Dodaj do ulubionych

bezsilność

13.06.08, 16:24
Mam tak wiele pytań, ale chyba boję się usłyszeć ewentualnych odpowiedzi, ponieważ jestem przerażony własną niemocą i brakiem sił, by wprowadzić dobre i słuszne porady w życie. Nie było mi dane przebywać w towarzystwie kobiet. Przespałem chyba najważniejszą część mojego życia koncentrując swoją uwagę na czymś zupełnie zbędnym, na czymś co spowodowało, że znajduję się w martwym punkcie, nie widząc szans na wydostanie się z tej sytuacji. Ćwierć wieku samotności, zacofania, bezradności.
Za młodu nie nauczyłem się prawidłowych odruchów związanych z nawiązywaniem nowych znajomości, poznawaniem kobiet, ich komplementowaniem, adorowaniem i kochaniem. Im usilniej praegnę działać, tym bardziej się wycofuję, "obrażam" i chyba po prostu boję się kompromitacji.
Czy znacie facetów, którzy nie posiadają umiejetności pozwalających im żyć wśród kobiet, dla kobiet, z kobietami? Czy facet, który ma chłopięce rysy twarzy, okulary i szczupłą budowe ciała może się podobać? Czy nieśmiałość, małomówność i brak obycia może skreślać na wstępie? Jak nadrobić stracony czas? Jak poznać, którym kobietom wpadło się w oko? Co mówić, jak mówić, jakie wykonywać gesty, czego nie robić, kiedy zacząć, kiedy skończyć, jakie kobiety adorować jednocześnie nie ryzykując szybkiego odrzucenia i wyśmiania? Jak pielęgnować znajomość? Od czego zacząć?
Czy to po prostu karma, której nie da się zmienić? Pogodzić się z tym i skoncentrować na "przyziemnych" sprawach?
Obserwuj wątek
    • widokzmarsa Re: bezsilność 13.06.08, 16:33
      jak jesteś bez wyrazu to musisz mieć kasę lub władzę. Jak będziesz miał kasę to
      towary się będą ustawiać w kolejkach.
      Ja bym tam nie przesadzał z tym adorowaniem i komplementowaniem. Trochę trzeba
      ale jak przesadzisz to będą cię miały za frajera i miernotę. No chyba że
      będziesz bogaty, sławny etc... wtedy wolno wszystko
      --
      Irlandia nas może uratować
      • twarz_bez_wyrazu Re: bezsilność 13.06.08, 16:43
        > jak jesteś bez wyrazu to musisz mieć kasę lub władzę. Jak będziesz miał kasę to
        > towary się będą ustawiać w kolejkach.
        A czy można się zmienić, ubarwić? Zainteresować kogoś takim jakim się jest, czy jednak w tej sytuacji w jakiej się znajduję nie ma na to szans? Porzucić nadzieję?
    • liisa.valo Re: bezsilność 13.06.08, 16:35
      Nie przejmuj się, ja też w sprawach damsko-męskich jestem słoń w
      składzie porcelany. Z tym można żyć i to całkiem sympatycznie i miło.
      --
      Nie mam obsesji na punkcie Ville Valo. Nie mam obsesji na punkcie
      Ville Valo. Nie mam obsesji na punkcie Ville Valo....
      Kłamstwo po stokroć powtórzone prawdą przecie stać się musi :)
      • twarz_bez_wyrazu Re: bezsilność 13.06.08, 16:47
        Z Twoich postów wnioskuję, że otaczają Cię męzczyźni, lubią i szanują. Ja nie mam nikogo więc myśle, że to niezbyt trafne porównanie. Nie ten kaliber. Z tym nie można życ, wiesz mi, bo co to za życie.
        • liisa.valo Re: bezsilność 13.06.08, 17:02
          Otaczają mnie, lubią i szanują, tylko żaden z nich kobiety we mnie
          nie widzi. A jedynie kumpelkę, ja dla nich nie mam płci.
          --
          I'm HIMnotized...
          Loving His Infernal Majesty...
    • bertrada Re: bezsilność 13.06.08, 16:40
      Bądź sobą chyba że masz wybitne zdolności aktorskie. Podrywaczem i flirciarzem
      trzeba się urodzić, tego nie można się nauczyć. Wątpię, żebyś był w stanie cały
      czas grać kogoś innego i pilnowac się, czy wszystko idzie zgodnie ze scenariuszem.
        • bertrada Re: bezsilność 13.06.08, 16:51
          Może to jakiś rodzaj fobii społecznej. Tego nie da się pokonać siłą woli ani
          chciejstwem. Idź do lekarza, to si przepisze jakieś leki. Leczy się to
          antydepresantami i podobno daje to dość dobre wyniki.
          • twarz_bez_wyrazu Re: bezsilność 13.06.08, 16:57
            Wychodzę z założenie, że jak sam sobie nie poradzę to nic mi nie pomoże. I tak jest lepiej niż kiedys, ale straconego czasu nikt mi nie zwróci. Nie mam 17 lat więc żadna kobieta nie będzie tolerowała błędów w tej sferze. Tak mi się przynajmniej wydaje i uważam taki strach za naturalny, ale nie chcę dłużej w trym tkwić tylko walczyć. Ale bez prochów.
            • bertrada Re: bezsilność 13.06.08, 17:09
              Te prochy nie takie straszne jak je malują. ;D
              To nie jest kwestia tego, że nie próbowałeś tego jako nastolatek. Jakbyś miał ku
              temu pociąg i predyspozycje to flirtowałbyś już w piaskownicy. To jest kwestia
              genów albo jakiś organicznych zmian w mózgu. Jak to jest problem twojej
              osobowości to nic nie da się zmienić. Trzeba poczekać aż trafi się dziewczyna
              której spodobasz się taki jaki jesteś. Natomiast jak problem tkwi w chorobie to
              bez leczenia się nie obejdzie. Tak czy owak jakiś specjalista powinien
              zdecydować co ci właściwie jest i ja sobie z tym poradzić.
              • twarz_bez_wyrazu Re: bezsilność 13.06.08, 17:33
                >Jak to jest problem twojej
                > osobowości to nic nie da się zmienić.
                Obawiam się, że tak właśnie jest i rzeczywiście nie da się nic z tym zrobić.
                > Trzeba poczekać aż trafi się dziewczyna
                > której spodobasz się taki jaki jesteś
                To mogę porzucić wszelką nadzieję w takim razie.
                Żałosna jest ta cała sytuacja. Mam mętlik w głowie, nawet nie wiem od czego zacząć.
                >Tak czy owak jakiś specjalista powinien
                > zdecydować co ci właściwie jest i ja sobie z tym poradzić.
                Nie potrafię sobie wyobraźić siebie spowiadającego się ze wszystkich kompleksów, problemów i sytauacji, w których się znalazłem i które to mogły mieć wpływ na całe moje życie.
                • bertrada Re: bezsilność 13.06.08, 17:39
                  Psychiatrzy nie takie rzeczy słyszeli. ;D Ale jeżeli jest to dla ciebie problem,
                  który ci utrudnia życie to warto się zastanowić nad leczeniem. To nie jest do
                  końca zdrowe jak człowiek boi się zawierać bliższe kontakty z ludźmi.
                  Podejrzewam, że powstrzymuje cię jakiś irracjonalny lęk a cała reszta to tylko
                  próba racjonalizacji. I z tego lęku trzeba się wyleczyć. A reszta już sama się
                  ułoży. Możesz zapisać się też na jakąś terapię grupową. Poznasz innych ludzi,
                  którzy mają podobne problemy. To też jest dobry sposób na zawarcie pierwszych
                  znajomości. Z kimś podobnym będzie ci łatwiej nawiązać kontakt.
    • gweeny Re: bezsilność 13.06.08, 16:44
      czy może się podobać? - rożne są gusta :)

      a jeśli chodzi o kontakty z kobietami to nie nauczysz się tego na
      forum, zresztą czego się uczyć najlepsza jest naturalność ;)

      --
      jak ja to lubię...
      • twarz_bez_wyrazu Re: bezsilność 13.06.08, 16:53
        > czy może się podobać? - rożne są gusta :)
        A jakie jest Twoje? Dałabyś szansę? Oczywiscie nie piszę o związku tylko o kontakty na stopie koleżeńskiej?

        > a jeśli chodzi o kontakty z kobietami to nie nauczysz się tego na
        > forum, zresztą czego się uczyć najlepsza jest naturalność ;)
        Nie sądzisz, iż taka naturalność jest nudna, bezpłciowa, bezbarwna?
        Szukać takich kobiet czy lepiej się zmienić, a przynajmniej próbować?
        • gweeny Re: bezsilność 13.06.08, 16:57
          Jeśli chodzi o kontakty na stopie koleżeńskiej to dla mnie wygląd
          nie ma kompletnie znaczenia. Miałam na studiach kolegę, który w moim
          odczuciu był kompletnie nieatrakcyjny a bardzo się lubiliśmy i nawet
          zaprzyjaźniliśmy :)

          Naturalność nie jest nudna, bo jak któraś z dziewczyn napisała wyżej
          nie można udawać kogoś innego całe życie. Owszem można nauczyć się
          roli ale czy to ma jakiś sens?
          Szukaj kobiety, która zaakceptuje Ciebie.

          A jakie swoje cechy chciałbyś zmienić?
          --
          jak ja to lubię...
        • liisa.valo Re: bezsilność 13.06.08, 17:04
          Ja na stopie koleżeńskiej nie patrzę na wygląd.
          A jeśli chodzi o relacje damsko-męskie podobają mi się nieatrakcyjni
          zupełnie chudzielce. I to jeszcze tacy co palą papierosy, najlepiej.
          Mój potencjalny przyszły facet raka płuc przeze mnie dostanie.
          --
          Nie mam obsesji na punkcie Ville Valo. Nie mam obsesji na punkcie
          Ville Valo. Nie mam obsesji na punkcie Ville Valo....
          Kłamstwo po stokroć powtórzone prawdą przecie stać się musi :)
        • bertrada Re: bezsilność 13.06.08, 17:33
          Jednym z najbardziej lubianych kolegów u mnie na studiach był facet, który miał
          niewiele ponad 150cm wzrostu. Ode mnie był chyba pół głowy niższy. Poza tym był
          chudziutki i miał cienki głosik. Za to chlał i imprezował więcej niż cała reszta
          razem wzięta. Mnie rozwalił jeden jego tekst. Kiedyś o coś tam zaczęli się
          koledzy spierać i on w pewnym momencie do któregoś powiedział: Nie mogę się z
          tobą bić, bo mógłbyś mi coś zrobić. Możemy zagrać w bierki.
          Naprawdę w kontaktach towarzyskich wygląd się nie liczy.
    • kontik_71 Nie jestes wyjatkiem 13.06.08, 17:03
      Wbrew pozorom wiekszosc z nas nie nalezy do "gatunku" podrywaczy.
      Nie znam faceta, ktory nie mialbym podobnych watpliwosci do Twoich.
      Nie staraj sie za wszelka cene "doscignac" tych podrywaczy o ktorych
      sie slyszy i ktorzy wydaja sie byc wszechobecni. Jak kazdy czlowiek,
      z cala pewnoscia, masz zalety i mocne strony. Skoncentruj sie na
      tych walorach, postaraj sie uwierzyc w swoja wartosc. Gdy Ci sie to
      uda to i kobiety sie nagle pojawia. I nie bedzie im przeszkadzalo,
      ze nie potrafisz sypac zartami jak z rekawa.. A moze jest ta, ze
      jestes mistrzem zartu sytuacyjnego? :)
      • twarz_bez_wyrazu Re: Nie jestes wyjatkiem 13.06.08, 17:20
        Ładnie napisane. Napewno masz racje pisząc, że powinienem skoncetrować się na swoich plusach, zaakceptować i "kochać" takim jakim jestem, ale naprawde ciężko to wprowadzić w życie. Facet bez kobiet to trudny przypadek, a przede wszystkim nędzny widok.
        A moze jest ta, ze
        > jestes mistrzem zartu sytuacyjnego? :)
        Jeżeli już znajdzię się w moim otoczeniu kobieta, to nie potrafię się odezwać(milion mysli kłębi się w głowie) więc o jakiejkolwiek formie żartu można zapomnieć. Czasami ryzykuję(jak już się zdarzy "raz do roku"), ale moja percepcja podpowiada mi, że nastąpiła kompromitacja więc staram się tego unikać.
        Lubie czarny humor, koledzy natomiast zwracają mi często uwagę, że przesadzam z ironią i sarkazmem.
        Wyprzedzając Twoje pytanie, nie, nie czuję pociągu do mężczyzn. :)
        • pan_i_wladca_mx Re: Nie jestes wyjatkiem 13.06.08, 17:23
          ej no nie mozesz sie nie odzywac w towarzystwie kobiet :) nie wiem, moze sprobuj
          najpierw zalapac kontakt (taki czysto kolezenski) z sasiadka czy jakas znajoma,
          nawet jezlei ograniczy sie to do `czesc` i otwarcia drzwi, zobaczysz ze kobiety
          to nie stworzenia z innego swiata, ktorych trzeba sie obawiac i one tez pala
          glupstwa, sa skrepowane, boja sie odezwac albo czuja sie za glupie na dyskusje.
        • kontik_71 Re: Nie jestes wyjatkiem 13.06.08, 17:25
          > Ładnie napisane. Napewno masz racje pisząc, że powinienem
          > skoncetrować się na swoich plusach, zaakceptować i "kochać" takim
          > jakim jestem, ale naprawde ciężko to wprowadzić w życie.
          tez kiedys mialem 25- 26 lat i mialem bardzo podobne mysli... Nie
          przejmuj sie, imbardziej sie przejmujesz tym bardziej sie spinasz w
          sobie i boisz otworzyc buzie.

          >ale moja percepcja podp
          > owiada mi, że nastąpiła kompromitacja więc staram się tego unikać.
          calkiem mozliwe, ze sobie to tylko wmawiasz.. "No bo przeciez nie
          potrafisz wiec jak by sie moglo przytrafic, ze zart sie udal"

          > Lubie czarny humor, koledzy natomiast zwracają mi często uwagę, że
          > przesadzam z ironią i sarkazmem.
          Nie wiem jak innie, ale moim zdaniem czarny humor jest jednym z
          lepszych rodzajow humoru :) A kolegami sie nie przejmuj, pamietaj,
          ze jestes dla nich konkurencja.. A konkurencje trzeba stlamsic :)


          > Wyprzedzając Twoje pytanie, nie, nie czuję pociągu do mężczyzn. :)
          Nawet by mi takie pytanie do glowy nie wpadlo. A gdybys czul pociag
          do mezczyzn to co z tego?
        • kolorowaona Re: Nie jestes wyjatkiem 13.06.08, 17:29
          a przepraszam,ze zapytam, gdzie ty byłes przez te wszystkie lata,ze
          nie spotykałes w ogole kobiet? to sie wydaje niemozliwe wręcz. na
          jakiejs innej planecie? a moze w zakonie? faktycznie moze byc
          kiepsko tak nagle sie obudzic i chciec zaistniec w nieznanym sobie
          swiecie..najtrudniejszy jest pewnie pierwszy krok w celu
          przekroczenia granicy niesmialości i przeswiadczenia,ze jest napewno
          nie tak jak byc powinno.ale wystarczy pewnie jeden mały sukces i juz
          potem wszystko pójdzie łatwiej, tak mi sie wydaje.
          • twarz_bez_wyrazu Re: Nie jestes wyjatkiem 13.06.08, 17:47
            Niestety muszę uciekać, ale wieczorem nadrobię zaległości i być może odpowiem na pytania, jeżeli takowe się pojawią.
            > a przepraszam,ze zapytam, gdzie ty byłes przez te wszystkie lata,ze
            > nie spotykałes w ogole kobiet?
            Był taki okres w moim życiu, że sie odizolowałem, zamknąłem w sobie. Żyłem w swoim świecie muzyki i filmu.
            Oczywiście chodziłem do szkoły, na studia, w moich grupach były kobiety, ale ja zawsze stałem z boku. Ze względu na kierunek jaki sobie obrałem byłem skazany na towarzystwo facetów, a kobiety stanowiły niewielki procent mojego otoczenia.
            >ale wystarczy pewnie jeden mały sukces i juz
            > potem wszystko pójdzie łatwiej, tak mi sie wydaje.
            Miewalem drobne wzloty, jeżeli tak to można nazwać. Trochę oszukiwałem w poprzednich postach, bo jednak słyszałem z kobiecych ust(i wcale nie chodzi o matkę bądź babcię:)) miłe słowa odnośnie mojego wyglądu czy też zachowania(jedna nawet była zaskoczona moim spokojem co dla mnie brzmiało jak komplement - dobrze się kamufluje?). Ale ja i tak boję się odezwać, a czasami przywitać, ponieważ wiem, że może to być wstęp do rozmowy. A ja nie potrafię rozmawiać, wolę milczeć.
    • silic Re: bezsilność 13.06.08, 17:29
      Po pierwsze - nie żyjesz dla kobiet.
      To nie ty masz wpadać kobietom w oko tylko one tobie. Nie podchodź do tego na
      zasadzie "teraz, już" tylko bądź sobą. Rozmawiaj z kobietami dla żartu, dla
      wprawy. Nie ta to inna. One są jeszcze bardziej lękliwe i niepewne niż ty (z
      paroma wyjątkami oczywiście).

      --
      We don't believe the words,
      We just love the way they sounds
    • gweeny Re: bezsilność 13.06.08, 17:49
      większość kobiet potrafi bezbłędnie odgadnąć kiedy facet sili się na
      bycie zabawnym super maczo, to bywa żałosne
      dlatego ja powtarzam naturalność i jeszcze raz naturalność! :)

      --
      jak ja to lubię...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka