Dodaj do ulubionych

mało czy dużo???

12.09.07, 10:00
hej! ile wydajecie miesięcznie na jedzenie? pytam osoby dorosłe, prowadzące
gospodarstwo. zwłaszcza te, u których są dwie dorosłe osoby do wyżywienia, tak
jak u mnie.
kontrolujecie wydatki? ja postanowiłam kontrolować, przez 3 miesiące zbierałam
paragony. założenie było takie, żeby nie wydać więcej niż 500zł, ale okazało
się to niewykonalne. wychodziło mi zawsze 650-680zł. a nie kupuję żadnych
rarytasów!!! podstawowe produkty jak pieczywo, margaryna, ser, dżem, mleko.
pijemy dużo wody mineralnej, ale kupuję tanią. bardzo lubimy jogurty, ale też
kupuję raczej tańsze. staram się robić tanie obiady - makaron z jajkiem,
naleśniki, zupa jarzynowa na kilka dni, gołąbki. zwracam uwagę na ceny, ale
niektóre rzeczy wolę kupić droższe, a dobrej jakości. np. kilka plasterków
naprawdę dobrej wędliny. jako kawoszka kupuję też droższą, dobrą kawę. ale
mąkę, cukier, makaron można kupić tanie, bez uszczerbku na jakości. nie jadamy
dużo słodyczy, od czasu do czasu trochę czekolady. jemy dość mało mięsa,
właściwie tylko w weekendy jakieś schaboszczaki lub wyżej wspomniane gołąbki.
myślicie, że 700zł (zaokrąglijmy)na dwie osoby to dużo czy mało???miesięcznie,
oczywiście. i na SAMO jedzenie.
ja jestem przerażona, że to bardzo dużo.
Edytor zaawansowany
  • izabellaz1 12.09.07, 10:04
    Ja nie mam pojęcia bo nie liczę...zwyczajnie mi się nie chce:)


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • butterflymk 12.09.07, 10:06
    zwyczjanie tez nie liczę bo nadzwyczajnie bardzo mi sie nie chce :(
    Jestemmało gospodarna, bo nie nadaje sie do planowaniawydatków,
    podliczania i kontrolowania...
    jakis kurs by mi sie przydał :D
  • izabellaz1 12.09.07, 10:11
    butterflymk napisała:

    > Jestemmało gospodarna, bo nie nadaje sie do planowaniawydatków,
    > podliczania i kontrolowania...

    Kurczę, ja też jestem antytalent do tego! :DDD


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • polla.k 12.09.07, 10:18
    to witajcie w klubie :)
    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • kontik_71 12.09.07, 10:20
    To ja sie moge tylko przylczyc.. w zyciu nie planowalem i nie
    liczylem wydatkow na dom...
  • izabellaz1 12.09.07, 10:23
    kontik_71 napisał:

    > To ja sie moge tylko przylczyc.. w zyciu nie planowalem i nie
    > liczylem wydatkow na dom...

    To może oddzielny wątek konkurencyjny założymy! :D
    Kto nie potrafi planować i kontrolować wydatków domowych :DDD


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kontik_71 12.09.07, 10:31
    Checesz aby powstal nowy tasiemiec a la "Wracanie do siebie" ?:)
  • izabellaz1 12.09.07, 10:36
    kontik_71 napisał:

    > Checesz aby powstal nowy tasiemiec a la "Wracanie do siebie" ?:)

    łaj not? Pobiłabym jakiś rekord:D


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • kontik_71 12.09.07, 10:40
    To zakladaj.. ale aby miec pewnosc, ze pobijesz rekord to zrob taki
    bardziej ogolny temat :)
  • his_girl 12.09.07, 10:29

    A ja mam męża audytora, więc wszystkie wydatki są skrzętnie
    zapisywane ;-)
  • butterflymk 12.09.07, 10:32
    Kiedys nawet próbowałam zapisywać wydatki,
    ale po drugim wpisie uznałam że nie ma sensu bo nie nadążam
    i denerwuje mnie to i nie wiwm po co to...
    i ogólnie mam to w doopie ;D
    po prostu sie do tego nie nadaję...
  • his_girl 12.09.07, 10:34

    Po co? :-) Żeby analizować, wyciągać wnioski i planować. :-)
  • kontik_71 12.09.07, 10:36
    Takie wnioski moga byc bardzo niezdrowe i targajace nerwy.. ja sobie
    kiedys policzylem ile wydalem na papierosy od chwili gdy zaczalem
    palic.. cholera.. dobre autko mi wyszlo :(
  • his_girl 12.09.07, 10:38
    No właśnie mój mąż rzucił palenie po tym, jak policzyliśmy, ile
    wydaje na fajki. ;-)
  • kontik_71 12.09.07, 10:41
    Gratuluje.. ja stwierdzilem, ze skoro juz tyle wydalem to
    rownowartosc nastepnego auta nie gra juz wiekszej roli :)
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 10:08
    ja liczę, i chyba niżej jak 600 zł nie zeszło nigdy...
    my studiujemy jeszcez i tez staramyu się ydawać mało... jednak co
    miesiąc ok 700-900 zł idzie na żywnośc... strasznie dużo
    teraz troochę mniej, bo warzyw dużo, ale że warzywa drogie to nie
    wiem czy mniej...
    nie liczamy w to biletów ani nic, tylklo to, co do domu + jakies
    szampony itp
    --
    nie klikać :)
  • his_girl 12.09.07, 10:27

    My wydajemy ok. 1200-1400 zł miesięcznie na jedzenie, w tym ok. 400
    zł mąż wydaje na lunche.
  • butterflymk 12.09.07, 10:34
    a Ty nie jesz lunchów? :p
  • his_girl 12.09.07, 10:35

    Ja jem lunche w domu, więc się nie liczy. :)
  • ultima-thule 12.09.07, 10:38
    Oszczędzamy z mężem na pewien cel, więc od kilku miesięcy skrzętnie
    zapisujemy ile na co wydajemy, żeby wiedzieć, gdzie możemy jeszcze
    obciąć wydatki i od kilku miesięcy na jedzenie dla dwóch osób
    wydajemy ok 500 zl. Oszczędzamy, ale z glową, nie chodzimy glodni
    ani nie kupujemy mleka z biedronki.
  • agaoki 12.09.07, 10:41
    ultima-thule napisała:

    > na jedzenie dla dwóch osób
    > wydajemy ok 500 zl. Oszczędzamy, ale z glową, nie chodzimy glodni
    > ani nie kupujemy mleka z biedronki.

    jak to robicie???
  • his_girl 12.09.07, 10:42

    Właśnie! Jak to robicie?
  • agaoki 12.09.07, 10:38
    oj, dziewczyny... a podobno żyjemy w kraju, w którym trudno jest związać koniec
    z końcem. podobno mało zarabiamy...
    brawo papierowa szklanko za gospodarność!!!
  • ultima-thule 12.09.07, 10:47
    sama nie wiem, jak nam się to udaje. Mąż jest bardzo oszczędny, ja
    przeciwnie, więc to on trzyma wszystko w ryzach. Zazwyczaj na obiad
    jemy jakieś mięcho (chociaż ja wolę np naleśniki z serkiem a to jest
    bardzo tani obiad), mąż codziennie pączki albo drożdżówki do pracy
    etc. Osobno liczymy kaskę na tzn przyjemności i szaleństwa czyli np
    wyjście na obiad do miasta, czego juz nie wliczamy do wydatków na
    jedzenie tylko na przyjemności razem z wyjściem na piwko czy do kina.
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 10:49

    -- no więc... gdybym jam nie wliczała wydatków na wyjścia do
    pizzerii 2 razy w miesiacu, czy do restauracji 2 razy w miesiacu, to
    też wyszłoby z tego 500 zł. a tak.. zalezy kto co liczy, ja licze
    wwszystko, oprócz biletów i leków
    nie klikać :)
  • his_girl 12.09.07, 10:50

    W jakich godzinach pracujecie? O której jecie obiad?
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 10:52
    no właśnie, my wracamy z pracy po 18-19 wtedy to już kolację jemy...
    obiad trzeba w pracy, co tez kosztuje..
    --
    nie klikać :)
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 10:47
    a czy ja mówię, ze mi trudno związać koniec z końcem...??
    dwa wyjścia do restauracji w miesiacu to wydatek 150 zł...
    reszta to zwykłe wydatki...
    nie zrozumiałam ataku, ja nie mówię, ze bardzo oszczędzam, ja mówie
    tylko, ze wiem, ile wydaję
    --
    nie klikać :)
  • polla.k 12.09.07, 10:50
    ja zdecydowanie oszczędzę sobie stresu i nie będę liczyć
    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • agaoki 12.09.07, 10:53
    rzeczywiście mnie nie zrozumiałaś. przecież ja cię pochwaliłam!!!:)za to
    właśnie, że kontrolujesz wydatki.
    a początek posta był do reszty dziewczyn, które nie są gospodarne. ale cóż -
    widocznie nie muszą. chociaż ja lubię powiedzenie "oszczędzają bogaci, to i nam
    się opłaci". nawet jak się zarabia bardzo dużo, to warto to kontrolować.
    gospodarność to wielka cnota.
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 10:58
    ach no to rzeczywiście źle Cię zrozumiałam... ale swoją drogą
    wydatek średnio 400zł na osobę... nie wiem czy znaczy o
    gospodarności... z drugiej strony wiem ile wydaję, i jakbym chjciała
    mniej, to bym ku temu dążyła, na razie jest ok, moje wydatki są jak
    dla mnie i moich dochodów ok :)
    --
    nie klikać :)
  • izabellaz1 12.09.07, 11:13
    agaoki napisała:

    > początek posta był do reszty dziewczyn, które nie są gospodarne.
    > ale cóż - widocznie nie muszą.

    A co to za różnica muszą lub nie muszą? I co to znaczy "gospodarne"??? Zapytałaś
    czy skrupulatnie wyliczamy każdą bułkę jaką w miesiącu zjemy. Czy to jest
    równoznaczne z gospodarnościa??? Ja nie liczę bo mi się nie chce. Czasem w
    miesiącu mam więcej kasy czasem mniej. To zależy. Ale szkoda mi po prostu czasu
    na siadanie wieczorem do kajecika i spisywanie co i za ile dzisiaj zjadłam. Bleee



    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • his_girl 12.09.07, 10:49

    Wykształceni ludzie w dużych miastach zarabiają dobrze - nie
    oszukujmy się, że jest inaczej. ;)
  • agaoki 12.09.07, 11:01
    his_girl napisała:

    >
    > Wykształceni ludzie w dużych miastach zarabiają dobrze - nie
    > oszukujmy się, że jest inaczej. ;)

    ja jestem wykształcona i mieszkam w dużym mieście. nie twierdzę, że nie mogłabym
    wydawać na jedzenie 1000zł albo nawet więcej. ale po co??? nie lubię zbytku i
    marnotrawstwa. chcę wydawać tyle, żeby nie głodować, odżywiać się zdrowo, a nie
    wydawać za dużo. wolę te pieniądze wydać na coś innego. wcześniej często się
    zdarzało, że wyrzucaliśmy jedzenie, bo nie nadążaliśmy go zjadać. to
    niedopuszczalne!!! teraz zdarza się, że mam kompletną pustkę w lodówce. i
    dopiero wtedy robimy nowe zakupy.

  • polla.k 12.09.07, 11:05
    a ja odpowiem tak, na piętnowanie tych, co nie kontrolują - nie
    liczenie ile sie wydaje nie równa się z rozrzutnością i
    marnotrawstwem
    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • izabellaz1 12.09.07, 11:14
    polla.k napisała:

    > a ja odpowiem tak, na piętnowanie tych, co nie kontrolują - nie
    > liczenie ile sie wydaje nie równa się z rozrzutnością i
    > marnotrawstwem

    Brawo Polluś! ;)))


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • polla.k 12.09.07, 11:23
    izabellaz1 napisała:

    >>
    > Brawo Polluś! ;)))

    polecam się na przyszłość :D
    >
    >


    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • izabellaz1 12.09.07, 11:24
    polla.k napisała:

    > izabellaz1 napisała:
    >
    > >>
    > > Brawo Polluś! ;)))
    >
    > polecam się na przyszłość :D

    Nie omieszkam skorzystać...zrobisz mi listę wydatków??? ;PPP



    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • polla.k 12.09.07, 11:26
    izabellaz1 napisała:

    >> Nie omieszkam skorzystać...zrobisz mi listę wydatków??? ;PPP

    No proszę, nie znęcaj się :D
    >
    >
    >


    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • izabellaz1 12.09.07, 11:32
    polla.k napisała:

    > izabellaz1 napisała:
    >
    > >> Nie omieszkam skorzystać...zrobisz mi listę wydatków??? ;PPP
    >
    > No proszę, nie znęcaj się :D

    Ale ja lubię! ;PPP



    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • polla.k 12.09.07, 12:12
    izabellaz1 napisała:


    >
    > Ale ja lubię! ;PPP
    >
    > Jędza! ;D
    >


    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • izabellaz1 12.09.07, 12:26
    polla.k napisała:

    > izabellaz1 napisała:
    >
    >
    > >
    > > Ale ja lubię! ;PPP
    > >
    > > Jędza! ;D

    Phi! Też mi oryginalne wyznanie! Postarałabyś się bardziej ;PPPPP


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • agaoki 12.09.07, 11:16
    polla.k napisała:

    > a ja odpowiem tak, na piętnowanie tych, co nie kontrolują - nie
    > liczenie ile sie wydaje nie równa się z rozrzutnością i
    > marnotrawstwem

    napiętnowanie to chyba za mocne słowo. nie napiętnuję, tylko się dziwię.
    ale masz rację, polla. to, że ktoś nie zbiera paragonów i nie robi notatek, nie
    oznacza, że jest rozrzutny.
  • ultima-thule 12.09.07, 11:13
    > > wolę te pieniądze wydać na coś innego. wcześniej często się
    > zdarzało, że wyrzucaliśmy jedzenie, bo nie nadążaliśmy go zjadać.
    to
    > niedopuszczalne!!! teraz zdarza się, że mam kompletną pustkę w
    lodówce. i
    > dopiero wtedy robimy nowe zakupy.
    >
    Zgadzam się z przedmówczynią :)
    Mi po prostu często szkoda pieniędzy na jedzenie, wolę kupić sobie
    jakiś ciuch, iść na imprezkę etc. I boli mnie serce, gdy wyrzucam
    zepsute jedzenie do sedesu, bo to tak jakbym pieniądze wyrzucala.
  • his_girl 12.09.07, 11:33

    Przecież ja nie napisałam, ze wysokie zarobki muszą od razu oznaczać
    wielkie wydatki na jedzenie. Stwierdziłam tylko fakt dot. samej
    wysokości zarobków.

    Uważam jednak, że za wszelką cenę oszczędzać nie można. Wolę wydać
    więcej i mieć pewność, że mąż zje porządny lunch zamiast pączka.
  • karolana 12.09.07, 13:06
    > Wykształceni ludzie w dużych miastach zarabiają dobrze - nie
    > oszukujmy się, że jest inaczej. ;)

    Ja jestem wykształcona, mieszkam w mieście wojewódzkim i zarabiam 1200 zł, to
    jest dużo? rachunki miesięczne to ok 900-1000 zł, więc żeby normalnie żyć muszę
    mieć drugi etat, na szczęście jest taka możliwość, jednak robię to kosztem
    swojego zdrowia. Więc nie oszukujmy się, ale jest różnie.
    Ja wydatków nie liczę, kiedyś próbowałam i nie mogłam spać po nocach ze
    zmartwienia, ze nie wystarczy mi pieniędzy do końca miesiąca... teraz jadę na
    karcie kredytowej w obiegu zamkniętym - na początku miesiąca spłacam poprzedni
    ^^ Może a kilka miesięcy uda mi się z tego wyjść... a może nie :)
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • his_girl 12.09.07, 14:11

    Zarabiasz bardzo słabo. W mojej firmie nawet recepcjonistka zarabia
    więcej.
  • karolana 12.09.07, 21:11
    > Zarabiasz bardzo słabo. W mojej firmie nawet recepcjonistka zarabia
    > więcej.

    Zarabiam tyle ile przeciętny nauczyciel mianowany :D Na szczęście jest możliwość
    pracowania na drugim etacie, a ponieważ pracuję w szkole wyższej i na
    uniwersytecie, ilość wolnego czasu rekompensuje mi braki w pensji, więc nie
    narzekam :)
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • floo77 13.09.07, 09:31
    to duże obciążenie. Tony sprawdzania.. tony papierów... co innego wu-
    fiści ehh
  • floo77 13.09.07, 09:28
    nie zawsze jest tak, że ktoś kto mieszka w mieście zarabia więcej
    niż ci ze wsi. Na tym stereotypie opiera się myślenie mojej Babci,
    która mieszka na wsi. Zawsze dzieli - bo wy jesteście z miasta,
    powinniście pomóc, nie patrzy jednak na to, że jej synowie są
    rolnikami - więc odchodzą im składki, dostają dotacje, oprócz tego
    zarabiają jako murarze, wyciągają w miesiącu taką kasę, że hm.. ja w
    miesiącu takiej nie widuję.
    Inna sprawa - wiem, że to nie na ten wątek. Wiem, że to zależy od
    przedsiębiorczości ludzi, ale np. sprawa rent. W dużym mieście, w
    moim mieście, gość bez nogi nie dostał renty, w małej wsi, moja
    ciotka, młoda kobieta, dostała rentę, bo podobno nie słyszy na jedno
    ucho.. hm... zawsze jednak potrafi usłyszeć to co nie dla niej
    przeznaczone :-]]
    Wydaje mi się, że w sumie nie jest to kwestia mieszkania na wsi czy
    w mieście, ale właśnie przedsiębiorczości ludzi.
  • his_girl 13.09.07, 10:00

    To, ze ludzie w duzym miescie zarabiaja wiecej, to statystyka, a nie
    stereotyp.
    Chyba nikomu nie trzeba tlumaczyc, ze w wiekszym miescie sa wieksze
    mozliwosci. Przedsiebiorczosc oczywiscie tez jest wazna, ale latwiej
    ja realizowac przy wiekszych mozliwosciach plynacych z otoczenia. :)
  • polla.k 13.09.07, 10:01
    tyle, że w większym mieście koszty utrzymania też sa wyższe
    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • his_girl 13.09.07, 10:04

    Ale nie o tyle, abyśmy nie wychodzili na swoje. ;-)
  • floo77 13.09.07, 10:04
    miasto to jak pana boga za nogi złapać, ale sami się nie ruszają ze
    wsi, bo.. mają się całkiem nieźle.
    Może i statystyki, ale i stereotyp.
  • justysialek 12.09.07, 10:57
    Ja rozpisuję wydatki od maja. Ale ja lubię takie rzeczy robić :-)

    No więc z tych czterech miesięcy średnia na żywienie domowe dla 2
    dorosłych to 650 zł, jednak trzeba do tego doliczyć jogurty i inne
    takie, które mój mąż kupuje w pracy. Więc pewnie wyjdzie ponad 700
    zł miesięcznie.
    Ta suma mnie nie przeraża, bo na inne rzeczy wydajemy więcej niż bym
    chciała np na bilety kolejowe - ok 450-500zł miesięcznie.

    --
    Bóg wszystko uczynił z nicości
    i ta nicość nieco prześwituje. (Paul Valery)
  • agaoki 12.09.07, 11:05
    justysialek napisała:

    > Ja rozpisuję wydatki od maja. Ale ja lubię takie rzeczy robić :-)
    >
    > Więc pewnie wyjdzie ponad 700
    > zł miesięcznie.
    > Ta suma mnie nie przeraża, bo na inne rzeczy wydajemy więcej niż bym chciała .
    >

    mnie ta suma trochę przeraziła, bo to dużo pieniędzy, ale teraz widzę, że Wy też
    tyle wydajecie, więc wszystko jest w normie.
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 11:10
    no wiesz co, ja jak zaczęłam liczyć wydatki to tez myślałam, ze to
    ogromna suma... a wcześniej byłam pewna , ze więcej jak 250 zł to
    naaaa preno nie wydaję... i to z przyjemnościami wszelakimi.. no i
    się okazało, ze trochę się myliłam :) bo wychodzi conajmniej 100 zł
    więcej, czasem nawet 200 ;)
    --
    nie klikać :)
  • papierowa.szklanka 12.09.07, 11:11
    *250 na osoę, w sumie 500 :P
    --
    nie klikać :)
  • agaoki 12.09.07, 11:28
    papierowa.szklanka napisała:

    > a wcześniej byłam pewna , ze więcej jak 250 zł to
    > naaaa preno nie wydaję... i to z przyjemnościami wszelakimi.. no i
    > się okazało, ze trochę się myliłam :) bo wychodzi conajmniej 100 zł
    > więcej, czasem nawet 200 ;)

    u mnie to samo było. jak zaczęłam liczyć, to przeżyłam mały szok.
  • izabellaz1 12.09.07, 11:33
    agaoki napisała:

    > papierowa.szklanka napisała:
    >
    > > a wcześniej byłam pewna , ze więcej jak 250 zł to
    > > naaaa preno nie wydaję... i to z przyjemnościami wszelakimi.. no i
    > > się okazało, ze trochę się myliłam :) bo wychodzi conajmniej 100 zł
    > > więcej, czasem nawet 200 ;)
    >
    > u mnie to samo było. jak zaczęłam liczyć, to przeżyłam mały szok.

    No właśnie...i po co się niepotrzebnie denerwować? Życie i tak stresujące bywa ;)))


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • agaoki 12.09.07, 11:38
    izabellaz1 napisała:


    > No właśnie...i po co się niepotrzebnie denerwować? Życie i tak stresujące bywa
    > ;)))

    ktoś już wcześniej to napisał - po to, żeby wyciągać wnioski. mi to dało do
    myślenia i zaczęłam się zastanawiać, czy można wydawać mniej.okazało się, że
    mozna. wyszło nam to tylko na zdrowie:))
  • izabellaz1 12.09.07, 11:43
    agaoki napisała:

    > ktoś już wcześniej to napisał - po to, żeby wyciągać wnioski. mi to > dało do
    myślenia i zaczęłam się zastanawiać, czy można wydawać
    > mniej.okazało się, że mozna. wyszło nam to tylko na zdrowie:))

    Ja uważam, że nie mogę mniej więc nie liczę:) Lubię zjeść coś dobrego, napić się
    wina i jest mi to tak samo potrzebne dla lepszego samopoczucia jak nowy ciuch;P
    Powiem więcej...zdrowa i dobra dieta to podstawa dobrego samopoczucia i zdrowia.
    Mniej oszczędzam na jedzeniu za to również mniej wydaję na leki, preparaty
    witaminowe etc. (i oby tak zostało) ;)))


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • agaoki 12.09.07, 11:50
    izabellaz1 napisała:

    > Lubię zjeść coś dobrego, napić si
    > ę
    > wina i jest mi to tak samo potrzebne dla lepszego samopoczucia jak nowy ciuch;P
    > Powiem więcej...zdrowa i dobra dieta to podstawa dobrego samopoczucia i zdrowia
    > .
    > Mniej oszczędzam na jedzeniu za to również mniej wydaję na leki, preparaty
    > witaminowe etc. (i oby tak zostało) ;)))
    >

    ależ ja się w pełni z tobą zgadzam!!! bardzo często siadam wieczorami wygodnie w
    fotelu z lampką wina i podjadam sobie koreczki z sera i oliwek. to przyjemność.
    a zdrowie? dużo piję, jem dużo warzyw, używam tylko oliwy z oliwek... itp.itd.
    staram się własnie ustalić tę granicę - żeby było oszczędnie, bez rezygnacji z
    przyjemności i zdrowia.
    gdybym uważała inaczej, to jedlibyśmy suche bułki popijając najtańszą herbatą. a
    na obiad zupki z proszku. i dałoby się przeżyć za 200zł miesięcznie.
  • polla.k 12.09.07, 12:06
    agaoki napisała:

    > gdybym uważała inaczej, to jedlibyśmy suche bułki popijając
    najtańszą herbatą.
    > a
    > na obiad zupki z proszku. i dałoby się przeżyć za 200zł
    miesięcznie.

    i jeszcze parówki :)


    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • izabellaz1 12.09.07, 12:27
    polla.k napisała:

    > agaoki napisała:
    >
    > > gdybym uważała inaczej, to jedlibyśmy suche bułki popijając
    > najtańszą herbatą.
    > > a
    > > na obiad zupki z proszku. i dałoby się przeżyć za 200zł
    > miesięcznie.
    >
    > i jeszcze parówki :)

    Ty się nie czepiaj parówek! W mojej lodówce zawsze muszą być - z indyka INDYPOL
    - koniecznie!!! :DDD


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • polla.k 12.09.07, 12:34
    izabellaz1 napisała:

    >
    > Ty się nie czepiaj parówek! W mojej lodówce zawsze muszą być - z
    indyka INDYPOL
    > - koniecznie!!! :DDD

    ciii, u mnie też, ale berlinki :)
    >
    >


    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • izabellaz1 12.09.07, 12:29
    agaoki napisała:

    > bardzo często siadam wieczorami wygodnie w fotelu z lampką wina i
    > podjadam sobie koreczki z sera i oliwek. to przyjemność.
    > a zdrowie?

    Jaka przyjemność?! No wiesz?! Wino, oliwki i ser to bardzo zdrowe
    produkty...niezbędne dla zachowania zdrowia i równowagi psychofizycznej w tej
    szerokości geograficznej jak i w każdej innej! ;))))))))))))))))



    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • polla.k 12.09.07, 12:33
    oliwki? fuj, blee
    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • kolec9 12.09.07, 11:12
    U Nas na jedzenie tez idzie koło 600 zł
  • kolorowaona 12.09.07, 11:23
    wydając 700 zl miesiecznie na jedzenie- wychodzi 11,60 na 1 dzien na
    1 osobę. to tak duzo Waszym zdaniem? powinny to być chociaż 3
    posiłki...hmmmm za te 11,60 mojemu mężowi raczej trudno byłoby się
    najeść...i jeszcze przez cały miesiąc....
  • agaoki 12.09.07, 11:33
    kolorowaona napisała:

    > wydając 700 zl miesiecznie na jedzenie- wychodzi 11,60 na 1 dzien na
    > 1 osobę. to tak duzo Waszym zdaniem? powinny to być chociaż 3
    > posiłki...hmmmm za te 11,60 mojemu mężowi raczej trudno byłoby się
    > najeść...i jeszcze przez cały miesiąc....

    faktycznie, mniej już się chyba nie da przy normalnym odżywianiu się.
    chciałam się tylko upewnić. bo wydawało mi się, że może wydaję za dużo. ale
    chyba wydaję normalnie, a nawet jestem dość oszczędna. to fajnie:)
  • agaoki 12.09.07, 11:43
    wiecie jak oszczędni są na przykład Niemcy, mimo że żyją na dużo wyższym
    poziomie niż my? ceny jedzenia są porównywalne do naszych, a nawet niższe. a
    zarobki dużo wyższe. mimo to oni bardzo kontrolują wydatki. i dlatego mają tak
    dobrze.
  • karolana 12.09.07, 13:17
    > wiecie jak oszczędni są na przykład Niemcy, mimo że żyją na dużo wyższym
    > poziomie niż my? ceny jedzenia są porównywalne do naszych, a nawet niższe. a
    > zarobki dużo wyższe.

    no i właśnie to jest ten problem. mieszkałam przez ostatni rok w Hiszpanii,
    zarabiałam 600 euro miesięcznie (pracowałam tylko w weekendy), na jedzenie
    wydawałam do 150 ero miesięcznie!! i nie kupowałam najtańszych rzeczy - były i
    ryby, i mięso, i owoce, i warzywa... i słodycze, wszystko. Była to zaledwie 1/4
    moich zarobków, które i tak były o połowę niższe, niż gdybym pracowała na pełny
    etat!
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • his_girl 12.09.07, 14:17
    > zarabiałam 600 euro miesięcznie (pracowałam tylko w weekendy), na
    jedzenie
    > wydawałam do 150 ero miesięcznie!!

    To bardzo ciekawe. Moja siostra była w Hiszpanii na stypednium i
    wydawała na jedzenie 300 euro, bardzo oszczędzając.
  • karolana 12.09.07, 21:08
    > To bardzo ciekawe. Moja siostra była w Hiszpanii na stypednium i
    > wydawała na jedzenie 300 euro, bardzo oszczędzając.

    nie wiem jakim cudem to zrobiła... mieszkałam w Walencji, to duże miasto i nie
    należy do najtańszych, za pokój płaciłam 200 euro, 100 odkladałam, zostawało 300
    z których kupowałam ciuchy, kosmetyki, chodziłam na imprezy, do kina, na
    kolacje ze znajomymi (15-20 euro), płaciłam za komunikację miejską i jakoś
    żyłam. Ciekawe jak ja to robiłam?
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • his_girl 12.09.07, 14:14
    > ceny jedzenia są porównywalne do naszych, a nawet niższe.

    Ciekawa jestem w jakich sklepach. ;-)
  • zoe1978 12.09.07, 16:50
    za przeproszeniem- ale bzdury opowiadasz....
  • modliszka24 12.09.07, 11:40
    ja mieszkam z dwiemia doroslymi osobami i wydajemy okolo 1000zl wiec Twoja
    kwota nie jest duza
    --
    Spa w Polsce
    Wellness&SPA
  • trusia29 12.09.07, 13:45
    my wydajemy sporo więcej, ale cale szczęście nie mamy potrzeby
    oszczędzania na jedzeniu
    zresztą powiem szczerze - gdybym serwowala męzowi kilka dni z rzędu
    zupę jarzynową to chyba padłby z głodu... sama też lubię dobre
    jedzenie i urozmaicone
  • iberia.pl 12.09.07, 20:45
    wydaje malo bo...nie gotuje i po prostu tak mam, ze malo jem, za to
    fortune wydaje na...oplaty wszelakie:-(, polecam forum z linka-moze
    sie przyda:-)

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
    --
    www.fauna.rsl.pl/
    www.parkujesz-zdrapujesz.org/
    Moje rzekome miejsca pracy:Triada,Wizzair, Iberia Motor
    Company,Iberia Airlines,Google,Autocentrum,UM Katowice <MEGAROTFL>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka