• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Przyczyna rozwodów... Dodaj do ulubionych

  • 04.08.08, 09:32
    według badań w USA to w 45% niedopasowanie seksualna, a w Polsce?
    Jak sądzicie?
    Zaawansowany formularz
    • 04.08.08, 09:35
      niezgodnosc charakterow? Rozklad pozycia? Zdrada?
      --
      Forum dla Egiptomaniaków, bez cenzury
      www.fauna.rsl.pl/
      • 05.08.08, 10:10
        laczac niedopasowanie seksualne i niezgodnosc charakterow wypelnia sie najpewniej prawie 100% przypadkow.
        --
        .,.
        • 05.08.08, 10:12
          drugie_wcielenie napisał:

          > laczac niedopasowanie seksualne

          Rozumiem, że masz na myśli tzw temperament?:) Bo chyba nie kwestie
          fizyczne?;) Na to da się coś poradzić:P

          i niezgodnosc charakterow wypelnia sie najpewni
          > ej prawie 100% przypadkow.

          Hmm... nieco enigmatycznie;) a wcześniej, jak byli razem to
          charaktery mieli zgodne? Mam wrażenie, że to tylko takie "ubieranie"
          problemów innych.
          • 05.08.08, 11:01
            m.in. temperament, ale tez potrzeby i pewien rozwoj czlowieka w tej materii. ludzie odkrywaja z czasem, ze pociaga ich cos, co niekoniecznie musi pociagac partnera.

            czy to, ze ktos jest razem oznacza jednoznacznie, ze wystepuje tutaj zgodnsc charakterow ? mozna sobie np. przyjac, ze ludzie wiedzieli o niezgodnosci, ale spodziewali sie, ze przetrzymaja to i cokolwiek sie pomylili. to tylko taki prosty przyklad.
            --
            .,.
    • 04.08.08, 09:36
      to co, 45% czekało do ślubu?
      • 05.08.08, 14:34
    • 04.08.08, 09:36
      mell24 napisała:

      > według badań w USA to w 45% niedopasowanie seksualna, a w Polsce?
      > Jak sądzicie?

      Stawiam na alkohol, zdradę, przemoc.
    • 04.08.08, 09:36
      mell24 napisała:

      > według badań w USA to w 45% niedopasowanie seksualna, a w Polsce?
      > Jak sądzicie?

      Zdrady, ale główną przyczyną rozwodów są śluby.;)
      --
      opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
      • 04.08.08, 09:38
        menk.a napisała:

        ale główną przyczyną rozwodów są śluby.;)

        Są raczej warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym.
        • 04.08.08, 09:42
          mell24 napisała:

          > menk.a napisała:
          >
          > ale główną przyczyną rozwodów są śluby.;)
          >
          > Są raczej warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym.

          Stąd nie napisałam, iż jedyną.;)
          --
          opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
          • 04.08.08, 09:48
            Generalnie watek założyłam, bo jestem przerażona liczbą rozwodów
            wśród znajomych i rodziny...szczególnie jeśli dotyczy to ludzi tuż
            po ślubie ( np. półtora roku lub mniej...).
            • 04.08.08, 09:51
              mell24 napisała:

              > Generalnie watek założyłam, bo jestem przerażona liczbą rozwodów
              > wśród znajomych i rodziny...szczególnie jeśli dotyczy to ludzi tuż
              > po ślubie ( np. półtora roku lub mniej...).

              To jaka jest ta główna przyczyna rozwodów?

              W mojej rodzinie w zasadzie nie ma rozwodów. I chyba nie dlatego, że
              wszyscy są z sobą szczęśliwi. Raczej tkwią w nieudanych związkach.
              Ale tak to tylko z boku wygląda. Jak jest naprawdę - nie wiem.;)
              --
              opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
              • 04.08.08, 09:57
                Diabli wiedzą, że tak powiem;) Myślałam, że może Wam coś przyjdzie
                do głowy. U mnie też raczej rozwody to rzadkość, ale nie wydaje mi
                się, żeby pary będące razem wyglądały na nieszczęśliwe. Natomiast w
                przypadku młodych małżeństw u mnie - w większości "nieplanowana
                ciąża + ślub = nieszczęście i rozwód", tudzież "sprzyjające
                teściowe" lub "traktowanie ślubu jako okazji do wystąpienia w białej
                sukni na czerwonym dywanie"...
    • 04.08.08, 09:48
      Brak zaangażowania rozumu w podjęciu decyzji o ślubie, tylko emocje i naiwna wiara "on/ona się zmieni, bo się kochamy".Brak rozmowy o sprawach zasadnicznych (podejście do pieniędzy, spędzania wolnego czasu), mieszkanie z rodzicami/teściami.
      • 05.08.08, 14:12
        Wydaje mi się, że cala masa ludzi bierze śluby bez świadomości,
        jakie są konsekwencje. W związku z tym nie uruchamiają rozumu, idąc
        za głosem innych organów...Nie chcą widziec uzależnienia partnera,
        braku szacunku, niezgodności charakterów i niedopasowania.
        Potem, siłą rzeczy, rozum dochodzi do głosu i powyższe "przyczyny
        rozwodów" objawiają się w całej pełni.

        Może ktoś się nie zgodzić, ale dla mnie na miłość składa się i
        ciało, i umysł, i tzw. dusza. I panuje między nimi zgodność co do
        tego, że z konkretną osobą czujemy się dobrze, chcemy z nią spędzić
        resztę życia, coś z nią stworzyć, z nią się zapomnieć; -)
        Oczywiście już kiedyś pisałam, że objawy muszą być obustronne.
    • 04.08.08, 09:59
      Słuchałem takiej audycji o rozwodach. Podobno walka o pieniądze
      przyćmiewa wszystko inne.Najpierw jest rozwód potem walka o jak
      najwyższe alimenty potem o eksmisję byłego męża potem oskarżenie o
      molestowanie dzieci i alimenty dla "Pani" Podobno rozwiązanie leży w
      ustawowym nieorzekaniu winy.
      • 04.08.08, 11:26
        brak wspólnych tematów
        brak wspólnych celów

        to moje przyczyny..
    • 04.08.08, 20:01
      od najczęstszej przyczyny:
      1. niezgodność charakterów
      2. niedochowanie wierności
      3. nadużywanie alkoholu
      4. nieporozumienia na tle finansowym
      5. naganny stosunek do członków rodziny
      6. trudności mieszkaniowe
      7. dłuższa nieoboecność
      8. niedobór seksualny
      9. różnice światopoglądowe

      --
      łgarzom i krętaczom mówię NIE
      i ogólnie pierdzę -w ich kierunku
      • 06.08.08, 11:07
        ciekawe jaka jest waga kazdego z pkt-ow ?
        --
        .,.
        • 06.08.08, 22:56
          oj, przeliczać mi się nie chciało;) ale te dane są w roczniku demograficznym


          --
          łgarzom i krętaczom mówię NIE
          i ogólnie pierdzę -w ich kierunku
          • 07.08.08, 08:55
            waga = ilosc_danego_przypadku / wszystkie_przypadki
            --
            .,.
            • 07.08.08, 09:11
              dziękuję za oświecenie, wiem jak to się robi;))ale to nie takie proste.

              po pierwsze, przyczyny które tu zacytowałam nie są wyłączne i wagi nie będą
              sumowały się do 100%. po drugie (i to jest w zasadzie jedyny powód), zwyczajnie
              mi się nie chce robić takich obliczeń na potrzeby luźnego pytania na forum.
              wykazałam się już wystarczającą rzetelnością odpowiadając na podstawie
              statystyk. zresztą, sądząc z innych odpowiedzi, chodziło raczej o opinie i
              wyobrażenia, a nie faktyczne dane więc nie będę się wygłupiała;)

              ale jeśli chcesz to proszę bardzo: rocznikdemograficzny


              --
              łgarzom i krętaczom mówię NIE
              i ogólnie pierdzę -w ich kierunku
              • 07.08.08, 13:42
                nie chcialem, zebys sie wyglupiala. tylko z ciekawosci zapytalem :)

                nie mialem takze zamiaru cie oswiecac. tylko pokazalem, ze to bardzo proste :)

                rzetelnosc, to m.in. podanie zrodla (w pierwszym poscie przy liscie). wtedy sprawdzilbym sobie dane :)

                thx za link :)
                --
                .,.
                • 07.08.08, 13:43
                  a propos.. te dane sa sprzed 2 lat. teraz moglo sie cos pozmieniac :)
                  --
                  .,.
                  • 07.08.08, 13:47
                    sprzed 2 lat -> z 2006 roku

                    ps. ujrzalem, ze na pierwsze stronie stoi jak wol: 'Przy publikowaniu danych z Rocznika — prosimy o podanie źródła' :D


                    --
                    .,.
                    • 07.08.08, 13:57
                      gwoli ścisłości nie podałam danych, tylko kolejność przyczyn. kiedy publikuję
                      gdziekolwiek dane statystyczne - wierz mi - zaznaczam skąd je czerpię, inaczej
                      moje publikacje nigdzie by nie przeszły.

                      po drugie, powodzenia w szukaniu nowszego rocznika niż z 2007 roku :) być może
                      uda Ci się znaleźć mały rocznik 2008 (powinien już być dostępny) ale nie ręczę,
                      że znajdziesz tam interesujące Cię dane.

                      po trzecie, nie rozumiem czym zasłużyłam sobie na Twoją czepliwość: że dane za
                      stare, że źródła nie podałam przy pierwszej możliwej okazji.. wyluzuj ździebko,
                      to tylko forum, więc przyznam nieskromnie że moją rzetelność uznaję za
                      wystarczającą. zresztą jeśli chcesz pogłębić temat to wystarczy zapytać -
                      chętnie Ci pomogę, zresztą mam nadzieję, że wyczerpałam już wszelkie Twoje
                      wątpliwości :-)

                      --
                      łgarzom i krętaczom mówię NIE
                      i ogólnie pierdzę -w ich kierunku
                      • 07.08.08, 14:32
                        ad. gwoli scislosci. tak pomyslalem, ale przyczyny i ich kolejnosc w tym przypadku tez mozna traktowac jak dane.

                        nie potrzebowalem danych z 2007. tak tylko zwrocilem uwage, ze to 2006 rok, bo mozna by pomyslec, ze sa z 2008. generalnie nie zajmuje sie takimi danymi. to tylko czysta ciekawosc mniej wiecej tego typu jak ciekawosc, co bedzie lecialo w tv.

                        akurat zle zrozumialas. w ogole sie nie czepiam. znowu.. tak tylko zwrocilem uwage. czasem trzeba wyluzowac i nie brac wszystkich uwag innych niz 'swietnie' za czepianie sie. gdyby bylo to dla mnie wazne, to napisalbym, ze bardzo sie ciesze, ze podalas te liste i odnosnik.

                        ps. zapytalem.

                        ps. 2. nie przejmuj sie tym az tak bardzo.
                        --
                        .,.
                        • 07.08.08, 14:54
                          oj trochę się jednak czepiasz:

                          "rzetelnosc, to m.in. podanie zrodla (w pierwszym poscie przy liscie). wtedy
                          sprawdzilbym sobie dane :)

                          ps. ujrzalem, ze na pierwsze stronie stoi jak wol: 'Przy publikowaniu danych z
                          Rocznika — prosimy o podanie źródła' :D"

                          > ps. 2. nie przejmuj sie tym az tak bardzo.

                          i znów szpileczka :D to samo mogłabym napisać Tobie

                          --
                          łgarzom i krętaczom mówię NIE
                          i ogólnie pierdzę -w ich kierunku
                          • 07.08.08, 15:05
                            qrka.. moim zdaniem rzetelne byloby podanie zrodla. tak mysle i nic na to nie poradze.

                            notka na 1-szej stronie rzucila mi sie w oczy, wiec skojarzylem, a nastepnie napisalem.

                            odnioslem tylko takie wrazenie. jest czym sie przejmowac ? chyba nie ma ? bynajmniej, ja sie nie przejmuje :)
                            --
                            .,.
    • 04.08.08, 20:04
      • 04.08.08, 21:07
        Pochopna decyzja o ślubie- powodowana nieplanowaną ciążą,ciśnieniem na białą
        kieckę,strachem przed życiem w pojedynkę;przemoc psychiczna lub fizyczna w
        związku,alkohol,zdrada.
    • 04.08.08, 21:11
      Oficjalne statystki w Polsce chyba nie podają tego powodu jako
      przyczyny rozwodu, przypuszczam, że mieszą się zarówno w przyczynie
      niedopasowanie charakterów, zdrada czy rozpad ogólnie pojmowanego
      pożycia itp. więc mógłby się okazać, że % wygląda to podobnie jak w
      USA.


      --
      Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko mało prawdopodobne
      • 04.08.08, 21:29
        a mi sie wydaje ze ludzie w Polsce pobieraja sie z roznych niekoniecznie waznych
        powodow (bo tak trzeba, bo jestesmy ze soba juz dlugo, bo rodzina naciska, bo
        wszyscy tak robia) i najczesciej ludzie sie zenia w takim wieku ze wiadomo ze i
        tak wezma rozwod ( czyli ok. 25 lat) to troche za mlodo.
        --
        Czym dla Ciebie jest świat?
        Babie lato unoszone przez Twój podmuch, tak ot tak.
        Pokaż skrawek Twoich ust,pokaż swój mózg, a może słowa te zbyt małe są?
        • 05.08.08, 07:10
          envi napisała:

          najczesciej ludzie sie zenia w takim wieku ze wiadomo ze i
          > tak wezma rozwod ( czyli ok. 25 lat) to troche za mlodo.

          Myślę, że akurat wiek tutaj nie ma głównego znaczenia. Przynajmniej
          ja nie widzę takiej prawidłowości - wręcz przeciwnie, bo im człowiek
          starszy, tym mniej elastyczny, tym trudniej mu dopasować się do
          drugiego człowieka. W moim najbliższym otoczeniu ( rodzice,
          teściowie, szwagier i szwagierka, przyjaciele rodziców) - to głównie
          ludzie, którzy pobrali się przed 25 rokiem życia, a teraz mają na
          prawdę dość długi staż małżeński ( rodzice i teściowie powyżej 25
          lat)i są szczęśliwi.

          A jak rozumiecie "niedopasowanie charakterów"? Przecież jeśli ludzie
          są razem np. kilka lat, to chyba znają siebie i swoje
          charaktery...Jak to jest?
          • 05.08.08, 12:00
            mell24 napisała:

            > envi napisała:
            >
            > najczesciej ludzie sie zenia w takim wieku ze wiadomo ze i
            > > tak wezma rozwod ( czyli ok. 25 lat) to troche za mlodo.
            >
            > Myślę, że akurat wiek tutaj nie ma głównego znaczenia. Przynajmniej
            > ja nie widzę takiej prawidłowości - wręcz przeciwnie, bo im człowiek
            > starszy, tym mniej elastyczny, tym trudniej mu dopasować się do
            > drugiego człowieka. W moim najbliższym otoczeniu ( rodzice,
            > teściowie, szwagier i szwagierka, przyjaciele rodziców) - to głównie
            > ludzie, którzy pobrali się przed 25 rokiem życia, a teraz mają na
            > prawdę dość długi staż małżeński ( rodzice i teściowie powyżej 25
            > lat)i są szczęśliwi.
            >
            > A jak rozumiecie "niedopasowanie charakterów"? Przecież jeśli ludzie
            > są razem np. kilka lat, to chyba znają siebie i swoje
            > charaktery...Jak to jest?

            Mell, ale czasy sie zmieniaja, za czasow Twoich tesciow np. nikt nawet nie
            myslal pewnei o tym zeby sobie tak na kocia lape pomieszkac przed slubem, co?
            nie bylo singli, nie bylo takiej swobody seksualnej, a czesto malzenstwo to byla
            jedyna utarta dorga na zycie, podczas gdy dzis jest jednym z wielu sposobow.
            Moim zdaniem nie kazdy sie nadaje do malzenstwa i kazdy ma mozliwosc wyboru, ale
            nikotrzy nie potrafia wyzwolic sie spod presji rodziny, kultury w ktorej sie
            obracaja (np. wiekszosc znajomych bierze slub). Jak ja mieszkalam w PL to tez
            mialam troche schiza ze wszyscy juz kogos maja, a ja nie moge sobie z nikim
            zycia ulozyc (mialam 23 lata!!!heh).
            --
            Czym dla Ciebie jest świat?
            Babie lato unoszone przez Twój podmuch, tak ot tak.
            Pokaż skrawek Twoich ust,pokaż swój mózg, a może słowa te zbyt małe są?
            • 05.08.08, 12:05
              envi napisała:

              >
              > Mell, ale czasy sie zmieniaja, za czasow Twoich tesciow np. nikt
              nawet nie
              > myslal pewnei o tym zeby sobie tak na kocia lape pomieszkac przed
              slubem, co?
              > nie bylo singli, nie bylo takiej swobody seksualnej, a czesto
              malzenstwo to byl
              > a
              > jedyna utarta dorga na zycie, podczas gdy dzis jest jednym z wielu
              sposobow.
              > Moim zdaniem nie kazdy sie nadaje do malzenstwa i kazdy ma
              mozliwosc wyboru, al
              > e
              > nikotrzy nie potrafia wyzwolic sie spod presji rodziny, kultury w
              ktorej sie
              > obracaja (np. wiekszosc znajomych bierze slub). Jak ja mieszkalam
              w PL to tez
              > mialam troche schiza ze wszyscy juz kogos maja, a ja nie moge
              sobie z nikim
              > zycia ulozyc (mialam 23 lata!!!heh).


              Oczywiście, za czasów moich rodziców i teściów mieszkanie "na kocią
              łapę" zapewne było niedopuszcalne,ale jak w takim razie wyjaśnić
              szczęśliwe małżeństwa szwagra i szwagierki ( są około 30, obie pary
              w okolicach 10 lat po slubie), którzy nie mieszkali przed ślubem
              razem? Chyba nie są wyjątkiem, bo znam mnóstwo szczęśliwych, młodych
              małżeństw ( ze stażem powiedzmy w okolicach 10-15 lat), którym się
              wiedzie dość dobrze i jakoś się "dotarli"charakteriologicznie :]i w
              ogóle...
              Może faktycznie ludziom się nie chce walczyć o rodzinę:(
        • 05.08.08, 11:47
          > a mi sie wydaje ze ludzie w Polsce pobieraja sie z roznych niekoniecznie waznych
          > powodow (bo tak trzeba, bo jestesmy ze soba juz dlugo, bo rodzina naciska, bo
          > wszyscy tak robia) i najczesciej ludzie sie zenia w takim wieku ze wiadomo ze i
          > tak wezma rozwod ( czyli ok. 25 lat) to troche za mlodo.

          Zgadzam sie. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach nie jest tak jak kiedyś, że
          jeśli ślub to na amen, a głównym powodem nierozwodzenia sie gdy coś ewidentnie
          nie gra jest przyzwyczajenie, wygoda, wspólne zobowiązania etc.
          --
          To przeciwko nam armię toczy Tatar!
    • 05.08.08, 10:39
      czasami powodem mogą być problemy finansowe, jeżeli para tyra godzinami , a i
      tak klepie biedę i na nic nie może sobie pozwolić, to takie wspólne życie
      kojarzy się z koszmarem
      • 05.08.08, 11:03
        to oznacza, ze byli tylko dla kasy (ewentualnie dla przetrwania). czy powinni sobie w takim wypadku znalezc na partnera osobe bogata. nawet za cene np. notorycznego ponizania ?
        --
        .,.
        • 05.08.08, 12:09
          nie, to po prostu życie weryfikuje, czy w przypadku trudności para utrzyma się
          razem "na dobre i na złe". Problemy finansowe to był tylko jeden przykład.
          • 05.08.08, 13:28
            a gdzie miejsce na milosc (nie zahaczajac juz o wspomniane dopasowanie temperamentu i charakteru) ?
            --
            .,.
            • 05.08.08, 13:54
              po latach ta miłość zmienia się, czasem znika zupełnie, a czasem się umacnia,
              jeżeli była prawdziwa
              • 05.08.08, 16:13
                ja rozumiem, ze milosc w zwiazku ewoluuje z czasem najczesciej w dobrym kierunku, tj. przywiazanie itp. jednak jesli nastepuje ewolucja, to oznacza, ze ludzie sa dopasowani w dwoch pozostalych (o ktorych bylo wczesniej) kwestiach. sadzisz teraz, ze w takim przypadku (zwiazku) przyczyna rozwodu moga byc klopoty finansowe ?
                --
                .,.
                • 06.08.08, 13:34
                  tak sądzę, bo akurat widziałam na własne oczy takie małżeństwo. Tyrali latami, a
                  że zarabiali niewiele i spłacali kredyty to wiecznie im brakowało do 1-ego, już
                  nie mówię o tym, że w kinie nie byli latami i nie kupowali sobie nowych ubrań.
                  Jeżeli w ciągu lat nie masz żadnej przyjemności, na nic nie możesz sobie
                  pozwolić i zaczynasz do tego wyglądać jak lump to wtedy gorzkniejesz. Wydaje się
                  wtedy, że kiedy się było samemu to było lepiej (to jest złudne, bo wiadomo, że
                  razem postanowili kupować mieszkanie i brać kredyty) i jedna zaczyna drugą osobę
                  obwiniać. Wtedy zaczynają się kłótnie
                  • 06.08.08, 18:31
                    i rozwiedli sie ?
                    --
                    .,.
                    • 07.08.08, 12:42
                      ano się rozwiedli, tak się kłócili, tyle pracowali, że nie mieli czasu dbać o
                      swój związek
                      ci,którzy jeszcze są przed ślubem mówią sobie, że zawsze znajdą czas dla swojej
                      połówki, że będą dbać o siebie nawzajem, ja też tak mówiłam kilka lat temu, a
                      teraz widzę, że to nie jest takie proste
                      • 07.08.08, 13:22
                        hm.. sadze jednak, ze finanse byly de facto tutaj katalizatorem bezposredniej przyczyny, ale jakby nie bylo to tez przyczyna.

                        --
                        .,.
      • 05.08.08, 11:03
        niedojrzałość, nieodpowiedzialność oraz przeświadczenie jeszcze
        przed ślubem- że ślub nieczego nie zmienia, więc najwyżej się
        rozejdziemy. Moja rodzina jest wierząca, ale jakoś nikt się nie
        oburza jak słyszy o rozwodzie i jeszcze dodają ze ,,znajdzie se
        lepszego"... Zmiana obyczajów... ludziom się nie chce ,,walczyć" o
        rodzinę.
        --
        Dobre wybory = dobre życie
        • 05.08.08, 12:04
          Ludzie nie chca pracowac na swoim malzenstwem, bo to oznacza ze sami tez beda
          musieli sie zmienic i zaakceptowac rzeczy, ktore wczesniej ciezko im bylo
          zaakceptowac. Wola wierzyc, ze gdzies tam nie wiadomo gdzie ale za to na pewno
          jest ta idealna lub idealny skrojony na miare przy ktorym lub ktorej wszystko
          sie cudownie ulozy bez zadnej pracy. I bedzie jak w bajce. Teraz malo ktory
          dorosly mlody czlowiek jest dojrzaly.
          Oczywiscie zdarzaja sie rzeczy nie do zaakceptowania i charaktery ktore nie
          moga razem byc na codzien, ale to nie jest takie czeste. Najczestsza jest
          infantylna wiara w bajki(ja tu odnosze sie do rozwodow wsrod mlodych ludzi).
          --
          Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
          Chef Gordon Ramsay
    • 05.08.08, 13:53
      choroba psychiczna :F
      --
      deep
      • 05.08.08, 14:30
        szara rzeczywistość - problemy finansowe, brak pracy, rozłąka (kiedy jedno
        wyjeżdża za pracą)
        ale znam też przypadki, że ludzie mieli za dużo kasy i im odbiło.
        tak źle i tak niedobrze
      • 05.08.08, 18:08
        na to nawet rozwod koscielny mozna dostac.
        --
        .,.
        • 06.08.08, 06:55
          drugie_wcielenie napisał:

          > na to nawet rozwod koscielny mozna dostac.

          Nie ma "rozwodów" kościelnych - ewentualne unieważnienie
          małżeństwa. "Na to" czyli co? chorobę psychiczną? Można dostać
          unieważnienie, ale tylko wtedy jeśli choroba występowała przed
          zawarciem związku małżeńskiego i była zatajona przez osobę chorującą
          przed małżonkiem;)
          • 06.08.08, 09:36
            zgadza sie w zupelnosci.
            --
            .,.
    • 05.08.08, 14:33
      • 05.08.08, 18:08
        racja
        --
        .,.
    • 06.08.08, 22:52
      W ostatniej Polityce, a wlasciwie jej dodatku przeczytalam zdanie,
      ze wiekszosc rozwodow w Polsce odbywa sie z blahych przyczyn.
      Zgadzam sie w zupelnosci. Spieramy sie o duperele, obrazamy, unosimy
      duma, nie ma kompromisow, bo po co? skoro Janek i Wandzia tez sie
      rozeszli, i inni, i zyja, to czemu ja mam sie zmuszac i zyc z
      nim/nia.

      Po 2, 3 ,4 latach i w nastepnym zwiazku okazuje sie, ze znow sa
      problemy, ooo wtedy moze pojawic sie REFLEKSJA

      --
      • 07.08.08, 07:09
        julka1800 napisała:

        >
        > Po 2, 3 ,4 latach i w nastepnym zwiazku okazuje sie, ze znow sa
        > problemy, ooo wtedy moze pojawic sie REFLEKSJA
        >

        refleksja typu "o ku*wa, trafiam zawsze na chamów/ zołzy":) jest
        bardzo częsta:)
    • 07.08.08, 14:12
      imho problemy z seksem to nie jest kwestia samodzielna, tylko skutek
      innych problemów w związku.
      po jakimś czasie klapki opadają, hormony zwalniają, i wychodzi nuda,
      rutyna, i niedopasowanie - ale nie seksualne, tylko charakterów i
      życiowych poglądów, planów, marzeń.
      jak ludzie się kochają i chcą być razem, to i w łóżku się dogadają.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.