Dodaj do ulubionych

Co robicie aby wyprowadzic partnera z rownowagi???

20.07.09, 19:35
Tak specjialnie.

Ja, na przyklad, gdy sie poklucimy, to po krotkim czasie zaczynam
sie diabolicznie usmiechac sama do siebie. (nie robie tego czesto
aby go nie przyzwyczaic). Maz wtedy nie ma pojecia o co chodzi,
czemu zamiast chodzic wkurzona to mam swietny humorek i jeszcze ten
tajemniczy usmieszek……. Wtedy wyprowadza go to z rownowagi,
dopytuje sie o co chodzi, hahahaha. Szuka co moglam przeskrobac, a
ja sie w duszy jeszcze bardziej smieje.
Edytor zaawansowany
  • 20.07.09, 19:38
    Bo ja z dotychczasowej lektury twoich postów wnioskowałem, że gimnazjum już
    skończyłaś.
  • 20.07.09, 19:42
    <lol>
    --
    Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś
    odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
  • 20.07.09, 19:44
    lol, nigdy nie mowilam ze jestem dojrzala osoba jak na moj wiek :)

    O bony, przeciez to jest smieszne jak cholera.
  • 20.07.09, 19:45
    no to dałam się nabrać że masz poczucie humoru ;/
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • 23.07.09, 17:32
    Ja gdy byłam z moim ex, dotykałam jego policzków moim zimnym nosem
    hahahaha trafiało go!!!
  • 20.07.09, 19:40
    Nie ma to jak wyprowadzić osobę z równowagi- tą z którą się żyje, kocha i
    szanuje- "tak specjalnie".....
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 20.07.09, 19:54
    Taaak, juz ja uwierze ze kazda kobietka to taki aniolek ze nigdy
    nie chciala uszczypnac partnera - nawet jak zasluzyl. Pewnie!
  • 20.07.09, 20:24
    jak "zasluzyl" to mu mowie co i dlaczego ale nie bawie sie w glupie
    gierki, nie rozumiem tego typu zachowan i takowych nie toleruje
    --
    tylko zdechłe ryby płyną z prądem ;)
  • 20.07.09, 20:34
    Najgorsze to są takie zabawy w ciuciu-babkę- w ogóle z nich dobrego nic nie wynika.
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 20.07.09, 20:33
    To,że tobie takie pomysły dojrzewają pod kopułką to jeszcze nie znaczy,że innym też.
    Wyobraź sobie,że nie robię takich rzeczy "specjalnie"- nie bawię się uczuciami
    drugiej osoby na której mi zależy- nawet gdyby sobie zasłużył to się siada i
    rozmawia,a nie robi na złość.
    Choć muszę przyznać,że mój sobie nigdy nie zasłużył- przynajmniej do tej pory- a
    ta pora to już dłuuuugi czas trwa.
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 20.07.09, 19:52
    co?
    nie bawie sie ludzmi
  • 20.07.09, 20:11
    A przepraszam, po kiego grzyba coś takiego robić?
    Jak mam zły dzień i się muszę odstresować to idę na spacer, ew. dewastuję jakieś
    coś w dowolnej grze strzelankowej (jeśli na dworze akurat pada), opcjonalnie
    wyklinając lamerstwo "kolegów" z serwera (kobietom jakoś się nie odszczekują).
    Po jaką chorobę wyżywać się na osobie, która ma być Ci najbliższa? Na dzieciach
    też będziesz?

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 20.07.09, 20:13
    ale to nie jest wyzywanie sie a bardziej podszczypanie.

    Kurde, tu jakies aniolki same sa.
  • 20.07.09, 20:15
    Jak dla mnie "wyprowadzić z równowagi" ma inny ciężar gatunkowy niż "wymienić
    złośliwości"... Drugie jest w porządku, pierwsze to przegięcie i chamska
    manipulacja.

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 20.07.09, 20:23
    No ale widzialas moj przyklad, i chyba mozna domyslec sie o jakie
    zaczepki mi chodzi.

    Ale moze powinnam uzyc innego slowa. np: co robicie aby
    zdezorientowac partnera, lol .
  • 20.07.09, 20:35
    A po co mamy go dezorientować?
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 20.07.09, 20:50
    Oj tak sobie. Aby bylo ciekawiej, smieszniej.

    Bony, nie mialam pojecia jak bardzo kobietki sie uraza tym co
    napisalam. Moze to i jest dziecinne, ale ja taka jestem: duzo sie
    smieje w moim zwiazku, bo bez smiechu zycie jest nie jest warte.

    I z partnera tez sie smieje i czasami nabijam. czemu nie! zycie
    nie jest takie sztywne ze nie mozna sie z siebie smiac.
  • 20.07.09, 21:23
    Ale czemu sądzisz,że ktoś jest urażony- w końcu nie nas z równowagi wyprowadzasz....
    Nawet nie masz pojęcia ile my się śmiejemy w naszym związku-zwłaszcza mój facet-
    i wcale nie potrzebujemy do tego wzajemnego wkurzania się.
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 20.07.09, 21:35
    nie wiem, widac to kwestia osobowosci.

    Dziwie sie tylko ze tyle kobiet pisze o zlych mezach i jak czesto
    sie kluca, a zadna sie nie przyzna co naprawde zrobily aby doszlo
    do awantury. Nie mowie ze to ich wina, ale ze 100 klutni pewnie te
    50 jest.
  • 21.07.09, 20:34
    No widzisz, bo te co mają dobrych nie muszą się wyżalać i dlatego nie piszą w
    stylu "ale mnie mój wkoorwił..."
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 24.07.09, 13:41
    sorry, ale już po raz co najmniej drugi używasz słowa "kłócić" pisząc je przez
    "u" :// no nie moge na to patrzec po prostu...
  • 20.07.09, 22:22
    Ja tam nie funduje innym tego czego sama nie chciałabym
    doswiadczac..
    brzydze sie manipulacjami ktore maja na celu tylko wypwordzenie z
    rownowagi i zranienie osoby poddawanej takim działaniom. Juz raz
    bylam tego ofiara.. nic przyjemnego.

    Tobie srakpertka to sie chyba wybitnie musi nudzic w zwiazku, zeby
    faceta z rownowagi wyprowadzac.. Ot tak dla samego fanu...
    Albo jestes po prostu tak podła.
    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 20.07.09, 22:40
    oh, bez przesady. zaraz tam podla.

    Wcale nam sie nie nudzi. jestesmy razem ponad dekade a odkrywamy
    sie na nowo jakbysmy sie poznali tydzien temu.

    PS: nie chodzilo mi zeby kogokolwiek zranic. Bony, usmiechanie sie
    do siebie nie jest chyba ranieniem, co? jaks przesada tu panuje.
    Mnie brzydzi w ludziach brak dystansu do siebie i do innych.
  • 20.07.09, 22:55
    skarpetka_szara napisała:

    > oh, bez przesady. zaraz tam podla.

    och nie no jestes swiatłym przykładem altruizmu gdy wyprowadzasz
    partnera z rowniwagi, dezorientujesz i jeszcze sie swietnie bawisz
    no nie..


    > Wcale nam sie nie nudzi.

    Serio? Nie widac po tym co piszesz..

    > jestesmy razem ponad dekade a odkrywamy
    > sie na nowo jakbysmy sie poznali tydzien temu.

    Czyzby wkur.ianie partnera było nowym sposobem poznawania człowieka
    którego sie kocha.. Fascynujace..


    > PS: nie chodzilo mi zeby kogokolwiek zranic.

    A przepraszam o co?? Lubisz jak sie Ciebie celowo wkur.ia? Jak ktos
    doskonale wiedzac co Cie wyprowadzi z rownowagi z premetydacja to
    stosuje? Jak to nazwiesz? czuloscia w zwiazku??

    > Bony, usmiechanie sie
    > do siebie nie jest chyba ranieniem, co?

    Nie usmiechanie sie nie.
    Ale motywacje takiego usmiechu juz tak. A Twoimi było wyprowadzenie
    z rownowagi człowieka którego kochasz. Moze to nowa forma wyznania
    miłości?
    Moze ja sie nie znam ale generalnie w moim otoczeniu oraz zwiazku
    panuje rpzekonanie, zeby nie działac na szkode partnera z
    premedycja.

    > jaks przesada tu panuje.

    Sąąądzisz??
    Tylko dlatego, ze dla wiekszosci ludzi dziecinada jest robienie
    czegos na szkode partnera z premedycja??
    Faktycznie.. no przesada.. No przeciez to standard ze powinno sie
    wku...ac partnera tak dla fanu zeby popatrzec jak traci cierpliwosc.

    > Mnie brzydzi w ludziach brak dystansu do siebie i do innych.

    A mnie brzydzi w ludziach bezinteresowna skur*** i chowanie tego pod
    "dysnansem do siebie".


    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 20.07.09, 23:07
    Wow, relaks, erillzw, bo zaraz wyjda ci zylki na wierzch.

    Nie ma sensu ta dyskusjia. Kazdy zyje w soim zwiazku tak jak mu
    dobrze. Ja, gdy raz na pewnien czas podszczypie partnera, i to w
    humorystyczny sposob, jest ok (dla mnie). Dla ciebie nie, ale
    pewnie inne Twoje poczynania by mi nie pasowaly, wiec kwita.

    Dla mnie zycie polega na tym aby miec poczucie humoru i sie jak
    najwiecej smiac. I to z mezem robimy. Czasami z siebie nawzajem,
    ale najczesciej razem. I jest nam dobrze.

    I jeszcze jedno: w klutni, jezeli mam wybrac droczyc sie na
    partnera, a robic z niego jaj - to wybiore to drugie. I zdarzalo
    mi sie w klutni pokazac jezyk, lol tez. Ty to nazwiesz dziecinada,
    a dla mnie to zadna obraza.
  • 21.07.09, 01:07
    skarpetka_szara napisała:

    > Wow, relaks, erillzw, bo zaraz wyjda ci zylki na wierzch.

    A kto Ci powiedział, że jestem zdenerowowana.
    Matko.. Dosadnosc to nie synonim złosci. Juz ktorys raz ktos to
    myli..


    > Nie ma sensu ta dyskusjia.

    Sama ja zaczelas :>

    > Kazdy zyje w soim zwiazku tak jak mu
    > dobrze.

    I owszem. ale opisujac swoje zachowania w tym zwiazku na forum
    publicznym powinno sie miec swiadomosc, ze mozna zostac ocenionym z
    poziomu innych postaw niz masz Ty.

    > Ja, gdy raz na pewnien czas podszczypie partnera, i to w
    > humorystyczny sposob, jest ok (dla mnie). Dla ciebie nie, ale
    > pewnie inne Twoje poczynania by mi nie pasowaly, wiec kwita.

    Widzisz mamy inne definicje podszczypywaniea w humorystyczny sposob
    partnera.


    > Dla mnie zycie polega na tym aby miec poczucie humoru i sie jak
    > najwiecej smiac. I to z mezem robimy. Czasami z siebie nawzajem,
    > ale najczesciej razem. I jest nam dobrze.

    Swietnie. Wy sie moze dobrze bawicie wku...ajac sie nawazjem. Ja z
    moim preferujemy inne formy rozrywki, smiechu i zartow.


    > I jeszcze jedno: w klutni, jezeli mam wybrac droczyc sie na
    > partnera, a robic z niego jaj - to wybiore to drugie. I zdarzalo
    > mi sie w klutni pokazac jezyk, lol tez. Ty to nazwiesz
    dziecinada,
    > a dla mnie to zadna obraza.

    Akurat pokazanie jezyka to nic takiego. bardziej chodziło mi o
    swiadome działania majace na celu wyprowadzanie go z rownowagi z
    oberwowanie z rosnaca satysfkacja jak to działa oraz dobra zabawa
    przy tym.
    No coz kazdy ma swoje formy rozrywki. Kazdemu wedle potrzeb. I tak
    jak kazdy lubi co innego tak kazdy moze odniesc sie do czegos co
    jest dla niego niezrozumiale czy niesmacze. I o. cala filozofia.


    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 21.07.09, 01:24
    dobrze erillzwo,
    stanmy na tym ze mamy inne poczucie humoru.

    Dla mnie ludzie ktorzy sie nie brechaja na ten watek sa po prostu
    nie-smieszni.
    Ale rozumiem ze dla ciebie tacy ludzie jak ja sa po prostu nie-
    fajni.

    I jest ok, zycie jest nadal piekne.
  • 21.07.09, 23:44

    > ktorzy sie nie brechaja na ten watek

    Co robią? :DD

    --
    I am in love with a robot
  • 20.07.09, 20:18
    brawo, szara-skarpetka (albo skarpetka szara - wszystko jedno). nie dosyć że
    urządzasz mu pijane awantury to jeszcze na trzeźwo z premedytacją wkurzasz.


    --
    :)
  • 20.07.09, 20:20
    to, to nic, na dodatek wszędzie widzi macki KK ;-)
    --
    chłe, chłe
  • 20.07.09, 20:21
    weź jej o tym nie przypominaj, może chociaż ten wątek się uchowa..

    --
    :)
  • 20.07.09, 20:24
    wole widziec macki KK (a nie KKK?) niz na kazdym kroku powtarzac
    jakie sie ma piekne dzieci.
  • 20.07.09, 20:45
    słonko, zajrzyj wyszukaj sobie moje posty z ostatniego tygodnia i znajdź choć
    jeden, w którym wspomniałam o tym. A po bezowocnym poszukiwaniu możesz spokojnie
    zacząć diabolicznym uśmieszkiem dręczyć Bogu ducha winnego męża.
    --
    chłe, chłe
  • 20.07.09, 20:56
    Jak masz zamiar takie wielkie NIC tutaj wpisywac to sobie daruj.

    a wracajac do dzieci - to pisze to, co zauwazylam w Twoich
    wpisach. Nie, nie w ostatnim tygodniu ale jak patrze na Twoj nick
    to od razu widze "dwie najpiekniejsze dziewczynki na swiecie", "jak
    bys mogla miec takie piekne dzieci jak ja to bys od razu zaszla w
    ciaze", albo "nikt nie takich pieknych dzieci jak ja"... - nie
    cytuje doslownie, ale cos bardzo bliskiego.
  • 20.07.09, 21:11
    Widzisz to, co chcę, byś widziała. Wiadomo, że piszę tylko tyle, ile mój
    wewnętrzny filtr przepuści. Stąd wiadomości o tym, że siedzę w domu z dziećmi,
    że nie mieszkam w Polsce, czasem coś o mężu, czasem o tym, co robiłam kiedyś.
    Rzeczy, które nickowi alpepe nadają ludzką twarz, nic więcej, żadna moja
    historia życia. Pamiętasz, jak się wściekłaś, jak ktoś się pod ciebie podszywał?
    Bo on wykorzystał wszystko to, co wcześniej wypaplałaś i wyolbrzymił,
    ośmieszając cię. Mnie się nie da ośmieszyć, bo albo będę się śmiała z
    ośmieszającym, albo po prostu wszelkie podszywki zostaną od razu zdemaskowane.
    I na koniec uwaga, nie ośmieszaj się, traktując to forum i swój wątek, jak
    prywatny folwark. Będę pisać kontrowersyjnie, kliknij na kosz, wyszarz mnie
    sobie, ale daruj sobie zabranianie komukolwiek wpisywania się w twoje wątki, bo
    to równie komiczne jak szumne zmiany nicka i obrażanie się na podszywki.
    --
    chłe, chłe
  • 20.07.09, 21:32
    Nawet nie wiem co ci odpisac bo piszesz znowu nie na temat.
    Sugerujesz abym wiecej detali trzymala dla siebie albo pod innym
    nickiem?

    Nie zabranialam tobie wpisywala mi sie - powiedzialam ze jezeli nie
    masz nic konkretnego do powiedzenia to zebys sobie darowala. To nie
    zakaz.

    Tak, byc trolowanym nie jest czyms milym, bo przyzwyczailam sie do
    tego forum, aczkolwiek nie bylo to koncem mojego zycia(nie pierwsze
    i nie ostatnie). Mialam utrudniona komunikacjie i tyle. Gdy
    wychodzilam z pracy smialam sie z tego tak samo jak inni zapewne
    tu.

    Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
    przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa buraki
    tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i kiedy
    tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
    watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie nie
    wygra.
  • 20.07.09, 21:46
    skarpetka_szara napisała:

    > Nawet nie wiem co ci odpisac bo piszesz znowu nie na temat.
    No dobra, dla mnie to żenada, to, co robisz, teraz jest na temat, ale lepiej ci
    od tego się nie zrobiło.
    > Sugerujesz abym wiecej detali trzymala dla siebie albo pod innym
    > nickiem?
    Zrobisz, co będziesz chciała. Forum jest jak świat, ale w swoim świecie
    większość ludzi znasz, lepiej lub gorzej, ale obracasz się w pewnych kręgach,
    wiesz, jakim kodem się ci ludzie posługują, na forum wejdzie każdy, z jednej
    strony to fascynujące, z drugiej nie wiadomo, gdzie i kiedy możesz oberwać,
    wtedy najbardziej pomaga dystans, również w podawaniu informacji o sobie.
    Drugiego nicka nie polecam, łatwo się zapomnieć, autocenzura i kreacja nicka
    lepsza.
    > Nie zabranialam tobie wpisywala mi sie - powiedzialam ze jezeli nie
    > masz nic konkretnego do powiedzenia to zebys sobie darowala. To nie
    > zakaz.
    Równie dobrze mogłaś mnie z zasady nie czytać, albo wyszarzyć, albo oszczędzić
    energię zużytą na odpisywanie mi. To więc działa w obie strony.
    >
    > Mialam utrudniona komunikacje i tyle. Gdy wychodzilam z pracy smialam sie z
    tego tak samo jak inni zapewne tu.
    Okej, to twoja wersja, z boku wyglądało to inaczej, ale w sumie masz rację,
    prawdę kształtujesz ty.
    >
    > Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
    > przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa buraki
    > tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i kiedy
    > tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
    > watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie nie
    > wygra.
    Słuchaj, ale właśnie najfajniejsze są takie luźne dyskusje, co do wanilinowej,
    cóż, ktoś tu mi ostatnio wypomniał moje (po)wpisy, wiesz może kto?

    Dobra, spadam, w realu też jest życie.

    --
    chłe, chłe
  • 22.07.09, 19:28
    skarpetka_szara napisała:


    > Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
    > przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa buraki
    > tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i kiedy
    > tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
    > watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie nie
    > wygra.

    no co Ty?! ja Cię tylko humorystycznie podszczypuję, drętwa jakaś jesteś jeśli
    nie widzisz w tym nic zabawnego :F


    --
    :)
  • 22.07.09, 19:31
    wanilinowa napisała:

    > skarpetka_szara napisała:
    >
    >
    > > Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
    > > przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa
    buraki
    > > tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i
    kiedy
    > > tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
    > > watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie
    nie
    > > wygra.
    >
    > no co Ty?! ja Cię tylko humorystycznie podszczypuję, drętwa jakaś
    jesteś jeśli
    > nie widzisz w tym nic zabawnego :F
    >
    >

    ;D ;D ;D ;D

    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 20.07.09, 20:25
    A ja cie skarpeta rozumiem, tez lubie mojemu facetowi dokuczac w ramach rozrywki
    jak mi sie nudzi. Latwo go wyprowadzic z rownowagi poruszajac drazliwy temat
    polityczny lub religijny, bo mamy rozne poglady na te sprawy. Np. rzucam sobie
    mimochodem "Czytalam dzisiaj artykul na gazecie.pl o..." (nie znosi gazety
    heheh). I juz klotnia gotowa. Dodatkowo jest zazdrosny, wiec mu czasami
    opowiadam o jakims facecie (np. nowy kolega z pracy) nieco koloryzujac. Czasami
    wypominam mu jakas historie sprzed dwoch lat, zawsze sie wtedy strasznie wscieka
    - nie wiem czemu, ja bym to olala. Jest b. drazliwy :) Czasami mu mowie, ze jest
    starym nudziarzem i ze kupie mu bilet na gry w bingo z emerytami, to go tez
    denerwuje, jest na tym punkcie wrazliwy :)

    A z tym usmiechem to on ma podobnie - jeszcze bardziej od mojego gadania
    denerwuje go jak za dlugo milcze i mnie zarzuca milionem pytan, czemu tylko tak
    patrze i nic nie mowie :) Jest wtedy slodki.
  • 20.07.09, 20:59
    no... tys jedyna widac. Chyba trzeba miec specyficzne poczucie
    humoru aby to zrozumiec. lol, :)
  • 21.07.09, 09:14
    Nie sądzę aby chodziło o poczucie humoru, raczej o to, że większość ludzi chce
    odrobiny "telenoweli" w życiu. Silne emocje uzależniają. Ja zaspokajam tę
    potrzebę pozytywnymi uczuciami, ty wolisz negatywne, które są łatwiejsze do
    osiągnięcia. Jeżeli twojemu facetowi to pasuje to super, masochiści też mają
    prawo do szczęścia.
  • 20.07.09, 22:43
    Ludzie się jakoś tam dobierają, więc uważam, że Mary_an jest warta swojego
    faceta a on jej...

    --
    Dream coins for the fountain or to cover your eyes
  • 20.07.09, 20:59
    Ja pierdziu! Celowo wku...ać parntera tylko po to, by mieć rozrywkę? Musisz mieć zajebiście nudne życie, skarpetko.
  • 20.07.09, 21:25
    Chyba jednak szare.....
    --
    Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
  • 20.07.09, 21:07
    Wszystkich moich dotychczasowych partnerów wkurzały we mnie następujące rzeczy:
    - to, że ja się na nich nie wkurzam, gdy próbują mnie wkurzyć
    - to, że zabijałam ich swoim spokojem i opanowaniem, gdy oni aż gotowali się ze
    złości i tylko czekali, aż uda im się mnie wyprowadzić z równowagi
    - gdy nie reagowałam zazdrością i krzykiem na ich prowokujące mnie teksty typu:
    "Wiesz, widziałem dziś Kasię, to to dopiero fajna dup.a" tylko "Ty to się w
    ogóle nie znasz, Basia to jest dopiero zaje.bista dup.a"
    - na pytanie: "z iloma mnie zdradzasz?" wydobywałam z siebie skupienie na
    twarzy, po czym odliczałam na palcach nieistniejących kochanków. Ale słyszał to
    co chciał.

    Żaden ze mną nie wytrzymał. Toteż jestem singielką i mam aktualnie chrapkę na
    kolegę z pracy i Potworskiego.
  • 20.07.09, 21:40
    kiedys bylam mloda i glupia i zakochalam sie w strasznym
    perfekcjoniscie/maniaku - pod koniec zwiazku moja ulubiona rozrywka
    bylo lekkie przestawianie (ale tylko odrobine) rzeczy w lazience
    albo w kuchni, tak troche out of synch, potem umieralam ze smiechu
    jak to ladnie wszystko ukladal na 'odpowiednim miejscu'. az sie
    usmiechnelam na samo wspomnienie:)
  • 20.07.09, 21:57
    lol, musze to kiedys wyprobowac.
  • 20.07.09, 22:25
    niestety warunkiem koniecznym jest partner z problemem w stylu OCD
    albo nadmiernym zamilowaniem do porzadku - nie polecam na dluzsza
    mete.
  • 20.07.09, 22:40
    jak już kiedyś pisałam na tym forum, jak chcę wkurzyć mojego narzeczonego to drę
    na nim kota albo psa sąsiadki.
    dzisiaj przyszła mi do głowy nowa myśl - jak będę chciała go wkurzyć to na obiad
    podam mu makaron z dętki. zdaje się, że to rada uniwersalna i na każdego chłopa
    podziała.

    --
    A słucham tylko The Andrzejs i TPN25!
  • 20.07.09, 23:07
    Najszybszym i jednocześnie najskuteczniejszym sposobem wyprowadzenia
    partnera z równowagi, jest silne popchnięcie.
    Można też zastosować metodę: Kochanie, pożycz mi swoją kartę
    kredytową, bo na mojej przekroczyłam już limit!
    Albo: Kasia z pracy napisała do ciebie smsa - pytała, o której to
    spotkanie jutro.
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • 20.07.09, 23:13
    lol, dobre!
  • 20.07.09, 23:16
    -udaję głupią albo że nie słyszę

    -przerywam i chichoczę

    -tańczę i śpiewam do denerwujących piosenek

    -brzdękam talerzami





    --
    E chi se ne frega?
  • 20.07.09, 23:20
    Walimy go z półobrotu wielką poduszką i wtedy się przewraca. Tylko trochę tego
    nie lubi.
  • 21.07.09, 01:11
    wrzucam jego szczotkę do zębów do sedesu lol
  • 21.07.09, 01:18
    NIEEeeeee! hahahahahahahaha. Nie wierze ci, ale dobre!

    Mi pare razy przelecialo przez glowe zeby komus to zrobic, ale
    nigdy sie nie odwazylam.
  • 21.07.09, 01:22
    skarpetka_szara napisała:

    > NIEEeeeee! hahahahahahahaha. Nie wierze ci, ale dobre!
    >
    > Mi pare razy przelecialo przez glowe zeby komus to zrobic, ale
    > nigdy sie nie odwazylam.

    Skoro jestes na tym poziomie proponuje pololic mu kawe.. Poslodzic
    obiad.. I jeszcze nie zapomniaj splunac do kawy..

    OMG xD

    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 21.07.09, 01:26
    skoro tego nie zrobilam (a mysl mi przelknela na temat kogos
    innego) to widocznie NIE jestem na tym poziomie.

    Marnowac jedzienia tez nie lubie, wiec Twoje pomysly sa
    niepraktyczne.
  • 21.07.09, 07:56
    To jeszcze możesz mu przykleić buty do podłogi superglu
  • 21.07.09, 23:46

    Albo posmarować klamki np pastą do zębów. Super odjazd na poziomie zielonej nocy
    na biwaku w gimnazjum. :)

    --
    <ja wam ku... jeszcze pokaze a jak nie to kij wam w d... bo to moje zycie i uj
    wam do tego> by masher
  • 22.07.09, 17:40
    Buuuu!!!! a teraz na obozach to az strach pomyslec aby cos takiego
    zrobic. Jeszcze sie jakis dorosly obrazi? bo to... dziecinne - a
    przeciez bycie dziecinnym to zlo najwieksze.
  • 22.07.09, 19:25
    skarpetka_szara napisała:

    > Buuuu!!!! a teraz na obozach to az strach pomyslec aby cos takiego
    > zrobic. Jeszcze sie jakis dorosly obrazi? bo to... dziecinne - a
    > przeciez bycie dziecinnym to zlo najwieksze.

    Infantylnosc jako cecha jest fajna. Infantylnosc jako charakter to
    dramat.

    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 21.07.09, 01:23
    ale ja żartowałam...
    wnerwianie ludzi chyba nie leży w mojej naturze
    mój brat ma prosty na to sposób-uniemożliwiania swojej ofierze
    zrobienie tego, co ona w danej chwili chce zrobić
    poza tym, jeśli teraz się z kimś zwiążę to z moim
    zielononiebieskookim ideałem i nie będę tracić czasu na denerwowanie
    go, w końcu w codziennej gonitwie i tak zostaje mało czasu ne seks ;)
  • 21.07.09, 07:25
    Nie odczuwam satysfakcji z wyprowadzania kogokolwiek z równowagi. Ty chyba
    głupia jesteś, jeśli cię to bawi.

    --
    "Co to jest kokieteria? Można by chyba powiedzieć, że jest to takie zachowanie,
    które ma temu drugiemu dać do zrozumienia, że zbliżenie seksualne jest możliwe,
    przy czym ta możliwość nie może nigdy wyglądać jak pewność." M. Kundera
  • 21.07.09, 15:23
    Olala, starszna ta szara skarpetka. Dręczy mężczyznę uśmiechając się
    pod nosem!!! Powinno się ją publicznie zlinczować, bo jest
    niedojrzała, jest manipulatorką i wogóle zagraża zdrowiu
    publicznemu. Pogięło was?

    Ja swojego też czasem lubię podręczyć - prowokuję go seksualnie w
    sytuacjach, w których absolutnie nie będziemy mogli sie kochać, każę
    mu pisać wiersze na zadany temat i najgorsze (trudno, pewnie spłonę
    na stosie) - jak mnie wkurzy przyprawiam obiad na ostro.
  • 21.07.09, 17:08
    Dzieki,

    Tez tak wlasnie sobie myslalam ze to forum pelne jest rozwodek,
    zdesperowanych panienek, zon klucacych sie z mezami - a mi sie
    chyba obrywa od kobiet ktore maja perfekcyjne zwiazki i sa
    perfekcyjnymi kobietami, he!

    a ja, przy ktorej nic meza nie trzyma oprocz milosci i checi
    wspolnego zycia - jestem ta zla, a maz masochista. jakas paranoja.

    zazwyczaj te ktore robia z siebie najbardziej swiete - w domu, za
    zamknietymi drzwiami sa najwiekszymi zolzami.
  • 21.07.09, 17:25
    twojabogini napisała:

    > Olala, starszna ta szara skarpetka. Dręczy mężczyznę uśmiechając
    się
    > pod nosem!!!

    Nie no jasne.. ona sie przeciez "tylko usmiecha...
    A ten fragment o tym dlaczego, jaki ma w tym cel i jak sie swietnie
    bawi przy jego osiagnieciu dypolmatycznie pominelas :D

    > Powinno się ją publicznie zlinczować, bo jest
    > niedojrzała, jest manipulatorką i wogóle zagraża zdrowiu
    > publicznemu. Pogięło was?

    Nie wiem jak innych, mnie po prostu dziwi takie zachowanie miedzy
    ludzmi ktorzy sie kochaja.
    Ale kazdemu wedle gustu.

    >najgorsze (trudno, pewnie spłonę
    > na stosie) - jak mnie wkurzy przyprawiam obiad na ostro.

    Super. Jak sie dobrze bawicie w takich gierkach i jestescie
    szczeliwi to ekstra.

    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 21.07.09, 20:48
    twojabogini napisała:

    > Ja swojego też czasem lubię podręczyć każę mu pisać wiersze na zadany temat

    jeśli on to robi to brak słów na określenie takiego Łosia ;))))
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • 21.07.09, 21:12
    Nie rozumiesz bo Twoj to by cie patykiem na dwa metry nie dotknol.
    lol
  • 21.07.09, 21:14
    skarpetka_szara napisała:

    > Nie rozumiesz bo Twoj to by cie patykiem na dwa metry nie dotknol.
    > lol

    gdzie sens gdzie logika? nieumiejętność celowania patykiem osoby postronnej nie
    ma nic wspólnego z rozumieniem czytanego tekstu ale komu ja to piszę ;/


    --
    Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś
    odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
  • 21.07.09, 21:21


    mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
    pozwolic na zarciki z siebie. Osoby ktore nie maja tak intymnej
    wiezi z kochankiem uwazaja takie pomysly za "nie do pomyslenia" bo
    wiedza jak cienkimi nicmi szyty jest ich zwiazek.
  • 21.07.09, 21:25
    skarpetka_szara napisała:

    >
    >
    > mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
    > pozwolic na zarciki z siebie. Osoby ktore nie maja tak intymnej
    > wiezi z kochankiem uwazaja takie pomysly za "nie do pomyslenia" bo
    > wiedza jak cienkimi nicmi szyty jest ich zwiazek.


    Jasne.. a teraz dodaj do tego, ze wszyscy Ci ktorzy sie oburzyli
    opisem 'zarcikow" jakie stosujesz w zwiazku z cała pewnościa ich
    zwiazek jest szyty cienkimi nicmi..
    No bo przeciez.. nie wklurwiaja swojego partnera ot tak dla fanu..
    faaaaktyyyycznieee...
    No coz..


    --
    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
    jadłaby dżem..."

    Piszę
  • 21.07.09, 21:25
    mhm a koleżankom dogryzasz: Ewka-marchewka

    rozumiem, że Twój partner pęka ze śmiechu ja sobie te "żarciki" uprawiasz

    co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz małego.. żartowałam -
    ale ubaw

    cienkimi nićmi szyte? chyba coś Ci się pop..yło ze związkami frazeologicznymi ;/
    jesteś obcokrajowcem?
    --
    Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
    świecie jest o jednego drania mniej (TC)
    ze specjalna dedykacją dla...
  • 21.07.09, 23:37

    > co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz małego.. żartowałam -
    > ale ubaw

    Lacido, umarłam. :DD

    --
    Step in my transporter
    So I can teleport ya
    All around my heavenly body
  • 22.07.09, 00:44
    kitek_maly napisała:

    >
    > > co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz
    małego.. żartow
    > ałam -
    > > ale ubaw
    >
    > Lacido, umarłam. :DD
    >

    Ja tez :D
  • 22.07.09, 03:05
    ja tez. smieszne! Ale to bylby zbyt oczywisty zart, wiec
    niesmieszny. Jakby powiedziec ze krowy to takie zwierzeta z
    dziobem , ktore fruwaja.

    wazne ze starasz sie byc dowcipna... na poczatek.
  • 22.07.09, 10:21
    > co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz małego..
    > żartowałam - ale ubaw

    Kurcze :D Zmarnowałam dobrą kawę i muszę monitor czyścić :D

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 21.07.09, 21:32
    skarpetka_szara napisała:

    >
    >
    > mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
    > pozwolic na zarciki z siebie. Osoby ktore nie maja tak intymnej
    > wiezi z kochankiem uwazaja takie pomysly za "nie do pomyslenia" bo
    > wiedza jak cienkimi nicmi szyty jest ich zwiazek.

    zaczęłaś od perfidnego wku...ania, a teraz piszesz że to niewinne żarciki i mamy
    Ci zazdrościć więzi :D lol

    --
    :)
  • 21.07.09, 21:40
    mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
    > pozwolic na zarciki z siebie


    na zarciki tak ale nie na jakies chore plany i karanie ktorych
    ona/on nie zrozumie do czasu az mu nie wytlumaczysz... no czy to
    jest zabawne?
    manipulowanie, taka gra na emocjach jest niebezpieczna, jesli nawet
    kogos nie skrzywdzisz miej swiadomosc ze to do Ciebie wroci

    poza tym to jest "zabawne" dopoki Twoj partner sobie na to
    pozwala... a jak przegniesz to co? on bedzie plakal a Ty sie
    bedziesz smiala?

    chyba zle zaczelas ten watek Skarpeta i teraz juz sie nie wygrzebiesz
  • 22.07.09, 03:15
    masz racjie, teraz sie nie wygrzebie. :) Ale to przez nad-
    wrazliwcow.

    Ale przeciez ja nie mowilam aby caaaale dnie manipulowac partnera.
    Gdzie tu manipulowanie? Gdzie ja zmanipulowalam partnera????
    Pozatym nigdzie nie pisalam o przeginaniu, przeciez kazdy ma swoje
    granice i ja granice swojego partnera szanuje.

    sorry, ale wasze opinie do mmnie nie przemawiaja.

    miejcie troche dystansu do siebie i innych - swiat bedzie weselszy.

  • 22.07.09, 10:23
    > Pozatym nigdzie nie pisalam o przeginaniu, przeciez kazdy ma swoje
    > granice i ja granice swojego partnera szanuje.

    Tak, bo drażnienie partnera zaraz po kłótni to nie jest przeginanie, tylko objaw
    wielkiej dojrzałości związku...

    Skarpeta, ile Ty masz lat? Ale tak serio?

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 22.07.09, 17:30
    tak numerkowo to prawie 30ci, ale dusza jestem nastolatkiem - i sie
    z tego bardzo ciesze. I moj partner tez chyba jest zadowolony ze
    jestem duchem mloda a nie jak niektore baby ktore ciagle
    mowia: "ach, to nie wypada", "och, ja juz za stara aby pokazywac
    jezyk", "och, jak mozna partnerowi dokuczyc, przeciez tak nie
    mozna, co za dziecinada".

  • 22.07.09, 19:10
    skarpetka_szara napisała:

    > tak numerkowo to prawie 30ci, ale dusza jestem nastolatkiem - i sie
    > z tego bardzo ciesze. I moj partner tez chyba jest zadowolony ze
    > jestem duchem mloda a nie jak niektore baby ktore ciagle
    > mowia: "ach, to nie wypada", "och, ja juz za stara aby pokazywac
    > jezyk", "och, jak mozna partnerowi dokuczyc, przeciez tak nie
    > mozna, co za dziecinada".
    >

    znów się wybielasz, nie pisałaś o dokuczaniu czy droczeniu się, a o perfidnym
    wku...aniu i tak podminowanego partnera.
    czy jemu to się podoba tak samo jak wtedy kiedy wyprowadził się po awanturze
    jaką mu urządziłaś po pijaku? pewnie ci którzy twierdzą że takie awantury są
    niefajne też są "drętwi"..

    --
    :)
  • 22.07.09, 19:20
    Widzę że o wyprowadzce po pijackiej awanturze już ktoś wspomniał, więc ja nie muszę.
    I po raz kolejny - naprawdę uważasz, że to takie świetne, z polotem i humorem
    żeby świadomie dokuczać partnerowi, z którym dopiero co się pokłóciłaś? Nie no,
    oczywiście, rób ze mnie mentalną staruszkę która na pewno się nie zna, nie
    rozumie i twierdzi że "nie wypada"... Nie wypada to majtek publicznie zdejmować
    a ukochanej osoby po prostu się nie krzywdzi i już, wypadanie czy nie nie ma tu
    nic do rzeczy.

    > tak numerkowo to prawie 30ci, ale dusza jestem nastolatkiem

    Chyba przedszkolakiem, większość nastolatków już ma pojęcie o empatii i "nie
    czyń drugiemu co tobie nie miłe".

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 22.07.09, 19:51
    Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie wiedzac ze ktos zrobil JEDNA
    pomylke, nigdy wczesniej, nigdy potem - i wytykac to za kazdym
    razem jak mozna to dno najwyzsze.

    Waniliowa moze i czuje sie taka perfekcyjna i krolowa moralnosci ze
    ma prawo to robic. Ty tez? A tym bardziej ze intelektualnie jej
    wypowiedzi sa zawsze ponizej sredniej.

    Jest pewna roznica miedzy robienie komus awantury (nie celowo) a
    usmiechanie sie pod nosem. Moze i napisalam slowa: wyprowadzanie
    partnera z rownowagi, ale przyklad byl bardziej jako
    podszczypywanie-teraz widze ze to jakas wielka roznica. Gdybym
    napisala w temacie: Jak podszczypujecie partnera -ale z tym samym
    przykladem - byloby ci lepiej?. Nie trzeba miec wielkiego
    intelektu aby sie polapac w tym. To nie bylo bardzo
    skomplikowane. JEDNAK, trzeba tez miec troche poczucia humoru
    ktorego widac wam brakuje. A teraz glupio sie przyznac, prawda?

    I nie boj sie, moj maz ZYJE, ma sie dobrze, i wszystko zakonczylo
    sie jak zwykle, z usmiechem. Na szczescie on tez jest mlody
    duchem. Dziada bym nie zniosla.
  • 22.07.09, 19:57
    > Waniliowa moze i czuje sie taka perfekcyjna i krolowa moralnosci ze
    > ma prawo to robic. Ty tez? A tym bardziej ze intelektualnie jej
    > wypowiedzi sa zawsze ponizej sredniej.

    "jestem królową moralności, tym bardziej że moje wypowiedzi są poniżej średniej"
    - czy to znaczy że istnieje jakaś ujemna korelacja pomiędzy moralnością a
    poziomem rozwoju intelektualnego?


    --
    :)
  • 22.07.09, 20:03
    tak, mozna byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz nie glupia,

    mozna rowniez byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz (tym razem
    bez sarkazmu) glupia.

    to pierwsze mozna jeszcze wysluchac, aczkolwiek to drugie to
    jednak.... po prostu sie nie da.

  • 22.07.09, 20:06
    skarpetka_szara napisała:

    > tak, mozna byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz nie glupia,
    >
    > mozna rowniez byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz (tym razem
    > bez sarkazmu) glupia.
    >
    > to pierwsze mozna jeszcze wysluchac, aczkolwiek to drugie to
    > jednak.... po prostu sie nie da.
    >

    oj chyba nie rozumiesz koncepcji ujemnej korelacji :)

    --
    :)
  • 22.07.09, 20:11
    oj, chyba nie zrozumialas mego wpisu, ktory nawet nie byl do
    CIEBIE.
  • 22.07.09, 20:15
    Twój mąż mnie w zasadzie obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg, sam sobie wybrał
    to jego problem, masochiści też mają prawo do życia. Po prostu przeszkadza mi
    przedstawianie manipulacji i celowego nakręcania i tak podminowanej osoby jako
    świetnego żartu. Jakoś nie bawi mnie granie na emocjach innych ludzi. Jeszcze
    żeby to chociaż jakiś sensowny cel miało a nie dziecinna radocha, że się kogoś
    irytuje.

    Ja się wolę śmiać z KIMŚ niż z KOGOŚ.

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 22.07.09, 20:34
    niech ci bedzie ze jestesmy masochistami :p. W sumie znudzilo mi
    sie powtarzac.

    Wiesz, dla mnie manipulacjia to jest gdy kobieta nie bierze
    tabletek a mowi ze bierze, zachodzi w ciaze zeby miec na partnera
    haka. Dla mnie manipulacjia to podkopywanie dolkow pod
    wspolpracownikiem aby zajac jego miejsce. Albo powiedziec cos
    plotke na Asie aby Basia sie z nia poklucila.

    Ale moze jestem naiwna i zyczywiscie takie podsmiech z partnera
    zasluguje na linczowanie. lol
  • 22.07.09, 20:41
    pl.wikipedia.org/wiki/Manipulacja_(psychologia)
    Wkurzanie kogoś żeby się pośmiać jak najbardziej podpada pod osiąganie korzyści
    osobistych (dobrego samopoczucia) kosztem innej osoby.

    --
    There's always something magic,
    There's always something new
    And when you really really need it the most
    That's when rock and roll dreams come through
  • 22.07.09, 17:14
    masz racjie, teraz sie nie wygrzebie. :) Ale to przez nad-
    > wrazliwcow.

    wydaje mi sie ze raczje przez zle ujecie tematu ktory w sumie mial
    byc luzny a stal sie dosc kontrowersyjny, zle zaczelas
    --
    tylko zdechłe ryby płyną z prądem ;)
  • 22.07.09, 17:37

    Dzieki, ze przynajmniej zauwazylas humor w tym orginalnym watku, bo
    z humorem akurat go pisalam. Ach, zeby wiecej ludzi bralo watki,
    partnerstwo i zycie na luzie....
  • 22.07.09, 17:40
    nastepnym razem Ci sie uda ;)
  • 21.07.09, 21:30
    twojabogini napisała:

    > Olala, starszna ta szara skarpetka. Dręczy mężczyznę uśmiechając się
    > pod nosem!!! Powinno się ją publicznie zlinczować, bo jest
    > niedojrzała, jest manipulatorką i wogóle zagraża zdrowiu
    > publicznemu. Pogięło was?
    >
    > Ja swojego też czasem lubię podręczyć - prowokuję go seksualnie w
    > sytuacjach, w których absolutnie nie będziemy mogli sie kochać, każę
    > mu pisać wiersze na zadany temat i najgorsze (trudno, pewnie spłonę
    > na stosie) - jak mnie wkurzy przyprawiam obiad na ostro.

    nie widzisz różnicy pomiędzy droczeniem się, a wyprowadzaniem z równowagi?
    pogięło Cię?

    --
    :)
  • 22.07.09, 20:37
    Jak się kogoś kocha, to się go nie drażni, nie robi mu przykrości i
    nie wyprowadza go z równowagi.
  • 23.07.09, 17:31
    Ja gdy byłam z moim ex, dotykałam jego policzków moim zimnym nosem
    hahahaha trafiało go!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.