• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

mój mąż nie może mnie zaspokoić.... Dodaj do ulubionych

  • 20.10.08, 00:56
    w zasadzie zaczęłam sie już godzić z tą sytuacją, ale miewam momenty zwątpienia...
    jesteśmy razem od 2 lat, mó mąż jest bardzo przystojnym mężczyzną, podnieca
    mnie sam jego widok. sam seks jest dobry, mój mąż nie jest 'szybkostrzelny',
    powiedziałabym, że długość stosunku jest w sam raz. ale nie o to chodzi....ani
    razu nie miałam z nim orgazmu, seks oralny nie wchodzi w gre, bo mój mąż ma
    wstręt do wydzielin ciała, zdarzyło mu sie wymiotować (przy mnie) na widok
    własnej spermy, więc nie naciskam go, bo seks pod przymusem to nie jest
    przyjemność dla nikogo. pozatym ja sama nie przepadam za seksem oralnym,
    zawsze mnie krępowało gdy mężczyzna mnie w taki sposób pieścił, a to i tak
    praktycznie blokowało możliwość orgazmu...
    on jest bardzo nieporadny, powiedziałam mu że uwielbiam całowanie po szyi i
    piersiach, ale niestety strasznie drapie mnie przy tym zarostem, pozatym
    zazwyczaj trwa to minute i zaczynamy sie kochać. nigdy nie próbował pieścić
    mnie dłonią, a ja nie proponuje bo zwyczajnie boje sie, że nie będzie
    delikatny, będe musiała zwrócić mu uwage, a wtedy będzie mu przykro.
    w zasadzie mi jest tak dobrze, masturbuje sie, kocham męża, seks z nim jest
    dobry chociaż bez spełnienia. ciągle tylko kłebi mi sie w głowie pare myśli-
    dlaczego on nigdy nie zapytał mnie o orgazm, nigdy nie prosił o żadne
    wskazówki? zazwyczaj to ja inicjuje seks, na który mąż chętnie sie godzi, ale
    wydaje mi sie że gdyby inicjatywa należała do niego, kochalibyśmy sie może raz
    w tygodniu. czy może ktoś z Was spotkał sie z podobną sytuacją? co może być
    przyczyną takiego stanu rzeczy?
    pytam serio, możecie szydzić, bo wiem że to dość 'śmieszna' sytuacja. pewnie
    pomyślicie, że jestem głupia, że z nim nie rozmawiam o tym, ale w zasadzie to
    nie ma o czym rozmawiać, skoro seks oralny odpada, pieszczoty ręką też...

    p.s. mąż mnie nie zdradza, nie ogląda nałogowo pornografii. nie kłócimy sie,
    jesteśmy szczęśliwą parą. można też wykluczyć fakt że go nie pociągam bo
    jestem dość atrakcyjną zadbaną kobietą.
    Zaawansowany formularz
    • 20.10.08, 01:04
      Przede wszystkim musisz wiedzieć o jednym, że to iż kobieta nie ma orgazmu,
      niekoniecznie jest wina mężczyzny. Kobieta uczy się orgazmu, to nie jest coś
      wrodzonego. Jeżeli nie masz orgazmu, najpierw musisz spojrzeć na siebie,
      zorientować się czy problem nie jest gdzieś w Twoim myśleniu. Takie sytuacje o
      których piszesz, bardzo często zdarzają się gdy kobieta miała już liczne
      kontakty seksualne. Liczniejsze od partnera. Wówczas zdarza się tak, że kobieta
      nabiera pewnych nawyków i zanim osiągnie orgazm z nowym partnerem musi się na
      nowo reagować. Oczywiście nie mówię, że w Twoim przypadku tez tak jest i że
      miałaś licznych partnerów wcześniej. Musisz z partnerem rozmawiać, potraktuj to
      jak zabawę erotyczną, ustal zasady, że np. Ty mówisz co on ma zrobić. Jeżeli nie
      ma otwartości i pełnego zaufania nie ma mowy o orgazmie. To na razie tylko tyle.

      --
      Czytam: kierowcatira.blox.pl
      • 20.10.08, 01:09
        Szynszylina! Pamiętaj...to nigdy nie jest wina faceta:P:P

        Napewno Twoja!! I sio do kuchni albo do sypialni orgazmy
        ćwiczyć:P:P:P
        --
        ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

        ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
        • 28.10.08, 17:02
          żałosna odpowiedź :/
        • 28.10.08, 17:09
          zenada ,nerri żenada!
          • 02.11.08, 14:17
            zenujacy brak zrozumienia tresci i umiejetnosci wylapywania ironi <szyderczy smiech>
            --
            Zdesperowany Królik
        • 29.10.08, 08:09
          wspaniala riposta..
          to jest obowiazek mezczyzny zeby zadowolic swoja kobiete
          on nie ma pojecia jak, brakuje mu doswiadczenia i seksualnosci
          jak sie kochasz wszystko jest przyjemne
          niestety mezczyzni ucza sie tego za pozno
      • 28.10.08, 18:17
        Orgazm to zarówno sprawa psychiki jak i zwykłej fizjologii.
        Najzwyczajniej w świecie jest kilka rodzajów orgazmu, np. orgazm
        pochwowy i orgazm łechtaczkowy. Są kobiety, które do orgazmu
        doprowadza pieszczota piersi.

        Piszesz, że się masturbujesz więc pewnie miewasz orgazmy
        łechtaczkowe. Ja też tak mam i bardzo wiele kobiet. Najważnieje jest
        to abys sama rozpoznała swoje potrzeby i możliwości.

        No i naj, najważniejsze nie oczekuj, że Twój facet domyśli się jakie
        są Twoje potrzeby. Nie domyśli się. I nie dlatego, że nie chce albo
        jest mało delikatny. Mężczyźni są prości i trzeba im wprost mówić
        czego się chce. Po prostu zacznij z mezem rozmawiać o seksie, o tym
        co lubisz a czego nie. Podsuwaj mu artykuły z prasy kobiecej i
        zaczynaj dyskusję. I wykorzystuj to do tego, żeby powiedzieć. Wiesz
        lubie się kochac tak i tak. Lubię to i to. Tego nie bardzo lubię
        itd. Jak będziesz milczeć i godzić sie z taką sytuacją będziesz
        popadac we frustrację. Zupełnie niepotrzebnie.

        Powodzenia :-) i głowa do góry.
        • 29.10.08, 13:54
          Orgazm pochwowy to iluzja. Nie ma czegoś takiego
          --
          A mój syn chce wygrać na loterii kilka dni wolnego czasu - takie
          czasy
          • 29.10.08, 14:00
            Kto ci tak powiedział? oczywiście że jest i jest o wiele lepszy!
            • 05.11.08, 04:22
              Najlepszy dla kobiet jest orgazm analny, ale taki dopiero po
              godzinie namietnego pastwienia sie nad kazda inna czastka jej ciala.
              Poprzygryzac uszka, potarmosic drazniatka, possac stopy, pouciskac
              szyjke, pupsko przetrzepac, udka pokasac, gardlo podlawic, pukle w
              gars nagarnac, nadgarstki skrepowac, wziac calosc w posiadanie
              bezwarunkowe i absolutnie, tak zeby odeszla od zmyslow biedaczka
              sama potem nie wiedziala czy doszla pochwa, okiem, wlosami, czy tez
              moze tradycyjnie piechota.

              --
              Zamienię żonę na królestwo - najlepiej mieszczące się na małej
              tropikalnej wyspie, nieprzesadnie upstrzonej turystami.
              • 05.11.08, 23:06
                bucefal Twoja odpowiedz jest beznadziejna o KOBIECIE nie wiesz nic.
        • 02.11.08, 09:08
          Ja tam bym nie chciała faceta,którego nie interesuję.Ma go uczyć,że
          jest niedojrzały i szuka mamuśki od głaskania po główce?
      • 28.10.08, 18:52
        moze niech zacznie ogladac porno, bedzie mial wiecej ochoty i nauczy sie, jak
        robic rozne rzeczy
        • 29.01.09, 11:33
          O, tak - że kobiety lubią wytryski na twarz, jęczą robiąc fellatio oraz
          uwielbiają, gdy się z nich zdziera siłą ubranie. A, i jeszcze że najlepszy
          kochanek to ten, który jest w stanie zdrapać jej błony śluzowe do gołych mięśni,
          bo myśli, ze długość ma znaczenie.
          --
          "Nie zgadzam się z tobą, ale nie było moim celem zrobienie ci przykrości." /by
          Idomeneo/
          Więcej mnie
      • 29.10.08, 08:46
        To oczywiście trudny problem, ale ... istnieją pewne techniczne
        możliwości uruchomienia w sobie luzu, bądź raczej odrzucenia jakichś
        zahamowań... Jeżeli nie jest to dla Was krępujące możecie spróbować
        stworzyć jakąś sytuację, która Ciebie podnieci (męża oczywiscie
        też), bądź obejrzeć jakiś filmik wyuzdany... Nie twierdzę, że tak
        trzeba bedzie za każdym razem, ale to może doprowadzić do pewnego
        odblokowania. Trzeba generalnie próbować, uczyc się siebie. ... A
        może z domu wyniosłaś takie purytańskie podejscie do rzeczy, że
        teraz tkwi to w Tobie...
        Pi.
      • 29.10.08, 08:48
        Tak trzeba w seksie... Wtedy pomnaża się to co daje rozkosz...
      • 29.10.08, 22:25
        jesli facet wymiotuje na widok wlasnej spermy i nie przejmuje sie, czy masz
        orgazm czy nie, to nie daj sobie wmowic, ze to twoja wina.
        • 02.11.08, 09:13
          Tak,tak,tak!!!
          I to jest jedyna prawda!!!
          Chce ale Twoim kosztem.Masz jedyną szansę-powiedzieć mu:oczekuję
          zainteresowania i inicjatywy ze strony mężczyzny.Jak go nie
          dostanę,poszukam innego męża.
      • 30.10.08, 11:57
        waldemar.rossztowski napisał:

        > Przede wszystkim musisz wiedzieć o jednym, że to iż kobieta nie ma
        orgazmu,
        > niekoniecznie jest wina mężczyzny. Kobieta uczy się orgazmu, to
        nie jest coś
        > wrodzonego. Jeżeli nie masz orgazmu, najpierw musisz spojrzeć na
        siebie,
        > zorientować się czy problem nie jest gdzieś w Twoim myśleniu.

        BUHAHAHA najpierw przez wieki mężczyźni palili na stosie ladacznice,
        które ośmielały sięmieć orgazm, a teraz próbują wmówić, że brak
        orgazmu to "wina" kobiety

        I to, że mu nie staje to też "wina" kobiety:PPPPP

        Kupę wiesz o kobietach, mości Waldemarze
        --
        Jesteś pan zbiorem molekuł
      • 02.11.08, 09:03
        Nazywasz to problemem Kobiety?A ja,zmojego doświadczenia
        wnioskuję,że to on jest nastawiony lękowo i boi się o tym
        mówić,Dziewczyna pisze,że sama inicjuje zbliżenia,co znaczy,że ją
        chłopak obchodzi.On ja wzrusza,ona jego nie.Boi się jej i pozostawia
        inicjatywę.Miałam takich chłopaków.Niekoniecznie szłam z nimi do
        łózka bo w innym zachowaniu też da się wyczuć o co chodzi.Była młoda
        i nic nie rozumiałam,moje koleżanki współzyły na lewo i
        prawo,dziwiły mi się.Straszne miałam kompleksy.Dopiero teraz wiem,że
        przyciągałam takich,którzy "przy mnie",nie "ze mną"chcieli być
        szczęsliwi.
        Dziewczyna się wypali od poświęcania.
    • 20.10.08, 01:07
      powiedziałam mu że uwielbiam całowanie po szyi i
      > piersiach, ale niestety strasznie drapie mnie przy tym zarostem

      niech sie ogoli


      nigdy nie próbował pieścić
      > mnie dłonią, a ja nie proponuje bo zwyczajnie boje sie, że nie
      będzie
      > delikatny, będe musiała zwrócić mu uwage, a wtedy będzie mu
      przykro.


      badz egoistka! powiedz mu jak ma Cie piescic! przykro mu sie
      zrobi???? nigdy nie zwrocilas mu z zadnego powodu uwagi bo moze mu
      sie zrobic przykro??? nie czujesz sie spelniona w seksie, a on
      pewnie mysli ze jest boskim kochankiem i nie wyprowadzasz go z
      bledu, bo mezowi bedzie przykro??? Sory, ale to prowadzi tylko do
      glebszej frustracji i tworzy sie bledne kolo. Po co sie meczyc bez
      sensu?


      ciągle tylko kłebi mi sie w głowie pare myśli-
      > dlaczego on nigdy nie zapytał mnie o orgazm, nigdy nie prosił o
      żadne
      > wskazówki?

      moja teza: 1. ma w nosie twoje odczucia, 2. skoro nie narzekasz to
      nie widzi sensu


      można też wykluczyć fakt że go nie pociągam bo
      > jestem dość atrakcyjną zadbaną kobietą.


      a to akurat jest stwierdzenie malo madre i to ze jestes subiektywnie
      ladna nie gwarantuje tego, ze maz cie pragnie

      wedlug mnie macie rozne temperamenty i jesli nie bedziecie rozmawiac
      i jasno komunikowac swoich potrzeb, to tak bedziecie sie
      kochac 'obok' do konca zycia


      --
      "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
    • 20.10.08, 01:09
      Miałem iść spać, ale trudno, lecę z koksem...

      > dlaczego on nigdy nie zapytał mnie o orgazm, nigdy nie prosił o żadne
      > wskazówki?

      Bo to twój orgazm a nie jego. Masz z tym problem - zrób coś w tym kierunku; nie
      chcesz robić - nie narzekaj.

      >zazwyczaj to ja inicjuje seks, na który mąż chętnie sie godzi, ale wydaje mi
      sie że gdyby inicjatywa należała
      >do niego, kochalibyśmy sie może raz w tygodniu. czy może ktoś z Was spotkał sie
      z podobną sytuacją?
      >co może być przyczyną takiego stanu rzeczy?

      Raz w tygodniu widocznie mu wystarczy. Wbrew pokutującym u wielu kobiet
      przekonaniom , mężczyźni nie są maszynami do seksu tylko są odrębnymi
      jednostkami - każdy jest inny.

      > p.s. mąż mnie nie zdradza,

      Skąd wiesz ?

      >nie ogląda nałogowo pornografii.

      Skąd wiesz ?

      > jesteśmy szczęśliwą parą.

      Właśnie widać....

      >można też wykluczyć fakt że go nie pociągam bo jestem dość atrakcyjną zadbaną
      kobietą.

      "Dość" atrakcyjna to może być trochę za mało. To , że tobie się tak wydaje nie
      znaczy , że tak on to odbiera.


      Proponuję w następującej kolejności: pogadać, wysilić się lub zacisnąć zęby.
      --
      Oh my God
      How can you deny the blood
      That's flowing through you
      • 20.10.08, 01:10
        Ona woli pomarudzić na forum jak jest źle:P:P

        A potem dziwć się że rozwodów tyle:P:P
        --
        ...budzi się we mnie zwierzę...ale obawiam się,że to leniwiec ;)

        ...gdy nie masz nic do ofiarowania...ofiaruj uśmiech...:)))
      • 23.10.08, 14:39
        Silic, skoro sie z nia ozenil, to chyba do k.n. uwaza ja za
        atrakcyjna kobiete!
        • 28.10.08, 13:34
          a może tylko materiał na matkę ?
        • 28.10.08, 17:16
          jezu! o rety co to za banialuki / wiesz z ilu powodów ludzie się zenia?? sa
          białe małżeństwa gdzie w ogole nie ma seksu i co jak to wytłumaczysz?, swoim
          zdaniem skoro sie ozenił to chyba go pociaga!

          dziwne ale na ten temat to faceci pisza rozsądniej niz kobiety no klasa sama w
          sobie jest nerri która ,chyba nie ma gdzie sie wyzyc i wyzywa sie na tym forum!
          • 29.10.08, 04:53
            lutors napisał:

            > ...dziwne ale na ten temat to faceci pisza rozsądniej niz kobiety

            Ja dla równowagi mógłbym napisać parę głupstw, ale jakoś mi się nie chce.
            • 29.10.08, 06:55
              Pozazdroscic subtelnosci mozna tylko!!!!!!
        • 28.10.08, 20:06
          Nie chcę cie straszyć ale wygląda mi to na niedopasowanie seksualne.
          Jestem facetem z 19 letnim starzem małżeńskim. Miałem podobny
          problem tylko z żoną. Wszystko inne nam w sobie pasuje a to jedno
          nie gra, dla niej tego może nie być wogule. I powiem ci że mimo że
          nie mamy zachamowań w mówieniu sobie czego chcemy, ja prubowałem
          wszystkiego na wszystkie możliwe sposoby jak niepoprawny romantyk i
          jak zwierze a mimo to nie udało nam się doprowadzić do uzdrowienia
          sytuacji. Jedyne co uratowało nasz związek to moje skoki na boki bo
          inaczej albo bym zwarjował albo się rozwiódł. Ona o tym wie i mi
          wybaczyła bo wie skąd to się wzieło. Oczywiście ty jesteś na
          początku drogi i masz jeszcze wiele możliwości naprawy sytuacji bez
          sięgania do tak radykalnych środków jak zdrada. Na początek jednak
          spróbój go trochę uświadomić czego pragniesz, nie bój się że go
          urazisz. Nawet jeśli to damu to do myślenia. Pozatym pomyśl sama
          czego ci brakuje do osiągnięcia orgazmu. Jeśli robisz to sama ze
          sobą to napewno fantazjujesz, spróbuj coś z tych fantazji wprowadzić
          do waszej gry miłosnej , myślę że poskutkuje. Pozatym taki numer
          kiedy facet puszcza pawia na widok spermy czy twojej wydzieliny może
          skutecznie ci uniemożliwić osiągnięcie wyluzowania a co dopiero
          orgazmu. Bierz go za krawat i psychologa z nim zanim będzie zapóźno
          na cokolwiek.
          • 29.10.08, 09:23
            Do weremo:
            mam nadzieję, że ortograficznie też nie jesteś z nią dopasowany.
            Dwoje analfabetów w jednym małżeństwie to przesada.
    • 20.10.08, 01:19
      mąż miał więcej partnerek niż ja, ale faktycznie nie jest łatwo abym osiągnęła
      orgazm, jestem przyzwyczajona do pewnych zachowań dlatego najpewniejszy sposób
      to masturbacja :)
      ja widze że nie wszyscy do końca zrozumieli o co mi chodziło, napisałam, że ja
      jestem szczęśliwa w takim układzie, wcale nie potrzebuje żeby mąż dawał mi
      orgazmy, a wręcz powiem, że naprawde lubie nasz seks.
      skąd wiem o pornografii i że mnie nie zdradza? no cóż nałogowe oglądanie
      pornografii byłoby zbyt widoczne, żebym mogła sie nie zorientować. jak ktośtam
      napisał mężczyzna to nie maszynka do seksu, a zatem po całodziennej masturbacji
      mąż nie byłby w stanie uprawiać ze mną seksu- a jednak to robi. pozatym
      praktycznie ciągle jesteśmy razem, mamy wspólny komputer- no gdzie by chował te
      pornosy. wiem, że mnie nie zdradza bo mu ufam i jak pisałam wyżej ciągle
      przebywamy razem- nie miałby czasu na kochanke.
      jestem dla niego atrakcyjna, podniecam go.
      to mądre zdanie że on nie pyta bo to moje orgazmy a nie jego....tylko że gdyby
      'problem' był odwrotny, ja bym mimo wszystko starała sie dociec, pytać i starać
      sie żeby jednak było lepiej
      • 20.10.08, 12:23
        to wszystko jasne. Ciągle jesteście razem i dusicie się. Uważam, że musicie dać
        sobie więcej wolności to i orgazmy przyjdą.:-)
        • 28.10.08, 11:16
          Ktoś się musiał napracowac/napisac, żeby większosc uwierzyła i dała
          się nabrac. Wystarczy spojrzec na styl.
      • 28.10.08, 11:51
        "wiem, że mnie nie zdradza bo mu ufam " :) alem się usmiał:)
      • 28.10.08, 17:18
        czegos tu nie rozumiem ! jesli jestes zadowolona to czemu narzekasz! bo przeciez
        narzekasz czyz nie??
    • 20.10.08, 01:21
      ciezko cos ci poradzic bo kazdy jest inny. podstawowa zasada jednak jest to ze
      sprawia to obojgu przyjemnosc. tobie nie sprawia wiec cos nie gra. co to juz
      pomysl sama. podpowiem tylko ze jak sama o to nie zadbasz to nie dostaniesz bo
      on sie nie domysli... jesli by mial na to wpasc to juz dawno by wpadl ;) sama
      piszesz ze probowalas niby cos mowic ale nie slucha, czyli ma to gdzies. no to
      przepraszam bardzo, za lalke masz mu robic? niech zapracuje na przyjemnosc dajac
      ja i tobie ;) a ty tez nie lez jak kloda tylko jakies urozmaicenie sobie zrob.
      nosz uczyc ludzi jak maja sie bawic przyszlo ;)

      a norma to chyba cos wiecej niz jeden raz w tygodniu i kilka razy w jednym
      posiedzeniu wiec tez bym sie poskrobal w glowe;)
      --
      czasem bywam tu i tam ;)
      • 20.10.08, 01:26
        powiedziałam mu tylko o całowaniu po szyi i piersiach no i robi to ale to nie
        jego wina że drapie, jak mam być cała czerwona to ja już wole żeby wcale tego
        nie robił. i wcale nie czuje sie jak gumowa lalka....gdybym nie lubiła seksu z
        nim to bym nie uprawiała! więc jeszcze raz napisze, że owszem nie mam orgazmów,
        ale jest mi dobrze, przyjemnie.
        • 20.10.08, 01:34
          to czegos tu nie rozumiem. jest dobrze i przyjemnie bez spelnienia? to chyba
          stanowisz wyjatek 'miec cukierka i jesc cukierka'. jesli to ci wystarcza to
          gdzie problem i po co jest ten watek? albo chcesz wiecej i spelnienia z odjazdem
          albo zostaw wlaczony tryb kazdy sobie rzepke skrobie i tyle.
          rozwine, jak facet nie widzi ze kobiecie nie daje satysfakcji to jest albo slepy
          albo glupi albo ma to gdzies z zalozenia. co mysle? mysle ze wmawiasz sobie ze
          ci to wystarcza bo nie masz rokowan na polepszenie stanu rzeczy. rozwiazanie?
          opieprzyc z gory na dol, nauczyc i wyleczyc sie oboje z objetnosci na potrzeby
          drugiego i najwazniejsze- eksperymentowac ;) skad masz wiedziec czy jak nie
          dostanie pejczykiem po tylku to mu nie pomoze;) malymi kroczkami dojdziecie do
          prywatnych orgietek od wieczora do rana ;)
          --
          czasem bywam tu i tam ;)
        • 23.10.08, 14:23
          Dla mnie np idealną gwarancją dosyć szybkiego orgazmu jest pozycje kiedy ja
          jestem na górze, na siedząco :)
          Wydaje mi się że powinnaś mu powiedzieć wprost że nie masz orgazmu i że
          potrzebujesz zmian. Może on to widzi ale też nie wie jak zacząć rozmowę, może
          myśli że ty nie chcesz/nie możesz i nie chce Cię urazić? Tych "może" jest wiele
          - jak któreś z was nie zacznie rozmawiać to nigdy się nie zgracie.

          Kup pyszne winko na rozluźnienie (tylko nie za dużo bo zamiast seksu pójdziecie
          spać :)) , zróbcie sobie romantyczny wieczór i pokaż mu co ma zrobić żeby było
          Ci dobrze. Może i on stanie się bardziej namiętny jak zobaczy że ty reagujesz
          inaczej. W sumie może seks z żoną która nigdy nie dochodzi czyli nie jest aż tak
          podniecona może nie być taki wspaniały również dla Niego.

          Zgadzam się że orgazmu kobieta musi nauczyć ale nie tylko siebie. Mężczyzna
          również musi się nauczyć co robić żeby kobieta ten orgazm miała...Tak
          przynajmniej wynika z moich doświadczeń :)
          --
          "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
          niemożliwe"
        • 28.10.08, 11:17
          ale troche mnie dziwi ze maz nie chce cie piescic. mnie to zona
          czasem musi powstrzymywac:)) a poza tym w tymi orgazmami ze w
          zasadzie przeciez mezczyzna wie czy kobieta ma orgazm czy nie,
          przeciez znacie sie i swoje ciala nader dobrze.
        • 28.10.08, 15:31
          No to masz szczeście, bo ja mam orgazmy kiedy tylko zapragnę, ale
          wcale mi nie jest przyjemnie. Mąż mnie średnio pociąga, więc podczas
          stosunku uciekam w wyobraźnie (tak się wycwiczyłam, że mogę miec
          orgazm nawet stojac w korku do pracy tylko zaciskając uda). Meza
          kocham i mnie ta sytuacja dręczy, bo czuje ze sie w ten sposób od
          niego oddalam. Marze o seksie, po którym czylabym sie spełniona
          nazwijmy to "psychicznie", po ktorym bym czuła większe przywiązanie
          do męza, czy też wogole cokolwiek. Myśle, że Ty to właśnie masz.
          Orgazm to tylko skurcz mięśni dosyć przereklamowany zresztą, myśle
          że dla kobiety ważniejsze jest to co czuje w psychice.
          Ale pogadać warto. Nasz seks, choć z mojego punktu widzenia taki
          sobie (choć technicznie nie mogę mojemu męzowi nic zarzucić, po
          prostu nie potrafi rozbudzic mojej wyobrażni), jest i tak o niebo
          lepszy po 7 latach małżeństwa niż na początku. Po prostu jak Ci się
          coś podoba, to powiedz to od razu mężowi a gwarantuje Ci że bedzie
          to powtarzał (w psychologii nazywa sie to pozytywne wzmocnienie),
          jak Ci się nie podoba to po prostu przesuń jego dłoń w inne miejsce,
          albo wręcz sama poprowadź (mój mąż jest wówczas zachwycony). To, że
          pamięta o tej szyi to mu sie chwali. Mojemu zajęło to ze 3 lata.
          Powtarzałam to setki razy i za każdym razem mówił, ze szkoda że mu o
          tym wcześniej nie powiedziałam. O piersiach załapał od razu, no cóż
          szyja jest najwyrazniej mniej atrakcyjna.
          Waszym problemem może być to, ze Twój mąz w zasadzie nie musi sie
          starac, bo Tobie bardziej zalezy i wychodzi z założenia ze Ci sie
          wszystko podoba skoro inicjujesz zbliżenia i tak naprawde to masz
          male wymagania, a w kazdym razie mniejsze niż on. Moze spróbuj w ten
          sposób, rozpal go trochę i zostaw ..., a dalszy ciag jak On się
          trochę pougania ...
          • 02.11.08, 09:27
            Swietne!
        • 02.11.08, 09:25
          Pisałam już,że gośc się Ciebie boi/bo boi się siebie/.Dopóki inne
          sfery są ok.możesz sobie z tym radzić sama ale to jest facet,na
          którym NIE BĘDZIESZ UMIAŁA POLEGAĆ w ogóle.I albo wciąz będziesz mu
          dawała wsparcie albo on sobie znajdzie inną sponsorkę.
          Widać gołym okiem,że jesteś kobietą wartą uwagi,do której faceci
          lgną.To jest Twoja siła i tym go poszantazuj,żeby widział co może
          stracić.A propos psychologa:nie Ty go masz zaprowadzić ale on sam
          powinien rozumieć,że potrzebuje leczenia.
    • 20.10.08, 01:23
      aha zapomniałam jeszcze o paru rzeczach- nawet gdyby sie nie wiem jak dokładnie ogolił to i tak mnie drapie, ma bardzo twardy zarost a ja baaaardzo delikatną skóre. musiałby sie chyba wywoskować ;p
      i ja wcale nie zmierzam do rozwodu...
      dlaczego ludzie myślą że takie błahe rzeczy mogą rozbić prawdziwą miłość. ja sie tu zwracam z innym problemem, bo moje małżeństwo ma sie świetnie :)
      • 20.10.08, 01:46
        odpowiedz sobie jeszcze na podstawowe pytanie- jak sobie wyobrazasz was za 10/20
        lat? znacie sie dopiero ile, 2 lata? to raczej juz powinniscie sie porzadnie
        zgrac w lozku i czerpac z tego garsciami. ile pociagniesz na ekwiwalentynkach?
        mnie sie wydaje ze nie specjalnie dlugo albo lubisz takie swoiste sadomaso.
        --
        czasem bywam tu i tam ;)
      • 23.10.08, 14:26
        To mój mąż ma ten sam problem - bardzo twardy zarost. Ale - odkryliśmy ostatnio
        że zwykła staromodna maszynka na żyletkę (tak, na starodawną zwykłą żyletkę)
        potrafi zdziałać cuda :) Mąż jest po niej gładziutki i NIC nie kłuje :)
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
      • 02.11.08, 09:28
        to niech sobie plastry naklei na swój zarost.
    • 20.10.08, 01:25
      szynszylina napisała:

      > p.s. mąż mnie nie zdradza, nie ogląda nałogowo pornografii. nie
      kłócimy sie,
      > jesteśmy szczęśliwą parą. można też wykluczyć fakt że go nie
      pociągam bo
      > jestem dość atrakcyjną zadbaną kobietą.


      Diagnostyczny jest Twój ps. w którym jest klu Twojej sprawy. Co
      szkodzi zobaczyć wspólnie pornosa i pogadać potem z facetem, żeby
      tak podobnie pofiglować.
      To raz, a dwa porządna kłótnia oczyszcza atmosferę w związku.

      --
      mój blog:
      bmwisex.blox.pl/html
      • 20.10.08, 01:29
        no tak, klu tutaj tkwi w słowach "nie ogląda NAŁOGOWO". jasne, że zdarza nam sie
        obejrzeć wspólnie jakiś erotyk :)
        o co mamy sie kłócić? no i w sumie po co?
        • 20.10.08, 01:38
          szynszylina napisała:

          > no tak, klu tutaj tkwi w słowach "nie ogląda NAŁOGOWO". jasne, że
          zdarza nam si
          > e
          > obejrzeć wspólnie jakiś erotyk :)
          > o co mamy sie kłócić? no i w sumie po co?


          Mnie nie chodzi o pierdu pierdu erotyk. Tylko o film dla dorosłych
          na ostro. A kłótnia żeby były emocje. Jak nie ma emocji, nie ma
          sexu. Jest jeno przedłużanie gatunku.
          --
          mój blog:
          bmwisex.blox.pl/html
          • 20.10.08, 01:46
            ale jest seks, na ostro też, są też emocje. to już ani moja wina ani jego że
            seks nie daje mi orgazmu. różne pozycje już były, te udziwnione też no i nic,
            poprostu. nie każda kobieta może mieć orgazm pochwowy i to wcale nie zależy od
            umiejętności czy wyposażenia partnera. owszem zdarzają nam sie kłótnie, ale nie
            mają wpływu na życie seksualne.
            naprawde pomaga mi to forum- odpowiadając na kolejne posty tylko uświadamiam
            sobie że ja naprawde nie traktuje tego jako problemu :)
            • 20.10.08, 01:57
              szynszylina napisała:

              > ale jest seks, na ostro też, są też emocje. to już ani moja wina
              ani jego że
              > seks nie daje mi orgazmu. różne pozycje już były, te udziwnione
              też no i nic,
              > poprostu. nie każda kobieta może mieć orgazm pochwowy i to wcale
              nie zależy od
              > umiejętności czy wyposażenia partnera. owszem zdarzają nam sie
              kłótnie, ale nie
              > mają wpływu na życie seksualne.
              > naprawde pomaga mi to forum- odpowiadając na kolejne posty tylko
              uświadamiam
              > sobie że ja naprawde nie traktuje tego jako problemu :)


              Moim zdaniem pudrowanie syfa nic nie daje. Trzeba coś zmienić. A co
              zmienić, to już od Ciebie zależy.
              Śmiać mi się chce (tak dobrodusznie). Ty potrzebujesz dobrego faceta
              w łóżku, tylko nie chcesz mówić o tym głośno:) Twój facet to
              pierdoła. Sorry.
              --
              mój blog:
              bmwisex.blox.pl/html
              • 20.10.08, 02:29
                ok ok nie obrażam sie :) pewnie masz troche racji, jasne że wolałabym faceta,
                który jest seksualnym ideałem, ale...ja nim nie jestem. wielu rzeczy "łóżkowych'
                nie lubie, jak np wspomnianego już seksu oralnego. naprawde zadowala mnie
                masturbacja i seks z moim mężem bo on mnie niesamowicie pociąga i podnieca, mimo
                że nie dostaje orgazmu.
                jedynym 'problemem' w tym wszystkim nie jest mój brak orgazmu ale jego brak
                zainteresowania. to głupie wiem, bo gdyby zapytał co ma zrobić to powiedziałabym
                mu że nic, bo nic sie nie da zrobić, ale sam fakt, że mnie o to zapytał
                uspokoiłby mnie...
                • 20.10.08, 02:39
                  Droga Szynszylino,

                  a spróbowałaś może poćwiczyć mięśnie Kegla?Ja po tygodniu ćwiczeń poczułam
                  WIELKĄ różnicę. Powodzenia :)
                  • 20.10.08, 02:42
                    już od dawna je ćwicze, faktycznie odrazu poczułam różnice, ale nadal bez orgazmu :)
                    • 28.10.08, 14:15
                      ze nie masz orgazmu.
                      faktycznie orgazm to nie wszystko,ale czasami jest przyjemnie go
                      miec.Musisz znalesc taka pozycje ktora da Ci ten sam efekt co
                      masturbacja, troche to trwa ale warto szukac.
                    • 28.10.08, 15:44
                      To pocwicz w trakcie stosunku, wtedy poczujecie jeszcze wiąksza
                      róznice ... oboje ... :-)
                • 20.10.08, 09:40
                  wielu rzeczy "łóżkowych'
                  nie lubie,

                  Ty, czy on?
                • 20.10.08, 16:34
                  A wie wogóle o tym, że nie masz orgazmu? Faceci czasem nie potrafią się
                  zorientować, czy miałaś orgazm czy nie. Poza tym, do faceta trzeba prosto z
                  mostu, żadne kręcenie i owijanie w bawełnę w nadziei, że się domyśli nic nie
                  daje! Chcę, żeby odkurzył to mówię - odkurz! Sam się nie domyśli. Nic nie
                  mówisz, to myśli, że jest ok.
                • 28.10.08, 12:38
                  mialas wielu facetow przed swoim mężem?
                • 28.10.08, 12:58
                  > jedynym 'problemem' w tym wszystkim nie jest mój brak orgazmu ale
                  jego brak
                  > zainteresowania.
                  Moja droga nie masz orgazmu właśnie przez brak jego zaineresowania.
                  Mąż Cie w ogóle nie pieści, więc jak możesz dostać orgazmu? Kobieta
                  to nie gorylica! Wiekszość kobiet tego potrzebuje do satysfakcji
                  seksulanej. Na razie jestes napalona bo zakochana ale ten związek
                  nie ma przyszłości, chyba że zaczniesz dyskretnie, niewerbalnie
                  dawac mu znaki co ci się podoba albo nie. Nie pisz że to bez
                  znaczenia, oszukujesz siebie, a mąz mi wyglada na egoistę. Wydaje mi
                  sie ze nie miałas żadnych mężczyzn poza tym nieudacznikiem i dlatego
                  w ogóle masz w ogóle jakies dylematy. Kupcie sobie jakąś ksiązkę,
                  chociażby zdobądź sztuke kochania Wisłockiej z jakiegos antykwariatu
                  bo oboje wymagacie edukacji seksualnej. A zarost z pewnością da się
                  ogolić jak się chce tylko twój ukochany ma w d....e że cię drapie i
                  w tym samym miejscu ma twoją przyjemność i satysfakcję. Taka jest
                  prawda. Po pewnym czasie na myśl o seksie zacznie cie bolec głowa i
                  podbrzusze i wasze kontakty fizyczne w ogóle się zakończą.
                  • 28.10.08, 17:17
                    Skoro on nienawidzi płynów ustrojowych i puszcza pawia na widok własnej spermy,
                    jak można mieć nadzieję na jakąkolwiek otwartość?

                    Swoją drogą, przy takim podejściu do spraw ciała ciekawe jest, jakie on jest
                    jego stosunek (:)) do samego faktu fizycznego kontaktu i czy nie przeszkadza mu,
                    że w trakcie jego penis ma kontakt z płynem ustrojowym żony. (Ciekawe też, jak
                    koleś myje po stosunku/rano to, co dotknęło płynu ustrojowego - najpierw wkłada
                    rękawicę z gąbki i dopiero później bierze interes do ręki?)

                    No i ciekawe, że ona nie oczekuje, żeby on dostarczał jej orgazmów, brakuje jej
                    tylko tego, że by on zainteresował się brakiem tychże.

                    Już widzę jego satysfakcję, kiedy ona powie otwartym tekstem, że orgazmy z nim
                    jej się nie przytrafiają, ale i tak go kocha.

                    --
                    byl taki wiersz zdaje sie ze Rozewicza
                    ale tylko sie zdaje mi pewnie,
                    "Lubie kiedy kobieta"
                    • 28.10.08, 17:24

                      --
                      byl taki wiersz zdaje sie ze Rozewicza
                      ale tylko sie zdaje mi pewnie,
                      "Lubie kiedy kobieta"
                      • 02.11.08, 13:40
                        to jest wiersz Grochowiaka.
                        --
                        Jestem stuprocentową babą.
                        Jaja dostałam w promocji.
                        • 23.01.09, 19:03
                          Nie,to jest wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera.BTW do Grochowiaka to pasuje jak
                          pięść do nosa....
            • 20.10.08, 09:39
              te udziwnione też

              ?? możesz sprecyzować?
            • 23.10.08, 14:56
              wiesz co... a probowalas pomagac sobie paluszkiem w trakcie wspolzycia? ten
              magiczny guziczek (ktorego dzialanie i efekt stymulacji znalam zupelnie z innej
              strony z samodzielnych i nie tylko pieszczot) pomogl mi przezyc to co bylo mi
              zupelnie obce i teraz mam sie swietnie za kazdym razem. to pomoglo mi osiagac
              orgazmy pochwowe do czego nie moglam wczesniej dojsc (nie z winy partnera).
            • 31.10.08, 20:30
              Mam taki sam problem - jestem z moim facetem od ponad roku, kochamy
              się kilka razy w tygodniu i jeszcze nigdy nie miałam orgazmu. Z
              poprzednimi partnerami również nie - orgazm osiągam tylko poprzez
              masturbację. I tu leży, jak sądzę, sedno mojego problemu - podobno
              jeśli kobieta wykształci w sobie nawyk osiągania orgazmu poprzez
              pieszczenie łechtaczki i nawyk ten będzie systematycznie utrwalany,
              to w czasie stosunku z mężczyzną orgazm pochwowy jest trudny do
              osiągnięcia. Z tego wynika, że w tym konkretnym (moim) przypadku
              wina leży po mojej stronie. W przeciwieństwie do Ciebie brak orgazmu
              podczas seksu z moim chłopakiem frustruje mnie, ale z drugiej strony
              wiem, że to nie jego wina i pomóc mógłby mi jedynie seksuolog, a do
              tego jeszcze nie dojrzałam.
              PS. Kompletnie nie rozumiem, jak można mieć satysfakcję z seksu bez
              spełnienia. To strasznie uczucie, gdy intensywne podniecenie zamiast
              zakończyć się orgazmem rozpływa się bez śladu...
    • 20.10.08, 03:17
      Facet, który wymiotuje na widok własnej spermy nie jest normalny,
      lecz "wybrakowany" i raczej nie będzie dobry w te klocki.
      Możesz spróbować uczyć go wrażliwości na twoje potrzeby, ale wiele
      nie osiągniesz. Z antytalentu nie zrobisz dobrego kochanka. Jesteś
      kobietą, więc pewnie długo wytrzymasz z nim. Twoja niechęć do seksu
      oralnego wskazuje, że w sumie nieźle się dobraliście w tej sferze.
    • 20.10.08, 07:48
      Zaczynasz od tego, że masz problem a potem go bagatelizujesz. Ja jednak skłaniam
      się do tej pierwszej wersji - masz duży problem - z komunikacją w związku.
      Mniejszym jest to, że nie masz orgazmu mimo iż byś chciała. Porozmawiaj z mężem,
      przemilczane problemu rosną, te w sypialni szczególnie.
    • 20.10.08, 09:33
      zlałaś brak orgazmu przed ślubem? Nie powtórz tego błędu!!
      • 20.10.08, 10:10
        Myślę że brak satysfakcji seksualnej w związku może stać się
        przyczyną jego rozpadu. Spróbujcie pójść razem do sex shopu i wybrać
        zabawki, które sprawią Ci radość-np. wibrator. Twój mąż może za jego
        pomocą łatwo doprowadzić cię do orgazmu, zapewne taka zabawa sprawi
        przyjemność również jemu i ,,rozrusza" go. Spróbujcie też razem
        obejrzeć film erotyczny. Pokochajcie się w kuchni lub w łazience.
        Jeśli te środki zawiodą, pozostaje wizyta u seksuologa.
    • 20.10.08, 10:30
      Bylam 6 lat y chlopakiem. Seks byl super ale jakos ten moj orgazm nie mogl
      zaskoczyc. Potem poznalam innego partnera i intuicyjnie zdalam sie na niego i
      jego sposob dotykania mnie. Orgazm przestal byc problemem.

      Zapytaj sie swojego meza co sadzi o tym, ze nie masz orgazmu. Moze go paralizuje
      mysl, ze to z jego winy i woli nie poruszac tematu.
      --
      http://www.leninimports.com/gustav_klimt_gallery_5_tn.jpg
    • 20.10.08, 10:40
      Ale o co chodzi??? Jest pewna rozbieznosc w Twoich postach, ja juz
      nie wiem, jak w koncu u Was jest. Ale oze za malo uwaznie czytalam?
      Hmmm, chyba nie..
    • 20.10.08, 11:39
      To jesteś w dość trudnej sytuacji. Ja nigdy mojemu nie mówiłam co mi
      się podoba, a co nie, bo sam się zazwyczaj orientował, a czasami
      zdarza się, że coś mnie zaboli i zawsze o tym mu mówię, nie dlatego,
      żeby go urazić tylko żeby uważał na przyszłość. Ty powinnaś zacząć
      inicjatywę (jeśli chodzi o dłuższe pieszczochy), a jeśli załapie to
      ci się odwdzięczy. Jeśli drapie cię jego broda to powiedz mu żeby
      się ogolił.
    • 20.10.08, 12:53
      to bardzo źle, że nie rozmawiacie nt. swoich potrzeb
      co to znaczy - nie powiem mu, bo bedzie mu przykro? bedziecie reszte
      zycia spedzac w lozku na domyslach i nigdy nie bedziecie miec z tego
      satysfakcji, Ty nie bedziesz miec?
      pokaz mu raz, drugi, trzeci, przeprowadz instruktaż jakis, nie musi
      to byc podczas stosunku, mozesz to zaaranzowac wczesniej
      ludzie roznią się potrzebami i nie wystarczy nacisnac 3 magicznych
      guziczkow, zeby spowodowac nieziemski orgazm
      --
      ups :)
      • 20.10.08, 14:06
        Seks bez orgazmu to nie seks. A ty jeszcze mówisz, że wasz seks jest dobry...
        Nie wiesz, co tracisz. Orgazm będący wynikiem masturbacji jest znacznie słabszy
        niż orgazm, który potrafi dostarczyć dobry kochanek. W czasie tego pierwszego
        jesteś cały czas świadoma (bo musisz się sama doprowadzić na szczyt), w czasie
        tego drugiego - możesz całkowicie odlecieć, przenieść się w inny wymiar, oszaleć
        z rozkoszy, przeżyć orgazm wielokrotny albo pojedynczy, ale za to trwający
        niezmiernie długo. Dobry kochanek potrafi zdziałać cuda, twoje własne ręce
        raczej nie.
        Współczuję ci, ale sama zgotowałaś sobie taki los - wyszłaś za mąż za człowieka,
        który jest kiepski w łóżku i na dodatek niereformowalny. Wiele kobiet tak robi i
        nigdy ich nie zrozumiem.
        A z kwestii technicznych - jeśli jesteś wystarczająco podniecona (jak piszesz),
        to twoja łechtaczka ma wówczas wzwód i jest bardzo wyczulona na dotyk, więc jej
        delikatne masowanie w czasie stosunku powinno cię szybko doprowadzić do orgazmu,
        takiego złożonego, pochwowo-łechtaczkowego. Chyba że mąż brzydzi się tego
        narządu...
        • 20.10.08, 15:17
          kochanek który brzydzi jak kobieta pomaga sobie w trakcie,
          ze nie zacytuje odpowiedzi to nie jest najlepszy w łóżku
          • 24.10.08, 15:22

            p
    • 20.10.08, 15:30
      Podsumowujac:

      - maz nie piesci Cie reka
      - maz nie piesci Cie jezykiem
      - brzydza go wszelkie wydzieliny
      - jego dotyk jest nieporadny, drapie i kłuje broda.

      I Ty sie dziwisz, ze nie masz orgazmu?!?!?

      Jak wyglada Wasza gra wstepna? Bo skoro Cie nie dotyka, nie lize, nie caluje po
      innych miejscach niz usta, to chyba w ogole jej nie ma..

      Moje podejrzenia:

      - jest aseksualny
      - absolutnie go nie podniecasz
      - jest kryptogejem
      - ma b. powazne zahamowania i jakis wiekszy problem ze soba (wymiotowanie na
      widok WŁASNEJ spermy NIE jest normalne!)

      Pogadaj z nim powaznie, bo mowiac szczerze - wyobrazasz sobie, ze do konca zycia
      nie bedziesz miala ograzmu z wlasnym mezem?

      A na klucie - najlepiej pomaga zapuszczenie zarostu. Trzydniowy juz nie kluje, a
      broda jest wrecz mila w dotyku ;)

      --
      Fragile
      • 20.10.08, 16:46
        > - absolutnie go nie podniecasz

        mialam nadzieje ze piszecie o normalnej parze
        • 20.10.08, 16:48
          to ja już nie wiem czy zakładać ,że romansują hetero..
      • 23.10.08, 13:36
        fragile_f napisała:

        Trzydniowy juz nie kluje,
        > a
        > broda jest wrecz mila w dotyku ;)
        >
        podobnie jest z zarośniętą cip.ą
    • 22.10.08, 15:42
      ten temat tez jest trafiony ,
      zwazywszy jakby odwroci role ;D
      • 23.10.08, 12:59
        kobiety nie czytaja inaczej
    • 23.10.08, 14:36
      dlaczego reka odpada? probowaliscie chociaz? faceci potrafia to
      robic calkiem dobrze... nie bawicie sie ze soba?
      i dalczego wyszlas za faceta, ktory wymiotuje na widok wlasnej
      spermy...
    • 24.10.08, 20:23
      Zamien sie z ta dziewczyna z watku wyzej co jej maz chce
      codziennie :)
    • 24.10.08, 23:16
      Sprobujcie stosunku analnego. Moze to jest to, czego: Wam obojgu
      brakuje...?
      • 25.10.08, 19:37
        troche dziwi mnie ta Twoja fascynacja analem :) ja mam wreszcie
        zwiazek i normalny seks jest o wiele wazniejszy :)
    • 24.10.08, 23:29
      Przerażające, moim zdaniem, jest to, co piszesz o stosunku męża do ludzkiej, w tym jego własnej, fizjologii. Wymioty na widok własnej spermy?! To nie jest problem do roztrząsania na forum, a dla dobrego seksuologa, który pomoże wam dojść do tego, skąd u męża tak drastyczne reakcje na wydzieliny ciała. Jeśli mąż ma fobię na tym punkcie, to nie liczyłabym na to, ze bez pomocy specjalisty wasze życie seksualne ulegnie polepszeniu. Szukaj seksuologa.
    • 25.10.08, 20:03
      Myślę, że problem jednej z was jest jednocześnie rozwiązaniem problemu drugiej.
      --
      Somebody Stop Me!!!!
    • 26.10.08, 19:30
      patrz wyzej.
    • 27.10.08, 14:52
      Skończ z masturbacją. Jak np. w poniedziałek się doprowadzisz sama, a we wtorek
      się kochacie, to pewne, że nie będziesz mieć orgazmu. Ja nie mam żadnych
      problemów z dojściem, ale wiem, że jeśli przez tydzień będę się sama pieścić, a
      później pójdę do łóżka z facetem, to zwyczajnie albo nie dojdę, albo będzie to
      trwało kosmicznie długo, bo po prostu jestem już dość zaspokojona przez
      masturbację. Jak będziesz wyposzczona np. przez tydzień, to powinno Ci przyjść
      to łatwiej.
      No, a swoją drogą, ktoś wyżej miał rację, że kobieta się sama musi tego nauczyć.
      Ja np. w 90% zbliżeń mam orgazm, kiedy kochamy się w pozycji, w której ja mam
      kontrolę, czyli np. na jeźdźca. A pozostałe 10% to orgazmy, kiedy mogę sobie
      leżeć i nic nie robić, a facet mnie pieści, więc sama zobacz jaki jest stosunek.

      --
      Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
    • 28.10.08, 11:40
      bo wiesz ... zlać się można różnie.

      Są inne doznania u faceta, gdy kończy z kobietą która go doprowadziła do
      porządnej ekstazy.

      Więc może warto sobie zadać to pytanie ?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.