Dodaj do ulubionych

Ej kobiety kobiety !!!!!!!!!!

13.09.03, 16:41
Dzis bylo w tv a jeszcze z innego zrodla to kiedys slyszalem ze wg
przeprowadzonych badan co DZIESIATE dziecko nie jest dzieckiem swojego
oficjalnego ojca i ci ojcowie nic o tym NIE WIEDZA.

ufff. Ja rozumiem jakby to byl 1% dzieci "podrzutkow" albo nawet i 3% to do
przelkniecia, ale 10% ????!!!!!!
Straszne, a ja sie nad wami litowalem ze z takimi osobnikami jak mezczyzni
sie musicie uzerac:)))))))) a tu popatrz!
Edytor zaawansowany
  • julla 13.09.03, 17:20
    Bardzo ciekawe, jakie byłyby proporcje gdyby mężczyźni rodzili dzieci...
    Pewnie na ogół nie wiedzieliby nawet z kim je mają;-)
  • niuniek6 13.09.03, 17:39

    > Bardzo ciekawe, jakie byłyby proporcje gdyby mężczyźni rodzili dzieci...
    > Pewnie na ogół nie wiedzieliby nawet z kim je mają;-)

    Ale w przeciwizenstwie do kobiet mezczyzni nie kreuja sie na dziewice
    orleanskie tak jak wy zwyklyscie to uprawiac.
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 13.09.03, 17:44
    Nie ma co uogólniać. Nie każda jest taka sama.
  • niuniek6 13.09.03, 17:55

    > Nie ma co uogólniać. Nie każda jest taka sama.

    Pewno ze nie ma co uogolniac. Ale badania genetyczne na ojcostwo robic warto:)
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 13.09.03, 17:57
    Ja tam nie muszę robić takich badań:)niech sobie robią Ci co nie są w porządku:)
  • niuniek6 13.09.03, 18:00
    > Ja tam nie muszę robić takich badań:)niech sobie robią Ci co nie są w
    porządku:
    > )
    Ty nie musisz bo tobie na cic, ale ojciec twych dzieci .... Ja tam po tym co
    uslyszalem bym nie ryzykowal i jednak sprawdzil:)
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 13.09.03, 19:02
    Trochę zaufania. Mój facet nie będzie musiał sprawdzać, bo sobie ufamy. Ty myśl
    sobie co chcesz, ze wszystkie zdradzają itp. Ja nie wyobrażam sobie seksu bez
    miłości, a miłość to mój ukochany. Na szczęście mój facet potrafi ufać i nigdy
    Go w tym nie zawiodę. Jestem tego pewna.
    Do swojej kobiety tez masz takie zaufanie?:)
  • hal9000 13.09.03, 22:47
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 13.09.03, 22:50
    Znane przysłowie, ale nie do końca mądres. Znam siebie, wiem na czym zależy mi
    w życiu i mówię "nigdy". Nie mogłabym zdradzić to po pierwsze, a po drugie seks
    istanieje dla mnie tylko z miłości. Dlatego "nigdy". Co z tego, ze widzę wokół
    siebie przytojnych facetów? jak tylko pomyslę, ze któryś chciałby mnie
    pocałować, to mi się niedobrze robi. Będę obstawała za swoim, bo znam siebie
    bardziej niż inne osoby.
  • Gość: mario2 IP: 217.7.150.* 14.09.03, 13:05
    pozwolisz, ze zachowam Twoje wypowiedzi w pamieci kompa i wyswietle Ci za 20
    lat? No wlasnie, a teraz zyj swoimi ideami, poki proza zycia nie zamieni
    Twojego faceta w leniwca pierdzcego na caly regulator, kiedy lezy na tapczanie,
    popija piwo i oglada mecz. Wtedy pierwsze lepsze spodnie, ktore choc troche
    beda odmienne od stereotypu znanego z domu, bedziesz rozpinala z predkoscia
    Strusia Pedziwiatra.
    Dzialanie moze byc odwrotne, kiedy to Ty bedziesz sie przechadzac po domu do
    godz.14 w szlafroku i papilotach.
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 14.09.03, 19:29
    Mój facet nie lubi meczy to po pierwsze, po drugie mieszkmy już ze sobą
    wystarczająco długo. Ach Mario, jaki ty jesteś...na szczęście ja jestem inna.
    pOZA TYM JESTEM JEDNĄ Z TYCH KOBIET DLA KTÓRYCH WYGLĄD JEST JEDNĄ Z
    ISTOTNIEJSZYCH RZECZY I PIERWSZA RZECZ JAKĄ ROBIĘ, TO DBAM O SIEBIE. zAWSZE TAK
    BYŁO. nIE OCENIAJ INNYCH LUDZI. nIE KAŻDY ZADRADZA, JA NA PEWNO NIE BĘDE.
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 14.09.03, 19:34
    Poza tym myślisz nie wiem czym skoro wypisujesz takie rzeczy. Pewnie masz żonę,
    która o siebie nie dba, albo sam zdradzasz. Nie wmawiaj mi co będę robić, a
    czego nie. Na szczęście mój mąż nie jest taki jak Ty. Nie pierdzi jak to pewnie
    robisz, meczy nie cierpi:)
    Poza tym nie wiem skąd w tobie takie dziwne myśli? moja matka jest z moim ojcem
    poprawie 36 lat, a zarówno on jak i ona dbają o siebie i do tej pory są kochani
    dla siebie. Nie ma co uogólniac. Ja znam swoje zasady i nikt i nic ich nie
    zmieni. Dla mnie nie istenieje seks bez miłości, nigdy nie bedzie istnieć. Nie
    żyję ideałami. Po prostu jestem szczęśliwą osobą., czego tobie chyba jednak
    trochę brakuje.
  • Gość: mario2 IP: 217.7.150.* 14.09.03, 21:24
    tere fere kuku. kazdy jest idealista. ja podalem Tobie tylko przyklady
    bezosobowe. Smutno mi, ze bierzesz je do siebie, ale moze masz ku temu
    podstawy. nie uprawiam atakow ad personam, co TY, wnioskujac z zaczepnego tonu
    Twej wypowiedzi czynisz. Skad wiesz jaka bedziesz za lat 20? Skad wiesz jaki
    bedzie Toj maz? To ladnie ze jestes naladowana idealizmem, jak nie
    przymierzajac kabza wikarego pieniedzmi po koledzie. natomiast nie znasz zycia,
    nie znasz przyszlosci. Coz z tego, ze teraz dbasz o wyglad? masz juz dzieci?
    Jak dlugo jestes po slubie?
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 14.09.03, 21:50
    Mam malutkie dziecko i jestem 5 lat po ślubie. Myślę, że pewne rzeczy wchodzą w
    nawyk. Ale wiem też, że mój wygląd jest dla mnie b. ważny, zawsze był. Po
    urodzeniu dziecka szybko schudłam, dbam o dietę i o swoje samopoczucie.
    oczywiście, że nikt nie zna przyszłosci, ale wiem też że są zasady, których się
    nigdy nie narusza. Jeśli miałabym sie kochac z innym, to tylko wtedy kiedy bym
    go kochała. Seks nie jest dla mnie najważniejszym elementem związku.
    Oczywiście, ze różnie może być za iles lat- moze przyjść rutyna itd. Nie jestem
    wielką optymistką, ale czasem lubię się bronić, bo nie chcę myślec
    pesymistycznie. Cieszę się, że trochę spuściłeś z tonu:))Bo wydawało mi się, że
    chcesz mi na siłę wmówić, że mój mąż będzie wstrętny i że polecę do innego.
    Teraz rozumiem, że tylko to zakładałeś. A czemu się obruszyłam? bo bronię
    swoich racji i czasem bywam nerwowa:)
    A ty? masz żonę? na jakim przykładzie piszesz, ze ludzie muszą o siebie nie
    dbać? być może za kilka lat nie będę aż tak dbac jak teraz, ale tak jak już
    napisałam- pewne rzeczy wchodzą w nawyk. Nawet jak byłam w ciąży i źle się
    czułam, to humor poprawiał mi makijaż, czy jakiś krem, balsam itp.:)Widzę po
    swoich koleżankach, że po ślubie zaczęły się stopniowo zmieniać. Rzeczywiście
    jak zaszły w ciążę, to jakoś przestały o siebie dbać- więc masz rację, różnie
    to bywa. Ja mam manię już od nie wiem ilu lat na punkcie kosmetyków, więc
    chybami takie zaniedbanie znów nie grozi:)Pozdrawiam!
  • Gość: mario2 IP: 217.7.150.* 14.09.03, 21:58
    Otorz mam duzo wiecej lat i doswiadczen za soba. Widze po znajomych jak sprawy
    sie ukladaja. Ze zwiazkow zdaje sie nierozerwalnych stworzyly sie pary zyjace
    obok siebie, a niby razem. Brakuje przypraw w tej zupie. Przeto kazda, albo
    jedna ze stron stara sie szukac czegos poza zwiazkiem. powody? Prozaiczne!
    Znudzenie, rutyna, wygasniecie uczuc. To normalna rzecz. Dlatego moim zdaniem
    wazne jest, by para byla ze soba w autentycznej przyjazni. To pozwala
    zniwelowac skutki obumarcia uczuc. Dbanie o siebie? OK- kazdemu jest przyjemnie
    mogac pokazac sie w tow. atrakcyjnego partnera, ale czy to wszystko?
  • Gość: Kasia IP: *.acn.pl 14.09.03, 22:06
    Oczywiście, ze nie wszystko:)Dbanie o siebie to tylko malutka czątka wielkiej
    całości. Wiesz, też uważam, ze przyjażń jest najważniejsza. U mnie to w sumie
    od przyjaźni się zaczęło, dlatego dobrze się dogadujemy. Zanim byliśmy ze sobą,
    byliśmy przyjaciółmi i wiesz, to jest dobre, naprawdę. Dzięki temu wiedziałam
    czego mogę się spodziewać, jakie facet ma myśli itp. Był cudownym przyjacielem,
    nadal nim jest. To jest bardzo ważne. Wiesz, marzę o tym, aby moje małżeństwo
    było takie jak małżeństwo moich rodziców. Po nich po tylu latach widać uczucie.
    Przytulają się, pocałują. Jak przyjeżdzamy do nich zawsze są dla siebie tacy
    dobrzy, zawsze byli. Podziwiam ich za to. Wiem też, że może bronię swojego, bo
    sama wychowałam się w atmosferze miłości jaką dawali mi rodzice. Miałam dobry
    przykład patrząc na to, ze oni się kochają. Pewnie dlatego ciężko mi wierzyć,
    ze coś może się tak po prostu zepsuć. Mój mąż ma już inaczej. wierzy w nas, ale
    sam pochodzi z domu, gdzie nigdy nie bylo miłości. Dlatego ja staram sie Mu
    dawac jak najwięcej. Życze szczęścia!Oby nam się układało jak najlepiej.
  • julla 13.09.03, 18:53
    niuniek6 napisał:


    > Ale w przeciwizenstwie do kobiet mezczyzni nie kreuja sie na dziewice
    > orleanskie tak jak wy zwyklyscie to uprawiac.
    ***
    Ale za to uwielbiają się kreować na ciężko pokrzywdzonych przez kobiety:))
    Lista krzywd na ogół jest długa...
  • Gość: Triss Merigold IP: *.acn.waw.pl 13.09.03, 22:52
    Ze znanych mi kobiet żadna nie udaje niedoświadczonej cnotki przed nowym
    partnerem. Jeśli są takie, które udają to czynią tak na skutek męskiej presji i
    strachu przed zazdrością i wypominaniem przeszłości. Co do wyników badań, ufamy
    sobie z partnerem, nie zdradzamy (przynajmniej taką mam nadzieję w stosunku do
    niego), chcemy mieć dzieci. Nie wyobrażam sobie żeby zażądał badań genetycznych
    na ojcostwo, czułabym się upokorzona.
  • Gość: Ewa IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.09.03, 23:05
    Jeżeli mój małżonek by zażądał badań na ustalenie ojcostwa to wyraziłabym zgodę
    na to badanie ale równocześnie zażądała rozwodu.
    Jeżeli to tylko z powodu artykułu to znaczy że, mam do czynienia z idiotą oraz
    nigdy nie było miłości a co dopiero mówić o zaufaniu i nie ma sensu ciągnąć
    tego dalej.
  • niuniek6 14.09.03, 10:42

    > Jeżeli mój małżonek by zażądał badań na ustalenie ojcostwa to wyraziłabym
    zgodę
    >
    > na to badanie ale równocześnie zażądała rozwodu.

    Tak sie przed takim badaniem bronisz??? czyzbys sie czegos obawiala????




  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 10:54
    A ja mezczyzn rozumiem bo znam wiele niestety mezatek majacych kogos na boku.
    I znam sytuacje gdzie dzieci zrodzone w małzenstwie okazywały sie miec innego
    ojca.My jestesmy w lepszej sytuacji bo mamy pewnosc ze dziecko jest nasze, a
    oni na 100 % tej pewnosci nie maja.Prawo traktuje dziecko z małzenstwa jako
    dziecko męza ale nie zawsze tak jest.Sama jestem zaskoczona i zbulwersowana
    postawą co niektórych kobiet, traktujacych swych mezów jak ciezkich
    frajerów.Wstyd mi wtedy za cały ród kobiecy.To oczywiscie jakis tam procent,
    ale jest.
    W tej chwili sa metody pozwalajace ustalic ojcostwo nawet bez wiedzy matki,
    uwazam ze mezczyzna moze z tego korzystac i własnie lepiej zeby kobieta nie
    wiedziała. Sama jestem w porzadku i nie mam nic do ukrycia, wiec z góry wiem
    jaki wynik byłby. Sama namawiałabym meza gdyby choc miał cien watpliwosci,
    chocby dla dobra dziecka.Poza tym córka jest podobna do meza, wiec jemu do
    głowy nie przyjdzie takie testy robic, ojcostwa chocby chciał to sie nie wyprze
    (zart oczywiscie, bo nie zamierza).
  • niuniek6 14.09.03, 10:45
    Oj cos widze ze strasznie sceptycznie jestescie nastawione do testow na
    ojcostwo. A czy glosowaly byscie za tym zeby takie testy byly standardowa
    procedura przy kazdym porodzie tak samo jak sprawdzenie wagi, szczepienia
    itd????
  • Gość: jendza IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 11:01
    Niunku, nalezaloby robic badania na potwierdzenie
    i ojcostwa, i...macierzynstwa, o:))
    Ilez to razy sie zdarza, ze podmieniaja dzieci w szpitalu?
    A raz to nawet slyszalam, ze urodzilo sie bialej parze
    czarne dziecko. Maz podal o rozwod. Zona sie uparla, ze meza
    nie zdradzila (przeciez sie zna i wie...:) i wynajela prywatnego
    detektywa. Detektyw odkryl, ze maz - tuz przed poczeciem malucha -
    byl u prostytutki, u ktorej to prostytutki tuz przed nim
    byl wlasnie pan o ciemnej skorze... Maz skonfundowany wycofal
    wiec pozew o rozwod... ale w tym momencie z takim wlasnie pozwem
    wystapila zona....

    Hm, jak widzisz, nie takie to proste...:))

    pzdr
    j

  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 11:49
    Czyli ze przeniósł plemniki? Ponoc one zaraz giną jak nie trafią tam gdzie
    trzeba. Chyba to rzeczywiscie było natychmiast...
  • Gość: Ewa IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 11:50
    Niunku6,
    skoro tak przejmujesz się tym co w mówią w TV i piszą w prasie to pewnie twoja
    żona (lub przyszła żona jeśli jej jeszcze nie posiadasz) jest zmuszona robić
    badania przynajmniej raz na miesiąc. Przeczież mogła mieć skok w bok a takie
    choroby jak HIV i AIDS to nie kłopot na jakiś czas jak dziecko ale wyrok
    śmierci.
    Życie z takim niedowiarkiem musi być koszmarem.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 11:56
    Niektóre kobiety, te z czynnikiem Rh- przechodza test watpliwosci w ich
    wiernosc i prawdomównosc juz w szpitalu,w czasie ciazy niezaleznie od ojca.
    Wszystkim robi sie badania pod katem konfliktu serologicznego i wszystkim
    podaje sie przeciwciała, i nikt nie pyta jakie Rh ma maż.Wiadomo ze konflikt
    dotyczy par gdzie ojciec ma Rh+.Niektórym w głowie nie miesciło sie ze tez
    maja miec takie badanie, skoro "mój mąz ma Rh-". Widziałam zmieszanie
    pielegniarki, jak miała powiedziec wprost tej pannie, ze maz nie oznacza
    automatycznie ojca dziecka.Zatem kwestia ojcostwa nie jest watpliwa tylko dla
    tatusiów.
  • Gość: Ewa IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:08
    Lolu,
    Ja mam grupę Rh- i już w trakcie ciąży mój mąż dostał skierowanie na badanie.
    Gdy okazało się , że on też posiada Rh- sprawa była zakończona i w szpitalu
    żadnych przeciwciał mi nie podano. Pielęgniarka w cytowanym przez Ciebie
    szpitalu musiała być nadgorliwa albo w dokumentach matki nie było odpowiedniego
    potwierdzenia Rh ojca.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:28
    No to jestem zaskoczona, bo we Wrocku nikt o Rh ojca mnie i te w szpitalu nie
    pytał, zadnych badan mu nie robiono a nawet jak powiedziało sie to i tak
    badania kobietom przeprowadzano.
    Ale mnie wydaje sie to słuszne, bo przeciez matka nie przyzna sie lekarzowi ze
    tatus moze byc inny.W ten sposób mozna zrobic krzywde nastepnemu dziecku,
    chyba ze na odpowiedzialnosc matki.
  • Gość: renia IP: *.ath.spark.net.gr 14.09.03, 12:30
    Nie trzeba robic badan na Rh ojcu. Wystarczy, ze matka ma Rh ujemne, a dziecko
    dodatnie, wtedy zawsze matka powinna dostac zastrzyk neutralizujacy
    przeciwciała.
  • Gość: Ewa IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:46
    Ja rodziłam 15 lat temu i od tego czasu mogło się dużo zmienić. Mój mąż dostał
    skierowanie na badanie krwi i wykonywał je gdzy ja byłam jeszcze w ciąży,
    natomiast moje dziecko zaraz po porodzie też było poddane badaniu.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:58
    Teraz widac mniej wierza kobietom i wykonują badania bez względu na Rh męza.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:47
    Ale juz w ciązy bada sie krew kobiety nie wiedzac jakie ma dziecko Rh, po
    drugie grupa krwi dziecka moze sie zmienic, czynnik pewnie tez , wyjdzie ze ma
    minus, a naprawde po czasie ze jednak plus.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:48
    Aha, a w razie poronienia? Czy bada sie krew płodu na te okolicznosc?
  • Gość: Ewa IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:59
    uważam, że najlepiej gdyby znalazł się ktoś kto zawodowo zajmuje sie tym
    tematem i wyjaśnił co i jak. Przecież badanie grupy krwi robi sie z różnych
    przyczyn. Niemowlaki to bardzo delikatne istotki które już na sam początek (w
    większości) przechodzą żółtaczkę i w zależności od stopnia jaj nasilenia
    stosuje się odpowiednie leczenie, w bardzo silnym stadium podobno nawet
    przetaczanie krwi.
  • Gość: renia IP: *.ath.spark.net.gr 14.09.03, 12:07
    Niuniek, wyobrazmy sobie, ze masz trojke dzieci i okazuje sie po paru
    latach,ze jesdno z nich, ktore do tej pory kochales tak samo jak pozostala
    dwojke, nie jest Twoje. Powiedz mi co wtedy? Jak zareaujesz, jak zmienia sie
    mezczyzny podejscie do tego dzieck? Pytam, bo naprawde nie wiem co zrobic w
    takiej sytuacji moglby mezczyzna. Ty Niuniek znasz sie na ludziach to mi
    odpowiedz . Dzieki.
  • niuniek6 14.09.03, 12:48
    Na pewno bym wydziedziczyl, a wszystko zapisal swoim dzieciom.
  • Gość: renia IP: *.spark.net.gr / *.spark.net.gr 14.09.03, 12:52
    Uwazasz, ze to byloby sprawiedliwe? Moim zdaniem, skoro juz rzecz ograniczasz
    do pieniedzy, to wydziedziczyc powinienes zone, bo coz jest winne dziecko.
    Jakos nie rozumiem Twojego toku myslenia. Jesli kochales to dziecko to nagle
    przetjesz je kochac i troszczyc sie o nie tylko dlatego, ze ono, nie majac
    zadnego wplywu na to, okazuje sie byc biologicznie nie Twoim dzieckiem? Poza
    tym co z codziennym zyciem? Tez przestałbys je utrzymywac?
  • niuniek6 14.09.03, 12:59

    > Uwazasz, ze to byloby sprawiedliwe? Moim zdaniem, skoro juz rzecz ograniczasz
    > do pieniedzy, to wydziedziczyc powinienes zone, bo coz jest winne dziecko.
    > Jakos nie rozumiem Twojego toku myslenia. Jesli kochales to dziecko to nagle
    > przetjesz je kochac i troszczyc sie o nie tylko dlatego, ze ono, nie majac
    > zadnego wplywu na to, okazuje sie byc biologicznie nie Twoim dzieckiem? Poza
    > tym co z codziennym zyciem? Tez przestałbys je utrzymywac?
    pewno ze bym przestal utrzymywac. no chyba zeby mnie bylo stac, bo w
    dzisiejszych czasach to zeby dzieci utrzymac to trzba sobie niezle zyly
    wypruwac. A reszta tak jak w watku "ps.."
  • niuniek6 14.09.03, 12:54
    oczywiscie kobiety obruszaja sie na sama mysl ze taki ojciec moglby sie
    odwrocic od dzieci. Ale nie ma co sie dziwic ze egoistycznie chca dla swoich
    dzieci jak najwiecej nawet kosztem innych, nie zwazajac na to ze dla meza te
    dzieci sa nawet mniej spokrewnione np niz dzieci brata, czy kuzyna - czyli tak
    naprawde calkiem obce. A na dodatek sa to dzieci kogos kto zrobil temu facetowi
    cholerne swinstwo.
    I jesli jakas kobieta w takiej sytuacji miala by pretensje do faceta to niech
    sobie przypomni ze w tym przypadku jedyna winna byla by akurat ona.
  • Gość: renia IP: *.spark.net.gr / *.spark.net.gr 14.09.03, 13:18
    To co piszesz wyglada jak chec slepej zemsty na niewinnym dziecku. Przykro mi,
    ze piszesz takie rzeczy, bo mialam o Tobie lepsze zdanie, no ale coz,
    potrzebna jest ewolucja pogladow.

    Moj tesc ma trzech synow. Najstarszy nie jest jego biologicznym dzieckiem, nie
    ma tez nazwiska mojego tescia, niemniej zostal przez niego wychowany mniej
    wiecej tak samo jak pozostali dwaj. Dzisiaj tesc jest siedemdziesiecioletnim
    wdowcem, jeden z jego synow jest w warszawie i zyje sobie tworczo, naukowo,
    rozrywkowo i pracowicie bardzo, drugi z jego biologicznych synow jest w
    atenach i zyje ze mna, ojca odwiedza raz na dwa lata, wprawdzie finansuje mu
    pewne rzeczy, ale tak naprawde to jedynie jego trzeci, ten niebiologiczny, syn
    i synowa, mimo, ze tez nie mieszkaja w tym samym miescie co tesc, odwiedzaja
    go regularnie, zabieraja do siebie na wszysktie swieta, sprzataja mu, gotuja,
    woza do lekarzy. Jestes gosciem bez serca Niunku. Pozdrawiam i zycze troche
    wiecej pokory wobec zycia.
  • niuniek6 14.09.03, 13:27
    Co innego swiadome przejecie na siebie obowiazku ojcostwa a co innego
    narzucenie tego komus.
    I nie wiem dlaczego piszesz o mszczeniu sie. Naprewde nie sadze ze npja bym
    takie dziecko nienawidzil. Ono nie jest winne. I tak jak juz wspomnialem
    miliony innych dzieci tez nie sa winne tego ze ich nie utrzymuje. Przeciez mam
    matke i ojca tez gdzies i oni SA WINNI. Wiec do cholery dlaczego wina obarczasz
    tego jedynego NIEWINNEGO meza????????!!!! Tym bardziej ze byc moze ten ktos
    chce jak najlepiej dla swoich dzieci i woli dac im. I np w przypadku gdy mu si
    enie przelewa to dlaczego ma jeszcze cudze dzieci kosztem swoich utrzymywac???
    Oczywiscie jesli chce to nie ma problemu ale jesli preferuje wlasne dzieci to
    nikt nie ma mu prawa COKOLWIEK zarzucic, a szczegolnie zdradzajaca zona.
  • Gość: renia IP: *.spark.net.gr / *.spark.net.gr 14.09.03, 13:32
    Ok Niuniek, ale chce Cie zapytac jeszcze raz: Miales trojke dzieci przez kilka
    lat, nawet Ci do glowy nie przyszlo, ze jedno z nich nie jest Twoje. Wiec
    kochales je wsyzstkie jednakowo, co z Twoimi uczuciami wobec tego dziecka,
    ktore w ktoryms tam momencie, w jakichs tam okoliczosciach okazuje sie nie byc
    Twoim biologicznym? Dla mnie to co piszesz oznacza: NAgle przestaje je kochac,
    przestaje mnie ono obchodzic, niech sie samo o siebie martwi. I dla mnie to
    jest dziwne, zeby nie powiedziec glupie i bezduszne.
  • Gość: renia IP: *.spark.net.gr / *.spark.net.gr 14.09.03, 13:46
    I jescze dwa slowa na temat winy i niewinnosci, bo do tego nawiazujesz.
    Zgodniestwierdzamy, ze dziecko jest niewinne. Niemniej to, co piszesz wyglada
    na to, ze chcesz je ukarac za wine matki. W moich oczach zdecydwanie , jesli
    juz mowic o winie, to matka jest jedna winna osoba w tym ukladzie. Biologiczny
    ojciec oczywiscie tez, ale tego nawet nie znamy. W zwiazku z tym uwazam, kare
    za wine powinna poniesc matka, a nie dziecko, a wydziedziczenie (i jak
    rozumiem nagle odrzucenie tego dziecka przez Ciebie rowniez z sferze
    uczuciowej i psychicznej) i zaprzestanie łożenia na jego wychowanie, to kara
    na dziecku a nie na matce. Kwestie winy zas mozna rozszerzyc rowniez na
    Ciebie, bo cos z Toba bylo nie tak, skoro zona Cie zdradzila. Ale to juz ,
    powiedzmy, wina dalszego rzedu, wiec nie bedziemy sie w to wglebiac. Niemniej
    Twoje postawienie sprawy wydaje mi sie zupelnym odwroceniem problemu do gory
    nogami. Tak, ze wydaje mi sie, upraszczasz sprawe bardzo. No to tyle,
    pozdrowienia.
  • niuniek6 14.09.03, 13:52
    ale to ty nazywasz to kara.
    A moze inaczej to nazwac ... np ten okres gdy dziecko bylo bezinteresownie
    utrzymane nazwac nagroda. a ty to nazywasz kara.
    To jest tak samo jak z ludzmi ktorym sie pomaga bezinteresownie a potem sie
    przestaje pomagac i onie sie obrazaja i jest to dla nich kara!!!
    A jesli ktos poprostu np duzo nie ma a to co ma chce dac swoim dzieciom???
  • niuniek6 14.09.03, 13:48
    Ja oczywiscie upraszczam. Kazdy ma tam jakies sumienie, niechec do tego by ktos
    cierpial wsrod bliskich osob. Ale w sytuacji np gdybym mial dwojke dzieci i np
    mialbym zaciagnac cholernie duzy kredyt na drogie studia, a stac by mnie bylo
    tylko dla jednego dziecka to... nie mialbym watpliwosci ktore wybrac. Czy tez
    czesto sie zdazalo ze nawet w ciezkim okresie dziecko mialo wszystko i to bez
    zadnych kompromisow, to gdyby sie np wczesneij okazala taka straszna prawda
    to ... tak by na pewno nie bylo ze bym sobie od ust odkladal i na glowie stawal
    zeby tylko dziecko mialo wszsytko.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 13:34
    Probblem w tym ze to nie jest pierwsze lepsze dziecko z ulicy, tylko dziecko
    ktore przy tobie stawialo pierwsze kroki, ktore dla ciebie rysuje laurki na
    dzien dziecka i do ciebie mowi tato. Ty jestes jedynym ojcem ktorego zna.
    Akcje w stylu : wyrzekam sie ciebie, nie nazywaj mnie wiecej tata sa po prostu
    i zwyczajnie okrutne. Mozna sie zemscic na zonie-lajzie nie krzywdzac dziecka.
    Rozumiem uczucia podwojnie zdradzonego meza (bo i zdrada, i dziecko) i gdybym
    byla w takiej sytuacji rozwod bylby pierwsza rzecza o ktorej bym myslala, ale
    nie kosztem bogu ducha winnego dziecka. A ze mozna do biologicznego ojca
    wystapic o alimenty, to inna sprawa. Tylko jak pisalam nie jestem pewna jak to
    wyglada od prawnej strony.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 12:55
    Zeby wydziedziczyc musza zostac spełnione pewne przesłanki.Którą bys tu
    zastosował?
  • niuniek6 14.09.03, 12:57

    > Zeby wydziedziczyc musza zostac spełnione pewne przesłanki.Którą bys tu
    > zastosował?
    no chyba lepiej dac swojemu dziecku niz cudzemu.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 13:06
    Ale zdaje sie ze prawnie sie tak nie da. Dziecko uznajesz za swoje, czy tez
    uznawane jest za twoje automatycznie o ile nie zglaszasz zastrzezen do
    jakiegos tam czasu po porodzie, i nie jest latwo to odkrecic.
    Wlasne dzieci mozesz wydziedziczyc tylko w przypadkach wyjatkowych, typu
    razaca niewdziecznosc,a to byloby prawnie twoje dziecko.
    A zreszta, co ono biedne winne?
  • niuniek6 14.09.03, 13:11
    > razaca niewdziecznosc,a to byloby prawnie twoje dziecko.
    > A zreszta, co ono biedne winne?
    A czy ja bym to dziecko nienawidzil? Nie mialbym do dziecka pretensji. A co
    miliony innych dzieci winne ze po mnie spadku nie dostana i ze je nie utrzymuje.
    W takim wypadku jak juz wspomnialem jedynymi winnymi byla by MATKA i prawdziwy
    ojciec i niech biora odpowiedzialnosc na siebie a nie zwalalja na jedynego
    niewinnego.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 13:12
    Zwracam ci uwage ze dla tego dziecka to Ty bylbys ojcem! Nie ten ktory
    splodzil ale ten ktory wychowuje........
  • niuniek6 14.09.03, 13:20

    > Zwracam ci uwage ze dla tego dziecka to Ty bylbys ojcem! Nie ten ktory
    > splodzil ale ten ktory wychowuje........

    Z punktu widzenia matki tak najwygodniej..... .
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 13:23
    To wyobraz sobie ze twoj ojciec odkryl ze nie jestes jego dzieckiem i ze sie
    ciebie wyrzeka .Jak bys sie czul?
  • niuniek6 14.09.03, 13:29

    > To wyobraz sobie ze twoj ojciec odkryl ze nie jestes jego dzieckiem i ze sie
    > ciebie wyrzeka .Jak bys sie czul?

    Pewno by to byla moja tragedia. Ale czy uwazasz ze to by byla wina mojego
    zdradzonego ojca?
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 13:36
    To ze sie na ciebie "obraza" i nie chce cie znac - jego "wina" na pewno.
    Swoja droga miala bym wiekszy zal do matki!
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 13:56
    Jak zwykle najwiecej udzielaja sie osoby których to nie dotyczy- tutaj kobiety.
    Uwazacie ze facet w takiej sytuacji ma wzruszyc ramionami i udawac ze wszystko
    w porzasiu?A jak bedzie miał do dziecka uraz to znaczy ze jest zły i wredny?Ja
    szczerze takiemu facetowi współczuje, tak samo jak dziecku bo jest to
    niewyobrazalny dramat.Nic nie bedzie takie jak przedtem.Za ta sytuacje wina
    obarczam kobiete, mimo ze jednosc jajników powinna mi nakazywac co
    innego.Jezeli facet jest silny psychicznie to zapewne poradzi sobie z ta
    sytuacja i nadal naprawde bedzie kochał dziecko, nie wiadomo co z zona.
    Natomiast nie potepiam tych, których to przerosło.Bo sama nigdy w takiej
    sytuacji nie byłam i pojecia nie mam co taki ojciec przezywa, moge sie tylko
    domyslic.
    Skoro matka zdecydowała sie na zdrade to powinna poniesc tego konsekwencje,
    dziecko niczemu nie winne, ale czasem rozum swoje a uczucia swoje.Czy dziecko
    zony (meza) z innego zwiazku jest kochane tak samo przez jej meza(zone)jak ich
    własne? Moze tu ktos kto to przezył sie wypowie.
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 13:45
    Ale ja sie nie pytam co lepiej, tylko jakbys prawnie to zrobił. Bo
    wydziedziczenie to kwestia prawa a nie widzimisie.
  • niuniek6 14.09.03, 13:53
    Gość portalu: lola napisał(a):

    > Ale ja sie nie pytam co lepiej, tylko jakbys prawnie to zrobił. Bo
    > wydziedziczenie to kwestia prawa a nie widzimisie.

    Mozna wszystko poprzepisywac przed smiercia
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 14:09
    Jakas czesc i tak prawnie przypada kazdemu dziecku :)
  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 14:32
    Tylko trzeba sie spieszyc bo smierc czasem dopada nas znienacka. A jak juz
    przepiszesz na dzieci to módl sie zeby cie z własnej chałupy nie wywaliły.
  • mamalgosia 14.09.03, 13:00
    no pewnie, że pamiętam Bułeczkę i jej brzydką laleczkę Czaroduszkę. To były
    czasy...
  • mamalgosia 14.09.03, 13:01
    a skąd to się tu wzięło????????????????
  • mamalgosia 14.09.03, 13:00
    ja tam jestem pewna, że jestem matką mojego dziecka...:))
  • zalotnica 14.09.03, 14:12

    Zastanow sie lepiej kto "robi" te dzieci i dlaczego...?(sorry)
  • Gość: krycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 19:53
    jestem babą, ale przerażają mnie wypowiedzi wiekszości
    wypowiadających się tu kobiet- w ogóle nie liczycie się
    z uczuciami mężczyzn.
    Czy naprawdę tak trudno sobie wyobrazić to uczucie kiedy
    ktoś się dowiaduje że jego dziecko nie jest jego?
    A może macie to gdzieś?
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 19:58
    Rozumiem jego uczucia do zony (sama bym pewnie zadusila) ale nie do dziecka.
    Tak samo ja nie wyrzeklabym sie dziecka gdyby po latach okazalo sie ze przez
    przypadek pomylili dzieci w szpitalu.
  • Gość: krycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 20:03
    Sytuacja ze szpitalem to pomyłka.
    Świadome wrabianie w wychowywanie cudzego dziecka to zupełnie coś innego.
    Odpowiedzialność za tę sytuację i za los dziecka ponosi wyłącznie kobieta.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 22:33
    Co nie zmienia faktu ze dziecko niczym sobie na takie traktowanie nie
    zasluzylo. Pomylce w szpitalu winny jest personel i tylko i wylacznie on
    powinien sie dzieckiem zajac.
  • Gość: krycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:46

    Oczywiście, że dziecko niczym sobie nie zasłużyło.I o tym powinna
    pomyśleć jego matka.
    A czym sobie zasłużył na zmarnowanie życia wrobiony facet?

    Podejrzewam, że za podmianę dzieci w szpitalu temu dziecku
    i rodzicom powinno przyslugiwać odszkodowanie.

  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 22:54
    Niczym sobie facet nie zasluzyl (chyba zeby tak).
    Na wszelki wypadek zapytalam sie mojego faceta co by zrobil gdyby.
    Werdykt:
    matke puscil by w trabe.
    Co do dziecka, zalezy od wieku - jezeli wykrylby kant w bardzo wczesnym
    dziecinstwie to dziecko powedrowaloby pod skrzydla ojca rodzonego. Jezeli
    wykrylby kant pozniej, zaadoptowalby dziecko, nie ukrywajac jednak ze nie jest
    jego. Jakby nie bylo dziecku tez sie uczciwosc nalezy, ma prawo wiedziec co i
    jak.
    Co do pomylki w szpitalu - odszkodowanie sie nalezy,ale wlasnie od personelu a
    nie od dziecka. Nie wyobrazam sobie ani oddania "podrzutka" do domu dziecka,
    ani wymiany dzieci - chyba ze tez we wczesnym dziecinstwie, kiedy bedzie
    pewnosc ze nie beda tego faktu pamietaly.
  • Gość: krycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:55
    tych kobiet, które tak ochoczo każą facetom wychowywać
    nie swoje dzieci?

    Gdyby chodziło o wasze-nie wasze wnuki mówiłybyście to samo?
    Nie mialybyście żadnych wątpliwości przy namawianiu
    synów do traktowania nie swoich dzieci jak własnych?
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 23:07
    Tak,nie mialabym watpliwosci. Moja synowa obilabym miotla przy pierwszej
    okazji, ale moje wnuki rzecz swieta!
    Moj luby do tej pory wspomina jak jezdzili z jego mama i ojczymem do matki
    ojczyma na Gwiazdke i jak wszystkie dzieci dostawaly prezenty a tylko on
    nie "bo tak naprawde to do rodziny nie nalezy"!
    Nie wyobrazam sobie jak mozna kochac dziecko przez powiedzmy 10 lat a potem
    przestac bo okazuje sie ze to nie nasze geny.Dla mnie to znak ze nigdy tak
    naprawde ich nie kochalismy.
  • Gość: krycha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:31
    Zazdroszczę Ci tej pewności co do swojego postępowania.
    Wydaje mi sie, że ja zachowalabym się tak samo, ale w żadnym wypadku
    nie uważam żeby mnie to upoważnialo do mówienia komuś że ma się zachować
    tak samo.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 23:52
    Uwazam ze to elementarna przyzwoitosc. Dziecko i tak przezyje szok kiedy sie
    dowie zejego tata nie jest jego "prawdziwym tata " wiec dodatkowe dokopywanie
    mu jest czystym okrucienstwem. Nie bedziemy przeciez powtarzac schematu
    Kopciuszka i innych sierotek z okrutnych bajek.
    Dokopanie zonie jak najbardziej sie nalezy, z rozwodem na czele itp, ale
    dziecko w takim ukladzie nalezy maksymalnie oszczedzac.
    A swoja droga,ciekawe jak te kobiety zyja z takim sekretem? Klamanie komus w
    takiej sprawie to jak oszukiwanie adoptowanych dzieci ze sa rodzone, mnie by
    od wyrzutow sumienia i wstydu szlag trafil.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 14.09.03, 23:58
    A co do mojej pewnosci : naleze do szczesliwej rasy ludzi ktorych malo co
    rusza , a jak nie ruszy od pierwszego kopa (bo mysle ze w pierwszym szoku
    mozna narobic najwiecej szkod) to potem ma sie czas na przemyslenie sprawy , a
    w takiej sytuacji ile by nie myslec i tak wychodzi na to ze dziecko niewinne.
    Mysle ze wypowiedzi Niunka tak duzo osob poruszyly poniewaz wypowiada sie on
    praktycznie tylko o dziecku, a nie o zonie ktora jest jedyna winowajczynia i
    na nia powinny spasc wszystkie gromy .
  • niuniek6 15.09.03, 07:34
    > A co do mojej pewnosci : naleze do szczesliwej rasy ludzi ktorych malo co
    > rusza , a jak nie ruszy od pierwszego kopa (bo mysle ze w pierwszym szoku
    > mozna narobic najwiecej szkod) to potem ma sie czas na przemyslenie sprawy ,
    a
    > w takiej sytuacji ile by nie myslec i tak wychodzi na to ze dziecko niewinne.
    > Mysle ze wypowiedzi Niunka tak duzo osob poruszyly poniewaz wypowiada sie on
    > praktycznie tylko o dziecku, a nie o zonie ktora jest jedyna winowajczynia i
    > na nia powinny spasc wszystkie gromy .

    A mi sie wydaje ze tak naprawde to wcale bys sie tak nie zachowala jak
    piszesz. Np w przypadku podmiany dzieci - a to owiele mniej podla sytuacja niz
    wrobienie kogos.
    Oczywiscie na poczatku moze tak bys postapila ale... z kazdym nastepnym dniem
    narastaly by w tobie watpliwosci. Ta codzienna swiadomosc faktu nie dawala by
    ci zyc. Jak bys wiedziela ze twoje prawdziwe dziecko gdzies tam jest i nie
    wiadomo co sie dzieje z nim a to twoje to jest od innych ludzi. Mysle ze w
    koncu .... doszlo by do kontaktow, pewnego wymieszania i nwet ta swiadomosc
    jakbys zobaczyla to inne obce dziecko a wiedziala bys ze to twoje, i to samo
    tamci rodzice to ... moglo by w koncu dojsc do wymiany (oczywiscie z
    zachowaniem przyszlych stalych kontaktow.
    A nawet jesli nie to wyobraz sobie taka sytuacje np dzieci juz robia sie
    dorosle i Dajmy na to to twoje prawdziwe dziecko ma straszne klopoty finansowe
    chce sie zenic, a np mieszknie jest poza jego zasiegiem - i co? i patrzysz z
    daleka jak twoje dziecko sie miota? Albo w wielu innych sytuacjach. I dajmy na
    to masz na to mieszkanie ale tylko na jedno? A przeciesz masz tez dziecko
    czyjes ktore wychowujesz? Ale ta ciagla swiadomosc ze twoje prawdziwe dziecko
    gdzies tam .... Czy dalej wg ciebie sytuacja jest tak jednoznaczna????

    I co ty na to?



  • niuniek6 15.09.03, 08:23
    Ale i tak ogolnie by to byla straszna sytuacja i zadnym tekstem nie przekaze
    sie wszystkich emocji i spraw ktore by wynikly. ale i tak msle ze ta codzienna
    swiadomosc o prawdziwym dziecku ktore jest gdzie indziej wiele by w jakims tam
    czasie zmienila.
  • Gość: melmire IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 15.09.03, 16:40
    Ja mniej mowie o emocjach i uczuciach, bo nie ma co gadac, i w wypadku
    podmiany, a jeszcze bardziej wrabiania emocje musza byc straszne. Ale
    staralabym sie tych emocji dziecku nie ukazywac, i traktowac jedno i drugia
    jak swoje, to chyba najlepsze wyjscie. Nie mowie ze to musi byc latwe, ale
    wiele rzeczy w zyciu nie jest latwe a jakos sobie z nimi dajemy rade.
    Natomiast biada tym ktorzy do takiej sytuacji doprowadzili, tu juz bym moich
    emocji nie hamowala :)
    A swoja droga, ostatnio pokazywali w telewizji faceta, ktorego dziecko bez
    jego zgody zostalo uznane przez nowego partnera matki , i ciezko mu bylo je
    odzyskac. Zycie pisze czasem strasznie skomplikowane scenariusze :)
  • qian 14.09.03, 20:15
    W tym filmie - też oglądałam, sobotni ranek - był pokazany również eksperyment
    z ukrytą kamerą. Polegał na tym, że chłopak i dziewczyna zaczepiali
    studentów/studentki w campusie, proponując przygodny seks. Z dziewczyn nie
    zgodziła się żadna, natomiast 70% facetów bez mrugnięcia oka przystało na
    propozycję. Jak to skomentujecie?
  • niuniek6 15.09.03, 07:21
    qian napisała:

    > W tym filmie - też oglądałam, sobotni ranek - był pokazany również
    eksperyment
    > z ukrytą kamerą. Polegał na tym, że chłopak i dziewczyna zaczepiali
    > studentów/studentki w campusie, proponując przygodny seks. Z dziewczyn nie
    > zgodziła się żadna, natomiast 70% facetów bez mrugnięcia oka przystało na
    > propozycję. Jak to skomentujecie?

    No to przynajmniej faceci tak sie z tym nie kryja. A kobiety nieby to nie a tu
    nagle okazuje sie ze 10 % dzieci to bachory:)



  • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 11:04
    Masz na mysli chyba "bękarty" a nie bachory.
  • anahella 15.09.03, 00:00
    niuniek6 napisał:

    > Straszne, a ja sie nad wami litowalem ze z takimi osobnikami jak mezczyzni
    > sie musicie uzerac:)))))))) a tu popatrz!

    NIe martw sie - w nastepnym zyciu sobie odbierzesz jak urodzisz sie kobieta:P

    --
    Sygnaturka zamknieta, rem... rema... renament? Remament!


    Jak na gorze, tak na dole
    zapraszam
  • Gość: Kasia IP: *.crowley.pl 15.09.03, 11:10
    Zawsze tak wierzysz w to co mówią w telewizji. ????
  • niuniek6 15.09.03, 11:29
    > Zawsze tak wierzysz w to co mówią w telewizji. ????

    Napisalem ze slyszalem o tym wczesniej z innego zrodla.
    A mozna klapy na oczy i w nic nie wierzyc. A jeszcze trzecie zrodlo to ...
    moje doswiadczenia. Znalem dobrze przynajmniej dwie mezatki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.