Jak odzyskać faceta? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam! Mam 24 lata, 2,5 miesiąca temu rzucił mnie mój facet. Byliśmy
    razem prawie 2 lata. Powiedział, że za bardzo się go czepiałam o
    wszystko itp. To był szok, bo sądziłam, że łączyła nas miłość oraz
    szczera przyjaźń. Chciałabym to naprawić, mówiłam mu wielokrotnie,
    że go kocham i żebyśmy spróbowali sobie wyjaśnić wszystko, że
    chciałabym naprawić błędy. Ale on nie chce już wracać już do tego,
    nie chce roztrząsać tych problemów. Wiem, że jeszcze o mnie czasem
    myśli, wysyła smsy, ale jedynie koleżeńskie. Czy mogę zbliżyć się do
    niego poprzez przyjaźń i odzyskać także jego miłość? Czy w ogóle
    faceta po rozsatniu da się odzyskać i jak to zrobić? Proszę o radę.
    • Za późno, trzeba było się go nie czepiać o wszystko... A tak poważnie, myślę, że
      to był bardziej pretekst, on po prostu się Tobą znudził i czuje się bardziej
      szczęśliwy będąc samemu niż z Tobą. A to, ze czasem o Tobie myśli to normalne
      gdy było się 2 lata w związku. Ja jak zostawiłem dziewczynę też o niej myślałem
      przez jakiś czas, czasem nawet się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem, ale tak
      naprawdę nie chciałem do niej wrócić i żadne jej starania by tego nie zmieniły.

      Wiec lepiej poszukaj sobie nowego faceta zamiast płakać za rajem utraconym...

      --
      Linda Perry
      Żurawie ;)
    • Mimo wszystko... Przecież ludzie schodzą się ze sobą, nawet czasem
      po rozwodzie. Są kryzysy, to w sumie 2,5 miesiąca dopiero. Wiem, że
      dużo przeze mnie i nie wiem czemu nie mogę dostać szansy... Przecież
      nas coś łączyło, przed samym rozsatniem i po nim twierdził, ze mnie
      kocha... Chciałabym go odzyskać...
      • sesse11 napisała:

        > Przecież ludzie schodzą się ze sobą, nawet czasem
        > po rozwodzie.

        Znasz taki przypadek osobiście poza barwnymi historyjkami opisywanymi w
        kolorowych pisemkach dla pań?

        --
        Linda Perry
        Żurawie ;)
        • Para jakichś postaci historycznych. Nie pamiętam jakich. No to ja jeden
          przypadek znam.
        • Tak, znam parę która była ze sobą 10 lat, ona odeszła do innego, nie
          wiem jak facte mógł wybaczyć zdradę, ale teraz są małżeństwem. Drugi
          przypadek: dziewczyna była z chłopakiem w ogólniaku, rozeszli się i
          od około 3. roku studiów znów są razem. No i znajoma osoba, która
          pracuje w urzędzie opowiadała o kimś kto właśnie coś załawtiał z
          racji ponownego ślubu z tą samą kobietą, tego koleśia oczywiście
          osobiście nie znam.
          • No to oszukuj się dalej i rób sobie nadzieje. Powodzenia, będzie Ci potrzebne!


            --
            Linda Perry
            Żurawie ;)
          • O, jeszcze mój bart cioteczny mówił kiedyś, że ze swoją obecną żoną
            też "mieli przerwę" jeszcze przed ślubem, ale szczegółów nie znam.
            Choć prawdą jest, że jak się raz odejdzie to pptem trudniej...
            • ja znam :) w separacji prawie 10 lat... i wrócili do siebie i są szczesliwi :)
              • Takie przypadki się zdarzają, ale faktem jest ze często powroty są
                nieudane. Tylko, że ja nie mam takiej możliwości powrótu w tej
                chwili nawet i nie wiem czy będę miała
                • Już chciałam napisać, że jak Cię facet rzucił, to go olej. Ale zapomniałam, że ja z moim miałam kilku miesięczną przerwę. Po kilku latach, jakoś tak w pewnym momencie pomyślałam, że to bez sensu, że on pewnyh rzeczy, które powinien robić, nie robi, że wszystko się bez sensu przedłuża (byliśmy na odległość). Rozstanie było ciężkie, bo go kochałam, ale czułam, że nie mogę z nim być.

                  Jednakże, on się otrząsnął, postarał się pewne rzeczy zmienić, wreszcie nam się udało zaplanować wakacje wyjazdowe, nie, że ja przyjeżdżałam do niego na lato, bo on się nie potrafił uporać ze swoimi sprawami. Wreszcie zrozumiał, że chce być ze mną, bo wcześniej było romantycznie i w ogóle, ale był bardzo ostrożny, po porzednim związku. Comeback udany jakieś 2 lata temu, po nie wiem, 4-5 miesiącach przerwy. Udało się, może i Tobie się uda:)
              • Jestem pod wrażeniem, zwykle znamy w życiu setki par a potrafimy wymienić może
                jeden albo dwa takie przypadki. Nie ma to jak wyjątki potwierdzające regułę.


                --
                Linda Perry
                Żurawie ;)
                • Każdy wyjątek obala regułę.
                  --
                  Miłość prawdziwa zaczyna się wówczas, gdy niczego w zamian nie oczekujesz.
                  Antoine de Saint-Exupéry

                  Bocznica
                  • chantal10 napisała:

                    > Każdy wyjątek obala regułę.

                    Ha ha :) Palenie szkodzi, ale fakt, że czasem można trafić na staruszków, którzy
                    są zdrowi choć całe życie kopcili jak lokomotywa według Ciebie obala regułę, że
                    palenie szkodzi ;)

                    --
                    Brylant jest kawałkiem węgla, który zdołał zmienić swe marzenia w rzeczywistość.
            • Mleko się rozlało. Jeżeli naprawdę czujesz się winna-wyciągnij
              wnioski na przyszłość.
              Co takiego strasznego w tym czepialstwie robiłaś,że nie mógł z Tobą
              wytrzymać?Twoim zdaniem?

              Jeżeli robiłaś mu awantury/strzelałaś fochy, że z pracy nie napisał
              smsa albo że tego dnia napisał tylko 3 smsy to mogło to wkurzać na
              dłuższą metę(pomimo jego rozmów z Tobą)

              Nie myśl o powrocie-bo tak samo powrócą wasze problemy

              Szukaj nowego facia :)


              --
              "góry powstały z okruchów gwiazd..."
              • Przede wszystkim to czepiałam się o rzeczy, które już zmienił. Np o
                to, że ogląda za dużo telewizji, kiedy już tego nie robił. Jak teraz
                myślę o tym, to nie wiem jak mogłam o takie banały się czepiać. No i
                wszyscy moi poprzedni faceci mnie tak naprawdę olewali, nie byli
                zaangażowani, wiem, ze nie byli zakochani. Jak związałam się z tym
                facetem i zobaczyłam, że jest zakochany to zaczęłam wyładowywać na
                nim frustracje za poprzednich...
            • dziewczyno zal mi ciebie. nie ponizaj sie.
              skoro zostawil to nie jest wart ciebie.
              czasem myśli, wysyła smsy - jezeli by mu na tobie zalezalo to by byl blisko
              ciebie, rozmawial z toba, a sms?- to chyba jakis zart.
              jezeli nawet byscie do siebie wrocili to pewnie nie na dlugo. na poczatku jest
              ciezko ale pozniej zobaczysz ze bylo warto. no chyba chcesz by ktos byl z toba z
              litosci (bo ty go tak strasznie kochasz). no niestety, ale nikogo nie zmusisz do
              milosci.
        • Ja znam parę, co nie tylko się zeszła po rozwodzie, ale i wzięła kolejny ślub;) (z życia wzięte, ciocia przyjaciółki, nie jest sławna w kolorowych pisemkach)
      • tak, ludzie mogą się zejść po rozstaniu. Mój brat i jego żona to doskonały tego
        przykład. Ale zależy wszystko od powodów i stylu rozstania oraz chęci dogadania
        się i powrotu. Tutaj facet normalnie wymiksował się ze związku nie dając szans
        na naprawienie czegokolwiek. Nie pogadał z Tobą wcześniej, nie zasygnalizował
        problemu, nie dał szans zmiany zanim odszedł. On zwyczajnie przy pierwszej
        lepszej okazji zostawił Cię i sobie poszedł. W tym przypadku zwyczajnie bym się
        od niego odczepiła i nie rozważała już opcji powrotu. Do tanga trzeba dwojga a
        on zwyczajnie nie chce wracać.
        --
        Obawiać się trzeba nie tych co mają inne zdanie, lecz tych, co maja inne zdanie,
        ale są zbyt tchórzliwi by je wypowiedzieć.
        • agatracz1978 napisała:

          > tak, ludzie mogą się zejść po rozstaniu. Mój brat i jego żona to doskonały tego
          > przykład. Ale zależy wszystko od powodów i stylu rozstania oraz chęci dogadania
          > się i powrotu. Tutaj facet normalnie wymiksował się ze związku nie dając szans
          > na naprawienie czegokolwiek. Nie pogadał z Tobą wcześniej, nie zasygnalizował
          > problemu, nie dał szans zmiany zanim odszedł. On zwyczajnie przy pierwszej
          > lepszej okazji zostawił Cię i sobie poszedł. W tym przypadku zwyczajnie bym się
          > od niego odczepiła i nie rozważała już opcji powrotu. Do tanga trzeba dwojga a
          > on zwyczajnie nie chce wracać.



          ta pani dobrze prawi, polać jej :)
        • > Nie pogadał z Tobą wcześniej, nie zasygnalizował
          > problemu, nie dał szans zmiany zanim odszedł.

          Bezyyydura. Siksa sie przyzwyczaila do facetow ktorzy ja traktowali jak powietrze. Znalazl sie jeden frajer, co to jej nieba chcial przychylic - to dymila o wszystko, jak rozkapryszona ksiezniczka. NIE WIERZE, ze w tych dymach nie bylo widac, ze mu to przeszkadza. Ale co? Mial przyjsc powiedziec "kocham Cie i czuje sie traktowany jak pies do bicia, o byle co i do bolu"?? Cale szczescie ze mial dosc cojones, zeby poslac ksiezniczke w diably.
    • napewno tego chcesz? i bedziesz szczesliwa ze wrocil i nie bedziesz
      sie bala ze znowu odejdzie ni z gruszki ni z pietruszki?
      --
      tylko zdechłe ryby płyną z prądem ;)
      • Chyba bym się bała, że to się powtórzy. Musiałaby sam chcieć
        spróbować raz jeszcze a nie tylko z litości.
      • jane-bond007 napisała:

        > bedziesz szczesliwa ze wrocil i nie bedziesz
        > sie bala ze znowu odejdzie ni z gruszki ni z pietruszki?

        Przerabiałam to. Facet mnie zostawił, uznałam,że jest dorosły i wie
        co robi. Nie odzywałam się do niego nic a nic. Nawet na smsy mu nie
        odpisywałam. No i po 3 tygodniach przepraszał,że głupi, kwiaty itp.
        Uznałam,że każdy ma prawo do błędu. Po zejściu się pierwsze 3 dni
        bałam się że mnie znowu zostawi i jak to stwierdził"sprawię,że
        przestaniesz się bać" co faktycznie mu się udało i po 4 m-ach
        zostawił mnie, znowu nagle.I już nie widziałam szans na jego trzeci
        powrót.
        I dlatego każdy następny nie będzie miał drugiej szansy.


        --
        "góry powstały z okruchów gwiazd..."
    • A mnie się udało :) Byłam w podobnej sytuacji, porzucił mnie, a po
      niecałych 2 miesiącach sam wrócił :) Wcale go o to nie prosiłam. Po
      prostu przeczekałam cieprliwie, choć nie było mi łatwo. Na razie
      jest dobrze. Wierzę, że i Tobie się uda. Głowa do góry :)
      • najlepsza regula to olac, zlac i wtedy sami przybiegaja. zmien numer telefonu,
        niech sie zdziwi ze nie odzywasz sie do niego i nie odpisujesz, nie kontaktuj
        sie z jego znajomymi, nie opowiadaj co u Ciebie tak by on nie weidzial co sie
        dzieje. ty w miedzyczasie byc moze oprzytomniejesz i przestaniesz o nim myslec,
        a on sie bedzie zastanawial o co chodzi. generalnie to jesli nie dal wczesniej
        do zrozumienia ze go irytuje twoje postepowanie, to pewnie pobiegl za jakas suka
        z cieczka, a ciebie trzyma w odwodzie na wypadek jak mu z tamta nie wyjdzie.
        olej, wez na przeczekanie, zmien numer, i zacznij zyc nowym zyciem, bedzie
        latwiej jak co chwila nei bedzie o sobie przypominal.
        • Chyba jakiś facet musiał Ci zrobić kuku skoro zioniesz taką nieuzasadnioną
          agresją do płci męskiej...


          --
          Brylant jest kawałkiem węgla, który zdołał zmienić swe marzenia w rzeczywistość.
          • a tobie janie kuku zrobila jakas laska, bo widac zioniesz nienawiścią do kobiet,
            ktore mądrze gadają
            • li_lah napisała:

              > a tobie janie kuku zrobila jakas laska, bo widac zioniesz nienawiścią do kobiet
              > ,
              > ktore mądrze gadają

              Dobrze Ty się czujesz? Czy tekst w stylu:

              > to pewnie pobiegl za jakas suka z cieczka, a ciebie trzyma w odwodzie na
              wypadek jak mu z tamta nie wyjdzie.

              uważasz za mądry? Przecież ewidentnie jego autorka ma jakiś uraz do facetów. Ja
              również uważam, że bohaterka głównego wątku nie powinna wracać do faceta, ale
              nie mieszam z błotem jej byłego faceta tylko za sam fakt, że od niej odszedł.

              --
              Brylant jest kawałkiem węgla, który zdołał zmienić swe marzenia w rzeczywistość.
              • jak jestes taki psycholog genialny, ze od razu po jednym zdaniu wiesz czy ma
                uraz czy nie ma, to moze sprobuj psychologu domorosly zrozumiec, ze urazów nie
                nabywamy na wlasne zyczenie.jesli ona ma uraz to na pewno nie dlatego ze tak
                chciala.,
                swoja drogą dobrze gada, a zdanie wyjete przez Ciebie uwazam za mądre, bo tak
                postępują faceci tacy jak ten element, ktory omawiamy--porzucają kobiety w
                najgorszych momentach, bo sa wygodni, egoistyczni, nie chce im sie sprostac
                wyzwaniom, problemom codziennosci, pewnie...latwo jest machnąć dzieciaka i olać
                sprawe, bo tak wygodniej,,niewazne co dalej
                radze Ci jeszcze sprobowac choc przez chwile spokojnie pomyslec i wyobrazic
                sobie sytuację w jakiej znajduje się ta porzucona ciężarna kobieta... sama, z
                dzieckiem, z problemami, wydatkami,,nie pisz tylko, ze moze sobie wrocic do
                rodzicow..
                nie mam urazu..ale mam doswiadczenia. rozne.
        • dokladnie tak :D facet jest jak cień-->gdy go gonisz ucieka przed Tobą, gdy Ty
          przed nim uciekasz on za Tobą podąża :D hehehee
    • daj se lepiej spokoj... skoro cos bylo nie tak to juz raczej sie nie uda,poza
      tym odgrzewane związki są bezsensu
    • Piszecie, że najlepiej sprawę olać i że wtedy prędziej wróci. Ciężo
      jest tak się zachowywać. Z resztą do tej pory zrobiłam zupełnie
      inaczej. On nadal utrzymuje ze mną kontakt, pisze co u niego itp. Ja
      tęsknię więc też się odzywam. Sądziłam, że będzie lepiej jak nawiążę
      z nim kontakt, znów się zaprzyjaźnie itp, pokażę miłe chwile, które
      stracił... A tym czasem nie dałam mu sposobności zatęsknić.
      • hm....
        Widze, ze wszyscy uwazaja autorke watku za meczennice. Ja nie. Nie
        chcialabym zyc z kims kto caly czas mowilby mi co i kiedy mam robic.
        Nie znosze ludzi upierdliwych, ktorzy nie maja zadnego szacunku do
        upodoban partnera. On mial i ograniczyl sobie czas ogladania tv. A
        ona pomimo tego wciaz mu brzeczala nad uchem. I to ma byc zycie?
        Bez przesady!
        Teraz zaluje. To dobrze, ze choc zarozumiala w czym rzecz i mam
        nadzieje, ze z calej historii wyciagnie wnioski na przyszlosc.

        Nie wiem dlaczego wielu ludzi zatruwa zycie sobie i innym
        duperelami, a potem dziwia sie, ze ktos ich omija wielkim lukiem.

        Rozumiem tego chlopaka; On po prostu przestraszyl sie tego, ze to
        upierdliwe brzeczenie z byle powodu nigdy sie nie skonczy.

        Zwiazek dwojga ludzi to nie wojsko, a musztrowanie partnera to
        najlepszy sposob na stracenie go.

        --
        photomar.over-blog.com/ No Kill: marfish.pl/
        Mon Dieu, mon Dieu, délivrez-nous de toutes les religions!
        (Moj Boze, moj Boze, uwolnij nas od wszelkich religii!) Guy Bedos
        http://i44.tinypic.com/10ynzpi.jpg
        • No masz na pewno rację, że nie powinnam go tak męczyć. Ale on za 4 miesiące
          kończy 28 lat, nadal mieszka z rodzicami (ja mieszkałam w wynajmowanym
          mieszkaniu, tak jak wcześniej w czasie studiów) i miałam wrażenie, że naprawdę
          go mało obchodzi poza spaniem w czasie wolnym. Trochę byłam niesprawiedliwa, na
          pewno, powinnam z nim inaczej pogadać a nie czepiać się, ale niektóre sytuacje
          mnie denerwowały, bo miałam wrażenie, że jest bardzo wygony, ale wiem też że
          byłam często niesprawiedliwa :(
    • i pójdziesz na rozstajne drogi w noc bezksiężycową.Staniesz pod
      szubienicą, krąg zielem dziurawca wyznaczysz i krwią kury skropisz.
      Obrócisz się trzy razy na lewej pięcie, gwizdniesz, a wtedy
      zjawi się Straszliwy Potwór R. Ozum. Najpierw postać pięknego
      cherubina przybierze, miękkim głosem przemawiając, a ty go wtedy
      chwycisz i trzymać musisz aż kur po raz trzeci zapieje. Potwór
      będzie się wił i wyrywał, kształty jadowitych bestii i odrażających
      monstrów przybierał, będzie urągał i straszliwe zaklęcie "Niedasie!"
      miotał, ale ty go nie puskaj. Jak dotrzymasz do trzeciego piania
      kura, R. Ozum w bazyliszka się zamieni. Ty w oczy mu nie spoglądaj,
      jeno ściśnij mocno, aż jaje zniesie, potem go puskaj a jajo rozbij,
      bo w nim wywar miłosny z lubczyka będzie."


      Jakoś tak...


      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • Faceta nie odzyskuje się
    • jak mu się już od ciebie udało uciec i nie słyszy codziennego kłapania dziobem
      to ty chcesz znowu mu siedzieć na głowie
    • Nie wracać, opracować poznawczo, nic nie wyjaśniać, spojrzeć na
      siebie krytycznie i wysnuć wnioski na przyszłość, po czym zapomnieć.
      Wiem, że łatwo mówić, ale... odgrzewane kotlety nie smakują
      najlepiej. Będą kolejni, z którymi pewnych błędów już nie popełnisz.
    • rozkladasz go na czynniki pierwsze, to co sie nadaje zachowujesz
      do dalszego uzytku, a reszte przeznaczasz do utylizacji :)))
    • Bylam z chlopakiem 8 miesiecy gdy nagle oznajmil mi przez sms ze juz nie chce byc ze mna. Ma dosyc mojego zachowania, bo jestem troszke wybuchowa. Denerwuje mnie to gdy mamy sie spotkac i nagle w ostatniej chwili cos mu wypada. Juz od miesiaca nie jestesmy razem... Teraz sie spotakal ze mna powiedziec mi tylko to ze juz mnie nie kocha. Nie wiem co mam robic tak bardzo mi go brakuje, pisalam nawet do jego przyjaciela by mi pomogl go odzyskac ale bez skutku. Nie potrafie o nim zapomniec. Tak bardzo chce aby dal mi ta ostatnia szanse tak bardzo go kocham, pomozcie mi co mam w tej sytuacji zrobic?... Prosze
    • da radę, ale nie ma to ani trochę sensu
      faceta łatwo omotać i to na długo, ale nigdy nie uda ci się sprawić, żeby zaczął cię kochać tak mocno jak ty jego
      będziesz żyć w wiecznej niepewności i strachu przed odtrąceniem i jeśli się postarasz, może to być nawet związek w miarę udany... dopóki nie pojawi się pierwsza lepsza, w miarę interesująca laska, która przebije cię tym, że jest po prostu nowa

      chciałabyś tak?
    • Prawdopodobnie pan jest w okresie romantycznym - chce sobie poskakać z kwiatka na kwiatek a nie wiązać się na stale.
    • Hahaha, to dobre powiedzialas zeby ogladal mnie tv a on z tego powodu Cie rzucil. Czy Ty nie widzisz ze facet po prostu nie kocha Cie, jedynie chcial, zebys sie odczepila to dal głupi powod. Jezeli bylby zakochany to nawet gdybys mu w leb przywalila patelnia to by probowal sie pogodzic a nie wymyslal idiotyczne uwagi zeby sie Ciebie pozbyc. Nie ponizaj sie i zapomnij o nim, nie jedyny jest na swiecie.
    • moja była zona jest niesłychana manipulntka podobnie jak jej mamunia
      swietnie kłamie-nawet teraz po rozwodzie na wiele rzeczy udaje jej sie mnie wkrecic
      a takie kłamstwa to bardzo niedobra rzecz bo rozwalaja cały system nerwowy i powoduja rozne choroby- co do twojego faceta zgadzam sie ze to pretekst-przyczyny sa pewnie inne np ma kogos na boku- chcesz sie do niego zblizyc jako przyjaciółka i poczekac na miłosc???????
      wspólczuje ci trafił ci sie dobry manipulator uzaleznił cie psychicznie- rada jest jedna znajdz innego faceta

      ja np popelniłem podstawowy bład dalej kochałem moja zone (bo myslałem o niej jako o tej kobiecie z kiedys) a to sie zrobiło zupełnie inne babsko wredne zakłamane i manipulujace
      --
      szanim = minasz

      lubisz techno to słuchaj:)
      www.youtube.com/watch?v=D0bXriHBdCM
      • minasz napisał:


        >
        > ja np popelniłem podstawowy bład dalej kochałem moja zone (bo myslałem o niej j
        > ako o tej kobiecie z kiedys) a to sie zrobiło zupełnie inne babsko wredne zakła
        > mane i manipulujace

        Strasznie to przykre, że ludzie, którzy kiedyś kochali się, później tak bardzo nie znoszą się. Minasz to absolutnie nie jest zarzut w Twoją stronę, po prostu tak ogólnie odniosłam się.
    • sesse11 napisała:

      > Witam! Mam 24 lata, 2,5 miesiąca temu rzucił mnie mój facet. Byliśmy
      > razem prawie 2 lata. Powiedział, że za bardzo się go czepiałam o
      > wszystko itp. To był szok, bo sądziłam, że łączyła nas miłość oraz
      > szczera przyjaźń. Chciałabym to naprawić, mówiłam mu wielokrotnie,
      > że go kocham i żebyśmy spróbowali sobie wyjaśnić wszystko, że
      > chciałabym naprawić błędy. Ale on nie chce już wracać już do tego,
      > nie chce roztrząsać tych problemów. Wiem, że jeszcze o mnie czasem
      > myśli, wysyła smsy, ale jedynie koleżeńskie. Czy mogę zbliżyć się do
      > niego poprzez przyjaźń i odzyskać także jego miłość? Czy w ogóle
      > faceta po rozsatniu da się odzyskać i jak to zrobić? Proszę o radę.

      Trzeba by jakoś podejrzeć, czego najbardziej w życiu potrzebuje,
      tak mi się zdaje. No a potem jest praktycznie bezbronny
      ku obopólnej radości :)

      Jest tylko jeden problem, czy chcesz go jedynie odzyskać,
      czy razem z nim cieszyć się życiem.


      --
      zdar
      przemysl.radmir (ateista-humanista -`@'- heteroseksualny)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.