• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

STERNIK - przedszkole i szkoła z wartościami Dodaj do ulubionych

  • 15.01.10, 10:57
    Jestem mamą trzech chłopaków, dwóch w wieku przedszkolnym, jeden czeka w kolejce smile Najstarszy ma 5,5. Od jakiegoś czasu jak każda mama, której zależy na przyszłości jej dzieci zaczęłam się zastanawiać gdzie zapisać syna do szkoły. Ważnym elementem było dla mnie, żeby moje dziecko oprócz dobrego poziomu nauczania otrzymał jeszcze coś więcej. Chciałam znaleźć mu szkołę, która byłaby jakby przedłużeniem domu rodzinnego. Wiem, może brzmi to w naszej rzeczywistości dość "bajkowo", niemniej jednak w tym kierunku szukałam, marzyłam. "Przypadkiem" rozmawiając z moją znajomą, psycholog, okazało się, że prowadziła ona niedawno szkolenia dla rodziców ze STERNIKA. Po krótce przedstawiła mi projekt szkoły i podała stronę www.sternik.edu.pl Sprawdziłam, zachwyciło mnie, bo to było to. Moje marzenia się spełniły. Chłopcy moi od jakiegoś czasu są uczestnikami tego projektu, którym chciałam się i z Wami podzielić.
    Uważam, że jest to niesamowita wartość jaką możemy naszym dzieciom dać, niesamowita szansa nie tylko dla nich, ale i dla nas rodziców. Bo tak naprawdę to nie tylko nasze dzieci się uczą, chodząc do Sternika, ale i my uczymy się wciąż coś nowego. Zresztą, zapraszam do odwiedzenia strony STERNIK (www.sternik.edu.pl) i zapoznanie się z projektem. Projektem, bo to my rodzice tworzymy to przedszkole, szkołę, liceum. W Warszawie jest już 900 dzieci objętych projektem i cieszy się ono ogromnym uznaniem, zainteresowaniem. W razie pytań proszę pisać na maila: agnes.hanczakowska@gmail.com
    W Krakowie jest możliwość spotkania się z rodzicami, których dzieci już drugi rok uczęszczają do Sternika. Najbliższe będzie 23-ego u jednej z rodzin. To my jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie naszych dzieci.
    Zaawansowany formularz
    • 15.01.10, 15:08
      Myślę, że dla niektórych osób nie bez znaczenia może być informacja, że jest to
      szkoła prowadzona przez Opus Dei.
      • 15.01.10, 16:58
        a dla innych że tanie to to nie jest
        --
        Kasia
        Ktosik-Małgosik
        • 15.01.10, 17:28
          Wiele tego typu i tym podobnych pogłosek krąży, trzeba czerpać ze źródła i opierać się na faktach. O wszystkim można napisać zło, połowiczne rzeczy, jeśli dla kogoś naprawdę jest istotna wartość jaką może przekazać dziecku zapraszam na konkretne spotkanie, gdzie te i tym podobne wątpliwości z całą pewnością zostaną rozwiane.
          A tak nawiasem mówiąc ja nie należę do najbogatszych - i ci którzy mówią, że drogo i daleko to na pewno u nich problem leży gdzie indziej. Po prostu tego nie chcą i jest to ich wybór. Szanuję.
          • 15.01.10, 17:45
            > A tak nawiasem mówiąc ja nie należę do najbogatszych - i ci którzy mówią, że dr
            > ogo i daleko to na pewno u nich problem leży gdzie indziej. Po prostu tego nie
            > chcą i jest to ich wybór. Szanuję.

            A konkretnie ile wynosi czesne w szkole podstawowej?
          • 16.01.10, 14:41

            > A tak nawiasem mówiąc ja nie należę do najbogatszych - i ci którzy
            mówią, że drogo i daleko to na pewno u nich problem leży gdzie
            indziej.

            Nawet nie wiecie, jak wielką przykrość mogą sprawić takie słowa!


            --
            Kuchnia Psa Kuby - Blog o gotowaniu
    • 15.01.10, 17:37
      A to jest zawsze sluszne i zbawienne, jak powstaje jakas nowa sensowna placowka.
      Inna rzecz, ze mnie jakos zawsze bardziej w takich sytuacjach interesuja
      konkretne osobiste doswiadczenia rodzicow, niz takie troche reklamowe slogany
      "to bylo to", "my rodzice, tworzymy to przedszkole...", "uczymy sie ciagle
      czegos nowego" wink)).
      Tak ze bardzo ciekawi jestesmy, jak to w praktyce wyglada. Opowiesz?

      Tytulem wstepu - mysmy juz o tych szkolach rozmawiali, no moze nawet z troche
      bardziej praktycznego punktu widzenia:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,56838218,,Cos_blizej_na_temat_Zagli_na_Zeganskiej.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,82288194,,Kiedy_wychowanie_w_wierze_kosztuje_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,23001917,,Przedszkole_OPUS_DEI_Warto_.html?v=2

      --
      Kładka nad strumieniem
      • 15.01.10, 17:57
        Sorki moim zamiarem nie było ani rozreklamować placówkę, po prostu, może trochę naiwnie pomyślałam, że podzielę się ze swoimi doświadczeniami, jako matka, która nie ma żadnych profitów z tego, że tu o tym pisze. Nie chciałam też powielać wątków, jestem po prostu zafascynowana tym zamysłem i chciałam o tym napisać. Tyle. I mówiąc szczerze, jestem zdziwiona, że takie jest nastawienie. A co do konkretnych kosztów, jest to indywidualna sprawa, natomiast z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że pieniądze faktycznie nie są przeszkodą.
        • 15.01.10, 18:04
          A co do k
          > onkretnych kosztów, jest to indywidualna sprawa, natomiast z własnego doświadcz
          > enia mogę powiedzieć, że pieniądze faktycznie nie są przeszkodą.

          No ale chociaż rząd wielkości?
          Np. u nas przedszkola prywatne mają rozrzut między 400 a 1000 zł. No różnica
          kolosalna!
        • 15.01.10, 18:06
          No to przeciez wlasnie o te doswiadczenia jest pytanie wink)).

          --
          Kładka nad strumieniem
        • 15.01.10, 19:22
          ale twój post brzmi jak ogłoszenie reklamowe.
          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
          • 15.01.10, 19:26
            Szczerze, nie było to moim zamiarem.
            • 15.01.10, 19:35
              alez na stronie jest czesne
              www.sternik.edu.pl/faq
              tylko jeszcze w następnym punkcie jest o cegiełce zwrotnej na inwestycje,
              znajomi maja utopione ... 20000 zł.

              ależ ja bym chciała. Ale za drogo i za daleko.
              --
              Kasia
              Ktosik-Małgosik
              • 15.01.10, 19:48
                > znajomi maja utopione ... 20000 zł.

                ja rozmawiałam z takimi rodzicami, którzy utopili 8.000zł (za dwoje dzieci) i
                myślałam, że to dużo...
                znam też dziecko, które przestało chodzić do Strumieni właśnie ze względów
                finansowych, wbrew informacji ze strony internetowej, że "przyjęcie rodziny
                nigdy nie jest uzależniane od jej możliwości finansowych."
                --
                Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie, w każdym położeniu dziękujcie.
                (1Tes 5, 16-18) I bądźcie wdzięczni! (Kol 3,15)
              • 15.01.10, 20:22
                3 lata temu tej informacji nie było. Teraz to dla mnie tylko
                ciekawostka.

                --
                miłość to wybór i wierność wyborowi
      • 15.01.10, 18:33
        do isma:
        np. wiara jest czymś normalnym w przedszkolu, dziecko nie jest odludkiem, bo się przeżegna przed, po jedzeniu, pomodli się na początek i koniec dnia.
        - dzieci są uczone zasad, tak potrzebnych w dzisiejszym świecie, aby się nie pogubić (małymi kroczkami do przodu, w każdym miesiącu jest inna zasada, np. układam swoje buty jak wchodzę do domu, spuszczam po sobie ubikację - to może dla kogoś śmieszne się wydawać, ale wielkie rzeczy składają się właśnie z małych)
        - uczone są samodzielności, choćby przez tak podstawowe czynności jak samodzielne rozbieranie i ubieranie się przed wyjściem na dwór)
        - uczenia dzieci zadowolenia ze świata, doceniania otaczającego dobra, liczenie się z drugim człowiekiem.
        - jest spotkanie 3 razy do roku rodziców z opiekunem, aby omówić konkretnie nad czym pracować przez najbliższy czas (rodzice, nauczyciele) dziecko jest traktowane indywidualnie a nie przedmiotowo.
        - w przedszkolu nie ma dużo zabawek, czas jest wykorzystany twórczo, nie ma puszczania bajek w TV, podczas odpoczynku pani puszcza muzykę lub bajkę do słuchania. Dzieci układają puzzle, tangram, dużo się im czyta itd.
        nie jestem w stanie opisać wszystkich walorów, więc pytaj co konkretnie cię interesuje

        co do kosztów :
        ja mogę pisać o przedszkolu, bo moi chłopcy chodzą do przedszkola.
        Jest ekonom z którym indywidualnie ustala się koszty. Są 3 możliwości. Podstawa to 520 plus 200 wyżywienie, możesz płacić tyle, mniej, lub więcej. Tak, są tacy co płacą więcej, bo mają i chcą, bo nigdy nie wiadomo jak w życiu może się ułożyć, kiedyś możesz właśnie ty potrzebować pomocy i wtedy będziesz miała możliwość płacić mniej. Własne doświadczenie, nie piszę tego ot tak. Komuś musi po prostu zależeć i musi dojrzeć te wartości, które ten projekt ofiaruje, jeśli ich nie zauważy, to będzie zawsze coś nie pasować.
        Od nas rodziców zależy czy będzie ten projekt oprócz Warszawy gdzie indziej funkcjonował. Kto chcę wchodzi w to, kto nie po prostu nie. Każdy decyduje sam i ma wolność wyboru.
        • 15.01.10, 19:17
          > co do kosztów :
          > ja mogę pisać o przedszkolu, bo moi chłopcy chodzą do przedszkola.
          > Jest ekonom z którym indywidualnie ustala się koszty. Są 3
          możliwości. Podstawa
          > to 520 plus 200 wyżywienie, możesz płacić tyle, mniej, lub więcej.

          JA rozumiem idee różnych opłat. Ale nie podoba mi sie, ze robi się z
          tego taką tajemnicę. Ta podstawowa opąłta powinna być zamieszczona
          na stronie przedszkola lub do uzyskania na telefon. Nie podoba mi
          się, ze ktoś na pytanie o cenę zaprasza na 2 godzinną rozmowę na
          końcu miasta.

          Nie wiem jakie ta cena ma odniesienie do Krakowa, ale w moim mieście
          to jest poziom horendalny. 720 zł Podobna opłata za szkołe. Nawet
          przy 2 dzieci to baaardzo dużo. A z tego co wiem, to wymagana jest
          jeszcze wysoka wpłata początkowa.

          Ja nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego przedszkole społeczne może
          funkcjonować przy opłatach rzędu 300 zł miesięcznie + wyżywienie, a
          placówki katolickie sa tak horendalnie drogie. I nie dotyczy to
          tylko sternika.


          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
          • 15.01.10, 19:19
            Dodam jeszcze, ze ja byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tego
            projektu. Ale na mojego maila z zapytaniem o warunki, lokalizację i
            cenę otrzymałam odpowiedź .... po półtora roku. Oczywiście bez
            konkretów a z zaproszeniem na idywidualne spotkanie - i to nawet nie
            wiadomo gdzie. Mnie ta cała konspiracja bardzo zniechęciła.

            --
            miłość to wybór i wierność wyborowi
            • 15.01.10, 19:36
              Szkoda, że miałaś takie doświadczenie. z tego co wiem, nikt z tego ile przedszkole kosztuje nie robi tajemnicę, nawet na stronię www.sternik.edu.pl/faq można dostać odpowiedź

              "Jak ustalane jest czesne?

              W roku szkolnym 2009/2010 wysokość czesnego wynosi: w przedszkolach (w zależności od lokalizacji) od 530 PLN do 710 PLN, w zerówkach 810 PLN, w szkołach podstawowych 985 PLN , w gimnazjach 1045 PLN. Kwoty te są punktem odniesienia w rozmowie z rodziną, która chce zapisać dziecko do placówki edukacyjnej „Sternika”, natomiast przyjęcie rodziny nigdy nie jest uzależniane od jej możliwości finansowych. W wyniku indywidualnych ustaleń rodzina podejmuje decyzję o wielkości swojego finansowego zaangażowania. Jest to – jak dotąd – najskuteczniejszy z wypracowanych sposobów wcielenia w życie zasady, aby kryterium ekonomiczne nie stało się najważniejszym (lub co gorsza jedynym) kryterium przyjęcia rodziny."

              kto szuka wartości znajduje je, kto szuka problemów, też je znajduje. wybór należy do każdego z nas.
              • 15.01.10, 20:21
                Ja szukałam tej informacji 3 lata temu i nie było jej na stronie.
                Teraz dzicko kończy przedszkole, wiec sprawa jest dla mnie
                nieaktualna.

                > W roku szkolnym 2009/2010 wysokość czesnego wynosi: w
                przedszkolach (w zależnoś
                > ci od lokalizacji) od 530 PLN do 710 PLN, w zerówkach 810 PLN, w
                szkołach podst
                > awowych 985 PLN , w gimnazjach 1045 PLN.

                Ja przepraszam bardzo, ale dla kogo jest ta szkoła? Ile rodzin w
                Polce wogóle moze pomyślec o płatności rzedu 1000 zł miesięcznie za
                szkołe 1 (!) dziecka??? A przecież do tego jeszcze trzeba dodać inne
                koszty, chocby tego wyżywienia.

                Wieszość z nas nie zarabia tyle by starczyło chocby na samą szkołę
                dla 2-3 dzieci.

                To nie jest drogo, to jest absurdalnie drogo.

                --
                miłość to wybór i wierność wyborowi
                • 15.01.10, 20:25
                  A gwoli ciekawości - w naszym mieście jest 1 bezpłatna podstawówka
                  katlicka (niestety za daleko). Tak, za daleko, bo nie mogę wozić
                  dziecka 2 razy dziennie,a autobusem to 2 godziny w 1 strone.

                  Jest bezpłatne gimnazjum (wybieramy się) i zespół szkół katolickich -
                  nawet 3, w któych czesne nei przekracza 400 zł miesięcznie. I to są
                  kwoty realne w polsich warunkach, chyba że urządzamy szkołe dla
                  bogatych. Tylko, ze wtedy nie zasłąniajmy sie wartosciami a od razu
                  powiedzmy, ze to inwestycja.

                  --
                  miłość to wybór i wierność wyborowi
                • 15.01.10, 21:00
                  > To nie jest drogo, to jest absurdalnie drogo.

                  Popieram w 100%. Nawet przy jednym dziecku ta opłata byłaby duuużo powyżej
                  naszych możliwości. Dla mnie wprost szokująco dużo!
                  • 15.01.10, 21:13
                    ja - OT - dodam, że jak młoda sie urodziła, to w moim mieście
                    otwierano z wielką pompą zespół szkół natowiskich. Miało być super,
                    wielojęzycznie itp Do czasu jak okazało się, ze czesne to ....
                    KILKUKROTNOŚĆ średniej krajowej. sad Może tam każdy uczeń miła 2
                    osobistych nauczycieli? wink

                    --
                    miłość to wybór i wierność wyborowi
                  • 10.02.10, 12:27
                    Nie mam dziecka w szkole Sternika, ale chciałam zauważyć, ze na
                    stronie są podane opłaty - jak zwykle w Warszawie najdrożej sad czy
                    to dużo czy mało to zależy. Sporo rodziców z naszej prywatnej
                    podstawówki rezygnuje z wakacji czy zmiany samochodu aby opłacić
                    czasne. Fajnie byłoby gdyby szkoły tego typu były bezpłatne , albo
                    dostępne dla każdego rodzica, ale niestety tak nie jest. --
                    Czas na nową sygnaturkę.
                    • 10.02.10, 23:25
                      Ale się tu "gryziecie"! Zaraz ktoś się na mnie rzuci. wink

                      Ogromnie się cieszę, że są takie inicjatywy jak STERNIK. Nasze dzieci jeszcze
                      tam nie chodzą, ale mam nadzieję, że szybko to się zmieni. smile Na razie
                      kibicujem przyjaciołom, których troje dzieci jest sternikowych.

                      Dlaczego mnie pociąga?
                      - w sposób naturalny, zwykły, codzienny przekazywany jest katolicki system
                      wartości i rozwijanie cnót (dla mnie to priorytetowe, a tego nie ma w zwykłych
                      szkołach, przedszkolach).
                      - brak koedukacji - walorów jest bardzo wiele np.okazuje się, że chłopcy
                      potrzebują do nauki niższej temperatury otoczenia aniżeli dziewczęta, sposób
                      przekazywania wiedzy jest inny u obu płci...
                      więcej na ten
                      temat:www.sternik.edu.pl/press-room/artykuly/szkola-nie-jest-dla-dzieci-a-chlopcy-to-nie-dziewczyny
                      - zdecydowana większość rodzin jest wielodzietnych (średnia to pewnie 4 dzieci
                      na rodzinę!) - ciągnie swój do swego... wink
                      - nie są ważne stopnie, ale postęp, który dziecko zrobiło w jakimś czasie, nie
                      ma świadectw z czerwonym paskiem itp. (a zatem brak "wyścigu szczurów")
                      - rodzina rzeczywiście może liczyć na pomoc w wychowaniu, szczególnie gdy
                      nadchodzi czas buntu itp.
                      - mobilizuje rodziców do pracy nad sobą, do rozwoju w różnych sferach
                      - niepotrzebne będą korepetycje, zajęcia dodatkowe z języka itp, bo poziom jest
                      rzeczywiście wysoki.

                      A kasa? Myślę, że to ostatni punkt do rozważania. Są tacy, którzy płacą
                      podwójnie za swoje dzieci by inni, którzy nie mają, mogli się też tam uczyć. Ja
                      już wielokrotnie przekonałam się, że jak prosiliśmy o coś Boga i było to zgodne
                      z Jego wolą to podsuwał możliwości. smile Więc spać mogę spokojnie. Wszystko
                      zgodnie z Jego wolą. smile))

                      I uwierzcie, Sternik to nie sposób na kompleksy, ale pewien styl życia, który
                      jednym odpowiada, a innym nie.
                      • 10.02.10, 23:52
                        7sikoreczka7 napisała:
                        > - nie są ważne stopnie, ale postęp, który dziecko zrobiło w jakimś czasie, nie
                        > ma świadectw z czerwonym paskiem itp. (a zatem brak "wyścigu szczurów")
                        a jak w takim razie szkoła motywuje dzieci do wysiłku ?
                        jak ktoś zrobił duży postęp, to na co może liczyć, jeśli nawet świadectw z
                        paskiem nie ma ?

                        > - niepotrzebne będą korepetycje, zajęcia dodatkowe z języka itp,
                        > bo poziom jest rzeczywiście wysoki.
                        Czy wysoki poziom nie oznacza, że jakaś część dzieci nie będzie sobie radzić ?
                        Jeśli nie korepetycje to co wtedy ? Przenosiny do innej szkoły ?

                        > A kasa? Myślę, że to ostatni punkt do rozważania.
                        Dlaczego ?
                        jeśli rodzice pracują na niezbyt wysokich stanowiskach i mają kilkoro dzieci, to
                        będzie chyba element decydujący. W pierwszym rzucie skreślą szkoły, gdzie czesne
                        przekroczy ich możliwości finansowe.
                        Ja zarabiam całkiem nieźle i gdybym miała dziecko byłoby mnie stać na sternika,
                        ale to jednak jest szkoła dla ludzi naprawdę zamożnych i nie ma co tego ukrywać.

                        Z zasady nie posłałabym swojego dziecka do szkoły niekoedukacyjnej, bo taki
                        podział jest dla mnie nienaturalny, ale sternik nie podoba mi się szczególnie -
                        głównie ze względu na wypowiedzi rodziców - takie w stylu MLM.

                        --
                        Magdalaena
                        • 11.02.10, 12:09
                          magdalaena1977 - wcale nie musi Ci się podobać. Jedni lubią to, inni tamto...

                          Dyskusja ma sens gdy obie strony są otwarte i ciekawe innych opcji - czego tu
                          nie czuję. ;-( I jestem przekonana, że nie mają sensu "przepychanki" z osobami
                          nastawionymi "anty" i mającymi ripostę na wszystko. Więc pozwól, że zostawię
                          Twoje pytania czy komentarze bez odpowiedzi. W przeciwnym wypadku zrobi się
                          niemiło. sad A przecież nikt tego nie chce, prawda? wink

                          Cieszę się, że temat STERNIKA został poruszony, bo być może kogoś zainteresuje
                          ta inicjatywa i już sam, na własną rękę będzie poszukiwać dodatkowych
                          informacji. smile
                          • 11.02.10, 12:22
                            7sikoreczka7 napisała:

                            > Dyskusja ma sens gdy obie strony są otwarte i ciekawe innych
                            opcji - czego tu
                            > nie czuję. ;-( I jestem przekonana, że nie mają
                            sensu "przepychanki" z osobami
                            > nastawionymi "anty" i mającymi ripostę na wszystko. Więc pozwól,
                            że zostawię
                            > Twoje pytania czy komentarze bez odpowiedzi. W przeciwnym wypadku
                            zrobi się
                            > niemiło. sad

                            Wcale nie musi się zrobić niemiło. Z zainteresowaniem czytam
                            argumentację obu stron smile
                            Dziękuję za to, co napisałaś powyżej. Daje mi do myślenia.
                            Ciekawa też byłabym odpowiedzi na pytania Magdalaeny1977. Nie na
                            zasadzie kibicowania, kto kogo pobije. Raczej jest szansa czegoś się
                            tu dowiedzieć smile
        • 15.01.10, 23:07
          No ale widzisz. Napisalas dosyc kategorycznie, ze albo sie dla kogos wartosci
          licza, i wtedy placowke Sternika doceni, i dziecko posle, albo sie nie licza.

          Tymczasem... zycie jest chyba troche bardziej skomplikowane. Na swiecie zyja tez
          ci, ktorzy maja troje dzieci i jedna srednia krajowa z budzetowki do dyspozycji,
          bo matka dzieciom przestala byc atrakcyjna na rynku pracy po dziesiecioletniej
          przerwie w pracy zawodowej. Albo maja dziecko moze nie - dzieki Bogu - ciezko
          niepelnosprawne, ale takie, na ktorego stale leki trzeba wydac kilkaset zlotych
          miesiecznie, no i niestety to jest priorytet, przed kwestiami edukacyjnymi, bo
          koldra krotka.
          Oni by naprawde bardzo chcieli wychowac dziecko w zgodzie z wartosciami, i to
          bardzo czesto robia - tyle ze na inny sposob.

          Nie mozna tym ludziom zarzucac, ze oni nie dbaja o przyszlosc swoich dzieci, ze
          im nie zalezy, zeby one byly wartosciowymi ludzmi. Nie mozna tego robic wlasnie
          w imie tego "liczenia sie z drugim czlowiekiem", co to w Sterniku juz w
          przedszkolu ucza ;-P.


          No i teraz w szczegolach:

          yonatanq napisała:

          > np. wiara jest czymś normalnym w przedszkolu, dziecko nie jest odludkiem, bo si
          > ę przeżegna przed, po jedzeniu, pomodli się na początek i koniec dnia.

          Moje dziecko modlilo sie w domu przed wyjsciem do przedszkola. Po poludniu sie,
          faktycznie, nie modli, bo jeszcze do odmawiania godzin kanonicznych zobowiazane
          nie jest wink)), modli sie natomaist wieczorem, oraz ochoczo bez patrzenia na
          zegarek jak sie nadarzy okazja.
          Nie modli sie przy jedzeniu, bo w domu nie ma takiego zwyczaju.

          Tak wiec nie widze tu znaczacej przewagi Sternika, zupelnie spokojnie posylajac
          dziecko do panstwowej placowki mozna mu calkiem do wieku odpowiednie zycie
          modlitwy, uwazam, zapewnic.

          > - dzieci są uczone zasad, tak potrzebnych w dzisiejszym świecie, aby się nie p
          > ogubić (małymi kroczkami do przodu, w każdym miesiącu jest inna zasada, np. ukł
          > adam swoje buty jak wchodzę do domu, spuszczam po sobie ubikację - to może dla
          > kogoś śmieszne się wydawać, ale wielkie rzeczy składają się właśnie z małych)

          Sluszne i zbawienne. W panstwowym przedszkolu mojego dziecka tez tego uczono.
          Nie akurat z podzialem na miesiace wink)), ale po prostu, stosownie do potrzeb.

          > - uczone są samodzielności, choćby przez tak podstawowe czynności jak samodziel
          > ne rozbieranie i ubieranie się przed wyjściem na dwór)

          Patrz wyzej.

          > - uczenia dzieci zadowolenia ze świata, doceniania otaczającego dobra, liczenie
          > się z drugim człowiekiem.

          Nooo. Tu mam pewien problem, bo ja mam dziecko, mimo pewnych niedomog
          zdrowotnych, pogodne z natury. Ale nie wydaje mi sie, zeby uczono w panstwowym
          przedszkolu niezadowolenia ze swiata, niedoceniania otaczajacego dobra,
          nieliczenia sie z drugim czlowiekiem.


          > - jest spotkanie 3 razy do roku rodziców z opiekunem, aby omówić konkretnie nad
          > czym pracować przez najbliższy czas (rodzice, nauczyciele) dziecko jest trakto
          > wane indywidualnie a nie przedmiotowo.

          W przedszkolu mojej corki - wcale nie wybieranym jakos starannie ze wzgledu na
          oferte edukacyjna, bo to byla po prostu jedyna placowka w Krakowie, ktora byla w
          stanie zapewnic jej odpowiednia diete - byly najzwyczajniej w swiecie raz w
          tygodniu dyzury wychowawcow, na ktore mozna bylo przyjsc, i omowic dowolna
          zwiazana z dzieckiem kwestie.
          Uczciwie musze przyznac, ze przedszkole mojego dziecka, w ogolnym zachwycie
          pozostajac nad jego inteligencja i zaletami spolecznymi, nie zauwazylo
          towarzyszacych tym uzdolnieniem pewnych dysfunkcji motorycznych, ktore ono
          niewatpliwie ma, i ktore w szkole sie staly nieco bardziej dolegliwe. Ale za to
          szkola - tez panstwowa - zauwazyla.

          > - w przedszkolu nie ma dużo zabawek, czas jest wykorzystany twórczo, nie ma pus
          > zczania bajek w TV, podczas odpoczynku pani puszcza muzykę lub bajkę do słuchan
          > ia. Dzieci układają puzzle, tangram, dużo się im czyta itd.

          Dokladnie to samo moge powiedziec o przedszkolu panstwowym. Puszczanie bajek na
          wideo w ciagu roku moge zliczyc na placach obu rak. Sluchanie, glosne czytanie,
          ukadanie puzzli. Ale rowniez zabawa, co akurat uwazam za sensowne, zwlaszcza w
          przypadku mojej corki, ktora jest jedynaczka, i zdecydowanie wolalam, zeby jej
          przebywanie z rowiesnikami nie ograniczalo sie do wspolnego glowkowania nad
          tangramem wink)).

          > nie jestem w stanie opisać wszystkich walorów, więc pytaj co konkretnie cię int
          > eresuje
          >

          No, ja nie jestem targetem, bo ja mam dziecko w szkole muzycznej, a tego w
          Sterniku nie oferuja wink)).
          Natomiast interesowalam sie konkretami m.in. dlatego, zebys sprobowala nam dac
          odpowiedz na pytanie, co jest az tak wyjatkowego w tych placowkach, ze
          nierozumiejacych ich szczegolnej misji uwaza sie za niedostatecznie
          zaangazowanych w "projekt dziecko".

          Konczac. Wiesz, byla tu kiedys podobna dyskusja o szkole chrzescijanskiej,
          prowadzonej przez protestantow. I jedna z forumowiczek, protestantka, zapytala,
          czy taka skzola nie staje sie przypadkiem rodzajem wygodnego azylu, w ktorym
          dzieci palwia sie w swojej chrzescijanskiej wyjatkowosci. To jest realne
          niebezpieczenstwo, naprawde. My wychowujemy nasze dzieci - przynajmniej ja bym
          tak chciala - dla swiata. One maja ten swiat ksztaltowac, zmieniac na lepszy.
          Caly swiat, nie tylko "swoj swiat".

          --
          Kładka nad strumieniem
    • 15.01.10, 18:41
      Chciałam się jeszcze spytać co złego jest w Opus Dei? Nie znam nikogo w przedszkolu kto by należał do tej organizacji, ale z tego co wiem, to nasi Papieże nie mięli nic przeciwko niej a dla mnie oni są większymi autorytetami niż nieznajomi piszący co bądź i publikujący w internecie czy poza. Wydaję mi się, że często za szybko piszemy o czymś, czego tak do końca nie znamy. Usłyszymy i tak potem chętnie powtarzamy. Ja nie wiem za dużo na jej temat, więc dlatego pytam.
      • 15.01.10, 23:11
        Nie, problem bynajmniej nie jest w Opus Dei [tu usmiecham sie sama do siebie,
        albowiem akuratnie dzisiaj na lekture tramwajowa mi biografia szacownego pralata
        E. wypadla wink))].

        Natomiast - i to znowu sie przewija przez rozne nasze dyskusje o roznych
        placowach oswiatowych - nieco zniechecajace jest, jak pewne dosyc istotne dla
        ich profilu kwestie sa spowite mgla niedomowien.Czy to dotyczy blizej
        niesprecyzowanej organizacji protestanckiej, czy Opus Dei. Po prostu nie widze
        powodu, zeby o tym nie mowic wprost.

        --
        Kładka nad strumieniem
        • 15.01.10, 23:29
          może się i rzucam ale moje wątpliwości budzą następujące stwoerdzenia:
          "ci którzy mówią, że drogo i daleko to na pewno u nich problem leży gdzie indziej"

          "kto szuka wartości znajduje je, kto szuka problemów, też je znajduje. wybór
          należy do każdego z nas"

          "Nikt nie wyklucza, w życiu sami siebie wykluczamy podejmując takie a nie inne
          decyzje. podkreślam, jeśli dla kogoś te wartości są ważne, będzie mu ten projekt
          odpowiadał, jeśli nie, to nie wiem co, nie namówię smile"

          no jak nie poczucie wyższości z nich przebija to nie wiem co.
          --
          Kasia
          Ktosik-Małgosikktórzy
          mówią, że drogo i daleko to na pewno u nich problem leży gdzie indziej
    • 15.01.10, 19:32
      No i jescze jedno powazne zastrzeżenie - wymóg ścisłej współpracy
      obojga rodziców. Mnie zależało na posłąniu dziecka do placówki
      katolickiej. Mężowi zresztą też, ale z góry wiem, ze nie zechciałby
      nawet pojechać na zebranie rodziców, a co dopiero mówić o
      cyklicznych spotkaniach itp. Jak dla mnie jest to takie integorwanie
      na siłe. Zgadzam się z wartościami, zgadzam sie, ze rodzice musza
      współpracować, ale obowiazkowe ciaganie obojga jest w naszych
      warunkach coraz mniej realne (nie tylko mentalnie ale i
      organizacyjnie - praca w terenie). I w ten sposób sporą grupę już na
      starcie się z tego projektu wyklucza.




      --
      miłość to wybór i wierność wyborowi
      • 15.01.10, 19:43
        Nikt nie wyklucza, w życiu sami siebie wykluczamy podejmując takie a nie inne decyzje. podkreślam, jeśli dla kogoś te wartości są ważne, będzie mu ten projekt odpowiadał, jeśli nie, to nie wiem co, nie namówię smile a w życiu, trzeba trochę wysiłku i wyrzeczeń ponieść, co wartościowe nigdy nie przychodzi łatwo i kosztuje (nie tylko finansowo). Kto czego szuka, tego znajduje.
        • 15.01.10, 19:51
          akurat w moim otoczeniu widzę że niekoniecznie katolickie placówki sa najdroższe
          a w przedszkolu gdzie czesne wynosi 300 zł zapytałabym o kwalifikacje
          nauczycielek. Ile przedszkole może im płacić przy takiej stawce?

          Yonatanq niezłesmile
          "jeśli dla kogoś te wartości są ważne, będzie mu ten projekt
          odpowiadał, jeśli nie, to nie wiem co, nie namówię smile "

          jeszcze jest opcja że dla kogoś te wartości są ważne ale realizuje je w inny sposób
          ale wygląda na to że dla Ciebie istnieje tylko jeden jedynie słusznysmile
          dobra to sama siebie wykluczam

          dla mnie to też brzmi jak reklama
          --
          Kasia
          Ktosik-Małgosik
          • 15.01.10, 19:56
            no cóż, myślałam, że to forum jest bardziej ambitne, a mniej ludożercze.... w takim razie koniec reklamy smile
            • 15.01.10, 21:04
              yonatanq napisała:

              > no cóż, myślałam, że to forum jest bardziej ambitne, a mniej ludożercze.... w
              takim razie koniec reklamy smile

              No takie forum ("taka gmina"), pieniędzy nie zarabiamy pod sufit jak to
              nieambitni, to i zjadać się musimy ludożerczo, bo nas nie stać na kiełbasę wink

              Aż mi się zachciało jeść od tego wątku!





              --
              "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
              • 16.01.10, 00:52
                A bo to, Sulla, u katolikow w piatek miesa nie mozna bylo, wiec sobie musielismy
                kompensoawac rzucaniem sie na bliznich...
                Pozdrawiam znad sobotniej kanapki z salami (to sie podobno robi z osla????).

                --
                Kładka nad strumieniem
                • 16.01.10, 01:16
                  No oryginalnie z osła, ale takie salami to niełatwo dostać chyba. Drogie jest wink


                  --
                  "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
                  • 16.01.10, 01:22
                    Aaaa. Myslalby kto, ze czego jak czego, ale osliny to w brod wink)).

                    --
                    Kładka nad strumieniem
          • 15.01.10, 20:15
            franula napisała:

            > akurat w moim otoczeniu widzę że niekoniecznie katolickie placówki
            sa najdroższ
            > e
            > a w przedszkolu gdzie czesne wynosi 300 zł zapytałabym o
            kwalifikacje
            > nauczycielek. Ile przedszkole może im płacić przy takiej stawce?

            Franula, są miasta w Polsce, gdzie zarobki 2000 brutto są uważane,
            za wysokie. A oprócz czesnego są jeszcze dotacje i dopłąty gmin, z
            których takze prywatne przedszkola korzystają.


            >

            --
            miłość to wybór i wierność wyborowi
        • 15.01.10, 19:57
          To ja jednak oderwę sie od książki(ktora idzie jak z kamienia) i
          odpowiem, że dla mnie - wybacz - Twoje posty wzbudzają gwałtowną
          niechęć do tej szkoły. Jak i tak nie byłabym zainteresowana, szkoły
          nie znam, ale dziecka nie posłalabym po tym co piszesz, nawet gdyby
          dopłacali.
          Bo przebija w Twoim poście poczucie wyższosci, wynikające z tego,
          ze rodzice wysylający dzieci do tej szkoły, kierują sie wartościami
          (w domysle jedynymi słusznymi), a pozostali ,jesli nie zdecydują sie
          na szkołę - nie. Ci inni najwyraźniej lekcewazą sobie własne dzieci
          i nie ponoszą żadnego wysiłku, dyzurując w godzinach zebrań
          rodzicielskich w szpitalu, prowadzac TIR-y, majac zajęcia ze
          studentami... Dokonali niewlasciwych wybiorow nie wychodzac na
          zebranie od chorego czy przerywajac wykład.
          No, zlituj się, gdzie tu jakikolwiek związek z wartosciami?
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • 15.01.10, 20:48
            popieram wszystkimi swojemi ręcami i nogamismile gdyby w ten sposób
            "reklamowano" mi Sternika - nigdy bym tam dzieci nie posłałasmile) brrr
            Przez posta autorki przebija poczucie wyższości - być może
            niezamierzone, ale trzeba sie zastanawiać nad słowami i ich
            wydżwiękiem, infantylne zakochanie w "projekcie", wypaczanie
            (!)niestety wielu idei tych placówek.
            W każdym razie ja polecam Sternika jako jedną z wielu dobrych
            placówek w Polsce. A autorce życzę przewrotnie, żeby i za kilka lat
            - gdy nieco emocje opadną, mogła napisać podobny post.
            --
            Największa stajenna ranga
            nie zmieni osła w mustanga...
            • 16.01.10, 11:27
              odbieram tak samo smile bałabym się, że mi dzieci zmanierują

              A co do kosztow przedszkola - moja córka chodzi do niepublicznego b.
              dobrego przedszkola, gdzie czesne wynosi 135 zł (publiczne mają
              czesne 120 zł). Są dodatkowe opłaty np. za logopedę, za ang.
              Wszystko zależy od miata, od tego czy jest dotowane przez UM itd.
              300 zł w moim mieście za przedszkole niepubliczne to jet drogo.
              --
              My oraz Starsza i
              Młody
        • 15.01.10, 20:08
          mam wrażenie, ze dla ogromnej większości na tym forum, żeby nie powiedzieć - dla
          wszystkich - wartości, o których piszesz są ważne. Ogromna większość rodziców
          tutejszych te wartości realizuje - w różnych szkołach, środowiskach wkładając w
          to sporo wysiłku.Kosztuje ich to dużo - czasem może komuś łatwiej zapłacić
          pieniądze, niż innemu przekazać wiarę w konkretnej życiowej sytuacji.
          Część z tych rodziców jest nauczycielami w dodatku, którzy starają się wartości,
          o których piszesz realizować w szkołach publicznych.
          Każda ze szkół, która im to ułatwia jest bezcenna. Ale trzeba zauważyć, że jest
          ich sporo w Polsce i ta nie jest najtańsza tongue_out

          Ja też jestem zachwycona swoją szkołą, więc Cię rozumiem smile)))Choć to nie
          Sternik Niemniej w czasie wielu lat współpracy trafiały się różne przygody i
          problemy.Bo tak jak dopiero co doswiadczylismy, ze nie ma forum doskonalego, tak
          nie ma szkoly doskonalej. Czyjeś dzieci i szkoły poznajemy właśnie poprzez te
          poszczególne historie bardziej niż przez jeden ogólny post.
          Pewnie dlatego, że na tym forum poznajemy się bardziej poprzez dyskusje, wspólne
          rozwiązywanie problemów, Twój post wydał się "dziwniebrzmiący" wink Mam nadzieję,
          że dalej pójdzie lepiej.

          --
          Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
          Tam ciągle giną chrześcijanie!
        • 15.01.10, 20:13
          yonatanq napisała:

          > Nikt nie wyklucza, w życiu sami siebie wykluczamy podejmując takie
          a nie inne d
          > ecyzje. podkreślam, jeśli dla kogoś te wartości są ważne, będzie
          mu ten projekt
          > odpowiadał, jeśli nie, to nie wiem co, nie namówię smile a w życiu,
          trzeba trochę
          > wysiłku i wyrzeczeń ponieść, co wartościowe nigdy nie przychodzi
          łatwo i koszt
          > uje (nie tylko finansowo). Kto czego szuka, tego znajduje.

          Czy możesz mi łaskawie wyjaśnić jakie to błędne decyzję podjęłam w
          życiu, ze mnie wykluczają z tego ambitnego projektu? Mozę tą, ze za
          męża wybrałam człowieka, który cieżko pracuje by utrzymać rodzinę i
          po prostu nie cierpi spotkań wychowawczych? Rozumiem, ze to wyklucza
          jego jako człowieka, a ze mnie robi osobę, która nie kieruje się w
          życiu wartościami.

          Wybacz, ale faktycznie coraz bardziej sie zniechecam do całej idei.
          A na temat trudów i wyrzeczeń innych to nie masz prawa się
          wypowiadać. Ciesz sie, że swoój wysiłek możesz skoncentować na
          edukacji dzieci a nie np na walce z chorobą.


          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
      • 19.01.10, 23:59
        Witam,
        jestem nowa więc pewnie zaraz dostanę po głowie i na tym się skończy ale
        zaryzykuję smile Tak mnie zainteresowała Wasza dyskusja, temat jest mi trochę
        bliski, gdyż dwa lata temu zdecydowałam się na zapisanie mojej starszej córki do
        przedszkola - odpowiednika Sternika w Trójmieście. Cały tzw projekt jest wiernie
        realizowany zgodnie z know how prowadzonym w placówkach Sternika w innych
        miastach Polski. Zachęcili nas znajomi, szczerze mówiąc miałam pewne początkowo
        wątpliwości, gdyż wiele kwestii wydawało mi się dziwnych łącznie z wymogiem
        angażowania się rodziny w życie przedszkola (czyli mamy i taty). Jednak kwestia
        spersonalizowanego podejścia do dziecka wzięła górę nad resztą i postanowiliśmy
        spróbować. Można powiedzieć,że po miesiącu oboje byliśmy oczarowani, że można
        takie miejsce stworzyć dla dzieci. Dla mnie niesamowity był spokój jaki bił
        zaraz po wejściu do przedszkola, wiecznie uśmiechnięte Panie, które nigdy nie
        unoszą głosu, wszystkie konflikty między dziećmi rozwiązywane bardzo
        dyplomatycznie. Same Panie zresztą określają, że pierwszy rok w przedszkolu to
        nauka rozmawiania dzieci ze sobą. I rzeczywiście po kilku miesiącach nagle widać
        przemianę. Dzieci, które na początku były małomówne, mrukliwe wręcz czasami
        średnio grzeczne po kilku miesiącach rewelacyjnie się do siebie odnoszą
        rozmawiają na korytarzu z cudzymi rodzicami etc. To może jest oczywiste i po
        prostu wpisane w rozwój przedszkolaka jednak widzę że moja córka przebywając w
        grupie z przedszkola niczym szczególnym się nie wyróżnia. Natomiast na zajęciach
        pozaprzedszkolnych, gdzie nie ma żadnego dziecka z jej przedszkola bardzo sie
        wyróżnia jest odważna, bardzo empatyczna, radosna, po prostu taka bezproblemowa
        dziewczynka. Przyznam, że jest to dla mnie zjawiskowe.
        Ale to tak na marginesie, tak żeby powiedzieć tej Pani co się zachwycała, że
        rozumiem ją smile.
        A co do współpracy - rzeczywiście może to się wydawać trudne być razem na
        rozmowie z Panią. Dla nas to był nie mały problem gdyż mój mąż dużo jeździ w
        delegacje i nigdy nie wie co będzie w następnym tygodniu. Jednak, żeby móc
        konkretnie porozmawiać o tym co się dzieje u dziecka i ustalić jakiś plan
        działania na najbliższe miesiące uważam że powinni być rodzice razem. Często
        okazuje się na takim spotkaniu, że mój mąż ma spostrzeżenia, które wcześniej w
        domu się w rozmowie nie pojawiły dopiero na spotkaniu z Panią okazało się, że
        mąż coś dostrzegł o czym akurat ja bym nie pomyślała albo po prostu zdarzyło sie
        akurat cos w jego obecności co wydawało sie ze nie ma znaczenia a dopiero w
        trakcie rozmowy z Panią okazało się ze jest to istotne. Kazde takie spotkanie to
        ogromna ilośc informacji o tym jak nasze dziecko sie rozwija w przedszkolu. Tych
        spotkań jest raptem trzy w roku i mysle ze zawsze jesli wierzy sie w zasadnosc
        takiego spotkania znajdzie sie na nie czas. A współpracę przedszkole-dom czuje
        się na każdym kroku. Chodzi głównie o to by na spotkaniu z Panią ustalić te same
        sposoby wzmacniania określonych postaw. Przykładowo dziecko zaczyna bardzo
        emocjonalnie reagować na jakąś sytuację (powiedzmy staje się płaczliwe), wtedy
        ustala się tę samą strategię postępowania. Panie w przedszkolu i rodzice w domu
        reagują dokładnie w ten sam sposób na takie zachowanie, w ten sam sposób
        tłumaczą i rozmawiają z dzieckiem. Dzięki temu nie ma rozdźwięku pomiędzy tym co
        przekazują Panie w przedszkolu a tym co się dzieje w domu. Z doświadczenia
        wiemy, że to bardzo ułatwia radzenie sobie w trudniejszych sytuacjach. W żadnym
        wypadku nie neguję innych placówek ja akurat przypadkiem trafiłam do tego
        przedszkola i jestem zadowolona. Najważniejsze było dla mnie by córka nie
        spotkała się z sytuacją gdy się na nią krzyczy, lub po prostu z brakiem
        zrozumienia lub jakąś niesprawiedliwością. Zrezygnowałam z przedszkola 100m od
        domu, gdyż czasami obserwowałam jak wygląda opieka - panie w trzy rozmawiają
        sobie na środku placu zabaw pokrzykując co jakiś czas a dzieci biegają samopas
        przez cale przedpołudnie. trochę taka przechowalnia - przypadek sprawił, że
        trafiłam gdzie indziej. Codziennie wozimy córcię ale uważamy że warto.

        No to sobie popisałam ... smile pozdrawiam m
        • 20.01.10, 07:00
          Myszamonia,

          Twój post jest gatunkowo różny od autorki wątku (mam nadzieję, że
          ona sama to zauważy). Opisujesz swoje odczucia i zadowolenie, bez
          walenia po wartościach, innych wyborach i takich tam. I to mi się
          podoba. Opinie podobne do twoich zdecydowały, ze parę lat temu
          zainteresowałam się projektem. Niestety - jak pisałam wyżej -
          organizatorzy sami potraktowali rodzicó per noga. Teraz to już i tak
          nieistotne. My wybralismy inna szkołe. pozdrawiam


          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
        • 20.01.10, 10:08
          myszamonia napisała:

          > Witam,
          > jestem nowa więc pewnie zaraz dostanę po głowie i na tym się skończy ale
          > zaryzykuję smile

          Myszamonia,
          Spokojnie, my tu nie mamy stowarzyszenia antyfanów Sternika wink To w ogóle nie o
          Sternika się zrobiło zamieszanie, a o sposoby komunikacji.


          --
          "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
    • 15.01.10, 20:38
      www.sternik.edu.pl/press-room/artykuly/szkola-liderow
      Rodzice dzieci, które uczęszczają do szkół prowadzonych przez
      stowarzyszenie Sternik są pewni, że ich córki i synowie wyrosną na
      liderów i to oni będą zmieniać świat.

      To jeszcze jedno pytanie: komu przewodzić beą absolwenci tych szkół?
      Jak ktoś juz w tym wątku zauważył, to zaczyna byc na wstępie
      wpajanie założenia: my jestśmy lepsi od całej reszty świata...
      chyba jednak nie tak chcę wychować swoje dziecko.

      --
      miłość to wybór i wierność wyborowi
      • 15.01.10, 20:57
        Natunia, luziksmile moje dzieci są zwariowanymi dzieciakami, których
        chcemy wychować na szczęśliwych ludzismile i większość z rodziców
        sternika też tak ma. a dzięki ekstremom pojawiają się takie teksty i
        narasta przedziwna atmosferka wokół "projektu" (czytaj po polsku:
        autorskiego programu edukacyjnego)
        pozdrówkasmile
        --
        Największa stajenna ranga
        nie zmieni osła w mustanga...
        • 15.01.10, 21:10
          smile)

          Dziś od rana wszyscy podnosza mi ciśnienie - jakby się zmówili. A,
          zapewniam, ze do okresu brakuje mi jeszcze ok 2 tygodnie wink I już
          po prostu komuś musiało się oberwać wink

          Ja wiem, ze projekt sam w sobie jest fajny. Najbardziej podobają mi
          się wartości, jakie chce się przekazac dzieciom. Ale nawet genialny
          projekt zalezy od ludzi. I zarówno autorka postu, jak i osoby w moim
          mieście ten projekt mocno obciażają.

          Ale nadal uważam, ze stawki są zdecydowanie nie na polskie warunki.
          I mówię to jako osoba mająca dobrą sytuację materialną. I to nie
          jest kwestia zniżek dla uboższych. To tez kwestia mozliwosci
          finansowych rodzin uczestniczących w projekcie. To są przyjaźnie,
          spotkania poza szkołą, wyjazdy na wakacje.... Nie jestem przekonana,
          czy dziecko z przecietnie zarabiajacej polskiej rodziny - płacace
          nawet mniej, ale dużo wiekszym wysiłkiem finansowym rodziny - czuje
          się dobrze, gdy jego kolegów stać na wieloktornie wiecej niż jego
          rodziców.

          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
      • 15.01.10, 21:11
        nati1011 napisała:

        > www.sternik.edu.pl/press-room/artykuly/szkola-liderow
        > Rodzice dzieci, które uczęszczają do szkół prowadzonych przez
        > stowarzyszenie Sternik są pewni, że ich córki i synowie wyrosną na
        > liderów i to oni będą zmieniać świat.
        >

        No i m.in. dlatego są tacy ( też katolicysmile), co niekoniecznie zachwycają się
        bezkrytycznie Opus Deismile Zwłaszcza, jeśli zetknęli się z jego aktywistami ...
        Ale to nieco off topic.
    • 15.01.10, 21:38
      Czy jeśli rodzice są po rozwodzie dziecko może być przyjęte?
      • 15.01.10, 21:53
        Przyznam że nie dostrzegłam poczucia wyzszosci we wpisach autorki.
        racze powtarzanie pewnych haseł, ale nie poczucie wyższosci. To
        oczywiste że kazdy rodzic posyłajacy dziecko do
        szkoły "wyznaniowej" posyła je ze względu na wartości i model
        wychowania tam proponowany. Zarówno ateista, jak i wierzący - chcą
        aby dziecko wzrastało w atmosferze i wartosciach takich, ktróre on
        sam uwaza za najwazniejsze. I nie ma w tym zadnego poczucia
        wyzszosci. Poza tym autorka wiele razy napisala że jesli kogos nie
        stac a zalezy mu żeby dziecko chodzilo do tego przedszkola - oplata
        jest niższa. A ja jeszcze slyszalam że jak do szkoly zaczyna
        chodzic kolejne dziecko, oplata tez jest nizsza, nie liczy sie
        czesne razy dwa po prostu.
        Czesne 750 zł w Warszawie nie jest horendalną sumą. Znam
        przedszkola niepubliczne, nieluksusowe gdzie placi sie tyle samo
        choc nie realizuja zadnego super programu.
        nie mowiac już że mnostwo ludzi stac na posylanie dzieci do
        amerykanskiej szkoly np. w Konstancinie gdzie miesiecznie oplata
        wynosi tysiac... dolarów.

        I wiecie co, takie mam wrazenie ze jak sie ktos nowy pojawia na
        forum to szybko znika bo sie rzucacie na niego jak na wszelkie zło.
        Naprawdę sad. Nie kazdy jest stałym uczetsnikiem forum zeby musiec
        na wstepie znac nasze uczucia, mysli, co lubimy a co nie, forum
        jest dla wszystkich a nie dla kołka adoracyjnego. Sorry ale
        naprawde...
        --
        Niebieska panienka
        Podświetlona
        • 15.01.10, 22:09
          Nie, to jednak nie jest tak. Pozwól, ze zacytuję:"w życiu, trzeba
          trochę wysiłku i wyrzeczeń ponieść, co wartościowe nigdy nie
          przychodzi łatwo i kosztuje (nie tylko finansowo)". Problem w tym,
          że naprawdę, rodzice , ktorzy nie mogą stawic się na wyznaczony
          przez szkołę termin, także ponoszą w imię wartosci wiele wysiłku i
          wyrzeczeń, a nie po prostu im się nie chce. Uczestnictwo w
          zebraniach, czy nawet w bardzo waznych chwilach zycia dziecka nie
          moze byc zadnym wyznacznikiem wartości - bo czaem trzeba po prostu
          zrobic co innego. Dla mnie nie pójście na uroczystość pasowania
          dziecka na pierwszoklasistę zaręczam - bylo wyrzeczeniem. W imię
          m.in. utrzymania pracy i zapewnienia temuz pierwszoklasiście
          przyzwoitych warunków zycia, nie mowiąc już o elementarnym poczuciu
          obowiązku, ktore mam takze wobec uczestnikow seminarium. Nie mowiąc
          juz o wyjeździe na prelekcję do innego miasta w dzień po otrzymaniu
          wiadomosci, że prawdopodobnie syn ma nowotwór. Nie powiem, te
          prelekcję sobie zapamiętam.
          Tymaczasem tu usiluje się wmowić rodzicom, ze kazdy, kto dba o
          własne dziecko, może uczestniczyć w zebraniach i płacić, jesli
          naprawde chce i jeśli wartosci sa dla niego wazne. Tylko - jakie to
          sa wartości konkretnie? Bo wydaje się, ze wypelnianie wymagań szkoly
          to nie jest jednak wartość nadrzędna.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • 15.01.10, 22:17
            to ja jeszcze dopisze model rodziny, gdzi ejdno jest bardziej
            zaangażowane w sprawy wiary, a drugi rodzic nie przeszkadza i
            akceptuje wychowanie dziecka w wierze. Czy takie dziecko nie ma
            prawa do nauki w szkole katolickiej? Czy brak zaangażowania (nie
            sprzeciew) jednego z rodziców może je z tego wykluczyć? Przynajmniej
            z mojej rozmowy ze sternikiem tak wynika. Powiedziano mi, że albo
            zaakceptują oboje rodzicó albo wcale.

            --
            miłość to wybór i wierność wyborowi
        • 15.01.10, 22:15
          Na mnie dzisiaj trzeba brać poprawkę - ale jeżeli przesadzę, to po
          prostu powiedzcie.


          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
        • 15.01.10, 22:20
          Sionku, ale moje uwagi są do organizacji i projektu, a nie autorki
          osobiście. Poza jednym postem, gdzie mocno przesadziła w ocenie
          innych.


          > Czesne 750 zł w Warszawie nie jest horendalną sumą. Znam
          > przedszkola niepubliczne, nieluksusowe gdzie placi sie tyle samo
          > choc nie realizuja zadnego super programu.

          Ok, ale Polska to nie tylko Warszawa i Kraków. Naprawdę sa miasta,
          gdzie zarabia sie poniżej średniej krajowej. A czesne w placówkach
          sternika jest tam jedynie minimalnie niższe.

          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
          • 16.01.10, 10:52
            Z tym czesnym 750 zl mialam na mysli oczywiscie nie to że
            warszawiakow stac na takie czesne, tylko to że na tle innych
            przedszkoli i szkoł prywatnych, niepublicznych to czesne nie jest
            horendalne w Warszawie.
            A że nie stac na nie, przecietnej rodziny to oczywista oczywistosc
            na tle calego kraju.

            Byc moze autorka wątku miala na mysli tez takie wartosciowanie że
            niektórzy nie zapisza dziecka do szkoly prywatnej bo chca miec
            pieniadze takze na wakacje, takze na kolonie, obozy dla dzieci, na
            regularne uspolecznianie w teatrze, kinie, na imprezy rodzinne itd.
            Znam takich, którzy jesliby jezdzili na rodzinne wakacje raz na 3
            lata to i dziecko by do szkoly prywatnej moglo chodzic. I że wtedy
            dla niektorych jest jakis wybor: z czego zrezygnowac. Moim zdaniem
            nie ma tu jedynie slusznej odpowiedzi co wazniejsze.

            I pozostaje bez zmian że i tak wiekszosc rodzin nie stac na takie
            szkoly, obojetnie czy pojada na wakacje czy nie.
            Poza tym zauwazam jeszcze jedno: kazdy rodzic placacy sporo za
            nauke dzieci za wszelka cene szuka racjonalnych argumentów że on po
            prostu MUSI tak czynic, ze inna opcja nie wchodzi w grę, że to jest
            jedynie sluszne itd.
            Moi znajomi którzy posylaja kolejno dzieci do amerykanskiej szkoly
            w Konstancinie nie dadza sobie doslownie slowa powiedziec ze
            istnieja takze dobre, polskie szkoly prywatne. Nie ma rozmowy.
            Dlaczego? bp by sie okazalo że by dac dzieciom co najlepsze, nie
            musieliby placic po 2 tys dolarow miesiecznie, a w kolejce czeka
            jeszcze 3 dziecko do poslania do szkoly. Dla nich polskie
            szkolnictwo jest najgorsze na swiecie. Nie widza ani roznic w
            programie (na minus szkoly amrykanskiej), ani nieumiejetnosci
            pisania poprawnego po polsku przez swoje dzieci choc oboje rodzice
            rdzenni Polacy i mieszkajacy w Polsce (co za glupota..), nie widza
            że dzieci nie maja przyjaciol których by znały dłuzej niz rok czasu
            itd. Najwazniejsze ze chodza do amerykanskiej szkoly = najlepszej
            na swiecie.

            --
            Niebieska panienka
            Podświetlona
        • 15.01.10, 22:30
          sion2 napisała:
          > I wiecie co, takie mam wrazenie ze jak sie ktos nowy pojawia na
          > forum to szybko znika bo sie rzucacie na niego jak na wszelkie zło.

          Sion, ludzie reagują różnie, ale jeśli autorka wątku pisze po kilka razy, że jak
          komuś zależy na wartościach, to na pewno pośle dzieci do Sternika, a jak mu nie
          zależy, to będzie znajdował wymówki - to czyż to nie jest ocena? Czy to nie
          brzmi "eee tam, nie stać was? po prostu nie zależy wam na wartościach i tyle".
          Zresztą, sama autorka podsumowała, że to "mało ambitne forum".

          A w Warszawie to mieszkają i tacy, dla których czesne 750 zł to JEST za dużo.
          Nie wszyscy tu zarabiają krocie. Mnie np. nie stać na takie przedszkole. I
          doprawdy nie od zawartości mojego portfela zależy, czy ja jestem osobą, której
          zależy na wartościach, i nie moje konto będzie świadczyć o mojej moralności.

          --
          "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
          • 15.01.10, 22:33
            I jeszcze pragnę dodać, że jak rok temu dołączałam na forum, to wcale się na
            mnie nikt nie rzucał niczym stado hien. I tu też nie zauważyłam żadnej nagonki,
            tylko sceptycyzm.


            --
            "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
            • 15.01.10, 22:37
              na mnie na początku tylko Isma się rzucała wink) Nikogo wiecej -
              rzucającego się - nie pamietam.

              --
              miłość to wybór i wierność wyborowi
              • 15.01.10, 23:14
                No, rzucalam sie, fakt.

                Ale pozwol sobie powiedziec [ulubiona fraza mojego ekskierownika duchowego, jak
                mi chcial powiedziec cos, o czym wiedzial, ze sie za to na niego rzuce z
                mlotkiem wink)))], ze, eeeeee, jakos tak... zarazliwe sie to okazalo ;-P.


                --
                Kładka nad strumieniem
                • 16.01.10, 00:26
                  isma napisała:

                  > No, rzucalam sie, fakt.
                  >
                  > Ale pozwol sobie powiedziec [ulubiona fraza mojego ekskierownika
                  duchowego, jak
                  > mi chcial powiedziec cos, o czym wiedzial, ze sie za to na niego
                  rzuce z
                  > mlotkiem wink)))], ze, eeeeee, jakos tak... zarazliwe sie to
                  okazalo ;-P.
                  >
                  >


                  Wcale się na ciebie za to nie rzucę, bom sama to ostatnio zauważyła.
                  I sama nie wiem, czy cieszyć sie czy martiwć wink A dzisiaj to już
                  wszystkich się o wszystko czepiam.

                  Z drugiej strony to twoje czepianie na dobre mi wyszło. Po pierwsze
                  sama trochę doczytalam, a po drugie nauczyłam się i w tak ulotnych
                  sprawach jak wiara trzymać sie konkretów i faktów - co przyszło mi
                  tym łatwiej (albo i za bardzo), ze ja zawodowo bardzo doczepliwa
                  jestem. A z wiekiem coraz bardziej winkAle i tak z prawa kościelnego,
                  to dopiero raczkuje.

                  A autorka wątku mnie po prostu dotknęła. Przypomniało mi się jak
                  Młoda szła do zerówki i musieliśmy ja przenieść z fantastycznej
                  szkoły (chodziła do szkoły do 5-ciolatków) tylko dlatego, że była
                  oddalona o 3 km od domu, ale z makabrycznym dojazdem. Wybraliśmy
                  rejonówkę, bo była oddalona o 50 m od domu, a i to była dla mnie
                  często odległość nie do pokonania. Rozważaliśmy szkolę prywatną -
                  salezjańską, ale odpadła ze wzgledu na odległość (znowu) i koszty
                  (ja musiałam zrezygnować z pracy i perspektywy na powrót były
                  marne). I jak mi ktoś w tej perspektywie pisze, ze nie zależy mi na
                  wartościach, albo że odległość to tylko wymówka, to mnie osobiście
                  krew zalewa.


                  --
                  miłość to wybór i wierność wyborowi
                  • 16.01.10, 01:13
                    nati1011 napisała:

                    >
                    > Z drugiej strony to twoje czepianie na dobre mi wyszło. Po pierwsze
                    > sama trochę doczytalam, a po drugie nauczyłam się i w tak ulotnych
                    > sprawach jak wiara trzymać sie konkretów i faktów - co przyszło mi
                    > tym łatwiej (albo i za bardzo), ze ja zawodowo bardzo doczepliwa
                    > jestem. A z wiekiem coraz bardziej winkAle i tak z prawa kościelnego,
                    > to dopiero raczkuje.

                    Z prawa koscielnego to czepliwy skrajnie jest kto inny wink)).
                    A trzymanie sie konkretu nie jest glupie tak w ogole.
                    Ooooo, widzisz: rozsadny chrzescijanin sie konkretu trzyma!

                    > A autorka wątku mnie po prostu dotknęła. Przypomniało mi się jak
                    > Młoda szła do zerówki i musieliśmy ja przenieść z fantastycznej
                    > szkoły (chodziła do szkoły do 5-ciolatków) tylko dlatego, że była
                    > oddalona o 3 km od domu, ale z makabrycznym dojazdem. Wybraliśmy
                    > rejonówkę, bo była oddalona o 50 m od domu, a i to była dla mnie
                    > często odległość nie do pokonania. Rozważaliśmy szkolę prywatną -
                    > salezjańską, ale odpadła ze wzgledu na odległość (znowu) i koszty
                    > (ja musiałam zrezygnować z pracy i perspektywy na powrót były
                    > marne). I jak mi ktoś w tej perspektywie pisze, ze nie zależy mi na
                    > wartościach, albo że odległość to tylko wymówka, to mnie osobiście
                    > krew zalewa.


                    Ano wlasnie. Na tej zasadzie - zalezalo mi, zeby M. mogla pojsc do szkoly
                    muzycznej, ale zdawala egzamin tylko do tej jednej, do ktorej dojazd jest w
                    miare rozsadny, a w dalszej perspektywie bedzie mogla dojezdzac komunikacja
                    miejska sama. Bo wzniejsze bylo dla mnie, zeby nie zrobic z dziecka ksiezniczki,
                    ktora osobisty szofer bedzie musial latami odstawiac pod szkolna brame.

                    --
                    Kładka nad strumieniem
                  • 16.01.10, 14:57
                    I jak mi ktoś w tej perspektywie pisze, ze nie zależy mi na
                    > wartościach, albo że odległość to tylko wymówka, to mnie osobiście
                    > krew zalewa.


                    I tu Nati w prostych, żołnierskich słowach ujęłaś to, co i mnie w
                    tej wypowiedzi złości i sprawia przykrość. Inna rzecz, że takie
                    wypowiedzi o tym, że odległość i brak pieniędzy to tylko błache
                    wymówki świadczą o niewiarygodnym oderwaniu od rzeczywistości.
                    Autorko! Czy znasz kogoś zarabiającego średnią krajową i
                    utrzmującego z tej kwoty rodzinę?

                    --
                    Kuchnia Psa Kuby - Blog o gotowaniu
          • 15.01.10, 22:40
            ja jescze dodam lekceważony przez autorkę argument: za daleko.

            Przepraszam, ale nasza praca nie pozwala na CODZIENNE, regularne
            wożenie dziecka na drugi koniec miasta. A babcia autobusem 2 godziny
            w 1 strone też nie pojedzie. Nie każdy ma pracę od do, albo może za
            szofera dzieci robić.

            --
            miłość to wybór i wierność wyborowi
        • 15.01.10, 23:27
          Nieeeeno, to tak moze wygladac, ze sie rzucamy.
          Przyznaje Ci racje, ze nowi na forum maja zazwyczaj mocne wejscie. Ale tez sami
          zazwyczaj decyduja, czym wejda. Jak to beda egzorcyzmy, Opus Dei albo
          antykoncepcja, to ostra wymiana zdan jest murowana z natury rzeczy wink)).

          Co do kosztow. Faktem jest, ze roznie mozna na nie patrzec. O ile wiem, sa
          miasta, w ktorych jest problem z umieszczeniem dziecka w przedszkolu panstwowym,
          a i z prywatnymi bywa niezbyt rozowo. I wtedy oczywiscie, koszt opiekunki jest
          porownywalny (a nawet wyzszy, zwlaszcza jak sie ja zatrudnia - jak mysmy np. to
          robli - legalnie) z tymi nieszczesnymi 750 zl.

          Natomiast moja ocena forum jest wprost przeciwna niz Yonatanq. Otoz tu sa ludzie
          dociekliwi, ktorych nie da sie zbyc sloganami, ktorzy nie poprzestaja na
          zapewnieniach o wyjatkowosci i elitarnosci "projektu". Ktorzy chcieliby
          wiedziec, z czego moglyby skorzystac ich dzieci.
          I, moim zdaniem, bardzo dobrze wink)).

          --
          Kładka nad strumieniem
          • 15.01.10, 23:42
            > Przyznaje Ci racje, ze nowi na forum maja zazwyczaj mocne wejscie. Ale tez sami
            > zazwyczaj decyduja, czym wejda. Jak to beda egzorcyzmy, Opus Dei albo
            > antykoncepcja, to ostra wymiana zdan jest murowana z natury rzeczy wink)).

            Ja to chyba weszłam wątkiem o chrzcie córki Alicji Tysiąc. Tyż różowo nie było,
            nieprawdaż wink Co zresztą nie było zaskoczeniem żadnym dla mnie.
            --
            "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
          • 16.01.10, 00:37
            isma napisała:

            > Nieeeeno, to tak moze wygladac, ze sie rzucamy.
            > Przyznaje Ci racje, ze nowi na forum maja zazwyczaj mocne wejscie.
            Ja weszłam cztery lata temu i nie miałam żadnych problemów. Najpierw czytałam,
            potem delikatnie się wypowiadałam, a potem jakoś tak więcej ...
            --
            Magdalaena
        • 16.01.10, 00:48
          > I wiecie co, takie mam wrazenie ze jak sie ktos nowy pojawia na
          > forum to szybko znika bo sie rzucacie na niego jak na wszelkie zło.
          > Naprawdę sad.

          Dzięki Sionce możemy zrobić sobie na własny użytek podsumowanie 6 lat
          istnienia forum smile)))- Isma ostatnio nam o tym przypomniała wink
          Przyznaj Sion, że obrywałaś nieraz, jak już byłaś stałym, dobrym
          użytkownikiem forum ( starym nie napiszę, bo młoda jesteś), co ? I
          wcale nie było zabawnie.
          O... i ja oberwałam kilka razy boleśnie - raczej już jako stary
          uczestnik, bo jak byłam nowa to tu takie awantury odchodziły, że w
          przeciwieństwie do Ciebie nie dość, że bałam się odezwać - nie
          nadążałam z polemiką wśród karmienia i pieluszek smile)))))
          --
          Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
          Tam ciągle giną chrześcijanie!
          • 16.01.10, 01:26
            No masz, zbowid sie zaczyna wink)).
            Nie mowilam, ze jestem stara???

            --
            Kładka nad strumieniem
            • 16.01.10, 09:30
              to trzeba szybko jakieś legitymacje opracować i zbiór przywilejów,
              dla członków-kombatantów. wink

              --
              miłość to wybór i wierność wyborowi
              • 16.01.10, 09:55
                nati1011 napisała:

                > to trzeba szybko jakieś legitymacje opracować i zbiór przywilejów,
                > dla członków-kombatantów. wink

                daj spokój Nati wink))) wiesz, jak to jest u chrześcijan, przyjdzie
                Jezus, zatrudni w ostatniej chwili i niezależnie od legitymacji i
                zasług, wszystkim tyle samo zapłaci wink)))
                --
                Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
                Tam ciągle giną chrześcijanie!
          • 16.01.10, 10:54
            Ja obrywalam tylko od braci niekatolików smile. Tak poza tym to moze
            sporadycznie gdzies kiedys sie zdarzylo ale nie pamietam juz smile.
            NIe, z forum mnie łączą same dobre wspomnienia jednak smile.
            --
            Niebieska panienka
            Podświetlona
            • 16.01.10, 11:23
              sion2 napisała:

              > Ja obrywalam tylko od braci niekatolików smile.

              Jeśli kiedykolwiek ode mnie oberwałaś, to przepraszam. Ja się nie we wszystkim
              ze wszystkimi zgadzam, ale nikomu nie chcę przykrości robić.


              --
              "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
              • 16.01.10, 11:31
                Su, tutaj w swoim czasie obrywanie bynajmniej nie polegalo na "niezgadzaniu", co
                Ty... Epitetowanie od grobow pobielanych to byla jedna z lagodniejszych
                pieszczot wink)).

                --
                Kładka nad strumieniem
                • 16.01.10, 12:38
                  .. Epitetowanie od grobow pobielanych to byla jedna z lagodniejszych
                  pieszczot wink)).

                  O matko, to jak u Laktancjusza zupełnie...Brrr...

                  --
                  "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
                  • 16.01.10, 15:01
                    Cos ty Sullo, to nie byly dyskusje ale walki, kłotnie, wyzwiska,
                    licytownie kto jest "prawdziwym" chrzescijaninem, kto "prawdziwie"
                    ochrzczony etc etc... Forum inne było, naprawdę smile. Całe szczęście
                    że mamy to za sobą a moderacja czuwa aby złe obyczaje nie
                    wróciły wink. Wystarczylo wprowadzenie jednej prostej zasady: forum
                    nie ma sluzyc do dyskusji teologicznych miedzywyznaniowych i
                    licytowania kto prawadziwiej odczytuje Biblię. Poznawac sie
                    nawzajem możemy ale osąd kto milszy Chrustusowi to już Jemu
                    zostawmy smile.
                    --
                    Niebieska panienka
                    Podświetlona
                    • 16.01.10, 19:41
                      Cóż, pod tym względem ja jestem niestety upośledzona - spory doktrynalne wydają
                      mi się najmniej istotne w istocie chrześcijaństwa (bo sama pochodzę z ateistów
                      pacyfistów, więc istota sporu doktrynalnego jest mi po prostu obca). A już
                      sądzić, kto jest prawdziwym chrześcijaninem, a kto nie, to mi się w głowie nie
                      mieści ( Ja mam małą głowę, wiecie).


                      --
                      "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
                      • 16.01.10, 19:42
                        "najmniej istotne w istocie" - toć napisałam! Przepraszam, za dużo sprzątania,
                        mózg mi się odłączył chyba.

                        --
                        "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
                      • 17.01.10, 10:11
                        To jest nas dwie sulla.
                        --
                        " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
                        www.jezuufamtobie.pl
              • 16.01.10, 12:36
                su, coś Ty, Ty łagodna jesteś smile Ona naprawdę obrywała. ty nawet sobie
                nie potrafisz wyobrazić co tu się działo, trzeba by w archiwum
                poszperać.
                --
                Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
                Tam ciągle giną chrześcijanie!
                • 16.01.10, 12:38
                  Chyba wolę nie szperać...

                  --
                  "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
    • 16.01.10, 10:06
      Myślę, że w wypowiedzi autorki wątku pomieszało się kilka spraw, mianowicie
      "pierwsza miłość" do projektu, inicjatywy, w która się bardzo wierzy i jest
      przekonanym o jej dobrze ogólnym z dość niefortunnym doborem określeń i
      argumentów. I jak to się mawia u nas w rodzinie "chciała dobrze" ale nie wyszło
      do końca.

      Ja - choć raczej dziecka bym tam nie posłała - również poczułam się troszkę
      dotknięta tymi określeniami, sugerującymi mi pomiędzy linijkami, że jeśli nie
      zarabiam wystarczająco dużo, żeby zapłacić takie czesne, oznacza to, że nie
      zalezy mi na wychowaniu dziecka w wierze aż tak bardzo, żeby się bardziej
      postarać i tyle zarabiać...

      Pamiętam swoją rozmowę z jednym znajomym - również protestantem - który zapisał
      dziecko do nowo powstałej szkoły chrześcijańskiej - również był bardzo
      zachwycony. Na moje sugestie, że dla nas to i za daleko, poza tym mamy 3 dzieci,
      nie mam najmłodszego z kim zostawić, gdy pojechałabym po starsze odpowiedział
      "bo wiesz, to jest służba, powołanie..." i takie tam frazesy, które dotknęly
      mnie trochę. Że ja taka niby nieduchowa bo swoim dzieciom w ten sposób służyć
      nie chcę... A z rzeczonej szkoły chrześcijańskiej ludzie powoli swoje dzieci
      zaczynają wypisywać, bo okazuje się, że ideały sobie, a praktyka sobie i to
      nawet jeśli dotyczy to słusznych pomysłów wychowywania dzieci po chrześcijańsku
      w szkole.

      Do autorki wątku - mnie nie stać na jakąkolwiek prywatną szkołę dla dzieci.
      Chodzą do publicznej. I nie dam sobie wmówić, że pośrednio oznacza to, że nie
      zależy mi wystarczająco na wychowaniu moich dzieci w duchu chrześcijańskim. Ano
      zależy - tak bardzo, że nie pracuję zawodowo. Ale do głowy by mi nie przyszło
      oceniać inne pracujące zawodowo matki , że im nie zależy tak bardzo, żeby zostać
      w domu...

      Myślę, że miałaś dobre chęci. Ale trzeba troszkę uważać z tak kategorycznymi
      określeniami, bo ocierają się niebezpiecznie o ocenianie innych.
      --
      Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

      www.malyrycerz.blox.pl
      • 16.01.10, 14:32
        A ja to w ogóle uważam ze post był średnio zakamuflowaną reklamą.
        Szkoła i sama idea mi się osobiście nie podoba, takie jakieś korporacyjne nuty
        mi pobrzmiewają.Ale na szczęście każdy ma wolny wybór, rożne są szkoły i można
        sobie wybrać.
        • 16.01.10, 14:43
          (Czy jak to się mówi na wieloletnich użytkowników forum
          smile)))Wypowiedzieliśmy się,bo mamy swoje uzasadnione doświadczeniem na
          forum obawy,spróbujmy jednak zrobić na chwilkę kółko adoracji
          wzajemnej i założyć dobrą wolę, jak prosiła Sion. Wtedy potraktujmy
          ten post, jako wyśpiewanie nam na forum swojej radości i szczęścia z
          powodu znalezienia fajnego miejsca dla dzieci. Taki post dziękczynny.
          Poczekajmy na dalsze posty i wątki smile

          --
          Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
          Tam ciągle giną chrześcijanie!
          • 17.01.10, 11:03
            "- dzieci są uczone zasad, tak potrzebnych w dzisiejszym świecie,
            aby się nie pogubić (małymi kroczkami do przodu, w każdym miesiącu
            jest inna zasada, np. układam swoje buty jak wchodzę do domu,
            spuszczam po sobie ubikację - to może dla kogoś śmieszne się
            wydawać, ale wielkie rzeczy składają się właśnie z małych)
            - uczone są samodzielności, choćby przez tak podstawowe czynności
            jak samodzielne rozbieranie i ubieranie się przed wyjściem na dwór)
            - uczenia dzieci zadowolenia ze świata, doceniania otaczającego
            dobra, liczenie się z drugim człowiekiem.
            - jest spotkanie 3 razy do roku rodziców z opiekunem, aby omówić
            konkretnie nad czym pracować przez najbliższy czas (rodzice,
            nauczyciele) dziecko jest traktowane indywidualnie a nie
            przedmiotowo.
            - w przedszkolu nie ma dużo zabawek, czas jest wykorzystany twórczo,
            nie ma puszczania bajek w TV, podczas odpoczynku pani puszcza muzykę
            lub bajkę do słuchania. Dzieci układają puzzle, tangram, dużo się im
            czyta itd.
            nie jestem w stanie opisać wszystkich walorów, więc pytaj co
            konkretnie cię interesuje"



            Pracuję w państwowym przedszkolu i wszystkie przytoczone powyżej
            walory to u nas standard. (spotkania z rodzicami częściej niż 3 razy
            w roku, "małe kroczki" na bieżąco a nie miesiącami, zabawek jest
            dużo - bardzo różnych - takie różnice).

            --
            Gdy cię mają wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie wiadomo, co
            się wydarzy, zanim przyniosą.
    • 17.01.10, 14:31
      Może jestem niepoprawną romantyczką, optymistką, dla niektórych a może i większości z Was wariatką, że pomimo w takiej sytuacji finansowej jakiej się znajduje, bo ręczę, ze jestem w gorszej od niejednej z was zapisałam chłopców do Sternika. Większość z was uczepiła się jednego, ze jest za drogo. Rozmawiałyście z ekonomem przedszkola, szkoły?, bo ja tak i okazało się ze pieniądze nie są przeszkoda (pisze o swoim doświadczeniu).
      Ja widzę coś więcej w tym projekcie dlatego nie zniechęciłam się na etapie kosztów, które się później w rzeczywistości okazały całkiem indywidualne (i kiedy pisałam o tym, to właśnie TO miałam na myśli, nic więcej) i jestem pewna, że dla tych, których też zafascynuje ten rodzaj podejścia do wychowania, też tak będzie i nie będzie to problemem. I do tych kierowałam ten post, którzy dostrzegą to co ja w tym przedsięwzięciu dostrzegłam (i nie mam tu na myśli, że coś więcej, lepszego…bo znów może to ktoś tak odebrać) a nie tylko koszty i inne „niedogodności”. Natomiast większość z was wierzący w Boga Miłości przez 70 postów mnie krytykowaliście i dopatrywaliście się czegoś, co nie było moim zamiarem. Mianowicie, nikogo nie chciałam urazić, z krytykować, nikomu przez te słowa nie chciałam dać odczuć, że jego wartości się nie liczą i że to ja dobrze wybrałam i jest to jedyna słuszną drogą. Chciałam wskazać na pewną opcję, którą każdy, dobrowolnie może przemyśleć, zadecydować czy chce iść tą drogą czy nie. Pisałam ten post do ludzi podobnie myślących do mnie, którzy po prostu nie słyszeli że jest coś takiego jak Sternik. Ani razu nie pisałam, ze jeśli ktoś inaczej wybrał to dla niego nie są ważne wartości, że wybrał źle, wręcz przeciwnie pisałam, ze szanuję inne decyzje. Chciałam się po prostu podzielić moją radością tym co mi się w tym przedsięwzięciu podoba, tym, że znalazłam to czego szukałam. W każdym bądź razie jedno jest pewne, wielkim rozczarowaniem jest dla mnie Wasze forum, gdzie wydaje mi się, ze powinna gościć większa wyrozumiałość, łagodność i zrozumienie dla drugiego. A teraz możecie w dalszym ciągu mnie krytykować, wyrażać swoja niechęć do tego co pisze. Każdy ma wolną wolę, a ja wysiadam…..
      • 17.01.10, 15:01
        Yonatang, nie zniechęcaj się tak szybko smile
        Przede wszystkim nikt nie krytykuje Ciebie, tylko niektórzy z nas mogli się
        poczuć urażeni niektórymi sformułowaniami z Twoich postów (w tym i mnie, nie
        przeczę, zrobiło się przykro). I nie znaczy to, że wydajemy jakiś osąd na Twój
        temat. Tak to jest, że język jest narzędziem niedoskonałym i dogadać się jest
        ludiom trudno, nawet bliskim, a co dopiero tu na forum. Mi tu się zdarzało
        czasem przez pół wątku z kimś dogadywać znaczenie poszczególnych słów, bo albo
        ktoś się poczuł urażony, albo ja, a nikt nikomu wcale nie chciał przykrości
        robić. No wszyscy jesteśmy ludźmi.

        Ja się tu na forum nauczyłam przełamywać przykre emocje i dogadywać, nauczyłam
        się darzyć ludzi trochę większym zaufaniem, i nauczyłam się, że jak się chce, to
        prawie zawsze można dojść albo do porozumienia, albo do punktu, w którym z
        szacunkiem kończymy dyskusję. No i nauczyłam się też, że nawet jak nie chcę, to
        mogę nieprzemyślanym tekstem komuś zrobić przykrość, niestety.

        Jeśli poczułaś się skrytykowana w którymś moim poście, to przepraszam. I nie
        dawaj się tak szybko rozczarowaniu, może to nie jest forum "ambitne", ale na
        pewno to jest forum dla ludzi, którzy dążą do porozumienia. I zazwyczaj im się
        udaje.



        --
        "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
      • 17.01.10, 17:24
        Wiesz, ja mysle, ze w komunikowaniu sie miedzy ludzmi warto brac pod uwage
        odczucia drugiej strony. I tak jak Ty poczulas sie krytykowana przez 70 postow
        (chociaz tak naprawde czesc z nich - jak to bywa u nas na forum - byla zupelnie
        OT, a czesc stanowila pytania do Ciebie czy uzupelnienia informacji zawartych w
        Twojej pierwszej wypowiedzi), tak zapewne czesc z nas mogla sie poczuc, i
        poczula sie krytykowana, czytajac te sformulowania, ktorych Ty uzylas.

        Sprobuj zrozumiec, ze dla wielu z nas kwestia chrzescijanskiego wychowania
        dzieci i ewentualnych kosztow z tym zwiazanych - bo to byl rzeczywiscie watek
        najsilniej podnoszony - to nie jest kwestia swobodnego wyboru, jakiej instytucji
        powierzyc te kilkaset-tysiac zlotych miesiecznie per dziecko. To jest kwestia
        tego, ze w ogole tej kwoty nie ma, bo zyje sie od pierwszego do pierwszego, a
        jak sie trafi katastrofa w postaci wiekszej naprawy kilkunastoletniego auta, to
        trzeba sie dobrze naglowkowac, od kogo pozyczyc.
        A mimo to staramy sie wychowywac nasze dzieci po Bozemu, np. wybrac im dobra
        placowke publiczna, albo opiekowac sie nimi w domu w okresie przedszkolnym (bo -
        znam takie rodziny - nie ma pieniedzy na czesne nawet w przedszkolu publicznym,
        a jedno z rodzicow nie moze znalezc pracy).

        Moze dla Ciebie bylo oczywiste, ze kierujesz swoje post do rodzicow ambitnych,
        ktorzy moga zainwestowac zywa gotowke w rozwoj swojego dziecka - no ale bywa i
        tak, ze mozna w dziecko inwestowac glownie milosc i uwage...

        Zreszta, nawet jesli byloby inaczej, i gdyby pominac spor na tle finansowym -
        przeczytaj post MamyAnieli. Jej nie sposob zarzucic, ze nie docenia idei
        Sternika, bo sama tam ma dzieci. A jednak i ona zauwazyla, ze, no... czasem
        warto wazyc slowa, zachecajac do czegos w dobrej wierze.
        Nie obrazaj sie - z tej dyskusji calkiem sporo sie mozna nauczyc wink)).

        --
        Kładka nad strumieniem
      • 17.01.10, 21:53
        . W każdym bądź razie jedno jest pewne, wielkim rozczarowaniem jest dla
        > mnie Wasze forum, gdzie wydaje mi się, ze powinna gościć większa wyrozumiałość
        > , łagodność i zrozumienie dla drugiego.

        Dobrze, że nam to powiedziałaś.Przyda się nam smile Znaczy to też, że potrafisz się
        bronić,wiec nadajesz się na fora internetowe. Sparafrazuję Twoje słowa i
        napiszę, ze jak Ci naprawdę zależy na pogadaniu o wychowaniu w wierze Twoich
        dzieci, powymienianiu się doświadczeniami, przekazaniu czegoś ważnego - a
        zapewne wiele ważnych rzeczy masz do przekazania, skoro z powodzeniem
        wychowujesz aż trzech synków i dajesz radę - nie zniechęcisz się tak łatwo wink My
        się nie zniechęcamy i czekamy na twoje następne posty smile
        --
        Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
        Tam ciągle giną chrześcijanie!
      • 20.01.10, 07:05
        Yonatanq - proponuję, byś na spokojnie przeczytała swoje posty, i
        nasze odpowiedzi (zobaczysz co ludzi zabolało).

        Ja powiem wprost - twój sposób argumentacji w tym wątku był
        odbierany przez innych jako ocena - i to negatywna - każdego, kto
        myśli inaczej, a co gorsza, kto nie mógł z różnych powodów dziecka
        do sternika posłac. Waliłaś po oczach wartościami, błędnymi
        wyborami, oceniałaś nasze zaangażowanie, podejście do dzieci,
        wybory, zarzucałaś hipokryzję itp itd. Pewnie nie chciałaś - wierzę,
        ale tak to zostąlo odebrane. I to przez wiekszość osób.

        --
        miłość to wybór i wierność wyborowi
    • 17.01.10, 14:34
      P.S. Dziękuję ci Sion, że jako jedyna nie „zjadłaś” mnie smile
      • 17.01.10, 15:41
        zostań z nami. Pisz tu jak najczęściej i się nie bój , nikt Cię tu nie
        zje, co najwyżej sprowadzi na ziemię , a to przyda się każdemu.
        --
        " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
        www.jezuufamtobie.pl
      • 17.01.10, 18:08
        nie zjadłyśmy "Ciebie" tylko Twoj sposób argumentacji. zasadnicza
        różnica.
        --
        Największa stajenna ranga
        nie zmieni osła w mustanga...
    • 21.01.10, 10:25
      Mogę napisać o swoim własnym doświadczeniu.Po podstawówce trafiłam
      do prywatnej szkoły z i nternatem tylko dla dziewcząt(prowadzonej
      przez znane zgrimadzenie sióstr zakonnych).Szkoła była droga i miała
      być szkołą z zasadami i wartościami.I oczywiście w swoim założeniu
      była.I wspominam te 2 lata super(potem z różnych wzgledów zwłaszcza
      zdrowotnych wróciłam do domu).Tylko wiecie co?Nie da się uniknąć zła
      i zepsucia-ono jest wszędzie nawet w takich miejscach.Mieszkając na
      terenie klasztoru zobaczyłam całą prawdę,o której nie będę się
      rozpisywać-działy się rzeczy,ktore nie powinny.Co do innych spraw
      (dotyczących uczennic)-były papierosy,alkohol,używki i masa innych
      rzeczy.A rodzice byli przekonani,że odali swoje córki w idealne
      miejsce.Były wspaniałe uroczystości dla rodziców(w jednakowych
      galowych strojach),na lekcje chodziło się w mundurkach,modlitwa
      przed posiłkami,cisza nocna o 22.00,lekcje łaciny,klasówki z pisma
      świetego,wysoki pozom nauczania,rekolekcje,pielgrzymi,lekcje śpiewu
      itd.Niby super,tylko to od środka trochę inaczej wyglada.Teraz ta
      placówka jest kooedukacyjna(bo dzieci z prowadzonego przez siostry
      przedszkola i podstawówki dorosły już dawno do liceum).Czy
      posłałabym tam moją córkę?Nie wiem.Na pewno jednak,gdyby tam była
      nie byłabym spokojna,bo zadna szkoła nie da mi gwaracji.To wszystko
      pięknie wyglada na stronach www.na "drzwiach otwartych" i folderach.
      Dzieci są wszędzie takie same i dorośli również.I tak jak pisałam
      wcześniej zło jest wszędzie.Moja córka chodzi teraz do szkoły
      katolickiej(bezpłatnej),ale czasem zastanawiam się czy to,że jest
      katolicka nie kończy się tylko na porannej modlitwie.Ale rodzice
      wierzą,że szkoły prywatne są lepsze.Później chodziłam również do
      prywatnej szkoły(świeckiej)i to był koszmar!Wyścig szczurów,młodzież
      stawiała na "mieć jak najwięcej".Liczyło się to co się ma,kim są
      rodzice i na jakie studia się wybierasz.Zero
      człowieczeństwa.Nauczyciele przymykali na wszystko oko,bo rodzice
      płacili ciężką kasę(nikt nigdy nie zostawał na drugi rok).Na lekcji
      mogłaś sobie jeść drożdżówke i pić kawkę,robienie balonów z gumy też
      nie było czymś dziwym-motyw partnerstwa z nauczycielamiwinkNawet na
      wagary za bardzo nie zwracano uwagi.Nie twierdzę,że szkoły prywatne
      są "złe"ale trzeba się dobrze zastanowić(zresztą jak nad każdą
      szkołą).Mój mąż chodził do wiejskiej podstawówki,potem do technikum
      w najbliższym mieście-wyniósł z tych szkół więcej wartości niż ja ze
      swoich.Wybierajmy mądrze i kierujmy się nie tylko nazwą i ofertą
      zajęć dodatkowych.
      --
      "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
      • 21.01.10, 10:40

        "Wybierajmy mądrze i kierujmy się nie tylko nazwą i ofertą
        zajęć dodatkowych" - święte słowa. I dlatego ja, po doswiadczeniach
        koszmarnej szkoły (niby elitarnej) katolickiej, posłałam dzieci do
        Sternika. I bardzo polecamsmile



        Największa stajenna ranga
        nie zmieni osła w mustanga...
        • 21.01.10, 19:18
          Pozwolę sobie na pewnego rodzaju przewrotność i posłużę się fragmentem z
          "Wyznań" św. Augustyna dla zobrazowania tego czym może być szkoła dla ucznia:

          "Boże mój, ile ja się tam nacierpiałem, ile zniosłem poniewierania, gdy
          nakazywano mi posłuszeństwo wobec wychowawców, którzy zachęcali mnie do kariery,
          jaka otworzy przede mną retoryka. Posłano mnie do szkoły, abym poznawał nauki,
          których pożytek był dla mnie biedaka, zupełnie niepojęty. Ilekroć opuściłem się
          w pracy, brałem w skórę. Taką metodę narzucili dorośli...
          Głupstwa dorosłych nazywa się zajęciami. Kiedy zaś chłopcy głupstwami się
          zajmują, dorośli wymierzają im karę."

          Obraz szkoły w wspomnieniach Augustyna jest bardzo negatywny - a chodził do
          elitarnych jak na tamte czasy szkółsmile)
          Może jednak mimo wszystko pogoń za tym co według rodzica jest najlepsze nie jest
          jednak tożsame z oczekiwaniami i pragnieniami dziecka?
          • 22.01.10, 09:11
            Z wielką przyjemnością przeczytałam ten fragment
            ze św.Augustyna smile Jakbym słyszała swojego syna i jego odczucia
            co do nauczycieli wink))) A że wczoraj mieliśmy bardzo trudne
            rozmowy w szkole, to wpis zagrał idealnie.
        • 21.01.10, 19:29
          ja obecnie potrzebuję gimnazjum a takowego sternika u nas i tak nie
          ma smile

          I nie straszcie mnie tymi katolickim. Ja naprawdę nie mam duzego
          wyboru sad

          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
          • 21.01.10, 19:55
            ja nie strasze katolickim. w warszawie jest wiele świetnych
            katolickich szkół. ja trafiłam na koszmarne zakonnice. ot co.
            --
            Największa stajenna ranga
            nie zmieni osła w mustanga...
            • 22.01.10, 01:20
              mamaanieli napisała:

              > ja nie strasze katolickim. w warszawie jest wiele świetnych
              > katolickich szkół. ja trafiłam na koszmarne zakonnice. ot co.
              Wiesz, Minerwa, kiedyś pisała, że jeśli ktoś idzie do katolickiej szkoły to
              odejdzie od wiary. Ja mam w swoim otoczeniu jedną kobietę, która skończyła taką
              szkołę - i ona w zasadzie nie praktykuje.
              --
              Magdalaena
              • 22.01.10, 07:55
                Minerwa tak uogólniła? dziwne. w każdym razie odejścia od wiary po
                takich szkołach się zdarzają. pewnie równie często jak po zwykłych. ja
                dałam radewink
                --
                Największa stajenna ranga
                nie zmieni osła w mustanga...
                • 22.01.10, 14:59
                  Cóż, ja byłam na rozmowie w Sterniku.
                  Właściwie za szkołą nie przemawiało nic. Zwyciężyła ciekawość,
                  chciałam sobie popytać i zobaczyć (z racji popełnianego zawodu
                  ciekawa byłam nieziemsko), ewntualnie poprawić w mych oczach obraz
                  OD, z którym miałam dawno temu mocno do czynienia.
                  Wybraliśmy się więc z szanownym mężem na wycieczkę (bo samochodem w
                  jedną stronę to była godzina), porozmawialiśmy, policzylismy.
                  Cóż, jedno przyznam: obsługa miła była, fakt.
                  Mamy 3 dzieci, średni jest niepełnosprawny, pracujemy oboje. Rozrzut
                  wieku jest taki, że każde dziecko byłoby na innym etapie edukacyjnym
                  (przedszkole - podstawówka - gimnazjum). Koszty teoretycznie
                  dostosowane do nas poraziły mnie. Idea przygniotła swym majestatem.
                  Ot, wychowamy swoje dzieci z miłością, w wierze. Będą jak ich
                  ojciec - Bożymi szaleńcami.
                  --
                  Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
                  fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
                  • 22.01.10, 15:50
                    Tolka, czy możesz podać konkretne koszty?

                    Chciałabym zweryfikowac te rózne informacje o kosztach. Ja ciągle
                    uważam, że koszt wyjściowy jest absurdalny, ale przy 3 dzieci, to
                    nawet obiżenie go do poziomu 300 zł na dziecko daje astronomiczną
                    kwotę. A przecież do tego doliczyć jeszcze trzeba koszt wyżywienia,
                    który jak zrozumialam jest stały (czyli ok 600 zł miesiecznie przy 3
                    dzieci).


                    --
                    miłość to wybór i wierność wyborowi
                    • 22.01.10, 16:28
                      Prosisz i masz: borąc pod uwagę naszą sytuację finansową, koszty
                      utrzymania niepełnosprawnego dziecka zaproponowano nam: przedszkole
                      350 plus wyżywienie zł, podstawówka 450 zł, gimnazjum 750 zł. Dla
                      nas porażające. Konieczny były uderzający kredyt wielowieloletni.
                      Rozmawiający z nami pan stwierdził, ze taki kredyt to forma
                      wyrzeczenia i warto się nad nim zastanowić.

                      --
                      Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
                      fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
                      • 22.01.10, 16:36
                        Dzieki Tolka.
                        Mnie udarza w tym jedno. Jeżeli rodzina musi zaciagnąć kredyt na
                        czesne, to nie jest to dostosowanie kosztów do możliwości rodziny.

                        Ciagle uważam, ze nie jest to projekt dostosowany do przeciętnie
                        zsarabiajacej polskiej rodziny. A nawet tej trochę ponadprzecietnej.

                        Zwłaszcza, ze to w sumie inwestycja na kilkanaście lat.

                        --
                        miłość to wybór i wierność wyborowi
                        • 22.01.10, 17:23
                          nati1011 napisała:

                          > Dzieki Tolka.
                          > Mnie udarza w tym jedno. Jeżeli rodzina musi zaciagnąć kredyt na
                          > czesne, to nie jest to dostosowanie kosztów do możliwości rodziny.
                          >

                          A mnie jeszcze coś, o czym chyba nikt do tej pory jeszcze nie pisał (jeśli tak,
                          to wybaczcie). Czy nie uwiera Was jakoś sam pomysł omawiania sytuacji finansowej
                          rodziny z ekonomem szkoły? Uzależniania czesnego od sytuacji finansowej
                          kandydatów? Ja wiem, można powiedzieć, że to szlachetne. Tyle tylko, że stawia
                          rodziny korzystające z łaskawej obniżki w sytuacji moralnego długu wobec szkoły.
                          Długu, którego "spłacenia" być może szkoła będzie potem oczekiwać - i bynajmniej
                          nie mam na myśli spłaty w pieniądzu. W zestawieniu ze słowami o angażowaniu w
                          projekt całych rodzin brzmi to dla mnie bardzo, ale to bardzo niepokojąco. To
                          jest w mojej opinii forma wikłania się w jakąś niezdrową zależność.
                          • 22.01.10, 17:41
                            mnie też to się nie podoba. Nie podoba mi się też to "badanie
                            mozliwości rodziny". PIT mam pokazać? Co to szkołe obchodzi? czy nie
                            wystarczy jak powiem, ze mogę przeznaczyć na szkołę x kwotę? A co
                            jeżeli sytuacja sie pogorszy i nie bedę w stanie NIC płacić? Bedę
                            zmieniac szkołe przed maturą?

                            Chciałabym, by było to realne czesne, które - o ile mozna to
                            przewidzieć, bedę mogła płacić przez cały okre edukacji, a nie coś
                            co zależy od decyzji szkoły.

                            --
                            miłość to wybór i wierność wyborowi
                      • 22.01.10, 18:08
                        tolka11 napisała:
                        > Prosisz i masz: borąc pod uwagę naszą sytuację finansową, koszty
                        > utrzymania niepełnosprawnego dziecka zaproponowano nam: przedszkole
                        > 350 plus wyżywienie zł, podstawówka 450 zł, gimnazjum 750 zł. Dla
                        > nas porażające.
                        Może dla Was porażające, ale na tle warszawskiego rynku prywatnych przedszkoli -
                        całkiem tanio (fakt że Sternik jest poza miastem). Na Ursynowie czesne
                        kształtuje się 1000 - 1200 zł z jedzeniem.
                        W Warszawie jest dużo rodzin, gdzie oboje małżonkowie pracują zawodowo, a nie
                        mają żadnej rodziny na miejscu. Przedszkoli gminnych jest za mało. I jeśli taka
                        matka (i ojciec) chcą pracować to muszą zapłacić za opiekę nad dzieckiem - albo
                        niani albo prywatnemu przedszkolu. A opłaty są tak wysokie, bo jest popyt, a
                        czesne stanowiące 20 - 30 % płacy matki netto jest do przełknięcia.

                        > Konieczny były uderzający kredyt wielowieloletni.
                        > Rozmawiający z nami pan stwierdził, że taki kredyt to forma
                        > wyrzeczenia i warto się nad nim zastanowić.
                        To jest dla mnie totalny absurd. Nawet najlepsze przedszkole i szkoła nie są tak
                        idealne, żeby tyle wydawać. Rozumiem kredyt na studia, który absolwent spłaci
                        wyższymi zarobkami, rozumiem rehabilitację dziecka, która potrzebna jest na już.
                        Ale wieloletni kredyt na przedszkole ! ?
                        --
                        Magdalaena
                        • 22.01.10, 18:19
                          magdalaena1977 napisała:

                          > tolka11 napisała:
                          > > Prosisz i masz: borąc pod uwagę naszą sytuację finansową, koszty
                          > > utrzymania niepełnosprawnego dziecka zaproponowano nam:
                          przedszkole
                          > > 350 plus wyżywienie zł, podstawówka 450 zł, gimnazjum 750 zł. Dla
                          > > nas porażające.
                          > Może dla Was porażające, ale na tle warszawskiego rynku prywatnych
                          przedszkoli
                          > -
                          > całkiem tanio (fakt że Sternik jest poza miastem). Na Ursynowie
                          czesne
                          > kształtuje się 1000 - 1200 zł z jedzeniem.
                          > W Warszawie jest dużo rodzin, gdzie oboje małżonkowie pracują
                          zawodowo, a nie
                          > mają żadnej rodziny na miejscu. Przedszkoli gminnych jest za mało.
                          I jeśli taka
                          > matka (i ojciec) chcą pracować to muszą zapłacić za opiekę nad
                          dzieckiem - albo
                          > niani albo prywatnemu przedszkolu. A opłaty są tak wysokie, bo
                          jest popyt, a
                          > czesne stanowiące 20 - 30 % płacy matki netto jest do przełknięcia.

                          Magdalena listości ile kobiet - nawet w Warszawie - zarabia 3-6 tys
                          netto???

                          Samo przedszkole 350 zł Ok - sama tyle płace - za publiczne. Ale w
                          przypadku 3 dzieci róznoletnich to - po duzych zniżkach - wyszło
                          1500 zł + wyzywienie.

                          Nie wiem, czy Tolka jest z Warszawy, ale u nas to kwota absurdalna.
                          Ciągle właśnie podejrzewam, ze te ceny wyjściowe są odbiciem cen
                          warszawskich, ale naprawdę na warszawie Polska się nie kończy.


                          > > Konieczny były uderzający kredyt wielowieloletni.
                          > > Rozmawiający z nami pan stwierdził, że taki kredyt to forma
                          > > wyrzeczenia i warto się nad nim zastanowić.
                          > To jest dla mnie totalny absurd. Nawet najlepsze przedszkole i
                          szkoła nie są ta
                          > k
                          > idealne, żeby tyle wydawać. Rozumiem kredyt na studia, który
                          absolwent spłaci
                          > wyższymi zarobkami, rozumiem rehabilitację dziecka, która
                          potrzebna jest na już
                          > .
                          > Ale wieloletni kredyt na przedszkole ! ?

                          no właśnie o tym mówię.




                          --
                          miłość to wybór i wierność wyborowi
                          • 22.01.10, 18:24
                            Absurdalne czy nie - fakt, że większości osób na to nie stać.
                            Dlatego też nie mozna uznać, ze jesli kogoś nie stać, to aby chcieć
                            wychować dzieci, ma obowiazek jednak zapłacić - bo tylko to
                            gwarantuje, ze dba o dzieci. I o to chodzi.
                            --
                            Mops i kot

                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                            • 22.01.10, 19:00

                              -- verdana napisała:

                              > Absurdalne czy nie - fakt, że większości osób na to nie stać.
                              > Dlatego też nie mozna uznać, ze jesli kogoś nie stać, to aby
                              chcieć
                              > wychować dzieci, ma obowiazek jednak zapłacić - bo tylko to
                              > gwarantuje, ze dba o dzieci. I o to chodzi.


                              To już bezsprzecznie, ale mnie dręczy coś jeszcze. To jest projekt
                              katolicki. A katolicki oznacza powszechny. Z założenia nie moze to
                              być coś niedostępnego dla przecietnego zjadacza chleba. To mi się
                              nie podoba. Własnie ta elitarność. To ograniczenie finansowe.
                              Wolałabym, by był to projekt prowadzony - przynajmniej od strony
                              finansowej - np przez fundację. Przeciez podobnie działa np
                              uniwestytet lubelski. Są kwesty koscielne na podobne okazje. Wiele
                              osób to wspiera. Ja bym nawet chętnie zapłąciła coś na kształt
                              podatku kościelnego, gdybym wiedziała, ze finansowane z tego są
                              dzieła w stylu szkół, przedszkoli, szpitali... Nie zrozumcie mnie
                              źle, nie twierdzę, zę ktoś na tym zarabi i wiem, ze za granicą
                              szkoły katolickie czasem należą do najdroższych. ale mi to zgrzyta z
                              całą ideą chrześijańską, która miała byc dla wszystkich. A ta szkoła
                              nie jest. I to nie z powodów światopoglądowych.


                              miłość to wybór i wierność wyborowi
                          • 22.01.10, 19:29
                            nati1011 napisała:
                            > Magdalena listości ile kobiet - nawet w Warszawie -
                            > zarabia 3-6 tys netto???
                            Całkiem sporo. Plus te, których mężowie zarabiają po 20 - 30 tys.

                            Tak czy owak ludzi dość zamożnych jest wystarczająco dużo, żeby te przedszkola
                            funkcjonowały.
                            --
                            Magdalaena
                            • 22.01.10, 19:35
                              chyba źle zrozumiałyście o tym kredycie

                              poza czesnym udziela się pewnego kredytu szkole na inwestycje. To ktoś pisał
                              wcześniej o 8 tys,ja słyszałam od znajmomych o 20 tys choc mówili poniekąd
                              półgębkiem
                              --
                              Kasia
                              Ktosik-Małgosik
                            • 22.01.10, 19:38
                              Cóż, ja też należę do tych kobiet, aczkolwiek mąż zarabia mniej ode
                              mniesmile Tylko naprawdę, mało kobiet zarabia tyle na poczatku swej
                              kariery, szczególnie gdy ma małe dzieci.
                              No i to nie o to chodzi przecież, ilu ludzi na to stać czy nie. Nati
                              napisała bardzo słusznie - elitarna szkoła katolicka - jesli
                              elitarność dotyczy eliminacji gorzej zarabiających - to sprzeczność
                              sama w sobie. A już pewnych wartosci w takiej szkole (nie mowię o
                              przedszkolu, bo tam jest inna sytuacja) szerzyć się nie da. tzn. da -
                              propagandowo, ale w rzeczywistości - nie.
                              --
                              Mops i kot

                              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                              • 22.01.10, 20:01
                                Jeszcze rozumialabym gdyby np 1/3 dzieci uczyła się za darmo. Gdyby
                                funkcjonowała jakaś fundacja, która nie tylko pozwala na obniżenie
                                czesnego, ale np umozliwia nauke dzieciom z naprawde ubogich rodzin,
                                gdzie Żadne czesne nie wchodzi w grę. I nie moze być to 1-2 dzieci,
                                tylko jakaś znacząca grupa. Bo 1-2 dzieci bedzie się czuło potwornie
                                obco wśród rówieśników z zupełnie innego świata.

                                Tego w tym projekcie nie widzę - co nie oznacza, ze jest on zły z
                                założenia.
                                --
                                miłość to wybór i wierność wyborowi
                                • 22.01.10, 20:18
                                  Wiesz, nie chciałabym byc niesprawiedliwa, ale boje się, ze dla
                                  takich szkół po prostu ubogie dzieci nie wchodza w grę. Bo one
                                  obniżą poziom szkoły.
                                  --
                                  Mops i kot

                                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                  • 23.01.10, 10:24
                                    verdana napisała:

                                    > Wiesz, nie chciałabym byc niesprawiedliwa, ale boje się, ze dla
                                    > takich szkół po prostu ubogie dzieci nie wchodza w grę. Bo one
                                    > obniżą poziom szkoły.

                                    Oczywiście, że tak. Co akurat wcale nie wyróżnia tej szkoły na tle innych
                                    placówek niepublicznych w Warszawie (czesne w szkołach społecznych prowadzonych
                                    przez STO kształtuje się na poziomie ok 800 zł, do tego trzeba dodać obiady (do
                                    200 zł/dziecko plus koszty obowiązkowych wyjazdów i niektórych zajęć
                                    dodatkowych). Ale w przypadku Sternika dzieci z ubogich rodzin nie są "targetem"
                                    także, a może przede wszystkim, z innego powodu: że prowadząca szkołę
                                    organizacja zainteresowana jest programowo produkowaniem elit (prawnicy,
                                    dziennikarze, finansiści, ekonomiści), którzy będą wprowadzać "w świecie" idee,
                                    które im wpojono.
                                    • 23.01.10, 10:33
                                      www.infowarszawa.pl/component/content/article/910.html
                                      tak w 1 miejscu, z 2007 roku. Na tym tle faktycznie sternik wyglada
                                      przecietnie. Tylko ja się bede nadal upierać, że już 200 km od
                                      Warszawy to kosmos.

                                      I drobna uwaga W tym zestawieniu jest sporo szkół katolickich. W
                                      nich czesne jest przeważnie o 40-50% niższe niż w innych prywatnych.


                                      --
                                      miłość to wybór i wierność wyborowi
                                      • 23.01.10, 10:45
                                        Nati, masz rację, katolickie są zwykle tańsze.
                                        Natomiast co do kosmosu - uwierz, w Warszawie też, jak już parę osób tu pisało,
                                        dla wielu osób (chociażby pracowników budżetówki) te ceny są abstrakcyjnie
                                        wyśrubowane.
                                        Co nie zmienia faktu, że dla wielu nie, co widać po popycie chociażby.
                                        Dużo tu ludzi zarabiających sporo, ale pamiętaj też Nati, że ceny wszelkich
                                        usług (czyli tzw roboczo "życie"smile) są tu sporo wyższe niż w mniejszych
                                        miastach. Przepraszam za off topic.
                                        • 23.01.10, 12:01
                                          Ok, ale na stronie sternika znalazłam informacje, że ceny sa
                                          dostosowane do cen obowiazujących w regionie - a w praktyce
                                          wychodzi, ze różnica jest minimalna. I w tzw terenie, to sternik
                                          nagle robi się 2 razy droższy od innych prywatnych.

                                          --
                                          miłość to wybór i wierność wyborowi
                                    • 23.01.10, 18:49
                                      mary_ann napisała:
                                      > prowadząca szkołę organizacja zainteresowana jest programowo
                                      > produkowaniem elit (prawnicy, dziennikarze, finansiści, ekonomiści),
                                      > którzy będą wprowadzać "w świecie" idee, które im wpojono.
                                      Ale ci prawnicy czy ekonomiści mogą być zdolnymi synami ekspedientek i
                                      śmieciarzy. Czy choćby być jednym z trojga dzieci pary nauczycieli czy
                                      pracowników socjalnych niższej rangi.
                                      Wysokie czesne automatycznie pozbawia ich sporej części zdolnej młodzieży.
                                      --
                                      Magdalaena
                                      • 23.01.10, 19:58
                                        magdalaena1977 napisała:
                                        > Ale ci prawnicy czy ekonomiści mogą być zdolnymi synami ekspedientek i
                                        > śmieciarzy. Czy choćby być jednym z trojga dzieci pary nauczycieli czy
                                        > pracowników socjalnych niższej rangi.
                                        > Wysokie czesne automatycznie pozbawia ich sporej części zdolnej młodzieży.

                                        Oczywiście. Ale może tych bogatych na razie wystarczy. A mają jeszcze tę
                                        przyjemną właściwość, że ich rodzice mogą dofinansować Dziełosmile
                              • 22.01.10, 21:16
                                verdana napisała:

                                > Cóż, ja też należę do tych kobiet, aczkolwiek mąż zarabia mniej ode
                                > mniesmile Tylko naprawdę, mało kobiet zarabia tyle na poczatku swej
                                > kariery, szczególnie gdy ma małe dzieci.
                                Ja też należę. I moje koleżanki również. I one raczej nie potrzebują przedszkola
                                na początku kariery, tylko powiedzmy ze 7 - 10 lat po studiach. I większość z
                                nich ma jedno dziecko, więc wydatek się nie mnoży, tak jak w naszym przykładzie.
                                --
                                Magdalaena
                                • 22.01.10, 21:27
                                  Magdalena - ty jesteś prawnik. To z założenia umieszcza cie na górce
                                  zarobkowej. Ale są jeszcze - w ogromnej większości kobiety
                                  wykonujace proste prace, lub kiepsko płatne: sprzedawczynie,
                                  sprzataczki, pilęgniarki... Czy one też mają szansę na ten projekt?
                                  wątpię

                                  --
                                  miłość to wybór i wierność wyborowi
                            • 22.01.10, 20:06
                              magdalaena1977 napisała:

                              > nati1011 napisała:
                              > > Magdalena listości ile kobiet - nawet w Warszawie -
                              > > zarabia 3-6 tys netto???
                              > Całkiem sporo. Plus te, których mężowie zarabiają po 20 - 30 tys.
                              >


                              Ok, tylko w jakiej są proporcji do tych co dostają 1-1,5 tys netto
                              i palnują zakupy z ołówkiem w ręku, by na chleb do wypłaty starczyło?


                              > Tak czy owak ludzi dość zamożnych jest wystarczająco dużo, żeby te
                              przedszkola
                              > funkcjonowały.

                              nie do końca o to mi chodziło. W moim mieście funkcjonuje szkoła,
                              gdzie czesne wynosi ok 1,5 tys euro. Tylko co z tego?

                              --
                              miłość to wybór i wierność wyborowi
                              • 22.01.10, 21:12
                                magdalaena1977 napisała:
                                > Tak czy owak ludzi dość zamożnych jest wystarczająco dużo, żeby te
                                > przedszkola funkcjonowały.

                                nati1011 napisała:
                                > nie do końca o to mi chodziło. W moim mieście funkcjonuje szkoła,
                                > gdzie czesne wynosi ok 1,5 tys euro. Tylko co z tego?
                                Skoro w Warszawie jest dużo zamożnych kobiet, które potrzebują opieki do dziecka
                                (duży popyt), to cena przedszkola rośnie.
                                Gdyby było ich mniej, cena by spadła.
                                To rynek kształtuje cenę za prywatne przedszkole, a nie czyjeś uznanie, czy "to
                                wypada".
                                --
                                Magdalaena
                                • 22.01.10, 21:24
                                  > Skoro w Warszawie jest dużo zamożnych kobiet, które potrzebują
                                  opieki do dzieck
                                  > a
                                  > (duży popyt), to cena przedszkola rośnie.
                                  > Gdyby było ich mniej, cena by spadła.
                                  > To rynek kształtuje cenę za prywatne przedszkole, a nie czyjeś
                                  uznanie, czy "to
                                  > wypada".


                                  Ale my tu nie rozmawiamy o cenach przedszkoli prywatnych tylko o
                                  konkretnym projekcie, który mieni się katolickim. I w sumie cena za
                                  przedszkole szokuje mnie o wiele mniej (jest tylko 100% wyższa niż
                                  publiczne przedszkole - ale to u nas jest drogie), niż za późniejsze
                                  etapy edukacji.

                                  I moim zdaneim najmniej istotne jest pytanie, czy jest wystarczająco
                                  dużo ludzi, których na to stać. Istotniejsze pytnie jest dla mnie
                                  dla ilu katolickich rodzin ten projekt jest poza zasiegiem głównie z
                                  przyczyn finansowych.
                                  --
                                  miłość to wybór i wierność wyborowi
                                  • 22.01.10, 22:22
                                    nati1011 napisała:

                                    > I moim zdaneim najmniej istotne jest pytanie, czy jest wystarczająco
                                    > dużo ludzi, których na to stać. Istotniejsze pytnie jest dla mnie
                                    > dla ilu katolickich rodzin ten projekt jest poza zasiegiem głównie z
                                    > przyczyn finansowych.
                                    Prawdopodobnie dla bardzo wielu. Zwłaszcza, że możemy założyć, że katolickie
                                    rodziny mają więcej dzieci niż przeciętne (2 czy 3 zamiast 1). I zgadzam się z
                                    Tobą, że jeśli coś ma być przede wszystkim katolickie, to nie powinno aż tak
                                    bardzo odcinać się od większości społeczeństwa i skupiać na finansowej elicie.
                                    --
                                    Magdalaena
                                    • 23.01.10, 08:17
                                      I żeby była jasność.

                                      W moim mieście jest kilka szkól katolickich. Przedszkoli nie ma. 2
                                      szkoły - prowadzone przez kosciół, z uwzglednieniem wartości itd -
                                      działaja na zasadach publicznych - są bezpłatne. 1 zespół to szkoły
                                      społeczne, pozostałe przyzakonne (salezjanie). Te są płątne, ale
                                      czesne jest sporo niższe niż w prywatnych (w okolicach 300-400 zł) I
                                      jest tez mozliwość uzyskania stypendium. Wszystkie te szkoły mają
                                      bardzo dobre opinie i ucza sie tam dzieci nie tylko ze wzgledu na
                                      wyznanie. W publicznych klasy są większe ok 25 osobowe, w płątnych
                                      mniejsze ok 15 os.
                                      Czyli można robić szkołe z wartościami nawet na zasadach publicznych
                                      (bezpłatnie) lub za rozsadne pieniadze. Na tym tle Sternik jawi mi
                                      się całkowicie nieosiągalnie sad

                                      --
                                      miłość to wybór i wierność wyborowi
                        • 22.01.10, 21:21
                          > Może dla Was porażające, ale na tle warszawskiego rynku prywatnych przedszkoli
                          > -
                          > całkiem tanio (fakt że Sternik jest poza miastem). Na Ursynowie czesne
                          > kształtuje się 1000 - 1200 zł z jedzeniem.
                          > W Warszawie jest dużo rodzin, gdzie oboje małżonkowie pracują zawodowo, a nie
                          > mają żadnej rodziny na miejscu. Przedszkoli gminnych jest za mało. I jeśli taka
                          > matka (i ojciec) chcą pracować to muszą zapłacić za opiekę nad dzieckiem - albo
                          > niani albo prywatnemu przedszkolu. A opłaty są tak wysokie, bo jest popyt, a
                          > czesne stanowiące 20 - 30 % płacy matki netto jest do przełknięcia.

                          O ile matka rzeczywiście tyle zarabia. Dla mnie to czesne jest nie do
                          przełknięcia, bo wynosi sporo więcej niż 20 % mojej pensji.

                          --
                          "Ducunt volentem fata, nolentem trahunt"
                • 22.01.10, 15:04
                  Ja znam kilka osób po szkołach katolickich. Nie odeszły. Są dla mnie przykładem.
                • 22.01.10, 17:55
                  mamaanieli napisała:

                  > Minerwa tak uogólniła?
                  aż poszukałam w archiwum

                  Re: Dziecko w chrześcijańskich placówkach wychow.
                  minerwamcg 05.05.05, 09:48 zarchiwizowany
                  "Niestety, nie mam dobrych doświadczeń. Dzieci moich znajomych, które kiedyś
                  chodziły do katolickich szkół, dziś są ateistami i twierdzą, że straciły wiarę
                  właśnie z powodu szkoły."
                  --
                  Magdalaena
                  • 22.01.10, 20:31
                    Dla ścisłości: poraziły mnie koszty. Opłata w wysokości 2 tys/mies.
                    odebrałaby nam możliwość wyjeżdzania na wakacje, rehabilitowania
                    syna, realizowania naszych i dziecięcych pasji. Czy starczyłoby na
                    codzienność? Tak przy wsparciu kredytowym.
                    To nie Warszawa. To południe Polski. A dzieci troje. I kazde
                    kosztowałoby z czasem więcej.
                    Nie warto. Nie takim kosztem. Zbyt wysoko moglibysmy zapłacić za to
                    jako rodzina i nie myślę tu bynajmniej tylko o finansach.
                    Poza tym nie jestem przekonana do całej otoczki, integracji na siłę.
                    Wpajania idei liderowania. Ale to już tylko moje wątpliwości.
                    --
                    Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
                    fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
                  • 23.01.10, 08:06
                    no i zgadza się: "dzieci w chrzesci. placówkach wych., które znam".
                    Minerwa jak przypuszczam mogła takich dzieci znac kilkoro. a nie
                    "wszyscy po szkołach katolickich".
                    --
                    Największa stajenna ranga
                    nie zmieni osła w mustanga...
    • 23.01.10, 14:31
      Chyba jest jakieś niebezpieczeństwo w myśleniu, że tylko to, co
      katolickie to jest naprawdę dobre. Że katolickość jest jakąś
      gwarancją jakości. Powinno tak być, ale jak już wyżej w tym wątku
      pisaliście - wszędzie są tacy sami ludzie. Błędy i niedociągnięcia
      są wszędzie.
      Nie chcę zamykać mojej rodziny w czymś na kształt katolickiego
      getta. Jest wiele dobra też poza Kościołem. Warto z tego korzystać i
      wzajemnie się ubogacać.
      Dlatego staram się wystrzegać brania katolickości w swojej ocenie
      pod uwagę, chociaż przyznam, że to bardzo kuszące. Ale potem chyba w
      razie czego rozczarowanie większe...
      • 23.01.10, 15:11
        Rozaczrowanie jest duże.Poszłam do tej szkoły jako
        nastolatka.Oczekiwałam rodzinnej atmosfery,życzliwości i życia wdług
        wartości katolickich.Tymczasem zobaczyłam obłudę i zakłamanie.Akurat
        mogłam z bliska przyjrzeć się życiu sióstr oraz księży(zaraz obok
        internatu była plebania no i oczywiście kościół i
        klasztor).Zobaczyłam,że we wspólnocie sióstr miłość to jakaś
        abstrakcjawinkLiczyło się to co wszędzie-kim jesteś,z jakiej
        pochodzisz rodziny,jakie masz wykształcenie.Siostry,które nie miały
        magistra były służącymi,były po prostu gorsze.Nie będę się
        rozpisywałła na temat innych dziwnych zachowań.No,ale doznałam też
        wiele dobra i miłości.Jedna z tych sióstr jest nadal(po tylu latach)
        moją serdeczną przyjaciółkąsmile i moja współlokatorka z pokoju również.
        Tak więc nie można stwierdzić,że gdzieś jest samo zło,albo samo
        dobro.Wszyscy są tylko ludźmi i o tym trzeba pamiętać.I tacy ludzie
        jak księża czy zakonnice też potrafią dążyć do celu po trupach i
        ostro rywalizować, by zyskać władzę.I to,że coś jest z nazwy
        katolickie nie da nam żadnej gwarancji.Wszystko ma swoje plusy i
        minusy.
        • 23.01.10, 17:36
          Anik, mysmy chyba do tej samej szkoły chodziły. powaga
          --
          Największa stajenna ranga
          nie zmieni osła w mustanga...
          • 23.01.10, 18:31
            Ja już chyba wszystkie bóle wyrzuciłam wink Ale część z nich wywoła
            autorka wątku swoimi zarzutami.

            Żeby na koniec było pozytywnie. Cieszę się, że te szkoły i
            przedszkola katolickie są. Może w Polsce były i wcześniej, ale w
            moim regionie pierwsze powstały zaledwie kilka lat temu. I ciagle
            jest ich za mało. Może gdyby było ich więcej, gdybym mogła wybierać
            miedzy kilkoma zróżnicowanymi ofertami, moje zarzuty wobec sternika
            wcale by nie powstały. A tak mozna powiedzieć, że to paradoksanie
            pech, że sternik pojawił się już tak szybko. wink


            --
            miłość to wybór i wierność wyborowi
          • 23.01.10, 20:14
            Ale chyba nie w tym samym mieściewink
            --
            "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
            • 24.01.10, 12:00
              ja w Warszawie.
              ps. sternik NIE jest szkołą katolickąsmile)))

              --
              Największa stajenna ranga
              nie zmieni osła w mustanga...
              • 24.01.10, 12:39
                > ps. sternik NIE jest szkołą katolickąsmile)))
                >

                I tak i nie smile Buduje na wartościach chrześcijańskich i jest
                powiazana - choćby luźno z Opus Dei - a to da się jedynie przypisać
                do katolicyzmu. Czyli ja rozumiem, ze np religia nauczana w szkole,
                to religia katolicka, a nie protestancka - chyba, ze się mylę.

                Prawda w tym znaczeniu, że szkoła załozona nie przez instytucję
                kościelną. Nie nazwałabym jej szkołą wyznaniową, ale - wg mnie -
                jest projektem katolickim.

                zgodzisz sie ? smile

                --
                miłość to wybór i wierność wyborowi
                • 24.01.10, 12:55
                  nie, bo niecierpię słowa - wytrycha "projekt"winkwink
                  a na serio: chrześcijańskie wartości, Jose Maria zewsząd, modlitwa
                  poranna. Podoba mię się to akurat.
                  Ale: rozdzielność uroczystości świeckich od religijnych (np. na
                  ropoczęciu roku NIE MA modlitw - całkowicie świecka imprezka),
                  dzieci i rodziny innowiercze przyjmowane (co jest jasne - z własnej
                  woli akceptują charakter szkoły). Dzieci uczone sa bardziej nawyków,
                  tzw. cnót niż gromione/nagradzane za grzchy/dobre uczynki (czego
                  miałam pełno w moim koszmarnym katolyyyckyym lyceum). ciekawostka: w
                  przedszkolu NIE MA religii. w szkole - wiadomo, jak wszedzie - jest.
                  ogólnie moje dzieciaki bardzo lubią, piszczą w lipcu ze już
                  tęskniąsmile
                  --
                  Największa stajenna ranga
                  nie zmieni osła w mustanga...
                  • 24.01.10, 13:48
                    smile
                    samo słowo "szkoła" wydawało mi się za małe, by określić sternika wink

                    > a na serio: chrześcijańskie wartości, Jose Maria zewsząd, modlitwa
                    > poranna. Podoba mię się to akurat.

                    smile no, poranna modlitwa, to chyba jeszcze nikomu nie zaszkodziła wink

                    > Ale: rozdzielność uroczystości świeckich od religijnych (np. na
                    > ropoczęciu roku NIE MA modlitw - całkowicie świecka imprezka),

                    i tu już nie bardzo rozumiem. Skoro jest modlitwa na począśtek dnia,
                    to tym bardziej oczekiwałabym jej na poczatek roku szkolnego smile

                    > ogólnie moje dzieciaki bardzo lubią, piszczą w lipcu ze już
                    > tęskniąsmile

                    no i bardzo dobrze smile)

                    Moze troche OT, ale ja od kilkunastu lat mam niedosyt oferty
                    oświatowej - głónie w swoim mieście. Mieszkałam jakis czas w
                    Hamburgu - tam oferta edukacyjna - świecka, przykościelna,
                    miedzynarodowa - była przeogromna. I to za grosze (a raczej wtedy
                    fenigi). Zafascynowana byłam zwłascza mnogością różnych projektów
                    przy parafiach (głównie protestanckich) przedszkola dzienne (dla
                    matek niepracujących, kilkugodzinne), grupy tematyczne, festyn,
                    kiermasze.... A u nas co? Wielki guzik. Tyle się mówi o niżu
                    demograficznym o zachecaniu rodzin do posiadania dzieci.... Becikowe
                    to niech ce w buty wsadzą. W moim mieście 3 (!) lata temu zamknięto
                    szereg przedszkoli, bo rzekomo szedł niż. A w tym roku dzieciakom
                    zabrano salkę gimnstyczną by upchnąć kolejną grupę i dzieci bawią
                    sie na korytarzu. A przedszkole (publiczne)z wyżywieniem i rytmiką
                    kosztuje 350 zł. I to wszystko przy kilkunastoprocentowym
                    bezrobociu, upadającym juz całkowicie przemyśle i zarobkami dla
                    ludzi po studiach i kilkuletnim stażu na poziomie 2000 zł brutto.

                    Gdybym pracowała na etacie, to nie stać by mnie było chyba nawet na
                    to publiczne sad

                    --
                    miłość to wybór i wierność wyborowi
                    • 24.01.10, 15:28
                      rozpoczęcie roku jest świeckie. i bardzo fajnie.
                      a tydzień potem jest Msza w intencji tego roku. smile
                      --
                      Największa stajenna ranga
                      nie zmieni osła w mustanga...
              • 24.01.10, 13:35
                Całkiem prawdopodobne,że chodziłyśmy do szkół tego samego
                zgromadzenia(ja nie w Warszawie,ale byłam tam 2dni na "zwiedzaniu).
                Jeśli chodziłyśmy do szkoły tego samego zgromadzenia to powinnyśmy
                znać tą samą osobę,która jakiś czas była w Warszawie,a teraz jest
                przełożoną klasztoru w innym mieście-super babka i moja serdeczna
                przyjaciółkasmile
                • 24.01.10, 15:43
                  "moje" zgromadzenie jest na "z" big_grin
                  --
                  Największa stajenna ranga
                  nie zmieni osła w mustanga...
                  • 24.01.10, 17:53
                    A moje na "n" więc to coś innego.Ale jak widać wszędzie podobniewink
                    • 26.01.10, 00:28
                      Witam, często czytam rzadko piszę smile Przeczytałam wszystko, bo bardzo byłam
                      ciekawa opinii osób, które mają dzieci w Sterniku i Strumieniach. Gwoli
                      ścisłości do marketingu szeptanego na forach autorka głównego postu raczej sama
                      sie zgłosiła, bo primo, szkole taki niepotrzebny a secundo: znalazłby się
                      specjalista.
                      Ale nie o tym wątek. Mam kilka spostrzeżeń:
                      1. To jest szkoła Opus Dei, katolicka co NIE ZNACZY powszechna. Powszechny to
                      jest Kościół. Szkoła jest absolutnie ustawiona na elitę i jak ktos pisał
                      kształcenie liderów. Podobnie jak samo Opus Dei nie jest powszechne. Z ulicy sie
                      tam nie wchodzi, należy zostać zaproszonym.
                      2. Opłaty są pod tę właśnie elitkę warszawską. To nie jest tylko elita
                      finansowa, znam ludzi, którzy naprawdę pozaciagali kredyty na edukację dzieci. I
                      widzę jak się szarpie dwoje pracowników naukowych, żeby nastarczyć na troje
                      dzieci, czesne i dom w Józefowie, bo przecież nie sposób mieszkać 2 godz drogi
                      od szkoły.
                      3. Nie słyszałam, żeby przyjęto dzieci rozwodników, słyszałam natomiast o
                      dziewczynce, która zmieniała szkołę bo rodzice się rozwiedli.
                      4. Poczucie wyzszości znanych mi osób w sprawie tej szkoły jest niebotyczne, ale
                      też nie są to być może osoby reprezentatywne dla całości (znam je z innych
                      miejsc i tam też prezentują poczucie wyższości)
                      5. Szkoła jest rządzona autorytarnie. Rodzice uczestnicza w jej życiu, ale
                      raczej nie ma miejsca na dyskusje z dyrekcją. Dyrekcja wie co robi i tego si e
                      trzymają.

                      Podsumowując, żeby mi dopłacali to bym tam dzieci nie puściła. Wszystkie zalety
                      przedszkola, opisane przez autorkę peanu moje dzieci mają w państwowym
                      przedszkolu warszawskim. I to że zegnają sie przed jedzeniem jakoś nikogo nie
                      bulwersuje. Za nic bym nie chciała zeby wychowały si e w skansenie "warszawki".
                      A kto na koniec będzie liderem i czego, to pogadamy za 20 lat. Jakoś kompleksów
                      nie mam i moje dzieci tez nie będą miały.
                      --
                      Lilka
                      Ewa
                      Mania
                      czwarta córka
      • 23.01.10, 15:20
        smile

        Masz rację, rozczarowanie byłoby ogromne. I chyba też z tego powodu
        tak sie czepiamy tych kosztów w sterniku, że oczekujemy od szkoły
        katolickiej jednak czegoś innego niż od szkoły po prostu.

        Ja nie twierdzę, że katolickie musi od razu oznaczać dobre. Szkoły z
        mojego miasta są różne - jedna jest zła, choc katolicka. I nie
        chodzi o getto, raczej o tą jednolitość wartości - zwłaszcza na
        poczatkowym etapie szkoły. By się nie okazało, ze szkoła jednak
        gdzieś w tym wychowaniu szkodzi. Ja osobiście dlatego zaczęłam
        szukac szkoły katolickiej, by mieć pewność, ze moje dziecko nie
        bedzie z powodu religii szykanowane, zmuszane - w ramach lekcji - do
        rzeczy sprzecznych z chrześcijaństwem, że nie bezie
        deprawowane "edukacja" seksualną. Chociaż od tej strony chciałam
        mieć spokój. Nie liczyłam, ze to bedzie szkoła zapewniająca
        świętość, czy powołanie do zakonu wink

        A szkoły publiczne są różne. Bardzo złe, przeciętne, dobre, a parę
        nawet wybitnych. Tyle, ze też nie do każdej mozna dziecko posłać.
        Jest rejonizacja, egzaminy, rózne inne kryteria... Dla młodego mamy
        już podstawówkę - publiczną, z mładą problem jest z gimnazjum. Tych
        to naprawdę kilka rozsądnych, w reszcze dzieją sie dantejskie sceny.
        Nie wiem dlaczego, ale w moim mieście nauczyciele zrobili bardzo
        gwałtowny odwrót od dyscypliny, na rzecz róznych praw dziecka od
        prawa do wiecznego lenistwa poczynając sad

        --
        miłość to wybór i wierność wyborowi
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.