Dodaj do ulubionych

Kasa czy satysfakcja z pracy?

08.01.09, 08:33
Jestem na rozdrożu. Pracuję daleko od bliskich w pracy dość nudnej i
za kasę już nie rekompensującą ani nudy ani tęsknoty za rodziną.
Za obecną kasę mieszkam sama (co mnie już też dołuje)i wystarcza mi
na życie.

Mogę wrócić do rodzinnego miasta,do zawodu nauczcielki który
pozwalał mi spełniać się. Ale zarobki-sami
wiecie,masakryczne.Musiałabym przez rok pomieszkać z rodzicami.

Niestety nie da się połączyć u mnie satysfkacji z pracy z
satysfakcjonująca pensją.

Jak jest u Was?

Edytor zaawansowany
  • trypel 08.01.09, 08:41
    musi być to i to.
    Chociaż kasa mnie zawsze motywowała i dawała satysfakcję
    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • mahadeva 08.01.09, 10:45
    a potem moi faceci sprzedawcy sie na mnie wyzywaja :) nie wiem, czy
    sama kasa wystarczy :)
  • kasiaaaa24 08.01.09, 08:50
    Popatrz na dzisiejsze realia. Kasa.
    --
    gotowaniecieszy.blox.pl/html - Ja kulinarnie
  • drugi.dwukropek 08.01.09, 10:11
    mruff napisała:
    > Jestem na rozdrożu. Pracuję daleko od bliskich w pracy dość nudnej i
    > za kasę już nie rekompensującą ani nudy ani tęsknoty za rodziną.
    > Za obecną kasę mieszkam sama (co mnie już też dołuje)i wystarcza mi
    > na życie.
    >
    > Mogę wrócić do rodzinnego miasta,do zawodu nauczcielki który
    > pozwalał mi spełniać się. Ale zarobki-sami
    > wiecie,masakryczne.Musiałabym przez rok pomieszkać z rodzicami.
    >
    > Niestety nie da się połączyć u mnie satysfkacji z pracy z
    > satysfakcjonująca pensją.
    >
    > Jak jest u Was?
    >
    U każdego może być inaczej. To zależy od charakteru człowieka, jego oczekiwań,
    priorytetów. Miałam kiedyś sytuację, że zarabiałam dużo. Początkowo fajna praca,
    później coraz gorzej, coraz więcej stresu. Kasa już nie rekompensowała, nie
    cieszyła, zaczęłam się rozglądać za czymś innym. Obecnie mam świetną pracę,
    nieźle zarabiam i szef w porządku (tylko pozazdrościć, no nie? ;P) Ale na każdym
    kroku powtarzam, że pieniądze szczęścia nie dają. Trochę ta moja postawa
    "niedzisiejsza", nawet wyżej ktoś napisał, co liczy się obecnie...kasa niestety.
    Ale mnie wystarczy tyle, żeby żyć "godnie" (dla każdego może to być inny pułap)
    i nie dążę za wszelką cenę do uzbierania fortuny. Ona i tak mnie nie
    uszczęśliwi, a sprawianie sobie coraz to nowszych gadżetów i samochodów
    niekoniecznie jest moim celem ;)
    Aha, nie piszę tego z powodu obecnie zadowalającej sytuacji
    materialno-zawodowej. Mam już spore doświadczenie, co sprawiło, że moja
    filozofia życiowa jest taka, a nie inna :)
  • mahadeva 08.01.09, 10:43
    ja uwazam, ze ciekawa praca to podstawa, kasa tez jest wazna, ale
    wystarczy jakis minimalny poziom zarobkow
    rok temu zmienilam prace na mniej platna (mialam awansowac, ale nie
    awansowalam i zarabiam mniej niz w poprzedniej prez to), ale
    chcialam sie rozwijac, poznac inne firmy, miec inne zadania
    takze potrzeba ciekawosci swiata byla wazniejsza :)
  • die_blume 08.01.09, 12:33
    Jedno i drugie, dylemat trudny, ale nawet jak praca daje
    satysfakcję, to bez godziwej zapłaty ta satysfakcja jest też nie do
    końca:-)
  • grassant 08.01.09, 12:40
    mruff napisała:

    > Jestem na rozdrożu. Pracuję daleko od bliskich w pracy dość nudnej
    i
    > za kasę już nie rekompensującą ani nudy ani tęsknoty za rodziną.
    > Za obecną kasę mieszkam sama (co mnie już też dołuje)i wystarcza
    mi
    > na życie.
    >
    > Mogę wrócić do rodzinnego miasta,do zawodu nauczcielki który
    > pozwalał mi spełniać się. Ale zarobki-sami
    > wiecie,masakryczne.Musiałabym przez rok pomieszkać z rodzicami.
    >
    > Niestety nie da się połączyć u mnie satysfkacji z pracy z
    > satysfakcjonująca pensją.
    >
    > Jak jest u Was?
    >
    kasa, kasa. Satysfakcja potem.
  • welek14 08.01.09, 12:57
    Nie ma satysfakcji z pracy bez odpowiedniej kasy.
  • anga111 08.01.09, 14:28
    Pracujesz żeby mieć pieniądze, nie dla zabicia czasu. Nie zawsze w pracy jest
    tak różowo, nawet jeśli na początku praca przyniesie ci satysfakcję nie masz
    gwarancji, że będzie tak później. Nie ma idealnej pracy, zawsze jest jakieś ale.
    Człowiek jak ma kasę a nudną lub bardzo stresującą pracę marzy o satysfakcji,
    spełnieniu. Znowu jak pracujesz w dobrej atmosferze i spełniasz się w pracy ale
    za marne grosze prędzej czy później będziesz chodzić sfrustrowany :/ Takie
    życie, taki świt. Praca to tylko praca - tam zarabiasz pieniądze. Spełniaj się w
    życiu prywatnym :)
  • mruff 08.01.09, 14:36
    całkiem fajny post

    tylko jak nie spełniasz się w życiu osobistym (czyli ja)to szukasz
    innego spełnienia

    u mnie w pracy kiepsko, a w życiu osobistym dno
  • mruff 08.01.09, 14:38
    Był moment, że grała mi kaska z pracy i rekompensowała nudę, i
    miałam fajne życie osobiste

    aż nagle wszystko się rozjechało. No taki Rów Mar(s)iański. Próbuję
    się odmulić zmianą pracy, innego odmulacza nie widzę :)
  • grassant 08.01.09, 16:24
    mruff napisała:

    > Był moment, że grała mi kaska z pracy i rekompensowała nudę, i
    > miałam fajne życie osobiste
    >
    > aż nagle wszystko się rozjechało. No taki Rów Mar(s)iański.
    Próbuję
    > się odmulić zmianą pracy, innego odmulacza nie widzę

    Kasa jest w stanie poprawić życie osobiste. Frustracja z jej braku
    niekoniecznie.
  • mahadeva 08.01.09, 15:18
    a dla mnie raczej zycie osobiste jest ciezarem - relacje z facetami,
    rodzina... praca za to jest mila i prosta, czasem pojawiaja sie
    stresy, ale to da sie rozwiazac
    takze, ja uwazam, ze bezpieczniej sie realizaowac w pracy
    zycie osobiste jest o tyle fajne, gdy sie ma swoje przyjemnosci i
    zainteresowania
  • mahadeva 08.01.09, 13:08
    nie rozumiem podejscia, ze tylko kasa...
    kasa jest po to, zeby miec fun z zycia
    ale przeciez wiekszosc zycia sie spedza w pracy... wiec tam
    powinnismy szukac funu :)
    ja uwazam, ze po pierwsze fajna praca, ale taka, ktora daje
    minimalny poziom wynagrodzenia
  • mruff 08.01.09, 14:10
    Po 5 latach nauczania zarobek nauczyciela na pełnym etacie wynosi
    1500 netto :)
    I nadgodzin nie chcą dawać.

    Mnie też satysfakcjonowała kasa z nudnej pracy, ale i tej kasy
    ubywa :)
  • mahadeva 08.01.09, 15:20
    ja rozumiem, ze nie ma co sie zacharowywac w nieciekawej pracy za
    powiedzmy powyzej 20k, bo to wystarczy, zeby jakos tam zyc, ale 1,5
    to ponizej minimum socjalnego
  • havana28 08.01.09, 14:22
    inna opcja: praca dająca w perspektywie szanse na kasę z satysfakcją?
  • uhu_an 08.01.09, 16:19
    Mam rpace, niby pozwala na jakis tam samodzielny byt, ale... szans
    rozwoju zero, podwyzki zero, satysfakcja zero. no nic. z zawodu
    pedagog i co? postanowilam wrocic. jednak to jest silniejsze.
    doksztalcam sie jak sie da, by pozniej stanac na nogi. niestety ja
    juz jeden ktrok podjelam i wrocilam do rodzicow. cos za cos. ale ja
    widze w tym sznase. uwazam, ze jestem obrotna i dam rade. bedzie
    ciezko, ale dam rade.
    --
    Ceca rulez! Manta, manta!
  • ciupakabras 08.01.09, 18:21
    może będę wyjątkiem ale stawiam na satysfakcję. Pensje nauczycielskie porównywalne są z pensjami prac. socjalnych z zasadniczą różnicą - my nie strajkujemy ;)
  • pchelka_81 08.01.09, 19:32
    Satysfakcja z pracy... powiedzmy, że jest.
    Z pieniędzy... no cóż, ujmę to tak:
    Gdybym mieszkała sama, to moja wypłatka starczyłaby mi owszem na wszystkie
    opłaty, ale na życie nie zostałoby mi za wiele. Delikatnie rzecz ujmując jest
    nędzna, ale szef nie widzi potrzeby podwyżki.
  • justysialek 08.01.09, 23:48
    Wszyscy mówicie o frustracji z braku kasy - taka występuje tylko u
    tych, którym zależy na kasie. Są ludzie, którym kasa wisi.
    Ja nie napisze, że mi wisi, bo akurat mam kasę... ale jak nie miałam
    to mi wisiała - tylko, że jeszcze młoda byłam ;-) Jeśli myślisz o
    rodzinie to trochę inaczej to wygląda ale wtedy też jest 2 osoba do
    pomocy.
    W każdym razie ja, do nudnej, nielubianej pracy, która mnie nie
    ciekawi ani nie daje satysfakcji poszłabym tylko raz... no chyba, że
    płaciliby 10tyś na miesiąc.

    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • crunch-4 09.01.09, 05:43
    jak "ci ludzie "nie maja na rachunki tez im wisi ? jak nie maja
    co do gara dziecku wlozyc albo na d.. zalozyc tez im wisi?
    patologia?
  • justysialek 09.01.09, 08:35
    Można żyć na rózne sposoby. Są tacy ludzie, którzy z powodów
    ideologicznych nie mają telewizora ani lodówki, jedzą ziarenka,
    poruszają się na rowerach i nie mają potrzeby jeżdżenia na wakacje
    na Dominikanę. Inny punkt widzenia to niekoniecznie patologia,
    Crunch ;-)

    Można też mieszkac na wsi lub w Bieszczadach i utrzymywać się z
    agroturystyki i tego, co ziemia urodzi.
    Można cae życie podrózować i mieć tylko to, na co przed chwilą
    zapracowałaś - bez zbędnego balastu.
    Wreszcie można być parą nauczycieli, którzy są szczęśliwi bez
    plazmy, laptopa, kolacji w restauracjach i balowania w klubach... i
    nawet dziecko w budżecie zmieszczą.
    Ja wiem, że pieniądze są potrzebne ale żeby były najważniejsze? - to
    dla mnie jest patologia.

    Ja uważam, że mam wszystko, czego potrzebuję (poza dzieckiem ;-) i
    nie jestem szczęśliwsza z tego powodu. A pamiętam i czasy, kiedy na
    wiele brakowało i czasy zbytków.
    Kasa to kasa, raz jest, raz jej nie ma. Jak jest to ok, bo ułatwia
    wiele rzeczy ale jak nie ma to i tak można sobie dać radę.
    Frustracja dopada tylko tych, którzy uznają kasę za oznakę sukcesu i
    potrzebują jej, żeby czuć sie lepiej ze samym sobą.
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • july-july 09.01.09, 08:54
    > Można żyć na rózne sposoby. Są tacy ludzie, którzy z powodów
    > ideologicznych nie mają telewizora ani lodówki, jedzą ziarenka,
    > poruszają się na rowerach i nie mają potrzeby jeżdżenia na wakacje
    > na Dominikanę. Inny punkt widzenia to niekoniecznie patologia,

    Są też ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia ponizej pewnego
    poziomu, a czytajac post o braku lodówki i o tym, że kasa nie jest
    taka niezbędna pukają sie w głowę. Co wcale nie znaczy, że pieniądze
    są dla niech jedyną wartością, bo co innego brak Mercedesa, a co
    innego brak lodówki i liczenie każdego grosza. Ok, niech ktoś sobie
    tej lodówki z powodów ideologicznych nie ma, ale nie pisz, że każdy
    tak moze, ze to normalne i że za marne grosze da sie fajnie żyć.

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mam koleżankę pochodzącą
    z ubogiej rodziny, ktora (koleżanka) zarabia niewiele ponad 1000 zł,
    narzeczony tyle samo i planuja wspólne zycie i zakładanie rodziny.
    Tak też można, co nie znaczy, że każdy tak chce.

    A co do pracy - ktoś napisał niby cos oczywistego, ale jednak chyba
    nie dla wszystkich - pracujesz aby zarabiać, a nie dlatego, że Ci
    sie nudzi. Atmosfera w pracy, to co robisz, satysfakcja z pracy też
    są bardzo ważne, ale praca jest po to żeby zarabiać pieniądze, a nie
    spełniać marzenia czy realizować sie towarzysko.
  • mruff 09.01.09, 09:12
    Justysialek-zgadzam się z Tobą
    Media/świat kreują złudzenia, że szczęśliwi są bogaci, że jak
    wakacje to na Malediwach...

    Ludziom wydaje się,że gość który stoi w hipermarkecie z pełnym
    wózkiem jest bardziej szczęśliwy od tego co ma mniej w koszyku.

    July-july-myślę,że każdy pracuje dla/z różnych powodów i ma inne
    priorytety pracowe. Nie zawsze kasa stoi na miejscu nr 1.
    Bo znam kobiety które nie muszą pracować (mąż zarabia wystarczająco)
    a są właśnie nauczycielkami :)

    Widzę jak mocno gasnę w obecnej pracy, w której:
    -satysfakcja pracowa niska
    -używam 3% swojego umysłu (czuję jak marnuję swój potencjał i wiedzę
    nabytą na studiach)
    -z kasą coraz gorzej
    -koleżanki to kobiety po 50 t-ce (taki PRL pracowy)

    I jak to w ekonomii-trzeba dążyć żeby bilans zysków i strat był na
    plus :)
  • july-july 09.01.09, 09:29
    > July-july-myślę,że każdy pracuje dla/z różnych powodów i ma inne
    > priorytety pracowe. Nie zawsze kasa stoi na miejscu nr 1.

    No przecież napisałam, że nie chodzi o to, że tylko kasa, kasa i
    kasa. Ale jakieś pieniądze muszą być żeby utrzymac sie na GODNYM
    poziomie, a nie ciułac grosz do grosza i oszczędzać na wszystkim.
    Praca która pozwala się utrzymać nap rzyzwoitym poziomie to
    podstawa. A szczęśliwymi jesteśmy z wielu powodow - jeśli ktoś nie
    ma na chleb i jest szczęśliwy to gratuluje optymizmu.

    Chcecie pracować za marne pieniadze, ale dla idei - ok, Wasz wybór,
    ludzie są różni. Ja wolę wieksze zarobki niz spełnienie w pracy bo
    lubię gdy mnie stać i spełniam sie gdzie indziej. Co nie znaczy, że
    myśle tylko o kasie i własną matke bym sprzedała. Bez skrajności
    proszę.:) Bo pieniądze wcale nie są złe i jeśli ktoś je lubi nie
    znaczy to, że jest okropnym, pustym materialistą.:)
  • grassant 09.01.09, 10:22
    Praca która pozwala się utrzymać nap rzyzwoitym poziomie to
    podstawa

    ile potrzeba na w/w poziom? :)
  • july-july 09.01.09, 12:37
    Imo 3000 zł netto jeśli ktoś zyje samotnie i sam sie utrzymuje.
  • july-july 09.01.09, 12:41
    Oczywiście za 2000 zł też jakoś sie utrzymasz, ale mnie chodzi o
    ten "przyzwoity poziom" - jak chcesz iść do kina to idziesz, a po
    spożywczaku nie chodzisz z kalkulatorem.
  • mruff 09.01.09, 09:19
    Jest jeszcze POWOŁANIE. W szkole średniej zapragnęłam zostać
    nauczycielką i to właśnie w tej szkole:) Na studiach w trudnych
    momentach właśnie to marzenie mnie motywowało(możecie się śmiać).

    Pod koniec studiów zadałam się z "warszawiakiem" to postanowiłam
    spróbować tych milionów :) I wciąż tęsknię za zawodem nauczycielki.

  • grassant 09.01.09, 10:23
    I wciąż tęsknię za zawodem nauczycielki.

    Miałaś lekcję w szkole? :))
  • mruff 09.01.09, 10:33
    grassant napisał:

    > Miałaś lekcję w szkole? :))

    Uczyłam na zastępstwie na V roku i było rewelacyjnie. Czułam,że to
    jest TO. Miałabym pracować w szkole średniej i uczyć przedmiotów
    zawodowych.
    Do gimnazjum nie pchałabym się.

    No ale fakt, kasa lipna. Postanowiłam,że w obecnej pracy biorę urlop
    bezpłatny i pouczę 1 semestr w szkole. I albo w tym czasie poprawi
    się sytuacja sektora w którym pracuję i tym samym szef przywróci mi
    satysfakcjonującą kasę albo wbijam się do szkoły na stałe.
  • drugi.dwukropek 09.01.09, 13:14
    mruff napisała:
    > Jest jeszcze POWOŁANIE. W szkole średniej zapragnęłam zostać
    > nauczycielką i to właśnie w tej szkole:) Na studiach w trudnych
    > momentach właśnie to marzenie mnie motywowało(możecie się śmiać).

    To jest to i o to chodzi. Ja na Twoim miejscu spełniałabym siebie, nawet kosztem
    mniejszej kasy. Ubolewam nad tym, że w dzisiejszych czasach już prawie nikt nie
    pamięta o czymś takim jak powołanie, większość (jak widać nawet w tym wątku) ma
    na myśli kasę w pierwszym (a nawet przed-pierwszym, zerowym) rzędzie :(
    Obserwuję w szkołach, że taki "prawdziwy" nauczyciel to na wagę złota, właściwie
    prawie nieosiągalny już...
  • justysialek 09.01.09, 09:24
    > Są też ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia ponizej pewnego
    > poziomu, a czytajac post o braku lodówki i o tym, że kasa nie jest
    > taka niezbędna pukają sie w głowę.

    Ja mam lodówkę i trudno by mi było się jej pozbyć ale mam takich
    znajomych i w głowe się nie pukam.

    Ok, niech ktoś sobie
    > tej lodówki z powodów ideologicznych nie ma, ale nie pisz, że
    każdy
    > tak moze, ze to normalne i że za marne grosze da sie fajnie żyć.

    Czemu mam nie pisać, skoro uważam, że tak można. Kwestia
    priorytetów. Jeśli ktoś myśli, że w życiu by tak nie mógł - to nie
    nie myśli, że "nikt by tak nie mógł" i "patologia", tylko, że ON SAM
    by tak nie mógł i tyle.
    --


    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • july-july 09.01.09, 09:31
    Wiesz, teoretycznie to i w kartonie na dworcu mozna zyć. Ba, ilu
    ludzi tak ma. A mnie jednak nie korci.
  • grassant 09.01.09, 10:20
    koleżanka) zarabia niewiele ponad 1000 zł,
    narzeczony tyle samo i planuja wspólne zycie i zakładanie rodziny.

    we dwoje może być taniej :))
  • july-july 09.01.09, 12:39
    Tylko, ze póki co obydwoje mieszkają z rodzicami i w minimalnym
    stopniu dokładaja sie od utrzymania domów. Nie mają własnego lokum,
    oszczędności. No i chcą zakładać rodzinę w sensie dziecko. Chociaż
    sami nie wiedzą jak to zrobią finansowo.
  • drugi.dwukropek 09.01.09, 13:15
    A to, że inne osoby mają inne zdanie i inne priorytety akceptuję. Nie moja
    sprawa, każdy sam decyduje o swoim życiu.
  • mruff 09.01.09, 14:40
    Porozmawiałam z obecnym szefem i idę na urlop bezpłatny do momentu
    kiedy będzie w stanie dać mi 3000 netto jak niegdyś
    a póki co idę do szkoły jako nauczycielka i wracam do miasta
    rodzinnego (600km)

    Czuję niesamowitą wolność i radość z dzisiejszych wydarzeń :)))
  • drugi.dwukropek 09.01.09, 15:00
    Bardzo cieszę się z Twojej decyzji. Nie wiem czemu, przecież ja swoje szkoły już
    dawno ukończyłam ;)))
    A tak serio, to uważam taką decyzję za najsłuszniejszą jaką mogłaś podjąć.
    Naprawdę należy się Tobie podziw i szacunek. Warto spotkać tak wartościowych
    ludzi, choćby tylko wirtualnie :))
  • male_diva 09.01.09, 10:24
    mam podobny dylemat - ale liczę,ze zanim skończę drugie studia, to pensje w
    zawodzie nauczyciela trochę wzrosną i będę mogła podjąć wymarzoną pracę:) Nie
    mam dużych wymagań, 1500 netto na początek i będę szczęśliwa.
  • ania78p 09.01.09, 10:53
    I to i to.
    Mam zarobki ok ale nudną, nieciekawą pracę, która mnie męczy i dołuje (co prawda
    jestem specem w tym co robię).
    Przyjęłam propozycję nowego stanowiska - zaczynam od zera, nowa dziedzina, nowe
    zadania, nowi ludzie. Zobaczymy jak będzie, ale na poprzednim stanowisku
    brakowało mi wyzwań i możliwości samorealizacji. Na szczęście kasa nie będzie
    niższa.
    No ale życie prywatne nie poukładane :-((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka