Dodaj do ulubionych

Kiedy zazdrość w związku jest uzasadniona???

12.04.08, 20:25
Bywa tak, że trafiamy na partnerów chorobliwie zazdrosnych, nie da
sie wytrzymać z ich podejrzeniami i zarzutami, że ich zdradzamy. A
wiadomo, że tego nie robimy. Klasyczny przypadek.
Ale bywa też tak, że czasem ewidentnie jeden z partnerow przegina ,
flirtuje, itd a my mamy podstawy do zazdrości, robimy wojny itd i
wychodzimy na cholernych zazdrośnikow. Ale mamy powod , prawda>?
wiec jak to jest, jak mozna się bronić , żeby nie zrobić z siebie
wariatki i wmawiać, że jestesmy zazdrośnikami?
Edytor zaawansowany
  • 12.04.08, 20:27
    Moim zdaniem nigdy... bo jesli sa powody do zazdrosci to nalezy albo
    to przelknac albo sie rozstac... Zazdrosc jest choroba i to paskudna
  • 12.04.08, 20:28
    Otóż to...
  • 12.04.08, 20:30
    napisze szczerze, ze doswiadczenia przykre mnie nauczyly, zeby
    zazdrosci nie tolerowac (bo w moim przypadku zawsze jest
    nieuzasadniona, bo powodow nie daje!)
    wiec jesli pojawi sie na horyzoncie zazdrosnik to nie bede tracila
    energii na jego wyleczenie
    dodam, ze odrobina zdrowej zazdrosci jest potrzebna, ale takiej
    zazdrosci z obowawy straty kogos, z troski, z zainteresowania a nie
    wynikajacej z kompleksow i chorych urojen partnera


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 20:32
    Nie ma czegos takiego jak "zdrowa" zazdrosc. zazdrosc jest checia
    POSIADANIA innego czlowieka.. a to nie moze byc zdrowe
  • 12.04.08, 20:35
    a wedlug mnie dobra zazdrosc to ta wynikajaca z zaangazowania
    zalezy nam na kims tak mocno, ze meczy nas swiadomosc, ze ktos inny
    moze nam zabrac co najmniej uwage partnera

    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 20:37
    Czyli walasnie chce posiadania innej osoby, jej ciala, uwagi, czasi
    itp na wlasnosc.. w sumie pewna forma niewolnictwa.. Obawiam sie, ze
    ja sie do tego nie przekonam
  • 12.04.08, 20:36
    Nie - z tym się nie zgadzam. Zazdrość to uczucie, okazywanie zazdrości to jest
    inny problem. Jak zobaczysz u ukochanej kobiety oznaki uczucia pojawiającego się
    do innego mężczyzny, normalnym będzie uczucie zazdrości. Tylko, że masz rację -
    okazywanie tej zazdrości w formie scen, wyrzutów, czy awantur, jest bez sensu.
  • 12.04.08, 20:39
    Zauwaz, ze nieokazywanie zazdrosc (nie mowie o formie okazywania)
    jest widzane jako brak zainteresowania.. Wiec w sumie ludzie czesto
    sami sie prosza o to aby ta druga oaoba zaczela sie nakrecac i isc
    coraz dalej..
  • 12.04.08, 20:42
    Ja już o tym nawet wątek założyłam :) Kiedyś tam. Ale zmądrzałam od tamtego
    czasu. Sama odczuwam zazdrość umiarkowanie, a okazuję rzadko i niezbyt
    spektakularnie.

    Już jakiś czas temu dotarło do mnie to, o czym mówisz - że nie można człowieka
    mieć na własność. Niech robi, co chce. I najfajniej by było, jakby chciał być ze
    mną, być mi wierny i mnie kochać :) Z własnej woli - a nie z przymusu, czy
    strachu - bo to nic nie warte.
  • 12.04.08, 20:44
    Dokladnie.. jeszcze chyba niegdy zazdrosc nie "uchronila"
    zazdrosnego przed tym czego sa tak obawial..
  • 12.04.08, 20:34
    anu-lla napisała:

    > > wiec jak to jest, jak mozna się bronić , żeby nie zrobić z
    siebie
    > wariatki i wmawiać, że jestesmy zazdrośnikami?


    hmm racja :)
    Bywa tak, ze osoba mająca cosik na sumieniu celowo wmawia w
    zazdrosnego, ze jest stukniety na tym punkcie ...
    A takie wmawianie ulatwia komus takiemu...zachowanie zazdroąśnika ..

    Pzrede wszystkim - zbyt czeste i zbyt natarczywe czepianie sie o
    wszsytko, niektórym ludziom wchodzi to w nałog ... mam atka
    znajoma "A poppatrzyleś na ta zdiewzcynę, a rozgladasz się, a pewnie
    Ci sie iksińska podoba" - non stop kiolor ...
    To świadczy o niepwewnosci w zwiazku i niskiej samoocenie, ale
    partnmerowi się szybko utrwala i nie zwraca juz na to uwagi nawet...
    Kiedy zaczyna być powd do zazdrosci realny, partner wykorzystuje
    sytuację "A Ty jak zwykle swoje" a otoczenie też nie wspomaga, bo
    już przyzwyczajione do jazzd o byle co :(
    Ja nie wierzylam tej kumpeli- przyznaje .. powiedziałam jej wprost,z
    e ma jak zwykle urojenia (bop wczesniej np. podejrzewała, ze kolo
    aptekarkę podrywa, albo jego baba na poczcie) 0- pokazała mi dowody
    i ...no uwierzyłam, ale facet nawet pzry tych dowodacgh szedł jakiś
    czas w zaparte, ze ma chore zwidy ...

    Nim wiec się zareaguje gwałtownie, wypomina itede lepiej spokojnie
    poobserwowac ... zatańzcył chłopak 3 tańce z zrzedu z łądną
    zdiewczyną na weseku? To nic, usmiechnac sie :) a swoje pomyśleć

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • 12.04.08, 20:37
    a mnie sie nasuwa na mysl jeszcze jeden aspekt okazywania zazdrosci -
    skupianie uwagi na ulomnosciach partnera - aby odwrocic uwage od
    wlasnych wystepkow!
    historia dosc czesta


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 20:39
    Mozesz to troche rozwinac?
  • 12.04.08, 20:44
    sa ludzie ktorzy mierza innych wlasna miarka
    moj byly skupial sie tak bardzo na zarzucaniu mi zdrad, ze odwracal
    moja uwage od swojej osoby - ja zawsze myslalam, ze jest 'czysty' i
    do glowy by mi nie przyszlo ze mial okazje do zdrady czy sie jej
    dopuscil
    a jednak - okazlao sie ze nie do konca mial czyste sumienie i
    uwazal, ze jesli ludzie sa tacy niedoskonali to na pewno ja tez
    przyprawiam mu rogi
    skutek byl taki, ze to ja bylam ta zla kobieta, a on biedny i
    skrzywdzony:/ - oczywiscie w jego mniemaniu
    na koniec stwierdzil, ze to CO ON ROBIL, to byl pikus w stosunku do
    moich poczynan - to mi rozjasnilo cala sytuacje:)



    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 20:46
    Tylko, ze kazdemu czlowiekowi moze sie przytrafic skok w bok.. nie
    ma swietych, ktorzy z cala pewnoscia tego nigdy nie zrobia
  • 12.04.08, 20:48
    nie zaprzeczam Twemu stwierdzeniu, ale jakbys znal moja sytuacje
    dokladnie to bys watpliwosci nie mial kto tu byl chory;)


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 20:50
    Nie mialem zamiaru odnosci sie do Twojej sytuaji, ktorej, jak
    slusznie stwierdzilas, nie znam.. Pisze z pozycji osoby, ktora nie
    wie co to jest uczucie zazdrosci i to bez wzgledu na sytuacje
  • 12.04.08, 20:45
    Ja jestem związana z zazdrośnikiem i on uważa, że daję mu powody do
    zazdrości. A chodzi mu głównie o mojego wieloletniego przyjaciela,
    który jest we mnie zakochany i z którym kiedyś próbowałam byc, ale
    nic z tego nie wyszło, bo ja go nie kochałam.
    Mój obecny partner prosił mnie o zerwanie kontaktów z przyjacielem,
    chciał czytac nasze rozmowy, maile. Przyłapał mnie na kilkukrotnym
    kontakcie z przyjacielem, o którym nic nie wiedział i uznał to za
    kłamstwo, przez które stracił do mnie zaufanie.
    Wiem, ze monitoruje np. moje rozmowy na gg, czasem przegląda mi
    komórkę.
  • 12.04.08, 20:47
    I Ty nadal jestes z takim chorym palantem? <szok i wytrzeszczone
    galy>
  • 12.04.08, 20:52
    Jemu chodzi o ten jeden konkretny kontakt z innym mężczyzną, który
    chciałby byc ze mną, więc częściowo go rozumiem. Tym bardziej, że z
    tamtym miałam wielogodzinny kontakt dzień w dzień na gadu gadu.
  • 12.04.08, 20:54
    A jaka jest roznica pomiedzy naruszaniem tajmnicy Twojej
    korespondencji z powodu jednego lub 100 facetow? Jaka masz
    gwarancje, ze nagle nie znajdzie sie nastepny i nastepny cel
    zazdrosci?
  • 12.04.08, 20:50
    I Ty na to pozwalasz? Dla mnie zaglądanie do moich prywatnych rozmów, listów,
    maili, dokumentów - jest zbrodnią straszliwą i spowodowałoby gigantyczną
    awanturę. Brak zaufania i próby odcięcia od przyjaciela - również.

    Powiedz mu, że każdy nowopoznany przystojniak jest większym "zagrożeniem" od
    kogoś, z kim już dawno próbowałaś być, ale go odrzuciłaś. I że jak będziesz
    chciała odejść, to odejdziesz, niezależnie od tego na jak krótkiej smyczy Cię
    będzie trzymał. Więc niech sobie da spokój z tymi scenami.
  • 12.04.08, 20:53
  • 12.04.08, 20:59
    On kiedyś został skrzywdzony i oszukany przez kobietę, dlatego teraz
    się tak zachowuje. Wiem że to nie jest do końca normalne, ale
    toleruję to z tego właśnie względu.
    Z resztą ja jeżeli bym tylko chciała to również mam wgląd do jego
    komórki, gadu gadu itp. On uważa to za szczerośc konieczną w
    związku, jeżeli nie robię nic złego, to nie mam nic do ukrycia.
    Poza tym jest nam naprawde dobrze razem.
    Z drugiej strony faktycznie oszukałam go, bo miałam zerwac kontakt z
    tym drugim facetem.
  • 12.04.08, 21:00
    Co zanaczy "mialam zerwac"? Facet rozkazal a Ty mialas to zrobic?
  • 12.04.08, 21:02
    Prosił mnie o to.
    Uważasz, ze utrzymywanie kontaktu z byłymi jest zdrowe dla nowego
    związku?
  • 12.04.08, 21:05
    Umiejetnosc utrzymania dobrego kontaktu z byla/bylym, jest dowoden
    swiadczacym o osobie.. To jest niezwykle pozytywne i np daje szanse
    na to, ze taka samo moze byc gdy obecny zwiazek sie rozpadnie... Dla
    mnie jest to zdecydowanie pozytywne
  • 12.04.08, 21:09
    Też tak zawsze uważałam. Kontakty z byłymi świadczą o klasie i kulturze danego
    człowieka - o ile oczywiście eks nie zrobił jakiegoś niewybaczalnego świństwa.
  • 12.04.08, 21:14
    Najwidoczniej jestesmy wyjatkami.. wiszosc uwaza, ze z ex nalezy sie
    omijac wielkim lukiem... i w miare mozliwosci splunac nan
  • 12.04.08, 21:20
    Plucie na eks jest już moim zdaniem ponizej krytyki... zreszta samemu obrywa się
    rykoszetem, bo jak ktoś był taką świnią - to jak to świadczy o mnie, że z nim
    byłam i go kochałam?
  • 12.04.08, 21:22

  • 12.04.08, 21:06
    ze sie wtrace:
    kurcze! utrzymujesz kontakt z bylym, ale wasze realcje sa ok
    nic (chyba) nie zagraza waszemu zwiazkowi z tej strony, a on nadal
    nie ufa?? ile jestescie ze soba? nie zdarzyl sie przekonac, ze on
    jest the best i najwaznieszy? cos mi tu smierdzi kompleksami, ze
    moze go porownywac do bylego, albo nie do konca sie z niego
    wyleczylas
    ja mam tak, ze jesli byc z kims nie chce to mowie 'papa' a jesli
    trwam w zwiazku to oznacza, ze jestem nim ustatysfakconowana!
    dlaczego niektorym facetom tak trudno to zrozumiec i doszukuja sie
    problemow?


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 21:12
    To nie był taki były BYŁY:)
    Przedewszystkim to mój przyjaciel, który się we mnie zakochał.
    Próbowaliśmy razem byc, raptem miesiąc to trwało i zostawiłam go
    właśnie dla obecnego.
  • 12.04.08, 21:03
    animka25 napisała:

    > On kiedyś został skrzywdzony i oszukany przez kobietę, dlatego
    teraz
    > się tak zachowuje. Wiem że to nie jest do końca normalne, ale
    > toleruję to z tego właśnie względu

    jestes tego pewna? pewna, ze on nie traktowal tamtej podobnie jak
    ciebie? ze byl wyjatkowo podejrzliwy i moze uroil sobie
    zdrade/oszustwo? nigdy nie mozna byc na 100% pewnym ...eh, smutna
    konkluzja


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 21:05
    >nigdy nie mozna byc na 100% pewnym ...eh, smutna
    > konkluzja

    Ale prawdziwa. Ja tylko jednej rzeczy w życiu byłam pewna i jednej osoby i
    okazało się, że to była jedna wielka farsa, więc wydaje mi się, że ta konkluzja
    jest jak najbardziej trafna. :/
  • 12.04.08, 21:05
    No pewna nie jestem, sytuację znam przecież tylko z jego opowiadań.
    Póki mi to nie przeszkadza, to nic z tym nie robię.
  • 12.04.08, 21:06
    A przy okazji jest to swietna wymowka.. jestem taki jaki jestem bo
    mnie skrzywdzono... prosze obchodzic sie ze mna jak z jajkiem i
    robic wszystko czego zadam...
  • 12.04.08, 21:09
    kontik_71 przestan sie juz wypowiadac, bo jeszcze zaczne marzyc o
    tobie;) ze tak rozumiesz kobiety i nie jestem zazdrosny - ideal?! ;)


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 21:16
    NIe powiedzialem, ze rozumiem kobiety.. staram sie, ale jako smaiec
    mam w sumie dosc paskudne karty :( Ale faktycznie nie jestem
    zazdrosny.. szkoda mi nerwow i energi na to :)
  • 12.04.08, 21:18
    :D


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • 12.04.08, 21:14
    Och, ja tez zostałam skrzywdzona i to bardziej niz on, bo miałam
    męża, który odszedł do kochanki.
  • 12.04.08, 21:18
    I wyglada na to, ze jakos nie masz potrzeby grzebania facetowi w
    korespondencji, prawda?
  • 12.04.08, 21:24
    No ja nie mam.
    A wiecie wogóle, co jest ciekawe?
    Że on uważa, że ja też to robię, jakby przypisuje mi swoje
    zachowania:)
    Ok raz przeczytałam jego smsy, ale sam mówił, że mam to zrobi i to
    było tylko raz.
  • 12.04.08, 21:26
    Robi sobie alibi..
  • 12.04.08, 21:06
    Już przerabiałam zazdrośnika i takie właśnie próby usprawiedliwiania...

    To nieprawda, że nie masz prawa do prywatności, jak nie masz nic do ukrycia.
    Każdy człowiek ma taką potrzebę i może być zupełnie niewnny - ale musi mieć do
    tego prawo. Poza tym zakładam, że jak on czyta Twoje rozmowy na gg, czy
    korespondencję, to czyta też to, co ktoś przekazuje w zaufaniu Tobie. To jest
    nie w porządku także wobec Twoich rozmówców.

    Nie może wam być dobrze razem, jak on nie ma do Ciebie odrobiny zaufania i wciąż
    podejrzewa, że go zranisz, skrzywdzisz i zdradzisz. On nie widzi dobra,
    szczerości i miłości w Tobie - uważa, że jak Cię nie przypilnuje, to wylezie z
    Ciebie podła sucz i zdzira. I to jest obrzydliwe.

    Wiem, że Cię nie przekonam, bo sama to przerabiałam. Ale czasem sama to zobaczysz.
  • 12.04.08, 21:20
    Wiem, ze związek z zazdrośnikiem nie jest łatwy. Jak narazie chodzi
    mu tylko o tego jednego mężczyznę, więc jeszcze poczekam na to "z
    czasem":)

    Poza tym zatajenie kilkukrotnego kontaktu (mailowego) z
    byłym/przyjacielem było dla niego bolesne i niezbyt uczciwe wobec
    niego (uważacie inaczej?)teraz mi to wypomina, musi odbudowac
    zaufanie.
  • 12.04.08, 21:24
    Bo popełniłaś błąd mówiąc mu, że zerwiesz kontakt. Nie powinnaś się na to
    godzić... Nie fair było samo żądanie Twojego faceta. Podejrzewam, że mu na Tobie
    zależy - i gdybyś bardzo twardo i jasno postawiła sytuację, to po przejściowych
    fochach i obrażeniu się, przyjąłby to do wiadomości. On nie może ustalać tego, z
    kim będziesz się widywać...

    Dla mnie przyjaźń jest czymś, czego będę bronić zębami i pazurami. I lepiej,
    żeby mój facet to rozumiał ;)
  • 12.04.08, 21:39
    Fakt w tym miejscu popełniłam błąd.
    Sytuacja jest jednak bardziej zagmatwana. Ponieważ kiedy się z nim
    wiązałam kończył związek z kobietą, bardzo toksyczny układ, z
    którego już dawno chciał wyjśc.
    Ja dowiadując się o tym nie chciałam z nim byc, będąc sama wcześniej
    zdradzona nie chciałam wchodzi w jakieś niejasne sytuacje.
    Tamta kobieta robiła straszne jazdy, żeby go przy sobie zatrzymac i
    wtedy to on musiał zerwac z nią kontakt (choc i tak teraz się nieraz
    kontaktują(. Stąd też sytuacja jest jakby obustronna, z tym, że ja
    go nie kontroluję, ale też wolę, zeby się z tamtą jak najmniej
    kontaktował.
    Więc sami widzicie, że to wszystko takie proste nie jest.
  • 12.04.08, 21:56
    Noe jest obustronna - bo Ty może wolisz, żeby się nie widywał (co jest ludzkie i
    zrozumiałe), ale go nie kontrolujesz i stawiasz warunków (co jest normalne).
    Obustronnie by było, gdyby on się zachował analogicznie.
  • 12.04.08, 20:40
    Moj facet nie jest w ogole o mnie zazdrosny. Czasem probuje wzbudzic w nim
    zazdrosc, np wodzac wzrokiem za jakims przystojniakiem, albo po prostu mowie mu,
    ze ten czy tamten jest seksowny, a mojego Rysia to nie rusza:(( Przykre to troche.
  • 12.04.08, 20:42
    A wolalalbys awanture? Naprawde nie ma lepszych sposobow na ukazanie
    milosci jak zazdrosc?
  • 12.04.08, 20:42
    Ja mam chyba nosa i zawsze, kiedy byłam zazdrosna nie było to bezpodstawnie.
    Wydaje mi się, że to podświadomość podpowiada ludziom, że coś jest nie tak.
  • 12.04.08, 20:45
    Szczegolnie w zwiazkach w ktorych nie dochodzi do zdrady a i tak np
    partner tlucze partnerke "bo sie puszcza"
  • 12.04.08, 20:46
    Taki facet to ma chyba większy problem ze sobą niż zazdrość.
  • 12.04.08, 20:48
    Wg tego co napisalas to podswiadomosc moze byc jego problemem...
  • 12.04.08, 20:52
    Mówię o normalnych ludziach, a nie o odstępstwach od normy.
    I nie musisz komentować, bo jak zwykle się przyczepisz wiedząc wszystko najlepiej.
  • 12.04.08, 20:55
    Avi.. to jest naprawde publiczne forum i kazdy ma prawo komentowac
    kazda wypowiedz...
  • 12.04.08, 20:56
    Doprawdy? A do tej pory byłam nieuświadomiona.
  • 12.04.08, 20:57
  • 12.04.08, 21:45
    Avi dzisiaj wszystko denerwuje;)
    --
    JA całkowicie zwyciężam tych,którzy mają odwagę walczyć ze MNĄ

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.