Dodaj do ulubionych

Wratość bzykanka.....

24.06.08, 09:25
Nawiązując do wątku o kredycie... kolejny raz wychodzi na to, że kobieta
oddając się facetowi oddaje mu coś tak niezwykle wartościowego, że on powinien
jej za to WSZYSTKO zapewnić i na rękach nosić..

Ona oczywiście niec z tego nie ma :))

I gdzież to Wasze równouprawnienie dorgie Panie ???.. :))

--
------------
Sudoku wciąga..
Edytor zaawansowany
  • 24.06.08, 09:29
    Naprawdę???? :) Niemozliwe :)
    --
    Everybody lies, but it doesn't matter because nobody listens.
  • 24.06.08, 09:32
    To w wątku o kredycie stoi o tym?
    Nie, tam jest o tym, że wszelkimi kosztami życia, mieszkania trza się dzielić i
    na nie nie skąpić. Ale spłacać kredyt partnerowi za mieszkanie, które jest i
    będzie tylko jego? Może jeszcze kredyt za samochód mamusi i pożyczkę na wakacje
    wykupione i wykorzystane zanim sie poznali mu spłacać?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 09:37
    Wychodzi na to że ten gość to głupi był. Bo gdyby powiedział że to nie jego
    mieszkanie tylko on je wynajmuje za powiedzmy 1500/msc to jasnym by było ze 50%
    trzeba spłacić.... a ze wyszło by finansowo na to samo to juz inna rzecz

    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 09:40
    Gdyby mieszkanie było jego, a powiedziałby, że je wynajmuje, żeby wyciągnąć od
    swojej miłości kilka złotych, to byłby żałosnym kłamcą. Tak jest tylko żałosnym
    głupcem.

    Pracodawca opłaca mu część rachunków. Można ustalić, że nie jest to część
    rachunków, ale właśnie kredyt i 100% rachunków (choć już opłaconych w części)
    dzielić na pół. Na tak postawioną sprawę mówię TAK.
    Na: spłacaj mi kredyt NIE.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 09:42
    żaden pracodawca nie pokryje spłaty kredytu mieszkaniowego pracownika bo niby co
    z tym zrobi? gdzie to wsadzi? samochodowy tak ale mieszkaniowy nie ma sznasy
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 09:46
    Wiem, że pracodawca nie pokryje. Mówię o tym, że para między sobą może tak
    ustalić. Uznać, że to kasa na kredyt, a nie bieżące koszty utrzymania.

    Dajmy na to:
    kretyt/m-c = 1000 zł
    koszty/m-c = 1000 zł, z czego pracodawca płaci połowę

    Uznajemy, że te 500 zł jest na kredyt, drugie 500 zł kredytu spłaca właściciel
    mieszkania. Zostaje 1000 zł kosztów do podziału miesięcznie na pół. Niczego
    chłopak nie traci.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 09:48
    ja w ogóle nie mówie że ON cos traci. Tylko ona wiele zyskuje za bzykanko :)

    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 09:51
    Tak stawiasz sprawę? Że za bzykanko?
    Ja wiem, że bogacą się tylko ci, którzy wyliczają każdemu i wszędzie każdą
    złotówkę i dlatego nigdy nie będę bogata.
    Ale ci, co myślą, że ktoś od nich wiecznie czegoś chce za bzykanko ubożeją
    okrutnie. Duchowo.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 09:53
    ja nie stawiam - tak to wygląda.
    Tak naprawde to jesli ją stać to sama powinna to zaproponować. Inaczej wygląda
    na żerowanie na nim.
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:01
    Żerowanie?
    To będzie jego mieszkanie, jej nie.
    Ja mam coś - niech będzie tym czymś mieszkanie, to się dzielę tym teraz, ale w
    przyszłości, jeśli coś pójdzie nie tak, to będzie moje, przecież się to
    mieszkanie nie skurczy, bo ktoś jeszcze w nim mieszkał. Kredyt za samochód też
    ma mu spłacać, bo ją do pracy odwozi? Rozumiem koszty paliwa, napraw,
    ubezpieczenia...

    Nadal nie rozumiem, dlaczego to wygląda tak, że rzekomo nam się coś należy czy,
    że uważamy, że się należy, coś w sensie WYNAGRODZENIA, za bzykanko...
    Upierając się przy takim widzeniu sprawy sobie też dobrze nie robisz :(


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:16
    to akurat nie mój pomysł na temat :)

    OK małe wyliczenie.
    Powiedzmy że on ma na mieszkanie kredyt 300 tys na 30 lat. Zeby sie łatwiej
    liczyło. Rata miesieczna wynosi koło 2000 pln ale z tego spłata kapitału to
    tylko 800 pln. Reszta czyli 1200 to nie spłata mieszkania tylko odsetki. Czyli
    jakby wynajem nie swojego mieszkania. Jesli oboje mają podobną sytuację
    materialną i startują w życiu to jesli ona chce byc powaznie traktowana to
    powinna mu zaproponować połowe kosztów. BEZ spłaty mieszkania czyli bez tych 800
    pln.

    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:20
    nie błedne założenia

    jeśli przyjąć że są tak beznadziejni żeby liczyć to należy wycenic wartośc najmu
    na podstawie nie kosztów ale wartości rynkowej - czyli podobne mieszkanie jest
    do wynajecia za 1000zł/mc
    czyli ta warośc dzielimy na pół. To jest logiczne. A jego kredyt to jego problem
    do momentu az postanowią ze to jest wspólne...
  • 24.06.08, 10:28
    a jesli to mieszkanie jest do wynajęcia na wolnym rynku za 2000 to powinna
    płacić 1000?
    Bo to logiczne? :)

    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:37
    jeśli taka jest wartośc rynkowa i chcieli by mieszkać w takim mieszkaniu to tak
    bo to logiczne wszelkie inny wyliczenia są konfliktogenne( co nie zmienia faktu
    ze układ jest chory)
  • 24.06.08, 10:21
    Dajmy na to, ona to proponuje. Spłaca połowę kredytu przez 10 lat i się
    rozstają. Co, Twoim zdaniem, powinien zrobić on. Czy w ogóle coś powinien
    zrobić, w kwestiach finansowych dotyczących kredytu ofkors?
    Pytając, nie zakładam z góry, jaką otrzymam odpowiedź.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:24
    nalezy ustalic cennik:
    mieszkanie - 1500zł
    sex oralny dla niego 50zł
    orgazm dla niej 100 zł
    kupic kase fiskalną na rozlicznie zakupów i wagę do oblicznia % spozycia produktów
    - przysznic i wanne zrobic na monety - kto używa ten płaci
    - wyswietlać na TV codziennie stopę % (bo wszystko ktoś kredytuje np kupi masło
    na miesiąc to zamraża gotówke i należy doliczyc %)


    jakie no nowoczesne i romantyczne.
  • 24.06.08, 10:27
    A ić :D

    Ja wiem, warto być w porządku, żerowanie jest paskudne, o pewnych rzeczach się
    rozmawia na początku, kiedy podejmuje się decyzję o wspólnym mieszkaniu. Ale ten
    wątek kredytowy, sposób postawienia sprawy, żenułaria :(

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:38
    żenułaria :(
    w pełnym tego słowa znaczeniu - niezależnie od "opłacalności i wyliczeń:(
  • 24.06.08, 10:26
    Jesli spłaca połowę kredytu przez 10 lat to należałoby jej sie ja psu buda
    jakies 16 % wartosci mieszkania. Jesli spłacała by połowe odsetek to nic :)

    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:29
    "Należałoby się". A jak ona to udowodni? Trza by normalnie na początku takiego
    układu umowę spisać chyba, tak?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:30
    Najwyraźniej tak. To nawet dla niej niezły interes mógłby być :D
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:34
    Jednym by to pasowało, innym nie, nie oceniam.
    Nie wiedziałam, że tyle trzeba przemyśleć i spisać i krwią podpisać wspólnie
    zanim się rzuci na głębokie wody.
    I nadal nie wiem, jak udowodnić, że nie oczekuję czegoś w zamian za bzykanko i
    dlaczego muszę to w ogóle udowadniać.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:43
    a ja sobie to wyobrażam tak (moze stronniczo - nie wiem):
    jest para, oboje po studiach i po np 25 lat,
    oboje ze srednią krajową czyli np 3500 brutto (równo), czyli oboje mają po
    jakieś 2300/msc,
    oboje są na etapie chodzenia i mieszkania w wynajetych kawalerkach za które
    płacą po 1200 pln. On w któryms momencie stwierdza że ma dość płacenia za
    wynajem, zasicka pasa i kupuje na 100% kredyt takąż kawalerkę, i ma kredyt np
    1500 na msc. Zostaje mu 800 ale trudno. Inwestuje w przyszłość. W tym samym
    momencie jego dziewczyna uznaje że tez ma dosyć płacenia za wynajem... i
    wprowadza sie do niego proponując połowe opłat (100 pln). Może nie myślą jeszcze
    o slubie ani o dzieciach. Tylko ona mysli że zaoszczedziła 1200 pln/msc i jest
    taka mądra.
    Tylko czy to uczciwe?
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:47
    Kurczę Trypel... ONE TEGO ZUPEŁNIE NIE POJMUJĄ!!!

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 10:59
    Qrcze, Simon, nie histeryzuj.
    Pojmuję Wasz punkt widzenia, tak myślę, ale z nim polemizuję. I nie doopą. I as
    nie obrażam i nie przesądzam, że moja racja to święta racja, bo jest mojsza.
    Mieszkanie zostaje WASZE, a przez ten czas, kiedy jesteście z nią, ona
    partycypuje w kosztach jego utrzymania. Tak, moglibyście wynająć komuś pokój za
    więcej, ale nie każdy chce mieszkać z kimś obcym, "obciejszym", niż ukochana
    przynajmniej.
    Można po prostu rozpatrywać tę sytuacje pod wieloma kątami.
    Mogę się tu zadeklarować, że nalegałabym, żeby sprawa finansów została
    rozwiązana tak, żeby nikt nie czuł się stratny. Kiedy zaczyna się wspólne
    mieszkanie od wyliczeń co do złotówki, umów, pieczęci, to chyba traci się coś
    innego.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:55
    Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji i tak razem przeputywają całą pozostała
    kasę nie patrząc, z którego konta płynie. Nawet, jeśli nie, to, owszem, ona robi
    oszczędności, ale mieszkanie jest jego.
    Gdzie tu niesprawiedliwość?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:57
    jesli przepultowywują całą kasę wspólnie to extra i jestem za :):):)

    jesli ona oszczędza w ten sposób to co do tej pory płaciła za wynajem to jest
    wyrachowaną zdzirą :) (już jasniej nie mogłem)
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:01
    Zdzirą, która ma zaoszczędzone kilka tysiów podczas, gdy on ma mieszkanie, za
    którego bieżące utrzymanie płacił przez czas trwania ich związku połowę.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:08
    tak zdzirą (wyrachowaną) bo sama nie chciała mieć chaty ale do cudzej za free
    wprowadzić sie to i owszem :)
    W takiej sytuacji faktycznie lepiej by było gdyby ona dalej wynajmowała a on
    wziął kumpla na stan :)
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:11
    Ale wtedy mieszkają osobno i nie ma związku, tylko jest on i jego kto? No bo już
    nie zdzira, skoro z nim nie mieszka i tak strasznie, potwornie i okropnie go nie
    wykorzystuje.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:22
    jak tak czytam jaki to może być problem to chyba radziłbym wymyslonemu 25latkowi
    żeby jednak wynajął swoją kawalerkę (pokryje mu to 80% spłaty) i razem z
    dziewczyną wynajął drugie mieszkanie do kosztów którego ona sie dorzuci w 50%.
    Bez sensu ale uczciwie :)
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:26
    Tak.
    Takie rozwiązanie jest dobre, o ile każde inne spędza sen z powiek w podejrzeniu
    bycia wysysanym. Dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:33
    wystarczy poznać parę takich lasek żeby stać sie nieco podejrzliwym
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:41
    Tylko nie pisz w wątku obok, że szklankę widzisz zawsze do połowy pełną.
    I nie mów żadnej, która "przejechała" się kilka razy na jakiejś typowo męskiej,
    jej zdaniem, cesze, że uogólnia.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:44
    ależ ja jestem optymistą i w zyciu bym tak nie postąpił :)
    po prostu staram sie spojrzeć na to nieco bardziej obiektywnie i wychodzi mi że
    są faceci wykorzystywani przez laski :)
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:55
    No jasne, że są. Toć ja nie biegam z badylkiem po łące i nie krzyczę, że wszyscy
    są cudowni i dobrzy. Są kobiety bluszcze i mężczyźni pasożyty.
    Nie siedzę też w jakiejś dziwnej norze własnej psychiki, która mi każe wszędzie
    widzieć podstęp i zło. Są normalni, zdrowi ludzie.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:56
    Nieee... tak to nie ma.. każdy ma jakiegoś pier.dol.ca ;))

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 12:19
    No to grunt, żeby pier.dolec Twój i Twojej ukochanej zaskoczyły tak, że nie
    będzie trza kwestii 500 zł roztrząsać siedem lat ;)

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 13:42
    Wcisnę się dla ustalenia uwagi i kobiecego p. widzenia.
    Para- oboje mają własne mieszkania w różnych miastach. On przewbywa
    u niej ok. 3/7 całego czasu. On: wymienił jej parę sprzętów, zrobił
    kilka większych zakupów, jeżdżą jego samochodem, do wczasów dokłada
    się ona na wyraźne jego żądanie od czasu do czasu. Rozrywki, wypady
    on finansuje. U niej żarcie kiepskie, albo wcale. Gdy ona u niego -
    jednego dnia potrafi go wyciągnąć do kawiarni, na piwo, na obiad.
    Jak to wygląda z kobiecego p. widzenia?
    Ona robi remont: mógłbyś za to zapłacić przecież tu przebywasz
  • 24.06.08, 13:49
    Podejście jednej kobiety do finansów w jej związku = wszystkie kobiety tak robią
    i jest to "kobiecy punkt widzenia"?

    Kiedyś usłyszałam zarzut, że "wszystkie kobiety uogólniają używając zwrotów <<ty
    zawsze...>>, <<ty nigdy...>>> i tym podobnych".

    A tu, co jeden pan mężczyzna, to nie dość, że ma ZAWSZE rację, to jeszcze wie,
    co WSZYSTKIE kobiety myślą jak jeden mąż :DDD

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 14:25
    funny_game napisała:

    > Podejście jednej kobiety do finansów w jej związku = wszystkie
    kobiety tak robią
    > i jest to "kobiecy punkt widzenia"?

    ≠ , ale można ekstrapolować:)

    > Kiedyś usłyszałam zarzut, że "wszystkie kobiety uogólniają
    używając zwrotów 
    > 0;<ty
    > zawsze...>>, <<ty nigdy...>>> i tym podobnych".
    >
    > A tu, co jeden pan mężczyzna, to nie dość, że ma ZAWSZE rację, to
    jeszcze wie,
    > co WSZYSTKIE kobiety myślą jak jeden mąż :DDD
    >
    WSZYSTKIE szacunkowo to 85% (wg mojego doświadczenia)
  • 24.06.08, 14:35
    biore_luzem napisał:

    > ≠ , ale można ekstrapolować:)

    Nie, nie można. Niby dlaczego można, na jakiej podstawie. Twojego jednostkowego
    doświadczenia?


    > > A tu, co jeden pan mężczyzna, to nie dość, że ma ZAWSZE rację, to
    > jeszcze wie,
    > > co WSZYSTKIE kobiety myślą jak jeden mąż :DDD
    > >
    > WSZYSTKIE szacunkowo to 85% (wg mojego doświadczenia)

    Miałeś DOŚWIADCZENIA z 85% kobiet?
    Ale tylko na kuli ziemskiej, czy wliczasz w to kosmitki, dla ułatwienia
    nazywając je kobietami?



    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:02
    No to niech będzie. Jak zwał tak zwał.
    Ale na takich warunkach jak Wy proponujecie to nigdy bym się do
    niego nie wprowadziła.
    --
    "Show if you take care of me Love me as soon as possible
    Some day my one and only dream come truth I'm waiting still for you"
  • 24.06.08, 10:58
    Noo.. dlatego lepiej wynająć jeden pokój kumplowi a baba niech sobie mieszka
    gdzieś dalej w wynajętym.
    Z kumplem zawsze można się napić i jeszcze wdzięczny będzie, że ma gdzie
    mieszkać za połowę kosztów wynajmu.. i nie ma pretensji o to, że mieszkanie
    należy do mnie.

    Z kobietami to niestety zawsze wychodzi się jak Zabłocki na mydle :P

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 11:03
    Zawsze się tak wychodzi = Ty tak zawsze wychodzisz?
    Nie jadę personalnie, Simon, tylko logicznie w tym równaniu powyżej.

    Nie każdy chce mieszkać z kumplem. A co z bzykankiem, gdy u Ciebie za ścianą
    kumpel, a u niej kumpela? Zawsze cichutko pod kołdrą, czy płacicie im za kino?
    Uwaga: kino = koszty!!!

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:05
    No właśnie od tego zacząłem wątek... chyba przeceniacie wartość bzykania :))

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 11:12
    Nie widzę związku. To, że jest o bzykanku, nie znaczy, że jest o jego cenie.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 13:45
    funny_game napisała:

    > Nie widzę związku. To, że jest o bzykanku, nie znaczy, że jest o
    jego cenie.
    >
    Wartość bzykanka jest taka, jak ktoś chce za nie zapłacić. Można
    zorientować się w agencjach :)
  • 24.06.08, 13:50
    To może nie mieszajmy w to normalnego związku dwojga ludzi, którym ani się w
    doopach nie poprzewracało, ani im brzęk mamony świata nie przysłonił.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 14:26
    funny_game napisała:

    > To może nie mieszajmy w to normalnego związku dwojga ludzi, którym
    ani się w
    > doopach nie poprzewracało, ani im brzęk mamony świata nie
    przysłonił.
    >
    Który związek jest normalny? Jaki jest normalny?
  • 24.06.08, 14:36
    Nie wiem, definicji nie znam. W tej materii człowiek się w dużej mierze porusza
    na czuja i co dla jednego normalne, dla drugiego nie.

    Dla mnie związek, który zaczyna sie od wzajemnych podejrzeń o chęć oskubania czy
    żerowania jest skazany na porażkę.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:57
    To ja już wolę zostać z rodzicami.
    I wieszajcie na mnie co chcecie.
    Ale w tym momencie, laska (w razie czego) zostaje z niczym. A
    mieszkając z rodzicami przynajmniej może sobie coś odłożyć na
    ewentualne mieszkanie.
    --
    "Powiedz mi o co ci w ogóle chodzi Powiedz mi po co ci te kombinacje
    Nie musimy się katować Nienormalną sytuacją
    Nauczymy się kochać Przestaniemy się bać"
  • 24.06.08, 11:00
    to jest banda "inwestorów" z kalkulatorem w dłoni jesli tacy są naprawdę to STRASZNE
  • 24.06.08, 11:02
    Przerażające :)))
    --
    "Feed me with the hope I need / Share with me the love you breath
    Feed me with your tenderness / Infect me with your happiness"
  • 24.06.08, 11:08
    jam jeden został romantyk tylko, niechwaląc się napisał autor
  • 24.06.08, 10:58
    zdecydowanie uczciwe!!!
    bo:
    Zaczynasz opowieść o OBOJE a potem ON postanawia - beznadzieja

    PS
    jak by byli normalni to po skończeniu studiów juz powinni cos mieć - większość
    ludzi na 4-5 roku pracuje - jak są młotkami co do obrony tylko uczą sie i nic
    pozatym to albo maja bogata rodzinke albo sa młotkami...
  • 24.06.08, 11:10
    czy para oznacza od razu ślub i rodzine??? moze oni nie chcieli jeszcze
    wspólnego mieszkania? on chciał bo żal mu było wydawać na wynajem i ona dopiero
    wtedy stwierdziła że to niezły sposób na życie
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:14
    masz rację definicja "pary" jest tu kluczowa
    czy to para na teraz czy PARA z poważnymi planami i początkiem ich realizacji
  • 24.06.08, 11:19
    Jesli to PARA to w ogóle dyskusja bez sensu bo wiadomo że nie ważne kto kupiuł
    mieszkanie a ważne że jest dla NICH. I nie wazne kto płaci bo płaci za ICH sprawy.
    Natomiast jesli tylko para to jestem za przedstawionym sposobem rozliczeń :)

    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 25.06.08, 10:57
    Dostałam mieszkanie w spadku jeszcze przed ślubem. Wyszłam za mąż.
    Mój mąż z mieszkania u rodziców przeskoczył do mieszkania żony i co
    teraz? Zaoszczędził 1200 na wynajmnie co miesiąc lub 1000 na racie
    kredytu - mam mu kazać sobie płacić 600 zł (połowę kosztów -
    zakładając że wynajmowalibyśmy razem) miesięcznie za wynajem do
    końca życia?

    --
    Jestem lekiem na caaaałe złooooo ;-D
  • 25.06.08, 12:55
    A co??.. masz z mężem rozdzielność majątkową i dzielicie wydatki na pół??
    Jeśli tak to oczywiście że powinnaś go kasować :P
    Powinniście sobie jeszcze ustalić cennik wartości wszelakich czynności
    wykonywanych w domu i robić bilans!!.... no i oczywiście on Tobie za bzykanko a
    Ty jemu za orgazm :D

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 10:39
    >należałoby jej sie ja psu buda
    :) na jakiej podstawie prawnej:)
    znajdzie se drugą i może sobie pofikac
  • 24.06.08, 14:22
    Żerowanie?
    To będzie jego mieszkanie, jej nie.


    zerowanie w czystej postaci
    skoro ona nie ma mieszkania to musi wynajac

    ale wprowadza sie do chlopaka ktory mieszkanie ma na kredyt
    i za wynajem placic nie chce wiec zeruje na nim
    (polowa jakichs smiesznych rachunkow to nie placenie za mieszkanie)

    wiec gdyby byla wpozadku to by mu kopsnela niekoniecznie polowe
    kredytu ale tyle ile by musiala zaplacic gdyby wynajmowala
    i wtedy bylo by wpozadku

  • 24.06.08, 14:26
    Przeczytaj cały wątek, przeczytaj też wątek o kredycie - jego autorka proponuje,
    że będzie ponosić dodatkowe koszty.

    Ale nie, najlepiej wszystko przeliczyć na kasę i w ogóle na każdym spacerze
    pilnować, żeby 50 gr nie wydać więcej, niż ona i jak dostanie większego lizaka,
    to kazać jej odłamać i się podzielić. Albo wyrzucić.

    Przeczytaj jednak cały wątek, zanim zaczniesz gadać językiem drapieżników.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 14:33
    > Przeczytaj cały wątek, przeczytaj też wątek o kredycie - jego
    autorka proponuje
    > ,
    > że będzie ponosić dodatkowe koszty.

    przeczytalem czesc zrozumialem ze zgadza sie na polowe czynszu/czyli
    biezacych oplat/ i to w dodatku polowe tego co zostanie po oplaceniu
    rachonkow przez pracodawce


    Ale nie, najlepiej wszystko przeliczyć na kasę i w ogóle na każdym
    spacerze
    > pilnować, żeby 50 gr nie wydać więcej, niż

    to zdaje sie ona liczy ze kasy przyoszczedzi mieszkajac za free u
    chlopaka
  • 24.06.08, 14:38
    Napisała też i to w pierwszym poście, że chce płacić za ICH JEDZENIE.
    Całość, bo nie zauważyłam, że za połowę :D

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 15:26
    Napisała też i to w pierwszym poście, że chce płacić za ICH JEDZENIE.
    Całość, bo nie zauważyłam, że za połowę :D

    no i ???

    przeciez jakas pasza z biedronki wyjdzie 200 - 300 pln

    oplaty za mieszkanie 3000 pln

    czyli nadal zywiecka wyjebka i zerowanie



  • 24.06.08, 15:30
    Opłaty za używanie mieszkania dzielą na pół, za samo mieszkanie nie, ale
    dlaczego mieliby, skoro ono nie jest jej. I nie zakładajmy paszy z Biedronki.
    No tak, w ogóle napisz, że ona zamierza trzymać go o wodzie i chlebie, byleby
    tylko kiec rację.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 15:47
    Opłaty za używanie mieszkania dzielą na pół, za samo mieszkanie nie,
    ale
    dlaczego mieliby, skoro ono nie jest jej.

    wlasnie chodzi o to ze to nie ma nic do rzeczy ze jest jej czy nie
    jest

    moze na przykladzie lepiej zrozumiesz

    jesli wynajmujesz mieszkanie od kogos to tez placisz tylko
    oplaty ????
    a tzw odstepne juz nie bo to przeciez nie twoje mieszkanie
    tu jest caly szczegol jest nie twoje i musisz za nie zaplacic

    tak samo jesli wynajmujesz mieszkanie przez rok czy dwa
    jego czesc nie staje sie nagle twoja wspolwlasnioscia bo przeciez
    placilas

    zreszta zeby ona mogla sie laskawie dorzucic 100 czy 200 lub nawet
    zakupic jedzenie dla nich
    on musi najpierw rzucic pare dobrych tysiecy wiec wyrazie widac ze
    koszty nie sa rozkladane rownomiernie






  • 24.06.08, 15:50
    Ale ona nie wynajmuje mieszkania, oni są ze sobą, to nie jest transakcja.
    A on nie wyrzuca pieniędzy na nią, jeśli już musisz w tych kategoriach, tylko
    wydaje na swoje mieszkanie.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 16:23
    Ale ona nie wynajmuje mieszkania, oni są ze sobą, to nie jest
    transakcja.


    no i tu wlasnie dochodzimy do poczatku
    to nie jest transakcja tylko dlaczego on ma za wszytko placic

    a pani na propozycje ze koles wynajmie komus swoje mieszkanie
    ktorego ona przeciez splacac nie bedzie i wynajmujacy bedzie mu je
    splacal

    a oni w spolnie wynajma cos dla siebie i podziela sie kosztami
    jakos nie chce przystac bo by to za drogo ja wychodzilo
    czyli co jest z nim bo to sie jej oplaca ?
    ale oczywiscie to nie jest transakcja
  • 24.06.08, 09:40
    nie kumasz, co innego płacic czynsz i utrzymanie a co innego finansowac
    inwestycję faci którego się zna kilka miesięcy :)
    Strach do takiego do samochodu wsiadac bo nie dośc że zrzuta na bęzynę to
    jeszcze 50% raty trzeba zapłacic:)
  • 24.06.08, 09:55
    Wprowadzacie się do dziewczyny poznanej kilka miesięcy temu. Samiście bezdomni,
    że tak powiem, dotychczas tylko wynajmowaliście (załóżmy, ok?). No, odbiło Wam,
    miłość Wam bielmem oczy zasnuła i takie tam pierdoły.
    I nagle zostajecie zaproszeni do stołu, tam kartka z wyliczeniami:
    za wynajem płaciliście 1500/m-c, nowa pani waszego życia i śmierci wydaje na
    kredyt i koszty utrzymania mieszkania 2000/m-c łącznie. I wyciąga do Was rękę po
    1500/m-c.
    Załóżmy też, żeśta nie miljonery, tylko zarabiacie średnio na jeża, ona podobnie.


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:05
    Chłopaki se myślą: a co tam i rzucają na stół 2000zł, by panna nie myślała, że
    oni jakieś skąpiradła ostatnie są.:DDD
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • 24.06.08, 10:07
    Zauważ, że tu o bzykanku nic nie ma :D

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:21
    funny_game napisała:

    > Zauważ, że tu o bzykanku nic nie ma :D
    >

    Dopiszmy coś. Zapłacą więcej.:PPP
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • 24.06.08, 10:25
    Na waciki jeszcze zostanie ;)

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 13:50
    menk.a napisała:
    > funny_game napisała:
    >
    > > Zauważ, że tu o bzykanku nic nie ma :D

    > Dopiszmy coś. Zapłacą więcej.:PPP

    Kiedyś dogadywałem wynajmowanie mieszkania z właścicielami ok 50i.
    Zastanowię się. Wyszliśmy, po chwili podchodzi do mnie właścicielka,
    ciepłym głosem patrząc mi w oczy oznajmia: będę przychodziła
    sprzątać.
  • 24.06.08, 10:05
    a co tu tłumaczyć jak za wspólne mieszkanie zabiera się gó..azeria co nie
    dorosła do związku

  • 24.06.08, 10:17
    dobra - to moze jestem chory ale jak miałem sie kiedys wprowadzić do mieszkania
    kobiety które było jej to powiedzialem że tylko pod warunkiem płacenia 100%
    czynszu i opłat bo inaczej czułbym sie że ją wykorzystuje.
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:22
    trypel napisał:

    > dobra - to moze jestem chory ale jak miałem sie kiedys wprowadzić do mieszkani
    > a
    > kobiety które było jej to powiedzialem że tylko pod warunkiem płacenia 100%
    > czynszu i opłat bo inaczej czułbym sie że ją wykorzystuje.

    Trypel, wprowadź się do mnie. Siennik się jakiś znajdzie.:PPP
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • 24.06.08, 10:24
    Ok, Ty tak czułeś. Nie wiem, co ona na to. A kredyt tam był, czy mieszkanie było
    spłacone?
    A gdyby to Tobie umiłowana tak postawiła sprawę wprowadzając się do Ciebie?
    "Płacę czynsz, miły mój, robię opłaty i jak kredyt masz, to ja też biorę go na
    siebie, bo nie chcę czuć, że myślisz, że za bzykanko mi się cokolwiek należy."
    Co byś zrobił?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:29
    Kredytu nie było. Dlatego powiedziałem że płace 100% czynszu bo ja wtedy chaty
    nie miałem żadnej i musiałbym coś wynająć. Na szczescie nie zdążyłem sie
    wprowadzic :)
    Drugiej sytuacji nie moge sobie wyobrazić.
    :)
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 10:35
    No widzisz.
    Rozumiesz, że odmowa przyjęcia tych pieniędzy od niej byłaby seksizmem?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:46
    Ale jesli byłaby w dobrej sytuacji materialnej to propozycja pokrycia 50% jesli
    nawet nie zostałaby przyjeta przeze mnie oznaczałaby ze kobieta mysli rozsądnie :)
    --
    If everything seems under control, you're just not going fast enough
  • 24.06.08, 11:10
    Trypel, ja sobie nie wyobrażam, żebym się miała wprowadzić do kogoś i chcieć na
    nim żerować i nie zaproponować pieniędzy na to, co wspólne. I co, może jeszcze
    firanki rurzowe z falbankami zawiesić bez pytania?

    Myślę też, że wspólne stają się wtedy nasze wszystkie pieniądze, bez spisywania
    umowy. Nie patrzę na to, ile zostaje jemu (a spłaca kredyt, do którego nadal się
    nie poczuwam), a ile mi (zakładając, że w tym układzie mi zostaje więcej). I
    jeśli przeputam wszystko, rozstaniemy się, ja nie mam NIC. Ale to mój wybór i
    nie mam do nikogo pretensji. Rozwiązań jest kilka. Wyłączam związek na dwa
    mieszkania, bo to doopa, nie dla mnie. Ale mogłam też kupić mieszkanie, mieszkać
    w jednym, wynajmować drugie, wtedy wszystko by się dzieliło na pół bez zbędnych
    gadek.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:30
    a mi sie wydaje, ze wrecz przeciwnie, to cale gowno, w ktorym bylam
    kilka lat, bez kontroli, to bylo wlasnie cofanie sie...
  • 24.06.08, 10:39
    Chyba jestem popieprzony bo spłacam mojej kobiecie połowę kredytu mimo, że u
    niej nie mieszkam i utrzymuję własną chałupę..
    Poprostu wiem, że mogę jej zaufać i z NASZYCH planów wynika, że kiedyś w
    przyszłości mamy postawić sobie wspólny dom.

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 11:13
    Powiedz mi, gdzie tu zaufanie (tzn. w tym wątku o kredycie, a nie w Twojej
    sytuacji), po obu stronach zresztą?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:17
    funny.. tak jak słusznie zauważyła laska.waniliowa to nie jest już wątek o
    TAMTYM kredycie tylko uogólniony wątek o tym jak kobiety widzą kwestie relacji
    finansowych z facetami..

    Moim zdaniem albo się coś planuje razem i wspólnie.. albo bywa się ze soba dla
    fun'u.. w tym drugim przypadku po co mieszkać razem???

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 11:25
    simon_r napisał:

    > funny.. tak jak słusznie zauważyła laska.waniliowa to nie jest już wątek o
    > TAMTYM kredycie tylko uogólniony wątek o tym jak kobiety widzą kwestie relacji
    > finansowych z facetami..

    Fakt. I jak faceci widzą kwestie relacji finansowych z babkami, ok?
    Chodzą, biedactwa, podejrzliwie łypiąc na boki, bo przecież za bzykanko się ich
    rzekomo wycyckać co do centa chce.

    Czasem się po prostu nie pomyśli, Simon. Nie zła wola, nie wyrachowanie. Wtedy
    się gada, a nie szantażuje. Ok, może w większych sprawach trzeba myśleć, chodzi
    mi o te mniejsze, nikt nie jest doskonały, ale zakładać złą wolę u obiektu
    swoich uczuć to jakieś dno.
    Jeszcze raz podkreślam: nikt nie może być w żadnej dziedzinie stratny, czy to
    finansowej, czy to uczuciowej, czy w kwestii rozwoju, podziału obowiązku,
    równych praw, itp. Bo wtedy nie ma związku, tylko jest pasożytnictwo albo układ
    albo jakiś kibel.

    >
    > Moim zdaniem albo się coś planuje razem i wspólnie.. albo bywa się ze soba dla
    > fun'u.. w tym drugim przypadku po co mieszkać razem???

    Mówimy o ZWIĄZKU.

    >


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 10:27
    nie wiem dlaczego tak jest, ale faceci zwykle robia wieksze kariery,
    wiecej zarabiaja, ja czuje po prostu, ze jako kobieta mam bardziej
    opresyjne zycie, psychicznie nie wyrabiam
    wczoraj np przegadalam pol nocy z dyrektorem, spedzilismy super
    czas, ale on przed randka umyl tylko przyrodzenie, a ja przez 2
    godziny musialam sie depilowac i malowac... wiec to tez nie jest
    sprawiedliwe :) codzinnie rano do pracy musimy jako kobiety sie
    dluzej szykowac, to naprawde meczace
    ja moge kupic segemnt sama, na polke z mezczyzna biednym jak ja, ale
    jesli bym sie zwiazala z dyrektorem, a on zarabia kilka razy wiecej,
    to naturalne, ze on bedzie musial za mnie placic :]
  • 24.06.08, 10:56
    nurtuje mnie pytanie: skąd wiesz że umył przyrodzenie i że tylko przyrodzenie ?

    Masz jakąś obsesje na tle dyrektorów czy większość kobiet tak ma?
  • 24.06.08, 11:11
    nazywam go tu tak, studiowalismy na jednej uczelni i nawet mu gorzej
    szlo, sama jestem na prostej drodze do bycia dyrektorem, ale jest
    kilka lat starszy i bardziej mu zalezy na karierze niz mi w tej
    chwili

    zawsze jest czysciutki, gdy sie spotykamy :) i caly czas mnie
    popedzal, on nadal nie rozumie, ile mi czasu zajmuje zrobienie sie
    na bostwo :)

    a propos obsesji, po prostu szukam kogos na moim poziomie :)
  • 24.06.08, 11:03
    simon_r napisał:

    > Nawiązując do wątku o kredycie...

    zdaje się że ten wątek jest niedaleko, czemu więc odpowiadasz na niego nowym
    wątkiem, tam miałeś za małą widownię?
  • 24.06.08, 11:07
    poprostu doszło do tego że simon_r musi brać kredyt na bzykanie i wycenia:)
  • 24.06.08, 11:14
    Hahah chrrrum hahaha chrrrum :D

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 11:09
    Droga lasko.. spieszę z wyjaśnieniem -> ten wątek miał za zadanie nawiązać
    dyskusję o tym dlaczego (niektóre) kobiety jakimś dziwnym sposobem uważają, że
    wszystko im się od faceta należy jak już zdecydują się z nim być. Zwłaszcza w
    kwestiach finansowych.

    Wątek o kredycie dotyczył natomiast pewnej jednej konkretnej sytuacji...

    Nie widzisz różnicy??.. załóż wątek o Dosi!

    --
    ------------
    Sudoku wciąga..
  • 24.06.08, 11:11
    zastosowałeś uogólnienie na podstawie jednego przykładu - a jeśli przykład ten
    jest pod ręką to tam należałoby szukać wyjaśnienia
  • 24.06.08, 11:12

    > Droga lasko.. spieszę z wyjaśnieniem -> ten wątek miał za zadanie
    nawiązać
    > dyskusję o tym dlaczego (niektóre) kobiety jakimś dziwnym sposobem
    uważają, że
    > wszystko im się od faceta należy jak już zdecydują się z nim być.

    Ale gdzie jest to WSZYSTKO?
    My po prostu piszemy, że kobieta nie powinna spłacać kredytu faceta,
    z którym jest kilka miesięcy.

    --
    'No cóż, była tylko kobietą.'
    Chyba nikt nie powiedział, że ci, którzy doprowadzili ją do upadku,
    byli tylko mężczyznami.
  • 24.06.08, 11:14
    > Ale gdzie jest to WSZYSTKO?
    > My po prostu piszemy, że kobieta nie powinna spłacać kredytu faceta,
    > z którym jest kilka miesięcy.

    dodajmy: faceta który szantażuje ją wynajęciem innego mieszkania które będzie
    dla niej droższe
  • 24.06.08, 11:16

    A nawet nie, chyba tańsze.
    Skoro teraz on płaci za kredyt 3k a do tego dochodzą opłaty, to
    wyjdzie ponad 1,5k. A wynajem na pół dałby 1,5k. :-)

    --
    Bo Ty tak pięknie pachniesz... Kiedy przechodzisz pod oknem.
    Śmiejesz się w głos. Nie obchodzi Cię to, czy ustoję czy upadnę.
  • 24.06.08, 11:10

    Wiesz, ja jestem w podobnej sytuacji jak ten facet. W sensie, że
    spłacam kredyt za mieszkanie, co prawda nie 3k m-cznie, ale też
    niemało. I GDYBY miał się do mnie wprowadzić facet, nie przeszłoby
    mi przez myśl dzielnie raty kredytu na pół. :-) Oczywiście gdybym
    miała jakieś przejściowe problemy z kasą, to przyjęłabym jego pomoc.
    Ale tak jak mówię - doraźną.

    Ale też rozważałabym wynajęcia mojego mieszkania i wspólny wynajem
    jakiegoś innego. Czyli dokładnie to rozwiązanie, które tamci dwoje
    rozważają.

    Tak jak już w tamtym wątku napisałam, to chyba kwestia podjeścia do
    związku i wspólnego mieszkania. Jakiś czas wspólnego mieszkania to
    dopiero uwalniacz wspólnych planów na przyszłość, nie na odwrót. :-)

    --
    'No cóż, była tylko kobietą.'
    Chyba nikt nie powiedział, że ci, którzy doprowadzili ją do upadku,
    byli tylko mężczyznami.
  • 24.06.08, 12:58
    konsumpcja spadnie jak tylko bedziecie te coraz droższe kredyty spłacać. przez
    Was bede mniej zarabiał:)
  • 24.06.08, 13:41

    Hehe wybacz, nie miałam gdzie mieszkać. :-P

    --
    Bo Ty tak pięknie pachniesz... Kiedy przechodzisz pod oknem.
    Śmiejesz się w głos. Nie obchodzi Cię to, czy ustoję czy upadnę.
  • 24.06.08, 13:42
    na dachu nie łaska?
    a w górce kupiłaś może ?
  • 24.06.08, 13:46

    Miałam już dość dachowania u różnych ludzi. ;-)
    W górce, czyli...?

    --
    Bo Ty tak pięknie pachniesz... Kiedy przechodzisz pod oknem.
    Śmiejesz się w głos. Nie obchodzi Cię to, czy ustoję czy upadnę.
  • 24.06.08, 14:01
    w szczycie cen mieszkań:)
  • 24.06.08, 16:19

    Właśnie nie.
    Przed największym boomem. :-)

    --
    Smaku Twego nie znam, choć tak często Cię mam na końcu języka.
  • 24.06.08, 11:21
    myśle że pytanie jest na miejscu: gdzie to równouprawnienie!?
  • 24.06.08, 13:08
    Oczywiście, że tak. I vice versa. Na tym polega MIŁOŚĆ :)
  • 24.06.08, 13:49
    Też sporo razy trafiłem na hasła w stylu "seks za darmo". Zupełnie jakby
    kobiety pańszczyznę jakąś odrabiały czy poświęcały się w ten sposób. Za nic nie
    potrafię pojąć takiego rozumowania.

    A równouprawnienie jest. W dziale "Klechdy i bajki"...

    --
    Oh my God
    How can you deny the blood
    That's flowing through you
  • 24.06.08, 13:52
    silic napisał:

    > Też sporo razy trafiłem na hasła w stylu "seks za darmo". Zupełnie jakby
    > kobiety pańszczyznę jakąś odrabiały czy poświęcały się w ten sposób. Za nic nie
    > potrafię pojąć takiego rozumowania.

    Ja również nie, tak samo, że ma być za kasę/przysługi/cokolwiek w związku, nawet
    za seks. Seks. I kropka.

    >
    > A równouprawnienie jest. W dziale "Klechdy i bajki"...

    Ale typ idealny istnieje i nie równa się: mężczyźni i kobiety są identyczni.

    >


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 13:59
    Ja wiem, że równouprawnienie nie oznacza identyczności. To raczej skalowana
    symetria.

    --
    Oh my God
    How can you deny the blood
    That's flowing through you
  • 24.06.08, 14:03
    Twoją wypowiedź mam rozumieć jako: równouprawnienie nie ma szans na zaistnienie
    (nawet w skali mikro)?

    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 14:17
    Uważam , że ma szansę zaistnieć. Tylko zwyczajnie mało osób chce
    równouprawnienia i mało osób ma świadomość co to oznacza. Niestety, za często
    widzę , że sprowadza się to do "moje prawo, twój obowiązek".

    --
    Oh my God
    How can you deny the blood
    That's flowing through you
  • 24.06.08, 14:20
    Wiem, wiem.
    Czyli jest niemożliwe przez nasze skazy charakteru czy postawy uniemożliwiające
    osiągnięcie stanu równouprawnienia. Tak?


    --
    łoj-łoj! :D
  • 24.06.08, 14:24
    Dla pewnych osób - tak.

    --
    We don't believe the words,
    We just love the way they sounds
  • 24.06.08, 14:29
    A czy, jeśli dwojgu ludzi będących w związku, wiedzie się co najmniej względnie
    dobrze w sensie finansowym, to skupienie się na kwestiach finansowych jest Twoim
    zdaniem zdrowe dla tego związku?

    Tak, z innej beczki pytanie, ale temat równouprawnienia jasny jak słące.

    --
    łoj-łoj! :D
  • 25.06.08, 01:22
    Jeśli te finanse nie przeszkadzają (jednej i drugiej stronie) to nie ma powodu
    by się na nich skupiać. Czyli moim zdaniem, skupianie się (przy powyższym
    warunku) nie będzie zdrowe.
    Oczywiście to zależy, co rozumiesz przez słowo "skupianie się". Może to być i
    powiększanie stanu posiadania i analizowanie czemu jest tak a nie inaczej.

    --
    Oh my God
    How can you deny the blood
    That's flowing through you
  • 24.06.08, 15:48
    Owszem, poświęcają się. A co mają może jeszcze płacić facetowi za
    to, że je bzyka ????
  • 24.06.08, 15:50
    oczywiście - płacic w naturze
  • 24.06.08, 15:51
    oczywiscie ze maja płacic ... w naturze
  • 25.06.08, 12:14
    angi-e27 napisała:

    > Owszem, poświęcają się. A co mają może jeszcze płacić facetowi za
    > to, że je bzyka ????

    Jeśli nie mają innej możliwości..:))
  • 25.06.08, 13:03
    Dyskusja w tych kategoriach w jakich ją prowadzicie jest taka jakaś niesmaczna.
    I facet wcale nie musi kobiecie niczego zapewniać.Jak jej czegoś w układzie z
    facetem brakuje to niech sama sobie kupi.Wprowadza się do faceta, brakuje jej
    jakiegoś sprzętu w mieszkaniu, to niech sama kupi.Ale spłacanie jego kredytu nie
    wchodzi w grę. On ma mieszkanie i dzieli się z nią tym. Ona ma co innego i tym
    się dzieli.Gdyby ona mu spłacała kredyt to tak wygląda że "wziął ją na chatę" by
    na niej zarobić.Tym bardziej że wcześniej nie planował że komuś wynajmie część
    tego mieszkania.A tu mu się trafiła gratka - ma bzykanko na miejscu i jeszcze
    kasę.Żenujące.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.