Dodaj do ulubionych

Inspirująca lektura, poruszająca serce.

14.01.04, 11:57
Dla wielu z WAs to pewnie jest Biblia.

Ale co jeszcze czytacie, by odnaleźć Pana albo chętniej się modlić?

Moim ulubionym autorem jest nieżyjący jezuita Anthony de Mello.

Oto dwie, krótkie historyjki ze " Śpiewu ptaka".

***********************************************
Przy jakiejś tam okazji pewien kaznodzieja
zwrócił się do grupy dzieci:
- Gdyby tak wszyscy dobrzy ludzie byli biali,
a źli ludzie czarni,
jakiego koloru bylibyście wy?

Mała Mary Jane odpowiedziała:
- Ja, proszę księdza, byłabym w paski.


**************************************

Pewien człowiek szukał odpowiedniego kościoła,
do którego mógłby uczęszczać.
Raz wszedł do kościoła,
w którym wierni i sam kapłan
czytali ksiązkę z modlitwami. Mówili:
- Zaniedbalismy rzeczy, które powinniśmy zrobic,
a zrobilismy to, czego nie powinniśmy.

Człowiek usiadł z prawdziwą ulgą w jednej z ławek
i wzdychając głęboko, rzekł po cichu:
- Dziekuję ci, Boże,
nareszcie znalazłem swoich!
Edytor zaawansowany
  • kramla 14.01.04, 12:55
    Poemat Boga Człowieka Marii Valtorty-ma się wrażenie, że na prawdę jest się
    uczestnikiem wydarzeń sprzed 2000 lat.I z innej zupełnie beletrystycznej
    beczki-jesteśmy razem z mężem wielbicielami Jeżycjady Musierowicz czyli całej
    sagi rodziny Borejków.Po książkach p.Małgorzaty zawsze czuję się lepsza jako
    człowiek , jako matka i jako chrześcijanka.Ponieważ teraz spodziewam się 3
    dziecka(mam dwie córki)i dziadkowie i otoczenie w ogóle kibicują chłopakowi
    Gobbo-mój mąż uparcie mówi,że nastawia się na kolejną córę, nawet nie ostatnią
    i,że chce być jak jego idol Ignacy Borejko(ojciec 4 dorodnych córek)...
  • direta 27.06.05, 15:29
    Musierowicz - oczywiście wielkie TAK!!
    Ale w moim rankingu na pierwszym miejscu stoi ma się rozumieć C.S.Lewis,
    zwłaszcza jego "Opowieści z Narni"
    Im częściej ją czytam tym mocniej mnie porusza...

    --
    Czytamy,
    żeby wiedzieć
    że nie jesteśmy sami
  • pelczarka 20.02.10, 21:06
    Na okładce jest napisane od 7 do 10 lat. Ale ja czytam to drugi raz w życiu i
    nadal robi wrażenie. Pierwszy raz czytałam jak miałam kilkanaście lat, a teraz
    czytam córce 6 letniej. Bardzo gorąco polecam!!! Historia trójki pastuszków ale
    tak cudownie opisana (jak książka przygodowasmile, dzieciom się spodoba, a jak uczy
    wyrzeczeń i modlitwy!!!
    --
    pelczarka
  • pelczarka 20.02.10, 21:07
    Przepraszam pomyliłam lata czytelników
    --
    pelczarka
  • isma 14.01.04, 13:40
    Ksiega, to oczywiste. Kiedys bylam pasjonatka ST, uwielbienie dla Izajasza i
    Jeremiasza mi zostalo, potem chetniej czytalam Ewangelie i listy Pawlowe,
    ostatnio - dzieki modlitwie brewiarzowej - odkrylam Psalmy.

    "Wyznania" sw. Augustyna, ojcowie pustyni, Edyta Stein - to ze "swietych
    autorow". Zawsze Bonhoeffer.

    De Mello jest ulubionym autorem mojego meza, ja z gornej polki tlumaczonych
    autorow jezuickich wybieram raczej kard. Carlo Marie Martiniego. Ale lubie tez
    np. publicystyke ks. Stanislawa Musiala SJ.

    Kiedys czytalam duzo Mertona - zaczynajac od "Nikt nie jest samotna wyspa",
    przez ulubione "Zapiski wspolwinnego widza" - ale teraz troche za duzo sie juz
    go zrobilo i nie nadazam.

    No i jest jeszcze kilka ksiazek, ktore pewnie nie stalyby w ksiegarni w dziale
    z literatura religijna, a ktore pomogly mi odnalezc Boga. Ale o tym przy
    nastepnej okazji.
    --
    Is.
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
  • mamalgosia 21.01.06, 12:50
    "wyznania" sa naprawdę super
    --
    nie tylko narzekać...
  • lusia_mamusia 15.01.04, 08:21
    A ja lubię "krótkie opowiadania dla ducha" - wszystkie malutkie tomiki Bruno
    Ferrero.
    I też j\estem wielbicielką Jeżycjady Musierowicz (jaki jedna Z 3 córek mego
    ojca, który nie doczekal się synka i po trzeciej spasowałwink)
    Pozdrawiam
    lusia mamusia
  • mumin_ek 15.01.04, 11:05
    Witajsmile

    Oczywiscie Pismo Swiete - sw. Jan, choc ostatnio bardziej do mnie trafia
    Mateusz. Ksiega Hioba - ucze sie pokory (to dla Mr Hyde'a wink
    Polecam 'Schody do nieba' ojca Leona Knabita. Dla mnie rewelacja.

    De Mello kiedys czytalam, ale dzis mam wstret. NIe krytykuje Twojego gustu.
    Wiele spostrzezen jest ok, natomiast ja sie boje jego demagogii. Traci mi
    egoizmem i nastawieniem tylko na siebie i swoje szczescie. Przeszlam okres
    ostrej fascynacji jego tworczoscia i dzis jeszcze mam kaca na mysl o niej.
    Odbieram ja jak manipulowanie uczuciami, umyslem. POdaje za proste rozwiazania.

    Aha, polecam Wyznania sw Augustyna i poezje Zbigniewa Herberta (pelno w niej
    wiary w czlowieka i duzo mowi o Moralnosci, wlasnie przez wielkie M).

    Sledze liste z zainteresowaniem - swietny temat.

    Pozdrawiam,
    Kasia
  • pysio8 15.01.04, 12:28
    Nie pierwszy raz spotykam się z tym, jak różnie można interpretować prace de
    Mello.
    Kiedy zdarzyło mi się rozmawiać z księdzem podczas wizyty duszpasterskiej o
    jego twórczości niemalże mnie ofuknął, dodając, że co najwyżej mogę sobie
    poczytać " Śpiew ptaka", bo "Przebudzenie" za trudne.

    Kto powiedział, że ma być łatwe?

    Popatrz, odbieram de Mello, jako duchownego, który śmiało rozprawia się z
    egoizmem ( a nie zachęca do niego...), z naszymi faktycznymi przesłankami,
    przywiązaniami.
    Pokazuje,jak to pod płaszczykiem dobroczynności, miłości tak naprawdę ukryta
    jest miłośc własna.
    Demaskuje nasze sposoby manipulowania innymi ludźmi, i zachęca nas abyśmy sami
    przyjrzeli się temu co, i po co robimy...
    Prosi, by nie brać jego słów na wiarę, ale raczej zachowywać się jak "złotnik,
    który bada kruszec, trąc, pocierając...

    Życzę sobie smile)), aby to co de Mello proponuje, sygnalizuje " nie odbiło mi się
    czkawką" w przyszłości.

    Piszcie, bo wielu pozycji, które wymieniacie na oczy nie widziałam, a jestem
    bardzo ciekawa do czego sięgacie ,i czy w jakimś stopniu Wasza lektura może mi
    służyć i pomóc.

    Też pozdrawiam .
  • mumin_ek 15.01.04, 13:08
    Ja z kolei zaczelam od Przebudzenia. Slabo mi do dzis na wspomnienie jego
    nazwiska, ale jak widac kazda z nas inaczej przyjmuje pewne tresci i sposob ich
    przekazania. Ja osobiscie jestem przeczulana na punkcie manipulacji - wyczuwam
    na odleglosc, a czasem wole odejsc nawet jak mi zdaje, ze ja poczuje.

    Co do de Mello, to mialam szczescie, bo zafascynowana nim, nie widzialam
    pewnych rzeczy (przede wszystkim tej demagogii) i dopiero przyjaciolka mnie
    obudzila. Bardzo sie zmienilam pod wplywem lektury Przebudzenia. Podzialalo na
    mnie jak na niektorych sekta. Naprawde mialam duzo szczescia. Po rozmowie z
    przyjaciolka poczulam sie jak wypuszczona na wolnosc. Ale to sa moje prywatne
    odczucia. Ostrzegam tylko i zalecam czujnoscsmile

    Czekam na wiecej pozycji, bo sama jestem ciekawa.
    Pozdrawiam,
    Kasia
    PS jestem zabanowana na macochach (testowalam tylko) - coz chyba szczerosc nie
    poplaca... ich strata
  • mamaadama4 17.01.04, 23:53
    Ziejesz nienawiścia kochana, a tu raczej miłosierdzie byłoby wskazane. A poza
    tym trochę więcej pokory, bo cos mi się wydaje, że strasznie jestes w siebie
    zapatrzona.
    danka
  • mumin_ek 20.01.04, 12:53
    Tamta sprawa zostala juz zalatwiona i ja do niej nie wracam. Jesli masz mi
    jeszcze cos do zarzucenia - mozesz mi wyslac e-maila.

    A co do milosierdzia i pokory - kazda z nas ma prawo do swojego zdania.
    Niewiele wiesz o mnie, moich wyborach, zyciu, zeby osadzac. Dlaczego wiec to
    robisz? Czy ja Ciebie personalnie osadzam? Czy to co mysle o rozwodach tak Cie
    boli? Czy nie mam prawa sie na ten temat wypowiadac?

    Poza tym, wybacz szczerosc, ale sie powtarzasz. Juz pisalas do mnie na
    macochach.

    Pozdrawiam,
    Kasia

  • mumin_ek 20.01.04, 13:00
    I jeszcze jedno - dalas mi do myslenie. Przyznaje, dziekuje, pomysle, poprawy
    nie obiecuje, bo jeszcze nie wiem do jakich dojde wnioskow wink

    Jestesmy tylko ludzmi
  • fizula 17.01.04, 03:45
    Ostatnia moja fascynująca lektura to "Kwiatki Jana PawłaII" -koniecznie
    przeczytajcie! Gdy coś mi brak, to czasem wracam do różnych pozycji
    Brandstettera i opowieści z Narni Lewisa. Naprawdę pokrzepia mnie, nie mówiąc o
    tym że niesamowicie wciąga. Ostatnio brakuje mi tego typu literatury: bardzo
    proszę, piszcie więcej, co warto czytać!
    --
    Bywajcie zdrowi!
    Iza
  • kulinka3 17.01.04, 12:33
    A ja polecam ksiązkę ks.Dajczera-"Rozważania o wierze".Powalająca lektura o
    tym, co tak naprawdę znaczy wierzyć.Piękna ,prosta i głęboka. Wciąż do niej
    wracam.
    Pozdrawiam
    Kulinka
  • pelczarka 28.10.13, 21:34
    Ja również ją polecam - ks. Dajczera - naprawdę pogłębiająca wiarę
    --
    pelczarka
  • mumin_ek 17.01.04, 14:20
    Zapomnialam - 'Kwiatki sw Franciszka' - rewelacja smile

    Kasia
  • magdalena_76 20.01.04, 09:47
    Carlo Caretto "Listy z pustyni" i "Pustynia w mieście"
    A. de Saint - Exupery "Twierdza"
    rozmowy wyd. Znak (z ks. Józefem Tischnerem, s. Małgorzatą Chmielewską, o.
    Tomaszem Kwietniem - polecam zwłaszcza tę ostatnią, DOKŁADNIE omówiona Msza
    Św. i wszystkie w niej najdrobniejsze gesty)
    kiedy byłam mała - ks. Tymoteusz "Listy i rozważania" - mam do dziś zaczytane,
    mam nadzieję, że posłużą moim dzieciom...
  • kramla 20.01.04, 13:42

    No to ja też stawiam na Opowieści z Narnii.Niby dla dzieci ale...Czytałam to
    w zeszłym roku i czułam,że na nowo patrzę na życie,śmierć i Boga.Znacie coś
    jeszcze z wartościowej beletrystyki?
  • anatewka 20.01.04, 13:54
    Opowieści z Narnii są niesamowite. ja tez czytałam po raz drugi niedawno
    (dostałam od męża na gwiazdkę całą serię smile ) i ... byłam pod wrażeniem.
    Chciałabym teraz poczytac o tym jak powstawały te opowieści, bo Lewis napisał
    je już jako nawrócony człowiek.
    Bardzo lubię tez "Quo vadis".
    No i jeżycjadę jako rodowita poznanianka oczywiście również.
    Jakoś mi sie nic więcej nie nasuwa bo mam pamięć dziurawą, ale jak mi się
    przypomnie to dopiszę.
  • krajarrek 20.01.04, 22:56
    A ja Quo Vadis nie lubię, tak jak nie trawię w ogóle Sienkiewicza
    ("Pierwszorzędny z drugorzędnych pisarzy"). Z Narni przeczytałem jeden tom, bo
    mi Kramla poleciła - ciekawe. Za to - wstyd się przyznać - lubię Jeżycjadę...
    Mam już dwie córki, teraz przygotowuję się psychicznie na trzecią i wmawiam
    sobie, że przecież Ignacy Borejko, też biedny humanista, miał ich cztery.
    Prawdę powiedziawszy osttanio nie przepadam za książkami religijnymi. Ale
    polecam Ojca Cholewińskiego "Chrześcijaństwo na nowo odkrywane".
  • anatewka 20.01.04, 23:18
    A ja jeszcze polecam "Zranionego pasterza" Daniela Ange. O nawróceniu.
  • isma 24.06.05, 15:04
    Podciagam watek, w ramach ogolnych porzadkow na forum, bo "nowi" forumowicze
    tez pewnie czytaja smile)).
    A Pysiowi za niego, przy okazji, bardzo dziekuje. Kiedys sie czesciej,
    kolezanko, odzywalas wink))
    --
    Is.
  • pysio8 24.06.05, 15:50
    A to się cieszę, że go odświeżyłaśsmile)))Ismosmile)).
    Tak, na dłużej mowę mi odjęło. Poprawię się, poprawięsmile)) i przeczytam ten
    wątek z łezką w oku.
  • mama_kasia 24.06.05, 15:41
    Książki Anny Świderkówny. Wydaje mi się, że ważne jest
    poznanie kontekstu historycznego i sposobu pisania
    ludzi, którym Bóg wyznaczył napisanie najważniejszej Księgi
    dla chrześcijanina. I chociaż tych wiadomości, które
    wyczytuję z książek Świderkówny, nie spamiętuję, to
    jednak coś tam zapada. Wracam do nich, gdy np. piszę
    komentarz do liturgii.
  • tarba 27.06.05, 08:18
    O tak Kasiu!
    Tez mało zapamiętuję z jej książek ale to od niej dowiedziałam sie że ( w
    hebrajskim) miłości się nie czuje tylko czyni.
  • mary_ann 24.06.05, 22:01
    Dziś tylko hasłowo, bo jutro dziecię me starsze rusza bladym świtem na oboz, i
    kłaść się porasmile
    C.S. Lewis (właśnie jestem na etapie odkrywania):
    - "Podział ostateczny"
    - "Listy starego diabła do młodego"
    - "Diabelski toast"
    - trylogia międzyplanetarna, gł. "Perelandra"


    Jeżycjada zaś działa na mnie psychoterapeutycznie, zwłaszcza "Opium w rosole".
    Pozdrawiam, rozwinięcie kiedy indziejsmile
    mary_ann
  • pawlinka 24.06.05, 22:35
    Jeżycjada zaś działa na mnie psychoterapeutycznie, zwłaszcza "Opium w rosole".
    > Pozdrawiam, rozwinięcie kiedy indziejsmile
    Kochana, trzymam za słowo, to i ja wtedy opowiem o pewnym egzemplarzu "opium"...
  • darcia73 24.06.05, 22:57
    Z lekkich ksiązęk chrzescijanskich bardzo lubię powieści Franka
    Perettiego "Władcy ciemności" , "Synowie buntu", "Prorok" (inny tytuł Kapłani
    manipulacji)

    bardzo polecam wszytkim powieść Ryzykanci

    sklep.pojednanie.org/product_info.php?products_id=76&osCsid=f0bbf317686d1072ca6418a1807b15b0

    Poza tym lubię książki Davida Wilkersona, autora słynnej pozycji "Krzyż i
    sztylet"
    ostatnio czytałam - "Chcemy więcej Jezusa" i "Przebudzenie na Broadway'u"


    --
    Niech pamiętają królowie, że oni są dla ludu, a nie lud dla nich.

    A. Frycz Modrzewski
  • verdana 25.06.05, 18:09
    Zabawne, ze piszecie o "Jezycjadzie". Ja bardzo "Jeżycjadę" lubie, ale moralnie
    jest dla mnie bardzo, ale to bardzo wątpliwa. W niemal wszystkich rodzinach
    ojcowie zaniedbują dzieci i żony - nie wiem czy zwróciłyście na to uwagę - a
    mimo to sa traktowanie niemal jako święci - ot, nie wie, w której klasie jest
    dziecko, wyjeżdża zostawiając żonę z trójka dzieci, w tym noworodkiem, nie
    znalazł nigdy wspólnego języka z jedyną córką - drobiazgi niewarte wzmianki.
    Szukanie rodzonego ojca jako zdrada matki - to też osobliwe spojrzenie na
    wychowanie dzieci.
    Ja bardzo, ale to brdzo lubię "Ale i oni otrzymali po denarze" Bruce Marshala -
    czytał ktoś?
  • mary_ann 25.06.05, 22:46
    co do facetow w "Jeżycjadzie" zgadzam się w pełni. Szczególna antypatię (a
    tak!) budzi we mnie tata Borejko. Do sząłu doprowadziła mnie scena, kiedy to
    w/w osobnik prycha (a następnie prychanie werbalizuje, wygłaszając płomienną,
    pelną wyzszości mowę antykonsumpcyjną) na widok świeżo zakupionej przed Grzesia
    (?) zmywarki. On, ktory nigdy nie splamił sobie rączek udziałem w żadnych
    czynnościach domowych! Kiedy kilka tomów wcześniej żona ląduje w szpitalu,papa
    B. znajduje wyjście z sytuacji - najstarsza córka musi przestac chodzić do
    szkoły, bo przecież ktoś musi gotowac obiady. Ja naprawde nie umiem sobie ni
    czorta wyobrazić, co mama Borejko widzi w tym safandule. Papa B. jest dla mnie
    kompletnie aseksualnysmile

    Natomiast lubię generalnie Jeżycjadę za klimat, za humor (Genowefa!!!), nawet
    za ten sztucznie uładzony świat (taki socrealizm a rebours)- jak napisałam,
    działa to na mnie terapeutycznie. A Kreskę po prostu uwielbiam!
  • verdana 26.06.05, 11:29
    Ja Jeżycjadę też uwielbiam (a najlepszy dowód, ze potrafię cytowac z pamieci
    kawałki, których nie znoszę). Tylko jako wzór moralny dla rodzin mi nie pasuje!!!!
    Dla mnie jeszcze nie do przyjęcia jest fakt, ze w rodzinie Borejków nikt przez
    lata nie zorientował się, że mama jest znanym dramaturgiem. Po pierwsze -
    dlaczego nie powiedziała? Bo ojciec ma być najważniejszy, a matka nadaje się
    tylko do kuchni? Po drugie - jak rodzina mogła się przez lata zorientować, że
    matka poświęca czas na pisanie? Niewidzialna była? Czy wiadomo, ze matka głupia,
    to nic ważnego nie pisze? Po trzecie - dlaczego pani Borejko nie widziała cienia
    potrzeby podyskutowania o swych zainteresowaniach z córkami? Z mężem? Z nikim?
    Dla mnie to już patologia.
    A Kreski, niestety, nie lubię. Za poczucie wyższosci wobec "szarego tłumu".
    Zresztą to poczucie wyższości przeszkadza mi w całej książce, niestety....
  • nulleczka 27.06.05, 08:07
    Dla mnie to niezmiennie "Perelandra", mimo że za fantastyka nie przepadam.
    a poza tym "Ziemia, planeta ludzi" i wszystko, co napisał A. de Saint - Exupery
    i dużo, dużo innych.
  • mader1 30.06.05, 17:22
    Jest chyba trochę pozytywnych facetów : Grześ, Dambo (gadał o swoim synku na
    lekcjach nawet), Dmuchawiec, a ostatnio autorka zreflektowała się i Józinek
    staje się pozytywnym bohaterem, mimo iz nie intelektualista smile)))
    Chociaż Borejko..... geniusz albo dziwak smile)))) ja nie mogłabym się z nim nie
    kłocić.
    Bardziej mam problem z ostanimi tomami. Nagle ta kochająca się rodzina ma
    poważne rysy. Taka dobra Pyza - a nawet nie pomyślała o swoim biologicznym
    ojcu ? Czy to może być prawda ? I problem mamy- dramaturga : czemu nikt nie
    wiedział, horror ? Czy to jakiś odwet na rodzinie ? A Gizela ? To mnie
    najbardziej ubodło. Dzieci Gabrysi jadą do obcych starszych ludzi na wakacje, a
    o Gizeli nikt nie pomyślał.Przez pierwsze tomy ani słowa. Nigdy nie było jej
    przy stole w święta, w czasie ślubów.....Obrzydliwa niewdzięcznośćsad
    --
    Doskonała miłość usuwa wszelki lęk J4,18
  • jogo2 24.01.08, 22:09
    Mader,
    Może istnieje jeszcze inne wyjaśnienie, pani Musierowicz zagmatwały się notatki
    i zdarzyło się to, co się zdarza w serialach - po prostu Gizela narodziła się w
    umyśle pisarki duuużo później i stąd to tak wygląda. Ja sama doszukałam się
    dużej rozbieżności w porównaniu z poprzednimi tomami w tym tomie - już
    zapomniałam tytułu - z wątkiem długiego stania w korku i kiedy po raz pierwszy
    dużo miejsca jest poświęcone Józinkowi i okazuje się on takim przegadanym
    fajtłapą w kontraście do swojego kuzynka z sutereny. Jak widzicie, jestem wielką
    fanką Jeżycjady o niezbyt dobrej pamięci.
  • direta 21.01.06, 18:46
    "ale i oni otrzymali po denarze" - jest to gdzieś do dostania?
    Czytałam dwie inne jego książki, o czym wspominałam juz na forum, więc chętnie
    przeczytałąbym i tę.
    --
    No co jest?!
    mam ci paznokcie poobgryzać?
  • berek_76 31.08.06, 00:02
    > "ale i oni otrzymali po denarze" - jest to gdzieś do dostania?
    > Czytałam dwie inne jego książki, o czym wspominałam juz na forum, więc chętnie
    > przeczytałąbym i tę.

    A ja czytałam tylko tę smile Chętnie przeczytałabym jeszcze raz, więc jak ktoś
    złapie namiar, to ja tu czekam wink

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
  • mary_ann 31.08.06, 12:31
    Bruce Marshall regularnie pojawia sie na allegro. Te najbardziej znane książki
    za kilka złotych ("Chwalę" kupiłam za 1,9PLN), unikaty dochodza do
    kilkudziesięciu.
  • pysio8 27.06.05, 12:41
    Ciekawe, co dzieje się z Muminkiem?

    Przed przeszło rokiem zupełnie nie wiedziałam o co "chodzi" z tym Pismem
    Świętym, skąd mogłam wiedzieć, skoro nie uczestniczyłam we Mszach Św. a
    czytanie Biblii nudziło mnie najzwyczajniej w świecie.
    Teraz, najczęściej czytam fragment Pisma Św. razem z rozważaniami umieszczonymi
    w "Mateuszu" i "Tezeuszu" albo Świętej Przestrzeni na stronie jezuickiej.
    Poza tym polecam, sama na nowo odkrywam, przetrawiam treści "Przebacz samemu
    sobie" Anselm Grun. Poza tym "Pomoc w rachunku sumienia" Ks. Józefa Tischnera
    i "Przerwane życie" Etty Hillesum - koniecznie, urzeka mnie przemiana jaka
    dokonuje się w autorce i sposób, w jaki zwraca się do Boga. Jeszcze "Rozpaleni
    miłością" Michael Harter SJ.
    To może mały fragment z Etty?

    środa, 22 lipca 1942 r. ,godz.8.00 rano

    "Boże dodaj mi sił, nie tylko duchowych, ale i fizycznych. Chcę wyznać Ci coś
    uczciwie w chwili słabości: jeżeli będę musiała opuścić dom, nie będę
    wiedziała, co robić, poczuję się bezradna. Nie mam jednak zamiaru ani przez
    moment trapić się tym na zapas. Rozprosz te zgryzoty, bo jeśli i to musiałabym
    taszczyć oprócz innych brzemion, w ogóle nie byłabym w stanie żyć. Całe moje
    ciało odczuwa dziś ogromne zmęczenie i nie mam za wiele energii do pracy.
    Niezbyt wierzę w jej sens, jeśli ta sytuacja dłużej potrwa : moze mi zagrażać-
    jak sądzę - słabość i apatia. Mimo to jestem Ci wdzięczna, że nie usadowiłeś
    mnie za tym spokojnym biurkiem, lecz wsadziłeś w sam środek cierpienia i
    zgryzot tych czasów. Sielankowe życie z Tobą w przytulnym gabinecie nie byłoby
    żadną sztuką. Chodzi jednak o to, bym nosząc Cię ze sobą, nie uszkodziła Cię i
    zawsze pozostała Ci wierna, tak jak obiecywałam...."


    A może by tak założyć nowy wątek o filmach, które zrobiły na nas wrażenie,
    poruszyły, wzbogaciły?
  • mama_kasia 27.06.05, 12:58
    zakładaj, zakładaj smile
  • pysio8 27.06.05, 13:18
    "Rozpaleni miłością" Michael Harter SJ


    "Nie jestem godzien,
    abyś wszedł pod dach mój"


    Panie Jezu Chryste,
    chciałbym móc ofiarować Tobie
    wystarczająco czysty
    i wysprzątany dom,
    abyś zamieszkał w nim,
    ale nie mogę.

    Mogę powiedzieć- i znam znaczenie słów -
    "Nie jestem godzien, abys wszedł pod dach mój...".
    Ale Ty już tam jesteś!
    Mieszkasz pośród bożków,
    cieszących się dawniej powodzeniem.
    Podłoga jest brudna
    i czasami w pokoju jest duszno - nawet dla mnie!
    Czuję się zawstydzony Twą obecnością tutaj,
    tym, że spałeś w jaskini
    i na osiołku w pustynną gwiaździstą noc.
    Jeśli więc nie mogę zmienić warunków Twego zamieszkania,
    pozwól mi ucieszyć się, że jesteś tu obecny.
    Muszę wierzyć mocno, Panie,
    i nie mogę zaprzeczyć,
    że czujesz się jak u siebie w domu
    z grzesznikami,
    a moim największym grzechem jest to,
    że nie chcę być grzesznikiem! -
    że nie chcę zaakceptować tego -
    myśl o tym wciąż mnie przytłacza.
    Lecz nadzieja jest jak kiełkująca roślina,
    pośród bezdusznego, zagmatwanego świata.
    Nadzieja pochodzi od Twego Ducha.
    Panie, pozostanę w tej nadziei.

    Wiliam Breault SJ
  • isma 27.06.05, 18:15
    Etty Hillesum wink)) jak najbardziej - oba tomy, dziennik i listy.
    --
    Is.
  • elwinga 27.06.05, 20:44
    Potwierdzam. Etty Hillesum, koniecznie.

    A ponadto:
    Josif Brodski - poezje i eseje
    Wybór pism Bonhoeffera i jego biografia autorstwa Anny Morawskiej
    ("Chrześcijanin w Trzeciej Rzeszy")
    Edyta Stein - Dzieje pewnej rodziny żydowskiej i Korespondencja
    A. J. Heschel "Prosiłem o cud"
    Karl Barth "Jedna chwila - jedno spojrzenie"
    Wspomnienia Karoliny Lanckorońskiej
  • glupiakazia 28.06.05, 09:52
    Tak sobie mysle i mysle i dochodze do wniosku, ze ksiazki, ktore wywarly na
    mnie najwiekszy wplyw to te czytane bardzo dawno temu, te, ktore tak naprawde
    uksztaltowaly moje gusta literackie.
    Te bardzo dawne ulubione lektury to Dygat, Frisch, Hesse, Kundera, Rilke
    (najpierw proza, poezja pozniej, ale bardzo na serio).
    A z "ciezkiego kalibru" to zdecydowanie najwieksze wrazenie zrobila na mnie
    Fenomenologia Ducha Hegla (chyba zwlaszcza przez sam fakt, ze cos tam
    skumalam smile)
    A z tych stricte religijnych ostatnio hitem jest brewiarz (psalmy!!!).
    Sionka mnie nauczyla i nawet sie jeszcze nie pogubilam smile))

    --
    Nasze córki-bzdurki
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19166796
  • nordynka1 28.06.05, 10:32
    Lia Ceritto "Stół Boga Ojca". Maleńka książeczka, wciąż mnie porusza, choć
    prościutko napisana, możnaby powiedzieć wręcz dziecinnie. Gdy ją odkryłam
    jakieś 6-7 lat temu dosłownie rozerwało mi serce. Sięgam po nią do dziś.
    Inne - "Iść za barankiem" ojca Marie Dominique Philippe,
    uwielbiam "Niecodziennik" ks Jana Twardowskiego - choć to po prostu różne żarty
    żarciki i anegdoty, lubię jego wiersze - prostotę spojrzenia na świat Boga i
    człowieka.
    "Ciemna noc wiary" Christian Feldmann - rzecz o małej Teresce z Lisieux, o ile
    przez jej "Dzieje duszy" trudno mi przebrnąć to w tej książce zobaczyłam żywą
    osobę, zwykłą dziewczynę która cała była w Bogu jak dziecko.
  • marzek2 28.06.05, 11:10
    Dziewczyny napiszcie coś więcej, ja zielona.Co to jest, gdzie to dostać, o czym
    są jej książki?
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • pysio8 28.06.05, 11:15
    Wkleję link Marzku ksiazki.wydawnictwowam.pl/?k=&kat=&ser=&q=etty%
    20hillesum&qt=&idxt=&idxa=&ida=&pol=&ord=&app=info&poz=554
    A dziewczyny niech napiszą ładniej ode mnie smile))parę słów
  • pysio8 28.06.05, 11:21
    w polu "szukaj w księgarni" wpisz Etty Hillesum, bo coś nie do końca wkleiłamsad
  • isma 28.06.05, 11:19
    No, moze ksiazke dostaniesz w prezencie, ja to bardzo lubie rozdawac wink))
    A w sieci jest mnostwo, w wielu jezykach

    To jest dziennik i listy holenderskiej Zydowki, ktora uwierzyla w Chrystusa.
    Fascynujace jest to, jak dokonuje sie przemiana - z, jak bysmy dzisiaj
    powiedzili, imprezowej, wyzwolonej, niezaleznej intelektualnie dziewczyny, w
    osobe borykajaca sie z oddaniem swojej dumy (stad ta symboliczna nieumiejetnosc
    kleczenia - Zydzi zreszta modla sie w postawie wyprostowanej) w jarzmo Pana. I
    konsekwencja tego podwojnego losu, Zydowki i chrzescijanki: Etty Hillesum
    dobrowolnie zglosila sie (nie musiala - jako osoba zatrudniona w zydowskiej
    administracji pod okupacja nie podlegala wywozkom) do obozu przejsciowego dla
    Zydow w Westerbork, skad zostala wywieziona do Auschwitz i tam zginela.
  • mader1 30.06.05, 17:13
    Jak byłam młoda ( jak to brzmi smile)) to wiele mnie poruszało.
    Coś takiego jak poruszające "Dziady" czy "Lalka" były na porządku
    dziennym smile))) .Podtrzymywały na duchu - Musierowicz i "Ania z Zielonego
    Wzgórza itd". "Szata".
    Ale poważnie :
    Świderkówna jest poza dyskusją, klasa sama w sobie - ale też "Bogowie zeszli z
    Olimpu"
    Dominique Lapierre " Więksi niż miłość".
    Eugenia Huntington " Nie wyrównany rachunek"
    Autobiografia Rubinstaina postawiła mnie kiedyś na nogi.
    Ostatnio.... bardzo poruszyła mnie Magda Papuzińska "Wszystko jest możliwe"
    Chesterton, Lewis ( ale muszę go jeszcze poczytać, co uświadomiła mi
    korespondencja z Mary Ann smile
    no i jeszcze trochę innych. Dzięki za wasze typy, niekórych nie znam.
    --
    Doskonała miłość usuwa wszelki lęk J4,18
  • pszczolamaja 20.11.05, 22:45
    Dla mnie to "Ojcze, powiedz mi słowo" Jeana Lafrance'a. Powaliła mnie na
    kolana, potargała mnie wewnętrznie, po prostu szok. Pierwszy raz, oprócz
    modlitwy Słowem Bożym, miałam takie przeświadczenie, że oto mam przed sobą
    tekst dyktowany przez Ducha Świętego, tekst, w którym autor ukrył się
    całkowicie przed czytelnikiem, jest przezroczysty, po to, by było widać Jego.
    Przeczytałam raz, powolutku, po kawałeczku, bo miałam poczucie, że czytając
    szybciej i bardziej łapczywie mogłabym tego nie wytrzymać, tak głeboko mnie ta
    książka dotykała. Boję się sięgnąć po nią ponownie.
    W latach licealnych (jakieś 10 lat temu z haczykiem) inspirowały nmie niezwykle
    wiersze Ks. Twardowskiego, zwłaszcza tom "Nie przyszedłem pana nawracać". Wtedy
    też odkryłam "Kłębowisko żmij" Mauriaca, polecam, wielka literatura.
    Zawsze kopalnią dobra były dla mnie książki i pisma Jana Pawła II i o Nim. Mam,
    czytając je, poczucie obcowania z Wielkością, Świętością.
  • mamalgosia 21.01.06, 12:49
    Ciekawe, cyz jest tutaj ktoś, kto tez - jak ja - ukochał wszytskie jej książki?
    Niestety wsyztskie już przeczytałąm - szkoda, że to już za mną...
    --
    nie tylko narzekać...
  • tres_ka 21.01.06, 22:09
    Dużo dobrego słyszałam o tych książkach, ale nie mogę ich dorwać, w bibliotece
    nie ma sad
  • mamalgosia 22.01.06, 09:33
    u nas właśnei w bibliotece byłą pierwsza część, a na resztę sie już
    wykosztowałam - wiedziałam, że warto
    --
    nie tylko narzekać...
  • tres_ka 21.01.06, 23:24
    Można te książki kupić "w ciemno"? Warto? Bo są w internecie, ale dość drogie.
  • mamalgosia 22.01.06, 09:35
    MOim zdaniem można. Są drogie, bo książki w ogóle są drogiesad , a one sa
    grubawe.
    nie tylko narzekać...
  • tres_ka 22.01.06, 10:18
    Dziękuję. Jeśli nie uda mi się pożyczyć, to chyba "zaszaleję".
    pozdrawiam smile
  • direta 22.01.06, 21:06
    A można coś więcej wiedzieć o tych książkach i osobie, która je napisała? Bo ja
    pierwszy raz słyszę to nazwisko.
    --
    No co jest?!
    mam ci paznokcie poobgryzać?
  • tres_ka 17.07.06, 20:06
    W końcu udało mi się kupić i przeczytać " W moim Mitford". Warto było. Bardzo mi się podoba. Takie optymistyczne. Kiedy przeczytam następne? Kto to wie? W bibliotece nie ma sad


    --
    j'espere...
  • mamalgosia 20.07.06, 14:34
    U nas akurat w bibliotece były - stamtąd własnie je miałam. Mam dwie ostatnie,
    mogę Ci pożyczyć. Natomiast wcześniejszych nie mam. Wiem, że sę drogie, ale
    może warto kupić?
    --
    tylko...
  • tres_ka 01.09.06, 07:49
    Już tak łatwo ich nie można dostać w księgarniach, może w internecie prędziej. Ja dojdę do dwóch osatnich, to się do Ciebie zgłoszę wink
    pozdrawiam
  • mamalgosia 25.01.06, 11:38
    "W moim Mitford"
    Mitford jest jednym z tych miejsc, o których marzymy. To piękna wieś niczym z
    obrazka; wszyscy mieszkańcy mają czas, by przystanąć i porozmawiać. Właśnie tam
    oddany swej parafii pastor, ojciec Tim, zaczyna odczuwać potrzebę odmiany, a
    wtedy jego życie niespodziewanie nabiera rumieńców. Zabłąkany pies wielkości
    luksusowej limuzyny chodzi za nim krok w krok i wprowadza się do jego domu, nie
    mając zamiaru się wynieść. Ojciec Tim musi także (dodajmy, niezbyt ochoczo)
    sprawować nadzór nad młodocianym wyrzutkiem, wrogo nastawionym zwłaszcza wobec
    opiekuna, a nowa atrakcyjna sąsiadka nieustannie wydeptuje ścieżkę do drzwi
    duszpasterza, budząc uczucia, których nie było mu dane zaznać już od lat.


    "Do Kanaanu"
    Do Kanaanu
    Autor: Karon Jan
    Tytuł oryginalny: Out to Canaan
    Język oryginału: angielski
    Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
    Cykl: W moim Mitford (tom 4)
    Seria wydawnicza: Kameleon
    Średnia ocena książki: 5.33, książkę oceniło 3 użytkowników - zobacz szczegóły
    Do BiblioNETki wprowadził(a): villena




    Noty wydawców i inne informacje
    nota wydawcy, do BiblioNETki wprowadził(a): marzenia, dodana: 14.10.2004

    W Mitford, małym miasteczku z dużym sercem, zanosi się na zmiany. Ojciec Tim,
    pastor kościoła episkopalnego, i jego żona rozważają mroczne meandry
    zbliżającej się nieuchronnie emerytury; nowy kandydat na burmistrza wzywa do
    radykalnego postępu; bliżej nieznany inwestor planuje otworzyć farmę piękności
    i przygląda się uwielbianej przez lokalną społeczność rezydencji na wzgórzu; i,
    co najgorsze, cukiernia Sweet Stuff Bakery może zostać zamknięta.Tymczasem
    zwykli ludzie podejmują nadludzką walkę, aby zachować równowagę ducha i ciała.

    Ojciec Tim, pastor kościoła episkopalnego, i jego utalentowana oraz pełna życia
    żona, Cynthia, rozważają mroczne meandry emerytury. Próbują też odnaleźć
    rozrzucone po świecie rodzeństwo Dooleya Barlowe''a, chłopca z gór, którego
    kochają jak własnego syna.
    Zupełnie nowy kandydat na burmistrza nawołuje do agresywnego rozwoju, a
    nieustraszona weteranka musi zmobilizować wszystkie siły do walki swojego
    życia. Co gorsze, cukiernia Sweet Stuff może zostać zamknięta, a podejrzany
    pośrednik handlu nieruchomościami usiłuje przekształcić ukochany dom na wzgórzu
    w farmę piękności.

    Czy to możliwe, że do Mitford wkraczają zmiany? Przyśpieszone tętno życia na
    Main Street zdaje się to potwierdzać. Zmiana z pewnością zdaje się dotykać
    najwrażliwszych obszarów życia kilku osób z miasteczka. Pewna kobieta toczy
    codzienna walkę o to, by nie zboczyć z obranego kursu, po latach ciężkiego
    życia. Mężczyzna usiłuje sobie wybaczyć pewną tragiczną pomyłkę. A najbardziej
    atrakcyjny kawaler w miasteczku, opuszcza Mitford - i powraca z olśniewającą
    niespodzianką.
    W Do Kanaanu, Jan Karon opowiada najbardziej urokliwą ze swoich dotychczasowych
    opowieści, która bez wątpienia zafascynuje całe armie fanów, nie mogących się
    już doczekać powrotu do domu, do Mitford - bądź tych, którzy pragną odwiedzić
    to urocze miasteczko po raz pierwszy. Na szczęście, wszyscy na pewno przekonają
    się, że małe miasteczko z dużym sercem, po raz kolejny tętni śmiechem, łzami i
    nową nadzieją.

    "Nowa pieśń"
    Od niedawna na emeryturze, po latach posługi jako pastor kościoła
    episkopalmnego, Lord's Chapel, ojciec Tim zaledwie zdążył odetchnąć, a już
    godzi się otoczyć duszpasterską opieką żyjąca niedaleko stałego lądu, małą
    parafię na Atlantyku. Jak jednak może porzucić wszystkich przyjaciół z Mitford,
    dla których stał się niezastąpiony? W czasie przygotowań do wyjazdu na wyspę
    Whitecap w zmaganiach z tym niewdzięcznym dylematem wcale nie pomaga mu
    przyjęcie wydane wydane na cześć jego i Cynthii przez pannę Rose i wujaszka
    Billy'ego.

    Po przybyciu na Whitecap i stresującym powitaniu, ojciec Tim i Cynthia
    odkrywają, że i to miejsce ma swoje własne niezapomniane osobowości, oraz że
    chociaż od domu dzielą ich steki kilometrów, jednakże Mitford jest zawsze
    blisko...

    W "Nowej pieśni", piątej z serii książek o mądrym i wyrozumiałym ojcu Timothym
    Kavanaghu oraz jego pełnej entuzjazmu żonie Cynthii, bohaterowie powracają wraz
    z przyjaciółmi, starymi i nowymi, ponownie fascynując czytelników.



    --
    nie tylko narzekać...
  • mamalgosia 25.01.06, 11:39
    to tak w skróciesmile
    --
    nie tylko narzekać...
  • marzek2 25.01.06, 11:43
    Jestem fanką - kupujcie, wypożyczajcie, czytajcie w ciemno! Uśmiech, łzy i
    wciągająca lektura zapewnionesmile

    Mamalgosiu wiesz ja się trochę pogubiłam w częściach - ostatnią jaką
    przeczytałam była Nowa Pieśń, potem kupiłam siostrze jakąś część pt Ślub chyba i
    nie wiem, czy to jest jakaś retrospekcja? Bo widziałam w Merlinie, że jest
    jeszcze coś "Przybieżeli Pasterze" i też nie wiem, czy to jakaś poboczna część,
    czy kontynuacja wątku? Możesz mi napisać jakąś kolejność wszystkich części?
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • mamalgosia 25.01.06, 14:43
    Oj, Marzek, czy my lubimy to samo, bo mamy takie samo nazwisko?smile)
    "Ślub" jest cienki - w sensie dosłownym, chudziutka książeczka. treść - jakby
    pozbierana z innych, moim zdaniem, żadna rewelacja.
    Natomiast "Przybieżeli pasterze" kupiłam i jest cudna! Polecam tysiąckrotnie.
    --
    nie tylko narzekać...
  • mamalgosia 25.01.06, 14:45
    1) W moim Mitford
    2)Światełko w oknie
    3)Te wysokie, zielone wzgórza
    4)Do Kanaanu
    5)Nowa pieśń
    6)Przybieżeli pasterze
    A tego "Wspólne życie. Ślub" nie potrafie zaklasyfikować, jest jakby pomiędzy
    --
    nie tylko narzekać...
  • marzek2 25.01.06, 15:44
    Ok czyli tego będę szukać w biblitece, ewentualnie zakupię z następnych
    zaskórniaków smile W sumie w kwietniu mam imieniny, więc może cuś od mamy skapnie smile)
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • marzek2 25.01.06, 15:52
    W ogóle to moim zdaniem książki Jan Karon należą do nurtu literatury, którego mi
    na polskim rynku strasznie brakuje czyli tak po mojemu chrześcijańskiej prozy
    obyczajowej smile
    Bo jak się pozycje chrześcijańskie, to głównie poradniki, takie, że trzeba dużo
    myśleć, albo coś amerykańskiego w stylu "5 praktycznych kroków jak..." czego mam
    już przesyt.

    A w książkach Karon widzę chrześcijan w życiu codziennym, przedstawionych w
    cudowny, ciepły sposób. Mam zamiar czytać tą serię choćby raz w roku, jestem
    pewna, że za każdym razem odkryję w nich coś innego. Za pierwszym razem leciałam
    jak głupia, bo tak mnie wciągnęła treść, teraz chcę czytać spokojniej, smakować
    i uczyć się z doświadczeń życiowych pastora Tima. Przyznaję się, parę razy po
    prostu płakałam, ze śmiechu, ze wzruszenia, z tzw "duchowych wzruszeń" smile
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • pelczarka 28.10.13, 21:38
    Karen Kingsbury, Francine Rivers - polecam!!!
    --
    pelczarka
  • mamalgosia 02.01.07, 21:01
    Jest kolejna część o pastorze Timie! "Na tej górze". Jeszcze ciepła, grubiutka,
    kusi zapachem i obiecuje rozkosze czytelnicze
    --
    wskaż drogę do Betlejem
  • prokasia 13.03.07, 20:57
    John & Stasi Eldredge "Urzekająca" Nowe spojrzenie na sens istnienia kobiety.
    Dla każdej Ewy. Czytam już drugi raz. Dla Adama polecam "Dzikie serce" Johna
    Eldredge.
  • marzek2 25.01.06, 16:11
    Może katolikom szerzej nie znany, bo to protestant. Ale książki są super, facet
    pisze świetnym językiem, umie rzeczywistość bibijną przenieść we współczesność z
    jej problemami i wyzwaniami. Polecam. Poniżej linki do wydawnictwa Vocatio z
    jego książkami, są niestety drogie sad

    Mamalgosiu, byłabym skłonna pożyczyć Ci któregoś Maxa Lucado w zamian za
    Przybieżeli Pasterze Jan Karon. Po przeczytaniu po prostu odesłałybyśmy sobie
    książki z powrotem smile

    A teraz linki do kolejnych jego książek:

    www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?cat=13&f=9&pid=161
    www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?cat=13&pid=138
    www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?cat=13&pid=217
    www.vocatio.com.pl/ProductPresentationForm.php?cat=13&f=9&pid=222
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • mamalgosia 26.01.06, 09:44
    No co za okropieństwo! W ZAMIAN! Kochana, a gdzie bezinteresowność?
    Oczywiście mogę Ci pożyczyć "Przybieżeli pasterze", nie ma sprawy. Powróci do
    Ciebie atmosfera świąt Bożego Narodzeniasmile
    Twój adres mam.
    Jedyne,w czym problem, to nie wiem, kiedy będę mogłą pójśc na pocztę. Być może
    jutro, bo wybieramy się z Synkiem do biblioteki, ale jak sypnie śniegiem , to
    się nie wydostaniemy.
    Ogólnie rzecz biorąc: wyślę na pewno, a Ty daj znać , jak dojdziesmile
    Na priva wysyłam Ci mój adres
    --
    nie tylko narzekać...
  • marzek2 26.01.06, 10:11
    Mamalgosiu, okropnie dziękuję smile) A ty zajrzyj na podane przeze mnie linki i daj
    znać co mam wysłać do Ciebie, mam dwie książki Lucado - "Gdy Bóg wyszepcze Twoje
    imię" oraz "On wciąż odsuwa kamienie". Na pocztę pójdę w poniedziałek chyba...
    --
    W życiu chodzi o to, by pozwolić się używać Bogu go Jego celów, a nie posługiwać
    się Bogiem do realizacji swoich prywatnych celów.

    Wychowanie w wierze
  • mamalgosia 26.01.06, 10:51
    To poproszę o odsuwnaiu kamieni, potrzeba mi nadziei
    --
    nie tylko narzekać...
  • monikadz 18.07.06, 14:36
    O proszę! Koejny wąteka dla mnie!
    wprawdzie pracuje w bibliotece i ksiązki połykam (zwłaszcza te seryjne jak
    jezycjada czy Ania Z...), ale zauwazyłam, że jakos książki religijne nie
    wchodziły mi w drogę - nawet niestety z przeczytaniem całej Biblii mam kłopot -
    w ramach duchowej adopcji dziecka poczętego, jako zobowiązanie wybrałłam
    właśnie codzienna lekturę Biblii, ale poza tym brak mi ... no chyba zacięcia?
    Może macie na to jakąś radę?

    Ale chciałam Wam polecić "Adieu czyli przypadki księdza Grossera" - i ciąg
    dalszy przygód księdza' czyli "Trufle" - poruszające, naturalne
    acha- autor Jan Grzegorczyk, i jeszcze tegoż "Niebo dla akrobaty" -
    www.znak.com.pl/book.php?id=1670
    Dziękuję za wątek!
    Pozdrowienia ze Szczecina! Monika
  • monikadz 18.07.06, 14:42
    Adieu. Przypadki księdza Grossera
    Trufle. Nowe przypadki księdza Grossera
    Niebo dla akrobaty
    - te czytałam

    www.jangrzegorczyk.pl/tworczosc.htm
    --
    Monisia
  • mamalgosia 20.07.06, 14:00
    masz rację. O ludzkich słabościach nie deprymująco.
    --
    znalazłamsmile
  • pysio8 20.07.06, 10:05
    Rzeczywiście czyta się jednym tchem rozmowy o grzechach Joanny Kucharczyk i ks.
    Stefana Czermińskiego.
    Książka wpadła dość nieoczekiwaniesmile)) w moje łapki, bardzo polecam, to taka
    pierwsza pomoc ratująca życie...duchowe.

    ..."Poruszająca, odważna rozmowa o przykazaniach, bożkach i ogromnej łasce
    spowiedzi. Plus kilkadziesiąt świadectw ludzi, którzy, ku swojemu zdumieniu,
    odkryli, że są łajdakami i to właśnie przybliżyło ich do tajemnicy Bożego
    miłosierdzia."....

  • mamalgosia 20.07.06, 12:39
    Pysio, nie przypuszczałam, że ta książka może komukolwiek wpaść w ręcesmile Wydana
    w Katowicach - jak do niej dotarłaś? Pożyczyłam od teścia, bez większego
    entuzjazmu. Niestety w książce są błędy - nawet ortograficzne (napisałam maila
    do wydawnictwa, przyjęli do wiadomości, ale to chyba wszystko co mogli zrobić).
    Styl średni, ale jest coś w tej książce takiego, że działa. Właśnie
    przeczytanie tej książki zaowocowało u mnie niesamowita spowiedzią
    --
    znalazłamsmile
  • pysio8 20.07.06, 14:10
    Książka sama mnie znalazłasmile) otrzymałam ja pocztą mailową w postaci
    załączników,a teraz będę polowała na wersję papierową w warszawskich
    księgarniach, a nuż się uda.
    Chyba takie jest zadanie "Tylko dla łajdaków" : przygotować, zaprosić do
    szczerej spowiedzi, choćby omijało się konfesjonał szerokim łukiem przez 10 i
    więcej lat...
    Książkę przesłała mi dziewczynasmile),która pisze rozważania do Słowa Bożego.
    I tak, coś mnie trapi,gryzie, a potem w 'jej' komentarzach wyłania się
    odpowiedź, zachęta, czasem nagana...
  • mamalgosia 20.07.06, 14:33
    Dla mnie najciekawszy był fakt, że niespecjalnie mi się podobała, nie
    zachwyciłą, nie powaliła na łopatki. A tak zadziałałasmile
    --
    tylko...
  • monikadz 22.07.06, 17:11
    smile
    Idę sobie w poniedz. do szpitala na przebadanko -zainspirowaliście mnie do
    poszukania czegoś głębszego do poczytania - tam będdzie na to czas!
    --
    Moniczka
  • mary_ann 31.08.06, 12:44
    " Nad przepaściami wiary". Z ks. Wacławem Hryniewiczem OMI rozmawiają Elżbieta
    Adamiak i Józef Majewski. Społ. Inst. Wyd. ZNAK, Kraków 2001 (trudne do
    dostania, nakład wyczerpany, upolowałam na allegro)

    Cudowna, ciepła książka-świadectwo, nie tylko dla tych, którzy zgadzaja się z
    podstawową ideą ks. Hryniewicza o nadziei zbawienia dla wszystkichsmile
    Apoteoza Bożej Miłości, która jest większe, niz wszelkie nasze o niej
    wyobrażenia.

    Okładka i opis:
    www.znak.com.pl/book.php?id=1093

    Z okładki:

    "Ks. Wacław Hryniewicz, wybitny teolog, mówi o sobie: "W swoim życiu szukałem
    teologii bardziej wyrozumiałej, bardziej ludzkiej, bliższej doświadczeniu
    ludzi. Boję się teologii wpędzającej ludzi w rozpacz, serwującej ludziom
    beznadzieję, trwogę, lęk przed Bogiem. Boję się teologii lamentującej nad
    ludzkimi grzechami, osądzającej ludzi i nie mającej dla nich słów pocieszenia.
    (...) Jeżeli chodzę nad przepaściami wiary, to unoszą mnie nad nimi skrzyydła
    nadziei. Ona mówi: Bóg jest większy niż nasza wiara".

    Droga, po której kroczy ksiądz Wacław Hryniewicz, jest w dużej mierze samotna,
    zwłaszcza w POlsce. Bo, poza nim, ilu jeszcze teologów pisze na przykład o
    wątpliwościach w wierze, o tajemnicy cierpienia i śmierci, o nadziei zbawienia
    dla wszystkich, kryzysie wiary, grzeszności Kościoła i granicach jego krytyki,
    o wolności w teologii tp? A właśnie o tym jest ta książka."


    Baaardzo polecam!
  • kudyn 01.09.06, 08:41
    W tym temacie polecam książkę "Czy wolno mieć nadzieję, że wszyscy będą
    zbawieni?" Balthasara
  • mamalgosia 01.09.06, 08:55
    Czytałąm to swego czasu i jakoś nie zrozumiałam, czy wolno mieć tę nadzieję,
    czy nie. ja ją mam
    --
    *
  • kudyn 01.09.06, 09:48
    Balthazar dowodzi że nie tylko można, ale trzeba.
  • mamalgosia 01.09.06, 09:49
    czyli piekło puste?
    --
    *
  • kudyn 01.09.06, 10:19
    Mam taką nadzieję.
  • kudyn 01.09.06, 18:12
    Nie podważam (ani Hryniewicz, Balthazar i myślę że Mamalgosia) istnienia piekła,
    ani możliwości odrzucenia Boga. Ufam że Jezus, nie łamiąc ludzkiej wolności,
    przyciągnie wszystkich do siebie (por. J 12,32) i dlatego piekło będzie puste a
    Bóg będzie wszystkim we wszystkich (por. 1 Kor 15,28; Kol 3,11). I co istotnie
    jest to nadzieje a nie pewność.
  • kulinka3 01.09.06, 18:40
    Moim skromnym zdaniem, jeśli ktoś Boga w swoim życiu odrzucił to Chrystus
    złamałby wybór człowieczy przyciągając go do siebie.
  • kudyn 01.09.06, 19:24
    A mamy pewność że wszyscy odrzucą Boga? To są słowa Chrystusa: "A Ja, gdy
    zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie". Myślę że nie
    chodzi tu o użycie siły, mimo że mamy kontrowersyjne przykłady jak nawrócenie
    św. Pawła.
  • kulinka3 01.09.06, 21:28
    Nie podejmuję się dyskusji o pewnościach w tej materiiwink.
    Wiem,jednak,że pewne wolne stworzenia, które Boga znały i żyły w Jego obecności,
    zbuntowały się.
    Chrystus wysłużył zbawienie dla wszystkich ludzi,wiara jednak jest wolnym aktem
    człowieczym.A w swojej wolności człowiek może Bogu powiedzieć" nie" i Bóg wobec
    tej ludzkiej decyzji jest niejako "bezradny".Naprawdę nie wyobrażam sobie owego
    przyciągania " na siłę", nie w miłości, a jeśli nie w wolnym akcie wiary i nie w
    miłości, to co masz na myśli?

  • aka21 01.09.06, 21:50
    Pozwolicie, że się włączesmile)
    Wierzę, że nawrócić się człowiek może do ostatniego momentu swojego życia i
    wierzę, że to jest jego wolny wybor w obliczu nieskończonej miłosci Boga. Myślę,
    że moment śmierci jest jednak bardzo szczególny i Bóg jest w nim obecny.
    Człowiek od Boga odchodzi, ale On od niego nigdy i do końca czeka z otwartymi
    ramionami na powrót. Może w chwili śmierci te ramiona widzi się bardziej? Może
    wtedy wszystko inaczej wygląda?
    Pozdrawiam
    Agnieszka
  • kudyn 01.09.06, 22:34
    W zupełności się z Tobą zgadzam. Nie ma pewności, jest nadzieja w oparciu o
    pewne obietnice zawarte w Biblii. Nie ma przyciągania na siłe, tylko
    przyciąganie miłości. Ufam że różnymi drogami - przez ewangelizację, przez
    bezpośrednią interwencję... Bóg każdego doświadczy swoją miłością i każdy w
    wolności ją przyjmie.
  • kulinka3 01.09.06, 23:36
    Zgadzam się z Aką,że moment śmierci jest momentem szczególnym i tajemniczym, w
    którym Bóg czeka na człowieka i że dla wielu być może to " ostatnia " deska ratunku.
    Natomiast nadzieja,że każdy w wolności przyjmie miłość Bożą, choć piękna i
    chwytająca za serce,może być nadzieją niejako na wyrost. Gdyby tak było po cóż
    Chrystus w ogóle wspominałby o piekle?
  • kudyn 02.09.06, 10:34
    Więc jakie mamy podstawy twierdzić że tylko niektórzy z tej ostatniej deski
    ratunku skorzystają? A dlaczego nie wszyscy? Nie wiem czy na wyrost, ale czy to
    nie jest możliwe? Chrystus mówi o piekle, bo coś takiego jest, jest konsekwencja
    odrzucenia Boga i człowiek może to zrobić - inaczej gdzie wolna wola. Ale
    wolność nie zakłada że jedni wybiorą Boga a inni odrzucą. Mogą w wolności wybrać
    wszyscy i wszyscy mogą odrzucić. A po co Jezus mówi że wszystkich pociągnie do
    siebie? Bóg będzie wszystkim we wszystkich? To też jest Słowo Boże.

    Powtarzam jeszcze raz - tu nie chodzi o pewność tylko nadzieję. I nie chodzi o
    beztroskę tylko o współudział w działaniu Boga.
  • kulinka3 02.09.06, 11:25
    Skoro jestesmy przy lekturach, a Ty jesteś chyba katolikiem, to polecam co
    prawda prywatne, objawienia dotyczące piekła s.Faustyny:

    8. Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce
    wielkiej kaźni. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi
    piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy
    się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał
    duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto
    duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny
    zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione
    dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka - jest ustawiczne
    towarzystwo szatana: siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga,
    złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni
    cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które
    są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i
    nie do opisania sposób.

    9. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby
    mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz
    od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść,
    ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym
    cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz,
    które nie dowierzały, że jest piekło. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w
    największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem.



    I jeszcze wizja piekła ukazana w Fatimie:

    Łucja ujawniła później, że jak Ona mówiła te słowa, Matka Boska otworzyła ręce i
    promienie światła płynące z nich, wydawały się penetrować ziemię, tak, że oni
    zobaczyli przerażającą wizję piekła, pełnego demonów i straconych dusz pośród
    nieopisanych okropności. Wizja piekła była pierwszą częścią „tajemnicy”
    fatimskiej i nie była ujawniona bardzo długo. Dzieci patrzyły na smutną twarz
    Matki Boskiej, która mówiła do nich uprzejmie: "Wy widzieliście piekło, miejsce
    dokąd idą dusze biednych grzeszników. W celu uratowania ich, Bóg chce, aby
    nabożeństwo do Mojego Niepokalanego Serca rozszerzało się na całym świecie i
    wzrastało.

    A w rozwiązanie wszyscy odrzucą albo wszyscy wybiorą jakoś ciężko mi uwierzyć.
    W życiu trudno o takie zero -jedynkowe rozwiązania. Nawet w sprawach błahych
    tyle ile ludzi tyle zdań, a co dopiero tu. Co prawda dla Boga nie ma nic
    niemożliwego, ale człowiek w swojej wolności i historii dał tyle dowodów na
    odrzucenie Boga,że nie rozumiem dlaczego Bóg miałby mu odmawiać prawa do
    ponoszenia odpowiedzialności za swoje wybory.Jesteśmy wszak wolni i odpwiedzialni.
  • mamalgosia 02.09.06, 14:27
    Własnie te dwa objawienia zawsze mnie zastanawiały - bo jest to wizja piekłą
    niepustego. No i jak? A może tam nie było ludzi tylko aniołowie (zbuntowani)?
    nie wiem.
    Oczywiście Bóg nie zmusi nikogo do przebywania ze Sobą przez całą wieczność,
    jeśli ten ktoś tego zdecydowanie nie chce. Słyszałam o tym, że może tu mieć
    znaczenie odkupieńcza wartość czyjegoś cierpienia i modlitwy - nie jako w
    zastępstwie za grzesznika, który nawrócić się nie chce. Ale moim zdaniem ma to
    sens tylko i wyłącznie wtedy jeśli prowadzi to do zmiany opcji fundamentalnej -
    np. w wyniku czyjejś modlitwy wstawienniczej grzesznik tuż przed smiercia
    jednak się nawraca. Ale jesli on jednak decyzji nie zmienia, to bez sesnu
    byłoby to całe gadanie o wolnej woli, skoro jak ktos nie chce to i tak będzie
    zbawiony.
    Mimo to jednak ja - jak Kudyn - mam własnie nadzieję na piekło wypełnione tylko
    szatanem i jego towarzyszami.

    Myślę też o randze tych objawień, ale wiem, że zostały oficjalnie uznane przez
    Kościół, więc tutaj nie ma specjalnie pola manewru
    --
    *
  • kudyn 02.09.06, 15:46
    Ja myślę - nie wiem czy tak jest - że jest to wizja a nie zapis dokumentalny z
    odwiedzin w piekle, dlatego nie wyciągam wniosków o jego zapełnieniu. Wydaje się
    że intencją było pokazanie że piekło jest.
    Z objawień św. Faustyny, Fatimy, płynie orędzie że modlitwa ma moc nawet wobec
    najgorszych grzeszników. I co się dzieje, w jaki sposób oni się nawracają? Co
    sprawia że oni podejmują wolną decyzję o przyjęciu miłosierdzia? Dlaczego jedni
    je przyjmują, inni nie? Nie wiem, jest to jakaś tajemnica, ale z tego wynika że
    Bóg jest w stanie sobie z nimi poradzić.

    Znane jest nawrócenie Frossarda który będąc ateistą w 5 min. się nawrócił przez
    przypadek wstępując do kościoła. Co sprawiło że podjął taką decyzję?
    Niedawno słyszałem świadectwo Żyda, który po doświadczeniu holokaustu stracił
    wiarę w Boga, przestał praktykować bo uważał że to jest pustym rytuałem. Kiedyś
    czytając gazetę w swoim pokoju poczuł że ktoś stanął przy nim, i wiedział że
    jest to Jezus (Jeszua) pomimo że nigdy o nim nie słyszał. Od 30 lat wierzy,
    dlaczego?
    Bóg działa na wszystkie możliwe sposoby żeby człowieka zbawić i jest w tym
    skuteczny.

    Nie wiem czy znasz kogoś, kto trafił do piekła? Ja nie znam (to oczywiście nie
    znaczy że tam nikogo nie ma), ale jakoś każdy z nas ufa że jego bliscy,
    niezależnie jak żyli, od piekła się uchowali. Skoro tak myślimy o naszych
    bliskich, to dlaczego nie o innych. Kościół kanonizował wielu, ale nikogo nie
    „demonizował”.

    No i co zrobić z tymi biblijnymi obietnicami? Dlatego uważam że są podstawy aby
    mieć nadzieję że wszyscy doświadczą tak silnego miłosierdzia od Boga, że nie
    będą umieli się mu oprzeć smile
  • kulinka3 02.09.06, 17:59
    kudyn napisał:

    > Ja myślę - nie wiem czy tak jest - że jest to wizja a nie zapis dokumentalny z
    > odwiedzin w piekle, dlatego nie wyciągam wniosków o jego zapełnieniu. Wydaje si
    > ę
    > że intencją było pokazanie że piekło jest.

    Rozumiem,że zapis dokumentalny, by Cię przekonałwink)?
    Niestety nie posiadam, przykro mi;-((
    A co do tego ,że piekło jest, nie trzeba objawień, wystarczy Ewnangelia!
    Piekło puste to dla mnie niezrozumiały straszak dla niepokrnych.
    A opis sądu ostatecznego z Mateusza (25,31-46),gdzie Chrystus oddzieli owce od
    kozłów? To też tylko wizja bez pokrycia w faktach?

    > Z objawień św. Faustyny, Fatimy, płynie orędzie że modlitwa ma moc nawet wobec
    > najgorszych grzeszników.

    To prawda, muszą się tylko nawrócić.
    A Maryja daje jasno do zrozumienia,że modlitwa i ustanowienie święta będzie
    ratunkiem dla wielu.Jej słowa są bardzo jasne.
    "Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników.
    Czyli puste nie jest!
    Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego
    Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie
    uratowanych,
    Wiele, nie wszystkie!

    >
    > Znane jest nawrócenie Frossarda który będąc ateistą w 5 min. się nawrócił przez
    > przypadek wstępując do kościoła. Co sprawiło że podjął taką decyzję?
    > Niedawno słyszałem świadectwo Żyda, który po doświadczeniu holokaustu stracił
    > wiarę w Boga, przestał praktykować bo uważał że to jest pustym rytuałem. Kiedyś
    > czytając gazetę w swoim pokoju poczuł że ktoś stanął przy nim, i wiedział że
    > jest to Jezus (Jeszua) pomimo że nigdy o nim nie słyszał. Od 30 lat wierzy,
    > dlaczego?
    > Bóg działa na wszystkie możliwe sposoby żeby człowieka zbawić i jest w tym
    > skuteczny.

    Nigdzie skuteczności Panu Bogu nie odmawiam.Problemem pozostaje wolna wola
    człowieka i jego otwartość na Boże wołanie, co jeszcze raz podkreślam. To nie
    jest problem Pana Boga ile pychy człowieka, który może Bogu mówić "nie" przez
    całe swe życie i łaski nawrócenia nie przyjąć.

    > Nie wiem czy znasz kogoś, kto trafił do piekła? Ja nie znam (to oczywiście nie
    > znaczy że tam nikogo nie ma), ale jakoś każdy z nas ufa że jego bliscy,
    > niezależnie jak żyli, od piekła się uchowali. Skoro tak myślimy o naszych
    > bliskich, to dlaczego nie o innych.

    To nie jest problem czy ja znam czy nie.Nie znam i nie widziałam wielu rzeczy,
    które istnieją i dobrze się mają.

    Kościół kanonizował wielu, ale nikogo nie
    > „demonizował”.

    Kościół nikogo nie potępił.Wydał opinię o świętości wielu osób, jako zachętę do
    naśladowania i po Bożych interwencjach.
    Jeśli ktoś jest potępiony, to ani wzór do naśladowania i trzeba by pewnie diabła
    pytaćwink) kto tam u niego figuruje. A tej roli kościoła jakoś sobie nie mogę
    wyobrazić.

    > No i co zrobić z tymi biblijnymi obietnicami? Dlatego uważam że są podstawy aby
    > mieć nadzieję że wszyscy doświadczą tak silnego miłosierdzia od Boga, że nie
    > będą umieli się mu oprzeć smile

    Ja nigdzie w Ewangeliach nie znalazłam nadzei na puste piekłosad(.
    Co więcej w wielu miejscach Pisma św jest mowa o grzechach, które wykluczają z
    Królestwa Bożego. ( 1 Kor 6,9-10; Ga 5,20-21;Ef 5,5;Ap 21,8).

    Niezależnie jednak czy wierzymy w puste piekło czy też nie starajmy się z Bożą
    pomocą dotrzeć do Nieba!
    Pozdrawiam
  • kudyn 02.09.06, 20:49
    kulinka3 napisała:


    > Rozumiem,że zapis dokumentalny, by Cię przekonałwink)?
    > Niestety nie posiadam, przykro mi;-((
    > A co do tego ,że piekło jest, nie trzeba objawień, wystarczy Ewnangelia!
    > Piekło puste to dla mnie niezrozumiały straszak dla niepokrnych.
    > A opis sądu ostatecznego z Mateusza (25,31-46),gdzie Chrystus oddzieli owce od
    > kozłów? To też tylko wizja bez pokrycia w faktach?


    „Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby
    mówić duszom i świadczyć, że piekło jest”. Dlatego uważałem że celem tego
    objawienia jest pokazanie że piekło jest.
    Mt 25,31-46 to przypowieść, chyba że ma dotyczyć owiec i kozłów a nie ludzi smile


    > To prawda, muszą się tylko nawrócić.
    > A Maryja daje jasno do zrozumienia,że modlitwa i ustanowienie święta będzie
    > ratunkiem dla wielu.Jej słowa są bardzo jasne.
    > "Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników.
    > Czyli puste nie jest!

    Piekło jest ze swej istoty miejscem, gdzie idą grzesznicy (jesteśmy nimi wszyscy
    wink ), można powiedzieć że to jakaś definicja piekła. Nie mówi czy jest puste,
    czy nie, tylko mówi czym jest.


    > Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego
    > Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie
    > uratowanych,
    > Wiele, nie wszystkie!

    Wiele duszy zostanie uratowanych przez modlitwę – czyli co się dzieje, modlimy
    się do Boga żeby: zmusił, zgwałcił, związał i przetransportował kogoś do nieba?
    Zwróć uwagę że zwracamy się do Boga a nie do grzesznika. Nawet przed
    ewangelizacją, czyli kiedy zwracamy się do grzesznika, modlimy się żeby Bóg
    przygotował serce na przyjęcie Ewangelii. Gdyby Bóg był bezsilny wobec woli
    grzesznika, to po co się modlić o jego nawrócenie? Widać ma jakiś sposób, żeby
    człowieka przekonać szanując jego wolę.


    > Nigdzie skuteczności Panu Bogu nie odmawiam.Problemem pozostaje wolna wola
    > człowieka i jego otwartość na Boże wołanie, co jeszcze raz podkreślam. To nie
    > jest problem Pana Boga ile pychy człowieka, który może Bogu mówić "nie" przez
    > całe swe życie i łaski nawrócenia nie przyjąć.

    Może ale nie musi.

    > Kościół nikogo nie potępił.Wydał opinię o świętości wielu osób, jako zachętę do
    > naśladowania i po Bożych interwencjach.
    > Jeśli ktoś jest potępiony, to ani wzór do naśladowania i trzeba by pewnie diabł
    > a
    > pytaćwink) kto tam u niego figuruje. A tej roli kościoła jakoś sobie nie mogę
    > wyobrazić.

    Więc tak jak pisałem nikogo nie „demonizował” czyli nie określił jako
    potępionego, nawet Judasza o który Biblia się wypowiada bardzo surowo. Kiedyś
    tak się myślało o samobójcach, dlatego chowano ich na specjalnie wyznaczonych
    miejscach, dziś się to trochę zmieniło.


    > Ja nigdzie w Ewangeliach nie znalazłam nadzei na puste piekłosad(.
    > Co więcej w wielu miejscach Pisma św jest mowa o grzechach, które wykluczają z
    > Królestwa Bożego. ( 1 Kor 6,9-10; Ga 5,20-21;Ef 5,5;Ap 21,8).

    Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia
    dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, AŻ JĄ
    ZNAJDZIE? Łk 15,4
    A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę WSZYSTKICH do siebie. J 12,32
    A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu,
    który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był WSZYSTKIM WE WSZYSTKICH. 1 Kor 15,28

    Dlatego ufam że wszyscy się tam spotkamy smile Chciałoby się powiedzieć "do
    zobaczenia"
  • kulinka3 02.09.06, 23:10
    kudyn napisał:

    > „Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to> , aby
    > mówić duszom i świadczyć, że piekło jest”. Dlatego uważałem że celem tego
    > objawienia jest pokazanie że piekło jest.

    Szkoda,że nie odniosłeś się do całości wypowiedzi s.Faustyny i zdania
    zacytowanego troszkę niżej:
    -Jedno zauważyłam: ŻE TAM JEST najwięcej dusz,które nie dowierzały, że jest piekło.-

    > Mt 25,31-46 to przypowieść, chyba że ma dotyczyć owiec i kozłów a nie ludzi smile

    Ciekawam wyjaśnienia, kogo miał na myśli Chrystus mówiąc o kozłach i owcach na
    sadzie ostatecznym? Jak myślisz?

    > Piekło jest ze swej istoty miejscem, gdzie idą grzesznicy (jesteśmy nimi wszysc
    > y
    > wink ), można powiedzieć że to jakaś definicja piekła. Nie mówi czy jest puste,
    > czy nie, tylko mówi czym jest.

    Objawienia Maryjne w celu podania definicji piekła- dla wyjaśnienia,że jest i
    tak jakby z samej Ewangelii to nie wynikało.A grzesznicy tam idą, ale z zasady
    nie dochodzą. No ciekawa interpretacja.
    Skoro piekło jest puste i z zasady nie może dosięgnąć człowieka, to tak naprawdę
    piekło dla człowieka nie istnieje. A to już zakrawa na jawną sprzeczność wobec
    słów Chrystusa.

    > > Ja nigdzie w Ewangeliach nie znalazłam nadzei na puste piekłosad(.
    > > Co więcej w wielu miejscach Pisma św jest mowa o grzechach, które wyklucz
    > ają z
    > > Królestwa Bożego. ( 1 Kor 6,9-10; Ga 5,20-21;Ef 5,5;Ap 21,8).

    Co to znaczy wykluczją z Królewstwa? Ciekawe...

    > Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia
    > dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, AŻ JĄ
    > ZNAJDZIE? Łk 15,4

    Poczytaj dalej.
    A kiedy znajdzie, bierze z radością na swoje ramiona 6 i po powrocie do domu
    zwołuje przyjaciół i sąsiadów, mówiąc im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłem tę
    swoją zgubioną owcę". 7 Zapewniam was, że taka radość będzie w niebie z powodu
    jednego grzesznika, gdy się nawraca, i to bardziej niż z powodu
    dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie czują potrzeby nawrócenia.

    Gdy się nawraca....
    Ci którzy się nawracają do piekła wszak nie idą!
    Można się nie nawrócić, prawda?


    > A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę WSZYSTKICH do siebie. J 12,
    > 32

    Konstytucja dogmatyczna o kościele 48.
    Chrystus wywyższony ponad ziemię wszystkich do siebie pociągnął (por. J 12,32
    gr.), powstawszy z martwych (por. Rz 6,9) Ducha swego ożywiciela zesłał na
    uczniów i przez Niego ustanowił Ciało swoje, którym jest Kościół, jako
    powszechny sakrament zbawienia, siedząc po prawicy Ojca działa ustawicznie w
    świecie, aby prowadzić ludzi do Kościoła i przezeń mocniej ich z sobą złączyć, a
    karmiąc ich Ciałem i Krwią własną uczynić ich uczestnikami swego chwalebnego
    życia. Obiecane tedy odnowienie, którego oczekujemy, już się rozpoczęło w
    Chrystusie, postępuje dalej w zesłaniu Ducha Świętego i przez Niego trwa w
    Kościele, w którym przez wiarę zyskujemy pouczenie o sensie naszego życia
    doczesnego, doprowadzając do końca z nadzieją dóbr przyszłych dzieło powierzone
    nam przez Ojca w świecie i pracując nad naszym zbawieniem (por. Flp 2,12).


    > A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu,
    > który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był WSZYSTKIM WE WSZYSTKICH. 1 Kor 15,28

    KKK 1060 Na końcu czasów Królestwo Boże osiągnie swoją pełnię. Wtedy
    sprawiedliwi, uwielbieni w ciele i duszy, będą królować z Chrystusem na zawsze,
    a sam wszechświat materialny zostanie przemieniony. Bóg będzie w życiu wiecznym
    "wszystkim we wszystkich" (1 Kor 15, 28).

  • kudyn 03.09.06, 00:18
    Widzę że się nie rozumiemy.

    Odnośnie s. Faustyny ponawiam że jest to wizja, w dodatku jak sama wspominałaś
    prywatna, na podstawie której nie da się stwierdzić czy ktoś jest w piekle czy nie.

    Pan Jezus w przypowieść z Mt oczywiście mówi o ludziach a nie kozłach i owcach,
    ponieważ jest to przypowieść. Nie rozstrzyga gdzie ile będzie osób, tylko
    pokazuje wagę naszych czynów w aspekcie wieczności.

    Powtórzę jeszcze raz: Piekło jest ze swej istoty miejscem, gdzie idą grzesznicy
    (jesteśmy nimi wszyscy wink ), można powiedzieć że to jakaś definicja piekła. Nie
    mówi czy jest puste, czy nie, tylko mówi czym jest.
    Ja jestem grzesznikiem, zapłatą za grzech jest śmierć, mogę uniknąć tego dzięki
    śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. I każdy kto umiera w grzechu śmiertelnym
    (świadomie i dobrowolnie odrzuca Boga) będzie potępiony. Niesprawiedliwi na
    pewno nie posiądą Królestwa. Takie są konsekwencje naszych wyborów. Ufam jednak
    że nie będzie ludzi, którzy umrą w grzechu śmiertelnym. Nie dlatego że piekło
    jest nieosiągalne, nie dlatego że grzechu nie ma. Dlatego że Bóg szuka swoich
    zagubionych owiec aż ją znajdzie. „On jest CIERPLIWY w stosunku do was. Nie chce
    bowiem niektórych zgubić, ale WSZYSTKICH doprowadzić do nawrócenia” (2P 3,9)
    Ufam że dotrze do każdego człowieka i dlatego się o to modlę, a moja modlitwa ma
    sens o tyle, o ile wierzę że Bóg może tego dokonać.
    Nie wyobrażam sobie chrześcijan, którzy nie mają nadziei na to, że każdy będzie
    mógł oglądać Boga twarzą w twarz. I nawet jeśli wydaje się to naiwne, to w tym
    przypadku jest to chyba usprawiedliwione.

    Objaśnienia do tekstów które podawałem 1) nie wyczerpują ich znaczenia 2) nie są
    sprzeczne z tym co piszę.
    Ponieważ Bóg chce żeby wszyscy ludzie zostali zbawieni, dlatego powołał Kościół
    przez który się to realizowało, realizuje i będzie realizowało. Poprzez jego
    widzialne struktury: sakramenty, apostolat, nauczanie, oraz poza jego
    widzialnymi strukturami np. wśród innych chrześcijan czy bezpośrednio przez
    Głowę Kościoła którą jest Jezus. Cel jest ten sam – zbawienie wszystkich, ufam
    że się zrealizuje. Wtedy w życiu wiecznym Bóg będzie wszystkim we wszystkich. A
    nie pociąga ludzi nic innego jak miłosierdzie płynące z krzyża Jezusa!

    Powtarzam jeszcze raz: nie wiem czy tak będzie, mam nadzieję.
  • kulinka3 03.09.06, 10:41
    kudyn napisał:

    >
    > Odnośnie s. Faustyny ponawiam że jest to wizja, w dodatku jak sama wspominałaś
    > prywatna, na podstawie której nie da się stwierdzić czy ktoś jest w piekle czy
    > nie.

    Oczywiście i obraz i kult Miłosierdzia to też przecież wizja.Jedno zdanie
    s.Faustyny bierzesz jako dosłowne ( piekło jest), a że widzi tam dusze, to już
    wizja i nic się nie da stwierdzić.
    Podobnie z Maryją.Jej interwencja to sprawa definicji, a nie ostrzeżenie przed
    nadprzyrodzoną rzeczywistością, którą Ona zna.

    >
    > Pan Jezus w przypowieść z Mt oczywiście mówi o ludziach a nie kozłach i owcach,
    > ponieważ jest to przypowieść. Nie rozstrzyga gdzie ile będzie osób, tylko
    > pokazuje wagę naszych czynów w aspekcie wieczności.

    Ładne zdanie, za którym nie wiadomo, co stoi.
    Rozumiem,że rozdzieli ludzi, ale drugi zbiór będzie pusty.Bardzo konkretne i
    jasne zdania Chrystusa z tej przypowieść( I pójdą - nie być może pójdą- ci na
    mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego) nie pasują to Twojej
    koncepcji i stąd je pomijasz.
    Można i tak.


    > Powtórzę jeszcze raz: Piekło jest ze swej istoty miejscem, gdzie idą
    grzesznicy I każdy kto umiera w grzechu śmiertelnym
    > (świadomie i dobrowolnie odrzuca Boga) będzie potępiony. Niesprawiedliwi na
    > pewno nie posiądą Królestwa. Takie są konsekwencje naszych wyborów. Ufam jednak
    > że nie będzie ludzi, którzy umrą w grzechu śmiertelnym.

    Wielka jest Twa ufność! Szczególnie,że nie znamy dnia ani godziny i wszyscy
    rzecz jasna zawsze jesteśmy w łasce uświęcającej

    > Nie wyobrażam sobie chrześcijan, którzy nie mają nadziei na to, że każdy będzie
    > mógł oglądać Boga twarzą w twarz. I nawet jeśli wydaje się to naiwne, to w tym
    > przypadku jest to chyba usprawiedliwione.

    To Twoja prywatna opinia.
    Wolność człowieka aż po grzech odrzucenia Boga to też ludzka rzeczywistość,
    której chyba zdajesz się nie dostrzegać i tak naprawdę odmawiasz jej
    człowiekowi, bo i tak ostatecznie musi chcieć się nawrócić.
    >
    > Objaśnienia do tekstów które podawałem 1) nie wyczerpują ich znaczenia
    2) nie są
    > sprzeczne z tym co piszę.

    Ja nie spotkałam się aby te fragmenty były katolickim umocowaniem dla nadzei ,że
    piekło jest puste, skoro herezja ta została potępiona w VI w.
    >
    > Powtarzam jeszcze raz: nie wiem czy tak będzie, mam nadzieję.

    Ja też nie wiemwink). A skoro nie wiem opieram się na tym co podaje mi moja
    wiara. Piekło jest rzeczywistością, która może dotknąć każdego grzesznika.

    Pomimo piekielnych tematów
    miłej niedzieli !
    Pozdrawiam

  • kudyn 03.09.06, 12:06
    Droga Kulinko
    Obawiam się że zarzucasz mi grzech który sama popełniasz. I proszę, nie
    przypisuj mi twierdzeń o których nie piszę.

    Celem wizji s. Faustyny, a w wyniku tego obrazu, koronki itd. jest przypomnienie
    o miłosierdziu Boga. Jest to atrybut Boga bardzo wyraźnie przedstawiony w
    Biblii, a jednak potrzeba było wizji s. Faustyny, podobnie jest z piekłem.

    Co do przypowieści – tak jak już wcześniej wspominaliśmy, nie jest to reportaż,
    proroctwo – jest to przypowieść. Jezus pokazuje jakie są konsekwencje pewnych
    postaw wobec bliźniego, co się stanie gdy nie będziemy okazywali mu miłości.
    Ostrzeżenie, a nie wyrok. Ostrzegamy po to aby się ktoś poprawił, jeśli nad nim
    już zaciążył wyrok, to po co ostrzegać? A miłość wszak zakłada również nadzieję
    że ten mój bliźni będzie zbawiony!

    My na szczęście nie znamy dnia ani godziny, ale Bóg je zna? Nie wierze żeby
    czekał na ten moment, kiedy nie będziemy w łasce uświęcającej. Św. Piotr raczej
    mówi o cierpliwości Boga.

    A co do wolności – jak już wcześniej wspominałem, wolność nie determinuje
    naszych wyborów. Mogę wybrać „tak”, mogę wybrać „nie”. Mogą wszyscy wybrać
    „tak”. Czy nie możemy wszyscy wybrać w sposób wolny Bożego miłosierdzia? Może
    jestem naiwny, ale jak wspominałaś moje prywatne zdanie.

    Proszę żebyś jednak porównała to co piszę, z poglądami które potępił Kościół.
    Ufam że zobaczysz zasadnicze różnice.

    I proszę o odpowiedz ma moje wcześniejsze pytania:
    Co z modlitwą o nawrócenie grzeszników? Gdzie leży jej sens?
    Co sprawia że człowiek się nawraca np. w ciągu 5 min.?

    A na koniec cytat:
    „W Chrystusie Bóg objawił światu, że pragnie, aby „wszyscy ludzie zostali
    zbawieni i doszli do poznania prawdy" (1 Tm 2,4). To zdanie z Pierwszego Listu
    do Tymoteusza ma zasadnicze znaczenie dla widzenia i głoszenia spraw
    ostatecznych. Jeżeli Bóg tak pragnie, jeżeli Bóg dla tej sprawy oddaje swojego
    Syna, który z kolei działa w Kościele przez Ducha Świętego, to czy człowiek może
    się potępić, czy może być przez Boga odrzucony?
    Problem piekła zawsze niepokoił wielkie umysły w Kościele od samego początku, od
    Orygenesa, aż do naszych czasów, do Michaiła Bułhakowa i Hansa Ursa von
    Balthasara. Dawne Sobory odrzuciły teorię tak zwanej apokatastazy ostatecznej,
    według której świat po zniszczeniu zostanie odnowiony, a wszelkie stworzenie
    dostąpi zba¬wienia; teorię, która pośrednio znosiła piekło. Problem jednak
    po¬został. Czy może Bóg, który tak umiłował człowieka, zgodzić się na to, aby
    tenże Go odrzucił i przez to został skazany na męki wieczne? A jednak słowa
    Chrystusa są jednoznaczne. U Mateusza wyraźnie mówi o tych, którzy pójdą na męki
    wieczne (por. 25, 46). Którzy to będą? Na ten temat Kościół się nigdy nie
    wypowiadał. Jest to nie¬zgłębiona tajemnica pomiędzy świętością Boga a ludzkim
    sumie¬niem. Milczenie Kościoła jest więc w tym miejscu jedynym właści¬wym
    stanowiskiem chrześcijanina. Jeżeli nawet Chrystus mówi o zdradzie Judasza:
    „lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie naro¬dził" (Mt 26, 24), to również i
    to sformułowanie nie musi być rozu¬miane w sensie wiecznego potępienia”.
    Jan Paweł II Przekroczyć próg nadziei” s.140
  • kulinka3 03.09.06, 13:34
    kudyn napisał:

    > Co do przypowieści – tak jak już wcześniej wspominaliśmy, nie jest to rep
    > ortaż,
    > proroctwo – jest to przypowieść. Jezus pokazuje jakie są konsekwencje pew
    > nych
    > postaw wobec bliźniego, co się stanie gdy nie będziemy okazywali mu miłości.
    > Ostrzeżenie, a nie wyrok. Ostrzegamy po to aby się ktoś poprawił, jeśli nad nim
    > już zaciążył wyrok, to po co ostrzegać?

    Z tej przypowieści dość jasno płynie nauka,że będą tacy którzy sie nie zbawią.
    Chrystus rzeczywiście ostrzega i to ostrzeżenie kieruje do człowieka, uważaj
    abyś i Ty nie znalazł się pomiędzy kozałami.
    Jeśli Chrystus wiedział, że nie będzie kozłów, że wszyscy się nawrócą, po co by
    ostrzegał?
    >
    > My na szczęście nie znamy dnia ani godziny, ale Bóg je zna? Nie wierze żeby
    > czekał na ten moment, kiedy nie będziemy w łasce uświęcającej.
    Pan Bóg nie czeka na momenty naszej niedoskonałości, to raczej my czekamy z
    naszym nawróceniem! Czasami zbyt późno, niestety
    >

    > I proszę o odpowiedz ma moje wcześniejsze pytania:
    > Co z modlitwą o nawrócenie grzeszników? Gdzie leży jej sens?
    > Co sprawia że człowiek się nawraca np. w ciągu 5 min.?
    >
    Modlitwa i umartwienie w intencji nawrócenia grzeszników to rzecz tak oczywista,
    że nie rozumiem do czego tu się odnieść.Problem w tym,że pomimo naszych modlitw
    nie wszyscy pewnie umierają pojednani z Bogiem i tu leży problem.
    Ale modlić się trzeba i nie ustawać!





  • kudyn 03.09.06, 16:27
    Jak sobie wyobrażasz pokazanie konsekwencji, ostrzeżenie w tej przypowieści? Nie
    ma możliwości żeby wszyscy posłuchali tego ostrzeżenia? A ostrzega po to aby
    takich nie było, bo piekło naprawdę istnieje.

    Skąd wiesz że czekamy na nawrócenie aż do takiego momentu kiedy jest zbyt późno?
    Skąd masz taką wiedzę? Np. Mamalgosia wspominała o szczególnej chwili śmierci.

    I jak to się dzieje że ja się modlę o nawrócenie grzeszników, a Bóg nie ma na to
    wpływu?
    „Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On
    WSZYSTKICH naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje
    wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go
    prosili”. (J 5,14-15)

    „Tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim
    wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.
    Iz 55,11

    Ja nie mam wiedzy czy ktoś będzie zbawiony czy potępiony, mam ufność.
  • kulinka3 03.09.06, 21:57
    kudyn napisał:

    >Nie ma możliwości żeby wszyscy posłuchali tego ostrzeżenia?

    ŚW. FAUSTYNA OPISUJE WIZJE DRÓG WIODĄCYCH DO PIEKŁA I DO NIEBA
    W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami,
    pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i
    bawiąc się - dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na
    końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na
    oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba,
    że nie można było ich zliczyć.



    > Skąd wiesz że czekamy na nawrócenie aż do takiego momentu kiedy jest zbyt późno
    > ?
    > Skąd masz taką wiedzę? Np. Mamalgosia wspominała o szczególnej chwili śmierci.

    Często towarzyszę duszom konającym i wypra­szam im ufność w miłosierdzie Boże i
    błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże
    dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na
    zewnątrz widzimy, jakoby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza
    oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w
    ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga
    [przebaczenie] i win i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu,
    ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O, jak
    niezbadane jest miłosier­dzie Boże.
    >
    > I jak to się dzieje że ja się modlę o nawrócenie grzeszników, a Bóg nie ma na t
    > o
    > wpływu?

    O, jak niezbadane jest miłosier­dzie Boże. Ale o zgrozo - są też dusze, które
    dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym
    skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza
    chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak
    wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne
    dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże...(Dz 1698)


  • kudyn 03.09.06, 23:02
    Mam nadzieje że pomimo uznania przez Kościół objawień s. Faustyny nie traktujesz
    ich jako tekst natchniony.
    Pytanie co zrobić z tymi tekstami Biblii które jednak wzbudzają we mnie (i nie
    tylko) tą nadzieję. To oczywiście mój prywatny pogląd, ale naprawdę nie widzę
    żeby był w czymś sprzeczny z nauczaniem Kościoła.
    Co ciekawe, w „Przekroczyć próg nadziei” jakoś czuje się że to nie taka prosta
    sprawa, „problem pozostaje” chociaż JPII doskonale zna Dzienniczek s. Faustyny.
    Balthazar otrzymał od niego kapelusz kardynalski pomimo jego herezji?
    Wiec pozwól że wobec tej „niezgłębionej tajemnicy pomiędzy świętością Boga a ludzkim
    sumieniem” pozostanę przy mojej nadziei.
  • kulinka3 03.09.06, 23:41
    Tak samo jak Ty możesz żywić nadzieję, ja mogę wierzyć słowom Chrystusa, pismom
    s.Faustyny ( czy któraś z wizji jest w sprzeczności ze słowami Naszego Pana ?) i
    słowom Matki Najświętszej z obajwień fatimskich.
    Jeżeli odnosisz się do Jana Pawła II to w linku, który podałam, Ojciec
    św.realnie ocenia, co mogą wolne stworzenia ( bunt aniołów).Zdarzyło się aniołom
    nam miałoby się nie zdarzyć?
    Dzięki za ciekawą dyskusję.




  • kudyn 03.09.06, 23:56
    Jednak niec nam nie wiadomo o Mesjaszu, który byłby posłany żeby odkupić upadłe
    anioły. Widać jakaś róznica jest.
    Również dziękuję za dyskusję smile
    I do zobaczenia w niebie, chyba że wcześniej się spotkamy na tym łez padole.
  • kulinka3 04.09.06, 18:39
    kudyn napisał:

    > Jednak niec nam nie wiadomo o Mesjaszu, który byłby posłany żeby odkupić upadłe
    > anioły. Widać jakaś róznica jest.

    Jest, jest! Mam nawet jeden pomysł, ale chyba by Ci się nie spodobałwink)

    > Również dziękuję za dyskusję smile
    > I do zobaczenia w niebie,

    Mam nadzieję i jeśli tak będzie, ten kto miał rację w tej dyskusji,
    stawia....jakiś niebiański delikates, ok?

    chyba że wcześniej się spotkamy na tym łez padole.
    Może na forumowym zlociewink), a prędzej pewnie w jakiejś pasjonującej dyskusji.
    Pozdrawiam
  • kudyn 04.09.06, 20:56
    kulinka3 napisała:



    > Mam nadzieję i jeśli tak będzie, ten kto miał rację w tej dyskusji,
    > stawia....jakiś niebiański delikates, ok?

    Ok. "zakład" stoi. Ale musisz się za mnie modlić żebym nie odpadł za herezje. smile
  • kulinka3 04.09.06, 21:04
    kudyn napisał:

    >
    > Ok. "zakład" stoi. Ale musisz się za mnie modlić żebym nie odpadł za herezje. :
    > )
    Wspomnij na Balthasara wink)i nie trać nadziei, ale herezji nie głoś!
    Pozdrawiam wraz z modlitwą i sama się polecam.
  • mamalgosia 03.09.06, 09:30
    Czy masz może książkę o jego nawróceniu? Przeczytałam wszystko Frossarda
    (uwielbiam go), oprócz właśnie tej jendej książki (najważniejszej?). Czy ona w
    ogóle jest na polskim rynku?


    --
    *
  • kudyn 03.09.06, 10:37
    W takiej książce "Bóg i ludzkie pytania" dawno wydanej przez Jedność jest
    rozdział: Czy można nawrócić się w ciągu dwóch minut? Oddzielnej książki nie
    znam. Podobno jest jeszcze "Spotkałem Boga" ale dawno temu była wydana.
  • mamalgosia 03.09.06, 13:09
    Wiem, ze oryginalny tytuł brzmi "Bóg istnieje - spotkałem Go", ale francuskiego
    nie znam. Ten rozdział, o którym piszesz, czytałam, zresztą Frossard w wielu
    książkach wraca do tego tematu. Miałam nadzieję, że może to masz.
    BTW: ile osób - Twoim zdaniem - publicznie stwierdziło, że Jezus jest niewinny?
    --
    *
  • mamalgosia 03.09.06, 13:11
    ma swój dalszy ciąg w "człowiek i jego pytania" - czytałeś?
    --
    *
  • kudyn 03.09.06, 15:45
    Tak, ale bardziej zagadnieniowo.
  • kudyn 03.09.06, 15:47
    Kojarzę cztery osoby, ale nie wgłębiałem się, jeszcze wypracowanie do napisania.
  • kudyn 03.09.06, 23:05
    Po ilości pukntów za pytanie pewnie będę musiał poszukać 5 osoby. Narazie męczę
    wypracowanie o kasie z Przysłów smile
  • kudyn 04.09.06, 15:02
    Wypracowanie poszło. Ja ma 4 pewne, 1 prywatne - listy do męża więc raczej
    odpada i 1 grupowe ale nie wprost "Synem Bożym".
    A ile godzin wisiał, bo saxon w swych dywagacjach coś wspominał że 3 a mnie nie
    wychodzi 3 tylko 6.
  • mamalgosia 04.09.06, 16:23
    No cóż, z tym wiszeniem to bardziej skomplikowana sprawa. Mt, Mk - 6, J - 3. Na
    razie nie mam pomysłu co z tym zrobić. A gdzie są te dywagacje saxona?
    --
    być porami roku dla Twych drogich oczu...
  • mama_kasia 04.09.06, 17:07
    Te dywagacje to ja Ci nawet wysłałam wczoraj. Nie doszły? sad
    W Hebraice są.
  • mama_kasia 04.09.06, 17:11
    O dokładnie to, co napisał Kudyn smile
    A te 3 u J to skąd masz? Piszę też na gazetową, ale coś się buntuje.
  • kudyn 04.09.06, 17:48
    Ja na chwilę obecną widzę to tak:
    Mt - śmierć godz.9
    Mt - ukrzyżowano godz.3 śmierć godz.9 (ukrzyżowanie rozumiem jako przybicie więc
    nie musi się równać z tym że o tej godz. Jezus zawisł na krzyżu)
    Łk = Mt
    J - o godz.6 wydał Jezus Piłat (więc dużo później) ale nie widzę godz. śmierci.
  • mamalgosia 04.09.06, 21:04
    Dwa razy wcisnęłam entersad Wybaczcie, jestem bardzo zmęczona
    No więc jest tak jak napisał Kudyn. Przeczytałam gdzieś, ze w Ewangeliach są
    tylko trzy godziny uzywane: 3 (poranna), 6 (południe), 9 (popołudnie). no i
    zaokraglali do najbliższej. Rozumiem, że Pan Jezus został ukrzyzowany przed
    południem i Mt Mk i Łk zaokraglili to do niższej godziny (3), aJ an do wyższej
    (6). Ale to tylko taka moja teoria. W jej myśl własciwie nie byłoby wiadomo,
    ile Pan Jezus wisiał na krzyzu.
    Natomiast skąd saxon ma 3 godziny, tego nie wiemsad
    --
    być porami roku dla Twych drogich oczu...
  • a_weasley 26.11.06, 21:14
    kulinka3 napisała:

    > Skoro jestesmy przy lekturach, a Ty jesteś chyba katolikiem,

    to nie ma, OIW, żadnego obowiązku wierzyć w objawienia prywatne, bo nawet
    Kościół Katolicki nie uważa ich za fragment depozytu wiary.
  • mary_ann 02.09.06, 12:25
    Jako poniekąd odpowiedzialna za wrzucenie tematu jw.smile) (skądinąd, jak widać
    po odzewie, być może wartego osobnego wątku?) chciałam tylko dla porządku
    zaznaczyc, że sama mam do tej idei stosunek niesprecyzowany. Polecałam książkę,
    bo wydaje mi się niesłychanie krzepiącą, budującą lekturą w wielu wymiarach.

    Jeśli z jakąś ideą całkowicie się utożsamiam, to ze stanowiskiem autora, iż w
    sytuacjach konfliktu sumienia i lojalności wobec kościoła hierarchicznego
    prymat należy zawsze dawać sumieniu.

    Ciekawe też były dla mnie uwagi językoznawczo-translatorskie, np. dotyczace
    błędów ( a nawet jednego celowego zapewne przeinaczenia - sic!) w tekście
    Biblii Tysiąclecia.

    Ale - raz jeszcze podkreślę - to, co w tej ksiązce cudowne, to niesamowita
    pogoda i wewnetrzna harmonia autora, wyrozumiały i pełen miłości stosunek do
    ludzi wszystkich wyznań. Jak powiedziała moja przyjaciółka - " Właśnie takie
    książki chciałoby się zawsze czytać"smile))
  • mamalgosia 02.09.06, 14:31
    a ja bym sumieniem była ostrożna. bardzo łatwo je wykrzywić i nim pomanewrować
    --
    *
  • mary_ann 02.09.06, 15:31
    mamalgosia napisała:

    > a ja bym sumieniem była ostrożna. bardzo łatwo je wykrzywić i nim pomanewrować





    Masz rację. Niestety, podobnie łatwo (by nie rzec - duuużo łatwiej) jest dużym
    organizacjom (taka kategoria socjologiczna) ulegać pewnym nader ziemskim,
    strategiczno-politycznym pokusom. Z tym sumieniem to dla mnie trochę jak z
    demokracją u Churchilla - to na pewno bardzo złe kryterium, problem w tym, że
    chyba ... najlepsze (=najbezpieczniejsze) z możliwychsmile)))
  • sion2 14.10.06, 17:45
    Ksiązka napisana przez kard Dziwisza, osobistego lekarza JP2, dyrektora
    polskiego wydania L'Osservatore Romano i abp Angelo Comastri jako bliskiego
    wspolpracownika papieza-Polaka, rzecz jest o cierpieniu w zyciu Jana Pawla II.
    O chorobach ktore go dreczyly o wszystkich operacjach jakie przeszedl, o
    slowach wypowiedzianych-nieznanych do tej pory opinii publicznej. Książka dość
    krotka, kard Dziwisz napisal tam troche o cierpieniu w nauczaniu JP2 ale w tak
    przystępny i niebufoniasty sposób ze przelatuje sie wzrokiem blyskawicznie.

    Ja tę książkę polecam szczególnie: chorym, pracującym z chorymi oraz...
    wszystkim tym, którzy uwazali pokazywanie sie w oknie ledwo zyjącego JP2
    jako "medialną szopkę watykanską". Zdumialam sie jak czytalam i zrozumialam co
    i dlaczego. Polecam tę księżeczkę wszystkim prostestantom do przeczytania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka