Dodaj do ulubionych

uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy odejść?

29.10.08, 13:59
Nie wiem co mam zrobić... Wiem że znajomi nie pomogą mi, bo nie mogą być w tej
sprawie obiektywni. Poza tym nie chcę wyciągać przed kimś bliskim brudów
mojego związku, bo wiem, że to na pewno odbije się na naszej przyjaźni. Tu
pozostaję anonimowa. I wierzę, że znajdę pomoc i odpowiedź.

Aż do wczoraj byłam pewna, ze mam wspaniałego faceta. Owszem miał tam swoje
wady jak każdy, niektórzy twierdzili nawet że kłócimy się więcej niż
przeciętna para. Jednak tata zawsze powtarzał mi, że to ja mam okropny
charakter i faktycznie większość kłótni spowodowanych było moimi chorymi
wymysłami. Ale zawsze jakoś to było, potrafiliśmy się pogodzić i żyć jak po
pierwszej randce, mimo, że stuknęło nam już razem sześć lat...

Z kłótni zawsze to ja wychodziłam zwycięską twarzą, on przyznawał mi rację,
ale widziałam że tłumi w sobie złość. Zwykle później robiło mi się przykro i
dochodziłam do wniosku, że tak naprawdę to on nic nie zrobił. Przepraszałam i
znów było dobrze.

Wczoraj znów się pokłóciliśmy. Poszło o jakąś pierdołę, ale ja byłam tak
rozdrażniona, że powiedziałam mu coś okropnego... Odwrócił się i chciał wyjść,
a ja chwyciłam za kufel z piwem i rzuciłam nim o ścianę. Chwilę później czułam
tylko piekący ból policzka i widziałam jego przerażone oczy. Długo tak
staliśmy, w końcu on rzucił się na kolana i zaczął przepraszać. Płakał,
zarzekał się, że nad sobą nie panował, nie wiedział co robi, że nigdy w życiu
by mnie nie uderzył...

Pojechałam na noc do siostry. Nie zmrużyłam oka, całą noc myślałam nad tym co
powinnam zrobić. Gdyby to był krótki niepewny związek, ale mamy za sobą sześć
cudownych lat! A za miesiąc ustaloną datę ślubu... Nigdy nie prosiłam nikogo o
radę, uważałam że świetnie radzę sobie sama, a teraz naprawdę nie wiem co
zrobić! Mam w głowie kompletną pustkę...
Edytor zaawansowany
  • lilian101 29.10.08, 14:03
    nie wiem co ci poradzic, ale przytrafilo mi sie podobnie , najpier
    byl raz i obietnice, a potem byl i kolejny. Odeszlam, nie zaluje.
    Nigdy nie bede z kims kto podnosi na mnie reke...
    --
    let me show you the world in my eyes!
  • angazetka 29.10.08, 14:06
    Bycie z kimś, kto się wykłóca o pierdoły i rzuca kuflem o ścianę,
    też do przyjemności nie należy.
    Facet nie miał prawa jej uderzyć, to pewne. Ale całość ich związku
    jest dziwna (no, "południowa" taka), a nie tylko to jedno zdarzenie.
  • evamane 10.12.08, 09:42
    Witaj..

    Jesteśmy małżeństwem 4 lata..jak dotychczas otrzymałam kilka piekących razów,
    kilka wyzwisk w darze, o które nie prosiłam i obietnicę, że to się nie powtórzy.
    Boję się męża choć na co dzień to porządny człowiek, łagodny i dobry mogłoby się
    zdawać. Od roku zastanawiam się nad rozwodem i jestem coraz bliższa tej
    decyzji..nie właściwie zdecydowałam się..tylko wątpliwości pozostają. Takie
    okoliczności uczą i być może zabrzmi to paradoksalnie, ale dzięki temu to co
    przede mną będzie na pewno lepsze jakościowo.
    Czymś cholernie złym jest Komuś doradzać, oceniać Czyjeś postępowanie. Powiem Ci
    tak: Ty sama musisz tę decyzję podjąć i wiążą się z tym określone konsekwencje.
    Ma zapewne takie cechy dla których z nim wciąż Jesteś. Spróbuj zadać sobie
    pytania, tak jak ja to zrobiłam: dlaczego z Nim Jestem? Co stracę Jeśli nie
    będziemy razem?

    ps. Trzymaj się ciepło:)
    ewa.
  • e-daria 29.10.08, 14:14
    spotałam sie z podobna sytuacją /mojej kumpeli/ tyle ze po slubie
    kilka dni, po ostrej wymianie zdan meżus podszedł i chciał
    przedstawic swoje racje siła. To były mocne argumenty. wstrzas
    mózgu. Obiecywał poprawę i takie tam . Była póxniej sielanka przez
    rok w związku do nastepej sprzeczki. Chyba sie rozeszli.
    Cieżko doradzić ale to Ty znasz go najlepeij po kilku latach
    znajomosci. Nie działaj zbyt pochponie. Powodzenia
  • tumacz 29.10.08, 14:08
    niezła z ciebie wariatka, a z niego glizda bez jaj. zostaw go, odczekaj parę
    lat, aż wydoroślejesz i zaczniesz nad sobą panowac, wtedy może poznasz kogoś, o
    kim już przed ślubem będziesz wiedziała, że przy byle okazji nie da ci w pędzel.
  • lilian101 29.10.08, 14:10
    co to za zwiazek, ktory opeira sie na klotniach. Klotnie zdazaja sie
    czasem, a nie czesto.. Jak czesto to znaczy , ze cos jest nie w
    porzadku
    --
    let me show you the world in my eyes!
  • baba67 29.10.08, 15:58
    Jakies chore to wszystko. Z czlowiekiem, z ktorym sie ciagle kloce po prostu nie
    ukladam sobie zycia, bo skoro sie kloce to nie pasujemy do siebie charakterami.
    Co innego normalna roznica zdan od czasu do czasu na konkretne tematy, wspolne
    szukanie rozwiazan i kompromisu, Wy przypominacie tlukace sie dzieciaki w
    piaskownicy co to o byle co sie biora za lby. Ani malzenstwo ani tym bardziej
    rodzicielstwo kompletnie niewskazane.
    --
    Nie sztuka grać na nastrojonych skrzypcach, sztuka grać na rozstrojonych.
    Paganini (zdaje się)
  • sabinac-0 09.12.08, 23:59
    Ostre reakcje emocjonalne i poczucie winy po nich czesto sie spotyka u kobiet
    ktore sa ofiarami przemocy - bo przemoc zaczyna sie na dlugo przed pierwszym
    uderzeniem. Kobieta wpada w pulapke myslac ze nigdy nie powinna okazywac zlosci,
    ze powinna sie poswiecac, ze powinna dbac o dobre samopoczucie partnera i
    zapominac o swoim itd, tyle ze nie da sie na dluzsza mete negowac wlasnych
    potrzeb - wiec tlumiona zlosc wybucha z podwojna sila z powodu jakiegos
    drobiazgu. Kobieta zaczyna sie obwiniac, przymila sie do partnera, on sie cieszy
    ze ma ja "w garsci" i wszystko zostaje po staremu. Tyle ze problem (np zbytnia
    zaborczosc partnera, niewypelnianie przez niego obowiazkow, rozrzutnosc, piwka z
    kolesiami czy co tam powoduje spiecia) tez zostaje nierozwiazany wiec po okresie
    "miodowego miesiaca" wraca w postaci nastepnej awantury, "histerii" kobiety i
    agresji mezczyzny. Wszyscy mysla ze "z ta baba cos jest nie tak a facet ma prawo
    nie zdzierzyc" podczas gdy zwykle jest na odwrot.
    Jesli myslisz ze jestes nienormalana to wiedz ze twoje wybuchy zlosci to reakcja
    neurotyczna i ze neurotyzm jest normalna reakcja na wewnetrzne konflikty i
    negowanie wlasnych potrzeb i wrecz dowodzi zdrowia psychicznego.
    Jesli moge ci cos poradzic: zastanow sie czego TY chcesz od zycia i zwiazku i
    sprobuj wyegzekwowac to od partnera, jesli chlopak na to pojdzie i bedzie staral
    sie cos zmienic to jest nadzieja. Nie mysl ze to jest egoizm - tylko zwiazek w
    ktorym czujesz sie dobrze ma szanse na przyszlosc.
    Moze ci pomoc popularna ksiazka "Grzeczne dziewczynki ida do nieba, niegrzeczne
    ida tam, gdzie chca" Ute Ehrhardt.
    Jestem lekarzem, obecnie pracuje za granica jako lekarz sadowy w wydziale
    zajmujacym sie przemoca w rodzinie.
  • wrr2 10.12.08, 01:27
    > Kobieta wpada w pulapke myslac ze nigdy nie powinna okazywac zlosci
    > ze powinna sie poswiecac, ze powinna dbac o dobre samopoczucie partnera i
    > zapominac o swoim itd, tyle ze nie da sie na dluzsza mete negowac wlasnych
    > potrzeb - wiec tlumiona zlosc wybucha z podwojna sila z powodu jakiegos
    > drobiazgu.
    Przeczytałaś w ogóle pierwszy post? Awantury o pierdoły albo i bez powodu to jest tłumienie złości? Ciągłe stawianie na swoim i lekceważenie partnera to ma być poświęcanie i zapominanie o swoich potrzebach? ROTFL

    > Jesli moge ci cos poradzic: zastanow sie czego TY chcesz od zycia i zwiazku i
    > sprobuj wyegzekwowac to od partnera
    Z opisu autorki wynika, że ona zawsze stawia na swoim i że zawsze jest górą, więc nie wiem po co jej takie rady. Raczej przydałyby się jej mężowi.
  • titta 14.12.08, 04:29
    Neurotyzm nie jest normalna reakcja. Co wiecej, nie zawsze za nie
    zaspokojenie potrzeb odpowiada ta osoba na ktorej sie wyladowujemy.
    Czasem dana osoba po prostu nie umie brac. Czasem widzi swiat jako
    obcy i wrogi i z nim walczy, a dostaje sie partnerowi. Zwiazek nie
    polega na egzekwowaniu wlasnych potrzeb, a glownie na dawaniu.
    Dawaniu z dwuch stron, wiec musimy umiec swoje potrzeby jasno
    komunikowac. Zlota rada: traktuj innych tak , jak chcesz, by ciebie
    taktowano. I nie stawac sprawy na ostrzu noza, bo ktos nie jest taki
    jak my chcemy. Myslac o tym co MY chcemy, nie moza zapomniec, ze
    druga strana tez czegos chce. Nie chciala bym zyc w zwiazku gdzie
    obie strony egzekwuja to, co chca. Niestety wiekszasc problemow w
    zwiazku polega na tym, ze ludzie staraja sie wywalczyc jak
    najwieksza przestrzen dla siebie. Zamiast zajac sie nia wspolnie...
    Oczywiscie, sa przypadki zaniedban itp. w ktorych trzeba byc
    asertywnym.
  • ansag 29.10.08, 14:11
    Zależy co mu powiedziałaś :D

    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • lilian101 29.10.08, 14:13
    ansag napisała:

    > Zależy co mu powiedziałaś :D
    >
    dla mnie to nie ma znaczenia... nie mozna walic swojej kobiety po
    gebie. NO chyba, ze nazwyzywalas go od najgorszych. Ale chyba taich
    epitetow nie uzywa sie w stosunku do swojego faceta.

    --
    let me show you the world in my eyes!
  • ibelin26 29.10.08, 14:20
    Nie pochwalam przemocy, ale jesli na miesiąc przed ślubem zwyzywałaś swojego faceta i w trakcie kłotni rzucasz przedmiotami po scianach, to nie dziwię sie że nie wytrzymał.

    Daj spokój ze slubem, masz jakieś problemy emocjonalne i nie panujesz nad sobą. Nie dorosłaś do związku. Jak sama przyznajesz kłocisz sie czesto, o pierdoły i ZAWSZE musisz wygrać.

    A jaką gwarancję ma twój narzeczony, że następnym razem to ty w niego nie rzucisz kuflem czy co tam bedziesz miała pod ręką?
    --
    [E]verybody lies
  • ansag 29.10.08, 14:21
    Spoliczkowanie za zniewagę, to jeszcze nie jest chyba pobicie, z którego trzeba
    robić takie halo albo obdukcję?
    Na pewno nie powinien był tego w ogóle zrobić, ale gdyby mnie facet nazwał
    kurwą, to od razu dostałby za to w gębę i jakby przyszedł na forum i napisał, że
    kobieta go bije, to też byście mu kazały odejść, bo ja jestem tą złą?
    No bez przesady.

    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • tygrysio_misio 29.10.08, 14:46
    wtedy wytlumaczylyby mu dosadnie,ze pewnie mialas powod...;]


    --
    Zdesperowany Królik
  • ansag 29.10.08, 14:53
    :D

    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • ciasteczkowy_diabelek 29.10.08, 15:05
    > Spoliczkowanie za zniewagę, to jeszcze nie jest chyba pobicie, z którego trzeba
    > robić takie halo albo obdukcję?

    On jej nie spoliczkował za zniewagę. Zniewaga może być dokonana jedynie w
    miejscu publicznym. Nie używaj słów, których nie rozumiesz.

    Co do wątku, wydaje mi się, że jesteś typem osoby zaborczej, która zawsze musi
    wygrywać, nigdy nie przeprosi (chociaż piszesz, że przepraszałaś nie raz, ale
    "po czasie", co ma dużo mniejsze znaczenie). Wg mnie, facet nie miał prawa Cię
    uderzyć, ale jestem w stanie go zrozumieć. Przez 6 lat wydzierasz się na niego,
    do tego rzucasz jakimiś przedmiotami (czy to był 1 raz?), to co się dziwisz, że
    facet nie wytrzymał? Ja zrobiłam kiedyś okropną awanturę, jeszcze podjudzałam
    faceta, drążyłam temat, przedłużałam kłótnię i efekt był taki, że popchnął mnie
    na ścianę. Wiedziałam, że zrobił źle, ale wiedziałam też, że to ja przesadziłam,
    bo mogłam temat skończyć i wrócić do sporu, kiedy emocje by opadły. Ja go wtedy
    nie zostawiłam, ale wiem, że to był błąd, bo tak się zaczyna powolny koniec
    związku. Macie ślub za miesiąc, a rzucacie kuflami, bijecie się, kłócicie? Czy
    tak wygląda narzeczeństwo? Chyba sama musisz sobie odpowiedzieć czy na prawdę go
    kochasz, potrafisz się zmienić (być bardziej opanowaną, potrafiącą pójść na
    kompromis - ale jednocześnie mającą swoje zdanie kobietą). On też powinien Ci to
    jakoś wynagrodzić, nie wiem, weekend w spa, a może mniej kosztowne, to jakaś
    kolacja czy coś. Albo się rozstańcie.

    Ale najlepiej będzie, jak pogadacie w spokoju sami.

    Pozdrawiam
  • ansag 29.10.08, 15:22
    > On jej nie spoliczkował za zniewagę. Zniewaga może być dokonana jedynie w
    > miejscu publicznym. Nie używaj słów, których nie rozumiesz.

    Bardzo dobrze rozumiem, a SJP mówi: www.sjp.pl/zniewaga - czyli, że to
    naruszenie czyjejś godności i wcale nie oznacza, że publicznie.

    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • alpin23 07.11.08, 09:49
    No cóż, taka jest naprawdę psychika i logika wśród kobiet... "Kobieta bić to
    dobrze, kobietę bić - to źle". A co ja myślę o tym wszystkim ?
    Racja jest po obu stronach. Ja sam jestem potwornych cholerykiem (o wszystko się
    wściekam), ale moja obecna żona to dopiero nerwus. Ciągle mi coś zarzuca, ma
    pretensje, czepia się o słówka. Czasem naprawdę ostro się kłócimy.
    Ponad to wszystko, oboje jesteśmy świadomi swoich wad i biorąc ślub byliśmy
    równie świadomi tego co może nas czekać.

    Ja zostałem wychowany w domu bez przemocy, i jej nigdy nie stosuję. Nie
    wyobrażam sobie podniesienia ręki na kobietę, ale jeśli autorka wątku "sama
    zaczęła", rzucała przedmiotami i wyzywała swojego narzeczonego na miesiąc przed
    ślubem, to źle. Sama tworzy z siebie ofiarę przemocy prowokując do tego jak
    najskuteczniej. Nie usprawiedliwiam tego faceta, nie mam takiego zamiaru, ale
    może razem powinni porozmawiać o sobie, o tym co się im w sobie nawzajem nie
    podoba...
  • g.r.a.f.z.e.r.o 29.10.08, 14:14
    Proponowałbym abyś poszła na jakąś terapię bo masz najwyraźniej problemy w
    utrzymywaniu kontaktów z ludźmi, o czym świadczy fakt że samach przyznajesz że
    prowokujesz kłótnie chorymi wymysłami i tym że z każdej kłótni wychodzisz zwycięsko.
    No, masz też problem z kontrolowanie gniewu - o czym świadczy rzucanie
    przedmiotami po ścianach.
    A facet? No cóż - każdą sprężynę można nagiąć tylko do pewno momentu.

    Prawdę mówiąc dziwię się że Cię do tej pory nie zostawił.

  • jj1978 29.10.08, 14:28
    e tam na terapie od razu - przeciez doskonala z nich para:) oboje sa
    siebie warci, dobrze by tylko bylo zeby sie nie zaczeli rozmnazac.
    proponuje sterylizacje, jesli w polsce nadal nielegalna to zawsze
    mozna za granica, i nich sie wtedy tluka do woli.
  • mruff 29.10.08, 14:35
    Rozejść się i to wcale nie z powodu policzka(choć dolewa oliwy do
    ognia) ale z powodu awantur na skalę rzucania kuflem.

    Takie awantury na miesiąc przed ślubem?To co będzie po?

    Myślę,że rozejście zrobi wam dobrze obojgu, ale jak znam życie-
    pogodzicie się w łóżku, nakarmicie złudzeniami, a po ślubie jazda z
    garami o ścianę.

  • ansag 29.10.08, 14:57
    > Myślę,że rozejście zrobi wam dobrze obojgu, ale jak znam życie-
    > pogodzicie się w łóżku, nakarmicie złudzeniami, a po ślubie jazda z
    > garami o ścianę.

    Niestety.

    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • ind-ja 17.11.08, 23:32
    dokladnie.Dziewczyno ty sie zastanow nad soba.Najpierw zmien siebie
    a potem oczekuj od innych doskonalosci.Jestem kobieta i szczerze,nie
    wytrzymalabym z taka osoba jak ty dluzej jak tydzien.Podziwiam
    twojego faceta ze wuytrzymal 6 lat i jeszcze chcial sie zenic.
  • milenijna.zmora 29.10.08, 14:18
    gash! rzeczywiscie w niezle bajoro wpdlas! z jednej stron y pewnie go kochasz,
    to widac z tego co piszesz z drugiej rozsadek podpowiada spieprzaj od niego jak
    najdalej, bo jak zrobil to raz to moze zrobic i drugi! oh no life is brutal!
  • swinia_i_cham 29.10.08, 20:08
    > gash! rzeczywiscie w niezle bajoro wpdlas! z jednej stron y pewnie go kochasz,
    > to widac z tego co piszesz z drugiej rozsadek podpowiada spieprzaj od niego jak
    > najdalej, bo jak zrobil to raz to moze zrobic i drugi! oh no life is brutal!

    niektore z Was, baby, to prawo kalego uprawia doskonale. Ch.. za przeproszeniem z tym, ze facet ma od paru lat pieklo bez wyraznej przyczyny, ot tak. Ch. z tym, ze to z jego inicjatywy sprawy rozchodzily sie po kosciach, bo to on madrzejszy glupszej ustepowal. A tu laska wali mu "cos strasznego" (powiedz nam moze co to bylo? Musialo byc niezle, skoro nawet na anonimowym forum nie przechodzi Ci to przez klawiature) i wali kuflem w sciane. A nie cisnelas ty gdzies w poblizu jego? Nie pomyslal, ze to w niego celowalas?

    Summa sumarum - czlowiek doprowadzony do ostatecznosci ciaglymi upokorzeniami (bo zmuszanie sie do odpuszczenia ZA KAZDYM razem, mimo swiadomosci braku swojej winy a do tego wbrew temu ze sie facet np. stara i uwaza sie za dobrego dla niej to JEST upokorzenie) moze peknac. Pewnie ze niedobrze ze to sie stalo. Dlatego jemu tez jest glupio. Ale szczerze? Facet w podobnych sytuacjach dostalby po ryju juz 100 razy pewnie. A ona co? Wykorzystywala to, ze mu zalezalo do znecania sie nad nim (bo i tak odpusci sobie)? I to jest lepsze od "liscia" sprzedanego po 6 latach panowania nad soba?

    dobre....

    Zostaw tego biednego chlopa i idz w pi...erony, albo chociaz na jakies zajecia z kontroli gniewu.
  • bryy 29.10.08, 14:20
    Dziewczyno opanuj się. Doprowadzasz faceta do szału, on w sobie tłumi złość,
    poświęca się (dla dobra związku, ty zawsze masz rację) a potem wybucha. Pewnie w
    ogóle nie ma tendencji do bicia, co widać po jego reakcji na to, co zrobił...
    Zresztą należał ci się policzek, może nauczy cię samokontroli. Swoją drogą
    związek dziwny, tyle kłótni. Może tobie tak nie przeszkadzają, ale czy
    rozmawiałaś z nim na ten temat (oczywiście bez kłótni)? Są pary, którym to
    pasuje i nie wyobrażają sobie inaczej, u innych taka sytuacja musi skończyć się źle.
  • wyssana.z.palca 29.10.08, 14:24
    jego wersja wydarzen: "zwyzwala mnie od najgorszych, rzucila kuflem
    o sciane. od 6 lat klocimy sie o jakies pierdoly, ona wszczyna
    irracjonalne awantury, ona wiecznie musi miec racje, ja zawsze musze
    podkulac ogon. nic do niej nie przemawia. no nie wytrzymalem. nie
    wytrzymalem."


    --
    przebiegłam drogę czarnemu kotu.
  • drinkit 29.10.08, 14:25
    nawet nie czytam Twojego posta. Odejsc. Jak uderzył to odejsc.
  • taszita6 30.10.08, 12:52
    mogłaś przeczytać post a później skomentować .....
  • dotyk_wiatru 29.10.08, 14:26
    Skoro raz nie zapanował nad sobą, nie zawaha się ponownie innym
    razem...aczkolwiek...i tak był dzielny, że tak długo
    wytrzymał......sorry...Niepotrzebnie Go drażniłaś skoro doskonale
    widziałaś, że dusił w sobie złość...:(
    Ja bym odeszła na Twoim miejscu...ze względu na...Ciebie...On
    wygląda mi ok...
  • tygrysio_misio 29.10.08, 14:26
    mysle,ze powinnas pojsc do psychologa, bo nie jestes zbyt zrownowazona osoba...

    on tez powinien pojsc z Toba na poczatek i powiedziec wszytsko co w sobie
    dusil... bo to narasta i pewnie robi sie coraz bardziej agresywny...i tak duzo
    wytrzymal prawda?




    --
    Zdesperowany Królik
  • doradzaczka 29.10.08, 14:29
    hej! jeśli nie możesz porozmawiać na ten temat z bliskimi, może udaj się po radę
    do psychologa, może oboje powinniście tam pójść, może on potrafiłby ocenić
    ryzyko czy twój partner jest skłonny do przemocy czy rzeczywiście był to taki
    jeden niefortunny wypadek, no żal mi ciebie, mam nadzieję, że sobie poradzisz i
    znajdziesz jakieś wyjście z tej sytuacji
  • masher 29.10.08, 15:02
    a mnie jej nie zal. jak ktos prowokuje i wie ze przegina pale... i jeszcze dalej
    idzie, to ma problem tylko ze soba a jeszcze innych sprowadza z wlasciwej drogi.

    a jak kobieta wali faceta w pysk to jest ok? ona z opisu wynika uzyla przemocy
    pierwsza, nie tylko psychiczniej ale po prostu tym kuflem nie trafila ;) dzis
    kufel jutro patelnia a za tydzien walek albo doniczka. przy treningu celnosc sie
    jej poprawi i faceta czeka szybka mogila.
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • mariiolka2 29.10.08, 14:32
    to wez go tez trzasnij ja bije swojego faceta i jesteśmy kwita hehe
  • ansag 29.10.08, 14:59
    :D


    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • dzikoozka 29.10.08, 14:32
    idż się leczyć kobieto bo prędzej czy póxniej to sie skonczy
    tragicznie. Dziwię się, ze facet wytrzymał 6 lat.
    Nie pochwalam policzka, nie wydaje mi się zeby facet był typem
    brutala, to ty jesteś histeryczką i on sie wykonczy nerwowo.
    --
    Ja jestem całe życie poprawna :) idzie się przyzwyczaić :)
    -------
  • kobieta.zmeczona 29.10.08, 14:42
    Wiesz nie można przesądzać. Jedni potrafią się zmienić, inni nie. Nie wiemy jaki
    jest Twój narzeczony. Nie znamy go. Powinnaś porozmawiać przede wszystkim z nim.
    Z własnego doświadczenia powiem Ci, że sama kiedyś nie miałam siły odejść.
    Żałuję. Przeżyłam całe lata wstydu, bólu, upokorzenia. Depresja, totalna złość
    na wszystko i wszystkich, co wieczór płacz w poduszkę, w końcu wizyty u
    psychologa i psychiatry. Siniaki maskowane do pracy tonami pudru, podkrążone
    oczy, dziwne spojrzenia znajomych. Bóle głowy, które musiałam leczyć, nie
    wyłączając rezonansu, bo w końcu żadne proszki nie pomagały, dopiero po
    refastinie przechodziło. I ta okropna nadzieja, że się zmieni. Nigdy się nie
    zmienił. Życzę Ci, żebyś podjęła dobrą decyzję, bo jakakolwiek ona nie będzie,
    już jej nie zmienisz.
  • masher 29.10.08, 14:53
    ale rozwazasz to czy powinnas odejsc czy moze dlaczego zrobilas jak zrobilas i
    go sprowokowalas. moze wiec pytanie nie lezy w tym dlaczego i swietego bys
    wyprowadzila z rownowagi jak swiety by zareagowal a w tym dlaczego tak a nie
    inaczej postepujesz.
    to ze uderzyl to zle. jednak nigdy wczesniej tego nie zrobil, mial wyrzuty
    sumienia z tego powodu w sekunde pozniej. nie jest to moim zdaniem typ kata
    ktory zneca sie nad toba. z opisu wynika ze to dosc cierpliwy i lagodny
    czlowiek. dodatkowo pierwszy opuszcza garde i dazy do porozumienia wiec pierwszy
    zgina kark. to bardzo zadka cecha i siadczy o tym jak wysoko ceni to co macie.
    wiec moze nie zwalaj winy na niego bo moze masz tak parszywy charakterek i
    swietego bys do szewskiej pasji doprowadzila. takze bledem bylo wyniesienie sie
    z domu. lec przeprosic faceta i powaznie porozmawiajcie. tylko tym razem rozwaz
    to czy ty nie jestes temu wszystkiemu winna. jesli tak uwazasz to powiedz mu o
    tym i przepros za calosc. dodatkowo nie pozwol mu przepraszac- cala wina jest
    twoja. 6 lat z taka baba- janiol nie facet!
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • masher 29.10.08, 14:57
    ps.
    jesli nie chcesz tego rozwazac to lepiej sobie podaruj ten zwiazek i sama
    najpierw dorosnij. niestety ale jesli sama w sobie wielu rzeczy nie zmienisz
    ktore do tego typu scesji doprowadzaja i jak piszesz sa czeste i to z twojego
    glownie powodu... to bedziesz zarabiac moze czesciej. jesli wiec nie chcesz tego
    zmienic w sobie to nie ma to moim zdaniem sensu a z faceta zrobisz tylko
    kolejnego damskiego boksera w skrajnej sytuacji. jesli przez 6 lat byl tak
    lagodnie usposobionym czlowiekiem to nie jest to ten typ ale przy tobie
    najwidoczniej to mozliwe
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • lew_ 29.10.08, 14:55
    taaaaaaaaaaaaaaa babskie forum!! Jak bys byla moja narzeczona i
    ruzucilabys kuflem w sciane to jestes za wlosy wywleczona z domu
    i kopniakiem w tluste dupsko wywalona za drzwi po wieki wiekow!!
    Z taka wariatka mialbym sie ozenic??? Zal mi twego faceta- on
    tylko z nazwy jest facetem!!!!
  • dotyk_wiatru 29.10.08, 14:58
    lew_ napisał:

    > taaaaaaaaaaaaaaa babskie forum!! Jak bys byla moja narzeczona i
    > ruzucilabys kuflem w sciane to jestes za wlosy wywleczona z
    domu
    > i kopniakiem w tluste dupsko wywalona za drzwi po wieki wiekow!!
    > Z taka wariatka mialbym sie ozenic??? Zal mi twego faceta- on
    > tylko z nazwy jest facetem!!!!

    A po co tak ostro Lwie?
  • tygrysio_misio 29.10.08, 15:01
    sugerujace,ze jak facet uderzyl to uderzy jeszcze raz...ze blabla...

    jakby to on byl agresywny i to bylo cos zlego...

    tymczasem to ona posluzyla sie agresja pierwsza... nie wiadomo co bedzie po
    slubie..teraz byl kufel z sciane... pozniej moze byc garnek z wrzatkiem na twarz!!

    to ona jest agresywna i niebezpieczna...a nie kto kto tlumil zlosc 6 lat i
    dopiero po 6 razach zpoliczkowal od razu majac wyrzutu

    to ona jest zagrozeniem!!


    --
    Zdesperowany Królik
  • masher 29.10.08, 15:15
    dokladnie
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • kadfael 29.10.08, 15:50
    Tez tak uważam. Rozważanie w tym kontekście-jak raz uderzył, to znów
    uderzy jest po prostu nieporozumieniem.
  • cichadziewuszka 29.10.08, 15:10
    Nie potraficie rozmawiać, nie potraficie kontrolować emocji, nie dojrzeliście do
    małżeństwa. Sama miłość nie wystarczy!!! Powinniście wzajemnie sobie pomagać,
    zapewniać bezpieczeństwo sobie i przyszłym dzieciom (jeżeli się na nie
    zdecydujecie). Czy można się czuć bezpiecznie przy człowieku, który podnosi rękę
    na kobietę, w dodatku na ukochaną? Ty rzucasz szkłem, nie potrafisz powstrzymać
    wybuchu gniewu. Nie ma pomiędzy Wami komunikacji - nawet znajomi zwracali Wam
    uwagę, że za często się kłócicie. Przykro mi, ale ja nie widzę przyszłości dla Was.
  • zuza33333 29.10.08, 15:11
    dziewczyno jak facet cie bije, to prawdopodobnie nie przestanie. przede
    wszystkim zrob sobie obdukcje, zebys potem miala dowody, a nie jeszcze stala sie
    ofiara, ja ci radze uciekac od niego
  • tygrysio_misio 29.10.08, 15:13
    <hahaha> kolekjna nawiedzona baba;]


    --
    Zdesperowany Królik
  • masher 29.10.08, 15:14
    tak ale jak ona sie nad nim zneca psychicznie, rzuca rzeczami i jeszcze,
    podkreslam, JESZCZE NIE TRAFIA W NIEGO to jest ok? nie jestes obiektywna. to ta
    kobieta stanowi tu najwieksze zagrozenie z nich dwojga. facet ma iscie anielskie
    usposobienie i wiele cierpliwosci wykazal dla jej charakteru. nie rob wiec z
    niego kata, ktorym najzwyczajniej w swiecie nie jest.
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • vandikia 29.10.08, 20:26
    a on niech zrobi obdukcję ściany :>
    --
    ups :)
  • e-daria 29.10.08, 15:20
    facet ostodzil twoj zapał do destrukcji (moze to byla jego ulubiona
    szklanka)- teraz szklanką a potem czym bedziesz rzucać?
    Teraz sie zastanowisz
  • michal.123 29.10.08, 15:20
    a myślisz że wśród forumowiczów znajdziesz obiektywne opinie? ZAPOMNIJ mówię ci!
    wchodzę tu czasem z ciekawości i z tego co widzę na forach kobiecych wypowiadają
    się same sfrustrowane wariatki, które zażerając się chipsami i wpychając resztki
    ciastek pomiędzy klawisze klawiatury "doradzają" swoim uciśnionym
    współtowarzyszkom jak powinny postępować ze swoimi niewdzięcznymi samcami! żenada!
  • amboj 29.10.08, 15:30
    nie można oceniać sytuacji innych po jednostronnych pozorach. niby
    przemoc ze strony faceta jest niedopuszczalna, a jednak.......są
    kobiety, które mają to na własną prosbę i do tego jeszcze wyzwalają
    w mężczyznach najgorsze, niepohamowane reakcje. dlatego zawsze
    staram się zrozumieć dwie strony konfliktu, ferowanie wyroków po
    opisie tylko jednej z nich jest pomyłką. ale niestety zdarza się
    tutaj jak i w życiu często.
  • ma_dre 04.11.08, 12:15
    racja to co piszesz, sa ludzie, niestety czesto sa to kobiety... ktorzy nie
    potrafia zamilknac, musza otworzyc dziob i chlapnac to co akurat im przyszlo do
    bardzo malego rozumku, chocby to byla najgorsza rzecz, jaka mozna w danej chwili
    zrobic... ach! milczenie jest zlotem!
  • ansag 29.10.08, 15:30
    Kurczę, a ja nie jadam ani chipsów, ani ciastek :)
    Tylko czekoladę i batoniki :D

    --
    Jestem robo-królem i w ogóle. Mam moc, mam moc.
  • dotyk_wiatru 29.10.08, 15:34
    Michał, no proszęęęę...
    Nijak nie odpowiadam temu 'rysopisowi'...
    Zawsze tak z góry oceniasz ludzi?
  • sylwia.polko 29.10.08, 15:48
    Czlowieku chyba ci dziure w mozgu wypalilo! Masz malo swoich problemow zeby
    jeszcze pchac sie na "kobiece fora" i zasmiecac je swoimi durnymi wypocinami????
    A twoja zonka pewnie ci w tym czasie skarpetki pierze!!!
  • mistiquonta 29.10.08, 16:01
    faceci....... jak sam powiedziałeś jesteście niewdzicznymi samcami i wpychacie
    wszędze swoje dupy żeby tylko zniszczyć życie nam kobietom bo wiecie że jestesmy
    od was lepsze :/
  • masher 29.10.08, 18:16
    buhahhahhahahhaha lepszy gatunek sie odezwal. normalnie kapcie mi by spadly
    gdybym takowe nosil muehehhehehhehehe ale pigulek nie zapomialas dzis wziac? bo
    stan chyba ci sie pogorszyl
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • ma_dre 04.11.08, 12:11
    faceci sa fajni to ty jestes do niczego
  • raohszana 29.10.08, 15:27
    Nie no, Twoja wina i w ogóle... Wiesz, zacznijmy od tego, ze bicie NIE JEST
    Twoja winą i niezależnie od niezbyt miłego charakteru nikt nie ma prawa Cię uderzyć.
    Poza tym - zrobił raz, gada bzdety, że nie wiedział co robi - tiaaa, pomroczność
    jasna? Wybaczysz - bedzie wiedział, ze moze Cie tłuc i marnymi wymówkami się
    wytłumaczy.
    W zyciu nie byłabym z facetem, który by mnie uderzył. Raz, ze bym nie chciała, a
    dwa, że pewnie jakby sprobował to nie byłoby czego zbierać, bo wredny charaktero
    to ja dopiero mam [ powinien byc na niego paragraf :D ] a i tak jakoś żaden moj
    facet, nawet przy tera-kłotni ręki nie podniósł
  • elektra.j 29.10.08, 15:34
    Jest taka niestety nie fajna zasada, że jeżeli raz przekroczyło się
    jakąś ganicę to później o wiele łatwiej jest ją przekroczyć
    ponownie - to tak z doświadczenia psychologa :-) Niestety nie tylko
    dotyczy to bicia, ale i kłótni, jeżeli raz kogoś zwyzywasz, to
    następnym razem o wiele łatwiej Ci to przyjdzie. Sama widzisz, że
    związek jest na etapie kłócenia się o byle co, na początku pewnie
    każde ustępowało, ale z biegiem czasu się to zmienia, szczególnie,
    że wchodzicie w okres kiedy nie ma już takiej jak na poczatku
    fascynacji sobą, sexem, zaczyna się proza życia, teraz macie być dla
    siebie bardziej przyjaciółmi, partnerami, a co to za przyjaciel,
    który tak Cię traktuje?
  • masher 29.10.08, 15:43
    a z jej strony to nie ma zagrozenia? teraz pisze ze cisnela kuflem w sciane. nie
    wiemy czy nie trafila czy w sciane gdzie go nie bylo. nie wiemy czy sie nie
    zneca nad nim psychicznie od dluzszego czasu- tak z opisu to wynika. stawiam na
    obie odpowiedzi na tak- zneca i nie trafila. wiec kto tutaj stwarza zagrozenie.
    facet nie powinien sie odwinac, to fakt. tylko nie mozna sprowadzac tego do
    zasady ze raz uderzyl i uderzy ponownie. jesli nie bedzie go prowokowala to
    nigdy tego nie zrobi. przez 6 lat znosil dzielnie katowanie psychiczne... to nie
    on jest problemem mimo ze zrobil zle. zreszta sam wie ze zrobil zle. kat, do
    ktorego probuje sie go przyrownywac nie mialby zadnych wyrzutow sumienia,
    napewno juz nie w sekunde po tym jak uderzyl.
    --
    czasem bywam tu i tam ;)
  • maja_sara 29.10.08, 15:29
    Ten post, to chyba żart...
    --
    Małe rączki potrafią ulepić kwiatek z plasteliny. Narysują słońce
    roześmiane. Zbudują domek z klocków. Przynoszą mi jabłko czerwone.
    W małych rączkach mieści się cała miłość...
  • carla.bruni 29.10.08, 15:51
    wg mnie jestescie nerwowi i niedopasowani. lepiej zmarnowac sobie 6 lat niz cale
    zycie i wogole jak mozna mowic o swietnym zwiazku skoro ponoc klucicie sie
    wiecej niz przecietni ludzie???

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka