Dodaj do ulubionych

piwko poobiednie - jak mu uświadomić problem

01.07.08, 14:59
i nie wyjść jedocześnie na ograniczającą heterę? Dodam, że piwko się zdarza
średnio 4 - 5 razy w tygodniu i jest traktowane jako naturalny środek
rekalsujący, a nie jako zagrożenie i krok do alkoholizmu.
Edytor zaawansowany
  • tygrysio_misio 01.07.08, 15:00
    krokiem do alkoholizmu jest powachnie perfum...

  • 2szarozielone 01.07.08, 15:04
    Nie widze problemu. A alkoholików paru znam...
  • funny_game 01.07.08, 15:08
    Może najpierw warto z całą pewnością stwierdzić, czy problem istnieje, zanim się
    zacznie uświadamiać nieistniejący?
    Trochę za mało danych podałaś.
    Od kiedy tak piwkuje, czy potrafi zrezygnować, jak się zachowuje, kiedy piwka
    nie ma i nie ma szansy, że będzie, ile tego piwa dziennie żłopie, czy o tym
    rozmawia, jeśli podejmiesz temat i jak, itp.?

    --
    łoj-łoj! :D
  • panipomidor 01.07.08, 15:12
    Problem - według mnie - polega na tym, że alkohol uzależnia. Na razie wypija
    jedno lub dwa prawie codziennie od jakiegoś półtora roku. Jak nie ma, to idzie
    kupić (mamy całodobowy pod blokiem, więc dostęp jest zawsze). Temat ucina, bo
    twierdzi, że nie widzi problemu.
  • funny_game 01.07.08, 15:15
    Tak, alkohol uzależnia, ale nie każdego tak samo szybko i tą samą ścieżką.
    Zaproponuj inne, niż piwochlanie, sposoby spędzania wolnego czasu po obiedzie.

    --
    łoj-łoj! :D
  • myoptic 01.07.08, 16:43
    a mi sie wydaje ze to juz lekki alkoholizm, tylko oczywiscie latwiej przymknac
    oko i stwierdzic przeciez nas to nie dotyczy, bo jakby mnie cos takiego moglo
    dotknac. u mnie byla sytuacja podoba, tzn u moich rodzicow, najpierw bylo ok,
    potem codziennie ojciec musial wypijac po browarku, jego watroba na stare lata
    juz nie funkcjonowala tak dobrze jak za czasow mlodosci, i czesto po 1 piwie juz
    mial wesolą zabawe. dobrze ze akurat on sie nie awanturowal, ale calej
    rodzienie, bylo wstyd ze mamy takiego tate..:( po 15 latach malzenstwa rodzice
    sie rozeszli...a ojciec dalej nie widzi problemu, bo to tylko 1 piwko dziennie,
    ktore przerodzilo sie z 2 potem 3, zawsze pil pokryjomu ja sama mam awers do
    facetow ktory piją, choc niejestem z tych co w ogole nie pija, lubie dobre wina,
    a z piw to tylko REDSa. zatem warto moze pojsc do lekarza wypytac sie co mozna
    zrobic, moze zmiejszac ilosc wypitych browarkow zamiast 4-5 w tyg np 3x, a potem
    2x... nie wiem. w kazdym razie wiem jedno.... alkohol prowadzi do alkoholizmu,
    do rozbicia rodziny, przemocy, wypadkow na drodze i nalezy go ograniczyc...z
    wiekiem nasz orgaznim przestaje odczuwac ze np wypilismy 2 piwka, nie czujemy
    roznicy i chce nam sie wicej, wiec stwierdzamy ze po 3 bedzie tak samo jak
    kiedys po 2 piwkach...Zrob cos z tym kobieto, jesli kochasz faceta, i ci zalezy,
    bo widze ze zaczyna schodzic na psy..pozdr
  • ma_dre 01.07.08, 15:29
    czy oprocz teorii "alkohol uzależnia" masz jakies powazniejsze przeslanki ku
    temu, aby zabronic (bo mysle ze ku temu zmierzasz) picia piwa swojemu
    partnerowi? Agresja, niewykonywanie obowiazkow, problemy zdrowotne wynikajace z
    picia piwa ?
  • diabel-tasmasnki 01.07.08, 15:09
    Tym że wyjdziesz na heterę się nie przejmuj. Już nią jesteś.
  • ofelia1982 01.07.08, 15:41
    ale Panowie sie oburzyli, prosze prosze..jakby panipomidor byla
    hetera, to nawet by nie tracila czas na forum, tylko od razu zrobila
    awanture partnerowi..piwo jest alkoholem, alkohol jesy używką i nie
    powinien byc jedynym dostarczycielem wody do organizmu w ciagu
    dnia..ja widze problem (alkoholizm, "piwny brzuszek") i ja bym po
    prostu zakazala mojemu facetowi pic piwa codziennie. ale ja jestem
    juz hetera:)
  • swinia_i_cham 01.07.08, 16:25
    > prostu zakazala mojemu facetowi pic piwa codziennie. ale ja jestem
    > juz hetera:)

    jedno piwo dziennie jest wskazane, niegrozne zdrowotnie (a wrecz przeciwnie) z pewnoscia nie doprowadza do alkoholizmu bardziej, niz normalne we Francji dwie lampki wina do codziennego obiadu. Nie macie wiekszych zmartwien??

  • ofelia1982 01.07.08, 16:29
    mamy. ja mam kredyt na glowie.
    chcesz porozmawiac o moim kredycie?
  • swinia_i_cham 01.07.08, 16:31
    > mamy. ja mam kredyt na glowie.
    > chcesz porozmawiac o moim kredycie?

    :D Widzisz - to jest temat jakim sobie glowe mozna zaprzatac. A nie to, ze facet 4-5 dni w tygodniu sobie strzeli browarek. A o kredycie moge porozmawiac :-) - w PLN czy CHF? :D Slyszalas o opcji przewalutowania na jeny? =)
  • kitek_maly 01.07.08, 16:41

    > jedno piwo dziennie jest wskazane, niegrozne zdrowotnie (a wrecz
    przeciwnie) z
    > pewnoscia nie doprowadza do alkoholizmu bardziej, niz normalne we
    Francji dwie
    > lampki wina do codziennego obiadu. Nie macie wiekszych zmartwien??

    A Ty nie masz większych, niż czepianie się wszystkich po kolei? :-)

    --
    Miłość jak towar, czy chcesz popróbować go?
    Paraliżuje mózg, weź go do ust.
  • cheyenne20 01.07.08, 15:11
    3-4 browarki wieczorem każdego dnia to samo zdrowie i relaks.
    Ideałem wydaje się być 5 browarkow jak ktoś ma więcej czasu.
  • simon_r 01.07.08, 15:16
    Wow... 4 piwa w tygodniu to faktycznie alkoholizm, dno i staczanie się.
    Litości!!!. Nie przesadzaj kobieto!!!. Jedno piwo dziennie to najwyżej wstęp do
    otyłości ale nie do alkoholizmu.

    --
    ------------
    Gruba goła baba..
  • tygrysio_misio 01.07.08, 15:19
    wstepem do otylosci byloby piwo przed kolacja....po obiedzie to raczej na
    szybsze usuwanie brudow z organizmu;]
  • funny_game 01.07.08, 15:20
    To nie takie proste. Też bym nadmiernie nie demonizowała, bo to zwyczajnie
    wqrwia i człowiek ma ochotę robić na odwyrtkę.
    Ale są ludzie, których wszelkie używki wciągają szybciej, niż innych. O tym
    "przypadku" nie wiemy, jaki jest i czy miał problem z jakimiś nałogami lub
    wykazuje zadatki na nałogowca.

    --
    łoj-łoj! :D
  • gupijasio 01.07.08, 15:17
    chyba raczej Ty masz problem i pora to sobie uświadomic
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • funny_game 01.07.08, 15:21
    Dlaczego?
    Tak z całą pewnością stwierdzasz?
    Tak z przytupem?

    --
    łoj-łoj! :D
  • gupijasio 01.07.08, 15:23
    bo facet se pije to piwo i nawet w tym momencie go tyłek nie
    zaswędzi ze jest obgadywany, a problem ma raczej kto inny
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • funny_game 01.07.08, 15:26
    Tak do końca to nie wiemy.
    Jest takie se picie piwa bez swędzącego tyłka i jest picie prowadzące do nałogu
    i tyłek zbity.

    --
    łoj-łoj! :D
  • gupijasio 01.07.08, 15:28
    na swoim przykładzie nie będe opisywał bo ja odmieniec jestem
    dojdzie do tego ze będzie wychodził jak bedzie się chciał piwa napic
    (np ze smieciami)
    i wtedy on bedzie miał problem
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • funny_game 01.07.08, 15:33
    Tak może być, ale przecież ich nie znamy.
    Jeden położy uszy po sobie, inny się postawi i nie wiemy, który na tym lepiej
    wyjdzie, czy który będzie miał problem, czy który ewentualnemu problemowi zapobieże.
    System zakazowo-nakazowy w związku (w związku???) to dno oczywiście.
    Nie wiem, czy autorka wątku do niego dąży, nie podała żadnych przesłanek (poza
    samym piwem) do obaw, jeno widzimisię własne.
    Ale, że nie podała, nie znaczy, że ich nie ma.
    Nie każdy umie tak wszystko wyartykułować jak Ty ;P

    --
    łoj-łoj! :D
  • gupijasio 01.07.08, 15:37
    ja tylko odniosłem się(moze skrótowo) to tematu - on ma problem
    mozemy tu rozwinąc pełna analize ta temat wpływu jednego piwa na
    alkoholizm u faceta
    ale;
    nie zgodne z tematyka forum:)
    nie damy rady omówic tematu
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • funny_game 01.07.08, 15:40
    Czyt: spuściłeś mię na drzewo :DDD
    :PPP

    --
    łoj-łoj! :D
  • gupijasio 01.07.08, 15:48
    ja?
    nie - chciałem pokazac jak podszedełem do tematu
    i nie miałem żadnych ukrytych złych intencji:)
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • panipomidor 01.07.08, 15:21
    spodziewałam się, że miłośnicy piwa od razu zaatakują wredną babę, ktora
    biednemu spracowanemu mężczyźnie nie pozwala nawet wypić marnego piwka i stara
    się uprzykrzyć mu życie. Od razu mówię, że jak gra na komputerze więcej niż dwie
    godziny dziennie to też zrzędzę. A jak ktoś nie widzi problemu, to niech lepiej
    nic nie pisze
  • tygrysio_misio 01.07.08, 15:22
    jak masz zamiar zamyukac nam usta to nic nie pisz...bo co jak co...ale pisac
    mamy prawo..nawet jesli Ci sie to nie podoba

    a nastepnym razem dolacz do postu "przyjmuje tylko pochwaly i litosc" to moze
    znajdziesz kogos kto CI wylize forumowy tylek
  • funny_game 01.07.08, 15:25
    Nikt się na Ciebie nie rzucił, izi :)
    Ale jeśli tak odbierasz odpowiedzi w wątku, to może z Tobą jest problem.
    Wszędzie widzisz zagrożenia, problemy i zapowiedzi nadchodzących katastrof i
    nieszczęść?
    O samospełniającej się przepowiedni słyszałaś?
    Nie, że on tym alkoholikiem zostanie, ale co by nie zrobił, to Ty ten alkoholizm
    zobaczysz?

    To nie atak, to pytania, uprzedzam.


    --
    łoj-łoj! :D
  • panipomidor 01.07.08, 15:30
    przerabiam takie bagatelizowanie spraw w domu, więc być może jestem odrobinę
    przewrażliwiona, przyznaję. Normalnie nie mam skłonności do katastrofizmu, ale
    akurat problem alkoholowy to mój czuły punkt i boję się przegapić ewentualne
    znaki ostrzegawcze, to wszystko.
  • funny_game 01.07.08, 15:35
    Rozumiem.
    Jeśli miałaś do czynienia z alkoholizmem w rodzinie i sama przyznajesz, że mógł
    mieć na Ciebie wpływ, to upewnij się na 100% czy sprawy nie wyolbrzymiasz przez
    pryzmat współuzależnienia. Na pewno o tym słyszałaś.
    Przecież nie chcesz swojego faceta skrzywdzić i stłamsić, prawda?
    Ani nałogiem, ani zaborczością i brakiem powietrza?

    --
    łoj-łoj! :D
  • raohszana 01.07.08, 18:14
    Kochana, jedno piwko dziennie to JEST problem. Nie jestesmy narodem,
    ktory wypije kieliszek wina i basta [ a to sie tak nie przelicza, ze
    jeden kielonek=piwko ]. Widziałam juz i widze dalej [ taka praca ]
    tych 'jednopiwkowych'. Terapia ino, niewiele wiecej - jesli jest tez
    juz tak, ze jak piwka nie ma, to pan zły i warczacy - znaczy, na
    amen uzalezniony. No, ale ja tylko powtarzam za specjalistami, wiec
    wiesz, nic madrego nie mowie, bo całe forum uwaza, ze uzaleznienie
    od uzywki to nic :)
  • kedrok1 01.07.08, 15:32
    no tak.
    scenariusz taki:
    - obiad
    - godzinka na piwko przed tv
    - granie 2h w kompa
    - barabara
    - lulu

    jest zdecydowanie zły, ale czy jest aż tak źle?
  • gupijasio 01.07.08, 15:39
    jak pije piwo to ma szlaban na ryćkanie
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • stedo 01.07.08, 19:06
    Stąd może tylko 3-4/tyg.?;))
  • kedrok1 01.07.08, 15:28
    jedno piwko dziennie nie spowoduje alkoholizmu i jest nawet zdrowe, pod
    warunkiem umiarkowanego choćby ruchu....
  • kitek_maly 01.07.08, 15:36

    Mi by się to bardzo nie podobało, ale jak temu zaradzić, to nie wiem.

    --
    Mamy ekstra rząd i super prezydenta. Ufam im i wiem, że wybrałam
    swoją przyszłość. ;-)
  • minasz 01.07.08, 15:42
    co ze wypija 4 piwa tygodniowo?
  • kitek_maly 01.07.08, 15:57

    To że codziennie pije piwko.
    Po prostu mam złe doświadczenia z tym zwiazane wyniesione z domu
    rodzinnego, więc niewykluczone, że stanowiłoby to dla mnie pewnien
    problem. Choć to pewnie zależy od okoliczności.

    --
    Pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic aż do
    końca.
  • minasz 01.07.08, 15:59
    czy ktoras z was potrafi czytac ze zrozumieniem????????????????
    hehehehe
    "że piwko się zdarza
    średnio 4 - 5 razy w tygodniu "

    tydzien ma według ciebie chyba dni 4 hehehe
    zenuaaaaaa
  • kitek_maly 01.07.08, 16:07

    Dla mnie piwko codziennie lub co drugi dzień to jest to samo. Bo od
    tego mój ojciec zaczynał, po czym jak się rozkręcił zafundował mi
    niezapomniane dzieciństwo.

    Zresztą, nie ma sensu z Tobą gadać.

    --
    Pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic aż do
    końca.
  • minasz 01.07.08, 16:10
    idz kitek do psychologa bo twoje reakcje sa conajmniej dziwne
  • kitek_maly 01.07.08, 16:15

    Tak, bo Twoje są czymś normalnym.
    Czepiasz się wszystkiego co popadnie. A sam rzadko potrafisz się
    składnie wypowiedzieć.

    Jeśli chodzi o alkohol - zdaję sobie sprawę z tego, że jestem na tym
    punkcie przewrażliwiona, ale myślę, że nie daje Ci to podstaw do
    oceny moich reakcji. Chcesz wiedzieć, to Ci odpisuję, nie po to
    żebyś mi mówił czy to jest dziwne czy nie dziwne, skoro tak naprawdę
    nie masz prawa tego oceniać.

    --
    Mamy ekstra rząd i super prezydenta. Ufam im i wiem, że wybrałam
    swoją przyszłość. ;-)
  • swinia_i_cham 01.07.08, 16:29
    bo 99% facetow popijajacych browarek po pracy nie wyladowalo w AA. To ze mialas ojca z tego 1% to Twoje zmartwienie. Zaczniesz rzutowac to na swojego faceta? Albo pojdzie w diably (jak charakterny) albo grzecznie stuli uszka (jak pantoflarz) :]
  • kitek_maly 01.07.08, 16:33

    Zaczniesz rzutowac to na swojego faceta?

    A co Cię to obchodzi?
    Doskonale zdaję sobie sprawę, że to wyłącznie mój problem.
    Coś jeszcze?

    --
    Miłość jak chemia, totalitarna ściema.
    Załatwia Cię cukierkiem zapomnienia.
  • swinia_i_cham 01.07.08, 16:35
    > Zaczniesz rzutowac to na swojego faceta?

    na przyklad zrobisz mu nieadekwatna do zbrodni burze, bo sie nawalil lekko z kolega z jakiejs specjalnej okazji. Albo bedzie Ci przeszkadzalo jego piwko do filmu raz na dwa czy trzy dni
  • kitek_maly 01.07.08, 16:36

    > na przyklad zrobisz mu nieadekwatna do zbrodni burze, bo sie
    nawalil lekko z ko
    > lega z jakiejs specjalnej okazji. Albo bedzie Ci przeszkadzalo
    jego piwko do fi
    > lmu raz na dwa czy trzy dni

    Coś jeszcze?

    --
    Miłość jak towar, czy chcesz popróbować go?
    Paraliżuje mózg, weź go do ust.
  • ofelia1982 01.07.08, 15:50
    watek piękny..socjologicznie. Wszyscy Panowie rzucili się na
    paniąpomidor, ze hetera, ze ma zly model w związku, ze przesadza i w
    ogole be. Wszystkie kobiety stwierdzily, ze moze jednak przesadza,
    ze przeciez moze nie jest tak zle..fakty: jej partner pije piwo
    codziennie, narazajac sie na otylosc (piwny brzuszek) i moze jest to
    1szy krok do alkoholizmu..? Ciekawa jestem, co by powiedzieli
    Panowie-forumowie gdyby kobieta wpieprzala codziennie jedno ciasto,
    tyjąc niemiłosiernie i nie chcac zaprzestac..?
  • 2szarozielone 01.07.08, 15:53
    Podejrzewam, ze większość kobiet je codziennie coś słodkiego - żadna tragedia.
    Jedno piwo dziennie to naprawdę nie musi byc problem. nawet ma prozdrowotne
    wlaściwości.
  • minasz 01.07.08, 15:53
    tylko czytaj ze zrozumieniem

    "że piwko się zdarza
    średnio 4 - 5 razy w tygodniu "
  • ofelia1982 01.07.08, 16:02
    slowo "idiotka" to naprawde za duzo jako odpowiedz na posta.
  • gupijasio 01.07.08, 15:53
    poszukaliby innej:)
    --
    nie lubię facetów malujacych sie na czerwono,
    swoje kompleksy leczą przy pomocy wirtualnej siły bo nie stać ich na
    nic innego
  • sumire 01.07.08, 16:10
    ofelia1982 napisała:

    > watek piękny..socjologicznie. Wszyscy Panowie rzucili się na
    > paniąpomidor, ze hetera, ze ma zly model w związku, ze przesadza i
    w
    > ogole be. Wszystkie kobiety stwierdzily, ze moze jednak przesadza,
    > ze przeciez moze nie jest tak zle..fakty: jej partner pije piwo
    > codziennie, narazajac sie na otylosc (piwny brzuszek) i moze jest
    to
    > 1szy krok do alkoholizmu..? Ciekawa jestem, co by powiedzieli
    > Panowie-forumowie gdyby kobieta wpieprzala codziennie jedno
    ciasto,
    > tyjąc niemiłosiernie i nie chcac zaprzestac..?

    a gdyby codziennie wypijala piwo? albo pare lampek wina? i tez nie
    chciala przestac wcale, niezaleznie od tego, ktory to krok do
    alkoholizmu i jak bardzo browar tuczy?...
  • swinia_i_cham 01.07.08, 16:34
    > a gdyby codziennie wypijala piwo? albo pare lampek wina? i tez nie
    > chciala przestac wcale, niezaleznie od tego, ktory to krok do
    > alkoholizmu i jak bardzo browar tuczy?..

    kobieta ma mniejsza odpornosc na alkohol. Tak wiec dla faceta neutralna dzienna porcja alkoholu to 0.5l piwa, czy dwa kieliszki (zwykle, nie takie pollitrowe) wina. Dla kobiety circa polowa mniej: male piwo, kieliszek wina.

    Browar tuczy... to jest kwestia nie tego czy tuczy, tylko czy facet tyje. Jak nie (bo np. cwiczy albo cos) to ch... ma do rzeczy, czy tuczy czy nie. Jak sie zaopuszcza, to problemem jest to, ze do tego dopuszcza, nie to ze akurat przy piwku. To niech mu obiady przytnie :D
  • shine69 01.07.08, 16:06
    piwko JEST naturalnym środkiem relaksujacym. Gdyby taka ilość i taka
    częstotliwość miała go wpędzić w alkoholizm, to po tym półtora roku byłby już
    żulem. A że nie chce rezygnować? To jeszcze nie nałóg, to raczej przyjemny
    zwyczaj. Człowiek się szybko przyzwyczaja do tego, z czym mu dobrze. Dopóki to
    jest jedno (czasem dwa) ze 4 czy 5 razy w tygodniu, nie ma problemu. I mówię to
    jako człowiek, który ze względów zdrowotno-sportowo-zawodowych żywo interesuje
    się metabolizmem, również alkoholi.
    Ja piję SIEDEM razy w tygodniu sporą (200-250ml) lampkę wina do obiadu. Czasem
    po obiedzie napełniam ją ponownie. Ze dwa razy w tyg jest również jakiś drink
    wieczorem. A zdrowy jestem i szczęśliwy jak nigdy przedtem. I wiem, że nie
    jestem alkoholikiem, bo zdarza mi się czasem przebywać przez kilka tygodni w
    takich miejscach i okolicznościach, gdzie nie piję żadnego alkoholu. Czasem też
    po prostu zapomina się kupić, też wtedy nie biegnę do sklepu.
    Pewnie, że regularne picie alkoholu to coś, z czym należy uważać. Podobnie jak z
    regularną siłownią, albo ze zbyt częstym odwiedzaniem mamusi. Każda z tych
    rzeczy potrafi rozpieprzyć życie, jak się przegnie. Albo je uprzyjemnić, jak się
    to mądrze prowadzi.
  • ofelia1982 01.07.08, 16:28
    ladnie napisane:) z tym wyjątkiem, ze wino to nie piwo i lampka wina
    nie ma 0,5l. wino do obiadu jest po prostu zdrowe i wskazane, zas
    codzienne piwo juz niekoniecznie.
  • shine69 01.07.08, 16:38
    rzeczywiście, wino to nie piwo. Piwo ma ok 5% alkoholu, a wino co najmniej 12%,
    w związku z czym w takiej lampce czystego alko jest więcej niż w butelce piwa.
    Jedno i drugie w takich ilościach są zdrowe, po prostu nieco inne te pozytywne
    działania mają, inne też niosą zagrożenia. No i wiedza o pozytywnym wpływie piwa
    na zdrowie jest sporo młodsza niż w przypadku wina, to też ma wpływ na
    "społeczny odbiór"...
  • kot-schroedingera 01.07.08, 16:49
    ale piwo nie ma 11% alkoholu, tylko 5-6 :)
  • ricemice 01.07.08, 16:39
    hmmm zobacz tutaj units.nhs.uk/
    to kampania w uk dotyczaca dziennego spozycia alkoholu,
    tutaj to spory problem spoleczny bo pija wszyscy i to codziennie.

    podaja ze dziennie alkoholu nie nalezy pic wiecej niz
    2-3 jednostki dla kobiety
    3-4 jednostki dla mezczyzny

    1 jednostka to jakies 100ml
    czyli 1 lampka czerwonego wina ma 1,5 jednostki
    1 male piwo (330ml) to 1.7 jednostki
    1 duze piwo (pint 568 ml) to 2.8 jednostki

    Powyzej tej ilosci mamy do czynienia z alkoholizmem i powaznymi
    problemami zdrowotnymi.

    Ja osobiscie uwazam ze takie codzienne picie piwa to jest droga do
    uzaleznienia. Do tego bez urazy ale piwo smierdzi, osoby pijace piwo
    smierdza rowniez niestety :/
    --
    __________________________________________
    moja ostatnia muzyczna fascynacja
    www.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE
  • myoptic 01.07.08, 16:46
    a mi sie wydaje ze to juz lekki alkoholizm, tylko oczywiscie latwiej przymknac
    oko i stwierdzic przeciez nas to nie dotyczy, bo jakby mnie cos takiego moglo
    dotknac. u mnie byla sytuacja podoba, tzn u moich rodzicow, najpierw bylo ok,
    potem codziennie ojciec musial wypijac po browarku, jego watroba na stare lata
    juz nie funkcjonowala tak dobrze jak za czasow mlodosci, i czesto po 1 piwie juz
    mial wesolą zabawe. dobrze ze akurat on sie nie awanturowal, ale calej
    rodzienie, bylo wstyd ze mamy takiego tate..:( po 15 latach malzenstwa rodzice
    sie rozeszli...a ojciec dalej nie widzi problemu, bo to tylko 1 piwko dziennie,
    ktore przerodzilo sie z 2 potem 3, zawsze pil pokryjomu ja sama mam awers do
    facetow ktory piją, choc niejestem z tych co w ogole nie pija, lubie dobre wina,
    a z piw to tylko REDSa. zatem warto moze pojsc do lekarza wypytac sie co mozna
    zrobic, moze zmiejszac ilosc wypitych browarkow zamiast 4-5 w tyg np 3x, a potem
    2x... nie wiem. w kazdym razie wiem jedno.... alkohol prowadzi do alkoholizmu,
    do rozbicia rodziny, przemocy, wypadkow na drodze i nalezy go ograniczyc...z
    wiekiem nasz orgaznim przestaje odczuwac ze np wypilismy 2 piwka, nie czujemy
    roznicy i chce nam sie wicej, wiec stwierdzamy ze po 3 bedzie tak samo jak
    kiedys po 2 piwkach...Zrob cos z tym kobieto, jesli kochasz faceta, i ci zalezy,
    bo widze ze zaczyna schodzic na psy..pozdr
  • kitek_maly 01.07.08, 16:51

    Wiesz, mi się wydaje, że nie można generalizować, bo nie każdy nawet
    po codziennym piciu (czy też 4-5 razy w tyg ) się uzależni.

    --
    Zaufaj tylko warg splotom, bełkotom niezrozumiałym. Gestom w próżni
    zawisłym, niedoskonałym...
  • shine69 01.07.08, 17:01
    taaa, alkohol prowadzi do alkoholizmu... a jedzenie do otyłości i anoreksji. A
    posiadanie narządów płciowych prowadzi do gwałtów. Posiadanie palców i internetu
    prowadzi zaś do generalizowania na forum i robienia wstrętnego ochlaja z bogu
    ducha winnego, nieznajomego facia.
  • kitek_maly 01.07.08, 17:12

    > taaa, alkohol prowadzi do alkoholizmu... a jedzenie do otyłości i
    anoreksji. A
    > posiadanie narządów płciowych prowadzi do gwałtów.

    Niezbyt szczęśliwe porównanei, bo potrzeba jedzenia i seksu to
    potrzeby fizjologiczne - podstawowe, więc chcąc nie chcąc musisz je
    zaspokajać.

    --
    Miłość jak chemia, totalitarna ściema.
    Załatwia Cię cukierkiem zapomnienia.
  • shine69 01.07.08, 16:56
    a wiesz, też żyję w UK. I fakt, oni mają problem.
    Ale: jeśli powyżej tych 3-4 unitów (dla mężczyzny) mamy do czynienia z
    alkoholizmem i poważnymi problemami zdrowotnymi, to czy jestem powaznie chorym
    alkoholikiem, jeśli okazjonalnie wypiję te 2 lampki wina zamiast jednej? To
    zbytnie generalizowanie... każdy ma swoje możliwości, zarówno fizyczne jak
    mentalne. Piję alkoholniemal codziennie, natomiast od lat nie byłem pijany. Mam
    lepszą kondycję i wydolność niż parę lat temu, kiedy (przy tej samej ilości
    treningów) nie piłem w ogóle - a nie robię się coraz młodszy.

    No i trywializując trochę - pić to trzeba umić ;) widziałem ostatnio grupę
    Angoli w pubie, przed każdym stała butelka Corony, pint Guinessa, pint cydru i 2
    shoty czyściochy. I oni to wszystko pili na zmianę, a w zasadzie naraz. I mimo,
    że w sumie nie spożyli tych unitów tak dużo więcej niż ja zwykle - chwilę
    później mieli pourywane filmy i skutecznie zarzygiwali okolicę.
    I dla jasności - to nie tak, że powyżej tych średnio 3 jednostek (jedna
    jednostka to 10ml czytego alkoholu) to już alkoholizm i zepsute zdrowie.
    Odwrotnie - poniżej tego w zasadzie ryzyko alkoholizmu i złego wpływu na zdrowie
    nie istnieje. A powyżej to już jak kto może.
  • kitek_maly 01.07.08, 17:05

    > Odwrotnie - poniżej tego w zasadzie ryzyko alkoholizmu i złego
    wpływu na zdrowi
    > e
    > nie istnieje. A powyżej to już jak kto może.

    A nie ma znaczenia to, że nawet pijąc mało a regularnie dostarczamy
    organizmowi stałych dawek substancji zawartych w alkoholu i w ten
    sposób przyzwyczajamy go do tego?

    --
    Zaufaj tylko warg splotom, bełkotom niezrozumiałym. Gestom w próżni
    zawisłym, niedoskonałym...
  • jan-w 01.07.08, 17:05
    shine69 napisał:
    > piwko JEST naturalnym środkiem relaksujacym. Gdyby taka ilość i taka
    > częstotliwość miała go wpędzić w alkoholizm, to po tym półtora roku byłby już
    > żulem. A że nie chce rezygnować? To jeszcze nie nałóg, to raczej przyjemny
    > zwyczaj.
    Błąd! Piwko nie jest naturalnym środkiem relaksującym. Naturalnym środkiem
    relaksującym jest zmiana zajęcia np z pracy fizycznej na umysłową i vv, kontakt
    z rodziną lub przyjaciółmi, spacer itp.
    Stosowanie chemicznych "środków relaksujących", podobnie jak nasennych i
    uspokajających jest nieszkodliwe w przypadku zastosowań incydentalnych. Używanie
    ich codziennie i niechęć do dyskusji na ten temat "bo nic się nie dzieje" to
    pierwsze objawy alkoholizmu. Typową reakcją alkoholika jest tłumaczenie:
    Przecież pijak to żul, menel, który leży nieprzytomny pod płotem, a ja tylko
    "się kulturalnie relaksuję". Nie piję wódy jak menel, a tylko pół butelki wina.
    W weekend całą itd itd.
    Przejawiasz już większość klasycznych objawów choroby alkoholowej:
    Spychanie świadomości choroby w niebyt.
    Zaprzeczanie jej istnieniu. Twierdzisz że jesteś zdrowy, chociaż sam przyznajesz
    że pijesz codziennie. To typowe zaprzeczanie faktom.
    Ciągle wierzysz że jesteś zdrowy (bo nie zataczasz się), nie jesteś alkoholikiem
    (bo są dni kiedy nie pijesz, nosisz krawat i chodzisz do pracy), a wogóle nie ma
    problemu, bo Polak nie wielbłąd i pić musi.
    Nie oczekuję twojej sensownej odpowiedzi, ponieważ wszystko wskazuje na to że
    już jej dać nie potrafisz. Im szybciej poprosisz lekarza o pomoc, tym lepiej
    będzie dla ciebie i twojej rodziny.
    Tu znajdziesz wiele identycznych opowieści jak twoje, ale z kontynuacją.
    Negatywną lub pozytywną: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=176
  • shine69 01.07.08, 17:18
    Nie. Twierdzę, że jestem zdrowy, bo prowadzę bardzo aktywną działalność
    fizyczną, na skalę pół-wyczynową. I moje zdrowie jest na bieżąco (czasem co
    kilka dni) weryfikowane szczegółowo przez fachowców. Jesli przeczytałeś jeden z
    moich poprzednich postów, to wiesz, że nie jestem alkoholikiem, bo co najmniej
    kilka razy w roku mam parotygodniowe okresy życia w zupełnie innych warunkach -
    jedna z róznic polega na tym, że tam nie ma alkoholu. I nie jest to dla mnie
    najmniejszy problem. Poza tym - nie upijam się. Nie lubię stanu upojenia
    alkoholowego.
    A w zielonej herbacie czy melisie też są chemiczne substancje działające
    relaksująco na centralny ośrodek nerwowy. I czy jeśli moja dziewczyna pije dwie
    zielone dziennie (a czasem jeszcze czerwoną i białą), to jest narkomanką?
    I wyobraź sobie jeszcze, że przez kilka lat pracowałem w osrodku leczenia
    uzależnień, w teamie Błażeja Gawrońskiego, który jest jedną z wybitniejszych
    postaci w Polsce od profilaktyki alkoholizmu. Wiem, na czym polega uzależnienie
    i jak poznać objawy. Wiem, na czym polegają mechanizmy zaprzeczania. I wiem, jak
    zweryfikować te rzeczy u siebie. I robię to na bieżąco.
    Nie mówię, że picie jest zawsze dobre. Mówię, że może być dobre, może być też
    niebezpieczne i bardzo złe. Po prostu kłócę się z opinią, że może być wyłącznie
    złe. Bo to nieprawda.
  • shine69 01.07.08, 17:23
    i jeszcze jedno. Bo u mnie w domu jest tak, że jak jest ciężej finansowo, czy
    trzeba szybko na coś zaoszczędzić, to alkohol jest pierwszą rzeczą, która
    zostaje skreślona z cotygodniowej listy zakupów. A np książki i filmy
    fotograficzne nie.
    Nadal jestem alkoholikiem, czy już tylko świrem?
  • jan-w 01.07.08, 18:01
    Nadal alkoholikiem. Z rozbudowaną strukturą zaprzeczania i budowania sobie
    złudnej rzeczywistości mającej dowieść że wszystko jest OK.
    Alkoholizm i narkomania wcale nie są rzadkością u pracujących z uzależnionymi.
    Kolejna metoda zaprzeczania faktom. Badania lekarskie? Niczego nie dowodzą.
    Rujnowanie zdrowia może trwać latami i być maskowane przez inne choroby.
    Picie codziennie 1/3 - 2/3 butelki wina (nawet z wymuszonymi przerwami), nie
    jest cechą zdrowego człowieka.
  • shine69 01.07.08, 18:09
    ależ to tak łatwo takie diagnozy stawiać, co?
    a Ty w ogóle nie pijesz? i jeśli tak jest, to czy nie jesteś po prostu
    alkoholikiem, który resztką sił się powstrzymuje, bo wie, że gdyby wypił choć
    kroplę, stoczyłby się w dwa dni na samo dno...? Oczywiście, że nie przyznasz mi
    racji. Bo mechanizm zaprzeczania działa...

    I żeby było jasne - wcale tak nie uważam, to po prostu była diagnoza w Twoim stylu.
  • jan-w 01.07.08, 18:18
    Jest olbrzymia różnica między piciem okazjonalnym, a codziennym do czego się
    przyznałeś. Dobrze o tym wiesz. Ale udawanie że się jej nie widzi, atak w
    odpowiedzi na niechciane słowa prawdy, to klasyczne objawy choroby alkoholowej.
    Nie zamierzam cię dalej przekonywać. Na obecnym etapie to bezcelowe.
  • shine69 01.07.08, 18:30
    jan-w napisał:

    > Jest olbrzymia różnica między piciem okazjonalnym, a codziennym do czego się
    > przyznałeś. Dobrze o tym wiesz. Ale udawanie że się jej nie widzi, atak w
    > odpowiedzi na niechciane słowa prawdy, to klasyczne objawy choroby alkoholowej.
    > Nie zamierzam cię dalej przekonywać. Na obecnym etapie to bezcelowe.



    To nie był atak. To było pokazanie Ci, że Ty mnie zaatakowałeś. Nie znasz mnie.
    Nie znasz mojego organizmu. Nie znasz mojej psychiki. Nie wiesz, czym się
    zajmuję i jak potężnej czystości umysłu i koncentracji to wymaga. Powiem Ci, że
    nikt uzależniony od alkoholu, kawy, internetu czy seksu nie odniósłby w tej
    dziedzinie żadnych sukcesów. A ja odnoszę.

    Więc, skoro uznałeś, że jestem stuprocentowym alkoholikiem - a jednocześnie
    bezcelowe jest przekonywanie mnie na tym etapie, to na jakim jest celowe?
  • sundry 01.07.08, 18:13
    Nie ma to,jak komuś zdiagnozować alkoholizm via forum..Janie,może zaczniesz kasę
    za to zbierać?
    --
    "Mój mózg,to mój drugi ulubiony organ".
    (Woody Allen)
  • rose-ana 01.07.08, 18:16
    Tu to chyba sami 100% abstynenci piszą dla których więcej niż jedno piwo na
    imprezie to alkoholizm.:)
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • kitek_maly 01.07.08, 18:17

    Nie chodzi o to ile, tylko jak często.

    --
    Miłość to książki i pozy i niewydane wiersze,
    Iluzje w listopadzie, polski deszcz.
  • rose-ana 01.07.08, 18:19
    Widzisz, u mnie w domu prawie codziennie było wino do obiadu, rodzice wieczorem
    pili po koniaczku do telewizji, a do pracy w ogrodzie piwko. Nie są alkoholikami
    i ja też jakoś alkoholiczką nie zostałam, chociaż przyznaje, że rekreacyjnie
    napić sie lubię.
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • sundry 01.07.08, 18:21
    Dla mnie bardziej niepokojące byłoby co piątkowe upijanie się do
    nieprzytomności,niż codzienne małe piwo.
    --
    "Mój mózg,to mój drugi ulubiony organ".
    (Woody Allen)
  • rose-ana 01.07.08, 18:23
    Właśnie - jak dla mnie alkoholizm jest wtedy gdy: a) nie możesz powstrzymać sie
    od picia i b) z powodu picia coś zawalasz (nie przychodzisz do pracy, zapominasz
    o ślubie brata, gubisz klucze, portfel i kluczyki od samochodu i nawet poszukać
    ich nie możesz bo nie pamiętasz gdzie byłeś).
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • kitek_maly 01.07.08, 18:31

    > Właśnie - jak dla mnie alkoholizm jest wtedy gdy: a) nie możesz
    powstrzymać sie
    > od picia

    A jak masz sprawdzić to czy nie możes się powstrzymać, skoro pijesz
    codziennie? :-P

    --
    Pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic i nie stanie się nic aż do
    końca.
  • rose-ana 01.07.08, 18:35
    Sprawdzam z ciekawości i przestaję pić we wtorki i czwartki.:)
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • kitek_maly 01.07.08, 18:56

    :-DD
    Łeee to jak z góry masz ustalone, to się nie liczy. ;-P

    --
    Miłość to książki i pozy i niewydane wiersze,
    Iluzje w listopadzie, polski deszcz.
  • kitek_maly 01.07.08, 18:24

    A gdzie ja napisałam, że codzienne picie oznacza alkoholizm?
    Napisałam, że najprawdopodobniej stanowiłoby to dla mnie problem
    dlatego, że wyniosłam z domu doświadczenia przeciwne do Twoich.
    Tyle. A okazjonalnie też zdarza mi się wypić.

    --
    Miłość jak chemia, totalitarna ściema.
    Załatwia Cię cukierkiem zapomnienia.
  • rose-ana 01.07.08, 18:30
    Nigdzie - ale, że może to być pierwszy krok. A może, jak ktoś ma mało odporny
    organizm lub lubi przesadzić. Co nie znaczy, że z góry musimy zakładać, ze jak
    ktoś pije kilka piw tygodniowo to jest to problem i może sie źle skończyć.
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • kitek_maly 01.07.08, 18:32

    > Nigdzie - ale, że może to być pierwszy krok.

    A nie może być?

    --
    Miłość jak chemia, totalitarna ściema.
    Załatwia Cię cukierkiem zapomnienia.
  • rose-ana 01.07.08, 18:34
    No napisałam, że może. Ale nie musi. Tak samo jak odchudzani sie może być
    pierwszym krokiem do anoreksji, ale nie musi - będzie wtedy gdy trafi na podatny
    grunt, a osoba odchudzająca sie zacznie przesadzać i za bardzo brnąć.
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • kitek_maly 01.07.08, 18:35

    Sorki, napisałaś, że faktycznie może.
    Po prostu mam takie doświadczenia a nie inne i na pewno warunkuje
    mój pogląd. Ale też wyżej napisałam, że nie oceniałabym wszystkich
    tak surowo, bo wiele zależy od okoliczności i konkretnego człowieka.

    --
    Miłość jak towar, czy chcesz popróbować go?
    Paraliżuje mózg, weź go do ust.
  • jan-w 01.07.08, 18:21
    rose-ana napisała:

    > Tu to chyba sami 100% abstynenci piszą dla których więcej niż jedno piwo na
    > imprezie to alkoholizm.:)
    Nie. Możesz się zalać w trupa. Na imieninach koleżanki np.
    Ale jeżeli codziennie będziesz się relaksować butelką wina czy dwoma piwa, to
    już bardzo niebezpieczny objaw. Jeżeli zaczniesz twierdzić że wszyscy tak robią,
    a ty pijesz bo chcesz i możesz w każdej chwili przestać, sytuacja robi się
    nieciekawa. Jeżeli zaczniesz krzyczeć na tych którzy chcą ci pomóc, powinnaś
    poszukać pomocy.
  • rose-ana 01.07.08, 18:24
    Ło matko...
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • shine69 01.07.08, 18:24
    no bo to fajnie tak postawić stanowczo brzmiące zdanie jako pewnik. Np: "badania
    lekarskie niczego nie dowodzą". Oczywiście że dowodzą. Od tego są - żeby
    dowodzić lub wykluczać pewne rzeczy dziejące się w organizmie. A moje przerwy
    nie są wymuszone. Kiedy jadę na zgrupowanie czy seminarium, nie piję. Nie żeby
    nie było sklepów czy barów - po prostu nie ma tyle czasu na posiłki, żeby można
    było popijać do obiadu winko. I jest to mój wybór, ze wieczorem - a czas wolny
    wtedy jest - nie idę do baru (choć są tacy, co chodzą, więc nawet byłoby z kim),
    tylko ćwiczę. Bo cwiczyć lubię wieczorem, a wino do obiadu albo z kobietą. Te
    seminaria mają też elastyczne ramy czasowe - nie muszę jechać na 3 tygodnie,
    mogę na 4 dni. A zawsze - kiedy praca pozwala - wybieram max. Mógłbym też
    rezygnować z zajęć w środku dnia, w celu skonsumowania obiadu z winem. I nie
    robię tego.
    Ale rozumiem, że dla Jana każde kolejne moje zachowanie swiadczące o braku
    nałogu i kontroli nad własnym życiem, oznacza tylko coraz misterniej rozbudowane
    mechanizmy kłamstw.
  • kitek_maly 01.07.08, 18:29

    . Np: "badani
    > a
    > lekarskie niczego nie dowodzą". Oczywiście że dowodzą. Od tego są -
    żeby
    > dowodzić lub wykluczać pewne rzeczy dziejące się w organizmie.

    Ale alkoholizm to choroba umysłu a nie ciała.
    Żeby nie było, nie twierdzę, że jesteś alkoholikiem, ale też nie
    wszystkie Twoje argumenty uważam za właściwe.

    --
    Mówisz jej 'bejbe', mówisz jej 'dżizas', kupujesz drinka - wyrywasz.
  • shine69 01.07.08, 18:43
    kitek_maly napisała:
    Ale alkoholizm to choroba umysłu a nie ciała.
    > Żeby nie było, nie twierdzę, że jesteś alkoholikiem, ale też nie
    > wszystkie Twoje argumenty uważam za właściwe.

    a znasz tu kogoś, czyje WSZYSTKIE argumenty są właściwe? Np Jan uważa, że jeśli
    się twierdzi, że się nie jest alkoholikiem, to właśnie jest to dowód na to, że
    się nim jest... To prawda, że mechanizm zaprzeczania jest jednym z głównych
    problemów - i objawów - u alkoholików, czy nałogowców w ogóle. Ale to musi
    występować w kontekście tej choroby. Której najważniejszym objawem jest
    marnowane życie. A z moim nic takiego się nie dzieje. Prowadzę kilka karier na
    raz - biznesową, muzyczną i fotograficzną (wiążą się ze sobą). Hobbystycznie, z
    wielką pasją - sportową. We wszystkim tym idzie mi coraz lepiej. Nie piję coraz
    więcej. Nie piję dla zabicia smutków. Piję wino do obiadu, i to wyłącznie, kiedy
    jem go w towarzystwie i nie ma pospiechu. Nie schlałem się od studniówki (a
    trochę lat już minęło). Jeśli idę do sklepu po kilka rzeczy, i jest wśród wino,
    to jest ono jedyną rzeczą, której zdarza mi się zapomnieć kupić.
    Czy naprawdę z powodu lampki wina do obiadu (choćby i codziennie) jest się
    alkoholikiem?! Większość Francuzów, Hiszpanów i Włochów to robi, i u mało
    którego jest to tylko jedna lampka... Są alkoholikami? Ok, ale przynajmniej żyją
    na lepszym poziomie i częściej się uśmiechają, a ich reprezentacje piłkarskie
    odnoszą sukcesy. Ja myślę, że w takiej Hiszpanii jest tyle prawdziwych
    alkoholików, co w Polsce prawdziwych chrześcijan...
  • kitek_maly 01.07.08, 19:03

    Ależ ja nie twierdzę, że jesteś alkoholikiem i że jesteś na dobrej
    drodze do uzależnienia. Chyba przez net nie damy rady tego
    stwierdzić. :-) Zresztą to jest kwestia indywidualna - ktoś inny
    przy spożyciu jakie Ty praktykujesz w krótkim czasie mógłby osiągnąć
    dno wciągając się w to bardziej, Ty normalnie funkcjonujesz.

    --
    Miłość jak chemia, totalitarna ściema.
    Załatwia Cię cukierkiem zapomnienia.
  • shine69 01.07.08, 19:09
    właśnie o to chodzi. Jest jeszcze indywidualna podatność na nałogi. Np kiedyś
    paliłem. Przez kilka lat, od pół paczki do paczki dziennie. Rzuciłem z dnia na
    dzień. I co? I nic, zero problemu, zero zimnych potów, nerwów i takich tam.
    Przyznaję, czasem miałem ochotę - zwłaszcza przy kawie, bo było to moje ulubione
    połączenie.
    Ja wiem, i nie zaprzeczam, że picie codziennie (tak jak ja to robię) jest
    ryzykowne i może prowadzić do nałogu. Ale jeszcze go nie oznacza.
  • raohszana 01.07.08, 18:22
    No jeden cos napisałm normalnie :)

    Ale nasze społeczenstwo to pijusy - przyzwolenie społęczne jest
    na 'jedno piwko' bo coz to niby jest, nic przeciez dla dorosłego
    mezczyzny. I poki pokutuje taki stereotyp, to i tak bedzie dalej. Bo
    przeciez ma mało procent itepe itede i "piją wszyscy"
  • barenaked.lady 01.07.08, 18:29
    > Przejawiasz już większość klasycznych objawów
    > choroby alkoholowej:
    > Spychanie świadomości choroby w niebyt.

    znaczy, że jak ktoś nie pije alko w ogóle albo rzadko i mówi, że nie jest alkoholikiem, to wg Twojej definicji automatycznie nim jest? x_X

    no weź, szczyptę logiki...
  • rose-ana 01.07.08, 17:56
    Ja tu nie widzę żadnego problemu...
    --
    Trouble is my middle name
    But in the end I'm not too bad
  • nexstartelescope 01.07.08, 22:12
    Problem polega na tym, ze alhohol- zwłaszcza pod postacią piwa czy
    lekkich drinków się bagatelizuje. Ci, którzy nie chcą widziec jego
    negatywnych właściwości nazywaja go środkiem ralaksującym,
    rozluźniającym, nieszkodliwym dla organizmu. A alkohol to używka,
    silnie uzależniająca, trucizna. Dlaczego podczas picia wódki
    krzywimy się, zaciska się gardło? Bo organizm doskonale wie, że to
    trucizna i próbuj zamknąc mu do siebie drogę.

    Pewnie, ze wolalabym wyluzowac, zbagatelizowac, tak jak niektórzy
    wypowiadający się tu amatorzy trunków wyskokowych. Okazjonalne picie
    mi się zdarza, toleruję je u bliskich, chociaż wiem, ze to nie jest
    zdrowe.
    Ale picie regularne, czy codziennie, czy 5 razy w tygodniu i
    traktowanie tego jako jedynego sposobu na odprężenie to prosta droga
    do alkoholizmu. I też mówię to z perspektywy dziecka alkoholika -
    byłam świadkiem początków alkoholizmu u mojego ojca, powolnego
    staczania się ( przy jednoczesnym nieustannym zapewnianiu siebie i
    nnych, ze to tylko jedno piwko dziennie) i rozpadu rodziny.
    Alkoholizm ojca zniszczył zycie mojej matki i ciągle odbija sie na
    zyciu moim i mojego rodzeństwa (syndrom DDA, nikomu nie zyczę).
    Ojciec nadal uważa, ze nie ma problemu i nie zamierza się leczyc.
    Winni jesteśmy my, rodzina, bo histeryzujemy i próbujemy mu wmówic
    cos, czego nie ma.
    Co do uzdrawiających właściwości alkoholu - zapominacie (celowo),
    ze negatywnych skutków jest o wiele więcej, niż pozytywnych. A
    substancje pozytywne, którego dostarcza piwo czy wino można tez
    czerpac z innych źródeł.
    Jasne, że alkohol działa inaczej na jednych, inaczej na drugich.
    Ale dlaczego chcecie ryzykowac, zeby na własnej skórze sie
    przekonac, czy Wy się uzależnicie, czy nie? Alkoholizm to podstepna
    choroba, jeśli sami kiedykolwiek przyznacie rację, ze macie z tym
    problem, będziecie miec duzo szczęścia. Ale jeśli usłyszycie od
    kogoś postronnego chocby raz, ze przesadzacie, naprawdę warto się
    nad tym zastanowic, nie atakowac od razu tej osoby, nie doszukiwac
    się u niej skłonności do przesadzania. Pamiętajcie, ze alkoholizm to
    choroba duszy, na którą najbardziej cierpią Wasi bliscy.

  • izabellaz1 01.07.08, 22:21
    nexstartelescope napisała:

    > Problem polega na tym, ze alhohol- zwłaszcza pod postacią piwa czy
    > lekkich drinków się bagatelizuje. Ci, którzy nie chcą widziec jego
    > negatywnych właściwości nazywaja go środkiem ralaksującym,
    > rozluźniającym, nieszkodliwym dla organizmu. A alkohol to używka,
    > silnie uzależniająca, trucizna.

    Musisz w trakcie seansu spirytystycznego powiedzieć o tym królowej angielskiej
    Elżbiecie, która od wieeeelu lat wieczorem wypijała niewielką porcję whisky
    (albo szkockiej - nie pamiętam):)


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • shine69 02.07.08, 00:13
    ja wcale nie traktuję alkoholu jako "jedynego" źródła relaksu. Wątek jest o
    alkoholu, to piszę o tym. Uprawiam sport - pewnie zażywam więcej intensywnego
    ruchu w ciągu miesiąca, niż te parę osób, które "wykryły" u mnie chorobę
    alkoholową zażyją przez całe życie.

    Patrząc na sporą część tej dyskusji, nasuwa się niepokojący wniosek - Polska
    jest krajem, gdzie żyje 40mln lekarzy. Nieznany wam gość (mówię o sobie)
    przyznał wam się do zwyczaju wypijania lampki wina przy obiedzie, a tu
    natychmiast znalazł się tłumek z diagnozą ciężkiego i nieuleczalnego ("na tym
    etapie nawet nie ma cię już sensu przekonywać" - cytat) alkoholizmu...
  • izabellaz1 01.07.08, 22:14
    Zależy w jakim celu pije, od kiedy pije i czy ćwiczy.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • diabel-tasmasnki 02.07.08, 00:03
    po przejrzeniu serwisu randkowego na gazecie przyszło mi do głowy jeszcze jedno
    wytłumaczenie dla tych piwek twojego faceta. Pije bo zupełnie na trzeźwo nie
    może na ciebie patrzeć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka