Dodaj do ulubionych

Zycie alternatywne: ZERO dzieci.

18.09.08, 22:38
Najpierw przytocze wypowiedz jednej z kolezanek, z watku o dzieciach
i finansach:


"A ja wcale nie kryje sie z tym, ze nie potrafilabym wydac pieniedzy
na dziecko. Moze nazwiecie mnie egoistka, ale kocham swoja wolnosc i
swoje pieniadze. Zyje tak, jak chce i nikt mnie nie ogranicza. Moge
zwiedzic caly swiat, miec kochankow - bo monogamia jest po prostu
nudna.
I kocham piekne ubrania, najlepsze kosmetyki, cudowne perfumy - po
co mi pieluchy?
Mam stracic swoja wolnosc, siebie dla dziecka?
Chyba jednak zyje w innym swiecie... "

W duzej czesci moglabym sie pod tym postem podpisac.
Dlaczego wlasciwie pieluchy, obowiazki, poswiecanie sie? To lata
ciezkiej pracy. Z innej dyskusji wspolnie ustalilismy, ze "szklanka
wody" nie powinna byc argumentem. Raz, ze dzieci nie powinny byc
polisa na starosc, a dwa, to prawdopodobne, ze wyjada, gdy dorosna -
dobrze, jesli do innego miasta, ale moze byc tak, ze na inna polkule
(a moze planete? ;))

Kiedy 10 lat temu oglaszalam rodzinie i znajomym, ze nie bede miec
dzieci, bo nie czuje ku temu powolania, oraz ze znam inne sposoby na
zycie, wowczas slyszalam, zem mloda, jeszcze naiwna, ze mi sie
odwroci.
5 lat temu bylo dopytywanie sie, kiedy w koncu dziecko. Jako, ze
ciagle jakis mezczyzna sie przy mnie krecil, rodzinka czekala, czy
to moze juz ten, i czy bedzie jakies potomstwo. Nic z tych rzeczy.

Teraz mam niespelna 30-ke. Dzieci nigdy nie bede miala. Dzieci sa
wspaniale, z pewnoscia macierzynstwo ma tez sporo dobrych stron. Dla
mnie jednak bilans wychodzi ujemny. Instynktu tez brak.

Ciekawi mnie, czy sa tu kobiety, ktore mysla i czuja podobnie.
A moje pytanie, to przede wszystkim, jaki macie pomysl na zycie.
Wiem, ze wiele osob uwaza, ze zycie bez dzieci to zycie egoistyczne
i niespelnione. Tak, jakby dopiero macierzynstwo mialo zrobic z nas
prawdziwych ludzi, pelnowartosciowe kobiety. Bzdura i tyle!

Edytor zaawansowany
  • kleomilka 18.09.08, 22:45
    Jako, ze moje pytanie jakos sie zagubilo w dosc dlugim poscie, to
    jeszcze raz;
    Jak mozna zyc ciekawie, nie majac dzieci? Jak spedzacie czas, jak
    zamierzacie w przyszlosci?

    Ja od pewnego czasu np Wielkanoc spedzam w gronie znajomych. To
    swiadomy wybor. Na Bozenarodzenie lubie wyjechac z partnerem w jakis
    daleki zakatek swiata. Tak wiec nie czuje obawy, ze te dni mialabym
    spedzac samotnie. Z obserwacji dostrzegam mase starszych ludzi,
    ktorzy swieta spedzaja samotnie, mimo, ze wychowali kiedys gromadke
    dzieci. Tak wiec roznie to bywa... Ja stawiam na bliskich znajomych
    i przyjaciol. To taka rodzina z wyboru. Czujemy i myslimy podobnie,
    mamy podobne zaineresowania i poglady. Rozumiemy sie.
    Ze zgroza wspominam uroczystosci rodzinne, przy ktorych trzeba bylo
    udawac kogos, kim sie nie jest, byleby jakas ciotka czy wujek sie
    nie obrazili. Brr...

    Znow sie rozpisalam. Wybaczcie. :D
  • zeberdee24 18.09.08, 22:49
    Reasumując: nie chcesz dzieci i życia rodzinnego, masz świetne zycie towarzyskie i osobiste - jest Ci w życiu super. No to po kiego zakładasz ten wątek ? Nam też dobrze - dziekujemy:)
    --
    Raz sierpem, raz młotem - w czerwoną hołotę !
  • kleomilka 19.09.08, 00:21
    O rety!
    A gdzie ja napisalam, ze zamierzam sie licytowac, komu w zyciu
    lepiej? Nie napisalam nawet, ze w moim zyciu jest super...
    Skad takie dziwne wnioski??? :o

    A no po to zakladam, ze chce p o d y s k u t o w a c na wg mnie
    dosc ciekawy i aktualny temat.
  • wyssana.z.palca 19.09.08, 10:25
    Ja stawiam na bliskich znajomych
    > i przyjaciol. To taka rodzina z wyboru. Czujemy i myslimy
    podobnie,
    > mamy podobne zaineresowania i poglady. Rozumiemy sie.
    > Ze zgroza wspominam uroczystosci rodzinne, przy ktorych trzeba
    bylo
    > udawac kogos, kim sie nie jest, byleby jakas ciotka czy wujek sie
    > nie obrazili. Brr...


    heh, nie masz fajnej rodziny, moze nie masz wpojonych jakis wzorcow
    czy cos to i nie czujesz potrzeby miec dziecko. no skoro ktos woli
    spedzac swieta ze znajomymi a nie z rodzicami no to wiesz.. dobrze
    im tak samym w swieta? ja tez miloscia do dzieci nie palalam, ale
    mam wspaniale siostrzenice, ktore daja mi wiele szczescia i radosci
    a usmiech takiego brzdaca jest cenniejszy niz najdrozsze perfumy.
    moja przyjaciolka ma liczne rodzenstwo i jak bywalam u nich w
    domu... ah, cudownie! cieplo rodzinne, dom otwarty, ciagle cos sie
    dzieje... nie wyobrazam sobie zeby mialo mnie cos takiego w zyciu
    ominac.

    ale ktos, kto tego nie doswiadczyl, nie musi tego chciec.
  • rarely 18.09.08, 22:56
  • figgin1 24.09.08, 06:00
    Bo po kiego w ogóle tu wlazłaś?
  • g.r.a.f.z.e.r.o 18.09.08, 23:03
    Wśród bezdzietnych z wyboru chyba cały czas tkwi jakaś tęsknota i wątpliwość i
    niepewność , skoro muszą udowadniać wszystkim jacy to są szczęśliwi i wolni i że
    ich wybór jest słuszny.
    Co najmniej kilka wątków na forum w ostatnim czasie i wielki artykuł w Twoim
    Stylu z kobietami które manifestują swoją bezdzietność.

    Masz dzieci i jesteś szczęśliwy/wa - super.
    Nie masz dzieci i jesteś szczęśliwa - super.
    Jesteś singlem ... - super.
    Żyjesz z jednym partnerem przez całe życie - super.
    Zmieniasz co dwa tygodnie - też super(no, tu jest jeszcze kwestia zdrowia).
    itd.

    Nie jest ważne jaką drogę w życiu przyjmiesz - jeśli nie krzywdzisz innych i
    daje ci ona szczęście to jest to dobra droga.
    Ale dlaczego musicie to udowadniać i manifestować "większą słuszność" swojego
    wyboru?
  • ania.silenter 18.09.08, 23:33
    kleomilka napisała:


    > Ciekawi mnie, czy sa tu kobiety, ktore mysla i czuja podobnie.

    Owszem ja - do wieku lat 29, kiedy to zapragnęłam dziecka

    > A moje pytanie, to przede wszystkim, jaki macie pomysl na zycie.

    Moją rodzinę (może uda się mieć jeszcze 3 dziecko;)), moją pracę, moje hobby,
    przekazanie moim dzieciom tego wszystkiego co wiemy z mężem o świecie i uczenie
    się od nich rzeczy, o których nie mamy pojęcia;)

    > Wiem, ze wiele osob uwaza, ze zycie bez dzieci to zycie egoistyczne
    > i niespelnione.

    a nie, życie bez dzieci byłoby niespełnione DLA MNIE, dla innych niekoniecznie

    Tak, jakby dopiero macierzynstwo mialo zrobic z nas
    > prawdziwych ludzi, pelnowartosciowe kobiety. Bzdura i tyle!

    macierzyństwo do bycia wartościowym człowiekiem nie ma zupełnie nic

    --
    Ania z Olą i Adą
  • rachela25 18.09.08, 23:52
    Fajnie mieć znajomych przyjaciół i spędzać z nimi czas. W
    naszej ,,paczce,, każda dziewczyna zapierała się że ślub i dziecko
    to daleka przyszłość że najpierw szalone imprezy studia itp .
    Najmłodsza miała 21 lat jak zaszła w ciąże i wyszła za mąż . Później
    posypało się i wyszło na to że każda ma dziecko przed trzydziestką .
    Skończyły się dobre czasy beztroski,nawet nie ma z kim wyskoczyć na
    disco . Ciekawa jestem jak twoi znajomi założą rodziny i nie będą
    mieli czasu dla Ciebie , będziesz szukała nowych przyjaciół ?
  • kleomilka 19.09.08, 00:29
    Wiesz, to takie troche myslenie schematami.
    Wsrod moich znajomych sa ludzie starsi. Jest staruszka, jest kobieta
    rozwodka, jest i ksiadz, jest i feministka, jest przemily gej, jest
    pracoholik, ktory jest antyseksualny, jest tez malzenstwo
    bezdzietne. Paru zwariowanych singli tez. Jasne, ze paru osobom
    zmieni sie sytuacja w zyciu, nie zaprzecze. Na pewno sie od nich nie
    odsune z powodu, bo zdecydowali sie na dzieci. Ale jestem swiadoma,
    ze pewnej swobody bedzie mniej, bedziemy zyc inaczej, miec inne
    priorytety i problemy. Ale na to, czy dane przyjaznie i znajomosci
    przetrwaja, sklada sie duzo wiecej czynnikow.

    Dodam, ze na disco to ja 3 razy do roku moze chodze. Dobrzy bliscy
    znajomi to czasem po prostu to, ze sa. Niektorzy sa porozrzucani po
    swiecie, tysiace mil ode mnie. To wlasnie moja Rodzina. Widzimy sie
    rzadko, jestesmy daleko, a tak naprawde blisko. A co dla mnie wazne,
    nie ma zazdrosci, zawisci, konkurowania. Dla mnie wazne jest, aby
    byli szczesliwi, aby wiodlo im sie dobrze.
    Z kolei z biologiczna rodzina i znajomymi, ktorzy zyja obok mnie,
    jakos nie mam wspolnego jezyka. To tak sobie pogderalam hehe.
  • goblin.girl 19.09.08, 08:32
    Jest staruszka, jest kobieta
    > rozwodka, jest i ksiadz, jest i feministka, jest przemily gej, jest
    > pracoholik, ktory jest antyseksualny, jest tez malzenstwo
    > bezdzietne. Paru zwariowanych singli tez.

    Eee, czy mam rozumieć, ze feministki są z definicji traktowane jako osoby,
    którym posiadanie dzieci nie pasuje - skoro wymieniasz jednym tchem z gejem,
    księdzem i staruszką?
  • rosa_de_vratislavia 19.09.08, 08:37
    > Eee, czy mam rozumieć, ze feministki są z definicji traktowane
    jako osoby,
    > którym posiadanie dzieci nie pasuje

    Nie chodzi o to,że nie pasuje...feministki są brzydkie, grube i
    niekobiecie,przez co nie mogą upolować chłopa i dorabiają sobie do
    tego ideologię...nie wiedziałaś? :D
    Autorka wątku myśli (wg mnie) nieco schematycznie, np
    dzieci=ograniczenie Wolności,
    dzieci=poświęcenie
    feministki= "stare panny bezdzietne"
  • kleomilka 19.09.08, 23:49
    Nie. Ale akurat ta feministka, o ktorej mowie, to taka zaangazowana
    kobietka. I nie planuje dzieci wogole. Taki wolny ptak,
    wolnomyslicielka, wolny duch.
  • kitek_maly 19.09.08, 00:33

    > Ciekawi mnie, czy sa tu kobiety, ktore mysla i czuja podobnie.

    Nieeee, no co Ty tu jeszcze ani razu ten temat nie był poruszany...

    --
    69 i pół forum (Protest FK)
  • kleomilka 19.09.08, 00:45
    kitek_maly napisała:

    > Nieeee, no co Ty tu jeszcze ani razu ten temat nie był poruszany...
    >

    Byl. W formie pyskowek i licytowania sie.
    Ale nie byl w formie zwierzen, swobodnej wymiany mysli.
    Czy kobiety nie umieja juz ze soba rozmawiac? Mam czasem wrazenie,
    ze na tym forum nie...
  • kitek_maly 19.09.08, 00:50

    > Byl. W formie pyskowek i licytowania sie.

    Bo każdy taki temat w końcu na pyskówkach się kończy. I ten pewnie też, chyba
    że się za bardzo nie rozkręci, bo też jest możliwe, bo ostatnio panują tu pustki.
  • kleomilka 19.09.08, 00:57
    W sumie troche smutne takie ataki kobiety na kobiete.
    Zauwazmy, ze facet nowa wiadomosc traktuje jako ciekawostke czy
    informacje. Kobieta czesto traktuje jako atak skierowany do niej.
    Nie kumam...
    Ok, czasem trzeba tu wylac frustracje, net jest takim swoistym
    terapeuta, ale nawet w tym sobie nie pomagamy.
  • rosa_de_vratislavia 19.09.08, 08:19
    kleomilka napisała:

    > W sumie troche smutne takie ataki kobiety na kobiete.

    W sumie tak,ale ostatnio takich wątków z pytaniami o sens posiadania
    dziecka było sporo i rzeczywiście Twój nie różni się od tamtych -
    tam też były refleksje, polemiki etc.
    a także zastanawiałam się, czy nie odesłać Cię do poprzednich.
  • jj1978 19.09.08, 10:37
    zycie alternatywne to moze byc wtedy jak sie robi cos niesamowitego
    i wbrew powszechnym standardom - bezdomnosc mozna by bylo tak
    traktowac jesli bylby to swiadomy wybor, zycie jako pustelnik, zycie
    w komunie do pewnego stopnia tez chyba i inne takie.
    co jest takiego extraordynaryjnego w nie chceniu dzieci? rozumiem ze
    kazdy chce sie poczuc wazny i oryginalny ale do tego trzeba troche
    wiecej - dobre i niezwykle hobby lepiej zwraca uwage.
  • kleomilka 19.09.08, 23:54
    Mialam raczej na mysli zycie na przekor modelowi polskiej rodziny.
    Dlatego zycie alternatywne, bo wlasnie pytalam, czy ktos z tutaj
    obecnych zyje w jakis ciekawy sposob. Np caly czas w podrozy itd...

    Ja nigdzie nie napisalam, ze fakt nieposiadania potomstwa jest
    czyms "woow". Raczej ciekawi mnie kwestia, jak zyja ludzie, dla
    ktorych wlasnie alternatywa jest zero dzieci i odmienny od
    wiekszosci spoleczenstwa sposob zycia, codziennosc.

  • tygrysio_misio 19.09.08, 01:18
    bez wzgledu na to czy podpisujesz sie pod tym cytatem co go wkleilas czy
    nie...ale to nie najlepiej swiadczy o tym kims ktoi to napisal

    wartosc czlowieka i jego wolnosc okresla stan jego umyslu a nie przedmioty...

    mozna byc waolnymw wiezieniu...mozna byc zniewolonym "na wolnosci"

    poswiecanie zycia na zdobywanie ciuszkow i perfum jest
    zniewoleniem..zniewoleniem od przedmiotow: uwielbiasz je miec, zeby je miec
    musisz duzo zarabiac (chyba,ze chodzi o "perfumy" za 10zl) podpozakowujesz
    zycie,zeby je miec

    to jeszcze gorszy stan zniewolenia od rodzicielstwa...najbardziej plytki jaki
    moze byc

    nie chodzi o to zeby chciec miec dzieci...chodzi o pobutki dla ktorych ten ktos
    nie chce

    no i spojrz na przyklad tego milionera co zabil rodzine, podpalil dom a na koncu
    zabil siebie: bo stracil fundusze na ukochane przedmioty

    inna kwestia jest to ciagle udowadnianie...naprawde nie musisz udowadniac swoich
    wyborow...a jesli czujesz,ze musisz: to nie jest tak do konca Twoj wybor


    --
    Zdesperowany Królik
  • nangaparbat3 24.09.08, 15:52
    Mądrze bardzo prawisz, zawsze wielbiłam tygrysy.
    --
    "Żurnale nie muszą byc naszym estetycznym sumieniem."
  • rosa_de_vratislavia 19.09.08, 08:12
    Nie uważam,że każdy mam mieć potomstwo i to ono jest miarą
    człowieczeństwa,ale 2 zdania mnie zastanowiły...

    1.
    > kocham piekne ubrania, najlepsze kosmetyki, cudowne perfumy - po
    > co mi pieluchy?
    > Mam stracic swoja wolnosc, siebie dla dziecka?

    Moim zdaniem ta osoba nie jest "wolna" skoro boi się utraty perfum,
    ciuchów i kosmetyków - tak jakby ich "markowość" wyznaczała jej
    wartość jako człowieka.
    Człowiek wolny jest w stanie wyobrazić sobie używanie perfum w
    mniejszej ilości lub zakup kremu za 20/ 50zł zamiast za 200zł.

    2.
    > Dlaczego wlasciwie pieluchy, obowiazki, poswiecanie sie?

    Uderzyło mnie słowo "poświęcanie się". Przecież rodzicielstwo dla
    osoby pragnącej dziecka to nie "poświęcanie się". Owszem, trzeba
    zarwać czasem noc a zamiast do pubu iść do parku...ale to nie są
    POŚWIĘCENIA. Jak intensywnie pracujemy zawodowo, też czasem zarywamy
    noc nad papierami lub rezygnujemy z jakiegoś wyjazdu.

    Jeśli ktoś uważa,że dziecko = cierpienie/ poświęcenie/
    ograniczenia /zniewolenie, to rzeczywiście nie powinien się na nie
    decydować, bo się tylko unieszczęśliwi.
  • marzeka1 19.09.08, 08:14
    Ogłosiłaś,ze nie będziesz miała dzieci- no i super. Nie ma przymusu rozmnażania.Ani to żaden powód do chwały, ani do wstydu, ot, jeden z wielu zyciowych wyborów.
  • rosa_de_vratislavia 19.09.08, 08:21
    marzeka1 napisała:

    > Ogłosiłaś,ze nie będziesz miała dzieci.

    To chyba do autorki wątku?
  • marzeka1 19.09.08, 08:33
    Tak, do autorki, mnie śmieszy i kobieta, która "dzieci nie che, bo jest ponad to", i mamuśka, która z namaszczeniem głosi hasła o rodzeniu potomstwa jako "naturalnym powołaniu kobiety". A przecież żyjemy w czasach, kiedy kobieta ma wybór. Poza tym, znam kobiety, które facet zostawił z 2,3 dzieci, ale i takie, które mieć dzieci nie chciały, potem było za poźno, w panu obudziły się witalne siły do przekazania genów, a pani bezdzietna została wymieniona na model rozmnażający się- a po życie....
  • kleomilka 20.09.08, 00:00
    Kobieta ma wybor, tak sadzisz? Hmm... niby tak. Ja uwazam, ze jednak
    kobietami czesto steruja rozne obawy. Jestem pewna, ze jest jakas
    grupa kobiet, ktora decyduje sie na macierzynstwo, bo tak wypada, bo
    rodzina oczekuje, bo tak trzeba...

    Wybor kobieta ma faktycznie dopiero wtedy, gdy za ten wybor nie jest
    szykanowana przez spora czesc spoleczenstwa.
    Wy tu jestescie akurat bardzo liberalne, to mnie cieszy, ale chyba
    nie wszedzie tak to wyglada...
  • tygrysio_misio 23.09.08, 16:41
    czas wyprowadzic sie ze wsi?:D


    --
    Zdesperowany Królik
  • figgin1 24.09.08, 06:16
    Tygrysio-misio, po co te złośliwości? Czymś ci autorka wątku nacicnęła na
    odcisk? Po za tym czas poszerzyć horyzonty, nie tylko w wiochach jest presja na
    macierzyństwo. Czyżby ten słynny defekt mózgów kobiet o którym tyle piszesz miał
    z tym coś wspólnego?
  • figgin1 24.09.08, 06:10
    kleomilka napisała:

    > Kobieta ma wybor, tak sadzisz? Hmm... niby tak. Ja uwazam, ze jednak
    > kobietami czesto steruja rozne obawy. Jestem pewna, ze jest jakas
    > grupa kobiet, ktora decyduje sie na macierzynstwo, bo tak wypada, bo
    > rodzina oczekuje, bo tak trzeba..

    Niestety, bywa i tak.
  • dominanta-0 19.09.08, 09:01
    Moje pytanie czy poznałaś miłość swojego życia osobe bez której nie
    potrafisz żyć jeśli taką spotkasz to poczujesz że proagniesz owocu
    tej miłości jednej małej istotki która jest połączeniem dwóch ciał
    która rodzi się z wielkiego uczucia
  • figgin1 24.09.08, 06:21
    dominanta-0 napisała:

    > Moje pytanie czy poznałaś miłość swojego życia osobe bez której nie
    > potrafisz żyć jeśli taką spotkasz to poczujesz że proagniesz owocu
    > tej miłości jednej małej istotki która jest połączeniem dwóch ciał
    > która rodzi się z wielkiego uczucia

    O rany, aż mdło się robi od tej patetyki. Nie pitol głupot, nie każdy naprawdę
    jest jak ty. Ja mam to szczęście, że spotkałam swoją drugą połówkę a dzieci
    dalej nie chcę.
    Ps. Dzieci biorą się z seksu, nie z miłości obojętnie jak wielkiej. Odsyłam do
    podręcznika biologii jeśli fascynują cię szczególy.
  • hallodolly 19.09.08, 09:53
    Teraz mam niespelna 30-ke. Dzieci nigdy nie bede miala. Dzieci sa
    wspaniale, z pewnoscia macierzynstwo ma tez sporo dobrych stron. Dla
    mnie jednak bilans wychodzi ujemny. Instynktu tez brak.

    Ciekawi mnie, czy sa tu kobiety, ktore mysla i czuja podobnie.

    Nie, tu ich nie ma.
    Wszystkie siedzą na forum "Misja Groszek".
    Po trzydziestce gwałtownie zmieniły zdanie i teraz nerwowo wymieniają sie
    doświadczeniami na temat wyglądu śluzu, poziomu hormonów i zywotności
    żołnierzyków oraz linkami sklepów sprzedających wspomagacze zapłodnieniowe.
  • stella25b 19.09.08, 11:30
    Natury niestety nie da sie oszukac. Upomni sie o swoje. Zostalismy
    wyposazeni w "urzadzenia rozrodcze" i cala game hormonow, ktore
    odpowiedzialne sa wlasnie za wszelakie instynkty. Te z czasem
    zaczynaja sie odzywac w organizmie.

  • kleomilka 20.09.08, 00:07
    O wlasnie, o tym mowie.
    Ostatnie 3 posty ukazuja prawdziwa postawe kobiet.
    Czyli:
    - jesli teraz nie decyduje sie na dziecko, to po trzydziestce bede
    sfrustrowana probowac zajsc w ciaze
    - jak spotkam tego wlasciwiego, to na pewno bedzie dziecko i ja to w
    koncu poczuje
    - natury sie nie da oszukac, jak nie predzej, to pozniej mnie
    dopadnie

    Czyli jak widac, moj wybor nie jest traktowany ani normalnie, ani
    powaznie.
    Moj wybor traktowany jest jak wyznanie narkomana, ktory twierdzi, ze
    sie poprawi. Eee tam, niech sobie pogada.My wiemy lepiej, co z takim
    sie w koncu stanie.

    Tak nie jest? Ja to tak wlasnie odczuwam. Ludzie wokol mnie od 10
    lat czekaja, az ja w koncu "zmadrzeje".
  • tygrysio_misio 23.09.08, 14:34
    tak patrzac prawdzie w oczy...natura jest tak skonstruowana,ze za wszelka cene
    chce przetrwac....zeby przetrwqac musi sie rozmnarzac...

    zatem chec rozmnazania jest podyktowana przez nature...odw\stepsto od tego jest
    "wynaturzeniem"...takim samym jak homoseksualizm (z punktu widzenia natury oba
    przypadki prowadza do nierozmnazania)

    tak wiec nie dziw sie,ze osoby ktore czuja to co naturalne dziwia sie...

    inna sprawa jest to jak zachowuja sie osoby takie jak Ty...jak wielu sie nagle
    odmienia z wiekiem albo poznanym facetem...albo jak bardzo zmieniaja zdanie
    kiedy zajda w ciaze przypadkiem...

    ludzie to widza i dlatego nie patrza powaznie na to co mowisz...

    a mowisz to w taki sposob...jakbys chciala to udowodnic sobie...a nie nam


    --
    Zdesperowany Królik
  • mahadeva 19.09.08, 10:28
    ja nie widze argumentow za, widze za to mase przeciw
    no moze jeden jest za: zabicie nudy :) no i faceci na to naciskaja
    plus moze sie zdarzyc wpadka...
  • menk.a 19.09.08, 10:53
    Na szczęście nie ma jeszcze obowiązku posiadania dzieci. Za ich brak
    nie grożą żadne konsekwencje.
    A brak taktu wobec innych cechuje zarówno dzietnych jak i
    bezdzietnych. ;)
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • cala_w_kwiatkach 19.09.08, 23:55
    nie chce dzieci w najbliszym czasie (jakies 10 lat) na pewno, co
    potem bedzie nie jestem w stanie przewidziec
    jestem za bardzo egoistyczna i leniwa, czasem nie potrafie dobrze
    zadbac o siebie a co dopiero o mala istotke? wiem wiem, ze to sie
    zazwyczaj zmienia jak sie pojawia dziecko, ale ja wcale nie chce
    sprawdzac czy tak by bylo i w moim przypadku
    I lubie zyc wlasnym rytmem, wyjezdzac kiedy chce, zmieniac miejsce
    zamieszkania kiedy chce i moge - czuje ze dziecko by mnie uziemilo



    poza tym nie wyobrazam sobie jaki mialby byc wlasciwy kandydat na
    tatusia ;)


    --
    "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
  • kochanica-francuza 19.09.08, 23:58
    Skąd się wzięło to określenie?

    Nie można powiedzieć "żadnych dzieci"?

    Zero - kojarzy mi się z matematyką i prowokuje do zadania pytania: a jak się
    zapatrujesz na zero siedem dziesiątych dziecka?
  • menk.a 20.09.08, 00:07
    kochanica-francuza napisała:
    >
    > Zero - kojarzy mi się z matematyką i prowokuje do zadania pytania: a jak się
    > zapatrujesz na zero siedem dziesiątych dziecka?

    Znaczy, że ktoś ma resztę Twojego dziecka. O ile wiem statystyczna Polka rodzi
    właśnie jakieś kawałki dziecka. :D
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • kora3 23.09.08, 11:03
    Jesli nie chcesz mieć, nie czujesz takiej potrzeby - nie ulagaj
    presji otoczenia.

    Jak w tytule - dzieci to nie oddychanie nie każdy musi ..mieć czy
    robić:)


    Najważniejsze, by dobrze się zcuć z posiadaniem ich, albo
    niepoposiadaniem. Dziecko to nie zabawka, ani mebel - nie "kupuje
    się", bo inni mają, bo tak wypada, czy nie ma, bo taka jest moda.

    Mimo, ze pzrez cale zycie nie poczułam instynktu maciezryńskiego i
    juz jako nastolatka zapowiadałam, ze dzieci mieć nie chcę, doskonale
    rozumiem ludzi, ktorzy chcą je mieć.

    Zupełnie natomiast ie mogę pojąc kobitek, ktore mówia "Ja tam na
    razie nie chce jeszcze, ale wszyscy już mają, lepiej wczesniej"
    itede. To takie pozbawione odpowiedzialnosci i jakiegoś uczucia
    podejscie, jakby ktoś mówil o zrobieniu prawa jazdy, albo nnego
    kursu.
    Podejscie do posiadania dzieci moze sie zmienić - bywa.
    Jesli zmieni sie takiemu co nie chciał wczesniej to spoko, gorzej,
    jak mamusi czy tatusiowi przypomni sie, ze za wczesnie miał
    dzieciatka i się nie wyszumial - to ejst tragedia dla dzieci.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • pigwaa 23.09.08, 16:09
    Nie mam dzieci i mieć nie będę. Przyznam, że szarpało mną całkiem
    niedawno na "manie dziecka" ale mam nadzieję, że odpuściło.
    Myślę, że można prowadzić zupełnie dobre życie nie mając dzieci.
    Tylko, że w pewnym wieku człowiek nieco "pierniczeje" nie mając
    przekazanych swoich genów, dla których zrobiłby się więcej a tak to
    się zwyczajnie nie chce.
  • sabrilla 23.09.08, 23:44
    Never say never :-)

    A tak na poważnie-wszystko OK. Jednego nie rozumiem. Jesteś na coś zdecydowana,
    masz wybór, świetnie. Tylko na litość po co takie wątki, tłumaczenie się,
    szukanie argumentów? Jeśli jesteś pewną siebie, zadowoloną z życia dziewczyną (a
    zakładam, ze tak jest) to się nikomu nie tłumacz, a jeśli ktoś Cię atakuje
    głupimi pytaniami to usadź skutecznie i dosadnie. I wszystko na ten temat, bo
    takie wątki zwykle idą w bardzo schematycznym kierunku i zamieniają się w
    pyskówkę i robienie z ludzi, którzy mają dzieci jakichś skretyniałych półmózgów
    a z samych dzieci ziejące ogniem potwory nie do okiełznania. Co jest taką samą
    nieprawdą, jak to, że bez dzieci życie musi być puste i tym podobne pierdoły.

    kleomilka napisała:

    > Najpierw przytocze wypowiedz jednej z kolezanek, z watku o dzieciach
    > i finansach:
    >
    >
    > "A ja wcale nie kryje sie z tym, ze nie potrafilabym wydac pieniedzy
    > na dziecko. Moze nazwiecie mnie egoistka, ale kocham swoja wolnosc i
    > swoje pieniadze. Zyje tak, jak chce i nikt mnie nie ogranicza. Moge
    > zwiedzic caly swiat, miec kochankow - bo monogamia jest po prostu
    > nudna.
    > I kocham piekne ubrania, najlepsze kosmetyki, cudowne perfumy - po
    > co mi pieluchy?
    > Mam stracic swoja wolnosc, siebie dla dziecka?
    > Chyba jednak zyje w innym swiecie... "
    >
    > W duzej czesci moglabym sie pod tym postem podpisac.
    > Dlaczego wlasciwie pieluchy, obowiazki, poswiecanie sie? To lata
    > ciezkiej pracy. Z innej dyskusji wspolnie ustalilismy, ze "szklanka
    > wody" nie powinna byc argumentem. Raz, ze dzieci nie powinny byc
    > polisa na starosc, a dwa, to prawdopodobne, ze wyjada, gdy dorosna -
    > dobrze, jesli do innego miasta, ale moze byc tak, ze na inna polkule
    > (a moze planete? ;))
    >
    > Kiedy 10 lat temu oglaszalam rodzinie i znajomym, ze nie bede miec
    > dzieci, bo nie czuje ku temu powolania, oraz ze znam inne sposoby na
    > zycie, wowczas slyszalam, zem mloda, jeszcze naiwna, ze mi sie
    > odwroci.
    > 5 lat temu bylo dopytywanie sie, kiedy w koncu dziecko. Jako, ze
    > ciagle jakis mezczyzna sie przy mnie krecil, rodzinka czekala, czy
    > to moze juz ten, i czy bedzie jakies potomstwo. Nic z tych rzeczy.
    >
    > Teraz mam niespelna 30-ke. Dzieci nigdy nie bede miala. Dzieci sa
    > wspaniale, z pewnoscia macierzynstwo ma tez sporo dobrych stron. Dla
    > mnie jednak bilans wychodzi ujemny. Instynktu tez brak.
    >
    > Ciekawi mnie, czy sa tu kobiety, ktore mysla i czuja podobnie.
    > A moje pytanie, to przede wszystkim, jaki macie pomysl na zycie.
    > Wiem, ze wiele osob uwaza, ze zycie bez dzieci to zycie egoistyczne
    > i niespelnione. Tak, jakby dopiero macierzynstwo mialo zrobic z nas
    > prawdziwych ludzi, pelnowartosciowe kobiety. Bzdura i tyle!
    >
  • figgin1 24.09.08, 05:58
    Ale zasadniczo zgadzam się z tobą.
  • ranita_08 24.09.08, 15:27
    Mam podobny pogląd na posiadanie dzieci. Lubię dzieci znajomych,
    uważam że dają rodzicom wiele radości, ale ja sobie nie wyobrażam
    tego po prostu.

    Też miałam takie etapy rodzinnej "troski" jak ty, teraz już coraz
    rzadziej (mam 28 lat)i coraz mniej mnie to obchodzi.

    Jesli chodzi o pomysł na życie to mam zamiar inwestować w swoją
    edukację ( dlatego że lubię a nie muszę) i być szczęśliwa z moim
    partnerem. Oboje sie kochamy, mamy dobre posady, dające jakieś
    perspektywy... nie wiadomo co się wydarzy za kilka lat.

    Tego nie umiem przewidzieć. Na pewno jednak nie zamienię nauki
    języków na pieluchy. Nie dlatego że to lepsze zajęcie, dla mnie po
    psrostu lepsze.

    Jednym szczęście daje macierzyństwo a innym wycieczka dookoła
    świata. Ja należę do tych drugich.




  • stokrotka_malenka 24.09.08, 16:12
    kazdy ma własny wybór:)

    a co do wypowiedzi Twojej kolezanki to ja tez uwielbiam zycie w luksusie
    kosmetyki, ciuszki, bizuterię itd i to ze bede miec dziecko niczego nie zmieni:)
    Mamusia bedzie taka jak zawsze z paznokciami wymalowanymi zadbana a jak bede
    miec córcię:D to juz swietnie wogole bede ją stroic i beda dwie damy:))podrosnie
    bedzie ze mna na zakupy chodzić i obie bedziemy piekne:))dlatego chce pierwszą
    córkę:D:)) dla mnie macierzynstwo to napewno nie "poswiecanie sie" dla mnie to
    bedzie cos pieknego:) ale kazdy ma do wszystkiego inne podejscie i nalezy to
    uszanowac:) ja z niczego nie bede rezygnowac!:0 ja nie to maluch do babci a
    rodzice ida sie bawić:D:) chociaz podobno swita wywraca sie do góry nogami wtedy
    i priorytety tak mi kolezanka co córcie urodziła powiedziała:) ze ona bedzie
    najwazniejsze i w zyciu nie wybiera miedzy zabawa a czasem z nia bo dla niej
    odpowiedz jest jasna:)wogóle ja mam straszne "ciagotki" do macierzynstwa ale
    rozumiem jak ktos ich nie ma i to chyba normalne kazdy z nas jest inny:) i
    presja jakas otoczenia kiedy wkoncu?? powiedz wprost ze nie chcesz dzieci i tyle
    to sie odczepią;):P
  • ranita_08 25.09.08, 09:19
    :-> wiesz, ja mówię że nie chcę dzieci, i wtedy widzę ten sam wyraz
    twarzy :zdziwienie zmieszane z lekkim oburzeniem, a potem prawie
    każdy zaczyna mi tłumaczyć że na pewno się mylę. ect...

    Widzisz u mnie to nie jest tak, że ja rezygnuję z macierzyństwa w
    imię dla mnie wazniejszych celów, typou kariera, nauka, wolność itp;
    ja po prostu tego nie czuję w ogóle.

    Mając dziecko chcesz czy nie (przynajmniej tak mi się wydaje) już co
    do zasady masz pewne ograniczenia. Nie da się np. pracować 10h na
    dobę lub spędzać każdy weekend na kursach (imprezach, amorach lub
    czytm się chce)ponieważ jest się rodzicem i trzeba mieć czas dla
    dziecka.

    Możesz oczywiście wynająć opiekunkę, albo i cały sztab ludzi ktorzy
    cię zastąpią, ale wtedy po co dziecko? Skoro ma być wychowywane
    przez obcych. Nie twierdzę że ty tak uważasz, podaję po prostu
    przykład.

    Ja chcę się wysypiać w nocy, nie chodzić kilka razy do roku na
    zwolnienia lekarskie bo dziecko chore, nie siedzieć kilka lat w domu
    jak więzień podczas gdy inni mają możliwość się spotkać, gdzieś iść,
    spędzić czas z partnerem..., nie chcę być po prostu od nikogo
    uzależniona.

    Inną rzeczą jest że ja nie wyobrażam sobie chodzić w ciąży i rodzić.
    Wiem że dla niektórych kobiet to najpiękniejszy czas w życiu, ale
    dla mnie to jest przerażające.

    To jest oczywiście wizja ukazana z mojej perspektywy, z innej może
    być zupełnie inna i ja tego nie neguję.

    Nie każdy człowiek musi żyć według tego samego schematu, chyba
    byłoby nudnawo gdyby tak było- i pewnie nie istniałyby fora
    internetowe:->
  • nangaparbat3 24.09.08, 16:06
    Wychowywanie dzieci rzeczywiscie w jakims stopniu ogranicza swobodę działania.
    Ale już na pewno nie wolnosc myślenia, powiedziałabym, ze wprost na odwrót.
    Znam ludzi zyjacych dosc niezwykle.JAk Ty piszesz - "alternatywnie". W
    wiekszosci są artystami (z prawdziwego zdarzenia) lub naukowcami (tez z
    prawdziwego zdarzenia), lub społecznikami (tez z prawdziwego zdarzenia).
    Niepodobni do bohaterów reklam nie dlatego, ze się staraja - ale że mają
    wazniejsze sprawy.
    Łączy ich jedno - wolny duch.
    Jedni maja dzieci, inni nie. To nie ma nic do rzeczy. (Post Tygrysia Misia jasno
    to chyba przedstawił.)
    Twoje pytanie: jeśli bez dzieci, to jak? pokazuje, ze tak naprawdę nie
    zaakceptowałas swojej decyzji. Czemu się zresztą nie dziwię, bo presja społeczna
    jest silna i czasem bardzo bolesna, wiem, bo rodziłam po 30.
    Wiec to rozumiem, niepokoi mnie cos innego - To co piszesz przywodzi na myśl
    piosenkę:
    Chcę byc wolny przede wszystkim
    muszę życ zyciem towarzyskim.
    Dla mnie z wolnoscia nie ma to (podobnie jak piękne ubrania i cudowne perfumy)
    nic wspólnego. Wiec potrzebą WOLNOŚCI sie nie zasłaniaj.

    --
    "Żurnale nie muszą byc naszym estetycznym sumieniem."
  • doloresa 24.09.08, 16:08
    Hmm, nie masz jeszcze nawet 30-tki, więc jeszcze młoda babka z
    Ciebie, w związku z czym podejście do kwestii posiadania dzieci może
    Ci się jeszcze zmienić kilka razy. W każdym bądź razie nigdy nie mów
    nigdy ;)
    Sama jestem w podobnym co Ty wieku i miałam już w życiu
    różne 'fazy' - od zachwytu nad ideą posiadania dziecka aż do
    całkowitej negacji. W tej drugiej fazie jestem obecnie - bo dziecko
    to koniec z włóczeniem się po świecie, ze spontanicznością
    i 'pójściem na żywioł', bo ciało w ciąży się rozciąga, pęka, boli i
    dzieją się z nim różne inne cuda, bo jak się ułożą moje relacje z
    mężem...Galopada myśli generalnie, ale najważniejsze jest to, że
    dzieci nie wywołują we mnie jakichś przesadnych emocji. Co innego
    psy ;)) Dlatego też psy zdecydowanie zamierzam posiadać, a
    dzieci...niekoniecznie.
    Tyle o mnie, może wreszcie odpowiem na pytanie ;) Moim pomysłem na
    życie bez dzieci jest życie takie, jak teraz - swobodne. Nie
    przeczę, że macica czasem kwiczy, ale zaczynam mieć wrażenie, że to
    kwiczą raczej stereotypowe wyobrażenia o tym, że kobieta bez dzieci
    jest niespełniona. A ja niespełniona/ niepełnowartościowa się nie
    czuję.
  • wilk11 24.09.08, 19:20
    Sporo kobiet wokół mnie nie decyduje się na dzieci, sporo mężczyzn też nie.
    Rozumiem autorkę, że chce o tym mówić i rozmawiać, bo do niedawna temat dzieci
    był "naturalny" i zwykło się uważać, że ci co ich mieć nie chcą to dziwadła. Kto
    miał wpajane te wzorce może się więc czuć trochę winny. Jednak większość z
    wymienionych w moim poście w pierwszej linii krótko po 30 uporała się i z tym
    uczuciem.
    Ważne jest czy każdy sam dla siebie podejmuje tę decyzję.
    I tak, życie bez dzieci jest wygodniejsze (ale przecież nie wygodnickie), co nie
    skazuje bezdzietnych na wyklęcie (tak jak wygodniejsze jest życie tych co mają
    pralkę, ich decyzja)
    Wiele bezdzietnych osób żyje szlachetnie i nie można im zarzucić ani egoizmu ani
    zagrożenia przyszłości populacji. Już zacząłbym pisać o wszystkich pożytecznych
    społecznie funkcjach bezdzietnych, ale przecież nikt z tego się nie musi tłumaczyć.
    Powodzenia w budowaniu silnej osobowości.
  • jaka.to.melodiaa 24.09.08, 19:59
    ja tez tam mysle. kocham swoja wolnosc, niezaleznosc, indywidualizm. nie lubie sie deklarowac, wiazac bez mozliwosci zmiany sytaucji, musze miec wyjscie awaryjne, nawet jesli go nie uzyje. przy dziecku to niemozliwe. nie lubie dzieci, nie bawia mnie ani nie rozczulaja, i zawsze tak bylo. nie mam instynktu i nie zamierzam sie mnozyc tylko dlatego ze wiekszosc to robi. smieszy mnie gdy ktos swoje waskie horyzonty myslowe i nieumiejetnosc zaakceptowania prostego faktu ze ludzie maja rozne potrzeby, plany i pomysły probuje maskowac zasłyszanymi tekstami o egoizmie itp. moge byc dla kogos egoistka, mam to gdzies. on jest dla mnie kretynem.
  • elf1977 25.09.08, 10:39
    Żeby być indywidualistą i być wolnym, nie trzeba być bezdzietnym.
    Choć na pewno bezdzietność to ułatwia. Można wiele chciać od życia,
    uczyć się, tworzyć, mając dzieci. Tak robi wielu ludzi i nie próbuje
    szukać akceptacji swoich decyzji u innych. Na pewno trudniej być
    rodzicem i żyć wg własnej koncepcji niz nie być nim i żyć w miarę
    spokojnie, poświęcając czas głównie sobie i realizacji swoich pasji.
  • tygrysio_misio 25.09.08, 11:32
    ktos kto uwaza Cie za egoistke ma waskie horyzonty myslowe...Ty natomiast majac
    go za kretyna masz szerokie...

    chyba jest na odwrot?

    skoro nie rozumiesz czyis pogladow i nie potrafisz ich uszanowac to jest taka
    sama....jesli do tego obraszasz to jestes pietro nizej w kategorii "szerokie
    horyzonty"

    pozatym chyba nie do konca rozumiesz co to jest indywidualizm
    --
    Zdesperowany Królik
  • ranita_08 25.09.08, 13:57
    Wiesz moim zdaniem może i koleżanka wypowiedziała się dość ostro,
    ale jest różnica pomiędzy brakiem tolerancji dla cudzych poglądów (
    osoba którą uważa za kretyna) a brakiem tolerancji dla
    nietolerancji.

    Inaczej mówiąc:

    W pełni akceptuję ludzi, w tym również wielu moich znajomych, którzy
    mają dzieci i im się poświęcają widząc w tym radość- pomimo, iż sama
    w tym dla siebie celu nie widzę- jeśli oni akceptują mój styl życia;

    Jednak nie akceptuję ludzi, którzy mając inny sposób na życie niż ja
    próbują mi wmawiać że są przez to lepsi, szczęśliwsi,
    mądrzejsi ..ect.
    I w tym względzie przejawiam właśnie brak tolerancji dla
    nietolerancji. I według mnie osoba która nie umie uszanować inności
    innego człowieka ma włąśnie wąskie horyzonty- a osoba która tego
    (nietolerancji) nieakceptuje- nie.

    Inną rzeczą jest forma prezentowania poglądów:->
    Wszystko można powiedzieć w kulturalny lub prymitywny sposób.



  • tygrysio_misio 25.09.08, 14:14
    1) kazdy ma prawo miec swoje zdanie, kazdy ma prawo je wypowiadac, kazdy ma
    prawo dyskutowac o nim i przedstawiac swoje argumenty, kazdy ma prawwo tez
    starac sie przekonac innych do swojego zdania

    tolerancja to nie jest to samo co kneblowanie ludziom ust - jest cos takiego jak
    wolnosc slowa

    2) nietolerancja zawsze jest nietoleracja - bez wzgledu na to czy do ludzi o
    odmiennych pogladach czy jakichkolwiek

    tu nie bylo mowy o nietoleracji, ale o wyrazaniu swoich pogladow
    kazdy ma prawo skrzywic sie patrzac na zycie kogos innego, kazdy ma prawo
    powiedziec mu,ze zle robi...bez wzgledu czy to jest menel z pod sklepu, czy
    kobieta niechcaca miec dzieci...

    3) nazywanie ludzi majacych inne poglada "kretynami" nie jest nietoleranja ale
    chamstwem i prostactwem

    4) uwazanie,ze ktos ma waskie horyzonty tylko dlatego,ze mysli inaczej, albo
    pochlebia czemus istniejacemu w populacji ludzkiej od milionow lat, nie jest
    nietolerancja ale czystym kretynstwem


    Ty masz zapewne inny sposob patrzenia na zycie niz alkoholik/narkoman...gdybys
    miala w rodzinie (ojca,matke,meza) alkoholika/narkomana, tolerowalabys go w
    pelni i nie namawiala do odstawienia alkoholu?
    W imie tolerancji ludzkich wyborow jak rozumiem


    --
    Zdesperowany Królik
  • ranita_08 25.09.08, 14:54
    tygrysio_misio napisała:

    > 1) kazdy ma prawo miec swoje zdanie, kazdy ma prawo je wypowiadac,
    kazdy ma
    > prawo dyskutowac o nim i przedstawiac swoje argumenty, kazdy ma
    prawwo tez
    > starac sie przekonac innych do swojego zdania

    Nie do końca się zgadzam. Owszem- każdy ma prawo mieć swoje zdanie,
    jednak nie ma prawa go we mnie wmuszać i krytykować mojego
    postępowania nie pytany ( wyłączam bliskie relacje rodzinne). Czym
    innym jest mieć inny pogląd, a czym innym narzucanie go innym i to
    jest nadużycie tej wolności słowa.
    Ponieważ "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność
    drugiego człowieka"


    >
    > tolerancja to nie jest to samo co kneblowanie ludziom ust - jest
    cos takiego ja
    > k
    > wolnosc slowa

    Nie w tym rzecz. Każdy ma prawo wygłaszać swoje poglądy tam- gdzie
    ludzie chcą go słuchać i gdzie nikogo tym nie obraża ( nie
    wygłaszasz mowy o ulubionych pozychach sexualnych w kościele)

    rozumiem że komuś mój styl życia może nie odpowiadać, ale tolerancja
    to szacunek dla cudzego wyboru- jesli wybór ten nie ma negatywnego
    wpływu na twoje życie ( a bezdzietność jak mniemam nie ma).

    Czym innym ponadto jest mieć inny pogląd i nie akceptować jakiejś
    postawy ( dodam postawy nie negatywnej i zagrażającej społeczeństwu
    jak np. gwałciciel- tylko po prostu innej) - a czym innym krytykować
    i próbować piętnować kogoś za jego wybór



    > 2) nietolerancja zawsze jest nietoleracja - bez wzgledu na to czy
    do ludzi o
    > odmiennych pogladach czy jakichkolwiek
    >
    > tu nie bylo mowy o nietoleracji, ale o wyrazaniu swoich pogladow
    > kazdy ma prawo skrzywic sie patrzac na zycie kogos innego, kazdy
    ma prawo
    > powiedziec mu,ze zle robi...bez wzgledu czy to jest menel z pod
    sklepu, czy
    > kobieta niechcaca miec dzieci...


    No raczej nie. Różnica polega na tym jak to robisz. Możesz mówić że
    nie podobają ci się bezdzietne kobiety lub trzynogie karły pod
    warunkiem że nikogo tym bezpodstawnie nie obrażasz i pod warunkiem
    że ktoś chce tego słuchać. Inaczej jest to zwyczajna agresja.

    Wolnośc Tomku w swoim domku- to tak ogólnie. A szczegół polega na
    właściwym zrozumieniu słowa "tolerancja"- tolerancja to nie
    akceptacja całego świata i wszystkich jego poglądów, ale nie
    traktowanie ich jak coś gorszego od moich własnych ( bo wszystko
    zależy od punktu siedzenia)


    >
    > 3) nazywanie ludzi majacych inne poglada "kretynami" nie jest
    nietoleranja ale
    > chamstwem i prostactwem

    Zdecydowanie się zgadzam



    >
    > 4) uwazanie,ze ktos ma waskie horyzonty tylko dlatego,ze mysli
    inaczej, albo
    > pochlebia czemus istniejacemu w populacji ludzkiej od milionow
    lat, nie jest
    > nietolerancja ale czystym kretynstwem
    >

    Chyba zostałam źle zrozumiana. Nie chodzi o to, że ktoś kto uważa
    inaczej niż ja jest kretynem, to bez sensu. Miałam na myśli co
    innego, a mianowicie to, że gdy w rozmowie z drugim człowiekiem on
    wypowiada inne poglądy od moich ale moje szanuje ( nie obraża mnie a
    jedynie próbuje przekonać) to jest to w porządku, jednak jeśli
    atakuje mnie i uważa swoje poglądy za lepsze z samej zasady i uważa
    że ma prawo mnie pouczać z pozycji tego " lepszego" to jest to dla
    mnie osoba ograniczona w swoich horyzontach ( w sensie wąskiego
    postrzegania świata)




    >
    > Ty masz zapewne inny sposob patrzenia na zycie niz
    alkoholik/narkoman...gdybys
    > miala w rodzinie (ojca,matke,meza) alkoholika/narkomana,
    tolerowalabys go w
    > pelni i nie namawiala do odstawienia alkoholu?
    > W imie tolerancji ludzkich wyborow jak rozumiem

    Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Czym innym jest dyskusja
    poglądowa ( np. na temat chęci bądź niechęci do dzieci lub wizji
    swojej przyszłości) a czym innym próba ratowania życia lub zdrowia
    bliskiej osoby, która swoim nałogiem bądź inną chorobą lub
    zachowaniem działa na szkodę swoją lub moją.




    >
    >
  • jaka.to.melodiaa 25.09.08, 20:30
    tygrysio_misio napisała:

    > ktos kto uwaza Cie za egoistke ma waskie horyzonty myslowe...Ty natomiast majac
    > go za kretyna masz szerokie...
    >
    > chyba jest na odwrot?
    >
    > skoro nie rozumiesz czyis pogladow i nie potrafisz ich uszanowac to jest taka
    > sama....jesli do tego obraszasz to jestes pietro nizej w kategorii "szerokie
    > horyzonty"

    jak najardziej potrafie uszanowac czyjes poglady i wolnosc w wyborze tego co robi ze swoim zyciem. traci moj szacunek proujac wtracac sie do mojego

    --
    ACAB

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka