> Nidgy nie przeprowadzałam takiej rozmowy. Jak siebie znam to
skończy
> się na poniżaniu się i łzach.
Wypij nerwosol, może się nie rozpłaczesz.
> Ale za bardzo mi na Nim zależy, teraz
> widzę jak się zmieniłam.
A jak się zmieniłas? Co mu zawdzięczasz?
Bo piszesz, jakbyś była uzależnioną ćpunką (a on narkotykiem).
> Boję się wręcz, że jak wystarczająco się nie upokorzę to będę
> każdego dnia wspominać, że nie spróbowałam.
Ok, to próbuj. Zawsze to jakaś (bolesna) lekcja, kolejne życiowe
doświadczenie.
> gorzej być już nie może. I tak się już nic nie
> będzie liczyło jak On odejdzie.
A tak serio i życzliwie: poszłabyś do psychologa i opowiedziała mu o
wszystkim, co czujesz, jak postrzegasz tego chłopaka i relację z nim?
idź ZANIM zdecydujesz się na tę rozmowę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.