Dodaj do ulubionych

Slub i Wesele bez rodziców..:/

  • niebieski_lisek 04.09.08, 14:39
    Zupełnie nie rozumiem Twojej postawy, którą odbieram jako całkowicie
    egoistyczną. Nie łapię tego, czemu Twoi rodzice tez nie mogą sobie wykupić
    miejsc i lecieć z Wami.
    --
    Dawniej misia12347 :)
  • minka5 04.09.08, 14:40
    W sumie bardzo praktyczne rozwiazanie.... Za kazdym razem, gdy
    potrzebny bedzie akt slubu, obowiazkowa wycieczka na Karaiby...
    Dobre!
    Rejest zawarcia zwiazku malzenskiego w USC nie zawsze jest
    wystarczajacy.

    Rodzicow teraz nie, w przyszlosci dzieci nie... Tez dobre. No bo w
    sumie po co? Slubuje sie przeciez do grobowej deski.
  • morepig 04.09.08, 14:41
    trzeba bylo nic nie mowic i zrobic sobie ten slub po cichu. mysmy
    nikogo nei zaprosili ale moi rodzice wpadli bo mieszkaja 90m od
    urzedu i gluio bylo...
    wytlumacz raz jeszcze ze takie jest wasze marzenie a weselicho czy
    cos mozecie zrobic kiedy indziej jezeli nei moga przezyc... ;-)))
    albo zrobcie wideokonferencję z karaibów ;-)
    --
    "Kiedy się jest bogiem, nie trzeba się tłumaczyć." T.Pratchett
  • kochaj.swoje.zycie 04.09.08, 14:50
    Na chwilę z domu wyszłam i jak się wątek rozrósł.
    --
    rzepkę schrupać
  • prawdziwy.optymista 04.09.08, 14:53
    Kochana, życie to nie spełnianie własnych zachcianek. Rodzice wychowali Was i
    opiekowali się Wami - poświęcili Wam swoje życie. Waszym pragnieniem powinno być
    aby ten w ten dzień byli z Wami. Nie postępuj egoistycznie. Zastanów się jeszcze
    nad tym.


    ----------------------------
    Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
  • j-ak 04.09.08, 20:21
    prawdziwy.optymista napisał:

    > Kochana, życie to nie spełnianie własnych zachcianek.

    A czym jest zyciem? Spelnianiem cudzych zachcianek? Jesli tak to ja podziekuje.
    Zreszta czuje, ze nie tylko ja.
  • ibryl 04.09.08, 14:56
    mona_bez_ogona byłem kiedyś na ślubie i weselu, które sobie młodzi
    wymarzyli (łącznie z nazwiskiem świadka: Szatan); po niecałym roku
    był rozwód

    pozdro
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 15:08
    I co w związku z tym? :) Mam płakać, czy odganiać Szatana?:)
  • ibryl 05.09.08, 10:46
    mona_bez_ogona napisała:

    > I co w związku z tym? :) Mam płakać, czy odganiać Szatana?:)

    nic
  • pancwynar 05.09.08, 12:08
    > [...] byłem kiedyś na ślubie i weselu, które sobie młodzi
    > wymarzyli (łącznie z nazwiskiem świadka: Szatan); po niecałym roku
    > był rozwód [...]

    byłem kiedyś na tradycyjnym ślubie i weselu, z wódeczką, weselnymi
    muzykami, flakami i balonikami
    nie wiem kto sobie takie wymarzył ['młodzi' czy 'ich starzy']
    po niecałych 3 'rokach' było po wszystkim - rozwód w trakcie

    sumując: idiotyczny wpis nic nie wnoszący do dysputy
  • chomsterek 05.09.08, 17:11
    Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, dlaczego niektorzy, gdy koncza
    sie im argumenty, strasza widmem rozwodu...
    Zgadzam sie z przedmowca - sposob zawarcia slubu i organizacji (lub
    jej braku) przyjecia weselnego, nie ma nic do rzeczy, jesli chodzi o
    trwalosc zwiazku malzenskiego...
  • antekcwaniak 04.09.08, 15:05
    Dla mnie wszystko jest jasne. Mona chciała się pokazać, że jest "oryginalna".
    Ślub na Karaibach, brak rodziców. Zaczęła wątek. Myślała, że wszyscy jej
    przyklasną. Nie rozumiem po co się radzisz skoro już podjęłaś decyzję. Dla mnie
    jesteś smarkata i rozkapryszona pannica. Skoro tak podchodzisz do ślubu, że jest
    staroświecki i nie chcesz tego robić dla rodziców i bliskich to możecie złożyć
    sobie przysięgę przy gwiazdach nad jeziorem a na Karaiby polecieć jak na wczasy.
    Po co Ci przysięga przed urzędnikiem skoro to takie staroświecki. Ja odbieram
    Ciebie jak pannice, które będzie się popisywać przed koleżankami jaki to
    romantyczny ślub miałaś. Tylko, że ślub to ustawiony spektakl. A one głupie będą
    Tobie klaskać. Ciekawi mnie czy ewentualny rozwód też tak wyreżyserujesz. A od
    ślubu jest więcej pięknych dni...
    --
    Wszystko czego potrzebujesz masz już w sobie...
  • optymistyczny2 04.09.08, 15:13
    Egoizm do kwadratu. Rozumiem, że ktoś nie chce tego całego spędu z
    dalszą rodziną, ale grono najbliższych powinno być jednak wzięte pod
    uwagę. I czy na pewno ten Wasz wyjazd na Karaiby to jest w 100%
    zarobiony przez Was, czy jednak korzystacie lub w przeszłości
    korzystaliście z finansowego wsparcia rodziców, np. w kupnie lub
    współfinansowaniu mieszkania...? To byłoby naprawdę super
    podziękowanie za wychowanie i pomoc w życiowym starcie.
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 15:23
    Od 19 roku życia- chwili zdania matury nie korzystam z pomocy
    rodziców i utrzymuję się samodzielnie.. Mieszkanie kupiliśmy sobie
    sami na kredyt. Coś jeszcze?
  • sonic84 04.09.08, 15:28
    Mozna upiec dwie pieczenie na jednym ogniu- np. ślub cywilny w Polsce a tzw.
    "kościelny" (nie wiem czy wyznajecie jakąkolwiek religię-założyłam ,że ślub wg
    obrządku kościoła rzymsko -katolickiego jest dla was do zaakceptowania) na
    Karaibach... i w czym problem :D
  • optymistyczny2 04.09.08, 15:31
    A czy narzeczony też taki samodzielny i samowystarczalny?
    To w końcu Wasza sprawa, ale muszę przyznać, że "za takie głupawe
    roztrząsanie sprawy już Cię nie lubię" - bo to się wydaje cholernie
    pretensjonalne. Skoro nie liczysz się z uczuciami rodziców, to po co
    pytasz? Lećcie na te swoje Karaiby i miejcie starych gdzieś, co
    najwyżej przy okazji pokażecie im zdjęcia...
  • szalona.manuela 04.09.08, 15:33
    Powinnaś naliczyć rodziców za te 19 lat i ich spłacić skoro jesteś
    taka hop do przodu.
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 15:38
    Ja się na świat nie prosiłam, co?:)
  • szalona.manuela 04.09.08, 15:41
    Ale skoro już jesteś i jesteś nowowczesna, niezależna itd., to jest
    to jakby oczywiste - spłacić trud rodziców.
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 15:43
    Jaki trud? Chyba raczej przyjemność, sądząc po wpisach na e-mamie,
    kobiecie itd:)
  • szalona.manuela 04.09.08, 15:44
    Wychowanie nie każdego dziecka jest przyjemne.
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 15:48
    Z tak oczywistą oczywistością nie mam zamiaru polemizować.
  • bambussi 05.09.08, 09:59
    jak trzeba było wychować, opłacić edukcję, wyżywić, ubrać, zapewnić
    to i owo, to rodzice byli cacy

    a teraz, kiedy gó..ara zarobiła (DZIEKI RODZICOM) pierwsze większe
    pięniądze to od razu rodzicom kopa w dupę...

    boze chroń rodziców przed takimi dziećmi...
  • princessjobaggy 05.09.08, 15:56
    bambussi napisał:

    > jak trzeba było wychować, opłacić edukcję, wyżywić, ubrać,
    zapewnić to i owo, to rodzice byli cacy
    >
    > a teraz, kiedy gó..ara zarobiła (DZIEKI RODZICOM) pierwsze większe
    > pięniądze to od razu rodzicom kopa w dupę...
    >
    > boze chroń rodziców przed takimi dziećmi...

    Lo matko bosko, stek gornolotnych okreslen, conajmniej jakbys Ty
    sama byla ta niezaproszona matka ;/

    Powiedz, co wiesz o dziecinstwie, wychowaniu itp autorki watku, ze
    az krzyczysz, ze sie gowniara DZIEKI RODZICOM dorobila?

    A tak BTW, jesli ludzie decydujac sie na dzieci robia to tylko po
    to, zeby ktos im byl pozniej wdzieczny za troske, to lepiej zyby
    pozostali bezdzietni.
  • watermelon_woman 04.09.08, 15:28
    Czyli rozumiem, że ślub urządza się głównie po to, żeby podziękować
    rodzicom?

    A w ogóle to dlaczego "grono najbliższych" nie bierze pod uwagę
    marzeń państwa młodych, a oni mają brać pod uwagę ich wymagania?
  • watermelon_woman 04.09.08, 15:31
    Antekcwaniak, szybko stawiasz diagnozy ;)

    Oczywiście, każdy ślub to ustawiony spektakl, jak każda planowana
    wcześniej impreza, nieważne, czy z całą rodziną, czy na Karaibach.

    Czemu się tak unosisz? Przeszkadza ci, że ktoś chce realizować swoje
    marzenia, że ma na to wystarczająco dużo odwagi?

    Po twojej agresywnej wypowiedzi wyraźnie widać, że uwielbiasz
    ustawiać życie innych.
  • szalona.manuela 04.09.08, 15:42
    Poczytaj wypowiedzi autorki wątku - "nieagresywne". Zakładać wątek i
    oburzać się, gdy ktoś ma inne zdanie - to dopiero sztuka dyskusji.
  • j-ak 04.09.08, 20:27
    a czytalas pierwszy wątek autorki? ten ktory rozpoczal cała te dyskusje? autorka
    prosila o opinie jak przekonac rodzicow do tego zeby nie mieli im za zle, ze
    chca zrealizowac swoje marzenie. nie prosila nas o to zebysmy ocenili, czy to
    dobrze, czy zle, ze ona chce miec slub we dwoje!!!
  • antekcwaniak 04.09.08, 21:11
    Szczerze to mam gdzieś życie tej panny. Nikomu życia nie ustawiam. Martwię się o
    własne cztery litery. Sam nie mam dobrych kontaktów z rodziną. Ale potrafię w
    takich sytuacjach zadbać o swoje marzenia i pewne tradycje i obyczaje panujące w
    tym kraju. Ta pannica była samowystarczalna od urodzenia. Na świat się nie
    pchała. Za przedszkole i szkołę sama sobie płaciła. To pusta pannica, która
    chciała zabłysnąć tutaj Karaibami. Zajrzałem na stronę niemieckiego TUI. To
    zdecydowanie tania wyprawa jak na zawarcie związku małżeńskiego. I to
    wymarzonego.... ;)
    --
    Wszystko czego potrzebujesz masz już w sobie...
  • dropkick_murphys 05.09.08, 16:03
    już jej kasę liczysz... i co z tego, że wyprawa tania? zazdrościsz?
  • joagru 04.09.08, 15:32
    Mona-jestem za, życzę powodzenia i pomyślnej realizacji planów.
    Dla osób podkreslających, że rodzice mają prawo uczestniczyć w
    ślubie dziecka: wiecie, że istnieją rodzice którzy sobie tego nie
    życzą?
    Moja mama, gdy miałam 15 lat, powiedziała że jeżeli chcę kiedyś
    wychodzić za mąż, mam sama zbierać fundusze, jej raczej nie
    zapraszać, i na niańczenie dzieci nie liczyć w przyszłości.
    Słowa dotrzymała, mój brat nie uszanował jej zdania. Zaprosił na
    ślub, żeby się na nim znalazła, prosił ją kilka miesięcy i prawie że
    zmusił.. Efekt? Siedziała całą uroczystość naburmuszona psując
    atmosferę.. I po co to było potrzebne? Jak nie chciała, miała prawo.
    Ja jestem w związku od 13 lat, za mąż się nie wybieram, dzieci mieć
    nie zamierzam, więc mama może być spokojna, nie będę jej męczyć.
    I nie mam żadnego żalu do niej, ma prawo mieć własne zdanie.
    Powiedziała, że jak dzieci wyfruwają z gniazda to ona chce mieć w
    końcu święty spokój. Słusznie.

    Mona- gratulacje dla was obojga :)))
  • rumpa 04.09.08, 17:43
    A wiesz że Twoja mama ma jakieś poważne problem emocjonalny, tylko
    tak się do tego przyzwyczaiłaś że już tego nie widzisz?
    I że chyba sama to odziedziczyłaś
    Wyrazy współczucia
    A jak tak czytam posty Mony coś tam, to widzę jedno - żeby dzieci
    wpadły na taki pomysł, to rodzice coś musieli ostro skiepścić - i
    teraz albo dzieci /dziecko ma o coś żal, padła więź albo -
    awansowany socjalnie dzieciaczek się wstydzi pochodzenia - na
    przykład te uwagi o wiejskich przyśpiewkach
    a marzenie - jak marzenia - jak to się mówi - jak Bóg chce nas
    ukarać to spełnia nasze marzenia.
    inna rzecz, że jak ktoś tu przytomnie zauważył, pachnie traceniem
    cnoty na białym niedźwiedziu przy szampanie z truskawkami przy
    kominku - spektakl - kosmo w rozkwicie - dla mnie osobiście wiekszy
    obciach niż ludowe przyśpiewki - gdyby mi kumpela zaprezentowała
    taką foto story - to miałabym trudność z zachowaniem powagi
    już bym wolała slub na skoku spadochronowym - ale jakieś prawdziwe
    emocje i nie tak koszmarnie sztuczne, jak z Żony Hollywood.
    Kurde, nawet mogłoby być Hollywoood ale z przymrużeniem oka
    ale tak na serio?

    sama mam ślub cywilny

  • antekcwaniak 04.09.08, 21:16
    Ruma trafiłaś w sedno. Gdyby nie Twój ślub cywilny poprosiłbym Cię o rękę.
    Uwielbiam mądre kobiety !!!
    --
    Wszystko czego potrzebujesz masz już w sobie...
  • haritka 04.09.08, 15:26
    slub taki jak chcecie a dal rodzicow poczestunek po powrocie
  • nymphaea88 04.09.08, 15:41
    Nie rezygnujcie z marzeń, to WASZ ślub i tylko WY macie prawo decydować jak
    będzie wyglądać, a rodzicom nic do tego. Nie musicie ich do niczego przekonywać
    - skoro nie podoba im się wasz pomysł to już ich problem.
  • szalona.manuela 04.09.08, 15:42
    I w ogóle kopa w dupe tym rodzicom, odchowali więc są zwolnieni z
    bycia rodzicami.
  • chomsterek 05.09.08, 20:49
    A po co sie zaraz tak zaperzac?
  • inzynier53 04.09.08, 15:54
    mona, popieram Cię.

    Ja jestem już "stary" i sam mam dorosłe dzieci, a nawet wnuka.
    W przeciwieństwie do wielu zaborczych starców wypowiadających się w tym wątku
    uważam, że Wy macie jak najbardziej prawo do zrealizowania tego marzenia, a
    wystarczającym ukłonem w stronę rodziny i tradycji jest zaproszenie na imprezę
    po powrocie. Jeśli rodzina ma mieć za złe, to jest to jej problem. Oczywiście
    najlepiej byłoby zadowolić wszystkich, ale jeśli się nie da, to w tej akurat
    jedynej i wyjątkowej imprezie Wasze zdanie jest najważniejsze. W końcu nikomu
    krzywdy nie robicie, a widok Waszego szczęścia i zadowolenia powinien być dla
    rodziców wystarczającą nagrodą.
  • kasiorekk 04.09.08, 16:30
    dzięki za ten wątek!
    pomóc nie pomogę, argumentów nie podsunę, bo borykam się z tym samym, ale ślub
    we dwójkę gdzieś daleko to dla mnie rozwiązanie wszelkich problemów, a więc po
    części spełnienie marzeń o spokojnym ślubie, więc w pełni Cię rozumiem,
    popieram, trzymam kciuki i powodzenia!
  • ogonoo 04.09.08, 17:05
    Ja uwazam ze cos ty chyba masz slabe pojecie o slubie za granica :P Zeby slub
    byl wazny, musza byc swiadkowie w liczbie osob 2, w jakim jezyku bedzie wydany
    dokument? Zapewne na karaibach w jezyku angielskim , po powrocie do kraju
    bedzieci musieli dokonac tlumaczenia dokumentu na jezyk polski, a potem ubiegac
    sie o wydanie polskiego aktu slubu. Inaczej to ten twoj slub to jakis pic, i byc
    moze rodzice maja racje ze chca cie przed tym uchronic.
  • justyna.ak 04.09.08, 17:19
    Przeczytałam wątek kilka godzin temu. widziałam, że pierwsi forumowicze nie
    zostawili na Tobie suchej nitki. Nie wiem jak się dyskusja potoczyła dalej, ale
    patrząc wyrywkowo, to chyba nie tak, jakbyś sobie tego życzyła.
    Przyznam szczerze, że mnie też ciary przechodzą na myśl, że trzeba będzie jakieś
    ślubne decyzje podejmować prędzej czy później, więc na razie odwlekamy na później.
    Nie wiem czy już ktoś Ci to poradził, więc jeśli mogę...
    Widziałam wpis, że jesteście niewierzący, więc ta wersja tak czy siak wypada z
    obrotu. Rozumiem więc, że ślub chcecie naprawdę tylko dla siebie, nie będę tu
    się zbędnie zachwycać, bo zgadzamy się w stu procentach, więc się w tej kwestii
    rozumiemy, rozumiemy też istotę sprawy a inni nie muszą. Rzeczywiście, jak ktoś
    wspomniał, dobrym rozwiązaniem byłby ślub humanistyczny, w końcu jest on jak
    żaden inny tylko dla tych osób, nie dla kościoła, państwa itp. I tu dochodząc
    do sedna - polecałabym Wam humanistyczny, a dla rodziców ten w urzędzie. Oni
    humanistycznego mogliby nie uznać, zresztą jak już pisałam, on się idealnie
    nadaje dla osób, które chcą to przeżyć tak jak Wy. Tak myslę, że te cywilne
    formalności, to chyba rzecz taka, którą można byłoby uraczyć najbliższych. Dla
    wielu jest to wystarczająca forma, więc może i dla Waszych rodziców. To jest
    kompromis, który Ci proponuję. A drugi, w zależności od oporu, jaki będzie
    stawiała rodzina - który ślub wziąść najpierw ;) Pozdrawiam i mam nadzieję, że
    znajdziesz rozwiązanie.
  • ojka1 04.09.08, 16:39
    jeśli rodzice są wam niepotrzebni do slubu to konsekwetnie nie
    szukajcie ich jak np.nie będziecie mieli z kim zostawic swoich
    dzieci albo potrzebowali innej pomocy
  • dorotab1 04.09.08, 17:18
    przeczytaj dokładnie tekst, autorka kilka razy napisała, ze nie planuje dzieci.
    Autorce wątku gratuluję, ja miałam bardzo podobny ślub i podróż poślubną.I nic
    nie żałujemy, a z rodzicami mamy nawet lepszy kontakt niż przed ślubem.
  • maggie134 04.09.08, 17:14
    Zalamuje mnie poziom wypowiedzi na forum. Cale szczescie, ze je nie szukalam tu
    rady kiedy sama bylam w podobnej sytuacji. Swiete rpzekonanie, ze istnieje tylko
    jedna sluszna droga jest niestety typowo polska przywara.

    Tak sie sklada, ze moge Ci conieco doradzic jako ze sama wzielam slub bez
    rodzicow na 2gim koncu swiata i .. bylo cudownie. Po powrocie zorganizowalam
    obiad - przyjecie (wynajelam cala knajpke i zorganizowalam wszystko tak, zeby
    goscie mogli sie poruszac i nie musieli siedziec na miejscu jak trusie) na
    ktorym min. wyswietlilam film z mojego slubu. Wszyscy byli bardzo zadowoleni.

    Jak przekonalam rodzicow? Na kilka sposobow - po pierwsze postawilam na
    "romantyzm". Przekonywalam jakie to bedzie wspaniale wziac slub w moim
    wymarzonym miejscu. Po drugie - nie jestem katoliczka i pokazalam rodzicom pare
    fotek jak wyglada urzad stanu cywilnego w moim miescie i sie im prawie
    poryczalam ze nie chce tam i mowy nie ma, ze t taka hurtowka bez emocji i ja tak
    nie chce. Obiecalam film i przyjecie po powrocie. I w kolko meczylam temat
    romantyzmu.
    Mialam o tyle latwo, ze nie bylo mozliwosci by rodzice przyjechali na slub -
    odleglosc i brak mozliwosci finansowych - wiec powtarzalam im jak bym chciala by
    mogli tam byc i jaka to szkoda ze nie da sie tego zorganizowac i tyle.

    Z poczatku bylo ciezko - rodzina katolicka a ja nie chce wziac koscielnego - no
    jak to! Jak jeszcze wymyslilam ze w obcym kraju to bylo dopiero marnie. Ale w
    koncu mama zalapala romantyczna wizj slubu we dwoje w wymarzonym miejscu i
    przekonala cala reszte. Dostala piekne zdjecie ze slubu i nagranie video i
    wszystkim teraz opowiada jaki to romantyczny slub mialo jej dziecko.

    Elementem decydujacym okazalo si eprzyjecie. Musialo byc udane i co
    najwarzniejsze nietypowe, by rodzina czula ze uczestniczy w czyms wyjatkowym.
    Kosztowalo mnie to wiele trudu nim znalazlam odpowiedni lokal, skompletowalam
    menu itd.

    Tak czy siak slub sie udal i wspomnienia pozostana mi na zawsze. Rodzina jest
    zadowolona a ja jeszcze bardziej. nie chcialam nudnego odklepania formulki w
    oblesnym urzedzie i udalo mi sie tego uniknac.
  • bambussi 05.09.08, 10:06
    stać cię było na ekstra lokal z indywidualnym menu a nie było Cie
    stac na opłacenie wyjazdów jeszcze dla rodziców - komu tu bajki
    wciskasz.....

    egoiści zawsze pozostana egoistami, na miejscu rodziców
    potraktowałbym cię tak jak ty ich - czyli totalna zlewka i jak
    będziesz miała problem, to leć sobie na karaiby a nie do mamusi czy
    tatusia, niech ci palmy pomogą :)))

    szczytem jest chwalnenie się brakie jakichkolwiek oporów przed
    realizacją swoich egoistycznych mrzonek kosztem osób, które podobno
    są dla ciebie ważne

    żenada - chyba największa porażka wychowawcza rodzców, nie być
    zaproszonym na ślub własnego dziecka...
  • princessjobaggy 05.09.08, 15:59
    bambussi napisał:

    > żenada - chyba największa porażka wychowawcza rodzców, nie być
    > zaproszonym na ślub własnego dziecka...

    Tak, tak, najwieksza porazka. Na rowni oczywiscie z narkotykami,
    hazardem i mordobiciem... :/
  • maggie134 05.09.08, 17:01
    W jakim ty swiecie zyjesz? Wynajecie lokalu na jeden wieczor to zaden wielki
    koszt - zamknelam sie w 2tysiacach zlotych. Sam przelot 1 osoby w miejsce gdzie
    bralam slub kosztuje 3 tysiace nie mowiac juz o kosztach pobytu. Tak sie sklada,
    ze nie bylo mnie stac. Ledwie mnie bylo stac na wyjazd dla mnie i meza a i tak
    musielismy sie nieco zadluzyc.

    Ale po co ja dyskutuje. Przeciez widze, ze opinia pana/pani jest swieta i
    niezmienna. Ze nie przyjmuje do wiadomosci, ze nie wszyscy musza zyc tak samo i
    chciec tego samego.
    Prosze sobie wyobrazic, ze moi rodzice nie czuja sie w najmnejszym stopniu
    urazeni/odsunieci na drugi plan czy co tam jeszcze. Uwazaja ze podjelam sluszna
    decyzje, chcac czegos wiecej niz standard. Nie uwazaja tego za swoja porazke, a
    raczej za sukces. To ze potrafie myslec samodzielnie i wyzwolic sie z ogolnie
    przyjetych standardow napawa ich duma. Nie potrzebuja tych parunastu minut w
    urzedzie, zeby wiedziec, ze ich kocham i sa dla mnie wazni. Oni ze swojej strony
    ciesza sie ze zrealizowalam swoje mazenie. Ot poprostu. Ale jak widzac taki
    scenariusz przerkracza mozliwosci umyslowe co po niektorych. Przeciez "wszyscy
    tak robia" wiec tak musi byc nie?
  • winomusujace 04.09.08, 18:27
    Wd mnie trochę jesteś niedojrzała do tego ślubu i od tego trzeba
    zacząć...

    1. egoizm
    2. nie umiejętność pójścia na kompromis
    3. naiwne i idealistyczne podejście do zaślubin, co może sugerować
    podobne podejście do związku mał jako takiego.

    Taka pierdoła i tak się upierać, pragnienie rodem z filmu klasy c
    kontra miłość rodziców. Szkoda że relacje w Waszej rodzinie są tak
    patologiczne :/

    Moja rodzina, ani mojego męża nie usiłowała nas do niczego zmusić,
    ale po dyskusjach, ustaliliśmy że za te wszystkie lata poświęcone nam
    jesteśmy im to winni/ chcemy przeżyć z nimi tą chwilę. Wzieliśmy więć
    ślub, zjedliśmy razem obiad z najbliższą rodziną, a na drugi dzień
    wylecieliśmy na miesięczną podróż poślubną parę tysięcy km od domu,
    gdzie przeżyliśmy nie jeden najpiękniejszy dzień w życiu, ale cudowne
    tygodnie ze sobą, część wyjazdu spędziliśmy w jednym z miłych
    ośrodków all inc na pewnej wyspie, były tam też ślubu np pewnych
    francuzów, którzy zaprosili na tą wyspę swoją najbliższą rodzinę i to
    mi się podobało, widziałam też taki samotny ślub i pomyśleliśmy z
    mężem że to dość smutne było.. wszyscy uśmiechający się serdecznie -
    za dolary które masz na koncie.

    Jeśli jesteście tak niezależni finansowo, zaproście waszych rodziców.


    A pisanie, czego to Ty byś nie chciała dla swoich dzieci jest
    śmieszne, nie masz dzieci, nie jesteś matką i nie masz pojęcia jakie
    wtedy obudziłyby się w Tobie uczucia i czego byś pragnęła.

    --
    In vino feritas
  • tunczyczekk 04.09.08, 18:42
    Jak najbardziej popieram Twoj pomysl.
    A tak szeroko omawiany w tym watku egoizm, przypisalabym raczej forumowiczom krytykujacym Cie.
    Tak trudno zrozumiec ze slub to dzien mlodych ?????? Jakim prawem rodzice maja przy tym byc ? To tylko i wylacznie dobra wola panstwa mlodych. Chcą byc tylko we dwojke, chca spelnic swoje marzenie. Teoretycznie to decyzja na cale zycie !! Pomysl jest piekny a dodatkowi ludzie tylko by popsuli te intymna atmosfere.
    Do autorki: zaproponowalas rodzicom jakis uroczysty obiad/kolacje po powrocie... a tlumaczylas im to co czujesz ? podziel sie tym z nimi. Jak nie zrozumieja - trudno. Uzadzilabym mimo to ten obiad po powrocie, jak im na Tobie zalezy to przyjda. I myslisz, ze jak zobacza was (zapewne) tak szczesliwych, to nie ustapia i nie przestana sie boczyc :)?
  • winomusujace 04.09.08, 18:54

    > !! Pomysl jest piekny a dodatkowi ludzie tylko by popsuli te
    intymna atmosfere.

    No jak ktoś swoich własnych rodziców widzi w kategorii dodatkowi
    ludzie, to rzeczywiście sensu nie ma

    lol


    --
    In vino feritas
  • bambussi 05.09.08, 10:10
    tunczyczekk napisała:

    > Tak trudno zrozumiec ze slub to dzien mlodych ?????? Jakim prawem
    rodzice maja
    > przy tym byc ?

    prawem 20 kilku lat wychowywania, opłacania edukacji, martwienia się
    itd, żeby teraz gó..ara która poczuła kaskę mogła poszpanowac
    karaibami...

    >To tylko i wylacznie dobra wola panstwa mlodych. Chcą byc tylko
    > we dwojke, chca spelnic swoje marzenie.

    to kwestia zwykłej kultury i tego czy ma się rodziców w dupie, czy
    nie...

    > !! Pomysl jest piekny a dodatkowi ludzie tylko by popsuli te
    intymna atmosfere.

    taaa, intymna atmosfera, z obsługa hotelu uśmiechająca się obłudnie
    za dolary (jak ktoś to dobrze powyżej napisał), jasne że lepiej z
    obcymi niż z rodziną,,,
  • mini_mini26 05.09.08, 13:42
    Jej, chyba te Karaiby Was w oczy kolą....
    A skąd wiecie, co ona robi na co dzień dla rodziców?
    Czy rozpoczęcie samodzielnego życia ma się zawsze wiązać
    ze "spłacaniem długu" wobec rodziców.
    Ja nie chcę, zeby moje dziecko w przyszłości dziękowało mi za to, że
    go wychowałam rujnując tym samym własne marzenia.
  • chomsterek 05.09.08, 21:38
    Ktorys z dyskutantow napisal wczesniej - lepiej w ogole nie miec
    dzieci, niz plodzic je w oczekiwaniu na wdziecznosc i "splacenie
    dlugu" zaangazowania, poswieconego czasu i srodkow. Naprawde
    postrzegasz rodzicielstwo jako inwestycje z odroczeniem zysku?
  • malgorzata_n 04.09.08, 19:37
    Popieram, róbcie jak uważacie.

    Wśród rówieśników coraz więcej ślubów i wesel, organizuje się wielkie imprezy, na które zaprasza się tzw. "piąte wody po kisielu", jakichś krewnych, których raz w życiu się widziało, bo przecież cała rodzina chce uczestniczyć w szczęściu Młodych.
    A co w nieszczęściu? Wtedy muszą sobie radzić tylko we dwoje, czasem nawet na rodziców nie można liczyć. Nie życzę nikomu źle, ale w życiu zdarzają się różne rzeczy, a wtedy jakoś nie ma chętnych do pomocy, czasami zwłaszcza wśród rodziny...
    Dlatego uważam, że przyszli małżonkowie powinni samodzielnie decydować o każdym aspekcie swojego życia.
  • ewa9000 04.09.08, 20:12
    Wiesz juz jak się legalizuje ślub zawarty za granicą ? Weżcie sobie
    jeden ślub na plaży a drugi w urzędzie w Pl . Pewnie taka ciężka
    romantyczka nie jest zaprawiona w kilkumiesięcznych i kosztownych
    dosyć przeprawach po urzędach i tłumaczach więc takie rozwiązanie
    pozwoliłoby mieć ciasto i zjeść ciastko.
  • silling 04.09.08, 20:50
    planuje dokladnie taki sam slub na wyspach bez rodzicow,
    tyle ze koscielny
    i nie jest to jakies strasznie rzadkie zjawisko, np.: znajomi niedlawno pobrali
    sie w vegas, tez bez rzadnej rodziny...

    --
    Meet Your Meat
    meat.org
  • szalona.manuela 04.09.08, 22:13
    Poprawka - żadnej rodziny.

    I co, są szczesliwsi z tego powodu, że w vegas (slynącym z brudu i minionych lat
    świetności)?
  • watermelon_woman 05.09.08, 12:12
    Manuela, czy ty przypadkiem nie jestes zazdrosna?
    Wszystkie te teksty i określenia pod adresem autorki... no coż...
    kultura pochwalić się nie możesz, pewnie finansami również nie, a
    jakiekolwiek bardziej egzotyczne miejsca niż Łeba i Zakopane znasz z
    opowieści znajomych ;)

    To się nazywa redukcja dysonansu poznawczego: "nie stać mnie na
    vegas, nie szkodzi, i tak jest brudne i nie warto tam jechać" ;)
  • mona_bez_ogona 05.09.08, 12:44
  • szalona.manuela 05.09.08, 15:28
    Odpowiedam:

    Nie jestem zazdrosna.
    Nie uważam, żebym była niekulturalna.
    Zależy co uważasz za chwalenie się finansami, bo niektórym wystarczy
    tyle, innym mniej. Wystarcza i na egzotyczne miejsca (nie tylko w
    ofercie **last minute) i na SPA raz na jakiś czas, ale na luksusowe
    volvo nie (nie żałuję, pracuję).

    Co do Vegas - wystarczy poczytać, pooglądać reportaże, tudzież mieć
    znajomych, którzy włąśnie stamtąd wrócili i mają porównanie, bo
    jeżdzą dużo po świecie. W Vegas obecnie imprezy robią hollywodzkie
    upadłe gwiazdeczki, kasyna nie są już tak popularne jak kiedyś, a
    syf na ulicach przerasta wyobrażenia o syfie miejskim.

    Usatysfakcjonowana?
  • wodnik07 04.09.08, 21:36
    Mona, masz prawo realizować swoje marzenia. Mogłaś nic nie
    mówić rodzicom i po prostu zrobić niespodziankę.
    Byłaby super bomba! Wiem, co mówię!
    Życzę powodzenia
  • estta1 04.09.08, 22:55
    decyzję podjełaś - mniejsza z tym czy dobra, pytasz jak wytłumaczyć
    rodzicom. Znasz ich najlepiej więc powinnas wiedzieć jak się do tego
    zabrać. Jesli reaguja równie uparcie i emocjonalnie jak TY to nie
    widze tego w różowych kolorach. Jesli teraz masz dobre relacje z
    rodzicami to z czasem pogodzą się z Twoją decyzją. Spróbuj tylko nie
    lecieć na te KAraiby pokłócona z nimi bo żadna plaża nie zaćmi ci
    myśli o tym. tak swoją drogą jakimż to trzeba byc młodym i naiwnym
    żeby mieć takie marzenia. Autorkę wątku przzepraszam ze tą końcówkę,
    mimo chęci nie mogłam sie powstrzymać, a kocham bardzo bardzo
    bardzo :). Każdego dnia mam karaiby w smętnych odmentach
    krakowaskiej mżawki. Na karaibach byłam kicz do kwadratu, dziwię się
    facetowi że mu sie to podoba.
  • marina111 05.09.08, 00:59
    A uwazasz ze oni sobie nie marzyli o dniu ślubu ich corki? Tyle lat
    Cię wychowywali i poswiecali się a ty nie mozesz spełnic ich
    prosby/marzen i zrobic slubu na którym beda obecni rodzice... podłe
    i egoistyczne
  • widokzwenus 05.09.08, 09:42
    A rodzice w ogóle nie są tu egoistyczni...
    Pomijam juz kwestię że śmierdzi mi to sytuacją "co my ludziom
    powiemy".
    Moi rodzice gdybym wpadła na ten pomysł byliby przeszczęsliwi. Ale
    im zalezy na mnie a nie na formach. I tu jest ta różnica.
  • chomsterek 05.09.08, 21:48
    marina111 napisała:

    > A uwazasz ze oni sobie nie marzyli o dniu ślubu ich corki? Tyle
    lat
    > Cię wychowywali i poswiecali się a ty nie mozesz spełnic ich
    > prosby/marzen i zrobic slubu na którym beda obecni rodzice...
    podłe
    > i egoistyczne

    Kochana, ale czyj to jest slub? Rodzicow, czy Mlodych?
    Rodzice czesto widza dla swoich dzieci inna przyszlosc, niz te
    chcialyby realizowac. Czy to oznacza, ze nalezy im we wszystkim
    ulegac? A co, jesli nie ogranicza sie do decydowania jedynie o tej
    kwestii? Dalej im ustepowac, bo tak sobie wymarzyli?
  • marina111 06.09.08, 16:24
    A moze poprostu chca byc przy swoich dzieciach w tak waznym dniu?
  • freewomanpl 05.09.08, 06:51
    Czytając to i wiele innych forów można dojść do następujących
    wniosków:
    -większość odpowiadających albo nie pokończyła szkół bądź nie
    posiadła umiejętności czytania ze zrozumieniem, pytanie było
    postawione jasno, a jak widać odpowiedzi zazwyczaj go w ogóle nie
    dotyczą,
    -internet to bardzo swoiste medium. Tutaj wychodzą ludzkie słabości,
    najgorsze wady, stadna chęć wyeleminowania wyróżniających się
    jednostek,prawie wszystko jest zezwierzęcone i nie ludzkie,
    nastawione na lincz. A jest tak bo na co dzień w prawidzwym życiu
    tak się nie da, a na pewno nie na taką skalę. Tutaj ludzie wylewają
    to wszystko jak pomyje przez okno kiedyś.
    -w polskim internecie nie ma czegoś takiego jak tolerancja,
    obowiązuje zasada - wyróżniasz się - jesteś ... (tutaj wstawić
    odpowiednie słowo np. egoistą,



    Moja rada dla Ciebie:
    - czytaj tylko te posty któe dotyczą pytania,
    - nie bierz do siebie tych krytykujących Twój sposób na życie (w
    końcu większość społeczeństwa to bydło a czy z bydłem się prawadzi
    dysputy?)
    - jedz na te Karaiby z ukochanym,
    - mimo wszystko sprobuj pogadać wspólnie z przyszłym mężem i waszymi
    rodzicami o tym co do nich czujecie i że wasza decyzja nie oznacza
    odrzucenia ich z waszego życia
    - może na waszym wyjeździe poproście jakąs osobę o sfilmowanie
    choćby paru minut z wyjazdu, może jakiejś chwili ceremonii. Możecie
    im to później pokazać na jakimś obiedzie albo wręczyć jako prezent
    (oprócz tego jakieś zdjęcia z tego ślubu lub was obojga
    uśmiechniętych szczęśliwych - można oprawić w ładne ramki i również
    przekazać.

    To tyle! Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia! :))
  • naprawdetrzezwy 05.09.08, 09:11
    Skoro oni są egoistami, to nigdy nie zrozumieją innego człowieka, z definicji to
    wynika.

    Więc nie wytłumaczysz tępym snobom, że liczy się twoje, a nie ich zdanie.


    OCZYWIŚCIE zakładam, że utrzymujesz się sama i mieszkasz w swoim, nie ich
    mieszkaniu...


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • bambussi 05.09.08, 09:54
    nie chcemy mieć dzieci, nie chcemy obecności rodziców itd...

    egoizm i konsumpcjonizm w najczystszej postaci - upadek więzów
    międzyludzkich i zwyczajnej normalnej RODZINY to główny problem
    społeczny w Polsce

    na miejscu waszych rodziców byłbym wściekły na siebie że wychowałem
    własne dzieci na potworów... (i nie tylko nie chciałbym być na
    waszym ślubie, ale w ogóle mieć z wami cokolwiek wspólnego - skoro
    jesteście tacy "samodzielni")
  • matylda_milena 05.09.08, 09:54
    Za dużo dzieciątko naczytało się w "poważnej" prasie o ślubach np.
    Michała Wiśniewskiego i też chce tak romantycznie. Albo tanich
    romansideł naczytało. NAJPIĘKNIEJSZY DZIEŃ W ŻYCIU. No niezłe
    hasło!!! Fajny dzień owszem, warto zadbać o miłe wspomnienia, ale
    coś mi tu infantylizmem zalatuje. Pewnie sobie laleczka wyobraża, że
    po ślubie jak już wrócą jako mąż i żona z tych Karaibów to tylko
    same takie piękne dni będą im się przydażać, a życie z mężusiem
    będzie usłane płakami róż, co wieczór romantyczna kolacja i takie
    tam bzdety. Rodzice też im do niczego nie potrzebni, bo kasę mają,
    dzieci mieć nie będą. Lovely scenariusz! A później będzie taka
    dziunia ślozy lała, że taki romatyczny ślub na Karaibach na plaży
    miała, a teraz szara rzeczywistość nadeszła i wcale nie jest tak
    słodko-pierdząco jak miało być. Do mamusi pożalić się nie pójdzie,
    bo mamusia gadać z nią nie będzie chciała.

    Niech wytłumaczy swoim rodzicom, że taki ślub to fajna rzecz, szybko
    się go zawiera, a jak coś pójdzie nie tak, to równie szybko można
    się wymixować :-) Pojadą do Vegas, zatrzymają samochód przy okienku,
    gdzie odbiera się papier rozwodowy i po wszystkim. A jak
    romantycznie będzie, ho ho!!!! No i oczywiście inaczej niż większość
    rozwodów w zaściankowej Polszcze, gdzie prawo zafundowało nam
    rozwody w sądzie z jakimiś pajacami obleczonymi w długie czarne
    płaszcze, wszystko według tradycyjnego polskiego myślenia.

    By the way - ślub na plaży na Karaibach to kicz rodem z Dynastii.

    Pozdrawiam i miłego dnia życzę
  • watermelon_woman 05.09.08, 11:45
    dzieciątko, laleczka, dziunia, kicz...

    Jeśli chcesz, żeby ktokolwiek wysłuchał twoich argumentów powinnaś
    grzeczniej traktować rozmówcę.

    Niesamowite jest to, jak wiele osób w tym wątku mówi o szacunku dla
    rodziców, a nie wykazuje się nawet najbardziej podstawowym
    szacunkiem dla autorki. Dla mnie zdanie takich osób po prostu nie
    powinno być brane pod uwagę, bo nie reprezentują one sobą niczego
    wartościowego.
  • chomsterek 05.09.08, 21:55
    Mnie rowniez przerazil poziom niektorych wypowiedzi. Niektorzy
    piekla sie, jakby ich ta sprawa osobiscie dotyczyla. Rozumiem,
    wzburzenie, ale mozna wyrazac swoje zdanie zarazem dosadnie i
    kulturalnie.
  • kobieta-znudzona 05.09.08, 11:24
    Na Karaibach we dwoje to możecie się np. zaręczyć lub wyjechać w
    podróż poślubną, ale uważam, że rodzice mają racje .
  • mona_bez_ogona 05.09.08, 11:30
    Ja uważam inaczej, wybacz.
    Poza tym nie pytałam, co mam zrobić, tylko jak przekonać rodziców do
    tej opcji, bo decyzję juz podjęliśmy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka