:09
    ja mam 23, on 25, 5
    --
    [...]wiesz szczęście bywa każdemu pisane{...]
  • ewik_75 30.08.07, 10:43
    dzaga21 napisała:

    > ja mam 23, on 25, 5

    to niczego nie zmienia.
    macie jeszcze sporo czasu.
    pozwól mu najpierw skończyć studia, znaleźć pracę!
  • felietonista 29.08.07, 13:55
    Mam kuzyna, ma 33 lata i dalej nie jest samodzielny, mieszka z
    rodziną (matka, siostra), pracę czasem ma dorywczą, bo podobno nie
    ma pracy. Wieczny student, żeby do wojska nie pójść (chociaż chyba i
    na to jego czas już minął), bo teraz chyba już nic nie studiuje (nic
    nie ukończywszy. Widzisz dla niego szanse na zmianę? Nie wiem ile
    lat ma Twój chłopak, ale kojarzy mi się podobnie.

    Własne doświadczenia - wymagania trzeba mieć. Bo jak ich nie będzie,
    to i nigdy pracy takiej nie będzie, co by pana zadowoliła.

    Dla mnie to jak nie postawisz warunków, nie wyrazisz wymagań a on
    się do nich nie ustosunkuje, to nie jest materiał na męża. Może
    przykre, ale życiowe. Chcesz się męczyć, dalej to toleruj.
    Powodzenia, pozdrawiam
  • miss_a 30.08.07, 12:01
    Hej Dzaga, piszesz ze masz 23 lata, a Twoj chlopak 25, i jestescie razem od 3
    lat. Podobno tak sie czasami zdarza, ze kiedy mlodzi, jeszcze nie w pelni
    "uksztaltowani" ludzie sie zakochuja, to moga najpierw bardzo do siebie pasowac,
    a po kilku latach bardzo sie od siebie oddalic. Bo oboje dojrzeli "w innych
    kierunkach", ze tak sie wyraze. Z tego, co piszesz, rozumiem, ze Ty jestes osoba
    dynamiczna, energiczna i samodzielna, lubiaca brac sprawy w swoje rece. Z kolei
    on jest dosc spokojny, powolny, uwaza ze sprawy same sie potocza i on nie bedzie
    ich przyspieszal, itd. Byc moze po prostu tak sie rozeszliscie no i... juz nie
    pasujecie do siebie tak jak na poczatku? Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.