Dodaj do ulubionych

bezrobotne i niepłodne

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 14:07
Witajcie!
Postanowiłam się wyżalić na tym forum, bo już mam dosć! Nie wiem czy ktoś
jest w takiej sytuacji jak ja.....jeżeli tak to współczuję. NIe wiem, może
jakoś przesadzam, bo zawsze może być gorzej, ale od poczatku.........

W kwietniu złożyłam w pracy wypowiedzenie, od czerwca jestem bezrobotna. Nie
będę wyjaśniać dlaczego złożyłam wypowiedzenie....po prostu padłam ofiara
mobbingu i swoją walkę z pracodawca przegrałam....żeby nie zapaskudzić
papierów i nie łazić po sądach pracy złożyłam wypowiedzenie i od czerwca
szukam pracy. Jak na razie bezskutecznie:( Zastanawiam się czasami po co były
potrzebne te studia i kursy skoro szukają jedynie ekspedientek i fryzjerów.
Do takiej pracy nie puści mnie mąż (zresztą sama jakoś tez nie wyobrażam
siebie w takiej roli), a nie puści z dwóch powodów....nieźle zarabia i mamy
kasę na godne życie no i drugi powód to taki, ze wstydziłby się za mnie.

Tak więc siedze w domu i o ile jeszcze w trakcie wakacji miałam zapał do
uczenia się języków i pisania własnej ksiażki, tak teraz nic mi się nie chce,
jestem załamana.
Wymysliłam więc pomysł na siebie taki, ze zajdę w ciażę (i wiek- 27 lat, i
sytuacja finansowa nam ku temu sprzyja). No i tu, jak nietrudno domyślić się
z tytułu postu, okazało się ze nie bedzie łatwo, bo mam PCO i czeka mnie
mozolne lecznie. Biorę jakies hormony co cykl to inne i nie wiem, ale chyba
one wprowadzają mnie w coraz większą depresję.

Moi rodzice i teściowie ciągle dopytują sie dlaczego nie pracuję i jak mogę
siedzieć bez zajęcia w domu (matka i teściowa nigdy nie szukały pracy i nie
sądzę żeby w ogóle wiedziały jak kształtuje się obecnie rynek pracy)i
dlaczego nie mamy w końcu dzieci, bo czas najwyższy i wszyscy się w koło
rozmnażają. A ja jak słysze o kolejnej ciąży to 2 dni jestem chora i
zastanawiam się gdzie tu sprawiedliwosć????

MOja teściowa dodatkowo jeszcze opowiada perfidnie historie o znajomych jak
to oboje pracuję, czekają na dziecko i już mieszkają we własnym mieszkaniu.
Więc jak to słysze to po prostu krew mnie zalewa.....
Dodam, ze mieszkamy oddzielnie w wynajętym mieszkaniu, 300 km od rodziców i
teściów, a w grudniu odbieramy w końcu swoje M. Co z tego, ze dzielą nas 3
setki km skoro i tak wydzwaniają i coraz bardziej mnie dołują.
NIe wiem czy to wpływ tych leków, które biorę, ale do zera spadło mi libido i
już mi nawet głupio co wieczór opowiadać mężowi, ze źle się czuje...na razie
mnie wspiera ale boję się, co bedzie dalej???? Mam wyrzuty z tego powodu, ze
go odrzucam, a z drugiej strony nie umiem się przełamać...
Nie mam pracy, nie mogę mieć dziecka (a przynajmniej nie teraz kiedy chcę) i
mam dosć siedzenia w 4 ścianach. Wiem, ze może ktoś jest w gorszej sytuacji:
mieszka kątem u rodziców, oboje nie mają pracy...albo jedno i za marne
pieniądze. My mamy kasę, niedługo własne M.....ale nie umiem się z tego
cieszyć...nie o to mi w zyciu chodziło!
Pocieszcie mnie choć trochę, może są osoby, które mają podobną sytuację do
mojej? Napiszcie, co robicie? czy inwestujecie w siebie? czym wypełniacie
nadmiar czasu wolnego? jak spędzacie przykładowy dzień?
Może zainspiruję się czymś?
Pozdrawiam ciepło!
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Mam dla ciebie propozycję 22.10.03, 14:18
      Jeśli mąż cię nie chce puścić - puść się sama, przynajmniej jakieś pieniądze z
      tego będą.
      Ale jesteś ograniczona. Żeby być fryzjerką trzeba się najpierw wykształcić w
      tym zawodzie, nie mówiąc już o predyspozycjach. Akurat tutaj twój kochający cię
      mąż nie ma nic do gadania. Ale do sprzedawania marchewki wystarczy tylko umieć
      liczyć do 10. Spróbuj.
    • Gość: Lena Re: bezrobotne i niepłodne IP: 80.48.96.* 22.10.03, 14:23
      Na Twoim miejscu starałabym sie przełamać kryzys i robić cokolwiek byle
      systematycznie. Na przykłada codziennie zmuszać się o określonej porze do
      szybkiego spaceru przez pół godziny a po powrocie pół godziny na naukę
      czegokolwiek a nawet rozwiązywanie zadań matematycznych lub jakieś testy.
      Porozmawiaj ze swoją mama, w końcu to Twoja mama i chyba możesz jej powiedzieć
      o swojej sytuacji. Jeśli nie rozumie to kontakty ogranicz do rozmów o niej,
      pogodzie i nie daj sie wciągać w innne tematy. Z teściową powinien porozmawiać
      mąż a w razie czego po prostu nie odbieraj telefonów lub w trakcie rozmowy
      ucinaj, że coś Ci kipi, przypali Ci sie ciasto itp.
      Trzymaj się !!! Wiele moich koleżanek mających dość swojej pracy byłoby
      szczęśliwych na Twoim miejscu. Gdyby ten dzidziuś tak łatwo Ci się pojawił nie
      doceniłabyś tego faktu, może i Twój mąż też a tak, to będzie on gwiazdką z
      nieba.
      Głowa do góry.
    • pajdeczka A teraz coś na pocieszenie 22.10.03, 14:25
      Dobrze zabija czas robienie na drutach (ale nie tych telegraficznych),
      dzirganie makatek, albo haftowanie (nie mylić z rzyganiem) takim krzyżykowym
      obrazków z materiału.Uff! Można se jeszcze kupić psa, szczura, przygarnąć kota
      albo znaleźć kochanka.
    • m.kka Re: bezrobotne i niepłodne 22.10.03, 14:32
      A wolałabyś tak?:
      co rok to prorok, jesteś załamana a tu kolejna ciąża..zero pracy..zero
      wykształcenia, mąż pcha Cię do bylejakiej byleby było..w pracy (jak ją masz -
      wyzysk) no i jeszcze zero kasy na dodatek, nie masz co do gara włozyć..
      Sorry, ale wydaje mi sie że przesadzasz..
      Ludzie mają gorsze problemy..
      • pajdeczka Re: bezrobotne i niepłodne 22.10.03, 14:35
        m.kka napisała:

        > A wolałabyś tak?:
        > co rok to prorok, jesteś załamana a tu kolejna ciąża..zero pracy..zero
        > wykształcenia, mąż pcha Cię do bylejakiej byleby było..w pracy (jak ją masz -
        > wyzysk) no i jeszcze zero kasy na dodatek, nie masz co do gara włozyć..
        > Sorry, ale wydaje mi sie że przesadzasz..
        > Ludzie mają gorsze problemy..

        Jakie gorsze?! Przecież ona sobie wymyśla problemy. Jej już się w głowie
        przewraca od dobrobytu.
        • wasza_bogini zadziwilas mnie pajda 22.10.03, 18:37
          sama sie zalisz na forum depresja, a opieprzasz dziewczyne, ktora ma problem.
          uwazasz, ze zycie bez pracy jest fajne??? to dlaczego ty sie lamiesz jak masz
          problemy z praca. troche mi sie zmienil twoj obraz po tych postach. nie
          myslalam, ze jestes taka beznadziejna egoistka. a czy ty mialas PCO???
          --
          "w zyciu trzeba spijac tylko dobre, czerwone wino chilijskie i nie brac
          ochlapow"

          Ameryka Lacinska- zapraszam Cie do udzialu w moim forum, ktore mozesz znalezc
          tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14831
          • pajdeczka Re: zadziwilas mnie pajda 23.10.03, 09:27
            wasza_bogini napisała:

            > sama sie zalisz na forum depresja, a opieprzasz dziewczyne, ktora ma problem.
            > uwazasz, ze zycie bez pracy jest fajne??? to dlaczego ty sie lamiesz jak masz
            > problemy z praca. troche mi sie zmienil twoj obraz po tych postach. nie
            > myslalam, ze jestes taka beznadziejna egoistka. a czy ty mialas PCO???

            A ty mnie nie "zadziwiłaś" we wczorajszym wątku Mario. Chociaż spodziewałam się
            czegoś innego. Zresztą nie znam ciebie, jesteś tu zaledwie od kilkunastu dni.
            Za to widzę, że ty mnie poznałaś "dogłębnie".
            A co to autorki wątku to uważam, że właśnie ona jest beznadziejną egoistką.
            A może odpowiesz mi na pytanie: dlaczego mam być altruistką dla tej pani?
        • pajdeczka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 14:48
          Gość portalu: iw napisał(a):

          > no cóż....wolę wywaliac kase na leczenie bezpłodnosci niż zjamowac się psami
          i > kotami....wystarczy nam akwarium z rybkami. Poza tym może naprawde
          przesadzam i> szukam dziury w całym...a adopcji nie wykluczamy w przyszłosci.

          Ale mowa była o zadoptowaniu dziecka , a nie zwierzęcia. Jakim cudem ty studia
          skończyłaś? Chyba to był naprawdę cud. A mówią, że cudów nie ma...
        • lastka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 14:51
          Gość portalu: iw napisał(a):

          > no cóż....wolę wywaliac kase na leczenie bezpłodnosci niż zjamowac się psami
          i
          > kotami....wystarczy nam akwarium z rybkami. Poza tym może naprawde przesadzam
          i
          >
          > szukam dziury w całym...a adopcji nie wykluczamy w przyszłosci.

          Hej ponosi ciebie, przecież mike mike pisze o adopcji dziecka a nie o psach czy
          kotach chyba coś zle przeczytałaś.
          • pajdeczka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 15:05
            lastka napisała:

            > Hej ponosi ciebie, przecież mike mike pisze o adopcji dziecka a nie o psach
            czy kotach chyba coś zle przeczytałaś.

            A może dla niej to to samo Lastka? Ja mam takie ciche przeczucie, że lepiej
            żeby ona nie miała tego dziecka....
      • lastka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 14:49
        Mike mike ma rację, jest tyle biedulek w domach dziecka które potrzebują pomocy
        i chcą mieć rodziców, jak nie wierzysz obejrzyj w któryś poniedziałek ok godz
        21 na 2 program dokumenatlny o dzieciach z domu dziecka. Osatnio jak ogladałam
        ten program to jak zwykle się popłakałam, z takie zwykłej bezsilności i z tego,
        że szkoda mi tych dzieciaczków, gdybym tylko było nas stać bez zastanowienia
        bym wzięła takie dzieciątko. Przemyślcie to, może to nie głupi pomysł w Waszej
        sytuacji?
        • mike_mike Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 14:51
          lastka napisała:

          > Mike mike ma rację, jest tyle biedulek w domach dziecka które potrzebują
          pomocy
          >
          > i chcą mieć rodziców, jak nie wierzysz obejrzyj w któryś poniedziałek ok godz
          > 21 na 2 program dokumenatlny o dzieciach z domu dziecka. Osatnio jak
          ogladałam
          > ten program to jak zwykle się popłakałam, z takie zwykłej bezsilności i z
          tego,
          >
          > że szkoda mi tych dzieciaczków, gdybym tylko było nas stać bez zastanowienia
          > bym wzięła takie dzieciątko. Przemyślcie to, może to nie głupi pomysł w
          Waszej
          > sytuacji?

          Jakby pomyśleć, natura tak ten świat skonstruowała... Są ludzie którzy nie mogą
          mieć własnych dzieci, dzieki czemu te które straciły swoich rodziców mogłyby
          liczyć na to, że ktoś się nimi zaopiekuje.
          Mogłyby...
          • Gość: lili Re: Jak wam się dobrze powodzi, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.03, 09:20
            alez wam sie pieprzy...

            nie macie pojecia jak trudne jest zaadoptowanie dziecka w Polsce.
            ale jesli cala wiedze czerpiecie z placzliwych programow dla kucharek to nic
            dziwnego (ja wiem cos o tym z autopsji)
            poza tym to bardzo latwo tak komus radzic a ciekawe co zrobilibyscie gdybyscie
            musieli naprawde podjac taka decyzje !
            wiec moze przestancie sie wymadrzac
            nieplodnosc jest wielka tragedia, ale mozna z nia wygrac
            ja wygralam, zycze iw powodzenia











            mike_mike napisał:

            > lastka napisała:
            >
            > > Mike mike ma rację, jest tyle biedulek w domach dziecka które potrzebują
            > pomocy
            > >
            > > i chcą mieć rodziców, jak nie wierzysz obejrzyj w któryś poniedziałek ok g
            > odz
            > > 21 na 2 program dokumenatlny o dzieciach z domu dziecka. Osatnio jak
            > ogladałam
            > > ten program to jak zwykle się popłakałam, z takie zwykłej bezsilności i z
            > tego,
            > >
            > > że szkoda mi tych dzieciaczków, gdybym tylko było nas stać bez zastanowien
            > ia
            > > bym wzięła takie dzieciątko. Przemyślcie to, może to nie głupi pomysł w
            > Waszej
            > > sytuacji?
            >
            > Jakby pomyśleć, natura tak ten świat skonstruowała... Są ludzie którzy nie
            mogą
            >
            > mieć własnych dzieci, dzieki czemu te które straciły swoich rodziców mogłyby
            > liczyć na to, że ktoś się nimi zaopiekuje.
            > Mogłyby...
        • pajdeczka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 14:52
          lastka napisała:

          >Przemyślcie to, może to nie głupi pomysł w Waszej sytuacji?

          Lastka, wybacz, ale głupi. Ktoś, kto wstydziłby się być fryzjerką, nie byłby
          dobrym rodzicem adopcyjnym. Po jakimś czasie, kiedy dziecko nie spełniałoby ich
          oczekiwań zaczęliby się go wstydzić.
          • lastka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 15:02
            Tak, własnie przeczytałam jeszcze raz jej post i doszłam do tego samego,
            pozatym dzieci też pewne geny dziedziczą i pomimo wilekich chęci rodziców nie
            zawsze są takie jakby oni sobie tego życzyli rodzone dzieci a nie wspominjąc o
            adopcyjnych które są z różnych rodzin. Faktycznie czy można się wstydzić
            jakiejkolwiek pracy w dzisiejszych czasach, przeciez jest powiedzenie żadna
            praca nie hańbi. A przecież też jest wielu fryzjerów na śwaitową sławę nie?
            Krawcowe które zostają projektantkami mody, fryzjerzy...tylko nie trzeba się
            pracy wstydzić, bo kiedyś można zostać fryzjerką nie z wyboru ale z przymusu,
            życie różne figle płata.
            • pajdeczka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 15:07
              lastka napisała:

              > Faktycznie czy można się wstydzić jakiejkolwiek pracy w dzisiejszych czasach,
              przeciez jest powiedzenie żadna praca nie hańbi. A przecież też jest wielu
              fryzjerów na śwaitową sławę nie?

              Powiem więcej, trzeba być w tym zawodzie artystą. Mam koleżankę fryzjerkę.
              Naprawdę, bardzo mądra, inteligentna, skromna, wesoła dziewczyna. I zdolna. A
              tylko po zawodówce.
              • lastka Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 15:12
                No i może dla niej to się żle kojarzy, bo fryzjerzy są po zawodówkach a ona ma
                studia przecież, Boże to chore, myślę, że gdyby ją tak przypiliło i miała
                kryzys finasnowy to by nie patzryła tylko brała jak leci. A to są zwykłe
                wydumki no ten wstydzący się swojej żony mąż, tylko współczuć.
          • olciak Re: Jak wam się dobrze powodzi, 22.10.03, 15:04
            Gdy powstawały rodiznne domy dizcka, to byłam na etapie, że do końca życia będę
            sama, bo rpzeciez nikt nigdy nie pokcoha takiego potwora o okropnym
            usposobieniu - naście lat miałam, więć nie komentujcie tego!!! Ale obejrzawszy
            program na ten temat pomyslałam, że to byłaby wspaniał rola dla mnie - za
            jakieś 20 lat - od wówczas, keiody o tym myslałam! a teraz, gdy czytam, że
            dziewczę przelewa się z kąta w kąt i nadmiarem kaski się chwali, to myślę, że w
            takiej sytuajci b. chętnie zamiast szukać pracy właśnie dzieciom bym sie
            poświeciła. Chciałabym mieć tyle kaski, aby przekonać sie, czy tak sie mysli
            tylko wówczas, gdynie można? A może jednak w końcu realizuje się takie plany?
          • wasza_bogini o co Tobie chodzi, pajda 22.10.03, 18:42

            >
            > Lastka, wybacz, ale głupi. Ktoś, kto wstydziłby się być fryzjerką, nie byłby
            > dobrym rodzicem adopcyjnym. Po jakimś czasie, kiedy dziecko nie spełniałoby
            ich oczekiwań zaczęliby się go wstydzić.


            wiesz co jednak jestes beznadziejna. Twoje placzliwe posty uwazasz za ok.
            przeciez twoje problemy sa niczym w porownaniu z tym co pisze iw. jessooo.
            myslalam, ze jestes inna osoba i jeszcze zakladasz takie watki na forum
            depresja. cos niesamowietgo.
            --
            "w zyciu trzeba spijac tylko dobre, czerwone wino chilijskie i nie brac
            ochlapow"

            Ameryka Lacinska- zapraszam Cie do udzialu w moim forum, ktore mozesz znalezc
            tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14831
              • pajdeczka Re: o co Tobie chodzi, pajda 23.10.03, 09:32
                Gość portalu: s napisał(a):

                > tez sie niemile zadziwilam...
                > nie sadzilam ze ona stosuje podwojne standardy...
                > dziewczyna jest w podlym nastroju, a tu takie komentarze... niesmaczne...
                > bleeee

                Dziewczyna nieźle się w życiu urządziła i ma dobre samopoczucie. Jeśli tego nie
                zauważacie to świadczy, że jesteście kiepskimi psychologami. Ale to nie jest
                zarzut z mojej strony, tylko stwierdzenie faktu. Nie każdy posiada dar czytania
                pomiędzy wierszami.
            • pajdeczka Re: o co Tobie chodzi, pajda 23.10.03, 09:30
              wasza_bogini napisała:

              >> wiesz co jednak jestes beznadziejna. Twoje placzliwe posty uwazasz za ok.
              > przeciez twoje problemy sa niczym w porownaniu z tym co pisze iw. jessooo.
              > myslalam, ze jestes inna osoba i jeszcze zakladasz takie watki na forum
              > depresja. cos niesamowietgo.

              No, coś niesamowitego. Na szczęście tylko dla ciebie. Nie uważasz, że jesteś
              mało oryginalna powtarzając ciągle słowo "beznadziejna"? Wymyśl coś innego
              (jeśli cię na to stać oczywiście).
    • Gość: iw Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 16:19
      Pajdeczka.....ja skończyłam 2 fakultety i nie uwazam tego za cud. Moja
      wypowiedź dotycząca psów i kotów była odpowedzią na Twoją wypowiedź o psach,
      kotach i kochankach. Ktoś inny pisał i adopcji, której ja nie wykluczam w
      przyszłości, o czym tez napisałam.
      Poza tym chyba każdy rozumie, ze do wykonywania pewnych zawodów trzeba mieć
      predyspozycje. Ja nie bedę fryzjerką, bo nie lubię grzebać się w cudzch włosach
      i nie mam żadnych zdolności manualnych. A do zawodu ekspedientki niepotrzebne
      sa studia i w przypadku kiedy pytałam o taką prace słyszałam zawsze jedną
      odpowiedź :"Ma Pani za wysokie kwalifikacje". Tez uwazam, ze żadna praca nie
      hańbi. Mój mąż też ma prawo do swoich odczuć i nie mam zamaru się za niego
      tłumaczyć ale oczywiscie szanuje jego zdanie. Poza tym nie oczekiwałam, ze
      swoim postem wzbudze takie negatywne emocje! Skąd ta frustracja??? Mam
      odczucie, ze oprócz jednej z Was nikt nie zrozumiał mego problemu, albo postu
      nie przeczytał uwaznie, bo ja nie pisałam tylko o pracy. Natomiast każda z Was
      zdążyła zauważyć, ze mamy dobrą sytuację finansowa i tylko przez to
      twierdzicie, ze powinnam przestać generować problemy. Otóż Drogie Panie
      pieniadze to nie wszystko....można je mieć, a jednocześnie nie mieć czegoś
      innego.....znacznie ważniejszego. Pieniądze nie są wyznacznikiem szczęścia.
      Strasznie współczuje tym wszystkim, którzy nie pracują i mają tragiczną
      sytuacje finansowa ale chyba nie powinnam czuć się winna, ze u mnie jest
      inaczej.....bez przesady! poza tym (odpukać) los może sie zawsze odwrócić.
      Każdy ma prowo źle się czuć bez względu na brak pracy i finanse dobre czy tym
      bardziej złe.
      Pozdrawiam wszyszystkie Forumowiczki!
      • mike_mike Tłumaczenie 22.10.03, 16:36
        Gość portalu: iw napisał(a):


        > i nie mam żadnych zdolności manualnych. A do zawodu ekspedientki niepotrzebne
        > sa studia i w przypadku kiedy pytałam o taką prace słyszałam zawsze jedną
        > odpowiedź :"Ma Pani za wysokie kwalifikacje".

        W języku HRów "Ma Pani za wysokie kwalifikacje" = "Ma Pani zbyt wygórowane
        oczekiwania finansowe"

      • mike_mike Rozwiązanie problemu 22.10.03, 16:44
        Skoro jak piszesz, potrzebujesz znaleźć pracę, nie z powodów finansowych oraz
        jak twierdzisz jestes osobą wrażliwą na krzywdy innych ludzi, a Twoje
        kwalifikacje są zbyt wysokie dla podjęcia dostępnej pracy, to dla czego nie
        pomyślisz o samorealizacji w wolontariacie?
        Na wolontariuszy jest zawsze zapotrzebowanie i nikt nie powie Ci, że Twoje
        kwalifikacje są zbyt wysokie.
      • moboj Re: bezrobotne i niepłodne 22.10.03, 16:45
        Iw, wiesz co, źle zrobiłaś, ze napisałaś swojego posta na tym forum, bo tutaj
        ulubioną rozrywką jednych jest drwienie z innych ludzi. nie uważam, zebyś
        przesadzała, i żeby twoje problemy były wymyślone. zobaczysz, na pewno
        leczenie przebiegnie pomyślnie i będziesz miała dziecko. pozdrawiam Cię:)
        • Gość: Mors Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.aster.pl / 10.72.7.* 22.10.03, 16:58
          Postaraj się cokolwiek zrobić w tym trudnym dla ciebie okresie bo póżniej
          stwierdzisz, że zmarnowałaś czas. Nadrób zaległości w czytaniu, obejrzyj dobry
          film, na który nie miałaś czasu,zrób porządki w szafach, czytaj książki w obcym
          języku. W każdym dniu zmuś się do zrobienia czegoś pożytecznego, chociażby
          godzinkę.
      • Gość: s doskonale Cie rozumiem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.10.03, 17:30
        Bardzo dobrze rozumiem Twoj problem - nie rozumiem za to dlaczego wszyscy tak na
        Ciebie naskoczyli. I o co im chodzi z tym gadaniem o zwierzetach i dzieciach z
        domu dziecka...Pisalas, ze zle Ci, bo siedzisz w domu i nie mozesz znalezc
        jakiegos w miare rozsadnego zajecia (w domysle - pracy). Problem ciazy pojawil
        sie pozniej - i jak rozumiem, tylko pogorszyl sytuacje.
        Wiem, jak mozesz sie czuc, bo sama to przezywam. Wyjechalam za granice prawie
        rok temu, bo wyszlam za maz za obcokrajowca. Od tamtej pory nie mam normalnej
        pracy. Przez ponad pol roku zalatwialam staly pobyt - bez stalej wizy nie moglam
        nawet marzyc o zatrudnieniu. A potem? Wyslalam ponad sto CV ubiegajac sie o
        rozne posady. Mowie biegle dwoma jezykami, dwoma tak srednio, mam 3 fakultety. I
        co? Albo brak miejscowego doswiadczenia albo za duze kwalifikacje. Nie umieram z
        glodu, bo moj maz dobrze zarabia. Pracowalam charytatywnie caly czas, ale to
        przeciez nie to samo, co za pieniadze. Przynajmniej nie wtedy, kiedy ma sie 26
        lat i swiadomosc, ze najlepsze lata na pociagniecie kariery w gore przeciekaja
        miedzy palcami.
        Co robie, zeby sie trzymac?
        Ustalilam sobie sztywny plan dnia - zadnego czytania ksiazki albo lezenia w
        lozku calymi godzinami. Jestem dziennikarzem - pisuje artykuly po polsku i po
        angielsku - czesc wysylam do Polski (na szczescie moge je opublikowac).
        Codziennie wysylam przynajmniej jedno dopracowane do najdrobniejszego szczegolu
        CV. Codziennie przeznaczam okreslony czas na nauke francuskiego, teorii
        fotografii i prace domowe. Staram sie trzymac planu i nie rozciagac w
        nieskonczonosc. Staram sie nie zabijac czasu surfowaniem po sieci. Wymyslilam
        pomysl na swoj wlasny maly biznesik - zalozylam firme i probuje ja rozruszac. To
        moje ostatnie najwieksze przedsiewziecie- alternatywa zatrudnienia w duzej
        firmie. Moj maz mnie bardzo wspiera. Czasami jestem w fantastycznym nastroju i
        wszystko uklada sie wspaniale. Czasem jest okropnie - zwlaszcza kiedy mobilizuje
        sie, a z moich wysilkow znalezienia normalnej pracy nie wynika nic. Ogarnia mnie
        wtedy apatia. Ale bardzo sie staram szybko z niej wyjsc. Czego i Tobie zycze.
        PS. Staram sie nie slychac tzw. dobrych rad, zwlaszcza tych z Polski. Wiem, ze
        moi znajomi chca dobrze, ale nie maja pojecia o tutejszych realiach. Ich rady
        mnie doluja, wiec przerywam je od razu.
      • pajdeczka Mylisz się iw 23.10.03, 09:38
        Gość portalu: iw napisał(a):

        > Ja nie bedę fryzjerką, bo nie lubię grzebać się w cudzch włosach>
        > i nie mam żadnych zdolności manualnych.

        Próbujesz się teraz tłumaczyć, ale to co jest zapisane już zostanie faktem.
        Wyraźnie napisałaś, że mąż wstydziłby się ciebie, gdybyś została fryzjerką.
        Doprawdy, posiadanie dwóch fakultetów nie przeszkadza wykonywaniu tego zawodu.

        A do zawodu ekspedientki niepotrzebne sa studia i w przypadku kiedy pytałam o
        taką prace słyszałam zawsze jedną odpowiedź :"Ma Pani za wysokie
        kwalifikacje".

        Nieprawda. W Galerii CENTRUM zatrudniają przede wszystkim dziewczyny po
        studiach. Widziałam ogłoszenie w prasie.

        Tez uwazam, ze żadna praca nie > hańbi.

        Jesteś tego 100% pewna?:)))))

        Otóż Drogie Panie > pieniadze to nie wszystko....
        można je mieć, a jednocześnie nie mieć czegoś > innego.....znacznie
        ważniejszego. Pieniądze nie są wyznacznikiem szczęścia.


        No nie! Długo nad tym myślałaś? Uważasz nas za kretynki, materialistki i co tam
        jeszcze?

        > Każdy ma prowo źle się czuć bez względu na brak pracy i finanse dobre czy tym
        > bardziej złe.

        No to o co ci chodzi w życiu?
    • Gość: Mors Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.aster.pl / 10.72.7.* 22.10.03, 16:38
      Ja Cię w pełni rozumiem. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży, dostaniesz pracę
      zgodnie z kwalifikacjami a jak miną te wszystkie stresy to i może ciąża się
      pojawi. Pamiętaj życie jest trudne, szczególnie w obecnych czasach. Raz się
      jest na wozie raz pod wozem taka jest kolej losu. Postarajsię to przetrzymać.
    • Gość: sabna Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.x-net.gliwice.pl 22.10.03, 17:03
      Ktoś dobrze radził rozplanuj sobie dzień. Godzina po godzinie na pewno masz
      jakias dziedzinę wiedzy z której zawsze byłaś slaba i teraz mozesz to
      nadgonic. Ja uczyłam się historii :) do tego niemieckiego, angielskiego i
      pisalam strony internetowe :). Wazne bylo dla mnie konkretne ustalenie planu -
      od tej do tej bieganie, pozniej godzina nauki tego, nastepnie czytanie ksiazek
      po angielsku itd.
      Leczenie na pewno sie uda, trzymam kciuki. A komentarzami w stylu kup sobie psa
      albo adoptuj te biedne dzieciaczki ktore w telewizji pokazują chyba sie nie
      przejmujesz prawda ? :)
      • pajdeczka Nie rozumiem czegoś 23.10.03, 09:42
        Jak ktoś, kto ma 2 fakultety może mieć problem z zagospodarowaniem wolnego
        czasu?! Zrób sobie trzeci! Zajmie ci to rok przynajmniej.

        Gość portalu: sabna napisał(a):

        > Ktoś dobrze radził rozplanuj sobie dzień. Godzina po godzinie na pewno masz
        > jakias dziedzinę wiedzy z której zawsze byłaś slaba i teraz mozesz to
        > nadgonic. Ja uczyłam się historii :) do tego niemieckiego, angielskiego i
        > pisalam strony internetowe :). Wazne bylo dla mnie konkretne ustalenie planu -
        > od tej do tej bieganie, pozniej godzina nauki tego, nastepnie czytanie
        ksiazek
        >
        > po angielsku itd.
        > Leczenie na pewno sie uda, trzymam kciuki. A komentarzami w stylu kup sobie
        psa
        >
        > albo adoptuj te biedne dzieciaczki ktore w telewizji pokazują chyba sie nie
        > przejmujesz prawda ? :)
    • Gość: iw Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 18:15
      Dzięki dziewczyny za słowa otuchy! Oczywiscie, ze nie przejmuję się gadaniem o
      kotach i psach....zreszta lubię zwierzaczki tylko trudno jest je mieć w bloku.
      co do wolontariatu to zamierzam znaleźć najbliżsżą placówkę i od nowego roku (o
      ile nie znajde pracy) pomagać innym....zawsze to coś!
      NIe chciałabym się w to angazować teraz ze względu na tę przeprowadzke...po
      prostu lepiej bedzie, zebym jednak poświęciła sie na doprowadzenie mieszknia do
      używalności.
      Mam z mężem tez pomysł an działalność, ale to odkładamy na za jekieś 5 lat...
      a wszystkim, które do mnie napisały obiecuję, ze od jutra ścisły plan zajęć na
      cały dzień, tydzień i miesiąc!!!!! I nauka i jeszcze raz nauka!!!
      Dziękuje raz jeszcze!!!!!
      • Gość: ron Re: bezrobotne i niepłodne IP: 81.210.27.* 22.10.03, 20:36
        kobiety w warszawie to mają problemy.............
        TO wszystko takie "straszne":
        --nowe mieszkanie
        --dużo kasy
        --kochający mąż

        Po prostu zero rozumu mimo 2 fakultetów

        Jedynym prawdziwym problemem tej osoby jest niemożność posiadania dziecka
        reszta jej problemów musi nieźle wqurwiac tych którzy naprawde mają źle.
        jak się to czyta to dchodzi się do wniosku że może lepiej że niektóre osoby nie
        mogą mieć dzieci
        • Gość: Syo Re: bezrobotne i niepłodne IP: 62.233.185.* 22.10.03, 20:45
          Zdecydowanie popieram, ciekawe co ma np. powiedziec rodznia powiedzmy z 3-4
          dzieci utrzymująca się z dochodu jednej osoby (męża-żony) w wysokości np. 400-
          600zł, a takich dzis w Polsce co nie miara. Niektórzy mieszkając w 300m
          mieszkaniu;p przejmują się bajkami teściowej, swoja drogą ile wynosi sam
          czynsz za takie ieszkanie w warszawie?
          www.only.you.prv.pl
        • yagnieszka Re: bezrobotne i niepłodne 22.10.03, 20:55
          Wspolczuje nieplodnosci. Miejmy nadzieje, ze leczenie poskutkuje.
          Mam jednak takie pytanie, ktore mi sie nasunelo po przeczytaniu pierwszego
          postu a pozniej wypowiedzi dziewczyny z Kanady. Po co robic 2 czy 3 fakultety,
          po ktorych nie ma pracy? Sama mieszkam od lat za granica i mam syna na studiach
          oraz pasierbice, ktora za rok czeka wybor uniwersytetu - nie ma mowy zeby
          ktores z nich poszlo na studia wylacznie po to zeby sobie postudiowac. Czy w
          Polsce nie ma informacji na temat "employability" po okreslonych kierunkach? Bo
          ja rozumiem, ze jak sie ma 1 studia skonczone to moze sie okazac, ze
          czlowiek "nie trafil" w rynek - ale 2, 3 fakultety!!!
          I do kolezanki z Kanady - jezeli masz 3 bachelors z Polski - wybierz ten
          jeden, z ktoryms cos da sie zrobic (najprawdopodobniej nie z dziennikarstwem!)
          i na tym sie skup. Rozsylanie 100+ resume w ciemno to okropny stres, nadzieja i
          najczesciej skutki zerowe. Jezeli masz np. przygotowanie pedagogiczne, moze
          jednak teachers college? Jezeli techniczne - sprobuj sie przekwalifikowac na
          cos, co "mozna sprzedac" aczkolwiek wiadomo, ze cale IT narazie lezy na obu
          lopatkach, mnostwo ludzi radzi sobie niezle w graphic design ale sa i tacy, co
          przeda bardzo cienko - ryzyko! Ludzi, ktorzy przyjezdzaja spoza Kanady i
          znajduja tu prace WYLACZNIE w oparciu o kwalifikacje z rodzimego kraju to ja
          nie znam chyba, ze pracuja w swoich communities. Kazdy inny musial cos jednak
          zrobic a to w college, a to na uniwersytecie czy w prywatnej szkole. Taka uroda
          Kanady, w Stanach jest lepiej pod tym wzgledem. Powodzenia.
          • Gość: s Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.10.03, 21:08
            Nie do konca mnie zrozumialas. Robilam studia w Polsce, ksztalac sie pracowalam.
            Robilam kolejne studia, bo akurat byly mi potrzebne do pracy (ktorej nigdy mi
            tam nie brakowalo). Nie studiowalam zadnych anachronicznych kierunkow, tylko te,
            ktore uwazalam za niezbedne do wykonywania pracy. (BTW - nigdy nie studiowalam
            dziennikarstwa)
            Dlaczego uwazasz, ze wysylam CV w ciemno? Mam wyksztalcenie i doswiadczenie w
            kierunku Communications (czyli - bylam PRowcem). I o taka prace sie tu staram.
            Cv wysylam po dokladnym przestudiowaniu oferty, kazde indywidualnie
            skonstruowane. Czy to jest w ciemno? Jesli zle sie do tego zabieram, to doradz
            mi jak powinnam. Bede szczerze zobowiazana. Ach, dodam jeszcze ze nigdy nie
            szukalam pracy wsrod Polonii i zrobilam dodatkowy kurs w jednym z tutejszych
            collegow.
            • yagnieszka S :) 22.10.03, 22:01
              Gość portalu: s napisał(a):

              > Dlaczego uwazasz, ze wysylam CV w ciemno? Mam wyksztalcenie i doswiadczenie w
              > kierunku Communications (czyli - bylam PRowcem). I o taka prace sie tu staram.
              > Cv wysylam po dokladnym przestudiowaniu oferty, kazde indywidualnie
              > skonstruowane. Czy to jest w ciemno? Jesli zle sie do tego zabieram, to doradz
              > mi jak powinnam. Bede szczerze zobowiazana. Ach, dodam jeszcze ze nigdy nie
              > szukalam pracy wsrod Polonii i zrobilam dodatkowy kurs w jednym z tutejszych
              > collegow.

              OK, Twoje zdania z poprzedniego postu "Wyslalam ponad sto CV ubiegajac sie o
              rozne posady. Mowie biegle dwoma jezykami, dwoma tak srednio, mam 3 fakultety. I
              co? Albo brak miejscowego doswiadczenia albo za duze kwalifikacje."
              zinterpretowalam sobie jako "wysylanie w ciemno" - sorry.
              Nie mam pojecia na ile Ci sie przyda moja opinia i zapewne w ogole nie przyda
              sie innym ale co tam, a nuz :)
              Po pierwsze sa oferty i oferty. Jezeli oferta jest z duzej gazety albo z
              Internetu (monster.ca, workopolis itp.) to wiadomo, ze odpowiedzi sa setki jak
              nie wiecej i prawdopodobienstwo interview jest rowne wygranej tych 30 mln, co
              ktos je zgarnal 2 tygodnie temu. Istnieje tez duze prawdopodobienstwo, ze
              pozycja juz i tak jest komus tam przeznaczona ale chodzi o "process" czyli zeby
              bylo "sprawiedliwie" wiec sie ja oglasza. Podobnie rzecz sie ma z
              tzw. "wewnetrznymi ofertami" - jezeli np. masz znajomych w dajmy na to jakims
              Ministerstwie i oni ci mowia, ze w ich wewnetrznym biuletynie jest oferta
              pracy, duza szansa jest, ze ta praca juz jest dla kogos przeznaczona. Takie
              zycie.
              Naprawde warte odpowiadania sa oferty z malych nakladowo pism fachowych lub w
              czasie roznego rodzaju gield pracy, ktore rozne sektory czasem organizuja. No i
              oczywiscie, networking. Nawet w mojej dziedzinie (sluzba zdrowia), gdzie wciaz
              niby poszukuje sie pracownikow wszystkich szczebli, trudno o stala prace ze
              wszystkimi benefitami i przywilejami - jesli chce sie taka otrzymac, konieczne
              jest postepowanie jak wyzej.
              O ile wiem, PR ma tez swoje specjalnosci (pisanie przemowien, organizacja
              events itd.) - zakladam, ze wiesz, ktora specjalnosc jest najbardziej
              poszukiwana i ze ja posiadasz. Kwestia Canadian experience jest w sumie
              drugorzedna - przy dobrze napisanym resume, kazda praca volunteer da sie pod to
              podciagnac i nikt Ci nie wytknie braku doswiadczenia. Over qualified? To juz od
              Ciebie zalezy, co wpisujesz - musisz to rozsadnie kontrolowac, bo nikt nie chce
              miec podwladnego jakos dramatycznie lepiej wyksztalconego niz szef.
              Jezeli skonczylas kurs w jakims college, czy oni Ci pomagaja w poszukiwaniu
              pracy? Oczywiscie, to zalezy jaki to byl kurs ale jezeli cos wiecej niz 2
              miesiace doksztaltu 2 razy w tygodniu wieczorem, to masz podstawy do
              kontaktowania sie z biurem pracy w college - w kazdy jest i czesto sa tam
              calkiem przyzwoite oferty na pozycje junior.
              I jeszcze jedna podpowiedz - francuski! Nie wiem, gdzie mieszkasz ale jezeli w
              Ontario, odpowiadaj na wszystkie oferty bilingual i podkreslaj znajomosc
              francuskiego o ile taka posiadasz. Wbrew pozorom, ludzi bieglych po francusku
              nie ma az tak wielu wiec konkurencja na takie pozycje jest bez porownania
              mniejsza.
              Nie wiem, czy na cos Ci sie to przyda, serdecznie Ci zycze powodzenia. Wiem
              jakie to okropne byc bez pracy nawet jezeli partner zarabia OK.
              • syswia Re: S :) 22.10.03, 22:17
                Dzieki dzieki dzieki - to mile, ze chcialas odpisac. Czekalam na Twoj post.
                Do tej pory odpowiadalam na ogloszenia tylko z duzych serwisow, o ktorych
                wspominalas (no, prawie...) Networking? Z tym jest bardzo kiepsko - ba ja nikogo
                tu (w Toronto)nie znam. Rodzina mojego meza ma kompletnie inne wyksztalcenie.
                Ludzie z fundacji, w ktorej pracowalam woluntarystycznie nie moga mi pomoc
                (dlatego po ponad pol roku przerwalam). To nie jest takie proste - bo ja nie mam
                tu nawet psiapsioly na wyjscie na kawe... Od Polakow trzymam sie z daleka, a
                "Kanadyjczycy" nie sa specjalnie wylewni. Ja niestety tez nie bardzo.
                Ale... Dzieki za rade - rozgladne sie za targami pracy w Communications i
                ogloszeniami w lit. fachowej. Wczoraj wyslalam CV na wlasnie taka oferte - moze
                sie uda tym razem?
                A z francuskim - mowie srednio i jakos nie mam odwagi odpowiadac na ogoszenia
                dla bilingual. A moze robie blad?
                :)Dzieki
                S.
        • pajdeczka Re: bezrobotne i niepłodne 23.10.03, 09:44
          Gość portalu: ron napisał(a):

          > kobiety w warszawie to mają problemy.............
          > TO wszystko takie "straszne":
          > --nowe mieszkanie
          > --dużo kasy
          > --kochający mąż
          >
          > Po prostu zero rozumu mimo 2 fakultetów
          >
          > Jedynym prawdziwym problemem tej osoby jest niemożność posiadania dziecka
          > reszta jej problemów musi nieźle wqurwiac tych którzy naprawde mają źle.
          > jak się to czyta to dchodzi się do wniosku że może lepiej że niektóre osoby
          nie mogą mieć dzieci

          Dokładnie o to chodzi. Totalne oderwanie od rzeczywistości.
    • Gość: ania Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.chello.pl 22.10.03, 21:12
      Przede wszystkim mysl o tym, zeby zajsc w ciaze. Nie doluj sie tym, ze nie masz
      pracy, bo to pogorszy sytuacje. Do pracy predzej, czy pozniej pojdziesz, a
      zajscie w ciaze przy PCO to nie jest latwa sprawa. Dochodzi do tego ryzyko
      poronien...
      Masz prawo do uzalania sie nad soba, rozumiem Twoje rozterki. Mysle, ze
      powinnas bardziej polegac na mezu. Nie bac mowic mu, ze masz zly dzien, nastroj
      itp.
        • wasza_bogini Re: Do wasza_bogini 22.10.03, 22:17


          > co ty mi tu pieprzysz o tragedii bezpłodności. Od 4 lat choruję na miastenię
          > gravis. Poczytaj sobie co to za choroba a potem się produkuj o jakiś
          > tragediach pań którym od pieniędzy sie w głowie przewraca


          no wiec tym bardziej powinienes zrozumiec co to jest bezplodnosc, bo dla kobiet
          jest to bardzo duzy problem.
          --
          "w zyciu trzeba spijac tylko dobre, czerwone wino chilijskie i nie brac
          ochlapow"

          Ameryka Lacinska- zapraszam Cie do udzialu w moim forum, ktore mozesz znalezc
          tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14831
          • pajdeczka Ha,ha! 23.10.03, 10:10
            wasza_bogini napisała:

            >
            > no wiec tym bardziej powinienes zrozumiec co to jest bezplodnosc, bo dla
            kobiet jest to bardzo duzy problem.


            Duży problem, globalny wręcz, to jest, jak nie mieć więcej dzieci.
            • wasza_bogini Re: Ha,ha! 23.10.03, 18:41
              > >
              > > no wiec tym bardziej powinienes zrozumiec co to jest bezplodnosc, bo dla
              > kobiet jest to bardzo duzy problem.
              >
              >
              > Duży problem, globalny wręcz, to jest, jak nie mieć więcej dzieci.

              no wiec widzisz, ze malo rozumiesz i masz malo empatii. zajrzyj troche na forum
              bezplodnosc albo porozmawaij z kobieta, ktora nie moze miec dzieci!

              --
              "w zyciu trzeba spijac tylko dobre, czerwone wino chilijskie i nie brac
              ochlapow"

              Ameryka Lacinska- zapraszam Cie do udzialu w moim forum, ktore mozesz znalezc
              tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14831
        • pajdeczka Brawo Ron! 23.10.03, 10:09
          Gość portalu: ron napisał(a):

          > co ty mi tu pieprzysz o tragedii bezpłodności. Od 4 lat choruję na miastenię
          > gravis. Poczytaj sobie co to za choroba a potem się produkuj o jakiś
          > tragediach pań którym od pieniędzy sie w głowie przewraca

          Rzygać sie chce od tych egzaltowanych panienek z ciepłych domów.
        • Gość: moboj Re: Ron IP: *.magma / 192.168.4.* 23.10.03, 10:55
          Gość portalu: ron napisał(a):

          > co ty mi tu pieprzysz o tragedii bezpłodności. Od 4 lat choruję na miastenię
          > gravis. Poczytaj sobie co to za choroba a potem się produkuj o jakiś
          > tragediach pań którym od pieniędzy sie w głowie przewraca

          o tragedii bezplodności możesz sobie poczytać wchodząc na forum niepłodność
          lub na forum Nasz Bocian i zobaczysz, jaką tragedią dla wielu rodzin jest
          niemożność urodzenia dziecka.
          zarzucasz IW, ze widzi tylko czubek własnego nosa, a sam piszesz dość dziwne
          posty licytując się na choroby. nie potrafisz pojąć, ze każdy ma swoje własne
          problemy? to, ze dziewczyna ma dwa fakultety i dobrze zarabiającego męża od
          razu umniejsza jej problem z brakiem pracy i bezpłodnością? powiedz mi, na co
          musiałaby byc chora, zeby wygrać tę dziwną licytację na choroby? na SM? na
          raka z przerzutami? na AIDS?
          ja widze, ze tu wszystkim kością w gardle stanęła kasa. jak Pajdeczka użala
          się, że nie ma pracy, a ma dwie do wyboru i nie wie, którą wybrać to jest
          wielki problem. jak dziewczyna nie ma pracy i nie chce pracowac jako fryzjerka
          i nie może mieć dzieci to jest egoistką. ja jestem ciekawa ile z tych
          wrzeszczących kobitek w momencie postawienia diagnozy o bezpłodność biegnie od
          razu do pierwszego lepszego domu dziecka składając papiery o adopcję i
          zarzucając własne leczenie...
          • pajdeczka Moboj 23.10.03, 10:59
            Zamiast użalać się nad iw uświadom jej, jaki ma potencjał. Może tobie to lepiej
            wyjdzie niż nam.


            Gość portalu: moboj napisał(a):

            > Gość portalu: ron napisał(a):
            >
            > > co ty mi tu pieprzysz o tragedii bezpłodności. Od 4 lat choruję na miasten
            > ię
            > > gravis. Poczytaj sobie co to za choroba a potem się produkuj o jakiś
            > > tragediach pań którym od pieniędzy sie w głowie przewraca
            >
            > o tragedii bezplodności możesz sobie poczytać wchodząc na forum niepłodność
            > lub na forum Nasz Bocian i zobaczysz, jaką tragedią dla wielu rodzin jest
            > niemożność urodzenia dziecka.
            > zarzucasz IW, ze widzi tylko czubek własnego nosa, a sam piszesz dość dziwne
            > posty licytując się na choroby. nie potrafisz pojąć, ze każdy ma swoje własne
            > problemy? to, ze dziewczyna ma dwa fakultety i dobrze zarabiającego męża od
            > razu umniejsza jej problem z brakiem pracy i bezpłodnością? powiedz mi, na co
            > musiałaby byc chora, zeby wygrać tę dziwną licytację na choroby? na SM? na
            > raka z przerzutami? na AIDS?
            > ja widze, ze tu wszystkim kością w gardle stanęła kasa. jak Pajdeczka użala
            > się, że nie ma pracy, a ma dwie do wyboru i nie wie, którą wybrać to jest
            > wielki problem. jak dziewczyna nie ma pracy i nie chce pracowac jako
            fryzjerka
            > i nie może mieć dzieci to jest egoistką. ja jestem ciekawa ile z tych
            > wrzeszczących kobitek w momencie postawienia diagnozy o bezpłodność biegnie
            od
            > razu do pierwszego lepszego domu dziecka składając papiery o adopcję i
            > zarzucając własne leczenie...
            • Gość: moboj Re: Moboj IP: *.magma / 192.168.4.* 23.10.03, 11:59
              pajdeczka napisała:

              > Zamiast użalać się nad iw uświadom jej, jaki ma potencjał. Może tobie to
              lepiej

              to nie jest użalanie. a że nie idzie Wam uświadomienie Iw Jej potencjału to
              wcale mnie nie dziwi - chamstwem niczego się nie zdziała.
              • pajdeczka Re: Moboj 23.10.03, 12:00
                Gość portalu: moboj napisał(a):

                > pajdeczka napisała:
                >
                > > Zamiast użalać się nad iw uświadom jej, jaki ma potencjał. Może tobie to
                > lepiej
                >
                > to nie jest użalanie. a że nie idzie Wam uświadomienie Iw Jej potencjału to
                > wcale mnie nie dziwi - chamstwem niczego się nie zdziała.

                Dziwne masz pojęcie o chamstwie, ale sama zapewne też większej kultury nie
                reprezentujesz jeśli tak łatwo kogoś osądzasz.
                • Gość: moboj Re: Moboj IP: *.magma / 192.168.4.* 23.10.03, 15:03
                  pajdeczka napisała:

                  > Dziwne masz pojęcie o chamstwie,

                  dla mnie chamstwem jest to, co stało sie po pierwszym poście Iw: ta gadka na
                  temat jej pieniędzy i wykształcenia, zarzucanie jej, zeby lepiej nie zostawała
                  matką. uważasz, ze to komentarze na miejscu?

                  >ale sama zapewne też większej kultury nie
                  > reprezentujesz jeśli tak łatwo kogoś osądzasz.

                  i kto tu mówi o błyskawicznym osądzaniu??? no pajdeczko, wybacz, ale sama
                  rzucasz się jak sęp na dziewczynę i jeszcze wtryniasz te kawałki o tym, ze
                  trzeba być psychologiem i czytać między wierszami....
                  a co do poziomu kultury: o mój nie musisz się martwić, jest całkiem do rzeczy.
                  • pajdeczka Re: Moboj 23.10.03, 15:09
                    Gość portalu: moboj napisał(a):

                    > pajdeczka napisała:
                    >
                    > > Dziwne masz pojęcie o chamstwie,
                    >
                    > dla mnie chamstwem jest to, co stało sie po pierwszym poście Iw: ta gadka na
                    > temat jej pieniędzy i wykształcenia, zarzucanie jej, zeby lepiej nie
                    zostawała matką. uważasz, ze to komentarze na miejscu?

                    Oczywiście! Dobra rada nie jest zła. Nie dojrzała do roli matki.

                    > >ale sama zapewne też większej kultury nie
                    > > reprezentujesz jeśli tak łatwo kogoś osądzasz.
                    >
                    > i kto tu mówi o błyskawicznym osądzaniu??? no pajdeczko, wybacz, ale sama
                    > rzucasz się jak sęp na dziewczynę i jeszcze wtryniasz te kawałki o tym, ze
                    > trzeba być psychologiem i czytać między wierszami....
                    > a co do poziomu kultury: o mój nie musisz się martwić, jest całkiem do rzeczy.

                    A kto tu mówił o martwieniu się czymkolwiek?
                    A może ja byłam sępem w poprzednim wcieleniu i tak lubię?
    • Gość: obsrvatorka Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 23.10.03, 09:48
      nie narzekaj tylko zacznij pracowac na wlasna reke, wyksztalconas, za
      inteligentna na ekspedientke/fryzjerke ( choc tu wiele mozna polemizowac)moz
      pracuje i zarabia, i wstydzilby sie... cego tm by sie i wstydzil...


      Jeslis na prawde dobra, masz zainteresowania i pasje to sytuacja idealna by
      zaczac cos na wlasna reke...

      no chyba, ze chodzi ci tylko o to zeby miec tzw. posadke z tytulikiem i
      pensyjka (najlepiej w czyms takim swiatowym, bo wiadomo - dwa fakultety
      {jakie, przpraszam}) wrocic do domu przyrzadzic drinki, pachniec ladnie itd...

      no ale po to moja droga, to albo do strego albiou, albo poczekac ze 400 lat az
      sie to samo unormuje w spoleczenstwie.

      (a tak na marginesie : twoja sytoacja i tak jest o niebo lasza od tych , co
      maja meza i dzieci na utzrymaniu - i choc moze i jeden fakultet tylko, to
      inteligaencji na tyle ze taka z 5-ma by zakasowaly)
      • pajdeczka Re: bezrobotne i niepłodne 23.10.03, 10:23
        Gość portalu: obsrvatorka napisał(a):

        > no chyba, ze chodzi ci tylko o to zeby miec tzw. posadke z tytulikiem i
        > pensyjka (najlepiej w czyms takim swiatowym, bo wiadomo - dwa fakultety
        > {jakie, przpraszam}) wrocic do domu przyrzadzic drinki, pachniec ladnie itd...

        Tajemnicą poliszynela jest, dlaczego w dobie totalnego bezrobocia,
        porównywalnego jedynie z tym sprzed 2 wojny, złożyła sobie wymówienie i sobie
        odeszła. Ofiara mobbingu? A któż nie czuje się w swojej czasy prześladowany?
        Ona jest po prostu niedojrzała. Miała komfort , bo mąż dobrze zarabia i rzuciła
        szefowi podanie na biurko , a teraz rozpacza. Chciałabym tak.Bardzo.

        > (a tak na marginesie : twoja sytoacja i tak jest o niebo lasza od tych , co
        > maja meza i dzieci na utzrymaniu - i choc moze i jeden fakultet tylko, to
        > inteligaencji na tyle ze taka z 5-ma by zakasowaly)

        To ją akurat nie interesuje.
      • Gość: ron pajdeczka ma rację IP: 81.210.27.* 23.10.03, 10:27
        W tym kraju miliony ludzi nie ma dosłownie co do garnka włożyć, a ta sie martwi
        że ją prezesem zrobić nie chcą, bo do innej roboty nie jest stworzona.
        Trzeba sie było zgłosic do konkursu na prezesa TVP. Jesteś z Wawy to do pracy
        miałabyś blisko.
        Ps. Racja Pajdeczko o swoje racje trzeba walczyć. Precz z Marudami i
        Niedorajdami.
        A ona sie jeszcze zastanawia nad wolontariatem. jakie to nuworyszowskie. Jakbym
        oglądał odcinek Beverly Hills 90210.
        Ubaw po pachy
        Może jeszcze murzynka adoptują:)
        • pajdeczka Re: pajdeczka ma rację 23.10.03, 10:35
          Gość portalu: ron napisał(a):

          > W tym kraju miliony ludzi nie ma dosłownie co do garnka włożyć, a ta sie
          martwi
          >
          > że ją prezesem zrobić nie chcą, bo do innej roboty nie jest stworzona.
          > Trzeba sie było zgłosic do konkursu na prezesa TVP. Jesteś z Wawy to do pracy
          > miałabyś blisko.
          > Ps. Racja Pajdeczko o swoje racje trzeba walczyć. Precz z Marudami i
          > Niedorajdami.
          > A ona sie jeszcze zastanawia nad wolontariatem. jakie to nuworyszowskie.
          Jakbym
          >
          > oglądał odcinek Beverly Hills 90210.
          > Ubaw po pachy
          > Może jeszcze murzynka adoptują:)

          Murzynka to raczej małe szanse, ale taką Rumuneczkę, jak ci młodzi, wspaniali
          ludzie w serialu o sierotach "Kochaj mnie". Ale tamci to ludzie dojrzali, mimo
          młodego wieku. Zresztą, nie wolno nikogo namawiać ani ganić za to, że nie
          decyduje się na adopcję. Nie to mnie wkurzyło w niej. Jej całe podejście do
          sytuacji w jakiej się znajduje jest infantylne i egoistyczne.
          A co do wolantariatu, to "tu mi tramawaj jedzie". Jak to sobie zaplanaowała -
          "od nowego roku się zainteresuję". Może na początek rozgrzewka - niech zbierze
          ciuchy wśród znaomoych, niepotzebne zabawki i zawiezie to wszystko do domu
          dziecka, ale nie w Wwie, bo tak mają wszystkiego w bród, ale gdzieś na pipidówę.
          Poprawi sobie samopoczucie i odechce jej się użalać.
          • mike_mike Re: pajdeczka ma rację 23.10.03, 12:06
            pajdeczka napisała:
            > ciuchy wśród znaomoych, niepotzebne zabawki i zawiezie to wszystko do domu
            > dziecka, ale nie w Wwie, bo tak mają wszystkiego w bród, ale gdzieś na
            pipidówę
            > .
            > Poprawi sobie samopoczucie i odechce jej się użalać.

            Nie zrobi tego, będzie się tylko zastanawiać, że może od nowego roku.
            Teraz przecież nowy dom ma który trzeba urządzić, no nie?
            • pajdeczka Re: pajdeczka ma rację 23.10.03, 12:10
              mike_mike napisał:

              > pajdeczka napisała:
              > > ciuchy wśród znaomoych, niepotzebne zabawki i zawiezie to wszystko do domu
              > dziecka, ale nie w Wwie, bo tak mają wszystkiego w bród, ale gdzieś na
              > pipidówę> Poprawi sobie samopoczucie i odechce jej się użalać.
              >
              > Nie zrobi tego, będzie się tylko zastanawiać, że może od nowego roku.
              > Teraz przecież nowy dom ma który trzeba urządzić, no nie?

              No tak. Zapomniałam. To jak zacznie ten dom urządzać może jej wreszcie
              przejdzie? Ja , jak mam "muchy w nosie" to przestawiam w domu meble. Tyle, na
              co mnie stać. Oj, może powiem mieszkanku, bo już raz mi wypomniano, że mam na
              własność3kondygnacyjny dom i narzekam.:)))))
        • fitit Re: do ron 23.10.03, 10:40
          Gość portalu: ron napisał(a):

          > W tym kraju miliony ludzi nie ma dosłownie co do garnka włożyć, a ta sie
          martwi
          >
          > że ją prezesem zrobić nie chcą, bo do innej roboty nie jest stworzona.
          > Trzeba sie było zgłosic do konkursu na prezesa TVP. Jesteś z Wawy to do pracy
          > miałabyś blisko.
          > Ps. Racja Pajdeczko o swoje racje trzeba walczyć. Precz z Marudami i
          > Niedorajdami.
          > A ona sie jeszcze zastanawia nad wolontariatem. jakie to nuworyszowskie.
          Jakbym
          >
          > oglądał odcinek Beverly Hills 90210.
          > Ubaw po pachy
          > Może jeszcze murzynka adoptują:)




          > Ty się za dużo Millera nasłuchałeś(aś). Gdzie te miliony co to nie mają co do
          garnka włożyć ? chyba w Kenii czy innej Tanzanii. Nie ma pracy ?
          A ile Ty zapłacisz człowiekowi, który nic nie umie ?



          • pajdeczka Re: do fit 23.10.03, 10:45
            fitit napisał:

            > Ty się za dużo Millera nasłuchałeś(aś). Gdzie te miliony co to nie mają co
            > do garnka włożyć ? chyba w Kenii czy innej Tanzanii. Nie ma pracy ?
            > A ile Ty zapłacisz człowiekowi, który nic nie umie ?
            >
            >
            Tobie się chyba czasy pomyliły. O to, żeby było co do garnka włożyć walczyli
            nasi dziadkowie i moi (bo twoi za młodzi) rodzice zaraz po wojnie, kiedy to był
            podstawowy problem. Teraz nie wystarczy mieć coś w garnku, chyba przeciętny
            człowiek ma prawo do godnego życia, w przeciętnym standardzie? Pytanie - jaki
            standard jest dla kogoś godny. Sugerujesz, że miliony bezrobotnych począwszy od
            tych z podstawowym wykształceniem, a skończywszy na ludziach z dyplomami i
            latami praktyki zawodowej, ni nie umieją!? A co ty takiego umiesz w życiu
            robić, że ci za to jeszcze płacą?
            • fitit Re: do fit 23.10.03, 10:50
              pajdeczka napisała:

              > fitit napisał:
              >
              > > Ty się za dużo Millera nasłuchałeś(aś). Gdzie te miliony co to nie mają co
              > > do garnka włożyć ? chyba w Kenii czy innej Tanzanii. Nie ma pracy ?
              > > A ile Ty zapłacisz człowiekowi, który nic nie umie ?
              > >
              > >
              > Tobie się chyba czasy pomyliły. O to, żeby było co do garnka włożyć walczyli
              > nasi dziadkowie i moi (bo twoi za młodzi) rodzice zaraz po wojnie, kiedy to
              był
              >
              > podstawowy problem. Teraz nie wystarczy mieć coś w garnku, chyba przeciętny
              > człowiek ma prawo do godnego życia, w przeciętnym standardzie? Pytanie - jaki
              > standard jest dla kogoś godny. Sugerujesz, że miliony bezrobotnych począwszy
              od
              >
              > tych z podstawowym wykształceniem, a skończywszy na ludziach z dyplomami i
              > latami praktyki zawodowej, ni nie umieją!? A co ty takiego umiesz w życiu
              > robić, że ci za to jeszcze płacą?




              > Czasy są takie, że każdy jest tyle wart ile pracodawca będzie mógł zapłacić.
              O godne życie należy walczyć. Teraz już nie ma, że się "należy".
          • Gość: ron Re: do fifit IP: 81.210.27.* 23.10.03, 10:55
            1."nie mają co do garnka włożyc" to taka przenośnia. w tym sie zawiera coś
            więcej niż kromka chleba i kartofel.
            2.a dosłownie to też prawdziwe stwierdzenie, pewno słyszałaś o takiej akcji
            Pajacyk. dzieci do szkoły głodne chodzą. Ludzie gdzie wy żyjecie? Przejedźcie
            sie na tereny byłych PGR-ów to zobaczycie Tanzanię w środku Europy
    • cebulka_dymka Re: bezrobotne i niepłodne 23.10.03, 10:56
      Wam chyba w tych waszych pracach tez nie najgorzej sie wiedzie,skoro na forum
      czas spedzacie.Widze bardzo uczciwe kobity-niby pracuja,takie zaangazowane,a
      swojego pracodawce z kasy okradaja!Iw przynajmniej jest uczciwa i wie czego
      chce od zycia,nie podoba sie jej to odchodzi.Przeczytalam wszystkie posty i
      flaki mi sie przewracaja od tych wszystkich rozwrzeszczanych wron.A Pajdeczka
      najglosniej!Co Ty taka zazdrosna i zawistna jestes?Okres dostalas czy z mezem
      sie poklocilas?
      • pajdeczka Do cebuli 23.10.03, 11:02
        cebulka_dymka napisała:

        > Wam chyba w tych waszych pracach tez nie najgorzej sie wiedzie,skoro na forum
        > czas spedzacie.Widze bardzo uczciwe kobity-niby pracuja,takie zaangazowane,a
        > swojego pracodawce z kasy okradaja!Iw przynajmniej jest uczciwa i wie czego
        > chce od zycia,nie podoba sie jej to odchodzi.Przeczytalam wszystkie posty i
        > flaki mi sie przewracaja od tych wszystkich rozwrzeszczanych wron.A Pajdeczka
        > najglosniej!Co Ty taka zazdrosna i zawistna jestes?Okres dostalas czy z mezem
        > sie poklocilas?

        Nie, wkurzyłam się już w trakcie czytania, bo już wiedziałam z kim mam
        doczynienia. I nie wtryniaj w to moich spraw osobistych, dobrze? Przybrałaś ten
        kretyński nick żeby mi dowalić, bo pod innym jesteś moją przyjaciółką? Nie znam
        ciebie pod tym nickiem.
      • Gość: ron Re: bezrobotne i niepłodne IP: 81.210.27.* 23.10.03, 11:15
        a co cie kurna obchodzi skąd sobie na necie siedzimy
        wypraszam sobie jakieś tezy na temat okradania kogokolwiek. to ja jestem szefem
        i to jest mój czas i moje pieniądze.
        Tu nie chodzi o zawiść tylko o uświadomienie tej paniusi i innym
        współczującym,że źle sobie obiekt współczucia obrałyście.
        Ciekaw jestem czy byłoby w was tyle dobrego serca gdybym się zalił że nie mogę
        dokonac wyboru między tym czy kupić jaguara czy bmw.
        W skrócie: chodzi mi o to, żeby z rzeczy które nie są tragiczne, tragedii nie
        robić
        • pajdeczka Dlaczego ron podszywasz się pod Ron z Austrii? 23.10.03, 11:18
          Gość portalu: ron napisał(a):

          > a co cie kurna obchodzi skąd sobie na necie siedzimy
          > wypraszam sobie jakieś tezy na temat okradania kogokolwiek. to ja jestem
          szefem> i to jest mój czas i moje pieniądze.
          > Tu nie chodzi o zawiść tylko o uświadomienie tej paniusi i innym
          > współczującym,że źle sobie obiekt współczucia obrałyście.
          > Ciekaw jestem czy byłoby w was tyle dobrego serca gdybym się zalił że nie
          mogę
          > dokonac wyboru między tym czy kupić jaguara czy bmw.
          > W skrócie: chodzi mi o to, żeby z rzeczy które nie są tragiczne, tragedii nie
          > robić
          • pajdeczka Kurna, wszystko mi się popierniczyło! Sorry Ron! 23.10.03, 11:19
            Z Austrii to jest observatorka:)))))

            pajdeczka napisała:

            > Gość portalu: ron napisał(a):
            >
            > > a co cie kurna obchodzi skąd sobie na necie siedzimy
            > > wypraszam sobie jakieś tezy na temat okradania kogokolwiek. to ja jestem
            > szefem> i to jest mój czas i moje pieniądze.
            > > Tu nie chodzi o zawiść tylko o uświadomienie tej paniusi i innym
            > > współczującym,że źle sobie obiekt współczucia obrałyście.
            > > Ciekaw jestem czy byłoby w was tyle dobrego serca gdybym się zalił że nie
            > mogę
            > > dokonac wyboru między tym czy kupić jaguara czy bmw.
            > > W skrócie: chodzi mi o to, żeby z rzeczy które nie są tragiczne, tragedii
            > nie
            > > robić
      • Gość: observatorka Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 23.10.03, 11:23
        cebulka_dymka napisała:

        > Wam chyba w tych waszych pracach tez nie najgorzej sie wiedzie,skoro na
        forum
        > czas spedzacie.Widze bardzo uczciwe kobity-niby pracuja,takie zaangazowane,a
        > swojego pracodawce z kasy okradaja!Iw przynajmniej jest uczciwa i wie czego
        > chce od zycia,nie podoba sie jej to odchodzi.Przeczytalam wszystkie posty i
        > flaki mi sie przewracaja od tych wszystkich rozwrzeszczanych wron.A
        Pajdeczka
        > najglosniej!Co Ty taka zazdrosna i zawistna jestes?Okres dostalas czy z
        mezem
        > sie poklocilas?


        no to ci powiem, cebulko, na forum czas spedzam po pracy, bo mimo dwoch
        fakultetow pracowac musze z dala od miejsca zamieszkania, gorzej, z dala od
        mojego meza, gorzej moj moz nie ma teraz pracy, gorzej bo dzieci tez miec nie
        moge, gorzej, bo roboty rzucic sie nie da... itd

        Powiem ci wiecej, mimo swojego wyksztalcenia i... inteligencji musialam byc w
        moim zyciu sprzataczka ( tylko jeden raz sprzatalam mieszakanie dobrze
        ustawionych ludzi,( bo wiecej nie musialam,) ale bylo mi niezmiernie
        przyjemnie kiedy kilkakrotnie dopytywali sie o mnie, tylko mnie chcieli) bylam
        fryzjerka - z wlasnej woli- bo trzeba duuuzej inteligencji i wyczucia stylu,
        by kogos dobrze ostrzyc, kucharka - na prawde dostarczalam przyjemnych wrazen
        tym, ktorzy u mniebiesiadowali.

        Bylam tez (z musu, braku szmalu) krawcowa, - tylko zadowoleni klienci,
        Projektantka - wlasciciwlka malego sklepiku - po paru latach ludzie (Anglicy,
        amerykani, Japonczycy) szukali mnie po calej australii(kiedy zwinelam biznes,
        bo juz nie musialam tego robic)

        Teraz jestem pedagogiem - za, przznam sie, spore pieniadze, ale dam sobie
        jeszcze rok, jesli okarze sie ze nie moge sie nauczyc robic tego dobrze (tak
        jak sprzatania, szycia, projektowania) to zrezygnuje.


        Potrafie tez zlozyc wlasny komputer, nie mowiac juz o operowaniu paru dosc
        skomplikowanych programow...



        wiec, k...a o sciane mnie rzuca, jak jakies takie panienki tu o ZAZDROSCI
        pisza,


        duzo soli, duzo soli trzeba wam zjesc kolezamnki by o to piszacych tu
        podejrzewaz\c


        PS. Zdaje sobie sprawe, ze glupota meza autorki.\, ktory sie "wstydzi"
        (CZEGO?) to nie jej glupota, ale po co na to przystaje???
        • fitit Re: do observatorka 23.10.03, 11:29
          Gość portalu: observatorka napisał(a):

          > cebulka_dymka napisała:
          >
          > > Wam chyba w tych waszych pracach tez nie najgorzej sie wiedzie,skoro na
          > forum
          > > czas spedzacie.Widze bardzo uczciwe kobity-niby pracuja,takie zaangazowane
          > ,a
          > > swojego pracodawce z kasy okradaja!Iw przynajmniej jest uczciwa i wie czeg
          > o
          > > chce od zycia,nie podoba sie jej to odchodzi.Przeczytalam wszystkie posty
          > i
          > > flaki mi sie przewracaja od tych wszystkich rozwrzeszczanych wron.A
          > Pajdeczka
          > > najglosniej!Co Ty taka zazdrosna i zawistna jestes?Okres dostalas czy z
          > mezem
          > > sie poklocilas?
          >
          >
          > no to ci powiem, cebulko, na forum czas spedzam po pracy, bo mimo dwoch
          > fakultetow pracowac musze z dala od miejsca zamieszkania, gorzej, z dala od
          > mojego meza, gorzej moj moz nie ma teraz pracy, gorzej bo dzieci tez miec nie
          > moge, gorzej, bo roboty rzucic sie nie da... itd
          >
          > Powiem ci wiecej, mimo swojego wyksztalcenia i... inteligencji musialam byc w
          > moim zyciu sprzataczka ( tylko jeden raz sprzatalam mieszakanie dobrze
          > ustawionych ludzi,( bo wiecej nie musialam,) ale bylo mi niezmiernie
          > przyjemnie kiedy kilkakrotnie dopytywali sie o mnie, tylko mnie chcieli)
          bylam
          > fryzjerka - z wlasnej woli- bo trzeba duuuzej inteligencji i wyczucia stylu,
          > by kogos dobrze ostrzyc, kucharka - na prawde dostarczalam przyjemnych wrazen
          > tym, ktorzy u mniebiesiadowali.
          >
          > Bylam tez (z musu, braku szmalu) krawcowa, - tylko zadowoleni klienci,
          > Projektantka - wlasciciwlka malego sklepiku - po paru latach ludzie (Anglicy,
          > amerykani, Japonczycy) szukali mnie po calej australii(kiedy zwinelam biznes,
          > bo juz nie musialam tego robic)
          >
          > Teraz jestem pedagogiem - za, przznam sie, spore pieniadze, ale dam sobie
          > jeszcze rok, jesli okarze sie ze nie moge sie nauczyc robic tego dobrze (tak
          > jak sprzatania, szycia, projektowania) to zrezygnuje.
          >
          >
          > Potrafie tez zlozyc wlasny komputer, nie mowiac juz o operowaniu paru dosc
          > skomplikowanych programow...
          >
          >
          >
          > wiec, k...a o sciane mnie rzuca, jak jakies takie panienki tu o ZAZDROSCI
          > pisza,
          >
          >
          > duzo soli, duzo soli trzeba wam zjesc kolezamnki by o to piszacych tu
          > podejrzewaz\c
          >
          >
          > PS. Zdaje sobie sprawe, ze glupota meza autorki.\, ktory sie "wstydzi"
          > (CZEGO?) to nie jej glupota, ale po co na to przystaje???





          > Pan pedagog, proszę popracować nad ortografią ! :))
          • pajdeczka Fitit, ale jesteś durny 23.10.03, 11:45
            Myślałam, że mądrzejszy, ale oczy mi się coraz bardziej otwierają.
            Nie widzisz, że ona pisze z Austrii? Zanim coś palniesz zapytaj.
            Ja nie widzę błędów ort tylko składniowe, co jest normalne, jeśli od lat nie
            pisze się po polsku, bo pisanie a rozmawianie to różnica, głąbku.
            fitit napisał:

            > Gość portalu: observatorka napisał(a):
            >
            > > cebulka_dymka napisała:
            > >
            > > > Wam chyba w tych waszych pracach tez nie najgorzej sie wiedzie,skoro
            > na
            > > forum
            > > > czas spedzacie.Widze bardzo uczciwe kobity-niby pracuja,takie zaangaz
            > owane
            > > ,a
            > > > swojego pracodawce z kasy okradaja!Iw przynajmniej jest uczciwa i wie
            > czeg
            > > o
            > > > chce od zycia,nie podoba sie jej to odchodzi.Przeczytalam wszystkie p
            > osty
            > > i
            > > > flaki mi sie przewracaja od tych wszystkich rozwrzeszczanych wron.A
            > > Pajdeczka
            > > > najglosniej!Co Ty taka zazdrosna i zawistna jestes?Okres dostalas czy
            > z
            > > mezem
            > > > sie poklocilas?
            > >
            > >
            > > no to ci powiem, cebulko, na forum czas spedzam po pracy, bo mimo dwoch
            > > fakultetow pracowac musze z dala od miejsca zamieszkania, gorzej, z dala o
            > d
            > > mojego meza, gorzej moj moz nie ma teraz pracy, gorzej bo dzieci tez miec
            > nie
            > > moge, gorzej, bo roboty rzucic sie nie da... itd
            > >
            > > Powiem ci wiecej, mimo swojego wyksztalcenia i... inteligencji musialam by
            > c w
            > > moim zyciu sprzataczka ( tylko jeden raz sprzatalam mieszakanie dobrze
            > > ustawionych ludzi,( bo wiecej nie musialam,) ale bylo mi niezmiernie
            > > przyjemnie kiedy kilkakrotnie dopytywali sie o mnie, tylko mnie chcieli)
            > bylam
            > > fryzjerka - z wlasnej woli- bo trzeba duuuzej inteligencji i wyczucia styl
            > u,
            > > by kogos dobrze ostrzyc, kucharka - na prawde dostarczalam przyjemnych wra
            > zen
            > > tym, ktorzy u mniebiesiadowali.
            > >
            > > Bylam tez (z musu, braku szmalu) krawcowa, - tylko zadowoleni klienci,
            > > Projektantka - wlasciciwlka malego sklepiku - po paru latach ludzie (Angli
            > cy,
            > > amerykani, Japonczycy) szukali mnie po calej australii(kiedy zwinelam bizn
            > es,
            > > bo juz nie musialam tego robic)
            > >
            > > Teraz jestem pedagogiem - za, przznam sie, spore pieniadze, ale dam sobie
            > > jeszcze rok, jesli okarze sie ze nie moge sie nauczyc robic tego dobrze (t
            > ak
            > > jak sprzatania, szycia, projektowania) to zrezygnuje.
            > >
            > >
            > > Potrafie tez zlozyc wlasny komputer, nie mowiac juz o operowaniu paru dosc
            >
            > > skomplikowanych programow...
            > >
            > >
            > >
            > > wiec, k...a o sciane mnie rzuca, jak jakies takie panienki tu o ZAZDROSCI
            >
            > > pisza,
            > >
            > >
            > > duzo soli, duzo soli trzeba wam zjesc kolezamnki by o to piszacych tu
            > > podejrzewaz\c
            > >
            > >
            > > PS. Zdaje sobie sprawe, ze glupota meza autorki.\, ktory sie "wstydzi"
            > > (CZEGO?) to nie jej glupota, ale po co na to przystaje???
            >
            >
            >
            >
            >
            > > Pan pedagog, proszę popracować nad ortografią ! :))
        • pajdeczka Chylę przed Tobą czoło... 23.10.03, 11:43
          ...Observatorko. Myślę, że zamknęłaś usta tym, którzy mieli jakieś wątpliwości,
          co do naszych racji. A jeśli nie to, niech będzie, jak w przysłowiu: ""pieski
          szczekają - karawana idzie dalej". No to w drogę!
          • Gość: observatorka Re: Chylę przed Tobą czoło... IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 23.10.03, 11:48
            pajdeczka napisała:

            > ...Observatorko. Myślę, że zamknęłaś usta tym, którzy mieli jakieś
            wątpliwości,
            >
            > co do naszych racji. A jeśli nie to, niech będzie, jak w
            przysłowiu: ""pieski
            > szczekają - karawana idzie dalej". No to w drogę!



            ... Yeppp!!!! Yutro nalezy do nas ( jam juz po 50-tce, alem jara jeszcze, i
            mimozy mnie nie przestarsza, pomoc moge, ale litowac sie nie bede)
            • pajdeczka Szczerość za szczerość 23.10.03, 11:53
              Gość portalu: observatorka napisał(a):

              ... Yeppp!!!! Yutro nalezy do nas ( jam juz po 50-tce, alem jara jeszcze, i
              > mimozy mnie nie przestarsza, pomoc moge, ale litowac sie nie bede)

              Ja skończyłam czterdziestkę, ale czuję się psychicznie na 10 lat mniej. U
              ciebie widzę podobny objaw, tyle że o 20 lat mniej:)))))))
              Wyczuwałam, że rozmawiam z kobietą dojrzałą, ale nie podejrzewałam, że aż tak.
              Musisz być fajnym pedagogiem z tak zdrowym podejściem do życia?
              Nie podziękowałam jeszcze za wsparcie w tym wątku i w wątku Mario, co
              niniejszym z ogromną frajdą czynię:)))))
              Mocna ze mnie kobieta, ale czasami ręce opadają i bezsilność ogarnia, więc tym
              bardziej cenię sobie Twoje wsparcie:)))
              • fitit Re: do pajdeczka 23.10.03, 12:28
                pajdeczka napisała:

                > Gość portalu: observatorka napisał(a):
                >
                > ... Yeppp!!!! Yutro nalezy do nas ( jam juz po 50-tce, alem jara jeszcze, i
                > > mimozy mnie nie przestarsza, pomoc moge, ale litowac sie nie bede)
                >
                > Ja skończyłam czterdziestkę, ale czuję się psychicznie na 10 lat mniej. U
                > ciebie widzę podobny objaw, tyle że o 20 lat mniej:)))))))
                > Wyczuwałam, że rozmawiam z kobietą dojrzałą, ale nie podejrzewałam, że aż
                tak.
                > Musisz być fajnym pedagogiem z tak zdrowym podejściem do życia?
                > Nie podziękowałam jeszcze za wsparcie w tym wątku i w wątku Mario, co
                > niniejszym z ogromną frajdą czynię:)))))
                > Mocna ze mnie kobieta, ale czasami ręce opadają i bezsilność ogarnia, więc
                tym
                > bardziej cenię sobie Twoje wsparcie:)))



                > Jak to jest czuć się psychicznie na 10 lat mniej, bo ja zapomniałem ?
                • pajdeczka Re: do fit 23.10.03, 13:15
                  fitit napisał:

                  >>
                  > > Jak to jest czuć się psychicznie na 10 lat mniej, bo ja zapomniałem ?

                  Nie dziwota, pamiętamy zdarzenia od 3 roku dopiero:)))))))))))))))))
              • Gość: observatorka Re: Szczerość za szczerość IP: 144.134.77.* 23.10.03, 13:19
                pajdeczka napisała:


                > Wyczuwałam, że rozmawiam z kobietą dojrzałą, ale nie podejrzewałam, że aż
                tak.


                ---- no to sobie wyprasam, za przeproszeniem ;)

                > Nie podziękowałam jeszcze za wsparcie w tym wątku i w wątku Mario, co
                > niniejszym z ogromną frajdą czynię:)))))

                Nie ma za co, cala przyjemnosc po mojej stronie, od dawna mialam zamiar troche
                mu dolozyc, bo... ... jak potluczony


                swoja droga cenie sobie trzezwe podejscie do zycia, choc nie raz plakalam w
                poduszke , i nie tylko.

                Nic zlego w uzalaniu sie nad soba, jesli prowadzi to do nabrania dystansu do
                swoich problemow


                (gdyby autorka przeczytala ponownie i z uwaga swoj poczatkowy wpis, to moze by
                sie czegos z niego o sobie samej dowiedziala)

                pozdrawiam
                • pajdeczka Re: Szczerość za szczerość 23.10.03, 13:41
                  Gość portalu: observatorka napisał(a):

                  > swoja droga cenie sobie trzezwe podejscie do zycia, choc nie raz plakalam w
                  > poduszke , i nie tylko.
                  > Nic zlego w uzalaniu sie nad soba, jesli prowadzi to do nabrania dystansu do
                  > swoich problemow
                  > (gdyby autorka przeczytala ponownie i z uwaga swoj poczatkowy wpis, to moze
                  by sie czegos z niego o sobie samej dowiedziala)
                  >

                  Myślę, że 2 fakultety to jednak za mało , by coś do niej dotarło. Musiałaby
                  głębiej do siebie dotrzeć. Myślę, że przydałby się jej jakiś wstrząs psychiczny.
                  Ona zresztą już później parę próbowała się tłumaczyć, ale to co popłynęło z
                  serca w pierwszym odruchu zostało na amen. Net to nie papier, na jej
                  nieszczęście.
              • Gość: ktos Re: Szczerość za szczerość IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 23.10.03, 22:32
                powiem jedno bardzo rzadko czytuje foru bo nie jest to miejsce na, ktore mam
                czas. Niestety dzis trafilem na temat o pajdeczce. Strasznie zostala zbesztana.
                Ale po tym watku wiem czemu. Kobieto jesli masz 40 lat powinnas byc na tyle
                dojrzala zeby zrozumiec jakimdramatem dla malzenstwa jest nie posiadanie
                dziecka. mowisz ze majac 40 lat czujesz sie 10 lat mlodziej. Niee!!!!!! ty
                mowisz jak 15 letnia dziweczyna z towarzystwa dresiarzy ktorej zycie polega na
                robieniu tylko jednego z kazdym napotkanym facetem ktory postawi ci piwo.
                Jestes zepsuta zadufana w sobie kobieta ktora nie widzi swiata poza soba.
                Pozdrawiam chyba jestes jeszcze sama co? bo nie wiem czy jest ktos kto moglby
                sie zwiazac z tak pusta kobieta:) pozdrawiam
    • Gość: remedy Re: bezrobotne i niepłodne IP: *.polkomtel.com.pl 23.10.03, 12:20
      Dlaczego mąż wstydził by się żony fryzjerki albo ekspedientki? Czy to jest
      praca uwłaczająca? Przepraszam ale jesteś niezbyt mądra jeżeli takie poglądy
      podzielasz. Kiedyś czytałam ,że pewnym wyjściem dla bezrobotnych aby nie
      siedzieli w domu jest praca w charakterze wolontariusza.Można być
      wolontariuszem w różnych miejscach np.w szpitalach.Nie dostaje się za to
      pieniędzy co oczywiste ale robi się coś pięknego,pożytecznego i jest się między
      ludźmi.Bogata dama ,która nie musi pracować zajmuje się wolontariatem-taką żoną
      nawet twój mąż mógłyby się pochwalić w swoim do bólu snobistycznym środowisku.
      A,dziecko pewnie się pojawi ale nie tak hop-siup bo ty akurat nie masz pracy i
      wpadłaś na taki pomysł.To nie zapchaj dziura do chwalenia się przed rodziną i
      koleżanka,że "patrzcie ja też mogę mieć dziecko".Najpierw się zastanów czy
      napewno chcesz je mieć bo może nie spełniać twoich
      oczekiwań,słodkiego,grzecznego bobaska.
    • elein Re: bezrobotne i niepłodne 23.10.03, 12:26
      przeczytalam calosc z mieszanymi uczuciami.
      wlasciwie dobrze, ze brutalnie Ci tu wygarneli zebys sie wziela w garsc i
      przestala nad soba rozczulac, bo tylko o to chodzi.
      tak sie sklada, ze tez mam PCO, biore hormony co w polaczeniu z jesienia
      powoduje ze ledwie chce sie zyc, nie spie po nocach i placze co drugi dzien.
      tak sie sklada, ze rozstalam sie wlasnie z dlugoletnim mezczyzna, jestem od
      ciebie starsza, nie mam meza ani dzieci ani mieszkania. musze sama na nie
      zarobic bo nikt mi w tym nie pomoze.
      tak sie sklada, ze jedyne co mam to prace ktora nie do konca spelnia moje
      oczekiwania i mnie wykancza.
      acha, mam tez trzy fakultety.

      nie wiem co w zwiazku z tym? czy skoczyc z mostu? bo idac twoim tokiem myslenia
      chyba powinnam.

      ps.
      nie daj sie zlym nastrojom, tylko weź sie za siebie i przerwij ten marazm.
      jesli chcesz zyc inaczej to muszisz o to zawalczyc, a przynajmniej wykonac
      jakies minimum wysilku ze swojej strony.
      rusz swoje cztery litery bo życie nie jest od tego żeby spelniac twoje
      zachcianki i gwiazdki z nieba zsylac - i to jeszcze w takim terminie jaki sobie
      zażyczysz..
      • pajdeczka Brawo Elein! 23.10.03, 13:19
        Życzę Ci wytrwałości w mierzeniu się z brutalnością tego świata.
        I współczuję samopoczucia, ale wiesz już przecież, bo trochę żyjesz na tym łez
        padole, że "po burzy przychodzi słońce, a po nocy dzień":))))
        Trzymaj się i nie puszczaj:))))))

        elein napisał:

        > przeczytalam calosc z mieszanymi uczuciami.
        > wlasciwie dobrze, ze brutalnie Ci tu wygarneli zebys sie wziela w garsc i
        > przestala nad soba rozczulac, bo tylko o to chodzi.
        > tak sie sklada, ze tez mam PCO, biore hormony co w polaczeniu z jesienia
        > powoduje ze ledwie chce sie zyc, nie spie po nocach i placze co drugi dzien.
        > tak sie sklada, ze rozstalam sie wlasnie z dlugoletnim mezczyzna, jestem od
        > ciebie starsza, nie mam meza ani dzieci ani mieszkania. musze sama na nie
        > zarobic bo nikt mi w tym nie pomoze.
        > tak sie sklada, ze jedyne co mam to prace ktora nie do konca spelnia moje
        > oczekiwania i mnie wykancza.
        > acha, mam tez trzy fakultety.
        >
        > nie wiem co w zwiazku z tym? czy skoczyc z mostu? bo idac twoim tokiem
        myslenia
        >
        > chyba powinnam.
        >
        > ps.
        > nie daj sie zlym nastrojom, tylko weź sie za siebie i przerwij ten marazm.
        > jesli chcesz zyc inaczej to muszisz o to zawalczyc, a przynajmniej wykonac
        > jakies minimum wysilku ze swojej strony.
        > rusz swoje cztery litery bo życie nie jest od tego żeby spelniac twoje
        > zachcianki i gwiazdki z nieba zsylac - i to jeszcze w takim terminie jaki
        sobie
        >
        > zażyczysz..
    • lastka Re: bezrobotne i niepłodne 23.10.03, 13:07
      Ufffff, przeczytałam wszystkie posty i wiecie co, to nie jest nagonka ani
      zazdrość, że ona ma kasę a my nie. Każda z nas w jakiś tam sposób sobie radzi
      ale dziwi mnie podejście tej dziewczyny do sprawy. Dziewczyna ma ogromny
      potencjał fakultety i myślę, że dałaby sobie radę. Pisze o mobbingu dzisiaj
      każdy z nas czuje się szykanowany w pracy, większość jest wykorzystywana za
      marne grosze, ja tez czuję się szykanowana bo: prosty przykład jestem w ciąży z
      którą w zasadzie od początku mam jakieś problemy. Moja szefowa pierwszego dnia
      kiedy ja o tym poinformowałam powiedziała do mnie tylko tyle"ciąża to nie
      choroba i na nią na zwolnienia się nie chodzi" Ok, chociaż wciąż mi było
      niedobrze mdliło mnie chodziłam do pracy. Lekarz prowadzący chciał dac mi
      zwolnienie w koncu był zdecydowany nawet połozyć mnie do szpitala bo nie byłam
      w stanie jeśc, jak nie zjadłam mdliło zaczynałam jeść mdliło, nie zjadłam
      czytaj uszczypnęłam ćwiartkę bułki mdliło i tak cały dzień od rana do woeczora.
      Potem brałam tabletki na podtrzymanie wale do pracy chodziłam w końcu jak
      dostałam dość silnych bóli brzucha odważyłam się pój ść na zwolnienie, efekt
      pytanie szefowej"jak długo mam zamiar jeszcze chorować i siedzieć sobie w domu"
      Teraz z niepokojem czekam na kolejną wizytę bo mam krótkąszyjkę macicy ,
      pojawiły się skurcze i może trzeba będzie założyć szew. I co znowu zwolnienie,
      bo przecież zdrowie mojego dziecka jest najważniejsze. Ale nie o tym chciałam
      pisać. Dziewczyna ma duże szane ma siłę przebicia ale zauważcie jak ona
      świetnie od tego ucieka, praca fryzjerki nie odpowiada - mąż by się wstydził
      jej a ona szanuje zdanie męża, ekspedientka - przecież nie musi być
      ekspedientką w sklepie mięsnym ale np w jakimś sklepie z elegancką odzieżą
      gdzie stoją dziewczyny w niczym nie przypominjące ekspedientek tylko eleganckie
      zadbane kobiety w kostiumach, wolontariat może od nowego roku bo teraz będzie
      urządzać nowe M, własny interes no może za 5 lat, a skąd wiemy co będzie za 5
      lat? Trzeba żyć chwilą, cieszyć się z tego co się ma. My z mężem też dostaliśmy
      w tym roku mieszkanie małe dwa pokoiki, moja pensja jest niewielka i pewnie nie
      jednego z Was by zdziwiła, mąż zarabia w normie ale to że ciągle coś nam
      potzreba do domu to wciąż nam brakuje pieniązków i uwieżcie ale teraz do
      pierwszego mam 100 zł w kieszeni i muszę je rozplanować tak żeby mi na te dwa
      tygodnie wystarczyło i co też mam płakać? Najprościej jest użalać się nad sobą.
      Chylę czoła przed Elen, ma problemy, cierpi na Pco, rozstała się z mężczyzną i
      co nie widziałam żeby tutaj płakała jak jest jej żle.
      Elen tak tzrymaj, jesteś silną kobietą i nie daj się niczemu, a Ty Iw może
      jednak zacznij udzielać się w wolontariacie już teraz, będziesz miała
      rozplanowany dzień i będzie Ci łatwiej przejść przez to wszystko. Pomyśl o tym.
      • pajdeczka Lastka 23.10.03, 13:24
        To o tym samym napisałam dzisiaj.
        Trzeba się pogodzić z tym, że są ludzie, którym się nie podoba to, co piszemy
        do iw, Dobrze by było, żeby oni też nas zaakceptowali. A jak nie to nie - bez
        łaski.
        Ps. Współczuję Tobie. Ja przez pierwsze 3 mce ciąży (pracowałam już w obecnej
        firmie) przeleżałam w domu, ciąża była zagrożona. Na szczęście nikt mi nie
        robił uwag i potem już pracowałam chyba bez zwolnień lekarskich do ostatniego
        dnia. Urodziłam książkowo, wg obliczeń własnych i lekarza.
        • lastka Re: Pajdeczko 23.10.03, 13:34
          No właśnie, nie chcą to nie. Z domu wyniosłam, zeby szanowac innych ludzi, mieć
          szacunek do nich, być wrażliwą na krzywdę ludzką i żeby umieć współczuć innemu
          człowiekowi. Naprawdę potarfię współczuć ale to jakoś mi nie przechodzi.

          Dzięki bardzo , ale każdej wizyty boję się coraz bardziej, nastraszono mnie, że
          może nastapić przedwczesny poród bo dziecko jest coraz większe, więc obawa
          towarzyszy mi dzien i noc ale wierzę że będzie dobrze i że wszystko się uda :))
          • pajdeczka Re: Pajdeczko 23.10.03, 13:45
            lastka napisała:

            > No właśnie, nie chcą to nie. Z domu wyniosłam, zeby szanowac innych ludzi,
            mieć
            >
            > szacunek do nich, być wrażliwą na krzywdę ludzką i żeby umieć współczuć
            innemu
            > człowiekowi. Naprawdę potarfię współczuć ale to jakoś mi nie przechodzi.
            > > Dzięki bardzo , ale każdej wizyty boję się coraz bardziej, nastraszono
            mnie, że> może nastapić przedwczesny poród bo dziecko jest coraz większe, więc
            obawa > towarzyszy mi dzien i noc ale wierzę że będzie dobrze i że wszystko się
            uda :))

            Mnie straszono ciążą bliźniaczą, bo ponoć brzuch był za duży, a dziecko miało
            zaledwie 3150 gram. Strasznie bałam się bólów porodowych, ale perspektywa
            posiadania dziecka szybko eliminowała z mojej podświadomości lęk i nie
            przeniosło się to na dziecko. A urodziłam wyjątkowo szybko , w niecałe dwie
            godziny i prawie bezboleśnie (lekarz był opłacony). Leżałam sobie sam w sali,
            po trzech dniach wyszłam. Będzie dobrze. Musi być:)))))
            • lastka Re: Pajdeczko 23.10.03, 13:49
              Wierzę w to, bardzo mocno. Najbardziej ciesze się z tego, że mam oparcie w męzu
              bo zdeklarował się że on musi być ze mną przy porodzie żeby tam ne wiem co :))
              Wiara dodaje mi siły :)))

              Zaraz nas zbluzgają za niestosownośc tematu, dziewczyna pisze o bezpłodności a
              my tu o porodach i ciążach...
              • pajdeczka Re: Pajdeczko 23.10.03, 13:57
                lastka napisała:

                > Wierzę w to, bardzo mocno. Najbardziej ciesze się z tego, że mam oparcie w
                męzu
                >
                > bo zdeklarował się że on musi być ze mną przy porodzie żeby tam ne wiem co :))
                > Wiara dodaje mi siły :)))
                >
                > Zaraz nas zbluzgają za niestosownośc tematu, dziewczyna pisze o bezpłodności
                a
                > my tu o porodach i ciążach...

                Niech wiedzą, że ciąża to też nieraz powód do smutku, a nie tylko sama radość.
                Przydałaby się jeszcze coś o skrobance, ale to chyba już byłoby przegięcie nie?
                No i która się przyzna do tego haniebnego czynu:))))
      • mike_mike Re: bezrobotne i niepłodne 23.10.03, 13:47
        lastka napisała:

        >
        > którą w zasadzie od początku mam jakieś problemy. Moja szefowa pierwszego
        dnia
        > kiedy ja o tym poinformowałam powiedziała do mnie tylko tyle"ciąża to nie
        > choroba i na nią na zwolnienia się nie chodzi"

        Czy my czasem w tej samej firmie nie pracujemy?