Re: Jeszcze w tym samym klimacie .....

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • IP: *.toya.net.pl

      Gość: abyss 03.03.02, 17:51 Odpowiedz
      Jeja jeja :) A ja i moja kobieta lubimy chodzic do kina. Pozdrawiam :)
      • 04.03.02, 00:20 Odpowiedz
        Witaj Abyss na naszym watku, mam nadzieje, ze on sie ozywi troche wreszcie :-)
        Pozdrowienia dla Przyjaciolki-kino(wo)manki :-)
        Pozdrawiam rowniez pozostale Panie, wciaz nie moge sie zebrac do napisania
        dluzszego postu, te weekendy jakos szybko mijaja, a potem znow mlyn od rana do
        nocy :-( A Wy czemu milczycie??? Wszystkie tematy wyczerpane?
        Eryka-frakcja wiecznie niewyspana
    • IP: *.toya.net.pl

      Gość: abyss 05.03.02, 22:53 Odpowiedz
      Jakie mile powitanie :) Z checia wlacze sie do dyskusji i moze poznam jakies
      mile osoby... :) P.S. thx za pozdrowienia, pozdrawiam rowniez i moze by tak do
      kina skoczyc...
    • 10.03.02, 15:01 Odpowiedz
      Szkoda, ze sie nie odzywacie :-( Lada dzien watek nam zniknie w czelusciach
      forum, wiec postanowilam go wyciagnac na wierzch. Zycze wszystkim Paniom
      wspanialych wiosennych spacerow, coraz dluzszych dni (i obyscie mogly dostrzec
      nadchodzaca wiosne nawet ze swoich jarzeniowo oswietlanych biur, choc to
      trudne). Fajnie, ze jestescie, choc milczace :-) Myslalam o Was w Dniu Kobiet!

      Eryka - frakcja cokolwiek osamotniona forumowo :-(
      • IP: *.tele2.pl

        Gość: Minty23 11.03.02, 07:01 Odpowiedz
        Ja tez tu jestem Dzięki Eryczko że nie tak do końca osamotniona:))
        Mimo iż mam prawie 38 stopni gorączki przyszłam do pracy,bo wolę nie myślec co
        by było gdybym nie dotarła:))śmierć przez powieszenie:)).

        JAk to w każdy poniedziałek trudno się rozruszać,ale przynajmniej słonko
        świeci:)
        Pozdrawiam gorąco i serdecznie i proszę odzywajcie się czasem!!!!!!!

        Miłego dnia.
        Minty
        • IP: 217.8.161.*

          Gość: tess30 11.03.02, 12:40 Odpowiedz
          Witam!
          Widze, ze jakas epidemia.ja od kilku dni choruje - diagnoza - angina. no coz
          ale to nie powod by nie przyjsc do pracy. Wiec jestem, ciagam nosem bo kapie,
          lykam aspirynke by temperatura spadla i czekam konca tych meczarni.
          Piekna dzis pogoda i pomimo chorobska chetnie poszlabym na spacer do Lazienek,
          zwlaszcza, ze pracuje pare krokow od tegoz parku.
          Ostatnio bywam zapracowana jak Wy, kochane dziewczeta ale przyznaje sie ze
          zagladam na watek tylko nie mam czasu wklikac tych kilku slow, nawet prostych
          pozdrowien.
          Mysle, ze tak jest z rozmowami na forum.Gdy znajomosci nie maja szansy sie
          rozwijac, to po jakims czasie po prostu sie znajomosc cofa, cofa az niknie w
          sinej dali.
          Moze powinnysmy przejsc do konkretniejszych form znajomosci?Jakis mailik, sms,
          telefon, kawa. Wiem, ze w tych zaganianych czasach nie ma czasem czasu nawet na
          to by odebrac prywatnego maila a co dopiero odpisac. Ale trzymam kciuki by
          watek kwitl mimo wszystko, w koncu wielkimi krokami zbliza sie wiosna. Moj mail
          w postach wyzej bo teraz zablokowano mozliwosc wpisywania calego adresu (to w
          razie potrzeby :-)))) )
          Obsciskowuje Was wszystkie i skladam zyczenia z okazji naszego nielubianego
          Dnia Kobiet (troszke spoznione :-)) )
          Pozdrawiam
    • 11.03.02, 23:26 Odpowiedz
      Dziewczyny Mile,

      Strasznie mi przykro, ze sie rozchorowalyscie (obie na angine? jednoczesnie?
      podejrzane :-) [calowalyscie sie ze soba czy co??? Ja w ten sposob zlapalam
      angine - chorowalam na nia jedyny do tej pory raz w zyciu, dlatego zartuje
      sobie, ze uwazam angine za chorobe przenoszona droga plciowa]) * Minty uwazaj
      na siebie, wiem, ze gadam jak tzw. spinster aunt, ale moj sasiad zza plotu
      ktory w listopadzie poszedl do pracy z goraczka usilujac przechodzic grypa, juz
      nie musi sie bac, ze go wywala z roboty. Bardzo docenili jego poswiecenie, mial
      podobno ladny pogrzeb i szef szarpnal sie na piekny wieniec. Nie zartuje,
      dostal zapalenia wszystkich miesni i juz... Ja tez jestem chojrak, bo przez 10
      lat pracy bylam na zwolnieniu moze tydzien (nienawidze chodzic do lekarzy) ale
      z 38C bym nie ryzykowala.
      * Tess, ja bym sie chetnie z Wami spotkala (spytaj Minty, o malo co nam sie
      udalo miesiac temu!) ale niestety jestem frakcja przewazajaco kujawsko-
      pomorska, w Stolycy bywam bardzo rzadko, juz predzej Wy sie zbierzecie w gronie
      warszawskim na kawe, kino lub wino albo spacer (polecam, jak tylko sie
      wychorujecie!). Ale poki co inne formy komunikacji, czemu nie...
      Dnia Kobiet tez nie lubie - pamietam przeciez gozdziki i rajstopy ktorych
      odbior sie kwitowalo w dziale kadr - ale lubie sobie pomyslec czasem ze mam
      taki ulubiony dziewczynski watek na forum... Tez nie mam czasu tu pisac, ale
      szkoda, zeby taki fajny watek nam znikl.

      Eryka - frakcja jubileuszowa (setny post! :-))
      • IP: 217.8.161.*

        Gość: tess30 12.03.02, 08:09 Odpowiedz
        Witam.
        Oj Eryka wydalas.Calowalam sie, przyznaje, ale nie z Minty, no przykro :-))))))
        Strasznie sie zrobilo na watku po tych Twoich proroczych wizjach naszego konca,
        ale jak widze Tobie udaje sie przez tyle lat wiec mysle, ze moze my jeszcze
        troche pociagniemy, no moze sie uda :-))))
        Powiem Ci Eryczko, ze ja sama nie wiem czy to, ze sie mieszka w jednym miescie
        powoduje, ze latwiej sie spotkac.Teoretycznie...ale cholera to idiotyzm, praca,
        kariera, to zycie w tym miescie tak goni, ze nie ma czasu dla samej siebie a co
        dopiero dla innych. A tak naprawde chetnie bym sie spotkala, zjadla nalesnika
        bo ciastek nie lubie, wypila dobrego winka tak z trzy lampki bo po czwartej
        gadam glupoty :-))))).
        No moze sie kiedys uda mi zmobilizowac.
        Pozdrawiam ciagle z bolacym gardlem.
        T.
        • 15.03.02, 02:01 Odpowiedz
          Hej Dziewczyny - zwlaszcza Tess :)

          > Strasznie sie zrobilo na watku po tych Twoich proroczych wizjach naszego konca,

          No nieeeeee ja Wam zle nie zycze, tylko mysle z troska o tym chodzeniu do pracy z
          goraczka!

          > ale jak widze Tobie udaje sie przez tyle lat wiec mysle, ze moze my jeszcze
          > troche pociagniemy, no moze sie uda :-))))

          Bo ja choruje tylko na urlopach, za to prawie na kazdym.

          > Powiem Ci Eryczko, ze ja sama nie wiem czy to, ze sie mieszka w jednym miescie
          > powoduje, ze latwiej sie spotkac.

          Prawda. Zaprosilam taka Magde i jeszcze kilka dziewczyn z pracy - mieszka 5km ode
          mnie - na wspolne grzybobranie, bardzo sie ucieszyly, tylko od wrzesnia nie udaje
          nam sie zegrac terminu odpowiadajacego nam wszystkim :-)

          > dopiero dla innych. A tak naprawde chetnie bym sie spotkala, zjadla nalesnika

          Ale nalesnika to raczej domowej roboty! Moja K. sie strula w takim jednym
          stolicznym lokalu szeroko reklamowanym...

          > bo ciastek nie lubie, wypila dobrego winka tak z trzy lampki bo po czwartej
          > gadam glupoty :-))))).

          Ooo, ja uwielbiam byc po 3-4 lampkach dobrego winka, nie zebym to robila czesto,
          ale moze wlasnie dlatego, ze dosc rzadko, to jest to duza przyjemnosc. Koniecznie
          czerwone, np. afrykanskie, ale to juz nie jest warunek. :)

          > Pozdrawiam ciagle z bolacym gardlem.

          Mam nadzieje, ze to juz nieaktualne? Znaczy, gardlo bolace :-)
          Pozdrawiam tez,

          Eryka - frakcja juz troche zmeczona dlatego sprawiajaca wrazenie jakby wydudlila
          pol butelki El Copero :-)
          • IP: *.acn.waw.pl

            Gość: miranda 16.03.02, 12:39 Odpowiedz
            Witajcie dziewczęta słodkie i milutkie jak miód..:-)))
            Ja też jestem zupełnie inną dziewczynką, lecz nie chciałabym się zaszufladkować
            pod zadne pojęcia typu bi bo juz less to na pewno nie... Ja poprostu uwielbiam
            ludzkie piękno nie tylko zewnętrzne ale i duchowe, także moje związki zależały
            od osób jakie spotykałam. Ojejku ale to głupio brzmi, pewnie źle mnie
            zrozumiecie... Kiedyś kochałam, albo może byłam raczej zauroczona pewną kobietą
            z którą się przez pewien czas spotykałam, potem spotykałam się z dziewczyną
            która fascynowała mnie głownie cieleśnie, miewałam też kilka udanych i mniej
            udanych z facetami a teraz jestem zakochana bardzo i nie wyobrażam sobie życia
            bez tej osoby w cudownym mężczyźnie..., także widzicie,ze jestem dziwna, ale
            też nie mogę o sobie powiedzieć bi, bo tak też nie jest, poprostu zbyt mocno
            czuję, jestem bardzo wrażliwa i kocham piękno i ...... Ojej nie wiem jak Wam
            przekazać to co czuję ale to niesamowite.
            Może te miłostki z tamtymi kobietkami to jakieś kolejne doświadczenia w moim
            życiu, bo wiem,że nie chcę już nkiogo więcej, bo już swą drugą połowę
            znalazłam...
            Jestem ciekawa czy Minty znalazła tą drogą jakąś miłą dziewczynkę?
            Pozrdrawiam Cię gorąco i Was wszystkie kochaniutkie dziewczynki. Jakby tak miło
            i ciepło było w PAra w Wawie, pewnie będziesz wiedzieć o co mi chodzi Minty bo
            jesteś z Wawy to świat z pod znaku tęczy byłby cudowny. Bowiem w Para Vel
            Edenie jest koszmarnie, prócz kilku rodzynkowatych miłych dzieczynek jest pełno
            dziewczyn które wyłącznie piją i zaliczają kolejne zdobycze... okropność.
            Tym niezbyt optymistycznym akcentem kończę i raz jeszcze Was mocno cmokam i
            życzę udanych związków i samych miłych chwil w życiu!!!
            • IP: *.tele2.pl

              Gość: Minty23 18.03.02, 07:24 Odpowiedz
              Witam Drogie Panie !
              Poniedziałkowo i serdecznie i wiosennie przy okazji:))
              Jestem w świetnym nastroju i jeszcze lepszej formie,Wam życze tego samego i
              jeszcze więcej.
              Mam nadzieje ze dzieki temu watkowi poznam wiele wspaniałych kobiet bo
              wszystkie która tu piszą takie właśnie są:))To odpowiedz dla mirandy,Pozdrawiam
              Cie i pozdrawiam Was wszystkie i zawsze czekam tu na Was:))

              Buziaki i miłego tygodnia.
              Tess dla Ciebie super buziak:))

              Trzymajcie się ciepło i głowa do góry.
              Minty
              • IP: *.acn.waw.pl

                Gość: miranda 18.03.02, 20:32 Odpowiedz
                To ja też podtrzymam ten wątek przed unicestwieniem:-) Wielkie buziaczki dla
                wszystkich pięknych pań...:-)))
                • 18.03.02, 23:04 Odpowiedz
                  ...I pisac na forum trudno, sama nie wiem, co sie dzieje z czasem. Jutro sie
                  moze zmobilizuje miedzy licznymi zajeciami. Dziekuje Minty i Tess, wiecie za
                  co... Nie jest mi latwo ostatnio i same nie macie pojecia ile dla mnie znaczy
                  kontakt z Wami :-)

                  Witam Mirande o skomplikowanych preferencjach :-) - masz racje, moze nie warto
                  sie szufladkowac, kocha sie czlowieka i juz... Ja sama chyba juz bym jednak nie
                  potrafila ogladac sie raz za tym a raz za ta :-)Mirando, nie powinnam moze sie
                  wypowiadac w imieniu Autorki watku ale ten watek nie zostal zalozony w celach
                  matrymonialnych czy jeszcze bardziej dosadnych, chodzilo o to, zeby pogadac,
                  wymienic sie pogladami, moze nawet sie zwierzyc komus, kto zrozumie, kto jest w
                  podobnej sytuacji, a niekoniecznie jest z tzw. branzy, niekoniecznie lubi sie
                  wloczyc po opisanych przez Ciebie klubach. Ja nie lubie, zreszta nie moge, bo
                  moj glupi organizm nie toleruje dymu a poza tym jestem juz dojrzala kobieta ;-)
                  wiec te miejsca pelne nie mojej muzyki, piwa (ble!), dziewczat mlodszych ode
                  mnie o pokolenie i tak nie dla mnie. No i mieszkam kawalek od Wwy, czyli po
                  pierwsze, nie mamy armat :-)

                  Pozdrawiam Was serdecznie i cieplo rowniez w imieniu mojej Przyjaciolki
                  (szczegolnie prosila o pozdrowienie znanej nam obu czesciowo Minty :)), ktora
                  wlasnie dostala link do tego watku ale jeczy, ze dluuugie i duzo wypowiedzi. No
                  i fajnie, i o to chodzi!

                  Eryka, frakcja fioletowych i bialych krokusow w ogrodzie
                  • IP: *.tele2.pl

                    Gość: Minty23 19.03.02, 06:36 Odpowiedz
                    Drogie Pnie to ja Wam Dziękuję i Wszystkie mocno ściskam i całuje i życzę
                    miłego dnia i przyjemnej pracy.
                    MInty
                    • IP: *.acn.waw.pl

                      Gość: miranda 19.03.02, 10:22 Odpowiedz
                      Witam w ten słoneczny dzieć kochaniutkie:-)
                      Tak Droga Eryko, rozumiem Cię jeżeli chodzi o kluby, ja też za nimi nie
                      przepadam, myślałam jednak,że nasza Minty jest poszukująca,źle zrozumiałam, mój
                      bląd:-) Ale cieszę się,że tak się fajowo ten wątek rozkręcił i miło mi będzie
                      też tu z Wami pisywać...:-) Pozdrawiam Ciebie i Twoją przyjaciólkę i wszystkie
                      kobietki-kokietki:-)
    • 20.03.02, 00:32 Odpowiedz
      Minty, dzieki za zyczenia (alez mamy kurtuazyjny watek, nie?); pracuje sie
      rzeczywiscie lepiej po przeczytaniu kilku cieplych slow na forum, nie mowiac o
      pokrzepiajacych rozmowach! Mam nadzieje, ze we czwartek nie wypadnie Ci zaden
      wyjazd - trzymam kciuki wiesz/wiecie za co :-)

      Mirando mila, ja nie wiem, czy Minty jest poszukujaca ;-) to juz musisz ja
      spytac; mowilam tylko w swoim imieniu. Hmm... Ja sie nie czuje kokietka - z
      pewnoscia nia zreszta nie jestem, brr - a Wy? Abstrahujac od tego, co bylo tu
      powiedziane; mam wrazenie ze wielu (wiekszosci?) osobom na haslo "kobieta
      kochajaca kobiete" eee, no jakby to ujac elegancko, nie da sie - wszystko sie z
      dupa kojarzy? Tak jakbysmy byly marcowymi kotami marzacymi tylko o tym, kogo tu
      dorwac fizycznie, dla milych acz niezobowiazujacych wrazen? A ja jestem taka
      kobieta jak inne, tylko mowiac o mojej milosci uzywam rodzaju zenskiego...
      Czytalyscie wywiad ("Mity o gejach") z Panem dr. Depko w "Wysokich Obciachach"?
      (kto nie nabyl gazety, oto link:
      www2.gazeta.pl/kobieta/1,24540,739158.html
      Duzo madrych slow ale znow seks odmieniany we wszystkich przypadkach. Kontakty
      takie, techniki owakie, zmiany partnerow, lozko... A milosc? Przyjazn?
      Odpowiedzialnosc za druga osobe? Empatia? Wrazliwosc? Proby budowania wspolnego
      zycia? Jestem niezmiernie wdzieczna mojej Ukochanej za nasze przepiekne
      kochanie sie do switu ale luuuuudzie... Ja tez chodze do pracy, wypelniam
      formularze podatkowe, robie zakupy i pranie, karmie kota, zaliczam rozne kursy,
      a ze znajomymi spotykam sie zeby porozmawiac a nie zeby ich/je przeleciec (i
      wcale nie zagladam rozmowczyniom w dekolty!).

      Eryka - frakcja zdegustowana nieco
      • IP: *.tele2.pl

        Gość: Minty23 20.03.02, 07:09 Odpowiedz
        Witajcie Moje Drogie Panie!

        Na wstępie chciałabym:))oświadczyć publicznie:)) że nie jestem poszukująca ,a
        poszukiwana,mam przynajmniej taka nadzieję :)))żartuję
        Nie jestem desperatką która łazi gdzie tylko sie da żeby "coś wyrwać"wręcz
        przeciwnie cichutko siedzę sobie w domku i uaktywniam się tylko tutaj w waszym
        miłym towarzystwie:)))
        Dałam taki tytuł wątku bo pomyślałam że będzie bardziej kontrowersyjny niż
        np."Szukam przyjaciółki"albojakiś inny
        Tak czy inaczej udało mi się zaprosić na ten wątek Was i bardzooooooo się z
        tego ciesze i myślę że to będzie takie miejsce gdzie zajrzycie czasem z
        przyjemniością.

        Eryko-popieram to co napisałaś-Nie jesteśmy marcowymi kotami!!!!:))))

        Pozdrawiam Was i miłego dnia.
        • IP: *.acn.waw.pl

          Gość: miranda 21.03.02, 11:12 Odpowiedz
          Witajcie dziewczęta, kokietki i trzeźwo patrzące na świat i nie wiem jeszcze
          jakie.....
          Chciałabym sprówać raz jeszcze wytłumaczyć Eryce mój list....Kobietki -Kokietki
          to jest moja prywatna rymowanka, nie miałam nic złego na myśli, wydawała mi
          się ,że to słodko brzmi i nie wiedziałam,ze może to kogoś obrazić no ale jezeli
          tak to przepraszam bardzo. Wydaje mi się też,nie twierdząc,że ja jestem
          kokietką powiedzieć,ze są różne rodzaje kokietek i ja nawet też czasami łapię
          fazę na kokietowanie jak mam dobry chumor i jestem na dobrej imprezie i nie
          widzę nic w tym złego ale oki.
          Jeżeli chodzi i poszukiwanie to znowu zostałam źle zrozumiona, mówiłam wtedy,że
          myślałam ,że Minty jest poszukująca ale się pomyliłam i przyznałam się do swego
          błędu... Więc nie wiem czemu nadal jest to ciągle omawiane... Mimo wsztystko,że
          tak wyszło, pozdrawiam Was i całuję i mam nadzieje,ze juz będziemy mogły sobie
          milutko tu czytać i pisać bez zadnych niedomówień:-))))
          • 21.03.02, 22:38 Odpowiedz
            Witajcie Dziewczyny,

            Pozdrawiam Was serdecznie, dla mnie wlasnie zaczal sie juz weekend :-) Nie ma
            czego zazdroscic, padam na nos i zdarte gardlo, lapie mnie jakis wirus chyba,
            wiec wolny dzien na wiele mi sie nie zda.

            > Witajcie dziewczęta, kokietki i trzeźwo patrzące na świat i nie wiem jeszcze
            > jakie.....

            Wydaje mi sie, ze wlasnie kokietki patrza na swiat szczegolnie trzezwo, bo
            doskonale wiedza, co sobie zaplanowaly i realizuja plany metodycznie i wytrwale,
            trzepoczac rzesami. He he, przyczepilam sie tej kokieterii i slodyczy chyba tylko
            dlatego ze sama od zawsze reaguje glownie na podryw intelektualny, rozmawialam o
            tym zreszta juz z jedna z Was ;-)

            > Chciałabym sprówać raz jeszcze wytłumaczyć Eryce mój list....Kobietki -Kokietki
            > to jest moja prywatna rymowanka, nie miałam nic złego na myśli, wydawała mi
            > się ,że to słodko brzmi i nie wiedziałam,ze może to kogoś obrazić no ale jezeli
            > tak to przepraszam bardzo. Wydaje mi się też,nie twierdząc,że ja jestem

            Mirando droga, przepraszam za moje slowa, ech to nie tak, nie obrazilam sie, jak
            bym smiala, tylko ja sie zawsze tak analitycznie (ten cholerny znak zodiaku!)
            czepiam slowek :-)A od kokietek wole (cieple i kobiece) dziewczyny, ktore pieknie
            potrafia budowac zdania podrzednie zlozone i chcialoby sie ich sluchac i
            sluchac...

            > kokietką powiedzieć,ze są różne rodzaje kokietek i ja nawet też czasami łapię
            > fazę na kokietowanie jak mam dobry humor i jestem na dobrej imprezie i nie
            > widzę nic w tym złego ale oki.

            Chcialabym zapytac - prosze nie traktuj tego jako zlosliwosc, po prostu jestem
            naprawde ciekawa, bo nie znam sie na flircie - jak sie wiec dziela kokietki? Mnie
            na to haslo staje przed oczami tylko biedna Marilyn Monroe, (tymczasem wole np.
            taka Kristin Scott-Thomas :-)). Chociaz, chyba masz racje. Pozostajac w kregu
            aktorek, taka Kalina Jedrusik (uwielbiam Kabaret Starszych Panow) co niejedno
            serce zlamala, slodka trzpiotka raczej nie byla...

            > Jeżeli chodzi i poszukiwanie to znowu zostałam źle zrozumiana, mówiłam wtedy,że
            > myślałam ,że Minty jest poszukująca ale się pomyliłam i przyznałam się do swego
            > błędu... Więc nie wiem czemu nadal jest to ciągle omawiane... Mimo wsztystko,że

            Nie jest ciagle omawiane, ktos tu jest chyba nieco drazliwy. Po prostu z
            zaciekawieniem czytamy nowe wypowiedzi i tyle. Alez caly czas jestesmy
            poszukujace ale nie tyle jakichs nowych wrazen (mowie za siebie ;-)) co milych
            kobiet takich jak my, do pogadania, jak sie uda to tez i przyjazni...

            > tak wyszło, pozdrawiam Was i całuję i mam nadzieje,ze juz będziemy mogły sobie
            > milutko tu czytać i pisać bez zadnych niedomówień:-))))

            Oczywiscie! Milego drugiego dnia wiosny, oby rowniez za oknem a nie tylko w
            kalendarzu! Naprawde sie nie przejmuj i pisz co nowego u Ciebie...

            Eryka - frakcja byc moze milutka inaczej bo juz posunieta w latach ;-) Starosc,
            ale jednak jaka radosc... :-)))
            • IP: *.tele2.pl

              Gość: minty 22.03.02, 10:30 Odpowiedz
              Nie wiem czy to fakt że wiosna ,czy to że dziś piatek...czy tez może jest jakiś
              inny powod,czuję się wspaniale mimo iz wstałam w srodku nocy hihihi.
              Pozdrawiam Wszystkie poszukujce poszukiwane a zwłaszcza te z Was które juz
              znalazły...
              m.
      • IP: *.um.oswiecim.pl

        Gość: Rabi 22.03.02, 19:31 Odpowiedz
        Witam Eryke, Minty, Tess i inne mile panie !
        Zajrzalam tu po raz pierwszy - uff ! Przeczytalam wszystko naraz. Mam male
        pytanie do pan ? Czy odwiedzalyscie strony www.kobiety.cmx.pl oraz
        www.les.queer.pl Jesli nie to polecam Forum i chata rowniez. Tam na prwawde
        mozna spotkac interesujace panie. Polecam ,bo takie tam poznalam ( jedna znam
        juz nawet realnie). Poza tym wyprobowane towarzystwo posiada zarejestrowane
        nicki. Nie ulegajcie wiec stereotypom, ze wszystkie chaty to jedna wielka
        sciema. Gdybym chciala poruszyc wszystkie watki o jakich przeczytalam bylby tu
        jeden wielki chaos. Poki co poprzestane na tym.
        Ach ! Jeszcze jedno w kwestii nalesnikow i tym pochodnych : nie polecam Buritto
        w Krakowie na ul.Poselskiej ( meksykanska ) Zatrulam sie tam. Ale Eryce -
        frakcji przypominajacej mnie sama - polecam wloskie Barollo. Zero kaca, zero
        migreny. Trzymajcie sie mile panie !! Pozdrawiam i wracam na strony Kobiety
        kobietom.
        Rabi
        • 22.03.02, 23:03 Odpowiedz
          Gość portalu: Rabi napisał(a):

          > Witam Eryke, Minty, Tess i inne mile panie !

          Witam Cie Rabi szczegolnie serdecznie - pozdrawiam w imieniu kolezanek, bardzo
          nam milo, ze dolaczylas do naszego grona :)

          > Zajrzalam tu po raz pierwszy - uff ! Przeczytalam wszystko naraz.

          To gratuluje wytrwalosci! Moja Mila kiedy jej powiedzialam o tej stronie zajrzala
          i powiedziala - tyleeeeee? Mowi, ze przeczytala wszystko ale czy ja wiem? ;-)

          > pytanie do pan ? Czy odwiedzalyscie strony www.kobiety.cmx.pl oraz

          Ja odwiedzalam... Widac niedokladnie czytalas posty albo ja sie cos myle, bo o
          ile pamietam odsylalam postowiczki ;-) do tych stron. Odwiedzalam te strony,
          nawet wtedy, kiedy nie bylo jeszcze kobiet kobietom tylko nieodzalowany polles z
          jego fajna lista. Co wiecej, zawdzieczam "kobietom" poznanie mojej Pani... To
          bylo jedyne ogloszenie, na ktore w zyciu odpisalam i strzal w dziesiatke ;-)

          > www.les.queer.pl Jesli nie to polecam Forum i chata rowniez. Tam na prwawde
          > mozna spotkac interesujace panie. Polecam ,bo takie tam poznalam ( jedna znam
          > juz nawet realnie). Poza tym wyprobowane towarzystwo posiada zarejestrowane
          > nicki. Nie ulegajcie wiec stereotypom, ze wszystkie chaty to jedna wielka

          Zapisalam sie na Forum na les queer ale nie pisalam tam nic, tu jest mi jakos
          ciekawiej no i nie moge nadazyc z czytaniem postow u queer ladies :)Na czaty
          zagladam oszczednie i rzadko, bo siedze na modemie ;-( - poza tym albo nikogo tam
          nie spotykam, albo jakichs napalencow, brr. Szkoda drogich impulsow na
          pryszczatych 14-latkow, ktorych ciekawi jak one to robia...
          Suskrybuje tez liste mailingowa les queer ale to chyba nie to, to juz nie moja
          generacja chyba :( (Trudno mi to wyjasnic w tej chwili, czego bym oczekiwala,
          pisze online i nie moge sie skupic kiedy modem tyka a jednoczesnie gadam z moim
          Slonkiem). Znam tez osobiscie jedna z innych subskrybentek, widzialam tez
          zebranie redaktorek KK w Bastylii ale bylam zbyt zajeta konsumpcja nalesnikow,
          niestety.
          A Ty pisujesz na forum na LQ? Forum na KK jest nudne niestety...

          > sciema. Gdybym chciala poruszyc wszystkie watki o jakich przeczytalam bylby tu
          > jeden wielki chaos. Poki co poprzestane na tym.

          Trzeba bylo zajrzec tu wczesniej :-( Ale fajnie, ze wreszcie dolaczylas!

          > Ach ! Jeszcze jedno w kwestii nalesnikow i tym pochodnych : nie polecam Buritto
          > w Krakowie na ul.Poselskiej ( meksykanska ) Zatrulam sie tam. Ale Eryce -

          Krakow uwielbiam ale jest ode mnie b.daleko... W takiej jednej knajpie przeszlo
          rok temu widzialam sliczna kelnerke w typie Julii Ormond, przypomne moze sobie
          potem co to byla za restauracja.

          > frakcji przypominajacej mnie sama - polecam wloskie Barollo. Zero kaca, zero
          > migreny. Trzymajcie sie mile panie !! Pozdrawiam i wracam na strony Kobiety
          > kobietom.
          > Rabi

          To ja zajrze znow na KK, ale i tak wchodze tam dosc regularnie, z sentymentu,
          nawet ankiete wypelnilam ;-)

          Pytanie do Minty: Co Cie wprawilo w tak dobry nastroj? Pooowiedz!!! Nie
          pochwalilas sie czwartkowym spotkaniem :-(
          Do Mirandy: Gdzie te konie? Ojej, jak fajnie masz. Chcialabym miec taki widok z
          okna, choc tez mam niezly, przynajmniej z domu - las dookola...
          Dziewczynyyyyyyyyy!!! Weekend sie zaczal!!! :-))))))Ale szkoda, ze w niedziele
          czas zmieniaja, buuuuuu :(((

          Eryka-frakcja regularnych czytelniczek stron dla lesek
          • IP: *.um.oswiecim.pl

            Gość: Rabi 23.03.02, 21:08 Odpowiedz
            Milo ,że jest reakcja na moj post !!
            Witam Panie i przepraszam ! Faktycznie w waszych postach były odnosniki do
            stron, ktore polecalam. Tak to jest jak sie czyta duzo i szybko - mozna cos
            przeoczyc. Forum na KK faktycznie rozwija sie slabo ( ale w styczniu bylo duzo
            gorzej) Mysle, ze to dlatego, ze was tam nie ma :). Ja robilam , co moglam,
            zeby cos tam rozkrecic ( mam tam tak samo brzmiacy nick ) Zreszta sprobuje
            innych watkow. Moze ktoras z was mnie wesprze ??. Jesli nie to trudno :), bede
            Was odwiedzac czasem tutaj.Strony Les.Queer sa w porzadku, ale forum tam ma
            dziwne zasady, tam mnie nie ma.Zajrzyjcie sobie na "wybory miss les" :)))

            Eryko ! rozumiem twoj bol zwiazany z modemem. Ja najczesciej korzystam z netu w
            pracy, gdzie dostep mam prawie nieograniczony. Jedyny minus to wyswietlany
            adres, z ktorego na co dzien nie korzystam. W domu ograniczam sie zwykle do
            odbierania poczty (modem tyka, a telekompromitacja polska jest bezlitosna:) )

            To na tyle dzisiaj. Wszystkim milym Paniom zycze pogody ducha na nadchodzacy
            tydzien ! I pamietajcie : Kobieta musi funkcjonowac poza norma spoleczna, zeby
            byla zdrowa !! Pozdrawiam !
            Rabi
            • 24.03.02, 01:59 Odpowiedz
              Gość portalu: Rabi napisał(a):

              > Milo ,że jest reakcja na moj post !!

              A cos Ty myslala? ;-)
              Ja dzis sie nie rozpisze, po swojemu, dlugo, bo znow modem tyka i pozno jest :(

              > Forum na KK faktycznie rozwija sie slabo ( ale w styczniu bylo duzo
              > gorzej) Mysle, ze to dlatego, ze was tam nie ma :). Ja robilam , co moglam,

              Bo nie dzialaly podstrony! Nie mozna bylo wejsc na nie!!!

              > zeby cos tam rozkrecic ( mam tam tak samo brzmiacy nick ) Zreszta sprobuje

              A nieprawda, bo tam jestes jako Ruby :)
              O, a moze bylas na tym zebraniu redakcji "kobiet kobietom" okolo 5 lutego w
              Bastylii? I moze Cie widzialam? ;-)
              Bylas moze na polles? Ja sie zapisalam na liste, i wkrotce potem lista upadla :(
              Szkoda, bo byla ciekawa... Twap to nie to samo, nawet lista lesqueer jakas
              taka... Moze dlatego mnie nie interesuje, bo nie ogladam TV :)

              > innych watkow. Moze ktoras z was mnie wesprze ??. Jesli nie to trudno :), bede

              ja sie raz odezwalam na forum KK ;-) ciekawe, czy mnie odnajdziesz tam...

              > Was odwiedzac czasem tutaj.Strony Les.Queer sa w porzadku, ale forum tam ma
              > dziwne zasady, tam mnie nie ma.Zajrzyjcie sobie na "wybory miss les" :)))

              za duzo postow na tym forum... wybory ogladalam kiedys... masz tam swoje zdjecie?
              zaczelam czytac posty na forum KK ale szkoda, ze nie mozna ich wszystkich
              rozwinac na jednym ekranie...

              > Eryko ! rozumiem twoj bol zwiazany z modemem. Ja najczesciej korzystam z netu w
              > pracy, gdzie dostep mam prawie nieograniczony. Jedyny minus to wyswietlany

              W pracy/pracach to ja pracuje ;-)Nie mam niestety czasu na Siec w robocie no i
              charakter pracy nie pozwala na korzystanie z Int.

              > adres, z ktorego na co dzien nie korzystam. W domu ograniczam sie zwykle do
              > odbierania poczty (modem tyka, a telekompromitacja polska jest bezlitosna:) )

              Ja sie nie moge ograniczac do odbierania poczty... Moja Mila, poki co, mieszka
              1593 km ode mnie, wiec wieczorami gadu-gadu az sie zarzy ;-)Teraz tez...

              > To na tyle dzisiaj. Wszystkim milym Paniom zycze pogody ducha na nadchodzacy
              > tydzien ! I pamietajcie : Kobieta musi funkcjonowac poza norma spoleczna, zeby
              > byla zdrowa !! Pozdrawiam !

              Piekny cytat, moze wkleje sobie do sigu w e-mailach :)Tydzien kiepski, bo lada
              chwila czas zmieniaja i trzeba bedzie w poniedzialek wstac w nocy niemal. Ale za
              to ide do pracy tylko 3 dni :-)

              Eryka-frakcja czasu letniego
    • IP: *.acn.waw.pl

      Gość: miranda 22.03.02, 15:27 Odpowiedz
      Jejku jakie śliczne koniki za moim oknem sobie chodzą, cudne... Pozdrawiam miłe
      panie:-)
    • 24.03.02, 10:35 Odpowiedz
      less rula!Sam chetnie bym poznal (i zobaczyl w akcji,w wersji live :))jakies
      fajne lesbijki :)
    • 24.03.02, 15:53 Odpowiedz
      Jednak to nie dzis zmieniali czas, ale jestem roztargniona czasem; dobrze, ze
      nie przestawilam sobie jeszcze zegarkow ;-) Pozdrawiam wszystkie panie
      przedswiatecznie i czekam az wrocicie do swoich biur w poniedzialek i pojawia
      sie tu jakies naprawde cieszace oko wpisy ;-)

      Eryka-frakcja ortograficzna (les przez jedno "s") dojrzalych kobiet
      • IP: *.tele2.pl

        Gość: Minty 25.03.02, 07:09 Odpowiedz
        Jest Poniedziałek!szkoda,ale ma to swoje dobre strony...
        Jestem nieprzytomna bo spałam 3,5h ale nie narzekam na złe samopoczucie,wręcz
        przeciwnie,czuję się świetnie,jak to możliwe...:))

        Co do czwartkowego spotkania nic nie powiem ...tylko tyle że bardzo się z
        niego cieszę i...dalej to słodka tajemnica:))

        Fajnie że wiosna bo zielono mi...:))
        Pozdrawiam Wszystkie piękne i niewyspane Panie.
        Miłego dnia .

        Minty-frakcja zakręcona wiosennie



        • 25.03.02, 17:00 Odpowiedz
          > Jestem nieprzytomna bo spałam 3,5h ale nie narzekam na złe samopoczucie,wręcz
          > przeciwnie,czuję się świetnie,jak to możliwe...:))

          Nie dziwie sie ;-)Ja tez tyle sypiam, mimo, ze z moim Slonkiem znam sie juz ponad
          pol roku ;-)

          > Co do czwartkowego spotkania nic nie powiem ...tylko tyle że bardzo się z
          > niego cieszę i...dalej to słodka tajemnica:))

          Wiesz co... Jak sie mowi A, to trzeba powiedziec B... Albo nie mowi sie nic. Ale
          nie to nie, ja i tak juz wiem ;-)P Zreszta trudno sie nie domyslec.

          > Fajnie że wiosna bo zielono mi...:))

          Jaka wiosna? Zaraz bedzie snieg padac, ble. Ale ja sie ciesze, ze Swieta lada
          dzien!!!
          Koncze, bo zaraz lece do pracy. Za plecami moje niemal mlodociane wspolpracownice
          gadaja o slubach i obraczkach. Nudy ;-) Ciekawe ile z nich sie przestawi za jakis
          czas... Albo beda sie oglaszac - jestem z facetem, ale szukam...

          Eryka - frakcja wyjatkowo nadajaca z pracy
          • IP: *.tele2.pl

            Gość: Minty 26.03.02, 07:04 Odpowiedz

            Eryczko jak wiesz to czemu pytasz:))))
            Wiosna,woisna dziś w Wawie świeci słonko od rana,widzisz a jednak,tak ma być.
            Precz ze śniegiem ,witajcie łąki pachnące słońcem i trawą.
            Witajcie ciepłe i upojne noce:)) ...

            Ale się rozmarzyłam..

            Pozdrawiam Wszystkie kobitki:)))i życze wam miłego dnia:)
            Minty
            • IP: *.um.oswiecim.pl

              Gość: Rabi 26.03.02, 08:27 Odpowiedz
              Witam was wszystkie radosne kobiety - wyspane lub mniej wyspane !!!

              Ale podstawa to zarazac sie wzajemnie wlasnym optymizmem !! Tak nawiasem mowiac
              to radze wam jednak sypiac wiecej i nie zalowac czasu na odpoczynek, nawet
              krotki.
              Z notorycznego niewyspania i pracy w systemie 200% normy ( tak, jak ja to
              ostatnio praktykuje ) nie wynika na dluzsza mete nic dobrego.Wiem po sobie ,bo
              ostatnio przeciazony znacznie organizm odmowil mi posluszenstwa. Teraz sie
              lecze, ale chodze do pracy :)))).
              Co do wiosny , to Malopolska jest zimna ostatnio, slonka tez malo.
              Minty !!! Zazdroszcze ci slonca i ciepla.
              Eryko !!! Oczywiscie ,ze znalazlam Twoj nick w forum KK ( tez A :) ), ale
              chetnie poczytalabym tam wiecej tresci od tego nicka .
              W Bastylii nie bywam, z prostej przyczyny - mieszkam ok.330 km od Wawy. To
              byloby male szalenstwo wybierac sie tam na nalesniki.Nie moglas mnie wiec
              widziec na zebraniu KK. A tak nawiasem , to w jakim wieku byly uczestniczki
              tego zebrania ?? ( tak mniej wiecej )
              Jeszcze w sprawie twoich kolezanek z pracy :)) Jestem przekonana ,ze wiekszosci
              im sie jednak znudzi fascynacja tymi tematami. Mnie sie tez znudzilo, poza tym
              rozczarowalam sie strasznie,co pomoglo mi tylko wzmocnic moje drugie ja,
              obecnie dominujace ;)
              I jest mi z tym znacznie lepiej. Ale z perspektywy czasu nie zaluje tego co
              bylo,poniewaz pozostawilo mi najcenniejszy skarb jaki teraz posiadam. I nikt mi
              go nie zabierze, bo jest moj na zawsze. I to jest to, co pomaga mi czesto
              przetrwac ciezkie w zyciu chwile. Ale jestem tajemnicza co ? :)
              Ale wszystkie inteligentne frakcje zrozumialy na pewno !!!
              Milego dnia Wam zycze !!
              Rabi - chora z przepracowania
              • IP: 217.8.161.*

                Gość: tess 26.03.02, 10:59 Odpowiedz
                No witam serdecznie Kobietki ktore znam, znam troszke wiecej i troszke mniej i
                rowniez te ktorych jeszcze nie znam ale poznam.Uffff dlugie przywitanie :-)))))
                Eryczko zajrzalam i widze ze Minty w swietnym nastroju rzeczywiscie, ciekawe
                dlaczego:-))) Nie mam czasu czytac i pisac zbyt wiele ale chce powiedziec, ze
                wiosna dzie rzeczywiscie i mi tez sie jakos tak majowo robi. Eryczko, zadzwonie
                dzis bo stesknilam sie juz bardzo. Pozdrawiam i zycze wsiego dobrego

              • 26.03.02, 23:46 Odpowiedz
                Gość portalu: Rabi napisał(a):

                > Witam was wszystkie radosne kobiety - wyspane lub mniej wyspane !!!

                O, to ja sie tez moge podczepic pod to pozdrowienie. Mmm, we czwartek sie
                wreszcie wyspie!

                > radze wam jednak sypiac wiecej i nie zalowac czasu na odpoczynek, nawet
                > krotki.

                No, u mnie tylko krotki wchodzi w rachube, ewentualnie weekendowy. Praca do 20.30
                i na 8 nastepnego dnia nie pozwala na osmiogodzinny sen - chyba juz w samochodzie
                musialabym sie przebierac w pizame!

                > Z notorycznego niewyspania i pracy w systemie 200% normy ( tak, jak ja to
                > ostatnio praktykuje ) nie wynika na dluzsza mete nic dobrego.

                To nie praktykuj, bo kto tu bedzie pisal? Masz chociaz cos z tego czy tylko
                odznake przodownika pracy? Ja kiedys przepracowalam jakies 90 dni pod rzad bez
                jednego dnia wolnego w miedzyczasie - uczylam wtedy 52 godziny w tygodniu,
                lacznie ze studentami zaocznymi. Harowka, ale przezylam jakos, zreszta w tym
                czasie potrzebowalam czyms zajac glowe, zeby nie myslec za duzo o innych sprawach.

                > Teraz sie lecze, ale chodze do pracy :)))).

                No ladnie! O d... potluc takie leczenie!!! A jakis urlopik, wyjazd w gory - masz
                blisko - albo nawet odpoczynek w sanatorium?

                > Eryko !!! Oczywiscie ,ze znalazlam Twoj nick w forum KK ( tez A :) ), ale
                > chetnie poczytalabym tam wiecej tresci od tego nicka .

                O! Trafilas! ;-) Ja bym tez popisala (tylko dodajcie mi jeszcze ze 12 godzin
                czasu wolnego dziennie i stale lacze internetowe), ale za duzo czasu zajmuje mi
                odczytanie kazdej odpowiedzi, to takie niepraktyczne, ze nie mozna rozwinac watku
                w calosci :-(

                > W Bastylii nie bywam, z prostej przyczyny - mieszkam ok.330 km od Wawy.

                Ja mam polowe tej odleglosci, wiec rowniez daleko ale chyba i tak bym sie nie
                wybrala, bo tam kopca papierosy. Jesli moja nietolerancja na dym bedzie sie
                poglebiac to niedlugo pozostana mi tylko wyjscia do McDonalda, gdzie nie wolno
                palic ;-)

                > To byloby male szalenstwo wybierac sie tam na nalesniki.

                Hmm, gdybys byla copywriterem... Wiem, ze przed recesja byl wsrod nich taki
                szpan, ze niektorzy mawiali, "W Wwie nie ma dobrych pubow, to pojedzmy do Lodzi".
                I jezdzili, zreszta co to dla kogos, kto wyciagal 30tys.miesiecznie.

                > w jakim wieku byly uczestniczki tego zebrania ?? ( tak mniej wiecej )

                Moim zdaniem, nieco starsze od moich studentek, czyli jakies 25 lat, pare
                mlodszych, jedna czy dwie starsze ode mnie. Poznalam osobiscie Kasandre i jej
                Przyjaciolke. Z reszta nie rozmawialam, moze dlatego, ze siedzialy daleko.
                Pamietam jednak padajace w rozmowie nicki "Kobra", "Ryba" (akurat te dwie
                dziewczyny pamietam jak wygladaly) i inne, jakies zupelnie dla mnie
                niezrozumiale - moze za duzo wina wypilam... Wiekszosc dziewczyn - bardzo krotkie
                wlosy, taki "typowy" wyglad, az sie troche czulam nie na miejscu z moimi kudlami
                do ramion ;-)

                > Jeszcze w sprawie twoich kolezanek z pracy :)) Jestem przekonana ,ze wiekszosci
                > im sie jednak znudzi fascynacja tymi tematami.

                Tez tak sadze, pare lat sie nazbieraja skarpet walajacych sie po podlodze i nie
                beda juz tak entuzjastycznie rozmawiac o urokach malzenskiego zycia. No ale wtedy
                zaczna mowic o tzw. zupach i kupach ;-)

                > Mnie sie tez znudzilo, poza tym rozczarowalam sie strasznie,co pomoglo mi tylko
                > wzmocnic moje drugie ja, obecnie dominujace ;)

                Jestem na nogach od okolo 14 godzin wiec moge sie mylic w analizie wypowiedzi ale
                mam wrazenie, ze mowisz, "bylam z facetem, zafascynowalam sie jednak kobieta i
                teraz dobrze mi z tym". Rozmawialam dzis o tym z jedna z Was, doszlysmy do
                wniosku, ze wiekszosc z nas ma za soba zwiazek/-ki z M. A ja jeszcze niedawno
                bylam taka naiwna myslac, ze nic mi nie grozi, bo te babki lataja za Marysiami
                zamiast za Jasiami juz od podstawowki :-) Ech, czlowiek stary a glupi.

                > I jest mi z tym znacznie lepiej. Ale z perspektywy czasu nie zaluje tego co
                > bylo,poniewaz pozostawilo mi najcenniejszy skarb jaki teraz posiadam. I nikt mi
                > go nie zabierze, bo jest moj na zawsze.

                Spekuluje dalej - zwiazek z facetem zaowocowal w typowy sposob czyli pojawilo sie
                dziecko :-) Fajnie masz, ja nie zdazylam sie rozmnozyc :-( Myslalam, jeszcze
                zdaze, nie spotkalam przeciez ojca dla przyszlego dziecka no i teraz mam co
                chcialam :-(

                > I to jest to, co pomaga mi czesto przetrwac ciezkie w zyciu chwile. Ale jestem
                > tajemnicza co ? :)

                Chyba nie :-) Ale nie wykluczam mojego trafienia kula w plot.

                > Rabi - chora z przepracowania

                Pracuj tak dalej. Szefostwo zafunduje Ci z funduszu socjalnego ladny wieniec
                (choc juz Ci bedzie wszystko jedno) i za tydzien zapomna o Tobie. Nie warto, co?
                wyjrzyj za okno, przejdz sie nad Wisle, wybierz sie na Planty albo w gory, albo
                chociaz w Kraine Orlich Gniazd - jak tam laaaaaadnie!!!

                Eryka - frakcja spekulujaco-filozofujaca
                • IP: *.um.oswiecim.pl

                  Gość: Rabi 27.03.02, 13:26 Odpowiedz
                  Dzien dobry w poludnie !!

                  Wlasnie wrocilam do biura. Oblecialam kilka szkol. Dzieci, mlodziez, herbatka,
                  dzieci, mlodziez, herbatka...... Teraz papierzyska.

                  > To nie praktykuj, bo kto tu bedzie pisal? Masz chociaz cos z tego czy tylko
                  > odznake przodownika pracy? Ja kiedys przepracowalam jakies 90 dni pod rzad bez
                  > jednego dnia wolnego w miedzyczasie - uczylam wtedy 52 godziny w tygodniu,
                  > lacznie ze studentami zaocznymi. Harowka, ale przezylam jakos, zreszta w tym
                  > czasie potrzebowalam czyms zajac glowe, zeby nie myslec za duzo o innych sprawa
                  > ch.

                  Ja bede pisala, choc nie zawsze systematycznie. Mam usciski dloni szefa za prace
                  po godzinach :))), czasem extra nadgodziny platne. Odznaki jeszcze nie posiadam,
                  ale mam nadzieje, ze wladze miasta przyznaja mi ja posmiertnie - za zaslugi.
                  Najgorzej to jest pokazac pracodawcy, ze sie duzo potrafi i duzo moze. Potem jest
                  ciezko cos zmienic, nawet asertywnosc nie pomaga :))

                  > No ladnie! O d... potluc takie leczenie!!! A jakis urlopik, wyjazd w gory - mas
                  > z
                  > blisko - albo nawet odpoczynek w sanatorium?

                  To musi poczekac do wiosny !! A o sanatorium mi nawet nie wspominaj. Bylam
                  zeszlej wiosny. To byl koszmar, porazka, to mnie wpedzilo w depresje.

                  > O! Trafilas! ;-) Ja bym tez popisala (tylko dodajcie mi jeszcze ze 12 godzin
                  > czasu wolnego dziennie i stale lacze internetowe),

                  O ! i co jeszcze chcialabys ? Masz miec lepiej niz my wszystkie ? Gimnastykuj sie
                  troche z czasem. Ja bym chciala dobrego laptopa i mozliwosc podpinania go
                  wszedzie do sieci ( nawet we fryzjerni ) I juz byloby wygodniej. Zreszta pewnie
                  kazda z was by tak chciala :)

                  > Ja mam polowe tej odleglosci, wiec rowniez daleko ale chyba i tak bym sie nie
                  > wybrala, bo tam kopca papierosy. Jesli moja nietolerancja na dym bedzie sie
                  > poglebiac to niedlugo pozostana mi tylko wyjscia do McDonalda, gdzie nie wolno
                  > palic ;-)

                  Tu sie zgadzam, moja nietolerancja wlasnie sie poglebia, a na zadymione
                  pomieszczenia reaguje juz histerycznie.

                  >
                  > Hmm, gdybys byla copywriterem...

                  Nie jestem i chyba bym nie chciala byc. Kocham robic to co potrafie, a szpan nie
                  lezy w mojej naturze.
                  > > w jakim wieku byly uczestniczki tego zebrania ?? ( tak mniej wiecej )
                  >
                  > Moim zdaniem, nieco starsze od moich studentek, czyli jakies 25 lat, pare
                  > mlodszych, jedna czy dwie starsze ode mnie.

                  tak myslalam, ze to bedzie taki wiek, ale ocenilam to po m@ilach i kilku
                  rozmowach na chacie, bo osobiscie nie mialam przyjemnosci spotkac nikogo z KK.

                  > wlosy, taki "typowy" wyglad, az sie troche czulam nie na miejscu z moimi kudlam
                  > i
                  > do ramion ;-)

                  Nie na miejscu to byloby gdybys miala wlosy do kostek :)))


                  > Tez tak sadze, pare lat sie nazbieraja skarpet walajacych sie po podlodze i nie
                  >
                  > beda juz tak entuzjastycznie rozmawiac o urokach malzenskiego zycia. No ale wte
                  > dy
                  > zaczna mowic o tzw. zupach i kupach ;-)

                  Wlasnie nie moglam nigdy pojac, dlaczego matki malych dzieci maja czesto tak
                  ograniczone zainteresowania. Nie moglam sie z takimi(od zupek i kupek ) dogadac i
                  krzywo na mnie patrzyly. Ja sie chyba w tym okresie najwiecej rozwijalam
                  intelektualnie.Zreszta ja i moja kumpela ze studiow, to bylysmy oryginalne
                  matki. I milo teraz slyszec haslo od wlasnego syna " Mamo nie ma nic gorszego niz
                  przecietnosc ! "

                  > Jestem na nogach od okolo 14 godzin wiec moge sie mylic w analizie wypowiedzi a
                  > le
                  > mam wrazenie, ze mowisz, "bylam z facetem, zafascynowalam sie jednak kobieta i
                  > teraz dobrze mi z tym". Rozmawialam dzis o tym z jedna z Was, doszlysmy do
                  > wniosku, ze wiekszosc z nas ma za soba zwiazek/-ki z M. A ja jeszcze niedawno
                  > bylam taka naiwna myslac, ze nic mi nie grozi, bo te babki lataja za Marysiami
                  > zamiast za Jasiami juz od podstawowki :-) Ech, czlowiek stary a glupi.

                  Kobiety mnie zawsze facsynowaly, ale dlugo nie wiedzialam, o co tu chodzi. Od
                  dluzszego czasu wiem. Nie tylko ty bylas naiwna, choc ja chyba jestem nieco
                  starsza ;) Osobiscie smieszy mnie fakt, jak mlodziutka dziewczyna deklaruje sie
                  jako les, a w rozmowie wychodzi, ze jeszcze miesiac temu byla w upojnym zwiazku z
                  facetem. I z niewinnych ekspertymentow wielkie deklaracje sie rodza !
                  >
                  > Spekuluje dalej - zwiazek z facetem zaowocowal w typowy sposob czyli pojawilo s
                  > ie
                  > dziecko :-) Fajnie masz, ja nie zdazylam sie rozmnozyc :-( Myslalam, jeszcze
                  > zdaze, nie spotkalam przeciez ojca dla przyszlego dziecka no i teraz mam co
                  > chcialam :-(

                  Spekulacje na piatke ! Chyba faktycznie mam fajnie. Szkoda tylko, ze nie
                  wszystkie sprawy z poprzedniego "zycia" sa rozwiazane. Ale spoko, nie jest zle !

                  >
                  > Pracuj tak dalej. Szefostwo zafunduje Ci z funduszu socjalnego ladny wieniec
                  > (choc juz Ci bedzie wszystko jedno) i za tydzien zapomna o Tobie. Nie warto, co
                  > ?
                  > wyjrzyj za okno, przejdz sie nad Wisle, wybierz sie na Planty albo w gory, albo
                  >
                  > chociaz w Kraine Orlich Gniazd - jak tam laaaaaadnie!!!

                  Wlasnie jutro pospaceruje po krakowskich plantach i nad Wisla - telepatia,czy co ?

                  Rabi - radosna z jutrzejszej wyprawy do Krakowa


                  • 28.03.02, 02:54 Odpowiedz
                    Gość portalu: Rabi napisał(a):

                    > Wlasnie wrocilam do biura. Oblecialam kilka szkol. Dzieci, mlodziez, herbatka,
                    > dzieci, mlodziez, herbatka...... Teraz papierzyska

                    O, to ja sie nawet domyslam, czym sie zajmujesz ;-) Ale, naturalnie, nie bede
                    upubliczniac tych spekulacji. Ja sie zajmuje spoooro starszymi dziecmi... Nikt do
                    mnie i do mojej przerosnietej mlodziezy (niektorzy maja nawet wnuki) nie
                    przylecial jeszcze na herbatke, a szkoda, podobno procent "innych kobiet" w tym
                    sektorze jest znaczacy :-)

                    > Ja bede pisala, choc nie zawsze systematycznie. Mam usciski dloni szefa za
                    > prace po godzinach :))), czasem extra nadgodziny platne.

                    Jakis rok temu przestalam skladac rozliczenia nadgodzin, wiecej bylo wypelniania
                    papierow niz pieniedzy... Chyba nigdy nie przestane pracowac nieco ku chwale
                    Ojczyzny ;-)

                    > To musi poczekac do wiosny !! A o sanatorium mi nawet nie wspominaj. Bylam
                    > zeszlej wiosny. To byl koszmar, porazka, to mnie wpedzilo w depresje.

                    O, to przepraszam za niestosowna propozycje. Zgadzam sie, warunki w wiekszosci
                    sanatoriow moga wpedzic pacjenta w ciezki kryzys emocjonalny. I jeszcze Ci
                    wiekowi Adonisowie z Ciechocinka... :-)

                    > O ! i co jeszcze chcialabys ? Masz miec lepiej niz my wszystkie ? Gimnastykuj
                    > sie troche z czasem. Ja bym chciala dobrego laptopa i mozliwosc podpinania go
                    > wszedzie do sieci ( nawet we fryzjerni ) I juz byloby wygodniej. Zreszta pewnie
                    > kazda z was by tak chciala :)

                    Kazda chcialaby miec lepiej, niz inne, zwlaszcza, ze daleko mi jeszcze nawet do
                    srodka peletonu. Wlasnie gimnastykuje sie z czasem, piszac post kosztem mojego
                    ulubionego czytania w lozku. U fryzjera nie chcialabym korzystac z Internetu - na
                    pewno probowalby mi podczytywac poczte i by sie wydalo... Te dziesiatki postow z
                    les queer codziennie... Ten watek na forum... Archiwum rozmow z moja Wybranka na
                    GG... Byle rewizja i wpadlam :-) A propos policji, pare miesiecy temu ogladalam
                    jakis dosc zapomniany film kryminalny z lat 70, pewnie troche z nostalgii za
                    dziecinstwem. Nie zapomne sceny, kiedy dzielni milicjanci szukajac bandziora
                    (m.in. poprzez nowoczesne metody wklepywania danych do megakomputerow
                    typu "Odra", wypluwajacych kilometry tasmy perforowanej) stwierdzaja,
                    ze "podejrzany jest notowany w kartotekach jako alkoholik i pedal".

                    > Tu sie zgadzam, moja nietolerancja wlasnie sie poglebia, a na zadymione
                    > pomieszczenia reaguje juz histerycznie.

                    Jak gdzies w Polsce natkniesz/natkniecie sie na lokale dla non-smokerow to prosze
                    podaj namiary... Mam juz dosc umawiania sie ze znajomymi na dworze albo w
                    fastfoodach :-)

                    > > Hmm, gdybys byla copywriterem...

                    > Nie jestem i chyba bym nie chciala byc. Kocham robic to co potrafie, a szpan
                    > nie lezy w mojej naturze.

                    Ja sie moge podpisac pod tymi slowami... A niech mnie moi podopieczni - zwlaszcza
                    ci sporo mlodsi - maja za naiwna... Mnie nie mozna kupic. Zostawiam innym ten
                    tani blichtr krotkotrwalej slawy. A hostessy w supermarketach zawsze przeganiam,
                    bo cenie sobie moj wlasny wybor a poza tym swoim paplaniem sprawiaja, ze
                    zapominam co mam kupic.

                    > tak myslalam, ze to bedzie taki wiek, ale ocenilam to po m@ilach i kilku
                    > rozmowach na chacie, bo osobiscie nie mialam przyjemnosci spotkac nikogo z KK.

                    No ja jakos wyczuwalam, ze Panie udzielajace sie najaktywniej na stronach dla les
                    sa juz nie z mojego pokolenia :-) Sprawdzilo sie, z calym szacunkiem dla nich, to
                    juz nie moje klimaty.

                    > Wlasnie nie moglam nigdy pojac, dlaczego matki malych dzieci maja czesto tak
                    > ograniczone zainteresowania. Nie moglam sie z takimi(od zupek i kupek ) dogadac
                    > i krzywo na mnie patrzyly. Ja sie chyba w tym okresie najwiecej rozwijalam
                    > intelektualnie.

                    O, to juz wiem co zrobic zeby wreszcie sie zmotywowac do napisania doktoratu! :-)
                    Moze jeszcze zdaze sie wyrobic z jednym i z drugim...

                    > Zreszta ja i moja kumpela ze studiow, to bylysmy oryginalne matki. I milo
                    > teraz slyszec haslo od wlasnego syna " Mamo nie ma nic gorszego niz
                    > przecietnosc ! "

                    Piekne slowa. Piekna relacje musicie miec ze soba. Urodzilas syna bedac na
                    studiach?

                    > Kobiety mnie zawsze facsynowaly, ale dlugo nie wiedzialam, o co tu chodzi. Od
                    > dluzszego czasu wiem. Nie tylko ty bylas naiwna, choc ja chyba jestem nieco
                    > starsza ;)

                    Byc moze... Pare postow wyzej podalam swoj wiek. Sliczne zdanie, "dlugo nie
                    wiedzialam..." Podoba mi sie, bo ja tez nie obudzilam sie ktoregos dnia z
                    pomyslem, "a moze by tak poderwac babke dla odmiany", albo "od dzis podobaja mi
                    sie tylko kobiety!"

                    > Osobiscie smieszy mnie fakt, jak mlodziutka dziewczyna deklaruje sie jako les,
                    > a w rozmowie wychodzi, ze jeszcze miesiac temu byla w upojnym zwiazku z
                    > facetem. I z niewinnych ekspertymentow wielkie deklaracje sie rodza !

                    Mnie tez to bawi, tak samo jak "zwiazki" onetowych czatowniczek, ktore nawet nie
                    rozmawialy (nie rozmawiali? ;-)) ze soba przez telefon. Nie uwazasz, ze w wielu
                    wypadkach te niewinne eksperymenty, to podazanie za jakas moda? Dzieki
                    internetowi tak latwo teraz umowic sie z jakas dziewczyna. Pewnie gdyby w "Elle"
                    wydrukowali w kolejnej bzdurnej liscie co jest modne/co sie nosi/kogo sie
                    oglada/dokad sie chodzi w sezonie 2002/03 ze do dobrego tonu nalezy byc co
                    najmniej biseksualistka, to sporo mlodych i starszych koz by na to polecialo :-)
                    Do zorientowania sie w tym, o co tu chodzi - pozwolilam sobie uzyc cytatu z
                    Ciebie - przygotowywalam sie a moze dojrzewalam emocjonalnie kilka lat, caly czas
                    majac zreszta wrazenie, ze te fascynacje na zawsze pozostana w mojej glowie.
                    Upojnych zwiazkow z mezczyznami raczej sobie nie przypominam, pamietam za to
                    ostatni, kiedy prawie caly czas w tym moim lbie kolatala sie mysl, "kobieta
                    zrozumialaby mnie lepiej, kobieta darzylaby mnie szacunkiem..." Rok pozniej
                    okazalo sie to prawda.

                    > Spekulacje na piatke ! Chyba faktycznie mam fajnie. Szkoda tylko, ze nie
                    > wszystkie sprawy z poprzedniego "zycia" sa rozwiazane. Ale spoko, nie jest zle

                    Alez rozwiaza sie na pewno... A zreszta, za 100 lat i tak wszyscy bedziemy
                    martwi :-) Kogo beda obchodzily nasze dzisiejsze dylematy... Ja tez mam sporo
                    roznych wezlow ktore wydaja sie co najmniej bardzo trudne do rozsuplania, choc
                    nie musze radzic sie prawnika...

                    > Wlasnie jutro pospaceruje po krakowskich plantach i nad Wisla - telepatia,czy
                    > co ?

                    Niewykluczone... Czasem naprawde zdarza mi sie cos przewidziec i przeczuc, choc
                    teraz juz rzadziej niz kiedys. Opowiedz, jak bylo na spacerze!

                    Eryka - frakcja postow nocnych
                  • IP: *.um.oswiecim.pl

                    Gość: Rabi 28.03.02, 09:18 Odpowiedz
                    Właśnie za godzinkę ( o! już nie całą ) wysyłam się w delegację do Krakowa
                    Najpierw obowiązki, a jak juz wszystko załatwię to potem przyjemności.
                    Eryko !! Obiecuję, że jutro odpowiem na twoje pytania i oczywiście zdam relację
                    ze spaceru.
                    W tak zwanym międzyczasie słucham RMF-u. Pani Jaruga-Nowacka mówi o prawie par
                    homo do adopcji naturalnych dzieci ( ciekawe co to są nienaturalne
                    dzieci ?),czyli chyba tych bedących "własnościa" jednego(jej) z partnerów(ek).
                    He, he, he........
                    Dobra, nie rozpisuje się ,bo musze się powoli przygotować do wyjazdu
                    Rabi
            • 26.03.02, 23:31 Odpowiedz
              Gość portalu: Minty napisał(a):

              > Eryczko jak wiesz to czemu pytasz:))))

              Chce porownac wersje ;-)

              > dziś w Wawie świeci słonko od rana,widzisz a jednak,tak ma być.

              I co z tego, ze swieci, jak zmarzlam? :-( Zimno jest jeszcze, choc mowia, ze na
              Swieta ma byc cycus pogoda.

              > Witajcie ciepłe i upojne noce:)) ...

              Ktos tu nam sie chyba zakochal swieza, wiosenna miloscia? ;-) Fajnie, zycze Wam
              duzo wiosennych, letnich, jesiennych i zimowych nocy przynajmniej przez kilka
              najblizszych lat. Co, moze za dlugo? :-)PPPP

              Eryka-frakcja z rekami przemarznietymi jak u Wokulskiego

              P.S.: Wiem, ze to kawał z brodą, ale od paru dni mnie rozśmiesza skutecznie:
              Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
              - Zasłałem łóżko.
              - Ojej, sama bym to zrobiła! Ale bardzo dziękuję!
              - Płoszę!
              • IP: *.um.oswiecim.pl

                Gość: Rabi 27.03.02, 13:35 Odpowiedz


                > Eryka-frakcja z rekami przemarznietymi jak u Wokulskiego
                >
                > P.S.: Wiem, ze to kawał z brodą, ale od paru dni mnie rozśmiesza skutecznie:
                > Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
                > - Zasłałem łóżko.
                > - Ojej, sama bym to zrobiła! Ale bardzo dziękuję!
                > - Płoszę!

                Ha ,ha A ja to znam w takiej wersji :
                Hrabia do Jana :
                - Janie ! Zasłałem łóżko
                - To bardzo dobrze panie hrabio !!
                - Oj ! nie bałdzo, nie bałdzo..
                Jak to pierwszy raz słyszalam, bylam tak padnieta, ze dopiero po kilku minutach
                zalapalam o co chodzi. I to sa skutki przepłacowania :)))))
                Pozdrowienia dla wszystkich czytajacych - Rabi

    • IP: *.studio.tpi.pl

      Gość: Minty23 28.03.02, 19:49 Odpowiedz
      Jestem tak zaabsorbowana obrotem spraw w moim zyciu ze nie mam czasu nawet się
      do Was miłe Panie odezwać:)))

      Jest SUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUPERRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!!!!!!!!!!!

      Postaram się jutro coś skrobnąć.
      całuję Was wszystkie Mocno i wiosennie pozdrawiam
      Minty
      • IP: *.um.oswiecim.pl

        Gość: Rabi 29.03.02, 19:09 Odpowiedz
        Cześć kobiety !!
        Minty ! bo nas zarazisz euforią ! Ale to dobrze, tak trzymaj skoro jest super !
        Eryko ! Myślę jednak,że źle typujesz moje zajęcie. Nie jestem wizytatorem.
        Umarłabym chyba z nudów. Moja praca jest ciekawsza, ale to faktycznie nie musi
        być publiczny wątek.A procentów w poszczególnych sektorach niestety nie znam.
        Ostatnio jednak słyszałam mit,że kobiety les w zdecydowanej większosci są
        uzależnione od alkoholu. Nie wiem ,skąd sie biora takie mity.

        Co do sanatorium, to nie chodziło mi o warunki,ale o towarzystwo. Okazało się
        bowiem,że tylko ja mówie po polsku. Pozostali kuracjusze rozmawiali gwarą
        ślaską. Poza tym to zupełnie byli ludzie z innej bajki. To tak jakby ktoś mnie
        nagle zrzucił ze spadochronem do Zanzibaru i kazał tam żyć przez miesiąc. Do
        dziś nie rozumiem jak to się stało,że właśnie tam trafiłam i to podobno
        było "po znajomości".

        Właściwie to powinnam Cię cytować przy odpowiedziach,ale tak juz zrobiłam i
        trudno.Pisałaś o kartotekach milicyjnych. Wiem coś o tym. Ale zdziwisz się
        teraz,bo jeszcze jakies 8 lat temu funkcjonowały takie rubryki gdzie sie
        wpisywało orientację seksualną. Teraz już takich rubryk nie ma !

        Na hostessy w sklepach mam inne metody :
        - jak namawiaja na wędlinkę - mówię,że jestem wegetarianką
        - jak na żółty serek,że mam ataki migreny po serku
        - jak na kawkę - proste, piję herbaty i to wyłącznie z herbaciarni
        - jak ciasteczka, dziękuję to puste zapychacze itd, itp.....

        Syna urodziłam faktycznie w trakcie studiów, zrobiłam więc sobie przerwę, a
        potem przeszłam na system zaoczny (który był bardziej wartościowy nawiasem
        mówiąc ) Ale za to IV I V rok zrobiłam sobie 2w1 .
        I nagle mi zabrakło. Tez myślałam o doktoracie i wymyśliłam sobie super temat
        (promotorka mnie podpuszczała )- patologię w funkcjonowaniu instytucji:))))
        Super sprawa, proste badania . Ale gdzie ja bym potem pracę znalazła , gdybym
        wykazała pewne prawidłowości :)))))No i niestety. Potem miałam ochotę na
        podyplomowe Gender studies ( i chyba nadal mam ),ale mnie to przerasta
        finansowo. Zresztą teraz to już poważnie inwestuję w edukację syna.

        Świetnie trafiłaś z lista modnych spraw. A może by tak kogoś podpuścić w
        prasie ?

        A wczoraj było mi bardzo przyjemnie i euforycznie momentami. Po załatwieniu
        służbowych spraw zakończyłam delegację ok 14.30 i odesłałam kierowcę do domu.
        Później spacerek nad Wisłą, słoneczko, powiew wiatru. Przechodząc Mostem
        Dębnickim przyglądałam się trenującym kajakarzom.Szkoda,że musiałam się
        spieszyć.Kilku przyjaciół czekało na moje odwiedziny. Najpierw zaliczyłam
        pracownię przyjaciółki, powąchałam świeżutkie obrazy, obgadałam ten zamówiony
        dla siebie. Potem biegusiem do antykwariatu do drugiej znajomej. A potem wszyscy
        zusammen do kupy skrzyknęliśmy się w naszej ulubionej kafejce.Trochę dymu było,
        ale tam jest świetna wentylacja. A wieczorkiem autobuskiem ( niestety, jak się
        zwolniło kierowcę wczesniej) do domku. Wieczorny Kraków jest cudowny. Wszystko
        pięknie podświetlone, aż żal było wracać. Za to za tydzień dam sobie więcej
        luzu - kumpela organizuje urodziny (moja rówieśnica )
        Ojej !! już tyle godzin !! Kończę.
        Życzę wszystkim miło spędzonych świąt !!!
        Rabi
        • 30.03.02, 00:43 Odpowiedz
          Witam Mile Panie,

          Pewnie i tak nikt tu nie zajrzy w najblizszym czasie, Swieta, wyjazdy, daleko od
          sluzbowego komputera... Ale jak czytam post Ruby, to zaraz chce mi sie
          odpisywac :-)

          > Minty ! bo nas zarazisz euforią ! Ale to dobrze, tak trzymaj skoro jest super !

          Dolaczam sie do zyczen :-) Co sie dziwic, wiosna i milosc to wybuchowa mieszanka.
          Zycze Ci Minty, zeby Ci sie swietnie ukladalo jak najdluzej...

          > Eryko ! Myślę jednak,że źle typujesz moje zajęcie. Nie jestem wizytatorem.

          O wizytatorstwie akurat nie myslalam, ale o moze o czyms zblizonym; moze zwiodlo
          mnie to "um" w adresie. Ale to niewazne, ciesze sie, ze masz ciekawa prace.

          > A procentów w poszczególnych sektorach niestety nie znam.

          Ja tez nie spotkalam sie z takimi statystykami - a szkoda - ale kiedy jakas
          poznam, to w wielu wypadkach okazuje sie, ze przynajmniej sie "otarla" o oswiate.
          Znam dwie "czynne" nauczycielki i kilka pan, ktore maja za soba epizod pracy w
          edukacji, zanim nie wyemigrowaly za chlebem do "stolycy".

          > Ostatnio jednak słyszałam mit,że kobiety les w zdecydowanej większosci są
          > uzależnione od alkoholu. Nie wiem ,skąd sie biora takie mity.

          Ja zdecydowanie nie jestem, choc lubie dobre wino, ale tylko ze dwa razy zdarzylo
          mi sie pic do lustra i to z powodow aseksualnych :-) Pewnie to taki sam przesad,
          jak ten, ze lesbijki maja krotko obciete paznokcie (no ja tez mam ale zawsze tak
          bylo, nie wyobrazam sobie wiekszosci prac domowych ze szponami) i nosza jakis
          charakterystyczny typ butow, gdzies kiedys cos takiego czytalam... Albo ten mit,
          ze w zwiazkach jedna jest kobieta, a druga mezczyzna, ktory sie opiekuje
          partnerka...

          > Co do sanatorium, to nie chodziło mi o warunki,ale o towarzystwo. Okazało się
          > bowiem,że tylko ja mówie po polsku. Pozostali kuracjusze rozmawiali gwarą
          > ślaską.

          Znam takie sanatorium w poblizu mojego miejsca zamieszkania... Tam tez to
          slychac, ale moze dlatego, ze akurat kiedys (nadal?) obowiazywala jakas
          rejonizacja, ze np. do sanatorium A jezdzilo Podlasie a do B Slask i Zaglebie.
          Hmm, mialas przynajmniej okazje do badan lingwistycznych ;-) Ale wspolczuje,
          bo znam relacje znajomej mojej matki z pobytu w pokoju sanatoryjnym z kilkoma
          paniami, z ktorymi w ogole nie mogla sie dogadac - nie chodzi o jezyk, tylko inny
          swiat. Pani taka troche artystka, a wspolmieszkanki slaskie robotnice; jedna
          podobno nie przywiozla ze soba pizamy, tylko wieczorem wskakiwala do lozka w
          dziennej bieliznie, w tym samym komplecie przez caly turnus. Nie pisze tego
          zeby wykazac swoja rzekoma wyzszosc wobec slaskich robotnic, nie mam tego w ogole
          na mysli, chodzilo mi tylko o to, ze kilka przypadkowo dobranych osob, np. na
          podstawie kryterium kardiologicznego, stloczonych na malej powierzchni przez pare
          tygodni musi sie mocno meczyc ze soba. Jestem pewna, ze rowniez i Slazaczki czuly
          sie nieswojo z ta kobieta.

          > Pisałaś o kartotekach milicyjnych. Wiem coś o tym. Ale zdziwisz się
          > teraz,bo jeszcze jakies 8 lat temu funkcjonowały takie rubryki gdzie sie
          > wpisywało orientację seksualną. Teraz już takich rubryk nie ma !

          Nie dziwie sie, domyslam sie, ze jest to mozliwe. W jakich dokumentach
          funkcjonowaly takie rubryki? Na jakiej podstawie je wypelniano - bo przeciez do
          tej pory ludzie niechetnie sie przyznaja bez bicia do posiadania partnera tej
          samej plci - obserwacji srodowiskowej (juz widze esbekow czajacych sie w
          okolicach dworcowych szaletow), wywiadu dzielnicowego wsrod sasiadow ("panie
          wladzo, ten Wozniak spod siodemki to pedal!")? Chetnie obejrzalabym kiedys swoja
          teczke, ktora byc moze zalozyli mi smutni panowie, kiedy bylam na studiach i
          ochoczo udzielalam sie w organizacji niepokornych studentow - wiem, ze takie
          zalozono moim kolegom. Ciekawe, co mialabym tam wpisane - chyba paredziesiat
          postow wyzej pisalam o tym, ze na studiach kilka osob sugerowalo mi, ze chyba
          jestem les, bo stale prowadzalam sie z kolezanka, z ktora mieszkalam, nie
          widywano mnie bylo natomiast z jakims pojedynczym facetem. Akurat wowczas
          kochalam sie nieprzytomnie i dosc zalosnie w takim jednym nieosiagalnym osobniku
          i dlatego odwalalam innych absztyfikantow. A kolezanka byla i tak nie w moim
          typie, za chuda :-) Powaznie to wowczas nie sadzilam jeszcze, ze kiedys... Teraz
          chyba mnie nie podejrzewaja; kolezanki z jednej pracy przestaly sie wypytywac
          kiedy wyjde za maz, bo chca byc litosciwe i nie poglebiac mojego zalu z powodu
          faktu, ze nie powiodlo mi sie zlapac meza w odpowiednim czasie. W drugiej pracy
          znaly mojego bylego dobrego kolege, wiec jesli pytaja to o tajemniczego partnera,
          a nie o partnerke :-)

          > Na hostessy w sklepach mam inne metody :
          > - jak namawiaja na wędlinkę - mówię,że jestem wegetarianką

          Ja tez... Ale wtedy mowie prawde :-)

          > Syna urodziłam faktycznie w trakcie studiów, zrobiłam więc sobie przerwę, a
          > potem przeszłam na system zaoczny (który był bardziej wartościowy nawiasem
          > mówiąc ) Ale za to IV I V rok zrobiłam sobie 2w1 .

          Kiedys studia zaoczne byly naprawde wartosciowe, a teraz... Uczylam na takich ze
          2 lata i dzieki, postoje.

          > Potem miałam ochotę na podyplomowe Gender studies ( i chyba nadal mam ),ale
          > mnie to przerasta finansowo. Zresztą teraz to już poważnie inwestuję w edukację
          > syna.

          Ja tez o tym marze, ale to takze poza moimi mozliwosciami. Szkoda, ze nie mozesz,
          bo o ile wiem, cos takiego sie dzieje takze w Krakowie. Mnie stac jedynie na
          subskrypcje listy mailingowej Gender ;-)

          > Świetnie trafiłaś z lista modnych spraw. A może by tak kogoś podpuścić w
          > prasie ?

          To moze spytamy taka jedna z naszego forum, co ma kontakty z prasa ;-)

          > A wczoraj było mi bardzo przyjemnie i euforycznie momentami.

          Ojej, jaki mily opis, czytalam z prawdziwa przyjemnoscia. U nas tez na same
          Swieta przyszla ladna pogoda, moje psy skorzystaly bo wybiegaly sie niemal do
          padniecia po pachnacym wiosna lesie.

          > Najpierw zaliczyłam pracownię przyjaciółki, powąchałam świeżutkie obrazy,
          > obgadałam ten zamówiony dla siebie. Potem biegusiem do antykwariatu do drugiej
          > znajomej.

          Aaaaaaale masz fajnie, obraz dla siebie!!! I antykwariat, ech ja do ksiegarni to
          lece z wywieszonym ozorem :-)

          WSZYSTKIM PANIOM - PISZACYM I TYLKO LURKUJACYM, TYM, KTORE SZUKAJA, TYM, KTORE
          ZNALAZLY, I TYM NIEZDECYDOWANYM ----- POGODNYCH I SZCZESLIWYCH SWIAT
          zyczy Eryka - frakcja smaczno-jajeczna
          • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

            Gość: Rabi 02.04.02, 11:01 Odpowiedz


            Witam poświąteczne kobiety : Erykę, Minty, Tess, Nell, Merq !!!!
            A zajrzałam tu przez święta, ale nie było czasu na odpisywanie. Teraz wyjątkowo
            piszę sobie z domku, bo pracuję dzisiaj nietypowo późno.

            > Ale jak czytam post Ruby, to zaraz chce mi sie
            > odpisywac :-)

            Strasznie mi miło !!!

            > O wizytatorstwie akurat nie myslalam, ale o moze o czyms zblizonym; moze zwiodl
            > o
            > mnie to "um" w adresie. Ale to niewazne, ciesze sie, ze masz ciekawa prace.

            Ano jest ciekawa, "um" cię nie zawiodło, moje stanowisko tutaj jest faktycznie
            trochę nietypowe, ale w nietypowym kraju, w nietypowym mieście wszystko jest
            możliwe.....
            >
            > Ja zdecydowanie nie jestem, choc lubie dobre wino, ale tylko ze dwa razy zdarzy
            > lo
            > mi sie pic do lustra i to z powodow aseksualnych :-) Pewnie to taki sam przesad

            Oj też to lubię, ale słaba główka i antyalkoholowy organizm nie pozwoliłyby mi
            się uzależnić. Z przedawkowania za długo choruję i to mnie potem skutecznie
            odstrasza.


            > Hmm, mialas przynajmniej okazje do badan lingwistycznych ;-) Ale wspolczuje,
            > bo znam relacje znajomej mojej matki z pobytu w pokoju sanatoryjnym z kilkoma
            > paniami, z ktorymi w ogole nie mogla sie dogadac - nie chodzi o jezyk, tylko in
            > ny swiat

            Właśnie świat był zupełnie nie mój. Prędzej bym się chyba odnalazła w świecie
            Tolkiena niż w tamtym. W ostatnim dniu pobytu odnalazłam jedną bratnia duszyczkę,
            Była to nauczycielka z Gliwic, która znała nawet kilku moich przyjaciół ze
            studiów. A spotkałyśmy się tak późno, bo ona prawie nie wychodziła z pokoju (
            poza koniecznymi zabiegami ). Była po jakiejś operacji biodra i miała duże
            ograniczenia ruchowe. No, ale skad ja mogłam o niej wiedzieć !! Następnym razem
            ogłoszę sie chyba przez jakiś sanatoryjny radiowęzeł. Ludzie ! co ja piszę,
            następnego razu nie będzie !!! Bo sobie znowu ściągnę coś na łeb takim krakaniem.

            A jeszcze wracajac do sanatoryjnych obyczajów, to ja nie rozumiem jak można w
            sanatorium tyle pić co niektórzy kuracjusze. Ja strasznie naiwna byłam, bo
            myślałam, że tam wszyscy jeżdżą się leczyć. A tam straszne bale się odbywały.
            Niektórzy nawet na śniadanie nie mogli wstać.

            > Nie dziwie sie, domyslam sie, ze jest to mozliwe. W jakich dokumentach
            > funkcjonowaly takie rubryki? Na jakiej podstawie je wypelniano ?

            Takie rubryki dawniej funkcjonowały niestety w aktach procesowych. W tej chwili
            już ich nie ma. Ale jeśli jest to konieczne do materiałów operacyjnych (
            rozpracowanie, inwigilacja ) to takie sprawy są czasem bardzo istotne . Nie wiem,
            czy się jasno wyrażam, ale jaśniej nie mogę, ze względu na publiczność miejsca.
            W każdym razie chodzi mi o przestępczość związaną za sferą seksualną (
            np.pedofilia, molestowanie seksualne i inne )

            >do tej pory ludzie niechetnie sie przyznaja bez bicia do posiadania partnera tej
            > samej plci

            a dziwisz się, przecież w kraju żenady i atrapy nie można żyć normalnie. Dzięki
            temu przybywa nam miłych zwierzątek z gatunku kameleon.

            > chyba mnie nie podejrzewaja; kolezanki z jednej pracy przestaly sie wypytywac
            > kiedy wyjde za maz, bo chca byc litosciwe i nie poglebiac mojego zalu z powodu
            > faktu, ze nie powiodlo mi sie zlapac meza w odpowiednim czasie. W drugiej pracy
            >
            > znaly mojego bylego dobrego kolege, wiec jesli pytaja to o tajemniczego partner
            > a,
            > a nie o partnerke :-)
            Uwielbiam takie sytuacje :)))) Wyobrażam sobie ,że masz czasem niezły kabaret w
            rozmowach ze współpracownikami i znajomymi. Ja funkcjonuję jako "typowa" i
            normalna, tylko dlatego, że społeczeństwo ,które mnie otacza uważa,że skoro
            spełniłam się jako matka to przecież muszę być normalna :))

            >
            > Ja tez o tym marze, ale to takze poza moimi mozliwosciami. Szkoda, ze nie mozes
            > z,
            > bo o ile wiem, cos takiego sie dzieje takze w Krakowie. Mnie stac jedynie na
            > subskrypcje listy mailingowej Gender ;-)

            Tak , masz rację Gender jest w Krakowie w systemie zaocznym, a w Wawie tylko w
            dziennym podyplomowym. Ale te zaoczne są okropnie drogie !

            > Ojej, jaki mily opis, czytalam z prawdziwa przyjemnoscia. U nas tez na same
            > Swieta przyszla ladna pogoda, moje psy skorzystaly bo wybiegaly sie niemal do
            > padniecia po pachnacym wiosna lesie.

            Ale mi narobiłaś smaków. Może nie tyle lasem, co tymi psami. Z mojego życia
            ostatnia sunia zniknęła dwa lata temu. Teraz mamy w planach maleńką goldenkę albo
            labradorkę. Do tej pory w rodzinie królowały owczarki niemieckie. Ale z tymi
            planami jeszcze chyba poczekamy. Myślę,że najwcześniej zdecyduję się po wakacjach.
            W końcu to też jest wydatek i obowiązek. Ale ile bedzie przyjemności !!!
            Eryko ! Napisz coś więcej o swoich zwierzakach

            >
            > Aaaaaaale masz fajnie, obraz dla siebie!!! I antykwariat, ech ja do ksiegarni t
            > o
            > lece z wywieszonym ozorem :-)

            Zdarza mi się mieć fajnie, a w tym antykwariacie to Uta ma wszystko. Książki,
            antyki, porcelanę i inne dzieła sztuki przez duże S . Wypatrzyłam sobie nawet
            fajną cukierniczkę, ale cena mnie poraziła. Tak to jest, jak się ma drogie i
            wysublimowane kaprysy, a pensje z budżetówki :(((

            Kończę, bo muszę zasuwać na zakupy i szybko coś ugotować.
            Pozdrawiam wszystkie frakcje pracująco - gotujące, robiące zakupy i te, które
            muszą "jadać na mieście" Pozdrawiam bardzo, bardzo !!
            Rabi

            • 02.04.02, 23:22 Odpowiedz
              RUBY: Witam poświąteczne kobiety : Erykę, Minty, Tess, Nell, Merq !!!!

              Ja tez witam, z lekkim niedosytem odpoczynkowym, ale zlecialo, pewnie przez te
              zmiane czasu. Od jutra rana znow orka na ugorze :-(

              RUBY: A zajrzałam tu przez święta, ale nie było czasu na odpisywanie.

              Przez Swieta nikt sie nie odzywal, widac czym Mile Panie zajmuja sie w pracy ;-)

              RUBY: Oj też to lubię, ale słaba główka i antyalkoholowy organizm nie
              pozwoliłyby mi się uzależnić. Z przedawkowania za długo choruję i to mnie potem
              skutecznie odstrasza.

              Mnie sie nie udalo do tej pory upic, bo w odruchu samoobronnym zasypiam albo
              choruje... A rano wypominam zlosliwie towarzyszom od kieliszka ich wybryki, bo
              mnie jedynej film sie nie urywa. To znaczy, pare razy na rok zdarzaja mi sie
              takie spotkania towarzyskie z kolegami ze studiow, nie zeby to byla
              cotygodniowa norma ;-)

              RUBY: Była to nauczycielka z Gliwic, która znała nawet kilku moich przyjaciół
              ze studiów.

              Tak bywa czasem dziwnie... Moja Przyjaciolka poznala przez Internet
              kilka "innych kobiet". Jedna z nich okazala sie byc absolwentka tego samego
              liceum, co ona, chyba nawet wczesniej rozpoznawaly sie z widzenia. A kiedy
              spotkalysmy sie wszystkie trzy w Wwie to okazalo sie, ze ta krajanka K byla rok
              nizej ode mnie na studiach, na innym kierunku ale na tym samym wydziale i tez
              tak jakbym ja rozpoznawala przez mgle...

              RUBY: Następnym razem ogłoszę sie chyba przez jakiś sanatoryjny radiowęzeł.
              Ludzie ! co ja piszę, następnego razu nie będzie !!! Bo sobie znowu ściągnę coś
              na łeb takim krakaniem.

              Wlasnie! Jakim nastepnym razem!!!

              RUBY: A jeszcze wracajac do sanatoryjnych obyczajów, to ja nie rozumiem jak
              można w sanatorium tyle pić co niektórzy kuracjusze. Ja strasznie naiwna byłam,
              bo myślałam, że tam wszyscy jeżdżą się leczyć.

              He he to ja taka naiwna nie bylam... Mocno chorzy ludzie nie maja sily wystawac
              po skierowania do sanatorium a potem podlegac takiej kuracji w niemal "wesolym
              domku". Ja juz jako dziecko zauwazylam, ze kosze na smieci przed budynkami
              sanatoryjnymi sa wypelnione butelkami po wodce i szampanie.

              RUBY: Takie rubryki dawniej funkcjonowały niestety w aktach procesowych. W tej
              chwili już ich nie ma. Ale jeśli jest to konieczne do materiałów operacyjnych (
              rozpracowanie, inwigilacja ) to takie sprawy są czasem bardzo istotne . Nie
              wiem, czy się jasno wyrażam, ale jaśniej nie mogę, ze względu na
              publiczność miejsca. W każdym razie chodzi mi o przestępczość związaną za sferą
              seksualną ( np.pedofilia, molestowanie seksualne i inne )

              RUBY: Ach, teraz to rozumiem. Dzieki za wyjasnienie, zdaje sobie sprawe, ze
              ryzykujesz sporo piszac to tutaj, az mi glupio... Myslalam, ze ktos mi jakas
              rubryke wypelnil kiedy np. skladalam podanie o telefon :-) Zartuje nie na
              miejscu, zdajac sobie jednoczesnie sprawe jakie to dramaty - dla ofiar, rzecz
              jasna...

              RUBY: w kraju żenady i atrapy nie można żyć normalnie.Dzięki temu przybywa nam
              miłych zwierzątek z gatunku kameleon.

              Nie dziwie sie! A propos z&a, zaczelam sie przedzierac przez forum na KK, ale
              dzis znow przestaly mi sie wyswietlac podstrony na Kobietach... Odkad sama zyje
              jako takie zwierzatko - choc i tak moga mnie podejrzewac, bo nie korzystam z
              alibi w rodzaju dziecka albo bialozwiazkowego kolegi - i przekonalam sie, ze
              tak mozna, to z ciekawoscia przygladam sie innym, zastanawiajac sie, kto byc
              moze jeszcze...

              RUBY: Uwielbiam takie sytuacje :)))) Wyobrażam sobie ,że masz czasem niezły
              kabaret w rozmowach ze współpracownikami i znajomymi. Ja funkcjonuję
              jako "typowa" i normalna, tylko dlatego, że społeczeństwo ,które mnie otacza
              uważa,że skoro spełniłam się jako matka to przecież muszę być normalna :))

              Tak, wczoraj o malo sie nie wkopalam; moja dobra znajoma z polnocy kraju
              opowiadala jak to zakochala sie w niej pewna lesbijka i ile bylo "odkrecania"
              spraw, delikatnego przekonywania dziewczyny, ze milosc nie jest odwzajemniona.
              A ja, glupia pala, walnelam, ze znam jakas les z jej miasta. "Ojej, a
              wlasciwie to skad ja znasz, podrywala cie czy sie przyznala sama?" Wyjasnilam,
              ze jakos tak wyszlo samo i ze lesbijki nie gryza, to tez fajne kobiety. Potem
              szybko zaczelam opowiadac o moim rzekomym partnerze... Inna moja kolezanka
              hetero skontaktowala sie z moja Przyjaciolka przez Internet, bo ta moze jej
              pomoc w rozwiazaniu jej problemu, i tez pytanie, "ojeeeeeej, ona jest
              niesamowitaaaaa!!! a jak i kiedy sie poznalyscie?" Czasem wychodza z tego
              rozne qui pro quo i musze sie niezle pilnowac... Z ta normalnoscia matek to bym
              sie nie czula tak bezpieczna, choc faktycznie wiele osob nie kojarzy, ze mozesz
              byc "nienormalna" (szybko musze sobie kogos urodzic zeby uniknac tej
              etykietki!:)). Z kabaretowych sytuacji jeszcze jedna, kiedys opowiadalam mojej
              najblizszej przyjaciolce o tym, ze wybieramy sie z moja jedna taka znajoma -
              czyli z moja dziewczyna, ale ona jeszcze o nas nie wiedziala - na wakacyjny
              wyjazd i zazartowalam, ze moze dziwnie bedzie zakwaterowac sie w hotelu w
              jednym pokoju. A ona na to "e tam, no cos ty, lesie z dzieckiem?" :-)))
              Ale wracajac do mojego ostrzezenia, ze dziecko moze nie byc zaslona dymna -
              kiedys jedna kobieta wyczula na rodzinno-przyjacielskiej uroczystosci, ze moja
              Przyjaciolka jest z jej obozu... Nie pomogl fakt, ze byla wtedy w towarzystwie
              wlasnych rodzicow i malutkiego dziecka i z obraczka na palcu, ani nawet to, ze
              wtedy chyba jeszcze nie calkiem zdawala sobie sprawe z tych "niezdrowych"
              sklonnosci. Pol roku pozniej ta dobra detektywka i jej partnerka spotkaly sie
              znow na jakims ognisku z moja Mila, ktora ponownie pojawila sie z dzieckiem i
              obraczka, ale juz po tym, jak stalysmy sie para. W pewnym momencie, po wypiciu
              odpowiedniej ilosci napojow wyskokowych, pani detektyw przyznala sie, ze
              towarzyszaca jej kolezanka jest jej dziewczyna, na co moja Przyjaciolka
              odwaznie odrzekla,ze tez ma dziewczyne. Rozmowczyni spokojnie, bez sladu
              zaskoczenia powiedziala, "tak, wiedzialam od chwili, kiedy sie spotkalysmy po
              raz pierwszy". :-)

              RUBY: Ale mi narobiłaś smaków. Może nie tyle lasem, co tymi psami.

              Ja Cie juz bardzo lubie, ale moich psow zjesc nie dam nikomu! :-) Mam kota i
              psy - mieszance, sredniej wielkosci, gladkowlose, szybko biegajace (teraz sobie
              wyobrazam ciekawskich czytelnikow forum, ktorzy nagle zapragneli zobaczyc jak
              wyglada taka prawdziwa lesba - rozbiegaja sie po okolicznych lasach majac
              nadzieje, ze gdzies natkna sie na taka jedna ciagniona na smyczy przez stado
              psow Baskervillow, ha! to ona! lup z flinty!). Seniorka rodu przyblakala sie do
              mnie 8 lat temu jako mloda suka po pierwszym oszczenieniu sie (tak
              zdiagnozowala ja nasza urocza kocia i psia pani doktor); ktos widzial, jak
              zostala wypchnieta z samochodu przez wlascicieli, ktorym sie znudzila.
              Ech, co ja bym takim... I tak dobrze, ze nie przywiazali psa do drzewa w lesie.
              Psy sa przyjemnoscia wielka i ukojeniem codziennych stressow, ale uprzedzam
              Cie - zreszta wiesz, bo mialas juz ich kilka - nie bylam na dluzszych wakacjach
              od kilku lat :-( Moja kolezanka (ta, ktora uwaza moja dziewczyne za
              niesamowita - pewnie dlatego, ze nie wie, ze to moja dziewczyna ;)) mowi mi, ze
              juz przestala mnie do siebie zapraszac w odwiedziny, bo wie, ze raczej nie
              przyjade, "bo psy". Fakt, nie moge polegac na sasiadach, na rodzinie tez tak
              srednio.

              RUBY: Zdarza mi się mieć fajnie, a w tym antykwariacie to Uta ma wszystko.
              Książki, antyki, porcelanę i inne dzieła sztuki przez duże S . Wypatrzyłam
              sobie nawet fajną cukierniczkę, ale cena mnie poraziła. Tak to jest, jak się ma
              drogie i wysublimowane kaprysy, a pensje z budżetówki :(((

              Och, czyli to taki prawdziwy antique shop :) O budzetowych pensjach mi nie
              wspominaj... Ciekawscy, ktorzy nie zdolali ustrzelic mnie w lesie moga poszukac
              mnie w miescie - to bedzie ta, co chodzi w butach z zeszlego sezonu ale za to
              ma zawsze tor
              • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                Gość: Rabi 04.04.02, 12:56 Odpowiedz
                Witajcie !!
                " Obudziłam się później niż zwykle
                wstałam z łóżka w radiu była muzyka
                najpierw zdjełam koszulę
                potem trochę tańczyłam......."
                Ciekawe ,czy ktoś jeszcze pamięta tą wspaniałą balladę.
                Eryko ! Jesteś tylko rok młodsza ode mnie , więc powinnaś ;)
                Faktycznie pospałam dziś dłużej, wybieram nadgodziny i dzisiaj leniuchowanie na
                całego. To w ramach odwyku od 200% normy.

                > Mnie sie nie udalo do tej pory upic, bo w odruchu samoobronnym zasypiam albo
                > choruje... A rano wypominam zlosliwie towarzyszom od kieliszka ich wybryki, bo
                > mnie jedynej film sie nie urywa. To znaczy, pare razy na rok zdarzaja mi sie
                > takie spotkania towarzyskie z kolegami ze studiow, nie zeby to byla
                > cotygodniowa norma ;-)

                A kto tu mówi o cotygodniowych normach :)). Ja się też nie upijam tak by padać i
                zapominać o bożym świecie. Ale jak jestem w świetnym towarzystwie i piję coś co
                lubię, to kończę wtedy, kiedy zapala się magiczna lampka (która mówi : jeszcze
                trochę i porozmawiasz w nocy z tygrysem, chcesz pisać jutro testament czując,że
                umierasz ? ) I wtedy mówię sobie dość. A nieco wcześniej to sobie śpiewam :
                " Kiedy powiem sobie dość,
                a ja wiem, że to już niedługo..."
                Tak w ogóle to czesto sobie śpiewam, bo kocham słuchać dużo dobrej muzyki.

                > Nie dziwie sie! A propos z&a, zaczelam sie przedzierac przez forum na KK, ale
                > dzis znow przestaly mi sie wyswietlac podstrony na Kobietach... Odkad sama zyje

                Serwis KK został przebudowany i cały czas się uzupełnia - dostałam dzisiaj m@ila
                od naczelnej webmaster. Widzę tam nawet swoje pomysły na zmiany, nie wspominajac
                już o galerii.

                > jako takie zwierzatko - choc i tak moga mnie podejrzewac, bo nie korzystam z
                > alibi w rodzaju dziecka albo bialozwiazkowego kolegi - i przekonalam sie, ze
                > tak mozna, to z ciekawoscia przygladam sie innym, zastanawiajac sie, kto byc
                > moze jeszcze...

                Jasne ,że można tak jak ty, nie korzystać z alibi. Poza tym, przecież nie
                wszystkie alibi były planowane. A ja odkąd zaczęłam się przyglądać, to z wielkim
                szokiem czasami stwierdam i przyznaję, że kobiet podobnych do mnie jest coraz
                więcej.
                A już najwięcej w branży ,że tak określę artystyczno - rozrywkowej. Wolne zawody,
                wolna miłość, nieskrępowane obyczaje wielkich miast. Tam się chyba zdecydowanie
                lepiej żyje jeśli chodzi o anonimowość. Łatwiej się zmieszać w tłumie. Łatwiej
                również odnaleźć "swoich". Ja mieszkam w grajdołku, ale jakoś nie narzekam.
                Czasem nachodzą mnie takie krakowskie nostalgie, ale wtedy wsiadam w jakis pojazd
                i już tam jestem.

                >Wyjasnilam,
                > ze jakos tak wyszlo samo i ze lesbijki nie gryza, to tez fajne kobiety. Potem
                > szybko zaczelam opowiadac o moim rzekomym partnerze... Inna moja kolezanka
                > hetero skontaktowala sie z moja Przyjaciolka przez Internet, bo ta moze jej
                > pomoc w rozwiazaniu jej problemu, i tez pytanie, "ojeeeeeej, ona jest
                > niesamowitaaaaa!!! a jak i kiedy sie poznalyscie?" Czasem wychodza z tego
                > rozne qui pro quo i musze sie niezle pilnowac...

                Faktycznie, czasem chciałoby się tak po prostu porozmawiać na te tematy z bliską
                przyjaciółką, ale raz,że strach przed wkopaniem się nie pozwala, dwa - trudno
                wyczuć jaka byłaby reakcja gdybym pozwoliła sobie wyrazić odważne sądy.
                Choć muszę Ci powiedzieć, że siedziałam ostatnio z przyjaciółkami mężatkami na
                kawce i jedna z nich ( jest w trakcie rozwodu ) stwierdziła,że gdyby miała sobie
                powtórnie ułożyć z kimś życie ,to wolałaby z kobietą. Ale nie wyczułam w tym
                żadnych podtekstów i odebrałam to jak wielkie rozczarowanie męskim światem i
                małżeństwem. Jeśli kiedyś wróci do tych tematów pozwolę sobie trochę ją wypuścić
                i delikatniutko to wybadać.

                >Z ta normalnoscia matek to bym
                >
                > sie nie czula tak bezpieczna, choc faktycznie wiele osob nie kojarzy, ze mozesz
                >
                > byc "nienormalna" (szybko musze sobie kogos urodzic zeby uniknac tej
                > etykietki!:)).

                Wcale nie mówię,że czuję się bezpieczna tak do końca. Ale do tej pory nie
                zdarzyło mi się być w kłopotliwej sytuacji, lub odpowiadać na kłopotliwe pytania.
                Może dlatego,że ja bardzo spokojna kobieta jestem, a może to sztuka dobrego
                kamuflażu. Nie wiem. Zacznę się zastanawiać jak pojawią się problemy.

                > Ale wracajac do mojego ostrzezenia, ze dziecko moze nie byc zaslona dymna -
                > kiedys jedna kobieta wyczula na rodzinno-przyjacielskiej uroczystosci, ze moja
                > Przyjaciolka jest z jej obozu... Nie pomogl fakt, ze byla wtedy w towarzystwie
                > wlasnych rodzicow i malutkiego dziecka i z obraczka na palcu, ani nawet to, ze
                > wtedy chyba jeszcze nie calkiem zdawala sobie sprawe z tych "niezdrowych"
                > sklonnosci. Pol roku pozniej ta dobra detektywka i jej partnerka spotkaly sie
                > znow na jakims ognisku z moja Mila, ktora ponownie pojawila sie z dzieckiem i
                > obraczka, ale juz po tym, jak stalysmy sie para. W pewnym momencie, po wypiciu
                > odpowiedniej ilosci napojow wyskokowych, pani detektyw przyznala sie, ze
                > towarzyszaca jej kolezanka jest jej dziewczyna, na co moja Przyjaciolka
                > odwaznie odrzekla,ze tez ma dziewczyne. Rozmowczyni spokojnie, bez sladu
                > zaskoczenia powiedziala, "tak, wiedzialam od chwili, kiedy sie spotkalysmy po
                > raz pierwszy". :-)

                Ile pikanterii w tej sytuacji. Wiesz, znam kobiety,które uwielbiją w ten sposób
                eksperymentować. Właśnie nie dalej jak wczoraj jedna z nich opowiadała mi o
                konieczności dostarczania sobie adrenaliny przy okazji organizowania spotkań
                swojej byłej, swojej obecnej, byłej swojej obecnej i obecnej swojej byłej :)))))
                Ludzie to mają zdrowie. Zapomniała tylko w kontekście tej swojej adrenaliny jak
                one wszystkie na siebie zareagują i co będą czuły. No pewno był to dla niej
                drobiazg zupełny. Ja tego nie rozumiem. Może jestem jakaś dziwna. W każdym razie
                tłumaczyłam jej to parę godzin i nie jestem pewna, czy mnie zrozumiała.

                > Ja Cie juz bardzo lubie, ale moich psow zjesc nie dam nikomu! :-) Mam kota i
                > psy - mieszance, sredniej wielkosci, gladkowlose, szybko biegajace

                Wolę gotowane ryby z grzybami mun :))))
                Pokaż mi swoje zwierzę, a powiem Ci kim jesteś :))) Rozumiemy się !!



                > wyobrazam ciekawskich czytelnikow forum, ktorzy nagle zapragneli zobaczyc jak
                > wyglada taka prawdziwa lesba - rozbiegaja sie po okolicznych lasach majac
                > nadzieje, ze gdzies natkna sie na taka jedna ciagniona na smyczy przez stado
                > psow Baskervillow, ha! to ona! lup z flinty!).

                Chciałabym to oglądać gdzieś z góry :)))) Oczywiście nie pozwoliłabym ani na
                odstrzelenie Ciebie ani psów. Ja bardzo dobrze strzelam :)) A jeszcze mały
                celownik optyczny..... bach .... i już po chłopie !!

                > Moja kolezanka (ta, ktora uwaza moja dziewczyne za
                > niesamowita - pewnie dlatego, ze nie wie, ze to moja dziewczyna ;)) mowi mi, ze
                >
                > juz przestala mnie do siebie zapraszac w odwiedziny, bo wie, ze raczej nie
                > przyjade, "bo psy". Fakt, nie moge polegac na sasiadach, na rodzinie tez tak
                > srednio.

                Dzięki za opis piesków. Z wyjazdami u mnie może być podobnie. Będzie problem. Ale
                mam jedną fajną młodą kumpelę, która kocha psy i nie posiada swojego. Już kilka
                razy się deklarowała, że zabierze zwierzaka do siebie ,albo zamieszka na czas
                wyjazdu u mnie.

                > Och, czyli to taki prawdziwy antique shop :) O budzetowych pensjach mi nie
                > wspominaj... Ciekawscy, ktorzy nie zdolali ustrzelic mnie w lesie moga
                poszukac
                > mnie w miescie - to bedzie ta, co chodzi w butach z zeszlego sezonu ale za to
                > ma zawsze tor

                I trzymaj ten tor !!!

                A tak właściwie to zmieniłaś mi nick ,na ten z KK. I co ja teraz mam zrobić.
                Skołowana trochę jestem, bo nie wiem jak mam się podpisywać :))))
                Pozdrawiam serdecznie !! Ruby - Rabi



                • 05.04.02, 00:25 Odpowiedz
                  Czesc Ruby i Milczace

                  (czy ktos nas w ogole jeszcze czyta, czy my sobie wymieniamy takie otwarte e-
                  maile? ;-)

                  ) " Obudziłam się później niż zwykle
                  ) wstałam z łóżka w radiu była muzyka
                  ) najpierw zdjełam koszulę
                  ) potem trochę tańczyłam......."
                  ) Ciekawe ,czy ktoś jeszcze pamięta tą wspaniałą balladę.
                  ) Eryko ! Jesteś tylko rok młodsza ode mnie , więc powinnaś ;)

                  ...przez chwile sie czulam jak dziewczyna ze "swierszczyka"
                  Ten z przeciwka, co ma kota i rower
                  stal przy oknie nieruchomo jak skala
                  pomyslalam, to dla ciebie ta rewia
                  rusz sie - przeciez nie bede tak stala :-)

                  Pewnie, ze pamietam, dobre radio w ponurych latach - ta Martyna to byl 1982 rok,
                  czasem wydaje mi sie, ze to wczoraj bylo :-) Wiesz co? Czasem mam tak bardzo
                  smiesznie - idzie ulica jakis nastolatek, widze go z daleka i mysle, o, czy to
                  nie moj kolega z podstawowki? Za chwile dociera do mnie ze ludzi, z ktorymi
                  chodzilam do szkoly powinnam przeciez szukac wsrod lysiejacych, brzuchatych
                  facetow, tymczasem w moich wspomnieniach moje kolezanki i koledzy maja nadal po
                  10-15 lat :-)
                  A propos radia, to smutne. W tych ponurych czasach muzyczne radio bylo takie
                  dobre, niespieszne, teraz przestalam sluchac juz nawet Trojki, pozdejmowali moje
                  ulubione audycje, moje pokolenie sie juz nie liczy, moze dlatego, ze nie jestem
                  juz atrakcyjnym konsumentem ;-) A niech sie wypchaja. Slucham sobie
                  starej, "mojej' muzyki - jesli mam czas...

                  ) A kto tu mówi o cotygodniowych normach :)). Ja się też nie upijam tak by padać
                  ) zapominać o bożym świecie. Ale jak jestem w świetnym towarzystwie i piję coś co
                  ) lubię, to kończę wtedy, kiedy zapala się magiczna lampka (która mówi : jeszcze
                  ) trochę i porozmawiasz w nocy z tygrysem, chcesz pisać jutro testament czując,że
                  ) umierasz ? ) I wtedy mówię sobie dość.

                  Z jakim tygrysem??? :-)

                  ) Serwis KK został przebudowany i cały czas się uzupełnia - dostałam dzisiaj m@il
                  ) od naczelnej webmaster. Widzę tam nawet swoje pomysły na zmiany, nie
                  ) wspominajac już o galerii.

                  A ja dostalam juz wczoraj :-) Zaczelam przegladac, ale skoro mowisz o swoich
                  pomyslach, to musze sie jeszcze przyjrzec; do galerii jeszcze nie dotarlam; tyle
                  linkow!!! :-)

                  ) Jasne ,że można tak jak ty, nie korzystać z alibi. Poza tym, przecież nie
                  ) wszystkie alibi były planowane. A ja odkąd zaczęłam się przyglądać, to z
                  ) wielkim szokiem czasami stwierdam i przyznaję, że kobiet podobnych do mnie
                  ) jest coraz więcej.

                  No nie, przeciez kobiety nie rodza dzieci po to, zeby nie podejrzewano ich o
                  niezdrowe uczucia do innych dziewczyn; ja tez nie wiazalam sie z facetami po to,
                  zeby pozniej pamietano ze ktos kiedys mnie widzial z jakims, wiec nie moge byc
                  jedna z tych (...) Taki glupi skrot myslowy mi wyszedl. A swoja droga to ciekawe,
                  dlaczego tych kobiet takich jak my jest coraz wiecej, jak mowisz. Masz na to
                  jakas teorie? Wydaje mi sie, ze duzo w tej kwestii zrobil Internet, "osmielajac"
                  wiele dziewczyn; umozliwiajac im nawiazanie kontaktu z podobnymi sobie. Mysle
                  zwlaszcza o kobietach spoza Wwy, takich jak ja - nigdy nie zaczepilabym
                  dziewczyny o ktorej nie wiedzialabym, ze jest taka jak ja, a skad mialabym to
                  wiedziec? Nie podrywajac kolezanek hetero, nie chodzac po klubach, ktorych
                  zreszta w promieniu 50km od mojego miejsca zamieszkania nie ma, pozostalabym
                  chyba albo sama, albo w malo udanym zwiazku lub kolejnych zwiazkach z
                  mezczyznami, noszac przez cale zycie tajemnice w moich myslach. Jeszcze inne moje
                  przypuszczenia to te branzowe miejsca w duzych miastach, moze ciekawosc
                  spowodowana coraz czestszym pojawianiem sie les i bi w popkulturze?

                  ) A już najwięcej w branży ,że tak określę artystyczno - rozrywkowej. Wolne
                  ) zawody, wolna miłość, nieskrępowane obyczaje wielkich miast. Tam się chyba
                  ) zdecydowanie lepiej żyje jeśli chodzi o anonimowość. Łatwiej się zmieszać w
                  ) tłumie. Łatwiej również odnaleźć "swoich". Ja mieszkam w grajdołku, ale jakoś
                  ) nie narzekam. Czasem nachodzą mnie takie krakowskie nostalgie, ale wtedy
                  ) wsiadam w jakis pojazd i już tam jestem.

                  Artysci zawsze byli niekonwencjonalni. W tym srodowisku chyba i tak znajdziesz
                  wiecej les niz na zjezdzie ksiegowych albo wsrod, powiedzmy, kucharek. A moze
                  tylko wydaje sie, ze tych osob jest duzo, bo sie z nimi stykasz? To tak jak moi
                  podopieczni nie chcieli uwierzyc, ze w kraju jest jakies 6-7 % ludzi z wyzszym
                  wyksztalceniem. "Ale przeciez moi rodzice, moja kolega z klasy, moj brat, oni
                  sa po studiach!", zawolal jeden chlopak. No ale w takim srodowisku on sie obraca,
                  kiedy go zapytalam, to okazalo sie, ze nie zna osobiscie/dobrze zadnego
                  pracownika pobliskich fabryk, itp.
                  Ja ponarzekalabym, ale szczerze mowiac, nie mam czasu na zycie towarzyskie i
                  tak :-) Wsrod cyganerii nie mam znajomych...

                  ) Faktycznie, czasem chciałoby się tak po prostu porozmawiać na te tematy z blisk
                  ) przyjaciółką, ale raz,że strach przed wkopaniem się nie pozwala, dwa - trudno
                  ) wyczuć jaka byłaby reakcja gdybym pozwoliła sobie wyrazić odważne sądy.

                  Moja najblizsza przyjaciolka wie o mnie, nie wytrzymalam, musialam powiedziec,
                  czujac, ze mnie nie potepi, bo kiedys sie przyjaznila z gejem. I jest dobrze,
                  nawet mi sie przyznala, ze bedac w ciazy myslala o kobietach, ale to bylo
                  daaaawno temu. Ale z drugiej strony - moze jestem przewrazliwiona - jakos sie ta
                  nasza znajomosc zmienila, usztywnila nawet. Teraz sie troche boje jej
                  napisac "caluje" na koncu listu, zeby nie zabrzmialo dwuznacznie, choc ona wie,
                  ze ja swiata poza moja dziewczyna nie widze...

                  ) Choć muszę Ci powiedzieć, że siedziałam ostatnio z przyjaciółkami mężatkami na
                  ) kawce i jedna z nich ( jest w trakcie rozwodu ) stwierdziła,że gdyby miała sobi
                  ) powtórnie ułożyć z kimś życie ,to wolałaby z kobietą. Ale nie wyczułam w tym
                  ) żadnych podtekstów i odebrałam to jak wielkie rozczarowanie męskim światem i
                  ) małżeństwem. Jeśli kiedyś wróci do tych tematów pozwolę sobie trochę ją wypuści
                  ) ć i delikatniutko to wybadać.

                  Tak, one tak wszystkie mowia w kontekscie rozczarowania facetami, ale moze gdybys
                  zaczela drazyc temat, to by sie wyparly - jaaaaaa? ja nic takiego nie
                  powiedzialaaaaam! Tylko zartowalam! :-) A poza tym... Wiele osob wyobraza sobie
                  jakies slodkie obrazki z nocnych filmow w ktorych dwie panie kotluja sie na
                  lozku, moze sobie mysla, "to pewnie fajne, no i taka kobieta nie bylaby takim
                  gnojkiem jak moj byly maz, ona by mnie zrozumiala..." Ale ciekawe, czy gdyby
                  zeszly z chmur na ziemie, zaczely traktowac taka mozliwosc powaznie a nie jako
                  wziecie odwetu na tych "wrednych facetach" to nadal odwazylyby sie na to
                  ukladanie sobie zycia z kobieta... Bo wlasnie odwagi tu potrzeba, w zmaganiu sie
                  z otoczeniem, czasem nawet z wrogoscia rodziny.

                  ) Ile pikanterii w tej sytuacji. Wiesz, znam kobiety,które uwielbiją w ten sposób
                  ) eksperymentować. Właśnie nie dalej jak wczoraj jedna z nich opowiadała mi o
                  ) konieczności dostarczania sobie adrenaliny przy okazji organizowania spotkań
                  ) swojej byłej, swojej obecnej, byłej swojej obecnej i obecnej swojej byłej :))))
                  ) Ludzie to mają zdrowie. Zapomniała tylko w kontekście tej swojej adrenaliny jak
                  ) one wszystkie na siebie zareagują i co będą czuły. No pewno był to dla niej
                  ) drobiazg zupełny. Ja tego nie rozumiem. Może jestem jakaś dziwna. W każdym razi
                  ) tłumaczyłam jej to parę godzin i nie jestem pewna, czy mnie zrozumiała.

                  To chyba jakas bardzo nastoletnia osoba albo tuz po okresie adolescencji, bo
                  dojrzali ludzie tak sie nie zachowuja. Nie wiem, czy bardziej mnie to smieszy,
                  czy przeraza, takie niehumanitarne, dziecinne zachowanie. Nie jestes dziwna, a
                  nawet jesli, to jestesmy dwie :-)

                  ) Wolę gotowane ryby z grzybami mun :))))
                  ) Pokaż mi swoje zwierzę, a powiem Ci kim jesteś :))) Rozumiemy się !!

                  Grzyby mun chetnie ale bez ryby gotowanej :-((( To ja Ci jeszcze pokaze kota :-)

                  ) Chciałabym to oglądać gdzieś z góry :)))) Oczy
                  • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                    Gość: Rabi 06.04.02, 16:33 Odpowiedz
                    Chyba faktycznie nikt nas już nie czyta. Już miałam taką sytuację na forum KK,
                    kiedy to zostałyśmy same z " ren" - reszta towarzystwa wymiękła w naszym
                    temacie !


                    ) Pewnie, ze pamietam, dobre radio w ponurych latach - ta Martyna to )byl 1982
                    rok,

                    Martyna jest jak stare wino :) Ale dla odmiany zapodam coś mniej
                    przygnębiającego. Taki piękny energetyzujący hymn, który kołatał mi się po
                    głowie przez kilka ostatnich dni
                    ....." O siebie walcz, dobrze słuchaj mnie
                    O siebie walcz, nie poddawaj się
                    O siebie walcz, póki sen się śni
                    O siebie walcz , póki starcza sił
                    Badź jak skała , bądź jak woda
                    i bądź zawsze taka młoda !
                    Bądź poezją, bądź zaklęciem
                    co głupotę zmienia w szczęście
                    Bądź jak piorun, bądź jak pocisk
                    co dla serca ogień nosi........"

                    Dosyć śpiewania, bo to nie kącik muzyczny. Poza tym, jak bym dostała większego
                    wjazdu, to wyspiewam całe lata 80-te :)))

                    )czasem wydaje mi sie, ze to wczoraj bylo :-) Wiesz co? Czasem mam tak )bardzo
                    )smiesznie - idzie ulica jakis nastolatek, widze go z daleka i mysle, )o, czy
                    to
                    )nie moj kolega z podstawowki?

                    Mam pdobne odczucia i bardzo mi brakuje klimatów z tamtych lat. Poza tym
                    spotykam nadal ludzi jeszcze z liceum, ale jakoś wszyscy tak zabiegani są, że
                    kontakty ograniczają się do krótkiej wymiany zdań gdzieś na ulicy. Częstsze
                    kontakty utrzymuję z jednym z naszych klasowych małżeństw. Bardzo fajni ludzie,
                    którym woda sodowa mimo wysokich stanowisk nie uderzyła do głowy.

                    )A propos radia, to smutne. Slucham sobie
                    )starej, "mojej' muzyki - jesli mam czas...

                    Ja się szrpnęłam i kolekcjonuję te składanki Marka Niedźwieckiego na CD
                    "Lista przebojów programu 3 ". Mam ich 17. Rozpoczyna rok 1982, ostatnią mam
                    już z 1997r. Najlepsze są te z lat 82-92.

                    )Z jakim tygrysem??? :-)

                    Hmm...Rozmowa z tygrysem..jak by Ci to wyjaśnić. To jest usuwanie w sposób
                    gwałtowny menu znajdującego się w żołądku. Gwałtowne ruchy powodują właśnie
                    odgłosy przypominajace ryk tygrysa. W połączeniu z echem, które tworzy się w
                    muszli klozetowej powstają właśnie niepowtarzalne dźwięki i wibracje. Proponuję
                    nie wdawać się w szczegóły anatomiczno- akustyczne :)) Szanuję innych
                    czytających :))


                    ) A swoja droga to ciekawe,
                    )dlaczego tych kobiet takich jak my jest coraz wiecej, jak mowisz. Masz na to
                    jakąś teorię ?

                    Nie wiem,czy to jest moja teoria, ale wydaje mi się,że kobiety z racji swej
                    wrażliwości częściej dążą do ideału w związkach emocjonalnych.
                    Czy są jednak zadowolone w nowym związku z inną kobietą trudno mi oceniać.
                    Przyznam jednak, że nie znam związku dwóch kobiet, który trwał by więcej niż 5
                    lat. A te, które się rozpadają pozostawiają niestety takie same rozczarowania.
                    I tu gdybym zaczęła rozwijać tą teorię mogłabym dojść w pewnym momencie do
                    sprzecznych wniosków. W tej chwili uważam jednak,że pewne jest tylko to, że
                    kobieta z kobietą zawsze zdoła się porozumieć. Często nawet bez słów. Kobiety
                    potrafią mysleć do przodu, czego u mężczyzn nie stwierdziłam :)) Do mężczyzny
                    trzeba mówić prostymi zdaniami, żeby zrozumiał i jasno eksponować swoje
                    oczekiwania.
                    Facet to najprostsze i nieskomplikowane urządzenie - zaledwie jedna
                    dźwignia :)) [ Może wreszcie kogoś sprowokuję do dyskusji ]
                    Kobiety mogą sie porozumiewać językiem symboli, poezji, gestów, min.
                    Poza tym w zwiazkach damsko-męskich częściej dochodzi do konfliktu
                    oczekiwań.Częstsze są konflikty wynikające z nieumiejętności rozmowy ze sobą. A
                    kobieta z kobietą...... Ach można godzinami rozmawiać i zawsze będzie mało. Jak
                    mi jeszcze coś przyjdzie do głowy to rozwinę wątek,
                    w tej chwili muszę mieć podzielną uwagę :((

                    )Jeszcze inne moje przypuszczenia to te branzowe miejsca w duzych )miastach,
                    moze ciekawosc spowodowana coraz czestszym pojawianiem sie )les i bi w
                    popkulturze?

                    W moim miescie również nie ma takich miejsc. Ale ja na to mam swoja teorię i
                    juz kilka razy z tego powodu wywołałam święte oburzenie.
                    Powiem krótko. Owszem branżowe miejsca ułatwiają poznawanie sie, kontakty. Z
                    drugiej jednak strony kojarzy mi się to z rezerwatem Indian lub innymi
                    zamkniętymi enklawami. To jest świadome izolowanie się od społeczeństwa. Co
                    daje taka izolacja ? Utrwala stereotypy , o tym,że to wszystko jest
                    nienormalne, godne potępienia. Trudno przekonać np nobliwą panią, że w lokalu
                    branżowym ,gdzie skupiają sie same panie lub sami panowie nie odbywa się n ic
                    sprośnego. Nie wiem, ale wydaje mi się to jakieś dziwne wszystko. To taka
                    kwadratura koła. Z jednej strony mówi się o potrzebie tolerancji, z drugiej
                    czasem sie prowokuje do nietolerancji. Tak samo mieszane uczucia mam wobec
                    Parady Miłości.
                    Z jednej strony super sprawa- demonstracja wolności, miłości z drugiej
                    niektóre obrazki są bardzo prowokujące i obsceniczne. Temat pozostawiam do
                    dyskusji.


                    )Artysci zawsze byli niekonwencjonalni. W tym srodowisku chyba i tak
                    )znajdziesz
                    )wiecej les niz na zjezdzie ksiegowych albo wsrod, powiedzmy, kucharek

                    Jest tam faktycznie więcej les, ale artyści to ludzie bardzo otwarci,
                    nieskrępowani, często bezpruderyjni. Wśród nich nie uprawia się "dulszczyzny".
                    Wśród ludzi o bardziej prozaicznych zawodach jest więcej kontroli na własnymi
                    emocjami, jest "inny rozsądek". Tak jak to kiedyś powiedział mój syn : " Im
                    bardziej prosty i nieskomplikwany człowiek tym więcej ma różnych obciachów "

                    )Ja ponarzekalabym, ale szczerze mowiac, nie mam czasu na zycie )towarzyskie i
                    )tak :-) Wsrod cyganerii nie mam znajomych...

                    Moje życie towarzyskie też nie jest bujne, a kontakty z cyganerią mam tylko
                    okazyjne. Może to i dobrze. Jestem sobą. Gdybym się częściej z nimi widywała
                    miałabym większy apetyt na życie :))) A mój jest wystarczajacy.


                    )Moja najblizsza przyjaciolka wie o mnie, nie wytrzymalam, musialam
                    )powiedziec,
                    )czujac, ze mnie nie potepi, bo kiedys sie przyjaznila z gejem. I jest )dobrze,

                    Gratuluję odwagi !! Ja jestem tchórzem, poza tym mam właśnie przeczucie,że
                    można wiele zepsuć, a gdyby mi się zepsuły kontakty z najlepszą przyjaciółką to
                    byłoby mi bardzo ciężko na duszy.
                    Co do gejów: Mam wspaniałego przyjaciela, z którym wychowywalismy się na jednym
                    podwórku. I to ja pierwsza o nim wiedziałam i ja pierwsza go zrozumiałam. To
                    bardzo bogaty wewnętrznie i wrażliwy człowiek. I to bedzie przyjaźń do grobowej
                    deski !!

                    )Może gdybyś zaczela drazyc temat, to by sie wyparly - jaaaaaa? ja nic takiego
                    nie
                    powiedzialaaaaam! Tylko zartowalam! :-)

                    Spróbuję delikatnie pdrążyć. Zabawię się w takiego sercowego hydraulika .Czasem
                    pomagam sobie w takich tematach technikami nieco humorystycznymi. W ten sposób
                    sama jestem dwuznaczna, a wyciagam to czego oczekuję. I proszę tego nie mylić z
                    manipulacją.

                    )ukladanie sobie zycia z kobieta... Bo wlasnie odwagi tu potrzeba, w )zmaganiu
                    sie z otoczeniem, czasem nawet z wrogoscia rodziny.

                    I to odwagi przez wielkie "O" . To przecież postawienie wszystkiego na jedną
                    kartę. Nie każdego stać na taką odwagę.

                    )To chyba jakas bardzo nastoletnia osoba albo tuz po okresie )adolescencji, bo
                    dojrzali ludzie tak sie nie zachowuja. Nie wiem, czy )bardziej mnie to smieszy,
                    czy przeraza, takie niehumanitarne, )dziecinne zachowanie. Nie jestes dziwna, a
                    nawet jesli, to jestesmy )dwie :-)

                    Okres dojrzewania to ona już chyba :)) ma za sobą, bo to prawie 30-letnia baba.
                    Ale myślę,że to jest kwestia filozofii życiowej, uznawania kosmicznego systemu
                    wartości. Zupełny brak empatii, głębszej refleksji, może jakaś emocjonalna
                    brawura. Ale to jest tak : powiem jej,że brakuje jej wyobraźni, to stwierdzi,że
                    to właśnie mnie brakuje wyobraźni. Te typy tak mają :))

                    )Grzyby mun chetnie ale bez ryby gotowanej :-((( To ja Ci jeszcze pokaze kota :-
                    )

                    ) Chciałabym to oglądać gdzieś z góry :)))) Oczy

                    Mam wrażenie, słuszne chyba,że ucięło twój post. Bo tak byś nie zakończyła,
                    nawet będąc frakcją wyjątkowo roztrzepa
                    • 06.04.02, 19:15 Odpowiedz
                      FAKTYCZNIE UCIELO MI KONCOWKE POSTU - TERAZ WIDZE, ZE POPRZEDNIEGO TEZ, ALE NIE
                      DAM SIE CENZURZE! :-) PISZE SWOJE POSTY OFFLINE I JAKIMS CUDEM
                      ZACHOWALAM "BRUDNOPIS". OTO WIEC CIAG DALSZY. NA TWOJ POST POPOLUDNIOWY
                      ODPOWIEM JESZCZE PRZED NIEDZIELA, POZDRAWIAM
                      Eryka, frakcja amputowanych postow :(

                      R:
                      Chciałabym to oglądać gdzieś z góry :)))) Oczywiście nie pozwoliłabym ani na
                      odstrzelenie Ciebie ani psów. Ja bardzo dobrze strzelam :)) A jeszcze mały
                      celownik optyczny..... bach .... i już po chłopie !!

                      Z gory nic bys nie zobaczyla, bo korony drzew by nas zaslanialy :-)
                      Z kim ja sie zadaje!!! Powiem cos nie tak i dostane srutem w zadek.

                      R:
                      Dzięki za opis piesków. Z wyjazdami u mnie może być podobnie. Będzie problem.
                      Ale mam jedną fajną młodą kumpelę, która kocha psy i nie posiada swojego. Już
                      kilka razy się deklarowała, że zabierze zwierzaka do siebie ,albo zamieszka na
                      czas wyjazdu u mnie.

                      Ojej, dlaczego ja nie mam takich kumpel albo przynajmniej kumpli? Jedyna
                      przegnaly same psy; tak sie nimi zachwycala, ze najmniejszy, ze strachu (psy
                      boja sie obcych, ktorzy krzycza i machaja rekami, nie poznaja, ze to z
                      entuzjazmu a nie z wrogosci) bolesnie ja ugryzl :-(

                      R:
                      A tak właściwie to zmieniłaś mi nick ,na ten z KK. I co ja teraz mam zrobić.
                      Skołowana trochę jestem, bo nie wiem jak mam się podpisywać :))))
                      Pozdrawiam serdecznie !! Ruby - Rabi

                      Jedyne wytlumaczenie, to skrzywienie zawodowe, niestety ;-) Przepraszam,
                      postaram sie rozgraniczac Twoje obydwie osobowosci ;-)Mozesz sie podpisywac np.
                      Emerald, tez ladnie - nosze taki czesto, dostalam go od mojej Pani :).

                      Eryka - frakcja kamieni szlachetnych
                    • 07.04.02, 17:50 Odpowiedz
                      RABI:
                      Chyba faktycznie nikt nas już nie czyta. Już miałam taką sytuację na forum KK,
                      kiedy to zostałyśmy same z " ren" - reszta towarzystwa wymiękła w naszym
                      temacie !

                      Czytaja ale sie nie odzywaja - spojrz na watek "nigdy nie zrozumiem lesbijek"
                      czy jakos tak :-) Temat naszego watku jest kuszacy - niektorzy mysla pewnie -
                      "jak one to robia" - a potem jek zawodu albo przynajmniej zaskoczenia, ze
                      rozmawiamy o muzyce, psach i nadgodzinach.
                      Bede dzis starala sie streszczac, zeby mi trzeci raz postu nie ucielo.
                      Streszczanie sie nie udalo, najwyzej wysle ten post w odcinkach.

                      RABI:
                      Martyna jest jak stare wino :) Ale dla odmiany zapodam coś mniej
                      przygnębiającego. Taki piękny energetyzujący hymn, który kołatał mi się po
                      głowie przez kilka ostatnich dni

                      Dzieki, przyda mi sie, bo czasem chyba nie umiem sie upominac o swoje :-)

                      RABI:
                      Dosyć śpiewania, bo to nie kącik muzyczny. Poza tym, jak bym dostała większego
                      wjazdu, to wyspiewam całe lata 80-te :)))

                      Jak dla mnie, to mozesz spiewac :-) A jesli lata 80., to sie dolacze do Ciebie!
                      Chyba tez sporo pamietam.

                      RABI:
                      Mam pdobne odczucia i bardzo mi brakuje klimatów z tamtych lat. Poza tym
                      spotykam nadal ludzi jeszcze z liceum, ale jakoś wszyscy tak zabiegani są, że
                      kontakty ograniczają się do krótkiej wymiany zdań gdzieś na ulicy. Częstsze
                      kontakty utrzymuję z jednym z naszych klasowych małżeństw. Bardzo fajni ludzie,
                      którym woda sodowa mimo wysokich stanowisk nie uderzyła do głowy.

                      Ja czasem natykam sie na kogos np. w hipermarkecie. Niedobrze mi sie robi od
                      pytan typu: "i co, masz meza?" O partnerow i dzieci sie juz nie pytaja, jak
                      gdyby pan maz byl jedyna opcja. He he, chetnie spotkalabym sie z jakims
                      klasowym malzenstwem, bo... w klasie byly niemal same kobiety ;-) Ale nie,
                      watpie zeby ktoras z nich...

                      RABI:
                      Ja się szrpnęłam i kolekcjonuję te składanki Marka Niedźwieckiego na CD
                      "Lista przebojów programu 3 ". Mam ich 17. Rozpoczyna rok 1982, ostatnią mam
                      już z 1997r. Najlepsze są te z lat 82-92.

                      Jakos zauwazylam ze dobra muzyka zaczela sie konczyc z chwila, kiedy skonczylam
                      studia, czy to przypadek, czy fakt, ze nie mialam juz czasu regularnie
                      wschluchiwac sie w nowosci? Liste Trojki sluchalam dosc dlugo i namietnie, choc
                      musze przyznac, ze "wychowalam sie" na audycjach Kaczkowskiego, ale N. tez
                      lubilam, zwlaszcza jego smooth jazzowe klimaty. Dobrze wspominalam tez
                      niektore programy Beksinskiego. I tak oto tworzy nam sie watek - les-
                      melomanki :-)

                      RABI:
                      Hmm...Rozmowa z tygrysem..jak by Ci to wyjaśnić. To jest usuwanie w sposób
                      gwałtowny menu znajdującego się w żołądku.

                      O, to tego nie znalam. Ja moich podopiecznych ucze innych malowniczych wyrazen
                      w jezyku zagranicznym: ogladac obiad w technikolorze albo calowac porcelanowego
                      boga... Jakos odechcialo mi sie obiadu :-)

                      RABI:
                      Nie wiem,czy to jest moja teoria, ale wydaje mi się,że kobiety z racji swej
                      wrażliwości częściej dążą do ideału w związkach emocjonalnych.

                      Zgadzam sie! Z wlasnego doswiadczenia pamietam i z relacji kolezanek slysze ze,
                      no jest fajnie z Jasiem czy Stasiem, ale "on mnie w ogole nie slucha, on w
                      ogole nie rozumie, co ja do niego mowie..." Albo "chcialabym, zeby on poswiecal
                      mi wiecej czasu..." i rozne takie.

                      RABI:
                      Czy są jednak zadowolone w nowym związku z inną kobietą trudno mi oceniać.

                      Ja jestem :-) Oczywiscie, mozna by powiedziec, ze to jeszcze urok swiezosci i
                      nowosci sytuacji dziala, bo to ledwo 8 miesiecy. Ale trudno mi powiedziec, czy
                      jest dobrze, dlatego, ze nie jestem, powiedzmy, z "Franiem" tylko z "Zosia",
                      czy dlatego, ze "Zosia" jest, obiektywnie mowiac, dobrym, cieplym czlowiekiem,
                      pelnym szacunku dla innych. Nie tylko ja to zauwazylam i tego jej zazdroszcze
                      bardziej, niz ladnych oczu i dlugich nog :-)

                      RABI:
                      Przyznam jednak, że nie znam związku dwóch kobiet, który trwał by więcej niż 5
                      lat. A te, które się rozpadają pozostawiają niestety takie same rozczarowania.

                      Zapisalam sie niedawno na liste mailingowa: "quot capita tot sensus", ktorej
                      zalozycielka pisze, ze jest w takim zwiazku od 23 lat, inna znajoma byla - ale
                      fakt, nie jest juz - w takim zwiazku 14 lat. Ciekawe dlaczego te relacje sie
                      rozpadaja - znudzenie, zdrada czy tez moze poddanie sie pod presja srodowiska?
                      Pewnie latwo byc w zwiazku z kobieta bedac studentka - widze, ze taki model
                      przewaza - rodzice daleko, srodowisko tolerancyjne a przynajmniej takie udaje,
                      nikt sie nie dziwi ze dziewczyny mieszkaja razem. A co potem?

                      RABI:
                      I tu gdybym zaczęła rozwijać tą teorię mogłabym dojść w pewnym momencie do
                      sprzecznych wniosków. W tej chwili uważam jednak,że pewne jest tylko to, że
                      kobieta z kobietą zawsze zdoła się porozumieć. Często nawet bez słów.

                      Chocby taki trywialny przyklad, "Zosia" wie czemu kilka dni w miesiacu
                      denerwuje sie wiecej niz zwykle albo jakies glupstwo doprowadza mnie do
                      nieprawdopodobnej ilosci wylanych lez, bo sama nie jeden raz doswiadczyla PMS:)

                      RABI:
                      Kobiety potrafią mysleć do przodu, czego u mężczyzn nie stwierdziłam :)) Do
                      mężczyzny trzeba mówić prostymi zdaniami, żeby zrozumiał i jasno eksponować
                      swoje oczekiwania.

                      To prawda... A i tak nie dotrze czasem. Albo wskutek jakiegos szumu
                      informacyjnego, redundancji lub po prostu innego systemu emocjonalnego facet
                      slyszy co innego, niz sie do niego mowi. Ale zanim ktos sie oburzy i zacznie
                      rzucac na mnie gromy to powiem, ze to czesto dziala w dwie strony. Mezczyzna
                      mowi np., "chce sie z toba przespac ale nie chce trwalego zwiazku", a kobieta-
                      Bridget sobie mysli "on mnie kocha ale jeszcze nie wie o tym, ja go zmienie"...
                      Potem placz wielki, bo facet faktycznie jedynie chcial sobie tylko przeleciec
                      kobitke, jeszcze sie zlosci "przeciez nic nie obiecywalem!"

                      RABI:
                      Facet to najprostsze i nieskomplikowane urządzenie - zaledwie jedna
                      dźwignia :)) [ Może wreszcie kogoś sprowokuję do dyskusji ]

                      Wyczuwam tu parafraze - przypomnijcie mi erudytki - Izabeli Filipiak czy
                      Gretkowskiej?

                      RABI:
                      Kobiety mogą sie porozumiewać językiem symboli, poezji, gestów, min.
                      Poza tym w zwiazkach damsko-męskich częściej dochodzi do konfliktu
                      oczekiwań.Częstsze są konflikty wynikające z nieumiejętności rozmowy ze sobą. A
                      kobieta z kobietą...... Ach można godzinami rozmawiać i zawsze będzie mało. Jak
                      mi jeszcze coś przyjdzie do głowy to rozwinę wątek,
                      w tej chwili muszę mieć podzielną uwagę :((

                      Wiesz co? Mnie to zachwycilo na samym poczatku zwiazku z moja Pania, ze jest
                      tak fajnie, bo jestesmy przyjaciolkami w kazdym sensie tego slowa, ze potrafimy
                      nie tylko sie przespac ze soba ale i gadac godzinami, smiac sie, zartowac; nie
                      musimy sie wstydzic swego porannego wygladu czy tego, ze sie wyglupilysmy;
                      nastepuje taka pelnia zwiazku z kobieta - przyjazn ktorej (prawie?) kazda z nas
                      potrzebuje, niezaleznie od orientacji, i milosc.

                      RABI:
                      W moim miescie również nie ma takich miejsc. Ale ja na to mam swoja teorię i
                      juz kilka razy z tego powodu wywołałam święte oburzenie.

                      Mojego nie wywolasz, bo ja sie prawie w zupelnosci zgadzam. Nie bylam w wielu
                      klubach, ale pare miejsc zrobilo na mnie niedobre wrazenie, pomijajac odor piwa
                      i moje zatrucie nikotynowe, bo to kwestia mojej wlasnej upierdliwosci i
                      zdechlakowatosci - troche taki targ zywym towarem, miejsce, w ktorym sie wyrywa
                      pana czy pania na jedna noc.

                      RABI:
                      Powiem krótko. Owszem branżowe miejsca ułatwiają poznawanie sie, kontakty. Z
                      drugiej jednak strony kojarzy mi się to z rezerwatem Indian lub innymi
                      zamkniętymi enklawami. To jest świadome izolowanie się od społeczeństwa. Co
                      daje taka izolacja ? Utrwala stereotypy , o tym,że to wszystko jest
                      nienormalne, godne potępienia. Trudno przekonać np nobliwą panią, że w lokalu
                      branżowym ,gdzie skupiają sie same panie lub sami panowie nie odbywa się n ic
                      sprośnego.

                      Z tym, ze nobliwa pani nie pojdzie ani do tego klubu, ani do zadnego innego.
                      Swoja wiedze opiera na przekazach telewizyjnych - np. migawka w dzienniku z Gay
                      Parad
                      • 07.04.02, 18:10 Odpowiedz
                        RABI:
                        Trudno przekonać np nobliwą panią, że w lokalu branżowym ,gdzie skupiają sie
                        same panie lub sami panowie nie odbywa się n i c sprośnego.

                        Z tym, ze nobliwa pani nie pojdzie ani do tego klubu, ani do zadnego innego.
                        Swoja wiedze opiera na przekazach telewizyjnych - np. migawka w dzienniku z Gay
                        Parade odbywajacej sie np. w Rzymie w czasie jakichs uroczystosci religijnych.
                        Nie dziwie sie, jak starsza pani zobaczy w tv dwoch 3/4 (bo juz nie pol) nagich
                        calujacych sie, wymalowanych facetow w tle placu Sw. Piotra to bedzie pomstowac
                        na pedalow. O wiele sprosniej niz w lokalach branzowych z pewnoscia jest w
                        klubach do ktorych chodza panowie na delegacji zeby obejrzec sobie panienki
                        wijace sie bez sensu wokol rury, a potem probujacy milo spedzic reszte wieczoru
                        z dala od nudnej, marudzacej zony. W klubie gejowskim, w ktorym bylam raz z
                        moja Przyjaciolka, bylo w porownaniu z tym rzeczywiscie nuuuuudno bo 95% ludzi
                        siedzialo przy stolikach, saczac to syfiaste piwo i gadajac np. o... gotowaniu,
                        pracy, itp. Ale co jakis czas _niektorzy_ faceci podrywali sie z miejsc zeby z
                        innym panem udac sie do tzw. darkroomu - niech sobie ida, czemu nie, ale
                        powiem, ze bylam zgorszona tym, ze niektorzy kursowali w te i z powrotem
                        po 3-4 razy, za kazdym razem z kims innym. Ich sprawa, oczywiscie i nie
                        obchodzi ich moje zdanie, nie zamierzam moralizowac ani ich nawracac na
                        monogamie; tyle tylko, ze ja bym do czegos takiego nigdy w zyciu nie byla
                        zdolna. Ale, dla rownowagi, niezobowiazujace pieprzenie - bo nie nazwe tego
                        przeciez kochaniem sie - odbywa sie rowniez na wielka skale w heteroseksualnych
                        lokalach - od kibli warszawskich dyskotek do krzakow na tylach remizy w Wolce
                        Dolnej!

                        RABI:
                        Z jednej strony mówi się o potrzebie tolerancji, z drugiej czasem sie prowokuje
                        do nietolerancji. Tak samo mieszane uczucia mam wobec Parady Miłości. Z jednej
                        strony super sprawa- demonstracja wolności, miłości z drugiej niektóre obrazki
                        są bardzo prowokujące i obsceniczne. Temat pozostawiam do dyskusji.

                        Wlasnie, zgadzam sie!!! Czuje sie jakos usprawiedliwiona w swojej nietolerancji
                        wobec takich ekshibicjonistycznych zachowan, bo tak samo drazni mnie widok
                        chlopaka juz nie tyle calujacego sie co uprawiajacego gre wstepna ze swoja
                        dziewczyna na przystanku. Nie dlatego to mi sie nie podoba, ze im
                        zazdroszcze :) tylko uwazam, ze to nie miejsce na takie wystepy. Wyczyny wielu
                        uczestnikow Parady Milosci robia moim zdaniem wiele szkody jesli chodzi o
                        wizerunek spolecznosci LBG, poniewaz te nobliwe panie i szanowani panowie
                        stawiaja potem znak rownosci miedzy lesbijka a wyuzdaniem, sodoma i gomora,
                        itp. Trudno sie potem dziwic, ze zyjemy jak te kameleony, nie przyznajac sie do
                        naszych zwiazkow z kobietami, by uniknac tych spojrzen wspolpracownikow
                        podejrzewajacych nas o conocne dzikie orgie. Nikt nie zapyta jak lesbijka
                        wypelnia wniosek o ustalenie kapitalu poczatkowego do emerytury - wlasnie nad
                        tym slecze - bo przeciez one sie tylko pieprza! A w ogole najlepiej takiej nie
                        podawac reki, bo z pewnoscia ma jakiegos syfa, pomysli sasiad albo kolega z
                        pracy, ktory majac za soba wiele przygod ma realnie wieksze szanse na zlapanie
                        wstydliwych chorob...

                        RABI:
                        Gratuluję odwagi !! Ja jestem tchórzem, poza tym mam właśnie przeczucie,że
                        można wiele zepsuć, a gdyby mi się zepsuły kontakty z najlepszą przyjaciółką to
                        byłoby mi bardzo ciężko na duszy.
                        Co do gejów: Mam wspaniałego przyjaciela, z którym wychowywalismy się na jednym
                        podwórku. I to ja pierwsza o nim wiedziałam i ja pierwsza go zrozumiałam. To
                        bardzo bogaty wewnętrznie i wrażliwy człowiek. I to bedzie przyjaźń do grobowej
                        deski !!

                        To tak jakos wyszlo automatycznie, nie myslalam o odwadze, raczej o tym, zeby
                        byc wobec niej szczera i fair; zreszta wiedzialam, ze ona mnie nie przeklnie
                        ani nic takiego. Ona i tak podejrzewala mnie bo nagle zaczelam sie platac i jej
                        mowic, ze mam dosc facetow, a jednoczesnie a Zosia to, Zosia tamto, ze poznalam
                        kogos fantastycznego... Ale innym tak szybko nie powiem - wie jeszcze jeden
                        facet - chocby dlatego, ze sie boje popsucia naszych ukladow i mam wiele
                        szacunku wobec ich pogladow, ktore niekoniecznie moga zawierac apoteoze
                        zwiazkow homoseksualnych :-) Ale strrrrrasznie ciezko mi sie wyplatac z
                        sytuacji kiedy znajomi wiedza, ze ktos jest, a nic o "nim" nie wiedza. Na
                        dodatek ktos niedawno chcial mnie podrywac, wiedzac, ze nie pokazuje sie z
                        mezczyzna, wiec takiego nie ma w moim zyciu, wiec droga wolna... I co takim
                        ludziom mowic, zeby ich nie urazic a jednoczesnie nie walnac z grubej
                        rury, "lubie cie ale nic z tego nie bedzie, bo mam dziewczyne?" To zreszta tez
                        nie zawsze jest dobre rozwiazanie bo bywaja tacy, ktorzy staraja sie przywrocic
                        lesbijki do normalnosci, skierowac je na wlasciwa droge, pokazac im "co traca".
                        Tyle, ze ja doskonale znam juz ten rachunek zyskow i strat, bo bylam po drugiej
                        stronie, panowie...

                        RABI:
                        Spróbuję delikatnie pdrążyć. Zabawię się w takiego sercowego hydraulika .Czasem
                        pomagam sobie w takich tematach technikami nieco humorystycznymi. W ten sposób
                        sama jestem dwuznaczna, a wyciagam to czego oczekuję. I proszę tego nie mylić z
                        manipulacją.

                        Podziel sie kiedys doswiadczeniami, bo to ciekawe!

                        JA POPRZEDNIO: ukladanie sobie zycia z kobieta... Bo wlasnie odwagi tu
                        potrzeba, w )zmaganiu sie z otoczeniem, czasem nawet z wrogoscia rodziny.

                        RABI:
                        I to odwagi przez wielkie "O" . To przecież postawienie wszystkiego na jedną
                        kartę. Nie każdego stać na taką odwagę.

                        Gdybym mogla cofnac czas, nie dopuscilabym do sytuacji, w ktorej moja Mama
                        domyslila sie, ze "Zosia" jest moja dziewczyna. Bardzo to przezyla, tego
                        skowytu nie zapomne nigdy. Na razie nie wracam do tej sprawy, bo boje sie o jej
                        zdrowie a nawet zycie, ale strasznie mnie to ukrywanie sie boli, kocham
                        przeciez je obie. Wiem, ze mama poczula sie oszukana bo bardzo lubila moja
                        Przyjaciolke; byla tez przekonana, ze jestem heteroseksualna, choc nie bardzo
                        wychodzily mi zwiazki z facetami. Wiem, ze ma prawo nie pogodzic sie z
                        zaistniala sytuacja, bo szanuje jej system wartosci, choc go nie w calosci
                        podzielam. To nie jest tylko kwestia tego, ze corka nagle znalazla sobie
                        dziewczyne zamiast chlopaka, ale takze fakt, ze dziewczyna jest mezatka (proces
                        rozwodowy zaczal sie niedawno i nie ja jestem powodem sprawy), ma dziecko,
                        czyli jak na to nie patrzec, ale jestem kochanka... Mama ma prawo sadzic, ze
                        nie jest to dobre rozwiazanie dla jej dziecka, czyli mnie, ma prawo uwazac ze
                        daje sie wykorzystywac. Nie rozmawiam z Mama o tym wszystkim, poki co, boje sie
                        kolejnych scen, boje sie bolesnych slow pod moim adresem, zreszta poki nie
                        mozemy zamieszkac razem z moja dziewczyna, dopoty to nie ma sensu. Ale
                        kazde nasze spotkanie to siec klamstw, ogromny stres, czuje sie miedzy mlotem a
                        kowadlem. Fakt, nie kazdego stac na taka odwage, ale jesli sie mieszka z
                        rodzicami to takie sprawy wychodza na jaw bardzo szybko, czy tego chcesz, czy
                        nie. A czasem jakis glupi zbieg okolicznosci, ktos kogos zobaczyl na ulicy i
                        opowiedzial, jakies przejezyczenie albo bezmyslnie pozostawiony na wierzchu list
                        albo zdjecie... Nie wierze w idealna konspiracje.

                        RABI:
                        Mam wrażenie, słuszne chyba,że ucięło twój post. Bo tak byś nie zakończyła,
                        nawet będąc frakcją wyjątkowo roztrzepa

                        Roztrzepa to jest moja Przyjaciolka, a mnie jakis zlosliwy chochlik gazetowy
                        ucial post. Ale moze przekroczylam dopuszczalne rozmiary postowania - dzis sie
                        przyjrze czy wyswietlila sie calosc a jesli nie, to wysle ten post w kawalkach
                        i przechytrze forumowego cenzora

                        Eryka - frakcja towarzyszaca Roztrzepie, sama podobno bardzo sensible :-)
                        • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                          Gość: Rabi 08.04.02, 07:29 Odpowiedz
                          Cieszę się ,że to nie tylko ja potrafie byc krytyczna wobec tak zwanej wolności
                          obyczajów. Wolność wolnością, ale są jakieś granice dobrego smaku. I ja te
                          granice widzę niestety, a moze i stety.

                          >Swoja wiedze opiera na przekazach telewizyjnych - np. migawka w >dzienniku z
                          Gay Parade odbywajacej sie np. w Rzymie w czasie jakichs >uroczystosci
                          religijnych. Nie dziwie sie, jak starsza pani zobaczy w >tv dwoch 3/4 (bo juz
                          nie pol) nagich calujacych sie, wymalowanych >facetow w tle placu Sw. Piotra to
                          bedzie pomstowacna pedalow.

                          Zwróć uwage jak komentatorzy takich migawek, a i sam przekaz potrafi
                          manipulować odbiorcą. Celowo wybiera się czasem takie pikantne fragmenty,żeby
                          wstrząsnąć opinią. Sensacja jest przecież najważniejsza, po co obiektywność,
                          skoro celem jest szokować, albo oburzać.
                          Podobnie rzecz się miała z relacjami z różnych koncertów w latach 80-tych
                          np.Jarocina. Ja akurat tam nie byłam, ale jeździłam na taką imprezę jak "Reggae
                          na Wartą " i wiem,że są dwie prawdy. Koncerty odbywały sie od godzin
                          popołudniowych do świtu, a w relacjach pokazywano jakieś późnonocne
                          rozrabiajace niedopitki. Jakiś margines,którym zajmowała sie wtedy milicja.

                          >O wiele sprosniej niz w lokalach branzowych z pewnoscia jest w >klubach do
                          ktorych chodza panowie na delegacji zeby obejrzec sobie >panienki
                          >wijace sie bez sensu wokol rury, a potem probujacy milo spedzic reszte
                          >wieczoru z dala od nudnej, marudzacej zony

                          O! i tu się muszę zatrzymać, bo mi się przypomniała ciekawa historyjka z rurą
                          zwiazana.
                          Jakieś 5 lat temu byłam wychowawcą na obozie młodzieżowym nad Balatonem.
                          Mieliśmy wtedy takie dyżury. Część kadry pilnowała młodzieży na polu namiotowym
                          w nocy( a wierz mi było czego !!! wiek obozowiczów 16-21 lat ), a część miała
                          wychodne. Na jednym z takich wychodnych męska część kadry zaprosiła nas kobiety
                          do klubu nocnego.W klubie wybieg i rura, a nawet dwie rury. W rytm muzyki
                          wybiega śliczna, młoda opalona,zgrabniutka dziewczyna ok.20 lat i się produkuje
                          przy tej rurze zmysłowo. Nie było to obsceniczne, nawet mi się podobała. Jakas
                          taka "smaczna" była . Oczywiscie panowie sie rozpływali. Moje koleżanki były
                          trochę zniesmaczone. Potańczyła, zdjęła biustonosz, było na co poatrzec
                          oczywiście do rozbierania panowie używali gotówki :))). W pewnej chwili pani
                          skonczyła taniec,bo chyba stwierdziła,że za mało płacą,żeby się rozebrać do
                          końca.Chwila zamkniecia lokalu sie zbliżała, juz mieliśmy wychodzić, a tu z
                          zaplecza wyjeżdża wiadro z wodą. Jakies gąbki ktos wyrzucił. Patrzymy, a tu
                          nasza tancerka jedzie ze szmatą na miotle i zaczyna sprzątanie lokalu. W jakims
                          takim fartuszku była. Widocznie miała nadgodziny na drugim etacie :). Ja
                          myślałam,że sie posikam z radosci :))) Jakbys widziała miny moich kolegów :))
                          Ale to jeszcze nie koniec.
                          Na drugi dzień, jeszcze nie przygasły komentarze z nocy a tu.....
                          Rozkładamy kocyki na plaży. Nacieramy się olejkami. Panowie nie moga przeżyć,
                          że wydali tyle pieniędzy "na rurę", a tu podąża krokiem tanecznym nasza
                          tancerka. Rozłożyła kocyk blisko nas i .......rozebrała
                          się ze wszystkiego :)))) Po czym zaczęła się jeszcze na tym kocyku wykręcać. I
                          wszystko za darmo, w biały dzień :))) Ja musiałam wskoczyc do wody ,bo dostałam
                          ataku śmiechu. To samo zrobiła moja kumpela.
                          Ja nawet zapomniałam wtedy,że jestem mocno zmęczona i niedospana.
                          To była taka dygresyjka :)))
                          Na tych obozach to sie działo !!! Ksiażkę kiedyś napiszę.I ja tam głupia
                          jeździłam w czasie własnych urlopów wypoczynkowych. A to był kierat, obóz
                          pracy !!!

                          >Wlasnie, zgadzam sie!!! Czuje sie jakos usprawiedliwiona w swojej
                          >nietolerancji wobec takich ekshibicjonistycznych zachowan,

                          To nie jest myślę nietolerancja, ale właśnie poczucie dobrego smaku.


                          > bo tak samo drazni mnie widok chlopaka juz nie tyle calujacego sie co
                          >uprawiajacego gre wstepna ze swoja dziewczyna na przystanku. Nie >dlatego to
                          mi sie nie podoba, ze im zazdroszcze :) tylko uwazam, ze to >nie miejsce na
                          takie wystepy.

                          A na to są nawet paragrafy : tzw. czyn nieobyczajny w miejscu publicznym
                          art.140 KW i nie ma znaczenia, czy to jest para hetero,czy homo ;)

                          >Trudno sie potem dziwic, ze zyjemy jak te kameleony, nie przyznajac >sie
                          donaszych zwiazkow z kobietami, by uniknac tych spojrzen >wspolpracownikow
                          >podejrzewajacych nas o conocne dzikie orgie. Nikt nie zapyta jak >lesbijka
                          wypelnia wniosek o ustalenie kapitalu poczatkowego do >emerytury - wlasnie nad
                          tym slecze - bo przeciez one sie tylko pieprza!

                          Też zauważyłam,że jak ktoś juz wie o drugim,że jest homo to tylko jedno go
                          interesuje : jak on to robi w łóżku ? I tak myslą intensywnie, jakby życie
                          toczyło sie wyłącznie w łóżku.
                          O kapitale początkowy mi nie mów :(( Właśnie dostałam list polecony z ZUS-u z
                          magicznymi obliczeniami. Wszystko wszystkim, ale kto wymyślił te stałe
                          wskażniki ?? I to jednakowe dla wszystkich. Nawet się pofatygowałam i
                          zadzwoniłam ,żeby zapytać fachowców. Ale fachowcy potrafili tylko
                          wytłumaczyc,że tajemne wskażniki są z ustawy, co przecież wiedziałam :((( Co
                          za koszmar :(((

                          >... I co takim ludziom mowic, zeby ich nie urazic a jednoczesnie nie >walnac z
                          grubej rury, "lubie cie ale nic z tego nie bedzie, bo mam >dziewczyne?" To
                          zreszta tez nie zawsze jest dobre rozwiazanie bo >bywaja tacy, ktorzy staraja
                          sie przywrocic lesbijki do normalnosci, >skierowac je na wlasciwa droge,
                          pokazac im "co traca". Tyle, ze ja >doskonale znamjuz ten rachunek zyskow i
                          strat, bo bylam po drugiej
                          >stronie, panowie...

                          Z tym to musisz sobie jakos radzic sama. Wierzę,że dobrze wyczujesz sytuację
                          nie raz i dasz sobie radę :)

                          >Gdybym mogla cofnac czas, nie dopuscilabym do sytuacji, w ktorej moja Mama
                          domyslila sie, ze "Zosia" jest moja dziewczyna. Bardzo to >przezyla, tego
                          skowytu nie zapomne nigdy. Na razie nie wracam do tej >sprawy, bo boje sie o
                          jej zdrowie a nawet zycie, ale strasznie mnie to >ukrywanie sie boli, kocham
                          przeciez je obie. Wiem, ze mama poczula sie >oszukana bo bardzo lubila moja
                          Przyjaciolke; byla tez przekonana, ze >jestem heteroseksualna,

                          Ale pomyśl na pocieszenie,że masz to już za sobą.

                          >dziewczyna jest mezatka (proces rozwodowy zaczal sie niedawno i nie ja jestem
                          powodem sprawy), ma dziecko, czyli jak na to nie patrzec, ale >jestem
                          kochanka... Mama ma prawo sadzic, ze
                          >nie jest to dobre rozwiazanie dla jej dziecka, czyli mnie, ma prawo

                          Właśnie komu jak komu,ale mnie tego tłumaczyć nie trzeba !!
                          Jestem z wami !! I solidaryzuję sie w problemie !!
                          I wybacz, ale nie będę rozwijąć własnego wątku, na pewno nie tutaj :((
                          Dobrze,że nie mieszkam z mamą. Od poczatku byłam samodzielna,co nie znaczy,że
                          mama mi nie pomagała np wtedy kiedy studiowałam, a był brzdąc
                          na świecie.
                          Ale dzięki za szczerość !!
                          Ale się naprodukowałam tekstu, aż się dziwię !!
                          Teraz do pracy lecę.


                          --------------------------------------------------------------------------------
                      • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                        Gość: Rabi 08.04.02, 07:26 Odpowiedz
                        Ale dajesz czadu z tym pisaniem !!!!
                        To tak jak ja , jak mi sie śpiewnik włączy, to z kolei śpiewam.
                        Ale oczywiście nie pozostawię tego bez odpowiedzi. Bo nie da sie przejsć
                        obojetnie wobec Twoich postów :))). Miło sie czyta i miło odpisuje.
                        A tak gwoli sprostowania, to mój ostatni post tez ucięło, bo miało
                        być : frakcją wyjątkowo roztrzepaną :))
                        Ale takie dożarte baby jesteśmy i takie długie posty piszemy :))

                        >Czytaja ale sie nie odzywaja - spojrz na watek "nigdy nie zrozumiem >lesbijek"
                        czy jakos tak :-) Temat naszego watku jest kuszacy - >niektorzy mysla pewnie -
                        "jak one to robia"

                        Trochę poczytali, pikantnych szczegółów się nie doczekali i zawiedli się chyba.
                        Ale jesteśmy okrutne ! Towarzystwo pragnie sensacji, a tu taka proza życia. No
                        przykro nam mili państwo :))


                        > w klasie byly niemal same kobiety ;-) Ale nie,watpie zeby ktoras z >nich...

                        W mojej klasie były dwie wyobraź sobie. I o tej jednej wiedzieliśmy juz w
                        szkole sredniej, mimo,że o tym nie mówiła. Była na przykład zazdrosna o mnie,
                        jak umawiałam sie z chłopakiem. Potrafiła sie nie odzywac kilka dni. A czasami
                        bywało tak,że chodziła gdzieś " na trzeciego" Potem tez miała chłopaka i nawet
                        szalała za nim, ale suma sumarum po wyjechaniu na studia się rozstali. Obecnie
                        mieszka w Londynie, a na 15-lecie matury przyjechała ze swoja partnerką.I juz
                        było prawie bez ukrywania.
                        A druga miota się dalej. Jest samotna,chociaz w lokalach widuję ja w
                        towarzystwie ciągle tej samej kobiety. Może są razem ? Jest mi niezręcznie
                        pytać, tym bardziej,że nie byłyśmy nigdy w wielkiej zażyłości


                        >I tak oto tworzy nam sie watek - les-melomanki :-)

                        I dobrze, bo ja wchodzę w ten interes : wątek-les melomanki :))

                        > Jakos odechcialo mi sie obiadu :-)

                        Tak myślałam, że taka może być reakcja na te opisy, ale sama tego chciałaś :))


                        >Ja jestem :-) Oczywiscie, mozna by powiedziec, ze to jeszcze urok >swiezosci i
                        nowosci sytuacji dziala, bo to ledwo 8 miesiecy. Ale >trudno mi powiedziec, czy
                        jest dobrze, dlatego, ze nie jestem, >powiedzmy, z "Franiem" tylko z "Zosia",
                        czy dlatego, ze "Zosia" jest, >obiektywnie mowiac, dobrym, cieplym czlowiekiem,
                        pelnym szacunku dla >innych. Nie tylko ja to zauwazylam i tego jej zazdroszcze
                        bardziej, >niz ladnych oczu i dlugich nog :-)

                        To wymaga czasu takie sprawdzenie i przede wszystkim bliskosci z partnerką, bo
                        na odległość trudno prorokować.Dzięki tej pozytywnej zazdrości jesteś myslę
                        uskrzydlona :)). Ciepło emocjonalne to jest podstawa dobrych relacji z
                        partnerką,a wygląd zewnętrzny jest na dalszym planie.Ale znam takie panie,
                        które najpierw zwracaja uwage na to drugie, a potem powstają różne
                        rozczarowania. Nie wszystko złoto, co sie świeci !

                        > Ciekawe dlaczego te relacje sie rozpadaja - znudzenie, zdrada czy tez >moze
                        poddanie sie pod presja srodowiska? Pewnie latwo byc w zwiazku z >kobieta bedac
                        studentka - widze, ze taki model przewaza - rodzice >daleko, srodowisko
                        tolerancyjne a przynajmniej takie udaje,
                        >nikt sie nie dziwi ze dziewczyny mieszkaja razem. A co potem?

                        Kiedyś pozwoliłam sobie zapytać o to znajomą psycholog, która prowadzi terapie
                        par małżeńskich. Spytałam ją o przyczyny rozpadu par homo i ona stwierdziła, że
                        są TE SAME co w zwiazkach hetero. Ale terapii par homo nie prowadziła :))),
                        więc nie wiem na ile to jest prawdziwe.
                        Faktycznie najwięcej stałych związków les funkcjonuje w czasach studiów, bo są
                        prostsze sytuacje. A poza tym to jest ta moda na wolną miłość i na inność. A
                        potem zaczynają się dramaty. Bo nagle brakuje wspólnego mieszkania, luzu,
                        trzeba zarabiać no i rodzice domagaja sie
                        od córki normalnosci (czyli męża, dzieci ) I zaczynaja sie schody.
                        Wiekszość zwiazków nie wytrzymuje takich prób i presji. Potem przechodzą na
                        chaty i tam o tym rozprawiają. Własnie dzisiaj poczytałam co nieco i nawet co
                        nieco doradziłam jednej młodej nauczycielce.

                        >Ale zanim ktos sie oburzy i zacznie rzucac na mnie gromy to powiem, ze >to
                        czesto dziala w dwie strony. Mezczyzna mowi np., "chce sie z toba >przespac ale
                        nie chce trwalego zwiazku", a kobieta-Bridget sobie mysli >"on mnie kocha ale
                        jeszcze nie wie o tym, ja go zmienie"...
                        >Potem placz wielki, bo facet faktycznie jedynie chcial sobie tylko >przeleciec
                        kobitke, jeszcze sie zlosci "przeciez nic nie obiecywalem!"

                        Bo to jest też tak,że jak kobieta mówi nie, to nie zawsze jest to nie,ale
                        często tylko "jeszcze sie zastanowię", albo "nie namawiaj mnie bo się zgodzę".I
                        kobieta potrafi to odebrać właściwie słuchajac innej kobiety. Jak mówi kobieta
                        to należy też czasem czytać między wierszami, a mężczyżni nie są niestety tak
                        domyślni. Z kolei jak mówi mężczyzna to kobieta czyta między wierszami cos
                        czego po prostu tam nie ma :))))

                        >RABI:
                        >Facet to najprostsze i nieskomplikowane urządzenie - zaledwie jedna
                        >dźwignia :)) [ Może wreszcie kogoś sprowokuję do dyskusji ]

                        >Wyczuwam tu parafraze - przypomnijcie mi erudytki - Izabeli Filipiak >czy
                        >Gretkowskiej?

                        Faktycznie !, a ja nie mogłam sobie przypomnieć skąd ta złota myśl. Teraz
                        jestem pewna,że to myśl Manueli G. Pochodzi albo ze zbioru
                        felietonów "Silikon", a być może z "Polki", którą połknełam w jesieni. Ale na
                        pewno Gretkowska. Najbardzej jednak lubie niektóre złote mysli Kingi Dunin
                        z "wysokoobcasowych" felietonów.


                        >Wiesz co? Mnie to zachwycilo na samym poczatku zwiazku z moja Pania, >ze jest
                        tak fajnie, bo jestesmy przyjaciolkami w kazdym sensie tego >slowa, ze
                        potrafimy nie tylko sie przespac ze soba ale i gadac >godzinami, smiac sie,
                        zartowac; nie musimy sie wstydzic swego >porannego wygladu czy tego, ze sie
                        wyglupilysmy; nastepuje taka pelnia >zwiazku z kobieta - przyjazn ktorej
                        (prawie?) kazda z nas potrzebuje, >niezaleznie od orientacji, i milosc.

                        Święte słowa. Całą klawiaturą sie pod tym podpisuję :)


                        >Z tym, ze nobliwa pani nie pojdzie ani do tego klubu, ani do zadnego >innego.

                        Nobliwej pani wystarczy, że wie gdzie jest taki klub i,że widzi jak wchodzą tam
                        rozesmiane czesto kobiety. Wyobraźnia zaczyna działać, a jeszcze jak sasiadki
                        cos tam powiedziały i ksiądz Rydzyk w wiadomej stacji radiowej to juz w ogóle
                        jest teoria nie do obalenia. I po cóż by miała sprawdzac i wchodzić tam, jak to
                        przecież siedlisko szatana i chorzy ludzie, których trzeba leczyć. Ona ma swoje
                        niepodważalne autorytety.
                        Chyba też podzielę ten post na dwa bo będzie wygodniej . W następnym wrócę
                        do "świętego oburzenia" i parady miłości ( czasem żałości :)) )

                        • 08.04.02, 23:55 Odpowiedz
                          RABI:
                          Ale dajesz czadu z tym pisaniem !!!!

                          Ja tez sie dziwie sobie :) Dzis sie naprawde bede NIECO streszczac i ciac
                          cytaty, bo padam na nos.

                          RABI:
                          Ale oczywiście nie pozostawię tego bez odpowiedzi. Bo nie da sie przejsć
                          obojetnie wobec Twoich postów :))). Miło sie czyta i miło odpisuje.

                          Mnie rowniez i wlasnie dlatego tyle pisze :)

                          RABI:
                          W mojej klasie były dwie wyobraź sobie. I o tej jednej wiedzieliśmy juz w
                          szkole sredniej, mimo,że o tym nie mówiła.

                          A ja pamietam taki obrazek z liceum. Siedze w klasie przy oknie, za tymze widok
                          na ulice przed szkola. Kolezanka szturcha mnie w bok i pokazuje taka krotko
                          ostrzyzona z innej szkoly stojaca wsrod grupki chlopakow ktorzy czekali na
                          swoje dziewczyny. Za chwile wychodzi ze szkoly grupa uczniow, do krotko
                          ostrzyzonej podchodzi inna z krotkimi wlosami, biora sie pod rece, moze nawet
                          caluja, odchodza. Spojrzalam jakos tak obojetnie - "eee, a moze to siostry?" -
                          sam fakt, ze nie przygladalam sie pozniej tym dziewczynom. W tamtych czasach, w
                          prowincjonalnym miescie wojewodzkim, chyba nawet nie myslalam ze moglo je cos
                          laczyc. Moze dlugo bylam bardzo niedojrzala i naiwna taka :) A moze po prostu
                          nie zwracalam uwagi na takie pary, sa ze soba, fajnie, jesli im to pasuje, co
                          mi do tego, nie bede sie przeciez gapic...
                          Ale u Ciebie w klasie to ktos chyba jakis wirus wypuscil i padlo na
                          przynajmniej trzy podatne :-) Z ta druga to bym uwazala, moze jest les, a moze
                          nie ma faceta i woli wychodzic z kolezanka niz siedziec sama w domu albo
                          wloczyc sie po knajpach samotnie, co w tym kraju-raju jeszcze niektorych
                          bardzo dziwi. Pisalam wyzej, ze mnie podejrzewano o lesbianizm wtedy, gdy wcale
                          mi nie bylo to w glowie, tylko dlatego, ze wszedzie chodzilam z wspollokatorka
                          z akademika, zeby bylo nam razniej :)

                          RABI:
                          I dobrze, bo ja wchodzę w ten interes : wątek-les melomanki :))

                          To co zaspiewamy?

                          RABI:
                          To wymaga czasu takie sprawdzenie i przede wszystkim bliskosci z partnerką, bo
                          na odległość trudno prorokować.Dzięki tej pozytywnej zazdrości jesteś myslę

                          Hmm... tylko ze na bliskosc na stale musze poczekac jeszcze co najmniej 2-3
                          lata a moze dluzej. Nawet na pewno dluzej. Na razie pozostaje takie wyrywanie
                          zyciu chwil, ktore mozemy spedzic razem. Mam jednak nadzieje, ze nasz dojrzaly
                          wiek "jest po naszej stronie", tzn. ze nie grozi nam zachowywanie sie jak
                          trzpiotowatym prawie nastolatkom, bo mamy juz jakis tam bagaz doswiadczen
                          zyciowych za soba i mniej wiecej wiemy, na czym nam zalezy. Wyglad zewnetrzny -
                          powiem krotko, znam mnostwo ladnych dziewczyn, z ktorymi nie chcialabym byc za
                          zadne skarby swiata, bo przeciez nie bede sie tylko przygladac, o czyms trzeba
                          porozmawiac itp. O urodzie mojej Przyjaciolki nie moge mowic obiektywnie, bo
                          mnie sie po prostu podoba, ale jako calosc. Buzia i reszta bardzo fajna, ale
                          byloby to nic nie warte, gdyby byla zlym czlowiekiem.

                          RABI:
                          Faktycznie najwięcej stałych związków les funkcjonuje w czasach studiów, bo są
                          prostsze sytuacje. A poza tym to jest ta moda na wolną miłość i na inność. A
                          potem zaczynają się dramaty. Bo nagle brakuje wspólnego mieszkania, luzu,
                          trzeba zarabiać no i rodzice domagaja sie od córki normalnosci (czyli męża,
                          dzieci ) I zaczynaja sie schody.
                          Wiekszość zwiazków nie wytrzymuje takich prób i presji. Potem przechodzą na
                          chaty i tam o tym rozprawiają. Własnie dzisiaj poczytałam co nieco i nawet co
                          nieco doradziłam jednej młodej nauczycielce.

                          Moze tej samej co i ja doradzam :) Ale ona taka mloda nie jest... Chaty mnie
                          nie pociagaja zbytnio, zwykle nie wytrzymuje tam dluzej niz 5-10 minut. Z tymi
                          dramatami to racja. Pol biedy kiedy kobitka wynosi sie po studiach do wielkiego
                          miasta, zdobywa niezla prace, ktora pozwala jej na uniezaleznienie sie od
                          rodziny - zawsze jakos mozna wytlumaczyc, ze mieszka sie z kolezanka, bo tak
                          taniej, a na facetow nie ma czasu, bo kto by sie teraz zenil, a zreszta
                          nadgodziny nie pozwalaja na randkowanie. Ale te przyslowiowe nauczycielki,
                          ktore wracaja po studiach do - z calym szacunkiem dla miast - Nowej Soli,
                          Belchatowa albo Przasnysza? Wracaja do rodzicow, chodza na imieniny do ciotek,
                          ktore podobnie jak panie w pokoju nauczycielskim pytaja o kawalerow, albo co
                          gorsza podsylaja absztyfikantow? Chociaz, a propos nauczycielek, czasem
                          bezczelna odwaga poplaca. W jednej ze szkol srednich w mojej okolicy szkola
                          kieruje jedna pani dyrektor a jedna z nauczycielek jest jej partnerka. Wszyscy
                          wiedza i jakos nic, bo szkola jest rzadzona zelazna reka. Tylko mlode pedagozki
                          stanu wolnego sa przestrzegane, zeby uwazaly na siebie, bo pani dyrektor z
                          kolezanka podobno chetnie wyprobowywuja ich przydatnosc do zawodu i nie tylko.
                          Az sie wierzyc nie chce, ale tak jest :)

                          RABI:
                          Bo to jest też tak,że jak kobieta mówi nie, to nie zawsze jest to nie,ale
                          często tylko "jeszcze sie zastanowię", albo "nie namawiaj mnie bo się zgodzę".I
                          kobieta potrafi to odebrać właściwie słuchajac innej kobiety. Jak mówi kobieta
                          to należy też czasem czytać między wierszami, a mężczyżni nie są niestety tak
                          domyślni. Z kolei jak mówi mężczyzna to kobieta czyta między wierszami cos
                          czego po prostu tam nie ma :))))

                          Rabi, Ty to powinnas prowadzic kacik porad sercowych w gazecie dla mlodych
                          panien :) Nic dodac, nic ujac.

                          RABI:
                          Faktycznie !, a ja nie mogłam sobie przypomnieć skąd ta złota myśl. Teraz
                          jestem pewna,że to myśl Manueli G. Pochodzi albo ze zbioru
                          felietonów "Silikon", a być może z "Polki", którą połknełam w jesieni. Ale na
                          pewno Gretkowska. Najbardzej jednak lubie niektóre złote mysli Kingi Dunin
                          z "wysokoobcasowych" felietonów.

                          Z Polki nie, bo ja ten cytat znam od paru lat :) KD tez czytuje regularnie.

                          RABI:
                          Nobliwej pani wystarczy, że wie gdzie jest taki klub i,że widzi jak wchodzą tam
                          rozesmiane czesto kobiety. Wyobraźnia zaczyna działać, a jeszcze jak sasiadki
                          cos tam powiedziały i ksiądz Rydzyk w wiadomej stacji radiowej to juz w ogóle

                          Taka dygresja. W stolicy ks. Rydzyka klub dla homo jest niemal vis-a-vis palacu
                          biskupiego :)

                          RABI:
                          Cieszę się ,że to nie tylko ja potrafie byc krytyczna wobec tak zwanej wolności
                          obyczajów. Wolność wolnością, ale są jakieś granice dobrego smaku. I ja te
                          granice widzę niestety, a moze i stety.

                          Stety ja tez :)

                          RABI:
                          Zwróć uwage jak komentatorzy takich migawek, a i sam przekaz potrafi
                          manipulować odbiorcą. Celowo wybiera się czasem takie pikantne fragmenty,żeby
                          wstrząsnąć opinią. Sensacja jest przecież najważniejsza, po co obiektywność,
                          skoro celem jest szokować, albo oburzać.

                          Bo sensacja sie dobrze sprzedaje, a zwyczajnosc nie. Nie pokaza dwoch
                          zwyczajnie wygladajacych kobiet gadajacych ze soba, bo nikt tego nie zapamieta.
                          Takie obrazki to kazdy widzi codziennie na ulicy, w autobusie, w pracy...

                          RABI:
                          Jakieś 5 lat temu byłam wychowawcą na obozie młodzieżowym nad Balatonem.

                          Ciach-ciach, ale przesliczna historia!!! Takich z rurami nie mam w swoim
                          doswiadczeniu choc TEZ bywalam wychowawca a potem pilotem wycieczek
                          zagranicznych. Ja "tylko" wyciagalam nadpobudliwego i przedwczesnie dojrzalego
                          11-latka z lozek rowiesniczek i sciagalismy go z kierowcami z dachu hotelu w
                          kraju srodziemnomorskim, kiedy to sie biedaczyna upil i balansowal po gzymsie
                          na 3 pietrze. Sliiiicznie ta pani przerobila facetow, najpierw z ta scierka a
                          potem rozbierajac sie za friko :)

                          RABI:
                          Też zauważyłam,że jak ktoś juz wie o drugim,że jest homo to tylko jedno go
                          interesuje : jak on to robi w łóżku ? I tak myslą intensywnie, jakby życie
                          toczyło sie wyłącznie w łóżku.

                          Jak on to robi, to mozna sobie jeszcze wyobrazic, ale ona? :) Ale tak sobie
                          mysle, ze ci najbardziej ciekawi to malolaty jakies. Mnie to naprawde nie
                          interesuje co kto z kim robi i jak, bylam, widzialam, a poza seksem mam 1000
                          innych mniej lub bardziej ciekawych zajec i zajmujacych zainteresowan. To nudne
                          tak stale ten seks i seks tylko :)

                          RABI:
                          Ale pomyśl na pocieszenie,że masz to
                          • 09.04.02, 00:03 Odpowiedz
                            RABI:
                            Ale pomyśl na pocieszenie,że masz to już za sobą.

                            Nie mam... Byc moze moja mama sadzi, ze to byla jakas chwila zapomnienia, a
                            wlasciwie nie wiem ile uslyszala/zobaczyla/wyczula, moze pomyslala, ze sie z
                            tego wycofalam albo ze kochanka sie mna znudzila i porzucila a ja sie wstydze
                            przyznac. Nigdy nie rozmawialysmy o moich sprawach sercowych, bo moj kazdy
                            amant byl szurnietym palantem w opinii mojej mamy. Trudno mi sie z nia teraz
                            nie zgodzic, miala racje ale to nie bylo przyjemne nigdy wiec temat
                            moich "romansow" zawsze byl tabu. Teraz tez, jakby sie nic nie dzialo.

                            RABI:
                            Właśnie komu jak komu,ale mnie tego tłumaczyć nie trzeba !!
                            Jestem z wami !! I solidaryzuję sie w problemie !!

                            Nie wiesz, ile to dla mnie znaczy... A moze wlasnie wiesz. Dzieki wielkie.

                            Eryka - frakcja motania sobie i innym zyciorysu
                            • IP: *.um.oswiecim.pl

                              Gość: Rabi 09.04.02, 19:43 Odpowiedz
                              To ja Rabi- "poradnik" !!!

                              >To co zaspiewamy?

                              Myslę,że zaczniemy od tego :

                              "Rosniesz jak młody bóg
                              na moich ramionach,
                              jak drzewo,którego nikt
                              nikt nie pokona.
                              Dałam Ci wolę istnienia
                              Dałam Ci siłę tworzenia
                              Nowy ,nieznany szlak
                              nad Twoja głową
                              Może jest tylko snem,
                              a może koroną.
                              Zostań więc bogiem i drzewem
                              Miedzy mną ziemią a niebem
                              Więc.................." (możesz skończyć !)

                              > Na razie pozostaje takie wyrywanie
                              >zyciu chwil, ktore mozemy spedzic razem. Mam jednak nadzieje, ze nasz
                              >dojrzaly wiek "jest po naszej stronie", tzn. ze nie grozi nam >zachowywanie
                              sie jak trzpiotowatym prawie nastolatkom, bo mamy juz >jakis tam bagaz
                              doswiadczen
                              >zyciowych za soba i mniej wiecej wiemy, na czym nam zalezy.

                              Takie wyrywanie życiu chwil,jak piszesz ma swoj smak. To jest tez zwiazane z
                              tym, ze sie ciagle teskni, a wtedy kazde spotkanie jest niesamowite. Wierz mi
                              lepszy taki zwiazek, z tym całym bagażem doswiadczeń niż szczeniackie
                              zauroczenia. Przynajmniej podejmujecie jakieś odpowiedzialne decyzje,bo każda
                              wie na co moze liczyc.

                              >Moze tej samej co i ja doradzam :) Ale ona taka mloda nie jest... >Chaty mnie
                              nie pociagaja zbytnio, zwykle nie wytrzymuje tam dluzej niz ɱ-10 minut.

                              Ta, ktorej ja radzilam miala 26 lat. Ja nie chatuje z nieznanymi osobami. Jesli
                              nie ma tam jednej z kilku ( konkretnych ) osob to wychodze. A na dluzsze gadki
                              pozwalam sobie tylko z kobieta, ktora poznalam juz w realnym swiecie. I tylko
                              dlatego,ze jest bardzo sympatyczna. Poza tym mamy wspolnych znajomych w
                              Krakowie.


                              >Rabi, Ty to powinnas prowadzic kacik porad sercowych w gazecie dla >mlodych
                              panien :) Nic dodac, nic ujac.

                              Nie ty pierwsza mi to mowisz :)) Ale to jest zboczenie zawodowe i nic na to nie
                              poradze. A jeszcze jakby te młode panny byly uzaleznione :))
                              Najgorsze jest to,ze niektore kolezanki tak sie do tego przyzwyczaily,ze moj
                              domowy telefon zamienia sie czesto w telefon zaufania. Tylko jak ja potrzebuje
                              pomocy to jest inaczej - malo kto znajduje wtedy dla mnie czas. Jest to
                              przykre, bo jak przyjaciolka jest w potrzebie to ja pedze jak w dym.

                              >Ciach-ciach, ale przesliczna historia!!! Takich z rurami nie mam w >swoim
                              >doswiadczeniu choc TEZ bywalam wychowawca a potem pilotem wycieczek
                              >zagranicznych.

                              Oj! to musze uwazac na spiewanie w obcych jezykach, szczegolnie w angielskim,
                              bo jestem cienka ( kiedys postawilam na niemiecki ) A widze,ze chyba mam do
                              czynienia z poliglota :))

                              Nie mam... Byc moze moja mama sadzi, ze to byla jakas chwila zapomnienia, a
                              wlasciwie nie wiem ile uslyszala/zobaczyla/wyczula,temat
                              moich "romansow" zawsze byl tabu. Teraz tez, jakby sie nic nie dzialo.

                              To zle to zinterpretowalam ,przepraszam. Nie wiem,co bym zrobila na Twoim
                              miejscu, ale pewnie na razie bym to zostawila tak jak jest. Tym bardziej,ze
                              masz czas jeszcze na kolejne kroki.

                              Mysle, ze tym razem zmiescilam sie w jednym poscie.I czas wreszcie do domu !
                              Zreszta juz tak zamieszalysmy z tymi postami,ze nikt sie nie polapie ,nawet
                              jakby chcial poczytac :)))
                              Mimo wszystko pozdrawiam wszystkich odwaznych czytajacych !!


                              • 11.04.02, 13:35 Odpowiedz
                                Przystopowalam z pisaniem, bo przywalily mnie obowiazki w pracy i ciezkie nocne
                                rozmowy z Przyjaciolka o przyszlosci. Ale dzis nadrabiam!

                                R: To ja Rabi- "poradnik" !!!

                                Gdybys byla facetem (a moze jestes? kto wie? ;-)), to nazwalabym Cie wujkiem
                                dobra rada :)

                                R: Myslę,że zaczniemy od tego :
                                "Rosniesz jak młody bóg
                                (...)
                                Zostań więc bogiem i drzewem
                                Miedzy mną ziemią a niebem
                                Więc.................." (możesz skończyć !)

                                Yyy, cos tego, "teraz serca mam dwa..." Poddaje sie, bo ostatni raz spiewalam
                                to na obozie wedrownym w Gorach Zlotych 17 lat temu :) Ale melodie pamietam!

                                R: Takie wyrywanie życiu chwil,jak piszesz ma swoj smak. To jest tez zwiazane z
                                tym, ze sie ciagle teskni, a wtedy kazde spotkanie jest niesamowite. Wierz mi
                                lepszy taki zwiazek, z tym całym bagażem doswiadczeń niż szczeniackie
                                zauroczenia. Przynajmniej podejmujecie jakieś odpowiedzialne decyzje,bo każda
                                wie na co moze liczyc.

                                Dziekuje, madre slowa! A jestes pierwsza osoba, ktora mi mowi cos takiego,
                                wszyscy inni odradzali, ze duzo czekania (ze wzgledu na dziecko i dzielaca nas
                                b. duza odleglosc, co najmniej kilka lat) a i ono niepewne, albo radzili
                                schlodzic temperature, badzcie kolezankami, itp. (to akurat radzila
                                przyjaciolka hetero; ma prawo nie wiedziec, ze to nie takie latwe) A ze to nie
                                jest szczeniackie zauroczenie albo jakas tam przygoda, ale dojrzaly zwiazek, to
                                sie ciesze naprawde...

                                R: Ta, ktorej ja radzilam miala 26 lat. Ja nie chatuje z nieznanymi osobami.
                                Jesli nie ma tam jednej z kilku ( konkretnych ) osob to wychodze.

                                To tak, jak ja - tzn. lat mam sporo wiecej ale zazwyczaj zagladam na chat i
                                jesli nie ma znajomych, to mowie do widzenia. Czasem znajome, ktorych nie
                                zauwazylam sie skarza, ze przecietnie jestem tam pol minuty i nie zdazaja mnie
                                zatrzymac. Ale place ciezkie pieniadze za Internet i nie mam ochoty marnowac
                                tych pieniedzy na dyskusje z napalonymi nastolatkami plci obojga.

                                R: Najgorsze jest to,ze niektore kolezanki tak sie do tego przyzwyczaily,ze moj
                                domowy telefon zamienia sie czesto w telefon zaufania. Tylko jak ja potrzebuje
                                pomocy to jest inaczej - malo kto znajduje wtedy dla mnie czas. Jest to
                                przykre, bo jak przyjaciolka jest w potrzebie to ja pedze jak w dym.

                                Znam a wlasciwie znalam to, bo ja tez jestem taka powiernica kolezanek i
                                kolegow; chyba stalam sie wybitnym teoretykiem w sprawach sercowych na
                                przyklad. Hmm to co to za przyjaciolka, jesli przyjazn, jak widac, odbywa sie
                                tylko w jedna strone? Ja moge liczyc na jakies dwie osoby, choc nie tutaj, nie
                                w moich okolicach, ale od czego jest telefon i e-mail; z tym, ze glupio mi
                                czasem "mekolic" o moich klopotach. Ale pomoc a przynajmniej "przyjazne ucho"
                                otrzymuje, choc nie zawsze tak bylo.

                                R: Oj! to musze uwazac na spiewanie w obcych jezykach, szczegolnie w angielskim,
                                bo jestem cienka ( kiedys postawilam na niemiecki ) A widze,ze chyba mam do
                                czynienia z poliglota :))

                                No, eee, tego, jezyki to chyba jedyna moja mocna strona, dobrze, ze w ogole
                                jest jakas :) Angielskim zajmuje sie nawet - jak to chyba wynikalo z
                                poprzednich postow - zawodowo. Ale za to poddaje sie walkowerem w naukach
                                scislych i sportach. E tam, cienka, zawsze mozna sie wzmocnic :) Teraz
                                zwlaszcza warto, w perspektywie Unii u naszych wrot. Nigdy nie jest za pozno -
                                ucze m.in. ludzi po piecdziesiatce i to z niezlym efektem.

                                R: To zle to zinterpretowalam ,przepraszam. Nie wiem,co bym zrobila na Twoim
                                miejscu, ale pewnie na razie bym to zostawila tak jak jest. Tym bardziej,ze
                                masz czas jeszcze na kolejne kroki.

                                Dwa zdania a jakie wazne dla mnie. Nawet nie wiesz, jak Ci jestem wdzieczna.

                                R: Mysle, ze tym razem zmiescilam sie w jednym poscie.I czas wreszcie do domu !

                                A ja sie zbieram do pracy...

                                R: Zreszta juz tak zamieszalysmy z tymi postami,ze nikt sie nie polapie ,nawet
                                jakby chcial poczytac :)))

                                Najwazniejsze, ze my wiemy ;-) A zauwazylam, ze napisalas cos nowego na KK, jak
                                w nocy wroce z roboty to sobie poczytam :-)

                                Eryka - frakcja lesek melomanek, poliglotek i genderowiczek
                                • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                                  Gość: Rabi 12.04.02, 08:31 Odpowiedz
                                  Sie masz Eryko ! Pisałam wczoraj wieczorem. Teraz wklejam, jednoczesnie
                                  zajrzałam na KK. Chyba chca mnie zjesc na forum. Ratuj !!! Zaraz to dokladnie
                                  przeczytam.

                                  >Gdybys byla facetem (a moze jestes? kto wie? ;-)), to nazwalabym Cie >wujkiem
                                  dobra rada :)

                                  No nie wytrzymam !!:-) Czy facet tak by tu z Toba rozmawial ? Jak dalej
                                  bedziesz mnie podejrzewac o plciowy kamuflaz, to bede zmuszona powołac swiadkow
                                  i bieglych, zeby to na forum udowodnili :))) I masz szczęście,że to żart.

                                  "Rosniesz jak młody bóg
                                  (...)
                                  Zostań więc bogiem i drzewem
                                  Miedzy mną ziemią a niebem
                                  Więc.................." (możesz skończyć !)

                                  Yyy, cos tego, "teraz serca mam dwa...smutki dwa
                                  i miłosc po kres
                                  i radosc do lez
                                  wieczory długie i złe
                                  krótkie dni
                                  wiec caluj mnie czesciej ,
                                  bo nie wiem jak bedzie...

                                  >Dziekuje, madre slowa! A jestes pierwsza osoba, ktora mi mowi cos >takiego,

                                  A co mam Ci powiedziec ? Zebys zrezygnowala i szukala dalej (tzn.blizej) i
                                  jakiejs wolnej ? Bez sensu by to bylo. Skoro obydwie wiecie,ze to jest wlasnie
                                  to - warto czekac. Ja bym zaczekala mimo,ze z cierpliwoscia mam czasem
                                  problemy. Jesli tylko sa jakies realne perspektywy to poczekajcie.

                                  >. Hmm to co to za przyjaciolka, jesli przyjazn, jak widac, odbywa sie
                                  >tylko w jedna strone?

                                  To nie do konca jest tak. Bo te moje przyjaciolki uwazaja,ze jestem tak dobra w
                                  rozwiazywaniu problemow innych,ze swoich nie powinnam posiadac, a skoro juz je
                                  mam to powinien byc to dla mnie drobiazg.A byc moze tylko w ten sposob sie
                                  usprawiedliwiaja?. Czesto jednak slysze : tak powazna sprawe mi rozgryzlas, a
                                  takie bzdury Cie martwia ?. Musze przeprowadzic z nimi rozmowe profilaktyczno-
                                  ostrzegawcza na te
                                  tematy :))

                                  >No, eee, tego, jezyki to chyba jedyna moja mocna strona, dobrze, ze w >ogole
                                  jest jakas :)

                                  O ! skad ja to znam ? Czyzbysmy mialy do czynienia z niska
                                  samoocena ? ;)

                                  >Ale za to poddaje sie walkowerem w naukach scislych i sportach.

                                  Scislych tez nie lubie. Zdecydowanie preferuje humanistyczne, a scislej
                                  spoleczne (pedagogika, socjologia, psychologia ) Co do sportu, to kilka lat
                                  temu, kiedy zaczelam miec pierwsze powazne problemy z kregoslupem
                                  musialam wybic sobie z glowy narty , walki na macie i agresywna koszykowke :
                                  (((. I bardzo mi tego brakuje. Pozostal ukochany rower i lzejsze formy ruchu.

                                  >E tam, cienka, zawsze mozna sie wzmocnic :) Teraz zwlaszcza warto, w
                                  >perspektywie Unii u naszych wrot. Nigdy nie jest za pozno -
                                  >ucze m.in. ludzi po piecdziesiatce i to z niezlym efektem.

                                  Fakt ,masz racje, ze mozna nadrobic.Szczegolnie wstyd mi dlatego, ze moj syn
                                  gna z jezykami do przodu i to z predkoscia swiatla. Czasem sa zabawne
                                  historyjki jak gdzies wyjezdzamy i zaczepiaja nas anglojezyczni turysci. On
                                  sobie na luzie gadu-gadu, a ja sie musze napocic.
                                  Z niemieckim bywa odwrotnie. Ale ja taka zabiegana jestem, ze na dodatkowe
                                  nauki nie mam czasu .

                                  >A ja sie zbieram do pracy...

                                  Widze, ze ty tez masz rozne godziny pracy. Mnie sie zdarza nawet do 21.00.
                                  Zalezy z kim spotkanie trzeba zrobic. Jak uczniowie to rano, jak rodzice lub
                                  kochani nauczyciele to poznym popoludniem. Nie wspomne juz o biurokracji. Ma
                                  byc na wczoraj, wiec trzeba czasem i wieczorami.

                                  >A zauwazylam, ze napisalas cos nowego na KK, jak w nocy wroce z roboty to
                                  sobie poczytam :-)

                                  Myslalam o takim temacie na forum KK juz dawno. Ale teraz zaczelam.
                                  Moze sie ktos odezwie wreszcie. Tylko moze dojsc do tego, ze bede sie
                                  powtarzala, bo tutaj tez juz troszke dotknelysmy temat. A moze nie bede
                                  musiala ,bo nikt nie zareaguje ?? To sie zobaczy ! W kazdym razie milo
                                  by bylo gdybys mnie tam wsparla, albo cos zanegowala :))
                                  Patrz zdanie pierwsze, bo juz nie bede kombinowac :)))
                                  Rabi- wyspana i prosto spod prysznica !


                                  • 16.04.02, 00:53 Odpowiedz
                                    napisze jutro do Ciebie, Rabi, tutaj, obiecuje, mam przerwe w pracy popowoodnew :)
                                    A dlaczego inne Panie sie nie odzywaja? Do Tess napisze tez. Kurcze nie moge sie
                                    z niczym wyrobic ostatnio, ta praca... A tak chce sobie popisac!!! A teraz
                                    obchodze wlasnie z Ukochana jej 34.urodziny wiec tez pisac nie moge :)Niestety
                                    wirtualnie jeszcze, ale wiem, ze bedziemy razem...

                                    Eryka - frakcja jubileuszowa
                                  • 16.04.02, 23:17 Odpowiedz
                                    No wreszcie moze sie uda napisac pare slow tutaj, musze sie sprezyc, bo nam
                                    watek zniknie z pierwszej strony. Straszny mlyn mam ostatnio, podpieram oczy
                                    zapalkami i jesli mam kilka wolnych godzin po poludniu to padam spac, wiec
                                    dzisiejsze plany poobiedniego pisania wziely w leb. Ale moze teraz cos stworze.

                                    RABI:
                                    Sie masz Eryko ! Pisałam wczoraj wieczorem. Teraz wklejam, jednoczesnie
                                    zajrzałam na KK. Chyba chca mnie zjesc na forum.

                                    Eee chyba nie, ono rownie niemrawe jak to gazetowe. Wlasciwie nie zdazylam
                                    przemyslec jeszcze tamtego watku dokladnie; a to dlatego, bardzo niewygodnie,
                                    ze nie mozna jednoczesnie otworzyc wszystkich postow ze strony. A modem bije. W
                                    pracy nie mam czasu korzystac z Sieci, zreszta chyba za kazdym razem musialabym
                                    usuwac wpisy w historii :) bo potem by bylo zdziwienie kto odwiedzal watek pod
                                    ogolna nazwa "lesbijki" ;-) Ale moze podejrzenie padloby na napalonych
                                    facetow ;-)

                                    RABI: No nie wytrzymam !!:-) Czy facet tak by tu z Toba rozmawial ? Jak dalej
                                    bedziesz mnie podejrzewac o plciowy kamuflaz, to bede zmuszona powołac swiadkow
                                    i bieglych, zeby to na forum udowodnili :))) I masz szczęście,że to żart.

                                    Racja! Z wieloletnich badan empirycznych moge wyciagnac wniosek, ze zaden by
                                    _tak_ nie umial rozmawiac. Nie krzycz, czyzbys tez miala nerwy na postronku? ;-)

                                    RABI:
                                    A co mam Ci powiedziec ? Zebys zrezygnowala i szukala dalej (tzn.blizej) i
                                    jakiejs wolnej ? Bez sensu by to bylo.

                                    Bez sensu i jeszcze jakie cyniczne! (a moze "tylko" wygodne?) Przez mysl mi nie
                                    przeszlo cos takiego. No mam tendencje do komplikowania sobie zycia ale czekac
                                    tez umiem. A warto.

                                    RABI:
                                    Jesli tylko sa jakies realne perspektywy to poczekajcie.

                                    Troche zycia mam juz za soba i moze w zwiazku z tym takie podejscie, ze tak
                                    naprawde to nigdy nie wiadomo, co sie zdarzy, trudno powiedziec, czy sa
                                    perspektywy, czy nie, bo zycie sprawia rozne niespodzianki, mile i przykre, i
                                    malo co w nim jest logiczne. Teraz jest dobrze choc z drugiej strony bardzo
                                    ciezko, ale nawet dla tych dobrych stron warto byc w tym zwiazku. Trudno pisac
                                    o tym wszystkim na forum publicznym, nie wdajac sie w szczegoly ale moze
                                    wiadomo, o co mi chodzi. W koncu w bajkach tez zawsze najlepiej wychodzil
                                    bohater, ktory wybieral sciezke pelna wykrotow i wybojow a nie ten, co szedl na
                                    skroty. Nawet jesli mialoby sie nie udac to bede wiedziala, ze przezylam cos
                                    pieknego, choc moze malo realnego. Nie chce isc na latwizne, nigdy nie chcialam.

                                    RABI:
                                    To nie do konca jest tak. Bo te moje przyjaciolki uwazaja,ze jestem tak dobra w
                                    rozwiazywaniu problemow innych,ze swoich nie powinnam posiadac, a skoro juz je
                                    mam to powinien byc to dla mnie drobiazg.

                                    A szewc bez butow chodzi. Ale cos w tym jest, ja czasem tak dobrze ludziom
                                    radze, ze nie wierza mi kiedy przyznaje sie do niepewnosci, kompleksow i
                                    jakichs slabosci. "Pani taka przeciez przebojowa", powiedziala mi kiedys
                                    uczennica. Dobre sobie :-)

                                    RABI:
                                    O ! skad ja to znam ? Czyzbysmy mialy do czynienia z niska samoocena ? ;)

                                    A jak! :-) Jestem swiadoma swoich mocnych stron, ale rubryka na minusie jest
                                    pare razy dluzsza :-)

                                    RABI: Scislych tez nie lubie. Zdecydowanie preferuje humanistyczne, a scislej
                                    spoleczne (pedagogika, socjologia, psychologia )

                                    No wlasnie, na studiach, poza pedalowa, to byly jedne z moich ulubionych
                                    przedmiotow :-) Cos bym w tym jeszcze pogrzebala, zaczynam czuc jakis taki
                                    niedosyt, choc czasu i pieniedzy brak na nauke...

                                    RABI:
                                    Fakt ,masz racje, ze mozna nadrobic.Szczegolnie wstyd mi dlatego, ze moj syn
                                    gna z jezykami do przodu i to z predkoscia swiatla.

                                    To sie ciesz! Ja mam czesto do czynienia jeszcze z materia niepodatna na
                                    wysilek umyslowy. Niby jest owczy ped do nauki jezykow ale czesto dominuje
                                    podejscie jakie pamietam z wypowiedzi mojej licealnej kolezanki na pytanie
                                    nauczycielki czemu zle poszla jej klasowka: "no, pani profesor, uczylam sie,
                                    ale sie nie naumialam." :-)

                                    RABI:
                                    Czasem sa zabawne historyjki jak gdzies wyjezdzamy i zaczepiaja nas
                                    anglojezyczni turysci. On sobie na luzie gadu-gadu, a ja sie musze napocic. Z
                                    niemieckim bywa odwrotnie. Ale ja taka zabiegana jestem, ze na dodatkowe nauki
                                    nie mam czasu .

                                    To tak jak z rowerem czy gra na instrumencie, zeby sie nauczyc mowic, trzeba
                                    mowic, po prostu cwiczyc i cwiczyc... Znasz juz jeden jezyk, wiec z kazdym
                                    kolejnym powinno byc latwiej, bo masz wyksztalcone pewne nawyki. Uebung macht
                                    den Meister. Practice makes perfect... A anglojezyczni turysci zaczepiaja
                                    niekoniecznie na wyjezdzie zagranicznym. Swietnie mozna sobie szlifowac np.
                                    holenderski w Tatrach :-)

                                    RABI:
                                    Widze, ze ty tez masz rozne godziny pracy. Mnie sie zdarza nawet do 21.00.

                                    Mnie sie raczej nie zdarza pracowac tak, zebym z pracy wyszla przed 20.45. A
                                    zaczynam prawie zawsze o 8. Cale szczescie, ze sa przerwy w miedzyczasie, choc
                                    raczej bym wolala odwalic te 8-10 godzin i isc sobie. Moj kolega rekordzista
                                    uczy po 15h dziennie czasem. To nie dla mnie, powyzej 12 juz czuje lekki rausz.

                                    RABI:
                                    Myslalam o takim temacie na forum KK juz dawno. (...) W kazdym razie milo by
                                    bylo gdybys mnie tam wsparla, albo cos zanegowala :))

                                    Ja Ci juz powiedzialam tam, zgadzam sie w calej rozciaglosci :) Ale nie mialam
                                    jeszcze czasu zeby sie tam wypisac i podac argumenty. Ech jestem niezadowolona
                                    z tego mojego dzisiejszego postu.
                                    Aha, ktos mnie pytal o jakim my forum dyskutujemy: les.art.pl

                                    Eryka - frakcja malkontencka
                                    • IP: *.um.oswiecim.pl

                                      Gość: Rabi 17.04.02, 10:57 Odpowiedz
                                      Mysle, ze tak zapracowanej kobiecie jak ty nalezy sie chwila relaksu.
                                      Zapodaje wiec ( tak jak obiecalam )bardzo relaksujacy utwor Randy Crowford i
                                      mam nadzieje, ze go pamietasz.Rok 1987 dla podpowiedzi, ubogie
                                      instrumenty,glowny klimat tworzy fortepian :

                                      "She only smiles, he only tells her
                                      That she's the flowers the wind and
                                      spring
                                      In all her splendor, sweetly
                                      surrendering
                                      The love that Innocence brings
                                      Almaz, pure and simple,
                                      born in a world where love survives
                                      Now men will want her, cause life
                                      don't haunt her
                                      Almaz, you lucky, lucky thing.........." (korzystalam oczywiscie
                                      z domowego tlumacza)

                                      > Straszny mlyn mam ostatnio, podpieram oczy zapalkami i jesli mam >kilka
                                      wolnych godzin po poludniu to padam spac,

                                      Ze mna jest podobnie, ale popoludniami nie moge sobie pozwolic na drzemki. Za
                                      to poznym wieczorem padam i wstyd przyznac,ale to syn wylacza tv lub wieze ,
                                      zamyka drzwi i chowa maslo do lodowki :)))

                                      >Eee chyba nie, ono rownie niemrawe jak to gazetowe. Wlasciwie nie
                                      >zdazylam .przemyslec jeszcze tamtego watku dokladnie; a to dlatego, bardzo.
                                      >niewygodnie, ze nie mozna jednoczesnie otworzyc wszystkich >postow ze strony.

                                      Bo na forum KK trzeba prowokowac do pisania i wazny jest temat !!
                                      Co do otwierania wszystkich postow to zamejluje do naczelnej webmaster i
                                      zapytam,czy nie moglaby tego zmodyfikowac.To jest kobieta w porzadku - otwarta
                                      na propozycje i modyfikacje.

                                      >pracy nie mam czasu korzystac z Sieci, zreszta chyba za kazdym razem
                                      >musialabym usuwac wpisy w historii :) bo potem by bylo zdziwienie kto
                                      >odwiedzal watek pod ogolna nazwa "lesbijki" ;-) Ale moze podejrzenie padloby
                                      >na napalonych facetow ;-)

                                      Jezeli ktos jeszcze korzysta z tego komputera co ty( a jest to siec ) to
                                      faktycznie trzeba czyscic historie i TIF , ale to i tak nie daje 100%
                                      gwarancji,bo kazdy administrator serwera ma mozliwosc sprawdzenia tego jeszcze
                                      u siebie ( i to ze szczegolami ). Ja o tym wiem od dawna, dlatego w godzinach
                                      7.00 - 15.00 staram sie takich stron nie otwierac,a jak juz to na chwile. Choc
                                      w zasadzie to zawsze moge sie wytlumaczyc,bo param sie patologiami glownie
                                      wsrod dzieci i mlodziezy. A wiadomo , co ogol spoleczenstwa uwaza za patologie
                                      ( niestety homoseksualizm rowniez) Zreszta prawde mowiac kiedys juz dzieki
                                      wiadomosciom z internetu zrobilysmy z kolezanka niezly wykladzik
                                      dla "nieuswiadomionych" nauczycieli na temat nieskrepowanej dostepnosci uczniow
                                      do szerokiej wiedzy na temat domowej produkcji narkotykow. Malo
                                      ktory nauczyciel zdaje sobie sprawe, ze w sieci jest doslownie wszystko, co
                                      interesuje mlodych ludzi.

                                      >Bez sensu i jeszcze jakie cyniczne! (a moze "tylko" wygodne?) Przez mysl mi
                                      >nie przeszlo cos takiego. No mam tendencje do komplikowania sobie zycia ale
                                      >czekac tez umiem. A warto.

                                      Nie ty jedna masz takie tendencje. Ja wielu rzeczy bardzo zaluje. Przede
                                      wszystkim tego, ze lata temu zabraklo mi odwagi na radykalne posuniecia i przez
                                      to zmarnowalam kupe czasu, ktory mozna bylo przyjemniej spozytkowac. Ale tak to
                                      jest jak sie jest taka porzadnicka, zdroworozsadkowa i do przesady
                                      altruistyczna jak ja. Dopiero stosunkowo niedawno zaczelam na maxa wcielac w
                                      zycie zdrowy egoizm.I teraz probuje to nadrabiac. I wcale nie mam w tych
                                      sprawach sielanki, jakby sie wydawalo. Ale sobie radze i to jest najwazniejsze.
                                      A ty wiesz jak to jest,bo twoja wybrana ma podobna sytuacje do mojej. I
                                      szkoda,ze nie moge sie jasniej wyrazac, ale obiecalam kobiecie nie wywlekac
                                      tego watku na zadnym forum i tak bedzie.Obietnica jest obietnica !

                                      >tak naprawde to nigdy nie wiadomo, co sie zdarzy, trudno powiedziec, czy sa
                                      >perspektywy, czy nie, bo zycie sprawia rozne niespodzianki, mile i przykre, i
                                      >malo co w nim jest logiczne.

                                      Kazdy sobie sterem ,zeglarzem ,okretem i trzeba tylko do siebie miec pretensje
                                      jak nam sie komplikuje cos , na co oczywiscie mamy wplyw. Ja sobie to lata,lata
                                      temu uswiadomilam,i dlatego tak czesto pluje sobie w brode, ze pewnych spraw
                                      juz nie zmienie.

                                      >o tym wszystkim na forum publicznym, nie wdajac sie w szczegoly ale moze
                                      >wiadomo, o co mi chodzi.

                                      doskonale wiem, o co Ci chodzi.

                                      >Nawet jesli mialoby sie nie udac to bede wiedziala, ze przezylam cos
                                      >pieknego, choc moze malo realnego. Nie chce isc na latwizne, nigdy nie
                                      >chcialam.

                                      Fakt, jakbysmy ze wszystkiego rezygnowaly tylko z tego powodu,ze jest trudne i
                                      skomplikowane to byloby szaro, nijako, nudno i bez perspektyw.
                                      A tak to jest jakas nadzieja ,no i wyzwania, a to zdecydowanie wole od rutyny.

                                      >To sie ciesz! Ja mam czesto do czynienia jeszcze z materia niepodatna na
                                      >wysilek umyslowy.

                                      Wlasnie sie ciesze !, a ped do jezykow i innej wiedzy bierze sie u mojej
                                      latorosli z ogromnej ciekawosci swiata i szerokich zainteresowan.
                                      Turysci to nas zaczepiaja glownie w Krakowie, albo w naszym miescie pelnym
                                      turystow ze wzgledu na jego martyrologiczny charakter.
                                      He, he ja za to blysnelam przed nim ostatnio pogawedka z mila Rosjanka,
                                      a on biedak nic nie kumal :)))

                                      >Mnie sie raczej nie zdarza pracowac tak, zebym z pracy wyszla przed 20.45. A
                                      >zaczynam prawie zawsze o 8. sobie. To nie dla mnie, powyzej 12 juz czuje
                                      >lekki rausz.

                                      Oj! to jednak pracujesz więcej ode mnie, ale ja za to mam pewnie troche wiecej
                                      obowiazkow domowych:) Lekki rausz :))) Dobre!. Ja po tylu godzinach mam dosc i
                                      marze o kojacej muzyczce i wygodnej kanapie :))

                                      Wklejajaca z pracy _ Rabi.

                                      --------------------------------------------------------------------------------
                                      • 17.04.02, 23:26 Odpowiedz
                                        Wyobraz sobie, ze wszystko rzucam i rzucam sie do pisania! Dzieki za Randy
                                        Crawford, naturalnie ze pamietam! Zawsze ja zreszta lubilam, i za "One Day I'll
                                        Fly Away" i "You May Need Somebody", i inne. Teraz bede sobie pewnie nucic
                                        piszac ten post. Moja lepsza polowa mowi, ze RC ma taki placzliwy glos i nie
                                        lubi jej tak, jak kiedys, ale nie musimy sie we wszystkim zgadzac :-)
                                        A zaganiana jestem tak, ze chyba ze 2 tygodnie temu kupilam sobie nowego Pata
                                        Metheny - mojego ulubienca od 20 lat - i zdazylam posluchac ze 3 kawalki, i tak
                                        nic nie pamietam :(

                                        > Ze mna jest podobnie, ale popoludniami nie moge sobie pozwolic na drzemki.

                                        Ja tez nie moge ale czasem sama jakos tak padam na pol godziny. Kiedys zdarzylo
                                        mi sie przysnac podczas lekcji w pewnej fabryce - monotonne buczenie, goraco od
                                        wypalanych w hali obok produktow ceramicznych, godzina 15-16, czyli dla mnie
                                        newralgiczna. Pamietam, ze ktos sie spytal, czy moze otworzyc okno; poderwalam
                                        sie jak drzemiacy pasazer w pociagu kiedy przychodzi kontroler biletow.
                                        A poznym wieczorem odzywam. Przy TV nie zasnelabym zreszta.

                                        > Co do otwierania wszystkich postow to zamejluje do naczelnej webmaster i
                                        > zapytam,czy nie moglaby tego zmodyfikowac.

                                        Nie no, cos Ty, dla mnie nie bedziecie robic rewolucji! Moze dostane w koncu
                                        stale lacze kiedys. Podobno moge juz pisac skarge, bo Tepsa jest zobowiazana do
                                        odpowiedzi na podanie w ciagu 2 miesiecy, a ja swoje zlozylam z pol roku temu :(

                                        > Jezeli ktos jeszcze korzysta z tego komputera co ty( a jest to siec ) to
                                        > faktycznie trzeba czyscic historie i TIF , > ale to i tak nie daje 100%
                                        > gwarancji,bo kazdy administrator serwera ma mozliwosc sprawdzenia tego
                                        > jeszcze u siebie ( i to ze szczegolami ).

                                        Wiem, jakos tak mi sie ulozylo, ze zadawalam sie tylko z informatykami albo z
                                        zonami tychze (sztuk jeden), wiec troche o tym mam pojecie. Na szczescie wpasc
                                        mi trudno, bo nie mam nigdy wiecej niz 10 minut czasu zeby sie dorwac do
                                        komputera w pracy, a i to tylko co jakis czas sie udaje, bo komputerow malo a
                                        popyt duzy.

                                        > A wiadomo , co ogol spoleczenstwa uwaza za patologie (niestety homoseksualizm
                                        > rowniez)

                                        Znak rownosci miedzy homoseksualista a pedofilem. Przypadki takie sie zdarzaja
                                        ale zobacz, o ile bardziej chetnie opinia publiczna wypowiada sie na temat
                                        stosunkowej garstki tych strasznych homosow niz setek tysiecy hetero wujkow i
                                        tatusiow molestujacych male dziewczynki czy chocby biznesmenow szantazujacych
                                        sekretarki i inne podwladne. Korci mnie zaraz porownywac to z niechecia do
                                        Zydow - malo kto widzial prawdziwego Zyda czy rozpoznal homoseksualiste ale ma
                                        gotowe opinie na ich temat. OK, kocham kobiete, wiec pewnie mozna mnie wrzucic
                                        do worka z napisem "lesbijki" ale czy kiedy spotykalam sie z facetami, to bylam
                                        nie do odroznienia od innych dziewczyn randkujace z mezczyznami? Bzdura.
                                        Dygresja taka ale wciaz mysle o tym Twoim ostatnim watku na KK. Nie potrzebuje
                                        plaz dla lesbijek albo pizzy lesgherita. Nie zgadzam sie na te dychotomie les i
                                        hetero bo jestem bardziej zroznicowana, naleze do wielu grup jednoczesnie -
                                        chocby wegetarianek, feministek, poliglotek, oferm sportowych, melomanek,
                                        koneserek czerwonego wina, niepalacych, moli ksiazkowych, balaganiarzy,
                                        internautow, i wielu innych. Te podzialy sa niezalezne od preferencji
                                        seksualnych, i na pewno mozna je znalezc wsrod osob hetero, les, wiecznych
                                        napalencow, celibatariuszy, itp., itd. mniej wiecej po rowno. Nie zgadzam sie
                                        wiec, zeby moim jedynym wyroznikiem bylo to, ze do ukochanej osoby zwracam sie
                                        w rodzaju zenskim.

                                        > Malo ktory nauczyciel zdaje sobie sprawe, ze w sieci jest doslownie wszystko,
                                        > co interesuje mlodych ludzi.

                                        Przypomina mi sie ta afera z nauczycielem, ktoremu postawiono powazne zarzuty,
                                        bo na swojej stronie WWW nieswiadomie (?) uzyl motywu lisci konopii
                                        indyjskich :-)

                                        > Nie ty jedna masz takie tendencje. Ja wielu rzeczy bardzo zaluje. Przede
                                        > wszystkim tego, ze lata temu zabraklo mi odwagi na radykalne posuniecia i
                                        > przez to zmarnowalam kupe czasu, ktory mozna bylo przyjemniej spozytkowac.

                                        Podajmy sobie rece :-) Mnie nadal brak odwagi w wielu sprawach, a jak zaczynam
                                        myslec o przeszlosci, to najchetniej chcialabym sie obudzic raz jeszcze w wieku
                                        kilkunastu lat choc moze z dzisiejsza wiedza i ulozyc wiele spraw inaczej :-) I
                                        nie mowie tu o sprawach sercowych.

                                        > Dopiero stosunkowo niedawno zaczelam na maxa wcielac w zycie zdrowy egoizm.I
                                        > teraz probuje to nadrabiac.

                                        Mnie jeszcze daaaaaaleko do tego :) Wystarczy spojrzec na moj podobno
                                        nierozmasowywalny kark, twardy jak skala, gdzie sobie zgromadzilam trzy dekady
                                        stresow, w wielu przypadkach bezsensownych.

                                        > A ty wiesz jak to jest,bo twoja wybrana ma podobna sytuacje do mojej.

                                        Wiem doskonale. Kiedys pewnie opowiem cos wiecej na privie jak sie moja wybrana
                                        zgodzi. Wczoraj mnie wypytywala, a o czym wy na tym forum tak gadacie? :-)
                                        Biedna nie ma czasu nawet przejrzec naszych dyskusji, ale zapisze to jej na
                                        komputerze i jak sobie juz wszystkie te malo przyjemne sprawy pozalatwia, to ja
                                        kiedys nagonie do przeczytania - pewnie jak juz zgromadzi sie nam z 1000
                                        postow :)

                                        > Kazdy sobie sterem ,zeglarzem ,okretem i trzeba tylko do siebie miec
                                        > pretensje jak nam sie komplikuje cos , na co oczywiscie mamy wplyw. Ja
                                        > sobie to lata,lata temu uswiadomilam,i dlatego tak czesto pluje sobie w
                                        > brode, ze pewnych spraw juz nie zmienie.

                                        Lepiej nie patrz na moja brode... :-)
                                        Zaczelam nagle przypominac sobie naprawde dramatyczne opowiesci, jak chociazby
                                        te o kobiecie les zmuszonej przez bylego meza do samotnego zycia bo inaczej
                                        odebralby jej syna, bo on nie pozwoli, zeby dziecko dorastalo z dewiantka. Ona
                                        wybrala poswiecenie sie dla dziecka. Przyjaciolka mojej znajomej, cztery i pol
                                        krzyzyka, wpada niemal w histerie gdy tamta prosi ja o rozwazenie wspolnej
                                        przyszlosci, bo chcialaby jakiejs stabilizacji. Kobieta w okolicach menopauzy,
                                        od zawsze kochajaca dziewczyny ale majaca za soba malzenstwo, w ktore uciekla
                                        zeby zaprzeczyc sobie samej, boi sie zeby rodzice sie nie dowiedzieli, zeby nie
                                        domyslilo sie dziecko, zeby odseparowany ale nierozwiedziony jeszcze (?) maz
                                        nie dodal dwa do dwoch... Chyba kazda z nas zna takie historie. Ja tez sie boje
                                        zeby czasem nie stalo sie tak, ze moja przyjaciolka bedzie musiala wybierac
                                        miedzy corka a mna. Nie wiem, czy ona sobie zdaje sprawe z tego zagrozenia.

                                        > He, he ja za to blysnelam przed nim ostatnio pogawedka z mila Rosjanka, a on
                                        > biedak nic nie kumal :)))

                                        No tak, wyroslo nam juz pokolenie tych, co niczewo nie ponimajut. Najgorzej
                                        przyznawac sie do - chocby szczatkowej - znajomosci rosyjskiego na Zachodzie.
                                        Nie moglam sie opedzic od Holendrow, Francuzow i Niemcow proszacych o to, zeby
                                        pisac ich imiona alfabetem rosyjskim, recytowac chocby "Pust wsiegda budiet
                                        sonce" i wypelniac urodzinowe kartki dla rodziny cyrylica. Ciezko bylo, bo ja
                                        sie rosyjskiego nie uczylam programowo, w ramach walki z indoktrynacja :-)

                                        No to tyle, bo znow mi utnie.
                                        Eryka-frakcja "wolk i zajac"
                                        • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                                          Gość: Rabi 18.04.02, 21:55 Odpowiedz
                                          >Wyobraz sobie, ze wszystko rzucam i rzucam sie do pisania!

                                          Dobrze, ze sie rzucasz, bo ja lubie czytac :-). Co do Randy Crawford (ostatnio
                                          strzelilam literowke ) to prawie kazdy artysta ma takie fazy,raz placzliwe raz
                                          radosne, chocby stary babski nudziarz Sting.
                                          A moja ulubiona Sheryl Crow tez mnie ostatnio zaskoczyla forma. Ten ostatni
                                          utwor Soak Up The Sun - taki radosny, plazowy, nastraja mnie pozytywnie,
                                          polecam do sluchania w samochodzie!
                                          A tak nawiasem im wiecej ostatnio slucham tym studnia muzy wydaje mi sie
                                          glebsza. I apetyt wzrasta w miare jedzenia.Muzyka to najwieksze moje zboczenie,
                                          ale takze ratunek, wytchnienie....
                                          I nie spiewam nic tym razem, bo kolej na Ciebie ;-)

                                          > Kiedys zdarzylo mi sie przysnac podczas lekcji w pewnej fabryce

                                          No, wstyd tak spac na lekcji :) Mnie sie to zdarzalo na studiach czesto jak
                                          ktos z wykladowcow przynudzal. A przedwczoraj to samej siebie nie poznalam, bo
                                          zasnelam w drodze powrotnej z Krakowa. I podobno kierowca sluzbowego samochodu
                                          mowil do mnie jakis czas i jakas muza z radia tez leciala. Nie wiem ,co to sie
                                          dzieje,przemeczenie chyba.

                                          >Nie no, cos Ty, dla mnie nie bedziecie robic rewolucji! Moze dostane w >koncu
                                          stale lacze kiedys. Podobno moge juz pisac skarge, bo Tepsa jest >zobowiazana
                                          do odpowiedzi na podanie w ciagu 2 miesiecy, a ja swoje >zlozylam z pol roku
                                          temu :(

                                          Ta rewolucja przydalaby sie nie tylko tobie :).
                                          Tepsa miala obowiazek poinformowania Cie dlaczego jest zwloka w zalatwieniu
                                          tego lacza. W moim miescie to trwa najdluzej miesiac.
                                          Wiem,bo pracuje tam moja dobra znajoma, ktora informuje mnie na biezaco o
                                          roznych ofertach cenowych Tepsy. Znasz koszty tej przyjemnosci ?( stale lacze )

                                          > Korci mnie zaraz porownywac to z niechecia do Zydow - malo kto >widzial
                                          prawdziwego Zyda czy rozpoznal homoseksualiste ale ma
                                          >gotowe opinie na ich temat. OK, kocham kobiete, wiec pewnie mozna mnie
                                          >wrzucic do worka z napisem "lesbijki" ale czy kiedy spotykalam sie z
                                          >facetami, to bylam nie do odroznienia od innych dziewczyn randkujace z
                                          >mezczyznami? Bzdura.

                                          Oj! antysemityzm to bys poznala mieszkajac tu gdzie ja :))
                                          Wlasnie to cale nazewnictwo i wrzucanie wszystkich do jednego worka zaczyna
                                          mnie strasznie draznic, bo nijak nie moge sie utozsamiac z napalona nastolatka
                                          w stylu Fucking Amal lub panienkami ,ktore mnie kiedys namolnie zaczepialy w
                                          jednym z miast na poludniu Polski.Moze zbyt wielka indywidualistka jestem , nie
                                          wiem. Jedno wiem - to, ze w zadnym worku nie czula bym sie dobrze. Mogla bym
                                          sie udusic. Poza tym nie lubie zadnych ograniczen, poza tymi, ktore sama sobie
                                          narzucam .
                                          I pewnie myslisz podobnie :-)

                                          >Dygresja taka ale wciaz mysle o tym Twoim ostatnim watku na KK. Nie
                                          >potrzebuje plaz dla lesbijek albo pizzy lesgherita. Nie zgadzam sie na >te
                                          dychotomie les i hetero bo jestem bardziej zroznicowana, naleze do >wielu grup
                                          jednoczesnie - chocby wegetarianek, feministek, poliglotek, >oferm sportowych,
                                          melomanek, koneserek czerwonego wina, niepalacych, >moli ksiazkowych,
                                          balaganiarzy, internautow, i wielu innych..........

                                          To wklej ten kawalek na forum KK w calosci, bo jest bardzo adekwatny
                                          do tematu, a niech sobie kobiety poczytaja :)


                                          >jak zaczynam myslec o przeszlosci, to najchetniej chcialabym sie >obudzic raz
                                          jeszcze w wieku kilkunastu lat choc moze z dzisiejsza >wiedza i ulozyc wiele
                                          spraw inaczej :-) I nie mowie tu o sprawach >sercowych.

                                          Niestety : to se ne da i to se ne wrati !
                                          Gdybym ja miala w wieku 21 lat ta wiedze co teraz.......och :((
                                          Wtedy bylam wystraszona i balam sie przyszlosci solo, poza tym postrzegalam
                                          swiat duzo mniej realnie niz obecnie wiele spraw wyidealizowalam.

                                          >Mnie jeszcze daaaaaaleko do tego :) Wystarczy spojrzec na moj podobno
                                          >nierozmasowywalny kark, twardy jak skala, gdzie sobie zgromadzilam >trzy
                                          dekady stresow, w wielu przypadkach bezsensownych.

                                          Pisalam,ze probuje to nadrobic :) I robie to w granicach zdrowego rozsadku. Na
                                          razie jestem zadowolona.
                                          A nierozmasowywalnych karkow nie ma !!!! I szybko zalatw ten problem.
                                          Kup sobie zel lodowy w aptece i popros kogos kto to potrafi zrobic !
                                          Ja wlasnie wczoraj rozmasowalam kark kolezanki, a potem ona moj.
                                          Wybralysmy sie na jej dzialke rekreacyjna za miasto na rowerkach.
                                          Dwie i pol godziny na powietrzu, a ile przyjemnosci. I troche pozytku przy
                                          okazji - zasialysmy groszek pachnacy i inne kwiatki.

                                          >Lepiej nie patrz na moja brode... :-)

                                          Nie widze, ale pewnie przesadzasz ;-)

                                          >Zaczelam nagle przypominac sobie naprawde dramatyczne opowiesci, jak
                                          >chociazbyte o kobiecie les zmuszonej przez bylego meza do samotnego >zycia bo
                                          inaczej odebralby jej syna, bo on nie pozwoli, zeby dziecko >dorastalo z
                                          dewiantka.

                                          I tu sie na moment zatrzymam. Bardzo wiele zalezy wlasnie od faceta,ktory staje
                                          w obliczu faktu, ze kobieta zostawia go lub chce to zrobic dla innej kobiety. I
                                          nawet boje sie tego rozwijac ,bo to temat rzeka i wiele bym tu mogla rzec. Ale
                                          generalnie jesli mezczyzna jest w stanie sie z tym pogodzic to obywa sie to bez
                                          agresji ,szantazu i robienia sobie na zlosc.Zalezy tez jaki tryb zycia chce
                                          prowadzic kobieta,ktora tego meza zostawia i zabiera dziecko. Konfiguracji jest
                                          wiele. Czym mniej prowokacji i wiecej rozsadku ze strony kobiety tym
                                          latwiej o porozumienie. I jeszcze jedna wazna sprawa,a moze najwazniejsza. W
                                          malzenstwie w ktorym od dawna zylo sie obok siebie jest zdecydowanie prosciej o
                                          takie rozwiazania. Zostaje tylko bardzo istotna kwestia : dobro dziecka !

                                          > Ja tez sie boje zeby czasem nie stalo sie tak, ze moja przyjaciolka >bedzie
                                          musiala wybierac miedzy corka a mna. Nie wiem, czy ona sobie >zdaje sprawe z
                                          tego zagrozenia.

                                          No i tu sie zaczynaja schody :((, a dziecko pewnie jest male i niczemu nie
                                          winne. Poza tym jesli zna i kocha tatusia to bedzie problem. To znowu jest
                                          temat rzeka :(

                                          I teraz pora na koniec postu, bo za duzo na raz trudnych tematow.
                                          I musimy sie zastanowic, czy nie zmienic tytulu watku, albo zalozymy nowy.



                                          • 19.04.02, 17:32 Odpowiedz
                                            Hej,

                                            ryzykuje odpisywanie w pracy :)w razie sledztwa tez powiem, ze zajmuje sie
                                            dewiacjami hihi

                                            > chocby stary babski nudziarz Sting.

                                            Babski? O, to dlatego go lubie! Ale najbardziej go lubie na jazzowo!

                                            > Muzyka to najwieksze moje zboczenie, ale takze ratunek, wytchnienie...

                                            Ja chyba juz nie slucham tyle, co kiedys :( Czesciej uciekam w ksiazki. A moja
                                            ulubiona niegdys Trojke teraz zbojkotowalam calkiem.

                                            > I nie spiewam nic tym razem, bo kolej na Ciebie ;-)

                                            Moze jutro, bo dzis jestem troche zachrypnieta? :-)
                                            A kogo jeszcze lubisz? Co do Sheryl Crow pewnie musialabym jej posluchac jeszcze
                                            troche, bo na razie to nie bardzo do mnie przemawia :(

                                            > Nie wiem ,co to sie dzieje,przemeczenie chyba.

                                            Zmeczenie wiosenne? Ja sie ostatnio b.slabo czuje :((( A dzis podobno burza ma
                                            byc, niedobrze, bo jak bede gadac wieczorem na gadu z moja Zosia? :-(

                                            > Tepsa miala obowiazek poinformowania Cie dlaczego jest zwloka w zalatwieniu
                                            > tego lacza.

                                            Poszlam dzis i sie zdenerwowalam, kazali czekac jeszcze i poradzili ograniczyc
                                            korzystanie z sieci. Gdybym nie musiala duzo korzystac z internetu to przeciez
                                            bym nie wystepowala o sdi, nie?

                                            > roznych ofertach cenowych Tepsy. Znasz koszty tej przyjemnosci ?( stale lacze )

                                            Tzn. zakladanie? Jak na 2 lata to 500 zl z hakiem, na to mnie jeszcze stac. A
                                            miesiecznie jakies 140 zl wiec to i tak sporo mniej od tego, co teraz wydaje.

                                            > Oj! antysemityzm to bys poznala mieszkajac tu gdzie ja :))

                                            Domyslam sie! :-)Zwlaszcza, tam gdzie Ty :-)

                                            > Wlasnie to cale nazewnictwo i wrzucanie wszystkich do jednego worka zaczyna
                                            > mnie strasznie draznic (...)Poza tym nie lubie zadnych ograniczen, poza tymi,
                                            > ktore sama sobie narzucam . I pewnie myslisz podobnie :-)

                                            Oczywiscie!!!

                                            > panienkami ,ktore mnie kiedys namolnie zaczepialy w jednym z miast na poludniu
                                            > Polski.

                                            O, to ciekawe! Chociaz pewnie dla Ciebie nie bardzo bylo to przyjemne i nie
                                            bedziesz chciala opowiadac. Mnie jakos nikt nie zaczepial jeszcze, choc ostatnio
                                            w swoim otoczeniu zorientowalam sie, ze jedna mloda panna nosi pierscionek na
                                            kciuku :-) Fakt, wyglada na butch ale i tak nie w moim typie :-)A o tych
                                            pierscionkach jako ewentualnych znakach rozpoznawczych to od Ciebie sie
                                            dowiedzialam :-)
                                            O, wlasnie zapukala do sali internetowej w ktorej siedze jej domniemana
                                            dziewczyna, ale numer :-)Ledwie zdazylam schowac te strone :-)

                                            > To wklej ten kawalek na forum KK w calosci, bo jest bardzo adekwatny
                                            > do tematu, a niech sobie kobiety poczytaja :)

                                            Wkleje pewnie, ale sie boje, ze zagryza mnie za to, bo to wojownicze, silne
                                            kobiety - widzialam! A ja juz sie starzeje, cherlawa jestem, nie oddam kopa :-)

                                            > Niestety : to se ne da i to se ne wrati !
                                            > Gdybym ja miala w wieku 21 lat ta wiedze co teraz.......och :((
                                            > Wtedy bylam wystraszona i balam sie przyszlosci solo, poza tym postrzegalam
                                            > swiat duzo mniej realnie niz obecnie wiele spraw wyidealizowalam.

                                            Ja tez sie wtedy balam przyszlosci solo, choc i tak wiekszosc lat do tej pory
                                            spedzam wlasnie solo. O dziewczynach nie myslalam wtedy jeszcze, a wlasciwie
                                            myslalam, ale spychalam to w podswiadomosc, teraz sobie przypominam takie sygnaly
                                            rozne, ze ten zachwyt i podziw wobec niektorych kolezanek ze studiow
                                            niekoniecznie byl taki niewinny. Ale musialam do tego dorosnac, dojrzec, bo
                                            gdybym wtedy sie zorientowala, to byloby ze mna chyba niedobrze. No i nie
                                            poznalabym Zosi w wieku 30+ lat :-) Ja mowie o cofaniu przeszlosci w bardziej
                                            ogolnym sensie, moze studiowalabym cos jeszcze innego, zadbalabym o zdrowie
                                            bardziej, itp. ale sadze ze Ty tez myslisz nie tylko o tym jednym aspekcie.

                                            > A nierozmasowywalnych karkow nie ma !!!! I szybko zalatw ten problem.
                                            > Kup sobie zel lodowy w aptece i popros kogos kto to potrafi zrobic !

                                            Najlepiej potrafi Ona i mowie to w kontekscie calkiem aseksualnym, jest bdb
                                            masazystka-amatorka. Ale to bedzie musialo niestety poczekac... Musimy
                                            pozalatwiac troche swoich spraw w naszych krajach :(

                                            > I troche pozytku przy okazji - zasialysmy groszek pachnacy i inne kwiatki.

                                            Ooo, jak milo! A ja mam ogrod a w nim 80-kilka hiacyntow teraz, narcyzy, zonkile,
                                            szafirki - chyba ogrod najpiekniejszy jest wiosna, wlasnie teraz. Ale ja nie mam
                                            na to czasu niestety, to mama w ogrodzie szaleje.

                                            > >Lepiej nie patrz na moja brode... :-)

                                            > Nie widze, ale pewnie przesadzasz ;-)

                                            Niestety nie, nie przesadzam, pluje sobie w nia notorycznie.

                                            > I tu sie na moment zatrzymam. Bardzo wiele zalezy wlasnie od faceta,ktory staje
                                            > w obliczu faktu, ze kobieta zostawia go lub chce to zrobic dla innej kobiety.

                                            Malzonek jeszcze nie wie chyba, i dobrze. Bo i ten powod pozostawienia nie jest
                                            taki jednoznaczny; jestem przekonana, ze gdyby bylo jej dobrze z nim, to nie
                                            szukalaby tzw. przygod. Znam wiele malzenstw, ktore sa ze soba dla dobra dziecka
                                            albo z przyzwyczajenia, nie kochaja sie, ale jednak sa ze soba, bo to czy tamto.
                                            Mysle, ze przelotny romans nic by nie zmienil w ich zwiazku. Sama juz nie wiem,
                                            sam fakt, ze podobno nikt z jego rodziny sie nie dziwi, ze sie rozstaja. Pytaja
                                            nawet dlaczego dopiero teraz i dlaczego tyle zwlekala. Mogli ja ostrzec przed
                                            slubem, ze czlowiek ma ciezki charakter, ale by nie posluchala chyba. A zreszta
                                            dobrze, ze tak sie stalo, bo ma z nim dziecko. Teraz zazdroszcze jej, kiedys
                                            kiedy "moglam" je miec, to nie chcialam, myslalam, ze mam jeszcze czas, ze kiedy
                                            zjawi sie wlasciwy kandydat na ojca, to wtedy... Czlowiek glupi jest :-)

                                            > nawet boje sie tego rozwijac ,bo to temat rzeka i wiele bym tu mogla rzec. Ale
                                            > generalnie jesli mezczyzna jest w stanie sie z tym pogodzic to obywa sie to bez
                                            > agresji ,szantazu i robienia sobie na zlosc.Zalezy tez jaki tryb zycia chce
                                            > prowadzic kobieta,ktora tego meza zostawia i zabiera dziecko. Konfiguracji jest
                                            > wiele. Czym mniej prowokacji i wiecej rozsadku ze strony kobiety tym
                                            > latwiej o porozumienie. I jeszcze jedna wazna sprawa,a moze najwazniejsza. W
                                            > malzenstwie w ktorym od dawna zylo sie obok siebie jest zdecydowanie prosciej o
                                            > takie rozwiazania. Zostaje tylko bardzo istotna kwestia : dobro dziecka !

                                            Nie tne cytatu, bo wlasciwie szkoda kazdego Twojego slowa. On jej robi na zlosc,
                                            pewnie cierpi duma porzucanego, choc obok siebie zyja juz kilka lat. Ja jej
                                            doradzam, zeby sie nie klocila, nie robila mu wyrzutow, ze nie zlozyl zyczen
                                            urodzinowych, bo to i tak nic nie da, a najwyzej on bedzie sie cieszyl, ze udalo
                                            mu sie jej zrobic przykrosc. A tak to chociaz nie da mu calkowitej satysfakcji.
                                            Ale problemow bedzie wiele, bo dziecko jest miedzynarodowe i tata nie da jej
                                            chyba wywiezc do Polski, do tej dzungli gdzie chodzimy w lapciach z lyka i zywimy
                                            sie trawa oraz chodzimy na zakupy z wiadrem (to wiadro to moj ulubiony cytat
                                            z "Papierowego malzenstwa" z Trzepiecinska i Gary Kempem ze Spandau Ballet)

                                            > No i tu sie zaczynaja schody :((, a dziecko pewnie jest male i niczemu nie
                                            > winne. Poza tym jesli zna i kocha tatusia to bedzie problem. To znowu jest
                                            > temat rzeka :(

                                            Dziecko niewinne temu, ze mama nagle poczula zew natury :-) Male bardzo, jeszcze
                                            mnie lubi :-( Dwa lata skonczy w tym roku dopiero. Pytalam Zosie co zrobimy kiedy
                                            tata sie zorientuje, ze mama ma dziewczyne i bedzie pewnie probowal odebrac
                                            dziecko: "to sie wtedy bedziemy martwic". A na razie to nie wiemy nawet, czy jest
                                            homofobem :)Kurcze, usmiecham sie ale wcale mi nie do smiechu.

                                            > I teraz pora na koniec postu, bo za duzo na raz trudnych tematow.
                                            > I musimy sie zastanowic, czy nie zmienic tytulu watku, albo zalozymy nowy.

                                            Co proponujesz? Musze uciekac, bo kolejka sie ustawia do komputera :-)
                                            Milego weekendu!!!

                                            Eryka - frakcja wspolwinna rozpadowi malzenstwa (na stos, na stos!)

                                            • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                                              Gość: Rabi 21.04.02, 21:41 Odpowiedz
                                              Czesc Eryko i inne kobiety,ktore byc moze tu zagladaja !
                                              Gotuje obiad, pisze posty, odpowiadam na maile, slucham Geppert, czyli jak
                                              zwykle wszystko naraz i nie wiem, kiedy to wkleje gdzie trzeba.
                                              Jeszcze jestem zakrecona po sobocie. Chodzi o wydzieranie zyciu chwil ( wiesz o
                                              co chodzi;) ). Poza tym moja przyjaciolka, taka mloda studentka miala wczoraj
                                              swoj wieczor poetycko- muzyczny. To byla symfonia dla duszy !! Tym bardziej ,
                                              ze mialam spory wplyw na scenariusz. Jestem naladowana na najblizszy tydzien. I
                                              chce sie podzielic. W zwiazku z tym dedykuje Ci "Pytania do ksiezyca" Edyty
                                              Geppert(najlepiej cala plyte). Moze znowu trafilam tak jak z Randy. A jak nie
                                              znasz, to zaspiewam nastepnym razem.

                                              >ryzykuje odpisywanie w pracy :)

                                              :))))), probuj,probuj, zaoszczedzisz czas ,myslisz,ze dlaczego ja tak robie ? W
                                              domu ciagle jest cos do zrobienia. Dzisiaj jeszcze musze zaczac sadzic kwiatki
                                              do skrzynek balkonowych, a wieczorem znowu wydre zyciu troche chwil ;-)

                                              >Ja chyba juz nie slucham tyle, co kiedys :( Czesciej uciekam w >ksiazki. A
                                              moja ulubiona niegdys Trojke teraz zbojkotowalam calkiem.

                                              Zaraz Cie tu zmotywuje do sluchania :)), cos czasem przypomne, cos czasem
                                              zaspiewam. Trojke tez zdradzilam, najczesciej slucham Zetki i rmf-u ( ale to ze
                                              wzgledu na znajoma prowadzaca z Krakowa )A ksiazki lykam, jak dopadne cos,
                                              czego szukam. Ostatnio polknelam "Zapisane na ciele" i mam mieszane uczucia.

                                              >A kogo jeszcze lubisz?

                                              Znasz Half A Minute - Matta Bianco z Basią oczywiscie ? To prosze !
                                              Śpiewamy ! Lubie jeszcze Kore (bardzo), Madonne, Beverley Craven,U2
                                              o! i wiele ,wiele innych

                                              >Zmeczenie wiosenne? Ja sie ostatnio b.slabo czuje :((( A dzis podobno >burza
                                              ma byc, niedobrze, bo jak bede gadac wieczorem na gadu z moja >Zosia? :-(

                                              Burza byla i to jaka !! Czulam to wczesniej w kosciach. Ale w czasie burzy
                                              bylam poza domem i wspaniale mi bylo :)) Wspolczuje wam takich utrudnionych
                                              kontaktow :( Wystarczy, ze sie komp sypnie albo Tepsa zawiedzie i juz po
                                              rozmowie :( Gdybys mieszkala tu gdzie ja juz bym Ci zalatwila sdi. Ale tak
                                              daleko to moje znajomosci nie siegaja :((
                                              Zalozenie to 530 zl (na dwa lata) ,miesiecznie 135zł brutto. I chyba juz wiem
                                              skad u Ciebie ten problem ze zwloka, bo pytalam. Pewnie mieszkasz wiecej niz 6
                                              km od centrali a po drodze nie ma przekaznika.
                                              I dlatego nie zrobili tego od strzalu. przekazniki sie ponoc caly czas
                                              uzupelnia, wiec jest nadzieja:)

                                              >O, to ciekawe! Chociaz pewnie dla Ciebie nie bardzo bylo to przyjemne >i nie
                                              bedziesz chciala opowiadac.

                                              To bylo w malej knajpeczce na powietrzu. Faktycznie siedzialysmy tam bardzo
                                              dlugo same (to byla moja kumpela, ktora przyjechala w odwiedziny z USA po kilku
                                              latach ). Obok siedzialy jakies cztery panny troche podchmielone ok 20 lat.
                                              Wykorzystaly moment kiedy Ela poszla do samochodu (wlaczal sie ciagle
                                              alarm ),cos tam grzebala i nie bylo jej jakies 10 minut. A te jedze zaczely
                                              mnie namolnie zaczepiac. Wygladalo to tak jakby sie zalozyly o cos ,ze dam sie
                                              sprowokowac, albo nie wiem co. Takie mlode gniewne, wygolone prawie na lyso.
                                              Pewnie mialy jakis zlot wyposzczonych panien :)). Faktycznie nie wspominam tego
                                              milo :(

                                              >w swoim otoczeniu zorientowalam sie, ze jedna mloda panna nosi >pierscionek na
                                              kciuku :-) A o tych pierscionkach jako ewentualnych >znakach rozpoznawczych to
                                              od Ciebie sie dowiedzialam :-)

                                              Ej ! Czyzbym byla pijana piszac, czy nie pamietam,ale ja Ci nie pisalam o
                                              pierscionkach ,tylko o butach. Pierwsze slysze o pierscionkach i to na
                                              kciuku :0 !

                                              >Wkleje pewnie, ale sie boje, ze zagryza mnie za to, bo to wojownicze, >silne
                                              kobiety - widzialam!

                                              Wklej,czym predzej, bo przeciez ja tam czekam na ten post. I nie boj sie !!
                                              Poradzimy sobie :)) A po czym poznalas,ze one takie silne i wojownicze. Pewnie
                                              by mi sie spodobaly z ta walecznoscia :))

                                              > a ja juz sie starzeje, cherlawa jestem.....

                                              To ty tez jestes cherlawa ?? No to zdaje sie mamy nowy podzial les :
                                              na te wojownicze i te cherlawe ( za to o wielkim sercu !)

                                              > ten zachwyt i podziw wobec niektorych kolezanek ze studiow
                                              >niekoniecznie byl taki niewinny. Ale musialam do tego dorosnac, >dojrzec, bo
                                              gdybym wtedy sie zorientowala, to byloby ze mna chyba >niedobrze.

                                              Wlasnie, wlasnie : zachwyt nad nauczycielka wf-u, germanistka, i innymi
                                              i niekoniecznie to byl zachwyt nad pieknem zewnetrznym :) O tym samym mysle :)

                                              >Najlepiej potrafi Ona i mowie to w kontekscie calkiem aseksualnym, >jest bdb
                                              masazystka-amatorka.

                                              Nawet nie pomyslalam o kontekscie seksualnym ! Ja nie z takich, co to im sie
                                              wszystko z seksem kojarzy :) Ale poki co, moze niech ktos inny to zrobi, bo ani
                                              sie obejrzysz, a bedzie bolala glowa, cierply rece i takie tam niespecjalnie
                                              przyjemne doznania aseksualne :))

                                              >Ooo, jak milo! A ja mam ogrod a w nim 80-kilka hiacyntow teraz, >narcyzy,
                                              zonkile, szafirki - chyba ogrod najpiekniejszy jest wiosna, >wlasnie teraz. Ale
                                              ja nie mam na to czasu niestety, to mama w ogrodzie >szaleje.

                                              No nie !,nie dosc,ze psami mi narobila smakow, to jeszcze ten ogrod !



                                              >A zreszta dobrze, ze tak sie stalo, bo ma z nim dziecko. Teraz >zazdroszcze
                                              jej, kiedys kiedy "moglam" je miec, to nie chcialam, >myslalam, ze mam jeszcze
                                              czas, ze kiedy zjawi sie wlasciwy kandydat na >ojca, to wtedy... Czlowiek glupi
                                              jest :-)

                                              Nie wypada mi chyba tego komentowac, ale fakt faktem - dziecko to chyba
                                              najlepsza "inwestycja" na przyszlosc.

                                              >Ja jej doradzam, zeby sie nie klocila, nie robila mu wyrzutow, ze nie >zlozyl
                                              zyczen urodzinowych, bo to i tak nic nie da, a najwyzej on >bedzie sie cieszyl,
                                              ze udalo mu sie jej zrobic przykrosc. A tak to >chociaz nie da mu calkowitej
                                              satysfakcji.

                                              No i dobrze doradzasz, niech trzyma pozycje grzeczna ale zdecydowana.
                                              Miejmy nadzieje, ze facet nie bedzie sie dlugo burzyl, a jej starczy sil, zeby
                                              to przetrzymac.

                                              >Ale problemow bedzie wiele, bo dziecko jest miedzynarodowe i tata nie >da jej
                                              chyba wywiezc do Polski, do tej dzungli gdzie chodzimy w >lapciach z lyka i
                                              zywimy sie trawa oraz chodzimy na zakupy z wiadrem >(to wiadro to moj ulubiony
                                              cytat z "Papierowego malzenstwa" z >Trzepiecinska i Gary Kempem ze Spandau
                                              Ballet )

                                              Faktycznie, chyba nie bedzie lekko :(

                                              >Pytalam Zosie co zrobimy kiedy tata sie zorientuje, ze mama ma >dziewczyne i
                                              >bedzie pewnie probowal odebrac dziecko: "to sie wtedy >bedziemy martwic". A na
                                              >razie to nie wiemy nawet, czy jest
                                              >homofobem :)Kurcze, usmiecham sie ale wcale mi nie do smiechu.

                                              No przeciez nie bedziesz plakac na zapas. A tata niekoniecznie musi sie
                                              zorientowac ( i moze lepiej byloby gdyby sie nie zorientowal )

                                              A jednak zdaze to dzisiaj wkleic. I zadne mi tu "na stos !"
                                              Na konstruktywna krytyke jeszcze przyjdzie pora.
                                              Zaprosilam tu jedna pania J. Ciekawa jestem,czy nas znajdzie i przylaczy sie do
                                              dyskusji? Poki co nie mam pomyslu na przyszlosc tego watku !!
                                              Do nastepnego razu !!!


                                              • 25.04.02, 00:15 Odpowiedz
                                                > Czesc Eryko i inne kobiety,ktore byc moze tu zagladaja !

                                                chyba juz nie zagladaja, watek spadl na druga strone... a ja caly tydzien biegam
                                                jak kot z pecherzem, nie mialam czasu i sily pisac. ale dzis sprobuje. pisze
                                                online wiec wybacz(cie) literowki.

                                                > Jeszcze jestem zakrecona po sobocie. Chodzi o wydzieranie zyciu chwil ( wiesz o

                                                ja niestety po robocie a nie po sobocie. poki co, to pozostaje mi internet i
                                                telefony. nie widzialam jej juz (dopiero? :( ) 2 miesiace...

                                                > W zwiazku z tym dedykuje Ci "Pytania do ksiezyca" Edyty
                                                > Geppert(najlepiej cala plyte). Moze znowu trafilam tak jak z Randy. A jak nie
                                                > znasz, to zaspiewam nastepnym razem.

                                                zaspiewaj... ja jakos sie nie moge przekonac do eg.

                                                > >ryzykuje odpisywanie w pracy :)

                                                > :))))), probuj,probuj, zaoszczedzisz czas ,myslisz,ze dlaczego ja tak robie

                                                niestety, nie moge, bo w pracy nie siedze za biurkiem. czasem tylko wysylam smsy
                                                spod lawki ;-)wtedy specjalnie zostalam w pracy troche.

                                                > A ksiazki lykam, jak dopadne cos,
                                                > czego szukam. Ostatnio polknelam "Zapisane na ciele" i mam mieszane uczucia.

                                                Mnie tez sie podobalo srednio, zwlaszcza, ze sie zle konczy ;-) A teraz czytam
                                                101 Reykjavik, o moim rowiesniku, ktory ma matke lesbijke ;-) Musze zapisac kilka
                                                cytatow, bo smieszne. Wkleje je tu potem. Byl film na podstawie tej ksiazki ale w
                                                moim prowincjonalnym miescie nie wyswietlaja kina europejskiego.

                                                > Znasz Half A Minute - Matta Bianco z Basią oczywiscie ? To prosze !

                                                Oczywiscie!!! Basia mnie rozczulala, kiedys to bylo jedyne polonicum w zachodnich
                                                sklepach plytowych, ktore zwiedzalam.

                                                > Śpiewamy ! Lubie jeszcze Kore (bardzo), Madonne, Beverley Craven,U2
                                                > o! i wiele ,wiele innych

                                                a ja Kore wyrywkowo. w ogole jakos wole spiewajacych facetow ;-) u2 wiec bardzo
                                                milo wspominam, te lata 80, ach...

                                                > Wspolczuje wam takich utrudnionych
                                                > kontaktow :( Wystarczy, ze sie komp sypnie albo Tepsa zawiedzie i juz po
                                                > rozmowie :(

                                                Odpukac, na razie nie zawodzi, gadam z nia codziennie wlasciwie, wiec zaplacilam
                                                dzis 300+ zl za telefon, oczywiscie mnie na to nie stac, ale nie zaluje zadnej
                                                zlotowki wydanej na moja przyjaciolke...

                                                > I chyba juz wiem
                                                > skad u Ciebie ten problem ze zwloka, bo pytalam. Pewnie mieszkasz wiecej niz 6
                                                > km od centrali a po drodze nie ma przekaznika.

                                                podobno nie mieli modemow i gadaja, ze duzy popyt, stad kolejki. i radza mi
                                                ograniczyc korzystanie z internetu. gnojki :-( mieszkam pod miastem, wiec to tez
                                                problem, od niedawna jest cyfrowa centrala...

                                                > A te jedze zaczely mnie namolnie zaczepiac.

                                                To one wiedzialy, ze Ty jestes, no ta... ;-) czy to przypadek byl? mnie zadne
                                                kobiety nie zaczepialy nigdy. faceci juz tez nie probuja, bo warcze na konskie
                                                zaloty ;-)

                                                > Ej ! Czyzbym byla pijana piszac, czy nie pamietam,ale ja Ci nie pisalam o
                                                > pierscionkach ,tylko o butach. Pierwsze slysze o pierscionkach i to na
                                                > kciuku :0 !

                                                Chyba Ty? Przeciez nikt inny nie pisze? ;-) Ale sprawdze jeszcze jak bede miala
                                                czas.

                                                > A po czym poznalas,ze one takie silne i wojownicze. Pewnie
                                                > by mi sie spodobaly z ta walecznoscia :))

                                                bo widzialam ich kilka :) o, lubisz drapiezne? ja musze moja przyjaciolke
                                                sprowokowac wreszcie.

                                                > To ty tez jestes cherlawa ?? No to zdaje sie mamy nowy podzial les :
                                                > na te wojownicze i te cherlawe ( za to o wielkim sercu !)

                                                tak, cherlawa, blada ostatnio. i zaczelam siwiec. przyspieszyl mi sie ten proces
                                                odkad zaczelam sie spotykac z kobieta ;-)

                                                > Wlasnie, wlasnie : zachwyt nad nauczycielka wf-u, germanistka, i innymi
                                                > i niekoniecznie to byl zachwyt nad pieknem zewnetrznym :) O tym samym mysle :)

                                                do wuefistek mialam awersje :-) ale panie od biologii w podstawowce i pani od
                                                historii w liceum byly calkiem, calkiem!

                                                > Nawet nie pomyslalam o kontekscie seksualnym ! Ja nie z takich, co to im sie
                                                > wszystko z seksem kojarzy :)

                                                nieeee? no przeciez my, te lesby, to tylko o dupie gadamy :-)PPPPPPP tak nas
                                                przynajmniej widza...

                                                > sie obejrzysz, a bedzie bolala glowa, cierply rece i takie tam niespecjalnie
                                                > przyjemne doznania aseksualne :))

                                                glowa boli dzis bardzo i szczeki napiete, bo sie zdenerwowalam w pracy... 5
                                                godzin temu. nawet spacer z psami nie pomogl specjalnie.

                                                > No nie !,nie dosc,ze psami mi narobila smakow, to jeszcze ten ogrod !

                                                musze kiedys zeskanowac pare zdjec wiosennego ogrodu, no i psow oczywiscie :)

                                                > Nie wypada mi chyba tego komentowac, ale fakt faktem - dziecko to chyba
                                                > najlepsza "inwestycja" na przyszlosc.

                                                nie dobijaj mnie... teraz, kiedy wlasciwie juz nie moge... ale pomysle. moja pani
                                                jest za, powiedziala, ze bedzie rodzic ze mna i ocierac mi czolo :-)

                                                > Faktycznie, chyba nie bedzie lekko :(

                                                jest bardzo ciezko. znam jezyk bdb ale nie wyobrazam sobie zycia za granica,
                                                zreszta wyjazd nie taki latwy-co z domem, z matka, ktorej jestem jedyna bliska
                                                krewna, nawet z psami, co z moja praca tam. wiec licze sie z kilkunastoletnim
                                                nawet czekaniem. a w miedzyczasie wyrywanie wspolnych chwil...

                                                > No przeciez nie bedziesz plakac na zapas. A tata niekoniecznie musi sie
                                                > zorientowac ( i moze lepiej byloby gdyby sie nie zorientowal )

                                                do czasu rozwodu nie sadze, ze sie dowie, rzadko sie widujemy, itp., ale kiedys
                                                chyba sie zorientuje, no nie wiem.

                                                > Zaprosilam tu jedna pania J. Ciekawa jestem,czy nas znajdzie i przylaczy sie do
                                                > dyskusji?

                                                ani widu, ani slychu. ja bym dzis nawet nie pisala, ale balam sie, ze watek
                                                przepadnie, wiec go czym predzej wyciagnelam ;-)a kto to taki Pani J?

                                                > Poki co nie mam pomyslu na przyszlosc tego watku !!

                                                sama mam ciagnac ten wozek?

                                                pozdrawiam bardzo,

                                                Eryka-frakcja zamierajacych watkow
                                                • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                                                  Gość: Rabi 26.04.02, 20:07 Odpowiedz
                                                  Dzień Dobry wszystkim !

                                                  Wlasciwie dla mnie malo dobry. Nie lubie pozegnan, a zegnalam dzisiaj dwie
                                                  najlepsze przyjaciolki, ktore wyjezdzaly do Birmingham az na 4 miesiace.
                                                  Zapakowalem je do autokaru i oddalam pod opieke milej pilotki.Jakos tak
                                                  pomyslalam Eryko o Tobie, jak uslyszalam melodyjny glos tej pilotki. I dzien
                                                  mam do d.. Poza tym wirusy sie we mnie zagniezdzily : katar , kaszel. Jestem
                                                  ksiazkowym modelem wiosennego cherlaka.

                                                  >chyba juz nie zagladaja, watek spadl na druga strone... a ja caly >tydzien
                                                  biegam
                                                  >jak kot z pecherzem, nie mialam czasu i sily pisac.

                                                  Mam podobnie, wiec Cie rozumiem.

                                                  >nie widzialam jej juz (dopiero? :( ) 2 miesiace...

                                                  Zorganiuzujcie sobie moze jakies spotkanie w pol drogi, jak to mozliwe.

                                                  > ja jakos sie nie moge przekonac do eg.

                                                  A to nie bede spiewala Edyty, wlasciwie to urzekla mnie dopiero ta plyta, bo
                                                  trafila wtedy na podatny grunt i nastroje.
                                                  Ale wypracujemy komromis w gustach. Skoro ty lubisz spiewajacych panow to ja
                                                  zapodaje duet : Nick Cave & Kylie Minogue
                                                  They call me the Wild Rose
                                                  But my name was Elisa Day
                                                  Why they call me it I do not know
                                                  For my name was Elisa Day

                                                  From the first day I saw her
                                                  I knew she was the one
                                                  As she stared in my eyes and smiled
                                                  For her lips were the color of the roses
                                                  That grew down the river, all bloody and wild .....

                                                  Jeszcze przy okazji tekstow czy ja dobrze tlumacze sobie ten tytul :
                                                  "Under Rug Swept" - zamiecione pod dywanik (a potrzebuje do recenzji)

                                                  > A teraz czytam 101 Reykjavik, o moim rowiesniku, ktory ma matke >lesbijke ;-)
                                                  Musze zapisac kilka cytatow, bo smieszne. Wkleje je tu >potem. Byl film na
                                                  podstawie tej ksiazki ale w moim prowincjonalnym >miescie nie wyswietlaja kina
                                                  europejskiego.

                                                  A dlaczego ja tego filmu nie widziałam ? Po ksiazke pewnie siegne ale nie
                                                  wczesniej niz w wakacje, bo pracy bede miala mniej.

                                                  a ja Kore wyrywkowo. w ogole jakos wole spiewajacych facetow ;-) u2 wiec bardzo
                                                  milo wspominam, te lata 80, ach...

                                                  Do Kory to ja mam specjalne sentymenty i pelna dyskografie. Zreszta jest
                                                  prawdopodobne,ze spoytkamy sie wreszcie w Krakowie, bo mamy wspolnych przyjaciol
                                                  ( na ul.Golebiej, w marcowym Zwierciadle byl duzy artykul o moich znajomych
                                                  pt "Dziewczyny z Golebiej") . Tylko do tej pory sie rozmijalysmy.
                                                  A U2 najlepsze są te utwory z okresu przed amerykanskiego. Na szczescie na
                                                  ostatnim krazku wrocili do tych klimatow.

                                                  Odpukac, na razie nie zawodzi, gadam z nia codziennie wlasciwie, wiec
                                                  zaplacilam dzis 300+ zl za telefon, oczywiscie mnie na to nie stac, ale nie
                                                  zaluje zadnej zlotowki wydanej na moja przyjaciolke...

                                                  No to niezle jak na budzetowa pensje;), ale pociesze cie, bo ja nie musze gadac
                                                  przez siec a zaplacilam 200+

                                                  >To one wiedzialy, ze Ty jestes, no ta... ;-) czy to przypadek byl? >mnie
                                                  zadne kobiety nie zaczepialy nigdy. faceci juz tez nie probuja, >bo warcze na
                                                  konskie zaloty ;-)

                                                  Na pewno nie wiedzialy. Ja wygladam normalnie i nie nosze zadnych znakow
                                                  rozpoznawczych. Pewnie myslaly, ze takie normalne baby to nie moga ze soba tak
                                                  dlugo gadac i smiac sie, jak my wtedy. A nie mialysmy tez zadnych transparentow
                                                  w stylu "stesknione po dlugim niewidzeniu"

                                                  >Chyba Ty? Przeciez nikt inny nie pisze? ;-) Ale sprawdze jeszcze jak >bede
                                                  miala czas.

                                                  Na pewno nie ja i prosze mi tu nie imputowac :)

                                                  > Pewnie by mi sie spodobaly z ta walecznoscia :))

                                                  >bo widzialam ich kilka :) o, lubisz drapiezne? ja musze moja >przyjaciolke
                                                  sprowokowac wreszcie.

                                                  Do czego chcesz ja sprowokowac ? Lepiej nie podnos jej cisnienia, bo pewnie ta
                                                  sytuacja rozwodowa dosc jej zdrowia zezre.
                                                  A ja sie bardzo lubie droczyc ,troche prowokowac, przekomarzac, oczywiscie do
                                                  granic rozsadku i nerwow tych z ktorymi rozmawiam :))

                                                  >tak, cherlawa, blada ostatnio. i zaczelam siwiec. przyspieszyl mi sie >ten
                                                  proces odkad zaczelam sie spotykac z kobieta ;-)

                                                  Siwe wlosy sa niezle przeciez. W takim razie siwiejesz z milosci ,czy ze
                                                  stresu ? Juz mi wyobraznia pracuje i widze anons na stronach :
                                                  Siwa, cherlawa, dobiegajaca czterdziestki pozna pania w podobnym klimacie :))
                                                  Mysle, ze nie bedzie tak zle ;)

                                                  >musze kiedys zeskanowac pare zdjec wiosennego ogrodu, no i psow >oczywiscie :)

                                                  Oj tak tak. Ja sie przedwczoraj obudzilam, odslonilam okno balkonowe, patrze a
                                                  tu trawniki cale zolte za blokiem i to jak okiem siegnac.
                                                  Myslalam,ze to wszystko zakwitlo przez jedna noc. Dopiero syn mnie
                                                  uswiadomil,ze to juz tak od kilku dni.

                                                  >nie dobijaj mnie... teraz, kiedy wlasciwie juz nie moge... ale >pomysle. moja
                                                  pani jest za, powiedziala, ze bedzie rodzic ze mna i >ocierac mi czolo :-)

                                                  Mnie sie tak dobrze mowi ,bo dawno mam to za soba. Gdybym teraz miala sie
                                                  zdecydowac, to byloby to chyba niemozliwe. Tak to jest ,czasem czlowieka
                                                  sytuacja zaskoczy, jest szok, panika, a potem sie okazuje , ze bardzo dobrze
                                                  sie stalo. I nie bede Cie juz dobijac ;)

                                                  > znam jezyk bdb ale nie wyobrazam sobie zycia za granica,
                                                  >zreszta wyjazd nie taki latwy-co z domem, z matka, ktorej jestem >jedyna
                                                  bliska krewna, nawet z psami, co z moja praca tam. wiec licze >sie z
                                                  kilkunastoletnim nawet czekaniem. a w miedzyczasie wyrywanie >wspolnych chwil...

                                                  Starych drzew sie nie przesadza. Dobrze sie emigruje jak czlowiek jest mlody i
                                                  pelny werwy, nieswiadomy wowczas roznych zagrozen.
                                                  Mysle, ze jakos sobie poradzicie . Ale znowu mi sie dobrze mowi, bo mnie to nie
                                                  dotyczy. Ale dobrze chociaz ,ze Zosia jest zdecydowana, zeby wracac do
                                                  swojskiej pszenno-buraczanej polskiej rzeczywistosci.

                                                  >ani widu, ani slychu. ja bym dzis nawet nie pisala, ale balam sie, ze >watek
                                                  przepadnie, wiec go czym predzej wyciagnelam ;-)a kto to taki >Pani J?

                                                  To sympatyczna pani. Mloda, ambitna asystentka pracujaca ze studentami.
                                                  Tyle moge rzec. Moze jeszcze sie pojawi mimo oporow natury czysto technicznej

                                                  >sama mam ciagnac ten wozek?

                                                  Ja pomoge !! Tymczasem ide polknac witaminki, aspirynke i herbatka z lipy z
                                                  soczkiem to zapije :))
                                                  Pozdrawiam !! Rabi

                                                  • 28.04.02, 23:03 Odpowiedz
                                                    A ja jestem zdrowa, młoda i podobno sympatyczna. KIM Jestem ? Za namową Pani B
                                                    zgłębiłam Wasze przeurocze dywagacje, które pojawiły się w Forum. Temat
                                                    dyskusji brzmi jak ogłoszenie matrymonialne. Natomiast treść okazała się
                                                    całkiem zajmująca. Mimo trudności technicznych przedarłam się jednak do Was.
                                                    Myślałam,że będę oryginalna z nickiem erynia, a tu jedynie 4 pozycja, ale
                                                    trudno,nie zawsze zajmuje się pierwsze pozycje. Pozdrawiam Was serdecznie,
                                                    najbardziej główne bohaterki dysputy czy zwierzeń, czy jak to nazwać...Rubi i
                                                    Erykę
                                                    Moja pisanina niezbyt jest dynamiczna, beztematowa, z uwagi na jej premierowy
                                                    charakter. Jeśli chodzi o główny wątek to wypowiem się za jakiś czas, może za
                                                    kilka lat..jak to sobie wszystko kiedyś poukładam albo nigdy nie poukładam...
                                                    Rozwód...? Dzieci...? Rozłąki....? A ja myślałam ,że mam skomplikowany żywot..
                                                    Bywajcie zdrowe, jednakże..
                                                  • 29.04.02, 00:14 Odpowiedz
                                                    hej, mam nadzieje, ze nie jestes taka grozna jak mitologiczne erynie? :) witam
                                                    Cie bardzo serdecznie. sciskam wirtualnie rowniez droga ruby, do ktorej nie
                                                    zdazylam napisac przez weekend a ktora, mam nadzieje, czuje sie juz lepiej.
                                                    tradycyjnie polecam ohydny acz skuteczny citrosept!
                                                    napisze wiecej jutro, teraz jestem online i impulsy bija, no i ukochana czeka na
                                                    gadu-gadu :)
                                                    pozdrawiam Was obie serdecznie raz jeszcze oraz wszystkich milczacych czytelnikow
                                                    eryka-frakcja niedlugiego dlugiego weekendu -> rano do pracy :(
                                                  • 30.04.02, 16:56 Odpowiedz
                                                    Rzeczywiście nazywać samą siebie erynią jest wedle mitologii nieco
                                                    niebezpieczne, dlatego zdziwiłam się zajmując pozycję czwartą.Bo erynie to
                                                    boginie zemsty,uosabiają przekleństwo...
                                                    Rabi poleciła mi teksty Alicji Z Raju Witamin(bo tak brzmi zapewne prawidłowe
                                                    odczytanie nazwiska hi hi hi). Zainspirował mnie tekst pt. Spragnieni
                                                    miłości.Jest tam bardzo ważny dla mnie wątek o konieczności określenia punktu
                                                    O, powiedzenia sobie i innym kim się jest...
                                                    Bardzo bym chciała tego dokonać.Ale mam wrażenie,że tożsamość nie jest stałym i
                                                    definitywnie określonym tworem.Stawrzamy siebie przez całe życie..gdybym
                                                    wiedziała wcześniej...
                                                    Wydaje mi się,że w moim życiu nigdy nie nastąpi moment "hamakowego uśpienia",
                                                    czyli zastygnięcia w bezruchu,bezmyśli...
                                                    Ujmując rzecz konkretniej : ustalenie punktu 0, powiedzenie drugiej osobie
                                                    jestem tym i tym jest dla mnie nieosiągalne. I tu odkrywa się niebezpieczeństwo
                                                    relacji: osoby nieokreślone, nienazwane,nieprzewidywalne, jawią się jako mogące
                                                    zranić.Nie warto zatem się nimi zajmować, inwestować uczucia,zaintersowanie itd.
                                                    Pewna zdeklarowana lesbijka o osobowości
                                                    zdecydowanej:waleczna,buntownicza,widząca świat czarno-biało,mimo skończonej
                                                    grafiki,dowodziła mi swego czasu, że nie można być lesbijką i pozostawać w
                                                    związku z facetem...Proste,logiczne wnioskowanie, ale???
                                                    Rozpisałam się nadmiernie, zatem zakończę już pospiesznie. Przepraszam za
                                                    chaos.Zawsze zapominam się przywitać. Zrobię to zatem na końcu.
                                                    Witam serdecznie wszystkie istoty żywe i światłe w kwestii czytania. Pozdrawiam.
                                                    Pani ruby/rabi/raczejbi = zdrowiej w zapachu wiosny..
                                                  • 01.05.02, 20:35 Odpowiedz
                                                    ERYNIA: A ja jestem zdrowa, młoda i podobno sympatyczna.

                                                    Jeszcze raz serdecznie witam w imieniu odlamu siwiejacych, pokaslujacych
                                                    upierdliwych staruszek (wypisz-wymaluj ja!)

                                                    ERYNIA: Temat dyskusji brzmi jak ogłoszenie matrymonialne. Natomiast treść
                                                    okazała się całkiem zajmująca.

                                                    Gratuluje wytrwalosci w czytaniu 160 postow, ja bym chyba nie dala rady :-) Nie
                                                    ja zalozylam watek, nie ja sformulowalam jego temat (na pewno brzmialby
                                                    inaczej ;-)) O ile mi wiadomo Zalozycielce rzeczywiscie zalezalo na poznaniu
                                                    jakiejs milej pani, w koncu znalazla (i to w sposob nieinternetowy, tradycyjny)
                                                    i ucichla jak niemal cala reszta towarzystwa. A rozni czepialscy aktywni na
                                                    innych watkach tu szybko wymiekli - za duzo liter, oni przyzwyczajeni sa do
                                                    migajacych obrazkow.

                                                    ERYNIA: Myślałam,że będę oryginalna z nickiem erynia, a tu jedynie 4 pozycja,
                                                    ale trudno,nie zawsze zajmuje się pierwsze pozycje.

                                                    Tez jestem tym zaskoczona.

                                                    ERYNIA: Jeśli chodzi o główny wątek to wypowiem się za jakiś czas, może za
                                                    kilka lat..jak to sobie wszystko kiedyś poukładam albo nigdy nie poukładam...

                                                    Taa... Mow do mnie jeszcze... Staram sie myslec optymistycznie, troche wbrew
                                                    mojemu malkontenckiemu usposobieniu, ale czasem sie boje, ze realnie myslac nie
                                                    mam zbyt wielu szans na ukladanie sobie spraw. Ale licze chociaz na wspolne
                                                    spedzanie tych paru lat emeryckich. Moze uda sie cos wczesniej. A moze nie :(

                                                    ERYNIA: Rozwód...? Dzieci...? Rozłąki....? A ja myślałam ,że mam skomplikowany
                                                    żywot..

                                                    Obawiam sie, ze chyba wiekszosc z nas, kobiet umawiajacych sie z innymi
                                                    dziewczynami maja wyboiste drogi zyciowe przed soba. Oczywiscie oprocz tych,
                                                    ktore nie traktuja tego powaznie.

                                                    Eryka - frakcja zaplatana (ponownie przepraszam za brak polskich czcionek -
                                                    jakis czas temu... wykasowalam sobie niechcacy polska klawiature :))

                                                    ERYNIA: Rabi poleciła mi teksty Alicji Z Raju Witamin(bo tak brzmi zapewne
                                                    prawidłowe odczytanie nazwiska hi hi hi). Zainspirował mnie tekst pt.
                                                    Spragnieni miłości.Jest tam bardzo ważny dla mnie wątek o konieczności
                                                    określenia punktu O, powiedzenia sobie i innym kim się jest...

                                                    Chyba sie domyslam o jaka Alicje chodzi... Poszukam tego tekstu, choc nie wiem,
                                                    gdzie - mnie nie polecila :-(

                                                    ERYNIA:.Ale mam wrażenie,że tożsamość nie jest stałym i definitywnie określonym
                                                    tworem.Stawrzamy siebie przez całe życie.

                                                    Nie powinnam sie wypowiadac, bo nie czytalam tego tekstu. Ale sie zgadzam z
                                                    Twoja opinia o tozsamosci zmieniajacej sie przez cale zycie. Ja do tego
                                                    utrzymuje, ze ona sklada sie z wielu bardzo roznych, czesto niemal
                                                    zaprzeczajacych sobie wzajemnie elementow - to co pisalam pare tygodni
                                                    wczesniej, pelnie wiele rol, corki, pracownika, feministki, mola ksiazkowego,
                                                    itp., itd.

                                                    ERYNIA: Ujmując rzecz konkretniej : ustalenie punktu 0, powiedzenie drugiej
                                                    osobie jestem tym i tym jest dla mnie nieosiągalne.

                                                    Dla mnie jest nieosiagalne, bo caly czas przeciez sama siebie odkrywam, sama
                                                    siebie poznaje, no i o czym tu mowic, o wszystkich pelnionych rolach
                                                    spolecznych, przywarach i zaletach nie sposob... Zal by mi bylo sluchacza...
                                                    Ale Tobie chyba chodzi o cos innego? O te sprawy, o ktorych zasadniczo mamy tu
                                                    glownie dyskutowac? Dla mnie to tylko czesc mojej osobowosci...

                                                    ERYNIA: I tu odkrywa się niebezpieczeństwo relacji: osoby nieokreślone,
                                                    nienazwane,nieprzewidywalne, jawią się jako mogące zranić.Nie warto zatem się
                                                    nimi zajmować, inwestować uczucia,zaintersowanie itd.

                                                    Chyba juz wiem - kobiety, ktore nie moga o sobie powiedziec jasno, "jestem 100%
                                                    lesbijka"? Inne "inne kobiety" sie ich boja, bo przeciez ktoregos dnia odejda
                                                    do latwiejszego zycia z facetem? Moze nawet beda szczesliwsze z kobietami ale
                                                    te relacje sa slodko-gorzkie; nigdy nie bedzie zadowolonych tesciow, nie bedzie
                                                    wspolnego dziecka, na pogaduszkach w pracy nie mozna powiedziec "a moja
                                                    dziewczyna to..." rownie lekko jak kolezanka przy biurku obok mowi, "a moj
                                                    maz..." TO chyba jest wiekszym zagrozeniem, niz fakt, ze kobieta bi zdradzi
                                                    lesbijke z mezczyzna, bardziej niebezpieczne jest to uleganie srodowisku, dla
                                                    swietego spokoju. Zdeklarowane lesbijki raczej nie maja takich dylematow, bo
                                                    dla nich nie istnieje opcja - w najgorszym razie zwiaze sie z facetem, bedzie
                                                    mniej przyjemnie, ale nikt sie nie bedzie czepial - bo dla nich to zaden wybor.
                                                    Mnie sie jeszcze jakis czas temu wydawalo, ze jestem bi, w koncu nie moge sie
                                                    wyprzec faktu, ze zakochalam sie w kilku mezczyznach, ze cieszyly mnie zwiazki
                                                    z nimi, wyobrazalam sobie - choc niejasno - wspolna przyszlosc. A teraz to i
                                                    tak nie ma znaczenia, czy jestem les, bi czy hetero, bo ogladam sie milosnie
                                                    tylko za jedna osoba. Ale mam wrazenie, ze nie spotkam faceta, ktory dalby mi
                                                    tyle cierpliwosci wobec mojej upierdliwosci, okazal tyle szacunku i ciepla co
                                                    ona. No, moze moj ojciec byl taki, ale go juz nie ma od pieciu lat. I nie chce
                                                    mi sie juz szukac...

                                                    ERYNIA: Pewna zdeklarowana lesbijka (...) dowodziła mi swego czasu, że nie
                                                    można być lesbijką i pozostawać w związku z facetem...Proste,logiczne
                                                    wnioskowanie, ale???

                                                    Bo tak na prosty rozum i uczciwosc nie mozna, moim zdaniem. Mozna byc kobieta
                                                    biseksualna, sama znam - znamy obie z moja Cierpliwa Pania - taka pare
                                                    malzenska. Mozna byc bi, ale nie les, chyba ze z tym facetem laczy nas juz
                                                    tylko tabliczka na drzwiach mieszkania, byc moze dziecko, wspolny majatek, moze
                                                    czasem wspolne zjedzenie obiadu i rozmowa o niczym. Moja dziewczyna
                                                    stwierdzila, ze nie potrafi kochac dwoch osob jednoczesnie, nie moze nawet, bo
                                                    to nieuczciwe wobec obojga. Ale moze mozna sobie to jakos racjonalnie
                                                    wytlumaczyc, ja nie potrafie. I tak zyje juz w duzym zaklamaniu, mimo, ze nie
                                                    oszukuje zadnego mezczyzny ani kobiety.

                                                    ERYNIA: Rozpisałam się nadmiernie, zatem zakończę już pospiesznie. Przepraszam
                                                    za chaos.

                                                    No cos Ty! Zebys nie miala powodow do przepraszania, to ja sie rozpisalam dzis
                                                    jeszcze bardziej nadmiernie.

                                                    ERYNIA: Witam serdecznie wszystkie istoty żywe i światłe w kwestii czytania.

                                                    Bardzo mile powitanie, zapamietam sobie.

                                                    Eryka - frakcja pogryziona (minusy wiosny - komary :-( )
                                                  • 01.05.02, 20:33 Odpowiedz
                                                    Wreszcie mam wolne, choc pracowalam tak dlugo, ze nie mam chleba na jutro. Ale
                                                    to nic, najwazniejsze, ze moge sie juz oddac pisaniu... Nie wyjezdzam nigdzie,
                                                    Wy pewnie tak?

                                                    RABI: Wlasciwie dla mnie malo dobry. Nie lubie pozegnan, a zegnalam dzisiaj
                                                    dwie najlepsze przyjaciolki, ktore wyjezdzaly do Birmingham az na 4 miesiace.

                                                    Znam ten bol az nadto, wszystkie moje najmilsze przyjaciolki mieszkaja daleko
                                                    ode mnie, czy to w Polsce, czy za granica. A moja lepsza polowa mieszka ledwie
                                                    160 km od Birmingham. 4 miesiace to nie tak dlugo; w dzisiejszych czasach jest
                                                    przeciez Internet, sprawne telefony (dobrze, ze smsy za granice kosztuja tyle
                                                    samo! zbankrutowalabym!). W moim "poprzednim zyciu", juz zapomnianym,
                                                    kilkanascie lat temu bylam zwiazana z zagranicznym facetem, listy stale ginely
                                                    a jesli dochodzily to po kilku tygodniach. A dzis sie denerwuje, jesli nie mam
                                                    wiesci od Przyjaciolki przez kilka godzin :-) Staram sie Cie jakos podtrzymac
                                                    na duchu, Rabi, rozumiem Twoj smutny nastroj z powodu rozstania ale one
                                                    naprawde niebawem wroca. Niektorzy musza czekac dluzej - np. ja :-) Chyba nie
                                                    wezme urlopu w tym roku, pojde do pracy w lecie bo i tak nie mamy szans na
                                                    spotkanie. A w domu bede chodzic po scianach, wiec wole to robic w pracy, za
                                                    pieniadze (marne ale na oplacenie telefonu wystarcza ;-))

                                                    RABI: Jakos tak pomyslalam Eryko o Tobie, jak uslyszalam melodyjny glos tej
                                                    pilotki.

                                                    Och, jak mi milo! Ale ja chyba nie mam melodyjnego glosu, za to moja pani ma
                                                    baaardzo radiowy i jak stwierdzila jedna znajoma leska, "branzowy" (nie wiem,
                                                    nie rozrozniam glosow na hetero- i homoseksualne). A pilotazem nie zajmuje sie
                                                    od kilku lat; musialam przerwac "kariere" z powodu choroby i smierci w
                                                    najblizszej rodzinie a potem juz trudno bylo wrocic. Ale musze sie pochwalic, ze
                                                    skutecznie zachecilam kilkoro do uczestnictwa w kursie pilotow.

                                                    RABI: Poza tym wirusy sie we mnie zagniezdzily : katar , kaszel. Jestem
                                                    ksiazkowym modelem wiosennego cherlaka.

                                                    A ja jestem cherlakiem calorocznym, kaszel mnie dzis tez dopadl, choc u mnie to
                                                    zawodowa norma, bo gadam bez przerwy 8-10 godzin dziennie (w obu robotach)...
                                                    Ale katar trzyma sie ode mnie z daleka od jesieni, sama sie dziwie. Odpukac.

                                                    RABI: Zorganiuzujcie sobie moze jakies spotkanie w pol drogi, jak to mozliwe.

                                                    Wlasciwie czemu by znow nie pojechac do Hanoweru ;-) to wypada mniej wiecej w
                                                    pol drogi. Ale to niemozliwe. Nie mam za co pojechac do kolezanki nad polskie
                                                    morze w ten weekend i tlumacze sie praca, bo mi glupio mowic o pieniadzach,
                                                    trudno, i tak sie obrazila, ze odrzucilam zaproszenie, co dopiero jechac za
                                                    granice, nawet nie do konca. No i mysle, ze ona powinna sie poki co
                                                    skoncentrowac na rozwiazaniu swoich bardzo skomplikowanych spraw rodzinnych -
                                                    tesknie bardzo, ale trudno, jak mi powiedziala nasza wspolna
                                                    znajoma, "zachcialo ci sie baby z dzieckiem, to cierp".

                                                    RABI: Nick Cave & Kylie Minogue

                                                    Oni w duecie??? Przeciez to zupelnie inne style muzyki! Az musze posluchac
                                                    kiedys. A wyobraz sobie,ze jeszcze nie zdazylam dosluchac do konca Pata
                                                    Metheny, ktorego kupilam miesiac temu... Ta "Dzika roza" to ladny tekst, az
                                                    szkoda, ze sie urywa w najciekawszym momencie. No i zadna ze mnie
                                                    romantyczka, bo zaraz sobie mysle, ze przeciez dzikie roze nie sa
                                                    krwistoczerwone. To niesamowite, ze czytam o tym wlasnie teraz, bo od czasow
                                                    szkolnych, w okolicach 1 maja zawsze szlam do lasu w takie jedno miejsce, gdzie
                                                    rosna dzikie roze. Juz z daleka czuc bylo eteryczny zapach wydzielany
                                                    jesli nie przez kwiaty, to przez swiezutkie liscie. Jutro tez zabiore psy i tam
                                                    pojdziemy.

                                                    RABI: Jeszcze przy okazji tekstow czy ja dobrze tlumacze sobie ten
                                                    tytul : "Under Rug Swept" - zamiecione pod dywanik (a potrzebuje do recenzji)

                                                    Dobrze! I co ciekawego pod tym dywanikiem?

                                                    RABI: A dlaczego ja tego filmu nie widziałam ? Po ksiazke pewnie siegne ale nie
                                                    wczesniej niz w wakacje, bo pracy bede miala mniej.

                                                    W Krakowie byl na pewno. Mam nadzieje, ze film lepszy niz ksiazka, bo glowny
                                                    bohater jest odrazajacy w swoim stylu zycia, historia nie konczy sie
                                                    szczegolnie umoralniajaco, a mama lesia wystepuje w charakterze tla dla synalka-
                                                    darmozjada i erotomana.

                                                    RABI: ( na ul.Golebiej, w marcowym Zwierciadle byl duzy artykul o moich
                                                    znajomych pt "Dziewczyny z Golebiej") .

                                                    Ej, to chyba nie bylo w Zwierciadle! Albo ktos popelnil publikacje tego samego
                                                    materialu w kilku babskich pismach. Ja to czytalam gdzies niedawno (moze w
                                                    Twoim Stylu?), pamietam bo chyba nawet pomyslalam sobie o Tobie, bo byla mowa o
                                                    jakichs antykwariuszkach, i przygladalam sie zdjeciom probujac rozpoznac
                                                    miejsca, po ktorych chodzilam poltora roku temu.

                                                    RABI: A U2 najlepsze są te utwory z okresu przed amerykanskiego.

                                                    Popieram! Po przeczytaniu Twojego postu odspiewalam sobie w wannie
                                                    wspomnieniowa mieszanke ich starych kawalkow, od "Sunday Bloody Sunday"
                                                    przez "Glorie", "New Year's Day" (poswiecili te piosenke stanowi wojennemu w
                                                    Polsce), "The Unforgettable Fire", "How Soon is Now", "Where the Streets Have No
                                                    Name" (wspomnienia multimedialne, bo przypomnialam sobie scene z filmu Petera
                                                    Weira "Fearless", w ktorej w tle "leci" ta piosenka) i niezmiennie wzruszajaca
                                                    mnie wersje "Night and Day" spiewana przez U2 a dlugo, dlugo wczesniej przez
                                                    Freda Astaire. Krotko mowiac, woda w wannie wystygla. :-)

                                                    RABI: A ja sie bardzo lubie droczyc ,troche prowokowac, przekomarzac,
                                                    oczywiscie do granic rozsadku i nerwow tych z ktorymi rozmawiam :))

                                                    Ja chyba tez... Droczenie sie z "Zosia" to pewnie taki element gry milosnej :)
                                                    ale mam kolege, niegdys dosc mi bliskiego, z ktorym regularnie pojedynkowalismy
                                                    sie na zlosliwosci i wymienialismy sie cietymi ripostami. Bylo milo, bo to
                                                    intelektualista, wiec czasem po butelce afrykanskiego wina udawalo sie osiagac
                                                    klimaty gier slownych w rodzaju Monty Pythona.

                                                    RABI: Siwe wlosy sa niezle przeciez. W takim razie siwiejesz z milosci ,czy ze
                                                    stresu ? Juz mi wyobraznia pracuje i widze anons na stronach: Siwa, cherlawa,
                                                    dobiegajaca czterdziestki pozna pania w podobnym klimacie :)) Mysle, ze nie
                                                    bedzie tak zle ;)

                                                    I po tym, i po tym a przede wszystkim to silne geny po tacie, niestety :-( Jak
                                                    mojej milej znudzi sie czekanie, to moze sie oglosze, tylko boje sie, zeby nie
                                                    zlecieli sie jacys amatorzy/-rki turpizmu. Zdarzylo mi sie juz czytac
                                                    kilkakrotnie publikowane ogloszenie o tresci: poznam kobiete po obustronnej
                                                    amputacji (!!!) Z calym, glebokim szacunkiem dla osob niepelnosprawnych, jakies
                                                    mialam zle przeczucia co do intencji ogloszeniodawcy - to chyba facet byl
                                                    zreszta.

                                                    RABI: Ja sie przedwczoraj obudzilam, odslonilam okno balkonowe, patrze a...

                                                    ...A u mnie pod balkonem rozkwita powoli bialy bez. A kilka metrow dalej ten w
                                                    moim ulubionym bardzo ciemnym odcieniu fioletu.

                                                    RABI: Gdybym teraz miala sie zdecydowac, to byloby to chyba niemozliwe. Tak to
                                                    jest,czasem czlowieka sytuacja zaskoczy, jest szok, panika, a potem sie
                                                    okazuje , ze bardzo dobrze sie stalo. I nie bede
                                                    Cie juz dobijac ;)

                                                    Teraz troche zaluje, ze i mnie sytuacja kiedys tam nie zaskoczyla, choc kto
                                                    wie, co robilabym i gdzie bylabym teraz. Moze tez szarpalabym sie z rozwodem,
                                                    albo co gorsza balabym sie cokolwiek ruszyc w tej materii bedac jednoczesnie
                                                    nieszczesliwa i powtarzajac sobie za czeskim klasykiem, "zycie jest gdzie
                                                    indziej".

                                                    RABI: Starych drzew sie nie przesadza. Dobrze sie emigruje jak czlowiek jest
                                                    mlody i pelny werwy, nieswiadomy wowczas roznych zagrozen. Mysle, ze jakos
                                                    sobie poradzicie . Ale znowu mi sie dobrze mowi, bo mnie to nie dotyczy. Ale
                                                    dobrze chociaz ,ze Zosia jest zdecydowana, zeby wracac do swojskiej pszenno-
                                                    buraczanej polskiej rzeczywistosci.

                                                    No wlasnie, mnie takie przesadzanie nie wyszloby na zdrowie, szczegolnie
                                                    psychiczne. Nie wiem, czy sobie poradzimy, z zewnatrz musi to wygladac inaczej.
                                                    Ona chce wracac, ale nie moze, glownie przez malutkie jeszcze dzieck
                                                  • 01.05.02, 20:50 Odpowiedz
                                                    NO TO JESZCZE RAZ - glupie forum mnie nie pokona, bo pisze posty offline, wiec
                                                    i tak mam kopie tego, co napisalam!

                                                    RABI: Starych drzew sie nie przesadza. Dobrze sie emigruje jak czlowiek jest
                                                    mlody i pelny werwy, nieswiadomy wowczas roznych zagrozen. Mysle, ze jakos
                                                    sobie poradzicie . Ale znowu mi sie dobrze mowi, bo mnie to nie dotyczy. Ale
                                                    dobrze chociaz ,ze Zosia jest zdecydowana, zeby wracac do swojskiej pszenno-
                                                    buraczanej polskiej rzeczywistosci.

                                                    No wlasnie, mnie takie przesadzanie nie wyszloby na zdrowie, szczegolnie
                                                    psychiczne. Nie wiem, czy sobie poradzimy, z zewnatrz musi to wygladac inaczej.
                                                    Ona chce wracac, ale nie moze, glownie przez malutkie jeszcze dziecko. Troche
                                                    sie boje czy i sama potrafilaby przystosowac sie na powrot do naszych bocianow
                                                    i wierzb placzacych, calej tej siermieznosci. W koncu cale dorosle zycie, cale
                                                    zycie zawodowe spedzila w tej lepszej Europie. Ja kiedys mialam szanse, zeby
                                                    zostac, niezupelnie tam, ale tez bym dzis miala "lepszy" paszport. Ale nie
                                                    potrafilabym tam zyc, mimo znajomosci jezykow, itp. Moze tez wlasnie dlatego,
                                                    kiedy sie wiecej rozumie, wtedy jest sie bardziej swiadomym tego, co moze tam
                                                    nas czekac. A wlasciwie ze nikt tam na nas nie czeka :-)

                                                    RABI: To sympatyczna pani. Mloda, ambitna asystentka pracujaca ze
                                                    studentami.Tyle moge rzec. Moze jeszcze sie pojawi mimo oporow natury czysto
                                                    technicznej.

                                                    Czyzby to Pani Czwarta Erynia? Lubie Panie Pracujace Ze Studentami, jedna Pani
                                                    Doktor jest moja najlepsza przyjaciolka, wlasnie sie laczymy w bolu z okazji
                                                    sesji zblizajacej sie wielkimi krokami.

                                                    Mam nadzieje, ze sie juz wykurowalas Rabi, bo szkoda kichac i kaszlec w te
                                                    wolne dni. Odpisalam na Twoj post ale zaraz bedzie 3 w nocy, juz sie nie
                                                    polacze, jutro odpisze prawie calej reszcie dyskutantow, a teraz ide do lozka i
                                                    do stosu ksiazek wokol niego, jesli dam jeszcze rade przeczytac ze dwie strony!

                                                    Eryka - frakcja nocnego czytelnictwa
                                                    P.S.: Pozdrawiam Pania Alvarez, mam nadzieje, do zobaczenia rowniez na
                                                    forumowych lamach :-)
                                                  • IP: *.um.oswiecim.pl

                                                    Gość: Rabi 03.05.02, 06:47 Odpowiedz
                                                    Jestem już i zbieram sie do zycia szybko.
                                                    Witam Panie !!!, bo robi się nas wiecej

                                                    >Znam ten bol az nadto, wszystkie moje najmilsze przyjaciolki mieszkaja daleko

                                                    Te moje sa w Ledbury kolo Birmingham. Własnie wczoraj byłyśmy umówione na chat.
                                                    Najpierw ja dowaliłam,bo zapomniałam o różnicy czasu i wysyłałam nerwowe sms-y.
                                                    A potem jak juz była nadzieja, że uda nam sie pogadać to jednej z nich rozsypał
                                                    się wypozyczony w celu dojechania do cywilizacji rower.A ponoć były już 4 km od
                                                    najbliższego komputera z internetem. W koncu zdesperowane ,siedzace na drodze z
                                                    rozsypanym gratem zadzwoniły do mnie na komórke. Jakie życie bywa brutalne !!
                                                    Umówiłyśmy się na inny termin .

                                                    > nie wezme urlopu w tym roku, pojde do pracy w lecie bo i tak nie mamy >szans
                                                    na spotkanie. A w domu bede chodzic po scianach,

                                                    Ja cały lipiec też spędzę w domu i w pracy ( z wyjatkiem jakichś wypadów w
                                                    góry ) To sobie będziemy pisać. Ja bez obowiazków i z wolnym komputerem (bo syn
                                                    wyjeżdża na cały miesiąc )i nie będzie walki o stanowisko do pisania :))

                                                    >A ja jestem cherlakiem calorocznym,

                                                    Spróbuj sie ratować olejem z wątroby rekina( równie wredny jak citrosept !i do
                                                    tego tłusty ) i propolisem plus. Ja dzięki temu przetrwałam całą zimę bez
                                                    przeziębień.

                                                    >Wlasciwie czemu by znow nie pojechac do Hanoweru ;-) to wypada mniej >wiecej w
                                                    pol drogi. Ale to niemozliwe. Nie mam za co pojechac do >kolezanki nad polskie
                                                    morze

                                                    Tak ja też z tego samego powodu nie wyjade do malowniczego Viersen, a kuzynka
                                                    obraża się już od dwóch lat.

                                                    RABI: Nick Cave & Kylie Minogue
                                                    >Oni w duecie??? Przeciez to zupelnie inne style muzyki! Az musze >posluchac
                                                    kiedys. Ta "Dzika roza" to ladny tekst, az
                                                    >szkoda, ze sie urywa w najciekawszym momencie.

                                                    Koniecznie posłuchaj jak sie fajnie zgrali. Żebyśmy to miały ludzkie łącza i
                                                    dużo miejsca w skrzynkach to już bym Ci to wrzuciła w mp3 :((
                                                    Tekst faktycznie ładny, aranżacja również. Faktycznie urwałam ten tekst ni w 5
                                                    ni w 10.

                                                    > Jutro tez zabiore psy i tam pojdziemy.

                                                    Znowu mi robisz smaka psami :) przedwczoraj byłam na wsi. Do lasu miałam 100
                                                    metrów. Ale jak się uwaliłam na leżaczku na słoncu to zaraz zasnęłam.I teraz
                                                    mam czerwony nos jak pijak i nierówno przypieczone ręce. To przez te choróbska
                                                    taki człowiek zesłabiony. Ani do lasu sie nie nadawałam, ani do towarzystwa :(

                                                    >Dobrze! I co ciekawego pod tym dywanikiem?

                                                    Niebawem przeczytasz o tym na stronach KK (bo obiecałam pomóc w kwestiach
                                                    muzycznych )na razie się zbieram do tego.

                                                    >Ej, to chyba nie bylo w Zwierciadle! Albo ktos popelnil publikacje >tego
                                                    samego materialu w kilku babskich pismach. Ja to czytalam gdzies >niedawno
                                                    (moze w Twoim Stylu?), pamietam bo chyba nawet pomyslalam >sobie o Tobie,

                                                    To JEST w marcowym Zwierciadle( reportaż "Dziewczyny z Gołębiej"), bo go
                                                    mam !!! Nie mogłabym nie mieć.
                                                    Ale jeszcze w kwartalniku Elle Decoration Kora polecała antykwariat Uty na
                                                    Gołębiej, może to widziałaś. Oj dawno nie byłam u nich. Choć ostatnio
                                                    pomyślałam o nich w kontekście wódki piołunówki :))

                                                    > Po przeczytaniu Twojego postu odspiewalam sobie w wannie ......

                                                    Jak ja ostatnio praktykowałam wannowe muzykowanie to wykąpały się moje
                                                    słuchawki, a syn powiedział,że z łazienki dochodziły dziwne odglosy,jak w
                                                    filmie "Pretty Woman", gdzie Julia Roberts śpiewała w wannie :))
                                                    Dlatego preferuję wannowe czytanie felietonów, najczęściej tych zaległych z
                                                    Wysokich Obcasów ( bo zalegam notorycznie)
                                                    A wode w wannie, uzupełniam na bieżąco jak stygnie :))

                                                    > po butelce afrykanskiego wina udawalo sie osiagac
                                                    >klimaty gier slownych w rodzaju Monty Pythona.

                                                    He, he ,skąd ja to znam. Szef mi kiedys powiedział, będąc już na łyżwach , że
                                                    jestem cyt."sfrustrofana emancypata"


                                                    RABI: Ja sie przedwczoraj obudzilam, odslonilam okno balkonowe, patrze
                                                    a...........i nie wiem dlaczego nie skończyłam myśli.
                                                    Chodziło mi o to, że taka jestem zabiegana, że uciekło mi kilka dni z
                                                    życiorysu. A teraz juz bez kwitnie i pachnie pod moim blokiem. I konwalie pod
                                                    balkonem. Zapomniałam sobie zasiac maciejki i będzie mi brakowało tego zapachu :
                                                    ((
                                                    Pytałaś o pania J. . Jolie do nas dołączyła jako Erynia4 i cieszę sięz tego
                                                    powodu :))

                                                    Właśnie, właśnie dobrze kojarzysz.Ja wiedziałam,że znajdziecie wspólny
                                                    język :))

                                                    >P.S.: Pozdrawiam Pania Alvarez, mam nadzieje, do zobaczenia rowniez na
                                                    >forumowych lamach :-)

                                                    To Ciebie też Cornelia dopadła ???, Ja jej wspominałam o innym forum oprócz
                                                    KK,ale nie mówiłam jakie to. Robi nam sie tu chyba niezły tajemny krąg .
                                                    Przypadkowi czytajacy zgłuptaczą się juz do reszty jak bedziemy się posługiwały
                                                    tylko nam znaną grypserką i zapraszały tu kobiety z różnych stron świata.
                                                    Jeszcze ktoś pomysli,że to nowa sekta :)). Ale niech myśla co chcą :)....jeśli
                                                    myślą :))

                                                    Pozdrawiam słonecznie światowe kobiety !!

                                                    P.S. Cos mi się niedobrego wyprawia z komputerem w domu, muszę to wkleić
                                                    bezpiecznie z innego źródła.




                          • IP: *.acn.waw.pl

                            Gość: olivka 02.06.02, 19:54 Odpowiedz
                            Oj Eryko Eryko!!! Po miesiącu tu ponownie weszłam a Ty w kółko o tym
                            samym...Jesteś monotematyczna!!!
    • 30.04.02, 17:01 Odpowiedz
    • 04.05.02, 23:39 Odpowiedz
      RABI: Jestem już i zbieram sie do zycia szybko. Witam Panie !!!, bo robi się
      nas wiecej

      Milo, ze jestes juz w formie :-) Tak, gromadka sie powieksza, wciaz jednak
      wiecej jest czytelniczek. Moze teraz ja sprobuje kogos jeszcze namowic...

      RABI: Te moje sa w Ledbury kolo Birmingham. Własnie wczoraj byłyśmy umówione na
      chat.

      A co je tam zagnalo? Przepraszam, pewnie to pytanie nie na forum i w ogole it's
      none of my business :-)

      RABI: Najpierw ja dowaliłam,bo zapomniałam o różnicy czasu i wysyłałam nerwowe
      sms-y.

      :-) K czyli tzw. Zosia i ja zawsze :"synchronizujemy" zegarki, np.: "wejde
      online po twojej polnocy"

      RABI: Umówiłyśmy się na inny termin .

      Straszne rzeczy z tym rowerem itp. Gdyby byly troche dalej B a blizej Londynu,
      to moglyby moze skorzystac z komputera u K. Powaznie :-)

      RABI: Ja cały lipiec też spędzę w domu i w pracy ( z wyjatkiem jakichś wypadów w
      góry ) To sobie będziemy pisać. Ja bez obowiazków i z wolnym komputerem (bo syn
      wyjeżdża na cały miesiąc )i nie będzie walki o stanowisko do pisania :))

      Jeszcze nie wiem, co z moja praca w ogole, czy wroce do tej samej do ktorej
      chodze od 10 lat we wrzesniu/pazdzierniku, czy nie. Od pol roku mam dosc
      nerwowa atmosfere, bo waza sie losy mojego glownego miejsca zatrudnienia (i
      jedynego, w ktorym mam "normalna" umowe). Powinno sie to wyjasnic dosc szybko,
      ale i tak chyba bede uczyc na kursach w roznych zakladach i fabrykach w lecie,
      na zlecenie, bo nie stac mnie na siedzenie w domu na urlopie. Podchodze do tego
      jak pies do jeza, bo zle sie czuje w lecie - juz TERAZ ta pogoda mnie wykancza -
      ale nie mam wyjscia... No ale na pewno bede miala czas na pisanie w cieple,
      letnie noce.

      RABI: Spróbuj sie ratować olejem z wątroby rekina( równie wredny jak
      citrosept !i do tego tłusty ) i propolisem plus. Ja dzięki temu przetrwałam
      całą zimę bez przeziębień.

      Odpukac, ostatnio sie nie przeziebiam, choc gardlo mam podraznione juz
      permanentnie. Bardziej przydaloby mi sie cos na nerwice i pozerajacy mnie
      wieloprzyczynowy stres, na te wszystkie kompleksy zahaczajace o lekkie stany
      depresyjne... Ale zadnych uspokajajaco-usypiajacych srodkow typu melisa brac nie
      moge, bo zasne w robocie :-) Ech, co ja sie przejmuje, za sto lat juz wszyscy
      bedziemy martwi. No ja na pewno :-)

      RABI: Tak ja też z tego samego powodu nie wyjade do malowniczego Viersen, a
      kuzynka obraża się już od dwóch lat.

      Szkoda, tam jest rzeczywiscie ladnie (moja bardzo dobra znajoma mieszka po
      drugiej stronie granicy i rzeki, w okolicach Maastricht, znam te tereny) i
      moglabys sobie szlifowac jezyki... Blisko do Duesseldorfu i Kolonii - tez
      bylam. W Aachen mieszka moja fajna branzowa kumpela... Moze sie jeszcze
      zdecydujesz i potraktujesz wyjazd jako inwestycje intelektualno-podrozniczo-
      pewnie jeszcze jakas? Bardzo bym chciala wyjechac do Anglii, nie tylko dlatego,
      ze mieszka tam moja Pani ale i zwyczajnie po to, zeby sobie jeszcze
      podszlifowac jezyk, choc z rodowitymi Anglikami pracuje na co dzien ale to
      nie to samo. Gdyby moja mama sie nie domyslila i, jak mowia Angole, dodala dwa
      do dwoch, moglabym sobie pojechac zupelnie bezstresowo na miesiac czy dwa
      (gdyby w miedzyczasie wyjasnila sie sprawa mojej pracy), nawet mimo braku
      pieniedzy, jakos bym tam dorobila zmywajac gary albo uczac emigrantow
      nawet. A tak to nawet nie probuje podnosic tematu, zebym nie musiala wyprawiac
      pogrzebu przed wyjazdem. Kurcze, co to za zycie :-(

      RABI: Koniecznie posłuchaj jak sie fajnie zgrali. Żebyśmy to miały ludzkie
      łącza i dużo miejsca w skrzynkach to już bym Ci to wrzuciła w mp3 :(( Tekst
      faktycznie ładny, aranżacja również. Faktycznie urwałam ten tekst ni w 5 ni w
      10.

      To ja sobie poszukam tekstu w Internecie, tyle chociaz mojego... mp 3, czemu
      nie, bylebym mogla to sciagac w kawalkach. Mam taki program do wielokrotnego
      sciagania tego samego pliku, ktory umozliwia zasysanie w czesciach, za kazdym
      laczeniem sie z Internetem rozpoczynajac sciaganie od miejsca, w ktorym sie
      poprzednio urwalo, a nie od poczatku. W ten sposob sciagalam sobie juz nawet 60
      MB w ciagu dwoch tygodni, na moim dychawicznym laczu 14 400 bps :-) Ale nie ze
      wszystkimi rodzajami plikow jest to mozliwe; pamietam jak sie kiedys mordowalam
      sciagajac cos z Napstera - zassalam sobie po dwoch godzinach 90% piosenki i
      nagle transfer sie urwal, i znow wyswietlilo sie 0% :-(

      RABI: Znowu mi robisz smaka psami :) przedwczoraj byłam na wsi. Do lasu miałam
      100

      To Ci moze "na pocieche" powiem, ze teraz takie spacery to zadna przyjemnosc,
      bo komary tna jak oszalale. Wysmarowalam sie jakims autanem od czola po szyje,
      to wplatywaly sie we wlosy, gryzly w plecy przez sweter. Okropnosc. Moze
      wyciagne poddrdzewialy rower, to mnie nie dogonia (za to psy obgryza mi lydki
      do kosci). Psom posmarowalam litosciwie lby to sie wytarzaly w piachu, zamiast
      mi podziekowac :-(

      RABI: metrów. Ale jak się uwaliłam na leżaczku na słoncu to zaraz zasnęłam.I
      teraz mam czerwony nos jak pijak i nierówno przypieczone ręce.

      Nie zasypiaj na sloncu, to niezdrowe bardzo! :-( Ja przed sloncem uciekam, bo
      sie nie znosimy nawzajem, nie bede teraz wchodzic w szczegoly (zawroty glowy,
      dusznosci, itp.) bo z tego watku zrobi sie dialog z poczekalni w przychodni
      rejonowej.

      RABI: Niebawem przeczytasz o tym na stronach KK (bo obiecałam pomóc w kwestiach
      muzycznych )na razie się zbieram do tego.

      A cos tam mozna Twojego przeczytac? Na forum nic sie nie dzieje, ale w ogole to
      ciezko mi jest sie przez KK przedzierac, bo caly czas cierpie z powodu braku
      funkcji "expand" (rozwin chyba?), zeby mozna sobie wszystkie posty sciagnac na
      jedna strone i spokojnie przeczytac offline. To samo z innymi podstronami KK.
      Ktos sobie mysli, ze z Internetu korzystaja juz tylko szczesliwi posiadacze
      kabla - moze tak jest zreszta...

      RABI: To JEST w marcowym Zwierciadle( reportaż "Dziewczyny z Gołębiej"), bo go
      mam !!! Nie mogłabym nie mieć.

      Jak bede robic porzadki gazetowe, to Ci powiem, gdzie to jeszcze jest, bo
      czytalam na pewno. Moze pani zurnalistka sprzedala ten sam tekst kilku
      redakcjom :-) Elle D nie czytam, bo nie stac mnie na urzadzanie domu niestety.
      Chyba musze przeprogramowac swoja "kariere" bo raczej nie planuje wyjsc za
      maz bogato :-)

      RABI:
      A wode w wannie, uzupełniam na bieżąco jak stygnie :))

      Mam wode na licznik :-( wiec zdecydowanie ograniczam sie do prysznicow. WO
      czytam sobie przy sobotnim sniadaniu...

      RABI: He, he ,skąd ja to znam. Szef mi kiedys powiedział, będąc już na
      łyżwach , że jestem cyt."sfrustrofana emancypata"

      Znow sie czegos od Ciebie naucze (poprzednio rozmowy z tygrysem) - tych lyzew.
      A cytat (kurcze, literowka, napisalo mi sie cycat :-)) sliczny, na Twoim
      miejscu wstawilabym sobie do automatycznego podpisu emailowego :-) Mnie jeszcze
      nikt tak nie nazwal, tylko na haslo: "feminizm" mezczyzni wrzeszcza jak
      odzierani ze skory: "dlaczego nienawidzisz/tepisz/zwalczasz facetow?!?!?"
      Wedlug nich feminizm=androginizm (nie wiem, czy takie slowo istnieje,
      stworzylam sobie na wzor mizoginizmu). Ale znam dobrze jednego feministe tez,
      zblizonego do warszawskiego PSF.

      RABI: Pytałaś o pania J. . Jolie do nas dołączyła jako Erynia4 i cieszę się z
      tego powodu :))

      Tez sie ciesze i mam nadzieje, ze bedzie sie odzywac czesto, bo pare ciekawych
      mysli juz zapodala :-)

      RABI: To Ciebie też Cornelia dopadła ???, Ja jej wspominałam o innym forum
      oprócz KK,ale nie mówiłam jakie to. Robi nam sie tu chyba niezły tajemny krąg .

      Sama znalazla, sprytna bestia :-) A skad ja znasz? No wlasnie, cos na ksztalt
      wirtualnego stowarzyszenia wiedzm. Znam jedna czarownice, ale zajeta tak
      bardzo, ze mi juz wisi list od ubieglego lata, wiec watpie, czy uda sie ja tu
      zwerbowac, ale moze sprobuje.

      RABI: Przypadkowi czytajacy zgłuptaczą się juz do reszty jak bedziemy się
      posługiwały tylko nam znaną grypserką i zapraszały tu kobiety z róż
      • 04.05.02, 23:51 Odpowiedz
        RABI: Przypadkowi czytajacy zgłuptaczą się juz do reszty jak bedziemy się
        posługiwały tylko nam znaną grypserką i zapraszały tu kobiety z różnych stron
        świata. Jeszcze ktoś pomysli,że to nowa sekta :)). Ale niech myśla co
        chcą :)....jeśli myślą :))

        Sekta czarujacych czarownic spiewajacych w wannie a la Julia Roberts :-) Jesli
        mysla... dobrze gadasz! :-)

        RABI: Cos mi się niedobrego wyprawia z komputerem w domu, muszę to wkleić
        bezpiecznie z innego źródła.

        A co, syn podczytuje? :-)

        Eryka - frakcja tropikalnych nocy, znow po amputacji postu :(
        • IP: *.acn.waw.pl

          Gość: elle 06.05.02, 11:40 Odpowiedz
          Eryka chyba bardzo lubi siebie ...Mam rację???
          • IP: *.um.oswiecim.pl / 10.20.3.*

            Gość: Rabi 07.05.02, 18:03 Odpowiedz
            Gość portalu: elle napisał(a):

            > Eryka chyba bardzo lubi siebie ...Mam rację???

            A w zwiazku z czym to pytanie ?? A nawet jak lubi to bardzo dobrze.
            Jeśli się akceptuje siebie i żyje się ze sobą w zgodzie i przyjaźni to łatwiej
            jest żyć z innymi ludźmi. Nie rozumiem zupełnie tej uszczypliwości, ale
            serdecznie pozdrawiam !!

            • 08.05.02, 00:04 Odpowiedz
              Gość portalu: Rabi napisał(a):

              > Gość portalu: elle napisał(a):

              > > Eryka chyba bardzo lubi siebie ...Mam rację???

              > A w zwiazku z czym to pytanie ?? A nawet jak lubi to bardzo dobrze.

              Wydaje mi sie, ze gosc Elle zajrzal/-a (jesli plec zgodna z nickiem) na urwany
              kawalek watku i... wlasnie, nie rozumiem o co chodzi... Przeczytaj Mily Gosciu
              poprzednie 170 postow, a potem zapraszamy do RZECZOWEJ dyskusji. Pogadamy
              merytorycznie, zawsze to ciekawiej niz odpowiadac na argumenty ad hominem.

              > Jeśli się akceptuje siebie i żyje się ze sobą w zgodzie i przyjaźni to łatwiej
              > jest żyć z innymi ludźmi. Nie rozumiem zupełnie tej uszczypliwości, ale
              > serdecznie pozdrawiam !!

              Ja lubie siebie w takim samym stopniu jak kazdy inny siebie - pewnie rowniez tak
              jak Elle; pewne rzeczy w sobie akceptuje, z innymi bardzo trudno mi sie pogodzic,
              to normalne. Ale nie wiem, co to ma do rzeczy, dano mi etykietke bez
              uzasadnienia. Troche mi sie przypomina taki dowcip o nietoperzu...

              Rabi - dziekuje za wsparcie :-) Na Twoj post odpisze jutro, dzis padam na nos i
              odbywam ciezkie rozmowy z K o tym, ze ona tam, ja tu i nic nie mozna zmienic...

              Pozdrawiam wszystkie Panie piszace (na temat i bez) i czytajace...

              Eryka - frakcja pogryziona przez komary
        • IP: *.um.oswiecim.pl / 10.20.3.*

          Gość: Rabi 07.05.02, 17:57 Odpowiedz
          Witajcie !
          W kwestii tytułu postu ja zapodam dowcip :

          Spotykaja się dwie blondynki :
          - wygladasz dzis czarownicujaco !
          - czy to mial byc kompleks ?
          - alez skad , chcialam Ci tylko zaimponic !

          Mój komentarz
          Niezle mialy kobity problemy z elewacja nie ? :))))

          >A co je tam zagnalo? Przepraszam, pewnie to pytanie nie na forum i w >ogole
          it's none of my business :-)

          (...........)Wyjechaly na tak zwana praktyke zawodowa. To sa studentki Akademii
          Rolniczej-Wydzial Ogrodniczy (projektowanie terenow zielonych i rosliny
          ozdobne). A ta praktyka to czysto fizyczna robota (przycinanie malin,
          rozsadzanie truskawek i takie tam inne malo majace wspolnego z kierunkiem
          robotki )

          >Straszne rzeczy z tym rowerem itp. Gdyby byly troche dalej B a blizej
          >Londynu,
          >to moglyby moze skorzystac z komputera u K. Powaznie :-)

          Opis tej wyprawy zrobily mi w mailu - pękałam ze smiechu. Te to potrafia
          pisac.Tekst byl jak do kabaretu. Niestety sa za daleko, ale dzieki za
          propozycje.

          >Jeszcze nie wiem, co z moja praca w ogole,.................

          Nie zazdroszcze stresu z tym zwiazanego. Ja mam od jakiegos czasu bardzo
          stabilna sytuacje w pracy. Za pare dni zmieniam jednak lokal na wlasny. Trzeba
          bedzie powalczyc tez o nowy komputer.Nie jestem przesadna ale pokój ma być nr
          13 i ma sie to stac 13 maja i tel. wewnetrzny jak znam te mechanizmy bedzie 14-
          13.

          > zle sie czuje w lecie - juz TERAZ ta pogoda mnie wykancza -
          >ale nie mam wyjscia... No ale na pewno bede miala czas na pisanie w >cieple,
          letnie noce.

          Ja odmiennie : potrzebuje światła i ciepła (niekoniecznie upału),zeby normalnie
          funkcjonowac. Deszcze, pluchy, szarosci wprawiaja mnie w depresyjne nastroje.
          Dlatego zima zapadam w letarg i zmuszam sie do wszystkiego, a latem rozkwitam
          jak swiezy paczek i laduje baterie na jesien.

          >Odpukac, ostatnio sie nie przeziebiam, choc gardlo mam podraznione juz
          >permanentnie. Bardziej przydaloby mi sie cos na nerwice i pozerajacy >mnie
          wieloprzyczynowy stres, na te wszystkie kompleksy zahaczajace o >lekkie stany
          depresyjne... Ale zadnych uspokajajaco-usypiajacych >srodkow typu melisa brac
          niemoge, bo zasne w robocie :-)

          Nie wiem, co Ci polecic, musialabym zapytac mojej dr Quinowej.
          Tyle ,że mnie... leczy nieskutecznie. Predzej niekonwencjonalnymi
          metodami jej sie to udaje :)) Mysle,ze nie bedzie zla jak tu trafi,ale zapewne
          nie trafi,bo to dopiero jest zabiegana kobieta.Ale cos mi kiedys mowila o
          kuracji mineralami na wiosne, ale....zapomnialam :(

          Moze sie jeszcze zdecydujesz i potraktujesz wyjazd jako inwestycje
          intelektualno-podrozniczo-pewnie jeszcze jakas?

          ..."Chciałabym ,chciała...." Ale to se ne da.Poza tym bylabym wykorzystana 24
          na dobe jako lekarz duszy, bo rzucil ja wstretny facet.
          I bylabym zmeczona na okraglo. Teraz wydzwaniamy do siebie i mailujemy
          (ta to wyczynia z komputerami cuda - informatyk-cybernetyk! )


          > Bardzo bym chciala wyjechac do Anglii, nie tylko dlatego,
          >ze mieszka tam moja Pani ale i zwyczajnie po to, zeby sobie jeszcze
          >podszlifowac jezyk,

          I to sie nazywa zawod z pasja !!

          > A tak to nawet nie probuje podnosic tematu, zebym nie musiala >wyprawiac
          pogrzebu przed wyjazdem. Kurcze, co to za zycie :-(

          Nie mozesz cos posciemniac, ze wyjezdzasz sluzbowo ? Naucz mame obslugiwac GG i
          bedziecie w kontakcie :)) Nie,nie to mial byc zart oczywiscie :)) Ja bym pewnie
          cos wymyslila,chocby na te wakacyjne miesiace.

          >To ja sobie poszukam tekstu w Internecie, tyle chociaz mojego... mp 3, >czemu
          nie, bylebym mogla to sciagac w kawalkach. Mam taki program do >wielokrotnego
          sciagania tego samego pliku

          Ale w ten sposob sciaga sie ze stron www, czy z poczty tez ?
          Poza tym nie wiem ,czy to wlezie do twojej skrzynki w jednym pliku.
          Sprawdze w domu, zapytam syna. Chyba ,że w kawalkach, a potem scalanie pliku
          Windows Commanderem.Zanim nie sprawdze to nie probuje, bo Ci zapcham
          skrzynke :) Ale mnie dwa razy powtarzac nie trzeba. Wrzuce cos innego,
          mniejszego (mp3) i wyslij to swojej Zosi.Albo nie tak.Dam ci linka do strony z
          opisem. Wtedy ściagniesz bez problemu.Mozna gadac, a cos sie sciaga.

          >To Ci moze "na pocieche" powiem, ze teraz takie spacery to zadna >przyjemnosc,
          bo komary tna jak oszalale.

          Wiem,bo mnie pozarly ostatnio, i to nie w lesie a na balkonie,w trakcie
          podlewania kwiatow !

          > Psom posmarowalam litosciwie lby to sie wytarzaly w piachu, zamiast
          >mi podziekowac :-(

          Dobrze, ze w piachu, bo nasza sunia kiedys zniknela w krzakach. Tam sie
          wytarzala. Wrocila rozanielona cala i bardzo z siebie zadowolona.
          Nie podzielalismy niestety jej zachwytu, bo smierdziala zepsuta ryba.
          A to bylo 40 kg psa,to sobie wyobraz ile smrodu w takiej siersci.
          W domu byl odor do wieczora. A po kapieli sie na nas obrazila na smierc,bo
          widac perfumy jej sie podobaly :)))

          >....... bo z tego watku zrobi sie dialog z poczekalni w przychodni
          >rejonowej.

          Nie chce Cie martwic, ale mamy juz takie tendencje przedstarcze do mowienia o
          chorobach. Ja na dodatek czasami wysluchuje jeszcze o nowosciach w
          nieinwazyjnym leczeniu zwyrodnien w stawach i tym podobnych nowinkach z
          reumatologii :(( No teraz to mnie powiesi na suchej galezi za to (jak
          przeczyta).

          >A cos tam mozna Twojego przeczytac?

          W tej chwili oprocz forum nic,ale za kilka dni bede polecac troche
          muzyki.Koncze kompletowac to co chciala.Gdzie to da naczelna nie wiem,ale chyba
          w dziale "Bziki i pasje"

          > bo caly czas cierpie z powodu braku funkcji "expand" (rozwin chyba?), >zeby
          mozna sobie wszystkie posty sciagnac na jedna strone i spokojnie >przeczytac
          offline.

          Poruszylam ten temat,ale teraz sie nie da tego zrobic,bo web skupia sie na
          tresci stron.Poza tym zrobi za jakis czas jak sie nauczy to przeprogramowac.Ale
          przeprosila za niedogodnosci;)

          > feminizm=androginizm (nie wiem, czy takie slowo istnieje,
          >stworzylam sobie na wzor mizoginizmu). Ale znam dobrze jednego >feministe tez,
          zblizonego do warszawskiego PSF.

          Lubie zabawy slowami,ale o to rownanie musialabys zapytac Gretkowska
          bo ona o tym pisala. Co do Manueli znalazlam ten cytat z meska dzwignia.To jest
          w opowiadaniu Sandra K. (mialas racje ,ze to cos starszego)

          >Tez sie ciesze i mam nadzieje, ze bedzie sie odzywac czesto, bo pare
          >ciekawych mysli juz zapodala :-)

          Jolie nalezy do kobiet madrych i ciekawie myslacych.
          Jolie! wiem, ze czytasz - zapodaj cos z zycia w wielkim miescie :)))

          >Sama znalazla, sprytna bestia :-) A skad ja znasz? No wlasnie, cos na >ksztalt
          wirtualnego stowarzyszenia wiedzm. Znam jedna czarownice, ale >zajeta tak
          bardzo, ze mi juz wisi list od ubieglego lata, wiec watpie, >czy uda sie ja tu
          zwerbowac, ale moze sprobuje.

          Napisala mi tajemniczego maila,ale bardzo sympatycznego !
          Lubie wiedzmy, byla adminka z Les Queer ma taki nick (fajne opowiadania pisze)
          Mloda, ale za to z duzym doswiadczeniem.W ogole adminki sa sympatyczne, a ta z
          KK najbardziej.
          Zalozmy sobie jakies miedzynarodowe stowarzyszenie wiedzm ! Ja tez chce znac
          jakas rasowa czarownice. Gdzie sie takich szuka ?

          >Sekta czarujacych czarownic spiewajacych w wannie a la Julia Roberts >:-)
          Jesli mysla... dobrze gadasz! :-)

          Kogo wybierzemy na guru ? Ja moge byc sekretarzem i rzecznikiem prasowym :)))

          >A co, syn podczytuje? :-)

          Nie podczytuje, nie robimy sobie takich numerow. Ale jak czytam posty i smieje
          sie glosno do monitora to zaglada do pokoju zaniepokojony i pyta :"Mam -
          wszystko w porzadku ?"




          --------------------------------------------------------------------------------


          • 08.05.02, 23:55 Odpowiedz
            Upal mnie wykancza i mlyn w pracy, ktora jeszcze jest, a za jakis czas chyba
            jej nie bedzie... Dopiero teraz udalo mi sie doczytac Twoj post do konca. No
            ale do rzeczy, postaram sie skracac mysli, bo znow cos mi utnie, wysle koncowke
            postu na zasadzie ni przypial, ni przylatal, ktos znow nie bedzie slyszal ani
            widzial, a sie przyczepi (-) nietoperz) i znow bede podejrzewana o manie
            wielkosci.

            RABI: Ja odmiennie : potrzebuje światła i ciepła (niekoniecznie upału),zeby
            normalnie funkcjonowac.

            Swiatlem sie ciesze, o wiele przyjemniej mi sie wstaje za dnia i wraca do domu
            o zmierzchu (w zimie nie widuje swiatla dziennego prawie wcale), ale upal i
            brak deszczu mnie powalaja jak chrabaszcza co lezy na drodze i nogami w
            powietrzu macha bezradnie. Szkoda mi tej soczystej zieleni w ogrodzie i lesie,
            juz zaczyna zolknac. U Ciebie pada, u mnie susza.

            RABI: Nie wiem, co Ci polecic, musialabym zapytac mojej dr Quinowej.

            Brr, tylko nie lekarze!!! :-( Unikam ich jak ognia. :-)
            Przypomniala mi sie urocza pani doktor, ktora uczylam kiedys. Grupa o poziomie
            takim bardzo nisko sredniozaawansowanym, maja opowiadac o swoim programie dnia,
            naturalnie w jezyku zagranicznym. Pani sedzina mowi, wstaje rano, jem
            sniadanie, rozprawa, obiad, papiery, itp. Pan tenisista stolowy mowi, wstaje,
            trenuje, jem sniadanie, gram, ide spac, itp., itd. A pani doktor mowi: jem
            sniadanie, jade do kostnicy, wykonuje sekcje, jem obiad, jade do kostnicy w
            drugim miescie, wykonuje jeszcze dwie sekcje, wracam do domu, jem kolacje,
            ogladam TV, ide spac. Zebys widziala te szczeki zaryte w podloge :-) Pani
            doktor miala specjalizacje: patomorfolog.

            RABI: ..."Chciałabym ,chciała...." Ale to se ne da.Poza tym bylabym
            wykorzystana 24 na dobe jako lekarz duszy, bo rzucil ja wstretny facet.
            I bylabym zmeczona na okraglo. Teraz wydzwaniamy do siebie i mailujemy
            (ta to wyczynia z komputerami cuda - informatyk-cybernetyk! )

            I ciekawe, co bys jej doradzila :-) Ja juz zupelnie inaczej na te sprawy
            patrze, kiedys sie przejmowalam jak Bridget Jones, ze cos ze mna jest nie tak,
            ze trafiam na zwiazkofobow, itp., pewnie jestem nie dosc taka, za bardzo siaka,
            itp. A potem nagle pomyslalam logicznie, to ich problem, trudno... Czasem
            myslalam bardziej litosciwie: moze po prostu nie pasowalismy do siebie i nie
            wyszlo. Teraz to juz w ogole mnie to nie dotyczy. Moja Pani swoim nielicznym
            przyjaciolkom, ktore wiedza, ze ona jest taka a nie inna mowi wprost: "poznaj
            jakas kobiete". Zartobliwie ale w to wierzy, ja zreszta tez dopiero teraz
            odzylam. Pewnie myslimy tak mocno naiwnie, bo wczesniej nie trafilysmy na
            kobiete, ktora by nas tez porzucila, zdeptala, zgnebila, przeleciala i
            poleciala, itp. A takie panie tez sa, wnioskuje to z wyznan pan na stronach
            branzowych, listach dyskusyjnych, itp. Choc z drugiej strony ten juz wczesniej
            dyskutowany przez nas tu frazes o tym, ze kobieta najlepiej zrozumie kobiete ma
            w sobie wiele prawdy, przynajmniej ja tak to widze na przykladzie wlasnych
            przypadkow...

            RABI: Nie mozesz cos posciemniac, ze wyjezdzasz sluzbowo ? Naucz mame
            obslugiwac GG i bedziecie w kontakcie :)) Nie,nie to mial byc zart
            oczywiscie :)) Ja bym pewnie cos wymyslila,chocby na te wakacyjne miesiace.

            Spotykajac sie z K sciemniam stale, ze jade do kolezanki ze studiow, ze
            odwiedzam bylego partnera-feministe, ale idzie mi to ciezko i ona i tak
            wyczuwa, ze klamie. A klamie nie tyle ze strachu co z szacunku dla jej
            przekonan; dlaczego ma o czyms wiedziec, skoro i tak to ja by zabolalo, skoro i
            tak jest temu przeciwna. Ale bardzo mnie wykancza takie udawane zycie, nie
            umiem klamac zreszta, rodzice zawsze mi mowili, ze widac prawde w moich oczach.
            Chcialabym cos wymyslic ale pewnie i tak sie nie rusze z domu - jesli strace
            prace, to musze szybko czegos tu szukac w zamian.
            Duzo rozmawiamy ostatnio ze ona tam, a ja tu, ona sie nie moze ruszyc, bo maz
            nie pozwoli poddac dziecka polonizacji (troskliwy tatko wyjechal ostatnio na
            tydzien on business i ani razu nie zadzwonil zapytac jak sie corka czuje, a
            choruje ostatnio mocno. ja mam na tym punkcie jakies skrzywienie, tzn. oceniam
            facetow pod katem ich ojcostwa, bo sama mialam szczescie miec bardzo oddanego
            tate). Ja sobie nie wyobrazam wyjazdu na stale a nawet na rok czy dwa, bo zbyt
            duzo mam tu zobowiazan rodzinnych, finansowych, i nie jestem dosc odwazna zeby
            skakac do glebokiej wody na glowe. Rozwiazanie, chocby na chwile, widzialabym w
            takiej sytuacji, zeby znalezc taka prace (marzenie scietej glowy chyba) ktora
            umozliwialaby czeste delegacje na wyspe; zeby bywac tam ale nie tak drastycznie
            wyrwac sie z korzeniami i zastac po powrocie zmienione w domu zamki, itp.

            RABI: Ale w ten sposob sciaga sie ze stron www, czy z poczty tez ?

            Z www. Wtedy mozna podswietlic ten link programem get right i sciagac sobie po
            kawalku korzystajac z funkcji "resume". Zaraz tam zajrze i Ci powiem, czy
            akurat te empetrojki nadaja sie do tego. Dzieki za list, dostalam! :)

            RABI: Dobrze, ze w piachu, bo nasza sunia kiedys zniknela w krzakach. Tam sie
            wytarzala. Wrocila rozanielona cala i bardzo z siebie zadowolona.
            Nie podzielalismy niestety jej zachwytu, bo smierdziala zepsuta ryba.

            Czy to NA PEWNO byla ryba? :-) Ja nie lubie lata m.in. dlatego, ze w lecie
            wielu dziwnych ludzi znajduje szczegolne upodobanie w zalatwianiu swych potrzeb
            w lesie (jakis atawizm? tesknota za pradziadkiem ktory biegal za stodole?),
            dlatego nerwowo pilnuje psow, zeby nie rozbiegaly sie po krzakach i znikaly z
            pola mojego widzenia. Kiedys moj tata zajmowal sie brudna robota z uzyciem weza
            ogrodowego, od pieciu lat jednak moze mnie jedynie posluchac jak klne i patrzec
            jak sie miotam ze smierdzielem gdzies z zaswiatow :-(((

            RABI: Ja na dodatek czasami wysluchuje jeszcze o nowosciach w nieinwazyjnym
            leczeniu zwyrodnien w stawach i tym podobnych nowinkach z reumatologii :((

            Jakby co, to w moich okolicach lecza schorzenia reumatologiczne :-) Kapiele w
            borowinie, nagrzewania, te sprawy...

            RABI: Poruszylam ten temat,ale teraz sie nie da tego zrobic,bo web skupia sie
            na tresci stron.Poza tym zrobi za jakis czas jak sie nauczy to
            przeprogramowac.Ale przeprosila za niedogodnosci;)

            Ojej, az mi glupio :-) Na KK ostatnio sporo sie dzieje, a dzis z przyjemnoscia
            dowiedzialam sie, ze Orzeszek wygrala konkurs na opowiadanie. Znamy Orzeszka
            osobiscie, K i ja; poznalysmy wirtualnie niezaleznie od siebie - K przez to
            ogloszenie na KK a ja dzieki forum gazecianemu :-) Ciekawe, czy nasz watek
            czytuje tez czasem, musze ja spytac jak wreszcie siade do odpisywania na maile!

            RABI: Jolie nalezy do kobiet madrych i ciekawie myslacych.
            Jolie! wiem, ze czytasz - zapodaj cos z zycia w wielkim miescie :)))

            Prosiemy! :-)
            Zawsze jestem takich wiesci ciekawa, bo w moich okolicach, jak rubasznie mawial
            kolega ze studiow, psy szczekaja d...mi

            RABI: Lubie wiedzmy, byla adminka z Les Queer ma taki nick (fajne opowiadania
            pisze)

            Tak, czytywalam regularnie jej posty na liscie LQ. Mloda? W okolicach naszego
            wieku chyba. A kiedys, dawno temu, zagadala mnie na jednym z komunikatorow,
            bo "przylapala" mnie na tym, ze zagladam na strone LQ, milo sie rozmawialo.

            RABI: Ja tez chce znac jakas rasowa czarownice. Gdzie sie takich szuka ?

            Na sabatach pewnie. No jeszcze mozna poszukac w internecie, tak jest latwiej :)

            )Sekta czarujacych czarownic spiewajacych w wannie a la Julia Roberts ):-)
            Jesli mysla... dobrze gadasz! :-)

            RABI: Kogo wybierzemy na guru ? Ja moge byc sekretarzem i rzecznikiem
            prasowym :)))

            A ja skarbnikiem, pare razy bylam w podstawowce, jakies cwierc wieku temu :-)
            Nie wiem, oglosmy nabor.

            RABI: Nie podczytuje, nie robimy sobie takich numerow. Ale jak czytam posty i
            smieje sie glosno do monitora to zaglada do pokoju zaniepokojony i pyta :"Mam -
            wszystko w porzadku ?"

            A to tylko mama oddaje sie niew
            • 08.05.02, 23:59 Odpowiedz
              RABI: Nie podczytuje, nie robimy sobie takich numerow. Ale jak czytam posty i
              smieje
              sie glosno do monitora to zaglada do pokoju zaniepokojony i pyta :"Mam -
              wszystko w porzadku ?"

              A to tylko mama oddaje sie niewinnej lekturze...
              A propos czytania. Kupilam sobie dzis dwie ksiazki ze strasznej przeceny
              (przecenione po raz trzeci, potem chyba bylby przemial) za 10 zl
              razem! "Kobiety i duch innosci" prof. Janion (wlasciwie drugi egzemplarz, ale
              pierwszy spisalam juz na straty, bo dwa lata temu zostal na polce u mojego
              bylego dobrego kolegi-feministy, niech se ma, na zdrowie :)) i "Tworcze
              pisanie..." I. Filipiak - pisac powiesci nie zamierzam ale grzech bylo nie
              kupic za 5 zl. Otworzylam "Kobiety" na chybil-trafil i tam pani profesor cytuje
              Nicole Mueller: "Cierp, ale w ciszy prosze. Krzycz z bolu ale szanuj nasze
              uszy, badz tak dobra. Jesli juz musisz byc homoseksualistka, to badz nia z
              laski swojej we wlasnych czterech scianach." Ech, juz nic wiecej nie napisze
              chyba dzis.

              Eryka - frakcja nagle posmutniala
              • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

                Gość: Rabi 10.05.02, 07:28 Odpowiedz
                > U Ciebie pada, u mnie susza.

                Za to macie tam dużo grzybów w jesieni :)), a u mnie nie ma :((
                U mnie to jest teraz taka bułgarska pogoda. Cały czas żarówa, potem popada,
                albo przeleci jakaś burza, wstajesz rano i znowu żarówa.
                Najgorsze jest to, że słońce zabarwia odkryte części, reszta jest jasna no i
                kiedy to wyrównać. W długi weekend byłam w górach Beskid Mały i Żywiecki i tak
                nieszczęśliwie łaziłam,że jedna stronę mam ciemniejszą od drugiej. Poza tym to
                wiosenne słońce jest chyba najbardziej niebezpieczne na taka niezahartowaną
                skórę.

                >Brr, tylko nie lekarze!!! :-( Unikam ich jak ognia. :-)

                Skąd taka awersja do lekarzy ?. Ja nie mogę unikać,właściwie to nie chcę (wręcz
                odwrotnie :) ) szczególnie tej jednej dr Quinn (dobrze,że tak ją nazwałam,mogę
                spokojnie cos tam wspomnieć chociaż )
                Generalnie pozostałych omijam wielkim kołem ,chyba ,że trzeba.
                Szczególnie stomatologa i ginekologa (nie chcę uchodzić za afrykańską
                kobietę :) ) należałoby czasem odwiedzać.

                > A pani doktor mowi: jem sniadanie, jade do kostnicy, wykonuje sekcje, >jem
                obiad, jade do kostnicy w drugim miescie, wykonuje jeszcze dwie >sekcje, wracam
                do domu, jem kolacje, ogladam TV, ide spac. Zebys >widziala te szczeki zaryte w
                podloge :-) Pani doktor miala >specjalizacje: patomorfolog.

                W takich zawodach straszna rzeczywistość powszednieje. Rozmawiałam kiedyś na
                chacie z pielegniarką, która mi tłumaczyła te mechanizmy
                odporności na cierpienie i śmierć.Opowiadała, że bywało tak, że wywoziła razem
                z inną pigułą trupa do kostnicy i w tym czasie opowiadały sobie dowcipy o
                pavulonie i o babie przychodzącej do lekarza.

                RABI: Poza tym bylabym wykorzystana 24 na dobe jako lekarz duszy, bo rzucil ja
                wstretny facet.

                >I ciekawe, co bys jej doradzila :-) Ja juz zupelnie inaczej na te sprawy
                patrze,

                Ja jej delikatnie sugerowałam wczesniej, cała rodzina zresztą też.
                Bo on wielki businessman robiacy interesy z Polską, więcej bujał się z polskimi
                panienkami niż przebywał z żoną i z córką.
                Widziały gały co brały, różne numery juz facet wyczyniał, a ona umierała za
                każdym razem jak łamała mu zabezpieczenia w laptopie ( mimo,że wiedziała o
                pewnych rzeczach to albo to ukrywała ,albo wypierała ze świadomosci ) Ciężko
                jest teraz doradzać. Ja to bym jej powiedziała : ciesz się ,że palant dał ci
                spokój, ale nie mogę.
                Poza tym ja sobie też musiałam sama poradzić ze swoimi problemami i do tej pory
                sama sobie radzę.

                > Pewnie myslimy tak mocno naiwnie, bo wczesniej nie trafilysmy na
                >kobiete, ktora by nas tez porzucila, zdeptala, zgnebila, przeleciala i
                >poleciala, itp. A takie panie tez sa,

                I tu masz zupełną rację. Niestety kobieta kobietę (meżczyzna męzczyznę ) tez
                potrafi zranić. Ja tego nie przeżyłam, chyba zbyt ostrożna byłam i jestem. Ale
                tak sobie myslę,że jak kobieta zrani kobiete to jest jeszcze większy zawód. No
                bo jak to : ta przez nas idealiazowana, ta która lepiej rozumie, głębiej
                odczuwa........takie jest pojecie.
                Dlatego te historie z branżowych stron sa tak dramatyczne. To juz nie jest
                słodki melodramat, to jest załamanie psychiczne !

                >Spotykajac sie z K sciemniam stale, ze jade do kolezanki ze studiow, >ze
                odwiedzam bylego partnera-feministe, ale idzie mi to ciezko i ona i >tak
                wyczuwa, ze klamie. A klamie nie tyle ze strachu co z szacunku dla >jej
                przekonan; dlaczego ma o czyms wiedziec, skoro i tak to ja by >zabolalo, skoro
                i tak jest temu przeciwna.

                I niestety tak to jest,większość z nas tak robi, bo tak "jest lepiej"

                >Ale bardzo mnie wykancza takie udawane zycie, nie umiem klamac >zreszta,
                rodzice zawsze mi mowili, ze widac prawde w moich oczach.

                Inaczej jest jak się mieszka samodzielnie, gdzieś dalej od rodziców,choć często
                i tak pytają gdzie się bywa. Ja ilekroć wyruszam z domu, to mama zawsze pyta w
                jakim celu ta podróż (chyba ,że pierwsza coś tam powiem) Potem to zwykle
                pyta,czy wyjazd,wycieczka się udała.I suma sumarum tez trzeba mówić.

                > ja mam na tym punkcie jakies skrzywienie, tzn. oceniam
                >facetow pod katem ich ojcostwa, bo sama mialam szczescie miec bardzo >oddanego
                tate).

                To nie jest skrzywienie, ja też tak oceniam.Choć nie mam powodów do narzekania
                w tej kwestii. Syn z ojcem żyją w pełnej komitywie,przebywają ze sobą (wspólne
                zakupy,wywiadówki itp). Jest nawet zwyczaj męskich wyjazdów raz w roku -
                zwiedzanie zamków polskich.Wtedy mam telefon co drugi dzień,że jest wszystko w
                porządku. Układ prawie idealny. Od razu przypomina mi się ten film z Madonną i
                Rupertem Everetem (tylko sytuacja jest odwrócona ).Ale nie myśl sobie ,że jest
                zawsze tak różowo. Sytuacja nieraz wymaga niezłej gimnastyki.

                > Rozwiazanie, chocby na chwile, widzialabym w takiej sytuacji, zeby >znalezc
                taka prace (marzenie scietej glowy chyba) ktora
                >umozliwialaby czeste delegacje na wyspe;

                Zostań znowu pilotką , to jest jakies wyjście. Albo spróbuj sie załapać jako
                opiekun młodzieży wyjeżdżającej na wyspę w celach wymiany.

                >Czy to NA PEWNO byla ryba? :-)

                To była padlina. Od fachowca wiem,że to jest kamuflaż wynikający z instynktu
                łowieckiego. Pies zabija w ten sposób swój zapach,żeby zmylić inne zwierzęta.

                >Jakby co, to w moich okolicach lecza schorzenia reumatologiczne :-) >Kapiele w
                borowinie, nagrzewania, te sprawy...

                Być może tam trafię następnym razem :),choć wolałabym, żeby go nie było.W tej
                chwili sprzyja mi ciepło pory roku i pogoda ducha.
                Nawet nie myślę o poważnym chorowaniu, po co wywoływać wilka z lasu.
                Poprzednio nie siadłam przed komputerem 2,5 miesiąca, bo nie mogłam siedzieć.
                Ale jak się potem dorwałam do wszystkiego...to ach !

                >dzis z przyjemnoscia dowiedzialam sie, ze Orzeszek wygrala konkurs na
                >opowiadanie. Znamy Orzeszka osobiscie, K i ja; poznalysmy wirtualnie
                >niezaleznie od siebie - K przez to ogloszenie na KK a ja dzieki forum
                >gazecianemu :-) Ciekawe, czy nasz watek czytuje tez czasem, musze ja >spytac
                jak wreszcie siade do odpisywania na maile!

                Opowiadanie jest ciekawe. Nawet swojskie klimaty tam odnalazłam (nazwa
                Auschwitz Birkenau )Ale ja nie kojarze Orzeszka :((

                >Tak, czytywalam regularnie jej posty na liscie LQ. Mloda? W okolicach >naszego
                wieku chyba.

                Fakt, jest po 30-tce, ale takie wrażenie odniosłam. Zresztą moja osoba jest
                równie myląca. Tak to już jest w kontaktach internetowych.
                Jak zdradziłam kiedys paru osobom swój wiek na chacie to wpadły w straszne
                zdumienie. Nie mam teorii na to zjawisko. Pewnie też działają jakieś
                stereotypy. Co o tym sądzisz ?

                >A to tylko mama oddaje sie niewinnej lekturze...

                Zdecydowanie wolę taka lekturę niż beznadziejne i tendencyjne programy w TV :)))

                > Tworcze pisanie..." I. Filipiak - pisac powiesci nie zamierzam ale >grzech
                bylo nie kupic za 5 zl.

                Ja mam w odcinkach z Wysokich Obcasów. A cytat Nicole Mueller krótki co
                prawda,ale jest smutny. Pachnie mi tu homofobią , nieznajomoscia tematu i
                brakiem zrozumienia.Okazywanie cierpienia razi p.Mueller w równym stopniu co
                afirmacja życia przez homo.

                Mimo wszystko nie smućmy się !! Czy Erynia nas czyta ??, a Orzeszek i panna
                Alvarez ? a Tess, Minty, czy tylko jakieś czepialskie istoty ?
                Ciekawe czy mnie utnie ?





          • IP: *.dialup.warszawa.pl

            Gość: erynia4 13.05.02, 21:21 Odpowiedz
            Jestem bardzo zajęta.Przepraszam,że mych myśli nie zapodaję, alem wenę wypociła
            biegając po mieście, z miasta do miasta.Pozdrawiam Was serdecznie. Czekam na
            wakacje, bom zmęczona. Koniec roku to najintensywniejszy czas . Mam na myśli
            szkolny rok rzecz jasna. Nawet nie mam ostatnio czasu na maila do rubi, ale
            czytam , jasne ...
            Szkoda,że mnie nie zapytano czy lubię siebie...rozpisałabym się...
            Czytam Brodskiego - urzekł mnie ...polecam...choć o kobietach to nienajlepiej
    • IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl

      Gość: nina 11.05.02, 17:06 Odpowiedz
      Hej!

      Wysłałam Ci maila. Pozdrawiam!

      nina
      • 11.05.02, 22:51 Odpowiedz
        Dzieki Ninus, juz przeczytalam wczoraj z wielka radoscia, ale nie zdazylam
        odpowiedziec - na post Rabi tez nie :-( - bo nie moge wlaczac komputera na zbyt
        dlugo, bo burze sie u nas zaczely! Odpowiem Wam tak szybko jak tylko to mozliwe!!!
        Twoj list jak zwykle daje mi wiele do myslenia, dzieki!!!

        Pozdrawiam serdecznie,
        Eryka

        > Wysłałam Ci maila. Pozdrawiam!
        >
        > nina

        • 11.05.02, 23:59 Odpowiedz
          Nie ma sprawy.
          U mnie pogoda jest świetna, ale burza, a przede wszystkim deszcz mocno by się
          przydał. Byłam niedawno w lesie - jest niesamowicie sucho.

          A co powiecie o tym holenderskim polityku, który został niedawno zamordowany?
          Homoseksualista i jednocześnie skrajna prawica. Ciężko to sobie wyobrazić...
          mimo wszystko.
          Ale Hollandia to specyficzny kraj. Czytałam jednak ostatnio, że od momentu
          legalizacji marichuany, wzrosła im liczba chorób psychicznych oraz chorób płuc.
          Marihuana ma jednak skutki uboczne (mimo że niektórzy temu zaprzeczają).
          • 19.05.02, 00:33 Odpowiedz
            N_ina: A co powiecie o tym holenderskim polityku, który został niedawno
            zamordowany? Homoseksualista i jednocześnie skrajna prawica. Ciężko to sobie
            wyobrazić... mimo wszystko.

            Powiem szczerze, ze trudno mi to sobie wyobrazic, bo nie slyszalam wczesniej o
            (jawnych)homoseksualistach i kolorowych (zastepca Fortuyna) w partii
            prawicowej, ale wlasnie, musimy wziac poprawke na Holandie :-) Een heel leuk
            landje :-) Mnie sie on nie podobal szczegolnie, bo osobiscie nie mam
            sentymentu do skrajnej prawicy (ani do lewicy), nie lubie epatowania
            homoseksualizmem, populizmu i juz calkiem niepowaznie, nigdy nie przepadalam za
            lysymi facetami. Ale pamietajmy, ze Fortuyn to nie jedyny gej, ktory zaszedl
            tak wysoko. Berlinem rzadzi Klaus Wowereits, ktory na poczatku urzedowania
            powiedzial, "jestem homoseksualista i to jest w porzadku". Nic dodac, nic ujac.
            Zlozyl oswiadczenie i zajal sie dalej urzedowaniem. U Fortuyna nie podobalo mi
            sie to ciagle podkreslanie homoseksualizmu, i co z tego kto z kim spi? U
            polityka,przynajmniej w godzinach urzedowania, nie powinna byc to najwazniejsza
            sprawa. Nikt jakos nie komentuje zycia seksualnego ministra skarbu albo posla
            ziemi lubuskiej, powiedzmy, bo co to ma do rzeczy?

            N_ina: Od momentu legalizacji marihuany, wzrosła im liczba chorób psychicznych
            oraz chorób płuc. Marihuana ma jednak skutki uboczne (mimo że niektórzy temu
            zaprzeczają).

            Nie znam tych badan, ale jestem sklonna zgodzic sie z Toba - sama nie
            probowalam zadnych narkotykow (poza hektolitrami herbaty i godzinami spedzonymi
            online!). Z drugiej strony mam kilkunastu przyjaciol i znajomych w Holandii,
            zaden/zadna nie jest morfinista/kokainista/palaczem trawy... Nie dajmy sie
            zwiesc stereotypom - po ulicach nie wedruja panie w chodakach, z tulipanem i
            skretem w zebach, tak jak i po naszych ulicach nie zataczaja sie lowiczanki
            (bosmy przeca narodem alkoholikow). Przypomina mi sie pytanie mojego kolegi z
            Niderlandow przed jego pierwsza wizyta w Polsce, czy wypada mu spakowac do
            walizki krotkie portki i T-shirty, bo przeciez Polska to kraj gleboko
            wierzacych katolikow i byc moze widok goscia w gaciach do kolan moze kogos
            urazic. Ech, takich opowiastek wynikajacych z nieznajomosci realiow (w obie
            strony) moglabym przytaczac setki.

            Eryka - frakcja emerytowanych politykierow (to byly czasy ;-))
    • 13.05.02, 23:54 Odpowiedz
      RABI: Za to macie tam dużo grzybów w jesieni :)), a u mnie nie ma :((

      Bardziej na polnoc ode mnie maja, a w moich okolicach jest obszar z najmniejsza
      iloscia opadow w calym kraju niestety. Ale czasem obrodzi w czarne lebki, tak
      jak rok temu. Uwielbiamy chodzic na grzyby (psy+ja), a jak jeszcze sa maliny
      wtedy, to psy maja uzywanie, bo sciagaja je pyskami z krzakow, same na to
      wpadly - pocieszny widok. Czasem pomagaja mi zbierac grzyby, bo kiedy sie
      ganiaja, to przewracaja rosnace w poblizu i wtedy je zauwazam. Ale czesciej
      przeszkadzaja.

      RABI:W długi weekend byłam w górach Beskid Mały i Żywiecki i tak
      nieszczęśliwie łaziłam,że jedna stronę mam ciemniejszą od drugiej.

      Ojej, i co? Ja tak czasem mam po jezdzie samochodem niestety - opalone lewe
      ramie. Ale opalac sie zasadniczo nie lubie.

      RABI: Skąd taka awersja do lekarzy ?

      Chyba trauma z najwczesniejszego dziecinstwa, kiedy tuz po urodzeniu lezalam w
      szklanym pudle przez jakies 3 miesiace zastanawiajac sie, czy mi tam dobrze,
      czy raczej dolaczyc do starszej siostry w zaswiatach. Boje sie i unikam sil
      medycznych do dzis, chociaz mnie pokaralo - o tym za chwile.

      RABI: Ja nie mogę unikać,właściwie to nie chcę (wręcz odwrotnie :) )
      szczególnie tej jednej dr Quinn

      Ooo, masz narzeczona w kitelku! :-) No a ja sie prowadzam z corka lekarza i do
      tego tej specjalnosci, ktora obejmuje dolegliwosci najczesciej mnie
      przesladujace (nie, nie jest psychiatra). Rodzice nie wiedza o mnie na
      szczescie, bo moze - oboje to sily medyczne - potraktowaliby mnie pavulonem ;-)
      PPP Albo jak moja mama, chcieliby mnie wyslac do psychiatry.

      RABI: Poza tym bylabym wykorzystana 24 na dobe jako lekarz duszy, bo rzucil ja
      wstretny facet.

      >I ciekawe, co bys jej doradzila :-) Ja juz zupelnie inaczej na te sprawy
      patrze,

      RABI: Ja jej delikatnie sugerowałam wczesniej, cała rodzina zresztą też.

      Tzn. co jej doradzilas? Zone? Czy najpierw solidne kopniecie malzonka w d.?

      RABI: Widziały gały co brały, różne numery juz facet wyczyniał,

      I to jest najgorsze, kiedy kobiety maja swiadomosc tego, w co sie pchaja ale
      leza jak mucha na lep, majac naiwna nadzieje, ze "ja go zmienie". Nie natrzasam
      sie, sama taka bylam. "On mnie jeszcze/znow pokocha..." A dobry amerykanski
      znajomy mowil, "if he doesn't love you now, he won't love you later, either."
      Takie proste i banalne a jak trudno przyjac prawde do wiadomosci.

      RABI: Ja to bym jej powiedziała : ciesz się ,że palant dał ci spokój, ale nie
      mogę.

      No tak, moze potrzebny jest jakis okres karencji. Moze za jakis czas sama sobie
      to uswiadomi; gorzej, ze ludzie/kobiety czasem maja tendencje do brniecia w
      identyczne klopoty raz za razem...

      RABI: Ale tak sobie myslę,że jak kobieta zrani kobiete to jest jeszcze większy
      zawód.

      Tez tak mysle, i poki co blogoslawie los za partnerke, ktora szanuje i ktorej
      na mnie bardzo zalezy. Moze to tez kwestia wieku, ze nie jestesmy juz takie
      podfruwajki, co wszystkiego musza sprobowac albo zachowuja sie jak cieleta
      spuszczone z postronka obijajace sie po oplotkach? Obie doszlysmy tez do
      wniosku, ze problemy jakim musimy stawic czola paradoksalnie nas wzmacniaja,
      moze gdyby bylo za latwo, to juz nie bylybysmy razem? Kto wie? :-)

      RABI: Inaczej jest jak się mieszka samodzielnie, gdzieś dalej od rodziców,choć
      często i tak pytają gdzie się bywa.

      Troche to straszne, a troche smieszne. Mieszkajac z rodzicem czuje sie teraz
      mniej swobodnie niz... 10 lat temu w czasach studenckich, kiedy lazilam sobie
      na imprezy nie zastanawiajac sie, co powiem po powrocie. Teraz niby tez sie nie
      musze tlumaczyc ale prawda i tak wychodzi na jaw. Ciezko.

      > ja mam na tym punkcie jakies skrzywienie, tzn. oceniam
      >facetow pod katem ich ojcostwa, bo sama mialam szczescie miec bardzo >oddanego
      tate).

      RABI: To nie jest skrzywienie, ja też tak oceniam.

      Ulzylo mi :-)

      RABI: Jest nawet zwyczaj męskich wyjazdów raz w roku - zwiedzanie zamków
      polskich.

      Fajnie! Ale dlaczego to jest meski wyjazd? Ja tez zwiedzalam zamki z rodzicami
      wieki temu (teraz jest lepiej, bo wiele podzwignieto z ruiny i zapuszczenia) a
      nawet butch nie jestem i sie nie czuje :-)

      RABI: Ale nie myśl sobie ,że jest zawsze tak różowo. Sytuacja nieraz wymaga
      niezłej gimnastyki.

      W koncu zadam pytanie, ktore mnie korci od kilkunastu postow, ale prosze nie
      czuj sie w obowiazku odpowiadac - potraktuj je jako retoryczne moze - Twoj syn
      i jego ojciec nie wiedza, ze Ty...? Nie tyle mnie to ciekawi w kwestii Twojej
      osobistej ale jak to wyglada ogolnie miedzy ludzmi, bo np. ciekawe, czy corka
      mojej Pani kiedys sie dowie/domysli... Znam rozne uklady, takie w ktorych
      dziecko mowi, w porzadku mamo, i kumpluje sie z dziewczyna matki, i takie, w
      ktorych mama tworzy niewiarygodne intrygi, zeby nic sie nie wydalo. Jakie jest
      z tej sytuacji wyjscie? Pytam caly czas retorycznie, szkoda, ze nie odzywaja
      sie tu takze i inne Panie, o ile wiem kwestia poznego "zdania sobie sprawy" z
      innej "natury" nie jest kwestia jednostkowa i wiele z "innych kobiet" ma
      dzieci... Jak one sobie radza?

      RABI: Zostań znowu pilotką , to jest jakies wyjście. Albo spróbuj sie załapać
      jako opiekun młodzieży wyjeżdżającej na wyspę w celach wymiany.

      Boje sie, ze wygasla mi juz licencja, ale sie rozgladne, zorientuje. Poki co,
      moze uda nam sie spotkac w sierpniu w PL na wyrwany z zycia tydzien, jeszcze
      nie wiadomo gdzie.

      RABI: Poprzednio nie siadłam przed komputerem 2,5 miesiąca, bo nie mogłam
      siedzieć. Ale jak się potem dorwałam do wszystkiego...to ach !

      Ojej! Wspolczuje, to cos naprawde powaznego i dolegliwego musialo byc.

      RABI: Opowiadanie jest ciekawe. Nawet swojskie klimaty tam odnalazłam (nazwa
      Auschwitz Birkenau )Ale ja nie kojarze Orzeszka :((

      Swojskie klimaty, Auschwitz, kurcze, Wy tam chyba jestescie
      rownie "znieczuleni" jak "moja" pani dr patomorfolog. Jak wreszcie sie wyrobie
      z korespondencja, to powiem tej Orzeszce, zeby zagladnela do nas, rownie
      tworczo.

      RABI: Zresztą moja osoba jest równie myląca. Tak to już jest w kontaktach
      internetowych.

      Sprawiasz wrazenie podlotka? Eee chyba nie!

      RABI: Jak zdradziłam kiedys paru osobom swój wiek na chacie to wpadły w
      straszne zdumienie. Nie mam teorii na to zjawisko. Pewnie też działają jakieś
      stereotypy. Co o tym sądzisz ?

      Moja zartobliwa teoria? Mlode panny sadza, ze stare prochna nie umieja
      obslugiwac internetu :-) Ale faktycznie rzadko widac kobiety 30+, jak to mowi
      moja ukochana emigrantka, "na linii" (online) i jakos mi ich czasem brak,
      tzn. "towarzystwa" rowiesnic. Moze nie maja czasu na glupoty, pieniedzy na
      internet, praca, dom, dzieci, itp. A jak sie jest beztroska studentka to jest
      inaczej. Ale moze zle mysle.

      RABI: Ja mam w odcinkach z Wysokich Obcasów. A cytat Nicole Mueller krótki co
      prawda,ale jest smutny. Pachnie mi tu homofobią , nieznajomoscia tematu i
      brakiem zrozumienia.Okazywanie cierpienia razi p.Mueller w równym stopniu co
      afirmacja życia przez homo.

      Obcasy tez mam w komplecie ale nie ma to jak wszystko w jednej kupie. Masz
      racje z tym cytatem, nie pomyslalam w ogole o takiej interpretacji, ale ja
      ostatnio ciezko mysle...

      RABI: Mimo wszystko nie smućmy się !! Czy Erynia nas czyta ??, a Orzeszek i
      panna Alvarez ? a Tess, Minty, czy tylko jakieś czepialskie istoty ?

      Czytaja ale siedza cicho. Szkoda :-( Bede molestowac indywidualnie wiec. Mnie
      utnie na pewno ale mam kopie, nie poddam sie latwo :-)

      Eryka - frakcja ofiar nietoperzy (btw, wczoraj jeden taki prawdziwy przelecial
      mi tuz przed nosem. fajny byl)

      • IP: *.dialup.warszawa.pl

        Gość: erynia4 14.05.02, 15:37 Odpowiedz
        Witam serdecznie!!!
        Poczytałam opowieści rodem z Pana Tadeusza = psy, polowanie,
        spacery ,grzybobrania, maliny...żartuję rzecz jasna. Wątek wieku objawił mi
        sie , jako znaczący. Ja niestety jeszcze nie przekroczyłam 30, ale staram się ,
        powoli, powoli , a czas płynie szybciutko, więc niebawem do Was dołączę.
        Chyba,że wiekowo zamierzacie mi uciekać...hi hi hi
        Czasem można jednak nieco szybciej osiągnąć pewien poziom dojrzałości, mała
        trauma, poszukiwania egzystencjalne, książki zbyt mądre i człowiek doznaje
        olśnienia i widzi świat jak na dłoni.
        Ja czasem nie piszę, bo trochę gubię się w Waszych watkach i tak trudno
        wystrzelić, jak Filip z ...
        Polubilam te Wasze wynurzenia, dowcipy, drobiazgi z życia, z których scalam
        sobie opowieść o Was (Rubi i Eryko). Fajnie, że jesteście tak bardzo wytrwałe.
        A co dla mnie istotne - niezwykle realne, mimo rzeczywistości internetowej
        przecie.
        Ja nie mogę doczekać się wakacji. Nagromadziłam tyle papierów, że układanie
        tego zajmie mi z tydzień.I rzecz jasna uaktywnię się na Forum z pasją dziką.
        Dam nawakacjach wyraz swym infantylnym zabawom. Będę puszczała latawca. Kupuję
        ponton. Wprost nie mogę się doczekać. A wieczorami będę chodzić na spacery. Z
        nostalgią patrzeć na morze i ...nie myśleć, bom zmęczona myśleniem nazbyt. A
        zaległe książki przeczytam jesienią..Pozdrawiam Was serdecznie. Rozmarzyłam się
        na temat wakacji. Ale teraz taki mam chaos związany z końcem roku , że
        odpoczełam snując te wizje. Bądźcie zdrowe, bo czasem oddajecie się już
        chorobowym postękiwaniom...reumatyzm? patocoś...?
        • IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl

          Gość: Rabi 15.05.02, 20:38 Odpowiedz
          > psy maja uzywanie, bo sciagaja je pyskami z krzakow, same na to
          >wpadly - pocieszny widok.

          Wlasnie to jest urocze w psach, ze sa takie szczerze pocieszne. Nasza sunia
          najsmieszniej wygladala w wodzie, kiedy chcialo sie ja ochlapac.Byla tak
          niesamowitym aporterem, ze probowala zlapac do pyska kazda krople wody. To samo
          zreszta wyczyniala z podrzucanymi do gore liscmi w parku. Zamieniala sie w
          latajacego psa. Straszna mam chec na nowa sunie.

          >Chyba trauma z najwczesniejszego dziecinstwa, kiedy tuz po urodzeniu >lezalam
          w szklanym pudle przez jakies 3 miesiace zastanawiajac sie, >czy mi tam dobrze,

          To ty tez bylas wczesniak ? Bo ja bylam siedmiomiesieczny,a po inkubatorze mam
          znamie na kostce (podobno za mocno kopalam w szybke;
          moze myslalam,ze jestem w mikrofalowce:) )A moja siostra zmarla trzy lata przed
          moim urodzeniem .Za to moj mlodszy brat byl przenoszony i nad wyraz
          rozwiniety :))

          >oboje to sily medyczne - potraktowaliby mnie pavulonem ;-)PPP Albo jak >moja
          mama, chcieliby mnie wyslac do psychiatry.

          No niezle ! Ale po co od razu do psychiatry ? Nie widac ( tutaj
          przynajmniej) ,zebys miala jakies odchylenia od normy. Tylko nie pytaj mnie co
          to jest norma, bo sie zamotam. Nie widac tez ,zebys byla "semantycznie
          niespojna" ( moj brat uwielbia mnie tak okreslac )

          >Tzn. co jej doradzilas? Zone? Czy najpierw solidne kopniecie malzonka >w d.?

          Jakos nie smialam jej proponowac kobiety ,bo ona jest bardzo porzadnicka :
          wartosci chrzescijanskie i tym podobne sprawy.
          Ale wlasnie doradzalam, zeby dala mu solidnego kopa ( tym bardziej,ze nie byli
          po slubie i bez obciachow mogla tak zrobic ) Jeden problem tylko byl ,ale za to
          istotny - corka !

          >I to jest najgorsze, kiedy kobiety maja swiadomosc tego, w co sie >pchaja ale
          leza jak mucha na lep...... znajomy mowil, "if he doesn't >love you now, he
          won't love you later, either."
          >Takie proste i banalne a jak trudno przyjac prawde do wiadomosci.

          Wlasnie wiedziala jaki jest.Poza tym byl duzo starszy od niej. Nie bylo szans
          na jakiekolwiek zmiany. Juz minelo kilka miesiecy od faktu rzucenia ,a ta dalej
          chodzi i wzdycha do ksiezyca. Ja to bym tak nie potrafila, a wlasciwie to nawet
          nie mialabym czasu :))

          >Moze to tez kwestia wieku, ze nie jestesmy juz takie
          >podfruwajki, co wszystkiego musza sprobowac albo zachowuja sie jak >cieleta
          spuszczone z postronka obijajace sie po oplotkach?

          W kwestii podfruwajek i zachowania to ja zauwazylam, ze starsze kobiety,takie
          30+ tez sie czasem tak niepowaznie zachowuja. Ale to sa takie, ktore skupiaja
          sie wylacznie na swoich flirtach, roznych intrygach...generalnie to maja chyba
          za duzo czasu, a zbyt malo pozytywnych zainteresowan. Z kolei niektore mlodsze
          sa az nadto powazne i zbyt serio traktuja zycie. Pewnie to kwestia
          wychowania,albo przyjetego systemu wartosci (jak ja nie lubie tego okreslenia,
          to taki worek). Szkoda, ze ktos nie wymyslil innego. A moze wymyslil ? Erynio !
          co o tym sadzisz. Czy wiek swiadczy o gowniarskim zachowaniu ?

          >Fajnie! Ale dlaczego to jest meski wyjazd? Ja tez zwiedzalam zamki z >rodzicami

          Wspolne wyjazdy sie skonczyly jakies 4 lata temu ( z winy obojgu rodzicow).
          Choc przyznam, ze w tym roku w sierpniu jest planowany taki dziwny wyjazd. Tak
          jakos wyszlo, ze sie dogadamy i razem odwiedzamy rodzine w Szczecinie, ktora
          wszyscy b.lubimy. Ale po drodze musimy odebrac syna z obozu harcerskiego nad
          morzem. Oj ta podroz samochodem na drugi koniec Polski to bedzie niezly
          kabaret, juz to czuje :))) Nie wiem jak ja to zrobie ,ale chcialabym tez przy
          okazji odwiedzic znajoma w Poznaniu. Szczegolnie humorystyczne zdarzenia pewnie
          wam opowiem.

          >W koncu zadam pytanie, ktore mnie korci od kilkunastu postow,

          Odpowiedź wkleje na priv :) ,to Ci sie pewnie rozjasni. Tym bardziej, ze Erynia
          jest do przodu ,bo wiecej wie :)), a reszta czytajacych niech
          mysli sobie jak chce.

          >dziecko mowi, w porzadku mamo, i kumpluje sie z dziewczyna matki, i >takie, w
          ktorych mama tworzy niewiarygodne intrygi, zeby nic sie nie >wydalo.

          Corka dr Quinn wie juz jakis czas,ale ona jest juz pelnoletnia od tego roku. Na
          poczatku sie bardzo buntowala, jakos trudno jej bylo to zaakceptowac. Do mnie
          byla uprzedzona do pewnego czasu. Nie jest juz,bo pare razy jej pomoglam. Nie
          jest to co prawda przyjazn, ale nie ma przynajmniej warczenia.

          >moze uda nam sie spotkac w sierpniu w PL na wyrwany z zycia tydzien, >jeszcze
          nie wiadomo gdzie.

          No to widze, ze wszystkie planujemy sierpniowe harce ,bo ja wlasnie w sierpniu
          mam zamiar beztrosko odpoczac.

          >Ojej! Wspolczuje, to cos naprawde powaznego i dolegliwego musialo byc.

          To byla dyskopatia. Nie zycze nikomu takiego bolu i tak dlugiej rehabilitacji.
          Wylazlo po latach. Przez sport do kalectwa, jak mawial moj nawiedzony polonista
          w liceum.

          >Swojskie klimaty, Auschwitz, kurcze, Wy tam chyba jestescie
          >rownie "znieczuleni" jak "moja" pani dr patomorfolog. Jak wreszcie sie >wyrobie

          Ja nie lubie tych klimatow, ale pracownicy muzeum to nawet sobie opowiadaja
          niewybredne dowcipy o Zydach. Faktycznie to znieczulenie jest widoczne.
          Najgorsze jest to, ze wokol tego miejsca ciagle wybuchaja jakies miedzynarodowe
          afery. Kiedys zaoraja to miasto i zostanie jedna wielka strefa ochronna ( tylko
          dla zwiedzajacych )

          >Sprawiasz wrazenie podlotka? Eee chyba nie!

          To przez moj humor chatowy tak sie podzialo, ze pare osob nie chcialo uwierzyc,
          ile mam lat. Twoja teoria na temat kobiety 30+ i internetu jest sluszna. Mnie
          niestety strasznie ciagnie do internetu,czasem az za bardzo. Ostatnio jednak
          ograniczylam bardzo rozmowy online, na rzecz
          m@ili. A za moje wstawki muzyczne w KK juz mi sie oberwalo (dzisiaj w
          Krakowie ) Znowu ostudzono moj zapal :((, a przeciez nic zlego nie zrobilam :((

          >Eryka - frakcja ofiar nietoperzy (btw, wczoraj jeden taki prawdziwy
          >przelecial mi tuz przed nosem. fajny byl)

          A przy jakiej okazji ty widujesz nietoperze, qrcze fajnie masz.Ja juz bym
          latala z aparatem jak wsciekla. W mojej okolicy sa tylko rozne egzotyczne ptaki
          (m.in.dziecioly, sowy-straszne odglosy wydaja maluchy, az spac czasem nie moge )

          Strasznie sie ciesze, ze Erynia sie odezwala i taki sympatyczny post
          strzelila :) Radosny, wiosenny, przedwakacyjnie optymistyczny. Prosze o
          jeszcze. W nastepnym poscie( bo by mnie brutalnie ucielo ) opowiem wam jak to
          zorganizowalam zbiorowy wyjazd na koncert MAANAMU 12 maja, ktorego nie
          bylo.:)))) Teraz sie smieje, a wtedy nie bylo mi wesolo.
          Pozdrawiam wszystkie frakcje pozytywnie nastawione do ludzi i zwierzat !!



          ---------
          • IP: *.dialup.warszawa.pl

            Gość: erynia4 16.05.02, 11:25 Odpowiedz
            Przedostatni post , który wystrzeliłam z klawiatury niesfornej , nie jest
            budujący czy wesoły, albowiem Twoją prośbę o radosną twórczość, odczytałam
            przed chwilą. I jak ja Was tu teraz natchnę optymizmem...?
            Za kilka lat, kiedy wszystko sobie poukładam, będę zintegrowana na poziomie mam
            nadzieję wyższym, haronijnym, dorosłym...bo chyba w tym kierunku
            zmierzam...optymizm zagości we mnie na stałe, na pewno...
            Co do wieku. Mam 40 letnie znajome i najlepiej mi si z nimi gawędzi, bo już
            otrząsnęły się z głupoty, naiwności i powtarzania idiotyzmów. Mają
            swoje ,własne,niezależne postrzeganie świata. I chwała, że istnieją, bo
            zagubiłabym się znaczniej..Choć znam też istoty w zaawansowanym wieku i , no
            nie najlepiej. Podsumowując : ani wiek ani przestrzeń geograficzna, w której
            się przebywa, nie winny być pierwzsymi przesłankami do sensownego zobaczenia
            drugiego człowieka. A uprzedzenia i stereotypy fruwają w powietrzu, zabierając
            tlen.A opór przed własnym myśleniem, na wychodzenie poza kulturowo narzucone
            role płciowe jest tak ogromny, że nie umiem tego pojąć. Może czasem tak jest
            bezpieczniej. Kiedy już stworzę sobie różnorakie kategorie, to przynajmniej,
            nie trzeba myśleć, zastanawiać się , analizować...jest, jak jest..i można tak
            sobie przeżyć życie, coraz bardziej zamykając się w tulipanowym kielichu
            ograniczoności. Tylko po co? Mnie najbardziej zdumiewają różnorakie warsztaty,
            na których spotykam "ciotki i wujków " od lat udzielających pomocy, którzy
            zastygli chyba jeszcze przed rozpoczęciem studiów. Dają imieninowe rady..Tak ,
            weryfikacja rzeczywistości. Ja naprawdę nie wiedziałam, że tak świat wygląda.
            Książek się naczytałam...
            Pozdrawiam przeserdecznie. Za niejednoznaczność wypowiedzi przepraszam. Ja też
            rzecz jasna generalizuję. Potrafię się zachwycić drugim człowiekiem . Element
            ingracjacji : Wy jesteście fantastyczne, mimo leciwości ciał Waszych. ŻART
            nienajlepszy, często mi się zdarza taka gafa.
            • 19.05.02, 02:52 Odpowiedz
              EUMENIDA: I jak ja Was tu teraz natchnę optymizmem...?

              Natchnij, prosze. Jest prawie 3 w nocy, nie moge spac, moze dlatego, ze za
              dzien bedzie piata rocznica mojej strasznej straty. Zaczelam pisac o tych
              traumach i masz :(

              EUMENIDA: Za kilka lat, kiedy wszystko sobie poukładam,

              No widzisz! A zakladalas, ze nie jest to mozliwe... Szoruj do tej znajomej
              przechodzacej Twoja ulica, ale juz! Zobaczysz, ulozy sie...

              EUMENIDA: Podsumowując : ani wiek ani przestrzeń geograficzna, w której się
              przebywa, nie winny być pierwzsymi przesłankami do sensownego zobaczenia
              drugiego człowieka. A uprzedzenia i stereotypy fruwają w powietrzu, zabierając
              tlen.

              Zgadzam sie... Ale co masz na mysli jesli chodzi o przestrzen geograficzna?
              Nasz stosunek do Rosjanina czy Zambijczyka? Problem nie tylko w propagandzie,
              utrwalonych stereotypach ale i tym, ze mierzymy innych wlasna miarka, uczymy
              sie gramatyki obcych jezykow zapominajac o warstwie kulturowej. Tez bym mogla o
              tym godzinami. Moja Sliwka jeszcze wiecej, nie tyle zawodowo, co prywatnie,
              wlasnie sie rozwodzi z Anglikiem. Ale nie ma czasu czytac forum :-)

              EUMENIDA: A opór przed własnym myśleniem, na wychodzenie poza kulturowo
              narzucone role płciowe jest tak ogromny, że nie umiem tego pojąć.

              Prosze rozwin watek narzuconych rol plciowych, to bardzo interesujace. Moglabym
              tez pisac o tym, ale noc... Starosc nie radosc, pora zlozyc stare skrzypiace
              kosci do lozka. A pamietacie film "Yesterday" z fenomenalna dla mnie jak zawsze
              (poza "Kiepskimi") pania Feldman, ktora sypiala w trumnie? Tak jakos mi sie
              przypomnialo, choc wolalam te scene, kiedy zakradla sie obcinac bratankowi
              (siostrzencowi)? w nocy dlugie, beatlesowskie kudly :-) Usmiechnelam sie, juz
              mi troche lepiej.

              Eryka - frakcja nocnego postowania
          • 19.05.02, 02:44 Odpowiedz
            RABI: To ty tez bylas wczesniak ? Bo ja bylam siedmiomiesieczny,a po
            inkubatorze mam znamie na kostce (podobno za mocno kopalam w szybke; moze
            myslalam,ze jestem w mikrofalowce:) )

            Osmiomiesieczny. I tez mam fizyczna pamiatke po inkubatorze/pobycie w szpitalu.

            RABI: A moja siostra zmarla trzy lata przed moim urodzeniem .

            Moja cztery, czyli w tym samym roku, co Twoja. Fatum czy co? Ale tu
            podobienstwa sie koncza - mlodszego brata nie mam.

            RABI: No niezle ! Ale po co od razu do psychiatry ? Nie widac ( tutaj
            przynajmniej) ,zebys miala jakies odchylenia od normy. Tylko nie pytaj mnie co
            to jest norma, bo sie zamotam.

            Nie spytam, bo juz nam na studiach klarowali, ze to pojecie bardzo wzgledne. Po
            co do psychiatry? Spytaj moja biedna mame, w te straszna noc, kiedy wrzeszczala
            i wyla przez kilka godzin, "straszyla" mnie, ze mnie do jakiegos wysle. Tyle ze
            ciekawe, co by bylo, gdyby tenze stwierdzil, ze nie jestem wyuzdana, jak
            twierdzila mama, tylko zakochalam sie w nieco innym czlowieku niz do tej pory.
            Zreszta ciekawe, co by stwierdzil, moze faktycznie podazam bezmyslnie za jakas
            moda? Lekarzy nie lubie ale na kozetce bym sie polozyla, zeby sie czegos
            ciekawego dowiedziec, tyle ze nie w moim miescie, nie wierze w tajemnice
            lekarska i takie tam :) A gdyby mi powiedzial, ze nie jestem lesbijka, to co?
            Ciekawe, kim jestem.

            RABI: Jakos nie smialam jej proponowac kobiety ,bo ona jest bardzo
            porzadnicka : wartosci chrzescijanskie i tym podobne sprawy.

            Katoliczki nie zakochuja sie w kobietach? Z moich obserwacji zyciowych, ci,
            ktorzy najglosniej krzycza o tzw. wartosciach, czesto postepuja niezgodnie z
            nimi. Prawdziwa wiare nosi sie w sobie, ale nie jestem ekspertem od tych spraw.

            RABI: Jeden problem tylko byl ,ale za to istotny - corka !

            No wlasnie... :-((( Skad ja to znam...

            RABI: Wlasnie wiedziala jaki jest.Poza tym byl duzo starszy od niej. Nie bylo
            szans na jakiekolwiek zmiany. Juz minelo kilka miesiecy od faktu rzucenia ,a ta
            dalej chodzi i wzdycha do ksiezyca. Ja to bym tak nie potrafila, a wlasciwie to
            nawet nie mialabym czasu :))

            Wiedziec, a przyjac do wiadomosci (i w zwiazku z tym przyjac odpowiedni sposob
            postepowania), to dwie rozne sprawy. Czlowiek chwyta sie roznych zludzen,
            wmawia sobie ze bedzie dobrze. Pewnie tez bym wzdychala, mimo, ze bylabym zla
            na siebie za to. A jeden moj znajomy mawial, ze po kazdym zawodzie milosnym
            trzeba dac sobie 3 dni na przepracowanie tego bolu, uswiadomienie sobie straty,
            zal. Ale czwartego dnia ruszyc do przodu, nie babrac sie w uzalaniu sie nad
            soba i sentymentach. Dziwne dla mnie, ale potrafil to wcielac w zycie. Ale to
            nie jest wcale glupie. Rozpamietujac strate mozemy przeciez nie zauwazyc czegos
            naprawde waznego.

            RABI: Erynio ! co o tym sadzisz. Czy wiek swiadczy o gowniarskim zachowaniu ?

            Ja nie Erynia, ale zgodze sie z Toba. Pisalam wyzej, ze sa osoby, ktore nie
            dorastaja. Sama tez znam kilku bardzo dojrzalych emocjonalnie 20-latkow. Sama
            traktuje zycie w czesci zbyt serio, a w czesci mysle sobie - jakie to
            niebezpieczne! - "jakos to bedzie". Co z tym zrobic? Zazdroszcze wyluzowanym
            ludziom, ja marnuje wiele szans, bo widze same czarne scenariusze. Moja
            ukochana przyjaciolka, pani doktor (ale nie medycyny, thank goodness :))
            ostatnio mi powiedziala, ze powinnam sie skupic na dobrych stronach sytuacji, w
            ktorej jestem, bo jest ich duzo, zamiast myslec stale o tym, czego nie
            mam (nie mowie o rzeczach materialnych, rzecz jasna).

            >Fajnie! Ale dlaczego to jest meski wyjazd? Ja tez zwiedzalam zamki z >rodzicami

            RABI: Wspolne wyjazdy sie skonczyly jakies 4 lata temu ( z winy obojgu
            rodzicow).

            Ech, mnie nie o to chodzilo, raczej sie przyczepilam "feministycznie", troche
            jak rzep psiego ogona. Meski, to zabrzmialo jak gdyby kobiety nie kwalifikowaly
            sie do wycieczek krajoznawczych, choc wiem doskonale, ze z
            Ciebie "emancypata" :-)

            RABI: Corka dr Quinn wie juz jakis czas,ale ona jest juz pelnoletnia od tego
            roku. Na poczatku sie bardzo buntowala, jakos trudno jej bylo to zaakceptowac.
            Do mnie byla uprzedzona do pewnego czasu. Nie jest juz,bo pare razy jej
            pomoglam. Nie jest to co prawda przyjazn, ale nie ma przynajmniej warczenia.

            Czytalam gdzies kiedys wyniki jakichs amerykanskich badan, ze wsrod dzieci
            homoseksualistow jest sporo osob wcale nie pogodzonych z orientacja mamy lub
            taty, i wcale nie jest tak, jak grzmia niektorzy "homoseksualizm jest
            dziedziczny!" (samo w sobie jest to smieszne, bo przeciez oni sie nie
            rozmnazaja...) albo ze dzieci nasladuja zachowania mamy i cioci. Czasem jest
            wrecz przeciwnie; dziecko reaguje na partnerke matki z wrogoscia, bo
            odreagowuje wieczne problemy w szkole i wsrod sasiadow: "a twoja matka to
            lesba". Z drugiej strony nalezaloby sie zastanowic na ile jest to wrogosc
            wobec "wujka" przez ktorego smieja sie z mojego taty i ze mnie, a na ile wobec
            nowego partnera rodzica w ogole, o ile sie pamieta te czasy kiedy rodzina byla
            pelna i pozornie szczesliwa.
            Ostatnio czarne mysli mnie ogarniaja, przypominam sobie slowa o tym, ze nie
            mozna budowac swojego szczescia na cudzym nieszczesciu...

            RABI: Przez sport do kalectwa, jak mawial moj nawiedzony polonista w liceum.

            Baaardzo mi sie to podoba. Pewnie nie znosil wuefu rownie silnie jak ja :-) Do
            dzis mi sie snia kozly, skok wzwyz, smierdzace szatnie i materace. Ale
            powaznie, to nie jest pozbawione sensu. Wlasnie jestem po lekturze artykulu o
            roznych popularnych cwiczeniach fizycznych. Przeanalizowano je i okazalo sie,
            ze niemal wszystkie sa szkodliwe w tradycyjnej formie, bo np. obciazaja ten a
            ten miesien nadmiernie, stwarzaja ryzyko powaznej kontuzji. Moze znajde go w
            Sieci.

            RABI: A przy jakiej okazji ty widujesz nietoperze, qrcze fajnie masz.Ja juz bym
            latala z aparatem jak wsciekla. W mojej okolicy sa tylko rozne egzotyczne ptaki
            (m.in.dziecioly, sowy-straszne odglosy wydaja maluchy, az spac czasem nie moge )

            A zwyczajnie, lataja nisko, bo komarow i meszek zatrzesienie... Sowy nie
            slyszalam dawno, za to szczekajace sarny (samce naprawde szczekaja walczac ze
            soba o panny) i z okolo 2 km jak wyteze ucho to slysze zaby i slowika nad
            rzeka...
            Opowiedz o tym Maanamie.

            Eryka - frakcja nieustajaco zoologiczna
        • 19.05.02, 00:45 Odpowiedz
          ERYNIA 4: Poczytałam opowieści rodem z Pana Tadeusza = psy, polowanie,
          spacery ,grzybobrania, maliny...żartuję rzecz jasna.

          Tylko nie polowanie! :-((( Mmm ale ten opis bigosu...

          ERYNIA 4: Ja niestety jeszcze nie przekroczyłam 30, ale staram się , powoli,
          powoli , a czas płynie szybciutko, więc niebawem do Was dołączę.

          Wczesniej, niz Ci sie wydaje :-) Ale nie boj, zycie naprawde zaczyna sie po 30,
          a moje starsze kolezanki mowia, ze jeszcze pozniej i widze, ze naprawde ciesza
          sie zyciem.

          ERYNIA 4: Chyba,że wiekowo zamierzacie mi uciekać...hi hi hi

          No nie, to niemozliwe... Jest na to jakies prawo matematyczne ale niestety,
          moze jakis scisly umysl przypomni jego nazwe, bo nie chce palnac gafy. Uczylam
          sie o tym jakies 25 lat temu.

          ERYNIA 4: Czasem można jednak nieco szybciej osiągnąć pewien poziom
          dojrzałości, mała trauma,poszukiwania egzystencjalne, książki zbyt mądre i
          człowiek doznaje olśnienia i widzi świat jak na dłoni.

          Zwlaszcza trauma, moim zdaniem. A niektorzy nigdy nie dorastaja. Kwestie tej 30
          traktuje bardzo umownie. Moze bardziej chodzi mi nie o wymadrzanie sie jaka to
          jestem dorosla i doswiadczona, bo nie jestem, ale moze jako wspolne
          doswiadczenia pokoleniowe z pewna grupa ludzi. Tu nawet nie chodzi o to, ze
          pamietam Adama Slodowego, "Zwierzyniec", kartki na cukier, 1980, czy pierwsze
          wydanie "Listy Przebojow Trojki" i to sa takie hasla na ktore reaguje na
          przyklad Ruby a juz moj 19-letni podopieczny nie. Od 10 lat codziennie stykam
          sie z coraz mlodszymi ludzmi i to naprawde jest inne pokolenie, w ktorym
          dokonalo sie wiele zmian. To nie jest gderanie leciwej baby, czy zal za
          mlodoscia - bo nadal czuje sie dosc rzesko - ale obserwacja pewnych zjawisk.
          Chocby fakt, ze w ich wieku latalismy w czarnych swetrach z "dzinsowym"
          wydaniem Stachury pod pacha, spotykalismy sie z przyjaciolmi w ich domach - a
          raczej domach ich rodzicow - na imprezach przy Grundigu; kto mial
          starego "malucha" to byl gosc. A teraz wielu mlodych bez zazenowania przyznaje
          sie do tego, ze nie czytaja nic, za to znaja najswiezsze plotki z domu
          Wielkiego Brata, umawiaja sie w pubach, czasem nie udaje mi sie zaparkowac pod
          praca bo caly parking zastawiony samochodami moich "kursantow". Itp., itd. -
          nie rozwijam tematu bo mi znow utnie.

          ERYNIA 4: Polubilam te Wasze wynurzenia, dowcipy, drobiazgi z życia, z których
          scalam sobie opowieść o Was (Rubi i Eryko). Fajnie, że jesteście tak bardzo
          wytrwałe. A co dla mnie istotne - niezwykle realne, mimo rzeczywistości
          internetowej przecie.

          Mnie jest bardzo milo to slyszec. Nie traktuje tego forum jako ucieczki od
          rzeczywistosci, bo to jest calkiem realny kawalek - nie udajemy, dzielimy sie
          roznymi refleksjami, wspieramy sie - przynajmniej ja tak to odczuwam. Nie
          uciekam w Internet, ciesze sie, ze istnieje, bo dzieki temu mam
          okazje "pogadac" z Wami; w innych okolicznosciach pewnie nigdy nie udaloby mi
          sie Was poznac.

          ERYNIA 4: Dam nawakacjach wyraz swym infantylnym zabawom. Będę puszczała
          latawca. Kupuję ponton. Wprost nie mogę się doczekać. A wieczorami będę chodzić
          na spacery. Z nostalgią patrzeć na morze i ...nie myśleć, bom zmęczona
          myśleniem nazbyt.

          Naprawde? Ten latawiec i ponton? :-) Fajnie. Spacery to ja mam na co dzien, ale
          latawca nie puszczalam chyba nigdy. Tu nie ma otwartych przestrzeni, a
          wyjezdzac nie mam za co no i jestem uwiazana przez kudlate mordy :-)
          Zdecydowanie powinnam chyba sie "odmlodzic" i urodzic dziecko, choc boje sie,
          ze to juz troche za pozno. Z radoscia wrocilabym do bajek, moze udaloby sie z
          latawcem. I wszystkie Swieta odzyskalyby swoj kolor i sens - od kilku lat
          staram sie je przesypiac, zeby nie myslec. A propos myslenia, Ty mowisz
          powaznie o tym urlopie od myslenia? Zazdroszcze, moj analityczny umysl morduje
          mnie ciaglym przelewaniem z pustego w prozne chyba od switu do nocy, a i w
          nocy miewam ostatnio koszmary. A ksiazki czytam co noc :-)

          Eryka - frakcja niedoswiadczona latawcowo
      • IP: *.dialup.warszawa.pl

        Gość: erynia4 16.05.02, 10:59 Odpowiedz
        Witajcie!!!
        Przeszłam pewne przeobrażenie nastroju, od planów wakacyjnych po rozmyślania
        innej natury. Czasem czynniki zewnętrzne wybudzają mnie z gonitwy i chwilowej
        ślepoty.Nie wiem czy uda mi się teraz wyrazić, to co chciałabym, słowa mają
        jednak pewne ograniczenia.
        Pomyślałam, że tak naprawdę to rewelacyjnie jest mieć jakiekolwiek problemy :
        czy to z tożsamością seksualną, czy z koniecznością radzenia sobie z odkrytymi
        już preferencjami i konfrontacją ze światem zewnętrznym, czy chorobą albo
        cierpieniem po stracie ukochanej osoby, którą się bardzo kochało. Brzmi to
        paradoksalnie i niedorzecznie. Jednak , jak inaczej doprowadzić człowieka do
        olśnienia? Do poszerzenia jego granic spostrzegania poza uprzedzenia,
        stereotypy, przyzwyczajenia, zasłyszane zdania powtarzane bezrefleksyjnie z
        pokolenia na pokolenie...
        Ja dokonuję obecnie weryfikacji rzeczywistości. Burzę nadbudowane, fasadowe
        iluzje. Powinnam zapamiętać ten moment, bo kto wie, w co się przeobrażę...
        Sformułuję do Was pytanie :Czy rolą nauczyciela, może dodatkową, jakiejkolwiek
        przestrzeni teoretycznej winno być tworzenie i podtrzymywanie iluzji u młodych
        ludzi na temat rzeczywistości? Czasem, kiedy patrzę jak gorąco wierzą w
        medialnie potworzone idee, potrzeby, ku którym ślepo dążą ,to się wkurzam.
        Takie sobie ćmy, nie umiejące nawet dogadywać się między sobą. Czy ja mam prawo
        pokazywać pewne absurdy i idiotyzmy związane z błędnymi założeniami?
        Głupia sprawa. Może jeszcze nie pozbyłam się idealizmu czy naiwności.A może
        każdy indywidualnie musi czekać na jakąś traumę : samobójstwo znajomego czy
        rozmowa z chorym na raka studentem...żeby dostrzec inne wymiary życia,
        niekoniecznie ograniczone do dokonań intelektualnych, walki o średnią...
        • 17.05.02, 15:57 Odpowiedz
          zeby wreszcie poodpisywac Wam na te posty, Rabi i E-Czwarta! Same wiecie, jak
          to jest, czas leci, czlowiek biega niemal z piana na ustach do pracy jednej a
          potem drugiej, w koncu sie frustruje, bo tyle ciekawych mysli zdazy przeczytac
          w przelocie, a nie ma czasu skomentowac. Ale zabiore sie za to dzis-jutro!
          Rabi, sciagnelam sobie te kawalki Bez Cukru ale jeszcze nie zdazylam
          posluchac! :((( Pozdrawiam wszystkie czytajace, a piszace sciskam serdecznie!

          Eryka - frakcja nie wnoszaca nic do dyskusji, jeno tlumaczaca sie jak zwykle...
          No ale chociaz watek wyciagne na wierzch :)
          • 18.05.02, 10:39 Odpowiedz
            Jak zasygnalizowałam, postanowiłam zmienić nazywanie samej siebie. Z nickami to
            prosta sprawa, gorzej z imieniem. Teraz będę oznaczała coś milszego =
            życzliwość, którą zamierzam propagować przez całe życie...ależ drogę obieram...
            Widzę,że wprawiłam Was w milczenie. Wybaczcie zatem ciężar przemyśleń.
            Pomyślałam, że jak tu zajrzy kobieta poszukująca informacji o homoseksualizmie
            czy biseksualizmie, to może się zawieść...i co by tu napisać..
            Widziałam ostatnio wędrującą po ulicy kobietę, na której mi zależy, ale muszę o
            niej zapomnieć z uwagi na moje niezdecydowanie tożsamościowe. Ona olewa istoty
            niezdeklarowane ostatecznie. Może ma rację. Ma rację nawet nie może. Takie
            sobie życie. Przemija błyskawicznie, jak dowodzi moja pięćdziesięcioletnia
            ciocia. I tak człowiek stara się wtopić w środowisko, skamelonieć =
            skamienieć.A próby owe sensu nie mają? Cóż z tego ,że to wiem, kiedy robię
            swoje i trzymam mocno za nogi iluzję normy. Ciekawam , ile człowiek może
            oszukiwać samego siebie i innych? Zapewne długo. Choćby rodziny alkoholików..
            Kiedy będę puszczała latawca, to pomyślę o wolności..myślę i myślę...działanie
            zostawiam na przyszłe życie, być może krowie. Marzenie o byciu krową..łąka,
            trawa i przeżuwanie egzystencji..Gadu gadu gadu nocą
            Pozdrawiam. Wybacznie chaotyczność, mnologowanie nadmierne
            • IP: *.ewave.at

              Gość: Vika 19.05.02, 01:49 Odpowiedz
              eumenida napisał(a):

              > Jak zasygnalizowałam, postanowiłam zmienić nazywanie samej siebie. Z nickami to
              >
              > prosta sprawa, gorzej z imieniem. Teraz będę oznaczała coś milszego =
              > życzliwość, którą zamierzam propagować przez całe życie...ależ drogę obieram...
              > Widzę,że wprawiłam Was w milczenie. Wybaczcie zatem ciężar przemyśleń.
              > Pomyślałam, że jak tu zajrzy kobieta poszukująca informacji o homoseksualizmie
              > czy biseksualizmie, to może się zawieść...i co by tu napisać..
              > Widziałam ostatnio wędrującą po ulicy kobietę, na której mi zależy, ale muszę o
              >
              > niej zapomnieć z uwagi na moje niezdecydowanie tożsamościowe. Ona olewa istoty
              > niezdeklarowane ostatecznie. Może ma rację. Ma rację nawet nie może. Takie
              > sobie życie. Przemija błyskawicznie, jak dowodzi moja pięćdziesięcioletnia
              > ciocia. I tak człowiek stara się wtopić w środowisko, skamelonieć =
              > skamienieć.A próby owe sensu nie mają? Cóż z tego ,że to wiem, kiedy robię
              > swoje i trzymam mocno za nogi iluzję normy. Ciekawam , ile człowiek może
              > oszukiwać samego siebie i innych? Zapewne długo. Choćby rodziny alkoholików..
              > Kiedy będę puszczała latawca, to pomyślę o wolności..myślę i myślę...działanie
              > zostawiam na przyszłe życie, być może krowie. Marzenie o byciu krową..łąka,
              > trawa i przeżuwanie egzystencji..Gadu gadu gadu nocą
              > Pozdrawiam. Wybacznie chaotyczność, mnologowanie nadmierne


              Nie rozumiem,ale wspolczuje.Trzeba sie leczyc,dziecko!

(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-340
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.