Boje sie latac samolotem Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Za kazdym razem jak lece, a latam ostatnio sporo, to coraz bardziej sie boje.
    Teraz zblizaja sie wakacje i znowu czeka mnie latanie, a dzisiaj akurat spadl
    samolot i znowu mam dola.
    Czy ktos z was tez sie boi? Co mozna na to zrobic? Podobno 2 tabletki nasenne
    albo 300ml whisky pomaga, ale na krotkie loty to raczej nie bardzo sie nadaje :/
    • Ja tez sie boje, choc kilka, kilkanascie lotow rocznie musze odbywac. Chyba nie
      da sie z tego wyleczyc... Szczegolnie nie lubie lata airbusami, bo mam wrazenie,
      ze one bardziej topornie zachowuja sie w powietrzu :-)
      --
      Kto się wymądrza, ten się wygłupia
      S. J. Lec
    • ale statystycznie wypadki samolotowe nie sa czeste, jest naprawde male p-stwo,
      ze cos Ci sie stanie, badz racjonalna :)
      • Trzeba podejść do sprawy racjonalnie: w samolocie jest mniejsze
        prawdopodobieństwo wypadku, niż na szosie. A w razie wypadku
        człowiek krócej się męczy...
        • na mnie działa najlepiej czerwone wino ;)
          w czasie lotu koniecznie muzyka w uszach. jakaś uspokajająca, np.
          Dido. przy starcie i lądowaniu książka, nad którą skupiam się tak
          jak tylko umiem najmocniej.
          a ponad wszystko znajoma osoba jako kompan do rozmowy. tak, żeby
          odwrócić moją uwagę.
          latam dużo. i im więcej, tym bardziej się boję. może po lataniu w
          śnieżycy i gdy siada elektryka.
          to prawda... statystycznie samolot to najbezpieczniejszy środek
          lokomocji, ale jakoś ta świadomość wielkiej pustki pod moimi nogami
          mnie przeraża.
          zawsze przypomina mi się moja przyjaciółka, która nagle obudzona w
          samolocie z powodu silnych turbulecji, zaczęła w pośpiechu zakładać
          buty :) jak potem tłumaczyła w żartach, nie po to żeby uciekać, ale
          żeby było ją po czym zidentyfikować hehe kochana blondynka :))))
          • Ja sie najbardziej boje w czasie startu i ladowania, najlepiej sie czuje jak
            slucham muzyki i jak zasloniete jest okienko - wtedy sobie wyobrazam, ze jestem
            w pociagu :) Ale problem jest taki, ze w czasie startu i ladowania nie wiedziec
            czemu trzeba miec odsloniete okno i nie mozna sluchac muzyki. Tez sobie
            wymyslili... Dla mnie to zupelnie debilne, szczegolnie z tym odslonietym oknem -
            chyba robia to celowo, zeby ludzie wygladali i sie jeszcze bardziej bali.
            • hehe też najbardziej nie lubię startów i lądowań.
              może dlatego, że wtedy nie podają wina ;)
              tylko spokój może nas uratować!
            • mary_an napisała:
              Ale problem jest taki, ze w czasie startu i ladowania nie wiedziec
              > czemu trzeba miec odsloniete okno

              pierwse słyszę. może oczy trzeba miec otwarte? ;))
              • > pierwse słyszę. może oczy trzeba miec otwarte? ;))

                Oczy mozna zamknac, ale jak lecialam 2 tyg temu i zaslonilam okienko to zaraz
                przyleciala stewardesa, ze mam odslonic i tez podawali, zeby nie korzystac z
                komorek, nie sluchac muzyki i wlasnie odslonic okienka w czasie startu i
                ladowania. Aha i kichac do chusteczek (ale przez caly lot), bo to bylo jeszcze w
                czasie zarazy.

                Musze znalezc kogos obeznanego z samolotami, kto mi to wytlumaczy. Dla mnie
                mocno niezrozumialy przepis - moze chodzi o to, ze jak sie nie widzi ziemi to
                latwiej mozna sie za przeproszeniem porzygac - tak jest przynajmniej z choroba
                morska na statkach albo w autokarach.
                • Na czas startu i lądowania okienka muszą być odsłonięte po to, by w razie pożaru
                  lub innych nieprawidłowości można to dostrzec (nie wszystkie linie tego
                  wymagają). Tak samo jest ze słuchaniem muzyki, używaniem laptopów (tu już raczej
                  wymogi większości linii). Musisz wiedzieć co się dzieje w około Ciebie i
                  usłyszeć np komendę wydaną przez stewardesy " chwyć stopy pochyl się" lub
                  "ewakuacja, rozpiąć pasy ..." itd. Korzystanie z komórek jest zabronione w
                  trakcie całego lotu.
                  Mam nadzieję, że już rozumiesz :). Pozdrawiam
          • > w czasie lotu koniecznie muzyka w uszach. jakaś uspokajająca, np.
            > Dido

            Może miałaś na mysli "dildo" ?
    • pilnuj sie!
      --
      Wer sich zum Wurm macht, soll nicht klagen, wenn er getreten wird.
      Immanuel Kant
    • do tej pory o ile nie bylam chora, to pilam alkohol
      ostatnio jak lecialam, juz jak otworzyli przejscie w toalecie strzelilam małpkę
      żołądkowej, lot wspominam bardzo przyjemnie ;)
      za to w drodze powrotnej bylam chora, na aspirynie, wiec zero alkoholu i jakis 3
      gosci za mną całą podróż debatowało o katastrofach lotniczych, myslalam ze padnę
      --
      ups
      • Dla alkoholika, kazdy pówod żeby walnąć lufę jest dobry :)
      • vandikia napisała:

        >i jakis
        > 3
        > gosci za mną całą podróż debatowało o katastrofach lotniczych, myslalam ze padn
        > ę

        to moglabym byc ja:)) nie boje sie latac, i jak mnie jacys ludzie w samolocie
        wkurzaja (kopia w moj fotele etc.) albo panikuja bo lekko zatrzeslo, to zaczynam
        z towarzyszem podrozy opowiadac o katrastrofach lotniczych. Namietnie ogladam na
        NG programy o katastrofach w powietrzu, niektore po kilka razy, wiec jest o czym
        opowiadac:)) od razu sie spokoj robi:) (wiem, wiem, wredna jestem)

        Trzymaj sie, mary_an!!

        --
        Message of the day:
        Life is too short to waste your chance. Follow your soul and f*** the rest.
        aleksia w ottawie
    • ja czytalam artkul ze wielu ludzi sie ratuje z katastrof ale to sa
      ci ktorzy potrafia zachowac zimna krew i sa w stanie dzialac. Wiec
      moze lepiej sie nie upijaj i nie bierz za duzo tabletek ;)
    • Ja sie przyzwyczaiłam do wszelkich turbulencji, lot bez trzęsienia to lot
      stracony ;] zaliczyłam tez lądowanie awaryjne, uderzenie pioruna,
      miedzylądowanie, nieopuszczenie sie podwozia... za każdym razem jak cos sie
      dzieje to się modlę, czasami drę się na cały samolot, ale Bóg wie kto leci ;)
      teraz czeka Mnie podroz do RPA, duzym piętrowym samolotem, pierwszy raz bede
      takim leciec i nie mogę się doczekać. AHA- chciałąbym jeszcze kiedys przezyc
      zjezdzanie na tych dmuchanych zjezdzalniach ze skrzydła. Ja po prostu lubię
      adrenalinę.
      --
      Życie jest fajne. Ale fajniej jest, kiedy żyje się fajnie :)
      aluh.fotolog.pl
      • A ja sie dowiadywalam, ile trwa podroz pociagiem do Turcji, ale troche
        zwatpilam, wiec chyba jednak polece :/
        Moze do RPA mozna poplynac statkiem? Tylko kurna ci piraci.
        Najlepiej siedziec w domu w kasku na glowie i sie nigdzie nie ruszac,
        najbezpieczniej.
        • mary_an napisała:

          > Moze do RPA mozna poplynac statkiem? Tylko kurna ci piraci.

          Piraci grasują akurat z drugiej strony Afryki. W drodze do RPA
          piraci ci nie grożą. Ale od razu uspokajam - turystycznym statkiem
          się nie da do RPA. Najdalej doplywają do Walvis Bay w Angoli. Tam
          można na drugi statek, wynająć samochód, albo w pociąg. Chyba, że
          się nadasz na paczkę, to dasz radę statkiem towarowym do Durbanu
          dopłynąć. Pytanie jeszcze tylko czy masz wystarczająco dużo kasy. 3
          klasa z Londynu do Walvis Bay kosztowała trzy lata temu około 6 000
          GBP.
          • Na razie mi sie nie spieszy jakos bardzo do RPA, moge poczekac, az bedzie mnie
            staz na statek. Albo az przestane sie bac latania :)
            Ale w sumie to jestem zdziwiona, ze wiecej osob ma ten problem, myslalam, ze
            jestem jedyna. Przynajmniej bede sie lepiej czula nastepnym razem jak bede
            wsiadala do samolotu (brrrr), ze nie tylko ja tak mam.
    • Nie lataj :) Ja zrezygnowałam i jest mi z tym świetnie :D
      --
      TooL
    • "Nie bój się. W razie wypadku i tak nic nie będziesz w stanie
      zrobić. Widocznie tak musiało być."


      Tak powiedziała do mnie siostra przed moim pierwszym lotem, przed
      którym cała chodziłam ze strachu.:))
      I jakoś tak w czasie lotu staram się nie myśleć o tym, że jestem
      wysoko. Czytam książkę i wcinam cukierki.
    • O wiele częstsze są wypadki samochodowe.
      Gdy idziesz drogą, też może Ci się coś przytrafić.
      Nie należy myśleć o ewentualnej katastrofie, bo można od tego zwariować.
    • Ech, ja tez za kazdym razem jak slysze o katastrofie samolotu to
      boje sie odrobine bardziej.
      W zeszlym roku przezywalam katastrofe McDonnell Douglasa Spanairu,
      teraz ten biedny Airbus...
      W ogóle bardzo przezywam katastrofy lotnicze. Jeszcze tutaj - nikt
      nie wie co sie stalo, samolot zniknal z radarów... Do tego to
      zdjecie z lotniska De Gaulle'a: Lot z Rio de Janeiro - delayed.
      Brrr, az dreszcze mnie przechodza :/
      Nocne loty 'long haul' sa dla mnie wyjatkowo przerazajace. Kurde,
      trzeba miec nerwy ze stali zeby byc pilotem na takich trasach.
      Przeciez nic zupelnie nie widac, za szyba jest tylko wielka czarna
      dziura. Wiadomo, powiecie, piloci patrza na radary i przyrzady - ale
      to chyba jednak nie to samo, co dzienny lot przy dobrej widocznosci.
      Ostatnio jak lecialam z Berlina do Dublina, to caly mijany lad bylo
      idealnie widac pod nami - potem porównujac zdjecia z Google Earth
      zidentyfikowalam pare miejsc w Niemczech i Holandii. Moze to tylko
      punkt widzenia laika, ale jesli by sie cos dzialo, to na slepo
      ciezko posadzic samolot, a w w/w warunkach byloby to chyba znacznie
      latwiejsze.

      A co do samego lotu, to nie cierpie startu - szczególnie tego
      momentu, kiedy zaraz po dynamicznym oderwaniu sie od ziemi, ciagle
      pnac sie do góry, samolot wyraznie zwalnia a silniki nieco cichna -
      wtedy mam wrazenie, ze zaraz runiemy na ziemie :/

      W sobote rano lece. Trzymajcie kciuki!
      • ja sie nie boje. a jak lecialam samolotem i slyszalam o wypadkach to sobie
        myslalam. w zadnym wypadku nie uczestniczylam, nie mialam zlamanych konczyn, ani
        zadnych urazow. przeciez nic mi sie nie stanie :)

        jak moj facet lecial rok temu do angli to sie zastanawialam co ja zrobie jak mi
        go zabraknie, ze oszaleje z rozpaczy i czekalam na jakies jedno slowo ze
        wyladowal i ze wszystko jest ok.
        --
        miec ladne, ale nie za szczuple nogi ;)
        na stepperze od 23 kwietnia :)
      • > A co do samego lotu, to nie cierpie startu - szczególnie tego
        > momentu, kiedy zaraz po dynamicznym oderwaniu sie od ziemi, ciagle
        > pnac sie do góry, samolot wyraznie zwalnia a silniki nieco cichna -
        > wtedy mam wrazenie, ze zaraz runiemy na ziemie :/

        10/10. Jestem wtedy blada jak sciana, mam lodowate mokre dlonie i w ogole mam
        wrazenie, ze zaraz umre. Nic innego na calym swiecie mnie tak nie przeraza, moze
        jeszcze weze, ale z nimi nie mam na szczescie wiele do czynienia. Tylko raz jak
        bylam na egzotycznej wycieczce to mi taki ogroooomny trzymetrowy waz "przebiegl"
        droge, a z samolotami mam niestety czesto do czynienia :(
    • boisz się latać czy śmierci?

      W czasach kiedy spokojna, bezbolesna śmierć ze starości jest rosnącym ewenementem, śmierć w wypadku samolotowym jest dużo lepszą opcją od powolnego konania z powodu przewlekłej choroby
      • > boisz się latać czy śmierci?

        Jestem za mloda, zeby umrzec. Jak bede miala 85 lat i oddychala przez rurke i
        ciagnela za soba butle z tlenem, to moze rzeczywiscie przyjemniej zginac w takim
        wypadku, niz dogorywac przez nestepne 20 lat. Ale teraz jest jeszcze
        zdecydowanie za wczesnie zeby pozegnac sie z tym swiatem.
        W katastrofie samolotu, statku, samochodu mam zawsze jakies szanse na przezycie.
        W samolocie szanse sa rowne 0 i to mnie najbardziej przeraza.
        Aha, jeszcze bardziej od samolotu przerazaja mnie lodzie podwodne.
    • eeee, przecież jak masz pisane zginąc w katastrofie samolotu to nawet jak w ogóle przestaniesz latac, samolot spadnie na Ciebie. nie wszystkie spadają do oceanu przecież...

      nie ma co się bać, trzeba się cieszyc pobytem w przestworzach, alkohol w powietrzu jest fajny bo dużo lepiej działa :)
    • Tez sie bardzo boje, najbardziej startowania i ladowania.
      Ale skoro sie kocha podroze lub nie ma innych opcji, to coz, trzeba
      podjac ryzyko.

      Podziwiam stewardesy. Zawod dla odwaznych.

      --
      www.youtube.com/user/wdeszczurosne
      • kierowca autobusu to zawód obarczony dużo większym ryzykiem wypadku niż
        stewardessa. Ci to muszą być dopiero odważni.
        --
        Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
        • Gdyby latanie samolotem było takie niebezpieczne to każdy pilot musiałby być
          samobójcą... Myślę właśnie, że on bardzo dobrze zdaje sobie sprawę jak działa
          maszyna, którą lata i ma pojęcie o jej stanie technicznym.
    • Ja sie zawsze troche stresuje, panikowalam za pierwszym razem, ale potem to
      pokochalam. A najbardziej lubie start, ladowanie, trubulencje i jak samolot
      skreca :)) Moglabym latac przez cale zycie.
      --
      70/95= 30FF

      75B nie istnieje. 80D teznie.
    • Nie latam duzo, ale najlepiej wspominam lot z NY do Warszawy noca-kocyk, filmik,
      malo ludzi, miejsce obok mnie wolne, wiec mozna sie wylozyc, przespalam ze 4
      godziny... jak tak patrzylam- na lotnisku bedac jeszcze- ile samolotow startuje
      z JFK, niemal jeden za drugim i jak uswiadomisz sobie, ile w tej minucie wlasnie
      startuje i laduje z roznych czesci swiata i nic nie slyszysz o katastrofach-to
      mysle, ze mozna sie uspokoic. Tak, jak juz wiele osob przede mna pisalo
      (podejscie racjonalne)- duzo wiecej osob ginie w wypadkach samochodowych i o
      nich sie nawet nie zawsze mowi (chyba ze o prawdziwych kraksach) a o wypadku
      samolotu mowia zawsze-bo tak rzadko to sie dzieje. Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.