Co robicie aby wyprowadzic partnera z rownowagi???

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Tak specjialnie.

    Ja, na przyklad, gdy sie poklucimy, to po krotkim czasie zaczynam
    sie diabolicznie usmiechac sama do siebie. (nie robie tego czesto
    aby go nie przyzwyczaic). Maz wtedy nie ma pojecia o co chodzi,
    czemu zamiast chodzic wkurzona to mam swietny humorek i jeszcze ten
    tajemniczy usmieszek……. Wtedy wyprowadza go to z rownowagi,
    dopytuje sie o co chodzi, hahahaha. Szuka co moglam przeskrobac, a
    ja sie w duszy jeszcze bardziej smieje.
    • 20.07.09, 19:38 Odpowiedz
      Bo ja z dotychczasowej lektury twoich postów wnioskowałem, że gimnazjum już
      skończyłaś.
    • 20.07.09, 19:40 Odpowiedz
      Nie ma to jak wyprowadzić osobę z równowagi- tą z którą się żyje, kocha i
      szanuje- "tak specjalnie".....
      --
      Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
    • 20.07.09, 19:52 Odpowiedz
      co?
      nie bawie sie ludzmi
    • 20.07.09, 20:11 Odpowiedz
      A przepraszam, po kiego grzyba coś takiego robić?
      Jak mam zły dzień i się muszę odstresować to idę na spacer, ew. dewastuję jakieś
      coś w dowolnej grze strzelankowej (jeśli na dworze akurat pada), opcjonalnie
      wyklinając lamerstwo "kolegów" z serwera (kobietom jakoś się nie odszczekują).
      Po jaką chorobę wyżywać się na osobie, która ma być Ci najbliższa? Na dzieciach
      też będziesz?

      --
      There's always something magic,
      There's always something new
      And when you really really need it the most
      That's when rock and roll dreams come through
      • 20.07.09, 20:13 Odpowiedz
        ale to nie jest wyzywanie sie a bardziej podszczypanie.

        Kurde, tu jakies aniolki same sa.
        • 20.07.09, 20:15 Odpowiedz
          Jak dla mnie "wyprowadzić z równowagi" ma inny ciężar gatunkowy niż "wymienić
          złośliwości"... Drugie jest w porządku, pierwsze to przegięcie i chamska
          manipulacja.

          --
          There's always something magic,
          There's always something new
          And when you really really need it the most
          That's when rock and roll dreams come through
          • 20.07.09, 20:23 Odpowiedz
            No ale widzialas moj przyklad, i chyba mozna domyslec sie o jakie
            zaczepki mi chodzi.

            Ale moze powinnam uzyc innego slowa. np: co robicie aby
            zdezorientowac partnera, lol .
            • 20.07.09, 20:35 Odpowiedz
              A po co mamy go dezorientować?
              --
              Racja jest jak doopa-każdy ma swoją ;)
              • 20.07.09, 20:50 Odpowiedz
                Oj tak sobie. Aby bylo ciekawiej, smieszniej.

                Bony, nie mialam pojecia jak bardzo kobietki sie uraza tym co
                napisalam. Moze to i jest dziecinne, ale ja taka jestem: duzo sie
                smieje w moim zwiazku, bo bez smiechu zycie jest nie jest warte.

                I z partnera tez sie smieje i czasami nabijam. czemu nie! zycie
                nie jest takie sztywne ze nie mozna sie z siebie smiac.
              • 20.07.09, 22:22 Odpowiedz
                Ja tam nie funduje innym tego czego sama nie chciałabym
                doswiadczac..
                brzydze sie manipulacjami ktore maja na celu tylko wypwordzenie z
                rownowagi i zranienie osoby poddawanej takim działaniom. Juz raz
                bylam tego ofiara.. nic przyjemnego.

                Tobie srakpertka to sie chyba wybitnie musi nudzic w zwiazku, zeby
                faceta z rownowagi wyprowadzac.. Ot tak dla samego fanu...
                Albo jestes po prostu tak podła.
                --
                "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
                jadłaby dżem..."

                Piszę
                • 20.07.09, 22:40 Odpowiedz
                  oh, bez przesady. zaraz tam podla.

                  Wcale nam sie nie nudzi. jestesmy razem ponad dekade a odkrywamy
                  sie na nowo jakbysmy sie poznali tydzien temu.

                  PS: nie chodzilo mi zeby kogokolwiek zranic. Bony, usmiechanie sie
                  do siebie nie jest chyba ranieniem, co? jaks przesada tu panuje.
                  Mnie brzydzi w ludziach brak dystansu do siebie i do innych.
                  • 20.07.09, 22:55 Odpowiedz
                    skarpetka_szara napisała:

                    > oh, bez przesady. zaraz tam podla.

                    och nie no jestes swiatłym przykładem altruizmu gdy wyprowadzasz
                    partnera z rowniwagi, dezorientujesz i jeszcze sie swietnie bawisz
                    no nie..


                    > Wcale nam sie nie nudzi.

                    Serio? Nie widac po tym co piszesz..

                    > jestesmy razem ponad dekade a odkrywamy
                    > sie na nowo jakbysmy sie poznali tydzien temu.

                    Czyzby wkur.ianie partnera było nowym sposobem poznawania człowieka
                    którego sie kocha.. Fascynujace..


                    > PS: nie chodzilo mi zeby kogokolwiek zranic.

                    A przepraszam o co?? Lubisz jak sie Ciebie celowo wkur.ia? Jak ktos
                    doskonale wiedzac co Cie wyprowadzi z rownowagi z premetydacja to
                    stosuje? Jak to nazwiesz? czuloscia w zwiazku??

                    > Bony, usmiechanie sie
                    > do siebie nie jest chyba ranieniem, co?

                    Nie usmiechanie sie nie.
                    Ale motywacje takiego usmiechu juz tak. A Twoimi było wyprowadzenie
                    z rownowagi człowieka którego kochasz. Moze to nowa forma wyznania
                    miłości?
                    Moze ja sie nie znam ale generalnie w moim otoczeniu oraz zwiazku
                    panuje rpzekonanie, zeby nie działac na szkode partnera z
                    premedycja.

                    > jaks przesada tu panuje.

                    Sąąądzisz??
                    Tylko dlatego, ze dla wiekszosci ludzi dziecinada jest robienie
                    czegos na szkode partnera z premedycja??
                    Faktycznie.. no przesada.. No przeciez to standard ze powinno sie
                    wku...ac partnera tak dla fanu zeby popatrzec jak traci cierpliwosc.

                    > Mnie brzydzi w ludziach brak dystansu do siebie i do innych.

                    A mnie brzydzi w ludziach bezinteresowna skur*** i chowanie tego pod
                    "dysnansem do siebie".


                    --
                    "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
                    jadłaby dżem..."

                    Piszę
                    • 20.07.09, 23:07 Odpowiedz
                      Wow, relaks, erillzw, bo zaraz wyjda ci zylki na wierzch.

                      Nie ma sensu ta dyskusjia. Kazdy zyje w soim zwiazku tak jak mu
                      dobrze. Ja, gdy raz na pewnien czas podszczypie partnera, i to w
                      humorystyczny sposob, jest ok (dla mnie). Dla ciebie nie, ale
                      pewnie inne Twoje poczynania by mi nie pasowaly, wiec kwita.

                      Dla mnie zycie polega na tym aby miec poczucie humoru i sie jak
                      najwiecej smiac. I to z mezem robimy. Czasami z siebie nawzajem,
                      ale najczesciej razem. I jest nam dobrze.

                      I jeszcze jedno: w klutni, jezeli mam wybrac droczyc sie na
                      partnera, a robic z niego jaj - to wybiore to drugie. I zdarzalo
                      mi sie w klutni pokazac jezyk, lol tez. Ty to nazwiesz dziecinada,
                      a dla mnie to zadna obraza.
                      • 21.07.09, 01:07 Odpowiedz
                        skarpetka_szara napisała:

                        > Wow, relaks, erillzw, bo zaraz wyjda ci zylki na wierzch.

                        A kto Ci powiedział, że jestem zdenerowowana.
                        Matko.. Dosadnosc to nie synonim złosci. Juz ktorys raz ktos to
                        myli..


                        > Nie ma sensu ta dyskusjia.

                        Sama ja zaczelas :>

                        > Kazdy zyje w soim zwiazku tak jak mu
                        > dobrze.

                        I owszem. ale opisujac swoje zachowania w tym zwiazku na forum
                        publicznym powinno sie miec swiadomosc, ze mozna zostac ocenionym z
                        poziomu innych postaw niz masz Ty.

                        > Ja, gdy raz na pewnien czas podszczypie partnera, i to w
                        > humorystyczny sposob, jest ok (dla mnie). Dla ciebie nie, ale
                        > pewnie inne Twoje poczynania by mi nie pasowaly, wiec kwita.

                        Widzisz mamy inne definicje podszczypywaniea w humorystyczny sposob
                        partnera.


                        > Dla mnie zycie polega na tym aby miec poczucie humoru i sie jak
                        > najwiecej smiac. I to z mezem robimy. Czasami z siebie nawzajem,
                        > ale najczesciej razem. I jest nam dobrze.

                        Swietnie. Wy sie moze dobrze bawicie wku...ajac sie nawazjem. Ja z
                        moim preferujemy inne formy rozrywki, smiechu i zartow.


                        > I jeszcze jedno: w klutni, jezeli mam wybrac droczyc sie na
                        > partnera, a robic z niego jaj - to wybiore to drugie. I zdarzalo
                        > mi sie w klutni pokazac jezyk, lol tez. Ty to nazwiesz
                        dziecinada,
                        > a dla mnie to zadna obraza.

                        Akurat pokazanie jezyka to nic takiego. bardziej chodziło mi o
                        swiadome działania majace na celu wyprowadzanie go z rownowagi z
                        oberwowanie z rosnaca satysfkacja jak to działa oraz dobra zabawa
                        przy tym.
                        No coz kazdy ma swoje formy rozrywki. Kazdemu wedle potrzeb. I tak
                        jak kazdy lubi co innego tak kazdy moze odniesc sie do czegos co
                        jest dla niego niezrozumiale czy niesmacze. I o. cala filozofia.


                        --
                        "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
                        jadłaby dżem..."

                        Piszę
    • 20.07.09, 20:18 Odpowiedz
      brawo, szara-skarpetka (albo skarpetka szara - wszystko jedno). nie dosyć że
      urządzasz mu pijane awantury to jeszcze na trzeźwo z premedytacją wkurzasz.


      --
      :)
      • 20.07.09, 20:20 Odpowiedz
        to, to nic, na dodatek wszędzie widzi macki KK ;-)
        --
        chłe, chłe
        • 20.07.09, 20:21 Odpowiedz
          weź jej o tym nie przypominaj, może chociaż ten wątek się uchowa..

          --
          :)
        • 20.07.09, 20:24 Odpowiedz
          wole widziec macki KK (a nie KKK?) niz na kazdym kroku powtarzac
          jakie sie ma piekne dzieci.
          • 20.07.09, 20:45 Odpowiedz
            słonko, zajrzyj wyszukaj sobie moje posty z ostatniego tygodnia i znajdź choć
            jeden, w którym wspomniałam o tym. A po bezowocnym poszukiwaniu możesz spokojnie
            zacząć diabolicznym uśmieszkiem dręczyć Bogu ducha winnego męża.
            --
            chłe, chłe
            • 20.07.09, 20:56 Odpowiedz
              Jak masz zamiar takie wielkie NIC tutaj wpisywac to sobie daruj.

              a wracajac do dzieci - to pisze to, co zauwazylam w Twoich
              wpisach. Nie, nie w ostatnim tygodniu ale jak patrze na Twoj nick
              to od razu widze "dwie najpiekniejsze dziewczynki na swiecie", "jak
              bys mogla miec takie piekne dzieci jak ja to bys od razu zaszla w
              ciaze", albo "nikt nie takich pieknych dzieci jak ja"... - nie
              cytuje doslownie, ale cos bardzo bliskiego.
              • 20.07.09, 21:11 Odpowiedz
                Widzisz to, co chcę, byś widziała. Wiadomo, że piszę tylko tyle, ile mój
                wewnętrzny filtr przepuści. Stąd wiadomości o tym, że siedzę w domu z dziećmi,
                że nie mieszkam w Polsce, czasem coś o mężu, czasem o tym, co robiłam kiedyś.
                Rzeczy, które nickowi alpepe nadają ludzką twarz, nic więcej, żadna moja
                historia życia. Pamiętasz, jak się wściekłaś, jak ktoś się pod ciebie podszywał?
                Bo on wykorzystał wszystko to, co wcześniej wypaplałaś i wyolbrzymił,
                ośmieszając cię. Mnie się nie da ośmieszyć, bo albo będę się śmiała z
                ośmieszającym, albo po prostu wszelkie podszywki zostaną od razu zdemaskowane.
                I na koniec uwaga, nie ośmieszaj się, traktując to forum i swój wątek, jak
                prywatny folwark. Będę pisać kontrowersyjnie, kliknij na kosz, wyszarz mnie
                sobie, ale daruj sobie zabranianie komukolwiek wpisywania się w twoje wątki, bo
                to równie komiczne jak szumne zmiany nicka i obrażanie się na podszywki.
                --
                chłe, chłe
                • 20.07.09, 21:32 Odpowiedz
                  Nawet nie wiem co ci odpisac bo piszesz znowu nie na temat.
                  Sugerujesz abym wiecej detali trzymala dla siebie albo pod innym
                  nickiem?

                  Nie zabranialam tobie wpisywala mi sie - powiedzialam ze jezeli nie
                  masz nic konkretnego do powiedzenia to zebys sobie darowala. To nie
                  zakaz.

                  Tak, byc trolowanym nie jest czyms milym, bo przyzwyczailam sie do
                  tego forum, aczkolwiek nie bylo to koncem mojego zycia(nie pierwsze
                  i nie ostatnie). Mialam utrudniona komunikacjie i tyle. Gdy
                  wychodzilam z pracy smialam sie z tego tak samo jak inni zapewne
                  tu.

                  Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
                  przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa buraki
                  tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i kiedy
                  tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
                  watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie nie
                  wygra.
                  • 20.07.09, 21:46 Odpowiedz
                    skarpetka_szara napisała:

                    > Nawet nie wiem co ci odpisac bo piszesz znowu nie na temat.
                    No dobra, dla mnie to żenada, to, co robisz, teraz jest na temat, ale lepiej ci
                    od tego się nie zrobiło.
                    > Sugerujesz abym wiecej detali trzymala dla siebie albo pod innym
                    > nickiem?
                    Zrobisz, co będziesz chciała. Forum jest jak świat, ale w swoim świecie
                    większość ludzi znasz, lepiej lub gorzej, ale obracasz się w pewnych kręgach,
                    wiesz, jakim kodem się ci ludzie posługują, na forum wejdzie każdy, z jednej
                    strony to fascynujące, z drugiej nie wiadomo, gdzie i kiedy możesz oberwać,
                    wtedy najbardziej pomaga dystans, również w podawaniu informacji o sobie.
                    Drugiego nicka nie polecam, łatwo się zapomnieć, autocenzura i kreacja nicka
                    lepsza.
                    > Nie zabranialam tobie wpisywala mi sie - powiedzialam ze jezeli nie
                    > masz nic konkretnego do powiedzenia to zebys sobie darowala. To nie
                    > zakaz.
                    Równie dobrze mogłaś mnie z zasady nie czytać, albo wyszarzyć, albo oszczędzić
                    energię zużytą na odpisywanie mi. To więc działa w obie strony.
                    >
                    > Mialam utrudniona komunikacje i tyle. Gdy wychodzilam z pracy smialam sie z
                    tego tak samo jak inni zapewne tu.
                    Okej, to twoja wersja, z boku wyglądało to inaczej, ale w sumie masz rację,
                    prawdę kształtujesz ty.
                    >
                    > Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
                    > przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa buraki
                    > tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i kiedy
                    > tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
                    > watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie nie
                    > wygra.
                    Słuchaj, ale właśnie najfajniejsze są takie luźne dyskusje, co do wanilinowej,
                    cóż, ktoś tu mi ostatnio wypomniał moje (po)wpisy, wiesz może kto?

                    Dobra, spadam, w realu też jest życie.

                    --
                    chłe, chłe
                  • 22.07.09, 19:28 Odpowiedz
                    skarpetka_szara napisała:


                    > Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
                    > przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa buraki
                    > tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i kiedy
                    > tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
                    > watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie nie
                    > wygra.

                    no co Ty?! ja Cię tylko humorystycznie podszczypuję, drętwa jakaś jesteś jeśli
                    nie widzisz w tym nic zabawnego :F


                    --
                    :)
                    • 22.07.09, 19:31 Odpowiedz
                      wanilinowa napisała:

                      > skarpetka_szara napisała:
                      >
                      >
                      > > Ale ja jestem soba, i nie jestem perfekcyjna, i nie boje sie
                      > > przyznac do (czasami glupawych) przyzwyczajen. I pewnie, sa
                      buraki
                      > > tacy jak Waniliowa ktora uzywa moich wpisow jako amunicji i
                      kiedy
                      > > tyklo moze -wali jak blotem- przy tym nie dodajac NIC do danego
                      > > watku. Dla mnie to zenada, ale milcze bo co z idiotyzmem sie
                      nie
                      > > wygra.
                      >
                      > no co Ty?! ja Cię tylko humorystycznie podszczypuję, drętwa jakaś
                      jesteś jeśli
                      > nie widzisz w tym nic zabawnego :F
                      >
                      >

                      ;D ;D ;D ;D

                      --
                      "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
                      jadłaby dżem..."

                      Piszę
    • 20.07.09, 20:25 Odpowiedz
      A ja cie skarpeta rozumiem, tez lubie mojemu facetowi dokuczac w ramach rozrywki
      jak mi sie nudzi. Latwo go wyprowadzic z rownowagi poruszajac drazliwy temat
      polityczny lub religijny, bo mamy rozne poglady na te sprawy. Np. rzucam sobie
      mimochodem "Czytalam dzisiaj artykul na gazecie.pl o..." (nie znosi gazety
      heheh). I juz klotnia gotowa. Dodatkowo jest zazdrosny, wiec mu czasami
      opowiadam o jakims facecie (np. nowy kolega z pracy) nieco koloryzujac. Czasami
      wypominam mu jakas historie sprzed dwoch lat, zawsze sie wtedy strasznie wscieka
      - nie wiem czemu, ja bym to olala. Jest b. drazliwy :) Czasami mu mowie, ze jest
      starym nudziarzem i ze kupie mu bilet na gry w bingo z emerytami, to go tez
      denerwuje, jest na tym punkcie wrazliwy :)

      A z tym usmiechem to on ma podobnie - jeszcze bardziej od mojego gadania
      denerwuje go jak za dlugo milcze i mnie zarzuca milionem pytan, czemu tylko tak
      patrze i nic nie mowie :) Jest wtedy slodki.
    • 20.07.09, 20:59 Odpowiedz
      Ja pierdziu! Celowo wku...ać parntera tylko po to, by mieć rozrywkę? Musisz mieć zajebiście nudne życie, skarpetko.
    • 20.07.09, 21:07 Odpowiedz
      Wszystkich moich dotychczasowych partnerów wkurzały we mnie następujące rzeczy:
      - to, że ja się na nich nie wkurzam, gdy próbują mnie wkurzyć
      - to, że zabijałam ich swoim spokojem i opanowaniem, gdy oni aż gotowali się ze
      złości i tylko czekali, aż uda im się mnie wyprowadzić z równowagi
      - gdy nie reagowałam zazdrością i krzykiem na ich prowokujące mnie teksty typu:
      "Wiesz, widziałem dziś Kasię, to to dopiero fajna dup.a" tylko "Ty to się w
      ogóle nie znasz, Basia to jest dopiero zaje.bista dup.a"
      - na pytanie: "z iloma mnie zdradzasz?" wydobywałam z siebie skupienie na
      twarzy, po czym odliczałam na palcach nieistniejących kochanków. Ale słyszał to
      co chciał.

      Żaden ze mną nie wytrzymał. Toteż jestem singielką i mam aktualnie chrapkę na
      kolegę z pracy i Potworskiego.
    • 20.07.09, 21:40 Odpowiedz
      kiedys bylam mloda i glupia i zakochalam sie w strasznym
      perfekcjoniscie/maniaku - pod koniec zwiazku moja ulubiona rozrywka
      bylo lekkie przestawianie (ale tylko odrobine) rzeczy w lazience
      albo w kuchni, tak troche out of synch, potem umieralam ze smiechu
      jak to ladnie wszystko ukladal na 'odpowiednim miejscu'. az sie
      usmiechnelam na samo wspomnienie:)
    • 20.07.09, 22:40 Odpowiedz
      jak już kiedyś pisałam na tym forum, jak chcę wkurzyć mojego narzeczonego to drę
      na nim kota albo psa sąsiadki.
      dzisiaj przyszła mi do głowy nowa myśl - jak będę chciała go wkurzyć to na obiad
      podam mu makaron z dętki. zdaje się, że to rada uniwersalna i na każdego chłopa
      podziała.

      --
      A słucham tylko The Andrzejs i TPN25!
    • 20.07.09, 23:07 Odpowiedz
      Najszybszym i jednocześnie najskuteczniejszym sposobem wyprowadzenia
      partnera z równowagi, jest silne popchnięcie.
      Można też zastosować metodę: Kochanie, pożycz mi swoją kartę
      kredytową, bo na mojej przekroczyłam już limit!
      Albo: Kasia z pracy napisała do ciebie smsa - pytała, o której to
      spotkanie jutro.
      --
      My pretty mouth will frame the phrases that will
      Disprove your faith in man
    • 20.07.09, 23:16 Odpowiedz
      -udaję głupią albo że nie słyszę

      -przerywam i chichoczę

      -tańczę i śpiewam do denerwujących piosenek

      -brzdękam talerzami





      --
      E chi se ne frega?
    • 20.07.09, 23:20 Odpowiedz
      Walimy go z półobrotu wielką poduszką i wtedy się przewraca. Tylko trochę tego
      nie lubi.
    • 21.07.09, 01:11 Odpowiedz
      wrzucam jego szczotkę do zębów do sedesu lol
    • 21.07.09, 07:25 Odpowiedz
      Nie odczuwam satysfakcji z wyprowadzania kogokolwiek z równowagi. Ty chyba
      głupia jesteś, jeśli cię to bawi.

      --
      "Co to jest kokieteria? Można by chyba powiedzieć, że jest to takie zachowanie,
      które ma temu drugiemu dać do zrozumienia, że zbliżenie seksualne jest możliwe,
      przy czym ta możliwość nie może nigdy wyglądać jak pewność." M. Kundera
    • 21.07.09, 15:08 Odpowiedz
      za każdym razem gdy się klocimy i cos zaczyna mowic, zaczynam krzyczec bla bla bla tak glosno zeby go zagłuszyc…
      --
      Świat, w którym mężczyźni mają cellulit
    • 21.07.09, 15:23 Odpowiedz
      Olala, starszna ta szara skarpetka. Dręczy mężczyznę uśmiechając się
      pod nosem!!! Powinno się ją publicznie zlinczować, bo jest
      niedojrzała, jest manipulatorką i wogóle zagraża zdrowiu
      publicznemu. Pogięło was?

      Ja swojego też czasem lubię podręczyć - prowokuję go seksualnie w
      sytuacjach, w których absolutnie nie będziemy mogli sie kochać, każę
      mu pisać wiersze na zadany temat i najgorsze (trudno, pewnie spłonę
      na stosie) - jak mnie wkurzy przyprawiam obiad na ostro.
      • 21.07.09, 17:08 Odpowiedz
        Dzieki,

        Tez tak wlasnie sobie myslalam ze to forum pelne jest rozwodek,
        zdesperowanych panienek, zon klucacych sie z mezami - a mi sie
        chyba obrywa od kobiet ktore maja perfekcyjne zwiazki i sa
        perfekcyjnymi kobietami, he!

        a ja, przy ktorej nic meza nie trzyma oprocz milosci i checi
        wspolnego zycia - jestem ta zla, a maz masochista. jakas paranoja.

        zazwyczaj te ktore robia z siebie najbardziej swiete - w domu, za
        zamknietymi drzwiami sa najwiekszymi zolzami.
      • 21.07.09, 17:25 Odpowiedz
        twojabogini napisała:

        > Olala, starszna ta szara skarpetka. Dręczy mężczyznę uśmiechając
        się
        > pod nosem!!!

        Nie no jasne.. ona sie przeciez "tylko usmiecha...
        A ten fragment o tym dlaczego, jaki ma w tym cel i jak sie swietnie
        bawi przy jego osiagnieciu dypolmatycznie pominelas :D

        > Powinno się ją publicznie zlinczować, bo jest
        > niedojrzała, jest manipulatorką i wogóle zagraża zdrowiu
        > publicznemu. Pogięło was?

        Nie wiem jak innych, mnie po prostu dziwi takie zachowanie miedzy
        ludzmi ktorzy sie kochaja.
        Ale kazdemu wedle gustu.

        >najgorsze (trudno, pewnie spłonę
        > na stosie) - jak mnie wkurzy przyprawiam obiad na ostro.

        Super. Jak sie dobrze bawicie w takich gierkach i jestescie
        szczeliwi to ekstra.

        --
        "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
        jadłaby dżem..."

        Piszę
      • 21.07.09, 20:48 Odpowiedz
        twojabogini napisała:

        > Ja swojego też czasem lubię podręczyć każę mu pisać wiersze na zadany temat

        jeśli on to robi to brak słów na określenie takiego Łosia ;))))
        --
        Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
        świecie jest o jednego drania mniej (TC)
        ze specjalna dedykacją dla...
        • 21.07.09, 21:12 Odpowiedz
          Nie rozumiesz bo Twoj to by cie patykiem na dwa metry nie dotknol.
          lol
          • 21.07.09, 21:14 Odpowiedz
            skarpetka_szara napisała:

            > Nie rozumiesz bo Twoj to by cie patykiem na dwa metry nie dotknol.
            > lol

            gdzie sens gdzie logika? nieumiejętność celowania patykiem osoby postronnej nie
            ma nic wspólnego z rozumieniem czytanego tekstu ale komu ja to piszę ;/


            --
            Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś
            odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
            • 21.07.09, 21:21 Odpowiedz


              mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
              pozwolic na zarciki z siebie. Osoby ktore nie maja tak intymnej
              wiezi z kochankiem uwazaja takie pomysly za "nie do pomyslenia" bo
              wiedza jak cienkimi nicmi szyty jest ich zwiazek.
              • 21.07.09, 21:25 Odpowiedz
                skarpetka_szara napisała:

                >
                >
                > mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
                > pozwolic na zarciki z siebie. Osoby ktore nie maja tak intymnej
                > wiezi z kochankiem uwazaja takie pomysly za "nie do pomyslenia" bo
                > wiedza jak cienkimi nicmi szyty jest ich zwiazek.


                Jasne.. a teraz dodaj do tego, ze wszyscy Ci ktorzy sie oburzyli
                opisem 'zarcikow" jakie stosujesz w zwiazku z cała pewnościa ich
                zwiazek jest szyty cienkimi nicmi..
                No bo przeciez.. nie wklurwiaja swojego partnera ot tak dla fanu..
                faaaaktyyyycznieee...
                No coz..


                --
                "..Langusta żywi się wyłącznie owocami morza; lecz gdyby mogła..
                jadłaby dżem..."

                Piszę
              • 21.07.09, 21:25 Odpowiedz
                mhm a koleżankom dogryzasz: Ewka-marchewka

                rozumiem, że Twój partner pęka ze śmiechu ja sobie te "żarciki" uprawiasz

                co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz małego.. żartowałam -
                ale ubaw

                cienkimi nićmi szyte? chyba coś Ci się pop..yło ze związkami frazeologicznymi ;/
                jesteś obcokrajowcem?
                --
                Staraj się zostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na
                świecie jest o jednego drania mniej (TC)
                ze specjalna dedykacją dla...
                • 21.07.09, 23:37 Odpowiedz

                  > co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz małego.. żartowałam -
                  > ale ubaw

                  Lacido, umarłam. :DD

                  --
                  Step in my transporter
                  So I can teleport ya
                  All around my heavenly body
                  • 22.07.09, 00:44 Odpowiedz
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > > co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz
                    małego.. żartow
                    > ałam -
                    > > ale ubaw
                    >
                    > Lacido, umarłam. :DD
                    >

                    Ja tez :D
                    • 22.07.09, 03:05 Odpowiedz
                      ja tez. smieszne! Ale to bylby zbyt oczywisty zart, wiec
                      niesmieszny. Jakby powiedziec ze krowy to takie zwierzeta z
                      dziobem , ktore fruwaja.

                      wazne ze starasz sie byc dowcipna... na poczatek.
                • 22.07.09, 10:21 Odpowiedz
                  > co to ma do rzeczy z intymnością, mówisz mu w łóżku: masz małego..
                  > żartowałam - ale ubaw

                  Kurcze :D Zmarnowałam dobrą kawę i muszę monitor czyścić :D

                  --
                  There's always something magic,
                  There's always something new
                  And when you really really need it the most
                  That's when rock and roll dreams come through
              • 21.07.09, 21:32 Odpowiedz
                skarpetka_szara napisała:

                >
                >
                > mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
                > pozwolic na zarciki z siebie. Osoby ktore nie maja tak intymnej
                > wiezi z kochankiem uwazaja takie pomysly za "nie do pomyslenia" bo
                > wiedza jak cienkimi nicmi szyty jest ich zwiazek.

                zaczęłaś od perfidnego wku...ania, a teraz piszesz że to niewinne żarciki i mamy
                Ci zazdrościć więzi :D lol

                --
                :)
              • 21.07.09, 21:40 Odpowiedz
                mi sie wydaje ze osoby bardzo blisko zwiazane ze soba moga sobie
                > pozwolic na zarciki z siebie


                na zarciki tak ale nie na jakies chore plany i karanie ktorych
                ona/on nie zrozumie do czasu az mu nie wytlumaczysz... no czy to
                jest zabawne?
                manipulowanie, taka gra na emocjach jest niebezpieczna, jesli nawet
                kogos nie skrzywdzisz miej swiadomosc ze to do Ciebie wroci

                poza tym to jest "zabawne" dopoki Twoj partner sobie na to
                pozwala... a jak przegniesz to co? on bedzie plakal a Ty sie
                bedziesz smiala?

                chyba zle zaczelas ten watek Skarpeta i teraz juz sie nie wygrzebiesz
                • 22.07.09, 03:15 Odpowiedz
                  masz racjie, teraz sie nie wygrzebie. :) Ale to przez nad-
                  wrazliwcow.

                  Ale przeciez ja nie mowilam aby caaaale dnie manipulowac partnera.
                  Gdzie tu manipulowanie? Gdzie ja zmanipulowalam partnera????
                  Pozatym nigdzie nie pisalam o przeginaniu, przeciez kazdy ma swoje
                  granice i ja granice swojego partnera szanuje.

                  sorry, ale wasze opinie do mmnie nie przemawiaja.

                  miejcie troche dystansu do siebie i innych - swiat bedzie weselszy.

                  • 22.07.09, 10:23 Odpowiedz
                    > Pozatym nigdzie nie pisalam o przeginaniu, przeciez kazdy ma swoje
                    > granice i ja granice swojego partnera szanuje.

                    Tak, bo drażnienie partnera zaraz po kłótni to nie jest przeginanie, tylko objaw
                    wielkiej dojrzałości związku...

                    Skarpeta, ile Ty masz lat? Ale tak serio?

                    --
                    There's always something magic,
                    There's always something new
                    And when you really really need it the most
                    That's when rock and roll dreams come through
                    • 22.07.09, 17:30 Odpowiedz
                      tak numerkowo to prawie 30ci, ale dusza jestem nastolatkiem - i sie
                      z tego bardzo ciesze. I moj partner tez chyba jest zadowolony ze
                      jestem duchem mloda a nie jak niektore baby ktore ciagle
                      mowia: "ach, to nie wypada", "och, ja juz za stara aby pokazywac
                      jezyk", "och, jak mozna partnerowi dokuczyc, przeciez tak nie
                      mozna, co za dziecinada".

                      • 22.07.09, 19:10 Odpowiedz
                        skarpetka_szara napisała:

                        > tak numerkowo to prawie 30ci, ale dusza jestem nastolatkiem - i sie
                        > z tego bardzo ciesze. I moj partner tez chyba jest zadowolony ze
                        > jestem duchem mloda a nie jak niektore baby ktore ciagle
                        > mowia: "ach, to nie wypada", "och, ja juz za stara aby pokazywac
                        > jezyk", "och, jak mozna partnerowi dokuczyc, przeciez tak nie
                        > mozna, co za dziecinada".
                        >

                        znów się wybielasz, nie pisałaś o dokuczaniu czy droczeniu się, a o perfidnym
                        wku...aniu i tak podminowanego partnera.
                        czy jemu to się podoba tak samo jak wtedy kiedy wyprowadził się po awanturze
                        jaką mu urządziłaś po pijaku? pewnie ci którzy twierdzą że takie awantury są
                        niefajne też są "drętwi"..

                        --
                        :)
                      • 22.07.09, 19:20 Odpowiedz
                        Widzę że o wyprowadzce po pijackiej awanturze już ktoś wspomniał, więc ja nie muszę.
                        I po raz kolejny - naprawdę uważasz, że to takie świetne, z polotem i humorem
                        żeby świadomie dokuczać partnerowi, z którym dopiero co się pokłóciłaś? Nie no,
                        oczywiście, rób ze mnie mentalną staruszkę która na pewno się nie zna, nie
                        rozumie i twierdzi że "nie wypada"... Nie wypada to majtek publicznie zdejmować
                        a ukochanej osoby po prostu się nie krzywdzi i już, wypadanie czy nie nie ma tu
                        nic do rzeczy.

                        > tak numerkowo to prawie 30ci, ale dusza jestem nastolatkiem

                        Chyba przedszkolakiem, większość nastolatków już ma pojęcie o empatii i "nie
                        czyń drugiemu co tobie nie miłe".

                        --
                        There's always something magic,
                        There's always something new
                        And when you really really need it the most
                        That's when rock and roll dreams come through
                        • 22.07.09, 19:51 Odpowiedz
                          Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie wiedzac ze ktos zrobil JEDNA
                          pomylke, nigdy wczesniej, nigdy potem - i wytykac to za kazdym
                          razem jak mozna to dno najwyzsze.

                          Waniliowa moze i czuje sie taka perfekcyjna i krolowa moralnosci ze
                          ma prawo to robic. Ty tez? A tym bardziej ze intelektualnie jej
                          wypowiedzi sa zawsze ponizej sredniej.

                          Jest pewna roznica miedzy robienie komus awantury (nie celowo) a
                          usmiechanie sie pod nosem. Moze i napisalam slowa: wyprowadzanie
                          partnera z rownowagi, ale przyklad byl bardziej jako
                          podszczypywanie-teraz widze ze to jakas wielka roznica. Gdybym
                          napisala w temacie: Jak podszczypujecie partnera -ale z tym samym
                          przykladem - byloby ci lepiej?. Nie trzeba miec wielkiego
                          intelektu aby sie polapac w tym. To nie bylo bardzo
                          skomplikowane. JEDNAK, trzeba tez miec troche poczucia humoru
                          ktorego widac wam brakuje. A teraz glupio sie przyznac, prawda?

                          I nie boj sie, moj maz ZYJE, ma sie dobrze, i wszystko zakonczylo
                          sie jak zwykle, z usmiechem. Na szczescie on tez jest mlody
                          duchem. Dziada bym nie zniosla.
                          • 22.07.09, 19:57 Odpowiedz
                            > Waniliowa moze i czuje sie taka perfekcyjna i krolowa moralnosci ze
                            > ma prawo to robic. Ty tez? A tym bardziej ze intelektualnie jej
                            > wypowiedzi sa zawsze ponizej sredniej.

                            "jestem królową moralności, tym bardziej że moje wypowiedzi są poniżej średniej"
                            - czy to znaczy że istnieje jakaś ujemna korelacja pomiędzy moralnością a
                            poziomem rozwoju intelektualnego?


                            --
                            :)
                            • 22.07.09, 20:03 Odpowiedz
                              tak, mozna byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz nie glupia,

                              mozna rowniez byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz (tym razem
                              bez sarkazmu) glupia.

                              to pierwsze mozna jeszcze wysluchac, aczkolwiek to drugie to
                              jednak.... po prostu sie nie da.

                              • 22.07.09, 20:06 Odpowiedz
                                skarpetka_szara napisała:

                                > tak, mozna byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz nie glupia,
                                >
                                > mozna rowniez byc sarkastycznie nazwanym moralna, lecz (tym razem
                                > bez sarkazmu) glupia.
                                >
                                > to pierwsze mozna jeszcze wysluchac, aczkolwiek to drugie to
                                > jednak.... po prostu sie nie da.
                                >

                                oj chyba nie rozumiesz koncepcji ujemnej korelacji :)

                                --
                                :)
                          • 22.07.09, 20:15 Odpowiedz
                            Twój mąż mnie w zasadzie obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg, sam sobie wybrał
                            to jego problem, masochiści też mają prawo do życia. Po prostu przeszkadza mi
                            przedstawianie manipulacji i celowego nakręcania i tak podminowanej osoby jako
                            świetnego żartu. Jakoś nie bawi mnie granie na emocjach innych ludzi. Jeszcze
                            żeby to chociaż jakiś sensowny cel miało a nie dziecinna radocha, że się kogoś
                            irytuje.

                            Ja się wolę śmiać z KIMŚ niż z KOGOŚ.

                            --
                            There's always something magic,
                            There's always something new
                            And when you really really need it the most
                            That's when rock and roll dreams come through
                            • 22.07.09, 20:34 Odpowiedz
                              niech ci bedzie ze jestesmy masochistami :p. W sumie znudzilo mi
                              sie powtarzac.

                              Wiesz, dla mnie manipulacjia to jest gdy kobieta nie bierze
                              tabletek a mowi ze bierze, zachodzi w ciaze zeby miec na partnera
                              haka. Dla mnie manipulacjia to podkopywanie dolkow pod
                              wspolpracownikiem aby zajac jego miejsce. Albo powiedziec cos
                              plotke na Asie aby Basia sie z nia poklucila.

                              Ale moze jestem naiwna i zyczywiscie takie podsmiech z partnera
                              zasluguje na linczowanie. lol
                  • 22.07.09, 17:14 Odpowiedz
                    masz racjie, teraz sie nie wygrzebie. :) Ale to przez nad-
                    > wrazliwcow.

                    wydaje mi sie ze raczje przez zle ujecie tematu ktory w sumie mial
                    byc luzny a stal sie dosc kontrowersyjny, zle zaczelas
                    --
                    tylko zdechłe ryby płyną z prądem ;)
      • 21.07.09, 21:30 Odpowiedz
        twojabogini napisała:

        > Olala, starszna ta szara skarpetka. Dręczy mężczyznę uśmiechając się
        > pod nosem!!! Powinno się ją publicznie zlinczować, bo jest
        > niedojrzała, jest manipulatorką i wogóle zagraża zdrowiu
        > publicznemu. Pogięło was?
        >
        > Ja swojego też czasem lubię podręczyć - prowokuję go seksualnie w
        > sytuacjach, w których absolutnie nie będziemy mogli sie kochać, każę
        > mu pisać wiersze na zadany temat i najgorsze (trudno, pewnie spłonę
        > na stosie) - jak mnie wkurzy przyprawiam obiad na ostro.

        nie widzisz różnicy pomiędzy droczeniem się, a wyprowadzaniem z równowagi?
        pogięło Cię?

        --
        :)
    • 22.07.09, 20:37 Odpowiedz
      Jak się kogoś kocha, to się go nie drażni, nie robi mu przykrości i
      nie wyprowadza go z równowagi.
    • 23.07.09, 17:31 Odpowiedz
      Ja gdy byłam z moim ex, dotykałam jego policzków moim zimnym nosem
      hahahaha trafiało go!!!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.