Dodaj do ulubionych

EMIGRACJA ?...NIE !! - a dlaczego ?

IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 23.07.03, 17:41
Jeżeli ktokolwiek z Was nie nosi się z zamiarem wyemigrowania z Polski z
przyczyn ekonomicznych i pokrewnych, napiszcie dlaczego takim jest Wasz
wybór, podajcie choćby krótkie uzasadnienie.
Do założenia tego wątku sprowokowała mnie, między innymi, historia ASI, /
forum PRACA : "Wyjazd z kraju cz.II" /a ten jest z kolei kontynuacją Jej
opowieści, dotyczącej okresu 3 miesięcy, poprzedzających jej decyzję
rozstania się z Polską. Teraz jest już( wraz z rodziną ) w Nowej Zelandii.
Poznałam Ją osobiście, na trzy tygodnie przed Jej przenosinami na "antypody".
Mój watek jest pytaniem o system i rangę wartości.
Jeżeli uznacie temat, za zbyt serio do omawiania na FK to z pełnym
zrozumieniem podwinę ogon pod się
i popełznę skryć się pod leśne igliwie.Jak to padalec ma w zwyczaju.
=<:->><<<<<<<<<<<<<<<<<<<<=
Edytor zaawansowany
  • ydorius 23.07.03, 17:46

    taktak, a potem okaże się, że żartowałaś i piszesz pracę magisterską (swoją
    drogą byłby to ciekawy temat na pracę magisterską: o oszustwach, jakich
    dopuszczają się niedoszlli magistrowie, by dobić do przyczółku "wyższe
    wykształcenie"). :-))))

    A na serio, to ponieważ nie zamierzam emigrować, to się zastanowię i coś
    napiszę, jak mi się ułoży...

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Plumtree's Potted Meat?
    Incomplete.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 18:21
    Wybacz, ale ja jestem p.a.d.a.l.c.o.w.a , nie Negra, i temat, który "wrzuciłam"
    na forum jest dla mnie bardziej istotny, niz np. zbieranie danych do pracy
    naukowej. Karierę naukowa mam za sobą. Po uczelni, którą ja ukończyłam nie jest
    w zasadzie praktykowane iść poza magistra. Dlatego jest b. niewielu prof,dr itd
    w tej dziedzinie.
    A zadany przeze mnie topic "spędza mi sen z oczu" od dłuzszego czasu. Czy
    słusznie - a to juz inna bajka.
    pozdr. Padalcowa.

    ydorius napisał:

    >
    > taktak, a potem okaże się, że żartowałaś i piszesz pracę magisterską (swoją
    > drogą byłby to ciekawy temat na pracę magisterską: o oszustwach, jakich
    > dopuszczają się niedoszlli magistrowie, by dobić do przyczółku "wyższe
    > wykształcenie"). :-))))
    >
    > A na serio, to ponieważ nie zamierzam emigrować, to się zastanowię i coś
    > napiszę, jak mi się ułoży...
    >
    > m,
    > .y.
    >
    > ----------------------------------
    > What is home without Plumtree's Potted Meat?
    > Incomplete.
  • aise 23.07.03, 18:26
    szuka dziury w całym i węszy podstępy wszędzie. taka jego natura:-P

    p.s. i na maile tez nie odpowiada, więc do niego nie pisz:-)
  • ydorius 23.07.03, 18:30

    P.S. jest juz nieaktualny, falszywy proroku w obcym kraju :-))

    A co do tego, ze ja tak zawsze: tez nieprawda, bo czasem zupelnie inaczej :-)

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Plumtree's Potted Meat?
    Incomplete.
  • aise 23.07.03, 18:33
    ze przeczytales peesa i dopiero odpisałeś i nie wykręcaj kotu ogona:-)))

  • Gość: p.a.d.a.l.c.o.w.a IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 23.07.03, 18:43
    AHA, to nie wiedziałam. Szkoda, że taki on/ona jest.

    aise napisała:

    > szuka dziury w całym i węszy podstępy wszędzie. taka jego natura:-P
    >
    > p.s. i na maile tez nie odpowiada, więc do niego nie pisz:-)
  • aise 23.07.03, 18:50
    poza tym czepiactwem to yd jest swój chłop i da sie lubić (szczególnie, że
    czasami na maile jednak odpisuje). nie skreślaj go od razu...
    :-))
  • anahella 23.07.03, 17:46
    Nie, bo jestem za leniwa. Bo musialabym tam zaczynac od
    zera a nie chce mi sie. Poniewaz mieszkalam przez rok za
    granica to wiem jak to jest byc kims kolejnej kategorii,
    bo ma sie zly akcent, bo jest sie ze wschodu itp.

    Podziwiam ludzi, ktorzy decyduja sie na rozpoczecie
    wszystkiego od nowa i - co tu ukrywac - zazdroszcze im
    samozaparcia.

    --
    Gdyby ktos mi zechcial mi za to zaplacic, to ja moglabym
    lazic z jelenimi rogami na glowie i krowskim ogonie przy
    dupie i tez bym szczerzyla zeby
    (c) Moniorek1


    Jak na gorze, tak na dole
    zapraszam
  • aise 23.07.03, 18:07
    - trudno zaczynac od poczatku w obcym srodowisku
    - trudno zostawiać przyjaciół, krewnych i znajomych królika
    - trudno przestawiac sie mentalnie na wszystkie obcości kulturowe (bez wzgledu
    na to gdzie los rzuci)
    - zycie to nie tylko pieniądze (chociaz one troche ułatwiają to zycie:-))
    - a co będzie jesli się nie uda?
  • tralalumpek 23.07.03, 18:14
    aise napisała:

    > - trudno zaczynac od poczatku w obcym srodowisku
    ----------------rozumiem, do obcego miasta też byś się pewnie nie przeniosła
    bo to też by było obce środowisko



    > - trudno zostawiać przyjaciół, krewnych i znajomych królika

    ----------------zostawić? znajomi królika są wszędzie a krewni i przyjaciele
    zostaje tyle że pare km dalej


    > - trudno przestawiac sie mentalnie na wszystkie obcości kulturowe (bez
    wzgledu

    ----------------zgadza się, nie jest to łatwe,



    > - zycie to nie tylko pieniądze (chociaz one troche ułatwiają to zycie:-))

    ----------------nie zawsze ludzie emigrują za pieniędzmi, i takich tez nie
    będziesz rozumieć?



    > - a co będzie jesli się nie uda?

    -------------odwagi w żciu życzę!!!
  • aise 23.07.03, 18:17
    alez ja jestem na emigracji...

    poza tym najpierw wyemigrowałam z jednego miasta do drugiego (400 kilometrów
    dalej), potem rzuciło jeszcze dalej, a teraz mieszkam jeszcze dalej.
    i co?

    i nadal uważam, ze wcale to nie jest fajne...
    :-(
  • tralalumpek 23.07.03, 18:20
    aise napisała:

    > alez ja jestem na emigracji...
    >
    > poza tym najpierw wyemigrowałam z jednego miasta do drugiego (400 kilometrów
    > dalej), potem rzuciło jeszcze dalej, a teraz mieszkam jeszcze dalej.
    > i co?
    >
    > i nadal uważam, ze wcale to nie jest fajne...
    > :-(




    no to ci serdecznie wspólczuję i ubolewam nad twoją sytuacją:
    żyć tak jak się nie chce, naprawdę współczuję

  • aise 23.07.03, 18:24

    > no to ci serdecznie wspólczuję i ubolewam nad twoją sytuacją:
    > żyć tak jak się nie chce, naprawdę współczuję
    >

    och, nie jest tak baaaardzo zle (z kilku wzgledow), ale w kraju bylo mi
    znacznie lepiej (chociaz bywalo baaaardzo trudno z tychze samych wzgledow).
    tylko cholernie tesknie za krajem, za przyjaciolmi, za rodzina i za roznymi
    drobiazgami, ktorych tutaj nie ma. ot - wroslam w polske. na szczescie moja
    emigracja nie jest wieczna. wracam za jakies 2-3 lata...

  • tralalumpek 23.07.03, 18:02
    Gość portalu: p.a.d.a.l.c.o.w.a napisał(a):

    >........
    Mój watek jest pytaniem o system i rangę wartości.
    > .....


    jako emigrantka chyba cię nie rozumiem , ...pytanie o system? a co poeta miał
    tu na myśli?
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 18:28
    wyjaśniam:.. pytanie o system wartości i nasz pogląd na rangę/ważność/wartości.
    Nie chciałam się "rozpisywać" i dlatego posłużyłam się skrótami myślowymi.
    Wybacz.
    A podjęłam ten temat, bo ciagle "biję się z myślami", czy postąpiłam
    racjonalnie i nie potrafię doradzić nic rozsadnego w tym temacie swoim zstępnym.

    tralalumpek napisała:

    > Gość portalu: p.a.d.a.l.c.o.w.a napisał(a):
    >
    > >........
    > Mój watek jest pytaniem o system i rangę wartości.
    > > .....
    >
    >
    > jako emigrantka chyba cię nie rozumiem , ...pytanie o system? a co poeta miał
    > tu na myśli?
  • tralalumpek 23.07.03, 18:32
    podaj swoje "wartości" to chętnie podyskutuję z tobą
  • diab.lica 23.07.03, 18:56
    > A podjęłam ten temat, bo ciagle "biję się z myślami", czy postąpiłam
    > racjonalnie i nie potrafię doradzić nic rozsadnego w tym temacie swoim
    zstępnym

    czy to wazne czy postapilas racjonalnie?
    czy w zyciu trzeba sie kierowac zelazna logika?
    czy decyzja racjonalna zawsze jest dobra a nieracjonalna zla?

  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:10
    Może się mylę, ale uważam, że zupełnie naturalną sprawą jest snucie refleksji
    nad swoimi decyzjami życiowymi, szczególnie nad takimi, które miały dojmujące
    przełożenie na dalszą egzystencję. Trudno jest założyc sobie blokadę na
    refleksje.
    Tak, w naszej kulturze europo-amerykańskiej, jeżeli chcemy się asymilować,jako-
    tako choćby funkcjonować w społeczeństwie, musimy kierować się w dużej mierze
    logiką i racjonalizmem.
    I Między innymi o tym jest ten wątek.
    A napewno nie nie dotyczy on braku możności wychodowania pietruszki w skrzynce
    na balkonie naszego nowego M-ileś, gdzieś-tam.



    diab.lica napisała:

    > > A podjęłam ten temat, bo ciagle "biję się z myślami", czy postąpiłam
    > > racjonalnie i nie potrafię doradzić nic rozsadnego w tym temacie swoim
    > zstępnym
    >
    > czy to wazne czy postapilas racjonalnie?
    > czy w zyciu trzeba sie kierowac zelazna logika?
    > czy decyzja racjonalna zawsze jest dobra a nieracjonalna zla?
    >
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 19:11
    p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:


    > A napewno nie nie dotyczy on braku możności wychodowania pietruszki w
    skrzynce
    > na balkonie naszego nowego M-ileś, gdzieś-tam.
    Eeeeeeeeeeeeeeeeeeee........M-1?
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:17
    Nie o tym jest ten wątek, ale k-woli ścisłości nie napisałam ...M-1....
    JA NAPISAŁAM M-ileśtam. A pod to możesz podstawić np.>> M-789 <<.
    To nie ma znaczenia, nie o tym jest ten wątek.
    Nie jest on o braku białego sera i tęsknotą za wiśniami a także nie jest on o
    pożądaniu M-xxx.

    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Eeeeeeeeeeeeeeeeeeee........M-1?
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 19:19
    ja wyjechalam z glosem serca :) I tez nie zamierzam dorabiac do tego jakichs
    strasznych glebokich teorii, ulozy mi sie zycie tutaj to zostane, nie ulozy to
    moze wroce, a moze nie - zobaczymy :)
  • tralalumpek 23.07.03, 19:15
    ..."brak możności wychodowania pietruszki w skrzynce
    > na balkonie ..." nie decyduje o tym gdzie zyje.
    podjelam decyzje ze mieszkam, pracuje czyli zyje w Austrii i nie mam powodu
    rozmyslac czy to dobre czy zle. Nie dojde w tych rozwazaniach do zadnych
    wnioskow
    jezeli sie potrafi decyzje podejmowac to powinno sie je rowniez umiec w pelni
    akceptowac i nie grzebac w przeszlosci
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:24


    tralalumpek napisała:

    > podjelam decyzje ze mieszkam, pracuje czyli zyje w Austrii i nie mam powodu
    > rozmyslac czy to dobre czy zle.
    ***JAK TO JEST, GDY ROZMYŚLA SIĘ JEDYNIE O TYM, NA CO " MA SIĘ POWÓD "Ja nie
    potrafię tak radykalnie sterować swymi rozmyślaniami- jak Ty. Ja rozmyslam.
    Nie dojde w tych rozwazaniach do zadnych
    > wnioskow
    ***NO, JEZELI TAK TWIERDZISZ... Ale myslenie=rozmyślanie ma podobno przed sobą
    kolosalną przyszłośc- cokolwiek to znaczy.

    > jezeli sie potrafi decyzje podejmowac to powinno sie je rowniez umiec w pelni
    > akceptowac i nie grzebac w przeszlosci
    ***GRZEBANIE W PRZESZŁOŚCI - JEST JEDNĄ Z WIELU WŁAŚCIWOŚCI GATUNKU HOMO
    SAPIENS(ledwo sapiens )
  • tralalumpek 23.07.03, 19:32
    wydaje mi sie ze kracisz sie wokol wlasnej osi w swoim argumentowaniu...

    1. Jezeli podejmuje decyzje to staram sie podejmowac takie decyzje ktorych nie
    musze potem w zyciu zalowac
    2. Rozpamietywanie "co by bylo gdyby" do niczego nie prowadzi albo raczej
    prowadzi do nikad
    3. Znam ludzi ktorzy po 20 latach pobytu za granica zawsze mowia jadac do
    Polski ze jada do domu, sa zgryzliwi zazdroszcza wszystkiego co tylko jest w
    ich oczach lepsze od tego co ktos ma, zlosliwi wredni sfrustrowani ludzie
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:44
    Tacy ludzie sa dla mnie poza konwenansem. Liczę na wypowiedzi INNYCH ludzi.

    tralalumpek napisała:

    > 3. Znam ludzi ktorzy po 20 latach pobytu za granica zawsze mowia jadac do
    > Polski ze jada do domu, sa zgryzliwi zazdroszcza wszystkiego co tylko jest w
    > ich oczach lepsze od tego co ktos ma, zlosliwi wredni sfrustrowani ludzie
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 19:34
    Za duzo rozmyslac o tym co by bylo gdyby to niedobrze, wtedy zadnej nawet
    najporstszej decyzji sie nie da podjac :) Wystarczy rozwazyc za i przeciw,
    posluchac co tam w duszy gra i wlasciwa decyzja sama skacze do oczu :)
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:49
    No i mi " skoczyła". Ale do tej pory nie wiem,czy do właściwej komórki ( szarej)
    A co gorsze, to nie wiem, - co doradzić dzieciom. ONI DECYZJĘ PODEJMĄ
    INTEGRALNIE,niezawiśle i samodzielnie, ale przez grzeczność- mnie takze pytają.
    A ja ze swoją decyzją sama przed sobą rozliczyć się nie potrafię.

    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Za duzo rozmyslac o tym co by bylo gdyby to niedobrze, wtedy zadnej nawet
    > najporstszej decyzji sie nie da podjac :) Wystarczy rozwazyc za i przeciw,
    > posluchac co tam w duszy gra i wlasciwa decyzja sama skacze do oczu :)
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 19:56
    A z dziecmi gorzej. Mnie moja mama pozwolila wyjechac, uznala moje prawo do
    niezawislej decyzji :p i ewentualnych bledow.
    Zalezy gdzie dzieci chca wyjechac. Co innego Austria czy nawet Francja, skad
    do Polski rzut beretem, a co innego "dalekie obce kraje" typu Kanada czy
    Australia. To juz rozstanie powazniejsze, podroze kosztuja majatek, tu juz nie
    wskoczysz do autobusu czy pociagu zeby wpasc na tydzien na wakacje czy na
    dlugi weekend.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 20:38
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > A z dziecmi gorzej. Mnie moja mama pozwolila wyjechac, uznala moje prawo do
    > niezawislej decyzji
    *** JA TAKŻE NIE STAJĘ IM W POPRZEK
    :p i ewentualnych bledow.
    > Zalezy gdzie dzieci chca wyjechac.
    *** SPRAWA W TYM, ŻE ONI SREDNIO CHCĄ WYJECHAĆ. sami nie wiedzą czy chcą, czy
    nie. Czuję i wiem, że troszku czekają na moją sugestię. A ja, w oparciu o moje
    doświadczenie zyciowe, widać psu na budę owo moje doświadczone życie, SAMA NIE
    WIEM, CO IM DORADZIĆ.
    Co innego Austria czy nawet Francja, skad
    > do Polski rzut beretem, a co innego "dalekie obce kraje" typu Kanada czy
    > Australia. To juz rozstanie powazniejsze, podroze kosztuja majatek, tu juz
    nie
    > wskoczysz do autobusu czy pociagu zeby wpasc na tydzien na wakacje czy na
    > dlugi weekend.
    TU CHODZI O PRYNCYPIA - A NIE KOSZTY EWENTUALNYCH WZAJEMNYCH ODWIEDZIN.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 21:01
    Niczego nie doradzaj, bo pozniej bedzie na ciebie! :)
    Takiego typu decyzje powinno sie podejmowac samemu, ty mozesz sluzyc rada i do
    roztrzasania watpliwosci w wiekszym gronie.
    Ciezko doradzac, bo nie wiem po co chca jechac - do pracy, na studia? W kazdym
    razie decyzja musza podjac sami, i nie wyjezdzac tylko dlatego ze inni
    wyjezdzaja, czy zostawac bo inni zostaja.
    Przyznam sie ze nie bardzo wiem o jakich pryncypiach mowisz, moglabys mi to
    jakos przyblizyc?
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 21:27
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Niczego nie doradzaj, bo pozniej bedzie na ciebie! :)
    > Takiego typu decyzje powinno sie podejmowac samemu, ty mozesz sluzyc rada >
    *****ALE WŁAŚNIE NIE BARDZO WIEM, JAK DORADZAĆ-stąd mój topic.

    > Ciezko doradzac, bo nie wiem po co chca jechac - do pracy, na studia?

    ****SĄ JUŻ PO DOBRYCH STUDIACH. To fakt, że zawsze mozna dalej się kształcić.
    Ale tu raczej chodzi o sam fakt BYCIA POZA WŁASNYM KRAJEM i o ten problem sam w
    sobie, a nie o to- czy decyduje się na to z powodu pracy, studiów, itp.
    W kazdym
    > razie decyzja musza podjac sami, i nie wyjezdzac tylko dlatego ze inni
    > wyjezdzaja, czy zostawac bo inni zostaja.
    **** TO OCZYWISTE
    > Przyznam sie ze nie bardzo wiem o jakich pryncypiach mowisz, moglabys mi to
    > jakos przyblizyc?
    **** Pisząc o pryncypiach, myślę o ( wybacz ,że powołam się na zdewaluowane
    pojęcie ) PATRIOTYŹMIE i tp.:) imponderabiliach.:). Mimo uśmieszków- serio.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 21:39
    A, z patriotyzmem trudna rada :) Ja zupelnie z innej bajki, wiec w kwesti
    pryncypiow ciezko mi doradzic. Jezeli uwazaja ze maja dlug wobec ojczyzny
    ktora ich wyksztalcila i ze chca pracowac na miejscu coby przyspozyc jej
    dobrobytu, to wyjazd odpada. Ale mozna byc tez patriota na obczyznie,
    rozpowszechniac polska kulture , dajac dobry przyklad walczac ze schematem
    Polaka-pijusa itp. Osobiscie na przyklad chetnie pracowalabym w jakiejs firmie
    dzieki ktorej moglabym zalac francuski rynek polskimi produktami, niark niark
    niark!
    Ja moge bardziej doradzac w kwestiach praktycznych - jak sie przygotowac do
    wyjazdu itp. Bo znalez sie samemu w obcym kraju, nawet jezeli zna sie jezyk
    nie jest latwo. Ja mialam to szczescie ze jechalam "do kogos" ,tak ze mialam
    (i mam) wsparcie w rozmaitych przeprawach zycia codziennego , w walce z
    administracja.
  • Gość: tralalumpek IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.07.03, 21:40
    p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

    **** Pisząc o pryncypiach, myślę o ( wybacz ,że powołam się na zdewaluowane
    > pojęcie ) PATRIOTYŹMIE i tp.:) imponderabiliach.:). Mimo uśmieszków- serio.


    sorry, nie wiem ile masz lat ale jakos mi ociezale (wiekowo) brzmia twoje
    argumenty
    w zasadzie wydaje mi sie ze nie odbieramy na tych samych falach i powinnam dac
    spokoj z ta dyskusja ale....

    co to jest dla ciebie patriotyzm? czy chcesz moze przez swoje wypowiedzi
    powiedziec ze ci co zdecydowali sie na wyjazd nie wiedza co to slowo znaczy?
    bylabym ostrozniejsza w formuowaniu mysli,
    mieszkam za granica i jezeli mam mozliwosc to pomagam Polakom, na wszystkie
    mozliwe sposoby, afiszuje sie z moja polskoscia na prawo i lewo, zawsze i
    wszedzie powtarzam ze jestem Polka i jestem dumna z tego,
    patriotyzm ma rozne twarze
    o imponderabiliach (jak sama nazwa wskazuje) o czyms czego nie ma nie bede
    rozwazac
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 22:10
    Gość portalu: tralalumpek napisał(a):

    >
    >
    > sorry, nie wiem ile masz lat ale jakos mi ociezale (wiekowo) brzmia twoje
    > argumenty

    ***PRZECIEŻ TO NIE MOJE ARGUMENTY, LECZ MOICH ca 28 letnich dzieci. W tym sęk !!
    A JA TEN WATEK ZAŁOŻYŁAM, aby zdobyć materiały, na których mogłabym bazować w
    polemice z nimi.

    > w zasadzie wydaje mi sie ze nie odbieramy na tych samych falach i powinnam
    dac spokoj z ta dyskusja ale....
    >
    > co to jest dla ciebie patriotyzm? czy chcesz moze przez swoje wypowiedzi
    > powiedziec ze ci co zdecydowali sie na wyjazd nie wiedza co to slowo znaczy?

    **** ależ, na boga, nic takiego nie chcę powiedzieć.Po prostu mam problem-
    nazwijmy go tak: WIEM, ŻE NIC NIE WIEM.

    > bylabym ostrozniejsza w formuowaniu mysli,
    **** ?????????????????????? *******

    > mieszkam za granica i jezeli mam mozliwosc to pomagam Polakom, na wszystkie
    > mozliwe sposoby, afiszuje sie z moja polskoscia na prawo i lewo, zawsze i
    > wszedzie powtarzam ze jestem Polka i jestem dumna z tego,
    > patriotyzm ma rozne twarze
    ***** cieszę się, że pomagasz. Tak trzymaj!. Polacy nie są ( przepraszam za
    uogólnienie ) zazwyczaj zbyt lojalni wobec siebie i rzadko wzajemnie sie
    wspierają, jezeli nie tyczy to rodziny.
    pozdrawiam, Padalec
  • tralalumpek 23.07.03, 22:15
    powoli mam wrażenie, że nie pozwalasz dzieciom przeciąć pępowiny
    to gdzie twoje dzieciątka będą żyły to ICH sprawa a nie twoja , sorry że brzmi
    to mocno ale ty masz niewiele do ich życia
    pozwól im sama podjąć decyzję i nie zapominaj że ślepa miłość jest bardziej
    szkodliwa od żadnej
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 22:30
    Nie wiem, dlaczego tak uważasz. To ja jestem NAMAWIACZEM i to ja im sugeruję (
    lecz nie namuszam !!!! ) by rozważyli myśl o emigracji, lub choćby wyjeżdzie na
    lat kilka . To , co napisałaś, powoduje, że poproszę Cię, abyś wskazała mi
    tekst, który skłonił Cię do takiego zarzutu. Widocznie nie czytasz, tego co tu
    piszę od 2 godzin.
    Pobrali się jak mieli po 18 lat i pępowina została przecięta radykalnie. Rok
    wczesniej już osobno mieszkali i tak jest do dzisiaj. Trafiłaś kulą w płot, bo
    ja jestem SKRAJNIE nieingerującą mamuśką. Aż do przesady.


    tralalumpek napisała:

    > powoli mam wrażenie, że nie pozwalasz dzieciom przeciąć pępowiny
    > to gdzie twoje dzieciątka będą żyły to ICH sprawa a nie twoja , sorry że
    brzmi
    > to mocno ale ty masz niewiele do ich życia
    > pozwól im sama podjąć decyzję i nie zapominaj że ślepa miłość jest bardziej
    > szkodliwa od żadnej
  • drzazga1 24.07.03, 00:52
    1) Możliwość wyjazdu

    Nigdy nie stałam przed takim wyborem, bo nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym
    wyjechać choćby do innego miasta. Wiem, że można znaleźć następnych przyjaciół,
    dom z ogródkiem, ulubioną kawiarnięi sklepik, do którego chodzi się po bułki...
    itd., ale ja przez wiele lat tęskniłam za tym, co mam teraz. Nie pisze o
    rzeczach materialnych typu mieszkanie, bo tego nie mam nadal, ale o tysiącu
    cieniutkich emocjonalnych niteczek, które wiążą mnie z Warszawą - razem tworzą
    okrętową linę.

    Taki jest stan na chwilę dzisiejszą.

    Zawsze twierdzę, że jestem materialistką (staram się, staram...;-)), ale chyba
    jedyna sytuacja mogąca skłonić mnie do wyjazdu to zakochanie się w obcokrajowcu
    i pewność, że z tym człowiekiem chcę spędzić resztę życia. Ale wcale nie jestem
    pewna, czy to by wystarczyło. Na pewno trudno byłoby mi podjąć decyzję.

    2) Do Tralalumpka

    Odnoszę dziwne wrażenie, że temat wywołuje w Tobie agresję. Dziwne, bo w końcu
    trochę czasu na forum już bywam i Ciebie zapamiętałam - nie należysz do grona
    tych, którzy tutaj rozładowują swoje życiowe frustracje.

    P.a.d.a.l.c.o.w.a założyła wątek, bo chciała poznać doswiadczenia innych.
    Napisała też o swoich osobistych odczuciach, nie oceniała tych, którzy
    wyjechali w żaden sposób. Nie wiem, dlaczego odebrałaś to jako zawoalowany atak
    i wręcz oskarżenie o brak tak zwanych uczuć patriotycznych.

    Gratuluje Tobie tak swietnej aklimatyzacji w innym kraju, widac należysz do
    osób, które wszędzie czuja się "u siebie", ale zrozum, że nie wszyscy tak to
    odczuwają i nie znaczy to, że któras grupa jest gorsza w jakikolwiek sposób.
    Po prostu niektórzy sa tak skonstruowani, ze przywiązuja się do miejsca;-) i
    takie osoby, jeżeli wyjadą rzeczywiscie potrafią 20 lat przesiedzieć na
    walizkach w poczuciu tymczasowości pobytu.


    A wątpliwosci co do słuszności podejmowanych wyborów sa rzeczą jak najbardziej
    normalną.

    --
    Patrz sercem... a w dupę ci nakopią
    (c) Amidala
  • tralalumpek 24.07.03, 08:53
    drzazga1 napisała:
    > 2) Do Tralalumpka
    >
    > Odnoszę dziwne wrażenie, że temat wywołuje w Tobie agresję. Dziwne, bo w
    końcu
    > trochę czasu na forum już bywam i Ciebie zapamiętałam - nie należysz do
    grona
    > tych, którzy tutaj rozładowują swoje życiowe frustracje.
    >
    > P.a.d.a.l.c.o.w.a założyła wątek, bo chciała poznać doswiadczenia innych.
    > Napisała też o swoich osobistych odczuciach, nie oceniała tych, którzy
    > wyjechali w żaden sposób. Nie wiem, dlaczego odebrałaś to jako zawoalowany
    atak
    >
    > i wręcz oskarżenie o brak tak zwanych uczuć patriotycznych.
    >
    > Gratuluje Tobie tak swietnej aklimatyzacji w innym kraju, widac należysz do
    > osób, które wszędzie czuja się "u siebie", ale zrozum, że nie wszyscy tak to
    > odczuwają i nie znaczy to, że któras grupa jest gorsza w jakikolwiek sposób.
    > Po prostu niektórzy sa tak skonstruowani, ze przywiązuja się do miejsca;-) i
    > takie osoby, jeżeli wyjadą rzeczywiscie potrafią 20 lat przesiedzieć na
    > walizkach w poczuciu tymczasowości pobytu.
    >
    >
    > A wątpliwosci co do słuszności podejmowanych wyborów sa rzeczą jak
    najbardziej
    > normalną.
    >


    zgadzam sie z toba w pewnych stwierdzeniach ale nie we wszystkim. Temat
    emigracji nie jest dla mnie tematem drazliwym, jest mi tematem bardzo dobrze
    znanym. Dyskusji zostac, wrocic, zyc tu czy tam mam na codzien powyzej uszu w
    kontaktach tutaj z Polakami. Widze jak ludzie marnuja sobie i dzieciom zycie
    rozdzierajac sie miedzy TAM I TU. Uwierz mi, ze patrzac z boku na takie
    rodziny zyjace w rozdarciu zastanawiam sie czesto jak mozna komus pomoc.
    Czasem udaje mi sie ale to jest wtedy moja energia i moj czas, moje nerwy i w
    zasadzie czesto pytanie: dlaczego ja mam to robic. Znam te problemy zbyt
    dobrze.
    Dyskusja z padalcowa wziela sie stad, ze ona nie napisala dokladnie od
    poczatku o co jej chodzi i dopiero w trakcie pisania i wyciagania z mojej
    strony sensu dyskusji i jeszcze ze strony jednej dyskutantki zalapalam o co
    jej idzie.
    Wczoraj prasowalam i podgladalam forum na sasadzie przerywnika. Jak pisalam,
    nie cierpie prasowac, wiec moze moja mniejsza tolerancja przeszla na
    padalcowa.
  • drzazga1 24.07.03, 10:38
    tralalumpek napisała:


    > zgadzam sie z toba w pewnych stwierdzeniach ale nie we wszystkim. Temat
    > emigracji nie jest dla mnie tematem drazliwym, jest mi tematem bardzo dobrze
    > znanym. Dyskusji zostac, wrocic, zyc tu czy tam mam na codzien powyzej uszu w
    > kontaktach tutaj z Polakami.

    Rozumiem już, ok:-))))


    > Dyskusja z padalcowa wziela sie stad, ze ona nie napisala dokladnie od
    > poczatku o co jej chodzi i dopiero w trakcie pisania i wyciagania z mojej
    > strony sensu dyskusji i jeszcze ze strony jednej dyskutantki zalapalam o co
    > jej idzie.
    > Wczoraj prasowalam i podgladalam forum na sasadzie przerywnika. Jak pisalam,
    > nie cierpie prasowac, wiec moze moja mniejsza tolerancja przeszla na
    > padalcowa.

    :-)))) Ja prasować akurat lubię - ale nie cierpię ręcznego prania!

    --
    Patrz sercem... a w dupę ci nakopią
    (c) Amidala
  • diab.lica 23.07.03, 19:20
    > Może się mylę, ale uważam, że zupełnie naturalną sprawą jest snucie
    refleksji
    > nad swoimi decyzjami życiowymi, szczególnie nad takimi, które miały
    dojmujące
    > przełożenie na dalszą egzystencję.

    nie mylisz sie

    > Tak, w naszej kulturze europo-amerykańskiej, jeżeli chcemy się
    asymilować,jako-
    > tako choćby funkcjonować w społeczeństwie, musimy kierować się w dużej
    mierze
    > logiką i racjonalizmem.

    dlaczego?
    emigracja to decyzja ktora dotyczy jedynie potencjalnego emigranta i
    najwazniejsze aby on/ona byl szczesliwy a nie czy ta decyzja byla racjonalna
    moje sa nieracjonalne a w spoleczenstwie funkcjonuje mi sie znakomicie
    czego i tobie zycze
    i pozdrawiam
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:42
    Rzecz w tym, ze ten wątek urodził się, m.inn., z mojego własnego rozliczania
    się z moim własnym życiem.
    Czyli z refleksji.
    Ja sama takiej decyzji nie byłam zdolna podjąć we właściwym czasie - a w owym
    czasie byłaby to z mojej strony decyzja ze wszech miar -racjonalna. Wybrałam-
    jak wybrałam. A ze sama nie mogę dojść do satysfakcjonujących mnie wniosków,
    pomyślałam, ze forumowicze swoimi wypowiedziami w jakimś sensie pomogą mi
    rozliczyć się z ZASZŁOSCIAMI. Nie spodziewałam się postów o sianiu pietruszki,
    ale to już z dobrodziejstwem inwentaża i pretensji nie mam. Człek se strzela a
    pon bucek kule nosi.

    diab.lica napisała:

    > dlaczego?
    > emigracja to decyzja ktora dotyczy jedynie potencjalnego emigranta i
    > najwazniejsze aby on/ona byl szczesliwy a nie czy ta decyzja byla racjonalna
    > moje sa nieracjonalne a w spoleczenstwie funkcjonuje mi sie znakomicie
    > czego i tobie zycze
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 19:52
    No to jezeli zalujesz ze nie wyjechalas to zawsze mozesz sie pocieszac
    obecnoscia pietruszki w menu :)
    Mysle ze w wypadku kraju takiego jak Polska kazda decyzja, czy to o wyjezdzie
    czy o pozostaniu ma swoja racje bytu i swoje uzasadnienie. Jestem szczesliwa
    we Francji, zapewne bylabym szczesliwa w Polsce. Co innego gdyby w Polsce
    panowal glod, chaos i zaraza. Bardzo mi zal ludzi ktorzy sa zmuszeni do
    opuszczenia swojego kraju, czy to z powodu wojny, biedy czy braku widokow na
    przyszlosc.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 20:05
    Wspaniale i cieszę się. Ty mi dałaś swą wypowiedzią asumpt do wstępnego i
    pozytywnego rozliczania się z moją kiedyśniejszą decyzją pozostania TU.
    Oceniam twoją wypowiedź ( i wybacz, że w ogóle oceniam ) jako bardzo mądrą. To
    jest ważki argument, który podniosłaś; nie jest to kraj (Polska ) gdzie są
    zarazy, wojny, głód i temu podobne plagi i dlatego nie musimy, ALE JEŻELI
    BARDZO TEGO PRAGNIEMY to przecież możemy kraj zmienić. Dzięki Tobie /Twojej
    wypowiedzi/ bardziej są dla mnie zrozumiałe wahania i uzasadnienia tych
    rozterek, werbalizowane przez moją córkę. Dzięki za Twoje refleksje.


    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > No to jezeli zalujesz ze nie wyjechalas to zawsze mozesz sie pocieszac
    > obecnoscia pietruszki w menu :)
    > Mysle ze w wypadku kraju takiego jak Polska kazda decyzja, czy to o wyjezdzie
    > czy o pozostaniu ma swoja racje bytu i swoje uzasadnienie. Jestem szczesliwa
    > we Francji, zapewne bylabym szczesliwa w Polsce. Co innego gdyby w Polsce
    > panowal glod, chaos i zaraza. Bardzo mi zal ludzi ktorzy sa zmuszeni do
    > opuszczenia swojego kraju, czy to z powodu wojny, biedy czy braku widokow na
    > przyszlosc.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 20:21
    Bez przesady z ta madroscia, zawstydzasz mnie :)
    Jestem swiezo po obejrzeniu serii reportazy o uchodzcach i nielegalnych
    emigrantach,i coraz bardziej zaczynam sobie zdawac sprawe ze dla wiekszosci
    ludzi wyjezdzajacych na stale z kraju urodzenia jest to kwestia zycia lub
    smierci, a co najmniej checi godniejszego zycia i wypracowania sobie i
    dzieciom lepszej przyszlosci.
    Mysle ze wbrew pozorom malo osob wyjezdza ze wzgledow czysto finansowych - ile
    pieniedzy trzeba by tobie lub mnie zaplacic zebysmy porzucily rodziny,
    znajomych, rodzinne miasto itp.Ci ktorzy wyjezdzaja dla pieniedzy z gory
    zakladaja ze sie dorobia i wroca "do domu". Zgorzkniali emigranci o ktorych
    pisala Tralalumpek to tacy co nie wrocili, i z jednej strony sa "u siebie" a z
    drugiej ciagle na walizkach. Koszmarny stan.
    Nie wiem w jakim wieku jest twoja corka, ani gdzie sie wybiera, ale
    najwazniejsze powiedzialas jej i tak - zawsze moze wrocic do domu i do ciebie.
    Decyzja jaka w tej chwili podejmie nie wiaze jej rak do konca zycia, jezeli
    cos sie nie ulozy, czy po prostu zycie "na wygnaniu" jej sie nie spodoba, to
    granice sa otwarte, rok pracy czy studiow za granica nigdy nie jest
    zmarnowany - odlozy na bilet, spakuje walizki i wroci. To zaden wstyd, czasy
    kiedy ludzie wyjezdzali zbierac zloto ktorym sa wybrukowane ulice Nowego Jorku
    i nie wypadalo im wrocic inaczej niz milionerami minely, na szczescie :)
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 21:07
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Bez przesady z ta madroscia, zawstydzasz mnie :)

    *****BEZ KOMPLEMENTÓW TO NAPISAŁAM. !!!*****

    > Jestem swiezo po obejrzeniu serii reportazy o uchodzcach i nielegalnych
    > emigrantach,i coraz bardziej zaczynam sobie zdawac sprawe ze dla wiekszosci
    > ludzi wyjezdzajacych na stale z kraju urodzenia jest to kwestia zycia lub
    > smierci, a co najmniej checi godniejszego zycia i wypracowania sobie i
    > dzieciom lepszej przyszlosci.
    > Mysle ze wbrew pozorom malo osob wyjezdza ze wzgledow czysto finansowych -
    **** MOIM DZIECIOM powodzi się raczej kiepsko, mimo to ich pomysł o opuszczeniu
    kraju dla polepszenia bytu, jest...no , określę to na 20%. tak sobie czasem
    dywagujemy na powyższy temat i ich argumentacja ( tyczaca tych 80%)oscyluje
    wokół spraw z dziedziny BYĆ, mówiąc najkrócej i tym samym upraszczając.
    Raz np. powiedzieli- a do czego by to doprwadziło, gdyby wszyscy sensowni (
    widocznie taką mają samoocenę ) i wykształceni ludzie Polskę opuścili.
    Reasumując- ich podejście jest idealistyczne. I takie było moje. ALE MAM MASĘ
    WATPLIWOŚCI, czy owo jest słuszne.*****


    > pieniedzy trzeba by tobie lub mnie zaplacic zebysmy porzucily rodziny,
    > znajomych, rodzinne miasto itp.Ci ktorzy wyjezdzaja dla pieniedzy z gory
    > zakladaja ze sie dorobia i wroca "do domu". Zgorzkniali emigranci o ktorych
    > pisala Tralalumpek to tacy co nie wrocili, i z jednej strony sa "u siebie" a
    z
    > drugiej ciagle na walizkach. Koszmarny stan.
    > Nie wiem w jakim wieku jest twoja corka,
    *** MA 29 LAT i tyleż jej mąż. Oboje po studiach dziennych + bdb.angielski.***
    ani gdzie sie wybiera,
    ***** TO NIE JEST SPRECYZOWANE I TO JEST SPRAWA WTÓRNA . CHODZI O TO " CZY I
    DLACZEGO " ****
    ale
    > najwazniejsze powiedzialas jej i tak - zawsze moze wrocic do domu i do
    ciebie.
    > Decyzja jaka w tej chwili podejmie nie wiaze jej rak do konca zycia,
    *** DECYZJA O NIEOPUSZCZENIU KRAJU W JAKIMŚ SENSIE JEST DETERMINOWANA WIEKIM
    BIOLOGICZNYM , 30 lat - to " ostatni dzwonek ".*****

    jezeli
    > cos sie nie ulozy, czy po prostu zycie "na wygnaniu" jej sie nie spodoba, to
    > granice sa otwarte, rok pracy czy studiow za granica nigdy nie jest
    > zmarnowany - odlozy na bilet, spakuje walizki i wroci. To zaden wstyd, czasy
    > kiedy ludzie wyjezdzali zbierac zloto ktorym sa wybrukowane ulice Nowego
    Jorku
    > i nie wypadalo im wrocic inaczej niz milionerami minely, na szczescie :)
    Pozdrawiam serdecznie, padalcowa.
  • summa 23.07.03, 21:33
    Padalcowa, a może jednak nie rozpatrywać tego na poziomie pryncypiów? Każdemu
    jakieś minimum pieniędzy do życia jest potrzebne, jeżeli Twoje dzieci uznają,
    ze tutaj nie maja szans na to minimum - niech jada i próbują! Tylko to oni sami
    muszą określić, z boku się raczej nie da...
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 21:43
    Sprawa w tym, że to oni ( riebiata ) analizuja sprawę na poziomie pryncypiów i
    t.p. imponderabiliów. A ja chyba jednak za głupia na polemikę z nimi. A wypada,
    abym choć troszku popolemizowała z narybkiem.


    summa napisała:

    > Padalcowa, a może jednak nie rozpatrywać tego na poziomie pryncypiów? Każdemu
    > jakieś minimum pieniędzy do życia jest potrzebne, jeżeli Twoje dzieci uznają,
    > ze tutaj nie maja szans na to minimum - niech jada i próbują! Tylko to oni
    sami
    >
    > muszą określić, z boku się raczej nie da...
  • wonsz 24.07.03, 00:14
    p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:


    >> *** DECYZJA O NIEOPUSZCZENIU KRAJU W JAKIMŚ SENSIE JEST DETERMINOWANA
    WIEKIM
    > BIOLOGICZNYM , 30 lat - to " ostatni dzwonek ".*****


    To nie tak. Moj ojciec sprzedal firme, dom i ruszyl w swiat w wieku 48 lat.
    Powodzilo sie im lepiej niz dobrze, wiec nie jechal szukac pieniedzy. Wiem, ze
    na poczatku bylo mu ciezko, ale teraz zyje tak jak chce, tam gdzie chce i jest
    szczesliwy. Mysle, ze biologiczny wiek nie jest tak istotny. Wazne, jak mlodo
    sie czujesz i czy widzisz zycie przed czy za soba.

    Ale moze to geny, jakos cala moja rodzina rozpierzchla sie po swiecie :)))

    K.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.07.03, 00:21
    dla uproszczenia przyjmijmy, że to co opisałaś jest wyjątkiem, potwierdzającym
    regułę, że jeżeli już- to lepiej wcześniej, niż póżniej / mam na myśli wiek
    biologiczny /


    wonsz napisał:
    > To nie tak. Moj ojciec sprzedal firme, dom i ruszyl w swiat w wieku 48 lat.
    > Powodzilo sie im lepiej niz dobrze, wiec nie jechal szukac pieniedzy. Wiem,
    ze
    > na poczatku bylo mu ciezko, ale teraz zyje tak jak chce, tam gdzie chce i
    jest
    > szczesliwy. Mysle, ze biologiczny wiek nie jest tak istotny. Wazne, jak mlodo
    > sie czujesz i czy widzisz zycie przed czy za soba.
    >
    > Ale moze to geny, jakos cala moja rodzina rozpierzchla sie po swiecie :)))
    >
    > K.
  • diab.lica 23.07.03, 19:57
    >Nie spodziewałam się postów o sianiu pietruszki,ale to już z dobrodziejstwem
    inwentaża i pretensji nie mam. Człek se strzela a
    > pon bucek kule nosi.

    pietruszka w tym watku to nie jest zwykla pietruszka
    to pietruszka-symbol
    symbol tych wszystkich drobiazgow ktorych braku nie zrekompensuje kilkakrotnie
    wyzsza pensja

    forumowicze nie pomoga ci w ocenie twoich decyzji
    podjelas takie jakie w danycm momencie uwazalas za sluszne i nie zaluj

    ja tez ci nie pomoge
    emigrantka nie jestem
    moi rodzice pochodza z roznych krajow, wychowalam sie to tu to tam, a mieszkam
    jeszcze gdzie indziej


  • Gość: Alcik IP: *.solcon.nl 24.07.03, 11:34
    Emigracja jest dobra dla b.mlodych-latwiej sie przystosowuja i ucza jezyka/bez
    akcentu/.Potem jest trudniej,wiem z doswiadczenia.Pozdrawiam
  • dorotka1970 24.07.03, 11:36
    Gość portalu: Alcik napisał(a):

    > Emigracja jest dobra dla b.mlodych-latwiej sie przystosowuja i ucza
    jezyka/bez
    > akcentu/.Potem jest trudniej,wiem z doswiadczenia.Pozdrawiam

    A ja wyemigrowalam na dobre w wieku 30 lat. To jeszcze mlodo czy juz nie?... A
    jezykow ucze sie caly czas.

    Pozdrawiam :-)
    Dorotka
    --------
    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
  • czarna33 23.07.03, 18:17
    Nie nosze sie z takim zamiarem ale mam kolege,ktory wlasnie marzy o wyjezdzie
    z Polski do USA.Stara sie o zielona karte i wierzy ze mu sie to uda.Jego zona
    zajmuje tu w Polsce calkiem powazne stanowisko,maja jedno dziecko w wieku 5
    lat.On planuje pojechac tam jako pierwszy,przetrzec szlaki i potem zamieszkac
    tam wspolnie z rodzina.Tylko nie wiem czy bedac na miejscu mojej kolezanki
    zdecydowalabym sie na taki krok.Na razie wszystko jest w sferze planow ale jak
    bedzie jak przyjdzie co do czego,hmm sie okaze.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 18:43
    Bo nie ma bialego sera, wisni i porzadnych jablek :) Ale i tak wyemigrowalam,
    i wracam niedlugo zeby sie obezrec przed nastepnym rokiem "na obczyznie" :D


    PS jak widac moje wartosci sa kulinarne :)
  • tralalumpek 23.07.03, 18:46
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Bo nie ma bialego sera, wisni i porzadnych jablek :) Ale i tak
    wyemigrowalam,
    > i wracam niedlugo zeby sie obezrec przed nastepnym rokiem "na obczyznie" :D
    >
    >
    > PS jak widac moje wartosci sa kulinarne :)


    mnie się też WYDAWAŁO, że w Austrii nie ma białego sera, jaskółek, wiśni itd
    itp
    no i najważniejsze tego woreczka z ziemią nie zabrałam z Polski ;)
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 18:51
    Mnie sie nie wydaje, takiego prawdziwego sera to nie ma, sama musze robic :)
    A wisnie sa, tylko daleko, daleko, i na bazarze ich nie uswiadczysz. Nie ma
    tez pietruszki w korzeniu :( Probowalam wyhodowac w skrzynce ale zdechla, moze
    w przyszlym roku sie uda?
  • tralalumpek 23.07.03, 18:55
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > Mnie sie nie wydaje, takiego prawdziwego sera to nie ma, sama musze robic :)
    > A wisnie sa, tylko daleko, daleko, i na bazarze ich nie uswiadczysz. Nie ma
    > tez pietruszki w korzeniu :( Probowalam wyhodowac w skrzynce ale zdechla,
    moze
    > w przyszlym roku sie uda?

    przepraszam cie ale nie wierze ze nie ma pietruszki,
    nie chce byc meczaca ale ja dokladnie takie same mialam problemy pare lat temu
    jak ty tutaj pisujesz ale na szczescie okazalo sie ze korzen pietruszki tez
    jest do kupienia na bazarze
    jeszcze raz, nie chce byc upierdliwa ale czesto slysze tutaj na miejscu od
    Polek: tutaj tego nie ma! ale zapominaja dodac ze nie ma tylko w tym
    najtanszym sklepie w ktorym one zawsze robia zakupy
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 18:59
    No dobrze pietruszka jest! Pokazywali ja w programie krajoznawczyo-kulinarnym
    jako bardzo ciekawy chwast rosnacy w niektorych regionach , ktory moze miec
    zastosowanie kulinarne. Niestety to nie byl moj region :( A w sklepach nie ma,
    jak poszukasz w slownikach to znajdziesz tylko persil, czyli natke!
  • anahella 24.07.03, 08:50
    Gość portalu: melmire napisał(a):

    > No dobrze pietruszka jest! Pokazywali ja w programie krajoznawczyo-kulinarnym
    > jako bardzo ciekawy chwast rosnacy w niektorych regionach , ktory moze miec
    > zastosowanie kulinarne.

    A wiesz, ze faktycznie nie przypomianam sobie pietruszki we Francji? Ja mialam
    z pietruszka spokoj, bo mieszkalam tam jako bardzo mloda dziewczyna i nie
    umialam wtedy gotowac, zatem prowadzilam kuchnie puszkowo-pudelkowa:) Ehhh
    biedne dzieci, ktorymi sie zajmowalam:)


    --
    Gdyby ktos mi zechcial mi za to zaplacic, to ja moglabym lazic z jelenimi
    rogami na glowie i krowskim ogonie przy dupie i tez bym szczerzyla zeby
    (c) Moniorek1


    Jak na gorze, tak na dole
    zapraszam
  • dorotka1970 23.07.03, 23:40
    tralalumpek napisała:

    > przepraszam cie ale nie wierze ze nie ma pietruszki,
    > nie chce byc meczaca ale ja dokladnie takie same mialam problemy pare lat
    temu
    > jak ty tutaj pisujesz ale na szczescie okazalo sie ze korzen pietruszki tez
    > jest do kupienia na bazarze
    > jeszcze raz, nie chce byc upierdliwa ale czesto slysze tutaj na miejscu od
    > Polek: tutaj tego nie ma! ale zapominaja dodac ze nie ma tylko w tym
    > najtanszym sklepie w ktorym one zawsze robia zakupy

    Nie ma pietruszki w korzeniu. I kopru (ale takiego do kiszenia, nie do
    posypania ziemniakow). Nie ma w Luksemburgu. Nie ma w Belgii. Nie ma w
    Szwajcarii. Ani na bazarze, ani w supermarkecie, ani w delikatesach.
    Przynajmniej ja nie znalazlam przez dwa lata. Ale moze strasznie ja jakos
    ukrywaja... :-))
    Acha, nie robie zakupow w najtanszym sklepie.

    Pozdrawiam,
    Dorotka

    --
    --------
    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
  • Gość: lolyta IP: *.bct.bellsouth.net 23.07.03, 19:38
    A ja wyhodowalam! W doniczce! W zwrotnikach! Nie chce zapeszac, bo jeszcze
    rosnie ale ma sie dobrze. Wyhodowalam metoda przeczytana zreszta tutaj na
    forum, wsadzajac do wody kawalek korzenia. A bylam prawie pewna ze
    napromieniowana i guzik z tego bedzie :) Bol jest taki, ze ta pieprzona
    pietruszka z tutejszego korzenia ma natke o smaku zwyklej trawy, ale
    przynajmniej oko cieszy taki swojski widok.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 19:40
    A, a ja sialam! To moze sobie przywioze pietruszke do zasadzenia!
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 18:56
    Wszakże za dwa, trzy lata tu wrócisz( jak piszesz ) i przed ewentualnym,
    kolejnym wyjazdem na-dłuzej ( tu celowo omijam słowo:"emigracją" ) już ten
    woreczek z ziemią ojczystą zabierzesz, JEZELI, JAK ZROZUMIAŁAM, TAKI WORECZEK
    MA DLA CIEBIE ZNACZENIE.

    tralalumpek napisała:

    >
    > mnie się też WYDAWAŁO, że w Austrii nie ma białego sera, jaskółek, wiśni itd
    > itp
    > no i najważniejsze tego woreczka z ziemią nie zabrałam z Polski ;)
  • tralalumpek 23.07.03, 19:02
    p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

    > Wszakże za dwa, trzy lata tu wrócisz( jak piszesz ) i przed ewentualnym,
    > kolejnym wyjazdem na-dłuzej ( tu celowo omijam słowo:"emigracją" ) już ten
    > woreczek z ziemią ojczystą zabierzesz, JEZELI, JAK ZROZUMIAŁAM, TAKI
    WORECZEK
    > MA DLA CIEBIE ZNACZENIE.
    >
    > tralalumpek napisała:
    >
    > >
    > > mnie się też WYDAWAŁO, że w Austrii nie ma białego sera, jaskółek, wiśni i
    > td
    > > itp
    > > no i najważniejsze tego woreczka z ziemią nie zabrałam z Polski ;)



    pomylily ci sie osoby, ja nie pisze ze za 2, 3 lata wroce. Ja nie lubie stac w
    rozkroku, uwazam zeby mi sie nogi za bardzo nie rozjechaly ......
    "woreczek z ziemia" to aluzja do Kargula i tego drugiego,
    Narodowosci nie da sie zmienic, mozna zmienic obywatelstwo ale nie narodowsc
    tak wiec ja jestem Polka ale jestem rowniez Europejka
    dla mnie swiat nie ogranicza sie tylko do nacjonalistycznego widzenia swiata,
    Europa jest taka mala, dom mamy tam gdzie sobie go stworzymy, ja go mam w
    Austrii
  • aise 23.07.03, 18:47
    kurde, jedzenia brakuje chyba najbardziej...

    o jak ja cie rozumiem...
    :-)))
  • wonsz 23.07.03, 19:35
    Wyjechalem prawie 10 lat temu, z ciekawosci, i nie zaluje. Skonczylem w
    zachodniej Kanadzie niezla szkole, zobaczylem wiele ciekawych miejsc a
    teraz... jestem gotow wracac :))) W Polsce nie ma dla mnie pracy, ale
    chcielibysmy osiedlic sie gdzies w Europie, gdzie domy sa z cegly, miasta
    ciasne i murowane a do Polski mozna pojechac na dlugi weekend. A na wakacje
    wybrac sie do Radunia, na Kaszuby :)))))

    Pozdrawiam,
    K.
    --
    Flying in one easy step: aim for the ground... and miss.
  • tralalumpek 23.07.03, 19:37
    wonsz napisał:

    > Wyjechalem prawie 10 lat temu, z ciekawosci, i nie zaluje. Skonczylem w
    > zachodniej Kanadzie niezla szkole, zobaczylem wiele ciekawych miejsc a
    > teraz... jestem gotow wracac :))) W Polsce nie ma dla mnie pracy, ale
    > chcielibysmy osiedlic sie gdzies w Europie, gdzie domy sa z cegly, miasta
    > ciasne i murowane a do Polski mozna pojechac na dlugi weekend. A na wakacje
    > wybrac sie do Radunia, na Kaszuby :)))))
    >
    > Pozdrawiam,
    > K.


    i zycze ci zebys mogl to zrealizowac
    tak wlasnie robie, jezdze do Polski jak chce na dlugie weekendy a jak nie chce
    to jade w inne kraje
    pozdrawiam
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 19:53
    Była bym szczęsliwa ( chyba ? ) - gdyby ten właśnie rodzaj ciekawości świata
    przejawiały moje dzieci ( to znaczy córka i jej mąż ). Powiedziałam im:
    spróbujcie...zawsze bedziecie mieli gdzie wrócić...


    wonsz napisał:

    > Wyjechalem prawie 10 lat temu, z ciekawosci, i nie zaluje. Skonczylem w
    > zachodniej Kanadzie niezla szkole, zobaczylem wiele ciekawych miejsc a
    > teraz... jestem gotow wracac :))) W Polsce nie ma dla mnie pracy, ale
    > chcielibysmy osiedlic sie gdzies w Europie, gdzie domy sa z cegly, miasta
    > ciasne i murowane a do Polski mozna pojechac na dlugi weekend. A na wakacje
    > wybrac sie do Radunia, na Kaszuby :)))))
    >
    > Pozdrawiam,
    > K.
  • tralalumpek 23.07.03, 19:52
    penie znowu mi napiszesz ze cie zle zrozumialam ale obiecuje odgrzebac ta
    jedna szara komorke .....i wysilic sie
    wydaje mi sie ze kiedys mialas okazje z Polski wyjechac, nie zrobilas tego i
    teraz zalujesz? tobrze rozumuje?
    jezeli tak bylo tzn ze wydaje ci sie ze gdyyyyyybys ....to teraz zyla bys
    taaaaaaaak, poprtawnie rozumuje?
    A czytalas ksiazke w dziecinstwie "Tajemniczy przybysz" Twaina?
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 20:30
    tralalumpek napisała:

    > penie znowu mi napiszesz ze cie zle zrozumialam ale obiecuje odgrzebac ta
    > jedna szara komorke .....i wysilic sie
    > wydaje mi sie ze kiedys mialas okazje
    *** TO NIE BYŁA "OKAZJA". Mój mąż jest skandynawem.
    z Polski wyjechac, nie zrobilas tego i
    > teraz zalujesz?
    tobrze rozumuje?
    *** TO ZA ŁATWE ROZUMOWANIE, ZE ŻAŁUJĘ. RZECZ W TYM, ZE SAMA NIE WIEM, CZY: !
    1.-ZAŁUJĘ 2.POWINNAM ZAŁOWAĆ 3. NIE POWINNAM ŻAŁOWAĆ. A tak w ogóle- to nie
    chodzi o żałowanie, lub nie-żałowanie. Taka interpretacja jest spłyceniem moich
    egzystencjalnych(hehe) obecnych rozważań. W ich sensie( lub bezsensie )
    zorientowałabyś się czytając wszystkie moje posty w niniejszym wątku.
    Niewyjechanie z kraju na zawsze - był to mój integralny wybór. Jedyne, co mnie
    w tym do dzisiaj męczy i niepokoi ( a wszakże jest to marnej rangi rozgrywka
    myślowa, bliska tej, którą Kichot-don z wiatrakiem- tworem nieistniejącym-
    staczał) to , czy swą decyzję podjęłam w oparciu o słuszne przesłanki, których
    wszakże WY nie znacie. A więc właściwie, dochodzę do wniosku, moje
    pisanie=zakładanie tego wątku jest nielogiczne już w zarodku. Bo wymagam
    mądrego odniesienia się, pienię się na pietruszkę i t.p. a nie próbuję
    przyblizyć faktorów, które mogą dać podstawę interlokutorom do przemyślanych
    odpowiedzi.

    > jezeli tak bylo tzn ze wydaje ci sie ze gdyyyyyybys ....to teraz zyla bys
    > taaaaaaaak, poprtawnie rozumuje?
    *** NO NIE, niepoprawnie. Rzecz w tym, że nadal nie wiem. Ani czy słusznie
    wybrałam, ani nie wiem, jak postąpiłabym obecnie.
    > A czytalas ksiazke w dziecinstwie "Tajemniczy przybysz" Twaina?
    **** Nie. A może, gdybym czytała, byłabym inną osobą. To bez ironii.
    Bo czasem myślę, że jestem, jaka jestem- to właśnie przez?/dzięki? pewnym
    lekturom. I nie chodzi mi tu o M. Konopnicką.
  • summa 23.07.03, 21:06
    Gość portalu: p.a.d.a.l.c.o.w.a napisał(a):

    > Jeżeli ktokolwiek z Was nie nosi się z zamiarem wyemigrowania z Polski z
    > przyczyn ekonomicznych i pokrewnych, napiszcie dlaczego takim jest Wasz
    > wybór, podajcie choćby krótkie uzasadnienie.

    Nie noszę się i nie nosiłam się z zamiarem emigracji, głównie z powodów,
    nazwijmy to, sentymentalnych. Czuję się bardzo związana z rodziną,
    przyjaciólmi, znajomymi...Jasne, że wszędzie są ludzie, znajomości czy
    przyjaźnie można nawiązać nowe, ale to nie to samo.
    Poza tym lubię tę ziemię, jestem zwiazana z krajobrazami znanymi od dzieciństwa.
    Indianie uważali, że człowiek jest związany z miejscem swoich urodzin i
    powinien żyć w pobliżu niego, a ja sie z tym zgadzam. Co nie oznacza (tu
    asekuruję sie przed ewentualnymi zarzutami), że jestem negatywnie nastawiona do
    emigrantów. Każdy powinien żyć w zgodzie ze sobą, skoro ktoś wyjechał i jest mu
    z tym dobrze, to w porządku.
    Wiem, że trudno jest doradzać w tych sprawach. W pamiętnym roku 89 moi
    przyjaciele dostali zgode na oficjalną emigrację do Norwegii i też wszystkich
    pytali o radę. Ja stwierdziłam - cokolwiek zrobicie, będziecie żałować. Bo było
    dokładnie tyle samo za i przeciw. Pojechali, na początku żałowali, ale teraz
    już chyba nie.
    Na szczęście czasy mamy teraz takie, że decyzja o emigracji nie musi być
    nieodwracalna.

  • Gość: bajka IP: *.deltanet.pl 23.07.03, 21:37
    U mnie w rodzinie sytuacja była modelowo taka sama: przed stanem wojennym
    rodzice długo wahali się w końcu zastaliśmy tu. Czego tato żałował i uważał
    zawsze że trzeba było wyjechać (wyjechali właściwie wszyscy najlepsi znajomi i
    przyjaciele rodziców-jednym wiodło sie lepiej innym gorzej, dziś sytuacja
    wszystkich -materialna-jest dużo lepsza niż rodziców). Parę lat temu brat z
    rodziną stanął przed podobnym dylematem - rodzice dwali im oczywiście wolną
    rękę, ale tato optował za. Brat wyjechał 5 lat temu. Wiedzie im się dobrze,
    ale nie zintegrowali się z miejscową społecznością, bardziej żyją tu niż tam.
    TAto to widzi i chociaż nic nie mówi, to jest mu ciężko, bo czuje się
    częściowo odpowiedzialny za ich wyjazd. Teraz sytuacja jest bardziej
    skomplikowana: dzieci szkołę zaczęły w Polsce, parę lat uczą się tam (co nie
    przyszło im bezboleśnie) więc powrót, lub przeprowadzka do innego kraju nie
    jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Ogólnie pat.
    Moim zdaniem nie należy doradzać w żadną stronę. Ludzie muszą decyzje
    podejmować całkowicie samodzielnie. Dodam, że my również mieliśmy możliwść
    wyjazdu za granicę, ale nie musieliśmy się nikogo radzić. Po prostu wiemy, że
    chcemy żyć tu a nie gdzie indziej. Trudno powiedzieć z czego to wynika, z
    poczucia tego że tutaj czujemy się u siebie może? I z tego wynika poczucie
    bezpieczeństwa? Ja na pewno wiem, że najpiękniejsze miejsca są w Polsce,
    chociaż kawałek świata udało mi się zobaczyć, to i tak wjazd do Kotliny
    Kłodzkiej przez Góry Bardzkie jest najpiękniejszy na świecie!
    bajka
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 21:54
    Dzięki >> BAJKO << za to co napisałaś. Dzięki temu będzie mi łatwiej zrozumieć
    decyzję moich dzieci. Bo zaakceptuję każdą, którą by podejęli. Ale to łatwiej
    przychodzi, jeżeli uda się wasymilować.

    Gość portalu: bajka napisał(a):

    > U mnie w rodzinie sytuacja była modelowo taka sama: przed stanem wojennym
    > rodzice długo wahali się w końcu zastaliśmy tu. Czego tato żałował i uważał
    > zawsze że trzeba było wyjechać (wyjechali właściwie wszyscy najlepsi znajomi
    i
    > przyjaciele rodziców-jednym wiodło sie lepiej innym gorzej, dziś sytuacja
    > wszystkich -materialna-jest dużo lepsza niż rodziców). Parę lat temu brat z
    > rodziną stanął przed podobnym dylematem - rodzice dwali im oczywiście wolną
    > rękę, ale tato optował za. Brat wyjechał 5 lat temu. Wiedzie im się dobrze,
    > ale nie zintegrowali się z miejscową społecznością, bardziej żyją tu niż tam.
    > TAto to widzi i chociaż nic nie mówi, to jest mu ciężko, bo czuje się
    > częściowo odpowiedzialny za ich wyjazd. Teraz sytuacja jest bardziej
    > skomplikowana: dzieci szkołę zaczęły w Polsce, parę lat uczą się tam (co nie
    > przyszło im bezboleśnie) więc powrót, lub przeprowadzka do innego kraju nie
    > jest zbyt dobrym rozwiązaniem. Ogólnie pat.
    > Moim zdaniem nie należy doradzać w żadną stronę. Ludzie muszą decyzje
    > podejmować całkowicie samodzielnie. Dodam, że my również mieliśmy możliwść
    > wyjazdu za granicę, ale nie musieliśmy się nikogo radzić. Po prostu wiemy, że
    > chcemy żyć tu a nie gdzie indziej. Trudno powiedzieć z czego to wynika, z
    > poczucia tego że tutaj czujemy się u siebie może? I z tego wynika poczucie
    > bezpieczeństwa? Ja na pewno wiem, że najpiękniejsze miejsca są w Polsce,
    > chociaż kawałek świata udało mi się zobaczyć, to i tak wjazd do Kotliny
    > Kłodzkiej przez Góry Bardzkie jest najpiękniejszy na świecie!
    > bajka
  • Gość: bajka IP: *.deltanet.pl 23.07.03, 22:20
    Moi rodzice też akceptują, ale jest im bardzo ciężko. Żyją właściwie tu i tam.
    Jeżdżą jak mogą najczęściej (1000km w jedną stronę), ale tęsknią (za wnukami
    najbardziej...) okropnie. Brat tego pewnie nie widzi, ale ja widzę bo jestem
    na miejscu (myślę, że na szczęście). Perspektywy możliwego wyjazdu za ocean
    rodzice w ogóle nie biorą pod uwagę.
    bajka
  • Gość: : ███████████ IP: *.energoprojekt.com.pl 25.07.03, 17:54
    Gość portalu: bajka napisał(a):

    > Moi rodzice też akceptują, ale jest im bardzo ciężko. Żyją właściwie tu i
    tam.
    > Jeżdżą jak mogą najczęściej (1000km w jedną stronę), ale tęsknią (za wnukami
    > najbardziej...) okropnie. Brat tego pewnie nie widzi, ale ja widzę bo jestem
    > na miejscu (myślę, że na szczęście). Perspektywy możliwego wyjazdu za ocean
    > rodzice w ogóle nie biorą pod uwagę.
    > bajka
  • Gość: Pionteczek IP: *.ipt.aol.com 27.07.03, 02:25
    A tos sie wypowiedzial ciemna maso
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 21:38
    summa napisała:
    ................. ciach.
    Zgadzam się z tym, co napiałaś ( czyli z tym, co wycięłam a wycięłam, aby nie
    rozwlekać w pionie postów )

    Pojechali, na początku żałowali, ale teraz
    > już chyba nie.
    > Na szczęście czasy mamy teraz takie, że decyzja o emigracji nie musi być
    > nieodwracalna.

    ***WTEDY, GDY JA PODJĘŁAM DECYZJĘ >NA NIE< - musiała być ona ostateczna, bo
    takie były uwarunkowania ówczesnej " epoki ".

  • summa 23.07.03, 21:53
    p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

    > ***WTEDY, GDY JA PODJĘŁAM DECYZJĘ >NA NIE< - musiała być ona ostateczna,
    > bo
    > takie były uwarunkowania ówczesnej " epoki ".

    Oczywiście, rozumiem to, dlatego też wybory w "tamtej epoce" były o wiele
    bardziej dramatyczne. Nie dziwię Ci się, że do dziś zastanawiasz się, czy
    dobrze zrobiłaś, bo miałaś o wiele więcej argumentów "za" niz przeciętny
    emigrant.
    Ale już decyzja Twoich dzieci nie musi byc aż tak dramatyczna.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 22:21
    summa napisała:

    >>
    > Oczywiście, rozumiem to, dlatego też wybory w "tamtej epoce" były o wiele
    > bardziej dramatyczne. Nie dziwię Ci się, że do dziś zastanawiasz się, czy
    > dobrze zrobiłaś, bo miałaś o wiele więcej argumentów "za" niz przeciętny
    > emigrant.
    **** A NO WŁAŚNIE, chciało by sie powiedzieć DOKŁADNIE TAK ( ale sie nie powie,
    bo się nie lubi tych albiońskich kalek językowych )I dzięki za zrozumienie
    sedna.

    > Ale już decyzja Twoich dzieci nie musi byc aż tak dramatyczna.
    **** Oczywiście, racja. Dramacik w tym, że ja nie potrafię im nic mądrego,
    pomijając oczywistości, powiedzieć i podjąć sensownej dyskusji. No cóż, jajo
    mądrzejsze od kury, ale się z tego cieszę. Sytucja przeciwna była by dla mnie
    smutna.
  • mario2 23.07.03, 22:34
    12 lat zylem na emigracji. Od razu zaznaczam, ze przebywalem tam jako obywatel
    tego panstwa. Wiec nie bylem azylantem, czy typowym przedstawicielem Polonii.
    Skonczylem Tam studia, mialem b.dobra pozycje zawodowa. jednak... a wlasnie-
    tak samo jak "krew nie woda" mozna powiedziec ze "dusza nie niewolnik" Po 12
    latach wrocilem. jestem z tego powodu szcesliwy. Moze nomionalnie zarabiam
    mniej, moze nie mam az takich oslon socjalnych, ale... jestem u siebie i...
    jestem czlowiekiem i jako taki jestem odpowiednio traktowany.
    Potencjalnym emigrantom zycze zastanowienia przed podjeciem takiej decyzji (o
    wyemigrowaniu)
    --
    ...to podlosc. Jest pan zerem, panie posle! (*_-)
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 23.07.03, 23:15
    Dzięki za Twój głos w tym wątku. To wspaniale, że podjąłeś decyzję, która ci
    się sprawdza.Nie jest łatwo zrobić uczciwy bilans, gdy na szalę trzeba położyć
    sprawy z tak różnych sfer, jak te materialne i te ezoteryczne/duchowe.
    Moja natura jest na tyle afirmacyjna, że także nie przeżywam żadnych bóli
    egzystencjalnych z racji tego, że nie pozostałam na zawsze w skandynawii, którą
    zresztą bardzo doceniam i lubię.Jednak czynniki, które wpłynęły na moją
    ówczesną i nieodwracalną decyzję są na tyle " ulotne" i niedefiniowalne, że nie
    potrafię sprecyzować ich i nazwać - na użytek moich dzieci, które, jak widzę,
    chciały by ze mnie jakąś wiedzę w temacie " wyciągnąć ". I dlatego nolens-
    volens, wkapućkałam się w myślówkę, jakby lepszych tematów nie było a jeszcze
    Forumowiczom wieczór podtrułam. Teraz mam lekki wyrzut pomordzie, znaczy się
    sumienia.
    pozdr. padalcowa

    mario2 napisał:

    > 12 lat zylem na emigracji. Od razu zaznaczam, ze przebywalem tam jako
    obywatel
    > tego panstwa. Wiec nie bylem azylantem, czy typowym przedstawicielem Polonii.
    > Skonczylem Tam studia, mialem b.dobra pozycje zawodowa. jednak... a wlasnie-
    > tak samo jak "krew nie woda" mozna powiedziec ze "dusza nie niewolnik" Po 12
    > latach wrocilem. jestem z tego powodu szcesliwy. Moze nomionalnie zarabiam
    > mniej, moze nie mam az takich oslon socjalnych, ale... jestem u siebie i...
    > jestem czlowiekiem i jako taki jestem odpowiednio traktowany.
    > Potencjalnym emigrantom zycze zastanowienia przed podjeciem takiej decyzji (o
    > wyemigrowaniu)
  • dorotka1970 23.07.03, 23:11
    Przyznaje, ze nie przeczytalam wszystkiego, wiec jesli cos powtorze to sorki.

    Moim zdaniem lepiej jest zalowac tego co sie zrobilo niz tego czego sie nie
    zrobilo (oczywiscie w granicach rozsadku). Rozwijajac mysl: ZAWSZE moga
    wrocic, emigracja to nie zeslanie.
    Minusy:
    - tesknota za rodzina, przyjaciolmi
    - napady sentymentalizmu na widok bociana itp.
    - chwile zwatpienia i poczucia wyobcowania (czestotliwosc zalezy glownie od
    znajomosci jezyka, otwartosci i charakteru generalnie, mozliwosci rozwoju
    zawodowego czy personalnego)
    Plusy:
    - otwarcie sie na swiat i inne kultury
    - maaaaaasa doswiadczen, o ktore nie sposob w miejscu urodzenia (sila rzeczy
    wiele przyjmujemy za pewnik, zawsze mozna na kogos liczyc, znamy kazdy kat i
    procedury itd.)
    - szybkie dojrzewanie/dorastanie/usamodzielnianie sie (niezaleznie od wieku)
    - wieksza pewnosc siebie (z reguly) - aha, tu niebezpieczenstwo popadniecia w
    skrajnosc i zbytni zachwyt nad soba... ale to chyba ziarno musi pasc na
    podatny grunt
    - wieksza tolerancja
    - latwiej docenic to, co sie zostawilo
    - latwiej zweryfikowac, kto jest/byl prawdziwym przyjacielem itd.

    Wydaje mi sie, ze jest wiecej, ale to mi tak na szybko przyszlo do glowy.
    Mysle, ze racje mial ten kto powiedzial, ze podroze ksztalca. Ale moim zdaniem
    tylko wtedy kiedy potrafimy "zanurzyc" sie w zycie innej kultury, narodowosci.
    Bo ogladanie widoczkow czy pomnikow przez 2 tygodnie vwakacji tez oczywiscie
    ksztalci, ale kaliber nie ten.

    Ja bym swoim dzieciom doradzila: sprobujcie. Zawsze macie mnie, jakby wam sie
    noga powinela (czy na emigracji czy w kraju) to zawsze mozecie wrocic do domu.

    Ale moze to ja taka jestem... Mnie nosilo gdzies tak od poczatku szkoly
    podstawowej. W rezultacie troche sie to ciagnelo. Mieszkalam za granica rok,
    wrocilam. A w koncu wyjechalam (teoretycznie na stale) i nie mieszkam w kraju
    od 2 lat. Rzuca mnie jak na razie co rok gdzie indziej, ale wciaz mnie to
    bawi.

    Moze na stare lata gdzies osiade, moze nawet w Polsce. Nie wiem...
    Dobrze mi :-)))

    Pozdrawiam,
    Dorotka
    --------
    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
  • Gość: Nina IP: *.chello.pl 23.07.03, 23:49
    P.S. Dziękuję za wpisy o małżeństwie (wiesz jakie)
  • dorotka1970 23.07.03, 23:53
    Dzieki :-))

    --------
    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
  • Gość: jendza IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 24.07.03, 08:11
    Witam serdecznie:))
    Jestem na emigracji od wielu lat, zaliczylam w miedzyczasie
    dwa 'obce' kraje, w ktorych mieszkalam i mieszkam mniej wiecej,
    jak sie godzi, ale (a moze - wlasnie dlatego...)... DOSKONALE ROZUMIEM MARIA2!
    Tez chce wrocic, a ze to pragnienie zywie wspolnie z rodzina ma
    tutejsza, wyglada na to, ze SIE UDA:))!

    Nie ukonczylam studiow, ktore by mnie jakos szczegolnie do wyjazdu
    predystynowaly; nie mialam tez w momencie wyjazdu dobrze opanowanego
    zadnego obcego narzecza:)). Odnosze zreszta nieodparte wrazenie,
    ze nigdy nie opanuje zadego obcego jezyka w stopniu mnie satysfakcjonujacym,
    bo ten mnie satysfakcjonujacy zakladalby 'implicite' dwukulturowosc...
    A na taka 'zabawe' wyjechalam za pozno...
    NIgdy zreszta w zyciu nie myslalam, ze wyjechac mi przyjdzie...

    Generalnie rzecz ujmujac, pracuje w budzetowce.
    Moj maz jest Francuzem.
    Gdy wyjezdzalam przed laty z Polski - jeszcze nie do Francji,
    ale do pracy 'reprezentacyjnej', JUZ WOWCZAS materialnie mi sie
    to nie oplacalo, bo w Warszawie moglam - nawet w budzetowce i okolicach -
    zarobic pieniadze jakos porownywalne, tyle ze oczywiscie ciezej pracujac...
    Inna rzecz, ze te liny... co to zakotwiczaja... wyrownalyby...
    Nie wyjechalam zatem z pobudek materialnych, tylko - zeby bylo przewrotniej -
    glownie patriotycznych:)).

    Mysle, ze patriotyzm ma sie w sercu.
    ZYcie uklada sie bardzo roznie.
    Ono weryfikuje wszystkie stereotypowe reguly
    i tak naprawde tych stereotypow pozostaje bardzo niewiele...
    Dla mnie ostatecznie NAJWAZNIEJSZE JEST, z kim jestem:)).
    Polske mam w sercu, w komputerze, w podrozach i w planach:))!
    A staram sie jak najlepiej zyc w czasie i w miejscu, w ktorym
    sie aktualnie znajduje.
    Bo jedynie realna jest TERAZNIEJSZOSC!

    Mysle, choc moze sie myle, ze swoja decyzje o pozostaniu w Polsce
    podjelas glownie,kierujac sie wlasnie owym 'z kim chce byc'.
    Prawda?

    A dzieci powinny naprawde zdecydowac we wlasnych sercach, choc
    majac wszelkie dane.
    Jesli wazny NAPRAWDE jest dla nich patriotyzm - w odniesieniu
    do POLSKI, tak, ze juz wiedza, ze nie mogliby byc poza nia,
    to wyjazd nie ma sensu.
    Jesli umieliby ten patriotyzm realizowac poza granicami
    naszego kraju, a sa inne WAZNE powody, by wyjechac - to mozna
    wyjechac... itd., itp.
    TRzeba pamietac o wszelkich NIEDOGODNOSCIACH emigracji, przede
    wszystkim psychiczno-emocjonalnych, gorszej pozycji spolecznej
    (ZAWSZE JEST SIE TU GOSCIEM, badz raczej obywatelem ktorejs tam
    kategorii..), zwykle z lepszym jednakze statusem materialnym,
    niz w Polsce (choc i to NIE ZAWSZE), przy czym to rzecz wzgledna...
    o tyle, ze konkretna zawartosc portwela nie przeklada sie przeciez
    bezposrednio na jakosc zycia... To, co generalnie pozwala w Polsce
    zyc na wysokiej stopie, na Zachodzie bywa minimum... nie tylko
    'socjalnym'...
    Francuskie spoleczenstwo jest bardzo klasowe.
    Nawet jesli sie ma prawdziwa FORTUNE, to i tak czlowiek
    nie moze nalezec do klasy posiadaczy zamkow z de przed nazwiskiem...

    Reasumujac ten przydlugi wywod:
    Mysle, ze warto z 'dziecmi' przeanalizowac wszelkie za i przeciw.
    Madrze.
    Bez odsadzania od czci i wiary.
    A wybrac beda musieli sami...

    Pozdrawiam srdcznie!
    j
  • anahella 24.07.03, 08:53
    ... lubie Twoje wpisy!
    --
    Gdyby ktos mi zechcial mi za to zaplacic, to ja moglabym lazic z jelenimi
    rogami na glowie i krowskim ogonie przy dupie i tez bym szczerzyla zeby
    (c) Moniorek1


    Jak na gorze, tak na dole
    zapraszam
  • Gość: jendza IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 24.07.03, 08:58
    i vice versa:)))
    Pozdrawiam cieplutka z ranka i gnam do p(cenzura)!
    j.
  • Gość: jendza IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 24.07.03, 08:59
    mialo byc: cieplutko:)))))

    Gość portalu: jendza napisał(a):

    > i vice versa:)))
    > Pozdrawiam cieplutka z ranka i gnam do p(cenzura)!
    > j.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 25.07.03, 17:29
    Gość portalu: jendza napisał(a):

    > Witam serdecznie:))
    > Jestem na emigracji od wielu lat, zaliczylam w miedzyczasie
    > dwa 'obce' kraje, w ktorych mieszkalam i mieszkam mniej wiecej,
    > jak sie godzi, ale (a moze - wlasnie dlatego...)... DOSKONALE ROZUMIEM MARIA2!
    > Tez chce wrocic, a ze to pragnienie zywie wspolnie z rodzina ma
    > tutejsza, wyglada na to, ze SIE UDA:))!
    >
    > Nie ukonczylam studiow, ktore by mnie jakos szczegolnie do wyjazdu
    > predystynowaly; nie mialam tez w momencie wyjazdu dobrze opanowanego
    > zadnego obcego narzecza:)). Odnosze zreszta nieodparte wrazenie,
    > ze nigdy nie opanuje zadego obcego jezyka w stopniu mnie satysfakcjonujacym,
    > bo ten mnie satysfakcjonujacy zakladalby 'implicite' dwukulturowosc...
    > A na taka 'zabawe' wyjechalam za pozno...
    > NIgdy zreszta w zyciu nie myslalam, ze wyjechac mi przyjdzie...
    >
    > Generalnie rzecz ujmujac, pracuje w budzetowce.
    > Moj maz jest Francuzem.
    > Gdy wyjezdzalam przed laty z Polski - jeszcze nie do Francji,
    > ale do pracy 'reprezentacyjnej', JUZ WOWCZAS materialnie mi sie
    > to nie oplacalo, bo w Warszawie moglam - nawet w budzetowce i okolicach -
    > zarobic pieniadze jakos porownywalne, tyle ze oczywiscie ciezej pracujac...
    > Inna rzecz, ze te liny... co to zakotwiczaja... wyrownalyby...
    > Nie wyjechalam zatem z pobudek materialnych, tylko - zeby bylo przewrotniej -
    > glownie patriotycznych:)).
    >
    > Mysle, ze patriotyzm ma sie w sercu.
    > ZYcie uklada sie bardzo roznie.
    > Ono weryfikuje wszystkie stereotypowe reguly
    > i tak naprawde tych stereotypow pozostaje bardzo niewiele...
    > Dla mnie ostatecznie NAJWAZNIEJSZE JEST, z kim jestem:)).
    > Polske mam w sercu, w komputerze, w podrozach i w planach:))!
    > A staram sie jak najlepiej zyc w czasie i w miejscu, w ktorym
    > sie aktualnie znajduje.
    > Bo jedynie realna jest TERAZNIEJSZOSC!
    >
    > Mysle, choc moze sie myle, ze swoja decyzje o pozostaniu w Polsce
    > podjelas glownie,kierujac sie wlasnie owym 'z kim chce byc'.
    > Prawda?
    *******************************************
    TAK BYŁO. WYBRAŁAM Z UWAGI NA MATKĘ, KTÓRA NIKOGO BLISKIEGO JUŻ PRÓCZ MNIE NIE
    MIAŁA. NATOMIAST NIE CHCIAŁA ZMIENIĆ KRAJU.Wtedy nie było prostą sprawą
    przemieszczać się " wahadłowo" i o paszport było trudno. Ja nie mogłam
    zdecydować się pozostawić ja samej sobie. Miałam wtedy 26 lat, gdy zdecydowałam
    o swoim powrocie.Nie chciała bym, aby moja córka kierowała się w swojej decyzji
    tamtą moją logiką( a raczej taką wysoką uczuciowością, która determinowała mnie
    w moich decyzjach ) Zreszta czasy są inne, pzynajmniej w tym aspekcie.
    serdeczności- padalcowa
    *********************************************

    >
    > A dzieci powinny naprawde zdecydowac we wlasnych sercach, choc
    > majac wszelkie dane.
    > Jesli wazny NAPRAWDE jest dla nich patriotyzm - w odniesieniu
    > do POLSKI, tak, ze juz wiedza, ze nie mogliby byc poza nia,
    > to wyjazd nie ma sensu.
    > Jesli umieliby ten patriotyzm realizowac poza granicami
    > naszego kraju, a sa inne WAZNE powody, by wyjechac - to mozna
    > wyjechac... itd., itp.
    > TRzeba pamietac o wszelkich NIEDOGODNOSCIACH emigracji, przede
    > wszystkim psychiczno-emocjonalnych, gorszej pozycji spolecznej
    > (ZAWSZE JEST SIE TU GOSCIEM, badz raczej obywatelem ktorejs tam
    > kategorii..), zwykle z lepszym jednakze statusem materialnym,
    > niz w Polsce (choc i to NIE ZAWSZE), przy czym to rzecz wzgledna...
    > o tyle, ze konkretna zawartosc portwela nie przeklada sie przeciez
    > bezposrednio na jakosc zycia... To, co generalnie pozwala w Polsce
    > zyc na wysokiej stopie, na Zachodzie bywa minimum... nie tylko
    > 'socjalnym'...
    > Francuskie spoleczenstwo jest bardzo klasowe.
    > Nawet jesli sie ma prawdziwa FORTUNE, to i tak czlowiek
    > nie moze nalezec do klasy posiadaczy zamkow z de przed nazwiskiem...
    >
    > Reasumujac ten przydlugi wywod:
    > Mysle, ze warto z 'dziecmi' przeanalizowac wszelkie za i przeciw.
    > Madrze.
    > Bez odsadzania od czci i wiary.
    > A wybrac beda musieli sami...
    >
    > Pozdrawiam srdcznie!
    > j
  • clodine 24.07.03, 09:17
    A ja jestem bardzo ZA emigracja, dlaczego? Otoż dlatego ze w Polsce nie da sie
    godnie żyć! Ludzie tutaj są zawistni, strasznie nietolerancyjni, obłudni. Zero
    pomocy, zero współczucia, pełna znieczulica u nas panuje. I jeszcze to życie od
    pierwszego do pierwszego, tylko i wyłącznie konsumpcja, brak możliwosci na
    własnie 4 kąty, na porządny samochód, inwestycje w siebie.. Mam obecnie 25 lat,
    z zawodu jestem księgową, i co? wydawać by się mogło że mam przyszłość. Dobra
    jestem w tym co robię ale.. niestey na głownego księgowego jestem za młoda, na
    każdego innego dyrektora tez, oprocz tego jestem kobietą i już dzieki temu mam
    pod górę. Ehh.. Polska jest strasznym krajem. Gdybym tylko mogła to bym
    wyjechała. Od małego jeździłam po całej Europie, znam inne kraje, ludzi,
    kulturę i dlatego twierdzę ze Polska jeset straszna. I w dodatku brudna!!
    Strasznie ciężko nas Polaków nauczyć wyrzucania najmniejszego papierka do kosza
    na śmiecie (czesto tych koszy po prostu brak!!) A są miasta - np. Genewa,
    Barcelona, Cann gdzie mozna sie kłaść na ulicy bo tak tam czysto jest. Nie
    czuję sentymentu do Polski. A to ze gdzie indziej nie ma białego sera.. trudno.
    Bez białego sera można życ ;)
    --
    ---------
    clodine
  • drzazga1 24.07.03, 10:52
    clodine napisała:

    > A ja jestem bardzo ZA emigracja, dlaczego? Otoż dlatego ze w Polsce nie da
    sie godnie żyć!

    Cóż, to Twoje zdanie.
    Znam parę gorszych miejsc na Ziemi.


    Ludzie tutaj są zawistni, strasznie nietolerancyjni, obłudni. Zero
    > pomocy, zero współczucia, pełna znieczulica u nas panuje.


    Też się nie zgadzam.

    (...)
    Polska jest strasznym krajem. Gdybym tylko mogła to bym
    > wyjechała.

    A Cię powstrzymuje? Skoro tak nie znosisz Polski - trzeba było wybrać sobie
    zawód pod kątem wyjazdu, pilnie uczyć języka - i wyjechać. Nikt przecież tu na
    siłę nikogo nie trzyma.


    Od małego jeździłam po całej Europie, znam inne kraje, ludzi,
    > kulturę i dlatego twierdzę ze Polska jeset straszna.


    Heh, ludzie straszni, kraj straszny... pasujemy do siebie:-D


    I w dodatku brudna!!
    > Strasznie ciężko nas Polaków nauczyć wyrzucania najmniejszego papierka do
    kosza na śmiecie (czesto tych koszy po prostu brak!!) A są miasta - np. Genewa,
    > Barcelona, Cann gdzie mozna sie kłaść na ulicy bo tak tam czysto jest.

    Nie byłam, nie wiem, na ulicy i tak się nie kładę;-)


    Nie
    > czuję sentymentu do Polski.


    No to dlaczego nie wyjedziesz? Naprawdę nie rozumiem.

    A to ze gdzie indziej nie ma białego sera.. trudno.
    >
    > Bez białego sera można życ ;)


    Można żyć bez mnóstwa rzeczy. Kwestia tego, co uważamy za ważniejsze i czego
    pragniemy bardziej.

    --
    Patrz sercem... a w dupę ci nakopią
    (c) Amidala
  • clodine 24.07.03, 13:16
    drzazga1 napisała:

    > clodine napisała:
    >
    > > A ja jestem bardzo ZA emigracja, dlaczego? Otoż dlatego ze w Polsce nie da
    >
    > sie godnie żyć!
    >
    > Cóż, to Twoje zdanie.
    > Znam parę gorszych miejsc na Ziemi.

    Ja tez, ale to co ostatnio sie dzieje w tym kraju tylko do tego zmierza. Mlodzi
    ludzie maja szanse bo maja sily, strasi ktorzy przepracowali swoje lata maja
    jedynie nedzne emerytury (mowie to na przykladzie moich dziadkow, dziadkow
    mojego chlopaka). Na prawde powietrzem sie zyc nie da :( Z drugiej strony w
    Afryce jest gorzej, jest też gorzej i w Iraku.. ale tam z kolei nie mieszkam.

    > Ludzie tutaj są zawistni, strasznie nietolerancyjni, obłudni. Zero
    > > pomocy, zero współczucia, pełna znieczulica u nas panuje.
    >
    >
    > Też się nie zgadzam.

    Mowie to na podstawie swoich wlasnych obserwacji. W pracy, w rodzinie, wśrod
    znajomych, wśród ludzi na ulicach, w sklepach, w autobusach. Jakoś dużo rzeczy
    się ostatnio na gorsze pozmieniało. To co obserwuję najcześciej to to ze jakoś
    tak większość sie fałszywa staje, jedno mowi, drugie robi, trzecie myśli. Coraz
    mniej jest ludzi uczciwych, szczerych.. widzę co dzije sie u mnie w pracy pod
    względem finansowym, jak oszukuje sie ludzi, jak wmawia różne rzeczy.. po
    prostu ostatnio zwątpiłam w ten kraj :(

    > (...)
    > Polska jest strasznym krajem. Gdybym tylko mogła to bym
    > > wyjechała.
    >
    > A Cię powstrzymuje? Skoro tak nie znosisz Polski - trzeba było wybrać sobie
    > zawód pod kątem wyjazdu, pilnie uczyć języka - i wyjechać. Nikt przecież tu
    na
    > siłę nikogo nie trzyma.

    Znam biegle angielski, uczę się hiszpańskiego. Co mnie tu trzyma? Brak
    pieniędzy na wyjazd. Tylko i wyłącznie.

    >
    > Od małego jeździłam po całej Europie, znam inne kraje, ludzi,
    > > kulturę i dlatego twierdzę ze Polska jeset straszna.
    >
    >
    > Heh, ludzie straszni, kraj straszny... pasujemy do siebie:-D

    Hehe taa, wszystko jest straszne koniec świata blisko ;)


    > Można żyć bez mnóstwa rzeczy. Kwestia tego, co uważamy za ważniejsze i czego
    > pragniemy bardziej.

    Oczywiscie :)

    --
    ---------
    clodinka
  • dorotka1970 24.07.03, 11:14
    Moze lepiej wyjedz, przynajmniej o jedna sfrustrowana osobe, nienawidzaca
    wszystkiego wokolo bedzie mniej. Moze nie zmieni to sytuacji diametralnie, ale
    od czegos trzeba zaczac :-)
    Aha, a w Paryzu na ulicy jest brudniej niz w Warszawie, nie mowiac o metrze.

    A moze tylko cos cie dzisiaj ugryzlo? :-)
    --------
    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
  • clodine 24.07.03, 13:23
    dorotka1970 napisała:

    > Moze lepiej wyjedz, przynajmniej o jedna sfrustrowana osobe, nienawidzaca
    > wszystkiego wokolo bedzie mniej. Moze nie zmieni to sytuacji diametralnie,
    ale od czegos trzeba zaczac :-)

    Nie nienawidze wszystkiego, po prostu przerażenie mnie ograrnia jak patrze na
    to co się wokół mnie dzieje. Mam wielką ochotę wyjechać. Choćby po to zeby
    zarobić kasę i zacząć tutaj inwestować, zeby pomóc innym - może akurat się w
    końcu kiedyś da to zrobić. Na razie jednak nie widzę warunków dla siebie zebym
    mogła choćby nawet przestać zyć na koszt rodziców i ciagle z nimi mieszkać..
    taki brak perspektyw mnie dobija :(

    > Aha, a w Paryzu na ulicy jest brudniej niz w Warszawie, nie mowiac o metrze.

    hihi no patrz - w Paryzu nie byłam ;))) A serio - to może być jeszcze brudniej
    jak w Wawie? :>

    > A moze tylko cos cie dzisiaj ugryzlo? :-)

    Pewnie tak ;) Generalnie lubie ludzi i nie stosuję do każdego zasady
    ograniczonego zaufania.

    > --------
    > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat


    --
    ---------
    clodinka
  • ydorius 24.07.03, 10:24

    Ostrzegałem Aise, że jej wpływ na innych ludzi bywa ogromny... I proszę -
    wyszedłem na naturę wiecznie czepiacką i w dodatku niesłowną :-)))

    Zaś do meritum: myślałem kiedyś o emigracji w kanadyjskie lasy. Bo dużo
    przestrzeni, bo cicho, bo mało miast, bo inny język, bo inni ludzie - a w
    zasadzie ich brak... Dużo różnych powodów.

    Ale wystarczyło parę dni poza krajem, bym zrozumiał, że to nie dla mnie. Język
    polski jest dla mnie strasznie ważny, posługuję się nim, dbam o niego. Nie
    potrafię posługiwać się innym językiem na tyle biegle; a właściwe oddanie tego,
    co ma się w głowie jest dla mnie ważne. Nie wiem, jak by było z ludźmi,
    prawdopodobnie przyzwyczaiłbym się do innej mentalności, czy sposobu bycia. Ale
    ten język...
    Myślę także, że szkoda byłoby mi znajomych i rodziny, choć nie jestem jakoś
    (jak na nioedoszłego socjologa przystało) specjalnie uspołeczniony.
    Nie wiem, jak z jedzeniem, gdyż często je bagatelizuję - często szkoda mi czasu
    na przygotowanie czegoś i jadam byle co. :-)

    m,
    .y.


    ----------------------------------
    What is home without Plumtree's Potted Meat?
    Incomplete.
  • atlantis75 24.07.03, 16:00
    Gość portalu: p.a.d.a.l.c.o.w.a napisał(a):

    > Jeżeli ktokolwiek z Was nie nosi się z zamiarem wyemigrowania z Polski z
    > przyczyn ekonomicznych i pokrewnych, napiszcie dlaczego takim jest Wasz
    > wybór, podajcie choćby krótkie uzasadnienie.


    Nie, bo kocham to miejsce, w którym mieszkam i ludzi,
    których znam. Choćbym słyszała psioczenia na ten kraj, to
    chcę tu być, nad moim jeziorem, z moim komarem i moimi
    korzeniami :)
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 25.07.03, 17:16
    ....za wymianę poglądów. Wasze refleksje są dla mnie niedoprzecenienia, bo sama
    mam do dzisiaj bałagan w głowie co do mojej decyzji sprzed lat. A z takim
    bałaganem, trudno o rozsądną wymianę poglądów, której oczekują ode mnie dzieci.
    Dziękuję Wszystkim - a szczególnie Drzazdze, Jędzy,Ydoriusowi,.....Tralalump'ce
    ....zresztą nie powinienam wymieniać, bo musiałabym wymienić wszystkich.
    Pozdrawiam i jeszcze raz D Z I Ę K I !!!!!!!!!!!!!!!
  • monikate 26.07.03, 19:40
    Ja się jeszcze dopisuję! Moja studiująca córka od kilku lat przygotowuje się do
    emigracji. W grę wchodzi Europa. Opanowany język angielski, nauka drugiego.
    Podczas każdych wakacji praca: W USA, Anglii. Stypendium zagraniczne. Córka
    twierdzi, a i ja to widzę, że tam odżywa, a w Polsce wpada w nerwicę i
    depresję.Owszem, względy materialne grają rolę; każdy chce godnie żyć i mieć
    poczucie bezpieczeństwa socjalnego. Owszem, moje dziecię chce mi też pomóc w
    przyszłości-ja ze względów zdrowotnych na full nie wyemigruję. Lecz chodzi
    także o styl życia. O polskie klimaty, środowisko i mentalność.O
    presję "jedynie słusznych" wzorców życia. Córka tam czuje się zrealizowana i
    szczęśliwa. Również towarzysko-przez parę miesięcy stypendium już podczas
    pierwszych 3 tygodni poznała tyle osób, co w Polsce przez całe życie. Mogę się
    zgodzić, iż jest to też kwestia charakteru. Moje dziecko należy do tych osób,
    które wszędzie czują się u siebie.
    Padalcowo, ja bym poparła! A wątki Asi na forum Praca czytałam-mam dla ich
    autorki wielki szacunek i sympatię.
  • Gość: Lena IP: 80.48.96.* 26.07.03, 20:40
    Przyznam się bez bicia, że przeczytałąm wpisy "po łebkach". Może dlatego, że
    nikogo nie namawiałabym na cokolwiek a i moje decyzje uwazam za moje. Chyba
    jendza napisała, że nie ważne gdzie ale z kim i zgadzam się z tym stwierdzeniam.
    Mieszkałam przez rok w Kanadzie, uczyłam się, pracowałam, mogłam zostać i
    miałam ofertę świetnej pracy. Mam tam sporą rodzinę i znalazłam przyjaciół. Nie
    zostałam bo całe moje rodzeństwo rozrzucone było juz po świecie a mój mąż jest
    jedynakiem i ciążyła mi trochę świadomość, że oni wszyscy zostaną tu sami. W
    Polsce też miałam pracę w której dostałam rok urlopu bezpłatnego, miałam
    mieszkanie, miałam przyjaciół choć rok wcześniej przeprowadziłam się z jednego
    wojewódzkiego do drugiego wojewódzkiego miasta. Pobyt w Kanadzie trochę
    potwiedził moje przekonanie, że jestem obywatelem świata i właściwie wszędzie
    mogłabym mieszkać. Mogłąbym uczyć się zupełnie nowych rzeczy, nowego języka i
    już taka jestem, że nie mam oporów przed rozmową nawet gdy "dopiero co"
    przejrzałam rozmówki Mój mąż miał kilka ofert pracy za granicą /łącznie z
    bogatym arabskim krajem/ ale wiem, że nie wyjechałby beze mnie a on wie, że ja
    nie umiałabym być żoną przy mężu. Chociaż ... kto wie ... kto wie. Obydwoje
    wiemy, że możemy mieszkać gdziekolwiek byle razem.
    Myśle, że gdybym była młodą absolwentką studiów albo nawet szkoły średniej bez
    szansy na pracę i co za tym idzie - na studia - wyjechałabym na pewno. Nie
    uważam, że "tu mi Polska gdzie mi dobrze, gdzie mam" ale jak można w ogóle żyć
    bez pracy, bez szans na nią, bez mozliwości układania sobie życia, na garnuszku
    u rodziców. Uczyłabym się i pracowała w jakimkolwiek kraju który dałby mi
    szansę na poczucie własnej godności i wartości.
    Pozdrawiam.
  • p.a.d.a.l.c.o.w.a 27.07.03, 02:21
    vide: Forum o Forum
    ____________________________

    "dzięki" , Rzulw'iu.
    Mam nadzieję, że TY wiesz co robisz.
    Bo ja - nie /wiem, co Ty robisz /
  • zalotnica 27.07.03, 03:22
    Gość portalu: p.a.d.a.l.c.o.w.a napisał(a):

    > Jeżeli ktokolwiek z Was nie nosi się z zamiarem wyemigrowania z Polski z
    > przyczyn ekonomicznych i pokrewnych, napiszcie dlaczego takim jest Wasz
    > wybór, podajcie choćby krótkie uzasadnienie.

    Ja zrobilam juz to dawno, moze Ci to pomoze w podjeciu decyzji...
  • Gość: joa IP: 213.33.69.* 28.07.03, 14:53
    Wyjezdzajac z Polski tez mialam mieszane uczucia. Jechalam mocno w ciemno, ze
    slaba znajomoscia jezyka, bez jakiejkolwiek gwarancji znalezienia pracy. Teraz
    po prawie trzech latach moge bez watpienia powiedziec, ze byla to decyzja
    sluszna.
    Zalety:
    1. Nauczylam sie jezyka w stopniu umozliwiajacym wykonywanie zawodu a nawet
    pozartowanie ze sprzedawca w piekarni
    2. Znalazlam prace, nabylam doswiadczen zupelnie nowych i mam nadzieje bardzo
    waznych w dobie poszerzajacej sie unii europejskiej
    3. Moja wiedza o zwyczajach, tradycjach, hierarchii wartosci, stylach zycia
    zwielokrotnila sie.
    4. Rzecz oczywiscia nienajwazniejsza, ale wazna- poziom zycia. Zarabiam duzo
    lepiej niz moi rowiesnicy. Stac mnie na rzeczy, na ktore nie stac moich
    rodzicow po wielu latach sumiennej pracy
    5.Moi znajomi to dzieci wychowane w dobrobycie, przez rodzicow, ktorzy rowniez
    nie znali biedy. Nie sa przez to wartosciowszy, sa za to napewno bardziej
    otwarci i spokojniejsi. Maja mozliwosci i chetnie z nich korzystaja.

    Wady
    1.Rozluznily sie wszystkie kontakty towarzyskie, pozostali ci najwierniejsi.
    Zdaza sie, ze po przyjezdzie do Polski nie mam sie z kim przyslowiowego piwa
    napic
    2. Na miejscu nie mam prawdziwych przyjaciol- nadal bariera jezykowy
    przeszkadza mi psychicznie poczuc sie pewnie w czyims towarzystwie
    3. Utrata pracy to nie tylko problemy finansowe, ale rowniez komplikacje z
    prawem pobytu, zameldowaniem sie. Jeszcze dlugo bede tu formalnie
    obcokrajowcem.
    4. Zaczynajac prace na zachodzie musialam wystartowac ze znacznie nizszego
    poziomu i nadal nie jestem tak wysoko jak bylabym prawdopodobnie w Polsce, pod
    warunkiem ze pracowalabym rowniez w duzym biurze. W biurze malym bylabym na
    podobnym poziomie, tyle ze za mniejsze pieniadze.


    Ewentualna grozba przeniesienia sie do Polski ma niestety posmak utraty raju.
    Nie bede prawdopodobnie w ojczyznie tak dobrze zarabiac jak tutaj i moj poziom
    zycia znacznie sie obnizy. Lubie Polakow za ich fantazje i chec zycia i jestem
    Polka bez wzgledu na to jak dlugo bede zyc za granica. To gdzie zechca mieszkac
    moje dzieci bedzie ich wlasym wyborem. Tak jak ja wybralam sama.

    ufff rozpisalam sie pozdrawiem
  • koaa 28.07.03, 23:58
    Podnoszenie

    --
    Czarodziej(specjalizacja iluzja)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.