Dodaj do ulubionych

Kobieta w ciąży chce rozwodu!

07.06.09, 18:28
Moja koleżanka jest w 15 tyg ciąży. Właśnie mnie zapytała, czy nie mogłabym
być świadkiem na jej sprawie rozwodowej. Abstrahując od tego, że nie w smak mi
teraz świadkować na sprawie rozwodowej, zwłaszcza że sama jestem w ciąży, nie
wiem co myśleć o tej sytuacji.

Małżeństwem są od 5 lat, z tym że mąż trzy lata przesiedział w stanach. Ona
przez te trzy lata walczyła bezskutecznie o wizję, więc wrócił niedawno, a ona
zaszła w ciążę.

Teraz twierdzi, że on to już inny człowiek, że ten wyjazd go zmienił i ona już
się przyzwyczaiła do bycia samą. Jego osoba ją denerwuje, jego nawyki
wyprowadzają z równowagi i stwierdziła, że go nie kocha. On na to, że jest
"przewrażliwiona i jej przejdzie", kompletnie to ignoruje, traktuje w
kategoriach ciążowego kaprysu. Jednak mnie jej argumenty przekonują - są
rzeczowe i konkretne, przemyślane. Sama nie wiem. Ona chce wnieść pozew już
teraz, ale ja nie wiem jak uzyska rozwód skoro mąż się nie zgadza, a ona jest
w ciąży?
Edytor zaawansowany
  • 07.06.09, 18:31
    To trudna sytuacja, ale nikt jej zmusi do kochania tego faceta.
  • 07.06.09, 18:37
    Czesto jedna strona sie nie zgadza. A co to zmienia, ze jest w ciazy? To ona czy
    jej brzuch wziela slub z tym facetem? 3 lata moga czlowieka bardzo zmienic, po
    co ma sie z nim meczyc? Skoro podjela decyzje, a ty jestes jej przyjaciolka, to
    powinnas to uszanowac i ja wspierac, ewentualnie szczerze porozmawiac, a nie
    pisac o tym na forum i omawiac zycie kolezanki z obcymi ludzmi. Chyba ona wie
    najlepiej co robi i dlaczego to robi, wiec moze lepiej zapytaj ja a nie
    forumowiczow.
  • 07.06.09, 18:41
    A co to zmienia, ze jest w ciazy?

    To, że aby dostać rozwód, należy udowodnić m.in., że ustało pożycie małżeńskie i
    wspólnota gospodarcza, a jak na dłoni widać, że jest odwrotnie.
  • 07.06.09, 18:46
    A jak ma miesieczne dziecko, to juz moglo ustac? A jak roczne? A jak
    piecioletnie? Gdzie niby ma byc ta magiczna granica ustania pozycia malzenskiego?

    W ogole jak sie nie dostanie rozwodu to co? Nie znam sie na prawie rozwodowym w
    Polsce - ale zakladajac, ze ona chce rozwodu, nie udowodni ustania pozycia to co
    sie dzieje? Ma sie od niego wyprowadzic i odczekac kilka miesiecy i wtedy zlozyc
    pozew? W sumie ciekawie - tutaj gdzie mieszkam ludzie sa bardziej wyluzowani pod
    tym wzgledem - chcesz sie rozwiesc do sie rozwodzisz i do widzenia - mozesz
    zaczynac nowe zycie.
  • 07.06.09, 19:01
    Widzisz, w Polsce jest inaczej. Małżeństwo traktowane jest jako zobowiązanie.
    Aby je rozwiązać trzeba wykazać ze ustało (przede wszystkim brak pożycia i
    wspólnego gospodarstwa domowego), często sądy za taki okres odpowiedni uznają
    jeden rok. Ponadto nie można uzyskać rozwodu bez zgody współmałżonka, chyba że
    wykaże się jego winę.
  • 07.06.09, 20:39
    sueellen napisała:

    > A co to zmienia, ze jest w ciazy?
    >
    > To, że aby dostać rozwód, należy udowodnić m.in., że ustało
    pożycie małżeńskie
    > i
    > wspólnota gospodarcza, a jak na dłoni widać, że jest odwrotnie.

    Z tego co wiem obowiązuje zasada przynajmniej rocznej separacji.
    Aczkolwiek.. sa sytuacje gdy sad uznaje ze wspolnota malzenska
    rozpadla sie mimo, ze partnerzy mieszkali ze soba i "spelniali"
    obowiazki z tego wynikajace.



    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Opowiadam
  • 07.06.09, 18:39
    Dostanie rozwód jeżeli udowodni winę męża. Zapewne po to potrzebuje ciebie.
    Zastanów się lepiej o co mogą cie pytać na rozprawie.
  • 07.06.09, 18:49
    Ona chce tylko, bym potwierdziła, że męża nie było trzy lata, po jego powrocie
    zmienił się jego styl życia, ubierania, jedzenia, zainteresowania, zarządzania
    pieniędzmi, hobby (zaczął np grać w golfa), zmienił nawet poglądy polityczne. To
    wszytko jest takie nie do pogodzenia z polskimi realiami. Ją denerwują jego
    nawyki, od starych mieszkając sama się też odzwyczaiła i w sumie cała jego
    obecność ją irytuje. Nie cieszy się już, że wrócił.
  • 07.06.09, 18:51
    To po co zaciążyła z facetem, od którego ją odrzuca. Poza tym, jeśli mąż się nie
    zgadza, to trudno będzie uzyskać orzeczenie o porozumieniu stron, a raczej
    orzeczenie ze wskazaniem winy? Czyjej?
  • 07.06.09, 19:02
    po co ? dla kasy ! ona siedziala 3 lata na dupie, a on jej pewnie słał dolary,
    teraz cwaniara złapała go na dziecko i przez nastepne 20 lat będzie żerowała na
    jego forsie, siedząc w domu i pierdząc w stołek.

    biedny chłop, za te amerykańskie dolary tylko garba na pół życia sobie wyhodował
  • 07.06.09, 19:03
    z drugiej strony pewnie odbijają jej hormony, on jest wszystkiemu winien bla bla
    bla , nie kocha go, jest poirytowana, a zbrzuchaciła się chętnie ... na jego
    miejscu zażądałbym testów na ojcostwo, nie zdziwiłbym sie gdyby to było dziecko
    jakiegoś 'pocieszacza'
  • 07.06.09, 19:12
    A jej właśnie przyszło do głowy by na rozprawie skłamać, że to nie jego dziecko,
    żeby ten rozwód otrzymać. Wiem, jednak że tego nie zrobi, bo byłoby to świństwo,
    a ona nie jest do tego zdolna.
  • 07.06.09, 19:08
    To akurat wredne i bardzo niesprawiedliwe oskarżenia. Ona pracuje, żadnych
    pieniędzy jej nie słał. On całą kasę zostawiał dla siebie. Planowali tam
    zamieszkać razem, nie zarabiał by pompować pieniądze do kraju. Żył normalnie -
    pracował, zarabiał i wydawał. Ona utrzymywał się sama. Zaszła w ciążę zaraz po
    jego powrocie. Jedyną osobą, która w tym związku pierdzi teraz w stołek jest
    właśnie on! A teraz przeproś.
  • 07.06.09, 19:10
    Tylko widzisz, jeśli go na to stać, może pierdzieć w ten stołek. Rozumiem, że
    koleżanka, ale mam opory, by wtrącać się w takie sprawy, jesli znasz relację
    tylko z jednej strony. O jaki typ rozwodu jej chodzi" z orzekaniem o winie
    (czyjej?) czy za porozumieniem stron?
  • 07.06.09, 19:13
    Ona by chciała bez orzekania o winie. Sama nie czuje się winna i nie uważa by on
    również był winien.
  • 07.06.09, 19:45
    sueellen napisała:
    >A teraz przeproś.

    hahahaha, nie ;D
  • 07.06.09, 20:04
    Bezczelny wstrętny cham i prostak :P
  • 07.06.09, 22:08
    a ja ją rozumiem, rozeszliśmy się z mężem gdy byłam w ciąży, to
    niekoniecznie są hormony, u nas to było bardzo świadome i oboje
    uznaliśmy że tak bedzie lepiej. nie oceniaj tego, to jej decyzja, na
    rozprawie wystarczy ze powiesz prawde. takie sytuacje wbrew pozorom
    nie sa czarno białe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.