Dodaj do ulubionych

Dla kobiety "zamążpójście" to sprawa honoru!!!!!!!

10.11.08, 20:09
Ok zaraz mnie pewnie zjecie:) Ale to co napisałam...to święta prawda.
Przyznajcie sie, każda marzy o tym,żeby wyjśc za mąż..No juz walić te
sukienke, wesele itd.....Ale tu chodzi o ZMIANE STATUSU.. mężatka-brzmi
dumnie... Bo pewien mężczyzna oświadczył nam sie, ukleknął przed nami ,
zapragnął spędzic z nami cale zycie, czujemy sie wtedy jeszcze bardziej niz
zwykle wyjątkowe, ważne, wiemy,że ktoś chce abyśmy były tylko jego.
Bez "papierka " to nie to samo. :(
Zycie bywa okrutne, ludzie, los. Niekazdy spotyka osobe, z ktorą ułoży sobie
zycie:( Ja sama nadal nie jestem z nikim związana na powaznie. Mam
nadzieje,że to sie zmieni.
Przyjme małżeństwo takie jakim jest: z obowiązkami, klotniami, takie jest
zycie. Ale wole byc mężatką, niz "stara panną". I glosno o tym mowie.Jezeli
jednak nie bedzie mi dane nią byc, trudno:(
Edytor zaawansowany
  • mamba8 10.11.08, 20:12
    Nie......mierz innych swoją miarą :)
  • qw994 10.11.08, 20:13
    Z całym szacunkiem, co za brednie.
  • poecia1 10.11.08, 20:13
    O ludzie a mój nie uklęknął!
    Chyba powinnam złożyć reklamację:D


    --
    Miłość to sztuczka natury, która ma skłonić kobietę do rozmnażania
    się
  • goblin.girl 11.11.08, 10:16
    poecia1 napisała:

    > O ludzie a mój nie uklęknął!
    > Chyba powinnam złożyć reklamację:D

    hehe, ze mną było gorzej. O ile w ogóle w naszym zwiazku nastapiło coś takiego,
    jak oswiadczyny, to chyba ja sie oświadczyłam :P ale nie klękałam ;)
  • iwona334 11.11.08, 10:20
    goblin.girl napisała:

    ja sie oświadczyłam


    to nadal temat tabu.
    a przeciez sytuacja powszechna.
  • kitek_maly 10.11.08, 20:14

    > Przyznajcie sie, każda marzy o tym,żeby wyjśc za mąż..No juz walić te
    > sukienke, wesele itd.....Ale tu chodzi o ZMIANE STATUSU.. mężatka-brzmi
    > dumnie...

    Przepraszam, ale - odbiło Ci?..

    --
    ... zanim nasze ciała wyschną... powtórzymy wszystko...
  • alpepe 10.11.08, 20:15
    tak, zgadzam się w całej rozciągłości.
    --
    fallin' in love again, never wanted to...
  • kitek_maly 10.11.08, 20:16

    I Nemi, pisz pod jednym nickiem. Bo składnia i literówki zdradzają wszystko. I
    jakoś tak dziwnie to się dzieje, że jak pojawiasz się pod swoim w miarę stałym
    nickiem (tym co teraz) to nagle pojawia się wysyp wątek nt. N-Kl, zgorzkniałych
    starych panien itd.

    --
    Zrozum to wreszcie. Świat nie kończy się na ich słowach, nie kończy się na ich
    szeptach, na ich podniesionych rękach.
  • frying.pan 10.11.08, 20:20
    Jestem kobietą wysoce "wyzwoloną", jestem okropną realistką, mam męski zawod,
    nie zależy mi na rodzeniu dzieci, od wielu lat jestem w związku bez
    "papierka"... a mimo to musze przyznac Ci racje. Gdzies w srodku, w głębi serca
    chcialabym, żeby ktos był we mnie aż tak szaleńczo zakochany, żeby mi obiecywac
    wspolne zycie az do śmierci...
  • frying.pan 10.11.08, 20:21
    Hm, chociaz pewnie i tak trudno byłoby mi uwierzyć w obietnice bez pokrycia:)
  • kitek_maly 10.11.08, 20:23

    a mimo to musze przyznac Ci racje. Gdzies w srodku, w głębi serca
    > chcialabym, żeby ktos był we mnie aż tak szaleńczo zakochany, żeby mi obiecywac
    > wspolne zycie az do śmierci...

    Ale przecież Nemi pisze o czymś innym. Ty piszesz o pragnieniu miłości, ona - o
    pragnieniu zmiany stanu cywilnego.

    --
    Sz jak Shine.
  • frying.pan 10.11.08, 20:30
    o rany, czy ja dzisiaj musze wszystkim przyznawac racje? :P
  • jj1978 10.11.08, 20:20
    bez sensu. sukienka, impreza, prezenty, podroz poslubna i cala ta
    idea ze wszyscy kolo ciebie skacza and 'it is all about me!!!' sa
    duzo wazniejsze niz te brednie o starych pannach i statusie.
  • frying.pan 10.11.08, 20:22
    hehe, dobre :P
  • iberia.pl 10.11.08, 20:33
    bredzisz i tyle.

    Badz laskawa nie wypowiadac sie za miliony.
    W nosie mam status, i caly ten cyrk zwany slubem-potrafisz to pojac??
    Co ten papier zmienia? Dla mnie nic, dla takich jak ty to byc albo
    nie byc, zalosne.
    --
    Forum dla Egiptomaniaków, bez cenzury
    www.fauna.rsl.pl/
  • kora3 10.11.08, 21:13

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • raohszana 10.11.08, 21:18
    Ty taka jesteś sama z siebie? Czy Ci za to płacą?

    A weź baranka w ścianę strzel i przesta wmawiać, między innymi mnie, że chcę
    koniecznie mieć męża i być mężatką. Wyjaśnij mi, dziecię drogie, na cholere mi
    koniecznie tytuł "mężatki"?
  • mahadeva 11.11.08, 01:11
    zgadzam sie :) ale z drugiej strony nie chcemy byc z byle kim, a ja dodatkowo
    nie chce miec dzieci, w takiej sytuacji trudniej o odpowiedniego meza :) dlatego
    caly czas jestem sama :)
  • diabel.lancucki 11.11.08, 08:57
    Zamążpójscie było dla kobiety sprawą honoru i to niedokładnie, bo bardziej
    statusu społ. i majątkowego ze 100 czy 200 lat temu. A dzisiaj? Kogo tak
    naprawdę obchodzi twój stan cywilny?
  • chicarica 11.11.08, 09:06
    Jako mężatka mogę ci napisać, że na 100% NIE.
    To co piszesz, charakterystyczne jest dla kobiet, które nie mają żadnych
    osiągnięć życiowych i dlatego małżeństwo staje się dla nich czymś, o czym mówi
    się w kategoriach osiągnięcia.
    Ja np. bardzo długo nie chciałam wyjść za mąż - autentycznie. I wcale nie
    potwierdzam twoich słów o tym, że każda o tym marzy - ja nie marzyłam,
    małżeństwo wydawało mi się nudą, koszmarem, końcem młodości, końcem życia
    praktycznie. Zdanie zmieniłam dopiero, kiedy spotkałam tego jednego faceta. Za
    niego chciałam wyjść, za innych nadal wcale bym nie chciała, wolałabym być
    "starą panną" - ja to wolę nazywać byciem singielką, stara panna to jakieś takie
    wsiowe określenie. Przyznaj się, wychodzi z ciebie wiejska gąska i tyle. Cipcia
    po prostu, cipcia która po zamążpójściu przekształci się w matronę - najgorszy
    typ kobiety. Wolę moje koleżanki "stare panny".
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • kamyk-zielony 11.11.08, 09:28
    Zajście sprzed roku: Moja przjaciółka i ja spotykamy się w rodzinnym miasteczku na końcu świata z okazji świąt, idziemy do kawiarni. Po drodze spotykamy koleżankę z liceum, która b. szybko wyszła za mąż (18 lat-ciąża). Jej mąż to awanturnik, babiarz i ostry pijus. Znane są opowieści o ich bójkach w knajpach kiedy przyłapywany z kolejnymi laskami był przez koleżankę za włosy wleczony do domu i dzieci. Długo by gadać. Łapserdak jakich mało. Kolezanka ta pyta moją przyjaciółkę, która: ma skończoe dobre studia, świetną, dobrze płatną pracę w dużym mieście, mieszkanie i "wypasionego" faceta, który gotów jest dla niej usuwać pyłek spod nóg. A więc pyta ją "Kaśka masz już męża?" tu pada odpowiedź przecząca a nasza koleżanka robi tragiczną minę i niemal ze łzami w oczach mówi "Oj biedaczko...". Obie ryknęłyśmy śmiechem. Do tej pory scenka ta pokutuje w naszej paczce jako pierwszoligowa anegdota:D
    Opanuj się kobieto, pewnie, że fajnie jest mieć udane życie rodzinne, to nic złego o tym marzyć, ale stawiać sobie zmianę stanu cywilnego za cel istnienia to jakaś koszmarna pomyłka.
  • facettt 11.11.08, 09:21
    Ja Cie krece...
    Ze jeszcze sa na tym (Zachodnim - w koncu) Swiecie ludzie,
    dla ktorych STATUS wazniejszy jest od LOSU i tresci zycia.

    Chyle czola przed Mniszkowna...

    PS. Czy nie lepiej, aby pisala (gdyby byla mezatka)
    jako Mniszkowa? :)
  • nawrocona5 11.11.08, 09:42
    Stereotypy rządzą...:)
    Kobieta niezamężna - otoczenie traktuje ją jako tę, której nikt dotąd nie zechciał
    Facet - będzie postrzegany jako ten, który "nie dał się złapać i zaciągnąć do
    ołtarza"
    Czy niesprawiedliwe traktowanie stanu wolnego u kobiet i mężczyzn jest źródłem
    takich postaw, jak u autorki wątku?
    A może jest odwrotne - powszechne kobiece dążenie do zamążpójścia powoduje, że
    brak męża uważany jest za klęskę? Bo zakłada się z góry, że ona sama na pewno by
    się ohajtała, gdyby tylko miała z kim?
  • facettt 11.11.08, 10:03
    Przyznaje, ze sie w tym gubie.
    Nigdy nie mieszkalem w miescie ponizej 100 tys. mieszkancow,
    wiec filozofia provincji jest mi nieznana :)

    Jednakze, w ramach Filozofii Marksistowskiej i "walki o lepszy byt"
    (chocby ten pozorny)

    - da sie to zrozumiec :)
  • sumire 11.11.08, 09:35
    bardzo prosze, zebys powstrzymala sie od wypowiadania w imieniu
    KAZDEJ kobiety.
    bo widzisz, dla mnie mezatka nie brzmi wcale szczegolnie dumnie.
  • obrotowy 11.11.08, 09:40
    Jednakze trzeba mieszkac w Krakowie, by tak (moc) myslec.

    W Lubartowie vel Lubaczowie - to nie ma wyjscia :)))
  • kora3 11.11.08, 10:25
    obrotowy napisał:

    > Jednakze trzeba mieszkac w Krakowie, by tak (moc) myslec.
    >
    > W Lubartowie vel Lubaczowie - to nie ma wyjscia :)))

    totalna bzdura :) pochodzę z wielkiego miatsa, teraz mieszkam w
    małym - nie widzę roznicy w podejscoi do tematu, w Lubaczowie też :)
    choć tam nie mieszkam :)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • obrotowy 11.11.08, 10:30
    Nie mieszkasz, wiec nie znasz :)
    Ja tez nie mieszkam - ale znam i bywam.

    W miescie ponizej 50 tys. mieszkancow
    - praktycznie wszyscy sie znaja (chocby z widzenia).

    To zmienia optyke i mozliwosci.
    Chyba, ze jestes desperatka obyczajowa.
    Ale na to stac jedynie nielicznych.
  • kora3 11.11.08, 10:32
    obrotowy napisał:

    > Nie mieszkasz, wiec nie znasz :)
    > Ja tez nie mieszkam - ale znam i bywam.

    tez bywam :)
    >
    > W miescie ponizej 50 tys. mieszkancow
    > - praktycznie wszyscy sie znaja (chocby z widzenia).

    no pewnie tak i ...?
    >
    > To zmienia optyke i mozliwosci.
    > Chyba, ze jestes desperatka obyczajowa.
    > Ale na to stac jedynie nielicznych.

    zaraz desperatką :) po prostu obracam się w towarzystwie normalnych
    ludzi, a resztę no .. mam .. wiesz gdzie :)


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • artemisia_gentileschi 11.11.08, 13:25
    Jak juz znajdziesz jakiegos frajera, ktory sie z Toba ozeni i pomeczysz sie z
    nim pare latek, to bardzo mozliwe ze zmienisz zdanie:)
    PS. Uwielbiam podly status rozwodki:)))
    --
    All men are idiots. I married their king.
  • femmer 11.11.08, 13:55
    Autorko - Ty chyba jednak masz jednak rzeczywiscie przyciasny
    berecik!
  • magda.gryniewicz 11.11.08, 14:54
    rany boskie - 100 lat temu niektóre kobiety były bardziej światłe i
    nie stłamszone przez cepowate mamusie i patryiarchat niż to coś co
    temu od kołyski pewnie wieśniacy tłukli do łba z księdzem
    peoboszczem na czele gdzie jej rola - i takie cuś się ulęgło !
    pewnie marzy ci się tylko jeszcze rodzenie w bólach i wierzganie
    nózkami na sali porodowej żebys była sponiewierana fizjologicznym
    porodem ! to dopiero dopełni całości DDDDDD
  • lacido 11.11.08, 18:45
    a mnie mimo wszystko wydaje się, że honor to coś więcej niż zamążpójście
    --
    - co pani umie robić?
    - wszystko
    - a wygląda panie jakby, jakby nie umiała nic
  • diamondbeach 11.11.08, 18:55
    powiem inaczej:walić zmianę statusu, kiecka jest fajna. Ale z drugiej strony dla
    koszmarnie drogiej kiecki na jedną okazję lecieć do urzędu? no jednak nie.
  • isabell1976 11.11.08, 19:13
    omojbosze omojbosze, jestem tylko w 50 % kobietą, mam dziecko ale
    nie mam męża!W to że go rzuciłam Nemi i tak mi nie uwierzy, więc
    niech będzie że uciekł. Pewnie dlatego że nie umiem gotować.
    I co ja biedna zamieszczę na tej naszej-klasie?!Męża nie mam,
    samochodu też nie i o zgrozo!nigdy nie byłam w Egipcie!
  • intern-autka 11.11.08, 19:41
    Przepraszam bardzo,ale w ktorym wieku my zyjemy???W niby XXI,ale
    myslenie/mentalnosc ludzka rodem wyjeta z XIX wieku-to smutne.
    Aktualnie wyz rodzi wyz,z tym,ze coraz mlodszy ten wyz.
  • lillalu 12.11.08, 10:11
    Chyba jestem nienormalna i nadaję sie do odstrzału, bo nie chcę brać
    ślubu i cały ten cyrk mnie odrzuca. W białej sukni czułabym sie jak
    pajac... Mam 25 lat, więc wg doktryny naszego cudownego kościoła
    katolickiego, a także cioć i kuzynek pochodzących ze wsi jestem
    starą panną. Co z tego, że już rok mieszkam z facetem pod jednym
    dachem- nie mam dzieci i chyba nie będe mieć, w każdym razie nie
    wyobrażam sobie tego w perspektywie najbliższych 5 lat. Kurde, po co
    w ogóle robić wesele? Myślę, że to kupa kasy wyrzucona po prostu w
    błoto, żeby ciocia Lusia i wujek Zenek mogli się nażreć a potem
    obrobić mi tyłek. Sorry, ale takie jest moje zdanie. Ślub to sprawa
    niewygodna, bo jak mi się zachce zmienić partnera, to potem jest
    jeszcze większy cyrk z rozwodem.
  • conena 12.11.08, 10:30
    fajnie się czyta ten wątek:)

    taka czerstwa prowokacja, wy piejecie oburzeniem wniebogłosy a autor(autorka?)
    pewnie pęka ze śmiechu.



    --
    Komentarz Murzyna (D. B. Brzóskiewicz)
    Wyrywają się ptaki Do przodu Na łeb na szyję
    A potem jak do Afryki przylatują to mają skrzydła poobijane
  • claratrueba 12.11.08, 10:47
    Widze, że postęp jest ogromny. Siostra mojej babci, ur. ok 1900r. nigdy nie
    wyszła za mąż. Poświęciła się pracy i swojej pasji. Nigdy nie była uważana za
    "starą pannę" spotykała sie z podziwem i uznaniem. Szczególnie ze strony kobiet,
    które uważały, że jej życie jest o wiele bogatsze i bardziej wartościowe niż
    mężatek. Było rzeczą oczywistą, że kobieta o takim potencjale może się związać
    tylko z kimś kto jej dorównuje, a że takich mało, zostaje sama.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka