Rozwód kościelny Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zaczynają pobrzękiwać w telewizji, że niedługo będzie możliwy rozwód
    kościelny. Komu z Was odpowiada idea rozwodu kościelnego? Bo ja
    jestem jak najbardziej na tak. Jakaś elegancka babeczka w telewizji
    dość przekonująco uzasadniła dlaczego ma dość swojego małżonka.
    Drażniło ją między innymi to, że kładąc się wieczorem spać jej
    małżonek potrafił wycierać sobie miód z uszu rogiem
    prześcieradła. "I jak tu takiego nie kochać????????" Ciekawe tylko
    ile będzie taka impreza kosztowała.
    • Prowokacja:)? Powiedz, że tak!

      Rozwodów kościelnych nigdy nie będzie - są tylko (ostatnio coraz łatwiejsze do załatwienia) unieważnienia małżeństwa.

      P.S. Kolejny dzień z tematyką kościelną:D!
    • nigdy nie bylo i nie bedzie rozwodow koscielnych. mozesz starac sie o
      uniewaznienie. nie jest to rozwod, tylko uniewaznienie :]
      --
      czasem bywam tu i tam ;)
    • W Kosciele Rzysmko-Katolickim rozwód nie bedzie mżliwy, chyba ze
      Kosciół zmieni załozenie o nierozerwalnosci sakramentu małzeństwa na
      co się nie zanosi.
      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • Jak w uszach ma miód, to niech go je. Normalny człowiek ma w uszach woskowinę.
      • moze jadl tak niezdarnie, ze nakapalo mu do ucha?
        a moze to bylo o malym dziecku, a nie o mezu tylko autorce watku sie pomylilo?
      • Moze to nie facet byl, ale Kubus Puchatek.
        --
        'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
        violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
        thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
        rejection and pain and misery and loss'
    • rozwody koscielne juz istnieja tylko nazwa oficjalna brzmi inaczej.
    • jestem za
    • W prawie kanonicznym nie ma pojęcia "rozwód kościelny". Jest
      natomiast pojęcie "stwierdzenia nieważności małżeństwa".To dość
      skomplikowany temat, ale pierwsze kroki należy kierować do Sądu
      Biskupiego danej diecezji. Poczytaj link:
      www.ekumenizm.pl/content/article/20070426224655930.htm
    • Nie sądzę by KK zdecydował się na coś takiego, wszak małżeństwo nierozerwalne,
      stwierdzić nieważność jedynie można :D
      Koszt? Pewnie byłby większy niż teraz jest przy stwierdzaniu nieważności :D :D
      --
      ...On and on the rain will say
      how fragile we are...
    • Henry XIII, gdy papiez nie udzielil mu rozwodu z zona, przeprowadzil rozwod z Kosciolem. Od tego czasu Anglia nie jest katolicka:)

    • a ja radze obejrzec dziesiejsze Rozmwoy w toku, bo stąd to
      usłyszałas prawda? (nie wiem czy dzisiaj dokładnie, czy jutro), tam
      ekspertem będzie ksiądz więc napewno rozwieje Twoje watpliwości.

      Ania
      Mój Aluś
      • Mam nadzieje ze do tego nie dojdzie,jak ktos juz raz wzial slub koscielny powinien poniesc tego konsekwencje.
        • Zabrzmiało, jakby ślub (kościelny) był rodzajem pułapki bez wyjścia.
          • Chodzi po prostu o to ze jezeli juz raz przysiegalo sie przed Bogiem to nic nie powinno tego uniewaznic.Czesto jest to wykorzystywane przez prostakow ktorym nie ulozylo sie w zyciu -wymyslaja jakas bajke,ze niby nieskonsumowane,ze nie znali o kims prawdy przed slubem albo inne bujdy po to by mogli stanac na slubnym kobiercu z inna naiwna panna.zenada!
            • Nie masz racji, chyba nie testowałaś tego na sobie. Młodzi ludzie
              czasem nie są dojrzali emocjonalnie do podjęcia odpowiedzialnej
              decyzji o małżeństwie (ze wszystkimi konsekwencjami). Coś im się
              tylko roi w głowach, a późniejsza szara rzeczywistość okazuje się
              bardzo brutalna. Gdy udowodnią swoją niedojrzałość, małżeństwo
              kościelne staje się nieważne. (Analogicznie jak nie do końca szczera
              spowiedź w którymś z poprzednich wątków.)
            • zosia-malgosia napisała:

              > Chodzi po prostu o to ze jezeli juz raz przysiegalo sie przed Bogiem to nic nie
              > powinno tego uniewaznic.

              A co jesli Twoj maz Cie notorycznie leje albo poniza albo zdradza albo...

              Przyrzeklas przed Bogiem, wiec bedziesz do konca zycia grzecznie to tolerowac?

              • to,ze rozwód koscieny nie istnieje nie znaczy, ze trzeba tolerowac
                przemoc, czy zdrade np.

                Zasada jst prosta: slub koscielny z załozenia jest slubem do śmierc,
                bo jest sakramentem. Waznego sakramentu nikt nie moze "zdjąc" ze
                współmałzonków. A rozwód musiałby siła faktu polegac na uznaniu, ze
                sie "zdjeło" albo olało wazny sakrament, oczywiscie mam tu na mysli
                instytucje Koscioła.

                Jak na razie nie ma mozliwosci takiej, bu Kosciół na takie cos
                poszedł. Stwierdzenie niewaznosci to nie jest rozówd - to proces w
                którym bada sie na wniosek strony i o ile sa przesłanki, czy
                małżeństwo mogło zostac nieważnie zawarte. Przyczyn niewaznosci jest
                wiele, ale muszą one zaistniec PRZED slubem, choc oczywiscie skutki
                tegoz są widoczne dopiero po slubie.

                Jeśli ktoś nie ma podstaw by twierzić,z e jego małzeństwo jest
                niewazne, moze się zgodnie z zasadami Koscioła rozstać ze
                współmałzonkiem, co sie nazywa separacją. Warunki separacji
                koscielnej mozna znaleźc w internecie.
                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                • Czyli albo tolerujesz bydlaka albo jesteś sama do końca życia i żyjesz w
                  celibacie. Tak czy siak zmarnowane życie, o ile nie nie ma się zadatków na mniszkę.
                  • mówię po prostu jak jest.
                    o ile mnie wiadomo nie jest to przymusowe. MOZNA zyc inaczej, nikogo
                    za to nie zamykają.
                    Wg mnie złosc na Kosciół, ze nie zmienia zasad, które sie wczesniej
                    przyjęło to paranoja.
                    Wybacz
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                    • Sorry, ale gdzie ja napisałam, że jestem zła na kościół i że w ogóle się stosuję
                      do jego przykazań? Jak chcesz komuś pojechać to może rób to z większym sensem.

                      Po prostu stwierdziałam fakt - ślub kościelny to pułapka w sytuacji, gdy coś nie
                      wyjdzie tak jak powinno a ktoś chce żyć w zgodzie nauką KK.
                      • wrr2 napisała:

                        > Sorry, ale gdzie ja napisałam, że jestem zła na kościół i że w
                        ogóle się stosuj
                        > ę
                        > do jego przykazań?

                        Moja uwaga nie była DO CIEBIE tylko ogólnie, w temacie wątku ...
                        )


                        Jak chcesz komuś pojechać to może rób to z większym sensem.
                        Nikomu nie chce "pojechać"
                        (to chyba znaczy coś w rodzaju "dogadać"?
                        >
                        > Po prostu stwierdziałam fakt - ślub kościelny to pułapka w
                        sytuacji, gdy coś ni
                        > e
                        > wyjdzie tak jak powinno a ktoś chce żyć w zgodzie nauką KK.

                        Zauwazam, ze to DOBROWOLNA pułaka :) zasady sa znane - mzona je
                        przyjąc albo nie.

                        PS. Nie jestem katoliczka i jestem po rozwodzie z czego się bardzo
                        cieszę :)


                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                        • "Wg mnie złosc na Kosciół, ze nie zmienia zasad, które sie wczesniej
                          przyjęło to paranoja. Wybacz" - IMHO to było ewidentnie do mnie, chyba że w 2
                          os. l. poj. zwracasz się do całego forum. Po prostu nie lubię głupiego
                          dogryzania innym.

                          > Zauwazam, ze to DOBROWOLNA pułaka
                          Przecież to samo napisałam wyżej - "jeżeli ktoś CHCE żyć w zgodzie z KK".
                          • Przykro mi,ze wzięłas to do siebie, nie taka była moja intencja.
                            Ogólnie uwazam, ze paranoiczne jest zawieranie ślubu koscielnego i o
                            ile dojdzie do rozpadu małzeństwa biadolenie, że tearz to juz albo
                            samej zostac trzeba, albo się nie ma szans na przystepowanie do
                            sakramentów.

                            Zasady Koscioła sa jasne: małzeństwo jest nierozerwalne. Kto je
                            zawiera o tym wie i wie też, ze jesli dojdzie do rozpadu trzeba
                            bedzie albo zostac samemu, albo pogodzic się z tym, że nie bedzie
                            się juz w pełni uczestniczyc w życiu Koscioła.

                            Ani branie ślubu w Kosciele, ani tez zycie w zgodzie z jego nauka
                            nie ejst przymusowe. Kazdy moze dokonac wyboru. Tyle.

                            Nie sądze, y taka wypowiedź komuś "dogryuzała" to sa fakty.
                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                            żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                            • W zacytowanym przeze mnie fragmencie ewidentnie skierowałaś swoją wypowiedź do
                              mnie. Więc wybacz, że mi się nie spodobało sugerowanie jakobym robiła coś
                              paranoidalnego. Szczególnie, że nie dałam ci do tego żadnych powodów.


                              • powiedziałam, ze mi przykro, ze tak odczytałas. Sprawa Cię nie
                                dotyczy, jak zasugerowałaś, skad takie nerwy i ciagłe owracanie do
                                tego?
                                Wyluzuj
                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                                żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                • kora3 napisała:

                  > to,ze rozwód koscieny nie istnieje nie znaczy, ze trzeba tolerowac
                  > przemoc, czy zdrade np.
                  >
                  > Zasada jst prosta: slub koscielny z załozenia jest slubem do śmierc,
                  > bo jest sakramentem. Waznego sakramentu nikt nie moze "zdjąc" ze
                  > współmałzonków. A rozwód musiałby siła faktu polegac na uznaniu, ze
                  > sie "zdjeło" albo olało wazny sakrament, oczywiscie mam tu na mysli
                  > instytucje Koscioła.

                  Z tego co wiem, sakrament ten można "zdjąć" w przypadku kiedy jeden z partnerów
                  jest bezpłodny (albo w ogóle nie chce uprawiać seksu, więc nie ma mowy o
                  potomstwie), a drugi chce.

                  • troszkę chyba mylisz pojecia.
                    bezpołodnosc jest przesałnką do stw. niewaznosci tylko wówczas, gdy
                    bezpłodny wspłmałzonek był jej przed slubem swiadom lub ja
                    podejrzewał i info to swiadomie zataił przed drugim.
                    Dotyczy to kadej innej choroby somatycznej takze mogacej miec wpływ
                    na pozycie w szerokim rozumieniu, albo na potomstwo.

                    Niewazne jest na pewno małzeństwo osoby, która załozyła, ze nie chce
                    mieć dzieci wcale i to bez względu na o, czy uzyskała akceptacje
                    współmałzonka przed slubem w tym zakresie.

                    Co do niemoznosci skonsumoania małzeństwa uznaje sie je za niebyłe.
                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                    • kora3 napisała:

                      > troszkę chyba mylisz pojecia.
                      > bezpołodnosc jest przesałnką do stw. niewaznosci tylko wówczas, gdy
                      > bezpłodny wspłmałzonek był jej przed slubem swiadom lub ja
                      > podejrzewał i info to swiadomie zataił przed drugim.
                      > Dotyczy to kadej innej choroby somatycznej takze mogacej miec wpływ
                      > na pozycie w szerokim rozumieniu, albo na potomstwo.
                      >
                      > Niewazne jest na pewno małzeństwo osoby, która załozyła, ze nie chce
                      > mieć dzieci wcale i to bez względu na o, czy uzyskała akceptacje
                      > współmałzonka przed slubem w tym zakresie.
                      >
                      > Co do niemoznosci skonsumoania małzeństwa uznaje sie je za niebyłe.

                      Nie wnikając w szczegóły - chodziło mi o to, że napisałaś że ślub kościelny jest
                      raz na zawsze, a ja podałam przykład kiedy nie jest raz na zawse (nie ważne czy
                      ktoś zataił bezpłodność czy nie).
                      • ślub koscielny z załozenia jest raz na zawsze, ale jeśli przy jego
                        udzielaniu dochodzi do oszustwa, złj woli jednej, czy obu stron,
                        pewnych przesłanek, które uniemozliwają zawarcie go - wówczas nie
                        ejst on nie na zawsze tylko go nie było, ze tak powiem formalnie.

                        Mozna to porównac (oczywiscie nie dosłownie) do podpisania umowy
                        przez dwie firmy, z których jedna świadomie podaje nieprwdziwe info,
                        dane.
                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                        • wiem NIE JEST podstawa do stwierdzenie niewaznosci jako taka. Jest
                          taka przesłanką tylko wówczas, gdy osoba bezpłodna o niej wiedziała
                          i świadomoe zataiła ten fakt przezd przyszłym współmałzomkiem
                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                          żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • Bo kk nie wymyślił w tem zakresie niczego nowego - za pieniądze zrobią
      wszystko...


      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.